ŚPIEWNIK
RAJDOWY
Koło PTTK nr 83
„SASANKA”
Tylko do użytku
rajdowego
-1-
Właścicielem tego egzemplarza jest:
Imię…………………………………….
Nazwisko………………………………
Adres…………………………………..…………………………………………………
Koło PTTK nr ………………………..
przy…………………………………….
…………………………………………
-2-
A POCIĄG WŁAŚNIE ODJEŻDŻA
Uśmiechnięte dziewczyny na dworcach,
Z uśmiechem przyklejonym przez senność.
Gdzieś się spieszą, gdzieś biegną i biegną,
Zaplątane w codzienną codzienność...
A pociąg właśnie odjeżdża i zabiera je gdzieś niedaleko,
Tam, gdzie jedną godzinę się jedzie, a drugą godzinę się czeka...
Ten sam płaszcz i torebka ta sama,
Ten sam bilet miesięczny co zawsze.
I nawet na peronie tym samym,
Lecz codziennie jakby trochę starsze...
A pociąg właśnie odjeżdża i zabiera je gdzieś niedaleko,
Tam, gdzie jedną godzinę się jedzie, a drugą godzinę się czeka...
Czemu patrzysz dziś na mnie inaczej ?
Nauczyłem się Ciebie na pamięć.
I nie wiem czy Cię jutro zobaczę.
Nie zapytam o nic, choć popatrzę...
Jak pociąg właśnie odjeżdża i zabiera Cię gdzieś niedaleko,
Tam, gdzie jedną godzinę się jedzie, a drugą godzinę się czeka...
-3-
NA KOLEJOWYM SZLAKU
Tysiąc osiemset czterdziesty był rok, e
Gdy pomyślałem czas zrobić ten krok, D
Gdy pomyślałem czas ruszyć się
e
By przeżyć coś na szlaku. D e
Fula mi nalej, fula lej,
Fula mi nalej, fula lej,
Fula mi nalej, fula lej
Na kolejowym szlaku.
A w tysiąc osiemset czterdziestym drugim
Wiedziałem już, że cholernie to lubię,
Wiedziałem już, że pokochałem
To podłe życie na szlaku.
Fula mi nalej, fula lej…
A w tysiąc osiemset czterdziestym trzecim
Poznałem moją dziewczynę Betty,
Poznałem jasnowłosą Betty,
Poznałem ją na szlaku.
Fula mi nalej, fula lej…
A w tysiąc osiemset czterdziestym czwartym
Zagrałem z nią w otwarte karty
I powiedziałem jej, że tramp
Samotnie żyć musi na szlaku.
Fula mi nalej, fula lej…
Nieważne, który to będzie rok,
Gdy zechcesz w końcu zrobić ten krok,
Gdy zechcesz w końcu ruszyć się,
By przeżyć coś na szlaku.
Fula mi nalej, fula lej…
Nieważne ile mieć będziesz lat,
Gdy znudzi cię twój spokojny świat,
Gdy zechcesz mocno po męsku żyć,
A tak się żyje na szlaku. …… Fula mi nalej , fula
REMEDIUM
Światem zaczęła rządzić jesień
Topi go w żółci i czerwieni
A ja tak pragnę czemu nie wiem
Uciec pociągiem od jesieni
-4-
Uciec pociągiem od przyjaciół
Wrogów, rachunków, telefonów
Nie trzeba długo się namyślać
Wystarczy tylko wybiec z domu
Ref.
Wsiąść do pociągu byle jakiego
Nie dbać o bagaż,
Nie dbać o bilet
Ściskając w ręku kamyk zielony
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle
W taką podróż chcę wyruszyć
Gdy podły nastrój i pogoda
Zostawić lóżko, Ciebie, szafę
Niczego mi nie będzie szkoda
Zegary staną niepotrzebne
Pogubię wszystkie kalendarze
W taką podróż chcę wyruszyć
Tylko czy kiedyś się odważę
Ref.
Wsiąść do pociągu ...
JEDZIE POCIĄG Z DALEKA
Nic nie robić, nie mieć zmartwień
Chłodne piwko w cieniu pić
Leżeć w trawie, liczyć chmury
Gołym i wesołym być
Nic nie robić, mieć nałogi
Bumelować gdzie się da
Leniuchować, świat całować
Dobry Panie pozwól nam
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
-5-
Nic nie robić, nie mieć zmartwień
Chłodne piwko w cieniu pić
Leżeć w trawie, liczyć chmury
Gołym i wesołym być
A prywatnie być blondynem
Mieć na głowie włosów las
I na łóżku z baldahimem
robić coś nie jeden raz
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Być ponadto co nas boli
Co ośmiesz tylko nas
Wypić z wrogiem beczkę soli
Dobry Panie pozwól nam
Nie oglądać wiadomości
Paru gościom krzyknąć "pass"
Złotej rybce ogryźć ości
za to co przyniosła nam
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Nie nie nie nie nie
byle nie do Warszawy
Nie nie nie nie nie
byle nie do Warszawy
Nie nie nie nie nie
byle nie do Warszawy
-6-
DZIEWCZYNO WINA MI NALEJ
Co będzie, to będzie dziewczyno wina mi nalej
Co będzie, to będzie razem pójdziemy dalej -bis
Ani Ty ,ani ja o miłości nie wiemy nic -bis
Nie wierzymy, nie marzymy, o miłości nie wiemy nic-bis
Co będzie, to będzie dziewczyno wina mi nalej
Co będzie, to będzie razem pójdziemy dalej -bis
Ani Ty ,ani ja o miłości nic nie wiemy
Ani Ty ,ani ja własną drogą dziś pójdziemy
Ani Ty, ani ja nie wierzymy własnym słowom
Czemu kłamie twoje ramie obejmując mnie
Co będzie ,to będzie dziewczyno wina mi nalej
Co będzie ,to będzie razem pójdziemy dalej
JUSTYSIA
Na Justysię czekałem przy studni
Już myślałem ze przeminął rok
Aż krok Justysi już dudni
Na mosteczku, co zwisa w poprzek
La, la, la, la, la, la
A wieczór taki upojny
La, la, la, la, la, la,
Najważniejsze ze jestem przystojny
Na gałęzi siadł sobie ptak
pewnie gałąź się pod nim nie złamie
No bo ptak padłby na wznak
Ty pewnie byś wolała na sianie
La, la, la, la, la, la
-7-
Ty byś chciała i ja też bym chciał
Wrócić kiedyś do naszego zadupia
Lecz los nas na poniewierkę skazał
Los tak chciał czego ryczysz głupia
La, la, la, ............
Już chałupa nam spłonęła cała
I obora też razem z dachówką
Tyś mi jedna Justysiu została
Holenderskiej rasy jałówko
La, la, la, .............
-8-
CZERWONY KAPTUREK
Szła dziewczynka bardzo mała przez ciemny las.
CGC
Czerwony kapturek miała, czerwony pas.
C G C C7
A za pasem kolta, w małej rączce „sporta”,
F C A7
7
Do babuni szła uderzyć sobie w gaz. D G
Ptaszki w górze przelatują i szumi bór,
A motylki podśpiewują i nie ma chmur.
Słonka jasno świeci, w górze bocian leci
I żubrówką się obżera stary żubr.
Wtem zza krzaka wilk wyskoczy i krzyczy – stój!
I za chwilę krwią się broczy kudłaty zbój.
A dziewczynka mała broń repetowała,
Poprawiając zakurzony ludowy strój.
Z tej piosenki morał taki: gdy jesteś sam,
Nie zaczepiaj nigdy w lesie samotnych dam.
Kiedyś taka mała sama się oddała
I już teraz z naszym zdrowiem wieczny kram.
Kiedyś taka mała sama się oddała –
F C A7
-9-
GROSZA NIE MAM
Ja o drogę się nie pytam, e D
Bo nieważny dla mnie czas, e D e
Nie zabłądzę, bo nie mogę – e D
Domu nie mam już od lat. e D e
Grosza nie mam i nie będę
Nigdy swego domu miał,
Ale zawsze robić będę
To, co tylko będę chciał.
GD
GDG
GD
eDe
Jakiś drab kamieniem cisnął
Za mną jak za jakimś psem.
Dziwią wtedy się ludziska,
Że coś pewnie ukraść chcę.
Grosza nie mam…
Gdy mnie głód za gardło ściśnie,
To dwie ręce jeszcze mam.
Dziwią wtedy się ludziska,
Że na chleb zarabiam sam.
Grosza nie mam…
Spać pod drzewem jest wesoło,
A na trasie każdy brat.
Piasek sypie się pod koła,
A ja wolny jak ten ptak.
Grosza nie mam…
- 10 -
GDYBYM MIAŁ GITARĘ
Gdybym miał gitarę, to bym na niej grał,
aEa
Opowiedziałbym o swej miłości, którą przeżyłem sam. / 2x d a E a
A wszystko te czarne oczy,
Gdybym ja je miał.
Za te czarne, cudne oczęta
Serce, duszę bym dał.
2x
Fajki ja nie palę, wódki nie piję,
Ale z żalu, żalu wielkiego ledwie co żyję.
A wszystko te czarne oczy…
Ludzie mówią – głupi, po co on ją brał,
Po co to dziewczę czarne, figlarne szczerze pokochał?
A wszystko te czarne oczy…
BIAŁY MIŚ
Biały miś dla dziewczyny,
Którą kocham i kochał będę wciąż,
Lecz dziewczyna jest już z innym
I pozostał mi tylko biały miś.
Hej dziewczyno, spójrz na misia,
Niech przypomni chłopca ci
Nieszczęśliwego małego misia,
Który w oczach ma tylko białe łzy.
Minął czas, naszych spotkań,
Minął dzień, zaginął biały miś
I pozostał żal i smutek,
Po dziewczynie, po misiu i po snach.
hej dziewczyno ...
Biały miś, nie kochany,
Porzucony już dawno w ciemny kąt,
Już dziewczyna go nie weźmie,
- 11 -
a
Ea
da
Ea
Nie przytuli do swoich ciepłych rąk.
- 12 -
HEJ, SOKOŁY
Hej, tam gdzieś znad Czarnej Wody a
Siada na koń Kozak młody, E E7
Czule żegna się z dziewczyną,
a
Jeszcze czulej z Ukrainą. E E7 a G
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń.
Wiele dziewcząt jest na świecie,
Lecz najwięcej w Ukrainie.
Tam me serce pozostało
Przy kochanej mej dziewczynie.
Hej, hej, hej sokoły…
Ona jedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie
Dniem i nocą tęsknię do niej.
Hej, hej, hej sokoły
Żal, żal za dziewczyną,
Za zieloną Ukrainą.
Żal, żal, serce płacze
Już cię nigdy nie zobaczę.
Hej, hej, hej sokoły…
Wina, wina, wina dajcie,
A jak umrę – pochowajcie
Na zielonej Ukrainie,
Przy kochanej mej dziewczynie.
Hej, hej, hej sokoły…
- 13 -
C
G G7 E7
a
E E7 a G
C
G G7 E7
a
E E7 a E7
MORSKIE OPOWIEŚCI
Kiedy rum zaszumi w głowie, a
Cały świat nabiera treści,
G
Wtedy chętniej słucha człowiek
Morskich opowieści.
G E7 a
aC
Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom!
Łajba to jest morski statek,
Sztorm to wiatr, co dmucha z gestem.
Cierpi kraj na niedostatek
Morskich opowieści.
Pływał raz marynarz, który
Żywił się wyłącznie pieprzem.
Sypał go do konfitury
I do zupy mlecznej.
Był na Lwowie młodszy majtek,
Czort, Rasputin, bestia taka,
Że sam kręcił kabestanem
I to bez handszpaka.
Jak spod Helu raz dmuchnęło,
Żagle zdarła moc nieludzka,
Patrzę w koję mi przywiało
Gołą babę z Pucka.
Kto chce to niechaj słucha,
Kto nie chce niech nie słucha.
Jak balsam są dla ucha
Morskie opowieści.
Kto chce to niechaj wierzy,
Kto nie chce niech nie wierzy,
Mi na tym nie zależy,
Więc wypijmy jeszcze!
- 14 -
DO PRACY RODACY
CGCF CGC FC
A przed nami większe cele,
A przed nami nowy świat.
Razem młodzi przyjaciele,
Zbudujemy nowy ład.
C G C C7
F G C C7
FGC
aDG
Do pracy rodacy,
Do fabryk do roli,
Już nowe się jutro wykuwa powoli.
Hej młoty do roboty do roboty,
Niebieskie ptaki do paki
I niech wre robota, co tam wolna sobota.
C
W naszych rękach nasza sprawa,
W naszych rękach przyszłość mas.
Domy rosną z lewa, z prawa.
Tymi ręcami rośnie tysiąc wsi i miast!
Do pracy rodacy…
W cegły zamienia się glina,
I myśl się zamienia w czyn.
Nieśmiertelnej myśli siła
W naszych rękach mocno tkwi.
Do pracy rodacy…
A przed nami większe cele, C G C C7
A przed nami nowy świat – F G E
- 15 -
C G C C7
F G C C7
FGCaDG
C G C C7
F G C C7
FGCaCG
MÓJ ŚWIAT
Kiedy w piątek słońce świeci,
Serce mi do góry wzlata,
Że w sobotę wezmę plecak
W podróż do mojego świata
Bo ja mam tylko jeden świat –
Słońce góry, pola wiatr.
I nic mnie więcej nie obchodzi,
Bom turystą się urodził.
Dla mnie w mieście jest za ciasno
Wśród pojazdów, kurzu, spalin.
Ja w zieloną jadę ciszę,
W ścieżki pełne słodkich malin.
Bo ja mam tylko jeden świat…
Myślę, leżąc pośród kwiatów
Lub w jęczmienia złotym łanie,
Czy przypadkiem, za pół wieku,
Coś z tym światem się nie stanie.
Bo ja mam tylko jeden świat…
Chciałbym, żeby ten mój świat
Przetrwał jeszcze tysiąc lat.
I żeby mogły nasze dzieci
Z tego świata też się cieszyć.
Bo ja mam tylko jeden świat…
- 16 -
MUSZKA PLUJKA
Muszka plujka i żuczek gnojarek
aE
Stanowili dość dobraną parę. E a
Ona była plujka, a on zwykły żuk
ad
I żyli szczęśliwie, choć mu brakło nóg. a E a
Muszka plujka i żuczek gnojarek
Co dzień rano wokół krowiej kupki odprawiali bale.
Ona była plujka, a on nie miał wujka,
A na dodatek jeszcze nie miał nóg ten żuk.
Muszka plujka i gnojarek żuczek –
Ona była wierna, on miał jeszcze parę innych suczek.
Miłosnej euforii szybko mijał czas,
Lecz to trwało krótko, bo zabił ich gaz.
Taka to historia, smutna, lecz prawdziwa.
Ona była plujka, on był stary dziwak.
Lecz skąd gaz pytacie, cień się plujki błąka,
Tak to słoń zawinił, bo drań puścił bąka.
CYGANERIA
Znają nas knajpki i koty w zaułkach,
letnią nocą lubimy włóczyć się.
Zgubić nas łatwo i łatwo odszukać,
śmiech przed nami biegnie i gitary dźwięk.
Refren I:
Już późno, a nam się wcale nie chce spać,
głęboka północ zegarów graniem wita nas.
Znów dzień przeminął - dał może mniej, niż pragnął dać.
Czerwone wino będziemy sączyć aż po brzask.
Nasze piosenki zbierane z ulicy
mają wszystko, co nam przynosi dzień:
szczyptę radości i kroplę goryczy,
łzy miłości lub zawodu cień.
Już późno, a nam ta noc nie daje spać,
głęboka północ cygańską drogą wiedzie nas.
- 17 -
Znów dzień przeminął - nie wszystkim jutro szczęście da.
Czerwone wino będziemy sączyć aż po brzask.
FELEK ZDANKIEWICZ
Felek Zdankiewicz był chłopak morowy,
przyjechał na urlop sześciotygodniowy.
Ojra, tarira ojra, tarira ojra, tarira raz, dwa, trzy.
Urlop się kończy, czas do wojska wrócić,
ale Felusiowi żal koleżków rzucić. Ojra ?
Nie tak koleżków, jak swojej kochanki,
u której przebywał wieczory i ranki. Ojra ?
Wreszcie go schwytali grudnia trzynastego
i zaraz odwieźli do biura śledczego. Ojra ?
A z biura śledczego wypuścić nie chcieli,
Felka Zdankiewicza pod kluczyk zamknęli. Ojra ?
Lecz Feluś nie gapa już nóż swój otwiera,
przebił Czajkowskiego, na Fuksa naciera. Ojra ?
Ledwie wyskoczył za bramę ratusza,
wsiada do dorożki, na Warszawę rusza. Ojra ?
A w tej dorożce miał czasu troszkę,
więc kazał się zawieźć aż na Czerniakowskie. Ojra ?
A z Czerniakowskiej do domu swojego,
żeby opowiedzieć Mańce coś nowego. Ojra ?
Połóż się Feluś, boś ty jest pijany,
połóż się Feluś, boś ty nie wyspany. Ojra ?
Kładzie się Feluś do snu kamiennego,
a kochanka jego do biura śledczego. Ojra ?
Panowie agenci, prędko pospieszajcie,
Felka Zdankiewicza na łóżku schwytajcie. Ojra ?
Panowie agenci prędko pospieszyli,
Felka Zdankiewicza podczas snu nakryli. Ojra ?
Jedzie kibitka wąziutką uliczką,
a koledzy jemu zdrowia, szczęścia życzą. Ojra ?
Ach, wy koledzy, czyż wy nie żyjecie,
czy wy mojej Mańce życie darujecie? Ojra ?
Nie martw się o Feluś, my jeszcze żyjemy
i tą twoją Mańkę smykiem podsuniemy. Ojra ?
Młoda Felusiowa już w grobie spoczywa,
a my na to konto kropniem sobie piwa. Ojra ?
- 18 -
HANKA
Apaszem Staszek był, w krąg znały go ulice,
W spelunkach, tam, gdzie czarne życie wre.
Kochanką jego była zwykła ulicznica
Co gdzieś na rogu sprzedawała ciało swe.
I Pomimo to Stach kochał swoją Hankę,
I Choć nieraz zbił, skatował aż do krwi.
A kiedy znów przepraszał swą bogdankę
Czule szeptał do niej: "Cóż jam zrobił, cóż?".
Hanko, o tobie marzę wśród bezsennych nocy.
Hanko, daj usta, niech przeminie ból i żal.
