POZNAJ
¯YDA
Wydanie III Warszawa 1999
jest przedrukiem fragmentów ksi¹¿ki „Poznaj ¯yda
(Talmud i dusza ¿ydowska)”, Wydawnictwo
„Samoobrony Narodu”, Poznañ 1937
Warszawa 1997
ISBN 83-87035-99-8
Wydawca:
Infopress Ltd. Sp. z o.o.
00-024 Warszawa
Al. Jerozolimskie 42/100
WSTÊP
¯ydzi. Czy istnieje na œwiecie jakikolwiek
naród, który wzbudza³by tyle negatywnych
namiêtnoœci wœród innych nacji, co potomkowie Dawida? W ci¹gu 2000 lat naszej ery
nie by³o chyba innego takiego przypadku.
Wiele jest odpowiedzi na pytanie o taki
stan rzeczy. Wœród przyczyn wymienia siê
zwykle d¹¿enia polityczne ¯ydów? Ich ekonomiczn¹ dominacjê na œwiecie, czy obc¹
cywilizowanemu cz³owiekowi kulturê i religiê.
W Polsce przedwojennej zagro¿enie ¿ydowskie dostrzegane by³o przede wszystkim przez pryzmat ekonomiczny - dzisiaj
odczuwany jest element ich decyduj¹cego
wp³ywu na ¿ycie publiczne kraju.
Czy ¯ydzi obecnie kojarz¹ siê Polakom
zarówno z czymœ moralnie nagannym (jak
Jerzy Urban), jak i niebezpiecznym dla istnienia narodu (Unia Wolnoœci, SLD). Czy
bez powodu?
W niniejszej ksi¹¿eczce przedstawiamy
opracowany na podstawie Ÿróde³ ¿ydow-
skich obraz kulturowych i politycznych d¹¿eñ „narodu wybranego”.
Nie demonizujemy problemu ¿ydowskiego w dziejach ludzkoœci - nie mo¿emy jednak udawaæ, ¿e on nie istnieje. Dlatego te¿
zachêcamy naszych Czytelników, by „poznali ¯yda” i nauczyli siê przed nim broniæ.
MAREK A.WOJCIECHOWSKI
4
¯YDO-MASONERIA I POSTÊP
Jedn¹ z przeszkód w akcji od¿ydzeniowej jest ma³a, albo
¿adna znajomoœæ duszy ¿ydowskiej. Nie znamy ¿ydostwa. Mierzymy ich swoj¹, chrzeœcijañsk¹ miar¹ i do niej stosujemy sposoby walki, je¿eli to, co siê obecnie ku od¿ydzeniu Polski czyni,
mo¿na nazwaæ walk¹.
Tymczasem ¿ydostwo stanowi odrêbny œwiat ducha i myœli,
etyki, moralnoœci, zwyczajów, d¹¿eñ i celów. ¯yj¹c w ca³kowitem
odseparowaniu siê od reszty œwiata, w œcis³ym zakonspirowaniu
swych d¹¿eñ i celów: stoi przed nami jako sfinks, jako zagadka,
jako niewiadoma. Równoczeœnie ¿ydostwo przenika do naszego
¿ycia, penetruje wœród nas, bierze z nas wszystko, co im potrzebne, nic w zamian nie objawiaj¹c ze swoich tajników duchowych i moralnych. Dlatego te¿ wszelaka przeciwakcja od¿ydzeniowa jest trudna, ciê¿ka, w wielu wypadkach niemo¿liwa.
Wprawdzie w ostatniem pó³wieczu dziêki takim ludziom jak Jeleñski i Niemojewski (dziœ ju¿ nie ¿yj¹cy), a obecnie ks. Trzeciak,
ks. Charszewski, ks. Kruszyñski, dr. Skrudnik, Pieñkowski itd. itd.
uœwiadomienie ¿ydoznawcze zrobi³o du¿e postêpy, jest jednak jeszcze niedostateczne, znikome, wobec olbrzymiej fali nieœwiadomoœci, jaka w tym wzglêdzie panuje w naszem spo³eczeñstwie.
Wielkiej miary pisarz i znawca kwestii ¿ydowskiej, Andrzej
Niemojewski, w ksi¹¿ce swojej „Dusza ¿ydowska w zwierciadle
talmudu” pisa³: „musi powstaæ u nas ¿ydoznawstwo, które poucza³oby systematycznie nasz naród, czem s¹ w istocie nasi ¿ydzi talmudyczni i jak¹ kieruj¹ siê etyk¹”.
W nawiasie chcemy zwróciæ uwagê na wyra¿enie Niemojewskiego „nasi ¿ydzi talmudyczni”. W Polsce utar³o siê dzielenie
¿ydostwa na ¿ydów talmudycznych, religijnych, ¿yj¹cych œciœle
wed³ug wskazañ talmudu, o których mówi siê, ¿e s¹ zacofani,
niekulturalni. Prócz nich s¹ jeszcze jakoby ¿ydzi postêpowi,
a wiêc ludzie nauki, wiedzy, kultury i o tych siê mniema, ¿e nie
maj¹ nic wspólnego z talmudem, ¿e wiêc nie mogli przyswoiæ
5
sobie barbarzyñstwa i okropnoœci, jakie daje ¿ydom talmudycznym - talmud.
Tymczasem mamy œwie¿e przyk³ady z ¿ycia. Oto w czerwcu
1935 r. umar³ w Warszawie uczony ¿ydowski, Szymon Aszkenazy. By³ to cz³owiek du¿ej nauki. Mówi¹c nawiasem: jedno z polskich pism narodowych pisa³o o zgonie Aszkenazego, ¿e umar³
wielki uczony, „historyk polski”. Otó¿ jak doniós³ „Warsz. Dziennik Narodowy” z dn. 25 czerwca 1935 r.:
„Pogrzeb zmar³ego prof. Szymona Aszkenazego (wielkiego
uczonego polskiego!!!) odbêdzie siê œciœle wed³ug ¿ydowskiego rytua³u, a cia³o prof. Aszkenazego zostanie z³o¿one na ¿ydowskim cmentarzu w Warszawie wœród honorowych grobów.”
A w ¿ydowskim „Naszym Przegl¹dzie” Majer Ba³aban pisa³
o Aszkenazym:
„Potomek Chachama Cwi Aszkenazego w linii prostej, przej¹³ po swych przodkach - pisze M. Ba³aban - postawê i hart ducha. Wysoki, smuk³y, mocno krótkowidz¹cy, przypomina³ zupe³nie Chachama Cwi, którego znamy z portretu czêsto reprodukowanego... Ojciec Szymona, Wolf Aszkenazy, by³ kupcem wielkiej
miary, przytem cz³owiek wykszta³cony równie¿ in judaicis, cz³onek komitetu wielkiej synagogi na T³omackiem, da³ synowi rozleg³e wykszta³cenie i nie zapomnia³ równie¿ o jêzyku hebrajskim
i naukach biblijnych. Nauczycielem m³odego Szymona by³ znany
hebraista i t³umacz Gätza Gzefer-Rabinowicz, którego ju¿ jako
wielki uczony wspomnia³ z czci¹ i sentymentem”.
Z wywodów dr. Ba³abana okazuje siê równie¿, ¿e prof. Aszkenazy by³ przeciwnikiem sjonizmu, który uwa¿a³ za sztuczny twór,
zaszczepiony przez niemieckie ¿ydostwo, wœród ¿ydów w Polsce.
„Czy w swych licznych zawodach ¿yciowych - pisze Ba³aban
- a tak¿e po objektywnym bankructwie asymilacji i narodzeniu
siê rasizmu hitlerowskiego i praktycznem odrodzeniu Palestyny,
pozosta³ wierny swym pierwotnym idea³om? - pyta Ba³aban.
- Nie wiem, gdy¿ unika³ w rozmowie tego tematu i stale przechodzi³ do kwestii naukowych, szczególnie do rozbudowy histo6
rii ¿ydów w Polsce, oraz instytucyj maj¹cych i mog¹cych to u³atwiæ. Wzi¹³ te¿ udzia³ w uroczystoœci po³o¿enia kamienia wêgielnego pod wielk¹ bibliotekê judaistyczn¹ przy Synagodze, przychodzi³ do Synagogi na „s¹dny dzieñ”, ostatnio widzia³em go
spiesz¹cego do synagogi na modlitwê w rocznicê œmierci swego ojca, Wolfa Aszkenazego”.
Przytoczymy jeszcze jeden charakterystyczny, z najœwie¿szej
daty, bo z dnia 19 sierpnia 1936 r. wypadek, opisywany przez
prasê warszawsk¹, a mianowicie:
W Warszawie zmar³ 19 sierpnia 35-letni urzêdnik pañstwowy
Jerzy Neumann. Koledzy zmar³ego udali siê do jego mieszkania,
gdzie przekonali siê, ¿e rodzina przygotowuje pogrzeb ¿ydowski.
Wiadomem jednak by³o, ¿e Neumenn ochrzci³ siê przed kilku laty w Czêstochowie i w biurze podawa³ siê za katolika.
Wobec tego koledzy zmar³ego zamówili pogrzeb katolicki
w parafii œw. Florjana, podczas gdy rodzina chcia³a go pochowaæ na kirkucie.
Podczas pogrzebu dosz³o do awantury, a w³adze wstrzyma³y pogrzeb, a¿ do wyjaœnienia ca³ej sprawy.
Wdowa oœwiadczy³a, ¿e nic nie wie o chrzcie zmar³ego mê¿a, a dzieci, jak stwierdzono, nie by³y chrzczone.
Zmar³y p³aci³ sk³adki na gminê ¿ydowsk¹, a równoczeœnie
by³ cz³onkiem i dzia³aczem ró¿nych organizacyj spo³ecznych,
chrzeœcijañskich, za co otrzyma³ nawet srebrny krzy¿ zas³ugi.
Oto postêp ¿ydowski, oto ¿ydzi nietalmudyczni, lub neofici..
czyli chrzczeni ¿ydzi.
Czem siê wiêc ró¿ni³ uczony Aszkenazy od zwyk³ego z Piaseczna czy Rypina talmudysty? Niczem. Jeden i drugi s¹ ¿ydami wyros³ymi na talmudzie.
Dygresja ta, mo¿e nieco zbyt d³uga, by³a nam potrzebna do
wykazania b³êdu, jakiemu wielu z nas ulega, dziel¹c ¿ydów na
talmudycznych i postêpowych.
Ale powróæmy do tematu.
Otó¿ wielkiej miary pisarz i znawca kwestii ¿ydowskiej,
7
Andrzej Niemojewski, docenia³ koniecznoœæ krzewienia ¿ydoznawstwa, zaprojektowa³ przed kilkunastu laty Instytut ¯ydoznawczy, którego niestety nie umiano stworzyæ.
Niemojewski zostawi³ spo³eczeñstwu w spuœciznie wielk¹
rzecz, ksi¹¿kê pt. „Dusza ¿ydowska w zwierciadle talmudu”,
z której te¿ czerpiemy czêœciowo materia³y do opracowania niniejszej broszury.
¯ydostwo jest „postêpowe” tylko na eksport tj. ku zara¿eniu
spo³eczeñstw, narodów nie¿ydowskich, chrzeœcijañskich. Dowodów na to mo¿naby przytaczaæ tysi¹ce, trudno by je by³o na
wo³owej skórze wypisaæ.
Przytoczymy jeden charakterystyczny, jak to przed stu laty
zbrodnicza masoneria (a wiêc ¿ydostwo) snu³a plany moralnego zniszczenia katolicyzmu, a wiêc i chrzeœcijañstwa. W roku
1838 na kongresie lo¿ masoñskich we W³oszech uchwalono:
„Rozszerzajmy wystêpek w t³umach. Niech wydychaj¹ go
piêcioma zmys³ami, niech siê nim nasyc¹. Stwarzajmy serca wystêpne, a nie bêdziecie mieæ wiêcej katolików... podjêliœmy siê
zepsucia na wielk¹ skalê. Najlepszy sztylet do przebicia Koœcio³a - to zepsucie”.
Podobnych dowodów moglibyœmy przytaczaæ b. du¿o.
Bierzemy wiec jeszcze jeden, pierwszy lepszy z brzegu - w grudniu r. 1936 odby³ siê w Pradze czeskiej zjazd masonerii, z udzia³em delegatów z Czechos³owacji, Polski, Rumuni i Jugos³awii.
Gor¹c¹ dyskusjê wywo³a³o sprawozdanie „braci” polskich
o postêpach „wolnej myœli” w Polsce. Wszczêli j¹ delegaci lo¿
¿ydowskich, którzy oskar¿ali „braci” polskich o brak energii
w zwalczaniu „fali antysemickiej” i „org. Faszyzmu i klerykalizmu polskiego”. - Pozwoliliœcie siê rozbiæ i zastraszyæ! - wo³ali
„bracia” ¿ydowscy pod adresem „braci” polskich. - Wielu „braci” z lo¿ polskich wycofa³o siê, inni s¹ „uœpieni”.
Tak dalej byæ nie mo¿e. „Braci œpi¹cych” trzeba obudziæ!
Pod naciskiem delegatów ló¿ ¿ydowskich, popartych przez
„braci” innych narodowoœci, postanowiono o¿ywiæ dzia³alnoœæ
8
ló¿ polskich. W tym celu uchwalono wezwaæ „braci” polskich do:
Stworzenia „frontu ludowego” w Polsce.
Za³o¿enia nowych pism codziennych, które by o¿ywi³y ideê
frontu ludowego.
Wzmo¿enia walki z klerykalizmem, faszyzmem i antysemityzmem w Polsce.
Mówcy, uzasadniaj¹cy te uchwa³y, wskazywali na „wielki
obowi¹zek”, jaki spad³ na „braci polskich”.
Gdyby nam siê uda³o stworzyæ front ludowy i opanowaæ rz¹dy w Polsce, to zadalibyœmy decyduj¹cy cios faszyzmowi, nacjonalizmowi i klerykalizmowi w Europie - stwierdzali „bracia”
w dyskusji.
Gdy siê „bracia” polscy skar¿yli na skromne zasoby finansowe ló¿ w Polsce, uniemo¿liwiaj¹ce im rozwiniêcie szerszej akcji
prasowej, postanowiono lo¿om polskim przekazaæ wiêksze sumy na propagandê idei frontu ludowego i na za³o¿enie nowych
dzienników.
Tu i ówdzie s³ychaæ g³osy, pono nawet uczonych, którzy dowodz¹, ¿e masonerja nie pochodzi od ¿ydów, ¿e nie jest przez
nich kierowana itd.
I rzeczywiœcie prawd¹ jest, ¿e w pewnych lo¿ach ¿ydów nie
ma lub s¹ ukryci, ale nale¿y nie zapominaæ, ¿e ¿ydzi robotê sw¹
wykonuj¹ zawsze za czyjemiœ plecami, lubi¹ strzelaæ z za p³otu.
Zreszt¹ wytworzenie masonerii przez ¿ydów samych nie
przedstawia³oby dla nich wartoœci z tego wzglêdu, ¿e trudniej
by³oby im uzyskaæ wp³yw na rz¹dy poszczególnych pañstw,
oraz zwróci³oby to uwagê ca³ego œwiata na ¿ydów, który wyst¹pi³by na pewno przeciwko nim, a wtedy ca³y plan podboju œwiata przy pomocy masonerii spali³by siê na panewce.
Dlatego te¿ u¿yli ¿ydzi do tej roboty „gojów”, omamiaj¹c ich
z gruntu fa³szywymi has³ami, brzmi¹cymi jednak szczytnie i maj¹cymi na pozór donios³e cele ogólno-ludzkie.
Pos³uchajmy, co ¿ydzi sami o tem mówi¹:
”...goje zapisuj¹ siê do ló¿” - czytamy w s³ynnych „Protokó9
³ach Mêdrców Syjonu” - jedni powodowani ciekawoœci¹ lub te¿
nadziej¹ dorwania siê t¹ drog¹ do godnoœci spo³ecznych. Nie
wzbraniamy im tego powodzenia, by korzystaæ z powsta³ej na
tem tle zarozumia³oœci i przekonania o wartoœci w³asnej, dziêki
czemu ludzie ci przyjmuj¹ bezkrytycznie nasze projekty.
W ksi¹¿eczce pt. „Stimmen aus dem Osten”, napisanej przez
hamburskiego rabina G. Saloma, na str. 106-108 czytamy:
„Dlaczego w masoñskim ca³ym rytuale nie ma ani œladu koœcielnego chrzeœcijañstwa? Dlaczego imienia Chrystusa nie wymienia siê ani razu czy to w przysiêdze, czy to w modlitwie, któr¹ odmawiaj¹ masoni? Dlaczego masoni licz¹ nie od narodzenia
Chrystusa, lecz od pocz¹tku œwiata, jak ¿ydzi? Dlaczego nie ma
masonerja ¿adnego symbolu chrzeœcijañskiego?”
Argumenty, które przytacza siê, wymownie œwiadcz¹ o roli, jak¹ ¿ydzi odgrywaj¹ w masonerii, oraz o jej celach.
¯ydzi jednak wszelkimi sposobami staraj¹ siê ukryæ swoj¹,
w masonerii, dzia³alnoœæ, swoje na ni¹ wp³ywy. Dopomaga im
do tego tajemnica, przestrzegana w lo¿ach.
Podstaw¹ organizacji masonerii jest sekret i absolutne pos³uszeñstwo. („Przysiêgam wieczne milczenie i pos³uszeñstwo
wszystkim prze³o¿onym i statutom zakonu. W tym co jest obiektem zakonu zrzekam siê zupe³nie moich w³asnych widoków
i mojego rozs¹dku”). Obok hipokryzji, która jest cnot¹ najwy¿sz¹, obowi¹zuje szpiegostwo. Ka¿dy brat ma powierzonego elewa, którego œledzi. („Miejcie na niego oczy w chwilach, kiedy nie
spodziewa siê, aby go dostrzegano”).
Na stopniu 4-ym nowicjusz zobowi¹zany by³ opowiedzieæ
ca³¹ historiê swego ¿ycia, co by³o najsilniejszym wêz³em, ³¹cz¹cym go z organizacj¹. „Teraz ich trzymam - mówi Weishaupt
o tej „próbie” - je¿eli zechce nas zdradziæ, i ja te¿ mam ich sekrety”. „Gdy zachoruje brat, który - powiada statut Minerwalnych - drudzy bracia powinni go bezprzestannie pilnowaæ naprzód fla umocnienia jego ducha, „czyli zapobie¿enia, aby przez
bojaŸñ œmierci nie wygada³ tajemnic: powtóre, aby pochwycili
10
wszystkie pisma zakonne, które by mog³y znajdowaæ siê przy
chorym”. To asystowanie œledcze „braci” przy ³o¿u masona, jest
obyczajem powszechnie ju¿ stwierdzonym).
W masonerii obowi¹zuje zasada: „Wszystko co jest u¿yteczne
zakonowi, jest aktem cnoty”. Dozwolona jest kalumnia, zdrada
najbli¿szych, zabójstwo, trucicielstwo, o ile to zbli¿a organizacjê
do jej celów. St¹d pytanie dla nowicjuszów: „Czy przyznajecie zakonowi prawo ¿ycia i œmierci?” OdpowiedŸ brzmi m.in. „Rz¹d nie
wiele straci (na zabiciu niewygodnych lo¿om), bo na miejsce jednego znajdzie zawsze innych, zaœ zakon zyska”. Szczególnie illuminaci, filiacje wy¿sze, powsta³e z rytu „œcis³ej obserwy”, a rz¹dz¹ce masonerj¹, pos³uguj¹ siê bezwzglêdnie tym „prawem”.
I oto w Rosji sowieckiej osi¹gniêto „idea³” pognêbienia
chrzeœcijañstwa.
Jak strasznie przeœladowano chrzeœcijañstwo w Bolszewji,
œwiadczy fakt, ¿e w chwili wybuchu rewolucji by³o tam 44.000
duchownych prawos³awnych, obecnie jest coœ oko³o tysi¹ca.
Duchowych ewangelickich by³o oko³o 300, dziœ jest ich 15, wreszcie by³o 150 ksiê¿y katolickich, zosta³o kilkunastu, reszta pad³a ofiar¹ przeœladowañ.
Oto, co nas czeka na wypadek zwyciêstwa w Polsce frontu
ludowego, oto nasza przysz³oœæ, jeœli nie uwolnimy Polski od
zalewu ¿ydowskiego, który jest jednoczeœnie tworzywem, rozsadnikiem zarazy komunistycznej w Polsce.
A teraz zobaczymy jak przedstawia siê sytuacja religii ¿ydowskiej w Rosji bolszewickiej. Najbardziej miarodajnem bêdzie zapewne œwiadectwo g³ównego rabina miasta Miñska, który w odezwie, przeznaczonej dla ¿ydów œwiata, oœwiadczy³:
„Stwierdzam uroczyœcie, ¿e rz¹d sowiecki okaza³ siê jedynym rz¹dem na œwiecie, który jawnie i szczerze walczy z najdrobniejszymi nawet objawami antysemityzmu.
Ju¿ Lenin, szef partii komunistycznej i g³owa pañstwa sowieckiego, wyda³ dekret, w którym og³osi³ antysemitów za zdrajców
i wrogów proletariatu. Niechaj to bêdzie œwiadectwem stosunku
11
rz¹du sowieckiego od ¿ydów, ¿e w czasach, gdy nawet Anglia
nie potrafi³a zapobiec krwawym pogromom ludnoœci ¿ydowskiej w Palestynie, gdy w Rumunii i wielu innych pañstwach
rz¹dy zachowuj¹ siê biernie wobec wyst¹pieñ elementów antysemickich i pozwalaj¹ na szerzenie agitacji antysemickiej - jedna jedyna Rosja sowiecka potrafi³a zmobilizowaæ ca³¹ opiniê
publiczn¹ przeciw antysemityzmowi i nie zawaha³a siê uciec do
najostrzejszych represyj wobec najs³abszych nawet przejawów
takiego ruchu”.
A dalej pisze ten sam rabin w swojej odezwie:
„Z powodu naszych przekonañ religijnych nigdy nie byliœmy
nara¿eni w Rosji sowieckiej nawet na najmniejsze przykroœci
i uwa¿amy za swój obowi¹zek uroczyœcie przed ca³ym œwiatem
stwierdziæ, ¿e ani jeden rabin nie zosta³ w Rosji sowieckiej skazany na œmieræ, ani na jak¹kolwiek inn¹ ciê¿k¹ karê i ¿e nawet
¿adna tak¹ kar¹ nie gro¿ono ¿adnemu rabinowi. Tak samo od
chwili powstania pañstwa sowieckiego, ani jeden rabin nie pad³
ofiar¹ ruchu rewolucyjnego”.
Ani jedna te¿ synagoga nie zosta³a zburzona, a niedawno
zbudowano w Moskwie dwie wielkie synagogi, z których ka¿da
mo¿e pomnieœciæ 2.500 osób.
A jednoczeœnie wykorzystuj¹c straszny g³ód, jaki panowa³
i panuje w Rosji, gdzie by³y wypadki handlowania miêsem ludzkiem i zjadania tak samo jak i zabijania ludzi na po¿arcie ludziom, nakazano 16 lutego 1922 r. „wy³¹czyæ z koœcielnego dobra, rzeczy z³ote, srebrne i drogie kamienie, których zabranie
nie mo¿e zbyt dotkliwie dotkn¹æ sprawy kultu i oddaæ je instytucji, walcz¹cej z g³odem”.
Chodzi³o tutaj o obrabowanie œwi¹tyñ chrzeœcijañskich i wzbogacenie siê komisarzy bolszewickich. Zrabowane przedmioty liturgiczne znalaz³y siê zaraz na rynkach zagranicznych. Zohydzano przytem duchownych jako wrogów ludu, umieraj¹cego z g³odu i jako kontrrewolucjonistów, bo sprzeciwiaj¹cych siê wydawaniu przedmiotów s³u¿by Bo¿ej.
12
Prawos³awnego metropolitê petersburskiego Benjamina
i ca³y szereg biskupów prawos³awnych, duchownych i œwieckich skazano na œmieræ 5 lipca 1922 r. za sprzeciwianie siê temu
rozporz¹dzeniu.
Jeœli chodzi o stosunek ¿ydostwa do chrzeœcijañstwa jest on
taki sam w Polsce jak i w Rosji.
Tu chwa³a Bogu, komunizm nie rz¹dzi, nie ma wiêc przeœladowania, rozstrzeliwania kap³anów, palenia, grabienia, profanowania
koœcio³ów itp. Ustosunkowuj¹ siê jednak tak samo i tu i tam.
WeŸmy np. fakt, ¿e sekciarstwo i bezbo¿nictwo wi¹¿e siê
œciœle z ¿ydostwem, bowiem oni je tworz¹, propaguj¹, nie tykaj¹c rzecz prosta swojej religii.
Nie bêdziemy siê na ten temat sekciarstwa i bezbo¿nictwa
rozwodziæ, musimy jednak zwróciæ uwagê choæby na tzw. wolnomyœlicieli.
Ci zwalczaj¹ religiê, Koœció³, duchowieñstwo, „zacofañstwo”
itd., wyszydzaj¹ nasze obrzêdy, uroczystoœci.
Nigdy jednak nie czytaliœmy w ¿adnem piœmie wolnomyœlicielskim, ¿eby siê oburza³o na smród panuj¹cy w hederach ¿ydowskich, w których siê og³upia od dziecka ¿ydostwo. Nie krytykuje siê rabinów „cudotwórców”, których ¿ydostwo otacza
wprost ba³wochwalczym kultem. Nie troszczy siê o dolê tysiêcy
kobiet ¿ydowskich, rzucanych na pastwê losu skutkiem potwornego prawa ma³¿eñskiego. Nie walcz¹ wolnomyœliciele z barbarzyñskim zwyczajem rytualnego okaleczania noworodków p³ci
mêskiej (obrzezanie), nie zwracaj¹ uwagi wolnomyœliciele na
ró¿ne „ofiary koguta”, skakanie do ksiê¿yca, mykwy, dnie s¹dne itp. Nie wystêpuj¹ przeciwko barbarzyñskiemu ubojowi rytualnemu. Nie zwracaj¹ uwagi na nikczemny wyzysk gmin ¿ydowskich, pobieraj¹cych olbrzymie zap³aty za kawa³ek ziemi na kierkucie.
Wolnomyœliciel zwalcza jedynie Koœció³ katolicki, katolickie
œwiêta i obrzêdy, katolickie duchowieñstwo, katolickie obyczaje,
tradycje, pami¹tki.
13
Nie jest to wiêc ¿adna walka z religi¹ jako tak¹, jest to jedynie walka z chrzeœcijañstwem, z katolicyzmem, z Koœcio³em naszym, z naszem duchowieñstwem.
Trzeba sobie to uœwiadomiæ, trzeba to zrozumieæ, ¿e wolnomyœlicielstwo jest jedynie narzêdziem ¿ydowskiem w walce
z chrzeœcijañstwem.
¯ydostwo krzewi, popiera, rozpowszechnia wœród nas bezbo¿nictwo, w Rosji przy pomocy swoich rz¹dów pognêbi³o
wszystkie wyznania chrzeœcijañskie, nie ruszaj¹c judaizmu.
Nie ma wiêc ¿ydów talmudycznych lub nietalmudycznych,
wszyscy bowiem dysz¹ ¿¹dz¹ pognêbienia chrzeœcijañstwa
i pohañbienia Krzy¿a.
Nie ma ¿ydów postêpowych lub zacofanych, wszyscy bowiem jednako d¹¿¹ do zawojowania œwiata.
Przecie¿ w protokó³ach Mêdrców Syjonu powiedziano wyraŸnie:
Jako œrodek pokojowego podboju ma byæ wojna ekonomiczna, która da postawê przewadze ¿ydowskiej (Prot. II § 25).
Nienawiœæ do wszystkich stanów wyrasta na gruncie przesilenia ekonomicznego, które wstrzyma wszelkie operacje gie³dowe i ruch w przemyœle. Stworzymy dostêpnymi dla nas sposobami tajnymi przy pomocy z³ota, bêd¹cego wy³¹cznie w naszem
posiadaniu, ogólne przesilenie ekonomiczne, wyœlemy na ulice
równoczeœnie we wszystkich krajach europejskich ca³e t³umy
robotników. T³umy te z rozkosz¹ bêd¹ przelewaæ krew tych, którym w prostocie ducha zazdroszcz¹ od najm³odszych lat, a których dobytek bêd¹ mog³y wówczas grabiæ (Prot. IV. § 43).
Przy pomocy nêdzy i wyp³ywaj¹cej st¹d nienawiœci, rz¹dzimy t³umem i d³oñmi jego mia¿d¿ymy wszystkich, którzy staj¹
na drodze do naszych celów (Prot. III).
Kiedy ju¿ cytujemy „Protokó³y” warto wspomnieæ, ¿e
i chwa³a bie¿¹ca daje wiele dowodów i faktów, jak ¿ydzi d¹¿¹ do
opanowania nas, do wyzucia z wszelkiej wartoœci. Z wartoœci
moralnych przez wydarcie nam religii i tego wszystkiego co
z niej dobrego wyp³ywa. W równej mierze d¹¿¹ do wyzucia nas
14
z wszelkich wartoœci materialnych.
Mówi¹ o tem zacytowane wy¿ej urywki z „Protokó³ów”, ale
¿ydzi zaprzeczaj¹ ich autentycznoœci, dowodz¹c, ¿e s¹ to paszkwile, k³amstwa, na szkodê ¿ydów wymyœlone.
WeŸmy wiêc choæby stosunek ¿ydów do reformy rolnej
w Polsce. Co tu siê du¿o rozpisywaæ, przeczytajmy, co niedawno na ten temat pisa³a ¿ydowska gazeta „Hajnt”.
„¯ydzi nie chc¹ w mieœcie ch³opa. Niech wieœ robi co chce.
Niech siê rozdrabnia i jeszcze raz rozdrabnia, niech wch³onie w
ci¹gu dziesiêciu lat wszystkie ziemie ponad 50 ha, niech siê jeszcze rozdrabnia, niech produkuje jeszcze taniej. Do miasta
niech nie wchodz¹, to nie dla nich! Straganu niech siê nie ima,
ch³op jest dla p³uga”.
¯ydzi wiêc s¹ zwolennikami reformy rolnej.
¯ydzi i komuniœci jeszcze w innym celu krzycz¹ g³oœno o reformê roln¹.
Has³em reformy chc¹ sobie zjednaæ wieœ, chc¹ pozyskaæ lud
wiejski dla tzw. frontu ludowego, czyli frontu ¿ydowsko-komunistycznego!
15
CO TO JEST TALMUD?
„Talmud jest jedynem Ÿród³em, z którego ¿ydostwo wyp³ynê³o, jest gruntem, na którym ¿ydostwo istnieje i jest dusz¹ ¿yj¹c¹, która ¿ydostwo kszta³tuje i utrzymuje” (Samson Hirsch,
¿yd z Frankfurtu n/M. Napisa³ to w r. 1884)
„¯ydostwo jest jako formacja historyczna nawskroœ produktem nauki talmudycznej”.
Ca³e œrodowisko ¿ydowskie jest przesycone talmudem i talmudyzmem, to jest liter¹ i duchem talmudu.
„Je¿eli w innych wyznaniach wychowanie religijne ludu
ogranicza siê na samym tylko wyk³adzie katechizmu mniej lub
wiêcej obszernym, stanowi¹c w ten sposób ma³¹ bardzo stosunkowo cz¹stkê ogólnego wyk³adu, to wychowanie religijne
wspó³wyznawców naszych (¿ydowskie pismo „Jutrzenka” daleko wa¿niejsz¹ w ogólnym planie nauk odgrywa rolê”.
Redakcja „Jutrzenki” wyjaœnia, ¿e jest to konieczne najpierw
ze wzglêdu na wielk¹ iloœæ przepisów obowi¹zuj¹cych ka¿dego
¿yda, a nastêpnie, ¿e wstyd jest uchodziæ w kwestiach religijnych za nieokrzesañca. Dlatego gminy ¿ydowskie od wieków
utrzymuj¹ szko³y talmudyczne.
I rzeczywiœcie, przepisów, reguluj¹cych ¿ycie ¿yda jest mnóstwo. Mówi siê o 613 przepisach, czyli 248 nakazach, gdy¿ wedle ¿ydów tyle ró¿nych cz³onków ma ludzkie cia³o, oraz o 365 zakazach, tyle bowiem dni ma rok s³oneczny. W rzeczywistoœci
przepisów tych jest daleko wiêcej. Piske Tosafot wymieniaj¹c
najwa¿niejsze, wyliczaj¹ a¿ 5.931 przepisów obowi¹zuj¹cych,
powiada Eryk Bischoff.
Dziecko ¿ydowskie zaczyna naukê religii od 5 roku ¿ycia
i uczy siê do 16-go.
Równoczeœnie kszta³ci siê dzieci ¿ydowskie handlowo. Jak
pisze E. ¯u³awski: „W rodzinie ¿ydowskiej dzieciêce zabawki
wyobra¿aj¹: kramiki, ró¿ne towary, monety itp., któremi bawi¹c
siê dzieci graj¹ w handel i lichwiarstwo”. Przez co ju¿ z najm³od16
szych lat wdra¿a siê w nie chêtkê i przebieg³oœæ do zarobkowania
handlarskiego; a rodzice ciesz¹ siê, zachêcaj¹ i g³adz¹ po g³ówce
synalka, kiedy mu siê uda okpiæ podejœciem swego rówieœnika.
¯ydostwo w obawie, ¿e jednak talmud choæby w czêœci mo¿e byæ poznany przez chrzeœcijan, u¿ywa wszelkich sposobów,
¿eby wypisywano o nim pochwa³y.
¯ydostwo uwa¿a talmud za nietykalny i ka¿dy g³os o nim
nieprzychylny wprowadza ¿ydów w furiê.
