numer 12, październik 2013
LONDYN:
DLL ZNOWU NA
STARCIE
Małe auta podbiją miasta? • Dyplomata na rowerze • Holandia wita nowego króla • My witamy Neptuna
Spełnione marzenia małych sportowców • Niderlandzkie wynalazki • Wizyta w egzotycznym Surinamie
Solutions
2
mają na celu usprawnienie i ulepszenie
funkcjonowania Athlonu, tak by, jak
zawsze, wychodzić naprzeciw Waszym
oczekiwaniom.
Już jest, przyszła, wcale nie oczekiwana
jesień. Zapachniało liśćmi, porannym
deszczem i babim latem. W takim
właśnie jesiennym klimacie witam Was
w kolejnej edycji magazynu firmowego
Solutions.
A teraz oprowadzę Was, Drodzy
Przyjaciele, po najnowszym numerze
Solutions. Tradycyjnie jak co roku
zabieramy Was na Rijsttafel i, jak
mówi polskie przysłowie: „czym chata
bogata”, proponujemy Wam prawdziwie
indonezyjską
ucztę
w
otoczeniu
naszych hostess, które na tę okazję
specjalnie założyły stroje regionalne
prosto z Singapuru. Atrakcyjne nagrody
i niespodzianki dla Gości, zabawa
do białego rana w rytmie muzyki
w wykonaniu doskonałych wokalistów
sceny polskiej i międzynarodowej,
zapewniły naszej imprezie prawdziwy
sukces. Koniecznie o tym przeczytajcie!
Tak się dziwnie zbiegło, że moje
jesienne
powitanie
jest
zarazem
pożegnaniem z wszystkimi, z którymi
miałem przyjemność współpracować
oraz spotykać się prywatnie. Choć
powinienem przywyknąć do takich
pożegnań,
przyznać
muszę,
że
niełatwo kierować te słowa do moich
Polskich Przyjaciół. Wszystkim Wam
dedykuję najgłębsze i najprawdziwsze
„dziękuję”.
Firmę
o
solidnych
i uczciwych podstawach, zbudowaną
i prowadzoną przez ludzi z charyzmą,
pasją i oddaniem, przekazuję w dobre
ręce. Szykują się zmiany, wszystkie
W najnowszym wydaniu nie zabraknie
relacji ze zmagań z wodnym żywiołem
– Clipper Round the World. Przekonajcie
się sami, dlaczego warto śledzić
kolejne etapy tej niezwykłej, morskiej
przygody.
Opowiemy
Wam
także
o wyjątkowo egzotycznym zakątku
Ziemi, tak bardzo historycznie bliskim
moim rodakom z Holandii. Wiecie
o jakim kraju mówię? To ponownie
Indonezja i tradycja tamtejszej kuchni,
która na stałe zagościła w holenderskim
menu, oraz ludzie o niespotykanej
gościnności. I choć to wyjątkowo daleka
wyprawa, warto ją z nami odbyć.
Drodzy Kierowcy
Wydawca:
Athlon Car Lease Polska Sp. z o.o.
ul. Bielańska 12
Budynek SENATOR
00-085 Warszawa
T +48 22 279 46 46
F +48 22 279 46 00
[email protected]
www.athloncarlease.pl
Redakcja
Anna Fabisiak
Elro van den Burg
Sylwia Malecka
Zdjęcia
Oorsprong Media
Katarzyna Cegłowska
Pomysł i realizacja
Oorsprong Media
Przeniesiemy się też w świat trochę
bajkowy, na wspaniały dwór królewski
Niderlandów. Nikt z Was nie zapomni
wzruszającej historii miłości obecnego
króla Holandii Wilhelma Aleksandra
i jego pięknej, pochodzącej z Argentyny
żony – Maximy. Jak zawsze, nie
pozostajemy obojętni wobec ludzkich
problemów, szczególnie jeśli dotyczą
one dzieci. Przedstawiamy Wam ostatni
raport z naszej działalności dla FCSR,
opowiadamy o wspólnych osiągnięciach
i pomocy charytatywnej. Dziękujemy
wszystkim sponsorom i ofiarodawcom,
którzy tak chętnie angażują się w tę
piękną akcję i wspierają ją finansowo.
Jesienna aura daje nam przyzwolenie
na marzenia. Bez biletów i wiz
zapraszamy Was do Surinamu, gdzie
słońce, pyszne menu i świetna zabawa
zawsze gwarantowane. Niech ta podróż
stanie się dla nas wspomnieniem
lata, a może pomysłem na zimową,
rodzinną podróż? Na tym jednak nie
koniec atrakcji. Na deser odsłaniamy
kulisy rowerowej eskapady po Polsce
ambasadora Królestwa Niderlandów,
dyplomaty, który w pełni zasłużył na
opinię wybitnego. Te i inne pasjonujące
historie czekają na Was, Drodzy
Kierowcy, w najnowszym magazynie
Solutions. Zapraszam do lektury!
Eric van Vliet
Prezes Zarządu
Athlon Car Lease Polska
Tematy numeru
BRANŻA: Całe rodziny odwiedzają Jawczyce
4
DZIEJE SIĘ:
Świętujemy i przepowiadamy przyszłość 8
KLIENT:
Michał Skowron, Członek Zarządu
Etex Building Materials Polska
10
HISTORIA:
Genialne pomysły prosto z Holandii
12
Oferta: Szukasz dobrego, używanego auta? 15
STYL ŻYCIA: Ambasador poznaje Polskę
16
WIADOMOŚCI: Znów odwiedzamy Neptuna 20
WYDARZENIA: Światła na nową Królewską Parę22
FCSR: Wakacje na sportowo24
PODRÓŻE: Tam, gdzie zwierzęta nie znają strachu26
3
Solutions
Branża
Ekologiczny piknik
Athlon Car Lease
P
w Jawczycach
odczas eventu „eko-mobilni”, który odbył
się 8 czerwca br. w outlecie Athlon Car
Lease w Jawczycach, ponad 300 klientom
i dziennikarzom motoryzacyjnym udostępniono
do jazd próbnych aż 28 różnych aut. Był to największy
piknik mobilności elektrycznej w tej części Europy.
Bez dmuchanego zamku nie ma zabawy!
Zakochani w autach już od małego
Solutions
4
Tradycja takich spotkań rozpoczęła się dwa lata temu, i z każdym
kolejnym rokiem Athlon Car Lease ma do zaoferowania
swoim gościom więcej atrakcji. Na piknik przychodzą całe
rodziny, obserwują pokazy aut, biorą wspólnie z dziećmi udział
w zabawach, miło spędzają czas przy dobrej muzyce i apetycznych,
grillowanych przekąskach. Szczególnie zadowoleni są najmłodsi,
na których czeka mini tor samochodowy, nadmuchiwany zamek
z licznymi zjazdami, wata cukrowa, lody i popcorn.
Kto złapie bańkę mydlaną?
„Naszym klientom oraz ich rodzinom oferujemy dobrą zabawę,
gdyż zależy nam nie tylko na zainteresowaniu gości autami
ekologicznymi. Widok tak wielu zadowolonych rodzin jest
nagrodą samą w sobie. Nie wszystko, co robimy, musi łączyć
się jedynie z biznesem” zapewnia Eric van Vliet, prezes Athlon
Car Lease.
Mimo to jednak samochody z napędem elektrycznym wciąż
pozostają główną atrakcją spotkań. Wkrótce po rozpoczęciu
eventu ulice Jawczyc zapełniają się modelami nowoczesnych
aut. Większość przybyłych gości chce przekonać się o ich
zaletach. Pracownicy Athlon Car Lease mają pełne ręce
roboty przy prezentowaniu samochodów i opowiadaniu o ich
zaawansowanej technologii.
Nasze piękne hostessy
Biała Tesla Roadster i czarny Model S - po prostu najlepsze
5
Solutions
Branża
Tesla Roadster wzbudza zazdrość na drodze
W czasie trwania pikniku do jazd próbnych udostępniono aż
dziewięć pojazdów elektrycznych, począwszy od Tesli Model S
i Tesli Roadster, po wybór aut rodzinnych, takich jak Renault
Fluence, Opel Ampera i Nissan Leaf.
W Jawczycach nikt się nie nudził
nowoczesnej Tesli wynosi 480 kilometrów. Jej największym
atutem jest w pełni elektryczny napęd z czasem pełnego
ładowania zaledwie 30 minut” podkreślił Eric van Vliet.
Szalona zabawa do utraty tchu
“Misją naszej firmy jest stałe informowanie klientów w Polsce
o zaletach mobilności elektrycznej. Prezentowana przez nas
nowa Tesla Model S oferuje komfort podróżowania nawet dla
pięciu osób dorosłych i dwójki dzieci jednocześnie. Zasięg tej
Solutions
6
Trzy dni później, 11 czerwca, ponad 70 osób wzięło udział
w kolejnym evencie, tym razem w Poznaniu, u dealera
samochodowego Skodex. Przybyli na miejsce goście mogli
podziwiać nowoczesne auta marki Skoda, Audi, VW, Opel
i Porsche, jednak uwagę wszystkich ponownie skupiały modele
w pełni ekologiczne: Opel Ampera, Nissan Leaf oraz Peugeot
Ion. Wszystkie prezentowane na evencie pojazdy można było
przetestować osobiście.
Polski debiut Tesli
N
Model S
Dziennikarze motoryzacyjni otoczyli Model S
ie na ogólnokrajowych targach, ale w outlecie
Athlon
Car
Lease
w
podwarszawskich
Jawczycach zadebiutowała w Polsce nowa
Tesla Model S – pierwszy na świecie sedan klasy
premium, stworzony od podstaw jako auto elektryczne.
