Nr 9, WRZESIEŃ/PAŹDZIERNIK 2014
ISSN 2353-2130
GAZETA BEZPŁATNA
Piszemy, jak jest!
RZGOWSKA PRAWDA
1 www.rzgowskaprawda.pl
Sądowy sukces
Gałkiewiczów
Jerzy Romański, prezes Stowarzyszenia Przedsiębiorców
Rzgowa, wydawca „Gazety Rzgowskiej”, dopuścił się
przestępstwa zniesławienia - orzekł sąd. Wyrok zapadł
w miniony poniedziałek (15 września) w wydziale karnym
Sądu Rejonowego w Pabianicach.
(cd. na str. 3)
Agenturalna
przeszłość Jana
Mielczarka
Dokumenty...
(str. 6-7)
O nierównym
traktowaniu firm.
Hale specjalnej
troski...
(str. 8-9)
To były dożynki!
7 września w Hucie Wiskickiej - Tadzinie bawiliśmy się na
gminnych dożynkach.
Uroczystość rozpoczęła się od mszy świętej, przepięknie prezentowały się koła gospodyń wiejskich, oficjelom wręczono wieńce,
a starosta ze starościną przekazali burmistrzowi chleb, który został wypieczony z tegorocznych zbiorów. Nie zabrakło także tradycyjnych przyśpiewek. Po części oficjalnej nadszedł moment na
występy. Podziwialiśmy taniec „Rzgowian”, wsłuchiwaliśmy się
w śpiew „Cameraty”, a później oddaliśmy się wspólnym tańcom.
Jednym słowem zabawa na całego! Każdy na dożynkach znalazł
coś dla siebie. Były dmuchańce, karuzela, wodne piłki i pyszne
lody. Swoimi pracami chwaliły się „Zasłupane”, działające przy
Gminnym Ośrodku Kultury. Frekwencja również dopisała. Mieszkańcy gminy bawili się do późnych godzin wieczornych.
Chmiel.
2 RZGOWSKA PRAWDA
Obywatel ziemi rzgowskiej
Marek Bagiński
Starter
Uff, jak gorąco!
Szanowni Państwo,
Coś nie nadążamy za zapotrzebowaniem i od razu biję się w piersi, że niektóre tematy pozostawiliśmy na
kolejny numer. Nie spodziewaliśmy się takiego odzewu i gdyby chcieć sprostać, powinniśmy drukować gazetę
co dwa tygodnie. Chcieliście wiedzieć, czym zajmował się Jan Mielczarek jako agent SB. Pełnej wiedzy na ten
temat nie ma, gdyż większość dokumentów zniszczona, ale i tak sporo udało nam się ustalić. Interesujący temat
to również uchwała podjęta pod Antoniego Ptaka, którą zakwestionowała Regionalna Izba Obrachunkowa. W
tym kontekście trudno uznać, iż firmy w Rzgowie traktowane są jednakowo.
Nie da się ukryć, iż wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. To od nas zależy, komu pozwolimy
m.in. zarządzać naszymi podatkami i dbać o gminę. Chodzi nie tylko o wybór jak najlepszego burmistrza, ale
i radnych. Okazuje się, że ten bardzo dużo może, jeśli tylko chce. Zapoznajcie się zatem Państwo z artykułem
na ten temat. Zachęcamy także do przyswojenia informacji z poradnika wyborcy. To już druga część tego przewodnika.
Szczepan Sadurski i Struś Izydor na gorąco i na bieżąco. I, uwaga, teraz akcent specjalny: witamy serdecznie
na łamach pierwszoklasistów z Guzewa i Kalina. Pozostałe dzieci chcemy uwiecznić podczas ślubowania. A już
wszystkim życzymy samych piątek i szóstek!
Magdalena Hodak,
redaktor naczelna
Uwaga, uwaga, szukamy prawdziwych obywateli. To osoby, którym
nie jest obojętne, co dzieje się wokół, są społecznikami dbającymi o poprawę jakości życia publicznego w naszej małej ojczyźnie. Przedstawiamy kolejnego kandydata. Jest nim Marek Bagiński.