¯ydzi te¿ strzeg¹ tajemnicy, aby nic z talmudu nie dosz³o do
wiadomoœci gojów. Np. zgromadzenie ¿ydowskie w r. 1611 wyda³o rozporz¹dzenie treœci nastêpuj¹cej:
„Poniewa¿ dowiedzieliœmy siê, ¿e wielu chrzeœcijan do³o¿y³o wielkiego trudu dla nauczania siê jêzyka, w którym nasze
ksi¹¿ki s¹ pisane, obostrzamy wam pod groŸb¹ wielkiej kl¹twy
abyœcie w ¿adnem nowem wydaniu Miszny albo Gemery nie
og³aszali niczego, odnosz¹cego siê do Jezusa z Nazaretu...
Jeœli nasze pismo dok³adnie zwa¿aæ siê bêdziecie, lecz przeciw postêpowaæ bêdziecie, to mo¿ecie sprowadziæ i byæ powodem, ¿e nas
tak, jak poprzednio zmuszaæ bêd¹ do przyjêcia religii chrzeœcijañskiej... Z tych powodów rozkazujemy, jeœli og³aszacie nowe wydanie tych ksi¹g opuszczaæ odnoœne miejsca do Jezusa z Nazaretu
i to miejsce wype³niaæ ma³em ko³em. Rabini i nauczyciele bêd¹ wiedzieli jak m³odzie¿ ustnie pouczyæ. Wtedy nie bêd¹ mieli chrzeœcijanie nic wiêcej do wykazania przeciw nam odnoœnie do tego tematu, a my mo¿emy oczekiwaæ uwolnienia od ucisków, pod któremi
cierpieliœmy poprzednio i mo¿emy spodziewaæ siê ¿yæ w spokoju”.
A kiedy w r. 1892 kilku niemieckich uczonych zamierza³o
wydaæ drukiem t³umaczenie „Szulchan aruchu”, ¿ydzi ostrzegali przed tem i jedna z gazet ¿ydowskich we Lwowie, pisa³a:
„Popieranie t³umaczenia „Szulchan aruchu” by³oby nikczemn¹ pod³oœci¹ i zaparciem siê Boga samego w najwy¿szym
stopniu. T³umaczenie to bowiem, gdyby wydanie jego dosz³o do
skutku mog³oby wywo³aæ przeciwko nam srog¹ gehennê, jak¹
300 lat temu nasi bracia w Hiszpanii prze¿ywali”.
17
Niemojewski dowodzi, ¿e nazywanie ¿ydów ludŸmi „wyznania moj¿eszowego” albo „starozakonnymi” jest b³êdne i nie wytrzymuje krytyki, pojmowanej Ÿród³owo. Z wiêkszym prawem twierdzi Niemojewski - móg³by nawet chrystjanizm roœciæ pretensje do „starozakonnoœci”, albowiem nie wypaczy³ Dekalogu,
jak to uczynili ¿ydzi. Ale chrystjanizm zachowuj¹c czêœæ dla Starego Zakonu, opar³ siê na Nowym, ¿ydzi zaœ zachowuj¹c czêœæ
dla Starego Testamentu, oparli siê na talmudzie.
W samym zaœ talmudzie znajduj¹ siê wyraŸne potwierdzenia
faktu, ¿e usuwano Bibliê w cieñ. Rabini uczyli, ¿e s³awny rabbi
Eliezer kaza³ uczniom dzieci swe sadzaæ miêdzy kolana uczonych a nie dawaæ im czytaæ, to znaczy nie dawaæ czytaæ Pisma
(Berachot 28 b). W Baba Mecja 33 a czytamy:
„Rabini uczyli: „kto siê zajmuje Pismem, ten ma coœ, ale nic
szczególnego, ale gdy Miszna, jest to coœ i otrzymuje siê za to nagrodê”. W Misznie Sanhedryn XI. 3, znajduje siê przepis: „Surowiej (chomer) jest ze s³owami pismoznawców. W Erubin 21 b jest
powiedziane: „licz siê bardziej ze s³owami pismoznawców, ni¿ ze
s³owami Tory”, w Torze s¹ nakazy; zakazy, ate kto przestêpuje s³owa pismoznawców, zas³uguje na œmieræ”. I tu zjawia siê przepis
zdumiewaj¹cy: „Wszystkie Ksiêgi Pisma Œwiêtego kalaj¹ rêce.”
Gdyby ktoœ z ¿ydów zamierza³ wyjaœniæ któr¹kolwiek czêœæ
ksi¹g rabinicznych, mo¿e to uczyniæ, udzielaj¹c b³êdnego wyjaœnienia, a gdyby tego nie uczyni³, staje siê winnym zdrady.
Ka¿dy winien i musi z³o¿yæ fa³szyw¹ przysiêgê, gdyby goje
chcieli siê dowiedzieæ, czy nasze ksiêgi zawieraj¹ co wzglêdem
nich przeciwnego. Jesteœmy podówczas obowi¹zani stwierdziæ
przysiêg¹, ¿e niema nic przeciwnego.
Ka¿dy goj, który studiuje talmud i ka¿dy ¿yd, który mu
w tem pomaga, winien jest œmierci.
Z powy¿szego wiêc widzieliœmy, ¿e talmud ukrywa przed nami zbrodnicze zamiary ¿ydowskie przeciwko chrzeœcijañstwu.
I jeszcze jedno: ¿e ¿yd fa³szyw¹ przysiêg¹ nawet chroniæ bêdzie tajemnicy talmudu.
18
WA¯NOŒCI I ZNACZENIE TALMUDU
Niektórzy s¹dz¹, ¿e ju¿ dziœ, w czasach „postêpu” wielu ¿ydów nie obserwuje talmudu. Na wstêpie niniejszej pracy wykazaliœmy ju¿, ¿e jeœli chodzi o stosunek ¿ydów do chrzeœcijan, to
niema postêpu.
Przytoczymy jednak wiele g³osów ¿ydowskich o znaczeniu
i wa¿noœci talmudu.
Pismo ¿ydowskie „Archives israelito” (r. 1865); „Co siê tyczy talmudu, to uznajemy jego bezwzglêdn¹ wy¿szoœæ nad Prawem Moj¿esza”.
W procesie w r. 1894 przeciw redaktorowi Rethwischowi
w Hanowerze, rzeczoznawca rabin dr. Groneman zezna³:
„Talmud jest miarodajnem Ÿród³em prawnem ¿ydów i posiada jeszcze pe³n¹ sw¹ wartoœæ”.
W r. 1924 w niemieckim piœmie „C. - V. Zeitung” pisa³ rabin
Munk z Berlina:
„W talmudzie zawarte poszczególne twierdzenia i rozstrzygniêcia s¹, jako takie, niekoniecznie obowi¹zuj¹ce. Natomiast wskazówki, przykazy talmudu, s¹ w ca³ej pe³ni miarodajne i tem samem
obowi¹zuj¹ce naród ¿ydowski po wszystkie czasy i w ka¿dej czêœci œwiata do uleg³ego pos³uszeñstwa”.
Ponad najœwiêtszy talmud niema nic wy¿szego (Mizbach
Hazaha bh. c. V).
Równie¿ wy¿szoœæ talmudu podkreœlaj¹ rabini w swoich
upomnieniach do m³odzie¿y: „Syna mój, uwa¿aj wiêcej na s³owa uczonych w piœmie, ni¿ na s³owa Tory.”
Samson Hirsch pisze o talmudzie: „Talmud jest jedynem
Ÿród³em, z którego ¿ydostwo istnieje i jest dusz¹ ¿ywi¹c¹, która
¿ydostwo kszta³tuje i utrzymuje”.
„Kto rozumie talmud, rozumie wszystko” - poucza³ na Litwie
Jozue Mojman swego syna, Salomona, póŸniejszego filozofa.
Postanowienia talmudu s¹ s³owami Boga ¿yj¹cego. Sam Jehowa zasiêga opinii rabinów na ziemi, gdy chodzi o za³atwienie
wa¿nych spraw na ziemi - rabbi Menahem.
19
Jehowa w niebie oddaje siê studiom talmudu, wykazuj¹c
w ten sposób szacunek dla tej ksiêgi - Tr. Mechilla.
Z powy¿szego widzimy, ¿e talmud obowi¹zuje ca³e ¿ydostwo
i w ca³ym œwiecie. Od najbardziej zamierzch³ych czasów ¿ydostwo wychowuje siê na talmudzie, na nim wzrasta, nim przesi¹k³a dusza, umys³, krew i cia³o ¿ydowskie.
Jak cytaty powy¿sze dowodz¹, ¿ydzi wy¿ej stawiaj¹ talmud
nad Pismo Œw. Nad dziesiêcioro przykazañ, nawet ponad Boga
wywy¿sza ¿ydostwo swój talmud, ponad rabinów, bowiem
w g³upiem zaœlepieniu swojem dowodz¹, ¿e Pan Bóg czyta (studiuje) ich talmud i rabinów rad zasiêga. Rabini wiêc, ich zdaniem, s¹ m¹drzejsi od Boga.
Dlatego na ¿ydów trzeba patrzeæ z punktu widzenia ich talmudu. Niemojewski œwietnie zestawia Dziesiêcioro Przykazañ Bo¿ych z talmudem, przy ka¿dym przykazaniu przytaczaj¹c odpowiedni ustêp z talmudu.
20
DZIESIÊCIORO PRZYKAZAÑ
II. Nie wzywaj imienia Jehowy, Boga twojego, do fa³szu.
Tymczasem ka¿dy ¿yd mo¿e siê zwolniæ ze œlubu, uczynionego nawet przy zaklêciu siê na Boga Izraela, je¿eli oœwiadczy
trzem specjalnie w tym celu obranym ¿ydom, i¿ chce tego, i je¿eli oni trzykrotnie powiedz¹ do niego: „mutter lach” (wolno tobie). (Loewe, Schulchan - Aruch I. 247). ¯ydzi mog¹ te¿ podczas przysiêgania odczyniaæ w sercu magiczne przysiêgi, a wobec gojów, celników i rozbójników przysiêgi nie obowi¹zuj¹.
III. Pamiêtaj o dniu szabasu, abyœ go œwiêci³
Tymczasem traktat Erubin szczegó³owo poucza, w jaki sposób mo¿na obchodziæ prawo szabasu, otaczaj¹c miasto lub
okolicê magicznym drutem, zwanym „erub” lub „ejruw”.
IV. Czcij ojca twego i matkê twoj¹.
Kiedy ¿ydowi sprzykrzy³o siê dawaæ na utrzymanie rodziców, móg³ powiedzieæ: „wszystko, co wam by³oby odemnie
u¿yteczne - jest korban”, czyli ofiar¹ na œwi¹tyniê i wtedy zwolniony by³ z tego przykazania.
V. Nie zabijaj.
Wedle Miszny, traktatu Sanhedryn IX. 2. ¯yd ma prawo zabiæ w³asne dziecko, jeœli s¹dzi, nawet mylnie, ¿e jest niezdolne do
¿ycia. Tak¿e wolno mu bezkarnie zabiæ goja.
VI. Nie cudzo³ó¿.
Ale gojowi mo¿esz porwaæ niewolnicê o „nadobnem wejrzeniu”, jak uczy Tosefta, Aboda Zara VIII, 5. Cudzo³óstwo z ¿on¹
innowiercy nie jest u ¿ydów karane. (Sanhedryn 52, 6).
VII. Nie kradnij.
Ale je¿eliœ ju¿ ukrad³, podziel siê ze swoim spólnikiem, jak
uczy Choszen Hamiszpat (w 176, art. 12).
VIII. Nie mów fa³szywego œwiadectwa przeciwko bliŸniemu
twemu.
¯yd jako sêdzia obowi¹zany jest braæ sprawê ¿yda przeciwko gojowi, jak uczy Baba Kamma 113 a. ¯yd nie mo¿e œwiad21
czyæ w s¹dzie gojowskim na niekorzyœæ ¿yda, ale mo¿e œwiadczyæ
na niekorzyϾ goja. (Choszen Hamiszpat 28, ust. 3 i 4).
IX. Nie po¿¹daj ¿ony bliŸniego twego. Ksiêga Eben Heazer
pozwala ¿ydowi (§ 62, art. 2), poj¹æ jednego dnia tyle ¿on, ile
mu siê podoba. Wed³ug zaœ b. powa¿nego rabina Akiby, ¿yd
mo¿e ka¿dej chwili wrêczyæ swej ¿onie list rozwodowy, je¿eli
znalaz³ sobie kobietê ³adniejsz¹, jak to stwierdza Miszna Gittin
IX. 1. X. Nie po¿¹daj domu bliŸniego twego, ani s³u¿ebnicy, ani
wo³u, ani ¿adnej rzeczy, która jego jest.
Majêtnoœci goja s¹ dla ¿yda, narodu wybranego, jako rzecz
niczyja, a je¿eli pierwszy na nich rêkê po³o¿y, bêd¹ jego na zasadzie prawa dawnoœci Chazaka. (Miszna Baba, Batra III. I etc).
Ciekawe te¿ jest, jak ¿ydzi wyobra¿aj¹ sobie P. Boga:
„¯ydzi wyobra¿aj¹ sobie Jehowê w niebie jako wielkiego rabina, który przez trzy godziny dziennie studiuje talmud. Otacza
go kolegium rabinów, z którymi siê naradza.
W ksi¹¿ce „Co my wiemy o ¿ydach” - Niemojewski przytacza niezliczon¹ iloœæ dowodów, jak ¿ydzi w nieuczciwy sposób
w handlu zwalczaj¹ polsk¹ konkurencjê, jak solidaryzuj¹c siê ze
z³odziejstwem czy innymi zbrodniczymi postêpkami swoich
wspó³wyznawców, ¿ydzi bojkotuj¹ Polaków, którzy te dane zbrodnie potêpili, jak na najmniejszy odruch oburzenia wszczynaj¹
„gewa³t” na ca³y œwiat, jak ze strony polskiej zowi¹ pogromem,
odbijaj¹c z r¹k policji z³odziei - swoich wspó³wyznawców, jak
w stosunku do nich utrudniaj¹ nale¿yty wymiar sprawiedliwoœci
itd. W koñcu przytacza z pracy S. Rossowa pt. „Kwestja ¿ydowska” dane statystyczne z lat 1876 - 1886, z warszawskiego s¹du
okrêgowego, wyliczaj¹c iloœæ przestêpców ¿ydowskich na 1.000
przestêpców w ogóle:
A wiêc:
Na 1000 przestêpców o przyw³aszczenie i defraudacjê by³o ¿ydów 587, na 1000 przestêpców o bandytyzm 652, na 1000 przestêpców o fa³szerstwo i oszustwo 789, na 1000 przestêpców o pa22
serstwo 797, na 1000 przestêpców o jawne zabójstwo 111, na
1000 przestêpców o trucicielstwo 824, na 1000 przestêpców
o krzywoprzysiêstwo i fa³szyw¹ denucjacjê 862, na 1000 przestêpców o sztuczne bankructwo 921, na 1000 przestêpców
o podrabianie pieniêdzy 946 ¿ydów.
Nale¿y zwróciæ uwagê, ¿e ówczeœnie na odnoœnym terenie
(10 guberni) by³o 140 ¿ydów na 1000 ogó³u mieszkañców.
Widzimy wiêc z tego, ¿e ka¿dy niemal ¿yd pope³ni³ jak¹œ
zbrodniê.
I dziœ czytaj¹c dok³adnie gazety, widzimy, ¿e ¿ydostwo jest rozsadnikiem wszelakiego ³ajdactwa i zbrodni.
Talmud zawiera rozdzielane w ró¿nych traktatach paragrafy
istnego kodeksu z³odziejskiego.
Poznajmy wiêc bli¿ej ten osobliwy „kodeks”.
23
TALMUD - KODEKS
Morderstwo i zabójstwo.
¯yd mo¿e goja zabiæ bezkarnie.
Jeœli (chcia³) zabiæ bydlê, a zabi³ cz³owieka, nie¿yda, (nie¿yda wolno zabiæ, gdy¿ ten nie jest cz³owiekiem), talmud bowiem
mówi: „Wy (izraelici), wy moje owce, owce mojego pastwiska,
ludŸmi jesteœcie, wy nazywacie siê ludŸmi, narody œwiata jednak nie nazywaj¹ siê ludŸmi, lecz bydlêtami.
¯yd mo¿e goja bezkarnie zabiæ, a goj ¿yda nie mo¿e.
Je¿eli goj zabi³ goja lub zabi³ ¿yda, to odpowiada, a je¿eli ¿yd
zabi³ goja to nie odpowiada.
S¹d nad zabójc¹ goja pozostawia siê niebu.
Kto zabije goja, wolny jest od s¹du ludzkiego, ten s¹d nad
nim pozostawia siê niebu.
Goj badaj¹cy zakon winien œmierci.
Rabbi Johanan powiedzia³: goj studiuj¹cy zakon winien
œmierci, albowiem jest powiedziane: zakon da³ nam Moj¿esz, jako spadek (morasza); jest spadkiem dla nas, a nie dla nich.
W niemieckim przek³adzie ks. Pranojtisa „Christianus in Talmuden
Judaeorum” ks. dr. J. Dechat przytacza charakterystyczne orzeczenie
z Dibbre Dawid 37: „Zakomunikowanie coœ nie¿ydowi o naszych
stosunkach religijnych równa siê zabiciu wszystkich ¿ydów, bo
gdyby nie¿ydzi wiedzieli, czego o nich uczymy toby nas pozabijali.”
Donosiciela ¿ydowskiego wolno zamordowaæ.
Zdrajcê mo¿na sprz¹tn¹æ podstêpnie.
Je¿eli nie ma w¹tpliwoœci, ¿e ktoœ trzykrotnie zdradzi³ ¿ydów,
lub sta³ siê przyczyn¹, ¿e ich pieni¹dze (!) przesz³y do akumów,
staraæ siê nale¿y o sposób i radê mêdrcy, by go sprz¹tn¹æ.
Koszty sprz¹tniêcia zdrajcy ¿ydowskiego.
Na koszty, które ponios³a gmina celem usuniêcia zdrajcy,
musi ³o¿yæ ka¿dy.
24
Topienie ludzi niebezpiecznych dla ¿ydów.
Heretyków, zdrajców i odstêpców nale¿y str¹caæ (do studni)
a nie wyci¹gaæ.
Sprz¹tanie niedowiarków ¿ydowskich.
Niedowiarków (apikorsim - epikurejczyków) Izraela, tych
mianowicie, co odpadli do kultu akumów, co grzesz¹ przez zuchwa³oœæ, tak¿e tych którzy spo¿ywaj¹ miêso padliny i ubieraj¹
siê niecnie, jako ¿e s¹ to prawdziwi epikurejczycy, tak¿e tych,
którzy nie uznaj¹ Tory i proroków wszystkich tych trzeba zabijaæ, kto ma w³adzê zabiæ ich, niech zabija jawnie, mieczem, jeœli
nie, to niechaj siêga do podstêpów, a¿ zgin¹.
Z³odziejstwo
Majêtnoœci gojów s¹ rzecz¹ niczyj¹.
Majêtnoœci gojów s¹ jak pustynia, kto je zaj¹³ niech je zdobywa.
¯ydzi nawet kupuj¹c majêtnoœci gojów, rozumiej¹, ¿e je „wyzwalaj¹”, „ratuj¹” z r¹k gojowskich. Rabini ucz¹, ¿e je¿eli ¿yd
wetkn¹³ tylko rydel w ziemiê goja, ju¿ siê sta³ panem ca³oœci.
Dwór goja - dworem ¿yda.
Na dwór goja patrzy siê jak na zagrodê dla byd³a, wolno
(w szabas) przenosiæ do dworu i z dworu do domu, te¿ jeœli
w owym dworze mieszka jeden ¿yd, to on odpowiada, i¿ przenosiæ rzeczy nie wolno, albowiem dwór uwa¿a siê jakoby za jego w³asnoœæ.
Powtórne œci¹ganie d³ugów zap³aconych.
Nie wolno dla chwa³y bo¿ej p³aciæ gojowi nale¿noœci, o której zapomnia³.
Korzystanie z omy³ek nie¿yda.
Je¿eli ¿yd obiera pieni¹dze od nie¿yda przez ¿yda pos³añca,
a nie¿yd siê omyli³ i da³ za du¿o, zwy¿ka nale¿y do ¿yda pos³añca, chyba, ¿e tego nie zauwa¿y³, bo w takim razie nale¿y do tego, kto go wys³a³.
Nie wolno korzystaæ z takiej omy³ki ¿yda; je¿eli ¿yd otrzyma³
25
za du¿o od bliŸniego, to musi nadwy¿kê zwróciæ bez ¿¹dania
drugiej strony, skoro tylko zachodzi prawdopodobieñstwo
omy³ko.
Goja wolno okraœæ byle nie zmiarkowa³.
Nie¿yda wolno bezpoœrednio okraœæ tj. Oszukaæ go, w rachunku itp. byle tylko nie zmiarkowa³, gdy¿ imiê bo¿e mog³oby
byæ zniewa¿one.
Dzielenie siê kradzie¿¹.
Je¿eli jeden spólnik ¿ydowski coœ ukrad³ lub zrabowa³, to
musi siê z drugim spólnikiem podzieliæ. Szkodê ponosi sam.
Ale je¿eli szkoda przysz³a dopiero po podziale, to ponosz¹ j¹
obaj. Tak samo rzecz siê ma, je¿eli jeden ze spólników kupi³ kradzione.
Podmawianie do kradzie¿y nie jest przestêpstwem
Z³odziej ¿ydowski jest czysty, gojowski nieczysty
Zguby gojowskiej bezwarunkowo nie wolno oddawaæ, chyba, ¿e chodzi o poprawê opinii ¿ydowskiej
Mo¿na spadkobiercom nie¿yda, d³ugu, o którym nie
wiedz¹ nie oddawaæ
Je¿eli nie¿yd, któremu ¿yd by³ d³u¿ny, umar³, a spadkobiercy jego o tym d³ugu nie wiedz¹, ¿yd p³aciæ nie potrzebuje.
Ciekawe te¿ jest, ¿e choæby goj da³ siê obrzezaæ i przeszed³
na wiarê ¿ydowsk¹, dzieci jego nie zyska³yby na tem nic, gdy¿:
¯yd nie zwraca d³ugu spadkobiercom ¿ydowskim
Je¿eli ¿yd zaci¹gn¹³ d³ug u prozeity, którego dzieci wraz
z nim przesz³y na wiarê ¿ydowsk¹, a prozeita umrze, ¿yd nie jest
obowi¹zany zwracaæ d³ugu jego dzieciom; je¿eli to uczyni, czyn
taki nie podoba siê mêdrcom, gdy¿ ci¹¿a i narodzenie dzieci nie
by³y œwiête, chyba, ze prozeita przeszed³ na wiarê ¿ydowsk¹
przed narodzeniem siê dzieci.
26
Przedmiot znaleziony przez ¿ydówkê
Przedmiot znaleziony przez ¿ydówkê jest w³asnoœci¹ jej mê¿a.
Oszustwo
Nie¿yda wolno podejœæ.
Pomoc w oszustwie.
Je¿eli nie¿yd za³atwia jakiœ interes z ¿ydem, a podejdzie drugi
¿yd i pomo¿e mu oszukaæ goja na miarze, iloœci lub wadze, to tamten musi podzieliæ siê zyskiem w ten sposób osi¹gniêtym z ¿ydem.
Nie wolno gojowi powiedzieæ, ¿e kupi³ u ¿yda za drogo.
Je¿eli ktoœ sprzeda³ coœ nie¿ydowi, a ¿yd mu powie, ¿e kupi³
za drogo, to jest zdrajc¹ i musi szkodê st¹d powsta³¹ nagrodziæ.
¯yd zad³u¿ony mo¿e uciekaæ.
Wy³udzanie od spadkobierców.
Nie jest skalaniem imienia (Szem - imiê bo¿e), gdy np. (¿yd)
powie do spadkobiercy: da³em ojcu twemu, a on umar³, byle goj
nie zmiarkowa³, ¿e ³¿e.
Goja mo¿na oszukiwaæ za pomoc¹ jêzyka hebrajskiego.
¯yd nie mo¿e udzielaæ informacyj w³adzy gojowskiej o
stronie maj¹tkowej ¿yda.
¯yd mo¿e udawaæ, ¿e nie jest ¿ydem.
Wprawdzie ¿adnemu ¿ydowi nie wolno powiedzieæ, ¿e ¿ydem nie jest, ale mo¿e wyra¿aæ siê dwuznacznie, i¿by nie¿yd
myœla³, ¿e ¿yd nie jest ¿ydem, gdy ¿yd równoczeœnie myœli sobie co innego.
Krzywoprzysiêstwo
przysiêga bez znaczenia.
Kto przysi¹g³ wobec gojów, rozbójników i celników, nie odpowiada.
Uroczyste ³amanie przysi¹g i rytualne zrywanie œlubów
Legalizacja wiaro³omstwa.
Celem uniewa¿nienia œlubów, przysi¹g i obietnic, ¿yd udaje
siê do rabina, a gdy go niema, zaprasza trzech innych ¿ydów,
27
powiada im, ¿e ¿a³uje, i¿ to uczyni³ i uniewa¿nia, oni zaœ mówi¹
do niego trzy razy: „mutter lach” tj. „wolno tobie”.
Zerwanie przysi¹g i œlubów przysz³ych.
¯ydzi maj¹ dwie formy legalnego wiaro³omstwa; najpierw
mog¹ ka¿dej chwili w ci¹gu roku zrywaæ zobowi¹zania wieczyste, zachowawszy pewne formalnoœci, nastêpnie w bo¿nicy
odrzekaj¹ siê tych, do których siê w ci¹gu roku nastêpnego zobowi¹zuj¹.
Handel zgni³emi jajami i padlin¹
Je¿eli ktoœ sprzedaje jaja, a by³y zgni³e, to sprzeda¿ jest niewa¿na: ale teraz panuje inny zwyczaj, a zwyczaj znosi prawo.
Fa³szowanie pieniêdzy
Je¿eli ¿yd jaki fa³szuje monety w mieœcie, w którym rz¹d to
zakaza³ i nale¿y siê obawiaæ, ¿e mo¿e to wszystko ¿ydów naraziæ na nieprzyjemnoœci, to nale¿y owego ¿yda przestrzec. Przestrzega s¹d ¿ydowski. A dopiero wtedy, gdy ¿yd na to nie zwraca uwagi, mo¿na go wydaæ w³adzy i z³o¿yæ zapewnienie, ¿e to
tylko ten jeden ¿yd tem siê trudni³, ale inni nie.
Z tego wiêc wynika, ¿e je¿eli fa³szowanie pieniêdzy przez danego ¿yda, nie narazi innych jego wspó³wyznawców na nieprzyjemnoœci, to talmud nie nakazuje go ani przestrzegaæ, ani wydaæ w³adzom.
Przemytnictwo.
Je¿eli ¿yd nie dzier¿awi c³a, tylko c³o pobiera jako urzêdnik,
to wedle niektórych rabinów nie powinien przeszkadzaæ tym ¿ydom, którzy chc¹ obejœæ, chyba, ¿e siê bardzo boi.
Malwersacje podatkowe.
Szanta¿, terroryzowanie tych, którzy siê zwracaj¹
po wymiar sprawiedliwoœci, jak oszukiwaæ s¹dy
krajowe, a gojów w s¹dach ¿ydowskich.
Za zwrócenie siê do s¹du nie¿ydowskiego grozi kl¹twa.
28
Grozi miano zdrajcy temu, kto siê zwróci³ do s¹du nie¿ydowskiego.
¯yd nie mo¿e œwiadczyæ przeciw ¿ydowi na rzecz goja.
Sêdzia ¿ydowski ma braæ stronê ¿yda przeciw gojowi.
Stosunek do w³adzy
W³adza jest herezj¹ i bêdzie siedzia³a w piekle.
W³adza jest osielstwem, lecz trzeba j¹ zrêcznie wprzêgaæ
do swych celów.
¯ydostwo w³adzê nie¿ydowsk¹ wprowadza w b³¹d, oszukuje, pochlebstwem zyskuje jej zaufanie, która powierza mu nawet
s¹dzenie. W g³êbi duszy zaœ ¿yd w³adzê nie¿ydowsk¹ nazywa
osielstwem, gdy¿ wed³ug ksi¹g ¿ydowskich goje s¹ zwierzêtami
albo os³ami.
Trucie inwentarza
Ucz¹, ¿e je¿eli ktoœ cudzemu byd³u poda truciznê, jest wolny wobec s¹du ludzkiego i s¹dzony bêdzie tylko s¹dem nieba.
29
KAHA£ - CHAZAKA
W Baba Batra 54 b. czytamy, ¿e majêtnoœci gojów s¹ jako
pustynia, kto je zaj¹³, niech je zdobywa.
Na powy¿szym oparty jest ca³y stosunek ¿ydów do nie¿ydów. Miêdzy innymi w tym kierunku w³aœnie dzia³aj¹ kaha³y ¿ydowskie, o których ju¿ wy¿ej wspomnieliœmy.
Dzia³alnoœæ kaha³ów u³atwia ¿ydom tzw. chazakê, czyli realizowanie prawa rozporz¹dzalnoœci majêtnoœciami gojów.
Ale zatrzymajmy siê nieco d³u¿ej nad kaha³ami.
Historia ich powstania siêga jeszcze czasów rzymskich.
Za panowania Wespezjana, Rabbi Johanan Ben Zahai w mieœcie
Jamna za³o¿y³ szko³ê ¿ydowsk¹, która jest zacz¹tkiem organizacji
gmin ¿ydowskich i kaha³u. Jak widzimy wiêc, organizacjê swoj¹ ¿ydostwo ukry³o pod p³aszczykiem nauki. Przedstawiciele tej szko³yorganizacji nosili tytu³y uczonych mê¿ów, jako to: Tana - czyli studiuj¹cego, Haham - mêdrca, Sofer - bibliotekarza, Amore - t³umacza itd.
Tak¹ formê „uczon¹” organizacja ¿ydowska zachowa³a a¿ do
czasów, kiedy w g³ównych oœrodkach ¿ycia ¿ydowskiego na
wygnaniu, znajduj¹cych siê w krajach babiloñskich, nie rozwinê³a siê chor¹giew nowego zdobywcy z Arabii, fundatora mahometañskiego pañstwa.
W pracy i ¿yciu kaha³u przyjmuje udzia³ rabin, lecz jednak
nie ma prawa mieszaæ siê do rozporz¹dzeñ kaha³u. Ale je¿eli
który z cz³onków kaha³u zwraca siê do rabina o interwencjê
w sprawie jakiegoœ zarz¹dzenia kaha³u, rabin obowi¹zany jest
trzymaæ stronê protestuj¹cego, a spór m¹drze zakoñczyæ.
Kaha³ w za³atwianiu spraw pieniê¿nych jest nieomylnym, rabin wiêc nie ma prawa zmieniaæ jego wyroku ani na jotê.
Po zapoznaniu siê w ogólnym i krótkim zarysie z histori¹ powstania organizacji ¿ydowskiej, zwanej kaha³ami, przejdziemy
do ich znaczenia, roli i dzia³ania w naszem ¿yciu, w ¿yciu polskiem. Kaha³y bowiem za g³ówny cel maj¹ u³atwianie ¿ydom
eksploatacjê gojów.
30
Na wstêpie niniejszego rozdzia³u zacytowaliœmy odpowiedni
ustêp z talmudu, który g³osi, ¿e:
Majêtnoœæ, nale¿¹ca nie do ¿ydów, uwa¿ana jest przez nich
za to samo, co pustynia, czyli step wolny. Z tego za³o¿enia wychodz¹c kaha³ uwa¿a w³asnoœæ gojów za swoj¹, któr¹ sprzedaje czêœciami mieszkañców ¿ydowskim danej miejscowoœci.
Ka¿dy kaha³ w swym obrêbie sprzedaje jako swym wiernym
poddanym, ¿ydom, cz¹stkami prawo eksploatowania w³asnoœci
i osób nie¿ydowskich.
Sprzedaje wiêc kaha³ ¿ydowi np. dom, który wed³ug wszelkich praw hipotecznych danego kraju, stanowi w³asnoœæ chrzeœcijanina. Wygl¹da to w ten sposób:
Po op³aceniu siê kaha³owi za taki akt kupna ¿yd naby³ na majêtnoœæ chrzeœcijanina, wskutek czego ma on wy³¹cznie prawo
i to bez wspó³zawodnictwa innych ¿ydów staraæ siê zaw³adn¹æ
t¹ majêtnoœci¹, i to jak w kahalnym akcie sprzeda¿y jest wymienione „jakimkolwiek sposobem”. Nabywca ma prawo jedynie naj¹æ majêtnoœæ od w³aœciciela prawdziwego, prowadziæ w niej
handel, po¿yczaæ w³aœcicielowi pieni¹dze na lichwê, równie¿
i lokatorom tej¿e majêtnoœci, byæ lokatorem tak w³aœciciela jak
i lokatorów jego majêtnoœci.
Kaha³ mo¿e te¿ sprzedaæ ¿ydowi prawo eksploatacji goja,
który nie posiada maj¹tku nieruchomego. Nazywa to siê mozopije, czyli zniszczenie chrzeœcijanina.
Teœæ tego ich prawa jest nastêpuj¹ca:
Je¿eli cz³owiek ¿ydowskiego pochodzenia posiada prawo
wyzyskiwania nie¿yda, to zabrania siê wtedy wszystkim innym
¿ydom wchodziæ w jakiekolwiek b¹dŸ stosunki z przeznaczonym
do wyzyskiwania chrzeœcijaninem. Ten ¿yd tylko, który kupi³
prawo wyzyskiwania od kaha³u, mo¿e mu wypo¿yczaæ pieni¹dze
na lichwê, nasy³aæ innych ¿ydów na oszukanie go rozmaitemi
sposobami, s³owem obedrzeæ go i pogr¹¿yæ w nêdzy, bo ka¿da
osobistoœæ nie¿ydowska jest Hefker (wolny) i kto wczeœniej ni¹
zaw³adnie, do tego ona nale¿eæ musi.
31
Jak to zaznaczyliœmy, dane powy¿sze zaczerpnêliœmy z ksi¹¿ki Brafmana pt. „¯ydzi i Kaha³y”.
