Twojemiejsce
nr 13/2014 (II kwartał)
odkrywamy regiony
W siódmym niebie
Warmia i Mazury: Zadbane dłonie:
Wypoczynek jak z baśni
Nasza wizytówka
Wywiad z jackiem
wójcickim
Zaklinam
czas
About each other
Tessa Capponi-Borawska:
Czuję się jak drzewo
edytorial
Drodzy Czytelnicy
Przed Państwem kolejne wydanie magazynu
„Twoje Miejsce”. Mamy nadzieję, że proponowane tematy zainteresują Państwa i będą
interesującą lekturą.
Gwiazdą numeru jest śpiewak i aktor, występujący w Piwnicy pod Baranami i Kabarecie
Olgi Lipińskiej – Jacek Wójcicki.
Pochodząca z Florencji włoska arystokratka,
wykładowczyni historii Włoch i włoskiej
kuchni na Uniwersytecie Warszawskim – Tessa
Capponi-Borawska – jest bohaterką działu
About each other.
Za oknami aura już wiosenna, w wolnym
czasie zatem warto wybrać się na wrotki. Dział
Aktywnie poświęcamy tej właśnie dyscyplinie,
która stanowi doskonały sposób na zrzucenie
zbędnych kilogramów albo po prostu rekreację na świeżym powietrzu.
O tym, jak zadbać o dłonie, które są naszą
wizytówką, a z racji cienkiej, delikatnej skóry
wymagają szczególnej troski, piszemy w dziale W siódmym niebie.
Badania dowodzą, że wystarczą 3 negatywne
opinie w internecie, aby reputacja hotelu
w oczach internautów była negatywna. Sposoby wpływania na wizerunek hotelu kształtowany w sieci prezentuje tekst w dziale Oblicza
biznesu – „W poszukiwaniu hotelu idealnego”.
O lokowaniu kapitału poza sektorem
tradycyjnych usług finansowych, czyli tzw.
inwestycjach alternatywnych, traktuje artykuł
„Inwestycje alternatywne w polską sztukę”.
W naszym kraju jest wiele wartych odwiedzenia miejsc. Tym razem rekomendujemy
Mazury – Krainę Tysiąca Jezior i niezliczonych
możliwości spędzenia wolnego czasu. Nawet
jeśli dotrzemy tam innym niż własne auto
środkiem lokomocji, możemy skorzystać
z oferty wypożyczalni samochodów, by zobaczyć najciekawsze miejsca w okolicy.
I jak zwykle, dla zaostrzenia apetytu, podajemy smakowite przepisy szefów kuchni hoteli
zrzeszonych w PPH&R.
Życzymy ciekawej lektury.
co w numerze?
04.WYWIAD
Zaklinam czas:
Rozmowa
z Jackiem Wójcickim
14.OBLICZA SZTUKI
Inwestycje alternatywne
w polską sztukę
10.OBLICZA BIZNESU
W poszukiwaniu
hotelu idealnego
21.ROZMAITOŚCI
Wypożyczonym
samochodem:
Służbowo i rekreacyjnie
08.ODKRYWAMY REGIONY
Warmia i Mazury:
Wypoczynek jak z baśni
18.W SIÓDMYM NIEBIE
Zadbane dłonie:
Nasza wizytówka
Wydawca:
Feniks Media Group W. Ślaga, D. Wajs spółka jawna
ul. Na Wierzchowinach 1D, 30-222 Kraków,
fax: 12 263 06 22, tel. 12 257 01 51
Studio DTP:
Kierownik studia: Jerzy Gorczyca
Graficy: Wojciech Kleszcz, Krzysztof Kusiak
Redakcja:
Redaktor naczelny: Krzysztof Jędrocha
Redaktor prowadzący: Michał Durbas
Korekta: Jolanta Witkowska
Współpraca: Grzegorz Chmielewski, Grażyna Jancik,
Aneta Szymczyk-Miraś, Paweł Kawałek, Beata Pałac,
Radosław Urban
Dział produkcji i kolportażu:
Krzysztof Chachlowski, e-mail: [email protected]
Marketing i reklama:
Marek Czaja, tel. 12 263 06 62, [email protected]
Druk:
ALNUS Sp. z o.o., ul. Wróblowicka 63, 30-698 Kraków;
3
22.OD KUCHNI
Przepisy szefów kuchni
24. about each other
Tessa Capponi-Borawska:
Czuję się jak drzewo
26.AKTYWNIE
Renesans wrotkarstwa
W magazynie wykorzystano zdjęcia z biblioteki Shutterstock.com.
Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany
tytułów. Materiałów niezamówionych nie zwracamy. Przedruki
z magazynu „Polish Prestige Hotels & Resorts Twoje Miejsce“ dozwolone
są wyłącznie za uprzednią pisemną zgodą wydawcy. Redakcja nie
odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Wydawca ma prawo odmówić
zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeżeli ich treść lub forma są
sprzeczne z linią programową lub charakterem pisma oraz wydawcy
(art. 36 pkt 4 Prawa prasowego).
Foto na okładce: Jacek Wrzesiński / Agencja Mai
Rozmawiał: Paweł Kawałek; Foto: Jacek Wrzesiński / Agencja Mai
Jacek wójcicki:
Zaklinam czas
wywiad
Z wykształcenia aktor, choć w jego sercu od zawsze grała muzyka. Dla niej porzucił deski
teatru, ona sprawiła, że jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów i osobowości
muzycznych. Tenor bez operowego zacięcia – Jacek Wójcicki.
Czy w Pana rodzinie były tradycje
muzyczne?
Otóż nie. Wiem, że dla wielu jest to sporym
zaskoczeniem, ale nikt z moich przodków,
protoplastów nie zajmował się muzyką.
Przynajmniej nie zawodowo. Amatorsko,
owszem – wuj grał na akordeonie, tata na
organkach, ale nie traktowali tego jako
sposobu na życie. Ot, takie zwierzynieckie
klimaty – mam na myśli dzielnicę Krakowa,
z której wywodzi się moja rodzina.
Pamięta Pan swoje pierwsze występy?
Kiedy to było?
Jako bardzo młode, zaledwie czteroletnie
pacholę, zacząłem wydawać dźwięki, które
oddziaływały na słuchaczy, a szczególnie
wzruszały żeńską część mojej ówczesnej
publiczności. Wychowawczynie w przedszkolu, panie w stołówce, mamy innych
dzieci – wszyscy słuchali z zachwytem, jak
śpiewam. Nie mogłem tego pamiętać, ale
z opowieści mojej mamy wiem, że śpiewałem rzewnie i poruszająco. Brałem udział we
wszystkich akademiach i uroczystościach.
Z racji niskiego wzrostu stawiano mnie na
stołku – malutki brunecik o włoskim typie
urody, wzbudzający opiekuńcze uczucia.
Tak widać to na zdjęciach, które mam
w domu. Panie w kuchni przygotowywały
ekstrajajeczniczki i inne przysmaki „dla
Jacusia”, żebym dla nich zaśpiewał. Moim
sztandarowym przebojem była piosenka
włoskiego chłopca – Robertino Lorettiego
–„Mamma”. Śpiewałem ten numer udawanym włoskim, ale i tak się podobało.
A potem był chór…
Wszystko dzięki mamie! Przeczytała
w ogłoszeniach Filharmonii Krakowskiej,
że organizowany jest nabór do chóru
chłopięcego. Widząc moją dotychczasową aktywność artystyczną, pomyślała,
że byłoby dobrze, gdybym mógł wziąć
udział w przesłuchaniach. Tu trzeba
wspomnieć, że Zwierzyniec, który dzisiaj
znajduje się niemal w ścisłym centrum,
dawniej był dzielnicą peryferyjną,
przez co wyjście do miasta było czymś
w rodzaju wycieczki lub wręcz wyprawy.
