•lvi. Proste
reguły wyboru
między złożonymi
alternatywami
Opisane w rozdziałach 3 i 5 modele integrowania jednowymia­
rowych wartości (użyteczności) w całościową ocenę wielo­
aspektowej alternatywy wymagają od decydenta (gdyby on
sam miał dokonywać takiej integracji) ogromnych zdolności
poznawczych, dotyczących procesów percepcji, przechowy­
wania i przetwarzania informacji. Wiadomo jednak, że możli­
wości człowieka w tym zakresie są ograniczone (por. Miller,
1956). Stąd właśnie proponuje mu się pomoc analizy decyzyjnej.
Interesujący jest jednak fakt, jak radzi on sobie bez takiej
pomocy. Można oczekiwać, że wiedza na ten temat będzie
miała nie tylko wartość opisową, lecz także pomoże stwierdzić,
czy rzeczywiście pomoc analizy decyzyjnej odpowiada „na­
turalnemu" zapotrzebowaniu człowieka. Zaczniemy od za­
prezentowania technik badawczych pozwalających śledzić
reguły wyboru, którymi kierują się ludzie.
lub decyzji badanego, z których próbowano wnioskować
o przebiegu procesu (np. o regułach decyzyjnych), który
mógł doprowadzić do danego wyboru, a raczej do danego
układu wyborów. Tak np. zgodny (tj. spójny, przechodni itp.)
układ preferencji decydenta dla danego zestawu alternatyw
pozwalał wnosić, że decydent prawdopodobnie kieruje się
zasadą maksymalizacji użyteczności (która właśnie przewiduje
taki zgodny układ preferencji).
Jeżeli dokonywane przez decydenta wybory naruszają jakieś
warunki zgodności preferencji, np. przechodniość, to pozostaje
szukać innej reguły decyzyjnej, która tłumaczyłaby dany rodzaj
niezgodności. Tak np. Coombs (1958; patrz także Coombs,
Dawes i Tversky, 1977), obserwując nieprzechodniość pre­
ferencji w obrębie różnego rodzaju trójek alternatyw (do­
tyczących natężenia szarości), stwierdził, że nieprzechodniość
Rys. 11.1. Rozkłady bodźców A,...,F
i punktu
idealnego / na zagiętej skali Coombsa (1958)
11.1. Techniki badania procesu decyzyjnego
Badanie procesów decyzyjnych pozostawało przez długi czas
pod silnym wpływem metodologii behawiorystycznej. Pro­
wadziło to do koncentrowania się na analizie końcowych ocen
196
dotyczyła głównie tzw. dwustronnych trójek sąsiadujących,
występowała rzadko w tzw. trójkach jednostronnych i nie
pojawiała się wcale w tzw. trójkach dwustronnych rozdzie­
lonych. Wyodrębnienie różnego rodzaju trójek alternatyw
197
przedstawia rysunek 11.1, reprezentujący hipotetyczny rozkład
różnych natężeń szarości wokół idealnego dla danej osoby
punktu szarości (/). Na rysunku 11.1 trójki (A, B, C) i (D, E, F)
są jednostronne, gdyż leżą po tej samej stronie punktu ideal­
nego. Trójki (A, E, C) i (£>, B, F) są dwustronne i rozdzielone,
gdyż między poszczególnymi alternatywami mieszczą się
jeszcze jakieś alternatywy. Wszystkie pozostałe trójki są dwu­
stronne i sąsiadujące ze sobą. Otóż stwierdzone nieprzechodniości potwierdzają model decyzji opisany przez Coombsa,
według którego osoba ma idealny punkt swoich upodobań
(np. w odniesieniu do temperatury w pokoju, natężenia szarości
itd.), od którego odstępstwa, w jednym lub drugim kierunku, są
odczuwane jako mniej atrakcyjne niż sam ten punkt idealny.
Zakłada się ponadto, iż zarówno ten punkt idealny, jaki wszyst­
kie oceniane bodźce (alternatywy) nie są stałe i podlegają
fluktuacjom (reprezentują je odpowiednie rozkłady na rys. 11.1).
Łatwo teraz dostrzec, że zmienność punktu idealnego nic nie
zmienia we wspólnych częściach obszarów pod rozkładami
trójek jednostronnych, zmienia natomiast (zwiększa) zacho­
dzące na siebie powierzchnie rozkładów w sąsiadujących trój­
kach dwustronnych. Pozwala to przewidywać większą nieprzechodniość preferencji między alternatywami w łych ostat­
nich trójkach niż w trójkach jednostronnych. Potwierdzenie
tego faktu w obserwacji sugeruje, że opisany w modelu przebieg
procesu decyzyjnego odpowiada procesowi decyzyjnemu czło­
wieka.
Inne jeszcze przykłady wnoszenia z układu końcowych
wyborów decydenta o przebiegu procesu decyzyjnego znajdzie­
my w następnym podrozdziale, przy opisie rozmaitych reguł
decyzyjnych.
W ostatnich latach badacze zaczęli posługiwać się także
technikami śledzenia samego procesu decyzyjnego (a nie tylko
wynikami), analizując takie jego aspekty, jak czas decyzji,
przebieg procesu poszukiwania informacji czy zeznania inlrospekcyjne. Przedstawimy je pokrótce.
198
Badanie czasu decyzji. Długość czasu decyzji może wskazy­
wać na takie charakterystyki sytuacji, jak trudność zadania
decyzyjnego (por. Pollay, 1970; Hogarth, 1975) bądź jego
ważność dla decydenta. Można także na podstawie tego
wskaźnika wnioskować o złożoności procesu poznawczego.
Badanie przebiegu poszukiwania informacji. Kolejność, w ja­
kiej decydent poszukuje i ocenia informacje o alternatywach
wyboru, sugeruje określony proces poznawczy, prowadzący do
końcowej decyzji. Jedną ze stosowanych tu technik jest śledzenie
ruchów gałki ocznej w trakcie badania alternatyw. Używane
jest do tego celu specjalne urządzenie, rejestrujące punkty
łiksacji wzroku w danym polu widzenia. Russo i Rosen (1975)
zastosowali tę technikę do badania wyborów między sześcioma
alternatywami opisanymi na oddzielnych kartkach według
trzech atrybutów. Ciąg punktów fiksacji w typowej próbie
pokazany jest w tabeli 11.1. Tabela zawiera cztery ciągi na­
przemiennych łiksacji oznaczonych klamrami. Schemat pro­
ponuje serię porównań parami, tzn. że badany w swojej strategii
wyboru między sześcioma alternatywami opierał się na ciągu
porównań parami. Hipoteza ta została zresztą dodatkowo
potwierdzona w badaniu wykorzystującym zebrane protokoły
zeznań słownych badanych osób. Przykład len pokazuje, jak na
podstawie dostępnego obserwacji procesu ruchów gaiki
ocznej można wnosić o niedostępnym obserwacji procesie
przetwarzania zdobywanej informacji.
Inną stosowaną techniką jest śledzenie procesu jawnego poszu­
kiwania informacji o dostępnych alternatywach. Informacja
o alternatywach jest wówczas prezentowana badanym w postaci
tabeli, takiej jak tabela 11.2, gdzie kolumny reprezentują alter­
natywne wybory, a rzędy — atrybuty, ze względu na które te
alternatywy są scharakteryzowane. Oceny poszczególnych
atrybutów dla różnych alternatyw umieszcza się na oddzielnych
kartkach, które są na początku zakryte. Śledzi się, w jakiej
kolejności badany „odkrywa" te kartki. Posługując się tą
techniką Payne (1976) opisał różne typy przejść stosowane przez
199
Tabela 11.1. Typowa seria punktówfiksacjiw problemie decyzyjnym
Russo i Rosen (1975) wyboru między sześcioma alternatywami
Numer fiksacji
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
Numer alternatywy
3
2
r
4
i
5. '
2
3"
6
3
6
3
6
Tabela 11.2. Tabela informacji o 8 alternatywach wyboru i 6
atrybutach, tj. zawierająca 48 kart informacyjnych
B
C
A,
B, C,
Ai
B1
Cj
H
H,
A~
6
4_.
1
2
6"
3
6
3
2
4
3
decydentów przy kolejnym badaniu informacji. I tak w następ­
nej próbie badany może sprawdzać albo tę samą, albo inną
alternatywę, a także tę samą albo inną cechę alternatyw. Gdy
większość przejść dotyczy tych samych atrybutów (poszukiwanie
informacji wg atrybutów), możemy sądzić, że decydent po­
równuje różne alternatywy ze względu na te same atrybuty
(i ewentualnie składa później te różnice, by znaleźć alternatywę
o największej przewadze). Gdy większość przejść dotyczy tej
samej alternatywy (poszukiwanie informacji wg alternatyw),
200
możemy przypuszczać, źc decydent usiłuje znaleźć globalną
ocenę poszczególnych alternatyw (i ewentualnie porównać te
globalne oceny). Inne charakterystyki poszukiwania informacji
mogą wskazywać na proces eliminacji pewnych alternatyw
(gdy np. po zapoznaniu się z kilkoma atrybutami alternatywy
osoba badana przechodzi do innej alternatywy, nie wracając
już do poprzedniej) itd.
At
H.