Na tegorocznych dożynkach w Hucie Wiskickiej - Tadzin został mianowany „Honorowym Obywatelem Gminy Rzgów”. Na uznanie mieszkańców pracował jednak przez wiele długich lat. W 1985 roku Marek Bagiński został członkiem Rady Rodziców w szkole podstawowej. Wtedy
zrodził się pomysł założenia ogniska muzycznego. Do 1990r. był członkiem Komisji Kultury Gminnej Rady Narodowej w Rzgowie. W gminie dał się poznać jako prawdziwy społecznik. To on w 1990 roku był
założycielem, a potem przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Wodociągów i Kanalizacji. Aktywnie uczestniczył w projektowaniu i
budowie sieci wodno-kanalizacyjnej i oczyszczalni ścieków. Inwestycja
znacznie poprawiła życie mieszkańców gminy Rzgów. Od 1994 przez
cztery kadencje był aktywnym radnym. Od 2001 jest członkiem komisji
rewizyjnej GLKS „Zawisza”. W 2002 roku prezydent Rzeczpospolitej
Polskiej odznaczył go Srebrnym Krzyżem Zasługi. Bagiński aktywnie
uczestniczy w życiu gminy. Społeczeństwo docenia jego zaangażowanie
i bezinteresowność. Bez dwóch zdań zasługuje na miano obywatela ziemi
rzgowskiej.
Czekamy na następnych kandydatów do nominacji, która już jest
wyróżnieniem. Zwycięzcę wyłonimy w drodze plebiscytu na początku 2015 roku. Otrzyma puchar, a wszyscy nominowani specjalne
certyfikaty.
Redakcja
Przedwyborcze harce
- riposta mieszkańca Rzgowa
W odpowiedzi na artykuł z Gazety Rzgowskiej nr 6-7 czerwiec–
lipiec pt.: „Przedwyborcze harce”,
pragnę zauważyć, iż autor sam
uprawia politykę wyborczą i chyba nie grzeszy obiektywizmem,
pisząc i wychwalając pod niebiosa samorząd i Centrum Handlowe
„Ptak”. Śmiem domniemywać,
że ów artykuł powstał na zlecenie samorządu, a może nawet
Pana Przewodniczącego. Trudno
nie odnieść takiego wrażenia po
przeczytaniu: „W wizji Centrum
Handlowego Ptak dostrzegliśmy
olbrzymią szansę dla miasta,
dlatego wsparliśmy rozwój tego
kompleksu…” Szkoda, że gmina
wspiera jednego przedsiębiorcę i
stoi po jego stronie, a nie walczy
o interes swoich mieszkańców,
posiadaczy działek, którzy dali się
oszukać i sprzedali swoje ziemie,
oczekując na nigdy niedokonaną
dopłatę 15 zł. Pragnę zauważyć, że
samorząd bardzo aktywnie uczestniczył w spotkaniach z mieszkańcami i wręcz nakłaniał do sprzedaży. Komu zwykły szary obywatel
ma zaufać jak nie swojej lokalnej
władzy? A tu proszę taki manewr.
Czytając artykuł, można również odnieść wrażenie, iż gazeta
Rzgowska Prawda jest bardzo
niewygodna dla samorządu. Autor
artykułu mydli ludziom oczy, że
niby zbyt dużo krytyki. Ja mogę
to jedynie skwitować: Prawda w
oczy kole. Mieszkańcy gminy
Rzgów żyli w nieświadomości,
jak wiele interesów robią samorządowcy przy okazji sprawowania swoich mandatów. Dajemy
im głos, dajemy im mandat, a oni
wcale w naszym interesie nie występują. Liczy się prywata i nepotyzm. Co i kiedy można sprzedać,
gdzie jaką ziemię przekształcić,
którą działkę sprzedać, ile na
tym zarobić, kogo, gdzie i za ile
zatrudnić. Polityka powinna być
czysta od powiązań rodzinnych.
Kompetencje i rzeczywiste kwalifikacje powinny brać górę.