Premierze nowego pojazdu przyglądało się blisko 30
polskich dziennikarzy, którzy na pikniku odbywającym
się pod hasłem “eko-mobilni” mogli wziąć udział także w
ekskluzywnych jazdach próbnych.
“Cieszy
nas
niezwykle,
że
mogliśmy
zaprezentować
dziennikarzom nasze nowe auto i zaprosić ich wraz z pozostałymi
gośćmi na jazdę próbną Teslą. To był jedyny Model S w Europie
i jednocześnie premiera tego wyjątkowego samochodu
w Polsce” powiedział Eric van Vliet, prezes Athlon Car Lease.
Model S jest pojazdem nie tylko szybkim i ekologicznym,
lecz także najbezpieczniejszym z dotychczas testowanych.
Jego zaletą jest brak wielkiego silnika spalinowego z przodu,
co pozwala zwiększyć strefę zgniatania, pochłaniającą
energię w chwili wypadku. Specjalne aluminiowe części
umieszczone w drzwiach przejmują siłę uderzenia z innych
części pojazdu. Z powodu tak zaawansowanych zabezpieczeń
Narodowa Organizacja Bezpieczeństwa Ruchu Autostradowego
w Stanach Zjednoczonych (NHTSA) dała Modelowi S ocenę
pięciu gwiazdek, nie za całość, ale w każdej konkretnej kategorii
bez wyjątku.
Athlon Car Lease jest jedynym partnerem leasingowym, który
zapewnia dostawę Tesli Model S w Polsce. Klienci zainteresowani
tym autem już w ciągu najbliższych miesięcy mogą liczyć na jego
dostępność na rynku.
Nowa Tesla - piękna z zewnątrz, interesująca w środku
7
Solutions
Dzieje się
Athlon Car Lease
na balu charytatywnym Rijsttafel
14
września
NiderlandzkoPolska
Izba
Handlowa
zorganizowała
w
Warszawie
doroczny
bal
charytatywny
Rijsttafel, na którym pojawiło się ponad
40 gości specjalnie zaproszonych przez
Athlon Car Lease. Wszyscy obecni na balu
mieli okazję skosztować
wyśmienitych
dań kuchni indonezyjskiej, pochodzących
z kraju historycznie związanego z Holandią.
O dobry nastrój zebranych dbali zaproszeni
artyści – popularna polska grupa rockowa
LemON z wokalistą Igorem Herbutem
i
świetnymi
przebojami
“Napraw”
oraz “Nice”, a także charyzmatyczny
amerykański wykonawca muzyki soul
Dobry humor dopisuje wszystkim
Solutions
8
Wyjątkowe firmowe obuwie
Jimmy Wilson czaruje publiczność
Dzieje się
Jimmy Wilson, który oczarował publiczność
niezwykłym brzmieniem swojego głosu.
Goście balu chętnie próbowali tradycyjnych
holenderskich wypieków – mini naleśników
zwanymi “poffertjes”, a przybyły z Holandii
mistrz rękodzieła zaprezentował sztukę
wytwarzania drewnianych chodaków. Bal
prowadziła znana dziennikarka Monika
Richardson. Wśród zaproszonych gości nie
mogło zabraknąć obecnego Ambasadora
Królestwa Niderlandów w Polsce, Paula
Bekkersa, który otworzył “Rijsttafel”
Na scenie wokalista zespołu LemON
Społecznej Odpowiedzialności Biznesu
(FCSR), gdzie zostanie wykorzystana
do nauki języka angielskiego dla dzieci
z ubogich rodzin.
Zespół Athlon Car Lease po godzinach
Goście podziwiają dokonania Fundacji FCSR
Pokaz gamelan - tradycyjnego tańca
z Indonezji
Słodkie poffertjes już czekają!
– tak w języku holenderskim określa
się kolację złożoną z 11 indonezyjskich
przystawek. W czasie trwania balu dzięki
hojności przybyłych zebrano aż 32 tysiące
złotych. Cała suma trafi do Fundacji
Cała suma dla małych podopiecznych
Małe auta
W
ostatnich miesiącach
redaktorzy magazynu
Solutions
dostrzegli
nowy trend w
mobilności: Miejskie Pojazdy Elektryczne
(Urban Electric Vehicles – UEV),
zwane też Sąsiedzkimi Pojazdami
Elektrycznymi (Neighborhood Electric
Vehicles – NEV). W ten sposób od
niedawna określa się niewielkie,
dwuosobowe auta stworzone do
przemieszczania się po zatłoczonych
centrach miast. Produkowane modele
są po prostu
rewelacyjne, a ich
oczekiwane możliwości techniczne
wydają się bardzo obiecujące.
stają się normą
Czas na przesiadkę do małych aut?
Główni producenci małych aut, tacy jak
Audi, Nissan i General Motors, wciąż
udoskonalają swoje projekty. W ich
zamierzeniach miejski transport ma stać
się bardziej wydajny. Małe pojazdy będą
ekologiczną alternatywą na krótkich,
miejskich dystansach z perpektywą łatwego
parkowania na wąskich ulicach. W wizjach
futurologów pewnego dnia UEV-y staną się
głównym środkiem transportu w miastach
na całym świecie. Szybkie, czyste i tanie.
Takie jak Renault Twizy – z zasięgiem ponad
100 kilometrów w miejskim ruchu oraz
czasem pełnego ładowania z domowego
gniazdka w zaledwie 3 i pół godziny. Czyż
nie wygląda to kusząco?
9
Solutions
Klient
Solutions
10
Auto
pod lupą
AUTO:
Skoda Superb Combi 2.0 TDI DSG Ambition
KIEROWCA:
Michał Skowron, Dyrektor Działu Prawnego
i Kadr, Członek Zarządu Etex Building Materials
Polska Sp. z o.o.
Jakim modelem jeździł pan wcześniej?
„Poprzednio korzystałem z Forda Focusa Kombi. Pomimo iż był to
model niezawodny, którym przez 3 i pół roku przejechałem 210 tys.
km bez najmniejszej awarii, nie mogę powiedzieć, bym go polubił.
Powodem był brak automatycznej skrzyni biegów, co w połączeniu
z bardzo krótkimi przełożeniami i wysokim momentem obrotowym
dawało niski komfort jazdy, szczególnie w ruchu miejskim.”
Od jak dawna prowadzi pan nowe auto i jaki dystans już pan
nim pokonał?
„Skodą Superb jeżdżę od października 2011 roku i mam na liczniku ok.
120 tys. kilometrów.”
I jakie są pana wrażenia z jazdy?
„Uważam ten model za najlepszy samochód grupy VW w klasie
średniej. Wyjątkowo dobrze wypada stosunek ceny auta do korzyści,
jakie oferuje nam Skoda tj. bardzo dużo miejsca dla pasażerów,
szczególnie tych na tylnym siedzeniu, oraz ponadprzeciętnej jakości
auta i komfortu podróżowania.”
Jak pojazd sprawdza się na drodze?
„Superb zachowuje się w sposób typowy dla nowoczesnych
samochodów klasy średniej z przednim napędem – jest przewidywalny
w każdych warunkach i właściwie poza bocznym wiatrem, który przy
dużych prędkościach potrafi zakołysać autem, nie ma powodów
do narzekań. Na krytykę zasługuje natomiast serwis skody.
Niejednokrotnie zgłaszałem tendencję auta do ściągania na prawą
stronę, ale obsługujący mnie doradcy serwisowi systematycznie
twierdzą, że każdy samochód zachowuje się podobnie. Przyznam,
że nie satysfakcjonuje mnie taka odpowiedź. Na tym polu skoda ma
jeszcze wiele do poprawy.”
A jakie są inne zalety tego auta?
„Samochód prezentuje wspomnianą już przestronność nadwozia,
dzięki której może rywalizować nawet w klasie większych SUVów, całkiem korzystnie w mojej ocenie wypada też szerokie pole
widoczności dla kierowcy z wnętrza pojazdu. Obsługa i sterowanie
funkcjami Superba jest intuicyjne – nie czytając instrukcji (jak czyni
większość mężczyzn) po godzinie spędzonej w aucie czułem się
tak, jakbym użytkował je od roku. Ponadto cieszy bardzo pojemny
bagażnik. Superb został zaprojektowany jako auto z dużym,
stabilnym rozstawem osi, w środku są wygodne fotele z regulacją,
a na niskich obrotach pojazd zapewnia pełny komfort akustyczny.
Mój samochód jest wyposażony w przekładnię DSG, która bardzo
poprawia płynność jazdy, nie wpływając negatywnie na ilość
spalanego paliwa czy przyspieszenie. Zmiana biegów w tej przekładni
odbywa się rekordowo szybko w stosunku do zwykłego automatu,
jedyne co czasem zaskoczy na minus, to sporadyczne szarpnięcia
przy zmianie obciążenia silnika. Dodatkową zaletą oferowaną przez
dział sprzedaży Skody jest możliwość swobodnej konfiguracji przy
zakupie auta.”
Czy taki pojazd ma wady?
„Na pewno wadą jest niezbyt przyjemny odgłos pracy silnika tdi na
wyższych obrotach. Od pojazdu aspirującego do poziomu mocnego
gracza w segmencie oczekiwałbym lepszego wygłuszenia dość
szorstkich tonów czterocylindrowca. Kolejnym minusem jest nietrwały
lakier. Ziarna piasku i kamienie wypadające spod kół innych aut
podczas jazdy czynią wiele szkód zderzakowi i masce samochodu.
Podobnie jest z przednią szybą, bardzo podatną na stłuczenie. Ostatnia
wada dotyczy samej konfiguracji skody. Korzystając w większości
z dróg pozamiejskich oceniam, że przy dużej masie superba moc
140 koni mechanicznych okazuje się niewystarczająca do sprawnego
wyprzedzania np. kolumny ciężarówek.”