„Chajzówka” - stanowi eksploatacjê ziemi przez ¿ydów na zasadzie podzia³u w³aœcicieli ziemskich miêdzy ¿ydów, handluj¹cych
produktami rolnemi. ¯yd handlarz otrzymuje przydzia³ swych „gojów” i staje siê on niepodzieln¹ w³asnoœci¹ takiego kupca czy poœrednika. Wszelkie wykroczenia przeciw podzia³owi, wynikaj¹cemu z chajzówki s¹ s¹dzone przez wewnêtrzne s¹dy ¿ydowskie, kahalne czy rabinackie i podlegaj¹ powa¿nym sankcjom karnym
w postaci wysokich grzywien, odszkodowañ itd. W ten sposób
¿ydzi uregulowali zagadnienie konkurencji miêdzy sob¹, wykluczaj¹c j¹ po prostu. Odwrotnie ka¿dy zbo¿owiec - Polak, któryby
usi³owa³ konkurowaæ z chajzówk¹, ulegnie najostrzejszym represjom, koñcz¹cym siê zazwyczaj upadkiem firmy, spowodowanym przez handel ¿ydowski. Chajzówka oddaje ch³opów i ziemian polskich w zupe³n¹ zale¿noœæ od handlu ¿ydowskiego.
Rzecz prosta, nie pomagaj¹ca tu i tzw. gie³dy zbo¿owe. Np. lubelska gie³da zbo¿owo-towarowa, obejmuj¹ca równie¿ Wo³yñ, na
86 cz³onków w r. 1934 liczy³a 49 firm ¿ydowskich, nie licz¹c kilku
innych, ukrywaj¹cych siê pod anonimowemi nazwami. Resztê stanowi³y instytucje pañstwowe, na ogó³ nie bior¹ce udzia³u w obrotach gie³dowych, trochê ziemiañstwa, raczej dla dekoracji i kilkanaœcie firm handlowych polskich, prywatnych, z których jednak - jak
nas poinformowano, zaledwie dwie obraca³y powa¿niejszymi kontyngentami na gie³dzie.
Gorzej jeszcze przedstawia siê sytuacja w oddziale wo³yñskim
(Równe) gie³dy. Na 104 cz³onków tego oddzia³u 56 firm jest ¿ydowskich z nazwisk w³aœcicieli, z gór¹ 20 ¿ydowskich w³aœcicieli kryje siê
pod anonimowemi nazwami. Polskich firm prywatnych naliczyæ mo¿na zaledwie oko³o 10, resztê cz³onków stanowi¹ instytucje pañstwowe, samorz¹dowe, nie zajmuj¹ce siê handlem i trochê ziemiañstwa.
W nies³ychany sposób za¿ydzone s¹ w³adze gie³dy.
W radzie gie³dy przewa¿aj¹ nieznacznie Polacy, w biurze
gie³dy na stanowiskach p³atnych i to najlepiej - siedz¹ ¿ydzi.
32
Dyrektorem jest dr. Hollenberg, ¿yd, równoczeœnie wicedyrektor Izby Przemys³owo-Handlowej w Lublinie, radc¹ prawnym ¿yd, adw. Bier, sekretarzem s¹du rozjemczego jest ¿yd,
mgr Adolf Sztajnhammer, jeden z maklerów jest równie¿ ¿ydem.
W oddziale rówieñskim dyrektorem jest ¿yd, dr Hollenberg, maklerem równie¿ ¿yd. Komitet gospodarczy oddzia³u w wiêkszoœci ¿ydowski, s¹d rozjemczy wybitnie za¿ydzony.
W ten sposób uda³o siê ¿ydom zagarn¹æ ca³y handel ziemiop³odami w swe rêce. Na 21 218 537 z³ obrotów, dokonywanych
na gie³dzie w Lublinie, z gór¹ 20 milionów z³otych przypada na
obroty ¿ydowskie, a prawie na 27 milionów z³otych obrotów
w dziale rówieñskim, z gór¹ 25 milionów z³otych przypada na
obroty ¿ydowskie. Rozmiary zysków trzeba okreœlaæ pod k¹tem
widzenia specyficznie ¿ydowskiego sposobu handlu i cen, ofiarowanych przez pachciarzy i poœredników ¿ydowskich rolnikom, zw³aszcza drobnym i trzeba je uznaæ za bardzo wysokie.
Jak wiadomi, ludnoœæ rdzennie polska wed³ug spisu z r. 1931
wynosi w województwie lubelskim 82,4 proc. A w województwie wo³yñskim 38 proc. ludnoœci, która bezma³a w 100 procentach uzale¿niona jest gospodarczo od znanego z umiejêtnoœci bezlitosnego wyzysku ¿ydostwa.
Na podstawie powy¿szego ³atwo zrozumieæ powód niskich
cen p³odów rolnych. ¯ydostwo je celowo obni¿a.
„- Praca na roli jest wyjœciem z sytuacji op³akanej. Je¿eli siê
weŸmie pod uwagê, ¿e ziemia obecnie jest tania, ¿e od ca³ych
pokoleñ nie by³o takiej tanioœci ziemi, jak obecnie, to oka¿e siê,
¿e obecnie nadszed³ w³aœciwy czas, aby osiedliæ ¿ydów na roli
i to w³aœnie w Polsce”.
I niestety wielu Polaków sprzedaje ziemiê ¿ydom.
Na Wo³yniu w dwóch powiatach w³asnoœæ polska spad³a
w ci¹gu 15 lat rz¹dów polskich ze 134 680 ha na 89.672 ha,
a wiêc zmniejszy³a siê o 45.008 ha. Natomiast w³asnoœæ ¿ydowska wzros³a z 6.540 ha na 26.930 ha, czyli o 20.390 ha. W chwili obecnej, wœród rówieñskiego i kostopolskiego ziemiañstwa
33
¿ydzi stanowi¹ ju¿ 22 proc. wobec 72 proc. w³asnoœci polskiej
i 6 proc. w³asnoœci rosyjskiej. Czyli, ¿e w³asnoœæ ziemiañska
polska ma siê tam do ¿ydowskiej mniej wiêcej, 3:1 a tymczasem
jeszcze 15 lat temu mia³a siê, jak 22:1.
Z Wileñszczyzny nadchodz¹ wieœci o coraz czêstszych wypadkach wykupywania ziemi polskiej przez ¿ydów. Zrazu nabywcami byli tylko bogaci dorobkiewicze ¿ydowscy, którym zachcia³o siê zostaæ
ziemianami. Obecnie kasy bezprocentowe maj¹ wspomagaæ handel
i rzemios³o ¿ydowskie, rozszerzaj¹ sw¹ dzia³alnoœæ na skup ziemi.
W dniu 31 grudnia 1936 r. donosi³ Goniec Warszawski
z Wilna: Chowa Komur i jej córka Fajga, posiada³y ma³y kawa³ek ziemi, który niedawno sprzeda³y chrzeœcijaninowi Jakubowskiemu, wbrew ostrze¿eniom miejscowego rabina.
Kiedy Jakubowski zbudowa³ na tej parceli dom i za³o¿y³ sklepik, na zebraniu gminy ¿ydowskiej Drui postanowiono obie ¿ydówki ukaraæ przez publiczne hajrem t.j. wyklêcie w domach modlitwy. Rabin wystosowa³ wezwanie do ludnoœci ¿ydowskiej, aby
wystêpowa³a wszelkimi sposobami przeciwko obu ¿ydówkom.
Ostatecznie postanowiono, ¿e obie winowajczynie bêd¹ pochowane na kirkucie pod murem w miejscu, gdzie chowa siê z³odziei.
Czy nie powinniœmy postêpowaæ w podobny sposób w stosunku do Polaków-zdrajców, sprzedaj¹cych ¿ydom nieruchomoœci lub kupuj¹cych cokolwiek u ¿ydów?
Z powy¿szego widzimy wiêc, i¿ ¿ycie, rzeczywistoœæ nasza
potwierdza w ca³ej rozci¹g³oœci istnienie i takie a nie inne dzia³anie kaha³ów w Polsce.
Rzecz prosta, rola kaha³ów nie ogranicza siê bynajmniej na
rozdzielaniu w³asnoœci gojów wœród ¿ydów.
Kaha³y pilnie œledz¹ bieg ¿ycia i w ka¿dej potrzebie powo³uj¹ ¿ydostwo do odpowiedniego dzia³ania.
Jednem s³owem ¿ydostwo przez swoj¹ organizacjê, spoistoœæ, solidarnoœæ i karnoœæ stanowi pañstwo w pañstwie, podporz¹dkowuje siê w³asnemu rz¹dowi i ustawom, lekcewa¿¹c
rz¹dy i prawa kraju, który zamieszkuje.
34
OBYCZAJE I PRZES¥DY
¯YDOWSKIE
Obrzezanie
Ka¿de dziecko ¿ydowskie p³ci mêskiej musi byæ obrzezane
ósmego dnia po narodzeniu. Aktu obrzezania dokonywa specjalny obrzezywacz (mohel) przy pomocy dwóch innych, którzy
zw¹ siê perea i mecyc.
Mohel operuje no¿em obosiecznym, albo u ¿ydów prawowiernych ostrym g³adzikiem rytualnym, co dowodzi, ¿e obrz¹dek ten
siêga jeszcze epoki przedhistorycznej kamienia g³adzonego. Obrzezanie na cmentarzu dziecka martwego musi byæ dokonywane tylko
takim g³adzikiem. Perea operuje paznokciem u wielkiego palca,
specjalnie w tym celu wyhodowanym. Dowodzi to, ¿e obrz¹dek ten
pochodzi z czasów jeszcze dawniejszych, kiedy jedynem narzêdziem cz³owieka by³y tylko rêce. Mecyc zaœ operuje ustami.
Mohel naci¹ga napletek niemowlêcia, wsadza miêdzy zêby
grzebienia i tnie, rzucaj¹c go na piasek, trzymany w specjalnej
misie, zastêpuj¹cej piasek pustyni albo stepu. Perea na zranionym w ten sposób cz³onku niemowlêcia dokonywa operacji najboleœniejszej, zwanej „priak”, „obna¿anie”, gdy¿ paznokciem
obdziera doko³a cz³onka skórkê. Mecyc zaœ bierze zraniony
cz³onek w usta i ranê wysysa, zasypuj¹c proszkiem.
Podczas aktu obrzezania ustawia siê fotel - tron dla asystuj¹cego ceremonji proroka Eljasza, zapala siê funtow¹ œwiecê
woskow¹ na czeœæ noworodka i dwanaœcie œwieczek na czeœæ
dwunastu pokoleñ Izraela, oznaczaj¹cych zarazem dwanaœcie
œwiate³ zodjaku, wed³ug talmudystów „priak” czyli „obna¿enie”
cz³onka paznokciem, stoi w zwi¹zku z liczb¹ 365, gdy¿ taka jest
wartoœæ liczbowa wyrazu „priak”. Dla kantora przygotowuje siê
kubek z winem. Kubek ten winien mieæ dwanaœcie kantów. Kantor zag³usza wrzask dziecka psalmem XX (XIX): „Niechaj ciê
wys³ucha Pan w dniu utrapienia”.
35
Mohel wyssawszy krwawi¹cy cz³onek, wyssan¹ krew spluwa do kieliszka z winem, potem macza palec w owem winie
i dwa lub trzy razy wk³ada do ust noworodka, tak¿e matce jego
daj¹ nieco do wypicia tego wina.
WyobraŸmy sobie, ¿e taki obrzezywacz jest chory na gruŸlicê czy syfilis, a ³atwo sobie wyobraziæ szkodliwoœæ obrzezania.
Ale jednoczeœnie ¿ydostwo czêstokroæ zarzuca „zacofanie”,
„zaœniedzia³oœæ” katolicyzmowi, a sami praktykuj¹ obrzêdy
z czasów przedhistorycznych.
Ze wzglêdów higieniczno-zdrowotnych, w imiê kultury i cywilizacji nale¿y siê domagaæ od naszych w³adz, aby zabroni³y
stosowania obrzezania.
Maglowanie trupów
Ka¿dy ¿yd umieraj¹c, ma „stan¹æ czysty przed Panem”, w tym
celu zw³oki ¿yda oczyszcza siê rytualnie. A wiêc z cia³a wyciska
siê odchody, wlewa siê trupowi do ust wody i znów siê cia³o wyciska, póki z kiszki odchodowej nie wyjdzie „czysta woda”.
Mikwa
Ka¿da dziewczyna i niewiasta ¿ydowska, bêd¹ca „nidda”, musi
po minionej menstruacji jako rytualnie nieczysta (Lewit. XII. 2-7; XV.
19-33) udaæ siê do mikwy, czyli oczyszczaj¹cej k¹pieli rytualnej.
Mikwa czêsto znajduje siê w ciemnych, s³abo oœwietlonych
suterenach. Dziewczyna rozbiera siê, ¿ydówka zwana „negelsznejderke”, obcina jej paznokcie, a tak¿e zdrapuje z niej wszelkie strupy, je¿eli je ma, bo gdyby woda choæ w jednym miejscu
nie dosta³a siê do cia³a, k¹piel by³aby niewa¿na.
Basen z wod¹, przeznaczon¹ do rytualnego zanurzania, musi mieæ
czterdzieœci miar wody, czyli wed³ug œcis³ego obliczenia rabinów 44118
1/2 pojemnoœci wielkiego palca. Powierzchnia jego górna wynosi trzy
³okcie kwadratowe, spód ³okieæ kwadratowy, a wysokoœæ trzy ³okcie.
Woda powinna byæ bie¿¹ca, ale ¿e o tak¹ trudno, to urz¹dza
siê basen w ten sposób, ¿e nieco wody wcieka i wycieka. To te¿
wodê w takim basenie zmienia siê raz na miesi¹c lub rzadziej.
36
Dziewczyna schodzi po stopniach do mikwy, wedle przepisu
zm¹ca wodê, odmawia odpowiedni¹ modlitwê i zanurza siê tak,
aby nad g³ow¹ nie by³o widaæ ani jednego w³oska. Zanurzanie
trwa tak d³ugo, póki inna ¿ydówka zwana „tukerke” nie zawo³a
„koszer”. Zanurzanie powtarza siê trzykrotnie. W tej samej wodzie te¿ wyp³ukuje usta. Po niej schodzi do wody druga, trzecia,
dziesi¹ta, setna.
Je¿eli ¿ydówka wracaj¹c z mikwy, natknie siê na goja lub inne nieczyste zwierzê, strefi³a siê i musi wracaæ do mikwy, celem
ponownego zanurzenia siê. Powinny te¿ utrzymywaæ w tajemnicy swoje wêdrówki do mikwy, inaczej wedle nauki rabinów bêd¹ uwa¿ane za byd³o.
Mówi o tem wyraŸnie talmud: „Gdyby ¿ydówka, wyszed³szy
z rytualnej k¹pieli (mikwa), upad³a na brudne zwierzê albo na
goja, winna wróciæ i dope³niæ nowej k¹pieli, bo uwa¿ana jest za
nieczyst¹. (Szulchen Aruch, Jore Dea. Z. A.).
Ofiara koguta i kury
Wskutek zburzenia œwi¹tyni jerozolimskiej w r. 70 po Chr.
usta³y ofiary ze zwierz¹t.
Ale zachowa³a siê dot¹d ofiara koguta przez mê¿czyzn a kury
przez kobiety. Rano, w wilijê dnia s¹dnego, ¿yd chwyta koguta za
nogi i dokonywa obrz¹dku „koppores”, czyli okrêcania koguta
nad g³ow¹. Czyni to trzykrotnie i jednoczeœnie odmawia nastêpuj¹c¹ modlitwê: „Kogut idzie na œmieræ, a ja na ¿ywot d³ugi i b³ogos³awiony”. Nastêpnie chwyta koguta za g³owê i ciska o ziemiê.
To samo czyni ¿ydówka z kur¹.
Nad dzieæmi zakrêcaj¹ kurê lub koguta starsi. Nad kobiet¹
ciê¿arn¹ zakrêca siê koguta i kurê, poniewa¿ niewiadomo czy
urodzi ch³opca czy dziewczynkê. Potem zarzyna siê ptaki. Zjadaj¹ je ci, których grzechy na nie przesz³y.
Wytrz¹sanie grzechów nad wod¹.
W okresie ¿ydowskiego Nowego Roku, czyli „strasznych
dni”.
37
W Rokosz ha-szana udaj¹ siê t³umnie nad rzekê, stoj¹c
u brzegu, recytuj¹ wersety Micheaszowe VII 18-19: „Który¿ Bóg
podobny tobie, co oddalasz nieprawoœæ i mijasz grzech ostatków dziedzictwa swego? Nie rozpuœci wiêcej zapalczywoœci
swojej, bo chc¹cy w mi³osierdziu jest. Wróci siê, a zlituje nad
nami; z³o¿y nieprawoœci nasze i wrzuci do g³êbokoœci morskiej
wszystkie grzechy nasze” - wytrz¹saj¹ wtedy na wodê bie¿¹c¹
wszystkie swoje kieszenie.
Skakanie do ksiê¿yca
Gdy ksiê¿yc ma ju¿ dni siedem, ¿ydzi t³umnie wychodz¹
w nocy na ulice, place lub pola i dokonywuj¹ obrz¹dku „Birchat
halbanach”, czyli odmawiania benedykcji nad „bia³ym” „laban”,
czyli ksiê¿ycem. ¯yd staje, przyk³ada stopê do stopy, patrzy na
ksiê¿yc i odmawia po hebrajsku modlitwê.
Tu ¿yd skacze trzy razy w górê, trzymaj¹c wci¹¿ stopê przy
stopie.
„Jako ja do ciebie podskakujê, a siêgn¹æ ciê nie mogê, tak
niechaj mnie dotkn¹æ nie mo¿e ¿aden nieprzyjaciel, ani te¿ wyrz¹dziæ szkody”.
Powtarza to trzykrotnie bez podskakiwania a nastêpnie mówi:
„Szolem-Alechem” - „Alechem-Szolem”, to jest „Pokój z tob¹” - „Z tob¹ pokój”.
Ubój rytualny
Barbarzyñstwo to, w ostatnich czasach, poruszy³o ca³¹ opiniê
polsk¹, bowiem stanowi ono ohydê plami¹c¹ dobr¹ opiniê Polski,
która pozwala w granicach swoich stosowaæ coœ podobnego.
W broszurze niniejszej, niestety, nie mamy tyle miejsca, ¿eby wyczerpuj¹co omówiæ tê kwestiê. Chcemy tu bowiem zapoznaæ Czytelnika w ogóle z przes¹dami ¿ydowskimi.
Bli¿ej interesuj¹cych siê kwesti¹ uboju rytualnego, kierujemy do œwiêtej broszury ks. dr St. Trzeciaka pt. „Ubój rytualny
w œwietle biblii i talmudu”, z której przytoczymy jedynie przebieg uboju rytualnego.
38
ród³em przepisów o uboju rytualnym jest obawa, by nie
jeœæ miêsa zwierzêcia, z którego nie wypuszczono wszystkiej
krwi do ostatniej kropli. Dlatego te¿ zadaje siê zwierzêciu trudne do wypowiedzenia mêki, przed³u¿a siê jego dogorywanie od
15 do 20 minut przy pe³nej œwiadomoœci œmierci.
Z jak¹ te¿ niewymown¹ boleœci¹ i lêkiem idzie zwierzê na
stracenie, œwiadczy jego p³acz, ³zy z ócz mu spadaj¹ jak groch.
Zwierzêta czuj¹ zapach krwi, p³osz¹ siê, oszo³omione chc¹ uciekaæ, tymczasem uganiacze bij¹ niemi³osiernie, skrêcaj¹ im ogony, kalecz¹ i torturuj¹. Przed samym rzniêciem powalaj¹ zwierzê zwi¹zane na ziemiê, bo wed³ug rytua³u podanego w §19
ksiêgi „Jore Dea” Szulchan Aruch, wi¹¿e siê cztery nogi razem,
jak Abraham zwi¹za³ syna swego, by go z³o¿yæ w ofierze Panu.
Zwierze powala siê na wznak, gard³em do góry i w tej pozycji le¿y ono, szamocz¹c siê, kalecz¹c i czekaj¹c na sw¹ kolejkê zar¿niêcia. Patrzy oszala³e na mêki, dogorywanie i konwulsyjne
drganie swych poprzedników.
Do le¿¹cego bydlêcia podchodzi robotnik izraelita (szojhet),
ten ostatni z d³ugim, prawie pó³tora ³okcia maj¹cym, no¿em.
Robotnik chwyta za rogi ³eb le¿¹cego bydlêcia i wykrêca tak,
aby by³ w po³o¿eniu prostopad³em do poziomu, pyskiem do góry a rogami w dó³. Rzezak zaœ odmawia modlitwê, przeci¹ga
palcem po ostrzu no¿a, czy niema jakiej szczerby; a po tem ci¹gnie nim po gardzieli tak d³ugo, póki nie przetnie arterii po lewej stronie szyi. Robi to powoli, z pewnem namaszczeniem,
z tajemniczoœci¹. Krew wybucha silnym strumieniem, a gdy
p³yn¹æ przestaje, rzezak uwa¿a misterium za skoñczone i udaje
siê do s¹siedniego bydlêcia.
Zakaz jedzenia wieprzowiny
Zakaz jedzenia wieprzowiny przewa¿nie t³umaczono wzglêdami zdrowotnoœci. W Biblii jednak nie mówi siê nic o zdrowiu,
bowiem czytamy, ¿e kto bêdzie jad³ wieprzowinê, stanie siê nieczystym. Rabini œredniowieczni t³umaczyli, ¿e kto jad³ œwininê,
39
ten stawa³ siê do tego zwierzêcia podobnym w zakresie jego
nieczystoœci i jego obyczajów.
Jest jeszcze jedna legenda t³umacz¹ca dlaczego ¿ydzi nie jedz¹ wieprzowiny.
Gdy Pan Jezus chodzi³ po ziemi Galilejskiej, a za Nim sz³y tysi¹czne rzesze, ¿¹dne s³uchania Jego Boskiej nauki - jednoczeœnie Jego œmiertelni wrogowie, zwolennicy faryzeuszów i sadeuszów, szukali wci¹¿ okazji podchwycenia Go w mowie.
W tym celu urz¹dzili rzecz tak¹: wyszukali beczkê, postawili
j¹ do góry dnem, wsadzili pod ni¹ ¿ydziaka - i pytali przechodz¹cego Pana ob³udnie: my wiemy, ¿eœ Ty wielki, m¹dry, uczony
i wszystkowiedz¹cy, powiedz wiêc nam, co jest pod t¹ beczk¹?
- A Pan, znaj¹cy ich ob³udê i podstêp odrzek³: „œwinia” i szed³
dalej - zaœ wrogowie ucieszeni, ¿e Pana w oczach obecnych
zdyskredytuj¹ i na œmiech wystawi¹, co prêdzej podnosz¹ beczkê, by dowieœæ Chrystusowi, ¿e nie jest wszechwiedz¹cy.
Lecz jakie¿ by³o ich przera¿enie, gdy z pod beczki rzeczywiœcie wyskoczy³a z kwikiem œwinia i pêdem pobieg³a w las czy
w pole ku zdumieniu obecnych, daj¹c œwiadectwo prawdzie
s³ów Chrystusa Pana.
I dlatego to dziœ, choæ od tych czasów up³ynê³o blisko 2.000 lat,
prawowierne ¿ydy, zachowuj¹ce swój zakaz i przepisy talmudu
oraz innych ksi¹g rabinistycznych nie jedz¹ œwininy, wierz¹c niez³omnie, ¿e w ka¿dej œwini siedzi ¿ydowska niechrzczona dusza.
Kobieta w talmudzie
U ¿ydów dostatecznym powodem do rozwodu jest fakt, ¿e
¿ona przypali³a mê¿owi obiad, zaœ rabbi Akiba jest zdania, ¿e ca³kowicie wystarcza, je¿eli ¿yd znalaz³ sobie niewiastê ³adniejsz¹,
albowiem jest powiedziane: „Nie znalaz³a ³aski w jego oczach”.
¯yd mo¿e siê zarêczyæ w trojaki sposób: 1) daj¹c pannie
m³odej pieni¹¿ek, 2) daj¹c jej list zarêczynowy, 3) przez stosunek p³ciowy z ni¹. ¯ydówka mo¿e byæ zarêczona maj¹c 3 lata
i jeden dzieñ. Ojcu wolno j¹ zarêczyæ przez stosunek p³ciowy.
40
Je¿eli matka pieszcz¹c siê z synem ma³oletnim, dokona³a
„haaraa” (zetkniêcia organów p³ciowych) to wedle szko³y Szamai nie jest godna kap³ana, a wedle szko³y Hillele jest godna.
P³ód w ³onie kobiety gojowskiej niczem siê nie ró¿ni od bydlêcia. Ka¿da gojówka jest kobiet¹ nierz¹dn¹. Nastêpnie ka¿da
¿ydówka, która mia³a stosunek z cz³owiekiem jej zabronionym,
je¿eli pope³ni³a grzech sodomicki, mo¿e byæ ukamienowan¹ za
to, ale nierz¹dnic¹ nie jest i kap³an mo¿e siê z ni¹ o¿eniæ.
¯ydówka nie powinna karmiæ syna goi, ale gojka mo¿e karmiæ syna ¿ydówki.
Je¿eli doros³a kobieta uwiedzie ch³opca poni¿ej dziewiêciu
lat, nie jest winna œmierci. Tak samo nie powinno siê karaæ mê¿czyzny za stosunek p³ciowy z dziewczynk¹ poni¿ej trzech lat.
Inne przes¹dy ¿ydowskie
Œlina syna pierworodnego ¿yda jest lekarstwem na ból oczu,
ale syna pierworodnego ¿ydówki nie.
Na stole, na którym siê jada ser, nie wolno k³aœæ miêsa, bo
mo¿na siê omyliæ i zjeœæ razem jedno i drugie.
Po miêsie mo¿na jeœæ ser dopiero za szeœæ godzin.
Je¿eli kawa³ek miêsa, choæby wielkoœci œliwki wpad³ do kot³a z gor¹cem mlekiem, trzeba daæ posmakowaæ mleko nie¿ydowi, jeœli powie, ¿e mleko traci miêsem, to mleko jest terefa, jeœli nie, to jest koszer.
Strawy gotowanej ani napoju nie mo¿na stawiaæ pod ³ó¿kiem, bo z³y duch lubi siadaæ na takich rzeczach.
Nie zaczyna siê ¿adnego interesu w poniedzia³ek i w œrodê,
bo wtedy planety nie sprzyjaj¹ temu, a ¿eniæ siê trzeba w pe³ni
ksiê¿yca.
Gdy dotykasz siê swego otworu odchodowego, aby przyspieszyæ wypró¿nienie, czyñ to nim si¹dziesz, ale nie czyñ tego, gdy
ju¿ usiad³eœ, bo narazisz siê na to, ¿e zostaniesz zaczarowany.
Jeœli siê za³atwia potrzebê na miejscu wolnem, nieotoczonem p³otem, zwa¿aæ nale¿y, aby siadaæ twarz¹ na pó³noc, a ty41
³em na po³udnie, lub odwrotnie: siadaæ miêdzy wschodem i zachodem zakazano.
Nie nale¿y siê (podczas wypró¿niania) obcieraæ rêk¹ praw¹.
Nie nale¿y siê obcieraæ (podczas wypró¿niania) skorupk¹,
bo mo¿na zostaæ zaczarowanym: tak¿e nie nale¿y siê obcieraæ
suszonemi trawami, gdy¿ temu, który siê obciera przedmiotem,
mog¹cym byæ strawionym przez ogieñ, miêsieñ os³abnie.
Trzeba w wypadkach nastêpuj¹cych dokonywaæ oblucji r¹k:
gdy siê wsta³o z ³ó¿ka, gdy siê wysz³o z ustêpu, gdy siê wysz³o
z k¹pieli, gdy siê obciê³o paznokcie, gdy siê zdjê³o obuwie„ gdy
siê dotknê³o nogi, gdy siê uciera³o, a niektórzy powiadaj¹, ¿e
i ten, co przeszed³ miêdzy grobami, co dotkn¹³ siê trupa, co
oczyœci³ ubranie z robactwa, co za³atwi³ stosunek p³ciowy, co
dotkn¹³ siê wszy, co dotkn¹³ siê swego cia³a. Kto uczyni³ jedn¹
z tych rzeczy, a nie zmy³ sobie r¹k, je¿eli by³ uczonym, zapomni,
czego siê nauczy³, a jeœli nie by³ uczonym, to zwarjuje.
Nie wolno w szabas na przestrzeni czterech ³okci iœæ z pe³nym nosem i zebran¹ œlin¹ w ustach.
Wszystkie ciecze, wydzielaj¹ce siê z trupa, s¹ czyste prócz
jego krwi.
Œrodek na febrê: weŸ uryny chorego, dodaj mleka chleba
i daj zeŸreæ psu.
Œrodek na tamowanie krwi podczas obrzezania, wzi¹æ ciep³ego gnoju œwiñskiego i po³o¿yæ dziecku na ¿o³¹dek.
Kto chce staæ siê niewidzialnym, niech zanurzy melon we
krwi menstruacyjnej i zasadzi, gdy wyrosn¹ nowe owoce, niech
jeden z nich nosi przy sobie, a bêdzie niewidzialny.
Kto chce byæ m¹drym, niech siê zwraca podczas modlitwy na pó³noc, a kto jest m¹dry i zwracaæ siê bêdzie na po³udnie, bêdzie bogaty, albowiem stó³ sta³ w œwi¹tyni na pó³noc, a œwiecznik na po³udnie.
Kto spe³nia swój obowi¹zek ma³¿eñski przy œwietle lichtarza,
bêdzie mia³ dzieci epileptyczne. Je¿eli podczas tego znajduje siê
w ³ó¿ku dziecko, bêdzie epileptyczne, ale tylko wtedy, gdy œpi
w nogach a nie w g³owach i gdy jeszcze nie ma roku.
42
W traktacie Berechot 60 b. znajduje siê nastêpuj¹ca modlitwa
do anio³ów, towarzysz¹cych, ¿ydowi gdy wchodzi do ustêpu:
„Czeœæ wam czcigodne œwiête s³ugi Najwy¿szego. Oddajcie czeœæ
Bogu Izraela i pozostawcie mnie a¿ wejdê, spe³niê sw¹ potrzebê
i przyjdê do was”. Abbai rzek³: nie nale¿y mówiæ: „pozostawcie
mnie”, bo mog¹ opuœciæ go i odejœæ, niech przeto mówi: „strze¿cie mnie, strze¿cie, pomagajcie mi, pomagajcie, czekajcie na
mnie, czekajcie, a¿ wejdê i wyjdê, bo to jest ludzka rzecz”.
Z braku miejsca musieliœmy ograniczyæ do podania nieznacznej czêœci przeró¿nych przes¹dów ¿ydowskich.
ODK¥D ¯YDZI ¯YJ¥
W ROZPROSZENIU
¯ydzi oraz nieznaj¹cy ¿ydostwa dowodz¹, ¿e ¿ydostwo ¿yje
w rozproszeniu od czasu zburzenia im Jerozolimy, zmuszeni
koniecznoœciami dziejowymi. Dowodz¹ te¿, ¿e przez ciemi꿹ce
ich narody spychani byli do tzw. gheta, czyli odosobnienia, czyni¹c ich obywatelami drugiej klasy.
Jedno, drugie i trzecie jest nieprawd¹.
Ju¿ dziejopis ¿ydowski, Józef Flawjusz, naoczny œwiadek
zburzenia Jerozolimy, twierdzi, ¿e „naród ¿ydowski z wieloma
ludami ¿yje w zmieszaniu prawie na ca³ym obszarze ziemi”.
A wiêc ju¿ wtedy ¿ydzi ¿yli w rozproszeniu.
Ks. dr Trzeciak w pracy swojej „Kolonje ¿ydowskie za czasów Chrystusa Pana” pisze, ¿e ju¿ wtedy ¿ydzi mieli liczne kolonje i skupiali siê od kilku wieków w ró¿nych miastach.
Wspomniany wy¿ej historyk ¿ydowski, Flawjusz, wyjaœnia
te¿ dlaczego ¿ydzi skupiali siê w dzielnicach odrêbnych.
Aleksander Wielki otrzymawszy od ¿ydów wsparcie podczas
wojny z Egiptem, powodowany uczuciem wdziêcznoœci, zrówna³ ich pod wzglêdem praw obywatelskich z Grekami. Djadochowie zaœ poszli jeszcze dalej, bo nie tylko zostawili ¿ydom te
prawa, „ale nawet osobn¹ dzielnicê w mieœcie im wyznaczyli,
aby niezmiêszani z innymi czystszy wiedli ¿ywot”.
43
D¹¿enie wiêc ¿ydów do odosobnienia siê z poœród otoczenia
nie¿ydowskiego wyp³ywa z talmudu, wed³ug którego ka¿dy goj
jest „zaw”, czyli plugawiec istot¹ nieczyst¹, która kala ¿yda.
A wiêc nie goje wypêdzili ¿ydów do gheta, tylko oni sami siê
wyodrêbnili, uwa¿aj¹c goja za nieczyste bydlê. Tak samo te¿
nieprawd¹ jest, ¿e nakazywano ¿ydom nosiæ strój ró¿ni¹cy siê
od chrzeœcijan. Wedle ksiêgi Jore Dea §178, ¿yd nie mo¿e siê
ubieraæ jak nie¿yd, nie mo¿e tak w³osów nosiæ jak nie¿yd, nie
mo¿e sobie domu budowaæ jak nie¿yd, musi siê we wszystkim
ró¿niæ od nie¿yda, aby obyczajów jego nie naœladowaæ. Tylko
w stosunkach z osobami wybitnemi wszystko mu wolno.
Wprawdzie wedle §157 ¿yd nie mo¿e wypieraæ siê swego ¿ydostwa, ale wolno mu wyra¿aæ siê dwuznacznie, aby goj myœla³,
¿e dany ¿yd nie jest ¿ydem.