Poszliśmy zatem na pętlę na Salwatorze
(dzielnica Krakowa – przyp. red.),
i pojechaliśmy tramwajem. Na miejscu
Wolny zawód daje
wspaniałe możliwości,
poczucie swobody. Ale to
również niepewność
jutra. Z czasem człowiek
się z nią oswaja, choć
pozostaje obawa
o przyszłość.
okazało się, że – jak zwykle – jestem najmniejszy. Gdyby nie upór mojej mamy,
właśnie z tego powodu odpadłbym
w przedbiegach. Pani, która prowadziła
kolejne dzieci do sali egzaminacyjnej,
spojrzała na mnie z góry i powiedziała,
że mamy przyjść za rok, dodając, że nie
nadaję się, bo jestem za mały. Mama
odparła, że tak zrobi, ale prosi o przesłuchanie. Bo co, jeśli okaże się, że nie mam
wystarczających zdolności? Opowiadała,
że wszedłem do sali, zza drzwi zaczął
wydobywać się mój dziecięcy sopranik,
5
a chwilę później z sali wybiegła pełna
entuzjazmu, egzaminująca pani profesor, krzycząc: „Gdzie jest matka tego
chłopca? Zostaje natychmiast przyjęty!
Bez okresu próbnego!”. Wtedy zupełnie
nie rozumiałem, o co jej chodzi.
Niemal równie szybko zyskał Pan
status solisty.
Zostałem nim po miesiącu lub dwóch,
ale przyznam, że średnio mi się to
podobało.
Dlaczego? To przecież niemałe wyróżnienie.
To było wyzwanie. Wielu chłopców i ja
jeden, stojący na środku i śpiewający
solo. Ta wizja powodowała we mnie
maleńki stresik, którego dzisiaj zupełnie
nie odczuwam. Ba! Wręcz uwielbiam
śpiewać w pojedynkę. Wtedy natomiast
bardzo się bałem występów solowych.
Wspomnę tylko, że uczęszczałem na zajęcia chóru trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i piątki, począwszy od 3
klasy szkoły podstawowej, aż do 2 klasy
szkoły średniej.
Z wykształcenia jest Pan aktorem.
Ma Pan w dorobku role w takich
znaczących filmach, jak „Lista Schindlera”, „Korczak” czy „Ostatni dzwonek”. Mimo to, beż żalu zrezygnował
Pan przed laty z etatu w teatrze na
rzecz muzyki. Aktorzy mają etaty.
U muzyków trudniej o stabilizację
finansową. Warto było zaryzykować?
Przez pewien czas byłem związany z Teatrem im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, natomiast od wielu lat jestem
wywiad
przedstawicielem typowo wolnego
zawodu. Mimo nalegań i próśb, świadomie odszedłem z teatru. Doszedłem
do wniosku, że to mnie ogranicza. Poza
tym, kiedy stoi się pod pręgierzem „być
albo nie być”, zastanawiając się, czy
w przyszłym miesiącu będziemy mieć
pieniądze na rachunki, to także jest
pewien rodzaj motywacji do działania.
Oczywiście, taki rzut na głęboką wodę
każdy może przeżywać zupełnie inaczej.
Wolny zawód daje wspaniałe możliwości, poczucie swobody. Jednak, z drugiej
strony, to niepewność jutra. Z czasem
człowiek się z nią oswaja, aczkolwiek –
zawsze pozostaje obawa o przyszłość.
Dzisiejsi artyści też są na to skazani.
Pozostając w temacie – w połowie
tego roku ukaże się kolejna Pana
płyta. Czy mógłby Pan zdradzić
kilka smaczków, aby zaostrzyć słuchaczom apetyt przed premierą?
Aleksiej Kazancew
Zanim się przerwie srebrny sznur
Spektakl w reżyserii Mikołaja Grabowskiego, którego premiera odbyła się
2 marca 1985 roku. Na zdjęciu od lewej: Grzegorz Matysik (Kola),
Krzysztof Jędrysek (Andriej) i Jacek Wójcicki (Sasza).
Foto: Archiwum Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
6
Album będzie nosić tytuł „Zaklinam
czas”, ponieważ jest to muzyczne
nawiązanie do kolorowej dekady lat
80. – czasów mojego świadomego
dorastania. Jedynym wyjątkiem będzie
nagranie, które odnalazłem kilka lat
temu. Odebrałem to znalezisko ze
wzruszeniem, ale przede wszystkim
z ekscytacją i podziwem. Nagle
usłyszałem śpiewającego siebie, gdy
miałem zaledwie 9-10 lat To zarazem
niesamowite, ale i dziwne uczucie. Ten
krążek będzie zupełnie różny od poprzednich. Zaprosiłem do współpracy
znakomitych muzyków z wieloletnim
doświadczeniem: perkusistę Artura
Malika (Lombard, Kulturka), klawiszowca
i aranżera młodego pokolenia – Adama
Drzewieckiego (Wawele, Pudelsi, Magda
Femme), gitarzystę – Tomasza Banasia
(Mafia, Piaseczny, DeMono). Za warstwę
tekstową odpowiada Michał Zabłocki,
autor tekstów m.in. dla Grzegorza Turnaua i Czesława Mozila. Wreszcie udało
mi się skompletować własny repertuar.
Takiego mnie jeszcze nie znaliście…
Poczuj letnią aurę. Ciesz się słońcem w Augustowie.
Zapraszamy na SŁONECZNE LATO w Hotelu Warszawa.
odkrywamy regiony
Warmia i Mazury
wypoczynek jak z baśni
Opracowanie: IKA
Każdy, kto kiedyś miał tu swój dom, tęskni za krajobrazem, za rozległymi łąkami i polami pod
ogromnym niebem Wschodu, za samotnią lasów, przejrzystą tonią jezior, kluczami dzikich
gęsi i żurawi wiosną i jesienią, za wieczornym przelotem bekasów i porannymi podchodami
przez skrzącą kroplami rosy trawę – tak Marion Gräfin Dönhoff pisała o krainie swej
młodości – Warmii i Mazurach, czyli dawnych Prusach Wschodnich.
Wiele dawnych pałaców i dworów,
należących do dawnej pruskiej i polskiej
arystokracji, położonych w urokliwych
krajobrazowo miejscach, przekształconych
w luksusowe hotele, stanowi doskonałą
propozycję na wakacyjny, i nie tylko, wypoczynek. Przyciągając wspaniałymi wnętrzami i niezwykłą atmosferą, zapewniają
nie tylko doskonałe warunki do relaksu, ale
także oferują wiele dodatkowych imprez,
jak odbywające się w sezonie letnim
w dawnym krzyżackim zamku Ryn Biesiady
Rycerskie czy Biesiady u Bachusa, kiedy to
goście mają możliwość przeniesienia się
w minione czasy...
Wiele z odrestaurowanych i przywróconych do życia dawnych zamków udostępniono też do zwiedzania.
tyle. Dlatego są znakomitym miejscem
na rekreację, wypoczynek rodzinny oraz
aktywną turystykę. Rozległe lasy i puszcze
– Borecka, Piska, parki krajobrazowe i rezerwaty przyrody przyciągają miłośników
ciszy i spokoju. Spokojne lokalne drogi czy
dukty leśne idealnie nadają się na wyprawy
rowerowe. Okoliczne gminy wytyczają
coraz to nowe szlaki, nie tylko na krótkie,
jednodniowe wypady, ale także dłuższe
wyprawy.
Międzynarodowej rangi impreza – Puchar
Świata w Siatkówce Plażowej – odbywa się
co roku w Starych Jabłonkach, dokąd przyjeżdżają najlepsze pary siatkówki plażowej
na świecie. Rozległa sieć akwenów sprzyja
uprawianiu sportów wodnych, rozgrywane
są m.in. regaty, jak choćby sierpniowe
Match Race w Giżycku czy Mikołajkach.
Mazury są też doskonałym miejscem
do uprawiania turystyki podwodnej.
Wrak statku Arabella to jedna z atrakcji
nurkowych na jeziorze Mamry Północne.
Początkowo był to holownik, który po
zakończeniu służby i renowacji stał się
jachtem żaglowym. Po całkowitym wyeks-
Aktywny
wypoczynek
Warmię i Mazury często nazywa się Krainą
Tysiąca Jezior, choć jest ich tu dwa razy
8
odkrywamy regiony
ploatowaniu zatopiono go na głębokości
33 m. Ogromną publiczność gromadzi
jedna z największych imprez lotniczych
w Polsce – Mazury AirShow.
Zima
W powszechnym przekonaniu, Mazury
kojarzą się tylko z letnim wypoczynkiem.