Zdarza się panu podróżować tym autem na dłuższych trasach?
„Nasza grupa kapitałowa ma sześć zakładów przemysłowych
w różnych częściach kraju, a ja, z racji swoich obowiązków, regularnie
je odwiedzam. Najdłuższa trasa „na raz” to ponad 1500 km, która
nie była problemem dla mnie i mojej rodziny. Wymagało to tylko
instalacji dodatkowego sprzętu DVD dla dzieci. Duże brawa dla Skody
za skonstruowanie auta, które nie męczy podczas długiej podróży.”
Jakie jest zużycie paliwa?
„Obecnie to średnio 7 l./100 km, lecz zejście do poziomu 6-6,5 litra
nie jest niczym wyjątkowym. W mieście ,spalanie oleju napędowego
rzadko przekracza 8,5 l./100 km, natomiast w trasie nie raz zdarzyło
mi się osiągnięcie wyniku ok. 5 L./100 km.”
Czy kiedykolwiek rozważał pan korzystanie z auta o napędzie
elektrycznym?
„Po wprowadzeniu najnowszych modeli na rynek motoryzacyjny
szczególnie Tesli S, wizja dróg wolnych od spalin samochodowych
bardzo się mi się podoba . Nie ukrywam, że z wiekiem rośnie moja
potrzeba aktywnego wkładu w ochronę środowiska naturalnego.
Uważam to za obowiązek wobec dziecka i następnych pokoleń.
Obserwując postępującą dewastację otoczenia i smog nad Krakowem,
z ogromną przyjemnością przesiadłbym się do samochodu na prąd.
Mam jednak świadomość, że z uwagi na koszty tej technologii oraz
sposób wytwarzania energii elektrycznej w naszym kraju, realne
korzyści z użytkowania takich aut będą możliwe za wiele lat.”
A jakie jest pana wymarzone auto?
„Przy dużej liczbie wspaniałych aut trudno wskazać jeden model.
Wobec tego podam dwa przykłady, które dzieli czas, lecz łączy
innowacyjność. Pierwszy samochód to mój ulubiony Mercedes W113
280 SL, produkowany do 1971 roku. Auto ponadczasowe jeśli chodzi
o stylistykę, doskonale wykonane i technicznie wyprzedzające swoją
epokę. Natomiast współczesne wymarzone auto to zdecydowanie
Tesla Model S.”
Na koniec – co pan sądzi o firmie Athlon? Czy bierze pan pod
uwagę kontynuowanie współpracy po zakończeniu obecnego
kontraktu leasingowego?
„ Współpracujemy z firmą Athlon Car Lease od początku 2009 roku.
Wszystko zaczęło się od konkursu ofert, który Athlon wygrał, pokonując
szerokie grono konkurentów. Przez ponad 4 lata zespół Athlon oferował
nam współpracę opartą na atrakcyjnej ofercie finansowej, dużej
elastyczności oraz szacunku dla naszej firmy. Liczę że w przyszłości
nasza współpraca będzie się rozwijała przy obopólnym zadowoleniu,
a zespół Athlon będzie kontynuował wyznaczanie standardu obsługi
klienta w swoim sektorze.”
11
Solutions
Historia
Holandia
ojczyzną wynalazków
M
ówimy o nim “kraj tulipanów i wiatraków”.
Ale to nie wszystko! Mieszkańcy Holandii,
niewielkiego,
położonego
w
depresji
państwa, dali światu więcej niż moglibyśmy
się spodziewać...
zmieniające ją w prawdziwą korporację. Holenderska Kompania
Wschodnioindyjska była istną megafirmą: pomiędzy latami 1602
i 1796 wyekspediowała aż 4785 statków do Azji (na których
przewiozła około miliona pasażerów), a w samym tylko roku 1669
jej udziały przyniosły dochód w wysokości 40%.
Rodzina nuklearna
Obrazy XVII-wiecznych artystów, począwszy od Fransa Halsa, aż
do Jana Steena, dokumentują nowy światowy trend stworzony
przez Holendrów: rodzinę nuklearną. Niegdyś ludzie pobierali
się według ścisłych wskazań rodziców, ale gdy w okresie
Holenderskiego Złotego Wieku zaistniały dogodne warunki
ekonomiczne, nastapił szybki odwrót od starych wzorców. Od
teraz kobiety mogły już dziedziczyć bezpośrednio. To pozwoliło
im po raz pierwszy samodzielnie wybierać partnerów, a także
podejmować pracę przed zawarciem małżeństwa. Zmiany
finansowe wpłynęły na powstanie nowego modelu rodziny.
Starsze pokolenia przestały liczyć na życie z dziećmi pod
jednym dachem i musiały oszczędzać na stare lata. To z kolei
spowodowało rozwój rynków kapitałowych. Posiadanie dzieci
i ich edukacja stały się dla młodszych pokoleń najważniejsze.
I to właśnie najmłodsi na zmianach społecznych zyskali
najwięcej. Podróżnicy odwiedzający XVII-wieczne Niderlandy
często doznawali szoku, widząc pobłażliwość z jaką dorośli
traktowali swoje pociechy. W rodzinach nuklearnych nową siłę
odnalazły także kobiety. Mówiono, że holenderskie żony rządzą
swoimi mężczyznami. Drobiazgowo ustalają im plan dnia
i z rzadka zezwalają na wyjście z kolegami.
Koncern międzynarodowy
Założona w 1602 roku Holenderska Kompania Wschodnio-indyjska
(VOC) była pierwszym na świecie koncernem międzynarodowym.
Świadczył o tym nie tylko fakt, że firma działała na terenie
więcej niż jednego kraju, ale także to, że wypuszczała udziały
Solutions
12
Giełda papierów wartościowych
Handel wymienny był powszechnie znany już w średniowiecznej
Europie, ale ograniczał się do walut, towarów i poręczeń – nie
istniały jeszcze akcje. Wszystko zmieniło się w Amsterdamie
w czasie Złotego Wieku, gdy Holenderska Kompania
Wschodnioindyjska rozpoczęła sprzedaż udziałów, by zebrać
fundusze na swój rozwój. Kupujący udziały nie mogli ich jednak
wykorzystywać jako środek płatniczy, a jedynie sprzedawać
– i tak narodził się rynek akcji. Od tamtych czasów obroty
na parkiecie amsterdamskim trwają nieustanne (notowania
Euronext Amsterdam). Wielu spośród pierwszych, XVIIwiecznych inwestorów było robotnikami; skromnymi stolarzami
lub piekarzami. Początkowo też wypłacano im dywidendy
częściowo w gotówce, częściowo w przyprawach – pieprzu lub
gałce muszkatołowej. W języku holenderskim do dziś o cennych
przedmiotach mówi się „drogie jak pieprz”.
Holendra, ale w roku 2002 brytyjski budowniczy okrętów,
Mark Edwards, odtworzył łódź według zachowanych projektów.
Podczas testów łódź
Brytyjczyka pracowała nienagannie,
pozostając pod wodą przez dziesięć minut, zanim bezpiecznie
wróciła na powierzchnię.
Tulipan
Ten wdzięczny symbol Niderlandów jest trzecim pod względem
liczby kupowanych na świecie kwiatów. Ale chociaż holenderscy
hodowcy produkują każdego roku aż dwa miliardy ciętych
tulipanów (z czego dwie trzecie jest przeznaczone na eksport),
ojczyzną tego kwiatu nie jest Holandia. Tulipany pochodzą z Azji
Centralnej, skąd za pośrednictwem Imperium Osmańskiego
trafiły do Europy Wschodniej. Tam dostrzegł je flamandzki
botanik Karol Kluzjusz i pieczołowicie zebrane cebulki przywiózł
do Holandii. Gdy w roku 1594 Kluzjusza mianowano profesorem
botaniki na uniwersytecie w Lejdzie, zagwarantowano mu
warunki do hodowli nowych roślin. Dziś Holandia to największy
na świecie producent i eksporter tulipanów.
Mikroskop
Pierwszy na świecie mikroskop powstał w roku 1590
w holenderskim mieście Middelburg, ale to pochodzący z Delft
Anthonie van Leeuwenhoek dziesięć lat później usprawnił model
tego urządzenia. Zmiana polegała na użyciu nowej metody
produkcji wysokiej jakości soczewek. Tajemnicy odkrycia autor
nie zdradził nikomu, a jego osiągnięcie udało się powtórzyć
dopiero współcześnie. Dzięki ulepszonemu mikroskopowi van
Leeuwenhoek stał się “ojcem mikrobiologii”, po raz pierwszy
nazywając bakterie, plemniki i włókna mięśniowe.
Łódź podwodna
W roku 1604 holenderski wynalazca Korneliusz Drebbel przybył
na dwór angielskiego króla Jamesa I, gdzie zajął się produkcją
materiałów wybuchowych dla brytyjskiej marynarki wojennej.
Wkrótce jednak wszystkich, nie wyłączając koronowanej głowy,
zadziwił niezwykłym pomysłem – pierwszą na świecie łodzią
podwodną. Wynalazek Drebbela mógł zabrać na pokład 16
pasażerów, a król James osobiście obserwował trwającą aż
trzy godziny podwodną podróż łodzi z Londynu do Greenwich.
Jednostkę napędzały wiosła, a system ołowianych balastów
i dętek wypełnionych powietrzem pozwalał jej zanurzać się
i powracać na powierzchnię wody . By umożliwić załodze
oddychanie, Drebbel użył chemicznej cieczy – prawdopodobnie
reaktywnego potasu – aby unieszkodliwić tlenek węgla.