Jeszcze inną technikę śledzenia procesu poszukiwania infor­
macji wprowadzili Englander i Tyszka (1980). Nie narzucając
badanemu żadnych atrybutów charakteryzujących alternatywne
wybory, stwarzali możliwość uzyskiwania dowolnych infor­
macji związanych z każdą z alternatyw. Informacji tych udzielali
odpowiednio przygotowani pomocnicy eksperymentatorów,
występujący w roli osób dobrze zapoznanych z poszczególnymi
alternatywami, np. z miejscami zatrudnienia. Jest to niewątpli­
wie sytuacja bliższa tej, z jaką mamy do czynienia w praktyce,
i dająca okazję śledzić nie tylko kolejność poszukiwania infor­
macji, ale także wybór atrybutów, o których badany chciałby
się dowiedzieć (niekoniecznie tych samych dla różnych alterna­
tyw). Eksperyment pokazał między innymi, że zdobywana
przez badanych informacja była wysoce nieporównywalna dla
różnych alternatyw (tj. badano różne aspekty dla różnych
alternatyw). Wskazuje to generalnie na niezgodność strategii
decyzyjnej stosowanej przez badanych z regułą maksymalizacji
201
.addytywnych użyteczności (por. rozdz. 3), jak również pozy­
tywnie sugeruje określone strategie decyzyjne, o których będzie
mowa w następnym podrozdziale.
Technika „głośnego myślenia". Decydent jest tu proszony
o zeznania w trakcie rozwiązywania problemu decyzyjnego.
Jak podkreślają Payne, Braustein i Corroll (1978), w przeci­
wieństwie do bardzo popularnej niegdyś, a później radykalnie
zarzuconej metody introspekcyjnej, w której oczekiwano od
badanego poważnej wiedzy teoretycznej o badanym zjawisku
(osobą badaną bywał często sam eksperymentator), zachęcając
obecnie badanego do głośnego myślenia i spisując jego wypo­
wiedzi, zachęca się go do spontaniczności i rezygnacji z wszel­
kich ograniczeń narzuconych przez logikę czy teorię. Inter­
pretacja i badanie zgodności wypowiedzi z teorią są zadaniami
€ksperymentatora, który posługuje się przy tym często ocenami
niezależnych interpretatorów (tzw. sędziów kompetentnych).
Czyli, mówiąc krótko, dane werbalne traktuje on podobnie jak
inne zachowania decydenta, których zgodność z teorią czy
modelem powinna być w miarę obiektywnie ustalona. Z metody
tej korzystali Newell i Simon (1972) w badaniach nad rozwiązy­
waniem problemów. Coraz częściej stosuje się ją również
w badaniu procesów decyzyjnych. Na przykład w technice
głośnego myślenia Montgomery (1977) był w stanie wyróżnić
szereg operacji stosowanych przez badanych w trakcie procesu
decyzyjnego i ustalić reguły decyzyjne, którymi kierowali się
oni w swoich wyborach. Jedną z takich reguł była np. opisana
w następnym podrozdziale reguła leksykograficzna minimalnej
różnicy, stwierdzona także w podobnych warunkach ekspery­
mentalnych przez Tversky'ego (1969) na podstawie analizy
samych końcowych wyników decyzji.
W związku z techniką głośnego myślenia warto jeszcze dodać,
że wygodną jej wersję zaproponował Payne (1974) stawiając
problem decyzyjny przed dwoma raczej niż przed jedną osobami.
Wymiana zdań w związku z rozwiązywanym problemem jest
wówczas bardzo naturalną czynnością dla badanych.
202
11.2. Proste reguły wyboru
Na podstawie opisanych w poprzednim podrozdziale technik
badania procesu decyzyjnego udało się w ostatnim dziesięcio­
leciu opisać szereg reguł decyzyjnych, którymi kierują się
decydenci przy dokonywaniu wyborów między złożonymi alter­
natywami (por. Svcnson, 1979). Reguły te sa prostsze od przyj­
mowanej w analizie decyzyjnej zasady maksymalizacji użytecz­
ności. Konsekwencją tej prostoty jest, jak to będzie pokazane
w następnym podrozdziale, że reguły te mogą prowadzić do
naruszania różnych warunków wewnętrznej zgodności prefe­
rencji, które w analizie decyzyjnej uważane są za warunki racjo­
nalności postępowania.
Jiegula dominacji. Zgodnie z nią alternatywa A jest wybierana
nad. B, gdy A jest lepsza od B przynajmniej dla jednego z atry­
butów i nie jest gorsza od B dla żadnego z pozostałych atrybu­
tów. Reguła ta zajmuje szczególne miejsce wśród pozostałych
nie tylko ze względu na fakt, że jest z racjonalnego punktu
widzenia niepodważalna, ale także i dlatego, że wybór zgodny
z tą regułą jest zarazem zgodny ze wszystkimi pozostałymi
regułami. Ogranicza się ona przy tym do sytuacji, w których
wybór jest zupełnie bezproblemowy (pomijając „techniczne"
niekiedy kłopoty ze znalezieniem alternatywy dominującej).
Istnieją jednak dane sugerujące, iż ludzie znacznie częściej
kierują się tą regułą, niż można by sądzić na podstawie jej
definicji. Wiąże się to z tym, że człowiek selektywnie spostrzega
atrybuty określające alternatywy i może dostrzegać dominację
tam, gdzie ona nie zachodzi, biorąc pod uwagę większą liczbę
atrybutów. Jednocześnie same oceny alternatyw na poszczegól­
nych skalach nie zawsze wydają się stabilne (będzie o tym
jeszcze mowa w następnym rozdziale). Ale wobec tego decydent
może (i wydaje się, że rzeczywiście tak czyni) próbować „przy­
stosowywać" oceny tak, by uzyskać dominację jednej z rozpa­
trywanych alternatyw. Wniosek taki wyciąga Jervis (1976)
z obserwacji nad podejmowaniem decyzji politycznych. Pisze
203
on, że decydenci zadziwiająco często, wydaje się, wierz;), iż
wybrana alternatywa jest nie tylko całościowo cokolwiek
lepsza od pozostałych, ale jest ona lepsza pod każdym istotnym
względem.
Reguły oparte na eliminacji alternatyw:
Reguła koniunkcyjna. Opiera się ona na zasadzie satysfakcji
Simona (1955), zgodnie z którą decydent ma dla poszczegól­
nych atrybutów pewne minimalne wartości, które musi spełniać
alternatywa, aby byłazaaJkceptowjuia^Tak więc według reguły
konjunkcyjnej decydeaLsprawdza, ozy dana alternatywa osiąga
lub przekracw^y^e.jnijwnalne progi. Jeżeli choć jedna z tych
wartości nie jest przez alternatywę osiągana, to alternatywa taka
jest eliminowana. Jak podkreśla Kozielecki (1977), jest to
szczególnie dogodna reguła wyboru, gdy sytuacja decyzyjna
jest otwarta, tj. gdy zbiór alternatyw nie jest z góry określony.
Decydent wytwarza wtedy i sprawdza kolejne alternatywy tnk
długo, aż znajdzie taką, która spełnia wszystkie wymagania
decydenta.
Reguła alternatywna. U podstaw tej reguły znajdują się także
wymagania określone dla różnych atrybutów (niekoniecznie
te same co przy regule koniunkcyjnej). Według jednak tej reguły
alternatywa jest zaakceptowana, jeżeli spełnia co najmniej
jedno j ^ t y ^ w y m a g a ń ^
Reguła eliminacji według kolejnych aspektów. Przyjmuje się
w niej, że jtrybuty są rozpatrywane w kolejności ważności.
Zaczyna się ód najważniejszego atrybutu (aspektu) i eliminuje
się wszystkie alternatywy, które nie spełniają kryterium tego
atrybutu. W ten sam sposób postępuje się z kolejnymi atrybu­
tami, aż zostaną wyeliminowane wszystkie alternatywy oprócz
jednej. Ta ostatnia alternatywa zostaje wybrana. Reguła ta
opiera się na tych samych podstawach, co reguła koniunkcyjna,
dodatkowo uwzględniając hierarchię ważności atrybutów.
Została ona zaproponowana oryginalnie w wersji probabilis­
tycznej przez Tversky'ego (1972), który przyjął, że kolejność
204
rozpatrywania atrybutów nie jest ustalona deterministycznie,
lecz raczej probabilistycznie: im ważniejszy atrybut, tym większe
prawdopodobieństwo, że będzie on rozpatrywany wcześniej.
Interesującą właściwością tego probabilistycznego modelu
wyboru jest fakt, że dopuszcza on zmienność wyborów oraz
nieprzechodniość preferencji, co jest powszechnie obserwowane
w zachowaniu ludzi.
Istnieją dane eksperymentalne sugerujące, że ludzie szczegól­
nie chętnie korzystają z reguł opartych na eliminacji (koniunk­
cyjnej, tj. eliminacji wg kolejnych aspektów) w sytuacjach, gdy
mają_do czynienia z dużą liczbą alternatyw. Payne (1976)
stwierdził, że w miarę wzrostu złożoności zadania, badani
eliminują pewne alternatywy już na początku procesu badania
alternatyw, po czym, w stosunku do pozostałych, stosują
bardziej wyczerpujące badanie. Te same tendencje wykazali
Englander, Tyszka (1980) w bardziej otwartej (nie narzuconej
przez eksperymentatora) sytuacji poszukiwania informacji.
W tym ostatnim eksperymencie znalazły się jednak i takie osoby,
które od początku do końca konsekwentnie posługiwały się
zasadą satysfakcji, tj. badały kolejne alternatywy, aż trafiły
na alternatywę satysfakcjonującą pod każdym względem;
znalezienie takiej alternatywy kończyło cały proces decyzyjny.