Ale w tym najzimniejszym regionie naszego
kraju są znakomite warunki do uprawiania
sportów zimowych. Wzgórza Dylewskie
i Szeskie przyciągają miłośników białego
szaleństwa. Coraz więcej zwolenników mają
narty biegowe – potwierdza to odbywający
się w Parku Krajobrazowym Wzgórz Dylewskich rekreacyjny Bieg Sasinów. Powoli odradza się też żeglarstwo lodowe. Bojery można
wypożyczyć m.in. w Mikołajkach i Giżycku,
pojawiły się też firmy organizujące zimowe
kursy dla tych, którzy chcieliby spróbować
lodowych ślizgów. Rośnie również grono
adeptów nurkowania pod lodem. Największy
na Mazurach ośrodek sportów zimowych
Piękna Góra obsługuje pięć wyciągów narciarskich: krzesełkowy, dwa orczykowe i dwa
niskiego prowadzenia. W sumie jest tu ponad
2 tysiące metrów tras narciarskich o różnej
skali trudności. Stoki są oświetlone. Atrakcją
jest jeden z najnowocześniejszych w Europie
torów saneczkowych.
Dla podniebienia
Mazury kuszą nie tylko możliwością odpoczynku w nieskażonym jeszcze cywilizacją rejonie. To również bogactwo kuchni, czerpiącej z tradycji narodowości zamieszkujących
tę krainę, dla których podstawą diety były
dary natury. Duże zasługi dla rozwoju kuchni
tego regionu przypisuje się XVIII-wiecznemu
poecie i bajkopisarzowi, biskupowi warmińskiemu Ignacemu Krasickiemu. Według
przekazów, do swojej rezydencji w Lidzbarku
Warmińskim biskup-smakosz sprowadził
kucharzy ze słynącego wówczas z przyrządzanych z ziaren kakaowca pralin, deserów,
lodów i czekolad Berlina.
Nieobca mieszkańcom Warmii i Mazur była
również tradycja warzenia piwa (dawniej
przywilej palenia jęczmienia, wyrabiania
słodu i warzenia piwa posiadały pruskie
miasta i szlachta) oraz robienia nalewek i likierów. Legenda podaje, że trunek o nazwie
niedźwiedziówka, przyrządzany na bazie
miodu, miał służyć do upijania niedźwiedzi,
by można je było potem schwytać żywcem.
Historia jednego z tradycyjnych produktów regionalnych o niepowtarzalnym
smaku, sera welskiego, datuje się od
1906 roku. Technologia jego przyrządzania nie zmieniła się od ponad wieku
istnienia mleczarni w dorzeczu rzeki Wel.
Do dziś sery produkowane tam są na wan-
nach serowarskich, a większość procesów
technologicznych wykonuje się ręcznie.
Organizowanych jest wiele imprez, propagujących lokalne dziedzictwo kulinarne, by
wymienić choćby odbywającą się w Gietrzwałdzie Biesiadę Warmińską czy Regionalny
Festiwal Kulinarny Kartaczewo, na którym
można skosztować tego przysmaku.
Warto więc rozejrzeć się po najbliższej
okolicy, gdyż niejednokrotnie umyka nam
to, nie doceniamy jego walorów, nie interesujemy się przeszłością ani ludźmi, którzy
tworzyli historię danego rejonu. A zwykle
okazuje się ona niezwykle fascynująca,
i niejednokrotnie wciąż żywa.
Najciekawsze imprezy 2014
Mistrzostwa Świata Łodzi
Wytrzymałościowych –
Necko Endurance
Augustów, 12-13.07
Mazurska Noc
Kabaretowa
Mrągowo, 19.07
9
Piknik Country
Mrągowo, 25-27.07
Mistrzostwa Polski
w Pływaniu na Byle
Czym – Co ma pływać,
nie utonie
Augustów, 29.07
Mazury Airshow
Giżycko, 02.08
Regionalny Festiwal
Pogranicza Kartaczewo
Gołdap, 03.08
Festiwal Kultury Kresowej
Mrągowo, 08-10.08
oblicza biznesu
W poszukiwaniu
hotelu idealnego
Tekst: Beata Pałac
Wybierając hotel na dłuższy czy krótszy pobyt, zarówno w celach służbowych,
jak i prywatnych, warto wcześniej sprawdzić potencjalny obiekt, aby mieć pewność,
że spełni on nasze oczekiwania. Wielu źródeł do weryfikacji hotelu pod kątem naszych
potrzeb dostarcza nam dzisiaj internet.
Badania ekspertów dowodzą, że nam
– potencjalnym klientom, wystarczą trzy
negatywne opinie o hotelu w internecie,
aby jego reputacja była w naszych oczach
niekorzystna. Ale aby wzbudzić zaufanie
do hotelu, potrzebujemy co najmniej dziesięciu pozytywnych opinii innych internautów. Na wizerunek hotelu, kształtowany
w sieci, wpływ mają przede wszystkim ci
goście, którzy już odwiedzili dany obiekt.
W jaki sposób budowana jest w internecie
reputacja hotelu i jak możemy skorzystać
z tej wiedzy?
komentarza nasi goście jako źródło informacji o ofercie hotelu wskazują właśnie
portale turystyczne, spa lub inne witryny
internetowe, a od pewnego czasu także
i media społecznościowe – przyznaje Aleksandra Kortas, specjalista ds. sprzedaży,
marketingu i PR z Hotelu Bryza w Juracie.
W obliczu olbrzymiej konkurencji na rynku
hotelarskim czas, w którym najczęściej
podejmujemy decyzję o wyborze konkretnego obiektu, znacznie się w ostatnich
latach wydłużył. W związku z tym wzrosła
jednocześnie waga opinii innych osób. My,
klienci i potencjalni goście hotelowi, nie
dajemy już dzisiaj wiary komunikatom
marketingowym i reklamom, lecz poszukujemy własnych, niezależnych źródeł
informacji. – Najpierw potwierdzenia
dobrego wyboru goście szukają wśród
znajomych, w tym za pomocą mediów społecznościowych – tu liczy
się np. liczba „polubień” danego
obiektu. Jeśli nikt z otoczenia
nie korzystał z usług hotelu,
Opinie o hotelu, które możemy znaleźć
w internecie, mają dla nas coraz większe
znaczenie. Rosnąca rola opiniotwórczej
funkcji sieci sprawia, że bez tego narzędzia
wielu z nas nie wyobraża już sobie wyboru
obiektu hotelowego. – Według badań,
prawie 75% osób, poszukujących
informacji o usługach, zagląda
właśnie do internetu.
Bardzo często w kartach
10
oblicza biznesu
który jest brany pod uwagę, zwykle goście
zasięgają opinii osób nieznajomych – tego
typu informacji dostarcza wiele serwisów
typu Booking.com, HolidayCheck czy
TripAdvisor. Portale rezerwacyjne i serwisy
z opiniami dostarczają ich już na tyle dużo,
że goście mogą w dość wiarygodny sposób
opierać na nich swoją decyzję o wyborze
konkretnego obiektu – wyjaśnia Magdalena Malinowska, specjalista ds. marketingu
z Hotelu Anders w Starych Jabłonkach.
Siła opinii
Podstawową metodą weryfikacji reputacji danego hotelu jest przeglądanie pojawiających się w internecie opinii na jego
temat, a także wyciąganie na podstawie
tych informacji odpowiednich dla siebie
wniosków. W sieci nie brakuje branżowych serwisów, na których dzielimy się
swoimi wrażeniami z pobytu w danym
hotelu – największe i najpopularniejsze
z nich to wspomniane już Booking.com,
HolidayCheck oraz TripAdvisor. Innym
popularnym miejscem zamieszczania
komentarzy na temat hoteli są fora
internetowe. Opinii jest zwykle bardzo
wiele i poruszają one całe spektrum
kwestii, związanych z danym miejscem,
dzięki czemu bez problemu możemy
znaleźć interesujące nas informacje
(np. dotyczące otoczenia hotelu, jego
usytuowania, jakości serwisu i inne).
Zwykle przy negatywnych komentarzach
na temat usług danego hotelu osoby
odpowiadające za jego zarządzanie
zamieszczają swoje odpowiedzi, wyszczególniając działania, podjęte w celu
poprawy tego, co zostało ocenione nie
najlepiej. Dzięki temu mamy możliwość
zapoznania się z argumentami obu stron.
Jeśli planujemy dłuższy pobyt w danym
obiekcie i zależy nam, aby uzyskać jak
najwięcej aktualnych informacji na temat
interesującego nas hotelu, warto ustawić
w przeglądarce alerty, czyli powiadomienia o pojawieniu się nowych informacji
na temat hotelu w sieci.