Historycy długo pozostawali sceptyczni wobec osiągnięć
Elektrokardiogram (EKG)
Gdy w roku 1903 Willem Einthoven opracował mechanizm
elektrokardiogramu (EKG), umożliwił lekarzom badanie czynności
serca człowieka, za co po latach otrzymał Nagrodę Nobla. Jego
maszyna, wymagająca do obsługi aż pięciu osób i zmuszająca
badanych do zanurzania nóg i rąk w słonej wodzie, znajduje się
dziś w Muzeum Boerhaave w Lejdzie. Była też wykorzystywana
podczas I wojny światowej, jako telegraf łączący Holandię
z Indonezją, gdy szwankowały linie naziemne.
13
Solutions
Historia
???
nawet 12 milionami metrów sześciennych piasku. Mając takie
doświadczenia, Holendrzy chętnie dzielą się wiedzą z innymi.
Dziś firmy z Niderlandów pomagają w budowie Wysp Palmowych
w Dubaju, wznoszą bariery chroniące przed zalewaniem Wenecję,
a także są twórcami nowych wałów przeciwpowodziowych
w Nowym Orleanie, dotkliwie doświadczonym przez huragan
Katrina. Niderlandzcy inżynierowie są też zaangażowani w wiele
projektów w Wietnamie, Bangladeszu, Egipcie, Mozambiku oraz
Indonezji, posiadając 40% światowego rynku tego typu usług.
Gospodarka wodna
Holandia posiadająca 27% swojej powierzchni poniżej poziomu
morza nieustannie doskonali gospodarkę wodną. Po ostatniej
powodzi w 1953 roku stworzono w tym kraju Komisję Delta,
która ma dbać o zabezpieczenie lądu przed morskim żywiołem.
Według jej wskazówek zbudowano 53 pierścienie wałów
ziemnych, a plaże Holandii każdego roku zaczęto wzmacniać
Bańka spekulacyjna
Nowe idee także w Polsce
Podobnie jak w czasach Złotego Wieku, Holendrzy wciąż
żeglują po nowych morzach i oceanach. Dziś tylko w Polsce
zlokalizowanych jest ponad 1400 holenderskich firm. Są wśród
nich zarówno wielkie banki, towarzystwa ubezpieczeniowe,
browary czy spółki handlowe i budowlane, jak i część mniejszych
przedsiębiorstw, doskonale znanych Polakom. Wiele z tych firm
to członkowie Niderlandzko-Polskiej Izby Handlowej (NPCC).
Izba stanowi platformę, na której wszystkie spółki mogą się
spotkać i wymienić doświadczeniami. NPCC reprezentuje także
firmy z Holandii, i służy im kompetentną wiedzą oraz pomocą
zawsze, gdy tego potrzebują. Oto dlaczego Athlon Car Lease
z dumą wspiera i sponsoruje Niderlandzko-Polską Izbę Handlową.
Na długo przed załamaniem kredytowym w Holandii zapanowała
tulipanomania. Cały kraj oszalał na punkcie tych ozdobnych
kwiatów, ludzie wydawali olbrzymie sumy na rzadkie odmiany,
a w roku 1637 za jeden tulipan Semper Augustus zapłacono aż
16 tysięcy guldenów! To dokładnie tyle, ile wynosiła wartość
domu Rembrandta, kupionego przez słynnego malarza dwa
lata później. Gdy w końcu przyszedł kryzys, zbankrutowało
wielu nabywców kwiatów. Był między nimi malarz Jan van
Goyen, który za dziesięć cebulek tulipana dał 1900 guldenów
i dwa obrazy. Gdy umierał cztery lata później, wciąż nie spłacił
swojego długu.
Kawa
Wyścig między Europejczykami po krzewy i ziarno kawowca
został wygrany przez Holendrów w roku 1616. Wtedy
niderlandzki kupiec Pieter van der Broecke nabył ściśle
chronione krzewy w jemeńskim mieście Mocha. Przewiózł je
następnie do Amsterdamu i zasiał w ogrodach botanicznych,
gdzie zaczęły rozkwitać.W roku 1658 Holendrzy po raz pierwszy
wykorzystali swoje sadzonki do zakładania upraw kawy na
Cejlonie (dzisiejsza Sri Lanka), a później także w Indiach
południowych. Wkrótce jednak opuścili te miejsca i skupili się
na plantacjach jawajskich, by uniknąć spadku cen przez zalanie
rynku towarem. W ciągu kilku lat holenderskie kolonie (Jawa
w Azji, Surinam w Ameryce Południowej) stały się głównymi
dostawcami kawy na rynek europejski.
Król Wilhelm Aleksander promuje
gospodarkę wodną Holandii
Solutions
14
Oferta
Stawiamy
na najlepszą obsługę!
Kiedy
powstał
pomysł,
by
do
sprzedaży
aut
poleasingowych w Athlon Car Lease stworzyć specjalny
outlet w Jawczycach?
Krzysztof Suplewski, remarketing manager w Athlon Car
Lease: „Nasza firma zajmuje się kompleksowym leasingiem
aut dla firm i klientów detalicznych. Kiedy wygasają umowy
trzy- i czteroletnie, i kończy się kontrakt, samochody wracają
do nas. W pewnym momencie ich liczba stała się naprawdę
pokaźna, postanowiliśmy więc utworzyć specjalne miejsce do
ich parkowania, prezentacji oraz sprzedaży. Początkowo do
naszego outletu oprócz rodzimych aut trafiały także modele
z oddziałów Athlonu w Hiszpanii i Holandii. Głównym zadaniem
mojego poprzednika, Barta Oosterhoffa, było porównywanie
cen pojazdów w Europie Zachodniej i u nas, a następnie
podejmowanie decyzji o ich ewentualnym sprowadzeniu lub
wysłaniu za granicę. Obecnie 99% oferowanych przez nas
samochodów pochodzi już z Polski.”
Jakie modele znajdują się w Państwa ofercie?
„Mamy cały przekrój rynkowy: zdarzają się małe Fiaty Panda
w cenie ok. 10 tysięcy złotych i Volkswagen Touareg nawet
za 150 do 200 tysięcy. Wszystko zależy od naszych klientów,
gdyż to ich wybór decyduje o modelach, które później trafiają
do nas. Dlatego warto odwiedzać nas regularnie i polować na
okazje.”
A jeśli klient szuka bardzo specyficznego auta?
„Wtedy przeglądamy dane w bazach wszystkich oddziałów
Athlon Car Lease i natychmiast sprowadzamy taki pojazd do
Polski. To jednak ostatnio zdarza się rzadko. Przy obecnym,
niekorzystnym kursie euro, klienci decydują się raczej na auta
z własnego kraju. Rocznie trafia do naszego outletu ponad
500 samochodów. Każdego dnia sprzedajemy przeciętnie dwa
z nich. Niektóre z tych modeli są niemal fabrycznie nowe, inne
zaś po większych lub mniejszych remontach. Auta utrzymane
najgorzej sprzedajemy do komisów. Przy zakupie klient
zawsze otrzymuje pełną dokumentację serwisową pojazdu.
Wszystkie modele są dokładnie sprawdzone. Chronimy
kierowców przed przypadkami, jakie czasem zdarzają się
w niektórych punktach handlowych, gdzie sztucznie obniża
się przebieg pojazdu i maskuje uszkodzenia. U nas takie
sytuacje nie mają miejsca.”
Jak wygląda obecnie rynek aut używanych w Polsce?
„Z jednej strony – w okresie wakacji zwykle notujemy mniejszą
sprzedaż. Z drugiej – akurat w tym roku wspomniany kurs
euro jest wyjątkowo niekorzystny dla importerów używanych
pojazdów. Na rynek trafia mniej samochodów z zagranicy,
a klienci chętniej udają się do nas, gdyż posiadamy duży
asortyment dobrych i sprawdzonych aut. Wiele modeli, na
przykład tych z mniejszymi silnikami diesla, wysyłamy nawet
na Litwę. To jeden z naszych głównych odbiorców.”
Czym zachęciłby pan nowych klientów do odwiedzenia
outletu Athlon Car Lease w Jawczycach?
„Przypomniałem już o szerokiej ofercie sprawdzonych
samochodów z pełną dokumentacją serwisową. Tym
deklasujemy konkurencję, bo jesteśmy w stanie opowiedzieć
klientowi o
każdym
modelu, drobiazgowo opisać całą
historię jego użytkowania, a co więcej – robimy to od ręki.
Klienci czasem mówią: „Byliśmy w innej firmie, ale jej
pracownicy nie potrafili udzielić nam dokładnych informacji”.
U nas obsługa przebiega szybko i sprawnie. Zespół naszych
handlowców dostosowaliśmy do liczby sprzedawanych
samochodów. Dlatego jeśli nie chcesz czekać i potrzebujesz
rzetelnej wiedzy o ofercie – odwiedź outlet Athlon Car Lease
w Jawczycach.”
Gdzie można znaleźć więcej szczegółów o dostępnych
autach?
„Wszystkie modele i ceny na bieżąco zamieszczamy na stronie
internetowej www.athloncaroutlet.pl
oraz w serwisie
ofertowym www.otomoto.pl. Najlepiej jednak odwiedzić
nasz outlet osobiście, na ulicy Poznańskiej 84 w Jawczycach. To
zaledwie 2 kilometry od granic Warszawy, w miejscu doskonale
skomunikowanym z całym krajem. Zapraszamy wszystkich
miłośników motoryzacji. Gwarantujemy bardzo konkurencyjne
ceny. Ofertę kierujemy zarówno do dilerów samochodowych,
jak i kierowców indywidualnych, którzy planują korzystny
zakup auta.”
