Łukasz Leksowski
ul. Ogrodowa 19
86-005 Kruszyn Krajeński
+48 664 133 331
Senahu, 02.11.2013 r.
Szanowny Pan
Prezes Zarządu Głównego
Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii
Dr n. med. Marek Kiljański
Szanowny Panie Doktorze,
Bardzo serdecznie dziękuję Panu za miłe słowa i gratulacje dotyczące mojego
udziału w misji medycznej Medici Homini. Przede wszystkim jednak cieszę się, że Polskie
Towarzystwo Fizjoterapii serdecznie przyjęło ten, bardzo bliski mojemu sercu, pomysł
jakim jest Projekt: „Fizjoterapia w krajach rozwijających się”, który realizuję w Gwatemali.
Muszę przyznać, że onieśmielony jestem zarówno tym, że Medici Homini poinformowało
Pana Prezesa o moim wyjeździe, jak i Pańskimi słowami skierowanymi do mnie w liście.
Pomoc medyczna i praca wolontariacka w krajach rozwijających się, była moim
niespełnionym marzeniem, które postanowiłem zrealizować tuż po ukończeniu studiów
magisterskich na Collegium Medicum w Bydgoszczy. Przygotowywałem się do tego,
zdobywając od dwóch lat doświadczenie zawodowe a od prawie roku, pracując
nad opracowaniem planu wyjazdu i zdobywaniem potrzebnego sprzętu i sponsorów.
Medici Homini postawiło jednak, przede mną, trudne zadanie stworzenia projektu
pomocy specjalistycznej w dziedzinie fizjoterapii dla krajów rozwijających się. Niestety nikt
wcześniej się tego nie podjął.
W przypadku Gwatemali, naturalnym wyborem było skupienie się na rdzennej ludności
pochodzącej z cywilizacji starożytnych Majów a aktualnie żyjącej w bardzo trudnych
warunkach. Niesienie pomocy ludziom w takiej sytuacji socjoekonomicznej nie może być
chaotyczne ani przypadkowe, dlatego z perspektywy czasu, cieszę się, że poproszono
mnie o próbę zdiagnozowania potrzeb tych społeczności i opracowanie szczegółowego
planu pomocy jakiej chciałbym udzielić oraz sposobów jego realizacji. Szczęśliwy jestem,
że udało mi się taki Projekt stworzyć i aktualnie pracuję w Ameryce Środkowej, w miejscu
które pomimo biedy przypomina raj.
Ludność Kekczi żyje na górskich terenach Gwatemali, do których często trudno
dotrzeć, ze względu choćby na brak dróg. Pewna niechęć społeczna do rdzennych
mieszkańców i swoista izolacja ludzi z grup etnicznych, jedynie pogłębia „dystans”
do mieszkańców stolicy. Pomoc socjalna Państwa niestety jest wysoce niewystarczająca
a system ochrony zdrowia na tyle mało wydolny, że nie pozwala na zaspokojenie potrzeb
medycznych. Problemem są także malaria i denga!
Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji pomoc fizjoterapeutyczna to zbędny luksus
i wręcz fanaberia. Ale nie! Przeciwnie, gdyż ludzie Ci transportują pożywienie, sprzęt
domowy czy jakiekolwiek inne ciężary wykorzystując siły swoich ciał. Na plechach
przenoszą ładunki ważące kilkadziesiąt i więcej kilogramów a ze względu na to,
że odbywa się to w terenie górzystym, miejscem oparcia jest czoło, aby mieć wolne ręce.
Dolegliwości ze strony układu kostno- mięśniowo- szkieletowego są bardzo częste!
Przekonałem się o tym już pierwszego dnia, kiedy zacząłem przyjmować. Kolejka
pacjentów w niewielkiej miejscowości Senahu spowodowała, że pracowałem do późnego
wieczora. Podobnie wyglądały także kolejne dni. Musze jednak przyznać, że tak,
jak trudna to praca, to jednocześnie jest to najbardziej satysfakcjonujące zadanie
zawodowe i bardzo ubogacające przeżycie. Wdzięczność pacjentów jest ogromna i to jest
największą zapłatą. Trudno się nie wzruszyć, kiedy staruszek w ramach wdzięczności
przynosi parę skarpetek i sok z ananasa, bo chce mi podziękować i jedynie tak to może
zrobić.
Aktualnie rozdzieliłem się z lekarzami i kończę pracę w malowniczym Senahu
a następnie na zaproszenie grupy kubańskich lekarzy prowadzących Szpital w La Tinta,
pojadę wspomóc osoby w tamtym regionie. Ze względu na ogromne potrzeby,
które uświadamiają sobie tamci medycy, będę z nimi pracował przez około trzy tygodnie.
Już mam umówionych pacjentów Szpitala oraz mieszkańców, którzy dowiedzieli się
o moim przyjeździe z lokalnych mediów. O tym jak potrzebna i ważna jest fizjoterapia
świadczyć może też fakt, że ostatnie cztery tygodnie spędzę w miejscowości Tactic,
do której zaprosił mnie Burmistrz oferując mieszkanie i wyżywienie za wolontariat
fizjoterapeutyczny i pomoc chorym mieszkańcom.
To dla mnie zaszczyt, że informacja o mojej pracy byłaby rozpowszechniona przez
PTF i jeśli to możliwe, oprócz informacji ogólnych chciałbym po powrocie przygotować
pracę poglądową o moim Projekcie w Gwatemali oraz pracę podsumowującą specyfikę
schorzeń i terapię jaką tutaj stosowałem.
Bardzo serdecznie dziękuje Zarządowi Głównemu Polskiego Towarzystwa
Fizjoterapii, za ofertę wsparcia ale jedyne, o co mam śmiałość poprosić to o wystosowanie
podziękowań do osób, które pomogły mi w realizacji moich marzeń o promocji fizjoterapii
i pomocy pacjentom jej potrzebującym w krajach rozwijających się. Jestem przekonany,
że podziękowania od tak znamienitej organizacji jaką jest Polskie Towarzystwo
Fizjoterapii, będzie dla Nich nagrodą i powodem do dumy.
Dla mnie osobiście przyjęcie mnie w poczet członków PTF stanowiłoby najwyższe uznanie
dla mojej pracy.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za wyrażone przez Pana podziękowania!
Z wyrazami szacunku,
Łukasz Leksowski
Download

treść listu - Polskie Towarzystwo Fizjoterapii