Reguła leksykograficzna. Zakłada, że decydent posiada hierar­
chię ważności atrybutów i po prostu wybiera alternatywę naj­
lepszą ze względu na najważniejszy atrybut. Jeżeli dwie alte­
rnatywy lub więcej są jednakowo atrakcyjne pod tym najważ­
niejszym względem, to bierze się następny w kolejności waż­
ności atrybut i wybiera się tę z nich, która jest najlepsza dla
tego atrybutu itd.
Zmodyfikowaną wersją leksykograficznej jest reguła leksyko­
graficzna minimalnej różnicy. Postępuje się tu tak samo jak
przy regule leksykograficznej, tyle że przyjmuje się dodatkowo,
iż dla każdego atrybutu ;' istnieje próg wyodrębnienia (jednak
nie w sensie psychofizycznym) atrakcyjności alternatyw, /),.
205
Tylko różnice większe od A, brane są pod uwagę przy lcksykograficznym wyborze między alternatywami. Postępując zgodnie
z tą regułą Tversky (1969) wykazał w eksperymencie ze stu­
dentami (którzy mieli wybierać wśród kandydatów na studia
osoby najodpowiedniejsze opierając się na trzech charakte­
rystykach tych kandydatów: inteligencji, dojrzałości emocjo­
nalnej i motywacji), że spośród par kandydatów scharaktery­
zowanych jak na rysunku 11.2 część osób badanych wybierała:
a)
b)
'///
.'..:'...-
V-
V
'W
1
c)
''••Ą
ł_
t
I
M
Rys. 11.2. Przykład alternatyw używanych w eksperymencie Tversky'ego
(1969)
kandydata B z pary {A, B), kandydata C z pary (B, C) i kandy­
data A z pary (A, C). Wybór taki naruszał oczywiście warunek
przechodniości preferencji (B>A, C>B, a zarazem
A>C).
Jak do tego doszło? Tłumaczy to właśnie reguła leksykograficzna minimalnej różnicy. Badany, jak można sądzić, traktował
inteligencję jako najważniejszy z trzech wchodzących w grę
atrybutów. Ponieważ jednak różnica pod tym względem między
kolejnymi kandydatami (A, B) i (B, C) była bardzo niewielka
(przypuszczalnie mniejsza od minimalnego progu przyjmowa­
nego przez osobę badaną), wybór w tych parach przesądzała
przewaga ze względu na dalsze atrybuty (która przemawiała
odpowiednio na korzyść B i C). Jednocześnie porównując
A i C, osoba badana mogła uznać, że różnica ze względu na
206
najważniejszy atrybut (inteligencji) w dostatecznym stopniu
przemawiała na korzyść A, tak że niezależnie od różnic ze
względu na dalsze atrybuty przemawiała ona za wyborem A.
Reguła maksyminowa. Określa się tu najgorsze aspekty dla
każdej alternatywy. Następnie ustala się, który z tych najgor­
szych aspektów jest najlepszy (najmniej niedobry) i wybiera się
alternatywę odpowiadającą temu aspektowi. Reguła ta jest
powszechnie akceptowana jako racjonalna w grach strategicz­
nych, kiedy decydent nie jest w stanic przewidzieć tego, co zrobi
jego przeciwnik. (Reguła maksyminowa zapewnia wtedy naj­
wyższy możliwy stopień bezpieczeństwa). Przy wyborze między
wieloaspektowymi alternatywami chroni ona decydenta przed
szczególnie nieatrakcyjnymi pod jakimś względem alternaty­
wami. Wychodzi się przy tym z założenia, że decydent potrafi
porównywać atrakcyjność alternatyw ze względu na różne
atrybuty.
' ' '/ '
Odwrotnością reguły maksy mi nowej jest reguła maksynuiksowa. Wymaga ona wyszukania najlepszych (a nie najgorszych
jak poprzednio) aspektów dla każdej alternatywy. Ustala się
następnie, który z tych aspektów jest najlepszy i wybiera alter­
natywę zawierającą ten największy pozytywny aspekt. Decydent
jest tu więc skoncentrowany na szczególnie atrakcyjnych
aspektach alternatyw.
Reguła wyboru według największej różnicy. Zakłada, że decy­
dent wyszukuje atrybut, ze względu na który alternatywy są
najbardziej zróżnicowane. Następnie wybiera alternatywę naj­
lepszą dla tego atrybutu, niezależnie od jej oceny pod innymi
względami. Przypuszcza się tu zatem porównywalność różnic
ze względu na różne atrybuty.
Bardziej złożoną od poprzedniej, ale również opartą na
porównywaniu różnic ze względu na atrybuty jest reguła addytywnych różnic użyteczności. Reguła ta zakłada porównywanie
i ocenianie różnic między alternatywami ze względu na poszcze­
gólne atrybuty. Pozwala to ustalić przewagi i niedostatki jednej
207
alternatywy w stosunku do drugiej. Z kolei, biorąc pod uwagę
ważność poszczególnych atrybutów, ustala się, która z alterna­
tyw uzyskuje w sumie przewagę.
Dwie wyżej opisane reguły potwierdzają m.in. wyniki uzyska­
ne przez Montgomery'ego (1977) w eksperymencie nad wybo­
rami między loteriami. Prezentował on pary prostych loterii
w postaci pokazanej na rysunku 11.3 (gdzie pole zakreskowanc
określa prawdopodobieństwo wygranej, a umieszczona nad
nim liczba — wielkość wygranej) i prosił badanych o wybór
jednej z nich (w której osoba badana wolałaby wziąć udział)
oraz o „głośne myślenie" w trakcie dokonywania wyboru.
Okazało się, że prawie wszystkie wypowiedzi badanych doty­
czyły porównywania zakładów ze względu na poszczególne
atrybuty (prawdopodobieństwa i wielkości wygranej). Wybór
był przy tym zwykle dopasowany do oceny wielkości różnicy
w zakresie prawdopodobieństwa: Jeżeli różnica między alternai
tywami pod tym względem była oceniana jako duża, to wy­
bierany był zakład o większym prawdopodobieństwie wygranej50 koron
45 koron
Rys. 11.3. Przykładowa para loterii używanych
w eksperymencie Montgomery'ego (1977)
gdy różnica ta była oceniana jako mała, to wybierano zakład
o większej wygranej. Jest to postępowanie zgodne z wcześniej
opisywaną regułą leksykograficzną minimalnych różnic. Po­
nadto zaobserwowano wypowiedzi odnoszące się do porówny­
wania różnic ze względu na oba atrybuty (prawdopodobieństwa
208
i wielkości wygranej). W przypadku oceny tych różnic jako
równych badany wybierał zwykle zakład o większej wygranej;
w przypadku oceny różnicy pod względem prawdopodobień­
stwa, jako większej od różnicy pod względem wielkości wypłat,
wybierany byl zakład o większym prawdopodobieństwie wygra­
nej. Postępowanie takie jest zgodne z regułą addytywnych
różnic użyteczności, przy większej wadze przypisywanej wypła­
tom niż prawdopodobieństwu.
Reguły prostej lub ważonej większości pozytywnych aspektów
i prostej lub ważonej mniejszości negatywnych aspektów. Opierają
się one na prostym rozróżnieniu pozytywnych i negatywnych
ocen alternatywy dla poszczególnych atrybutów. Tak więc
reguła prostej większości pozytywnych aspektów polega na
wyborze alternatywy posiadającej najwięcej pozytywnych ocen
dla wszystkich atrybutów. Jeżeli dodatkowo uwzględnia się
zróżnicowanie wag różnych atrybutów, mamy do czynienia
z regułą ważonej większości pozytywnych aspektów. Analo­
gicznie określa się reguły mniejszości negatywnych aspektów.
Interesujący historyczny przykład stosowania reguły będącej
ważoną kombinacją pozytywnych i negatywnych aspektów
zawiera fragment listu Benjamina Franklina z 19 września
1772 roku (za MacCrimmon, 1973), w którym daje on opis
swojego postępowania przy wyborze między wieloaspektowymi
alternatywami. Pisał on do J. Priestleya: „Skoro pytasz o moją
radę w sprawie dla ciebie tak ważnej, nie mogę z powodu braku
wystarczających przesłanek — doradzić ci, co wybrać, ale
mogę, jeśli sobie tego życzysz, powiedzieć, jak (wybrać). Gdy
pojawiają się takie trudne sprawy, to są one trudne głównie
dlatego, że rozważając je nie mamy równocześnie w pamięci
wszystkich za i przeciw, a raczej w danej chwili obecny jest
pewien ich zespół, a w innej znowu — inny, podczas gdy ten
pierwszy jest poza naszą uwagą. Stąd właśnie alternatywnie
przeważają u nas to jedne, to drugie cele czy skłonności i stąd
niepewność, która wprowadza niezdecydowanie. Żeby się tego
pozbyć, korzystam z takiego sposobu: dzielę za pomocą linii
14 Analiza decyzyjna
209
kawałek kartki papieru na dwie części. Nad jedną piszę «za»,
nad drugą «przeciw». Następnie w ciągu trzech — czterech dni
zastanawiania się wypisuję pod tymi tytułami krótkie nazwy
dotyczące rozmaitych motywów za lub przeciw danej akcji,
które w różnych chwilach przychodzą mi do głowy. Kiedy mam
już je wszystkie razem do równoczesnego wglądu, usiłuję
oszacować ich wagi i gdy znajdę takie dwie po dwu stronach
kartki, które wydają się równe, obie skreślam. Gdy znajdę
powiedzmy dwie racje — przeciw, równe np. trzem racjom —
za, skreślam wszystkie pięć. Postępując w ten sposób widzę,
po której stronie znajduje się przewaga. Gdy po kilku dniach
dalszego zastanawiania się nic nowego nie przychodzi mi do
głowy (co byłoby ważne zarówno dla «za», jak i «przeciw»),
podejmuję odpowiednią decyzję. Chociaż ważenie racji nie
może być dokonane z precyzją algebraicznych wielkości, to
jednak kiedy każda z nich jest rozpatrywana oddzielnie, a także
w porównaniu z innymi oraz gdy wszystkie znajdują się przede
mną, sądzę, że jestem w stanie dokonać lepszej oceny i jestem
mniej narażony na krok pochopny. Z tego rodzaju równania,
które może być nazwane moralną albo rozsądkową algebrą,
odniosłem w istocie wiele pożytku".