15
Solutions
Styl życia
Dyplomata, rowerzysta, podróżnik Marcel Kurpershoek
Solutions
16
Z rowerową misją
W
po kraju
czerwcu holenderski ambasador w Polsce,
pan Marcel Kurpershoek, szczęśliwie
ukończył trzeci odcinek swojej rowerowej wyprawy, która rozpoczęła się
w Amsterdamie i wiodła kolejno przez Niemcy, polskie
miasta Piłę i Gdańsk, by finiszować aż w Warszawie.
Wsparciem na drodze dla ambasadora był zespół i auto
od Athlon Car Lease.
pan Ryszard Grobelny. To dało duży rozgłos wspomnianym
warsztatom i oczywiście mojej podróży.”
Panie ambasadorze, jak zrodził się pomysł tak długiej
rowerowej podróży?
„Na tyle dobrze opanowałem już język polski, że gdy
znaleźliśmy się w pobliżu stadionu piłkarskiego, mogłem
opisać prezydentowi jak blisko obiektów warszawskiej Legii
znajduje się nasza ambasada w Warszawie. Żartobliwie
wspomniałem, że niedawno drużyna piłkarska Lecha Poznań
“To prawda, trasa była dość długa. Pokonałem ją w przeciągu
roku, dzieląc cały dystans na trzy krótsze odcinki. Pierwszy z nich
rozpoczął się w Holandii i wiódł aż do zachodnich granic Polski.
Chciałem zachęcić holenderskich fanów futbolu do odwiedzenia
Warszawy i innych polskich miast podczas rozgrywek Euro2012.
Przez pięć dni udowadniałem moim rodakom, że do Polski mają
Marcel Kurpershoek odwraca się do komputera i włącza profil
ambasady na facebooku. Wskazuje zdjęcie z Ryszardem
Grobelnym. Prezydent Poznania przybył na warsztaty swoim
służbowym autem, ale tuż przed spotkaniem z uczestnikami
zdążył przebrać się w strój sportowy i chwilę później wszyscy
udali się na małą rowerową wycieczkę.
Strażnik ze swoim psem Lianą
Prezydent Ryszard Grobelny (z lewej) i ambasador Kurpershoek
naprawdę blisko. Drugi odcinek był wyprawą z Warszawy do
Gdańska, gdzie z prawdziwą przyjemnością wygłosiłem mowę
na pikniku aktywnej mobilności. Byłem zdania, że nie należało
korzystać ze służbowej limuzyny, bo jak wtedy przekonać
zebranych do jazdy na rowerze i zalet zielonej mobilności?
Dlatego sam wybrałem dwa kółka.”
I trzeci odcinek...
“Początkowo
zamierzałem
przejechać
jedynie
trasę
z Amsterdamu do Warszawy, ale potem uznałem, że
warto ją połączyć z warsztatami organizowanymi przez
Holenderską Ambasadę Rowerową oraz władze miasta Poznań.
W przedsięwzięciu pomógł mi popularny prezydent Poznania,
została pokonana przez Legię. Pod koniec spotkania prezydent
Grobelny z dumą przyznał, że coraz więcej mieszkańców jego
miasta dojeżdża do pracy na rowerze, nawet zimą. Bardzo
pomaga w tym fakt, że sam włodarz miasta jest zapalonym
sportowcem. Przykład idzie z góry, w Poznaniu, i także
w Sopocie. Prezydenci obu tych miast doskonale rozumieją
zalety jazdy rowerem”.
Podczas wyprawy promował pan działalność holenderskich
spółek w Polsce.
“W moją akcję przemierzania Polski rowerem zaangażowały
się trzy firmy: Athlon Car Lease, Bank BGŻ i Nutricia, która
dostarczyła Babboe. To specjalny, trójkołowy rower z gondolą,
jakim w Holandii często wozimy dzieci do szkoły. Jeździłem tym
rowerem po Poznaniu aby zainteresować prasę, co zresztą udało
się znakomicie. Niemałe zamieszanie wywołał też rajd Babboe
w Pile i Gdańsku, gdzie w zabytkowym centrum miasta,
17
Solutions
Styl życia
Czy podczas podróży dopisywała panu pogoda?
“Niestety często padało. Widać to na wielu zdjęciach. Gdy pada
przez dłuższy czas, drogi stają się błotniste, a mimo to ty wciąż
musisz jechać. I potem, następnego dnia, zakładasz znów
te same, przemoczone ubrania, i z nadzieją ruszasz w drogę
czekając na słońce”
Rower przejedzie wszędzie
na Długim Targu, tuż pod fontanną Neptuna, zorganizowaliśmy
event. Wiele osób przewiozłem w gondoli. To wspaniale, że jako
ambasador mogę wspierać firmy, które tak chętnie angażują się
w promowanie zielonej mobilności w Polsce.”
Jak długa była trasa między Poznaniem a Gdańskiem?
”Łącznie rowerami przejechaliśmy około 500 kilometrów. Ten
odcinek okazał się jednak zbyt długi i ciężki do pokonania
jedynie z Babboe. Dobrze, że podczas jazdy towarzyszyła mi
załoga Athlon Car Lease, której skład zmieniał się zresztą aż trzy
razy. Sądzę, że dla nich wszystkich nasza wyprawa była cennym
doświadczeniem. Wyruszyliśmy z Rzepina, gdzie nocowałem,
i pedałując przez cztery dni w końcu dotarliśmy do Gdańska.”
Marcel Kurpershoek wciąż demonstruje stronę ambasady na
facebooku. Na jednym z kolejnych zamieszczonych tam zdjęć
widzimy zamkniętą drogę. „Zakaz wjazdu dla aut. Ale dałem
radę, bo rower wjedzie wszędzie. Zamknięty teren był chroniony
przez strażnika z małym psem, który wytrwale szczekał na mnie
i na mój zespół. Liana, tak nazywał sie ten piesek” uśmiecha się
dyplomata i staje się jasne,
że pan Marcel wykorzystał
„Dzięki rowerowi
pośrednio komunikujemy, podróż rowerową do spotkań
ze zwykłymi ludźmi. Inne
że jesteśmy przyjaznym
zdjęcie przedstawia
piękną
krajem, dbamy
lokomotywę
parową
na
o środowisko naturalne
wydzielonej
bocznicy.
To
widok jak z obrazka: stare
i zdrowy styl życia”
budynki kolejowe, brakuje
tylko dymu unoszącego się z komina. „Tę niezwykłą stację
odkryłem na kompletnym bezdrożu. Z pewnością nie trafiłbym
tam podróżując samochodem” zaznacza ambasador.
Nie lada gratka: podwózka od ambasadora!
Następna fotografia przedstawia ambasadora z grupą
motocyklistów. „Któregoś
dnia podczas jazdy rowerem
wsłuchiwałem się w śpiew ptaków, gdy nagle minęła mnie
grupa rozpędzonych motocyklistów. Hałas był tak donośny, że
przyprawił mnie o dreszcze” Marcel Kurpershoek wkrótce potem
dogonił głośnych kierowców, gdy zatrzymali się w lokalnej pizzerii.
„Pomyślałem, że może pozwolą sobie zrobić zdjęcie. Motocykliści
wzięli mnie początkowo za policjanta, ale wyjaśnłem, że jestem
tylko holenderskim turystą. Niespodziewanie podzielili się ze
mną wrażeniami z pobytu w mojej ojczyznie i szybko okazało
się, że mamy wiele wspólnych tematów. Jeden z motocyklistów
pracował nawet w Holandii, w centrum handlowym Bijenkorf.
Miło mi było słyszeć pochlebne opinie o Niderlandach. To
zadziwiające, jak wielu ludzi w Polsce dobrze zna mój kraj.
Większość z nich opisuje Holandię z dużą sympatią.”
I jak tu nie pomylić nazw?
Mała stacyjka kolejowa - niezwykle urocze miejsce
Solutions
18
Marcel Kurpershoek wskazuje następne zdjęcie. „W tym miejscu
pomyliliśmy drogę. Miałem przy sobie mapę, ale padało tak
mocno, że przemokła od razu gdy tylko ją wyjąłem.” Na drodze
nr 160 ambasador i towarzyszący mu zespół dotarli do punktu
położonego między trzemia wsiami o niemal identycznych
nazwach: Miedzichowo, Międzyrzecz i Międzychód. „Myliły mi
się te nazwy i z tego powodu przejechaliśmy za daleko aż 20
kilometrów na południe od zaplanowanej trasy. W samochodzie z
nowoczesnym systemem nawigacji taka pomyłka pewnie by się nie
zdarzyła. Rowerzysta ma trudniejsze zadanie” Na innym obrazku
wydarzeń drogowych. Wielkie wrażenie zrobił zwłaszcza krzyż
z powieszonym kaskiem motocyklisty. W innym miejscu do
krzyża ktoś przybił fragment rozbitego auta. To była kratownica.
Widzieliśmy wiele takich krzyży na poboczach dróg, pod niektórymi
leżały kwiaty, znicze i, co chyba bardzo charakterystyczne dla
Polski, właśnie części zniszczonych pojazdów.”
Czas na odpoczynek w gospodarstwie agroturystycznym
dyplomata kieruje się do gospodarstwa agroturystycznego,
wymijając ostrożnie rozmokłe kałuże i wyboje na drodze. „To
był koniec ciężkiego dnia, podczas którego pokonałem objazd
o długości 44 kilometrów. Gdy ostatecznie dojechaliśmy do
gospodarstwa, poprosiliśmy właścicielkę o uwiecznienie nas na
zdjęciu. Nie pamiętam już, kiedy byliśmy tak zmęczeni”
Kurpershoek jest pełen uznania dla jakości agroturystyki w Polsce.
„Właściciele oferują świetne miejsca odpoczynku dla rowerzystów.