Jednym z podstawowych narzędzi,
pozwalających obecnie na uzyskanie
szerszej wiedzy, z jakim obiektem mamy
do czynienia, są także media społecznościowe. Dzięki hotelowym profilom na
Facebooku czy Twitterze poznać możemy „ludzką twarz” organizacji, jak mawia
wielu specjalistów ds. social mediów. –
Celem tych serwisów jest systematyczne
komunikowanie się z fanami, informowanie o ciekawych wydarzeniach
z życia hotelu i okolicy oraz aktualnych
promocjach. Bardzo lubiane przez fanów
są oczywiście konkursy – dzięki mediom
społecznościowym można je organizować regularnie – podkreśla Aleksandra
Kortas.
Źródła weryfikacji
Faktem jest, iż to internauci w dużej
mierze kształtują obecnie wizerunek
12
hotelu w sieci. Jako ich potencjalni
klienci, zdajemy sobie sprawę, że często
nasza rekomendacja lub też jej brak decyduje o tym, czy frekwencja w danym
obiekcie będzie większa, dlatego coraz
chętniej decydujemy się publikować
swoje zdanie na temat przebiegu
pobytu. Mimo bogactwa dostępnych
opinii, wielu z nas zastanawia się jednak,
czy informacje zamieszczane w sieci
są obiektywne; dotyczy to zwłaszcza
negatywnych postów. Warto podkreślić,
że duże znaczenie w odbiorze wizerunku danego obiektu ma spójność
i integracja w kontekście wszystkich
dostępnych narzędzi internetowych.
Oceniając dany hotel, warto zatem
sprawdzać, czy przekaz, prezentowany
za pośrednictwem strony internetowej,
portali społecznościowych, w mediach
i na forach internetowych, jest spójny.
Jeśli tak, wówczas możemy mówić o wiarygodności przekazywanych informacji.
Warto zauważyć, że niekiedy negatywne
opinie na temat hotelu, zamieszczane
w sieci, są jawnie nieprawdziwe i mają
na celu zniszczenie wizerunku obiektu.
Powinniśmy zatem pamiętać, że w takiej
sytuacji hotele mają możliwość podjęcia
odpowiednich działań prawnych w celu
odzyskania dobrego wizerunku. – W przypadku szkalujących informacji, szerzonych
w internecie, skuteczną obroną dla hoteli
jest podejmowanie kroków prawnych
z powództwa cywilnego, co pozwala
skutecznie egzekwować u administratorów
serwisów kasowanie spornych, niezgodnych z prawdą informacji – mówi Marcin
Ankiersztejn, dyrektor generalny Windsor
Palace Hotel z Serocka k. Warszawy.
Warto zatem korzystać z wielu źródeł
weryfikacji reputacji danego obiektu,
oferowanych przez internet, aby mieć
pewność, że miejsce, które wybierzemy
za cel naszego pobytu, będzie spełniać
nasze oczekiwania, a sam pobyt upłynie
nam w miłej, przyjaznej i owocnej
atmosferze.
URACJA
| RESTA NIAK
HOTEL
A
O
WIN M
SKLEP
OKOI: 37
P
LICZBA
: 90
KOJACH
JSC W PO
IE
M
A
B
CH: 4
LICZ
NC YJNY
ONFERE
K
L
A
S
A
JI: 180
LICZB
TAURAC
C W RES
JS
zawy,
IE
M
d Wars
LICZBA
0 km o
7
E17
od trasy
1,5 km
ublin,
-L
a
w
a
Warsz
olina
od Garw
12 km
ia 96
Chotyn
w
Sobole
08-460
ckie
ie
w
o
z
a
woj. m
00
3 34
3 32 00
5 684 8
info: 60
3, fax: 2
3
3
8
4
8
6
l
tel: 25
otynia.p
[email protected]
ti
e
rk
l
a
.p
m
tynia
worcho
www.d
53
Żaków
a,
Siennic
2
3
05-3
ck ie
azowie
woj. m
4 43
51 01
63 44 4
5-740
info: 6
, fax: 2
0
0
1
5
-740
w.pl
tel: 25
c-zak o
@pala
g
in
t
e
k
mar
kow.pl
alac-za
www.p
SPRZEDAM
ZAMEK ŚWINY z XIII w.
cena: 2,5 mln PLN
[email protected]
SPRZEDAM DOM
– Zalesie Dolne (Piaseczno)
– cena: 1,6 mln PLN
[email protected]
SPRZEDAM DZIAŁKĘ
BUDOWLANĄ 2,5 ha
w Sulejówku
[email protected]
oblicza sztuki
Inwestycje
alternatywne
w polską sztukę
Tekst: Weronika Aleksandra Kosmala
Od pewnego czasu można odnieść wrażenie, że terminu inwestycji
alternatywnych w zasadzie nie trzeba już wyjaśniać. Prasa pełna jest przecież wytłuszczonych
nagłówków, zachęcających do lokowania kapitału poza sektorem tradycyjnych usług
finansowych, a z większości domyślać się można, że w Polsce rynki dóbr alternatywnych
działają niezwykle prężnie. Prawdą jest, że sposobność osiągnięcia atrakcyjnych stóp zwrotu
pojawia się w coraz większej ilości sektorów – zyski przynosi umiejętny obrót dziełami sztuki,
winami inwestycyjnymi czy chociażby rynek rasowych koni – w przewadze są to jednak
branże rozwijające się albo dopiero zaznaczające swoją obecność w Polsce.
Spośród bardzo różnorodnej gamy nietradycyjnych aktywów najwięcej uwagi
poświęca się chyba traktowanej jako
dobro kolekcjonerskie sztuce. Dzieła,
teoretycznie i ogólnie rzecz ujmując,
spełniają wymagane warunki, są unikalne, podaż najcenniejszych z nich jest
bardzo ograniczona, a za pomocą statystyk wykazywano już nieraz negatywną
korelację wahań cen sztuki z poziomami
indeksów giełdowych. Mylne jest jednak
wrażenie, że szeroko pojmowana sztuka
jest dobrą inwestycją z założenia – z założenia może być, zależy to jednak od
szeregu rynkowych i pozarynkowych,
zmiennych czynników. Poza tak oczywistymi warunkami, jak regulujące obrót
dziełami przepisy prawne czy ogólna
sytuacja gospodarcza, na rynku sztuki
obserwowane są różnej długości trendy,
od chwilowych, niuansowych tendencji
po wieloletnie zainteresowanie danym
artystą bądź twórczością całego nurtu.
Ceny i prawdopodobne zyski zależą
też od takich charakterystyk samego
obiektu, jak okres powstania czy technika
wykonania. Stosując najbardziej generalne podziały, wyróżnić można rynek
sztuki dawnej, najczęściej rozumianej
jako powstała przed zakończeniem
drugiej wojny światowej, rynek sztuki
współczesnej, czyli powojennej, i rynek
sztuki najnowszej, tworzonej przez
artystów budujących dopiero swój
14
dorobek. Chociaż najwyższe z aukcyjnych
rekordów padają podczas licytacji sztuki
dawnej, ilościowo zaczyna na rynku
dominować twórczość dzisiejsza, której
ceny wywoławcze wyznaczane są zwyczajowo na poziomie kilkuset złotych.
Samo pojawienie się prac młodych
autorów w katalogach aukcyjnych uznaje
się za najistotniejszą z przemian rodzimego rynku sztuki od czasów ustrojowej
transformacji. Coraz większą popularność
tego rodzaju można rozpatrywać jednak
wielowymiarowo – z jednej strony,
niemal nieograniczona podaż i niski próg
cenowy zachęcają coraz szersze grono
potencjalnych kolekcjonerów do zakupu
pierwszego dzieła, z drugiej, trudno
Wilhelm Sasnal
Paląca dziewczyna (Anka)
2001, olej/płótno, 45×50 cm.
Jeden z trzech obrazów, sprzedanych jako tryptyk
w londyńskim Phillips de Pury & Company
za 229 250 funtów (970 000 zł).