2 Reguły kontekstowe. Opierają się na zestawieniach najlep­
szych lub najgorszych ocen ze względu na różne atrybuty.
Tak np. reguła większości najlepszych aspektów polega na
wyborze tej alternatywy, która ma najwięcej atrybutów, dla
których jest najlepsza. Z kolei reguła najmniejszej liczby naj­
gorszych aspektów polega na wyborze alternatywy, która ma
najmniej,atrybutów ze względu na które jest najgorsza. Nazwa
„reguły kontekstowe" wiąże się z tym, że preferencje decydenta
kierującego się takimi regułami (np. między parą alternatyw)
są zależne od tego, w towarzystwie jakich innych alternatyw
dana para występuje. Przyjrzyjmy się np. dwom poniższym
zestawom alternatyw. Zestaw 1 zawiera trzy alternatywy
A, B i C, scharakteryzowane na skalach I i II w ten sposób,
źe na skali I najlepsze jest A, potem C, potem B (tj. B jest
210
najgorsze); na skali IT najlepsze jest B, potem A, potem C.
Zestaw 2 zawiera alternatywy A, B, D takie, że na skali I
najlepsze jest A, potem B, potem D, a na skali II najlepsze
jest B, potem D, polem A.
Zestaw 1
I
A
C
B
II
B
A
C
Zestaw 2
I
A
B
D
II
B
D
A
Decydent kierujący się regułą najmniejszej liczby najgorszych
aspektów wybierze w pierwszym zestawie alternatywę A,
a w drugim alternatywę B. Zauważmy jednak, że alternatywy
A i B są jednakowo ułożone względem siebie w obu zestawach.
Tak więc w zależności od charaklcru trzeciej alternatywy
(C bądź D) dodanej do tej pary zmienia sic preferencja w obrę­
bie tej paiy. Taki układ preferencji narusza Izw. warunek nie­
zależności preferencji od alternatyw bez znaczenia, stanowiący,
podobnie jak warunek przechodniości, jeden z kamieni węgiel­
nych teorii użyteczności. Kierowanie się przez ludzi tego typu
regularni zostało pokazane w eksperymencie Tyszki (,1981).
11.3. „Racjonalność" prostych reguł wyboru
Jak to już pokazano przy prezentacji poszczególnych reguł,
mogą one prowadzić do naruszania różnych warunków racjo­
nalności, takich jak przechodniość (np. reguła leksykograficzna
minimalnych różnic), lub warunku niezależności wyboru od
dodatkowych alternatyw bez znaczenia (np. reguły konteksto­
we).
Inną słabością omawianych reguł jest ograniczony zakres ich
stosowania (por. Svenson, 1971). Taknp. reguła dominacji może
być zastosowana tylko wtedy, gdy znajdziemy alternatywę,
211
która rzeczywiście nie jest gorsza od pozostałych pod każdym
względem, lecz z uwagi na jakąś cechę — jcsl od nich lepsza.
Reguła Icksykograficzna ma zastosowanie wtedy, gdy atrybuty
są rzeczywiście wyraźnie zróżnicowane, jeśli chodzi o ich
ważność, itd.
Zalety, którymi proste reguły wyboru okupują naruszanie
wymienionych wyżej warunków racjonalności oraz ograniczone
możliwości ich zastosowania wiążą się z radykalnym obniże­
niem przez nic wymagań, w zakresie przetwarzania informacji,
w porównaniu z całą racjonalną regułą maksymalizacji użytecz­
ności. To obniżenie wymagań jest w wielu przypadkach (gdy
problem decyzyjny jest dostatecznie złożony) zgolą niezbęd­
nym warunkiem, aby problem mógł być w ogóle rozwiązany.
(Wyobraźmy sobie szacowanie użyteczności tak złożonych
alternatyw, jak w cytowanym na początku tej książki przykła­
dzie wyboru między wariantami zabezpieczenia przed powo­
dzią). Ponadto nawet gdy problem jest rozwiązywalny na podsta­
wie reguły maksymalizacji użyteczności, to postępowanie takie
mogłoby się okazać w wielu przypadkach wyraźnie nieekono­
miczne. (Wyobraźmy sobie szacowanie użyteczności i ryzyka
przez człowieka, który potrzebuje dojechać do określonego
miejsca w mieście i ma dwie możliwości: udać się do autobusu
lub do tramwaju, co tak czy inaczej może zmienić czas prze­
jazdu o kilka minut).
Istnieją zresztą dane eksperymentalne pokazujące, że ludzie
przy wyborze reguły decyzyjnej biorą istotnie pod uwagę wiel­
kość wymaganego przez nią wysiłku poznawczego. Potwier­
dzają to np. eksperymenty Russo i Dosher (1980). Śledząc
ruchy gałek ocznycli swoich badanych w trakcie dokonywania
przez nich wyboru między dwoma alternatywami (np. hipo­
tetycznymi kandydatami ubiegającymi się o stypendium uni­
wersyteckie) autorzy ci zauważyli, że badani nie przeprowa­
dzali oceny całościowej każdej z alternatyw (by następnie
porównać owe oceny, co odpowiadałoby strategii maksymali­
zacji użyteczności), lecz porównywali raczej alternatywy ze
212
względu na te same atrybuty. Mogło to ewentualnie odpowiadać
strategii decyzyjnej polegającej na ustaleniu listy przewag lub
niedostatków jednej alternatywy w stosunku do drugiej (przez
porównywanie alternatyw w obrębie jednego tylko atrybutu)
po to, by na końcu spróbować ustalić, która z alternatyw ma
w sumie korzystniejszą pozycję (biorąc pod uwagę liczbę prze­
wag, ich wielkość i ważność różnych atrybutów) 1 . Skłonność
do porównywania alternatyw raczej ze względu na wspólne
atrybuty niż w ocenach ich całościowycli użyteczności była
u badanych tak silna, że podobny sposób postępowania zauwa­
żono również przy wyborach między loteriami. To jest obser­
wowano wówczas odrębne porównywanie między sobą wygra­
nych, do których mogły prowadzić loterie, odrębne porówny­
wanie prawdopodobieństw wygranej w dwu loteriach itd. Zda­
niem badaczy, większa łatwość takich porównań (niż tworzenie
ocen oczekiwanej użyteczności) loterii jest przypuszczalnym
powodem posługiwania się tymi pierwszymi, mimo źc drugi
sposób (porównywanie oczekiwanych użyteczności) zapewnia
niewątpliwie większą konsekwencję wyborów. Autorzy wykazali
również, że badani stosowali nawet dalej idące uproszczenia,
które za cenę możliwych błędów (niekonsekwencji) redukowały
ich wysiłek poznawczy. Jednym z tych uproszczeń była rezyg­
nacja z dokładniejszego oceniania wielkości różnic między alter­
natywami dla poszczególnych atrybutów. Zamiast tego badani
ograniczali się po prostu do ustalenia, która z alternatyw jest
lepsza dla danego atrybutu. W rezultacie wybór mógł być
dokonany na podstawie bardzo prostej reguły, która z alterna­
tyw miała większą liczbę przewag (tj. która była lepsza ze
względu na większą liczbę atrybutów). To unikanie nadmiernego
wysiłku poznawczego ma swój sens, gdy rozważać działania
w świetle prakseologicznego kryterium ekonoimczności. Wróci­
my jeszcze do tej sprawy w ostatnim rozdziale.
' Strategię taka nazwano wcześniej reguł, maksymalizacji addytywnych różnic.
213
12. Podejmowanie decyzji
jako proces
12.1. Dynamika procesu decyzyjnego
Analiza decyzyjna wychodzi z założenia, że podstawowym
celem, do którego zmierza decydent, jest maksymalizacja
użyteczności. Założenie to krytykował Simon (1955), który
utrzymywał, że jest to cel nierealistyczny zarówno dla jednostek,
jak i dla grup (organizacji), a to z uwagi na ograniczono możli­
wości poznawcze decydenta (tak jednostkowego, jak grupo­
wego). Zamiast owego ambitnego, lecz nierealistycznego celu
sugerował on, że decydent zmierza raczej do wyboru zadowala­
jącego, tj. satysfakcjonującego pewne przyjmowane przez
decydenta wymagania. Kozielecki (1977) określa ten cel jako
dążenie do znalezienia lozwiązania dobiego, a niekoniecznie
— optymalnego.