Nieprawda te¿ jest, ¿e chrzeœcijanie czyni¹ ¿ydów obywatelami drugiej klasy. To u ¿ydów w³aœnie tzw prozelici czyli nawróceñcy, byli zawsze w prawach bardzo ograniczonymi. Goj u ¿ydów w ogóle jest bez klasy, wobec którego ¿ydom wszystko
wolno. Wskazuj¹ na to ksiêgi ¿ydowskie.
SAMOZACHWYT ¯YDOWSKI.
¯ydzi s¹ synami bo¿ymi.
¯ydzi s¹ ludem œwiêtym, dziwnym, specjalnie przez Boga
stworzonym.
Izrael jest nie tylko wybranym, ale wy³¹cznym i pozostaje
w spó³ce z Jahw¹, a reszta ludzkoœci jest tylko przedmiotem
eksploatacji.
Œwiat nie móg³by istnieæ bez ¿ydów.
Wed³ug Zohar II. 62 b.-65 a. Narody gojowskie s¹ jako wó³
i osio³. ¯ydzi mog¹ nad niemi panowaæ bezpiecznie, ale nigdy
nie powinni oraæ równoczeœnie wo³em i os³em, bo jakby siê te
dwie potêgi sprzêg³y, to ¿aden cz³owiek, czyli ¿yd nie móg³by
istnieæ.
44
G£OSY O ¯YDACH
Niebezpieczeñstwo ¿ydowskie rozumieli ju¿ przed wiekami
nasi przodkowie i to ludzie wiary, m¹drzy, powa¿ni.
Poni¿ej przytaczamy g³osy naszych uczonych i pisarzów,
pocz¹wszy od czasów najdawniejszych do ostatnich:
Wincenty Kad³ubek w wieku XIV:
„Z³oœæ ¿ydowska d¹¿y do tego, aby chrzeœcijany nie tylko
w wierze, ale te¿ w bogactwie zaw¿dy poni¿a³a i skazi³a”.
Jan D³ugosz:
„¯ydzi mieszkaj¹cy w Krakowie, zamordowali chrzeœcijañskie dzieciê i w jego krwi spe³niali obrzydliwe praktyki, na kap³ana, wioz¹cego wiatyk do chorego rzucali kamieniami”.
Jan Dantysek, („B³êdy talmudowe” 1520):
„Naród ¿ydów jest gruby, bez wszelkiej ludzkoœci,
Pe³en wszelkiej rozpusty, tak¿e i wœciek³oœci.
Trwa w nim upór niezmierny, naród to zdradliwy,
Usty pochlebiaj¹cy, czo³em niewstydliwy.
Wszêdzie stroi zasadzki, jednak nierozumny,
Omylny i zwodz¹cy, obmierz³y i „dumny”.
Szymon Syreñski, medyk krakowski „O ¿ydach rzecz krótka” w ksi¹¿ce „Zielnik”. Kraków 1611.
„I¿ z³oœliwi ¿ydowie niewinne dziatki chrzeœcijañskie, z okrutnego postanowienia co rok zabiyay¹ y haniebnie morduj¹: tak¿e na co tey niewinney krwicy u¿yway¹, œwiadectwo tak dawnych iako y m³odszych historyków nas upewnia”.
Ks. Piotr Skarga („¯ywoty œwiêtych”):
„Taki jest po¿ytek tych nieszczêsnych ¿ydów, okrom udziela
innych szkód, które Koœcio³owi i Rzeczypospolitej z jadu wrodzonego ku chrzeœcijañstwu czyni¹. Ich rabinowie wyk³ad Pisma œw. Starego Zakonu psuj¹: wszyscy wielekroæ na dzieñ”.
St. Staszic („Przestroga dla Polski”, r. 1770).
„¯ydostwo to letnia i zimowa szarañcza naszego kraju, który zara¿a powietrze zgnilizn¹, roznosi pró¿niaczego ducha
45
swych ojców, wœród pracowitego ludu utrzymaæ siê nie mo¿e i tam
tylko siê gnieŸdzi i mno¿y, gdzie pró¿niactwo ma ochronê”.
Ten¿e (O przyczynach szkodliwoœci ¿ydów, 1816 r.):
- ¯ydzi byli zaraz¹ wewn¹trz, zaraza ci¹gle polityczne cia³o
s³abi¹c¹ i nêdzni¹c¹. Chocia¿by nawet to cia³o nie by³o podzielone (mowa o rozbiorze Polski - uw. Autora), chocia¿by po
podziale zjednoczone zosta³o, przecie¿ z t¹ wewnêtrzn¹ skaz¹
nigdy nie nabierze w³aœciwych sobie si³, ani czerstwoœci, musi
byæ zawsze tylko s³abe, wynêdznia³e i nikczemne”.
Janusz Iwaszkiewicz („Litwa w r. 1812” - r.1912):
„Jeszcze przed wojn¹ ¿ydzi manifestacyjnie zaznaczali swoje sympatie dla rz¹du rosyjskiego, brali gor¹cy udzia³ w owacyjnych powitaniach cesarza Aleksandra, ustanawiali posty, zanosili po synagogach mod³y o powodzenie rosyjskiego orê¿a...
Denuncjowali osoby bior¹ce udzia³ w nowej administracji, oraz
wszystkich, którzy przyst¹pili do konferencji generalnej.
Dr. St. Michalski („Walka o Polskê” r. 1919):
Niezapominajmy ani na chwilê, lecz pamiêtajmy zawsze, rano, w dzieñ, wieczór, czy w nocy, ¿e w Warszawie obecnie na
100 dzieci polskich rodzi siê 136 ¿ydowskich.
Teodor Jeske-Choiñski (Z przedmowy do ksi¹¿ki „¯ydzi i Kaha³y”, J. Brafmana, 1914 r.):
Nie dopiero w czasach ostatnich bojkotuj¹ ¿ydzi handel polski. Bojkotowali go od setek lat, od chwili kiedy im nasza ziemia
otworzy³a na swoje nieszczêœcie szeroko swoje bramy goœcinne. Osiad³szy w naszych miastach i miasteczkach, podjêli oni od
razu walkê z naszem mieszczañstwem, wydzieraj¹c im z r¹k
handel.
Wac³aw Sobieski (w tyg. „Rozwój” z r. 1933):
¯ydzi - wieczni tu³acze - ci „Luft menschen”, „Beduini kultury” jak siê zw¹ sami - ludzie bez ziemi i sta³ego terenu, nie czuj¹ sentymentu do kraju, przez który przechodz¹. Tam ich ojczyzna, gdzie dobrze. Niech siê pañstwo rozsypie w gruzy, oni wyjd¹ z tego kraju, byleby tylko uciu³ane skarby z niego wynieœæ.
46
OBCY O NARODZIE ¯YDOWSKIM.
Diodor (rok 30 przed nar. Chr. Do 20 po nar. Chr).
Ju¿ doradcy i przyjaciele króla Autjocha (145-163 przed Chr.)
radzili królowi by wytêpi³ naród ¿ydowski do szczêtu, gdy¿ ¿ydzi, jako jedyny naród na œwiecie opierali siê wszelkiemu zmieszaniu siê i z innemi narodami. Uwa¿ali wszelkie inne narody za
wrogów swoich i przenosili nienawiœæ t¹, jako dziedzictwo na
dalsze pokolenia. Ksiêgi ich œwiête, zawieraj¹ wrogie dla ca³ej
ludzkoœci i niesprawiedliwe przepisy.
Tacyt (55 do 120 po Chr.). Prawa ¿ydowskie stoj¹ w sprzecznoœci do praw wszystkich innych narodów. Pogardzanem jest
u nich wszystko, co dla nas jest œwiêtem i odwrotnie mi³e jest
wszystko, co w nas obrzydzenie wzbudza. ¯yj¹ œciœle zespoleni, wspieraj¹c siê wzajem, nienawidz¹c natomiast obcych i rozk³adaj¹c ich.
Mohamet (571 do 632 po Chr). Wed³ug Koranu, I. Sura str.
178: Nie przestawaj w odkrywaniu oszustw dzieci Izraela. Oszustami bowiem s¹ oni z ma³emi wyj¹tkami.
Giordano Bruno (1548-1690). ¯ydzi stanowi¹ taki zad¿umiony, trêdowaty i niebezpieczny dla wszystkiego ród, ¿e na nic innego nie zas³uguj¹, jak na wytêpienie jeszcze przed urodzeniem.
Voltaire (1694-1778). ¯ydzi nie s¹ niczem wiêcej, jak nieuœwiadomionym i barbarzyñskim ludem, który od d³ugich czasów ³¹czy w sobie najbrudniejszy egoizm z obrzydliwym zabobonem i nieugaszon¹ nienawiœci¹ do wszystkich narodów, które ich znosz¹ i na których siê wzbogacaj¹.
Cesarzowa Marja-Teresa (1717-1780). Nie znam gorszej
d¿umy dla pañstwa od narodu który przez oszustwa, lichwê
i umowy pieniê¿ne przyprowadza lud do stanu ¿ebraczego, oraz
wykonuje wszystkie czyny, którymi uczciwy cz³owiek siê brzydzi. Wobec tego; nale¿y ich jaknajmo¿liwiej od nas (odt¹d)
wstrzymywaæ i liczbê ich zmniejszaæ. Jesteœmy zdziwieni z istnienia nienawiœci i pogardy, któremi wszystkie narody ¿ydów
47
traktowa³y. Jest to nieuchronne nastêpstwo ich, ¿ydów, zachowania siê. Huroni, Kanadyjczycy, Irokezi byli filozofami humanitaryzmu w porównaniu z izraelitami.
Benjamin Franklin, prezydent Stanów Zjednoczonych: Panowie, mamy u nas przykrzejsze zagadnienie, od zagadnienia
rzymskiego: jest nim ¿yd. W którym tylko kraju osiedlili siê ¿ydzi, zni¿yli jego poziom moralny, zburzyli jego standard kupiecki, szydzili z jego religii podkopywali j¹. Stworzyli pañstwo
w pañstwie. S¹ oni wampirami - a wampiry nie ¿yj¹ z wampirów. Nie potrafi¹ oni nigdy ¿yæ i utrzymaæ siê wœród samych
siebie. Utrzymaæ siê i ¿yæ potrafi¹ tylko wœród chrzeœcijan i innych narodów, które nie nale¿¹ do ich rasy. Jeœli nie oddal¹ siê
oni z naszego kraju moc¹ naszej konstytucji, stanie siê, ¿e
w przeci¹gu mniej ani¿eli 200 lat, przybêd¹ do nas w takiej masie, ¿e bêd¹ na czele dominowali i kraj poch³on¹. Przestrzegam
was, panowie, ¿e jeœli na wszelkie czasy nie usuniecie ¿ydów
z naszego kraju, dzieci i potomkowie wasi przeklinaæ was
w grobie bêd¹.
Szenk Erazmus z Rotterdamu (1487 r.) Jest to grabie¿ i wyzysk ubogiego ch³opa, ¿e œcierpieæ tego ju¿ nie mo¿na i by Bóg
siê zlitowa³ nareszcie. ¯ydzi lichwiarze osiedlaj¹ siê w najmniejszej wiosce i bior¹ odsetki od odsetek i od tych znów odsetki.
Ch³op, doprowadzony do nêdzy, wszystko traci, co posiada.
Goethe, najwiêkszy poeta niemiecki. Naród ¿ydowski nigdy
nie by³ wiele wart, jak mu to zreszt¹ po tysi¹c razy zarzucali jego
wodzowie, sêdziowie i prorocy. Ma³o posiada szlachetnych przymiotów, a wszystkie wady razem wzi¹wszy innych narodów.
Tertuljan. Synagogi ¿ydowskie s¹ Ÿród³em, sk¹d siê rozchodz¹ przeœladowania.
Luter (32 tom dzie³ Lutra). Nigdy nie by³o pod s³oñcem narodu krwi rz¹dniejszego i mœciwszego, ni¿ ci, którym siê zdaje,
¿e s¹ narodem przez Boga wybranym, aby obowi¹zani i musieli mordowaæ pogan. Najwiêksz¹ rzecz¹, jak¹ spodziewaj¹ siê od
swego mesjasza, jest to, ¿e powinien swym mieczem wymordo48
waæ i zatraciæ ca³y œwiat. ¯yd, to jest serce ¿ydowskie, jest drewniano-kamienno-diabelsko-stalowo twarde niczem niewzruszalne... gdy przyjdzie mesjasz, to on ma zabraæ ca³emu œwiatu z³oto i srebro i pomiêdzy siebie rozdzieliæ.
A wy, moi kochani panowie, przyjaciele, pastorzy i kaznodzieje przypominam wam wiernoœæ obowi¹zkom, abyœcie bronili parafian, jakto czyniæ umiecie od zguby wiecznej - aby strzegli siê ¿ydów i unikali ich, o ile mog¹.
Napoleon (w mowie do senatu 6 IV 1806 r.). ¯ydzi s¹ rozbójnikami naszych czasów i starymi krukami.
Fantone (Historja powszechna). Kiedy ¿yd panuje jest zawsze okrutny. Jako wielkorz¹dca - jest despot¹, jako kap³an - tyranem. Kazanie ¿yda jest przepe³nione przekleñstwami. Jako
wojownik, jest pod³y i bez litoœci.
Momson (Historja Rzymu, t. V).
... gdy ¿ydzi dwa stulecia po Chrystusie maj¹ wiêkszoœæ na
wyspie Cyprze i chc¹ za³o¿yæ pañstwo narodowe, wyrzynaj¹
wszystkich mieszkañców nie¿ydów.
Ryszard Wagner (¯ydostwo w muzyce. Religia i sztuka).
¯adne zetkniêcie, choæby najdalsze, z jedn¹ z religii narodów
cywilizowanych nie wp³ywa w jakikolwiek sposób na ¿ydów,
gdy¿ w gruncie rzeczy nie maj¹ ¿adnej religii, jak tylko wiarê
w pewne obietnice swego narodowego boga, które siê wcale nie
odnosz¹, jak w ka¿dej innej religii, do jakiegoœ ¿ywota pozaziemskiego, ale ograniczaj¹ tylko jedynie na ¿ycie doczesne, ziemskie, tutejsze, w którem zreszt¹ jego plemieniu ¿ydowskiemu
obiecane jest panowanie nad wszystkiem, co ¿yje i co martwe.
Dr. - Naudh (¯ydzi i pañstwo niemieckie). Niemiec nazywa
siê wed³ug pracy: Milier, Schmidt, Zimmermann itd. ¯yd zaœ
wed³ug zwierz¹t drapie¿nych: Löwe, Wolf, Fuchs itd. a gdy chce
siê maskowaæ, brzmi sentymentalnie: Rosenthal, Lilie, Stern
itd., nigdy wed³ug u¿ytecznoœci.
Helmuth O. Moltke (Wewnêtrzne stosunki w Polsce, Berlin
1832 r.). Pomimo swego rozproszenia ¿ydzi s¹ silnie zwi¹zani
49
miêdzy sob¹. Nieznani w³adcy kieruj¹ nimi konsekwentnie do
swych ogólnych celów. Odrzucaj¹c wszelkie usi³owania przez
rz¹d ich zasymilowania, ¿ydzi zawsze i wszêdzie tworz¹ pañstwo w pañstwie, a w Polsce stali siê g³êbok¹, j¹trz¹c¹ ran¹ na
ciele tego piêknego kraju.
Bismarck (mowa 15 maja 1847 r.). S¹dzê, ¿e osiedleni w Poznañskiem ¿ydzi, chocia¿by im dozwolono, nie pójd¹ wielk¹ mas¹ do prowincji niemieckich, gdy¿ niechcia³bym dra¿liwego u¿yæ
wyra¿enia - bezmyœlnoœæ charakteru polskiego pod wzglêdem
dóbr doczesnych czyni³a zawsze z Polski eldorado dla ¿ydów.
(W rozmowie z A. Tatiszczewem, Bismarck powiedzia³): Poco Pan Bóg stworzy³ ¿ydów polskich, jak nie po to, abyœmy z
nich mieli s³u¿bê szpiegowsk¹.
J. Schilder („Cesarz Aleksander” tom III) Gdy wojska rosyjskie wkroczy³y do Ksiêstwa Warszawskiego (1813 r), nikt nie
spotka³ Rosjan jako zbawców. Jedni tylko ¿ydzi z ka¿dego miasteczka, le¿¹cego na drodze przemarszu armii, wychodzili na
spotkanie z ró¿nokolorowemi chor¹gwiami ozdobionemi cyfr¹
cesarza, przy odg³osie kapeli.
Burcew (w „Journal de Pologne”)....Polsce powa¿nie gro¿¹
zbolszewizowaniem mas robotniczych ¿ydzi i dyplomatyczna
misja bolszewicka w Warszawie, która rzuca na ten cel miljony.
G£OSY ¯YDOWSKIE
Karol Marks. Bogiem ¿ydów jest weksel. Tward¹ naturê ¿ydowskiego charakteru nie nale¿y t³umaczyæ ich religi¹, ale tem co
s³u¿y za podstawê religji ¿ydowskiej, mianowicie ich egoizmem.
Co jest podstaw¹ ¿ydostwa? - Korzyœæ w³asna. Co jest
œwieckim obyczajem ¿ydów? - Szachrajstwo. Co jest istotnym
bogiem ¿ydów? - Pieni¹dz.
Kurt Munzer. W¿arliœmy siê w narody, pohañbiliœmy czasy,
z³amaliœmy si³ê, wszystko pod wp³ywem naszej prze¿ytej kultury skrusza³o, zgni³o i zwietrza³o.
50
Graetz. Talmud by³ sztandarem, który s³u¿y³ jako znak ³¹cznoœci dla ¿ydów, rozproszonych po rozmaitych krajach, by podtrzymaæ jednoœæ judaizmu.
Aleksander Fischman (cz³onek wydzia³u ¿ydowskiego w Ameryce. Wyj¹tek z jego listu, 1920r). Rz¹d polski wkrótce bêdzie
czyni³ zabiegi w celu zaci¹gniêcia w Stanach Zjednoczonych 50
miljonów dolarów. ¯ydostwo amerykañskie musi do³o¿yæ
wszelkich starañ, aby ta po¿yczka spe³z³a na niczem.
Chaskel Cwi Klössel. Jak my ¿ydzi wiemy o tem, ¿e nie¿yd
w jakimb¹dŸ zak¹tku swego serca jest i musi byæ antysemit¹,
tak ka¿dy ¿yd w najwiêkszej g³êbi swej istoty jest nienawistnym
wrogiem wszystkiego, co nie jest ¿ydowskie.
Semi Abraham (Od ¿yda do chrzeœcijanina, r. 1912).
Tak bêd¹ wychowywane dzieci ¿ydowskie: nienawiœæ do
wszystkiego, co chrzeœcijañskie, bêdzie im wszczepiana od
wczesnego dzieciñstwa.
Arnold Zweig (O ¿ydostwie. Praca zbiorowa). Dziecko ¿ydówki jest ¿ydem niezale¿nie kto ojciec - to prawo talmudyczne
wyra¿a po prostu rzeczywistoœæ w ma³¿eñstwach mieszanych.
DUSZA ¯YDOWSKA
Dusza ¿ydowska jest star¹, dzik¹, wysz³a z prastarych, zmierzchem przedawnoœci okrytych czasów przedhistorycznych.
Bo tylko zauwa¿my:
Obrzezanie, czêsto dokonywane jeszcze ostrym g³azikiem
œwiadczy, ¿e pochodzi ono jeszcze z epoki kamienia g³adzonego,
a odrywanie zaœ cia³a podczas tego aktu specjalnie hodowanemi
paznokciami wskazuje, ¿e obyczaj ten siêga jeszcze epoki starszej.
Wstrzymywanie siê od jedzenia œwini, lêk doznawany na jej
widok - to pozosta³oœæ z czasów, kiedy dzik by³ zwierzêciem bóstwem.
Otaczanie miast magicznym ejruwem, dla wiêkszej swobody
ruchów w szabas, ablucje r¹k, dokonywane celem odpêdzenia
51
od palców czepiaj¹cych siê ich z³ych duchów, niezliczone przepisy czarodziejskich odczyniañ, wszystko to pochodzi z epoki
magii religijnej, czyli najpierwotniejszej formy znanych nam zjawisk religijnych.
Maglowanie trupów jest zjawiskiem szcz¹tkowem po mumifikowaniu zw³ok w Egipcie.
Koszer i terefa siêga równie¿ czasów przedhistorycznych.
Wyleganie za miasto i modlenie siê podczas pierwsze kwadry ksiê¿yca, zwracaj¹c siê do niego a nawet trzy razy w górê
podskakuj¹c, œwiadczy o zabytku z czasów kultu do ksiê¿yca.
Tê pierwotn¹, dzik¹ duszê ¿ydowsk¹ przenika ¿¹dza zaw³adniêcia ca³ego œwiata, w imiê czego ciemny duch ¿ydowski nie
widzi ¿adnych przeszkód moralnych, wszystkie drogi i œrodki
do celu wiod¹ce uznaje za dobre, brudna dusza ¿ydowska.
Ten brud i to z³o rozla³o siê przeogromn¹ fal¹ na ca³ym œwiecie, by go zniszczyæ, zatopiæ, a na gruzach wszystkiego, co gojowskie, co pogañskie, co plugawe - zbudowaæ œwiat ¿ydowski.
Patrz¹c na ten ogrom z³a i pod³oœci, a jednoczeœnie na
ogrom si³y, wytworzonej spoistoœci¹, organizacj¹, dyscyplin¹,
nasuwa siê pytanie, co przeciwstawiæ takiej potêdze z³a?
Jedno tylko przeciwstawiæ mo¿na - potêgê dobra.
¯YDZI W ŒWIETLE FAKTÓW
Tak, tylko potêgê dobra, przeciwstawiæ mo¿na ku skutecznej
obronie przed potêg¹ z³a, nikczemnoœci, jak¹ stanowi ¿ydostwo.
Nie damy jednak pe³nego obrazu z³a, jakie stanowi ¿ydostwo,
jeœli nie poka¿emy, choæby w migawkowym rzucie oka obraz przysz³oœci, jaki nas czeka, w razie zwyciêstwa ¿ydostwa nad œwiatem.
Wiemy wszyscy doskonale, czem ¿ydostwo ³udzi masy spo³eczeñstw i narodów chrzeœcijañskich.
£udzi ich mianowicie zapowiedziami jakiegoœ raju na ziemi,
do którego ka¿e iœæ, d¹¿yæ przez rewolucjê, poprzez walki, poprzez krew bratni¹, jak¹ maj¹ przelaæ goje, w rzekomem d¹¿eniu do lepszego jutra.
52
I oto za cenê morza krwi chrzeœcijañskiej, za cenê setek tysiêcy pomordowanych ch³opów, robotników, inteligentów i duchownych w Rosji, zaprowadzono tam „nowy ³ad”, ³ad komunistyczny, który mia³ uciskanej jakoby przez carat moskiewski ludnoœci rosyjskiej, przynieœæ lepsz¹ egzystencjê, lepszy byt, ba,
poprostu, jak to wy¿ej rzekliœmy, miano stworzyæ raj na ziemi.
Warto dodaæ, ¿e kierownik administracji obozami G.P.U.,
Berman, jest jednym z najbardziej znanych czekistów. Jeszcze
w r. 1927 otrzyma³ od rz¹du Z.S.S.R. Order czerwonego sztandaru. Abraham Izakowicz Rottenberg, znany jest policji kryminalnej na ca³ym œwiecie jako niebezpieczny z³oczyñca, oskar¿ony o kradzie¿ i morderstwa. Wiêkszoœæ wy¿ej wymienionych
czekistów zosta³a odznaczona orderami Lenina za skuteczne
znêcanie siê nad jeñcami.
Nic wiêc dziwnego, ¿e ¿ydzi u¿ywaj¹ sobie na znienawidzonych „gojach”.
Ale nie tylko przy tej imprezie s¹ ¿ydzi „dyrektorami”.
Przecie¿ ktoby ich mianowa³ na te stanowiska jak nie inni ¿ydzi.
Na 165 miljonów w Rosji sowieckiej mieszkañców, ¿ydów
jest zaledwie 1,7 procent. Jest to wiêc iloœæ znikoma. A jednak
¿ydzi s¹ tam g³ównymi kierownikami polityki i najwa¿niejszymi
sternikami nawy pañstwowej.
Ca³y niemal aparat kierowniczy Z.S.S.R. Sk³ada siê wy³¹cznie
z ¿ydów. W Rosji liczba urzêdników ¿ydowskich wynosi 150 tys.
Czyli ca³y prawie personel centrum administracyjnego Sowieckiego Zwi¹zku. U samego szczytu, obok Stalina, który nie jest
¿ydem ani Rosjaninem, tylko Gruzinem, zgrupowali siê na najwy¿szych stanowiskach sami ¿ydzi: Kaganowicz, Radek, Litwinów itd. Na 59 cz³onków politbiura, trzech zaledwie nie jest ¿ydami, ani te¿ nie jest pochodzenia ¿ydowskiego. Co do pozosta³ych, to ju¿ same nazwiska najlepiej œwiadcz¹ o ich przynale¿noœci rasowej: Baumann, Gamarnik, Kaganowicz, Litwinow (Meyer-Wa³ach Finkelstein), Blumberg, Rachichimowicz, Frachter,
Posern, Rosenberg, Weinberg itd. itd.
53
Ca³a polityka zagraniczna skupia siê w rêkach ¿ydowskich.
Na czele komisarjatu spraw zagranicznych stoi wspomniany ju¿
Litwionow z trzema zastêpcami, którymi s¹: Rosjanin, Krestiñskij, o¿eniony z ¿ydówk¹, oraz dwaj ¿ydzi: Karachan i Sokolnikow-Brylant. Sekretarzami Litwinowa s¹ sami ¿ydzi: Schmoch,
Morstiner, Epstein itd.
Szefem drugiej sekcji zachodniej (Europa Centralna i Ba³kany) jest ¿yd Stern, jego zastêpcy (Linde, Szapiro, Kanter) s¹ tak¿e ¿ydami. ¯ydem jest równie¿ szef trzeciej sekcji zachodniej
(kraje anglo-romañskie) oraz jego wspó³pracownicy. ¯ydami s¹
równie¿ wszyscy szefowie wydzia³ów pozosta³ych. Podobnie
przedstawia siê sprawa z personelem ambasad rosyjskich.
Szefem centralnego kierownictwa politycznego armii jest
¿yd (Gamarnik), podobnie, jak jego zastêpcy (Ozol, Bulin), szefowie rejonów (Blumenthal, Reisin itd.), inspektorzy (Berlin,
Reitman, Politmann, Katzelsohn itd) oraz komisarze przy dowódcach poszczególnych obwodów wojskowych, armii dalekiego wschodu (Aronstamm), flota ba³tycka (Rabinowicz), Wo³ga
(Meises), Kaukaz pó³nocny (Szyfres) itd.
Na czele G. P. U. Stoi ¿yd, Herszel Jagoda, z zastêpc¹ ¿ydem
(Agronow-Soronson). Wszystkie obozy koncentracyjne Rosji
sowieckiej kierowane s¹ przez ¿yda (Bermana). Wiêzienia sowieckie s¹ równie¿ pod kierownictwem ¿yda (Chaim Apeter). Na
czele handlu zagranicznego Z.S.S.R. Widzimy jeszcze jednego
¿yda (Aron Rosengolf). ¯ydzi znajduj¹ siê na czele kooperatyw
pañstwowych (Zeleñski), banku pañstwowego (Marazin), przemys³u lekkiego (Lubimow), spo¿ywczego (Kalmanowicz), g³ównych trustów (Ginsburg, Gurewicz, Trachter, Magulis itd.), prasy (Radek, Weinberg, Heiflitz itd.).
Gazeta sowiecka „Czerwona Gwiazda” Przynios³a rozkaz nominacyjny za numerem 2488. Treœæ tego rozkazu jest nastêpuj¹ca:
Komisarz ludowy obrony Z.S.S.R. Zarz¹dza nastêpuj¹ce nominacje:
Komisarzami politycznymi korpusu mianowani zostaj¹:
54
Izaak Mojsiewicz - Grinberg, Lazar Jakowlecz - Bruber, Morduch Lajbowicz-Chorosz.
Komisarzami politycznymi dywizji:
Mojsiej Paw³owicz Bargard, Izydor Dawidowicz Weineros,
Grzegorz Isajewicz Gorin, Micha³ Mojsiewicz Zeldowicz, Izaak
Abramowicz Mustafin, Grigory Salomonowicz Szymanowski.
Lew Izraelewicz Szczegolew, Lew Grigorjewicz Jakubowski.
Komisarzami politycznymi brygady:
Aleksander Salomonowicz Aleksandrow, Mojsiej Jefimowicz
Piwowarow, Borys Izakowicz Pugaczewski, Semen Borysowicz
Rejsin, Izydor Mojsiewicz Szubin.
Komisarzami politycznymi pu³ku: Markus Grigorjewicz Altszul,
W³odzimierz Markowicz Berlin, Emanuel Micha³owicz Chanin.
Intendentami brygady: Józef Izajewicz Szafran, Józef Borysowicz Powzner.
Intendentami pierwszej klasy:
Józef Borysowicz Ajzenberg, Izaak Lwowicz Zelenow, W³odzimierz Dawidowicz Lipiec, Efralm Chaimowicz Gerszon.
Do powy¿szej listy, obejmuj¹cej wy³¹cznie nazwiska ¿ydowskie, nale¿y nadmieniæ, ¿e komisarz polityczny przy formacji
wojskowej, a wiêc przy pu³ku, brygadzie, dywizji lub koprusie,
jest w gruncie rzeczy prze³o¿onym w³aœciwego dowódcy danej
formacji, gdy¿ zadaniem jego jest czuwanie nad prawomyœlnoœci¹ dowódcy i oficerów oraz kierowanie politycznem wyszkoleniem ¿o³nierzy.
Sowiecka armja czerwona jest tedy w du¿ej mierze armj¹ ¿ydowsk¹, skoro najwa¿niejsze stanowiska, decyduj¹ce o duchu
tej armji, obsadzane s¹ przez ¿ydów. W razie wojny ¿ydzi pêdziæ
bêd¹ czerwonych ¿o³nierzy sowieckich na rzeŸ w imiê swoich
interesów i swoich porachunków. Sami bêd¹ oczywiœcie trzymaæ siê w bezpiecznej odleg³oœci od frontu bojowego.
55
¯YDZI W PALESTYNIE
W Palestynie niedozwolone s¹ walki klasowe, strajki, wszelkie zatargi mog¹ce istnieæ miêdzy robotnikiem ¿ydowskim i ¿ydem pracodawc¹, rozstrzyga tzw. arbitra¿, to jest w polubowny
sposób dochodz¹ do porozumienia.
A wiêc, dr Schmorak (¿yd) ze Lwowa, na œwiatowej konferencji sjonistów, powiedzia³:
„Potrzeba ostrzec i przyznaæ, ¿e socjalna demokracja
w ¿adnym kraju nie by³a w stanie urzeczywistniæ swojego programu, nie wy³¹czaj¹c systemu bolszewickiego...
„¯¹damy polityki jednoœci narodowej i bezklasowego interesu ludowego. Musimy golusowi (¿ydom w rozproszeniu) daæ
obraz nowego narodowego ¿ycia w Palestynie... Obraz wojny
obywatelskiej i rozbicia klasowego, panowania jednej klasy nie
nadaje siê do zmobilizowania moralnych i materjalnych si³ ca³ego narodu ¿ydowskiego dla Palestyny”.
¯argonowy „Moment” w lipcu 1935 r. pisa³:
„We w³asnym kraju (w Palestynie) musi byæ ³ad i porz¹dek.
To te¿ emigracja do Palestyny musi byæ w ten sposób pokierowana, aby wzmocniæ ¿ywio³y twórcze, a odsun¹æ lub os³abiæ ¿ywio³y burzycielskie”.
W czasie, o którym mowa, muzu³manie liczyli 515.000, chrzeœcijanie ró¿nych wyznañ 63. 000 i ¿ydzi 65.000.
Po³udniowa czêœæ Palestyny stanowi pustyniê, wzgórza j¹
otaczaj¹ce s¹ kamieniste i wysch³e, jedynie ziemie nadbrze¿ne
i dolina Jordanu mog¹ byæ doprowadzone do wiêkszej urodzajnoœci. Po dokonaniu ogromnych prac irrygacyjnych i dostosowaniu olbrzymiego materja³u agronomicznego i przemys³owego mo¿naby tam osiedliæ najwy¿ej do 1.500.000 ¿ydów i to
z jednoczesnem usuniêciem Arabów i Syryjczyków.
¯ydzi wiêc buduj¹ sobie tê siedzibê jedynie w celach taktycznych. Mog¹ sobie na to pozwoliæ, bo œrodki na ten cel wysysaj¹ z narodów chrzeœcijañskich. Dowodz¹ tego cyfry, które czer56
piemy z oficjalnego sprawozdania organizacji syjonistycznej na
XIX kongresie w Lucernie. Pieni¹dze te p³yn¹ do Palestyny albo
w kieszeniach emigrantów ¿ydowskich lub drog¹ przesy³ek, albo wreszcie sk³adek na cele palestyñskie, op³acanych przez ¿ydostwo zamieszka³e w Polsce.*)
O ile w rozwoju ¿ycia gospodarczego w œwiecie nie przodujemy, o tyle w odbudowie Palestyny zajêliœmy pierwsze miejsce. A
mianowicie, jak z zacytowanego sprawozdania wynika, udzia³ poszczególnych pañstw w proc. ca³oœci importowanego kapita³u
wyniós³ za okres 2 i pó³ letni (1933, 1934 i l e pó³rocze 1935 r.):
Polska
37.1%
Niemcy
34%
Stany Zjednoczone
10%
Anglia
0,8%
Inne pañstwa
18,1%
Polska zajmuje zatem pierwsze miejsce wœród narodów
œwiata pod wzglêdem wywo¿onej do Palestyny gotówki.