15
oblicza sztuki
w tym przypadku powiedzieć coś o szacowanych stopach zwrotu, z uwagi na
bardzo niewielką liczbę rejestrowanych
powtórnych transakcji. Dyskusyjną kwestią jest również wpływ samych aukcji
sztuki najnowszej na jej ogólne ceny, wiadomo bowiem, że kwoty podczas nich
wylicytowane relatywnie nie należą do
wysokich i nie zawsze przekraczają nawet
próg kilku tysięcy. Artysta, decydujący
się więc na taką formę sprzedaży swoich
prac, wyzbywa się w pewnym sensie
możliwości kontrolowania cen i ustalania
ich na poziomie cen galeryjnych, który
jest zazwyczaj wyższy. Obawa, choć racjonalna, nie dotyczy jednak wszystkich
twórców, warto też zaznaczyć, że wystawienie obiektu na aukcję nie stanowi
wyłącznie drogi sprzedaży, a jest także
ważnym mechanizmem promocji na
rynku. Określeniem, które często pojawia
się w kontekście sztuki najnowszej, jest
„efekt Sasnala”, oznaczający mglistą
w rzeczywistości perspektywę osiągnięcia nieprzeciętnie wysokich zysków z inwestycji o bardzo niskim zaangażowaniu
kapitału. Owszem, płótna pochodzącego
z Tarnowa Wilhelma Sasnala licytowane
są na zagranicznych aukcjach do setek tysięcy dolarów, nie sposób jednak mówić
o jakimś bezpośrednim przełożeniu tego
ewenementu na niemożliwą do prognozowania ogólną pozycję nieodkrytych
jeszcze artystów.
Chazme
Megapolis: City Levels 2
2013, technika mieszana/płótno, 120x80 cm.
Cena wywoławcza: 1 000 zł, cena wylicytowana: 4 800 zł
16
Prac samego Sasnala, z kolei, na rodzimych aukcjach się raczej nie wystawia
– w sporej ilości dostępne są jedynie
prace graficzne tego autora, niekiedy
rysunki tuszem, dzieła malarskie najczęściej licytowane są jednak na bardziej
rozwiniętych rynkach zagranicznych.
Krajowa niedostępność obiektów
polskich autorów, uznanych na świecie,
wskazywana jest jako jedna z cech
polskiego rynku, trudno bowiem o inną
niż grafika czy szkicowy rysunek pracę
tak wysoko cenionych twórców, jak
Magdalena Abakanowicz czy Roman
Opałka. Grafiki i rysunki natomiast nie
oblicza sztuki
zostały wymienione razem przypadkowo – poza uproszczonym podziałem
na podstawowe okresy powstania,
dzieła klasyfikować można między
innymi jako prace malarskie, rysunki,
grafiki, fotografie, rzeźby, instalacje
przestrzenne, czy nawet instalacje
wideo. Przyglądając się strukturze
całego rynku, malarstwo dominuje na
nim zarówno pod względem wartości
sprzedaży, jak i ilości. Katalogi aukcji
sztuki najnowszej wypełnione są prawie
wyłącznie pracami malarskimi, głównie
w technice akrylowej, rzadziej w olejnej.
Ciekawego rozróżnienia można jednak
dokonać w obszarze różnie definiowanej
sztuki współczesnej. Rozważając na
przykład rynek obrazów tak zwanych
klasyków współczesności – Tadeusza
Kantora, Henryka Stażewskiego, Stefana
Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego
czy Jana Tarasina – wyodrębnić można
ofertę malarską o stosunkowo bardzo
wysokich cenach i wspomnianą już grupę rysunków i grafik sygnowanych przez
tych artystów, dostępnych często już
za kilka tysięcy złotych. W latach 2012
i 2013 rejestrowano rekordowe ceny
olejnych obrazów zmarłego w 2011 roku
Jerzego Nowosielskiego, a naturalną
konsekwencją rynkowej popularności
autora okazał się wzrost sprzedaży jego
prac na papierze. Współczesne grafiki
i szkice zazwyczaj nie osiągają jednak
cen powyżej 10 tysięcy złotych, co,
z jednej strony, stanowi ich atrakcyjność, a z drugiej – pewną inwestycyjną
niepewność. Nie należy sobie jednak
pozwalać na poleganie na prostej
zależności, że malarska praca cenionego
twórcy przynosić może wyłącznie niespodziewanie wysokie zyski.
W przeciwieństwie do rynku kapitałowego, na rynku sztuki obraca się dobrami
w najwyższym stopniu zróżnicowanymi
– nie ma wobec tego wskaźników
idealnych, pozwalających odnieść się do
każdego dzieła i jeszcze coś przy tym
prognozować. Poza obserwowaniem
Jerzy Nowosielski
Dziewczyny na statku
1981, olej/płótno, 80×100 cm.
Cena wywoławcza: 280 000 zł.
Cena wylicytowana: 360 000 zł.
trendów i preferencji kolekcjonerów,
najistotniejsze z czynników przesądzających o opłacalności inwestycji pozostają
jednak w samym dziele, a decyzja powinna się opierać na odpowiedzi na pytanie, czy jest to dzieło dobre czy słabe.
Przeświadczenie o tym, że najznakomitszym twórcom nie zdarzało się tworzyć
mniej znakomitych obrazów, jest bardzo
zwodnicze, i może doprowadzić do
pochopnych inwestycyjnych wyborów.
Warto więc skorzystać z eksperckich re-
17
komendacji, nawet niekoniecznie jednej,
a kilku wyspecjalizowanych instytucji.
Chociaż może to zabrzmieć radykalnie,
nawet początkującym inwestorom doradza się również kolekcjonowanie zgodnie z własnym gustem. Zyskujemy w ten
sposób pewien niematerialny walor,
może nawet rodzaj psychicznego zabezpieczenia, że nawet jeśli wytypowany
autor nie okaże się drugim, ani nawet
trzecim Sasnalem, satysfakcjonuje nas ta
długoterminowa inwestycja estetycznie.
w siódmym niebie
zadbane dłonie:
Nasza wizytówka
Tekst: Jolanta Witkowska
Zadbane, stanowią naszą wizytówkę, podobnie jak twarz. Jednak nierzadko traktujemy
je po macoszemu. Dbając o urodę, zapominamy o dłoniach. A przecież starannie
wypielęgnowane budują nasz wizerunek. Nie potrzeba wiele zachodu,
by odwdzięczyły się ładnym wyglądem.
Skóra dłoni jest wyjątkowo cienka, niemal
zupełnie pozbawiona podściółki tłuszczowej oraz gruczołów łojowych. Dlatego też
często bywa przesuszona i szybciej widać
na niej oznaki upływającego czasu. Jeśli
nie wspomożemy jej odpowiednią ochroną
i zabiegami pielęgnacyjnymi, będzie przesuszona, może swędzieć, a nawet pękać.
Z czasem skóra dłoni staje się coraz mniej
elastyczna i nawilżona, toteż powinniśmy
jej poświęcać coraz więcej uwagi.
Szkodliwe
środowisko
Delikatnej i niezwykle cienkiej skórze dłoni
szkodzi wszystko, zarówno woda, jak i detergenty. Skóra traci powłokę hydrolipidową,
staje się przesuszona, matowa i coraz bardziej szorstka. Szkodliwy wpływ ma również
promieniowanie UV, przy którego dużym
natężeniu skóra traci warstwę ochronną,
szybciej się starzeje i staje się bardziej podatna na przebarwienia. Ponieważ nie zawsze
możemy uniknąć kontaktu z detergentami,
przed przystąpieniem do prac domowych
pamiętajmy o natłuszczeniu dłoni kremem.
Zniszczone, szorstkie dłonie wymagają
bardziej intensywnej i dłuższej kuracji.
Pamiętajmy, że lepiej zapobiegać, dlatego na zbliżające się lato, gdy będziemy
korzystać ze słońca i kąpieli morskich,
możemy przygotować dłonie „do sezonu”, wzmocnić ich naskórek. – Czynimy
podobnie jak w przypadku skóry twarzy,
tzn. poprzez odpowiednio dobrane,
systematycznie wykonywane zabiegi
w gabinecie – radzi Eleonora Protas,
kosmetolog ze SPA w hotelu Krasicki
w Lidzbarku Warmińskim.
Dbajmy
systematycznie
Oprócz systematycznej codziennej pielęgnacji, czyli regularnego stosowania
kremów nawilżających i odżywczych,
warto skorzystać z szerokiej oferty
zabiegów w gabinetach kosmetycznych.
Specjalista oceni stan skóry i dobierze
odpowiedni zabieg.