Oczywiście nie należy spodziewać się wyszukanych luksusów,
ale dla mnie to żaden problem. Przez lata nauczyłem się dobrze
wysypiać w każdych warunkach. Kiedy byłem młody, zasypiałem
nawet na poboczu drogi, bez materaca. Takie doświadczenia
hartują, a teraz bardzo pomogły mi podczas podróży.”
Wizyta w fabryce Philipsa w Pile
Milczący znak tragedii na drodze
Jesienią opuszcza pan placówkę w Polsce. Czy kolejny
ambasador Holandii również będzie propagował transport
rowerowy?
„Myślę że każdy dyplomata przybywa z własnymi stylem
sprawowania urzędu. Mój następca, Paul Bekkers, także jest
zapalonym sportowcem. Spotkaliśmy się w maju i razem
przebiegliśmy krótką trasę w Łazienkach Królewskich. Jestem
więc pewny, że nowy Ambasador Królestwa Niderlandów będzie
chciał
promować w Polsce
tak jazdę rowerową, jak i
„Wiele ciekawych miejsc
każdy inny sport. Moja podróż
łatwo przeoczyć, gdy
udowodniła, że można aktywnie
podróżuje
się autem”
prowadzić dyplomację, przy
okazji
ciekawie
spędzając
czas i realizować swoje pasje . Dzięki rowerowi pośrednio
komunikujemy, że jesteśmy przyjaznym krajem, dbamy
o środowisko naturalne i zdrowy styl życia. Na koniec chciałem
wspomnieć o pomocy, jaką uzyskałem od Liesbeth van Leeuwen
i Doroty van den Bercken. Z zadowoleniem obserwuję też, że wiele
osób śledzi i komentuje naszą wyprawę na stronie ambasady
na facebooku. 1800 kilometrów trasy Amsterdam-Gdańsk-
Po drodze zatrzymał się pan w Pile, w miejscu, gdzie
znajduje się fabryka firmy Philips.
“Naszym pierwszym przystankiem w Pile był miejski ratusz. Tam
zaprezentowaliśmy trójkołowy Babboe i na próbę przewieźliśmy
nim parę osób. Później wszyscy udaliśmy się do fabryki Philipsa.
Ponieważ tego dnia w Polsce obchodzono Boże Ciało, fabryka
nie pracowała. Nie mogliśmy zwiedzić jej ani porozmawiać
z pracownikami, co dla mnie było bardzo ważnym elementem
wycieczki. Polska załoga sprawdza się doskonale, a swoimi
umiejętnościami bije na głowę zakłady z Chin.”
Czy
podczas
podróży
niebezpiecznych sytuacji?
doświadczył
pan
jakichś
“Niestety, takie zdarzenie miało miejsce, do tego na moście,
co spotęgowało zagrożenie. Zawinił kierowca ciężarówki, który
z zawrotną predkością minął mnie dosłownie o włos. Podczas
podróży spotkaliśmy wielu milczących świadków tragicznych
Także dwa kółka, ale z napędem spalinowym
Warszawa to wyczerpująca podróż, godna nagrody w postaci
tylu aktywnych fanów. Wielu z nich, przy okazji, dostrzega także
inne tematy i aktywności naszej placówki. Bo przecież Holandia
ma tak wiele do zaoferowania!
19
Solutions
Wiadomości
Wszystkie ręce na pokład!
Ana Carolina Lopes jest jedną z członkiń załogi DLL,
która bierze udział w pierwszym etapie regat z Londynu
do Brazylii. Ma 32 lata i na co dzień pracuje jako sales
support officer w biurze De Lage Landen w Paryżu.
Wrażenia Any Caroliny z rejsu możemy na bieżąco
śledzić na stronie www.one-dll.com, gdzie prowadzi
swój blog.
Ana Carolina: na pokładzie uczymy się współpracować
Solutions
20
„Na łodzi pracujemy w systemie wachtowym – podzieleni na
dwie grupy: rekiny i odrzutowce. Ja jestem w rekinach! Stale
zmieniamy wachty. Czasem zdarza się, że po skończeniu
swojej zmiany zapadamy w sen, i nagle, w środku nocy (może
być godzina trzecia nad ranem) pojawia się niebezpieczeństwo
i potrzebne są wszystkie ręce na pokładzie. Tak właśnie było
w ostatnim tygodniu. Płynęliśmy pod wielkim żaglem-latawcem,
który łapie dużo wiatru i sprawia, że nasza łódź płynie coraz
szybciej. Nagle latawiec zaczepił o element konstrukcyjny
łodzi i wpadł do wody. Wtedy usłyszeliśmy komendę i wszyscy
rzucili się do pomocy . Ale wiatr wciąż dął z taką siłą, że nie
dalibyśmy rady, nawet gdyby było nas dwadzieścioro! Podczas
przeprawy z mocnym i ciężkim żaglem niektórzy zostali nawet
lekko ranni, na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego.
Ale nasz latawiec, ciągnący za sobą płachty płótna, wciąż
pozostawał w morzu. Jego wydobycie zajęło nam ostatecznie
godzinę (za stratę latawca groziły punkty karne, bardzo
chcieliśmy ich uniknąć!). I wtedy po raz pierwszy poczułam,
jak dobra, owocna oraz intensywna może być współpraca całej
załogi skupionej na jednym celu. To nam się udało! Oczywiście
straciliśmy trochę czasu i wyprzedziło nas kilka innych załóg,
ale teraz razem będziemy walczyć jeszcze intensywniej.
Podium w Rio musi być nasze!”
Etap pierwszy:
Pasaty na drodze do Brazylii
LONDYN, WIELKA BRYTANIA - BREST, FRANCJA - RIO DE JANEIRO, BRAZYLIA
W
niedzielę 1 września, po pełnym emocji
pożegnaniu z najbliższymi, odwiązano
cumy i cała flota wyruszyła z bezpiecznego
portu w długą, 11-miesięczną wyprawę
zakładającą pokonanie dystansu 40 tysięcy mil. Pierwszy
etap podróży to trzytygodniowy rejs przez Atlantyk.
Początkowo łodzie kierują się ku Wyspom Kanaryjskim,
a coraz cieplejsza aura zapowiada nadejście pasatów –
korzystnych wiatrów sprzyjających dotarciu do równika.
Jednak wcześniej trzeba podjąć kluczową decyzję:
ominąć Wyspy w drodze do portu, czy płynąć pomiędzy
nimi. Napotykany krajobraz obfituje w wysokie, chroniące
przed wiatrem wzgórza, i jeśli załoga będzie miała pecha,
trafi na ciszę na morzu. Trudno o większy powód do
frustracji na początku regat.
Clipper 2013/2014
- Ahoj przygodo!
zeszłoroczna zaloga, przyjaciele i rodziny – wszyscy ubrani
na niebiesko, reprezentują nowe barwy DLL. To naprawdę
robi wrażenie! Gdy OneDLL znika w oddali, w oczekiwaniu na
pozostałe łodzie opuszczające po kolei port, wchodzę na jedną
z trzech barek przygotowanych specjalnie dla naszej firmy. Tu
zupełnie tracę poczucie czasu, pochłonięta rozmowami z DLL
Members z całego świata. Widzę moją poprzednią załogę, są
krewni nowego zespołu DLL. Kiedy nasza barka nagle rusza,
napięcie sięga zenitu i wszyscy w podnieceniu wyglądamy przez
okna, oczekując parady łódek pod Tower Bridge. Widok jest
niezwykły i ogarnia mnie silne wzruszenie. Tym razem jest ono
przepełnione nutką zazdrości – nie o udział w rejsie, ale o to,
że wszystko może się teraz zdarzyć, że to dopiero początek,
a reszta jest wielką niewiadomą.
Felieton Karoliny Adamczyk
Tłok, zgiełk i hałas zapanował w porcie St. Katherine’s
w Londynie w niedzielę pierwszego września, gdy tłumy zebrały
się, by po raz ostatni przed wypłynięciem zobaczyć clipperowskie
załogi. Przeciskając się między grupami gapiów obserwujących
ceremonię pożegnania, próbowałam analizować własne uczucia,
jakie wzbudza we mnie ten moment, calkowicie inne od tych
sprzed dwóch lat. Wtedy to moi najbliżsi żegnali się z nami
stojąc na scenie. Mimo że nie poznałam większości załóg, znam
OneDLL i nie mogę doczekać się chwili, żeby zobaczyć naszą Blue
Canoe na pełnym morzu! Cieszę się, że zaczynamy niesamowitą
przygodę i jestem pewna, że podobnie jak ja, inni też odczuwają
radość i strach przed nieznanym.
Regaty wyzwalają pozytywne emocje
Po dotarciu na drugą stronę portu zaczynam rozglądać się za
niebieskim morzem ludzi (the sea of blue) które, jak wiem
z doświadczenia, jest znakiem, że łódka OneDLL musi być
niedaleko. Spotykam ich nad wodą, blisko mostu Tower Bridge.
Wielka budowla sprawia wrażenie, jakby specjalnie wystroiła się
na tę okazję w kolory De Lage Landen! Atmosfera jest gorąca,
gdy OneDLL wreszcie wypływa z portu. Uczestnicy regat z Anglii,
Dlatego nadejście zbawiennych pasatów wszyscy przywitali
z prawdziwą ulgą, ale już zbliżało się kolejne wyzwanie –
straszliwe, kapryśne i nagłe szkwały. To niezbyt miła okazja do
spotkania oko w oko z Neptunem. Łodzie właśnie przepływają
z półkuli północnej na południową. Powraca przyjemna bryza,
i wraz z nią niekorzystne prądy . Trzeba je pokonać, nim wybrzeże
Brazylii pojawi się na horyzoncie. Potem zostaje już tylko słynne,
gorące latynoskie powitanie – największa nagroda za wielkie
żeglarskie osiągnięcie!