W sięgającej przynajmniej Lewina tradycji badań psycholo­
gicznych nad wyborem centralnym pojęciem, na którym kon­
centrowano uwagę — było pojęcie konfliktu zawartego
w sytuacji decyzyjnej, który to konflikt powinien być rozwiąza­
ny tak, by osoba mogła dokonać wyboru. Lewin (1936) wyróż­
nia! kilka typów konfliktów w zależności od tego, czy alterna­
tywy, między którymi ma być dokonany wybór, zawierały
wartości atrakcyjne dla osoby (wywołujące reakcję dążenia do
danej wartości), czy — wartości odpychające (wywołujące
214
reakcję unikania). Jedną z takich sytuacji jest działanie na czło­
wieka dwu wartości pozytywnych, które jednak nie mogą być
równocześnie osiągnięte (tj. mamy dwie wykluczające się atrak­
cyjne alternatywy). Inną sytuacją jest wystąpienie dwu nega­
tywnych wartości, z których jedna musi być wybrana. Wreszcie
— sytuacja, w której pozytywna wartość współwystępuje
z wartością negatywną i nie da się jednej osiągnąć bez drugiej.
Jak podkreślają Beach i Wise (1980), niektóre koncepcje Lewina
i jego kontynuatorów są całkiem bliskie pojęciom współczesnej
teorii decyzji. Tak np. siła oddziaływania na osobę w określonej
sytuacji uważana jest za wypadkową jej walencji (wartości)
i potencjalności (prawdopodobieństwa) tej sytuacji.
Lewin (1936) przypuszcza jednak, że ludzie mają skłonność
do rozmaitych „ucieczek" z nieprzyjemnych sytuacji konflikto­
wych. Innymi słowy, próbują rozmaitych nieracjonalnych spo­
sobów rozwiązania problemu decyzyjnego. Nasuwa się tu idea,
że w sytuacji konfliktowej podstawowym celem decydenta
staje się nie tyle maksymalizacja użyteczności, czy znalezienie
alternatywy satysfakcjonującej, co przede wszystkim pozbycie się
Rys. 12.1. Schemat pioccsu decyzyjnego
nieprzyjemnego stanu niezdecydowania. Proces decyzyjny jawi
się wówczas jako poszukiwanie uzasadnienia (racji) dla wyboru
jednej z możliwych alternatyw. Zarys takiego ujęcia przedstawia
schemat pokazany na rysunku 12.1 (patrz Tyszka, 1981). Za­
wiera on cztery podstawowe podprocesy zachodzące w po­
dejmowaniu decyzji:
1) Ustalanie aspektów {atrybutów) charakteryzujących rozwa215
żane alternatywy wyboru. W przeciwieństwie do postulowanej
w analizie decyzyjnej hierarchizacji celów, struktura owych
atrybutów jest zwykle daleka od klarownej hierarchizacji (por.
Humphreys, McFadden, 1980). Relacje między atrybutami
bardziej i mniej ogólnymi mogą być niejasne. Atrybuty rozwa­
żane w odniesieniu do pewnych alternatyw mogą być nie­
określone dla innych alternatyw (por. Englander i Tyszka,
1980). Zbiór rozpatrywanych alternatyw jest zwykle daleki od
kompletności (Englander i Tyszka, 1980).
2) Wybór skal i standardów oceny. Różne reguły decyzyjne,
na których podstawie ludzie dokonują wyborów, zakładają
wykorzystywanie różnych skal i standardów oceny. Tak np.
ocena może polegać na określeniu pozycji alternatywy w sto­
sunku do pewnej ustalonej wartości: wartości satysfakcjonującej,
idealnej itd. Na tego rodzaju ocenach opierają się takie reguły
decyzyjne, jak koniunkcyjna czy dysjunkeyjna. Na innego ro­
dzaju ocenach opiera się wiele reguł wymagających porówny­
wania między sobą alternatyw. Niekiedy wystarczające jest
przy tym tylko ich uporządkowanie. Pewne reguły zakła­
dają także oceny wielkości różnic. Jedne reguły nie wyma­
gają porównywania ważności różnych atrybutów (np. reguła
koniunkcyjna), podczas gdy inne uwzględniają taką porówny­
walność (np. reguła leksykograficzna). Istnieją dano (poi-, rozdz.
poprzedni) pokazujące, że ludzie wykorzystują różne reguły
decyzyjne, a zatem że zdolni są posługiwać się wieloma wy­
mienionymi skalami ocen.
3) Ustalanie preferencji. Zgodnie z rozmaitymi skalami,
opisanymi wyżej, preferencje mogą być wyrażane albo tylko
jako dwuargumeiitowe relacje (alternatywa osiąga-nie osiąga
wymagany poziom pod danym względem, jest lepsza —gorsza
od innej alternatywy), albo — jako częściowy bądź całkowity
porządek czy nawet — jako funkcje liczbowe (tak jak wymaga
się tego w analizie decyzyjnej).
4) Uzasadnianie wyboru. Mając oceny alternatyw na wcześniej
przyjętych skalach, decydent sprawdza, czy odpowiednia reguła
216
ii
II
W
I:
I;
Ji
I
decyzyjna (ta, która wymaga danego rodzaju ocen) daje od­
powiednią przewagę wyboru jednej z alternatyw. Analiza decy­
zyjna zakłada wówczas odpowiednią (np. addytywną) integrację
poszczególnych ocen każdej z alternatyw i sprawdzenie, która
z alternatyw uzyskuje najwyższą globalną wartość. Wiele jednak
prostszych reguł decyzyjnych nie wymaga takiej integracji.
lecz tylko sprawdzenia przewagi jednej z alternatyw (np. w licz­
bie pozytywnych aspektów ze względu na najważniejszy atry­
but itd.).
Jeżeli faza uzasadniania kończy się pomyślnie, tj. gdy dokład­
nie jedna alternatywa spełnia wymagania danej reguły decy­
zyjnej, to następuje wybór. Gdy, przeciwnie, żadna z alternatyw
nie spełnia wymagań danej reguły decyzyjnej albo równo­
cześnie więcej alternatyw spełnia te wymagania (nie ma wówczas
„najlepszej" alternatywy), to następuje powrót do faz wcześniej­
szych. Wówczas decydent ponownie bada swoje preferencje:
albo zmienia w ogóle strategię wyboru, przyjmując inny sposób
ustalania ocen (zmienia skale i standardy oceny), albo przedefiniowuje także same atrybuty (czy ogólniej: reslrukluralizuje
problem decyzyjny). Tak__więc, wbrew postulatom, analizy
decyzyjnej, gdzie zakłada się klarowną hierarchizację struktury
celów, tj. jedyną regułę decyzyjną (maksymalizacji użytecz­
ności) i stabilne preferencje decydenta, sądzimy wtedy, że
wszystkie te elementy procesu decyzyjnego podlegają fluktu­
acjom i są zmieniane tak długo, aż decydent znajdzie uza­
sadnienie wyboru jednej z alternatyw.
Bodajże najbardziej narzucająca się jest- fluktuacja struktury
atrybutów branych przez decydenta pod uwagę. Już chociażby
ze względu na właściwości uwagi człowieka koncentruje się
on raz na jednych, to znowu na innych aspektach rozważa-.
nych alternatyw (por. Einhoin i Hogarth, 1981). W efekcie
raz uświadomione aspekty są zapominane, na ich miejsce
wprowadzone są nowe, które wcześniej nie były brane pod uwa­
gę. Mogą też być one przefonnulowywane albo w kierunku
większego uszczegółowienia, albo przeciwnie — w kierunku
217
tworzenia bardziej wszechstronnych charakterystyk z kilku
bardziej szczegółowych (por. Montgomery, w druku). To osta­
tnio postępowanie jest wręcz zalecane jako pewna metoda
rozwiązywania problemów decyzyjnych (tzw. analiza kosztów-strat), która polega na przedefiniowywaniu różnych atrybutów
na wartości pieniężne (wspominaliśmy o tym w części 1).
Poniższy przykład ilustruje, w jaki sposób przedefiniowanie
atrybutów może posłużyć komuś do rozwiązania problemu,
który przy innym ich sformułowaniu jest trudny do rozwiąza­
nia.
Dwie pary odcinków (por. rys. 12.2) określają odpowiednio
długość i szerokość prostokątów, które można z nich utwo­
rzyć. Mamy wybrać prostokąt o większym polu (przypuśćmy,
że są to dwie złote blaszki). Ponieważ odcinki wydają się w przy­
bliżeniu równe: a) 3 cm i 4 cm, b) 2,5 cm i 5 cm, można by na
a)
b)
Rys. 12.2. Przykład oceny „na oko" wielkości
prostokątów utworzonych z odcinków a) i b)
podstawie reguły multyplikatywnej sądzić, że druga para two­
rzy większe pole. Ponieważ jednak nie jesteśmy pewni tych osza­
cowań (nie możemy też użyć linijki), ktoś mógłby spróbować
innych „atrybutów" obwodu i przekątnej oraz „reguły",
że z dwu prostokątów o tym samym obwodzie — prostokąt
„bardziej kwadratowy" ma większe pole. Ktoś, kto bardziej
•wierzy w tę regułę niż w dokładność swoich oszacowań długości,
mógłby zdecydować się na wybór pary (a).
Wyniki uzyskiwane za pomocą technik śledzenia procesu
decyzyjnego pokazują, że fluktuacje dotyczą także stosowa­
nych skal i standardów oceny. Stosując technikę głośnego my­
ślenia obserwuje się zwykle występowanie obu rodzajów ocen:
absolutnych, tj. odnoszących ocenę alternatywy do jakiegoś
218
zewnętrznego kryterium (np. ocena: „Jfjest raczej inteligentny"),
i• porównawczych, tj. wyrażających bezpośrednie porównanie
rozważanych alternatyw (np. ocena: „X jest bardziej inteli­
gentny niż F"). Podobnie przy badaniu procesu poszukiwania
informacji obserwuje się na ogól współwystępowanie różnych
schematów, odpowiadających różnym regułom decyzyjnym.