Badaj¹c poszczególne lata, mo¿emy zestawiæ nastêpuj¹c¹
tabelê dla „najwiêkszych dostawców” Polski i Niemiec:
Polska
Niemcy
w r. 1933
25,4% ca³oœci
50% ca³oœci
w r. 1934
37% „
34,7% „
w r. 1935
48% „
18,8% „
Widzimy z niej, i¿ wywóz kapita³ów z Niemiec gwa³townie
spada, udzia³ zaœ Polski równie gwa³townie wzrasta.
Jednem s³owem w okresie 3 lat daliœmy na budowê Palestyny trzysta kilkadziesi¹t milionów z³otych, a w jednym tylko roku
1935 - 177.196.000 z³.
Nie s¹ to, rzecz prosta, cyfry œcis³e, brane s¹ z daleko id¹c¹ ostro¿noœci¹ i w rzeczywistoœci na pewno s¹ znacznie
wiêksze.
Có¿ wiêc dziwnego, ¿e nasz bud¿et deficytowa³, ¿e bilans
nasz p³atniczy w r. 1935 spad³ w porównaniu do 1934 o 103
miljony, có¿ dziwnego, ¿e w Polsce nêdza i bezrobocie.
57
Tak¿e na miejscu bêdzie przytoczyæ tu zdanie Silberpfenniga, który w r. 1934 pisa³:
„Jak drzewo wsysa siê korzeniami i korzonkami w³oskowatemi w glebê, tak Palestyna zwi¹zana jest tysi¹cami niewidzialnych nici z Polsk¹”.
Czas ju¿ najwy¿szy wyrwaæ te korzenie z gleby naszego ¿ycia, bowiem one wysysaj¹ soki ¿yciodajne z naszego organizmu. Czemu to Sejm i Senat w debatach nad naszym stanem
gospodarczym, nie zwróci uwagi na te sprawê?
Zbyt ma³o jeszcze ogó³ spo³eczeñstwa naszego zdaje sobie
sprawê z tego, ¿e to w³aœciwie my budujemy tê Palestynê, bo za
nasze pieni¹dze.
W RÊKACH ¯YDOWSKICH
Widzimy ju¿, co ¿ydostwo zrobi³o w Rosji, jak siê tam rozpanoszy³o. Rzecz prosta - Rosja nie jest ostatnim etapem nie
jest szczytem d¹¿eñ ¿ydowskich. Wiemy o tem i ¿ydzi nie ukrywaj¹ siê z tem wcale.
¯ydzi czasem, oœlepieni nadmiarem nienawiœci, staj¹ siê
brutalnie szczerzy i prawdomówni i wtedy pod wp³ywem rozbestwienia ods³aniaj¹ nieostro¿nie swoje karty.
Oto, co miêdzy innemi pisa³ ¿yd, Marks Eli Revage, w nowojorskim czasopiœmie „Century Magasine” w r. 1928:
”...Jeœli wy istotnie powa¿nie myœlicie z gadanin¹ o ¿ydowskich sprzysiê¿eniach, czy¿ nie powinienem zwróciæ uwagi na
jedn¹ rzecz, o której op³aci³oby siê mówiæ? Co tu ma za cel traciæ s³owa nad mnieman¹ kontrol¹ waszej publicznej myœli,
przez ¿ydowskich finansistów, wydawców gazet i si³y kinowe
kiedy wy mo¿ecie nas tak samo dobrze oskar¿yæ o udowodnion¹ kontrolê nad ca³¹ wasz¹ cywilizacj¹ przez ¿ydowski mit.”
„Wyœcie nie zauwa¿yli nawet w najdalszym stopniu miary
naszej winy. My siê wciskamy, jesteœmy burzycielami, wywrotowcami. Myœmy wasz œwiat cielesny wziêli w posiadanie, tak
58
samo wasze idea³y, wasz los. Myœmy byli ostatni¹ przyczyn¹ nie
tylko ostatniej wojny, ale prawie wszystkich waszych wojen.
Myœmy byli sprawcami nie tylko rewolucji rosyjskiej, ale pod¿egaczami do ka¿dej wiêkszej rewolucji w waszej historii. Myœmy
wnieœli niezgodê i zamieszanie w wasze ¿ycie osobiste i publiczne. My to czynimy tak¿e i dzisiaj jeszcze. Nikt nie mo¿e powiedzieæ, jak d³ugo to jeszcze czyniæ bêdziemy.
„... Myœmy was dostali w rêce i zburzyli piêkn¹ i wspania³¹
budowlê, któr¹œcie stworzyli. My zmieniamy ca³y bieg historii
waszej. Myœmy was tak zdobyli, jak nigdy ¿adna z waszych potêg nie zdoby³a Afryki ani Azji”.
„...Myœmy was uczynili roznosicielami naszej misji œwiatowej, bez waszej woli, albo bez waszej œwiadomoœci. Wy niesiecie nasz¹ misjê do ras barbarzyñskich na ziemi, do niezliczonych, nie urodzonych jeszcze generacji”.
„WeŸcie trzy g³ówne rewolucje w nowych czasach, francusk¹, amerykañsk¹ i rosyjsk¹. Czem one by³y innem, jak nie tryumfem ¿ydowskiej idei o sprawiedliwoœci socjalnej, politycznej
i gospodarczej”.
„Myœmy rozdzielili wasza duszê, zmienili wasze d¹¿enia, niemo¿liwemi uczynili wasze ¿yczenia”.
Ten sam ¿yd wkrótce rozpisa³ siê pod adresem gojów:
„Wy aryjczycy, gorzko siê skar¿ycie na wp³yw ¿ydowski na
wasze ¿ycie kulturalne. My jesteœmy, jak wy mówicie, narodem
internacjonalnym, jednolit¹ mniejszoœci¹ w waszem œrodowisku, o tradycjach, zainteresowaniach, d¹¿eniach i celach: które
s¹ od waszych ró¿ne. Wy oœwiadczacie, ¿e ten stan oznacza niebezpieczeñstwo dla waszego normalnego rozwoju, on zam¹ca
wasze widoki i na przysz³oœæ, Ja nie widzê w tem niezbêdnie
niebezpieczeñstwa. Wasz œwiat by³ zawsze rz¹dzony przez
mniejszoœci, zdaje mi siê, ¿e jest to zupe³nie obojêtnem, sk¹d
pochodzi klika rz¹dz¹ca i jak¹ ma wiarê. Wp³yw z drugiej strony jest pewny. On jednak jest znacznie wiêkszy i wiêcej podstêpniejszy, ni¿ jak siê zdaje, wy to pojmujecie”.
59
”... Wy bierzecie pojedyñcze fakty i mówicie wspaniale o ¿ydowskich finansistach i ¿ydowskich królach filmowych... Wtedy
nasza obawa natychmiast przechodzi. Czynicie siê œmiesznymi.
Goj nie pozna nigdy istotnego zepsucia naszych przestêpstw”.
„Wy nazywacie nas wywrotowcami, agitatorami, pod¿egaczami do rewolucji. Zgadza siê to zadziwiaj¹co, nachylam siê
przed waszem odkryciem”.
„Bez w¹tpienia mieliœmy wiêkszy udzia³ w reformacji Lutra.
Ponadto jest to jasnem jak gwiazdy, ¿e myœmy w pierwszej linii
byli winnymi demokratycznych rewolucji ostatniego stulecia tak
we Francji jak i w Ameryce”.
„... A kiedy wy mówicie o ¿ydowskich sprzysiê¿eniach, nie
mogê poj¹æ, dlaczego wy nie myœlicie o zburzeniu Rzymu
i o ca³ym œwiecie kulturalnym...”
„Tu w Palestynie uknuto, jak nigdy, wielki wywrotowy ruch,
rozszerzony przez ¿ydowskich agitatorów finansowany za ¿ydowskie pieni¹dze, propagowany w ¿ydowskich broszurach
i pismach polemicznych. To dzia³o siê w czasie, kiedy ¿ydostwo
i Rzym stanê³o do walki ze sob¹ na œmieræ i ¿ycie. Skoñczy³o siê
za³amaniem wielkiego aryjskiego pañstwa œwiatowego”.
„... I potem bajecie jeszcze dalej o ¿ydowskich sprzysiê¿eniach i podajecie jako przyk³ad wojnê œwiatow¹ i rewolucjê rosyjsk¹”.
„Mo¿ecie siê wtedy dziwiæ, je¿eli my ¿ydzi waszego antysemityzmu nie wziêliœmy powa¿nie, dopóki wy nie uciekliœcie siê
do gwa³tu”.
Czy¿ trzeba lepiej odtworzyæ pewnoœæ siebie i drwiny nawet
z jak¹ ¿yd mówi o antysemityzmie, czy¿ nie powiada z ironj¹, ¿e
„goj nie pozna nigdy istotnego zepsucia naszych (¿ydowskich)
przestêpstw”.
Dlatego te¿ powiadamy, ¿e po³ow¹ zwyciêstwa, po³ow¹ wygranej w walce z ¿ydostwem bêdzie, jeœli ich poznamy.
Trzeba ich poznaæ, jeœli chcemy wyrwaæ z ich r¹k œwiat, bowiem sami przyznaj¹, ¿e go dostali w swe rêce.
60
POZNAJ ¯YDA
Tylko przeczysta i przepiêkna idea Chrystusa, do rdzenia duszy ludzkiej wkorzeniona - mo¿e zniweczyæ z³o i brud duszy ¿ydowskiej.
Tylko absolutne i ca³kowite zszeregowanie siê ca³ego œwiata
chrzeœcijañskiego pod sztandarem Chrystusa!
Tylko przepojenie duszy ludzkiej piêknem i czystoœci¹ chrzeœcijañstwa!
Si³ê i moc zdoln¹ przeciwstawiæ siê skutecznie zarazie duszy
¿ydowskiej - da jedynie czystoœæ dusz naszych.
Nie osi¹gniemy jednak idea³u czystoœci, póki bêdziemy cierpieæ miedzy sob¹ ¿ydostwo, póki to ostatnie zara¿aæ nas bêdzie
wyziewem zgni³ej duszy swojej.
¯adne ograniczenia praw ¿ydów, ¿adne represje, czy uciœnienia stosowane przeciw ¿ydom miêdzy nami mieszkaj¹cym, ¿yj¹cym, nie uchroni¹ nas od niebezpieczeñstwa zarazy ¿ydowskiej.
Wszystko to s¹ pó³œrodki, nie zmniejszaj¹ce ani na jotê
ogromu z³a, jakie ze sob¹ niesie do nas ¿ydostwo.
Jedynym ratunkiem dla œwiata chrzeœcijañskiego jest wyodrêbniæ spoœród siebie ¿ydostwo. Wyodrêbniæ trzeba ca³kowicie. Niechaj sobie za³o¿¹ swoje pañstwo, z którem, w imiê w³asnego dobra, ¿aden naród chrzeœcijañski nie mo¿e podtrzymywaæ ¿adnych stosunków.
Jest to bowiem jakby naród trêdowatych.
Kto siê doñ zbli¿y - ulega zarazie!
Dla Polski nie wystarcza ju¿ dziœ zmniejszenie iloœci ¿ydów
zamieszka³ych w Polsce. ¯ydzi musz¹ siê st¹d wynieœæ zupe³nie, co do jednego i bezpowrotnie.
Dopiero po ca³kowitem usuniêciu ¿ydów z Polski mo¿na bêdzie myœleæ o wyleczeniu zara¿onej za¿ydzeniem duszy polskiej.
Niestety, zaraza za¿ydzenia toczy organizm nasz.
Dowody tego widzimy na ka¿dym kroku, w ¿yciu spo³ecznem, politycznem, gospodarczem i w ¿yciu jednostek.
61
Nie osi¹gniemy jednak celu uwolnienia Polski od ¿ydów, nie
uwolnimy od nich œwiata chrzeœcijañskiego, nie wyodrêbnimy
ich z ¿ycia naszego, póki ich - nie poznamy.
Narody chrzeœcijañskie ¿ydów nie znaj¹. Pozna³y ich tylko
nieliczne jednostki, jak np. œp. Jeleñski, Niemojewski, jak z ¿yj¹cych ks. Trzeciak, Charaszewski itd., ale dzia³alnoœæ tych ludzi
¿ydostwo potrafi unieszkodliwiæ, potrafi do Ÿród³a wiedzy nie
dopuszczaæ najszerszych mas spo³eczeñstwa.
A tymczasem ¿ydów musi poznaæ ca³y naród, musz¹ ich poznaæ wszystkie narody chrzeœcijañskie!
Dlatego te¿ rzucamy has³o - POZNAJ ¯YDA!
Warunki obecne nie pozwalaj¹ na rozwiniêcie planowej i sta³ej akcji uœwiadamiaj¹cej o niebezpieczeñstwie ¿ydowskiem.
Niestety, powtarzamy, w tej chwili gospodarze tej ziemi, prawi
jej dziedzice, Polacy, nie mog¹ rozwin¹æ odpowiedniej w tym
kierunku akcji.
Ale¿ nam jeszcze jêzyków nikt nie poucina³!
Niechaj wiêc ka¿dy Polak, jako tako uœwiadomiony, poucza
drugich, nieuœwiadomionych, niechaj szerzy wiedzê ¿ydoznawcz¹ pod has³em: POZNAJ ¯YDA!
W tym przecie¿ celu rozwinêliœmy szeroko dzia³alnoœæ,
w tym celu rzucamy setki tysiêcy broszur i miljony odezw, aby
je rozpowszechniali i czytali drugim uœwiadomieni Polacy!
Niechaj przez ca³¹ Polskê, a od nas przez œwiat ca³y p³ynie
has³o
POZNAJ ¯YDA!
62
ZAKOÑCZENIE
Staraliœmy siê w niniejszej broszurze daæ mo¿liwie najpe³niejszy materia³, niejako przeœwietlaj¹cy duszê ¿yda, ods³aniaj¹cy jego etykê, moralnoœæ, stosunek ¿ydostwa do œwiata chrzeœcijañskiego i wreszcie ods³oniæ siê staraliœmy ich cele œwiatow³adcze oraz rezultaty, do jakich dochodz¹ narody (Rosja)
opanowane ca³kowicie przez ¿ydów.
W zakoñczeniu zaœ niniejszej pracy chcemy podkreœliæ zasadniczy dla nas, dla Polaków, moment, a mianowicie, ¿e Polska
musi siê najbardziej liczyæ z niebezpieczeñstwem ¿ydowskiem,
¿e kraj nasz jest jednym z najg³ówniejszych celów, w ¿ydowskich d¹¿eniach œwiatow³adczych.
Otó¿ ¿ydzi planuj¹ podjêcie w Europie wielkiej ekspansji ¿ydowskiej do wszystkich jej krajów. W tych planach ¿ydowskich
Polska ma odgrywaæ rolê bazy operacyjnej, gdy¿ w Polsce tkwi
zbiornik ¿ydowskich si³ biologicznych, bez którego ¿ydzi nie byliby w stanie wytworzyæ tej subtelnej nadbudowy spo³ecznej
w postaci wp³ywowych kó³ œwiatowego ¿ydostwa, które eksploatuj¹ wszechstronnie wszelkie bogactwa tak kulturalne, jak
i materialne tych narodów, wœród których zamieszkuj¹.
A ¿e ¿aden z krajów na œwiecie nie nadaje siê tak dobrze na
bytowanie w nim mas ¿ydowskich, jak w³aœnie Polska, przeto
te¿ Polskê ¿ydostwo przeznaczy³o na wylêgarniê swoich si³ biologicznych.
W planach ¿ydowskich na przysz³e pañstwo ¿ydowskie s¹
wyznaczone nasze ziemie wschodnie z Polesiem na czele. W³aœnie na naszych kresach wschodnich dziœ ¿ydzi najwiêcej skupuj¹ ziemi; tam te¿ najwiêcej osiedla siê ¿ydów na roli; tam w³aœnie miasta i miasteczka s¹ niemal w 100 proc. przez nich opanowane.
Dla tych samych celów ¿ydostwo wytwarza w Polsce swój
niejako duchowy oœrodek, z którego chc¹ promieniowaæ, oddzia³ywaæ na ¿ydostwo ca³ego œwiata.
63
A wiêc - jedyny uniwersytet religijny ¿ydowski, tzw. Jeszywas
Chachamej, mieœci siê w Lublinie przy ul. Lubartowskiej 57.
Najwy¿sza szko³a rabinów znajduje siê znowu w starem kresowem miasteczku polskiem, Mirze.
W Wilnie mieœci siê odpowiednik naszej Akademji Umiejêtnoœci „¯ydowski Instytut Naukowy”, po³¹czony z centraln¹ bibjograficzn¹, archiwum i muzeum teatrologicznem im. E. R. Kamiñskiej.
Prócz tego mieœci siê w Wilnie wydawnictwo talmudyczne:
talmudy bowiem dla ca³ego œwiata ¿ydowskiego drukuje siê tylko w Wilnie. Drugiego wydawnictwa talmudycznego wogóle niema na œwiecie. Ten monopol wydawniczy talmudu zawdziêcza
Wilno zapewne zaufaniu, jakiem siê ciesz¹ polscy talmudyœci,
w pierwszym zaœ rzêdzie wileñscy, wœród ¿ydów ca³ego œwiata
i trosk¹ o jednolitoœæ tekstu talmudycznego, który móg³by byæ
przy ró¿nych wydawnictwach nara¿ony na dowolne zmiany.
W Warszawie maj¹ ¿ydzi dwie wy¿sze uczelnie o s³awie miêdzynarodowej, mianowicie „Instytut nauk judaistycznych” i seminarjum religijno - ¿ydowskie „Tachkomoni” (wy¿sza uczelnia). Pierwsza z nich posiada dwa fakultety: fakultet rabinistyczny, dla kszta³cenia rabinów i nauczycieli religii moj¿eszowej
w szko³ach œrednich i fakultet nauk historyczno-spo³ecznych,
dla kszta³cenia nauczycieli historii ¿ydowskiej i literatury
w szko³ach œrednich oraz pracowników spo³ecznych. Druga zaœ
- daje wykszta³cenie ogólne, rzec mo¿na, przysposabiaj¹ce do
wstêpu do akademji lubelskiej.
W Krakowie zaœ mieœci siê siedziba tajnych, naczelnych
w³adz ¿ydowskich. Z Krakowa w³aœnie rozchodz¹ siê teraz na
ca³y œwiat tajne rozkazy „nieznanych naczelników” rz¹du ¿ydowskiego. Rozkazom tym pos³uszni s¹ wszyscy ¿ydzi. Pos³uszne s¹ tak¿e i miêdzynarodowe potêgi finansowe: nowojorska
Wall-Street i londyñska City.
W Krakowie, blisko Wawelu, odby³ siê w ostatnich czasach
szereg ¿ydowskich zjazdów jawnych i tajnych, jak np. zjazd sjoni64
stów, zjazd „Betaru”, zjazd rewizjonistów, zjazd rabinów, zjazd
kierowników ló¿ masoñskich „Bnei-Brith”, zjazd naczelnych
w³adz „Alliance Israelite Universelle”, zjazdy tzw. „Rady siedmiu”,
czyli istotnego tajnego „rz¹du ¿ydowskiego” i wiele innych.
Do Krakowa jeŸdzi³ tak¿e w swoim czasie pó³oficjalny przedstawiciel rz¹du niemieckiego na... konferecjê z ¿ydami!...
Z powy¿szego widzimy wiêc, ¿e Polska przedewszystkiem
musi poznaæ ¿ydów, musi zorganizowaæ siê, zjednoczyæ dla wytworzenia odporu, w przeciwnym bowiem razie czeka nas bardzo smutna przysz³oœæ.
Jeszcze wiêc raz wo³amy: trzeba szerzyæ ¿ydoznawstwo,
trzeba rozpowszechniaæ broszury, pisma i ulotki anty¿ydowskie! Trzeba siê skupiaæ, jednoczyæ, trzeba tworzyæ akcjê samoobronn¹, wynikiem której bêdzie unarodowienie ¿ycia naszego,
od¿ydzenie Polski!
65
ZNIEWOLENIE NARODU POLSKIEGO
JEGO PRZYCZYNY I SKUTKI
Widmo katastrofy gospodarczej i spo³eczno-politycznej ci¹¿¹cej dziœ nad wspó³czesn¹ Polsk¹ bierze swój pocz¹tek w dalekiej przesz³oœci. Jest konsekwencj¹ zaplanowanych i dobrze
przygotowanych dzia³añ wrogich Polsce œrodowisk ¿ydowskich, które skutecznie doprowadzi³y do upadku moralnego narodu, a z tradycji i œwiêtych dla nas idei wolnoœciowych uczyni³y poœmiewisko. Bierne przyzwolenie narodu na obce nam rz¹dy sprawuj¹ce w³adze dla w³asnych korzyœci wynika ze Ÿle pojêtej tolerancji, która by³a zawsze nasz¹ chlub¹ narodow¹, a sta³a siê przekleñstwem.
Korzeni rodowodowych wspó³czesnych „w³adców” Polski
nale¿y szukaæ na pocz¹tku tego stulecia, w kszta³towaniu siê
europejskiego ruchu komunistycznego, w konsekwencji syjonistycznego.
W 1918 r. w Warszawie grupa polskich komunistów powo³a³a Komunistyczn¹ Partiê Polski. Inicjatorami jej utworzenia
byli ludzie narodowoœci ¿ydowskiej, czêœciowo polskiej. W roku
nastêpnym partia ta wesz³a w sk³ad Miêdzynarodówki Komunistycznej zwanej Kominternem. Jej siedzib¹ by³a Moskwa. Od
pocz¹tku swego istnienia KPP mia³a ambicjê odgrywania wiod¹cej roli w poczynaniach ró¿nego rodzaju organizacji o komunistycznym zabarwieniu, co mia³o istotny wp³yw na dalsze losy
Polski.
W 1923 r. w sk³ad KPP wesz³a Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy z zaciêtym wrogiem polskoœci Ozjaszem Szechterem (ojcem Adama i Stefana Michników) i Komunistyczna Partia Zachodniej Bia³orusi.
Wystêpuj¹cy od pocz¹tku problem narodowoœciowy doprowadzi³ do powstania w kierownictwie KPP dwóch frakcji:
„mniejszoœci” z dzia³aczami ¿ydowskimi: F. Fiedlerem, P. Finderem, A. Lampe, J. Paszynem i „wiêkszoœci” z A. Warskim,
66
M. Koszutsk¹, S. Królikowskim. W wyniku ró¿nych intryg i manipulacji frakcja „mniejszoœci” (a wiêc ¿ydowska) opanowa³a
kierownictwo KPP, a dzia³aczy „wiêkszoœci” odsuniêto od pracy
partyjnej. W 1938 r. z polecenia Kominternu KPP zosta³a rozwi¹zana, a jej aktyw przenikn¹³ do wszystkich strukur partyjnych. Nabyte doœwiadczenia wzbogacone o nowe formy przestêpczej manipulacji przynios³y dzia³aczom ¿ydowskim nadspodziewanie znakomite rezultaty personalne w Polsce powojennej.
W œrodku dzia³añ wojennych, gdy naród polski dramatycznie walczy³ o przetrwanie, ¿ydzi szykowali siê do opanowania
umys³ów i przejêcia sterów losami zniewolonego narodu. Z inicjatywy Komitetu Wykonawczego Miêdzynarodówki Komunistycznej przybyli z Moskwy ¿ydzi: M. Nowotko, P. Finder,
M. Mo³ojec i utworzyli na polskiej ziemi Polsk¹ Partiê Robotnicz¹. I sekretarzem zosta³ Marceli Nowotko, a po jego zamordowaniu przez partyjnego kolegê Boles³awa Mo³ojca - Pawe³ Finder. Po aresztowaniu Findera przez gestapo rz¹dy przej¹³ W³adys³aw Gomu³ka.
Zwyciêska bitwa pod Stalingradem w lutym 1943 r. przes¹dzi³a o losach II wojny œwiatowej. ¯ydowscy dzia³acze z b.KPP
zdawali sobie sprawê z nieuchronnoœci wyzwolenia Polski „mimochodem”, co stwarza³o im znakomite warunki dla urzeczywistnienia swoich haniebnych planów wobec naszego narodu. Dla
swych celów zyskali pe³n¹ akceptacjê ¿yda £. Berii, wówczas
Ministra Spraw Wewnêtrznych ZSRR.
Wiêkszoœæ dzia³aczy ¿ydowskich to zwolennicy pogl¹dów
Trockiego. Przekonani byli, ¿e komunizm zwyciê¿y we wszystkich krajach, a jego kolebk¹ bêdzie zawsze ZSRR, gdzie pierwszoplanow¹ rolê odgrywa³ £awrentij Beria.
W 1943 r. powsta³ w Moskwie Zwi¹zek Patriotów Polskich
z Wand¹ Wasilewsk¹ na czele. Czo³ow¹ rolê odegrali w nim ¿ydzi: B. Drobner, A. Lampe, S. Jêdrychowski, W. Grosz, H. Minc,
J. Berman, Z. Berling, W³. Sokorski, L. Bristygierowa. ZPP dys67
ponowa³ w³asn¹ radiostacj¹ w Samarze, a zarz¹dy dzia³a³y prawie we wszystkich republikach autonomicznych.
J. Berman, przy poparciu £. Berii stworzy³ przy ZPP Komitet
Organizacyjny ¯ydów w Polsce. Jego kierownictwo tworzyli:
J. Berman, E. Szyr, H. Minc, I. i W. Groszkowie, j. Bristygierowa, J. Borejsza, R. Zambrowski, E. Ochab, S. Wierb³owski,
A. Brumberg, A. Fejgin, O. Szechter, Rubinstein. Komitet dzia³a³
w wielkiej tajemnicy, nie wiedzia³a o nim nawet Wanda Wasilewska. O dzia³aniach komitetu informowa³ Beriê tylko J. Berman.
Dzia³acze ¿ydowscy wiedz¹c, ¿e kierownictwo PPR spoczywa³o w rêkach W³. Gomu³ki szukali moœliwoœci zdominowania
PPR. Nie by³o to ³atwe, bo Gomu³ka zdawa³ sobie z tego sprawê i stawia³ dzia³aczy ZPP przed faktami dokonanymi.
W marcu 1944 r. PPR podjê³o próbê nawi¹zania kontaktu
z rz¹dem radzieckim. Delegacja PPR w sk³adzie: Edward Osóbka-Morawski, Marian Spychalski, Kazimierz Sidor, Jan Haneman przyby³a do Moskwy. Spychalski wrêczy³ Stalinowi osobisty poufny list W³. Gomu³ki informuj¹cy go o powstaniu Krajowej Rady Narodowej i o stanowisku PPR w sprawach dotycz¹cych przysz³ego oblicza stosunków spo³eczno-politycznych wyzwolonym kraju. Nie sposób jednak by³o wyeliminowaæ ¿ydowskich towarzyszy z ZPP z komunistycznych przetargów, wobec
czego PPR dosz³o z nimi do porozumienia w utworzeniu nowego rz¹du ju¿ na terenach wyzwolonych.
Mimo tego gestu I sekretarza PPR, ¿ydowscy wspó³towarzysze nie wybaczyli Gomu³ce wielu inicjatyw i decyzji w sprawach, które oni chcieli rozwi¹zywaæ po swojemu. Ta ¿ydowska
mœciwoœæ dosiêg³a Gomu³kê w 1951 r. (kiedy go aresztowano),
w 1968 r. i ostatecznie w 1970 r.
W powsta³ym kierownictwie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego znaleŸli siê E. Osóbka-Morawski - przewodnicz¹cy, Andrzej Witos (brat Wincentego), Wanda Wasilewska,
zabrak³o natomiast przedstawicieli PPR. Kierowanie g³ównymi
resortami powierzono ¿ydom:
68
Stanis³aw Radkiewicz - bezpieczeñstwo publiczne,
Stefan Jêdrychowski - informacja i propaganda,
Jan Haneman - gospodarka narodowa i finanse,
Emil Sommerstein - odszkodowania wojenne (wywióz³ ca³¹
dokumentacjê wojenn¹ z lat 1945-1947 do Izraela),
Stanis³aw Skrzeszewski - oœwiata.
W sierpniu 1944 r. dosz³o w Lublinie do po³¹czenia Komitetu Centralnego PPR z Komitetem ¯ydowskim w ZSRR i powsta³
nowy KC PPR zdominowany przez ¿ydów, w sk³adzie:
Marian Bary³a, Jakub Berman, Boles³aw Bierut, Hilary Che³chowski, Ignacy Loga-Sowiñski, Hilary Minc, Mieczys³aw Moczar, Edward Ochab, W³adys³aw Gomu³ka, Franciszek JóŸwiak,
Zenon Kliszko, Aleksander Kowalski, Helena Koz³owska, Stanis³aw Radkiewicz, Marian Stefañski, Stefan Wierb³owski, Roman
Zambrowski, Aleksander Zawadzki. PóŸniej dokoptowano Zygmunta Modzelewskiego, Mariana Spychalskiego.
Nowo powsta³ego rz¹du PKWN oficjalnie ¿adne z mocarstw
nie uzna³o. Zarzucano, ¿e sk³ada siê z ludzi nie maj¹cych mandatu do reprezentowania narodu polskiego, wytykano te¿ radziecko-¿ydowski rodowód wielu osób. Wobec zaistnia³ej sytuacji wielu dzia³aczy ¿ydowskich przesz³o do tzw. drugiej linii, co
w praktyce oznacza³o podejmowanie inicjatyw bez firmowaniaich w³asnym nazwiskiem.
Niemal równolegle z powstaniem PKWN tworzy³y siê struktury ¿ydowskie w Polsce. Powsta³ Centralny Komitet ¯ydów
w Lublinie, który we wszystkich miastach - siedzibach w³adz
wojewódzkich powo³a³ swe komitety, maj¹ce za zadanie obronê
w³asnych narodowoœciowych interesów.
W czasie II wojny dosz³o do œcis³ego wspó³dzia³ania ¿ydów
ca³ego œwiata, uznaj¹cych ró¿ne koncepcje ustrojowe - komunizmu i kapitalizmu. ¯ydzi ze Stanów Zjednoczonych i Zwi¹zku
Radzieckiego podali sobie rêce. Ród ¿ydów skupiony wokó³ Roosevelta doprowadzi³ do udzia³u USA wspólnie ze ZSRR do walki przeciw Europie Œrodkowej, która nienawidzi³a ¿ydów. Dlate69
go ¿ydzi rosyjscy poœwiêcili krew narodu ¿ydowskiego, a ¿ydzi
amerykañscy zaanga¿owali swoje kapita³y.
Misj¹ ¿ydów by³o aktywne w³¹czenie siê w dzia³alnoœæ partii
politycznych i organizacji m³odzie¿owych. Chodzi³o o takie oddzia³ywanie, by œrodowisko ¿ydowskie mia³o z tego jak najwiêksze profity. Dla zamaskowania wywrotowej dzia³alnoœci gremialnie zmieniano nazwiska na czysto polskie (nierzadko dwukrotnie) i zawierano mieszane ma³¿eñstwa. Kwintesencj¹ zamierzeñ ¿ydowskich by³o wyst¹pienie Jakuba Bermana w kwietniu
1946 r. na posiedzeniu egzekutywy Komitetu ¯ydowskiego. Nawo³ywa³ wówczas do tworzenia tzw. drugiego garnituru, czyli
kierowania ¿yciem spo³ecznym, politycznym, gospodarczym za
plecami Polaków. Nakaza³ uznaæ antysemityzm za zdradê g³ówn¹ i têpiæ go na ka¿dym kroku, a Polaków antysemitów natychmiast likwidowaæ jako faszystów przy pomocy w³adz bezpieczeñstwa publicznego (którym ca³y czas kierowa³).
Podtrzymywanie i nag³aœnianie antysemityzmu by³o i jest
ich najskuteczniejsz¹ broni¹, nastêpstwem - s¹ liczne w historii prowokacje (kielecka, poznañska, marzec 1968, grudzieñ
1970, Radom 1976, stan wojenny 1981, morderstwa ksiê¿y
patriotów, wyrzucenie Karmelitanek z Oœwiêcimia, usuniêcie
krzy¿y itp.). Niewinne osoby oskar¿ano o antysemityzm, reakcyjnoœæ, sabota¿, szpiegostwo, przestêpstwa kryminalne,co
poci¹ga³o za sob¹ wzrost fali aresztowañ, d³ugoletnie kary wiêzienia, wyroki œmierci. Niewygodne osoby usuwano ze stanowisk, zastêpuj¹c je swoimi pobratymcami. Tak wiêc œrodowisko ¿ydowskie gruntownie przygotowa³o siê do rozwoju
i umacniania socjalizmu w Polsce, a póŸniej jego obalenia
i wprowadzenia tzw. demokracji, co w praktyce oznacza³o permanentny terror ¿ydo-komuny.
W czerwcu 1945 r. na mocy porozumienia w Moskwie Boles³aw Bierut powo³a³ w Polsce Tymczasowy Rz¹d Jednoœci Narodowej z udzia³em Stanis³awa Miko³ajczyka reprezentuj¹cego
tzw. obóz londyñski.
70
Uzna³y go m.in. Wlk. Brytania i USA.
Premierem zosta³ Edward Osóbka-Morawski (PPS), I wicepremierem i Ministrem Ziem Odzyskanych W³adys³aw Gomu³ka, II wicepremierem i Ministrem Rolnictwa i Reform Rolnych
Stanis³aw Miko³ajczyk.
I tym razem dzia³acze ¿ydowscy nie wypuœcili kluczowych
resortów ze swoich brudnych r¹k. Kierowali:
J. Sztachelski (mia³ ¿onê ¿ydówkê) - aprowizacj¹ i handlem,
St. Radkiewicz
- bezpieczeñstwem publicznym
St. Matuszewski
- informacja i propagand¹,
H. Minc
- przemys³em
K. D¹browski
- skarbem,
H. Œwi¹tkowski
- sprawiedliwoœci,
S. Jêdrychowski
- ¿eglug¹ i handlem,
St. Tkaczew
- leœnictwem.