Nagle OneDLL zjawia się tuż koło nas i wtedy krzyczymy
tak głośno, jak tylko pozwalają nasze gardła! Tracę głos,
ale jestem też dumna, ponownie dostrzegając barwy DLL
na nowej łódce. Cały czas słyszymy odgłosy z innych łodzi
z DLL Members i jest nam raźniej. Abdoulaye i Ana niczym nie
różnią się od reszty załogantów, chociaż wiem, że dla nich ta
wyprawa to więcej niż przygoda – zabierają nas wszystkich ze
sobą. Już w tym momencie nie mogę doczekać się pierwszych
relacji z pokładu!
OneDLL przepływa pod mostem Tower Bridge, specjalnie
otwartym na tę okazję, i po powrocie widzimy ją po raz
ostatni. Wraz z innymi łódkami pojawia się tuż obok nas.
Wtedy silnik barki, na której się znajdujemy, zaczyna
warczeć, i wyruszamy wzdłuż Tamizy próbując dogonić
naszych bohaterów. Niestety, po około 40 minutach, wciąż
z OneDLL w dali na horyzoncie, dostajemy sygnał od kontroli
wodnej, że czas powrócić. Decyzji tej towarzyszą smutne
westchnięcia, ale rozumiemy, że tak będzie najlepiej. Teraz
załoga ma czas, żeby w spokoju przygotować najlepszą
strategię startu i przyzwyczaić się do systemu wacht. Razem
z innymi barkami zawijamy do portu, gdzie emocje już trochę
opadły, ale nabrzeże nadal tętni życiem. Niebieskie morze
kibiców OneDLL wylewa się na brzeg i tylko puste miejsca na
pontonie przypominają, że nasze Blue Canoe wlaśnie wyrusza
na wyprawę dookoła świata.
21
Solutions
Wydarzenia
Wilhelm
Aleksander
– nowy król Holandii
30
kwietnia tego roku Jej Królewska Wysokość
Beatrycze uroczyście przekazała swojemu
synowi, księciu Wilhelmowi Aleksandrowi,
tron Królestwa Niderlandów. Kim jest ten
pierwszy od 123 lat mężczyzna zasiadający na tronie holenderskim?
I jak to się stało, że zanim został królem, poślubił latynoskę z Argentyny?
Wilhelm Aleksander
Mający 46 lat Wilhelm Aleksander jest obecnie najmłodszym królem
w Europie, a objęcie tronu to kolejne ważne wydarzenie w niezwykle barwnym
życiu holenderskiego Księcia Orańskiego. Urodzony 27 kwietnia 1967 roku,
przyszły król był pierwszym dzieckiem królowej Beatrycze i księcia Clausa
von Amsberga, a wkrótce dołączyli do niego bracia Johan Friso i Konstantyn.
Cała trójka dzieciństwo spędziła w zamku Drakensteyn. Mając na uwadze, by
dzieci mogły dorastać w normalnych warunkach, królowa Beatrycze poleciła
służbie nazywać syna po imieniu aż do 16. roku życia, co znacząco wpłynęło na
osobowość Wilhelma Aleksandra. Wiele lat później, w holenderskiej telewizji,
przyszły król powie “ludzie mogą zwracać się do mnie tak, jak chcą”.
na świecie, włączając go w skład Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Ze względu na stale rosnące zainteresowanie światową gospodarką wodną
Wilhelm Aleksander został także zaproszony do Komisji Doradczej Sekretarza
Generalnego Narodów Zjednoczonych, gdzie udziela się bardzo czynnie.
Maxima to prawdziwa latynoska!
Edukację rozpoczętą jeszcze w Holandii Wilhelm Aleksander kontynuował
w Atlantic College w Walii. To był okres rosnącego buntu młodego księcia
wobec rodziców. Po skończeniu college’u z tytułem International Baccalaureate
w roku 1985 i odbyciu obowiązkowej służby wojskowej, Wilhelm Aleksander
do roku 1993 studiował historię na uniwersytecie w Lejdzie. Będąc na uczelni
wyższej, wsławił się bardzo intensywnym życiem towarzyskim, zyskując
w holenderskich mediach przydomek “Książę Pilznera”. Po ukończeniu studiów
Wilhelm Aleksander zaczął jednak powoli zmieniać swój negatywny wizerunek.
W tym celu wybrał się w długą podróż po swojej ojczyźnie, poznając z bliska
wszystkie zakątki Niderlandów. W roku 1998 Księcia Orańskiego doceniono
Solutions
22
Inauguracja nowego władcy Niderlandów
Maxima
To właśnie spotkanie z Maximą w roku 1999 i późniejsze małżeństwo
w lutym 2002 roku ostatecznie zmieniło wizerunek Wilhelma
Aleksandra. Książę stał się poważnym członkiem rodu królewskiego,
człowiekiem oddanym rodzinie i godnym tronu Holandii. Maxima
w początkowym okresie znajomości trzymała tożsamość swojego
wybranka w tajemnicy przed rodzicami. „Gdy o niego pytali, za
każdym razem mówiłam o Wilhelmie coś innego, ale w pewnym
momencie nie pozostało mi już nic innego, jak wyznać: to książę
holenderski”.
Wilhelm Aleksander jeszcze w mundurze
Nowa Królewska Para
i jej trzy córki
Ich miłość przeszła okres próby gdy wyszło na jaw, że ojciec
Maximy, Jorge Zorreguieta, w latach siedemdziesiątych pełnił funkcję
argentyńskiego ministra rolnictwa podczas brutalnej, wojskowej
dyktatury w kraju. Ta wiadomość wywołała narodową dyskusję
w Holandii; zastanawiano się czy Maxima jest odpowiednią osobą,
by wejść do rodu królewskiego. W obliczu rosnących
kontrowersji – w holenderskim parlamencie odbyła się
nawet debata na ten temat – zainterweniowała królowa
Beatrycze. 31 stycznia 2001 roku, w dzień swoich 63.
urodzin, monarchini pozwoliła sobie zrobić zdjęcie
wraz z Wilhelmem i Maximą. Tym samym oficjalnie
zaaprobowała ich związek. Dwa miesiące później,
w telewizji, oficjalnie ogłosiła ich zaręczyny, będąc przy
tym w towarzystwie szczęśliwych młodych i swojego
męża, księcia Clausa. Królowa pochwaliła też Maximę,
nazywając ją “inteligentną, nowoczesną kobietą”. Jednak
mimo że ślub został już zaplanowany, nie zaproszono na
niego ojca panny młodej.
Stając po raz pierwszy naprzeciw reporterów Maxima
przyznała, że całkowicie akceptuje wymagania
protokołu, które nie zezwalają na przybycie jej ojca
w tak ważnym dniu. “Jego nieobecność na naszym
ślubie jest dla mnie, jako córki, bardzo przykra”
powiedziała “Ale wiem, że tak musi być. Rozumiem
pogląd Holendrów na tę sprawę.” Zamiast zmartwień
Maxima starała się skupić na osobistym szczęściu,
jakiego zazna w dniu ślubu. Wyznała “Kiedy będziemy
w kościele, powinniśmy powiedzieć “To jest nasz dzień”
Myślę, że wtedy nie będę widziała nikogo innego poza
Aleksandrem.”
Stając się księżną Niderlandów Maxima, która posiada
podwójne obywatelstwo argentyńskie i holenderskie,
nie straciła swojej tożsamości kulturowej. Jak podkreśla
“Jestem latynoską i nią pozostanę. Tańczę, śpiewam,
i nadal będę to robić.” Zapytana, czy jej mąż Wilhelm
Aleksander jej w tym towarzyszy, mówi: “Próbuję go
zmusić, ale jego biodra są wciąż zbyt sztywne.” Mąż
zaś dodaje, że od początku miał nadzieję, że ta mocno
stąpająca po ziemi kobieta ze zwycięskim uśmiechem
na twarzy nie zmieni się wchodząc do królewskiego
rodu. “Zakochałem się w Maximie spontanicznej,
interesującej, miłej. I choć to nie będzie łatwe, mam
nadzieję, że żona nawet jako królowa pozostanie taką
samą osobą, jaką była” kończy król.
23
Solutions
FCSR
W zdrowym ciele
zdrowy duch!
D
zieci kochają wakacje, ale nie wszystkie mają
szansę wyjechać w ciekawe miejsca. W dniach
1-2 sierpnia br., 24 podopiecznych Fundacji
FCSR wzięło udział w niezwykłym obozie
sportowym w Jarosławcu. Na co dzień jego uczestnicy
chodzą do szkół w Oparznie i Lekowie w powiecie
świdwińskim. Głównym sponsorem wyjazdu była firma
członkowska Ghelamco Polska, którą wsparły Cola Cola
HBC i Fanex, a transport dla dzieci zapewnił Athlon Car
Lease.
Młodzież nocowała na terenie ośrodka
wczasowego, gdzie mieścił się cały kompleks
sportowo - rekreacyjny: boiska, place
zabaw i basen. W planie były zajęcia
z kick-boxingu, zabawy z piłką oraz zajęcia
taneczne. Opiekę nad małymi sportowcami
sprawowali profesjonalni trenerzy, między
innymi Radek Pawłowski, mistrz Polski
w kick-boxingu i właściciel klubu sportowego
„Spartakus” oraz Tomek Szuryn, nauczyciel
wychowania fizycznego. Wszystkie dzieci
były bardzo zadowolone z pobytu, a warto
podkreślić, że dla większości z nich
obóz był pierwszą okazją do spotkania
z morzem. Dyrektor artystyczna Fundacji,
Barbara Kolasińska, prowadziła zajęcia
taneczne dla grupy dziewcząt. Na koniec
dzieci zaprezentowały kilkuminutowy
pokaz swoich umiejętności. Przez cały
Dzieci polubiły zabawę w Aquaparku
Trening kick-boxingu
Solutions
24
czas dopisywała pogoda, więc młodzież
pod opieką trenerów – ratowników
oddawała się prawdziwemu szaleństwu na
falach. Drugiego dnia pobytu cała grupa
wybrała się także do Aquaparku. Obóz
okazał się tak udany, że dzieci nie miały
ochoty wracać do domu. Oto ich wrażenia:
Ewelina Iwańska, 10-latka z Oparzna:
„Bardzo podobał mi się cały obóz, pierwszy
raz w życiu byłam na wakacjach poza
domem. Szczególnie przypadły mi do gustu
domki i gry w „zimne ognie” oraz „w zbijaka”
Zuzanna
Sykuła,
10-latka
ze
szkoły
w Oparznie:
„Wycieczka do Jarosławca była bardzo fajna.