Analiza decyzyjna, wychodząc z założenia, że trudność
w podejmowaniu decyzji wiąże się przede wszystkim z inte­
gracją rozmaitych aspektów złożonych alternatyw, zmierza
do niesienia pomocy w tej właśnie sprawie. Jednakże de­
cydent posiada ustalone preferencje i potrafi je wyrazić w od­
niesieniu do prostych aspektów alternatyw. Czy jest to zało­
żenie uzasadnione? Czy ludzie rzeczywiście zawsze wiedzą,
czego chcą lub czegochcą bardziej?
Wiele obserwacji skłania do negatywnej odpowiedzi na te
pytania. Sugerują to obserwacje przytaczane w rozdziale 8,
gdzie pokazywano, że niewielkie przekształcenia w sformuło­
waniu problemu (pytania) czy nawet w nazwie konsekwencji
prowadzą do zmian czy wręcz odwrócenia kierunku prefe­
rencji. Jak wykazali Lichtenstein i Slovic (1973), także zmiana
w sposobie odpowiedzi udzielanej przez osobę badaną może
prowadzić do przekształcenia obrazu preferencji decydenta.
Są to jednocześnie kłopotliwe sprawy dla analityka decyzji,
gdy stara się on „wydobywać" od decydenta jego wartościo­
wania. Ale nasuwa to także wątpliwość, czy decydent rze­
czywiście posiada stabilne preferencje. Wątpliwość ta jest
tym większa, gdy chodzi o konsekwencje, które dotyczą przy­
szłości. March (1978) zauważa, że w takim przypadku powin­
niśmy brać pod uwagę nasze przyszłe preferencje. Ale jak
możemy przewidzieć obecnie, jakie gusty będziemy mieli
•w. przyszłości? Niektóre nasze preferencje wydają się także
niedostatecznie klarowne. Niekiedy musimy specjalnie podjąć
jakieś działanie, by ustalić, czy coś nam rzeczywiście odpo­
wiada, czy nie. Otóż ludzie posiadają zwykle niezgodne pre­
ferencje (Fischhoff i in., 1980; March, 1978), co przy tym wcale
219
ich nie skłania do poszukiwania przezwyciężenia tego stanu.
Uruchamiają oni raczej raz jeden, kiedy indziej - drugi system
wartości.
Montgomery (w druku) dowodzi, że decydent dysponuje
różnymi sposobami pozwalającymi mu podnosić lub obniżać
wartość danej alternatywy. Tak np. wartość 1000 zl może zmie­
niać swoją atrakcyjność dla decydenta w zależności od tego,
co wyobrazi on sobie, że mógłby uzyskać za tę sumę. Inny me­
chanizm zmiany atrakcyjności wyniku polega na wprowadzeniu
argumentów probabilistycznych. Na przykład uwzględniając
niepewność jakiegoś negatywnego skutku możemy go uznać za
tak mało prawdopodobny, że nie warto go brać pod uwagę
w ocenie danej alternatywy. Można także przekonywać się,
że owym negatywnym skutkom można zapobiec. Wreszcie
atrakcyjność może się także zmieniać przez uwzględnienie per­
spektywy czasowej, tj. rozważając jakieś negatywne skutki
pewnej alternatywy możemy uznać je za tak odlegle w czasie
(i w związku z tym niepewne), że nie warto brać ich pod uwagę.
Można też zmienić ocenę atrakcyjności pewnej pozytywnej
konsekwencji przez uwzględnienie jej nietrwalości (np. kiedy
konstatujemy, że „uroda przemija", i wobec tego nie należy
do niej przykładać nadmiernej wagi I?).
12.2. Dostępność informacji
O przebiegu procesu decyzyjnego i zastosowaniu określonej
strategii decyduje niewątpliwie dostępność odpowiednich in­
formacji. Mamy tu na myśli zarówno informację zewnętrzną,
zawartą w sytuacji decyzyjnej, jak i informację wewnętrzną,
którą decydent dysponuje w wyniku uczenia się lub procesów
wnioskowania.
W związku z informacją zewnętrzną, ważne są nie tylko jej
rodzaj czy dokładność, ale także sposób prezentacji czy zako­
dowanie. Zakres i precyzja otrzymywanej przez decydenta in-
220
formacji wpływają na stosowaną przezeń strategię decyzyjną.
Jeżeli nie dysponuje on dostatecznie precyzyjną informacją
o wartości alternatyw dla poszczególnych atrybutów, to nie
będzie w stanie stosować strategii opartych na ocenie wielkości
różnic między alternatywami ze względu na te atrybuty. Można
przytoczyć wynik eksperymentu Tyszki (1981), przedstawiony
na s. 211, polegający na zdecydowanie większej popularności
strategii kontekstowych w przypadku, gdy alternatywy prezen­
towane badanym były określone tylko jakościowo, niż wtedy,
gdy były one określone ilościowo.
W rozdziale 8 przedstawione były rozmaite dane pokazujące
zmiany preferencji spowodowane samą zmianą sposobu pre­
zentacji problemu decyzyjnego, w tym niekiedy — tylko zmianą
określenia atrybutu (np. interpretacją pewnego wyniku jako
zysku albo straty — w zależności od przyjętego dowolnie
punktu odniesienia). Mogą tu oddziaływać różne mechanizmy,
jak wymieniony już mechanizm pomijania wspólnych aspektów
alternatyw, albo zmiana wagi przywiązywanej do różnych as­
pektów, powiedzmy, w wyniku zmienionych skojarzeń zwią­
zanych z różnymi określeniami tego samego aspektu itd.
W odniesieniu do informacji wewnętrznych dwa procesy za­
sługują na szczególną uwagę: tj. uczenie się i procesy wniosko­
wania.
Tak więc doświadczenie decyzyjne określa, jakie aspekty
rozważanych alternatyw są przez decydenta dostrzegane i w ja­
ki sposób są one przezeń formułowane (określane). Pokazują to
wyraźnie badania nad teorią konstruktów osobistych. Crockett
(podajemy za Adams-Webber, 1979) stwierdził, że badani przez
niego młodzi ludzie używali więcej konstruktów dla opisu
swoich rówieśników i osób tej samej pici oraz osób lubianych
niż dla opisu osób starszych, płci odmiennej oraz osób nielubianych. Crockett interpretuje ten wynik jako potwierdzający J
ogólniejszą hipotezę, że ludzie używają więcej kategorii opisu
w stosunku do osób, z którymi mają więcej doświadczeń, niż
w stosunku do osób mało znanych.
221
Jest także zrozumiale, że doświadczenie wpływa na nasze
strategie oceny złożonych alternatyw i na same preferencje
(upodobania). W szczególności pewne atrybuty możemy „mieć
skwantyfikowane", tj. te z którymi mamy więcej doświadczenia,
podczas gdy według innych możemy dyskryminować obiekty
tylko jakościowo, np. wartości negatywne, neutralne, pozy­
tywne.
W związku z podejmowaniem decyzji Hubcr (w druku) śle­
dził u badanych studentów proces decyzyjny, gdy wybierali
oni między alternatywami, z którymi byli lepiej zapoznani
(wybór pracy wakacyjnej), oraz wtedy, gdy mieli wybierać mię­
dzy alternatywami, z którymi mieli mniej doświadczenia (wybór
między projektami badawczymi). Okazało się, że w pierwszym
przypadku wprowadzali oni zdecydowanie więcej informacji
o alternatywach „z głowy", tj. takich, które nie były bczpośiednio dostępne, niż w przypadku drugim. Oznacza to, że
w procesie decyzji wykorzystane są nie tylko bezpośrednio
dostępne informacje, ale także informacje nabyte w doświad­
czeniu i zachowane w pamięci.
W psychologii znane są liczne dowody na to, że w proce­
sach oceny ludzie wykorzystują nie tylko bezpośrednio dostępne
informacje, ale także informacje inferowanc (wywnioskowane).
Najliczniejsze dane na ten temat zgromadzono w psychologii
społecznej, w badaniach nad tzw. atrakcyjnością interperso­
nalną (tj. nad atrakcyjnością jednych osób dla innych). Spo­
strzegając określone zachowania osoby lub określone jej cechy
wnioskujemy o innych jej cechach, których aktualnie nic spo­
strzegamy. Asch (1946), który zainicjował badania w tej dzie; dżinie, prezentował swoim badanym listę cech charakteryzująjcych pewną (hipotetyczną) osobę, takich np. jak: inteligentny,
j zdolny, pracowity, serdeczny itd. i pytał o przewidywane inne
i cechy takiej osoby. Okazało się, że jeżeli lista zawierała okreś­
lenie „serdeczny", to badani przewidywali, iż opisywana osoba
jest także szczęśliwa i wielkoduszna, ma poczucie humoru itd.
Jeżeli na tej samej liście zamiast określenia „serdeczny" było
222
określenie „chłodny", badani domyślali się, że opisywana oso*
ba nie jest szczęśliwa, nie jest wielkoduszna, nie ma poczucia
humoru itd.