Że w oczach łzy, ja wiem, to moja wina,
Bo życie płynie wśród tak burzliwych fal.
Gdy Stach dowiedział się, że Hanka go zdradziła,
To się roześmiał swym okrutnym ha, ha, ha.
W spelunkach, tam, gdzie banda wódkę piła,
I Staszek wypił, choć serce z bólu łka.
A kiedy znów napotkał swoją Hankę
To w ręku błysnął długi, ostry nóż
I nożem w serce pchnął swoją bogdankę,
A nad jej trupem szeptał: "Cóż jam zrobił, cóż?"
Hanko, twe ciało słodko pręży się, przegina.
Hanko, daj usta, niech przeminie ból i żal.
Że w oczach łzy, ja wiem, to moja wina,
Bo życie płynie wśród tak burzliwych fal.
KRAKOWIANKA
Jestem sobie krakowianka,
Faj duli, faj duli, taj,
Mam fartuszek po kolanka,
Faj duli, faj duli, faj.
A spódniczkę jeszcze wyżej,:
Faj duli, faj duli, faj,
Żeby chłopcom było bliżej,
Faj duli, faj duli, faj.
Kiedy idę do kościoła,
- 19 -
Faj duli, faj duli, faj,
Pełno chłopców za mną woła,
Faj duli, faj duli, faj.
Na jednego mrugnę oczkiem,
Faj duli, faj duli, Taj,
A drugiego trącę boczkiem
Faj duli, faj duli, faj.
Z trzecim pójdę w krakowiaka,
Faj duli, faj duli, faj,
A czwartemu dam buziaka,
Faj duli, faj duli, faj.
Z piątym pójdę do kawiarni,
Faj duli, faj duli, faj,
Z szóstym pójdę do sypialni
Faj duli, faj duli, faj.
Z siódmym pójdę rwać jabłuszka,
Faj duli, faj duli, faj,
Z ósmym pójdę spać do łóżka,
Faj dufi, faj duli, faj.
Ludzie mówią, że ja mała,
Faj duli, faj duli, faj.
A ja chłopcom bym dawała
Faj duli, faj duli, faj.
Jestem sobie krakowianka,
Faj duli, faj duli, faj,
Mam fartuszek, nie mam wianka,
Faj duli, faj duli, faj.
BONUS do KRAKOWIANKI
Wianka wkładać już nie muszę, faj duli...
I majteczek pod fartuszek, faj duli...
Dla każdego zamiast wianka, faj, duli...
Pod fartuszkiem niespodzianka, faj duli...
Pod fartuszkiem niespodzianka, faj duli...
Na życzenie pana Janka, faj duli...
- 20 -
Pod fartuszkiem jest koteczka, faj duli...
W sam raz dla mego Władeczka, faj duli...
Pod fartuszkiem mała kotka, faj duli...
Czeka dziś na pana Włodka, faj duli...
Pod fartuszkiem mam królika, faj duli...
Również dla pana Ludwika, faj duli...
Pod fartuszkiem chowam ptysia, faj duli...
Tylko dla mojego Rysia, faj duli...
Pod fartuszkiem mała szparka, faj duli...
Dla naszego pana Marka, faj duli...
Pod fartuszkiem trzymam ptaszka, faj duli...
Także dla pięknego Staszka, faj duli...
Pod fartuszkiem przepióreczka, faj duli...
Głównie dla pana Jureczka, faj duli...
Pod fartuszkiem zazuleńka, faj duli...
Na wyłączność pana Heńka, faj duli..
Pod fartuszkiem kotka dzika, faj duli...
Tylko dla pana Tadzika, faj duli...
Pod fartuszkiem mała myszka, faj duli...
Czeka dziś na pana Zbyszka, faj duli...
Pod fartuszkiem mysz malutka, faj duli...
Oczekuje pną Lutka, faj duli...
Pod fartuszkiem mam wróbelka, faj duli...
Tylko dla naszego Felka, faj duli...
KURDESZ
Każ przynieść wina, mój Grzegorzu miły,
Bodaj się troski nigdy nam nie śniły,
Niech i Anulka tu zasiędzie z nami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
Skoro się przytknie ręka do butelki,
Znika natychmiast smutek serca wszelki,
- 21 -
Wołajmyż tedy dzwoniąc kieliszkami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
Niezłe to wino! Do dębie, mój Grzelu!
Cieszmy się, póki możem, przyjacielu!
Niech stąd ustąpi nudna myśl z troskami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
Patrzcie, jak dzielny skutek tego wina!
Już się me serce weselić poczyna.
Pod stół kieliszki, pijmy szklanicami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
I ty, Anulko, połowico Grzela,
Bądź uczestniczką naszego wesela.
Nie folguj sobie, a chciej wypić z nami.
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
Już po butelce, niech tu stanie flasza!
Wiwat tu cała kompamja nasza!
Wiwat z Maciusiem i z przyjaciołami!
Kurdesz, kurdesz nad kurdeszami!
MAŁA NIEBIESKA TABLETKA
Mała niebieska tabletka
Czekałem na nią od lat
Bo ta niebieska mała tabletka
Całkiem zmieniła mój świat
Refren :
Czy tu ,czy tam
Zawsze ze sobą ją mam
A tę niebieską małą tabletkę
Lekarz przepisał mi sam
Mała niebieska tabletka
Ukoi smutek i żal
Ze wspomnieniami w twe młode lata
Które odeszły już w dal
Refren: Czy tu ,czy tam …..
Mała niebieska tabletka
Radości niesie ci moc
Znów jesteś młody, silny i zdrowy
Każdego dnia w każdą noc
Refren: Czy tu ,czy tam…..
- 22 -
STARE WINO
Używaj pókiś młody , używaj póki czas
nie pijaj zimnej wody , a będziesz żył sto lat
pij tylko stare wino
co liczy trzysta lat
i kochaj się z dziewczyną
co ma szesnaście lat
Szesnaście lat dziewczyna , to niby pączek róż
a gdy ma lat trzydzieści , to przekwitnięty już
pij tylko stare wino
co liczy trzysta lat
i kochaj się z dziewczyną
co ma szesnaście lat
W dwadzieścia lat po ślubie dziadek był jeszcze chwat
wspominał młode lata , gdy coś od babci chciał
A babcia jemu na to :
stary , wstydziłbyś się
co dziadek chciał od babci
sami domyślcie się
WALERCIA
Miła Walerciu, kupię ci
Kupię ci fiata, za cztery lata,
Miła Walerciu, kupię ci.
Miła Walerciu, kupię ci
Kupię ci gruszek, zaboli brzuszek,
Miła Walerciu, kupię ci.
Miła Walerciu, kupię ci
Kupię obrączkę na prawą rączkę,
Miła Walerciu, kupię ci.
Miła Walerciu, kupię ci
Kupię ci wózek, co zgrzebał Józek,
Miła Walerciu, kupię ci.
Miła Walerciu, kupię ci
Kupię ci wkładkę do biustonosza,
Miła Walerciu, kupię ci.
- 23 -
Miła Walerciu, wsadzę ci
Wsadzę ci piórko do kapelusza,
Miła Walerciu, wsadzę ci.
Miła Walerciu, sypnę ci
dwa duże strzały i jeden mały,
Miła Walerciu, sypnę ci.
Miła Walerciu, kapie ci
Kapie ci woda spod parasola,
Miła Walerciu, kapie ci.
Miła Walerciu, zrobię ci
zrobię ci cudo, jak mi się uda,
Miła Walerciu, zrobię ci.
WALERCIA ( wersja II)
O, bella, bella, bella Mari,
Bella Mari, bella Mari.
O, bella, bella, bella Mari,
Bella Mari, Mari.
Panno Walerciu czarną masz,(bis)
Czarną masz wstążkę u kapelusza,
Panno Walerciu, czarną masz.
O, bella... itd
Panno Walerciu dajesz mi,(bis)
Całować ręce ale nic więcej,
Panno Walerciu, dajesz mi.
O, bella... itd
Panno Walerciu takie masz,(bis)
Takie masz cyce, jak rękawice,
Panno Walerciu, takie masz.
O, bella... itd
Panno Walerciu, rośnie ci (bis)
Rośnie ci kępka poniżej pępka,
Panno Walerciu, rośnie ci
O, bella.. .itd
Panno Walerciu włożę ci (bis)
Złotą obrączkę na twoją rączkę,
Panno Walerciu, włożę ci.
O, bella... itd
Panno Walerciu, ciasną masz, (bis)
Złotą obrączkę na lewej rączce,
- 24 -
Panno Walerdu dasną masz.
O, bella....itd
MY CYGANIE
My cyganie co pędzimy z wiatrem
My cyganie znamy cały świat
My cyganie wszystkim gramy
A śpiewamy sobie tak:
Ore ore szabadabada amore,
Hej amore szabadabada
O muriaty, o szogriaty
Hajda trojka na mienia.
Kiedy tańczę-niebo tańczy ze mną,
Kiedy gwiżdżę-gwiżdże w polu wiatr
Zamknę oczy-liście więdną
kiedy milknę-milczy świat.
Ore ore...
Gdy śpiewamy-słucha cała ziemia
Gdy śpiewamy-śpiewa każdy ptak
Niechaj każdy z nami śpiewa
Niech rozbrzmiewa piosnka ta.
Ore ore...
Kiedy słucham słucha cała ziemia
I jak śpiewam, każdy z nas
Gdy ucichnę ,wiatru nie ma
Gdy oślepnę nie ma gwiazd,
Ore ore...
Bo to słońce świeci tylko we mnie,
Bo tę ziemię zmyślam sobie sam
Jak odejdę będzie ciemniej
Cały świat odbiorę wam.
Ore ore...
SOSENKA
Płynie łódka w morskiej toni,
Księżyc z dala blask swój śle,
Kiedy czule mi mówiła:
Mój Jasieńku, kocham cię.
Hej, las, mówię wam,
- 25 -
Szumi las, mówię wam,
A w lesie tym sosenka,
Podobała mi się pełna kras
Marysia ma mileńka.
Czarne oczy mej dziewczyny
Słodko do mnie śmiały się,
Kiedy czule mi mówiła:
Mój Jasieńku, kocham cię.
Hej, las ...
Całuj mocno, całuj szczerze,
Tysiąc razy, raz po raz.
Może wtedy ci uwierzę,
Że prawdziwa miłość w nas.
Hej, las ...
NA DANCINGU TAŃCZĄ GOŚCIE
Na dancingu tańczą goście
Cygan na gitarze gra
Otwarł serce swe na oścież
Z ust melodia płynie ta
Pod niebem chciałbym spać
Z taborem chciałbym iść
Lecz gościom muszę grać
Co noc-jak dziś
Patrzą goście na Cygana
Podziwiają jego grę
A on szepce: Ukochana
Jak ja bardzo kocham cię
Ty odjechałaś w świat
Z tobą cygańska brać
A ja zostałem sam
I muszę grać
Ach któż go zrozumieć zdoła
Jego smutek jego żal
Goście bawią się dookoła
A on wciąż spogląda w dal
O łkaj gitaro łkaj
- 26 -
Płacz tak jak płaczę ja
Serdecznym bólem łkaj
Żałośnie łkaj
Na dancingu gwar już ucichł
Goście już rozeszli się
Cygan swą gitarę rzucił
I pomyślał; Iść czy nie
I dokąd ja mam iść
Co z sobą robić mam
Jeśli na świecie już
Zostałem sam
Zrozumiała płacz gitara
Zakwiliła skargę swą
Zajęczała rozżalona
Gdy wypadła jemu z rąk
I nikt nie słyszał już
Cygańskich skarg i łez
Cygan na zawsze znikł
Gitara też
TOKAJ
Co wieczora tokaj piłem,
Moja ty, miła ty, dzieweczko ma!
I do rana się bawiłem,
Moja ty, miła ty, dzieweczko ma!
I choć w głowie tęgo zaszumiało,
Serce się do ciebie rwało.
Moja ty, miła ty, dzieweczko ma!
Wczoraj znowu tokaj piłem, moja ty...itd
I do rana się bawiłem, moja ty...itd
Choć się głowa jak łan w polu chwieje,
Do wieczora wytrzeźwieję, moja ty...itd
Potem przyjdę ja do ciebie, moja ty...itd
A ty przyjmiesz mnie do siebie, moja ty...itd
I choć z ust mych zapachnie ci wino,
Pocałujesz mnie, dziewczyno, moja ty...itd
- 27 -
W PIKUTKOWIE
W Pikutkowie dziś sensacja,
Przyszła nowa nominacja,
Że dywizję pikutkowską
Obejmuje żołnierz chwat:
Pan generał Tromtadracki,
Dziadzio stary, ale chwacki
Dziś przyjeżdża ze swą żoną,
Która ma dwadzieścia lat.
Powitała generała
Oficerów pikutkowskich paczka cała,
A generał kielich wina wznosi wzwyż "Ja dziękuję wam, panowie!"
"I my tyż!"
Po manewrach w Pikutkowie
Wszystkich szarż oficerowie
Do kasyna się zebrali,
Żeby wypić coś i zjeść.
Pan generał, pan generał
Syt i wesół w krąg spozierał,
Wreszcie toast bardzo szumny
Na swej żonki wznosi cześć.
Tu spotkała generała
Braw, toastów i wiwatów hurma cała,
A generał kielich wina wznosi wzwyż "Ja dziękuję wam panowie!"
"I my tyż!"
Znów po roku pułk ucztuje,
Pan generał dziś przyjmuje,
Dowcipami tnie jak z procy,
Pijąc nektar słodkich win.
A wtem podczas uczty owej ?
Idzie od generałowej
Wieść, że w nocy przyszedł na świat
Pierworodny jego syn...
Pan generał, pan generał
Ze zdumieniem wielkim dokoła spoziera,
Wreszcie kielich wina wielki wznosi wzwyż:
- 28 -
"Ja dziękuję wam, panowie!"
"I my tyż!
TYLKO WE LWOWIE
Bo gdzie jeszcze ludziom
Tak dobrze jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie śpiewem cię tulą
l budzą ze snu?
Tylko we Lwowie!
l bogacz, i dziad
Tu są za pan brat
l każdy ma uśmiech na twarzy..
A panny to ma
Słodziutkie ten gród,
Jak sok, czekolada i miód...
l gdybym się kiedyś
Urodzić miał znów,
To tylko we Lwowie!
Bo szkoda gadania,
Bo co chcesz, to mów
Nie ma jak Lwów
W PIWNICZNEJ IZBIE
W piwnicznej izbie siedzę sam
Nad kuflem pełnym piwa
Oczyma wodzę tu i tam
A głowa mi się kiwa.
Ja nie dbam o czerwony nos
I o to, że wciąż tyję
Ja biorę kufel w ręce swe
I piję i piję i piję (do dna)
A gdyby ktoś mi wybór dał
Dziewczynę, konia, trunek
I rzekł : wybieraj co chcesz sam
- ja płace za rachunek
Na próżno dziewczę wdzięczy się
A koń wyciąga szyję
Ja biorę kufel w ręce swe
- 29 -
I piję i piję i piję (do dna)
A gdy nadejdzie sądu czas
I stanę u stóp tronu
Pokłonię się aż po sam pas
I rzeknę bez pardonu :
Rozkoszy rajskich nie chcę znać
I wiedzieć gdzie się kryją
Lecz tam mnie Panie Boże wsadź
Gdzie piją, gdzie piją, gdzie piją (do dna)
ZABRAŁAŚ SERCE MOJE
Na dworze burza hula
I leje ,leje deszcz
Tęsknota mnie otula
I ciebie miły też
Zabrałeś serce moje
Zabrałaś moje sny
I tylko zostawiłeś
Te łzy gorące łzy
A mnie tak szkoda lata
I szkoda tamtych dni
I szkoda poematów
I ciebie szkoda mi
Zabrałeś serce moje...
Już wiele lat minęło
Od tamtych pięknych dni
A echo dawnych wspomnień
Wciąż w moim sercu tkwi
Oddaj mi serce moje
Oddaj mi moje sny
I tylko weź ze sobą
Te łzy gorące łzy
- 30 -
TAMARA
Ty mnie nie kochasz ja to wiem
Stąd smutek mój wynika
Zdradziłaś lube dziewczę mnie
Wybrałaś półkownika
a E7
a
G7
C
On "Jabloneksy" kupuje ci
W ramionach ciebie kacza
I jak do kotki mówi - "ci, ci"
Taka u niego dacza.
E7
E7 a
E7
a
I ta choliera zabrał cię
Do domika z ogródkiem
Z podporucznikiem, bratem swym
Zamknęli cię na kłódkę
Znaczit we dwóch cię będą brać
Rozjeżdżać co niedzieli
A ja w agreście będę stać
I chyba się zastrzeli
U mnie rewolwer jest, ty wiesz
Ty dobrze wiesz Tamara
I pozwoleństwo także jest
To zanczy, że się staram
Pod okno przyjdę twe
W żółcieńkim mym kostiumie
By regularnie straszyć cię
Najlepiej tak jak umiem.
JAKI BYŁ ŚLUB
Jaki był ślub - proszę państwa ludzie płakali
Jaki był ślub - od gromnicy się welon zapalił
Jaki był ślub - pełne było prezbiterium oraz nawa
Jaki był ślub - proboszcz komżę zostawił i nawiał.
- 31 -
ad
GC
da
F E7
A mówiłem - nie pijcie przed weselem
A prosiłem - przynajmniej nie za wiele
Wszyscy schlaliście mordy
Macie więc teraz kobrę
Macie kobrę w niedzielę w kościele !!
W koło dym, kobiet płacz i krzyk dzieci - rozróba w mig
Wnet na łeb spod ołtarza ktoś leci - w dzień biały noc !
Ławki walą się z głuchym łoskotem - skąd się wziął koc
Młoda druhna straciła wnet cnotę !
A mówiłem nie pijcie przed weselem ...
Jaki był ślub - niby kościół a w środku istne piekło
Jaki był ślub - przy okazji krwi trochę pociekło
Jaki był ślub - panna młoda krzyczała "gdzie woda" !!!
Jaki był ślub - wreszcie straż przyjechała. A szkoda !!
A mówiłem nie pijcie przed weselem ...
NA STRAŻNICY
Tam za górą jest granica,
Przy granicy jest strażnica,
A w strażnicy, do swej lubej,
Żołnierz pisał list.
Tego listu wszystkie treści
W swej piosence żołnierz zmieścił
I powstała ta piosenka,
Której refren brzmi:
Hen, daleko, za mgłą
Jest rodzinny mój dom.
Tam dziewczyna ma śpi
W swej rodzinnej wsi.