Utworzenie tego rz¹du czêœciowo ogranicza³o pole manewru dzia³aczom ¿ydowskim, ale nie zagra¿a³o ich dalekosiê¿nym
celom. Przygotowywali siê do rozprawy z E. Osóbk¹-Morawskim i Stanis³awem Miko³ajczykiem.
Wówczas prostsz¹ spraw¹ by³o usuniêcie Osóbki-Morawskiego,
ni¿ walka z ca³ym miko³ajczykowskim PSL. Na stanowisko premiera
¿ydzi wysunêli kandydaturê Józefa Cyrankiewicza (Zimmermana) syna w³aœcicieli aptek i ma³ych zak³adów w Krakowie i Tarnowie,
wiêŸnia KL Auschwitz, lojalnego pobratymca, ¿¹dnego w³adzy ¿yda.
Œmieræ Stalina w 1953 r. i czystki przeprowadzane w ZSRR sta³y siê
sygna³em do wyjazdu z Polski dla wielu ¿yciowych oprawców, w obawie przed s³uszn¹ zemst¹. W latach 1953-1956 wyjecha³o do Izraela
i krajów zachodnich ok. 100 tys. ¿ydów. Grupa ta utworzy³a silne antypolskie lobby na œwiecie i bezpieczne przyczó³ki dla tych, którzy pozostali, skutecznie manipuluj¹c i niszcz¹c Polskê i œwiadomoœæ narodu.
W 1956 r. Ministrem Szkolnictwa Wy¿szego zosta³ ¿yd Stefan ¯ó³kiewski, dziêki niemu wielu ¿ydów zaczê³o robiæ zawrotne kariery naukowe i przejmowaæ stanowiska w placówkach naukowo-badawczych i szko³ach wy¿szych.
71
Mimo odwil¿y paŸdziernikowej, która nios³a ze sob¹ wielkie
nadzieje, ¿ydzi przegrupowali swoje si³y, z oprawców stali siê
wybawcami. Ten manewr wykorzystuj¹ do dnia dzisiejszego.
Mordercy Polaków, ¿o³nierzy i oficerów
niepodleg³oœciowych
Gustaw Auskaler, gen. NKWD Igor Andrejew, Ró¿añski (Josek Goldberg) NKWD, stalinowski gen. Józef Hubner (Schwarc),
gen. Roman Romanowski (Natan Grinszpan), gen. Mieczys³aw
Mietkowski (Moj¿esz Borowicki), gen. Jan Ptasiñski, p³k. Gajewski doradca NKWD, p³k. Leon Andrzejewski (Wolf AzjenLajb)
NKWD, MBP, p³k. Julia Bristygierowa, p³k. Duliasz, p³k. Sobczyñski (Kornacki), szef woj. UB w Kielcach, p³k. Górecki (Goldber),
p³k. Anatol Fejgin, p³k. Józef Œwiat³o (Izaak Fleiszfarb), gen. Janusz Zarzycki (Neugebauer, gen. MBP, LWP), Grzegorz Korczyñski (Kalinowski) „Walterowiec” morderca 17 tys. ksiê¿y, zakonnic i dzieci w Hiszpanii, s³ynny z³odziej koœcielnych monstrancji
i z³otych vot, gen. Toruñczyk (Toruñski) twórca NKBW-KBW
w Polsce, zaufany Stalina, gen. Karol Œwierczewski (Goltz, „Walter”) - g³ówny morderca w Hiszpanii.
P³k Stefan Kuhl - Zarz¹d Informacji LWP, pierwszy wspómorderca oficerów polskich, on fingowa³ procesy specjalne, pokazowe, s¹dy doraŸne wraz z gen. Dymitrem WoŸniesieñskim (sowieckim ¿ydem, ziêciem K. Œwierczewskiego), p³k Lewandowskim
(G³. Zarz¹d Informacji), swoim z-c¹ gen. Jerzym Fonkowiczem
przygotowali procesy oficerów AK, NSZ, WiN. P³k. Tomaszewski sêdzia œledczy S¹du Nadzwyczajnego, morderca s¹dowy gen. Fieldorfa „Nila”, sêdzia Maria Górowska wyda³a wyrok œmierci na gen.
Fieldorfa, prokurator Paulina Kern, oskar¿a³a gen. Fieldorfa.
P³k Hryckowian sêdzia S¹du Najwy¿szego, kpt. Badecki sêdzia, prokurator Czes³aw £apiñski, p³k Drochomirecki, p³k Roman Kryze, mjr Leon Hochberg wszyscy zgodnie s¹dzili rotmistrza W³odzimierza Pileckiego, skazuj¹c go na karê œmierci.
72
P³k Dusza morderca s¹dowy Doboszyñskiego, mjr Sura¿ki
niedosz³y morderca p³k. Antoniego Hedy „Szarego”.
Sêdzia Mieczys³aw Widaj - morderca s¹dowy oficerów AK:
Borowskiego, Minkiewicza, Olechnowicza, Szendzielorza „£upaszki”, ¿o³nierzy z okrêgu Wileñskiego AK. Ze szczególnym zaanga¿owaniem w tych zbrodniach uczestniczy³ sowiecki ¯yd p³k
dr Stolzman (krewny dzisiejszego prezydenta RP) z NKWD w
Gross Bon - Bia³ogard-Drawsko-Pi³a, prokurator p³k Stanis³aw
Zarakowski (¯arko), p³k Adam Humer z NKWD morderca £abêdzkiego i wielu innych oficerów AK, NSZ, WiN.
P³k Kasztelañski (pe³nomocnik NKWD), lekarz morderca,
asystent w zabijaniu ofiar „bezpieki”.
Grabicki, naczelnik wiêzienia Warszawa-Mokotów, gen. Tarnowski, sowiecki ¿yd, twórca NKWD, KBW, Informacji LWP
z nominacji Stalina, gen. Matejewski (Kugelschwanz), cz³onek
Kominternu, KPP, PPR, MBP (odpowiedzialny za przemyt polskiego z³ota i dukatów), gen. Skulbaszewski, sowiecki ¿yd, Generalny Prokurator LWP, p³k Or³owski, morderca ksiê¿y w Hiszpanii, p³k. Pacanowski (Komintern, NKWD, MBP, „Walterowiec”), z³odziej koœcielnego z³ota w Hiszpanii, morderca dzieci,
ksiê¿y, zakonnic, lubi³ podpisywaæ siê nad zw³okami pomordowanych, dokona³ wielu morderstw politycznych.
Rubinow, sowiecki ¿yd, prezes S¹du Nadzwyczajnego, organizator sowieckiej sprawiedliwoœci w PRL, gen. Ignacy Blum
(Mosiek Buchman), ¿ydowski policjant, wspó³pracowa³ z Gestapo, szef WUBP w Krakowie pod nazwiskiem p³k Bielecki.
Gen. Mieczys³aw Moczar (Demko Myko³a), NKWD, szef
MSW, b. szef WUBP w £odzi, mjr Halina Altenberg (Chaja Altenberg) oficer œledczy MBP, Józef Goldberg (brat Ró¿añskiego),
mjr Barbara Biller (Basza Lea) oficer œledczy MBP.
73
Dygnitarze partyjni i pañstwowi pochodzenia
¿ydowskiego
Boles³aw Bierut (Tomasz Jankowski) ps. „Bia³y”, „Bielak”.
ur. 18.04.1892 r. w Rurach Jezuickich k. Lublina, zm.
12.03.1956 r. w Moskwie. By³ specjalnym i g³ównym agentem
Sowietów w Polsce. W jego rêku spoczywa³o ca³e kierownictwo
pañstem, parti¹ i bezpieczeñstwem. Przed wojn¹ by³ m³odszym
oficerem NKWD, w czasie wojny podwójnym agentem na Bia³orusi, w Miñsku, Grodnie, Lidzie itd. Po likwidacji M. Nowotki i
P.Findera zosta³ g³ównym przedstawicielem Kominternu w Polsce. Od tego czasu datuje siê jego wielka niechêæ do W³. Gomu³ki i w chwili objêcia tego ostatniego stanowiska sekretarza
PPR, podejmuje z nim walkê.
Boles³aw Bierut natychmiast wprowadzi³ wypróbowane i niezawodne metody NKWD, s³ynne kapturowe morderstwa, szanta¿e, prowokacje, terror, przemoc, s¹dy doraŸne, wyow³uj¹c strach i przera¿enie, nawet wœród swoich. Formalnie Boles³¹wowi
Bierutowi podlega³y Ministerstwo Bezpieczeñstwa Publicznego,
Korpus Ochrony, wszystkie Urzêdy Bezpieczeñstwa, które zasilali sami zbrodniarze, bandyci, zdrajcy, a kierowali nimi sami ¿ydzi specjalnie przeszkoleni w ZSRR, a przybyli do Polski wraz ze
144 Dywizj¹ NKWD. Zadaniem tej Dywizji by³o w³¹czenie do
ZSRR Polski jako 17-tej Republiki. Ca³¹ dzia³alnoœæ operacyjna
aparatu bezpieczeñstwa podlega³a triumwiratowi: Boles³aw Bierut, Jakub Berman, Hilary Minc. Wspólnie zlikwidowali legaln¹
prasê opozycyjn¹ i w tych gazetach porozmieszczali dyspozycyjnych dziennikarzy: Skrzeszewskiego (Fukeman), Adama Wa¿yka
(Wagman), Turlejskiego, Jerzego Turowicza, Dawida Warszawskiego, Ernesta Skalskiego, Ungera, Dariusza Fikusa, Daniela
Passenta, Alinê Grabowsk¹ (Sarê Rotenfisch) i in.
Ochrona Boles³awa Bieruta sk³ada³a siê ze 150 ¿o³nierzy
i oficerów KBW oraz dodatkowo 25 specjalnych oficerów
ochrony osobistej. Tow. B. Bierut mia³ do dyspozycji 2 opance74
rzone samochody, specjalnie dla niego wyprodukowane przez
czechos³owack¹ fabrykê SKODA. Dyrektorem departamentu
ochrony rz¹du by³ p³k Tadeusz Grabowski, jego zastêpcami byli wy³¹cznie sowieccy ¿ydzi. Mimo szczelnej ochrony dosz³o do
kilku prób zamachu na B. Bieruta. W 1951 r. szeregowy ¿o³nierz
KBW pe³ni¹c s³u¿bê na posterunku w Belwederze odda³ niecelny strza³ do spaceruj¹cego Bieruta. Zastrzeli³ siê, zanim ktokolwiek zd¹¿y³ zareagowaæ. W 1952 r. agenci ochrony zamordowali m³odego nieznanego cz³owieka, który chcia³ dostaæ siê do
B. Bieruta ze skarg¹ osobist¹. Zaatakowany przez ochronê, wyrwa³ pistolet oficerowi Doskoczyñskiemu i zastrzeli³ go, sam
pad³ od gradu kul. W marcu 1953 r. na dziedziniec Belwederu
wdar³ siê robotnik, który zabi³ siekier¹ zastêpuj¹cego mu drogê
oficera specjalnej ochrony, pad³ od kul agentów ochrony.
B. Bierut pomimo rozleg³ych kompetencji, mia³ w³adzê ograniczon¹, wszystkie wa¿niejsze decyzje by³y podejmowane przez
specjalnego doradcê sowieckiego i podlega³y ca³kowicie jego
gestii. Bierut jedynie je firmowa³ swoim nazwiskiem.
Kochank¹ B. Bieruta by³a Wanda Górska, która pochodzi³a
z rodziny policyjnej. Jej brat pracowa³ w czasie okupacji w „Krypo” (niemieckiej policji kryminalnej) i mia³ bezpoœrednie powi¹zania z Gestapo i z Bierutem. Kiedy zosta³ zatrzymany pod pretekstem brania udzia³u w ³apankach, w wyniku interwencji Bieruta zosta³ zwolniony i oczyszczony z zarzutów.
Nad spreparowaniem ¿yciorysu Bieruta pracowa³a specjalna
komisja pod przewodnictwem Kowalczyka, Andrzeja Brauna,
Blomberga (Rotenschwantza, Hercla, Grosfelda), by zrobiæ
z niego wybitnego dzia³acza komunistycznego.
Jakub Berman
ur. siê 24.12.1901 r. w Warszawie, pochodzi³ z bardzo bogatej rodziny ¿ydowskiej, wybitny dzia³acz miêdzynarodowego ruchu syjonistycznego, podlega³ jedynie „Lo¿y Czerwonej”, by³
wiêc wysoko wtajemniczony i nietykalny.
75
Przebieg³y i chytry adwokat, sprawowa³ faktyczn¹ i niekontrolowan¹ w³adzê nad bezpieczeñstwem wewnêtrznym pañstwa, a w samej partii by³ g³ównym ideologiem i doktrynerem.
Mia³ nieograniczon¹ w³adzê, móg³ aresztowaæ, s¹dziæ, mordowaæ bez powodu. Do dyspozycji mia³ morderców s¹dowych.
By³ tzw. szar¹ eminencj¹, bezpoœrednio podlega³ £. Berii.
Z polecenia J. Bermana X Departament Urzêdu Bezpieczeñstwa
podda³ obserwacji wszystkich cz³onków Biura Politycznego
PPR, co umo¿liwi³o spreparowanie niezwykle kompromituj¹cych i obci¹¿aj¹cych materia³ów. Przy pomocy tej wiedzy szanta¿owano nawet najbli¿szych wspó³pracowników.
W 1952 r. wysz³a na jaw afera w Ministerstwie Zdrowia, gdzie
ujawniono, ¿e szagier J. Bermana, dr Grundberg handlowa³ lekarstwami (penicylin¹, streptomycyn¹ i passem - do walki z gruŸlic¹), które sprowadzono z zagranicy dla aptek. dr Grundberg przydziela³ je jedynie swoim zaufanym ¿ydom, którzy handlowali nimi
na czarnym rynku zarabiaj¹c krocie. Dziêki interwencji Bermana
ca³a sprawê zatuszowano i dr Grundberg pracowa³ bezkarnie na
swym stanowisku d³ugie lata.
Julia Bristygier
syjonistka ¿ydowska, znana jako „krwawa Luna”, wspó³organizatorka tajnej organizacji ¿ydowskiej pod kryptonimem „Czulant”, co w jêzyku hebrajskim oznacza³o ¿ydowsk¹ postawê religijn¹. Jest to odnoœnik do potrawy religijnej talmudycznych ¿ydów,
która jest tym smaczniejsza, im d³u¿ej jest trzymana w piecu. Tak¹ „potraw¹” by³y ofiary zbrodni i terroru, ¿o³nierze AK, inteligencja polska, która uniknê³a przeœladowañ hitlerowskich. Tajna organizacja „Czulant” uzna³a Polskê za „ziemiê obiecan¹”. W pierwszej
kolejnoœci nale¿a³o rozprawiæ siê z Koœcio³em Katolickim, jako
odwiecznym wrogiem. Tote¿ g³ównym zadaniem by³o opanowanie
wszystkich struktur od parafii do Watykanu. By³a kochank¹ i na³o¿nic¹ Jakuba Bermana, Hilarego Minca i Eugeniusza Szyra.
Po wkroczeniu wojsk bolszewickich do Lwowa w 1939 r.
76
J. Bristygierowa zosta³a konfidentk¹ nowych w³adz. Natychmiast zorganizowa³a tzw. komitet wiêŸniów politycznych, sk³adaj¹cy siê z samych ¿ydów bêd¹cych zwyk³ymi przestêpcami
kryminalnymi. Przy pomocy tego komitetu NKWD wy³apywa³o
wszystkich przeciwników politycznych i partyjnych.
Zaprowadzi³a swoje rz¹dy w ZPP. Polega³y one na prowadzeniu
tajnej dokumentacji organizacyjnej, tajnych akt osobowych, poufnej
korespondencji, poufnego rozdzia³u pomocy materialnej wœród ¿ydów. Te praktyki przenios³a do MBP. J. Bristygierowa œciœle wspó³pracowa³a z J. Bermanem w organizowaniu „wspólnot rodzin ¿ydowskich”. Nak³ania³a ¿ydów do zawierania mieszanych ma³¿eñstw,
przechodzenia na katolicyzm i zmianê nazwisk. Prowadzi³a s³ynne
biuro matrymonialne. Ma³¿eñskie pary mieszane obdarzano szczodrze zapomogami i wszelkimi przywilejami i dopiero takie wspólnoty ¿ydowskie decydowa³y o karierze politycznej najró¿niejszych zdrajców, renegatów, zaprzañców. Biuro to posiada³o specjalnie dobrany
personel, dyskretnie dzia³aj¹cy na terenie ca³ego kraju. Zorganizowa³a wielki zwi¹zek rodzin ze sob¹ spokrewnionych na wzór sycylijskiej
mafii, nietykalny i ponadczasowy. To z ich strony po œmierci Stalina i
Berii nasili³a siê najwiêksza represja na niespotykan¹ skalê.
G³ównym celem „krwawej Luny” by³o ca³kowite „krycie ¿ydów”, podobnie jak wczeœniej nazistów, faszystów, syjonistów,
na rzecz tworzenia przysz³ej Judeopolonii. W centrali „bezpieki”
mia³a nies³ychanie mocn¹ pozycjê i by³a nietykalna. Nazywano
j¹ pi¹tym wiceministrem bezpieczeñstwa”. Pracowa³a w Informacji, która stanowi³a centrum realizacji zbrodniczych akcji
organizacji „Czulant”. Podlega³a jej kontrola nad Sejmem, rz¹dem, Koœcio³em, organizacjami politycznymi. Sama prowadzi³a
œledztwa, wymyœlanymi przez siebie metodami katowa³a wiêŸniów. Kaza³a im rozbieraæ siê do naga i zgniata³a im genitalia
szuflad¹ od biurka. Bi³a po j¹drach nagich wiêŸniów szpicrut¹,
zakoñczon¹ o³owian¹ kulk¹. Stosowa³a tortury wieszaka na
rzeŸniczych hakach za œciêgna, bicie stalowymi prêtami po piêtach, polewanie na przemian lodowat¹ i wrz¹c¹ wod¹, stosowa77
³a damskie poñczoszki powy¿ej pachwin w górê, co polega³o na
wsypywaniu do jedwabnych poñczoch upalonego piasku wiœlanego (trzecia by³a ju¿ œmiertelna), wk³adanie o³ówków miêdzy
palce i œciskanie na zasadzie imad³a. Lubowa³a siê w pe³nym
pohañbieniu przeciwników, okazywaniu im pogardy. Jej prymitywna i bezwzglêdna nienawiœæ kierowana by³a w najczulsze
miejsca. Do niej „nale¿eli” aresztowani pos³owie, dygnitarze partyjni, dzia³acze polityczni. Przez jej „œledztwo” przeszli pos³owie
Putek i Dobrowolski, Kazimierz Pu¿ak - przywódca PPS, liczni
oficerowie AK. Chcia³a osi¹gn¹æ swój cel poprzez ca³kowite zniszczenie armii polskiej i zast¹pienie podleg³ymi instytucjami specjalnej politycznej policji, uzupe³nionej milicj¹ obywatelsk¹, co
by³o rozmyœlnym dzia³aniem i parali¿owa³o odruchy samoobrony
narodu. Czêsto w swych zwyrodnia³ych praktykach wys³ugiwa³a
siê swym przyjacielem p³k Stolzmanem z Bia³ogardu.
Po rozwi¹zaniu Informacji otrzyma³a bardzo dobr¹ posadê
w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Warszawie w dziale planowania. Wskutek licznych protestów ludnoœci zwolniono j¹ i wys³ano do Izraela. Ochronê zapewnili jej przyjaciele ¿ydzi, którzy
uznali, ¿e postawienie jej przed PRL-owskim s¹dem by³oby dla
niej obraŸliwe. Bêd¹c ju¿ w Izraelu otrzyma³a raporty od cz³onków
swej organizacji „Czulant”, by³a absolutnie pewna swej wygranej.
W³adys³aw Gomu³ka ps. „Wies³aw”
(¿ona ¿ydówka), po sprzedaniu Gestapo Paw³a Findera w listopadzie 1943 r. przej¹³ z polecenia Moskwy obowi¹zki I sekretarza KC PPR. W³. Gomu³ka odegra³ g³ówn¹ rolê w przygotowaniu dokumentów do utworzenia Komitetu Organizacyjnego Krajowej Rady Narodowej i wielu innych, czym sam przysporzy³ sobie wielu œmiertelnych wrogów. Po 1957 r. maj¹c bardzo siln¹
pozycjê w Moskwie stanowi³ szczególne zagro¿enie dla ¿ydów.
Zbyt du¿o wiedzia³ o ich wywrotowej dzia³alnoœci i dlatego by³
ci¹gle zwalczany przez wszystkie ¿ydowskie grupy nacisku.
78
Aleksander JóŸwiak ps. „Witold”
w czasie okupacji by³ szefem sztabu Armii Ludowej. Poleci³
on w tym okresie Jerzemu Albrechtowi utrzymywanie kontaktów
z Gestapo, deleguj¹c dwóch komunistów Walczaka i Minkiewicza, po wojnie aresztowanych przez X Departament i straconych.
Wyda³ rozkaz dowódcy oddzia³u na LubelszczyŸnie Grzegorzowi Korczyñskiemu, wymordowania ca³ego ¿ydowskiego oddzia³u
partyzanckiego w Lasach Janowskich, co zosta³o wykonane.
Po wojnie Al. JóŸwiak zosta³ komentantem Milicji Obywatelskiej. Milicja podlega³a bezpoœrednio ministrowi bezpieczeñstwa publicznego Stanis³awowi Radkiewiczowi. Al. JóŸwiak popiera³ partyzantów z okresu okupacji, szczególnie Mieczys³awa
Moczara, co dla Radkiewicza by³o bardzo niewygodne. W koñcu JóŸwiak musia³ odejœæ ze stanowiska komendanta MO, zna³
zbyt wiele tajemnic ró¿nych ludzi.
Hilary Minc
ur. siê w 1905 r. w Kazimierzu Dolnym, by³ cz³onkiem Zwi¹zku M³odzie¿y Komunistycznej, nastêpnie KPP. W latach 19251928 przebywa³ we Francji, gdzie koñczy³ studia ekonomiczne
i dzia³a³ we Francuskiej Partii Komunistycznej. W czasie wojny
przebywa³ w ZSRR, gdzie wraz z W. Wasilewsk¹ wspó³organizowa³ ZPP, a póŸniej I Dywizjê Koœciuszkowsk¹, ps. wojskowy
„Mirek”. Prowadzi³ destrukcyjn¹, zbrodnicz¹ i antypolsk¹ dzia³alnoœæ polityczn¹, oddaj¹c w ³apy NKWD najlepszych Polaków
z I Dywizji Koœciuszkowskiej.
Szczególnie wyró¿ni³ siê w tolerowaniu z³odziejstwa, okradania
¿o³nierzy ze skromnych racji ¿ywnoœciowych, zosta³ usuniêty przez
gen. Z. Berlinga ze stanowiska dywizyjnego prokuratora wojskowego, a zaw³aszczone naramienniki majora zerwa³ mu w obecnoœci
oficerów przed frontem, ówczesny pu³kownik Florian Siwicki. H.
Minca zdegradowano do stopnia kaprala i odes³ano do s³u¿by liniowej w jednej z kompanii. Wczeœniej na wniosek p³k W³. Sokorskiego odwo³ano go ze stanowiska szefa Wydzia³u Oœwiatowego.
79
W 1944 r. z porêczenia W. Wasilewskiej zosta³ szefem Biura
Ekonomicznego PKWN. Pe³nego poparcia udzieli³a mu J. Bristygierowa. Do 1956 r. zajmowa³ wiele stanowisk publicznych
partyjnych i pañstwowych. Po 1956 r. zbieg³ do Szwajcarii,
gdzie w banku ulokowa³ znaczne sumy w z³ocie i dolarach USA,
pochodz¹ce z grabie¿y i nadu¿yæ w czasie pe³nienia odpowiedzialnych funkcji i ³apówkarstwa za tuszowanie licznych afer.
Marceli Nowotko
agent NKWD i Gestapo, zaciek³y wróg Polaków i zaufany
cz³owiek £. Berii. Zrzucony do Polski w grudniu 1941 r. w celu
zorganizowania PPR z tzw. mêtów spo³ecznych i wprowadzenia
na stanowiska kierownicze ludzi z NKWD oraz rozszyfrowania
polskiego ruchu podziemnego i zlikwidowania go wszystkimi
dostêpnymi œrodkami przy pomocy Gestapo i „Krypo”. By³a torealizacja paktu Ribbentrop-Mo³otow.
Natychmiast po przyjeŸdzie do Warszawy, M. Nowotko przyst¹pi³ do zorganizowania na terenie miasta tajnej komórki dezorganizacyjnej. Zadaniem tej komórki by³o rozpracowanie i zlikwidowanie Delegatury Rz¹du i ca³ego ruchu niepodleg³oœciowego.
Komórka ta zbiera³a dane o dzia³alnoœci AK, tj. nazwiska, adresy,
szczegó³y dyslokacji i przesy³a³a je bezpoœrednio do Gestapo
w Alejach Szucha, podkreœlaj¹c, i¿ s¹ to szczególnie niebezpieczni komuniœci. Na podstawie tych ¿ydowskich doniesieñ
zgiê³o wielu wybitnych polskich dzia³aczy niepodleg³oœciowych.
M. Nowotko zastrzelony zosta³ przez Zygmunta Mo³ojca,
brata Edwarda, którego chcia³ wyznaczyæ na kierownika grupy
dywersyjno - dezinformacyjnej.
Edward Ochab
reprezentowa³ skrajny stalinowski bolszewizm, absolutny
zwolennik utworzenia z Polski 17-tej Republiki. Agent GPU,
NKWD, szkolony na przywódcê partii i nastêpcê Bieruta. Ojciec
Ochaba by³ przed wojn¹ pracownikiem Oddzia³u II i bezpieczeñ80
stwa w wojewódzwie krakowskim, wspó³pracuj¹cym z GPU.
Szwagier Ochaba - Czes³aw Ringer by³ konfidentem oficera informacyjnego Oddzia³u II przed wojn¹ w Krakowie i rozpracowa³ sprawê 16 oskar¿onych o szpiegostwo w wojsku polskim
na podstawie fa³szywych materia³ów podrzuconych przez ojca
Ochaba. Skazani dostali wyroki wiêzienia.
Karierê Ochaba zapocz¹tkowa³ Stalin oœwiadczaj¹c oficjalnie
w Moskwie: „U was w Warszawie jest wspania³y bolszewik, Ochab.
Dlaczego on do tej pory nie jest w³aœciwie wykorzystywany?”
Stanis³aw Radkiewicz
szef Urzêdu Bezpieczeñstwa. Konferowa³ codziennie z Bierutem, ale sw¹ dzia³alnoœæ uzgadnia³ wy³¹cznie z doradc¹ wojskowym, sowieckim genera³em Lalinem.
Wype³nia³ ka¿dy jego rozkaz bez komentarza. Doskonale
wiedzia³, ¿e w wiêzieniach osadzono dziesi¹tki tysiêcy niewinnych ludzi, których siê s¹dzi, rozstrzeliwuje i wywozi do Workuty i na Sybir.
Konstanty Rokossowski
ur. siê w grudniu 1895 r. pochodzi³ z polskiej, piastowskiej
rodziny, zrusyfikowanej, marsza³ek Zwi¹zku Radzieckiego, dwukrotny jego bohater. Od 1918 r. w Armii Radzieckiej. Od 1919 r.
w KPZR, wskutek nies³usznych oskar¿eñ wiêziony w latach
1937-1941 w sowieckich gu³agach. Podczas II wojny œwiatowej
jeden z najwybitniejszych dowódców radzieckich.
W 1949 r. zosta³ mianowany ministrem obrony narodowej,
nastêpnie marsza³kiem i wicepremierem Polski, by³ cz³onkiem
KC PZPR. Nie miesza³ siê do polityki wewnêtrzenej, zbyt dobrze
zna³ system. Czêsto nie bra³ udzia³u w posiedzeniach Biura Politycznego i nie informowa³ Bieruta o sprawach wojskowych. Instrukcje otrzyma³ z Moskwy i tam te¿ sk³ada³ raporty. Mieszka³
z rodzin¹ w Warszawie, mia³ te¿ willê w Konstancinie. Jego
ochrona sk³ada³a siê z 19 Rosjan.
81
Rodzony brat marsza³ka przed wojn¹ s³u¿y³ w poskiej policji, a w czasie okupacji wspópracowa³ z niemieck¹ policj¹ kryminaln¹ i polityczn¹ na terenie ZSRR. Pod koniec wojny zajmowa³ siê szabrowaniem Ziem Zachodnich i korzystaj¹c ze znanego nazwiska brata marsza³ka i jego ochrony, wywozi³ i handlowa³ wszystkim, co siê da³o.
Marsza³ek K. Rokossowski w 1956 r. powróci³ do Zwi¹zku
Radzieckiego, gdzie obj¹³ stanowisko wiceministra obrony.
Stanis³aw Ró¿añski (Goldberg)
szef Departamentu Œledczego, prowadzi³ œledztwa we wszystkich sprawach, z wyj¹tkiem tych, które dotyczy³y ¿ydowskich
cz³onków partii i rz¹du. WiêŸniów bestialsko bi³, kopa³ w krocze,
brzuch chc¹c wymusiæ przyznanie siê do winy.
By³ agentem GPU, NKWD. Wydawa³ NKWD wszystkich,
w tym równie¿ ¿ydów, za ich odchylenia i odmienne pogl¹dy
polityczne. Wœród ¿ydów cieszy³ siê du¿ym uznaniem, ale te¿
wielu go nienawidzi³o i ba³o siê. Ma na sumieniu setki ofiar zes³anych na Sybir i do Workuty.
Józef Œwiat³o (Izaak Fleiszfarb)
by³ cz³onkiem partii komunistycznych ponad 20 lat. Cieszy³ siê
szczególnym zaufaniem Bieruta i Radkiewicza, jednak by³ cz³owiekiem Jakuba Bermana. Mia³ dostêp do wszystkich tajemnic Urzêdów Bezpieczeñstwa, w tym i KC PZPR. Wykonywa³ najbardziej
poufne i tajne zadania. Zlecano mu œledzenie, operacyjne rozpracowywanie i aresztowanie najwy¿szych dygnitarzy re¿imu i partii.
Na polecenie Bieruta i Bermana aresztowa³ W³adys³awa Gomu³kê, marsza³ka Rolê-¯ymierskiego, gen. M. Spychalskiego,
kard. S. Wyszyñskiego i in. Jako funkcjonariusz MBP bra³ udzia³
w fa³szowaniu referendum i wyborów do Sejmu. Pracowa³
w MBP w Krakowie, Olsztynie, Warszawie. Zoganizowa³ wspólnie z ¿ydem R. Romkowskim specjalny oddzia³, który przekszta³ci³ siê w os³awiony X Departament. By³ znany w ca³ej Polsce,
82
szczególnie bali siê go wysocy dygnitarze partyjni, tacy jak on
zdrajcy i bandyci. Podpisywa³ wszystkie insturukcje i rozkazy
z X Departamentu. Jedn¹ rêk¹ nagradza³, drug¹ z ca³¹ bezwzglêdnoœci¹ kara³. Po swojej ucieczce na Zachód zgin¹³ w wypadku samochodowym upozoowanym przez swoich by³ych
podw³adnych.
Wanda Wasilewska
ur. w styczniu 1905 r. w Krakowie, zmar³a w lipcu 1964 r. na
raka w Kijowie.
G³ówna inicjatorka zniewolenia i upodlenia Polski, swoj¹
dzia³alnoœci¹ d¹¿y³a do ca³kowitego podporz¹dkowania Polski
¿ydo-komunistycznego imperium sowieckiemu. Pisarka, publicystka, dzia³aczka polityczna Kominternu. Po ukoñczeniu studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagielloñskim, pracowa³a jako nauczycielka, redagowa³a pisma dzieciêce „P³omyk”
i „P³omyczek”. Dzia³a³a w Lidze Obrony Praw Cz³owieka i Obywatela oraz w Czerwonej Pomocy w Polsce. Wspóorganizatorka Kongresu Pracowników Kultury we Lwowie w 1936 r. i s³ynnego strajku nauczycielskiego w 1937 r. w Warszawie. Wspó³pracowa³a z pras¹ PPS i pismami antyfaszystowskiego frontu
ludowego. W czasie wojny przebywa³a w ZSRR, bra³a czynny
udzia³ w pracach Zwi¹zku Pisarzy Radzieckich, by³a cz³onkiem
WKP/b, redagowa³a pismo „Nowe Widnokrêgi”, wspó³za³o¿ycielka i przewodnicz¹ca Zarz¹du G³ównego Zwi¹zku Patriotów
Polskich, wspó³pracowa³a z pismem „Wolna Polska”, wiceprzewodnicz¹ca KWN, gdzie z Moskwy przesy³a³a wszelkie instrukcje. By³a blisk¹ przyjació³k¹ Stalina. W 1945 r. wysz³a za m¹¿ za
Rosjanina O. Korniejczuka i osiad³a w Kijowie, gdzie zmar³a.
Aleksander Zawadzki
ur. siê w 1899 r. w Bêdzinie, zmar³ w 1964 r. w Warszawie.
Dzia³acz ruchu robotniczego, cz³onek Zwi¹zku M³odzie¿y Komunistycznej, KPP, genera³, górnik. Kilkakrotnie wiêziony. Podczas
83
II wojny œwiatowej przebywa³ w ZSRR, wspó³organizator ZPP,
przewodnicz¹cy Centralnego Biura Komunistów Polskich
w ZSRR, z-ca dowódcy I Armii Polskiej w ZSRR do spraw politycznych, w latach 1944-1945 z-ca naczelnego dowódcy Wojska Polskiego do spraw polityczno-wychowawczych.
Zwiazany w szczególny sposób ze zwi¹zkiem rodzin ¿ydowskich J. Bristygierowej. Piastowa³ wysokie funkcje partyjne i
pañstwowe, cz³onek PZPR, wojewoda œl¹sko-d¹browski, wicepremier, przewodnicz¹cy Ogólnopolskiego Komitetu Frontu
Jednoœci Narodu, mason Sanhedrynu, szczególnie samorz¹dowego, w celu doprowadzenia do rozruchów spo³ecznych.