Z licznych badań, które przyłącza w swojej pracy Skarżyń­
ska (1981), wynika m. in., że istnieją tzw. cechy centralne (za­
leżne zresztą od kontekstu), które są wykorzystywane jako pod­
stawa przewidywań o innych cechach danej osoby, oraz cechy,
które nie dostarczają takiej podstawy. Okazuje się również,
że nie musi być tak, iż jeżeli z posiadania przez osobę cechy x
wnioskujemy o posiadaniu przez tę osobę także cechy r, (o
wnioskujemy także w odwrotnym kierunku, tj. z posiadania
cechy y — o posiadaniu cechy x. Dane te interpretuje się w ten
sposób, że na podstawie doświadczeń indywidualnych, a także
pewnych rozpowszechnionych stereotypów każdy z nas tworzy
sobie określoną „teorię" o ludziach (o ich osobowości). „Teorie"
to zawierają m. in. przekonanie o wspólwystępowaniu pewnych
cechV
^,.X*V'.,A*«.'\/,-"' ' "
Shanteau i Nagy (1979) pokazując badanym studentkom
fotografie chłopców, z którymi ewentualnie mogłyby odbyć
randkę, stwierdzili, że oprócz atrakcyjności prezentowanych
kandydatów badane studentki w swoich wyborach kierowały
się prawdopodobieństwem akceptacji ze strony owych kandy­
datów. O tym prawdopodobieństwie wnioskowały tylko na
podstawie atrakcyjności zewnętrznej chłopców, gdyż nie dys­
ponowały poza tym żadną inną informacją.
Wnioskowanie o nic znanych charakterystykach ma spe­
cjalne znaczenie wtedy, gdy mamy wybierać między alterna­
tywami, o których mamy różne i nieporównywalne informacje.
Tak np. o jednym z kandydatów na kierownicze stanowisko
dowiedzieliśmy się przypadkiem, że jest inteligentny, a o dru­
gim — że jest aktywny, ale nic nie wiemy o aktywności pierw­
szego ani o inteligencji drugiego. Jak wynika z badań Kubera
(w druku), ludzie starają się „uzupełnić" takie brakujące alter­
natywy przez wnioskowanie o prawdopodobnej wartości bra­
kujących informacji. Wykorzystują przy tym znajomość koie-
223
Jacyjnej zależności między znanymi i nieznanymi właściwościa­
mi alternatyw. To jest wiedząc (lub zakładając tylko), że wysoka
inteligencja wspólwystępuje zwykle z poczuciem humoru,
o kandydacie scharakteryzowanym jako posiadającym poczucie
humoru zakładają, że jest on również inteligentny.
12.3. Zasada upraszczania
Krytykując paradygmat racjonalności w podejmowaniu decyzji,
oparty na zasadzie maksymalizacji użyteczności, Simon (1955)
/ zwrócił uwagę na niedopasowanie wymagań tego paradygmatu
do ograniczonych możliwości systemu poznawczego człowieka.
| Wskazywał on, że rozpatrywanie jakiegokolwiek problemu de\ cyzyjnego w całej jego złożoności wraz z wykonaniem wymaI ganych przez model maksymalizacji użyteczności „kalkulacji"
1
daleko przekracza ludzkie możliwości przetwarzania informa­
cji. W miejsce nierealistycznego paradygmatu racjonalności
Simon (1955) wysunął koncepcję racjonalności ograniczonej
polegającej na tym, że decydent „[...] konstruuje uproszczony
model rzeczywistego problemu tak, by mógł go rozwiązać
i zachowuje się racjonalnie z punktu widzenia tego modelu".
Od tego czasu poczyniono wiele obserwacji wskazujących na
różnorodne uproszczenia czynione przez człowieka w celu
radzenia sobie z problemami wyboru przekraczającymi zwykle
owe możliwości poznawcze.
Tak więc mając do czynienia ze złożonymi (wieloaspektowymi)
iilternatywami decydenci opierają swoje wybory na ocenach
ograniczonych tylko do kilku (najistotniejszych) atrybutów
tych alternatyw — w skrajnym przypadku ograniczonych
tylko do jednego atrybutu (por. Shepard, 1964; Phelps i Shanteau, 1978). Z eksperymentu Englandera i Tyszki (1980) wy­
nika, że nawet wtedy, gdy decydent może zupełnie swobodnie
uzyskiwać różnego rodzaju informacje o alternatywach, nie
zdobywa on całej informacji ważnej w świetle jego własnych
standardów oceny. Fakt ten ma zapewne swoje źródło w fun-
224
kcjonowaniu uwagi (jej wahaniach), ale także, jak można są­
dzić, w unikaniu gromadzenia nadmiernej ilości informacji.
To ostatnie przypuszczenie znajduje też potwierdzenie w wielo- V
krotnie obserwowanym fakcie, że procent informacji groma­
dzonej przez decydenta systematycznie maleje w miarę wzrostu
,
liczby alternatyw i ich charakterystyk, _tj. w miarę wzrostu *złożoności zadania (por. Payne, 1976; van Raaij, 1981; Thorngate i Maki, 1977). Spadek proporcji badanych aspektów jest
szczególnie wyraźny w miarę wzrostu liczby atrybutów roz­
ważanych alternatyw wyboru.
Pouczający jest także następujący paradoksalny efekt do­
tyczący czasu decyzji. Kiesler (1966), dając dzieciom do wyboru
lizaki, a Hendrick i in. (1968) — studentom krawaty, stwier­
dzili, że badani decydowali się szybciej wybierając jeden
z czterech atrakcyjnych przedmiotów niż wtedy, gdy tylko dwa
przedmioty były atrakcyjne, a dwa pozostałe — zdecydowanie
nieatrakcyjne. Innymi słowy, czas decyzji był krótszy wtedy,
gdy wybór był trudniejszy (między czterema atrakcyjnymi
alternatywami) niż wtedy, gdy wybór był łatwiejszy (tylko
między dwoma atrakcyjnymi alternatywami). Najprostsza
interpretacja tego faktu jest następująca: mając do czynienia
ze zbyt złożonym (trudnym) problemem decyzyjnym, badany
rezygnował z wyczerpującej analizy i porównywania alterna­
tyw, wybierając przypadkowo jedną z alternatyw, W sytuacji /
prostszej mógł natomiast pozwolić sobie na pełną analizę' ,
wchodzących w grę alternatyw (i stąd dłuższy czas wyboru).
W odniesieniu do stosowanych strategii wyboru Simon wysunął sugestię, że ograniczona racjonalność realizuje się przez
wykorzystanie reguły satysfakcji upraszczającej ilość i jakość
ocen: nie dokonuje się porównywania ważności poszczególnych
atrybutów, a oceny ze względu na poszczególne atrybuty spro­
wadzają się jedynie do stwierdzenia, czy alternatywa spełnia,
czy nie — minimalne wymagania. (Nie zachodzi też potrzeba
badania wszystkich alternatyw, gdyż wybiera się pierwszą
alternatywę satysfakcjonującą pod każdym względem). Poka15 Analiza decyzyjna
225
>
zana w rozdziale 11 reguła satysfakcji nic jest jedyną uprosz­
czoną (prostą) strategią wyboru stosowaną przez decydentów.
Przedstawiono tam wiele innych strategii, opartych na rozmai­
tych skalach i standardach oceniania. Uproszczenie może
polegać na zredukowaniu oceny do porównania alternatyw
ze względu na jeden tylko (najważniejszy) atrybut, jak w przy­
padku reguły leksykograficznej, albo na porównywaniu tylko
najgorszych aspektów alternatyw (reguła minimaksowa) bądź
na policzeniu liczby przewag (reguła większości), itd.
Dane eksperymentalne wskazują, że na wybór strategii de­
cyzyjnej wpływa złożoność problemu decyzyjnego (mierzona
liczbą rozpatrywanych alternatyw oraz liczbą atrybutów
charakteryzujących te alternatywy). Śledząc np. przebieg zdo­
bywania informacji stwierdzono, że wraz ze wzrostem złożo­
ności problemu (zwłaszcza wraz ze wzrostem liczby alterna­
tyw) rośnie udział przejść między kolejnym1 informacjam^
zgodnie z zasadą porównywania różnych alternatyw według,
tych samych atrybutów (por. Payne, 1976; van Raaij, 1976'
iThorngate i Maki, 1977). Przypuszczalnie jest to łatwiejszy
sposób odnalezienia „najlepszej" z wielu alternatyw (np.
poprzez eliminację alternatyw niezadowalających pod jakimś
względem) niż dokonanie całościowej oceny każdej z alterna­
tyw, co wiąże się z poszukiwaniem informacji w kolejności
według alternatyw. Interpretację tę zdaje się potwierdzać także
wpływ złożoności problemu decyzyjnego na proporcję tzw.
absolutnych i porównawczych ocen. Te pierwsze implikują
stosowanie pewnego ustalonego kryterium oceny (jak np. w oce­
nie: „X jest raczej inteligentny"), podczas gdy drugie wyra­
żają porównanie bezpośrednio rozważanych alternatyw (np.
stwierdzenie: „X jest bardziej inteligentny niż Y"). Otóż okazuje
się, że proporcja porównawczych ocen maleje w miarę wzrostu
liczby rozważanych alternatyw wyboru (por. Payne i Braustein,
1977; Huber, 1980).
Upraszczanie może również polegać na stosowaniu pewnych
sekwencji strategii. Mając do czynienia ze znaczną liczbą
226
alternatyw decydent może najpierw dokonać wstępnej ich
redukcji na podstawie jakiejś reguły eliminacji (np. zgodnie ze
strategią koniunkcyjną albo eliminacji wg aspektów), a nas­
tępnie wobec zawężonej liczby alternatyw zastosować jakąś
inną strategię wyboru. Postępowanie takie rzeczywiście obser­
wowano w eksperymencie Englandera i Tyszki (1980). Payne
(1976), a następnie Olshavsky (1979) wykazali, że tego rodzaju
dwustopniowe strategie wyboru stosowane są coraz częściej
ze wzrostem liczby alternatyw. Wynik ten potwierdza ogólną
hipotezę, że w miarę wzrostu złożoności zadania decydent
przyjmuje takie strategie wyboru, które redukują jego wysiłek
poznawczy.