Gwiazdy gaszą swój blask,
Bo już budzi się brzask.
Gdy ty śpisz, kraju strzeże ktoś tu,
By cię nikt nie zbudził ze snu.
Piosnka wnet się spodobała,
Zna ją już kompania cała,
- 32 -
a E7 a
A7 d
d
a
F E7 (a)
Na granicy, przy strażnicy,
Zna ją każdy ptak.
A gdy noc zapada głucha,
Często nawet księżyc słucha,
Jak po służbie gdzieś samotnie
Żołnierz nuci tak:
Hen, daleko, za mgłą ...
Dni w żołnierskim płyną trudzie,
Było lato, przyszedł grudzień,
Już strażnicę przy granicy
Śnieżny okrył płaszcz.
Czasem w noc od śniegu białą
Nad granicą padną strzały.
Śpij spokojnie, moja miła,
Dzielna czuwa straż.
Hen, daleko, za mgłą ...
SZWAGIERKA
Miał cię mój brat przez wiele lat
Ale się całkiem wykończył
Chłop był na schwał, każdą by miał
Gdyby się z tobą nie złączył
REF. Szwagierka, szwagierka
Bawiłaś się ze mną jak w berka
Że mi dziś w piersi rzęzi i gra
To szwagierka, szwagierka maja
Teraz cię mam, kończę się sam
Nie wiem czy dotrwam do lata
Cóż chłop byłem na schwał , każdą bym miał
Gdybym nie posłuchał rad brata
REF. Szwagierka , szwagierka
- 33 -
HEJ
GITARO MA
Kiedy siedzisz pod namiotem
I głód ci zagląda w oczy
Brać pospała się pokotem
A deszcz serce wodą moczy
Wtedy sięgasz po gitarę
I butelkę z rozgrzewaczem
Skoczną nutą budzisz wiarę
Serce ci z radości skacze.
REF. Hej gitaro ma
Nie bądź na mnie zła
Zagraj jakąś skoczną melodyjkę
Grajmy póki czas
Póki życie trwa
Więc chłopaki przechylajmy szyjkę
Kiedy rzuci cię dziewczyna
Mówiąc żeś ty nic nie warty
Albo minie cię fortuna
Przegrasz całą forsę w karty
I do domu znowu wracasz
Ściągasz buty, płaszcz koszulę
Potem tydzień leczysz kaca
Lecz pamiętaj o szczególe...
REF. Hej gitaro ma…
Nie bądź na mnie zła...
Gdy dożyjesz starych latek
I w fotelu na biegunach
Ktoś ci będzie mówił "dziadek"
Ciebie zaś rozpiera duma
Kiedy siedząc przy herbatce
W miękkich kapciach i bonżurce
Serce tłucze się jak w klatce
Gdy syn syna w struny tłucze.
REF. Hej gitaro ma…
- 34 -
MAŁY, BIAŁY DOMEK
W letnią noc siedzę sam,
Wkoło cisza panuje.
Jakiś żal w sercu mam,
Tak mi jakoś źle.
Smutną dziś piosenkę gram
I tęsknota budzi się,
Upiór snów mych prześladuje mnie.
Mały biały domek w mej pamięci tkwi,
Mały biały domek wciąż mi się śni.
Okna tego domku dziwnie w słońcu lśnią,
Jakby czyjeś oczy zachodziły łzą.
W domku tym przeżyłem szczęścia tyle
I cudownych dni,
Gdy wspominam te rozkoszne chwile,
Serce moje drży.
Mały biały domek budzi w sercu żal
Za tym, co minęło i odeszło w dal.
Mały biały domek...
Może ktoś dziwi się,
Że ten domek wspominam,
Który tak tkliwi mnie
Nocą czy wśród dnia.
Niech więc dziś każdy wie,
Czemu serce moje łka,
Bo w nim mieszka ukochana ma.
Mały biały domek...
BANDA
Precz smutki, niech zginą,
Wspomnienia niechaj płyną,
Obsiądźmy ogień wkoło
Z piosenką wesołą.
Uśmiechnij się jasno
Wnet wszystkie troski zgasną,
- 35 -
Podajmy sobie ręce
W piosence, w piosence.
Bo w naszej ferajnie przyjęte jest
Zabawić się fajnie i śpiewać też.
I zawsze mamy chęć na szał,
Byleby śpiew wesoło brzmiał.
Bando, bando, rozstania nadszedł już czas,
Bando, bando, na zawsze złączyłaś nas,
Bando, bando, bez ciebie smutno i źle,
Pożegnania to nie dla nas, o nie!
Wkrótce znów spotkamy się.
Na żal nas nie bierzcie,
Bo dosyć smutku w mieście.
Niech żyje nasza banda,
A reszta — karamba!
Nam smutków nie trzeba
I gwiazdy z mgiełką nieba
Nad nami niechaj płyną,
Niech płyną, niech płyną.
Bo w naszej ferajnie przyjęte jest
Zabawić się fajnie i śpiewać też.
I w tym jest właśnie cała rzecz
Że wszystkie smutki idą precz.
MARIANNA
Wczoraj obiecałaś mi na pewno,
Że zostaniesz mą królewną,
Królewną z mego snu...
Wczoraj obiecałaś być mi wierną
I w miłości swej niezmienną
Po długi życia kres...
O Marianno, gdybyś była zakochana,
bis
Nie spałabyś w tę noc, w tę jedną noc.
Dzisiaj, gdym do ciebie przyszedł z rana,
By cię zbudzić, ukochana,
Z twego rannego snu,
- 36 -
Dzisiaj nie zastałem ciebie w domu,
Bo uciekłaś po kryjomu
Z innym na randez vous...
O Marianno ...
Teraz, gdy już wszystko diabli wzięli,
Mnie do wojska zaciągnęli,
Karabin dali mi,
Dzisiaj mam już inną ukochaną,
Karabinem nazywaną,
Z nią spędzam randez vous...
O Marianno ...
PRZEPIJEMY NASZEJ BABCI
Przepijemy naszej babci domek cały,
Domek cały, domek cały,
I kalosze, i bambosze, i sandały
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
Przepijemy naszej babci majty w kratę,
Majty w kratę, majty w kratę,
Takie duże flanelowe i włochate
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
Przepijemy naszej babci pieska, kotka,
Pieska, kotka, pieska, kotka.
Pozostanie naszej babci tylko cnotka
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
Przepijemy naszej babci złote zęby,
Złote zęby, złote zęby
I zrobimy naszej babci dupę z gęby
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
Przepijemy naszej babci wszystko w domu,
Wszystko w domu, wszystko w domu.
Przepijemy naszą babcię po kryjomu
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
- 37 -
Przepijemy naszej babci domek śliczny,
Domek śliczny, domek śliczny
I zrobimy z tego domku dom publiczny
Jeszcze dziś, jeszcze dziś, jeszcze dziś.
UPŁYWA SZYBKO ŻYCIE
Upływa szybko życie,
Jak potok płynie czas.
Za rok, za dzień, za chwilę
Razem nie będzie nas.
I nasze młode lata
Popłyną szybko w dal,
A w sercu pozostanie
Tęsknota, smutek, żal.
Więc póki młode lata,
Póki wiosenne dni
Niechże przynajmniej teraz
Nie płyną gorzkie łzy.
Choć pamięć o nas zginie
Już za niedługi czas,
Niech piosnka w dal popłynie
Póki jesteśmy wraz.
A jeśli losów koło
Złączy zerwaną nić,
Będziemy znów pospołu
Śpiewać, marzyć, śnić.
bis
bis
bis
bis
bis
GÓRALU CZY CI NIE ŻAL
Góralu, czy ci nie żal
Odchodzić od stron ojczystych,
Świerkowych lasów i hal
I tych potoków srebrzystych?
Góralu, czy ci nie żal,
bis
Góralu, wracaj do hal!
- 38 -
A góral na góry spoziera
I łzy rękawem ociera,
Bo góry porzucić trzeba,
Dla chleba, panie, dla chleba.
Góralu, czy ci nie żal ...
Góralu, wróć się do hal,
W chatach zostali ojcowie;
Gdy pójdziesz od nich hen w dal
Cóż z nimi będzie, kto powie?
Góralu, czy ci nie żal ...
A góral jak dziecko płacze:
Może już ich nie zobaczę;
I starych porzucić trzeba,
Dla chleba, panie, dla chleba.
Góralu, czy ci nie żal ...
Góralu, żal mi cię, żal!
I poszedł z grabkami, z kosą,
I poszedł z gór swoich w dal,
W guńce starganej szedł boso.
Góralu, czy ci nie żal ..
UMARŁ MACIEK, UMARŁ
Idzie Maciek, idzie,
Z bijakiem za pasem,
Przyśpiewuje sobie
Dana, dana czasem.
A kto mu na drodze stoi,
Tego pałką przez łeb złoi.
Oj dana, dana, dana, dana, dana.
bis
Oj, biedaż nam, bieda,
Że nasz Maciek chory,
W karczmie go nie było
Ze cztery wieczory;
Oj, któż nam tutaj zaśpiewa,
bis
- 39 -
Oj, któż nam tu kupi piwa.
Oj dana, dana, dana, dana,dana.
Umarł Maciek, umarł,
Już więcej nie wstanie,
Zmówmy zań pobożne
Wieczne spoczywanie.
Oj, bo to był chłopak grzeczny,
Szkoda tylko, że nie wieczny.
Oj dana, dana, dana, dana, dana.
bis
Położyli Maćka
Na sam środek wioski,
Zeszli się do niego
Kmotrzy i kumoszki.
Już nikt mu nie dopomoże,
Bo nam Maciek zmarł nieboże!
Oj dana, dana, dana, dana, dana.
SŁONECZKO
Słoneczko późno dzisiaj wstało
I w takim bardzo złym humorze,
I świecić też mu się nie chciało,
Bo mówi, że zimno na dworze.
Lecz gdy piosenkę usłyszało,
To się tak bardzo ucieszyło,
Zza wielkiej chmury zaraz wyszło
I nam radośnie zaświecało.
Słoneczko nasze, rozchmurz buzię,
Bo nie do twarzy ci w tej chmurze,
Słoneczko nasze, rozchmurz się,
Maszerować z tobą będzie lżej. Oj!
Słoneczko nasze, rozchmurz pyska,
Bo nie do twarzy ci w chmurzyskach,
Słoneczko nasze, rozchmurz się,
Maszerować z tobą będzie lżej!
A kiedy ktoś z naszej gromady
- 40 -
bis
Na wszystko dąsa się i chmurzy,
Możecie go ze słonkiem równać
I tę piosenkę mu powtórzyć.
A zaraz mu się zmieni mina
I uśmiech jego twarz rozjaśni,
Nawet w wesołka się przemieni
I zaraz wszystkim będzie raźniej.
Słoneczko nasze ...
STOKROTKA
Gdzie strumyk płynie z wolna,
Rozsiewa zioła maj,
Stokrotka rosła polna,
A nad nią szumiał gaj.
„W tym lesie tak ponuro,
Że aż przeraża mnie,
Ptaszęta za wysoko,
A mnie samotnej źle".
Wtem harcerz ją spotyka:
„Stokrotko, witam cię,
Twój urok mnie zachwyca,
Czy chcesz być mą, czy nie?"
Stokrotka się zgodziła
I poszli w ciemny las,
A harcerz taki gapa,
Że aż w pokrzywy wlazł.
A ona, ona, ona,
Cóż, biedna, robić ma?
Nad gapą pochylona
I śmieje się: cha! cha!
bis
bis
bis
bis
bis
- 41 -
JAK DOBRZE NAM
Jak dobrze nam zdobywać góry
I młodą piersią chłonąć wiatr,
Prężnymi stopy deptać chmury
I palce ranić ostrzem Tatr.
Mieć w uszach szum, strumieni śpiew,
A w żyłach roztętnioną krew.
Hejże hej, hejże ha,
Żyjmy więc, póki czas,
Bo kto wie, bo kto wie,
Kiedy znowu ujrzę was.
Jak dobrze nam głęboką nocą
Wędrować jasną wstęgą szos,
Patrzeć, jak gwiazdy niebo złocą
I czekać, co przyniesie los.
Mieć w uszach szum ...
Jak dobrze nam po wielkich szczytach
Wracać w doliny, progi swe,
Przyjaciół jasne twarze witać,
O, młoda duszo, raduj się!
Mieć w uszach szum ...
BOSMAN
Na pokładzie od rana ciągle słychać bosmana ,bez potrzeby on ciągle się drze
Choćbyś ręce poranił bosman zawsze Cię zgani i powiada zrobione jest źle /
2x
Jeszcze raz czyścić działo chłopcy co wam się stało, jak do kotka to każdy się
rwie
To nie łajba nie niecka trzeba wiedzieć od dziecka ,że to okręt wojenny RP / 2x
Ale czasem się zdarzy,że się bosman rozmarzy, każdy bosman marzenia swe
ma
Gdy go wtedy poprosisz swą harmonię przynosi siada w kącie na rufie i gra / 2x
- 42 -
Opowiada o morzach , o dalekich podróżach i o walkach co przeżył je sam
O dziewczętach z Bombaju co namiętnie kochają i tak mocno całują do krwi
A gdy spytasz go tylko o czym marzył przed chwilką i w czym właśnie zatopił swój
wzrok
A bo w Gdyni – odpowie, będzie chodził na głowie tak do serca mi przypadł ten port
Urwał bosman ,wiatr z cicha aż tu nagle u licha co tak jasno błysnęło we mgle
Ujrzał bosman jak z działa Polska w blaskach wstawała na okręcie wojennym RP
BABY , ACH TE BABY
Okręt w rejsie od pół roku ,łza do baby kręci w oku
I choć twardy jest marynarz,to bez baby nie wytrzyma
Choćby w ręku łamał sztaby ,to bez baby nie da rady
Cholera !
Baby ,ach te baby
Człek by je łyżkami jadł(gdyby mógł)
Co tu gadać ,co tu kryć
Trudno bez baby żyć,trudno bez baby żyć
A na drzwiczkach mej kabiny malowana girl w bikini
Okręt się na morzu kiwa, babka rusza się jak żywa
Choć to jest rysunek klawy,to bez baby nie da rady
Cholera !
Baby ,ach te baby…
Po pół roku już pływania wracam z rejsu do mieszkania
Patrzę a tu na tapczanie me kochanie z jakimś draniem
Ja faceta w mordę leję ona stoi i się śmieje
Cholera !
Baby ach te baby…
Chyba to się skończy marnie pójdę z taką pod latarnie
Albo życie swe odmienię, po raz drugi się ożenię
Bo choć chłop podnosi sztaby ,to bez baby nie da rady
Cholera !
Baby ,ach te baby…
- 43 -
POD ŻAGLAMI “ZAWISZY”
Pod żaglami "Zawiszy"
C
Życie płynie jak w bajce,
C7 F
Czy to w sztormie, czy w ciszy,
Czy w noc ciemną, dzień jasny.
FC
G7 C
Kiedy grot ma dwa refy,
Fala pokład zalewa,
To załoga "Zawiszy"
Czuje wtedy, że pływa.
Więc popłyńmy raz jeszcze
W tę dal siną, bez końca,
Aby użyć swobody,
Wiatru, morza i słońca.
Białe żagle na masztach,
To jest widok mocarny,
W sercu radość i siła,
To "Zawisza" nasz "Czarny".
MORSKIE OPOWIEŚCI
Kiedy rum zaszumi w głowie
Cały świat nabiera treści,
Wtedy chętnie słucha człowiek
Morskich opowieści.
Kto chce, ten niechaj słucha,
Kto nie chce, niech nie słucha,
Jak balsam są dla ucha
Morskie opowieści.
Hej — ha, kolejkę nalej,
Hej — ha, kielichy wznieśmy.
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.
Kto chce, to niechaj wierzy,
Kto nie chce, niech nie wierzy,
Nam na tym nie zależy
Więc wypijmy jeszcze!
Hej — ha, kolejkę nalej,
- 44 -
Hej — kielichy wznieście,
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.
Łajba to jest morski statek,
Sztorm to wiatr, co dmucha z gestem.
Cierpi kraj na niedostatek
Morskich opowieści.
Kto chce, ten niechaj .........
Pływał raz marynarz, który
Żywił się wyłącznie pieprzem,
Sypał pieprz do konfitury
I do zupy mlecznej.
Kto chce, ten niechaj .........
Może ktoś się będzie zżymać
Mówiąc, że to zdrożne wieści,
Ale to jest właśnie klimat
Morskich opowieści.
Kto chce, ten niechaj .........
Niech drżą gitary struny,
Niech wiatr grzywacze pieści,
Niech znów popłyną dalej
Morskie opowieści.
Kto chce, ten niechaj .........
Był na „Lwowie" młodszy majtek
Czort nie człowiek, bestia taka
Że sam kręcił kabestanem
l to bez handszpaka.
Kto chce, ten niechaj .........
Jak pod Helem raz dmuchnęło
Żagle zdarła moc nadludzka,
Patrzę — w koję mi przywiało
Nagą babę z Pucka.
Kto chce, ten niechaj .........
Rudy Joe, kiedy popił,
Robił bardzo głupie miny,
Albo też skakał do wody
l gonił rekiny.
Kto chce, ten niechaj .........
l choć rekin twarda sztuka,
Ale Joe w wielkiej złości
Łapał gada od ogona
- 45 -
l mu łamał kości.
Kto chce, ten niechaj .........
Pij, bracie, pij na zdrowie,
Jutro ci się humor przyda,
Spirytus ci nie zaszkodzi,
Sztorm idzie — wyrzygasz. Kto chce...............
TAWERNA POD PIJANĄ ZGRAJĄ
Kiedy niebo do morza przytula się z płaczem
Licho sosny garbate do reszty wykrzywia
Brzegiem morza wędrują bezdomni tułacze
I nikt nie wie skąd idą, jaki wiatr ich przywiał.
Do tańczących rozhukanych ścian
I do dziewczyn, które serca
Za złamany grosz oddają
Nie pytając czyś ty kiep czy drań.
Kiedy wiatry noc chmurną przegonią do morza
Gdy pół słońca, pół nieba, pół morza rozpali
Opuszczają wędrowcy uśpioną gromadę
Z pierwszą bryzą znikają w pomarszczonej dali.
A w tawernie "Pod Pijaną Zgrają"
Spływa smutek z okopconych ścian
A dziewczyny z pół-grosików
Amulety układają
Na kochanie, na tęsknotę i na żal.