– Manicure kosmetyczny powinien być
wykonany raz w tygodniu, natomiast
zabiegi pielęgnacyjne (maski, masaże, pa-
18
rafina) w zależności od stanu skóry – mówi
Eleonora Protas.
Mimo że nie da się zatrzymać czasu ani
zwiększyć grubości skóry na dłoniach,
profesjonalne zabiegi, wykonywane kosmetykami o większym stężeniu substancji
aktywnie działających, mogą znacznie
poprawić stan skóry i opóźnić pojawienie
się oznak starzenia.
– Zabiegi odżywcze, stosowane na skórę
dłoni, mogą wyraźnie poprawić jej kondycję, również zabiegi odmładzające (peeling
chemiczny, infuzja tlenowa, krioterapia)
mają działanie silnie regenerujące –
podkreśla Eleonora Protas. – Najbardziej
spektakularne efekty dają systematycznie
wykonywane peelingi oraz zabiegi parafinowe – dodaje.
Babcine sposoby
Dbałość o dłonie nie jest wymysłem
naszych czasów. Już nasze prababki
ratowały wrażliwą skórę dłoni własnym
sumptem. Obecnie mamy do dyspozycji
całą gamę kosmetyków pielęgnacyjnych, dzięki którym na co dzień możemy
skutecznie przeciwdziałać szkodliwym
w siódmym niebie
wpływom środowiska. Możemy też
wykorzystać dawne sposoby, bowiem
nie straciły one nic ze swojej aktualności. – Najważniejsza jest codzienna
pielęgnacja, a więc dobry krem po każdym umyciu. A taki „cudowny babciny
sposób” to gorąca woda z ugotowanych
ziemniaków (niesolona, oczywiście),
w której należy w niej zamoczyć dłonie
stroną grzbietową na ok. 5 min, następnie opłukać, wytrzeć, nałożyć krem.
Dłonie będą wygładzone, rozjaśnione
i aksamitne – radzi kosmetolog.
Nie tak odległe są czasy, gdy eleganckie
damy, w trosce o skórę rąk, nawet latem
wkładały białe rękawiczki.
Piękne paznokcie
Podkreśleniem urody dłoni jest perfekcyjny
manicure. Ale na nic się zda nawet najpięk-
Najważniejsze zasady
Aby mieć piękne, zadbane i zdrowe dłonie, powinniśmy
stosować się do kilku podstawowych zasad:
1
Po każdym myciu rąk,
najlepiej w letniej wodzie,
trzeba je dokładnie wytrzeć
i nałożyć krem.
2
Krem do pielęgnacji dłoni
powinniśmy zawsze mieć
pod ręką, zarówno w domu,
jak i w pracy.
3
Wszelkie prace domowe,
jak sprzątanie czy mycie
z użyciem detergentów,
najlepiej wykonywać
w rękawiczkach
ochronnych.
4
Do pielęgnacji
dłoni używajmy
specjalistycznych
kremów i delikatnych
środków myjących.
5
Pamiętajmy o regularnych
zabiegach na dłonie, można
je wykonać w salonie
kosmetycznym, spa lub
w domu. Wystarczy zrobić
peeling, nałożyć na dłonie
grubą warstwę kremu
z mocznikiem i założyć
rękawiczki.
6
Wychodząc
na zewnątrz zimą,
pamiętajmy
o ciepłych
rękawiczkach,
ponieważ mroźne
powietrze jest
szkodliwe dla
cienkiej skóry dłoni.
19
niejszy lakier, jeśli paznokcie będą się łamały
czy rozdwajały. Na rynku jest dostępnych
mnóstwo gotowych odżywek do paznokci,
ale równie dobre efekty zapewnią domowe
sposoby, jak olejek rycynowy czy oliwa z oliwek z sokiem z cytryny. I chyba najważniejsza sprawa, czyli właściwe żywienie, bogate
w białko, wapń, żelazo, cynk i krzem. Można
co prawda wspomagać się suplementami,
zawierającymi te mikroelementy, ale nie
zastąpią one dobrze zbilansowanej diety.
polecamy
Mazurskie Siedlisko Kruklin
Wyjątkowe miejsce, wyjątkowa kuchnia
Tekst sponsorowany
Przepiórki, jagnięcina, animele i zioła… – wszystko to wydaje się takie dzikie, a jednocześnie
nieznane. Z pozoru smaczne, ale z tajemniczą recepturą, taką, która gościła w kuchniach
naszych dziadków i której smaki pozostały jedynie w pamięci. W otoczeniu nieskażonej
natury mazurskich lasów znajduje się zakątek, w którym łatwo o chwile zapomnienia
i wyciszenia – Mazurskie Siedlisko Kruklin.
Jest to miejsce oddalone od zgiełku ulic
i codziennych problemów. W tej to atmosferze stworzono restaurację, której smaki
przypominają o zapomnianej kulturze
kuchni staropolskiej, a jednocześnie zaskakują kompozycją podania. Restauracja
pod Żurawiem, poprzez swoją działalność
kulinarną, pragnie przedstawiać kompozycje dań w taki sposób, aby zachęcały one
Gości do zgłębiania tajników gotowania.
Szef Kuchni, Tomasz Woźniak, bazuje
na produktach, które z niewiadomych
przyczyn zostały zapomniane, dlatego
w jego kuchennych spiżarniach można
znaleźć dzikie zioła, jadalne kwiaty czy
leśną zwierzynę. Produkty te nie tylko są
dla Szefa Kuchni materiałem do tworzenia
dań, ale przede wszystkim inspiracją do
przygotowywania kuchni ciekawej dla
oka i smacznej dla podniebienia. Łatwo
w tej restauracji o powrót do smaków
dzieciństwa, który przypomina nam świeżo
wypiekany chleb czy dym unoszący się
z wędzarni.
Idąc za pasją i pomysłem Szefa Kuchni
oraz bazując na idei Kulinarnego Dziedzictwa Warmii i Mazur, zespół Mazur-
skiego Siedliska Kruklin stara się szerzyć
wspomnianą już kulturę kulinarną,
dlatego łatwo o stwierdzenie, że w tym
miejscu można zregenerować swoją
duszę poprzez piękno otaczającej natury,
a także nakarmić nie tylko ciało, ale także
umysł nowymi, smacznymi pomysłami na
gotowanie.
20
Serdecznie zapraszamy!
rozmaitości
Wypożyczonym samochodem:
Służbowo i rekreacyjnie
Tekst: Jolanta Witkowska
Goście hotelowi – biznesmeni w podróżach służbowych czy turyści, zarówno w kraju,
jak i za granicą, coraz częściej korzystają z wypożyczalni aut, zapewniając sobie
niezależność w poruszaniu się po okolicy.
Wynajem samochodów staje się w naszym
kraju usługą coraz bardziej powszechną,
zarezerwowaną nie tylko dla firm, kiedy,
zamiast wydawać pieniądze na zakup
floty, lepiej je przeznaczyć na rozwój.
Oczywiście, wypożyczalnie mają oferty
adresowane do różnych odbiorców, zarówno przedsiębiorstw, jak i osób fizycznych,
dostosowane do różnych potrzeb klientów.
Czym innym jest jednak decyzja o wypożyczeniu samochodu czy całej floty na potrzeby działalności firmy, a zupełnie inaczej
wygląda sprawa w przypadku osób prywatnych, które albo bywają niejako zmuszone do
wynajęcia samochodu z powodów losowych,
albo też planują taki krok wcześniej, wyjeżdżając na wakacje, czy służbowo.
Niezależność
Jeśli wybraliśmy się na wypoczynek w godny zwiedzania rejon samolotem czy pociągiem, a nie zamierzamy spędzać urlopu
w hotelu, lecz zwiedzić okolicę, skorzystanie
z wypożyczalni aut jest rozwiązaniem
optymalnym. Zapewnia nam niezależność
w poruszaniu się po bliższej czy dalszej
okolicy, a skrojone na zamówienie oferty
wypożyczalni możemy dostosować do wła-
snych potrzeb i planów urlopowych.
Bardzo często bowiem obiekty hotelowe
znajdują się w ciekawych turystycznie
rejonach, w takich też miejscach firmy nierzadko urządzają konferencje czy eventy,
a biznesmeni negocjują ważne kontrakty.
Wtedy warto mieć na względzie możliwość
wykorzystania wolnego czasu na wycieczkę po okolicy.