Mieszkańcy gminy zabiegani,
zapracowani często nie mają czasu
iść na sesję, sprawdzić ogłoszenia
w gablotach urzędu czy na stronie
www. Zwykły mieszkaniec nie
jest w stanie zweryfikować poprawności procedur, przetargów,
doboru kandydatów na stanowiska
czy zakupów. Przecież wszystko
powinno być jawne, informacje,
czy nawet wynagrodzenia urzędników państwowych są w Polsce
jawne. Dlatego ja osobiście nie
widzę niczego złego w takowych
publikacjach. Mieszkańcy, nawet
ci mniej zainteresowani, powinni wiedzieć jak radni, na których
głosowali, których obdarzyli
swoim zaufaniem sprawują swój
mandat. W naszej gminie jest chyba trochę jak w książce George’a
Orwella „Folwark zwierzęcy”, w
której to zwierzęta przejęły władzę nad gospodarstwem i ustalały
swoje zasady i regulaminy, które
później stopniowo naginały i łamały. Obecni włodarze też piszą
swoje prawa i uchwały, uchylają
je i głosują nad kolejnymi. Często
nawet jak te postacie z książki Orwella głosują, choć do końca nie
wiedzą, nad czym głosują, po co
głosują i czemu to ma służyć, a
jak pada jakieś niewygodne pytanie od publiczności, to następuje
przerwa w dostawie prądu i mikrofon przestaje działać. Władzo,
w XXI wieku przerwy w dostawie
prądu! Wstyd!
Szanowni Państwo, z czego się
cieszyć? Autor artykułu chwali
miasto i władzę, i naszego dobrego wujka – przedsiębiorcę,
który jest jedyną lokalną atrakcją. Gdyby nie nasz wujcio, nadal
bylibyśmy peryferyjną dziurą.
Trochę się z tym nie zgadzam, ja
pochwaliłbym jedynie obywateli,
znanych działaczy Rzgowa. Tych,
którzy budowali to miasto, walczyli z analfabetyzmem, tworzyli
lokalne społeczności, jak Orkiestrę Dętą, Straż Pożarną, Koło
Żywej Róży czy Koło Różańca.
Śledząc losy naszej gminy, mogę
jedynie stwierdzić, że zawsze radziliśmy sobie dobrze. Zasługi
przypisywane przedsiębiorstwu
Ptaka są chyba bardzo na wyrost.
Lata 90. w Polsce i również w
Rzgowie to czas wielkich przemian społeczno-gospodarczych,
okres, w którym nadzieje związa-
ne z gospodarką wolnorynkową
spotkały się z twardymi prawami
kapitalizmu. Ludzie przedsiębiorczy, zaradni, w tym również,
a może przede wszystkim mieszkańcy naszego regionu szyjący
ubrania wykorzystali swój czas.
Wtedy to nastąpił dynamiczny
rozwój handlu ulicznego i zaczęły się pojawiać inwestycje.
Handel uliczny kwitł, jak grzyby
po deszczu powstawały bazary
i targowiska. Wystarczyło mieć
fach w ręku, uszyć bluzkę, dres i
stanąć przy drodze. Sprzedawano
wszystko. Zapotrzebowanie na
towar było ogromne. Wymęczone społeczeństwo po wielu latach
komunizmu pragnęło kolorów i
odmiany. Targowiska tylko na tym
zyskały i powiększały oferowany
asortyment. I tak na początku lat
90. rodziły się największe „sławy”
wśród bazarów: tak powstał rynek w
Tuszynie i Rzgowie, niegdyś nazywany bazarem, teraz Mekką Mody.
To sytuacja polityczna i zaradność
mieszkańców, którzy szybko otwierali szwalnie i rozkręcali własne interesy, spowodowały rozwój miasta.
Wszystkie te czynniki były wykorzystane przez przedsiębiorcę Ptaka,
jednak bez ludzi, przemian gospodarczych nie udałoby się zbudować
takiego targowiska czy, jak to teraz
nazwano, Miasta Mody.
Uważam, że wszystkie te zasługi powinny zostać przypisane
mieszkańcom, dzięki ich zarad-
ności i uporowi budowali i budują
społeczeństwo ludzi życzliwych,
przedsiębiorczych i otwartych na
zmiany. Parafrazując wypowiedź
burmistrza „nic by tu nie było, gdyby nie Ptak”, powiem, że nic by tu
nie było nawet Ptaka, gdyby nie
mrówcza praca przedsiębiorczych
mieszkańców naszego regionu.