Kiedy chandra jesienna jak mgła cię otoczy
Kiedy wszystko postawisz na kartę przegraną
Zamiast siedzieć bezczynnie i płakać lub psioczyć
Weź węzełek na plecy - ruszaj w świat, w nieznane.
Do tawerny "Pod Pijaną Zgrają"
Do tańczących rozhukanych ścian
I do dziewczyn, które serca
Za złamany grosz oddają
Nie pytając czyś ty kiep, czy drań.
- 46 -
LATO PACHNĄCE MIĘTĄ
Konie zielone przebiegły galopem
A spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty
Żaby w sadzawce rozpaliły ogień
Na niebie księżyc pozapalał gwiazdy.
Nad brzegiem stawu wsłuchany w krzyk czajek
Owiany mocną wonią tataraku
Patrzyłeś w gwiazdy na samym dnie stawu
Mówiłeś do mnie, że przeminie lato.
Lato pchnące miętą, lato koloru malin
Lato zielonych lasów, lato kukułek i czajek.
Konie zielone przebiegły galopem
Pod kopytami zwiędły letnie kwiaty
Żaby w sadzawce wygasiły ogień
A ciemne chmury zasłoniły gwiazdy.
Znad brzegu stawu daleki wracałeś
A staw zamierał w woni tataraku
Mówiłeś do mnie daleki i obcy
Że przeminęło chyba nasze lato.
Lato pchnące miętą, lato koloru malin
Lato zielonych lasów, lato kukułek i czajek.
RUDY GOŚĆ
Rudy gość na trąbie gra
pieśń stepową,
A step, szeroki step
Umyka mu spod nóg.
Niebo zaś nad głową
Grzbiet napina swój.
Kozaki, ech junaki
Dziewoje, ech krasiwe,piękne i leniwe
Śpiewają i grają swą pieśń:
O miłości i o dniu,
który przyjdzie.
A stada koni jak wiatr
Przecinają step.
To jest raj kozaczy
To jest nasza pieśń.
Dosiadł konia rudy gość,
- 47 -
Zabrał trąbę
A step, szeroki step
Na skrzydłach go niósł
Koń ze złotych strun
Grzbiet napina swój.
Rudy step, a w stepie mgła
Srebrnolica.
I step, szeroki step,
Już umilkł trąby głos.
Płacze krasawica
Ktoś odjechał stąd.
BEATA
Raz,dwa,trzy,cztery,pięć,sześć…
Siedem dziewcząt z Albatrosa -- tyś jedyna.
Dziś pozostał mi po tobie smutek, żal.
Miałaś wtedy siedemnaście lat, dziewczyno, acha,
W Augustowie pierwszy raz ujrzałem cię.
A na imię miałaś właśnie Beata,
Piękne imię, musisz przyznać, miła ma.
Zabierałem cię co dzień na fregatę,
Byś miłością swoją upajała mnie.
Minął dzionek, słońce zaszło za jeziorem
l fregaty kontur ukrył się za mgłą.
Na fregacie byliśmy znowu sami, acha,
A na brzegu ktoś nucił piosnkę tą,
Już od dawna ciebie nie widziałem.
Tak mi smutno jest bez ciebie, tak mi źle,
Lecz myślę, że kiedyś się spotkamy, acha
W Augustowie, tam w nadneckie białe dnie.
Te wspomnienia w mej pamięci pozostaną
l na zawsze schowam w sercu je,
Bo jestem, Beatko, zakochany, acha,
Pragnę z Tobą jeszcze spotkać się.
Bo jestem, Beatko, zakochany, acha,
Pragnę z tobą jeszcze spotkać się.
- 48 -
MEXICANA
W Meksyku, w Meksyku ten zwyczaj
Od czasów zamierzchłych już trwa,
Że zawsze przy pełni księżyca
Miłosną melodię ktoś gra.
Mexicana, mexicana
Wszystkie pary rozgrzewa jak rum.
To melodia księżycowa,
W rytmie rumby tej można całować.
To jest taniec zakochanych,
Takich właśnie, jak ty i jak ja.
Mexicana, mexicana,
Piękna jest, wdzięk swój ma
Rumba ta!
Gdy miłość z miłością się spotka
W noc pełni księżyca wśród gwiazd,
Wokoło rozlega się okrzyk:
Hej! Grać mexicanę już czas!
Mexicana, mexicana
To jest rumba, to taniec bez słów.
To melodia księżycowa,
W rytmie rumby tej można całować.
Trzeba czule się przytulać,
O tak właśnie - jak ty i jak ja!
Mexicana, mexicana,
Piękna jest, wdzięk swój ma
Rumba ta!
- 49 -
MARSZ PIERWSZEJ BRYGADY
Legiony to żołnierska nuta,
Legiony to ofiarny stos,
Legiony to żołnierska buta,
Legiony to straceńców los!
My, Pierwsza Brygada,
Strzelecka gromada.
Na stos rzuciliśmy
Swój życia los, na stos, na stos.
O, ileż mąk, ileż cierpienia
O, ileż krwi, wylanych łez.
Pomimo to nie ma zwątpienia
Dodawał sił wędrówki kres.
My, Pierwsza Brygada…
Mówili, żeśmy stumanieni
Nie wierząc w to, że chcieć to móc.
Lecz trwaliśmy osamotnieni,
A z nami był nasz drogi Wódz.
CYGAŃSKA BALLADA
Czy słońce na niebie,
czy wieczór zapada
Czy wieczór zapada ,
wędruje po świecie
cygańska ballada
i śpiewa włóczęgom
w zielonej dąbrowach
jak dobrze z balladą wędrować
la, la, la, la……
Usiądzie ballada
Przy ogniu wędrowca
I wrzuci do ognia
Gałązkę jałowca
Kto raz się zachłysnął
- 50 -
Podobnym zapachem
Ten nigdy nie uśnie pod dachem
La ,la,la,la…….
POŻEGNANIA
Tak niedawno żeśmy się spotkali,
A już pożegnania nadszedł czas.
Tyleśmy ze sobą przeżywali,
A dziś już wspomnienia łączą nas.
My dziś z piosenką pożegnamy was,
Niech ta piosenka stale łączy nas.
Gdy usłyszycie tej melodii ton,
Niech w sercach waszych radość budzi on.
I choć w życiu przyjdą chwile smutne,
I choć przyjdą w życiu chwile złe,
My wspominać was będziemy mile,
Pozdrowienia wam przesyłać swe.
My dziś z piosenką ...
Życie daje nam radości tyle,
Tyle szczęścia i cudownych chwil,
Trzeba wykorzystać każdą chwilę
I zapomnieć, że istnieją łzy.
My dziś z piosenką ...
I choć smutek, żal ci serce targa,
W oku twym niech nie zabłyśnie łza,
Bo nikt nie zrozumie, co to skarga,
Trzeba śmiać się, chociaż serce łka.
My dziś z piosenką ..
PIEŚŃ POŻEGNALNA
Ogniska już dogasa blask
Braterski splećmy krąg
- 51 -
W wieczornej ciszy w świetle gwiazd
Ostatni uścisk rąk.
Kto raz przyjaźni poznał moc
Nie będzie trwonił słów
Przy innym ogniu, w inną noc
Do zobaczenia znów.
Nie zgaśnie tej przyjaźni żar
Co połączyła nas
Nie pozwolimy by ją skradł
Nieubłagany czas.
Za nami jasnych godzin moc
I moc młodzieńczych snów
Przy innym ogniu, w inną noc
Do zobaczenia znów.
Piosenki turystyczne
GONIĆ MARZENIA
Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora
Las nas woła śpiewem ptaków, szumem drzew
I wołają nas już pola i jeziora
Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew.
Ludzie mają swoje prace, ludzie lubią się bogacić
Pełne brzuchy mają chcą mieć pełny trzos
A ja gonię, a ja gonię swe marzenia
Szczęścia szukam gdzie kaczeńce i gdzie wrzos
Tym co iść nie lubią mówię do widzenia
Za dni kilka może znów powrócę tu
Idę w świat by tam dogonić swe marzenia
Aby spełnić kilka moich złotych snów.
Więc z dziewczyną swą pod rękę i z gitarą i
z piosenką
Precz mi smutki, precz przykrości - słońce świeć
Idę gonić, idę gonić swe marzenia
- 52 -
I spokoju szukać pośród starych drzew.
Tak to proste, że i gadać szkoda czasu
Tylko plecak wziąć i iść przed siebie w świat
Szukać wiatru i zapachów szukać lasu
Jak najdalej zadymionych wielkich miast.
Zrozum bracie to tak trzeba - łóżkiem trawa dachem drzewa
Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w głos
Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia
A nie czekać ile trosk przyniesie los.
JUTRO POPŁYNIEMY DALEKO
Jutro popłyniemy daleko,
Jeszcze dalej niż te obłoki
Pokłonimy się nowym brzegom,
Odkryjemy nowe zatoki.
Nowe ryby złowimy w jeziorach,
Nowe gwiazdy znajdziemy na niebie.
Popłyniemy daleko, daleko,
Jak najdalej, jak najdalej przed siebie.
Jutro popłyniemy daleko…
I starym borom nowe damy imię,
Nowe ptaki znajdziemy i wody.
Posłuchamy jak bije olbrzymie
Zielone serce przyrody.
Jutro popłyniemy daleko\
HAWIARSKA KOLIBA
Już księżyc na niebo wychodzi,
Zapłoną dookoła ogniska.
I wkrótce popłynie z Hawiarskiej Koliby
Melodia nam wszystkim tak bliska.
Usiadła już brać rozśpiewana
- 53 -
Dookoła złotego ogniska.
Wiatr niesie melodię z Hawiarskiej Koliby
Nad pola, nad lasy, nad urwiska.
Zaniesie wiatr naszą melodię,
Do domów Wołochów i Łemków
Piosenkę rajdową Hawiarskiej Koliby,
Piosenkę krakowskich studentów.
Już księżyc blednie na niebie
I promień słońca już błyska.
Pogasły ogniska w Hawiarskiej Kolibie,
Do snu kładzie się cała izba.
HEJ, PRZYJACIELE !
Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nó
Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres.
Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie.
Odejdziecie, sam zostanę na rozstaju dróg.
Hej, przyjaciele! Zostańcie ze mną.
Przecież wszystko to, co miałem, oddałem wam.
Hej, przyjaciele! Choć chwilę jedną.
Znowu w życiu mi nie wyszło, znowu jestem sam.
Znów spóźniłem się na pociąg i odjechał już.
Tylko jego mglisty koniec zamajaczył mi.
Stoję smutny na peronie z tą walizką jedną.
Tak, jak człowiek, który zgubił od domu swego klucz.
Hej, przyjaciele…
Tam, dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg.
Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres.
Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie.
Zamazanych drogowskazów nie odczytam już.
Hej, przyjaciele…
- 54 -
WOKÓŁ GÓRY
Wokół góry, góry i góry
I całe moje życie w górach.
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,
Niż śpiewak płatny na chórach.
Wokół lasy, lasy i wiatr
I całe życie wiatrem śwista.
Wszyscy, których kocham – wita was
Z modrzewia ikona złocista.
Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta.
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta.
Nieludzką ręką malowany jest
Wielki smutek duszy mojej.
Lecz teraz nawet Złockiej Ikonie
Ja już o tym nic nie powiem.
Ea
Ea
CG
Ga
da
GC
da
Ea
Wokół góry, góry i góry…
Ważne są tylko kopuły i pieśni,
Które na górze pozostają.
Nikt nie szuka inicjałów cieśli,
Kiedy cieśle dom postawią.
Przyjaciele, co jemiołę czcicie,
Dobrze, że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
By was darzyła ciepłym latem.
Wokół góry, góry i góry…
CAŁY DZIEŃ NA SZLAKU
Tysiące mil mam za sobą już,
Spocone czoło pokrywa kurz,
Lecz ciągle idę, woła mnie mój szlak.
Na polnej drodze pozdrawiam wiatr,
Czasem w strumieniu przemyję twarz,
A przed zaśnięciem pytam o drogę gwiazd.
- 55 -
C
FC
C G G7
C
FC
C G G7 C
Cały dzień na szlaku,
A wieczorem ognia blask.
Chociaż nieraz w brzuchu pusto,
Zawsze sobie radę dam.
FC
da
C
dFC
Spłukane deszczem niebo lśni,
Czerwienią słońce barwi świt,
Odrzucam koce, w drogę ruszać czas.
Deszczowych pereł się dywan skrzy,
Królewskim gestem wiatr spędza mgły.
Już bez wahania wkraczam na mój szlak.
Cały dzień na szlaku…
Wędrówka kiedyś skończy się,
Osiadłe życie zacznę wieść.
Pieniądze, żona, dzieci pewnie też.
Ale na pewno odnajdzie mnie
Natrętny refren piosenki tej.
Wyruszam znowu, niech dzieje się co chce.
Cały dzień na szlaku...
GAWĘDZIARZE
Takie zwykłe, takie małe
Tutaj mają wielką wagę,
Wykrzykniki kolorowe
Wyglądają wciąż jak nowe.
Gawędziarze, gawędziarze
Odgrzebują stare sprawy
Przy ognisku i przy kawie
Nieciekawe i ciekawe.
eDe
De
De
De
De
De
De
De
O tym jak kiedyś w górach
"Na pomoc" ktoś krzyczał głośno.
O tym jak na Mazurach
Ktoś złamał wiosło.
O tym jak patyk trzasnął
Gdy wiatr za mocno dmuchał.
I chyba każdy już zasnął
A tylko autor słuchał
- 56 -
eD
De
eD
De
GD
ae
GD
ae
Oczy szerzej się otworzą
I przypomną i pomarzą,
Oni już nie mają czasu,
Może dzieciom się przydadzą.
Opowieści, opowieści
Takie tanie, no bo własne.
Uśmiechają się, a jeśli
Przesadziłeś coś nie zasną.
O tym jak…
CZAS POWROTÓW
Buty całkiem przemoczone
Na nic się już zdadzą komu
Plecak stary, płaszcz zniszczony
Czas powrotu, czas powrotu ...
d G7 C a
d G7 C a
d G7 C a
d G7 C a
Takie tu lasy i takie drzewa
FC
Bezdroża, że nie śniło się nikomu
GC
Coś we mnie tańczy, coś we mnie śpiewa
I jeszcze nie chce mi się wracać do domu.
FC
GC
Kromka chleba na kolację
Smalec gorzki, przesolony
Mama w mieście czeka z plackiem
Czas powrotu, czas powrotu ...
Takie tu lasy i takie drzewa ...
CHYBA JUŻ CZAS
Zawinięte w kłębek drogi
Liczą na twój czas
Zamieniony w wielkie słońce
Dzień powoli gasł
C
C7 G
C7 F
G7 C G
Chyba już czas wracać do domu
W słońcu się chyli wierzbiny liść
Chyba już czas wracać do domu
W ciszy powrotu iść i iść.
- 57 -
CGaG
CGaG
CGaG
CGaG
O zielonej mokrej ziemi
Głośniej śpiewa wiatr
By najkrótszą drogę wybrać
Wróży z liści kart.
Chyba już czas wracać do domu ..
Światło dnia już pobłądziło
W drzewach i na ścieżce
Nie okryty zmrokiem został
Tylko wyraz "jeszcze".
Chyba już czas wracać do domu ...
KIEDY W DUSZY CZUJĘ PUSTKĘ
Kiedy słońce złoci rankiem
Na listowiu krople rosy
Kiedy wiatr jak młode dziewczę
Burzy ręką twoje włosy
ad
G7 C
ad
G7 C
Kiedy w duszy czuję pustkę
Pozostawiam gdzieś ulice
Szukam wonnej ściany lasu
Rzucam w zieleń swe źrenice
Kiedy w miastach pot się leje
Gdy kamienie są gorące
Kwiaty blade ze zmęczenia
Tulą wątłe ręce drżące.
Kiedy czerwień puchnie w oczach
Ołów spada na powieki
Szukam miejsca, gdzie się można
Napić dłonią z chłodnej rzeki
Gdy jesienią dym z ogniska
Ponad polem się unosi
Mgły całować chcę namiętnie
I do tańca je zaprosić
- 58 -
A7 d
da
a E7
E7 a
Gdy napotkam na swej drodze
Dziką różę rozognioną
Wiem, że szczęście odnalazłem
Gdzie jesienne kwiaty płoną.
LATO Z PTAKAMI ODCHODZI
Lato z ptakami odchodzi
eGDG
Wiatr skręca liście w warkocz
D G C H7
Dywanem okrywa szlaki
eGDG
Szkarłaty wiesza na zboczach
D G H7 e
Przyoblekam myśli w kolory
W liści złoto, buków purpurę
Palę w ogniu letnie wspomnienia
Idę wymachując kosturem
DaD
EaE
DaD
EaE
Idę w górach cieszyć się życiem
Oddać dłoniom halnego włosy
W szelest liści wsłuchać się pragnę
W odlatujących ptaków głosy
eC
a H7
e H7 e
a H7
Słony pot czuję w ustach
Dzień spracowany ucieka
Anioł zapala gwiazdy
Oświetla drogę człowieka
Już niedługo rozpalę ogień
Na rozległej górskiej polanie
Już niedługo szałas zielony
Wśród dostojnych buków powstanie
Idę w górach cieszyć się życiem ...
A W GÓRACH NIE MA JUŻ NIKOGO
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
ad
G7 C
da
- 59 -
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.
H7 E7
A w górach nie ma już nikogo
Lato do ciepłych stron umyka
da
Niebo nas straszy niepogodą
W skłębionych chmurach i strumykach.H7 E7
Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście.
ad
G7 C
A w górach nie ma już nikogo ...
Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak w smutnych słowach tego wiersza.
A w górach nie ma już nikogo ...
BĘDĘ CHODZIŁ PO DOLINACH
Niech tam góry chwalą
Niech tam watry palą
Niech im w smrekach śpiewa wiatr
A7
dCdC
dCdC
a d E E7 a
A ja będę chodził po dolinach
FC
A ja będę chodził po nizinach
Ea
I nie spojrzę nawet w stronę Tatr F G C E a
Niech tam z gór ci wiosną
Krokusy przyniosą
Albo jakiś inny kwiat
A ja będę chodził po dolinach.....
Niech cię tam zatrzyma
W jego chacie zima
Niech wam śnieg przysłoni świat
- 60 -
A ja będę chodził po dolinach .....
...tylko czasem spojrzę w stronę Tatr.
OD TURBACZA WIEJE WIATR
Od Turbacza wieje wiatr, niesie nam tę wieść
Że tej nocy szczyty gór pokrył biały śnieg.