Najmniej uwagi zwracano dotychczas na uproszczenia do­
konywane w samym procesie tworzenia ocen, tj. w systemie
preferencji decydenta. System ten nie jest na ogół ani stabilny,
ani wewnętrznie zgodny, ani bardzo precyzyjny (por. s. 219).
Jak on funkcjonuje? W psychologii społecznej zgromadzono
wiele obserwacji wskazujących na tendencję do oceny (głównie
innych osób) według zasady ewaluatywnej zgodności, tj.
do przypisywania obiektom (osobom) albo wszystkich pozy­
tywnych, albo wszystkich negatywnych cech (por. np. Le­
wicka, 1978). Podkreśla się przy tym, że zasada ta dotyczy
przede wszystkim reakcji afektywnych (zakochany widzi
same zalety u kochanej osoby). Jednakże podobne tendencje
obserwuje się także w procesie podejmowania decyzji. Jarvis
(1976) stwierdza, że gdy decydent zaczyna preferować pewną
alternatywę, która wydaje się najlepsza pod pewnym wzglę­
dem, to „[...] zmienia swoje wcześniejsze przekonania i przyj­
muje nowe tak, by jak najwięcej racji przemawiało za jego
wyborem [...]". Dodajmy, że postępowanie takie stwarza
decydentowi okazję do posłużenia się prostą i przekonywającą
regułą wyboru — regułą dominacji (por. s. 203).
Także Montgomery (w druku) utrzymuje, że reguła domi­
nacji odgrywa rzeczywiście istotną rolę w podejmowaniu de­
cyzji. Jego zdaniem, decydent zawsze stara się tak ustruktura-
227
lizować problem decyzyjny (określić odpowiednie atrybuty)
i tak ukształtować swoje oceny, by jedna z alternatyw (alter­
natywa „obiecująca") uzyskała status alternatywy dominującej.
Twierdzi on, że już w najwcześniejszej fazie procesu decyzyj­
nego decydent wyszukuje „obiecującą" alternatywę (np. naj­
bardziej atrakcyjną alternatywę ze względu na najważniejszy
wymiar), następnie za pomocą rozmaitych operacji (ni. in.
operacji opisanych na ss. 217-220) zmierza do takiej repre­
zentacji alternatyw, w której alternatywa ta jest co najmniej
tak dobra, jak wszystkie inne pod każdym istotnym względem,
a poćTpewnymi względami jest lepsza od pozostałych.
Mechanizm tego zjawiska można opisać na podstawie pro­
ponowanej „dynamiki" procesu decyzyjnego. Decydent, po­
siadając niezbyt stabilne i niezbyt precyzyjne preferencje,
„wypróbowuje" różne oceny wobec rozważanych alternatyw
(zgodnie z operacjami opisanymi na s. 220) i powtarza te próby
tak długo, aż znajdzie alternatywę, która, jak się wydaje, domi­
nuje nad pozostałymi. Można to zilustrować następującym
przykładem: Powiedzmy, że decydent ma do wyboru między
dwoma alternatywami A i B, różniącymi się ze względu na
trzy atrybuty X', X", X'". Jego preferencje na poszczex'
A_ B
1
A B
^ H
y.
Rys. 12.3. Przykładowy zakres zmienności ocen
alternatyw A i B dla atrybutów X', X", X"'
gólnych skalach nie są na tyle precyzyjne i stabilne, by można
je było reprezentować jako punkty na odpowiednich skalach.
Można raczej przyjąć, że dałoby się je wyrazić jako pewne
przedziały, w których mieściłyby się chwilowe oceny osoby 228
tak jak to pokazano na rysunku 12.3. Przypuśćmy dalej (zgod­
nie z rys. 12.3), że przedziały te na skali X' nic zachodzą na sie
bie, tj. że jakkolwiek decydent oceniałby alternatywy A i B
pod tym względem, to zawsze ocena alternatywy A będzie
wyższa niż alternatywy B. W przypadku pozostałych dwu skal
X" i A"" może on jednak w różnych momentach zmieniać nawet
kierunek preferencji między A i B. Otóż w takiej sytuacji nasz
decydent może z łatwością znaleźć uzasadnienie wyboru A na
podstawie reguły dominacji. Nie potrzebuje przy tym doko­
nywać żadnych świadomych „naginań" (racjonalizacji) swoich
ocen. Gdyby nawet zupełnie losowo „wybierał" oceny alterna­
tyw A \ B na. poszczególnych skalach, powstrzymując się przy
tym od wyboru, gdy jedna z alternatyw nie wydaje się defi­
nitywnie lepsza od drugiej, to w którejś kolejnej „próbie"
stwierdzi, że A dominuje B. (Ponieważ taka decydująca próba
jest lepiej utrwalana w pamięci osoby, to otrzymany efekt
ewaluatywnej zgodności może się również utrwalić na przy­
szłość).
Wbrew temu, co stara się wykazać Montgomery, nie twier­
dzimy tutaj, że decydent zawsze może uzyskać powodzenie
w poszukiwaniu dominującej alternatywy '. Wydaje się,
że często jest on zmuszony do posłużenia się jakąś inną regułą
2
decyzyjną . Nasuwa się natomiast hipoteza, że elekt „dopaso­
wywania" ocen jest szczególnie wykorzystywany wobec trudno
Sam Montgomery dopuszcza wykorzystywanie przez decydenta
innych reguł decyzyjnych, tyle tylko, że utrzymuje, iż rola ich polega
na restrukturalizacji problemu decyzyjnego w taki sposób, by ostatecznie
otrzymać strukturę posiadająca, dominującą alternatywę.
2
Z potocznej obserwacji zachowania i zwłaszcza deklarowanych
uzasadnień dokonywanych wyborów można by sądzić, że istnieją ludzie,
którzy skłonni są dokonywać bardzo drastycznych operacji na ocenach
alternatyw (w psychologii osobowości operacje te nazywa się mechaniz­
mami racjonalizacji), byle tylko znaleźć rozwiązania najlepsze pod
każdym względem. Można by zapewne w tej sprawie spodziewać się
znacznych różnic między ludźmi.
229
MYŚLENIE
WIEDZA
i
PRZETWARZANIE
/ Ideo. myśli, przekonaniu
wydeslylownnc z informacji
INFORMACJA
Pokly u-ydestylnwntK' z ihmycli
PRZESYŁANIE
DANE
Nicpt/clworzono sygnały i symboli
Hierarchia danych, informacji i wiedzy oraz równoległa hierarchia
przesyłania, przetwarzania i informacji
Te trzy poziomy są jednocześnie trzema dzialalnościami,
w które kidzie są zaangażowani wówczas, gdy pracują nad
danymi, informacją i wiedzą. Zajmują się komunikacją,
wymianą danych ze światem zewnętrznym poprzez narządy
zmysłów. Zajmują się przetwarzaniem, przekształcając syg­
nały danych fizycznych w rozpoznawalne obrazy i fakty.
Zajmują się wreszcie myśleniem, kiedy roztrząsają fakty
w świetle zgromadzonej w swych umysłach wiedzy, nadając
im status wiedzy.
Informacja analizowana przez myśliwego-zbicracza, sto­
jącego przed 10000 lat pośród równin północnej Europy,
była wygenerowana nie przez innych ludzi, ale przez przy­
tłaczający świat natury, który go otaczał, .lego potomkowie
w końcu XX wieku mogą być radcami handlowymi, którzy
siedzą za swymi biurkami w wieżowcach budynków ad­
ministracji. Badają umowy, czytają korespondencję i wsłu­
chują się w problemy swych klientów. Niemal wszystkie
analizowane przez nich informacje są wytworem umysłów
innych istot ludzkich: otrzymują je raczej za pośrednictwem
sprawozdań, ksiąg rachunkowych, rozmów telefonicznych
oraz wyników konferencji - niż poprzez bezpośrednie do­
świadczenie. Informacja jest dziełem człowieka, a dziś
znaczna jej część jest scyfryzowana. Rozrost zasobu ludzkiej
wiedzy zdecydowanie nabiera tempa. Wiedza naukowa
ulega podwojeniu w każdej dekadzie; informacja gospodar­
cza gromadzi się jakoby jeszcze szybciej.
W radzeniu sobie z tym wzrostem pomagają nam maszy­
ny, które jednocześnie ów rozwój napędzają. Aż do wieku
XIX nie istniała technika, która pozwalałaby widzieć lub
słyszeć na odległość czy produkować ruchome obrazy
i dźwięki. Następnie pojawiły się dwa wielkie projekty
technologii informacyjnych: łączność i technika komputero­
wa. Celem pierwszego było przezwyciężenie bariery odleg­
łości w kontaktach między ludźmi i rozszerzenie natural­
nego zakresu naszych zmysłów; drugiego zaś - dostarczenie
możliwości przetwarzania informacji, pobudzenia pewnych
aspektów potencjału naszych umysłów. Urzeczywistnienie
tych dwóch celów jest opowieścią o erze informacji.
A zaczyna się ona od łączności telefonicznej.
Download

•lvi. Proste reguły wyboru między złożonymi alternatywami