Roman Zambrowski
syn rabina z Wilna, w 1946 r. partia powierzy³a mu zadanie
sfa³szowania referendum i wyborów. Dzia³a³ skutecznie. Po wyborach do Rad Narodowych w 1954 r. by³ oficjalnie odpowiedzialny za ca³y aparat wyborczy.
Ojciec Antoniego Zambrowskiego.
Micha³ Rola ¯ymierski
ur. siê w 1890 r. w Krakowie, ps. „Rola”, prawnik, marsza³ek Polski. Przed I wojn¹ œwiatow¹ ukoñczy³ Uniwersytet Jagielloñski i Akademiê Handlow¹ w Krakowie. Od 1909 r. dzia³a³
w ruchu niepodleg³oœciowym, w Polskich Dru¿ynach Strzeleckich. W latach 1911-1912 s³u¿y³ w Armii Austriackiej. Podczas
I wojny œwiatowej oficer Legionów Polskich. W 1918 r. po
przedarciu siê 2 pu³ku Polskiego Korpusu Posi³kowego przez
front pod Rañcz¹, którego by³ dowódc¹, zosta³ szefem sztabu
2 Korpusu Polskiego, by³ aktywny w POW na terenie Rosji.
Podczas przewrotu majowego w 1926 r. by³ jednym z dowódców
wojsk rz¹dowych, po zwyciêstwie J. Pi³sudskiego aresztowany i skazany na 5 lat wiêzienia w s³ynnej aferze zakupu masek przeciwgazowych na emigracji we Francji. Agent wielu wywiadów, ró¿nych armii:
sowieckiej, francuskiej, niemieckiej, pracowa³ dla Kominternu.
84
W okresie okupacji pracowa³ w ZPP w Moskwie, przej¹³
Gwardiê Ludow¹. Cz³onek PPR, KRN, naczelny dowódca AL,
wspótwórca PKWN w Moskwie, wspóorganizator LWP, marsza³ek Polski z nominacji Stalina. By³ jednym z czo³owych agentów
Gestapo w Polsce, handlowa³ ka¿d¹ informacj¹ na wszystkie
strony, w zale¿noœci od ceny. Za swe us³ugi ¿¹da³ zap³aty w drogocennych kamieniach, sztabkach z³ota, monetach. W czaie
okupacji proponowa³ sw¹ wspó³pracê Armii Krajowej (propozycjê odrzucono).
Kontakt z Gestapo utrzymywa³ przez agenta wywiadu niemieckiego Lewandowskiego i kierownika wywiadu Gestapo
Szpilknera. ¯ymierski przekazywa³ Gestapo raporty i materia³y
o wielu Polakach z niepodleg³oœciowych organizacji podziemnych. Z polecenia wywiadu sowieckiego oddawa³ w rêce Gestapo materia³y przygotowane w Moskwie, by³ dla Szpilknera niewyczerpanym Ÿród³em informacji. Z Moskwy otrzyma³ te¿ polecenia dotarcia do kardyna³a Sapiehy. W Moskwie prac¹ ¯ymierskiego kierowa³ p³k Szklarenko z wywiadu NKWD. Z nominacji
Stalina, za wybitne zas³ugi zosta³ dowódc¹ Armii Ludowej,
w rz¹dzie lubelskim ministrem Obrony Narodowej, potem wodzem naczelnym i marsza³kiem Polski. Odznaczony wieloma
orderami: Wielk¹ Wstêg¹ Orderu Virtuti Militari, sowieckim
Orderem Pobiedy, wysadzanym brylantami orderem Krasnoj
Znami, orderem Czerwonego Sztandaru, Krzy¿em Grunwaldu,
Orderem Odrodzenia Polski.
Mia³ swoje wille wypoczynkowe w Krynicy, Zakopanem, Sopocie oraz maj¹tki: podwarszawski Hellenówek, „Ksia¿êcy
Dwór” po³o¿ony w rozwidleniu rzek Wkry i Pier³awki. Wyposa¿enie - meble i antyki, dzie³a kultury, obrazy, rzeŸby pochodzi³y
z grabie¿y Ziem Odzyskanych. Po jego aresztowaniu zosta³y
przyjête przez Muzeum Narodowe w Warszawie. Po mianowaniu przez Moskwê w 1949 r. na naczelnego dowódcê WP
gen. K. Rokossowskeigo, kariera ¯ymierskiego dobiega koñca.
Wiosn¹ 1953 r. aresztowany przez Józefa Œwita³ê.
85
MASONERIA W POCZ¥TKACH PRL
W marcu 1941 r. na ³amach tygodnika „Jestem Polakiem”
w Londynie ukaza³ siê list otwarty in¿. Adama Doboszyñskiego
do ¿yda Antoniego S³onimskiego (sprawuj¹cego kierownicze
funkcje w miêdzynarodówce i w masonerii w Polsce), bêd¹cy
dowodem na istnienie masonerii œwiatowej, która budowa³a systemy ustrojowe (komunizm i faszyzm) w Europie. Oto jego
treϾ:
„Szanowny Panie!
Z „Wiadomoœci Polskich” dowiedzia³em siê, jakiej Polski
Pan chce. Naszkicowa³ Pan równie¿ z grubsza uk³ad stosunków
odpowiadaj¹cych Panu po wojnie. Pañskie s³owa maj¹ dla nas
du¿¹ wagê, bonie od dziœ uwa¿amy Pana za sztandarowy intelekt przeciwnego nam obozu. Ja zwalcza³em w Polsce wp³ywy
komunistyczne, a Pan napisa³ „Czarn¹ wiosnê”. Dziœ mieni siê
Pan socjalist¹ i demokrat¹. O tê przewrotn¹ ewolucjê nie bêdziemy siê sprzeczali, bo pozosta³ Pan w ramach tego samego
sposobu myœlenia miêdzynarodowego, nieskalanego ¿adnym
nacjonalizmem.
W ka¿dej epoce byli ludzie, którzy wierzyli, ¿e œwiat ulegnie
radykalnej naprawie. Ma Pan wielu zwolenników takiego myœlenia. T¹ chwil¹ ogólnej szczêœliwoœci mia³o byæ zajêcie przez bolszewoków Warszawy, obecnie mówi siê o zakoñczeniu wojny.
My nie wierzymy w raptown¹ naprawê ludzi. Nie wierzymy, ¿e
za kilka lat ludzie na œwiecie bêd¹ lepsi. Wrêcz przeciwnie. Wielu zdemoralizuje wojna, czêœæ uszlachetni. Niewiele siê zmienie,
zwyciê¿y z³o i zak³amanie.
Wierzymy, ¿e jest tylko jeden sposób na uleczenie cz³owieka, a mianowicie powolne bratanie, hartowanie go w ogniu wiary i moralnoœci chrzeœcijañskiej. Takim to powolnym procesem
wznios³a siê Europa na wy¿yny. Niestety, proces ten od paru
wieków przebiega wstecz. Ludzkoœæ odwraca sie od Chrystusa.
St¹d cywilizacji. Wprawdzie ostatnio katolicyzm odradza siê i
86
potê¿nieje, ale Niemcy i Holendrzy prze¿ywaj¹ katastrofê Chrystianizmu. W rezultacie œwiat nie bêdzie w 1944 r. bardziej
chrzeœcijañski ni¿ w 1900 r. Nie wierzê, ¿eby przeciêtny Europejczyk by³ lepszy za parê lat, gdy bêdziemy kszta³towaæ œwiat
powojenny.
A tylko z lepszymi ludŸmi mo¿na zlepiæ lepszy œwiat. Pisze Pan:
„Wszystko wskazuje na to, ¿e do starych kategorii ju¿ po tej
wojnie nie wrócimy... Zjednoczenie europejskie ju¿ siê kszta³tuje, ju¿ jest przedmiotem rozwa¿añ najwybitniejszych umys³ów
epoki, ju¿ jest w zasiêgu dzia³añ realnych polityków - tajnego
rz¹du œwiata....Na czele demokracji amerykañskiej stoi dziœ
cz³owiek wielki i jest nasz. Wspó³praca demokracji amerykañskiej z demokracj¹ angielsk¹ nie skoñczy sie po zwyciêskiej
wojnie. Idziemy do olbrzymich i œmia³ych przeobra¿eñ, zarówno politycznych jak i spo³ecznych i religijnych”.
Szanowny Panie!
Te s³owa móg³ Pan napisaæ w 1917 r. Te same has³a i nic ponadto. ¯adne z takich proroctw nie sprawdzi³o siê po poprzedniej wojnie. I niewiele maj¹ z tego ci, którzy w nie uwierzyli. I
po tej wojnie niewiele siê sprawdzi. Jest to czysty fa³sz, ohyda
dla maluczkich...
Wierzymy i mamy nadziejê, ¿e po tak wielkim wstrz¹sie, którymœ z kolei, nast¹pi¹ wielkie zmiany. Ale zmiany te bêd¹ powierzchowne, zewnêtrzne, oszukañcze, zmiany w osobach,
organizacjach, granicach i formach, natomiast istota rz¹dz¹cych ludzkoœci¹ zostanie bez zmian. Prawo bêdzie rz¹dziæ nadal
tylko tam, gdzie spo³eczeñstwo bêdzie na wysokim poziomie
etycznym, a tam gdzie etyka upadnie, upadn¹ narody. Jedne narody bêd¹ rozkwita³y, inne upada³y pod naciskiem systemu totalitarnego narzuconego si³¹.
Nikomu nie wolno zapominaæ, ¿e federacje, unie, commonwealthy bêd¹ siê rozwija³y tam, gdzie bêd¹ wyrazem naturalnych d¹¿eñ. Narzucone sztucznie, na si³ê, za³ami¹ siê ¿a³oœnie,
87
upadn¹ doprowadzaj¹c do nastêpnego nieszczêœcia, narobiwszy przedtem jak¿e wiele szkody nieodwracalnej.
Pisze Pan, ¿e po wojnie... przyjdzie zmierzch nacjonalizmów,
co wiêcej, pañstw narodowych. Zdaniem Pana, po tej wojnie
wielkie demokracje bêd¹ si³¹ najpotê¿niejsz¹. Si³a ta nie mo¿e
dopuœciæ do nowego odrodzenia siê nacjonalizmów i pañstw narodowych. Zupe³nie Pana nie rozumiem. Nacjonalizm, to rzecz
stara jak œwiat, jak Egipt, Sparta, Ateny, Rzym, Indie. to po prostu uczucie przywi¹zania do w³asnego narodu i wszystkie wynikaj¹ce z niego konsekwencje, jakie przeszkadzaj¹ i bêd¹ przeszkadza³y Panu i Pana wspó³plemieñcom. Je¿eli to uczucie jest
zbyt nieopanowane i zak³óca wspó³¿ycie wielkiej rodziny ludów
zwanej ludzkoœci¹, wtedy mówi siê o szowiniŸmie, jaki ujawni³
siê w Rosji Sowieckiej po 1917 r. Pan zwyk³ w takich razach mówiæ o nacjonalizmie zoologicznym. Zwyrodnienia nacjonalizmu
w pañskim rozumieniu nale¿y i wolno têpiæ. Ale mówiæ, ¿e nacjonalizmy kiedykolwiek znikn¹ na œwiecie, to naiwnoœæ i bzdura. Choæby po tej wojnie mia³y znikn¹æ wszystkie nacjonalizmy,
to dwa zostan¹ na pewno: angielski i ¿ydowski w Sowietach, aby
m¹ciæ i niszczyæ wszystko, co ma jak¹kolwiek wartoœæ...
Boli Pana, ¿e tu i ówdzie ktoœ mówi o imperalizmie polskim.
A wie Pan, czym by³aby szeroko zakrojona europejska federacja
(o czym mówi¹ Pañscy wspó³plemieñcy)? Nie taki sobie naturalny zwiazek paru pañstw pokrewnych, jak np. Czech, Polski,
Litwy, S³owiañszczyzny - ale federacja w rodzaju Stanów Zjednoczonych Europy, z³o¿onych z kilkunastu pañstw. By³oby to
poszerzone imperium angielskie z domen¹ ¿ydów i Niemców.
Taki zlepek pañstw mia³by tyle karnoœci, ile wymusiliby wspólnie RAF i Royal Navy lub inne tego rodzaju s³u¿by. Owszem, jest
to koncepcja, która wielu ludziom mo¿e siê uœmiechaæ.
...Czy Pan na serio podtrzymuje twierdzenie, ¿e po tej wojnie imperium brytyjskie zniknie, tak jak nacjonalizm angielski, a
tak naprawdê ¿ydowski? A mo¿e Pan przewiduje zanik syjonizmu? A mo¿e siê Panu zdaje, ¿e w Rosji Sowieckiej lub w USA
88
nie ma syjonistycznego nacjonalizmu? I nie bêdzie po wojnie?...
Nacjonalizmy zawsze by³y i bêd¹, dok¹d bêdzie istnia³ œwiat.
Jest nas wielu, którzy staramy siê o najwa¿niejsz¹ kulturê polskiego nacjonalizmu narodowego...
Anglia zmontowa³a nowoczesny naród, wytworzy³a w³asny
odcieñ religii, w³asny system elitarny pod postaci¹ i przewag¹
masonerii, w³asny ustrój gospodarczy, polityczny, wojskowy.
Wielkoœæ Anglii polega na tym, ¿e stworzyli ustrój ca³kowicie
narodowy. Najbli¿szy jej s¹siad - Francja - spróbowa³a przej¹æ
od Anglii jej instytucje narodowe, masoneriê, parlamentaryzm
o typie anglosaskim, kapitalizm. Te same instytucje, które przyczyni³y siê do wielkoœci Anglii (a któr¹ na pewno kiedyœ zgubi¹)
zgubi³y Francjê ju¿ na starcie. Tote¿ my nie przejmiemy od Anglików ani ich kapitalizmu, ani ich masonerii, ani ich typu parlamentarnego, ani ich sporów z Watykanem. Je¿eli to zrobimy,
przepadniemy, podziel¹ nas na euroregiony bez znaczenia politycznego i pañstwowego. W naszym interesie jest stworzenie
w³asnego ustroju politycznego, jawnego, nie opartego o obc¹
si³ê militarn¹ i ekonomiczno-polityczn¹. Mieliœmy nasz w³asny
typ parlamentarny w epoce Unii Lubelskiej (na sto lat przed
pierwszym Liberum Veto) i rozrastaliœmy siê wtedy w potê¿ny
Commonwealth Rzeczypospolitej. Staæ nas i teraz na wychowanie naszej demokracji i nadanie jej w³asnych polskich form.
Stworzymy w³asny ustrój gospodarczy, a nie zapo¿yczony
u A. Smitha czy K. Marksa. Bêdziemy pilnie patrzyli, by nasz katolicyzm mia³ odcieñ polski. Wywieziemy z Anglii kulturê ich
wspania³ego nacjonalizmu i rozwiniemy j¹ na swój sposób
w Polsce, pod warunkiem, ¿e Anglicy wczeœniej nas nie sprzedadz¹. ¯a³ujê, Panie Antoni, ¿e Pan tego ju¿ na w³asne oczy nie
zobaczy, bo wnioskujê z Pañskich s³ów, ¿e Pan nie zechce do
Polski wróciæ. Pisze Pan:
„Nie chcemy ¿adnego skazywania na wielkoœæ. My nie chcemy Polski z ¿elaza. Chcemy ¿yæ w zwyczajnym kraju. Nie na szañcu, nie na bastionie, nie na barbakanie, nie na przedmurzu. Nie
89
chcemy ani misji dziejowych, nie chcemy ani mocarstwowoœci,
ani polskiego imperializmu, nacjonalizmu. Chcemy ¿yæ w zwyczajnym kraju. To my postawimy kropkê nad „i”.
To siê Panu nie uda, Panie Antoni. Polska nie mo¿e byæ zwyczajnym krajem. Polska, w jej po³o¿eniu, mo¿e byæ tylko tak jak
by³o zawsze, krajem nadzwyczajnym, i tak bêdzie. W przeciwnym wypadku Europa wpadnie w sytuacjê bez wyjœcia. Pisze
Pan s³usznie, ¿e Polska bêdzie „pañstwem zale¿nym jedynie od
koniunktury, od niepewnych sojuszy, zdanych jedynie na hazard
wojen. Trzeba mieæ wielk¹ nienawiœæ i odwagê sumienia, by ten
kraj wymêczony pchaæ na d³ug¹ drogê krwi i ¿elaza, by zmieniaæ
te ziemie w obóz warowny”.
Nic nowego. Niestety, Bóg pchn¹³ nas, ten kraj na drogê krwi
i ¿elaza, zmusi³ nas do sta³ego warowania na granicach, wiêc jesteœmy przyzwyczajeni. I nikt tego faktu nie zmieni go³os³ownymi
zapewnieniami, ¿e bêdziemy sobie ¿yli na ziemiach polskich po
wieczne czasy, spokojnie, pod os³on¹ jakiejœ obcej federacji, która mo¿e jedynie doprowadziæ do powszechnego niepokoju. My,
Panie Antoni, wiemy, ¿e Polska na zawsze zostanie z woli Boga
- warowna ¿elazem, nie po to, by gnêbiæ s¹siadów, lecz by daæ
im spokój i ¿yæ w³asnym ¿yciem narodowym, nigdy obywatelskim, takim jak Anglia. Przyjmujemy do wiadomoœci, ¿e ¿ycie w
takich warunkach Panu nie odpowiada, ¿e Pan chce ¿yæ ¿yciem
odmiennym od naszego. Proponujemy wiêc, by Pan zosta³ tam,
gdzie demokracja ju¿ jest, a nie wraca³ do nas...
U nas stan potrzeby trwaæ bêdzie jeszcze bardzo d³ugo, mo¿e nawet do koñca lat 90-tych tego stulecia, a z nim koniecznoœæ zbudowania silnej w³adzy po polsku.
Pierwszym obowi¹zkiem bêdzie opamiêtanie narodu i powo³anie w³adzy, której celem bêdzie wychowanie u nas demokracji
o formach rodzinnych, naszych w³asnych, a nie zapo¿yczonych
od spo³eczeñstw anglosaskich, tj. syjonistycznego rytu.
Zadanie to bêdzie piêkne i pasjonuj¹ce, ale d³ugie i jak¿e
¿mudne. ¯adnymi frazesami i g³upimi has³ami go nie przyœpie90
szymy, bo to droga donik¹d. Jeœli Pan chce demokracji w pe³ni
i to zaraz po wojnie i jeœli nie lubi Pan ludzi silnej rêki, to niech
Pan do Polski nie wraca, poniewa¿ dziêki takim jak Pan d³ugo
jej nie bêdzie.
Napisa³ Pan o naszej polskiej tolerancji, ¿e powinniœmy
o niej mówiæ Anglikom. Bojê siê, ¿e bêdzie to niedelikatne wobec naszych gospodarzy, bo przecie¿ w czasie, gdy u nas by³o
dla Was olbrzymie eldorado tolerancji, oni skazywali na œmieræ
za katolicyzm i krzy¿owali na bramach stodó³ katolików w Irlandii. I Was, ¿ydów wygnali w XIII wieku, zbiegliœcie wówczas do
Polski, i po dziœ dzieñ staraj¹ siê Was wpuszczaæ jak najmniej.
Pozostaje do rozwi¹zania zagadka, dlaczego przy tych w¹tpliwych metodach Anglia wyros³a na pierwsz¹ potêgê œwiata,
a my przy naszej tolerancji dla Was, utraciliœmy niepodleg³oœæ
i krwawimy co pokolenie... Jeœliby to mia³o Panu pomóc przy
rozwi¹zywaniu tej zagadki, niech Pan przeczyta s³owa Francuza
Eduardo Drumonta w „La France Juive”.
„Poniewa¿ Francja mia³a 800 tysiêcy ¿ydów, wygna³a ich
w XIV wieku, by istnieæ. Poniewa¿ ich wygna³a, sta³a siê najwiêkszym narodem Europy, o czym oni nie zapomnieli. Poniewa¿ Polska przyjê³a tych ¿ydów, znik³¹ z rzêdu narodów, wydana na pastwê konspiracji i anarchii celowo szerzonej. Poniewa¿
Francja z kolei przyjê³a z powrotem tych ¿ydów polskich, kiedyœ
francuskich, jest w stanie upadku”.
Co za prorocze s³owa! Spe³ni³y siê na naszych oczach... Widzieliœmy tragediê Francji i nie dopuœcimy, by to samo powtórzy³o siê w Polsce, kiedy zbudujemy od podstaw nasze pañstwo. Ale nie bêdziemy ¿ydów wyganiali, jak to zrobili swego
czasu Francuzi, Portugalczycy, Hiszpanie, Anglicy, czy Szwedzi
podczas wojny trzydziestoletniej. To nie by³oby w naszym stylu.
Po prostu zorganizujemy, w porozumieniu z wielkimi demokracjami Zachodu, masow¹ emigracjê ¿ydów z Polski. Bêdzie to
akcja zorganizowana humanitarnie i wg najœwie¿szych metod
91
naukowych. Istnieje ju¿ dziœ zrozumienie dla tej sprawy... pod
warunkiem, ¿e nie wydarzy siê jakieœ nieszczêœcie...
Mamy nadziejê, ¿e w tej akcji dopomo¿e nam Pan i odda
swe cenne pióro na us³ugi wielkiej emigracji z Polski Pañskich
rodaków. Wspólnie dopilnujemy, by ten nieuchronny proces
odby³ siê w atmosferze godnej naszych wielkich tradycji, na poziomie polskiej tolerancji...
Co do Pana, to spodziewamy siê, ¿e znajdzie Pan bez trudu
gdzieœ na kuli ziemskiej mniej hazardowe miasto, bez szañców
i barbakanów, które bêdzie Pan móg³ opisywaæ rymami mniej
wymêczonymi, a na równie wysokim poziomie. I uwa¿amy, ¿e
nie bêdzie to Moskwa, poniewa¿ by³aby to Pana najwiêksza
i niewybaczalna pó³prawda, czyste szachrajstwo”.
A. Doboszyñski i B. Winiarski
Na ziemiach polskich masoni utworzyli ju¿ w 1928 r. klub
„Prometeusz” (J. Wala „Grabarze Polski, cz. I”). Jego dzia³alnoœæ
rozci¹ga³a siê na pañstwa Zachodniej Europy. Cz³onkami Klubu
byli nacjonaliœci i szowiniœci ukraiñscy, azerbejd¿añscy, kaukascy,
doñscy, armeñscy, uralscy. Protektorami byli ¿ydzi polscy, dzia³aj¹cy aktywnie wolontariusze: M. Mandelsman, I. Jêdrzejewicz,
J. Kaden-Bandrowski, A. Koc, A. Lednicki, K. Okulicz, S. Paprocki, C. Poznañski, S. Siedlecki, S. S³oñski, S. Stempowski,
A. Strug, S. Traugutt, L. Wasilewski (ojciec Wandy), J. Wo³oszynowski. Wielkimi Suwerenami Komandorii Rady Najwy¿szej byli:
A. Strug (1920-1929), S. Stempowski (1930-1936), tj. do czasu
delegalizacji przez prezydenta RP I. Moœcickiego, a wiêc zakazu
dzia³alnoœci na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.
Istnia³y 33 stopnie wtajemniczenia. Czêsto szeregowi masoni, wstêpuj¹c do wolnomularstwa z czysto szlachetnych pobudek, nie byli nawet zorientowani w g³ównych celach i kierunkach dzia³alnoœci swoich ló¿, tym bardziej w miedzynarodowych przygotowaniach do II wojny œwiatowej.
Nawet Andrzej Strug - wg relacji ¿ony Nelly - wyst¹pi³ z ma92
sonerii z powodu sprzeniewierzenia siê wolnomularstwa szlachetnym idea³om, krótko przed sw¹ tajemnicz¹ œmierci¹.
W miêdzynarodówce masoñskiej „Totenhopf und Knohten” byli masoni spod znaku B’neit B’rith (czyli Synowie Przymierza, co w
jêzyku hebrajskim oznacza naród wybrany). Czo³owym dzia³aczem
tego ruchu w Polsce miêdzywojennej by³ ¿yd Moj¿esz Schorr, który mówi³ o solidarnoœci wszystkich ¿ydów na ca³ym œwiecie i braterstwie wszystkich ludzi i narodów w myœl idei masoñskiej. W tym
celu opracowano dalekosiê¿ny plan wybieraj¹cy poza 2000 rok.
Miêdzynarodowy wp³yw B’neit B’rith polega na nacisku grup
wielkiego kapita³u, w tym kapita³u ¿ydowskiego w takich krajach
jak: USA, Wlk. Brytania, Francja, W³ochy, Hiszpania, Dania, Holandia, Polska. Wi¹¿e siê to z miêdzynarodowymi wp³ywami syjonistów i ca³ego Sanhedrynu. Pogl¹dy jego czo³owych dzia³aczy:
Aszera, Grindberga, ¯abotyñskiego, Begina „wy¿szoœci rasowej
¿ydów” zbli¿one s¹ do nazistowskich za³o¿eñ Adolfa Hitlera (te¿
¿yda). Pañstwo Izrael, ciesz¹ce siê sta³ym poparciem ¿ydów i
amerykañsko-¿ydowskiego kapita³u opiera swój ekspansjonizm
na teorii „wybranego narodu”, a wiêc jedynego do przewodzenia
innym. Dlatego ¿ydzi propaguj¹ zasadê „podwójnej lojalnoœci”
wobec pañstw, w których ¿yj¹, a g³ównie wobec Izraela.
Jest rzecz¹ tragiczn¹, ¿e inteligencjê w naszym kraju reprezentuj¹ masoni i ¿ydzi, a Polacy nie s¹ zorientowani w rozmiarach ich zbrodniczej dzia³alnoœci. Ale nad tym skutecznie czuwa³
„rz¹d ¿ydowski”: Jakub Berman odpowiedzialny za kadry, s³u¿bê bezpieczeñstwa, ideologiê, Hilary Minc - za ekonomiê, Józef
Cyrankiewicz by³ premierem przez ponad 20 lat, Jerzy Borejsza
zajmowa³ siê sprawami wydawniczymi i kultur¹. Politk¹ ideologiczn¹ i kadrow¹ w partii kierowa³ Roman Zambrowski.
Czo³owy dzia³acz masonerii okresu miêdzywojennego Henryk Ko³odziejski by³ w Polsce Ludowej cz³onkiem Rady Pañstwa
prezesem najwy¿szej Izby Kontroli.
Mason - prof. Maurycy Jaroszyñski minister spraw wewnêtrznych w rz¹dach sankcyjnych by³ po wojnie wiceprezesem
93
Polskiej Akademii Nauk, nagminnie nadaj¹c tytu³y naukowe masonom ¿ydom. Nasza narodowa tragedia polega na tym, i¿ wielu utalentowanych ludzi nie ma pojêcia, ¿e s³u¿¹ swymi umiejêtnoœciami masoñskim inspiratorom.
G³ównym celem B’neit B’rith jest ubezw³asnowolnienie narodów, przeciw którym siê zwracaj¹. Tak postêpowali w Niemczech od 1933 r., gdzie g³ównymi dzia³aczami miêdzynarodówki masoñskiej byli ¿ydzi: Adolf Eichmann - z-ca Hitlera ds holokaustu, zabity w Izraelu, Nosig agent NKWD i Gestapo w Berlinie. Obaj za wiedz¹ swych prze³o¿onych podjêli decyzjê przesiedlenia do Polski 600 tys. ¿ydów.
Tajny rz¹d masoñski ma obowi¹zek fa³szowania historii narodów na podstawie zak³amanych teorii, wystêpuj¹c w roli autorytetów moralnych. Ci przedstawiciele „wybranego narodu”,
ludobójcy, zbrodniarze, krwawi oprawcy, odpowiedzialnoœæ za
dokonane przestêpstwa ukryli pod p³aszczykiem zbrodni „holokaustu”. G³ówny organizator pogromu ¿ydów Ben Gurion, zgodnie z doktryn¹ przywódców syjonistycznych zawar³ umowê
z K. Adenauerem w 1946 r., na mocy której za 8,5 mld dolarów
USA zrzuci³ odpowiedzialnoœæ za tzw. holokaust na Polaków.
St¹d ¿ydowskie wrzaski przeciw Karmelowi, symbolom religijnym, ¿¹dania zwrotu rzekomego maj¹tku, walka przeciw projektom lustracyjnym, niezaspokojone ¿¹dania odszkodowañ itp.
Wspó³czeœnie rz¹dy masonerii polegaj¹ na przechwytywaniu i utrzymaniu w³adzy pod ró¿nymi has³ami, w Polsce g³ównie „Solidarnoœci”. Bezwzglêdne pos³uszeñstwo wobec „rz¹du
œwiatowego” zapewnia karierê osobist¹ i materialn¹ ludziom
prymitywnym, czego przyk³adem s¹ pos³owie i senatorowie na
czele z kolejnymi prezydentami-nieukami. Rodzi to niezdrow¹
sytuacjê oœwiatowo-edukacyjn¹, negatywny system selekcji.
W latach 40 i 50-tych ¿ydzi na ca³ym œwiecie wdziêczni byli
Zwi¹zkowi Radzieckiemu za jego stosunek do ¿ydów w czasie
wojny, za poparcie idei powstania Izraela i szczodr¹ pomoc fi94
nansow¹. Œrodowiska te w pe³ni popiera³y komunizm i wierzy³y w jego œwiatowe zwyciêstwo. Jednak w wyniku œcierania siê
dwóch przeciwstawnych nurtów i orientacji politycznych dosz³o
w 1944 r. do wielu morderstw politycznych. Zadenucjowani zostali wówczas przedstawiciele orientacji proradzieckiej prof. Marceli Handelsman, doc. Ludwik Widerszel, Halina Krahelska, dr Jerzy Makowiecki i inni ¿ydzi.
Po zakoñczeniu II wojny œwiatowej zaczê³a odgrywaæ decyduj¹c¹ rolê syjonistyczna masoneria ¿ydowska z dr. Józefem
Rettingerem - polako¿erc¹ - ca³kowicie opanowuj¹c sfery dyspozycyjne, kierownicze w bloku pañstw socjalistycznych. Przejêli równie¿ kierownicz¹ rolê w Stanach Zjednoczonych i w niektórych pañstwach Zachodniej Europy, w tym tak¿e rz¹d polski
w Londynie.
Pomiêdzy judaizmem a masoneri¹ zachodzi œcis³y zwi¹zek.
Ca³a symbolika oparta jest na postaci legendarnego „Hirama”
(budowniczego œwi¹tyni Salomona). Równie¿ w rytua³ach widaæ wp³yw kaba³y ¿ydowskiej. „Ksi¹¿e Królewskiej Tajemnicy”
oraz „Genera³ Wielki Inspektor” to s¹ dwa najwy¿sze stopnie
wtajemniczenia „Lo¿y Templariuszy” - Masonerii Bia³ej, którzy
twierdzili, ¿e kaba³a jest g³ówn¹ filozoficzn¹ podstaw¹ i kluczem
œwiatowej masonerii.
Masoneria ¿ydowska zorganizowana jest w zakony, z których g³ównym i najbardziej znanym jest „B’neit B’rith”. Do zakonów nale¿¹ wy³¹cznie ¿ydzi najwy¿szego wtajemniczenia, bez
wzglêdu na pogl¹dy, które i tak prezentuj¹ na pokaz.
W dwóch tysi¹cach ló¿ jest pó³ miliona cz³onków i dzia³aczy
w 42 krajach. Dzia³aj¹ w elitach w³adzy, s¹ czêsto prezydentami,
premierami, ministrami, szefami wywiadów. Reprezentuj¹ jednoczeœnie interesy nacjonalizmu, szowinizmu i faszyzmu ¿ydowskiego w najbardziej jaskrawej postaci.
Karierê naukow¹ robi¹ w naszym kraju zawsze studenci bêd¹cy cz³onkami kó³ek m³odzie¿owych organizowanych przez
wybitnych profesorów masonów.
95
Masoneria najchêtniej obejmowa³a swoimi wp³ywami wydzia³y humanistyczne: historiê, filozofiê, socjologiê, pedagogikê, prawo, medycynê, psychiatriê.
W Warszawie szczególn¹ rolê odgrywali: dr Emil Kipa i prof.
Marceli Mandelsman, historycy zatrudnieni na Uniwersytecie
Warszawskim, posiadaj¹cy œcis³e kontakty z Muzeum Narodowym i Akademi¹ Umiejêtnoœci w Berlinie.
Dr Emil Kipa w czasie okupacji by³ ³¹cznikiem pomiêdzy masoneri¹ polsk¹ i niemieck¹, staraj¹c siê spacyfikowaæ wrogie
nastroje Polaków do Niemców. Czêsto goœci³ na Wawelu. Z jego oraz dr. Hansa Franka inicjatywy, podobn¹ akcjê prowadzi³
Front Odrodzenia Narodowego, którego oœrodek stanowi³a lo¿a
„Credo”, kierowana przez masona Witolda Bieñkowskiego, kuzyna W³adys³awa Bieñkowskiego (równie¿ masona, cz³onka KC
PPR i KC PZPR, dzia³acza opozycyjnego powi¹zanego z KOR
i „Solidarnoœci¹”).
W okresie powojennym na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego dzia³a³a grupa masonów: Aleksander
Gieysztor, Stanis³aw Lorentz, Kazimierz Micha³owski, Juliusz
Starzyñski, Maria Turlejska (¿ona renegata Jan Turlejskiego,
który zgin¹³ w 1941 r.), Maria Bernhard, Micha³ Walicki, W³odzimierz Antoniewicz, W³adys³aw Tomkiewicz.
W latach 50-ych grupa Al. Gieysztora wspó³dzia³a³a z tzw.
Warszawsk¹ Szko³¹ Historyków reprezentowan¹ przez powojenne pokolenie uczniów prof. Stanis³awa Ossowskiego, prof.
Bogdana Suchodolskiego, prof. Tadeusza Kotarbiñskiego, prof.