A w dolinach piękna jesień
Złote liście lecą z drzew
Od Turbacza wieje wiatr, niesie nam tę wieść.
Zima białym płaszczem swym już okryła Tatry
Mgła zabrała słońcu blask, wieją zimne wiatry.
A w dolinach piękna jesień
Złote liście sypie z drzew
Od Zawratu wieje wiatr, niesie nam tę wieść.
Hej dziewczyno nie smuć się w ten jesienny czas
Chociaż raz uśmiechnij się, przywróć oczom blask.
To nic że na szczytach zima
A w dolinach jesień już
Uśmiech twój przemieni wszystko, wiosną wróci znów.
Od Turbacza wieje wiatr, niesie nam tę wieść
Że tej nocy szczyty gór pokrył biały śnieg.
POSZUKIWANIA
Z plecakiem spakowanych myśli
Wyruszam znowu w świat
Kto i dlaczego mi to wyśnił
Z kim będę dzielić czas.
O głupie pory ostrogłowów
O pocałunki warg
Spakuję jeszcze raz to wszystko
I znów wyruszę w świat
- 61 -
d A7 d
d A7 d
FC
d A7
d A7
Czuję w sobie obecność gwiazd
Ślepych w dzień, czekających nadejścia nocy
Odpoczywam w uroku dnia
Przez chwilę czuję, że jestem wolny.
Spod grubych skorup kurzu drogi
Stary wyciągam sens
Z nagryzmolonych myśli nowe
Znów do plecaka tchnę.
O dzielne nogi gdy powrotów
Więcej i więcej wciąż
Nie łudźcie drogi sensem potu
Gdy nie ma dokąd iść.
Czuję w sobie obecność gwiazd ...
TANGO Z GARBEM
Dawno minęły czasy gdy matka
Łzy kryjąc w kącie z cicha ronione
Wsuwała chyłkiem ci do plecaka
Bułeczki z serem i salcesonem
Tak wyruszałeś na swoje pierwsze
Te wymarzone, wyśnione szlaki
Ludziom kroczyłeś ufnie naprzeciw
Nagle słyszałeś szydercze takie :
d A7 d D7
g D7 g
A A7 d
E E7 A A7
To ten wariat z garbem
Od tego się nie umiera
To ten wariat z garbem
Co turystycznie spędza czas
To ten wariat z garbem
Który po drogach kurz wyciera
To ten wariat z garbem
Który próbuje schwytać wiatr.
Potem mijały lata ty ciągle
Szukałeś marzeń na szarych drogach
Struną dzwoniące, dymem przyćmione
Buty zmieniane na twoich nogach
Nic nie mówiłeś widząc na niebie
- 62 -
d
A7 d
D7
D7 g
A A7
A7 d
E
E7 A7
Ptaków wędrownych tajemne szlaki
Potem wracałeś niby do siebie
I znów słyszałeś szydercze takie :
To ten wariat z garbem ...
Dzisiaj stateczny ojciec rodziny
Samochód, żona, dzieci, M-4
Brydż u znajomych i imieniny
Spacer w niedzielę, trochę opery
Czasem za oknem widzisz jak idą
Dźwigając swoje ciężkie plecaki
Chciałbyś dołączyć, stanąć w szeregu
I znów usłyszeć szydercze takie
To ten wariat z garbem ...
TO JEST WŁAŚNIE TO
Kiedy wyjdziesz na ulicę
I dziewczyna cię zachwyca
Mówisz OOO! To jest właśnie to!
Tego szukasz od miesięcy
Tego pragniesz i nic więcej
Mówisz OOO! To jest właśnie to !
C
F
CG
C
C7 F
CGC
Ciepłych słówek jej nie skąpisz
Aż rumieniec jej wystąpi
Mówisz OOO! To jest właśnie to !
Chociaż miała chłopców dwustu
Ty przypadłeś jej do gustu
Mówisz OO! To jest właśnie to !
GC
Potem długo będziesz kochać
Gdy cię rzuci będziesz szlochać
Powiesz OO! To jest właśnie to !
Przecież miłość nie trwa wiecznie
Więc się rozstać jest bezpiecznie
Powiesz OOO! To jest właśnie to !
Minie kilka dni rozmyślań
Znajdziesz sobie nową przystań
Powiesz OOO! To jest właśnie to !
Taka się nie zdarza co dzień
- 63 -
F
C
CG
C C7
F
CGC
CFCFC
Taka się na wszystko zgodzi
Powiesz OOO! To jest właśnie to !
TRATWA BLUES
Zbuduję sobie tratwę, popłynę rzeką w dół
Zbuduję sobie szałas na prerii pośród gór
O Blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle.
W fotelu na biegunach bujałem się nie raz
Choć ludzie mi mówili, że mogę skręcić kark
O ! Blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle.
Zabrałem ją na tańce - tańczyła z nim nie raz
Po ślubie przysięgała: ten ktoś to był jej brat
O ! Blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle.
Przedwczoraj na mym polu grasował jeden chrząszcz
Dziś trzy tysiące chrząszczy bawełnę zżera mą
O ! Blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle.
Przedwczoraj w mej zatoce, grasował jeden śledź
Dziś trzy tysiące śledzi, pożera moją sieć
O Blues jest wtedy, kiedy człowiekowi jest źle.
WĘDROWIEC
Nie oglądaj się za siebie kiedy wstaje brzask
Ruszaj dalej w świat, nie zatrzymuj się
Sam wybierasz swoją drogę - z wiatrem czy pod wiatr
Znasz tu każdy szlak, przestrzeń woła cię.
Przecież wiesz, że dla ciebie każdy nowy dzień
Przecież wiesz, że dla ciebie chłodny lasu cień
Przecież wiesz, że dla ciebie bywa letnia noc
Przecież wiesz, że wędrowca los to jest twój los.
Lśni w oddali toń jeziora, słyszysz ptaków krzyk
Tu odpoczniesz dziś i nabierzesz sił
Ale jutro znów wyruszysz na swój stary szlak
Będziesz dalej szedł, tam gdzie pędzi wiatr.
Przecież wiesz, że dla ciebie każdy nowy dzień
- 64 -
POŻEGNANIE Z DZIEWCZYNAMI
Odeszły dziewczęta ,
Zostały wspomnienia,
Które goni wiatr.
Odeszli koledzy,
Pozostał wśród jodeł
Obozowisk ślad
Przy blasku ogniska ,
gdy dzień kończy się –schodzi mrok.
Płynie pieśń, smutna pieśń,o dziewczętach ,z którymi nie można już iść
o piosenkach śpiewanych,
płynących jak z ogniska dym.
Wspominasz czasami
Dzień smutnych pożegnań,
Urok tamtych chwil
Wspominasz przyjaciół
przebytych wędrówek,
polnej drogi pył.
Przy blasku ogniska,
gdy dzień kończy się –schodzi mrok
Płynie pieśń ,smutna pieśń
O dziewczętach, z którymi nie można już iść
o piosenkach śpiewanych,
płynących jak z ogniska dym.
WPŁAW
Przekładanie rąk nad obrazem dna
Tam gdzie widać drugi brzeg
Koncert życzeń zawsze trwa
heCDG
heCG
CGaG
Skwar, południe, pogoda
Wspak we wodzie dwojący się las
Taka rwąca, szumiąca ta woda
Taki rwący, szumiący ten czas.
- 65 -
G a7
E7 a7
a7 d
a7 E7 a
Nie rozwiany mit, w dali pierwszy plan
W dwóch odbiciach drugi brzeg
Tylko wstawić w złoto ram.
Skwar, południe, pogoda ...
Przechylony prom wolną drogę ma
Trzeba wierzyć w drugi brzeg
By przepłynąć rzekę wpław.
Skwar, południe, pogoda
OSTATNI RAJD
Już ognisko płonie księżyc wschodzi nad lasem
Dźwięczą struny gitary, ciepło dźwięczy nasz śpiew
Lecz ziemniaki na ogniu spalą się, nie upieką
Coraz mniej nas zostaje coraz bliższy jest sen
Ref.: To ostatni rajd pożegnanie sezonu
Ostatni rajd –chłód przynosi jesienny wiatr
To ostatni rajd i przechodzi do wspomnień
Ostatni rajd –pożegnanie zielonych lat
Jeszcze tak jak dawniej przy ognisku siedzimy
Zapatrzeni w płomienie ,przyjaciele od lat
A już dobrze wiemy ,że się nic nie odmieni
Że ognisko już gaśnie i ostatni to rajd
Ref. : To ostatni rajd
SAMBA SIKORECZKA
Znam małą sambę, sikoreczkę sambę
Buty jej spadają, kiedy tańczę
Dała jej mamusia słodkiego cycusia
Żeby jej się śmiała do chłopców gębusia.
Na dachu i na drzewie
W chmurach, czasem w niebie
Tylko samba , liczy się
I sambą można byle gdzie
Samba sikoreczka.
E9 Fis
H7H0H7E0
E9
gis7g7fis7E0
H9E7
h7H0H7E0
- 66 -
Na wysokim niebie, chmurka chmurkę goni
Popatrz se dziewczyno, jak ja będę ciebie
Na wysokim dębie gruchały gołębie
A jeden nie gruchał, bo to był wiewiórek.
TĘSKNICA
Na przełęczy przysiadł wrzesień
eD
Śmieje się ukradkiem
C D H7
Skrzydłem kruka włosy czesze
eD
Rozczochranym wiatrom
C H7 e
Buczynie jej wargi sine
CG
Maluje czerwienią C H7
I korale jarzębiny e D
W bańki cerkwi leje.
C H7 e
Do gór do Beskidzkich Gór e C
Zawracamy kroki D e
Przez równin zielonych mur e C
Dolin rzecznych krocie
De
Do gór, do Beskidzkich Gór e C
Zawracamy oczy D H7
By dojrzeć w buczyny pniach e C
Madonn twarze złote
De
Mgły strącając po dolinach
Jesień wozem jedzie
Znarowione konie spina
Worek chleba wiezie
I naszym wołaniem
Zmęczona odchodzi
Tylko echo wyprowadza
Na rozstajne drogi.
Do gór do beskidzkich gór ...
JESZCZE NIE WRACAM DO DOMU
Zielony plecak wezmę ze sobą do zielonego lasu
I będę wolny , będę miał dużo wolnego czasu
Nocą ogień rozpalę gdzieś i będę grzał w nim dłonie
- 67 -
Gitary tylko tak mi brak i tak mi tęskno do niej, ale…
REF.
Jeszcze nie wracam do domu
Jeszcze idę przed siebie dzień lub dwa
Jeszcze nie wracam do miasta
Jeszcze z wiatrem pod wiatr ,gdzie Bóg da
Słońce mi skórę spaliło, włosy potargał mi wiatr
Błoto mi buty zmoczyło i ktoś pieniądze skradł
Woda lśni w promieniach słońca marszczy ją czasami szkwał
O gdybym miał ją ze sobą ,o gdybym tu gitarę swa miał ,ale…
REF.
Jeszcze nie wracam do domu…
Zostały za mną pola i lasy, zostały rozstajne drogi
Coraz chłodniejsze są już wieczory i trochę bolą nogi
Szkoda ,że trzeba wracać do domu, trzeba opuścić te drzewa
Choć od godziny pociąg mnie wiezie, na przekór wszystkim śpiewam, że…
REF. Jeszcze nie wracam do domu….
POD CZANTORIĄ
Wśród wiślanych pląsów i paproci
Nogi mnie ku górze niosą
Niby odbite gwiazdy nocy
Migoty pstrążnych płetw pod wodą
REF. Mógłbym tak istnieć godzinami
Wciąż wrogi książce i pogwarce
Byle mi wody śpiew nie zamilkł
I gryzły w pięty skalne kwarce
Byle mi żółkły górskie osty
I krowie tykotały dzwonki
A drzewa w przyrodzie swej prostej
Nad owsa czuwały stojankiem
REF. Mógłbym tak istnieć godzinami…
Wiem ci ja nie trzeba się wspinać
- 68 -
Ni wichru jurnej dać przygody
Wystarczy jak brzezina szumieć
I jak brzezina w swój czas odejść
REF. Mógłbym tak istnieć godzinami…
SPOSÓB NA NUDĘ
Bywają takie dni, że w domu jest za ciasno
Garnitur ciąży ci, myślami mkniesz za miasto.
Ref.
Nie martw się forsy brakiem
Nie uważaj na głos żony
Obładuj się plecakiem
Ruszaj w świat znajomy
Nikną już w lasu ścianie rozgrzane miejskie mury
Na twoje powitanie słońce się chowa za chmury.
Nie martw się forsy brakiem ...
To nic, że z butów błysku już nic nie pozostało
Wieczorny blask ogniska zapali gwiazd
niemało.
Nie martw się forsy brakiem ...
I znowu jesteś w gwarze, i znowu jest za ciasno
Fizycznie jesteś w biurze, myślami mkniesz za miasto.
Nie martw się forsy brakiem ...
TYLE PRZED NAMI DRÓG
Tyle przed nami dróg ,tyle ścieżek nieznanych
Kto przyjaciel ,kto wróg, z kim o życie zagramy?
Którą droga chodzi szczęście, którą dojść do celu?
Czyja dłoń pomocną będzie, pośród rąk tak wielu?
Ref. Tyle przed nami dróg ……
Co zostanie do stracenia ,czego nie wygramy
Komu świat zda się za duży ,komu zaś za mały
- 69 -
Ref. Tyle przed nami dróg….
Jakich słów nam wciąż brakuje, które brzmią fałszywie
Co nam życie oprócz życia nadto ofiaruje
Ref. Tyle przed nami dróg ….
Kogo zmiecie los kulawy, kto w powieści ślepca
Z jakich marzeń świat stworzony z marzeń czy z cierpienia
Ref. Tyle przed nami dróg ….
NA MOICH DROGACH WIEJE WIATR
Żegnaj kochany wstaje dzień
I nową drogę rzuca mi przez las
Gdzie są mieszkania letnich burz
Gna swobodny serca ptak
REF. Na moich drogach wieje wiatr
-3 x
Żegnaj mój drogi nie myśl źle
Nie pójdę z tobą ,nie mój styl
Lubię uśmiechy nowych chwil
Rodzić radość ,rodzić płacz.
REF. Na moich drogach wieje wiatr
-3x
Byłeś snem miły mój, jednym z głazów z moich dróg
Miałeś mój ciała koc ,ciepłą gwiazdkę w letnią noc
Wstaje znów nowy dzień ,mija już jak minął sen
Ciągnie mnie nowy trakt,na mych drogach wieje wiatr
REF. Na moich drogach wieje wiatr
-3x
Zegnaj mój drogi ,nie mów nic
Ja muszę ciągle gdzieś przed siebie iść
Bo przecież życie jedno mam
Mój swobodny serca ptak
- 70 -
REF. Na moich drogach wieje wiatr
- 3x
PAMIĄTKA ZE SPŁYWU
Żegnamy gasnący dzień
I mgły co nad wodą
I wiatr co w szuwarach zaplątał się tak
Jak mucha we włosach rozczochranych
I cień lipcowej nocy
Co błądzi gdzieś po dnie
Z parą pasiastych okoni.
Dobranoc niebo, dobranoc wodo g C F B
Dobranoc już, dobranoc.
g d A7 D
Już pora rozbijać namioty
I zbierać chrust na ognisko
Chleb kroić powszedni i z wiadrem po wodę
Iść do zagrody
Lecz jeszcze popatrzmy
Jezioro się złoci
I słońce czerwone tak nisko.
Dobranoc niebo, dobranoc wodo
Dobranoc już, dobranoc.
BALLADY
BALLADA –POSAG MÓJ
Na drogi złe i te niezwykłe
na najważniejsze z progów
dostaliśmy w dłonie tę balladę
co pachnie jak owoc głodu
refren I będzie przebiegać muzyką
czy wiesz jak to dużo po dniu
i wierszem jak bukiet rozkwitać
ballada – posag mój
- 71 -
d A7 d
d A7 d
gCFB
g A7
gC
FB
g A7 D
Na ludzi o szarych obliczach,
na ścieżki, wilcze doły
gdy zechcesz na głos będzie krzyczeć
i w marszu nam nie ustoi
refren I będzie przebiegać muzyką
czy wiesz jak to dużo po dniu
i wierszem jak bukiet rozkwitać
ballada – posag mój
A kiedy będziemy odchodzić
hen do krainy łowów
błękitem się niebo otworzy
i spadnie jak owoc głogu
refren I będzie przebiegać muzyką
czy wiesz jak to dużo po dniu
i wierszem jak bukiet rozkwitać
ballada – posag mój
PRALNIA PAMIĘCI
Dziś mieliśmy przepiękny ranek, gdzieś kryzysy, zamachy
przewroty
Ale Tobie jakoś tam leci, masz od lat te same kłopoty
Z odebranej z Pralni pamięci wypadł uśmiech jednej
z kochanek Tak
wyprany, że sam nie wiesz której
Dziś mieliśmy przepiękny ranek
By utrzymać się na powierzchni coraz wyżej głowę
podnosisz
Lecz czasami się zginasz w ukłonie, lecz czasami
musisz poprosić
Innym razem w pijanej godzinie coś się zrywa
w Tobie do pieśni
Dobrze wiesz z kim usiąść przy wódce, by utrzymać
się na powierzchni
Nie zatrzymuj się przed kałużą,bo Cię błoto oblepi,
- 72 -
poplami
Gdy zobaczysz jak ono smakuje,raz na zawsze ten smakzapamiętasz
Błoto zawsze tak samo brudne nawet choćby pachniało
różą
Musisz iść,bo zamkną Ci Pralnię, nie zatrzymuj się
przed kałużą
NIE CHODŹ TAM
Tak smutno patrzysz przez otwarte okno
Już się latarnie w mieście zapalają
I nic nie mówisz, patrzysz tylko w dół
Nie chodź tam, gdzie uliczny obcy tłum.
Usiądź tu obok mnie w fotelu
Słonecznikowe pestki gryź
A ja piosenkę ci zanucę
Tę, której słuchać chciałabyś.
Nie strącaj z biurka kałamarza
Nie zrywaj z kalendarza dni
Jeśli nie lubisz tej piosenki
Inną ładniejszą zagram ci.
Zasnęło słonce gdzieś za antenami
Wyłażą koty z piwnic i śmietników
Zadzwonił tramwaj, już ostatni kurs
Nie chodź tam - puste place, zniknął tłum
A kiedy przyjdziesz do mnie znów pojutrze
Popatrzysz smutno przez okno otwarte
Wsłuchasz się w miasta przedwieczorny szum
Powiem ci - nie chodź tam gdzie obcy tłum.