Najbardziej podobało mi się w Aquaparku,
gdzie czekały zjeżdżalnie, tunele i jacuzzi oraz
Kolorowe podziękowania dla Fundacji
fontanna. Bawiłam się tam jak
nigdy, nie zapomnę tego dnia!”
Jakub Seżysko, lat 11, uczeń
z Oparzna:
„Do
Jarosławca
poza
mną
pojechało jeszcze kilkanaście
osób z mojej szkoły. Na miejscu
poznałem też nowych kolegów.
Zaraz po przyjeździe wszyscy
poszliśmy nad morze. Fale
okazały się ogromne i dzięki nim
kąpiel była niezapomniana.
Na drugi dzień byliśmy też
w Aquaparku. Dziękuję Fundacji FCSR i firmie Ghelamco
za zorganizowanie wycieczki
i opiekę nad nami”
Wodne atrakcje z każdej strony
25
Solutions
Podróże
Pocztówka
z dzikiego zakątka
Z
mysłowa tancerka zwinnie porusza ciałem
w rytm głośnej perkusji. Drżące światło świecy
rzuca na ścianę domu cień wirującej w tańcu
sylwetki. Nieopodal słychać tajemnicze odgłosy
dżungli. Aż trudno uwierzyć, że ta magiczna scena
rozgrywa się zaledwie cztery godziny lotu samolotem od
Miami – na skraju Karaibów.
i opada, ulegając sile rzecznych prądów. Wszyscy pasażerowie
ciasno opasani są kamizelkami ratunkowymi. “Żadnych lamp
błyskowych!” ostrzega po holendersku przewodnik Jeff Tokoe,
który po chwili kuli się już na brzegu. Tam, pod drzewem,
zagląda do żółwiego gniazda. W środku szybko dostrzega
samicę, wspaniały, wielki okaz żółwia. Zwierzę właśnie wsuwa się
w zagłębienie ziemi, gdzie wkrótce złoży jaja. Dla bezpieczeństwa
zakopie je swoimi płetwami na głębokości 60 centymetrów.
Spośród setki młodych tylko jeden żółw dożyje wieku dorosłego.
Obserwowanie samicy przy pracy to wyjątkowe doświadczenie
i turystyczna gratka.
Jesteśmy w Galibi, około 100 kilometrów na wschód od stolicy
Surinamu – Parimaribo. Niewielka wioska położona jest na
wysokich brzegach rzeki Maroni, stanowiącej wschodnią granicę
państwa z Gujaną Francuską, która ciągnie się aż do Oceanu
Atlantyckiego. Ten zakątek kraju w głównej mierze zamieszkują
Charakterystyczny fragment Ameryki Południowej
Sum nie potrafi latać. Gdy więc dorodny okaz tej ryby nagle
ląduje u twoich stóp na pokładzie łodzi, wiesz, że unosisz się
na wzburzonych falach. Ta łódź ma wąski, drewniany kadłub
i dwa potężne silniki napędowe, których warkot niesie się
daleko wzdłuż rzeki Marowijne. Wodny szlak rozświetlają jedynie
księżyc i niewielka pochodnia, a spiczasty dziób łajby unosi się
Solutions
26
Dlaczego warto
odwiedzić Surinam?
W tym kraju dzika przyroda nie zna strachu, a wiele zwierząt,
które możesz tu spotkać, nigdy wcześniej nie widziało
człowieka. Groźny jaguar, lubiący tereny podmokłe tapir,
długoogoniasta ara czerwona, zwinne czepiaki, potężne
kajmany, krępe, wszystkożerne pekari oraz dysponujące
mocnymi zębami kapibary to tylko niektórzy z fascynujących
mieszkańców Surinamu.
Bollywood oraz Angeliny Jolie. Na przystanku dla pasażerów
słychać karaibską muzykę soca sączącą się z pobliskiego baru,
a na Rynku Głównym w mieście sprzedaje się gorące jawajskie
potrawy, ostre przekąski z Indii i multum nieznanych w Europie,
zaskakujących smaków.
Przeszłość ożywa, jeśli skierujesz się w górę rzeki, w głąb kraju.
Nie musisz płynąć daleko by tego doświadczyć. Wystarczą
odwiedziny w Pikin Slee, wiosce zbiegłych niewolników,
nazywanych Saramakami. Gdy rzeka Surinam zalewała
Turyści na rzece Surinam
Karaibowie – tubylczy lud Małych Antyli i północnego wybrzeża
Ameryki Południowej. “Surinam jest wzorem dla świata” mówi
Cynthia McCleod, siedząc na tarasie hotelowym w Parimaribo.
Tuż obok znajduje się Stare Miasto wpisanego na listę światowego
dziedzictwa UNESCO. “Tu wszysko dzieje się naturalnie. Ludzie
szanują się nawzajem, nie bacząc na kolor skóry ani rasę.”
McCleod to prawdopodobnie najsłynniejsza pisarka z Surinamu.
Jej książki, takie jak “The Price of Sugar” i “The Free Negress
Elisabeth”, są opowieściami o plantacjach cukru i niewolnictwie
w Surinamie w XVIII wieku. “Wiele rzeczy robimy tu wspólnie.
Każdy wielki festiwal religijny to nasze narodowe święto”
tłumaczy zanosząc się serdecznym, karaibskim śmiechem,
“Dlatego mamy tak wiele świąt!”.
W Surinamie na dachach meczetów wiesza się światła podczas
hinduskiego święta Diwali, a kościoły stoją blisko synagog.
“Każdy z nas reprezentuje jakąś mniejszość, żadna grupa
Czy Surinam to wciąż Karaiby?
Surinam leży dwa razy bliżej Morza Karaibskiego niż Bermudy
– najbardziej na północ wysunięty punkt Karaibów. Historia
niewolnictwa i plantacji cukru łączy to państwo z wyspami
Curaçao, Trynidad i Arubą. Jako była kolonia holenderska,
Surinam już od XVIII wieku nosi miano Karaibskiego Dzikiego
Wybrzeża (“Wilde Kust”).
etniczna w państwie nie przekracza 50% ogółu. Jest więc
czymś nauralnym, że wszyscy zgodnie mieszkamy obok
siebie” opowiada pisarka. Codziennie widać tu na ulicach
niezwykłą mieszankę kultur i wpływów. Zachodni Afrykańczycy,
Azjaci, Hindusi i potomkowie Europejczyków, rdzenne ludy
amerykańskie oraz, najczęściej, rasy mieszane. Kultura kreolska
tworzy odurzające połączenie dźwięków i zapachów. W górę
i w dół Waterkant, promenady przecinającej centrum Paramaribo
wzdłuż brzegów rzeki Surinam, krążą transportowe minivany
z wymalowanymi zawiłymi hinduskimi znakami i plakatami gwiazd
Tancerki Saramaka poddają się dzikim rytmom
plantacje, Saramakowie osiedlali się tuż nad prądami wodnymi,
gdzie łodzie ścigających ich uzbrojonych plantatorów nie mogły
dotrzeć. Zanim jednak wejdziesz do wioski, powinieneś przejść
przez miejsce z pogranicza magii – wykrywacz złych duchów.
Lepiej nie podważać jego wiarygodności! Saramakowie podzielili
drogę do swojej siedziby ściśle według płci: szlak po prawej
stronie przeznaczony jest dla kobiet, ścieżką po lewej idą
mężczyźni.
Posuwając się w górę wodnego szlaku, napotkamy kolejne wsie,
a dalej już tylko kraj „leśnych ludzi”. Jeśli pragniesz dotrzeć do
serca tego rejonu, najlepiej skorzystaj z transportu lotniczego.
Wzdłuż rzeki, dziesięć razy szerszej od pasów startowych
lotniska Chopina w Warszawie, żyje wiele plemion. To typowa
Ameryka Południowa. Domy na palach są tu pokryte strzechą.
Kobiety w wielkich naczyniach gotują bulwy manioku. Mężczyźni
piją maniokowe piwo – pieniste i zbyt ciepłe jak na nasz gust.
W starych łodziach wypełnionych wodą fermentują jadalne rośliny.
Zatrzymujemy się przy jednej z takich wsi. Nasz przewodnik
odbiera od żony pakunek z żywnością, a jego dwaj prawie nadzy
synowie jak na komendę wskakują do wody. Tu dzika przyroda
jest niemalże oswojona. Śpiące małpy – czepiaki nawet się nie
budzą, gdy mijasz je w odległości zaledwie kilku centymetrów.
Kajman pozwoli ci podejść tak blisko, że możesz chwycić jego
chropowaty ogon. A jeśli zapytasz miejscowych, jak to możliwe,
że zwierzęta na tym terenie nie boją się ludzi, odpowiedzą: nikt,
ani Holendrzy, ani Saramakowie, ani nawet Indianie, nie dotarł
tak daleko w górę rzeki.
27
Solutions
Download

LONDYN: LONDYN: - Athlon Car Lease