Nasza gmina to ludzie, dzięki którym mamy swoją kulturę, tradycje
czy przyzwyczajenia. W Rzgowie
jest ponadstuletnia Orkiestra Dęta,
Zespół Pieśni i Tańca czy działające Grupy modlitewno-pokutne:
Koło Różańca czy Koło Żywej
Róży oraz chór. Należy wspominać o tych lokalnych społecznościach, bo dzięki tym ludziom
- naszym mieszkańcom - słychać
o Rzgowie w różnych zakątkach
świata. Ponadto wszystkich łączy
pomocna dłoń i przyjacielskie relacje. Dobrosąsiedzka współpraca to
również według mnie atut naszej
gminy. Wśród rodowitych, prawdziwych obywateli naszego miasta
próżno szukać takiego, który nie
popilnuje sąsiadowi domu czy nie
pomoże w domowych pracach.
Podsumuję swoją polemikę słowami Mikołaja Reja, iż „(…)Polacy nie gęsi i swój język mają”,
a mieszkańcy naszej gminy nie
gęsi i rozum posiadają, i doskonale widzą, co wyprawia lokalny
samorząd.
Tomasz Łuczyński
RZGOWSKA PRAWDA
3 Wszystkie nasze rzgowskie sprawy:
517-870-009, [email protected]
l Źle się czułam, więc poszłam
do gminnej przychodni. W budynku byłam o 7.45, jednak do
okienka dostałam się o 8.15. Mówię, że chcę wizytę u pani doktor.
Rejestratorka pyta się, do której
jestem zarejestrowana. Powiedziałam, że do pani Solnicy. Okazało
się, że pani Solnica przyjmowała
do 30 numerków. Ja byłam 33 i już
mnie nie chcieli wpuścić. Proszę
więc, żebym została przyjęta do
innego doktora. Pani w rejestracji
mówi mi, że nie ma takiej opcji,
bo innego lekarza mam na deklaracji. Przecież to jakaś paranoja.
Rozmawiałam ze znajomymi i powiedzieli, że u nich nie ma takiego problemu. Po prostu człowiek
idzie do lekarza i tyle, a nie musi
się użerać. Pomijam fakt, że nikt
tam telefonów nie odbiera. Trzeba
iść osobiście. Tam jest jeden wielki bałagan. Może ktoś by się tym
zainteresował…
l Czemu urzędnicy nie interesują
się Starową Górą. Na betonowym
placu panuje okropny bałagan.
Ławki są powyrywane, nocą zbiera się młodzież, pije i wszystko
dewastuje. Trwa zarośnięta, to ma
być XXI wiek? Niech Rada Sołecka coś z tym zrobi, bo przecież
wygląda to koszmarnie…
l Mówi Elżbieta Solnica, kierownik Gminnej Przychodni
Zdrowia w Rzgowie: - Nawiązując do informacji dotyczącej
mojej osoby, zamieszczonej w
numerze 7 waszej gazety w rubryce „Wszystkie nasze rzgowskie
sprawy”, wyjaśniam, iż w Gminnej Przychodni Zdrowia w Rzgowie zarejestrowanych jest wielu
pacjentów z różnych gmin m.in.
Pabianic, Tuszyna, a także niepokojącej waszą czytelniczkę Łodzi.
Wiąże się to z koniecznością dotarcia do tychże pacjentów na wizytę
domową. Osobiście mam pod opieką 20 pacjentów z Łodzi, z czego
kilku z dzielnicy Górna. Ponadto
jako kierownik przychodni część
spraw służbowych związanych z
funkcjonowaniem placówki muszę
załatwiać w Łodzi i dlatego korzystam z samochodu służbowego.
Miejskim. Ja też wiem troszkę
i chciałabym się tym podzielić,
np. na co idą pieniądze z podatków. Zięć jednej z radnych pracuje w urzędzie, zatrudniony jest
też tam brat jej męża. Zatrudnianie swoich bulwersuje, ale
najbardziej to, że zięć tej pani
używa służbowego samochodu
do celów prywatnych. Samochód służbowy parkuje pod gołym niebem u siebie na posesji,
następnie rano jedzie po osobę,
która pracuje w urzędzie, i razem
jadą do pracy. O 15.00 przywozi mężczyznę z powrotem pod
dom i jedzie do siebie. Kto płaci
za paliwo? Czy służbowy samochód po zakończeniu pracy powinien stać u niego pod domem?