Adama Schaffa. W jej sk³ad wchodzili: Leszek Ko³akowski, Jerzy Szacki, Zygmunt Bauman, Micha³ Walicki i in.
W tym okresie Al. Gieysztor patronowa³ grupie systenckiej
Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia. Wspiera³ równie¿ dzia³ania tzw. poszukiwaczy sprzecznoœci Adama Michnika. Profesor Gieysztor wykorzystujac swoje olbrzymie wp³ywy w KC
PZPR za³atwi³ Karolowi Modzelewskiemu stypendium „Giorgio
Gino” w Wenecji, gdzie ten spotka³ siê z w³oskimi masonami.
96
W pierwszych latach powojennych o¿ywion¹ dzia³alnoœæ na
terenie Uniwersytetu Warszawskiego prowadzi³y trzy wy³¹cznie
¿ydowskie kluby œciœle ze sob¹ powi¹zane:
„Pawianów”, „Asystencka” i „Personalistów“. Kluby by³y terenem rekrutacji dla wewnêtrznych krêgów wtajemniczenia masoñskiego. Klub „Pawianów” powsta³ na prze³omie lat 1945/1946
w Warszawie z incjatywy prof. Bogdana Suchodolskiego. Jego
cz³onkami byli: Irena Gliwko-Wojnar, Krzysztof Dunin-W¹sowicz,
Jan Strzelecki, Zygmunt D¹browski, Nik Rostworowski, Halina
Korciepiñska i in. By³o to elitarne œrodowisko obserwacji i rekrutacji nowych cz³onków. Klub istnia³ do 1951 r., wielu jego cz³onków zasili³o MBP, kadry partyjne.
Klub „Asystencki” posiada³ dwa oœrodki rekrutacji: ³ódzki
i warszawski. Inspiratorami i jego duchowymi opiekunami byli
prof. Stanis³aw i Maria Ossowscy. Cz³onkowie: Marian Czerwiñski, Stanis³aw Frybas, Jan Strzelecki, Krystyna Zwoliñska, Alina
Grabowska, Myszka Krahelska itp. Wielu cz³onków tego klubu
zbli¿onych by³o do prawego skrzyd³a PPS. W zespo³ach „Asystenckich” obowi¹zywa³ podzia³ na wewnêtrzne i zewnêtrzne
krêgi wtajemniczenia.
Warszawski Klub „Asystencki” by³ kontynuatorem analogicznie dzia³aj¹cego w czasie okupacji na Uniwersytecie Warszawskim klubu kierowanego przez Henryka Hi¿a - asystenta
prof. Tadeusza Kotarbiñskiego. W sk³ad okupacyjnej grupy
wchodzili: Andrzej Grzegorczyk, Klemens Szaniawski, Henryk
Stonert i in.
Z grup¹ „Asystenck¹” wspó³pracowa³a grupa J. Wilhelmiego, do której nale¿eli: Lech Burdacki, Witold Jedlicki, Jan Józef
Lipski, Andrzej Walicki, prof. Anna Chmielowska.
Grupa ³ódzka Klubu „Asystenckiego” œciœle wspó³pracowa³a
z ¿ydowsko-niemieck¹ lo¿¹ „Bilderberg”, nale¿eli do niej: Marian Prze³êcki, Leszek Ko³akowski (ówczesny asystent prof.
Adama Schaffa), Witold Jedlicki i in. W 1949 r. przenieœli siê oni
na Uniwersytet Warszawski.
97
Wiosn¹ 1945 r. powsta³ Klub „Personalistów” w Warszawie
na bazie dzia³aj¹cego w Krakowie Klubu „Logofagów” (tj. po¿eraczy wiedzy i tradycji). Po przeniesieniu siê do Warszawy ta
grupa (m.in. Zygmunt Skórzyñski, Czes³aw Czapow, Aleksander
Matejko) redagowa³a wk³adkê do PAX-owskiego tygodnika
„Dziœ i Jutro”. Do grupy do³¹czyli: Jan Strzelecki, Jerzy Kubin,
Andrzej Wielowieyski, Jan Józef Lipski i in.
Dzia³anie grupy „Personalistycznej” w okresie stalinowskim
stworzy³o warunki kszta³cenia przysz³ych mafijnych kadr we
wszystkich oœrodkach akademickich, szko³ach, w harcerstwie.
Z jednej strony zwi¹zane by³y z tradycj¹ i ideologi¹ prawicy
PPS, z drugiej z nurem intelekualnym œrodowiska katolickiego.
Wymownym jest zwi¹zek nazwisk: Jan Strzelecki, Witold Jedliñski, Aron Berman jako Wiktor Borowski (brat Jakuba Bermana), Klemens Szaniawski, Zygmunt Skórzyñski, Andrzej Wielowieyski, Stanis³aw Stomma, Jerzy Turowicz, Leszek Ko³akowski, Maria Turlejska, Adam Schaff. Ten sk³ad nie by³ dzie³em
przypadku, a œwiadom¹ i d³ugofalow¹ realizacj¹ zamierzeñ masonerii w przygotowaniu „trzeciego” i „czwartego” garnituru
(„drugi” tworzy³ Jakub Berman).
W latach 40- ych i 50-ych dzia³a³a w £odzi bardzo silna grupa „M³odych Dzier¿yñszczaków” o skrajnie stalinowskim zabarwieniu. W jej sk³ad wchodzili: Leszek Ko³akowski, Wiktor Woroszylski, Ryszard Herczyñski, wspó³pracowali: Jan Józef Lipski,
Klemens Szaniawski, Wiktor Borowski, Czes³aw Mi³osz.
W po³owie lat 70-ych masoneria w ramach zwi¹zku rodzin ¿ydowskich rozwinê³a szerok¹ dzia³alnoœæ i ca³kowicie opanowa³a naukê polsk¹. Prof. Al. Gieysztor zorganizowa³ eksluzywn¹ grupê na
terenie Zamku Królewskiego. Jej cz³onkami byli m.in.: Klemens
Szaniawski, Henryk Samsonowicz, Jerzy Sawicki, Wac³aw Gajewski, W³adys³aw Fiszdon, Krystyna Kersten, Aleksander Ma³achowski, Bronis³aw Geremek. W 1980 r. prowadzili oni aktywn¹ dzia³alnoœæ w kampanii przedwyborczej, d¹¿¹c do obsadzenia swoimi
ludŸmi decyzyjnych stanowisk w Polskiej Akademii Nauk i na Uni98
wersytecie Warszawskim. Zwi¹zek rodzin ¿ydowskich przechwyci³
wiêkszoœæ najwy¿szych stanowisk w PAN, rz¹dzie, ministerstwach.
Prof. Al. Gieysztor zosta³ prezesem PAN, a wiceprezesami:
prof. Wac³aw Gajewski i porf. W³adys³aw Fiszdon (przyjaciel
dr Ryszarda Herczyñskiego aresztowanego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA), prof. Henryk Samsonowicz wybrany zosta³ rektorem Uniwersytetu Warszawskiego. Powo³a³ on specjaln¹ Komisjê Rehabilitacyjn¹ dla dania satysfakcji moralnej
„pohañbionym w 1968 r., wybitnym uczonym o niezwyk³ej
uczciwoœci intelektualnej” (czyli bandzie masonów z B’neit
B’rith). Chodzi³o o Leszka Ko³akowskiego, Krzysztofa Pomiana,
Bronis³awa B¹czka, Zygmunta Baumana, Aleksandra Smolara,
Adama Michnika, Halinê Grybsztajn i in.
Z t¹ grup¹ zwi¹zany by³ œciœle czo³owy mason w Polsce,
prof. Bogdan Suchodolski (przyjaciel Ben Guriona). Niezmiernie
³atwo i czêsto zmienia³ swe pogl¹dy polityczne, w zale¿noœci od
potrzeb. By³ endekiem, s³u¿y³ w sanacji, w czasie okupacji gorliwym katolikiem i inicjatorem powo³ania PPR, po wojnie zagorza³ym stalinowcem, wyznawc¹ marksizmu i lenizmu.
Masonami byli te¿: prof. Stefan Baley (Wielki Mistrz), Hanna Pohorska, prof. Franciszek Czubalski b. rektor UW i Akademii Medycznej w Warszawie, prof. Stanis³aw Helsztyñski, znany
anglista, prof. W³odzimierz Zonn, astronom zwi¹zany z UW.
W œrodowisku warszawskim znanym masonem by³ prof.
Wdzia³u Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ¿yd Jakub Sawicki. Przyjaciel Jakuba Bermana, w czasie okupacji rzekomo przeszed³ na katolicyzm i sta³ siê frankist¹. Po wojnie przez pewien
czas by³ kierownikiem III Zakonu Dominikañskiego, bez œwiêceñ.
Równie¿ prof. Helena Radliñska-Rajchmanowa przesz³a na
katolicyzm w celu infiltracji œrodowiska koœcielnego. Utrzymywa³a stosunki z grup¹ ksiê¿y masonów: Janem Ziaj¹ z Lasek
k. Warszawy, ks. Czajkowskim i in. Z jej porêczenia wychowaniem na Uniwersytecie £ódzkim kierowa³ ¿yd mason, polako¿erca, agent MBP Adam Stanowski, cz³onek centrum kierowni99
czego grupy „Sodalicyjnej” inspirowanej przez „Tygodnik Powszechny” Jerzego Turowicza i Tadeusza Mazowieckiego. Tygodnik ten by³ wa¿nym oœrodkiem masoñskim na terenie kraju,
œciœle powi¹zany z centralnym oœrodkiem masonerii ¿ydowskiej.
MASONERIA W OŒRODKACH
NAUKOWYCH NA TERENIE KRAJU
Oœrodek ³ódzki
Masoni: prof. prawa ekonomicznego Uniwersytetu £ódzkiego
Wac³aw Fabierkiewicz, wspó³pracownik prof. Stefana Kuczyñskiego, prof. Henryk U³aszn - g³ówny filar masonerii kpolskiej. Przed
II wojn¹ œwiatow¹ wspólnie z prof. Florianem Znanieckim,
prof. Wac³awem Sobieskim oraz dr. Józefem Rettingerem tworzyli
na Uniwersytecie Poznañskim zwart¹ grupê silnie zwi¹zan¹ z ruchem
masoñskim. W tej grupie uczestniczy³ Krzysztof Skubiszewski.
Prof. Albert Dryjski, kierownik Katedry Psychologii na U£ do
koñca 1949 r.
Prof. Jan Namiotkiewicz - prawo handlowe w Instytucie Wileñskim w okresie przedwojennym, po wojnie dziekan wydzia³u
prawa na KUL oraz sêdzia S¹du Najwy¿szego (odrzuca³ wszystkie proœby o rewizjê).
Prof. Stefania Skwarczyñska, ¿ona dzia³acza sanacyjnegocz³onka KPP, wspópracowa³a z miesiêcznikiem „Znak”, przyjació³ka prof. B. Suchodolskiego, Aleksandra Wata, Marii Turlejskiej, Jerzego Zawiejskiego (przechrzty).
G³ównym masonem by³ prof. Sergiusz Hessen, przed wojn¹
czo³owy ideolog sanacji. Zwi¹zani z nim byli prof. Stanis³aw
i Maria Ossowscy, prof. Remigiusz Bierzanek, a jego uczniami prof. W³adys³aw Babirkiewicz i prof. Krzysztof Skubiszewski.
Ten ostatni specjalizowa³ siê w dobieraniu ludzi o sk³onnoœciach
homoseksualnych.
100
Oœrodek krakowski
Uniwersytet Jagielloñski - wydzia³ prawa w pierwszym okresie powojennym opanowany by³ ca³kowicie przez masoneriê.
Wybitnymi masonami byli: prof. Ludwik Erlich, prof. Jerzy Langrod - Wielki Mistrz Lo¿y „Kopernik” w Pary¿u, a jego praw¹ rêk¹ Jerzy Turowicz.
Oœrodek wroc³awski
Uniwersytet Wroc³awski - wyk³adowc¹ na tym Uniwersytecie by³ od 1946 r. dr Stefan Kuczyñski, wspópracownik prof.
Wac³awa Fabierkiewicza, prof. Jakuba Fabierkiewicza i prof.
Bogdana Suchodolskiego.
Oœrodek toruñski
Zas³u¿onymi masonami byli: prof. Tarnowska, prof. Stefan
Srebrny, prof. Ludwik Kolanowski.
Oœrodek lubelski
Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Lubelskim centrum masonerii stanowi³a sekcja Polskiego Towarzystwa Historycznego. Aktyw tworzyli profesorowie: Leon Bia³kowski, Andrzej Wojtkowski, Leon Halban nale¿a³ do wypróbowanych masonów, którzy poœwiêcili siê przejêciu inteligencji
katolickiej od wewn¹trz, poprzez rozbicie koœcio³a. W latach
40-ych ostentacyjnie obnosi³ siê swym katolicyzmem, swoj¹
„siln¹ wiar¹”. Mia³ rozleg³e powi¹zania miêdzynarodowe. Stale
utrzymywa³ kontakty z „Wielkim Wschodem Francji”, jako cór¹
„Wielkiej Lo¿y Wschodu”, z Jerzy Langrodem, który by³ Wielkim Mistrzem Lo¿y Polskiej „Kopernik” we Francji, z Ben Gurionem, Gold¹ Meir i innymi ¿ydami.
Wa¿n¹ rolê w KUL odgrywa³ prof. Stefan Swie¿awski,
wspó³pracuj¹cy z grup¹ „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku”,
grup¹ „Solidacji”.
KUL w okresie powojennym sta³ siê centralnym oœrodkiem
i g³ówn¹ baz¹ masonerii polskiej. Kardyna³ Sapieha wiedzia³
101
o roli KUL-u i ubolewa³, ¿e jest to wylêgarnia fa³szerzy historii
Koœcio³a Katolickiego, bezpoœrednio sprawców utraty niezawis³oœci pañstwa polskiego. Uwa¿a³, ¿e lepiej, gdyby tej uczelni
nie by³o, bo nie ma ono nic wspólnego z Koœcio³em katolickim.
Z t¹ uczelni¹ zwi¹zani byli najwiêksi agenci i wrogowie katolicyzmu i Polski.
Katolickim tylko z nazwy by³ „Tygodnik Powszechny”. Mason Jerzy Turowicz otrzyma³ koncesjê od Jakuba Bermana. By³
to najwiêkszy szwindel „bezpieki”, grono wspó³towarzyszy sta³o siê najlepszym Ÿród³em denucjatorów. Pod przykrywk¹ artyku³ów pe³nych uczuæ religijnych, cytatów z Pisma Œwiêtego,
wypowiedzi hierarchów Koœcio³a, funkcjonuje wa¿na ekspozytura masoñska, centrala konspiracji ¿ydowskiej. W zespole pracuje spore grono homoseksualistów, lesbijek, agentów obcych
wywiadów, niektórzy pracownicy nawet nie udaj¹ katolików,
np. Stefan Kisielewski, znany libera³, zaufany Lo¿y „Kopernik”
serdeczny przyjaciel Jerzego Giedroycia.
O pozycji masonów decyduje zakon „B’neit B’rith” w Pary¿u,
Bernie, Bonn, Rzymie. Przyk³adem jest szybka kariera W³adys³awa Bartoszewskiego, który zupe³nie niespodziewanie awansowa³ na cz³onka „Tygodnika Powszechnego”. Udawa³ gorliwego katolika w okresie studiów akademickich.
W czasie okupacji sta³ siê niewierz¹cym rozwodnikiem, porzuci³ ¿onê Polkê, a poœlubi³ ¯ydówkê, wspó³pracowa³ z bezpiek¹. Ma bardzo bliskie powi¹zania z amerykañsk¹ central¹
„B’neit B’rith” i ca³¹ ¿ydowsk¹ masoneri¹ niemieck¹. PrzyjaŸni³
siê z braæmi Jakubem i Aronem Bermanami. To oni umo¿liwili
mu wystêpowanie w roli „profesora” Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego, mimo, ¿e nie posiada³ nawet doktoratu.
KUL-em opiekowa³a siê ca³a grupa przedstawicieli „Tygodnika Powszechnego”: Stanis³aw Stomma, Jacek WoŸniakowski,
Adam Stanowski, Stefan Swie¿awski, sekunduj¹ im: J. Turowicz, T. Mazowiecki, Z. Kuratowska-Jaszuñska (Goldman),
102
A. S³onimski, J. Berman. Dlatego zrozumia³ym jest fakt, ¿e
w masoñskich pismach Lo¿y „Kopernik” najczêœciej cytowanymi czasopismami s¹ „Tygodnik Powszechny” i „Znak”.
Konspiracja ¿ydowska jak i ca³a masoneria w swojej dzia³alnoœci opiera siê na ludziach, których wychowuje, wspomaga
i przygotowuje przez ca³e dziesiêciolecia do ostatecznego celu opanowania œwiata. Przyk³adem tego mo¿e byæ „grupa sodalicyjna”, rozbudowana m³odzie¿ówka „Tygodnika Powszechnego”. Opiekê nad ni¹ sprawowa³ Jerzy Turowicz, Stefan Swie¿awski, Tadeusz Mazowiecki. Oto losy tej grupy:
Zofia Lewin wspó³pracowa³a szczególnie z W³adys³awem
Bartoszewskim przy pisaniu ksi¹¿ki „Ten jest z ojczyzny mojej”
poœwiêconej eksterminacji ¿ydów w Polsce w czasie II wojny
œwiatowej, w której Polaków i Niemców w równym stopniu obwinia siê o udzia³ w martyrologii, cierpieniu i mêczeñstwie ¿ydów. Stefan Wiklanowicz zosta³ redaktorem naczelnym miesiêcznika „Znak” oraz cz³onkiem zespo³u „Tygodnika Powszechnego”. Po sierpniu 1981 r. jako przedstawiciel Komisji Krajowej
NSZZ „Solidarnoœæ” wyje¿d¿a³ na Zachód wraz z innym masonami. Adam Stanowski zosta³ profesorem KUL, by³ redaktorem
naczelnym organu „Solidarnoœæ Lubelska”. Ksi¹dz Józef Tischner zosta³ profesorem, Juliusz Beks jest zastêpc¹ redaktora naczelnego „Wiêzi”, Tadeusz Mazowiecki by³ premierem Polski,
Feliks Sawicki (kuzyn Jerzego Turowicza) zosta³ kierownikiem
i wychowawc¹ „sekcji kulturowej” Klubu Inteligencji Katolickiej
w Warszawie. Grupa ta odegra³a bardzo wa¿n¹ rolê w 1980 r.
wspó³pracuj¹c z ¿ydowskimi „Komandosami”.
Romuald Kuku³owicz wystêpowa³ w charakterze doradcy „Solidarnoœci” z ramienia ks. kardyna³ Stefana Wyszyñskiego, zadenuncjowanego w latach 50-ych przez Tadeusza Mazowieckiego.
Andrzej Wielowieyski, zwi¹zany z „Tygodnikiem Powszechnym”, cz³onek redakcji „Wiêzi”, nale¿a³ do Klubu Krzywego Ko³a,
aktywny cz³onek masoñskiej ekspozytury bermanowskiej pod nazw¹ „Konserwatorium - Doœwiadczenie i Przysz³oœæ”, senator RP.
103
Po roku 1981 wielu z nich znalaz³o siê wœród doradców ksiêdza prymasa Józefa Glempa, jako cz³onkowie Prymasowskiej
Rady Spo³ecznej: Jerzy Turowicz, Stanis³aw Stomma, Andrzej
Wielowieyski, Andrzej Micewski (aktyw grupy „Doœwiadczenie
i Przysz³oœæ” oraz „Tygodnika Powszechnego”), przechrzta
ks. Bronis³aw Dembowski (kapelan warszawskiego KIK-u, wspó³pracownik „sekcji kulturowej” oraz „Komandosów”), Andrzej
Œwiêcicki (prezes warszawskiego KIK, denuncjator, mason).
Klub Krzywego Ko³a
Rodowód grupy osób, której powierzono zadanie rozniecenia rozruchów na Uniwersytecie Warszawskim w marcu 1968 r.
W 1955 r. w Warszawie uformowa³ siê „Klub Krzywego Ko³a”, jego wspó³za³o¿ycielem by³ Micha³ Bristygier, syn „krwawej
Luny”, przy jej aktywnym wsparciu.
Klub sta³ siê kuŸni¹ póŸniejszych kadr kierowniczych, partyjnych, pañstwowych, zwi¹zkowych, kulturalno-oœwiatowych,
naukowych. Podj¹³ blisk¹ wspó³pracê z tygodnikiem „Po Prostu”, w którym pracowali sami ¿ydzi.
Kierownictwo Klubu tworzyli: Pawe³ Jasienica (Lech Beynar), Aleksander Ma³achowski (Mach - syn Karczmarza z Chorzel w woj. ciechanowskim), Jerzy Duracz, Tadeusz Byrski, Witold Jedlicki. Wyznawali jawnie pogl¹dy reakcyjne i rewizjonistyczne. Cz³onkami byli: Wojciech Ziembiñski, Jan Wolski, Leszek Ko³akowski, Jan Wyka, Jan Olszewski, Ludwik Hass, Henryk Holland (ojciec Agnieszki - autorki wielu ohydnych antypolskich filmów). W pracach Klubu uczestniczyli: Karol Modzelewski (Fiszer - syn Zenona), Jacek Kuroñ, Adam Michnik, Antoni
Zambrowski (syn Romana), Andrzej Drawicz, Bogdan Tejkowski, Antoni S³onimski (Stoma), S. Szechter (wujek Adama Michnika). Najliczniejsz¹ grupê tworzyli dziennikarze, literaci, publicyœci, historycy, prawnicy, Ekonomiœci. Wszyscy narodowoœci
¿ydowskiej. „Klub Krzywego Ko³a” by³ miejscem opracowywa104
nia ró¿nych koncepcji, programów politycznych, spo³ecznych,
ekonomicznych, które by³y realizowane po odsunieciu W³. Gomu³ki od w³adzy.
W 1962 r. Klub zosta³ rozwi¹zany wskutek ujawnienia roli jak¹ odegrali jego cz³onkowie w przekszta³ceniu pogrzebu Henryka Hollanda, ¿ydowskiego prowokatora w wielk¹ manifestacjê.
Wówczas jego dzia³acze zasilili Kluby Inteligencji Katolickiej i inne organizacje.
W tym okresie ¿ydzi zaczêli nazywaæ siebie „Komandosami”
(czyli ¿o³nierzami specjalnej jednostki bojowej zorganizowanej
do prowadzenia rozpoznania, dywersji, opanowania wa¿nych
obiektów itp.)
W 1965 r. w mieszkaniu Wojciecha Ziembiñskiego zredagowano tzw. „List 34”. G³ównymi autorami Listu byli Jacek Kuroñ
i Karol Modzelewski. Nawo³ywali w nim klasê robotnicz¹ do wyst¹pieñ przeciwko w³adzy pañstwowej, która wyzyskuje robotników i ch³opów odbieraj¹c im si³¹ produkt pracy. Preparowali
te¿ ¿yciorysy niewygodnych dzia³aczy spo³eczno-politycznych
i przekazywali je radiu „Wolna Europa” celem publicznego ich
skompromitowania.
Ruchy spo³eczne, do których d¹¿yli mia³y odsun¹æ od w³¹dzy W³adys³awa Gomu³kê, Mariana Spychalskiego i innych niewygodnych towarzyszy. rozwa¿ali koncepcje wyprowadzenia
m³odzie¿y na ulicê celem zamanifestowania niezadowolenia,
zorganizowania pochodu pod Ambasad¹ ZSRR w Warszawie,
itp. patronem „Komandosów” byli: Edward Ochab - przewodnicz¹cy Rady Pañstwa, W³adys³aw Wicha - sekretarz KC PZPR,
Marian Rybicki - minister sprawiedliwoœci, który skutecznie
ochroni³ ich przed odpowiedzialnoœci¹ za dzia³alnoœæ wywrotow¹ w 1968 r.
„Komandosi” posiadali liczne zagraniczne kontakty polityczne, wywiadowcze, mafijne, dziêki emigracji z lat 50-tych, która
mia³a obowi¹zek u³atwiaæ ich nawi¹zywanie. Na przyk³ad Antoni
Zambrowski, Karol Modzelewski nawi¹zali kontakty z trockista105
mi we W³oszech, z komunistami z IV Miêdzynarodówki. Po
ujawnieniu przez S³u¿bê Bezpieczeñstwa w 1964 r. ich dzia³alnoœci trockistowskiej, obaj otrzymali wyroki wiezienia. W wiêzieniu
mogli pisaæ prace doktorskie, a nastêpnie ich wypuszczono, by
mogli spokojnie przygotowaæ wydarzenia marcowe w 1968 r.
Równie¿ Adam Michnik czêsto podró¿owa³. Starszy brat Leon (Jerzy) wyemigrowa³ w 1959 r. do Izraela, brat Stefan by³ sêdzi¹ s¹du wojskowego i mia³ na sumieniu 9 wyroków œmierci,
zbieg³ do Szwecji. Wujek Szymon Szechter i jego ¿ona Nina Karsov znani z dzia³alnoœci antypolskiej wyemigrowali do Izraela.
Korzystaj¹c z powi¹zañ rodzinnych podró¿owa³ do Francji, Austrii, Niemiec, gdzie omawia³ z dzia³aczami ¿ydowskimi sytuacjê
mniejszoœci ¿ydowskiej w Polsce, przyjaŸni³ siê z pracownikami
radia „Wolna Europa”, „New York Timesa”, „Le Monde”, odwiedza³ parysk¹ „Kulturê” J. Giedroycia, nawi¹zywa³ kontakty
z agentami CIA i Mosadu.
Jacek Kuroñ (Kortblum) matka ¿ydówka, ojciec dzia³acz PPS,
PZPR, dziennikarz „Dziennika Ludowego” we Lwowie, „Czerwonego Sztandaru”, po wojnie pracowa³ w spó³dzielczoœci. Jacek
aktywnie dzia³a³ w Zwi¹zku M³odzie¿y Polskiej, Zwi¹zku M³odzie¿y Socjalistycznej, organizowa³ w Warszawie dru¿yny harcerskie
im. Gen. Œwierczewskiego, zwane „Walterowcami”.
Wiktor Górecki (Muhlred) urodzony po wojnie, syn Jana Góreckiego, cz³onka KPP, PPR, PZPR. Brat Wiktora - Hugo mieszka w Brazylii i jako w³aœciciel przedsiêbiorstwa „Sulamex” narazi³ Skarb Pañstwa na wielomilionowe straty dolarowe wskutek niekorzystnego dla nas importu skór, obuwia, myd³a.
Antoni Zambrowski (syn Romana), urodzi³ siê w 1934 r.
Podczas wojny razem z rodzicami przebywa³ w ZSRR. Po wojnie studiowa³ w Polsce, dzia³a³ w organizacjach m³odzie¿owych,
w PZPR. W 1957 r. agresywnie protestowa³ przeciwko zamkniêciu przez W³. Gomu³kê ¿ydowskiego pisma „Po Prostu”.
W 1965 r. w³¹czy³ siê aktywnie w dzia³alnoœæ katolickich kó³
opozycji politycznej. W tym celu przeszed³ z judaizmu na kato106
licyzm. Wzi¹³ œlub koœcielny, ochrzci³ dziecko oraz aktywnie
uczestniczy³ w obchodach „Milenium”. Mimo tego judaizm jest
mu bli¿szy.
O przygotowaniach „Komandosów” do wydarzeñ marcowych byli dobrze poinformowani: Edward Babiuch, Henryk Jab³oñski, Andrzej Werblan, Jerzy Waszczuk, Romuald Jezierski.
Po agresji wojsk izraelskich na ziemie arabskie (Egipt, Syriê
i Jordaniê) przywódcy pañstw socjalistycznych potêpili Izrael
i zerwali stosunki dyplomatyczne z tym pañstwem. Decyzja ta
spotka³a siê w polskim œrodowisku ¿ydowskim z wielkim oburzeniem, a nienawiœæ skierowano w stronê W³. Gomu³ki, który
przyst¹pi³ do usuwania ze stanowisk wszystkich, którzy publicznie manifesowali swoje poparcie dla Izraela.
Inicjatorom „Marca 1968” chodzi³o o zmianê w Polsce w³adzy, ale ich agresja nie mog³a byæ skierowana przeciwko stagnacji ekonomicznej kraju, bowiem za ewidentne b³êdy gospodarcze odpowiadali wy³¹cznie ¿ydzi. Pos³u¿yli siê wiêc pretekstem, jakim by³o wystawienie dramatu Mickiewicza pt. „Dziady”. Mimo tych zabiegów manewr przejêcia w³adzy nie uda³ siê
dlatego, ¿e przerwano milczenie na temat rodowodu „Komandosów” i powi¹zania ich z niektórymi prominentami ¿ycia partyjno-pañstwowego. Odwo³ano wówczas Edwarda Ochaba ze
stanowiska przewodnicz¹cego Rady Pañstwa, jego miejsce zaj¹³ Marian Spychalski. W tym czasie Wojciech Jaruzelski zosta³
ministrem Obrony Narodowej.
Wymienione agendy mafijne, to wysoko wyspecjalizowane
zespo³y dywersji politycznej, infiltracji, manipulacji opini¹ spo³êczn¹. Grupy te na pozór niezale¿ne, w istocie s¹ powi¹zane
personalnie, rodzinne, organizacyjnie. Stanowi¹ jeden z³o¿ony
zespó³, ca³y organizm niewidoczny z zewn¹tz. Ich podstawowym zadaniem jest wywo³ywanie wstrz¹sów spo³ecznych, które w konsekwencji umacniaj¹ wp³ywy mafijne i zniewalaj¹ naród. Dzia³aj¹c z moc prawa nadanego im przez poprzedników,
powielaj¹c stary schemat zamiany katów w wybawców i dobro107
czyñców. Kiedyœ zbrodniarze, podwójni agenci NKWD, Gestapo, z zimn¹ krwi¹ za sowite pieniadze wykonywali swój proceder niszczenia narodu polskiego, dziœ oni sami lub ich dzieci,
wnukowie, krewni, pod szyldem „Solidarnoœæ”, Klubu 300, Klubu Rzymskiego, Fundacji Batorego robi¹ to samo, dokonuj¹c
kolejnego rozbioru Polski.
7 maja 1988 r. zarejestrowano kolejn¹ mafijn¹ agendê, Fundacjê Batorego i jej integraln¹ czêœæ Klub Europa.
Za³o¿ona przez Georga Sorosa, pe³nomocnika Jeffreya
Sachsa i œwiatowej ¿ydowskiej finansjery, wymyœlona przez Andrzeja Szczypiorskiego. Oto jej sk³ad:
Jerzy Turowicz przewodnicz¹cy
Zbigniew Janas wiceprezes
Józef Chain sekretarz
Georg Soros cz³onek honorowy
Bogdan Borusewicz - cz³onek honorowy, pose³
Bronis³aw Geremek - cz³onek honorowy, pose³, minister spraw
zagranicznych
Jan Gros prof. Emary Uniwersity USA, cz³onek honorowy
Leszek Ko³akowski - cz³onek honorowy
Marek Król red. naczelny „Wprost”, „Respublica”
Krzysztof Michalski - prof. IMW w Wiedniu
Adam Michnik - red. naczelny „Gazety Wyborczej“
Zbigniew Pe³czyñski - prof. Uniwersytetu w Oxfordzie
Maria Radomska prof. SGGW, AR
Anna Radziwi³³ b. minister oœwiaty
Andrzej Rabczyñski - prof. Columbia Uniwersity USA
Józef Tischner - prof. Papieskiej Akademii Teologii
Stanis³aw Welisz prof. Columbia Uniwersity USA
Aleksander Smolar - prof. PAN
Hanna Suchocka b. premier, pose³
Teresa Bogucka, Jan Osiatyñski, Micha³ Boni, A. Ziêbicki,
A. Wojnarowski, J. Stachurska, Halberstadt, Czes³aw Bielecki,
108
B³oñski, Dziewanowski, Marek Edelman, W³adys³aw Frasyniuk,
Aleksander Hall, Holzer, Tadeusz Mazowiecki, M¹czek, Czes³aw
Mi³osz, Artur Miêdzyrzecki, Janusz Onyszkiewicz, Opiela, Ryszard Reiff, Ruter, Soldar, P. S³onimski, Cha³asiñska, Gasparski,
Konczewski, Modrzewski, Slisz, Andrzej Stelmachowski, Soko³owska, Stanis³aw Stomma, Sieklicka, J. Sczczepañski,Andrzej
Szczypiorski, A. Trzeciakowski, Andrzej Wajda, A. Wielowieyski,
Wróblewski, Henryk Wujec, Zofia Kuratowska, Krystyna Zachwatowicz, Ryszard Kapuœciñski, Witold Lutos³awski i inni pomniejsi ¿ydzi.
Ludzie ci powi¹zani z tajnym masoñskim, syjonistycznym
rz¹dem œwiatowym realizuj¹ nadal plan zredukowania Polski do
roli Euroregionów o peryferyjnym znaczeniu, bez przemys³u,
produkcji, rolnictwa, nauki, kultury, wiary katolickiej. Staliœmy
siê obiektem gigantycznej manipulacji, opartej na rozptaniu
wielkich emocji spo³ecznych za niewyobra¿alne pieniadze, rzucone w tym celu z Banku Œwiatowego.
Ten silny pêd ¿ydowskiego wolnomularstwa ku ca³kowitemu
podporz¹dkowaniu œwiata „narodowi wybranemu” musi zakoñczyæ siê katostrof¹. Trzecie tysi¹clecie przyniesie ze sob¹ nowy
sprawiedliwy porz¹dek, zwyciêstwo prawdy nad z³em. Taka
nadzieja tkwi w rodz¹cej siê sile S³owiañszczyzny, opartej na
wspólnej tradycji, wierze, obyczajach, kulturze, korzeniach.
Konfrontacja ta zakoñczy siê sromotn¹ klêsk¹ naszych odwiecznych ciemiê¿ycieli.
Karol Orkan
109
Download

POZNAJ ¯YDA - Polska Partia Narodowa