Usiądź tu obok mnie w fotelu
Słonecznikowe pestki gryź
A ja piosenkę ci zanucę
Tę, której słuchać chciałabyś.
Może kałamarz strącisz z biurka
Lub zerwiesz z kalendarza dzień
Może już lubisz tę piosenkę
A może także lubisz mnie.
- 73 -
BALLADA O CZEŚKU PIEKARZU
Chleba takiego jak ten od Cześka
DA
Nie kupisz nigdzie, nawet w Warszawie e h fis h
Bo Czesiek - piekarz nie piekł lecz tworzył
Bochny jak z mąki słonecznej kołacze
Kłaniali mu się ludzie gdy wyjrzał
Przez okno, w kitlu, łyknąć powietrza
e h fis h
A kromkę masłem smarując każdy
Mówił - nad chleby ten chleb od Cześka
Chleb się chlebie, chleb się chlebie
Bo nad chleb być może co?
Chleb się chlebie, chleb się chlebie
Niech ci nigdy nie zabraknie
Drożdży, wody, rąk i ziarna
Mruczał Czesiek tak, noc w noc! G A D A D
GA
DA
DA
GA
DAD
Cdea
aDa
Cdea
C
daeG
A o porankach chlebem pachnących
Gdy pora idzie spać dla piekarzy
Zaczerwienione przecierał oczy Czesiek
I z dłutem siadał przy stole
Ciągle te same oczy i trochę
Za duży nos w drewnie cierpliwym
Pieściły ręce tysiące razy
W poranki swieżym chlebem pachnące.
Chleb się chlebie ...
(Kurła toby mati była
Mruczał piekarz w żyłach krwią
Kurła toby mati była
Myśli moje niespokojne
Myśli moje rozognione
Idźcie,idźcie wszystkie stąd)
Nikt takich słów jak miasto miastem
Nie znał, i źle się dzieje mówili
Na obraz czerniał Czesiek razowca
Kruszał podobnie bułce zleżałej
Gdy go znalezli na pasku z wojska
Dłuto jak w bochen wbite miał w garści
I nikt nie wiedział co Cześka wzięło
- 74 -
Cd
ea
C
d
a
eG
Lecz śpiewa każdy jak miasto miastem
Chleb się chlebie ..
SERENADA
W maju na spotkanie z Tobą jadę
i nagle jakaś myśl urzekła mnie ,
że gdybym Ci przesłał serenadę
to by nie było wcale źle:
REF : Lecz kto dziś serenady śpiewa ?
Chyba tylko drzewom drzewa?
Może jeszcze ptak ptakowi ..albo wiatr? ;
Może jeszcze świerszcz rzempoła ,
gdy go oszołomią zioła
Gdy zakwitnie mu dokoła cały świat ,cały świat
Powiedzmy, że się znajdę pod twym oknem
choć nasze drogi los niedawno splótł
i swe uczucia w dźwięki zamienione
do stóp rzucę Ci w ziarnkach nut
Na szybach zamajaczy mnóstwo cieni
i okien w bloku się otworzy sto
a w nich sąsiedzi się pojawią zaskoczeni
i wzruszą tylko ramionami bo:
REF : Bo kto dziś serenady śpiewa?
ROMANS CYGAŃSKI
Cygańskie szlaki znał chyba wszystkie ,cygan co miał
prawie 18 lat
a gdy brał w dłonie swoje skrzypce, kto słyszał jak on grał
mówił o nim: chwat!
spotkała go wśród gór pewnej nocy ,blady księżyc snuł się
pośród chmur
cyganka patrząc w jego oczy i słysząc skrzypek śpiew
tak szeptała mu:
ref.Zagraj dla mnie w świetle gwiazd ,całuj nikt nie widzi nas
Całuj nikt nie widzi już naszych zakochanych ust
Całuj chłopcze jeszcze raz ,całuj nikt nie widzi nas
Całuj zanim zbudzi się świt.
- 75 -
Laj ,laj, laj dla mnie graj bo gdy noc minie
Oddasz swe serce innej dziewczynie
Laj ,laj,laj dla mnie graj bo noc jest chwilą
cygańska miłość krótko trwa. - bis
Przeminął jeden rok,może więcej,cygan jak to cygan poszedł
sobie w świat
Została tylko w tej piosence melodia, którą dziś nuci
tylko wiatr
ref.Zagraj dla mnie w świetle gwiazd ........
Laj ,laj, laj dla mnie graj bo gdy noc minie.....
Ale nie myślcie, że to już wszystko,bo cygankę inny teraz
gdy pochylona nad kołyską synkowi swemu nuci
budzi głos
w każdą noc
Ref.Zaśnij, zaśnij synku już ,popatrz świeci wielki wóz
Księżyc srebrnym smykiem tnie,jutro grać nauczy cię
Minie osiemnaście lat,poznasz swój cygański świat
Pójdziesz zanim zbudzi się dzień
Laj ,laj, laj dla mnie graj bo gdy noc minie
RZUĆ CHOĆBY SZYSZKĄ
Już trzeci miesiąc prawie mija ,
kiedy mnie las bez niego trzyma
i nie zachwyca niepokojem
a serce jednak mocniej bije
ref. Rzuć choćby szyszką w moją stronę
albo zaśpiewaj gdy Cię słyszę
na moje skronie rozpalone
rzuć wszystko byle nie tę ciszę
A ty przechodzisz taki daleki
Umarły wespół ze swym cieniem
Jakbyś się nagle stał kamieniem
Sennym kamieniem na dnie rzeki
- 76 -
ref. Rzuć choćby szyszką w moją stronę
Albo lewkonii zwiędłym kwiatem
Postaw me skronie rozpalone
Przed macierzanki majestatem
ECH MUZYKA, MUZYKA
O dajcie mi te małe skrzypce
Może na skrzypcach wygram
Wiatr i pochyłą ulicę
I noc co taka niezwykła.
GD
CG
CG
DG
Ech muzyka, muzyka, muzyka
Spod smyka zielony kurz
Lecą gwiazdy zielone spod smyka
Damy karo bukiety róż
Uwzględnijcie mizerne granie
A nie bijcie, gdy wezmę źle
Jaki ton na strunie baraniej
Na G, D, A czy E.
Ech muzyka, muzyka, muzyka ...
Prowadzi muzyka za smykiem
Drzewa o niemej podzięce
Oczami za smykiem suną
Zgrabiałe, duże ręce.
Ech muzyka, muzyka, muzyka ...
Na moście stoją przez liście
Światło na smyk się sypie
Słuchajcie to dziecko nuci
W czarodziejskim pudełku skrzypiec.
Ech muzyka, muzyka, muzyka ...
MIŁOŚĆ
Słońce, słońce w ramionach
D fis
- 77 -
G A D fis
GAD
hADA
GAD
Czy Twego ciała kryształ
Pełen owoców białych
Gdzie zdrój zielony tryska
Gdzie oczy miękkie w mroku
Tak pół mnie a pół Bogu.
Gdzie oczy miękkie w mroku
Tak pół mnie a pół Bogu.
D7 G
G Ezm
D
A7 e
GD
A7 e
GD
Twych kroków korowody
W urojonych alejach
Twe odbicia u wody
Jak w pragnieniach, w nadziejach
Twoje usta u źródeł
To syte, to znów głodne
I Twój śmiech i płakanie
Nie odpłynie - zostanie.
Uniosę je, przeniosę
Jak ramionami - głosem
W czas daleki, wysoko
W obcowanie obłokom
Tak pół mnie a pół Tobie.
D D7 G
Ezm D
D7
G
Ezm D
PIOSENKA O MOJEJ ULICY
Prowadź mnie ulico, prowadź mnie za rękę.
Wszystko mnie zachwyca w twym kamiennym piekle
Bramy są na oścież, kwiaty w każdym oknie
I ten mój samotny, i ten mój samotny marsz…
Pomiędzy gwiazdami prowadź mnie ulico –
Trakcie wydeptany, ludzi nawałnico,
Radości alejo gwiazdy ci się śmieją
I dla ciebie wieje wiatr, i dla ciebie wieje…
W samym sercu miasta,
Czytam to na twojej twarzy,
W samym sercu miasta
Coś się nam przydarzy
Prowadź mnie ulico, prowadź mnie za rękę.
Wszystko mnie zachwyca w twym kamiennym piekle.
- 78 -
Bramy są na oścież, kwiaty w każdym oknie
I ten nasz ulotny, i ten nasz ulotny marsz…
Prowadź mnie ulico, bo ja ciągle czekam
Czy się nie okaże, żeś ulico ślepa
Że mnie okłamałaś, że mój cel zabrałaś,
Pokazałaś inną twarz, pokazałaś inną…
W samym sercu miasta…
MAJSTER BIEDA
Skąd przychodził, kto go znał?
Kto mu rękę podał, kiedy
Nad rowem siadał, wyjmował chleb,
Serem przekładał i dzielił się z psem.
Tyle wszystkiego co z sobą miał…
Majster Bieda
Czapkę z głowy ściągał gdy
Wiatr gałęzie chylił drzewom.
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd,
Drogę bez końca, co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły…
Majster Bieda
Nikt nie pytał skąd się wziął,
Gdy do ognia się przysiadał.
Wtulał się w krąg ciepła jak kożuch,
Znużony drogą wędrowiec boży.
Zasypiał długo gapiąc się w noc…
Majster Bieda
Aż nastąpił taki rok,
Smutny rok tak widać trzeba,
Nie przyszedł Bieda zieloną wiosną,
Miejsce, gdzie siadał, zielskiem zarosło.
I choć niejeden wytężał wzrok,
Choć lato pustym gościńcem przeszło,
Z rudymi liśćmi, jesieni schedą,
Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość,
Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość,
Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość
- 79 -
Majster Bieda
GAWĘDZIARZE
Takie zwykłe, takie małe
Tutaj mają wielką wagę,
Wykrzykniki kolorowe
Wyglądają wciąż jak nowe.
Gawędziarze, gawędziarze
Odgrzebują stare sprawy
Przy ognisku i przy kawie
Nieciekawe i ciekawe.
eDe
De
De
De
De
De
De
De
O tym jak kiedyś w górach
"Na pomoc" ktoś krzyczał głośno.
O tym jak na Mazurach
Ktoś złamał wiosło.
O tym jak patyk trzasnął
Gdy wiatr za mocno dmuchał.
I chyba każdy już zasnął
A tylko autor słuchał
Oczy szerzej się otworzą
I przypomną i pomarzą,
Oni już nie mają czasu,
Może dzieciom się przydadzą.
Opowieści, opowieści
Takie tanie, no bo własne.
Uśmiechają się, a jeśli
Przesadziłeś coś nie zasną.
O tym jak…
MODLITWA
Dopóki nam ziemia kręci się,
dopóki jest tak czy siak,
Panie ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej,
sypnij grosz szczęściarzom...
I mnie w opiece swej miej.
- 80 -
eD
De
eD
De
GD
ae
GD
ae
Dopóki nam ziemia obraca się,
o Panie daj nam znak tym, którzy pragną władzy,
niech władza im pójdzie w smak,
daj szczodrobliwym odetchnąć,
raz niech zapłacą mniej,
daj Kainowi skruchę...
I mnie w opiece swej miej.
Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
ja wierzę w Twą moc i gest,
jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest,
jak zmysł każdy chłonie
z wiarą Twój ledwie słyszalny głos,
jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.
Panie zielonooki, mój Boże jedyny spraw dopóki nam ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej
daj każdemu po trochu...
I mnie w opiece swej miej.
PIECHOTA
Wybaczcie piechocie,
że tak nierozumna, że braknie jej tchu.
My zawsze w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu.
Jak długo tak można?
Bezdroża, mokradła i błoto, i piach,
i wierzba przydrożna
jak siostra pobladła zostaje we łzach.
Nie wierzcie pogodzie,
gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew,
Nie wierzcie piechocie,
gdy w pieśni bojowej odwaga i gniew.
Nie wierzcie, nie wierzcie,
gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił - 81 -
wy jeszcze nie wiecie,
co komu pisane i kto będzie żył.
Uczyłaś ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
Kolego mężczyzno,
a jednak niezgorszy przypada ci los.
My zawsze w pochodzie
i tylko to jedno nie zrywa ze snu;
dlaczego w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
Dlaczego w odwrocie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?...
PUSZKIN
Co było, nie wróci i szaty rozdzierać by próżno
Cóż, każda epoka ma własny porządek i ład
A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się
Puszkin
Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak
Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkania
I tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal
A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie
z nim wpadł
I nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal
Podziwiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
Genialny mój wiek, piękny wiek pragnę cenić i czcić
A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza
I jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić
No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił
I wszystko już jest, cicha przystań, non-iron i wikt
A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
Górują cokoły, na których nie stoi już nikt
Co było nie wróci, wychodzę wieczorem na spacer
I nagle spojrzałem na Arbat i - ach, co za gość!
Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz
przechadza się
I głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś
- 82 -
TRZY MIŁOŚCI
Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
I walizkę ma spakowaną już.
Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat.
Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat
A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni,
Winien będziesz ty, winien będziesz ty.
Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.
KATARYNKA
Zwodnico - katarynko,
twój gtos tak słodko brzmi.
Ach, dokąd, katarynko,
wskazujesz drogę mi?
Po różnych drogach wielu
dreptałem w życiu dość,
lecz powiedz, jak do celu
mam w ciasnych butach dojść?
Robota jest robotą a któż by bez niej żył?
Roboty mamy - potąd!
Niech tylko starczy sił.
Wiadomo - bywa różnie,
wiadomo - ma się dość,
a przydałby się uśmiech,
gdy życie daje w kość.
Robota jest robotą...
WAŃKA MOROZOW
- 83 -
I czego chcieć od tego Wani
Wszak jego winy nie ma w tym
Wszystkiemu winna tamta pani,
że poszedł za nia tak jak w dym
A pasowało by mu wszystko
Już wszystko bardziej niż ten kram ,
że z cyrku złapie go artystka
na linie tańcząc pośród braw
Gdy w pierwszym geście powitania
Nad głową wzniosła białą dłoń
Wciągnęło Wanię pożądanie
Bez reszty w jej przepastną toń
Marusię swą porzucił najpierw
A potem co noc aż do dnia
Z artystką szalał w chińskiej knajpie
A ta Marusia z żalu schła
A Wania tamtej na stół ciskał
Meduzy i w trzech smakach drób
Nie wiedząc nic że to artystka
tak wodę z mózgu robi mu
Bo nie wierzymy w czas kochania
Że miłość biedy przyda nam
Ach Wania ,Wania biedny Wania
Ach spójrz po linie idziesz sam.
PIOSENKA O PAPIEROWYM ŻOŁNIERZYKU
Raz pewien żołnierz sobie żył
odważny i zawzięty,
lecz cóż?... Zabawką tylko był.
Z kartonu był wycięty.
Choć zmieniać świat i zwalczać zło
Niezmiennie był gotowy,
stał ciągle wśród zabawek, bo
był tylko papierowy.
- 84 -
I w ogień gotów był, jak w dym
pójść za was bez namowy,
i mieliśmy sto pociech z nim:
był przecież papierowy.
I nie ujawnił przed nim sztab
tajemnic swych wojskowych.
A czemu tak? A temu tak,
że był on papierowy.
Wyzywał los, w pogardzie miał
tchórzliwych maruderów,
i "Ognia! Ognia!" ciągle łkał,
choć przecież był z papieru.
Niejeden wódz już w ogniu znikł,
niejeden szeregowy...
I poszedł w ogień... Zginął w mig
żołnierzyk papierowy.
SZLAGIERY Z LIST
PRZEBOJÓW
MAŁGOŚKA
To był maj, pachniała Saska Kępa, szalonym, zielonym bzem.
To był maj, gotowa była ta sukienka
i noc się stawała dniem.
Już zapisani byliśmy w urzędzie,
białe koszule na sznurze schły.
Nie wiedziałam, co ze mną będzie,
gdy tamtą dziewczynę pod rękę ujrzałam z nim.
Małgośka, mówią mi, on nie wart jednej łzy,
on nie jest wart jednej łzy.
Oj głupia.
Małgośka, wróżą z kart, on nie jest grosza wart.
A weź go czart, weź go czart.
Małgośka, tańcz i pij, a z niego sobie kpij,
- 85 -
a z niego kpij, sobie kpij.
Oj głupia.
Jak wróci -powiedz nie, niech zginie gdzieś na dnie, ej głupia ty -głupia ty, głupia
ty.
Jesień już, już palą chwasty w sadach i pachnie zielony dym.
Jesień już, gdy zajrzę do sąsiada, pytają mnie,
czy jestem z kim.
Widziałam biały ślub, idą święta,
nie słyszałam z daleka słów :
może rosną im już pisklęta, a suknia tej młodej
uszyta jest z moich snów.
Małgośka, mówią mi, on nie wart jednej łzy,
on nie jest wart jednej łzy.
Oj głupia.
Małgośka, wróżą z kart, on nie jest grosza wart.
A weź go czart, weź go czart.
Małgośka, tańcz i pij, a z niego sobie kpij, a z
niego kpij, sobie kpij.
Oj głupia.
Jak wróci - powiedz nie, niech zginie gdzieś na dnie,
ej głupia ty - głupia ty, głupia ty.
NIECH ŻYJE BAL
Życie, kochanie, trwa tyle co taniec,
fandango, bolero, bibop,
manna, hosanna, różaniec i taniec,
i jazda, i basta, i stop.
Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,
nie grają na bis, chociaż żal,
zanim więc serca upadłość ogłoszą na bal, marsz na bal !
Szalejcie aorty, gdy idę na korty,
roboto, ty w rękach się pal,
miasta nieczułe, mijajcie jak porty,
bo życie, bo życie to bal.
Bufet, jak bufet, jest zaopatrzony,
zależy, czy tu, czy gdzieś tam,
tańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony,
i pij zdrowie dam...
Niech żyje bal,
bo to życie to bal jest nad bale,
- 86 -
niech żyje bal,
drugi raz nie zaproszą nas wcale,
orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
dzień wart jest dnia
i to życie zachodu jest warte
Chłopo-robotnik i boa-grzechotnik
z niebytu wynurza się fal,
widzi swą mamę i tatę, i żonkę
i rusza, wyrusza - na bal.
Sucha kostucha, ta Miss Wykidajło
wyłączy nam prąd w środku dnia,
pchajmy więc taczki obłędu jak Byron,
bo raz mamy bal !