Trochę to dziwne…
l Burmistrz znów chodzi po Chalupkach, chcąc zakupić tereny przy
S8, aby później, po zmianie statusu
gruntu, zarobić…
Odpowiada burmistrz Jan Mielczarek: - To kłamstwo! Niech ta
osoba, która do was z tym się zgłosiła, poda, gdzie byłem w tym celu.
Proszę o nazwiska. Mam już 63
lata i zajmuję się swoim zdrowiem.
Mam co robić.
l Jako fanka waszej gazety czytam ją od deski do deski. Nie podoba mi się jednak jedna rzecz.
Ostatnia strona. Niby satyryczna,
jednak dla mnie zbyt chamska.
Takim stylem pisania upodabniacie się do naszego przewodniczącego, a chyba nie o to chodziło…
l Jestem stałą czytelniczką
Rzgowskiej Prawdy i bardzo mi
się podoba, że ktoś wreszcie dostrzegł kolesiostwo w Urzędzie
OŚWIADCZENIE
Pragnę poinformować mieszkańców, iż Stowarzyszenie Obrony Mieszkańców Miasta i Gminy Rzgów, które mam zaszczyt reprezentować, wystosowało pismo do Grupy Onet.pl dotyczące artykułu pt. „Uskrzydlony
miliarder - Antoni Ptak”, w którym Rzgów nazwano cytuję; „peryferyjna
dziura pod Łodzią”. Pismo Nasze odniosło pewien skutek.
Autorka w/w artykułu, który ukazał się również w formie papierowej
w czasopiśmie branży odzieżowej i tekstylnej pod nazwą „image” (nr
145 Sierpień 2014), dokonała zmiany polegającej na zamianie słowa
„dziura” na nazwę własną „Rzgów”. Widać autorka tekstu pod wpływem wystosowanego przeze mnie pisma uznała, że jej wyrażenie było
jednak niestosowne.
Szkoda, że Rada Miejska w Rzgowie, do której wystosowałem pismo,
którego treść zamieściła Rzgowska Prawda (nr 7, lipiec/sierpień 2014,)
w którym wnosiłem, aby Radni jako reprezentanci mieszkańców zajęli
stanowisko i wystosowali wezwanie o sprostowanie do autorki w/w artykułu, nawet w tym jednym punkcie dotyczącym nazwania Rzgowa dziurą
nie uznali za stosowne interweniować.
Nie pierwszy to raz, kiedy obecni radni z przewodniczącym na czele nie
zrozumieli mieszkańców, a tym razem nawet nie potrafili przeczytać ze
zrozumieniem przedłożonego im pisma. W zamian na wszelkie sposoby,
poświęcając nawet całą stronę w gazecie wydawanej za nasze pieniądze,
przewodniczący Marek Bartoszewski próbuje zaklinać rzeczywistość i
udowadniać, że nazwanie miasta dziurą, to w zasadzie nic takiego.
No cóż, może dla niego to komplement, ale czy dla mieszkańców?
Z poważaniem
Stowarzyszenie Obrony Mieszkańców
Miasta i Gminy Rzgów
Jarosław Świerczyński
l Drugiego września znowu głąby zastawiają bramę pod kompleksem
szkolnym. Nie ma rady na takich tłumoków. Czy ktoś coś może zrobić?
Na przykład gmina z panem burmistrzem, a może nasza policja, która
pracuje od ósmej do szesnastej, niech przejdzie się rano i popatrzy, wystawi parę mandatów i zasili kasę gminy. Proponuję także by nasza gazeta
„Rzgowska Prawda” w końcu pomogła w załatwieniu tej sprawy…
Odpowiada st. asp. Andrzej Rosiak, komendant Komisariatu Policji
w Rzgowie: - Wcześniej nie otrzymałem takiego zgłoszenia, ale oczywiście jeśli istnieje problem, postaramy się go rozwiązać. Wyślę przed 8.00
patrol w to miejsce i zawiadomię dzielnicowych. Będziemy patrolować
ten teren.