Nieocenioną zaletą wypożyczalni są wyjazdy zagraniczne, kiedy na miejsce podróżujemy samolotem. I żeby nie tracić czasu na
orientowanie się w lokalnej komunikacji,
po prostu wygodniej, a niekiedy nawet
taniej, jest skorzystać z wypożyczalni, tym
bardziej że obecnie wiele polskich firm,
świadczących takie usługi, ma swoje filie
za granicą.
Klient – nasz pan
Decydując się na wypożyczenie auta, nie
musimy wcale po nie jechać. Wiele wypożyczalni znajduje się w pobliżu lotnisk
i hoteli, ale standardem jest podstawienie
samochodu w wyznaczone przez klienta
miejsce, np. do wybranego hotelu, skąd
może zostać również zabrany przez pracownika wypożyczalni.
21
W dobie powszechnego dostępu do internetu znalezienie odpowiedniej oferty
i sfinalizowanie usługi nie wymaga wizyty
w wypożyczalni. Praktycznie wszystkie
formalności załatwimy online, łącznie
z zapłatą za usługę. Pozostaje tylko odebrać samochód w umówionym miejscu…
I w drogę.
Od kuchni
Gęś pieczona
Z nutą brandy, podana na bigosie ze świeżej kapusty
z bekonem, ziemniaczkami gotowanymi w tymianku
oraz purÉe z selera z pomarańczą oraz soczewicą
duszoną w aloesie
Składniki:
pierś z gęsi
purée z selera
z pomarańczą
aloes
soczewica
czerwona
W y k o nani e :
250 g
40 g
10 g/5 szt.
20 g
ziemniaki
gotowane
sos
żurawinowy
40 g
bigos
z kapusty
włoskiej
50 g
Arkadiusz
Ciesiński
Szef Kuchni
Hotelu Słoneczny
Młyn w Bydgoszczy
22
Pierś z gęsi – oczyść z błon, następnie
zamarynuj w soku z pomarańczy, brandy,
tymianku. Zostaw na 12 godzin.
Bigos – przygotuj z kapusty włoskiej
drobno pokrojonej. Cebulę i bekon pokrój
z kostkę. Przesmaż na smalcu i dodaj
kapustę. Podlej białym winem i duś około
30 minut. Dopraw solą i pieprzem.
Sos żurawinowy – przygotuj z żurawiny
świeżej lub mrożonej. Na patelnię wsyp
cukier waniliowy i żurawinę. Dodaj wino
czerwone, sól i pieprz. Zredukuj o połowę.
Purée z selera – seler obierz i pokrój
w plastry, ugotuj w mleku i śmietanie.
Dopraw solą i cukrem. Gotuj do miękkości.
Zblenduj całość na gładką masę i dodaj sok
i skórkę z pomarańczy.
Soczewicę ugotuj w soku z aloesu, a kostki
aloesu zostaw do dekoracji.
Ziemniaki – uformuj w elipsę, przełóż do
wody z dodatkiem masła, tymianku i soli.
Gotuj do miękkości.
Gęś – wcześniej przygotowaną gęś ułóż
na zimną patelnię. Stopniowo zwiększając
temperaturę smaż około 5 minut. Przełóż
gęś do piekarnika nagrzanego do 190°C.
i piecz 6 minut. Przed podaniem pokrój gęś
na trzy równe części.
Od kuchni
Marynowany kurczak
w miodzie i musztardzie, podany na miksie
sałat z chipsami z marchwi i pietruszki,
w połączeniu z aksamitnym
sosem słodkim Tao-Tao
Składniki:
filet z kurczaka
800 g
musztarda
100 g
miód
100 g
ocet winny
100 g
oliwa z oliwek
100 g
różne sałaty
200 g
słodkie chili
500 g
sos winegret
100 g
marchew
250 g
pietruszka
250 g
masło
250 g
W y ko nani e :
Filet z kurczaka po
oczyszczeniu marynujemy
w miodzie i musztardzie,
następnie odstawiamy do
lodówki na około 6 godzin.
Sałaty płuczemy
i przygotowujemy
sos winegret.
Warzywa obieramy i kroimy
na cieniutkie plastry, następnie
wrzucamy na rozgrzany tłuszcz
i prażymy w nim do uzyskania
chipsów.
Mirosław
Ciołak
Szef Kuchni
Hotelu Tęczowy
Młyn w Kielcach
23
Filet z kurczaka grillujemy,
kroimy na równe elementy
i układamy na talerzu
w kompozycji z miksem
sałat, polanym winegretem
oraz chipsami warzywnymi
w asyście sosu tao-tao.
about each other
Tekst: Jolanta Witkowska; Foto: Archiwum Tessy Capponi-Borawskiej
Tessa Capponi-Borawska:
Czuję się jak drzewo
24
about each other
Wykłada historię Włoch i włoskiej kuchni na Uniwersytecie Warszawskim, pisze felietony
do miesięcznika „Kuchnia” oraz magazynu „Twój Styl”. Autorka wspomnień – „Dziennika
toskańskiego” i „Mojej kuchni pachnącej bazylią” – Tessa Capponi-Borawska.
Pół Włoszka, pół Angielka, z greckimi korzeniami, pochodząca ze starego arystokratycznego rodu, którego dzieje sięgają XIII w.,
wielokulturowość, wyniesioną z rodzinnego
domu we Florencji, przekazuje swoim dzieciom, by czuły się dobrze gdziekolwiek się
znajdą. Sama, wychowywana przez angielską
nianię, była dzieckiem dwujęzycznym.
Swojego przyszłego męża, historyka Jakuba
Borawskiego, poznała w Archivio di Stato,
podczas jego pobytu na stypendium we
Florencji. Wyjazd młodej, wszechstronnie wykształconej arystokratki za żelazną kurtynę
był szokiem dla przyjaciół, którzy starali się
różnymi sposobami wpłynąć na zmianę jej
decyzji. Z butelką oliwy z oliwek i jedną walizką, mimo dobrych rad, opowieści, „jak tam
jest naprawdę”, wyjechała do Warszawy.
wśród cyprysów, gajów oliwnych i winnic,
ale gałęzie rosną tutaj, pod polskim niebem”.
Zderzenie
z rzeczywistością
Dla przybysza zza żelaznej kurtyny polskie
realia lat 80. XX w. były, łagodnie mówiąc,
szokujące. Kolejki, puste półki, zdobywanie
najbardziej podstawowych produktów żywnościowych – również stały się udziałem Tessy
Capponi-Borawskiej. Do jej życia wkroczyła też
niezwykle ważna osoba-instytucja, czyli „baba
z cielęciną”, która na prośbę o przyniesienie
cynaderek, najtrudniejszych do zdobycia, nie
mogła wyjść ze zdumienia: Pani kochana, co
pani je? Przecież my to dajemy kotom.
Toskańskie korzenie W zgodzie z naturą
Polska stała się jej drugą ojczyzną, ale ładować
akumulatory jeździ co roku do swojej małej
ojczyzny – Florencji, do Villi Calcinaia, z którą
wiążą się jej wspomnienia z dzieciństwa
i młodości. Wracam jak cudzoziemka.
„Z oczyma pełnymi jeszcze odmiennych
obrazów i pejzaży. Przez cały rok żyję daleko
od nagiej ziemi, a mój dzień pełen jest hałasu
i pośpiechu. Pytają mnie: Ale dlaczego zawsze
jeździsz na wakacje do Toskanii, czy nie ma
innych miejsc na świecie, które chciałabyś
zobaczyć?”. „Dziennik toskański”, próba opisania źródeł, korzeni, zapis tęsknoty za domem
i niezwykłym krajobrazem, oprowadza po
świecie często niedostępnym dla turystów,
prawdziwej Toskanii, której nieodłączną część
stanowi kuchnia, z unoszącym się zapachem
świeżej bazylii, rozmarynu, oliwy z oliwek
i wina z własnej winnicy.
Mówi o sobie, że czuje się jak drzewo:
„Korzenie są tam, w słonecznej Toskanii,
Jest zwolenniczką wykorzystywania w kuchni
lokalnych produktów, sezonowych, i za fanaberię uważa podawanie truskawek na Boże
Narodzenie czy np. brazylijskich młodych
ziemniaków w połowie stycznia. Powołuje
się na mistrza włoskich kucharzy Vincenzo
Buonassisiego, że najlepiej gotuje w miejscu,
gdzie aktualnie się znajduje.