DZIŚ PRAWDZIWYCH CYGANÓW JUŻ NIE MA
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,
bo czy warto po świecie się tłuc?
Pełna miska i radio "Poemat"
zamiast płaczu, co zrywał się z płuc...
Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,
cztery kąty i okna ze szkła,
egzaminy i szkoła, i trema,
i do marszu orkiestra nam gra...
Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
- 87 -
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,
i niewiele do szczęścia nam brak,
pojaśniało to życie jak scena,
tylko w butach przechadza się ptak...
Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
KONIK NA BIEGUNACH
Za rok może dwa schodami na strych
odejdą z ołowiu żołnierze
Przeminie jak wiatr uśmiechów twych świat
kolory marzeniom odbierze
Za rok może dwa schodami na strych
za misiem kudłatym poczłapią
Beztroskie te dni i zobaczysz ,
że jednak wspaniały był on
Refren . Konik, z drzewa koń na biegunach
Zwykła zabawka, mała huśtawka
A rozkołysze, rozbawi
Konik, z drzewa koń na biegunach
Przyjaciel wiosny, uśmiech radosny
Każdy powinien go mieć
Kłopotów masz sto i zmartwień masz sto,
bez przerwy to trwa – karuzela
Nie lalka co łka, nie piłka co gra
bez przerwy twój czas ci zabiera
Ulica szeroka, wystawa, to tu
na chwilę przystaniesz zdumiony
Uśmiechnij się więc i zawołaj jak wtedy, gdy na grzbiecie cię
niósł...
Refren .
Konik, z drzewa koń na biegunach...
Radosny to dzień, wspaniały to dzień
wracają z ołowiu żołnierze
Ze strychu znów w dół, schodami aż tu wracają, lecz już nie do ciebie
- 88 -
By ktoś tak jak ty radosne miał dni,
powrócił przyjaciel ten z wiosny
Dlaczego, to każdy już powie,
na plecach przyniosłeś go tu.
Refren .
Konik, z drzewa koń na biegunach...
10 W SKALI BEAUFORTA
a
d
Kołysał nas zachodni wiatr,
E7
a
Brzeg gdzieś za rufą został
d
a
I nagle ktoś jak papier zbladł.
H7
E7
Sztorm idzie panie bosman.
F C
F
C
A bosman tylko zapiął płaszcz
F
E7
a
I zaklął: Ech do czorta!
F G
a E7
a
Nie daję łajbie żadnych szans,
F
E7
a
Dziesięć w skali Bauforta.
Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle,
Rzucało nami w górę, w dół
I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz…
O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana;
Diabelnie ciężki był to rejs,
Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął: Ech do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma,
Dziesięć w skali Bauforta.
- 89 -
POMALUJ MÓJ ŚWIAT
Piszesz mi w liście, że kiedy pada
ad
Moje nasturcje na deszczu mokną.
Ga
Siadasz przy stole, wyjmujesz kredki C G
I kolorowe otwierasz okno. d E a
Trawy i drzewa są takie szare,
Barwę popiołu przybrały nieba.
W ciszy tak smutno szepcze zegarek
O czasie, co mi go nie potrzeba.
Cd
FC
Cd
FG
Więc chodź, pomaluj mój świat
Na żółto i na niebiesko.
Niech na niebie stanie tęcza
Malowana twoją kredką.
Więc chodź pomaluj mi życie,
Niech świat mój się zarumieni,
Niech mi zalśni w pełnym słońcu
Kolorami całej Ziemi.
Za siódmą górą, za siódmą rzeką
Moje sny zamieniasz na pejzaże
Niebem się wlecze wyblakłe słońce
Oświetla ludzkie, wyblakłe twarze.
Więc chodź, pomaluj mój świat…
ODPOWIE CI WIATR
Przez ile dróg musi przejść każdy z nas
By mógł człowiekiem się staćC F G
Przez ile mórz lecieć ma biały ptak
Nim w końcu upadnie na piach
Przez ile lat będzie kanion ten trwać
Nim wreszcie rozkruszy go czas?
CFCa
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat d G7 C a
Odpowie ci bracie tylko wiatr.
d G7 C (a)
- 90 -
Przez ile lat przetrwa ten górski szczyt,
Nim deszcz go na mórz zniesie dno
Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt
Nim wolność wypisze w nim ktoś
Przez ile lat nie odważy się nikt
Zawołać, że czas zmienić świat
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat…
Przez ile lat ludzie giąć będą kark
Nie wiedząc, że niebo jest tuż
Przez ile łez, ile bólu i skarg
Przejść trzeba i przeszło się już
Jak blisko śmierć musi przejść obok nas
By człowiek zrozumiał swój los?
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat
I ty swą odpowiedź rzuć na wiatr
PUSTE KOPERTY
Noc z nieba już gwiazdy zmazała G
I ranek się budzi ze snu,
A A7 D A7
Od dziś będziesz długo znów sama,
A mnie będzie brak twoich słów.
Więc żegnaj już, żegnaj kochana
I nie płacz, wiesz na mnie już czas.
Nim statek się z portu oddali,
Pocałuj mnie proszę choć raz.
O jedno chcę tylko cię prosić,
Czy będzie ci dobrze, czy źle,
Przyrzeknij, że nigdy nikogo
Nie będziesz tak kochać jak mnie.
A jeśli już kogoś pokochasz,
Przypomnij ostatni nasz dzień.
- 91 -
Przysyłaj choć puste koperty –
Chcę wiedzieć, że wciąż kochasz mnie.
Chcę wiedzieć, że wciąż kochasz mnie.G A D
TAK BARDZO SIĘ STARAŁEM
Kto za tobą w szkole ganiał,
Do piórnika żaby wkładał.
Kto, no powiedz kto…
Kto na ławce wyciął serce
I podpisał “Głupiej Elce”,
Kto, no powiedz kto…
C
C
dGC
C
C
d G C C7
Tak bardzo się starałem,
A ty teraz nie chcesz mnie.
Dla ciebie tak cierpiałem,
Powiedz ty dlaczego nie chcesz mnie?
Kto dla ciebie nosił brodę,
Spodnie w kwiatki włożył modne,
Kto, no powiedz kto…
Kto Tuwima wiersz przepisał,
Jako własny tobie wysłał
Kto, no powiedz kto…
Tak bardzo się starałem,
Ja dla ciebie byłem gotów
Kilo wiśni zjeść z pestkami,
Ja, tak tylko ja…
Teraz, kiedy cię spotykam,
Mówisz mi, że się nie znamy,
Czy to ładnie tak?…
Tak bardzo się starałem,
ANNA MARIA
G
h
G
C D
Smutne oczy, piękne oczy, smutne usta bez uśmiechu
- 92 -
FC
GC
FC
FG
Widzę co dzień ją z daleka. Stoi w oknie aż do zmierzchu
G H7 e C D
Anna Maria
Tylko o niej ciągle myślę i jednego tylko pragnę
Żeby chciała choć z daleka, choć przez chwilę spojrzeć na mnie
ref:
G H7 e C
D
Anna Maria smutną ma twarz
Anna Maria wciąż patrzy w dal
Jakże chciałbym ujrzeć kiedyś swe odbicie w smutnych oczach
Jakże chciałbym móc uwierzyć w to, że kiedyś mnie pokocha
ref:
Lat minionych, dni minionych, żadne modły już nie cofną
Ten na kogo ciągle czeka już nie przyjdzie pod jej okno
BO TY SIĘ BOISZ MYSZY
C7 F
E7
Jesteś taka jak inne dziewczęta
g
C7
F
lubisz bawić się być uśmiechnięta
B
C7 F D7
i choć wad masz różnych sto
g
F
najdziwniejsze jest jednak to:
C
C7 F
to że ty się boisz myszy
czy nie śmieszne to,
C
ale ty się boisz myszy
C7
F
tak jak mało kto
B
ty się bardzo boisz myszy
F D
nie wie o tym nikt
g
- 93 -
o tym że się boisz myszy
C7
F
choć to taki wstyd
nie powinno to nikogo dziwić
każdy ma przecież swoją słabą stronę
i choć to zabawne jest
ciebie jednak przeraża myśl
no bo to że ty się boisz myszy
czy nie śmieszne to,
ale ty się boisz myszy
tak jak mało kto
ty się bardzo boisz myszy
nie wie o tym nikt
o tym że się boisz myszy
choć to taki wstyd
HISTORIA JEDNEJ ZNAJOMOŚĆI
Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew
f b7 f C7 f
Wszystko to w letnie dni przypomina ciebie mi
Gis Gis7 D
Przypomina ciebie mi
F Cis7 C7
Sia la la...
Szłaś przez skwer, z tyłu pies 'Głos Wybrzeża' w pysku niósł
Wtedy to pierwszy raz uśmiechnęłaś do mnie się
Uśmiechnęłaś do mnie się
Sia la la...
Odtąd już, dzień po dniu upływały razem nam
Rano skwer, plaża lub molo, gdy zapadał zmierzch
Molo, gdy zapadał zmierzch
Sia la la...
Płynął czas, letni czas, aż wakacji nadszedł kres
Przyszedł dzień, w którym już rozstać musieliśmy się
Rozstać musieliśmy się
Sia la la...
Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew
Wszystko to w letnie dni przypomina ciebie mi
Przypomina ciebie mi
Sia la la...
- 94 -
Cis F Cis F
KWIATY WE WŁOSACH
Kwiaty we włosach potargał wiatr
H7 e D7 G
Po co więc wracasz do tamtych lat?
H7 e D7 G
Zgubionych dni nie znajdziesz już
a7 fis7-5 H7 e
Choć przejdziesz świat i wszerz i wzdłuż
CGCG
Kwiaty we włosach potargał wiatr
Dawno zmieniłaś swych marzeń kształt
I dzisiaj ty, i dzisiaj ja
To drogi dwie i szczęścia dwa
Więc choć z daleka wołasz mnie
H7 e
Nie powiem tak, nie powiem nie
CGCG
Bez wspomnień czasem łatwiej żyć
H7 e
Nie wraca nic
H7 e H7
Kwiaty we włosach potargał wiatr
Wyrzuć z pamięci ostatni ślad
Bo dzisiaj ty, bo dzisiaj ja
To drogi dwie i szczęścia dwa
Więc choć z daleka...
Kwiaty we włosach potargał wiatr
Wyrzuć z pamięci ostatni ślad
Bo dzisiaj ty, bo dzisiaj ja
To drogi dwie i szczęścia dwa
To drogi dwie i szczęścia dwa i szczęścia dwa
TAKIE ŁADNE OCZY
A
D
A
ładne oczy masz, komu je dasz?
E7
A E7
A
takie ładne oczy. takie ładne oczy.
wśród wysokich traw głęboki staw,
jak mnie nie pokochasz to się w nim utopię.
- 95 -
h7 E7 A
w stawie zimna woda
h E7 A
trochę będzie szkoda
h E7
A
trochę będzie szkoda
fis D E7 A
gdy utopię się w nim
powiedzże mi jak odgadnąć mam
czy mnie będziesz chciała? czy mnie będziesz chciała?
przez zielony staw, łabędzie dwa
grzecznie sobie płyną, czy mnie chcesz dziewczyno.
w stawie zimna woda...
inne oczy masz każdego dnia
diabeł nie odgadnie, co w nich schowasz na dnie
przez zielony staw przeleciał wiatr
po rozległej toni, fala falę goni
w stawie zimna woda...
ładne oczy masz, komu je dasz?
takie ładne oczy. takie ładne oczy.
ładne oczy masz, komu je dasz?
takie ładne oczy. takie ładne oczy.
AUTOBIOGRAFIA
a
Miałem dziesięć lat
a
Gdy usłyszał o nim świat
C
G
W mej piwnicy był nasz klub
Kumpel radio zniósł
Usłyszałem 'Blue Sued Shoes'
I nie mogłem w nocy spać
Wujek Józek zmarł
Darowano reszty kar
Znów się można było śmiać
W kawiarniany gwar
Jak tornado jazz się wdarł
I ja też
Chciałem grać
- 96 -
Ojciec, Bóg wie gdzie
Martenowski stawiał piec
Mnie paznokieć z palca zszedł
Z gryfu został wiór
Grałem milion różnych bzdur
I poznałem co to seks
Pocztówkowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary dżins
A w sobotnią noc
Był Luksemburg, chata, szkło
Jakże się chciało żyć!
F
Ref: Było nas trzech
G
W każdym z nas inna krew
C
a
Ale jeden przyświecał na cel
d
Za kilka lat
B
Mieć u stóp cały świat
F
Wszystkiego w bród
Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch
Ktoś dostał w nos
To popłakał się ktoś
Coś działo się
Poróżniła nas
Za jej Poli Raksy twarz
Każdy by się zabić dał
W pewną letnią noc
Gdzieś na dach wyniosłem koc
I dostałem to, com chciał
Powiedziała mi
Że kłopoty mogą być
Ja jej, że egzamin mam
- 97 -
Odkręciła gaz
Nie zapukał nikt na czas
Znów jak pies
Byłem sam
Ref: Stu różnych ról
Czym ugasić mój ból
Nauczyło mnie życie jak nikt
W wyrku na wznak
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas
W knajpie dla braw
Klezmer kazał mi grać
Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
Pewnego dnia
Zrozumiałem, że ja
Nie umiem nic
Słuchaj mnie, tam
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się Wielki Mój Sen
Tysięczny tłum
Spija słowa z mych ust
Kochają mnie
W hotelu fan
Mówi: 'Na taśmie mam
To, jak w gardłach im rodzi się śpiew'
Otwieram drzwi
I nie mówię już nic
Do czterech ścian.
OH ELA
Byłaś naprawdę fajną dziewczyną
C7
a
I było nam razem naprawdę miło
d
F
Lecz tamten to chłopak był bombowy
d
F
G
Bo trafiał w dziesiątkę w strzelnicy sportowej.
- 98 -
Gdy rękę trzymałem na twoim kolanie
To miałem o tobie wysokie mniemanie
Lecz kiedy z nim w bramie piłaś wino
Coś we mnie drgnęło, coś się zmieniło
F G
C
a
Ref: Och Ela, straciłaś przyjaciela
F
G
Musisz się wreszcie nauczyć
C
a
/F G C
Że miłości nie wolno odrzucić
/ x2
Pytałem, błagałem, ty nic nie mówiłaś
Nie byłaś dla mnie już taka miła
Patrzyłaś tylko z niewinną miną
I zrozumiałem, że coś się skończyło
Aż wreszcie poszedłem po rozum do głowy
Kupiłem na targu nóż sprężynowy
Po tamtym zostało tylko wspomnienie
Czarne lakierki, co jeszcze nie wiem.
PRZEŻYJ TO SAM
G
a
Na życie patrzysz bez emocji
d
G
Na przekór czasom i ludziom wbrew
C
G
a
Gdziekolwiek jesteś w dzień, czy w nocy
d
G G7
Oczyma widza oglądasz grę
Ktoś inny zmienia świat za ciebie
Nadstawia głowę, podnosi krzyk
A ty z daleka, bo tak lepiej
I w razie czego nie tracisz nic
C G a d
G
Ref: Przeżyj to sam, przeżyj to sam
C
G
a
- 99 -
Nie zamieniaj serca w twardy głaz
D
G
Póki jeszcze serce masz
Widziałeś wczoraj znów w dzienniku
Zmęczonych ludzi, wzburzony tłum
I jeden szczegół wzrok twój przykuł
Ogromne morze ludzkich głów
A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś milczenia dość
Ref: Przeżyj to sam ...
GDZIE SIĘ PODZIAŁY NASZE PRYWATKI
Bum, bum,bum,bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
Gdzie się podziały tamte prywatki niezapomniane,
Elvis Sedaka, Speedy Gonzalez albo Dajana.
Pod paltem wino, a w ręku kwiaty, wieczór Bambino i Ty
Same przeboje Czerwonych Gitar, tak bardzo chciało się żyć.
Gdzie się podziały tamte prywatki,
gdzie Te dziewczyny, gdzie tamten świat.
Gdzie się podziały nasze wspomnienia,
tamtych szalonych, wspaniałych lat.
Bum, bum,bum,bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
- 100 -
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
Rodzina w kinie, na drugim seansie, już z nudów ziewa,
tutaj Paul Anka, Stonsi, Beatlesi, Clif Richard śpiewa.
Tuż przed maturą kwitły kasztany, żyło się tak jak we śnie,
gdzie te prywatki niezapomniane czy jeszcze pamiętasz mnie.
Gdzie się podziały tamte prywatki,
gdzie Te dziewczyny, gdzie tamten świat.
Gdzie się podziały nasze wspomnienia,
tamtych szalonych, wspaniałych lat.
Gdzie się podziały tamte prywatki,
gdzie Te dziewczyny, gdzie tamten świat.
Gdzie się podziały nasze wspomnienia,
tamtych szalonych, wspaniałych lat.
Bum, bum,bum,bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
Bum, bum
Bum, bum
Bum, bum,bum,bum
POMARAŃCZE
Kto to idzie tak przez miasto,
G
D
Komu w tych ulicach ciasno.
D
e
Ide gryzac pomarancze,
G
D
Ziemia pod nogami tanczy.
G
D
Ide gryzac pomarancze,
D
A7
Ziemia pod nogami tanczy.
- 101 -
D
A7 D
Tabadaj, tabadaj, tabada taj,
G
A7 D
Tabadaj, tabadaj, tabada taj.
Przejmujaco pachna lipy,
Rosnie mi po cichu broda.
Wieczor az od dziewczat kipi,
Moze spotka mnie przygoda.
Wieczor az od dziewczat kipi,
Moze spotka mnie przygoda.
Tabadaj...
Lubie kiedy jest sobota
I po wszystkich juz klopotach.
Lubie spiewac, lubie tanczyc,
Lubie zapach pomaranczy.
Lubie spiewac, lubie tanczyc,
Lubie zapach pomaranczy.
BIAŁY KRZYŻ
U, u, uu.....
Gdy zapłonął nagle świat,
Bezdrożami szli
Przez śpiący las.
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni
Odmierzał czas.
Gdzieś pozostał ognisk dym,
Dróg przebytych kurz,
Cień siwej mgły
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi
Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś pamięć
O tych, których nie ma.
Żegnał ich wieczorny mrok,
Gdy ruszali w bój,
Gdy cichła pieśń.
Szli, by walczyć i twój dom
- 102 -
Wśród zielonych pól O nowy dzień.
Jak myśl sprzed lat...
Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg,
Gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi
La, la, la......