Okiem
obcokrajowca
W Polakach podoba się jej nieudawana
gościnność i ciepło, przywiązywanie wagi do
tradycji i silne więzi rodzinne. Dostrzega też
nasze przywary – bezpodstawne narzekanie
oraz to, że Polacy wstydzą się swego pochodzenia. Chciałaby, by byli dumni ze swej oj-
25
czyzny. Od początku polubiła polską kuchnię,
docenia smak polskich wędlin, uwielbia zupy
i ciasta. I przekonuje, że w tej kwestii też nie
powinniśmy mieć kompleksów wobec choćby
kuchni śródziemnomorskiej.
„Jednym z najlepszych polskich produktów
jest dla mnie wiejski biały ser; nigdy wcześniej
nie jadłam czegoś podobnego. Nie ma nic
pyszniejszego niż kawałek takiego świeżego
sera polanego dobrą oliwą z oliwek i doprawionego odrobiną pieprzu. We Włoszech
wszyscy się śmieją, bo kiedy tam jestem,
to stale narzekam, że nie ma białego sera,
ogórków i kapusty kiszonej, nie mówiąc już
o dobrych jabłkach…”.
Zachęca, by przekonywać odwiedzających
Polskę cudzoziemców do zalet polskiej kuchni.
Pasja
Gotowanie pomaga jej w trudnych
momentach. Traktuje je jako metodę
na odprężenie psychiczne i ukojenie.
Bacznie obserwuje zmiany panoramy gastronomicznej w Polsce. Zauważa zarówno
pozytywne, jak większy wybór produktów,
dostęp do kuchni całego świata, który
może służyć jako inspiracja do poznawania
innych kuchni i kultur, ale również negatywne, jak pogarszanie jakości naszych
najlepszych produktów, jak choćby smaku
jej ulubionego białego sera. Tęskni za
gwarnym targiem rybnym we Florencji
i ubolewa, że w Polsce je się mało ryb,
oprócz śledzi i karpia na Boże Narodzenie.
Pytana, czy trudno jej było przyzwyczaić się
do polskiej rzeczywistości, odpowiada, że
raczej nie. „To znaczy było jak w życiu, miałam
chwile trudne, ale na pewno nie trudniejsze od
tych, które by mi przyszło przeżywać, gdybym
wyszła za mężczyznę żyjącego na przykład
w Szwecji, Niemczech czy Kanadzie”.
aktywnie
Renesans wrotkarstwa
Tekst: Paweł Kawałek
Każdy jako dziecko miał je na nogach co najmniej raz. Choć wówczas były to najczęściej
konstrukcje mocowane do zwykłych butów, dawały poczucie wolności, a wiatr we włosach
rekompensował poobijane niekiedy kolana. Dziś znów widać je na ulicach, bo wrotki
przeżywają swój renesans… Skąd się wzięły?
równowagę. Wrotki do jazdy figurowej
pozwalają na wykonywanie figur w sposób
niemal identyczny, jak w łyżwiarstwie.
Są idealnym i przy okazji ekonomicznym
rozwiązaniem dla całej rodziny, a poruszać
się na nich można niemal wszędzie, gdzie
nie obowiązują ustalone zakazy. Wrotki
to idealny sposób na zrzucenie zbędnych
kilogramów, poprawienie koordynacji
ruchów i ogólnej kondycji, dotlenienie
organizmu. Według opinii ekspertów, jazda
na nich powoduje spalenie między 350
a 600 kcal na godzinę. Podczas jazdy aktywują się niemal wszystkie partie mięśni, nie
obciążając jednocześnie stawów tak, jak
podczas biegania. Przede wszystkim wrotki
to świetna motywacja do wyjścia z domu.
Zwłaszcza gdy lubimy jeździć w grupie
kilku osób.
Pierwsza para wrotek powstała w roku 1790.
Za ich twórcę uznaje się Francuza – Vanllede
Tak jak nordic walking wymyślono na potrzeby letniego treningu narciarzy, wrotki
pierwotnie powstały jako letnia alternatywa
dla łyżew. Nazywano je nawet łyżwami
ziemnymi. Często kojarzą się z zabawami
z dzieciństwa i pewnie dlatego nie zawsze
traktujemy je serio. Do niedawna pozostawały
nieco zapomniane wobec wciąż popularnych
ich nieco młodszych sióstr – łyżworolek (które
też zaliczają się do wrotkarstwa), jednak dzięki
obecności w teledyskach (np. Brooke Valentine – Boogie Oogie Oogie ft. Fabolous, Yo-Yo)
czy filmach („Wrotkowisko”, „Życie na wrotkach”, „Dziewczyna z marzeniami”) powracają
na pierwszy plan. I bardzo dobrze, bo to
właśnie tradycyjne, czterokołowe wrotki mają
wiele zalet, które ułatwiają życie – zwłaszcza
początkującym.
Jakie wybrać?
Dlaczego wrotki?
Bywa, że na „pierwszy ogień” kupujemy
coś niedrogiego, by nie przepłacać w razie
zniszczenia. Warto od razu kupić dobrej jakości sprzęt, aby przetrwał co najmniej kilka
sezonów. O ile nie są to wrotki doczepiane
do butów – jak niegdyś – należy zwrócić
uwagę na wygodę, stabilność (czy stopa
w bucie jest dobrze usztywniona, a sznurowania mocno ją trzymają). W razie upadku
będzie to miało ogromne znaczenie. Kupu-
A dlaczego nie? Klasyczne wrotki czterokołowe są łatwe w transporcie, zmieszczą się
do każdego plecaka czy torby, nie zajmując
przy tym więcej miejsca, niż typowa para
butów. Jeśli kupimy wrotki sznurowane
lub przyczepiane do butów, zajmą go
jeszcze mniej. Stabilność, którą gwarantują
cztery kółka, umieszczone na podeszwie,
daje większą pewność, że utrzymamy
26
aktywnie
Chroń siebie
Bezpieczeństwo przede wszystkim!
Pierwsze próby poruszania się na
wrotkach nie muszą wcale zakończyć
się sukcesem. Dlatego zawsze należy
mieć kask, który jest absolutnym
minimum. Jeśli będziemy traktować
jazdę na wrotkach wyłącznie
rekreacyjnie, z powodzeniem
wystarczy standardowy kask,
używany także przez rowerzystów.
Dla wszystkich, którzy zechcą poczuć
odrobinę adrenaliny i zdecydują
się na jazdę bardziej agresywną
(włącznie ze skokami i innymi
ewolucjami), zalecane są kaski
bardziej zabudowane, chroniące
przed uderzeniem np. w potylicę.
Im większa szybkość jazdy, tym
dłuższa staje się droga hamowania,
dlatego kask chroni nie tylko przed
urazem głowy, ale także przed
niespodziewanym zderzeniem
z innymi jeżdżącymi. Warto się
również zabezpieczyć na okoliczność
urazów czy upadku podczas jazdy,
chroniąc nadgarstki, kolana i łokcie.
Właściwie dobrane i wyprofilowane
ochraniacze mają także za zadanie
wyegzekwować na naszym ciele
odpowiednią postawę do jazdy.
jąc wrotki dla dzieci, szukajmy takich z z regulacją rozmiaru buta. Warto szukać wrotek
w sklepach internetowych. Dzięki dużemu
wyborowi sprzętu każdy z pewnością
znajdzie coś dla siebie. Koszt regulowanych
wrotek dziecięcych (w zależności od sklepu)
waha się pomiędzy 99 a 140 zł. Wersja dla
dorosłych, bez regulacji, to jednorazowy
wydatek rzędu 299-500 złotych (w zależności od producenta, fasonu, designu i prze-
znaczenia). Cena podstawowego kasku to
przedział od 28 do około 300 złotych.
Podsumowując, jeśli chcemy wrócić do
formy po zimowej stagnacji lub, po prostu,
aktywnie spędzić czas wolny – wrotki są
rozwiązaniem idealnym. Coraz dłuższe
dni i sprzyjające plenerowym eskapadom
warunki zdają się rozwiewać wszelkie wątpliwości. Zatem – do dzieła!
27
TWÓJ
IDEALNY
WEEKEND
JUŻ OD 98 PLN*
Kontakt:
+48 22 572 65 65
www.avis.pl
* cena netto za 1 dobę, min. 3 dni wynajmu
Download

Zaklinam czas - Polish Prestige Hotels