PORT
Port to jest poezja rumu i koniaku
Port to jest poezja westchnień czułych żon
Wyobraźnia chodzi z ręką na temblaku
Dla obieżyświatów port to dobry dom
Hej Johny Walker, dla bezdomnych dom
Hej Johny Walker, dla bezdomnych dom
Port to są spotkania kumpli co przed laty
Uwierzyli w ziemi czarodziejski kształt
Za marzenia głupie tu się bierze baty
Któż mógł wiedzieć, że tak mały jest ten świat
Hej Johny Walker, mały jest ten świat /x2
Port to zaklęcia starych kapitanów
Którzy chcą wypłynąć w jeszcze jeden rejs
Tu żaglowce stare giną na wygnaniu
Wystrzępione wiatrem aż po drzewce rej
Hej Johny Walker, aż po drzewce rej /x2
PIOSENKI
KABARETOWE
- 103 -
GDZIE JEST DZIAŁACZ !?
W pewnym księstwie kraju mięsa oraz masła
całe życie opierało się na hasłach
hasła które nauczały lud niezbicie ,
co ma począć by utonąć w dobrobycie
W całym kraju jak szeroki był i długi ,
kolorowych plansz z hasłami ciągną strugi
Ktoś, kto kulom się nie kłaniał ani teściom ,
owe plansze wciąż nasycał nową treścią
PRACUJ LEPIEJ! –pracowali więc rodacy
PRACUJ TANIEJ! – dopłacali do swej pracy
BÓJ SIĘ BOGA ! – zaraz czuli respekt wielki
DOPNIJ PASA ! –dopinali nawet szelki
W księstwie życie było jak w techni-colorze,
a wskaźniki mieli takie,że daj Boże
Stopa rosła przekraczano ją wciąż znacznie
i czekano lada chwila raj się zacznie
Obrastała w piórka już kraina cała,
nawet tęcza dwa miesiące nad nią stała
Dzięki hasłom ,które ważkie prawdy niosły ,
w księstwie wiecznej doczekano wreszcie wiosny
NIE PIJ WÓDKI ! – pili kefir oraz kawkę
SZANUJ ZIELEŃ! - hołubili każdą trawkę
JEDZ MAKRELE! - jedli w nocy i o świcie
DAJ NA ZAMEK ! - oddawali nawet życie
Dnia pewnego nagle brakło czegoś w SAM-ie ,
nagle księstwo nawiedziła wściekła zamieć
Nagle mleko odebrało mlecznym krowom ,
tęcza szara była miast być kolorową
Nikt nie wiedział gdzie tkwi przemian tych przyczyna ,
już panika miała w kraju się zaczynać
Kiedy grupa spostrzegawczych rzekła naraz –
haseł brakło! - i w tym cały jest ambaras
GDZIE JEST DZIAŁACZ ! – co nam nowe rzuci hasło
GDZIE JEST DZIAŁACZ ! –jest kolejka!- pewnie znowu będzie masło
GDZIE JEST DZIAŁACZ ! –my nowego hasła chcemy !
GDZIE JEST DZIAŁACZ ! –bez wskazówek nie umiemy
CZY BĘDZIESZ RODZIĆ ZDROWE DZIECI ?
- 104 -
O Śliczności moje Ty z samego ranka
musisz wcześnie wstawać i do pracy gnać
Mizeroto umęczona, niewyspana ,trudno!chciałaś tej emancypacji to ją masz
Chciałaś z chłopem udręczona być po równo ,
więc dziś stoisz przy frezarce zgięta w pół
siarkowodór wdychasz aż Ci w płucach dudni,
powiedz mi czy spełnisz najważniejszą z ról
Ref. Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci? ,
czy dasz mi tego szczęścia łyk
Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci,
silne jak tur zdrowe jak byk -bis
Kształtne ząbki nikotyną plombowane ,
w świetle lampy nad zeszytem schylasz twarz
Długo uczysz się wszystkiego co zadane ,
bo po kursie suwnicowych zapewniony awans masz
O kochane podkrążone oczka złote
na zebranie Ligi Kobiet pędzisz by
o to równouprawnienie walczyć z chłopem
- ja nie bronię Ci lecz pytam - czy ?
Ref. Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci? ,
czy dasz mi tego szczęścia łyk
Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci,
silne jak tur zdrowe jak byk -bis
O!- w żylaki zgrabne nóżki wyrzeźbione ,
cztery piętra pokonujesz mijasz próg
a tu jeszcze w sklepie czeka Cię ogonek ,
Potem pranie i sprzątanie, z mebli kurz
O Ty bóstwo z trwałą z przed czterech miesięcy ,
potem taka byle jaka idziesz spać
i zasypiasz w mig nie czując do mnie mięty
i powiedzcie jak tu w optymizmie trwać
Ref. Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci? ,
czy dasz mi tego szczęścia łyk
Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci,
silne jak tur zdrowe jak byk
Czy będzie rodzić zdrowe dzieci ja wiele wątpliwości mam
- 105 -
A jeśli temu nie podoła zrobię Jej wstyd -urodzę sam
PANNA MONIKA
Panna Monika wdzięk ma i urodę
Lecz ją zawsze sobie... sknoci
Mam na myśli modę
Bo ubiera się jak strach na wróble
W same buble, kurcze pieczone
Ja na taki widok to się zaraz trzęsę
Wszystko mi się trzęsie i nogi i ręce
Nie zdzierżyłem tego dłużej, no bo jak
I w końcu powiedziałem jej tak:
Monikaaa....
Nie podobasz mi się w tej bluzeczce w kwiatki
Brzydkie są guziczki i rękawki
Staroświecki krój i w szerz i wzdłuż
Ściągaj, nie denerwuj mnie i już
No..
Ta spódniczka też ni w pięć ni w dziewięć
Tyle tych frędzelków, po co nie wiem
Z boku zamiast zamka, agrafka czy drut
Ściągaj, nie denerwuj mnie i już
(przez głowę jak nie idzie dołem...)
No...
Ta haleczka to już całkiem cię szpeci
Jakaś taka krótka, jak dla dzieci
Beznadziejny kolor, lepszy róż
Ściągaj, (albo ci sam ściągnę) nie denerwuj mnie i już
No...
Te pończoszki też ci nie pasują
Tutaj lecą oczka, tam się prują
Jeśli innych nie masz to poproś, kurde...
Ściągaj, nie denerwuj mnie i już
(obydwie, jedną mi ściągnie... O, gumki od weków!)
No...
To sztywne wdzianko też musi być nowe
Bo już te kółka masz kwadratowe...
Te barchany też po diabła w groszki
Jakieś takie grube, bez wartości
Gumka taka skąpa, pije w brzuch
Ściągaj. nie denerwuj mnie i już........
- 106 -
No! nareszcie, jako tako - współcześnie!!!
ZOFIJA
Poznałem raz urocze dziewczę z kiosku
Na imię właśnie zwała się Zofija
Me serce było wtedy jakby z wosku
I wyszła z tego w końcu wielka chryja
Bo kiedy wstała okazało się, że nóżki ma ciut ,ciut krzywe !
Ha ,ha - co Pan -niemożliwe?
2x)
REF. Ach Zofija ,Zofija Zofija
Ja po parku z tobą łażę
i tobie ciągle marzę
i westchnienia ślę do gwiazd
Ach Zofija ,Zofia , Zofija
Z rozkoszą całe życie oddałbym po to by Cię
Zobaczyć jeszcze raz (tra la, la , słoneczko lśni ZSSP pomaga Ci -
Wybrałem się z Zofią na przechadzkę
Wtem wiatr nadleciał z bardzo wielkim krzykiem
Przewrócił trzy śmietniki przygromadzkie
A z głowy mej Zofii zdarł perukę
Wtedy okazało się ,że Zofija łysinę ma na głowie ( co Pan powie)
REF. Ach Zofija ,Zofija Zofija
Ja po parku z tobą łażę ...
O biuście jej słyszałem hymnów kilka
Na widok jego było mi gorąco
A w klapie mojej zawsze tkwiła szpilka
I raz ukułem ją niechcąco ( ach chcąco ,chcąco)
I wtedy biust Zofii zmalał do zera –O cholera !
REF. Ach Zofija ,Zofija Zofija
Ja po parku z tobą łażę ...
Biel zębów jej mnie zawsze olśniewała
I była z tym udręka zawsze wielka
Bo gdy się śmiała albo gdy kichała
Zbyt często wypadała sztuczna szczęka
Lecz ja się tym bynajmniej nie przerażam
Bo czuję do niej wielki zapał ( pies ją drapał )
REF. Ach Zofija ,Zofija Zofija
- 107 -
Ja po parku z tobą łażę ...
KLASA 1 A
W szkole w klasie pierwszej ''a,'' pani jest od rana zła
Bo na lekcjach znowu nie ma dzisiaj trzech
Nie ma Stasia co powtarza, Rysia co się źle wyraża
Oraz Zdzisia co w tej klasie... się postarzał
Stąd też targa panią gniew, no bo nie wie co im jest
I najgorsze, że to często im się zdarza
A tymczasem Stasio, Rysio, oraz ten najstarszy Zdzisio
Namawiają się nad ważną sprawą w krzakach
Bo jak okazało się, jest nareszcie w końcu
Gdzie się zabawić, bo od jutra już u Stasia....
Starych ni ma, chata wolna, oj będzie bal
O, będzie bal, o będzie bal
Na muzykę, tańce dzikie i pięć par
I pięć par
Już Gabrysia o tym wie, powie Zosi z drugiej ''c''
Tamta Lidce co całować się już umie
Przyjdzie Danka, ta od Janka, co nie wierzy już w bocianka
Wszystkie przyjdą, no bo w końcu się rozumie
Starych ni ma, chata wolna, oj będzie bal
O, będzie bal, o będzie bal
Na muzykę, tańce dzikie i pięć par
I pięć par
Gdy nazajutrz zapadł zmrok, wszystkie przyszły
Jedna w kok, dwie w warkoczyk, reszta gładko
Uczesane
Noc zaczęła się od tang, Zdzisio z Lidką gra ''Vabank''
Pozostałe są dopiero...
Oswajane...
Do północy było miło, o rysunkach się mówiło
I o śpiewie, kto ma piątkę a kto nie
Tylko Rysio tam... wzrok miał mętny...
Zaczął coś o ''pracach ręcznych''...
- 108 -
Potem każda z par się skryła
Wzorem starszych w kątach willi
Zgasło światło, cisza była
A po chwili...
Z pokoiku wyszedł Zdzisio
Gdzie do Lidki się sposobił
I do Stasia mówi cicho:
'' Stachu...! Stachu...! Jak to się robi....."
MILICJA WROCŁAW I JA
Kiedy rano jadę zerówką
wiszę na stopniach tak dla kondycji
Wtedy bierze mnie ktoś na słówko
Ach któż to taki –to pan z milicji a ,a .
Bo przecież mi nogę mógł obciąć zły tramwaj
Albo coś wyżej ,więc płacę ja mandat
Ach któż ,ach któż tak o mnie dba
Milicja ,milicja
Któż pożyteczną wskazówkę mi da
Milicja ,milicja
Gdy pijak nabrudzi któż za złe mu ma
Milicja Wrocław i ja
Kiedyś siostra wracała nocą
Bo siostra robi na drugą zmianę
Chciał chuligan ją wziąć przemocą
By dać swym chuciom pofolgowanie
Milicja czuwała do dziś tym się szczycę ,
Że mimo trzydziestki mam siostrę dziewicę
Ach któż ,ach któż ,ach któż mnie zna
Milicja ,milicja
Któż to o cnotę mej siostry dba
Milicja ,milicja
Gdy zgwałci ktoś kogoś ,kto szkołę mu da
Milicja ,Wrocław i ja
A nasz tatko wódki nie pija
bo wcale głowy nie on mocnej
kiedyś wypił trochę u stryja
- 109 -
któż wtedy tacie załatwił nocleg
rachunek był duży, lecz tacie na rękę
Bo mógł się przeziębić lub rozbić syrenką
Niebieskie tramwaje po szynach mkną
Wrocławskie tramwaje
Niebieskie mundury są tu i tam
Poznajesz – poznaję
Są w całej Polsce od gór aż do morza
jako te chabry pośród łanów zboża
……..
trzydzieści lat z hakiem, a jeszcze lat sto niech żyje ,niech żyje …. MO
Zabierzcie mi gitarę
Lasiciate mi cantare
Con la gitarra in mano
Lasciate mi cantare
Sono l'Italiano
Już chyba jesień bo już ptaki w drodze
Kolejny sezon westchnień i zawodzeń
Maluję imię Twe na ścianie
Bazyliki w Mediolanie, moja Miła
I tęsknię każdym mediolańskim świtem
Do naszych pól złoconych zwłaszcza żytem
Pamiętam Ciebie w tamto lato
Gdyś mówiła mi, Beato, o malarstwie włoskim
Może nie bardzo byliśmy roztropni
Na dworze upał - jedenaście stopni
A my w upale
O Aniele Michale...
Zabierzcie mi gitarę
Niechaj obeschnę trochę
Zabierzcie mi gitarę
Właśnie jestem mokrym Włochem
Zabierzcie mi gitarę
Nie róbcie pośmiewiska
Jestem prawdziwym Włochem
- 110 -
Ale ze Skarżyska
To samo słońce na tym samym niebie
Ci sami ludzie żyją obok siebie
Tak samo marzą i się śmieją
I z nadzieją spoglądają w kalendarze
U nas w Italii był upalny sierpień
Ty nawet nie wiesz jak ja tutaj cierpię
Ale nie mówmy o dewiacji
Tylko wróćmy do wakacji na Mazurach
Pamiętasz jakeś pasła gąski w parku
I jak rozbiegły Ci się po Lidzbarku
I jak nad ranem
Wróciły same, skubane
Zabierzcie mi gitarę
Niechaj obeschnę trochę
Zabierzcie mi gitarę
Znowu jestem mokrym Włochem
Zabierzcie mi gitarę
Nie róbcie pośmiewiska
Jestem prawdziwym Włochem
Ale ze Skarżyska
Ra ra ra ra ra ra ra...
E tutti cantiamo!
Zabierzcie mi gitarę
Lub dajcie mi po pysku
Zabierzcie mi gitarę
Koniec teledysku!
- 111 -
SPIS PiosenekI
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.
19.
20.
21.
22
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31.
32.
33.
34.
35.
36.
37.
Piosenki biesiadne
A pociąg właśnie odjeżdża
Na kolejowym szlaku
Remedium
Jedzie pociąg z daleka
Dziewczyno wina mi nalej
Justysia
Czerwony kapturek
Grosza nie mam
Gdybym miał gitarę
Biały miś
Hej Sokoły
Morskie opowieści
Do pracy Rodacy
Mój świat
Muszka Plujka
Cyganeria
Felek Zdankiewicz
Hanka
Krakowianka
Bonus do Krakowianki
Kurdesz
Mała niebieska tabletka
Stare wino
Waleria
Waleria ( wersja II )
My cyganie
Sosenka
Na dancingu tańczą goście
Tokaj
W Pikutkowie
Tylko we Lwowie
W piwnicznej izbie
Zabrałaś serce moje
Tamara
Jaki był ślub
Na strażnicy
Szwagierka
- 112 -
38.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.
46.
47.
48.
49.
50.
51.
52.
53.
54.
55.
56.
57.
58.
59.
60.
61.
62.
63.
64.
65.
66.
67.
68.
69.
70.
71.
72.
73.
74.
75.
76.
77.
78.
Hej gitaro ma
Mały biały domek
Bando
Marianna
Przepijemy naszej babci
Upływa szybko życie
Góralu ,czy Ci nie żal
Umarł Maciek ,umarł
Słoneczko
Stokrotka
Jak dobrze nam
Bosman
Baby, ach te baby
Pod żaglami Zawiszy
Morskie opowieści
Tawerna Pod Pijaną Zgrają
Lato pachnące miętą
Rudy gość
Beata
Mexicana
Marsz Pierwszej Brygady
Cygańska ballada
Pożegnania
Pieśń pożegnalna
Piosenki turystyczne
Gonić marzenia
Jutro popłyniemy daleko
Hawiarska koliba
Hej przyjaciele
Wokół góry
Cały dzień na szlaku
Gawędziarze
Czas powrotów
Chyba już czas
Kiedy w duszy czuję pustkę
Lato z ptakami odchodzi
A w górach nie ma już nikogo
Będę chodził po dolinach
Od Turbacza
Poszukiwania
Tango z garbem
To jest właśnie to
- 113 -
79.
80.
81.
82.
83.
84.
85.
86.
87.
88.
89.
90.
91.
92.
93.
94.
95.
96.
97.
98.
99.
100.
101.
102.
103.
104.
105.
106.
107.
108.
109.
110.
111.
112.
113.
114.
115.
116.
117.
118.
Tratwa Blues
Wędrowiec
Pożegnanie z dziewczynami
Wpław
Ostatni rajd
Samba Sikoreczka
Tęsknica
Jeszcze nie wracam
Pod Czantorią
Sposób na nudę
Tyle przed nami dróg
Na moich drogach wieje wiatr
Pamiątka ze spływu
Ballady
Ballada posag mój
Pralnia pamięci
Nie chodź tam
Ballada o Cześku piekarzu
Serenada
Romans cygański
Rzuć choćby szyszką
Ech muzyka, muzyka
Miłość
Piosenka o mojej ulicy
Majster Bieda
Gawędziarze
Modlitwa
Piechota
Puszkin
Trzy miłości
Katarynka
Wańka Morozow
Piosenka o papierowym żołnierzyku
Szlagiery z list przebojów
Małgośka
Niech żyje bal
Dziś prawdziwych cyganów już nie ma
Konik
10 w skali Beuforta
Pomaluj mój świat
Odpowie Ci wiatr
Puste koperty
- 114 -
119.
120.
121.
122.
123.
124.
125.
126.
127.
128.
129.
130.
131.
132.
133.
134
135
136.
137.
138.
Tak bardzo się starłem
Anna Maria
No bo Ty się boisz myszy
Historia jednej znajomości
Kwiaty we włosach
Takie ładne oczy
Autobiografia
Oh ,Ela
Przeżyj to sam
Gdzie się poedziały
Pomarańcze
Biały krzyż
Port
Piosenki kabaretowe
Gdzie jest działacz
Czy będziesz rodzić zdrowe dzieci
Panna Monika
Zofija
Klasa 1 a
Milicja Wrocław i ja
Zabierzcie mi gitarę
- 115 -
Download

ŚPIEWNIK RAJDOWY Koło PTTK nr 83 „SASANKA” Tylko do użytku