foto: rzgowianka
l W 2006, w trakcie kampanii
wyborczej na radnych i burmistrza, jeden z honorowych obywateli Rzgowa sam osobiście
jeździł swoim autem i zrywał
plakaty wyborcze pana Mateusza
Kamińskiego…
Sądowy sukces
Gałkiewiczów
(cd. ze str. 1)
Romański został skazany na karę 100 stawek dziennych po 20 zł za każdy dzień, podanie wyroku do publicznej wiadomości w „Expressie Ilustrowanym”, 3 tys. zł na hospicjum dla dzieci, 3 razy po 864 zł dla Grażyny,
Zbigniewa i Macieja Gałkiewiczów. Sąd obarczył go także kosztami sądowymi oraz kosztami ustawowymi za
pełnomocnika procesowego (3 razy po 300 zł).
Skazany Romański na sesji Rady Miejskiej w czerwcu ubiegłego roku powiedział: „rodzina Gałkiewiczów
okradała, okrada i okradać będzie gminę z podatku”. Sąd, uzasadniając wyrok, podkreślił, iż publiczne użycie
takich słów oznacza nazwanie de facto rodziny Gałkiewiczów złodziejami.
Tymczasem rodzina niczego nie ukradła ani nie została skazana. Sąd zauważył, że, rozumując nawet czysto
hipotetycznie, podatnik podaje wartości szacunkowe, a organ (np. Urząd Miejski w Rzgowie), jeśli ma wątpliwości, powinien ustalić prawidłowe wartości, a nigdy tego nie zrobił.
Wyrok jest nieprawomocny.
***
Przypomnijmy, że poniedziałkowy wyrok to kolejna przegrana Jerzego Romańskiego. W 2013 roku na skutek
wyroku sądu cywilnego Romański musiał przeprosić za pomówienie Grażynę Gałkiewicz w „Dzienniku Łódzkim” i „Expressie Ilustrowanym”.
,,Rzgowska Prawda” - bezpłatna gazeta dla gminy Rzgów. Adres redakcji: 95-200 Pabianice, ul. Zamkowa 30 (wejście od ul. Waryńskiego), tel./fax: (42) 215-26-64, tel. (42) 213-17-53.
Redaktor naczelna: Magdalena Hodak (42) 213-17-77. Linia reporterska tel.: 517-870-009.
Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca i zastrzega sobie prawo do skrótów. Przedruk części lub całości materiałów tylko za zgodą redakcji. Biuro ogłoszeń: ul. Waryńskiego 2,
tel./fax 215-58-12; e-mail: [email protected] Za treść ogłoszeń redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Prawa autorskie opracowań graficznych reklam i ogłoszeń zastrzeżone.
Wydawca: PW „PAVOX” Spółka z o.o. (Pabianice, ul. Zamkowa 30). Projekt graf. GRAFIGA. Druk: POLSKAPRESSE Sp. z o.o. Oddział Poligrafia Drukarnia Łódź, ul. Skorupki 17/19.
ISSN 2353-2130.
4 RZGOWSKA PRAWDA
Oto pierwszaki z Guzewa i Kalina
Klasa Ia w Guzewie
Wychowawca: Katarzyna Tłoczek
Kacper Biaduń, Zuzanna Bończak, Katarzyna Chlipała, Dominika Depcik, Jakub Gabara,
Sandy Gajdzicki-Convens, Wiktor Gorzkiewicz, Michał Hajduk, Dominika Kiermasz, Miłosz Kujawa, Zuzanna Migdał, Urszula Miler, Vanessa Pietrzak, Kacper Rechciński, Patryk
Wiśniewski, Jakub Wojtaszek, Natalia Zagajewska, Krzysztof Żmuda.
Klasa Ib w Guzewie
Wychowawca: Agnieszka Gąsiorek
Oliwier Gorzkiewicz, Jan Hajduk, Lena Korpas, Dariusz Lemiecha, Adrian Nowak, Dawid
Piorun, Martyna Rózga, Kinga Rudnicka, Aleksander Rydygier, Piotr Socha, Kinga Suliga,
Aleksandra Wolska, Jakub Zdyp.
Witaj, szkoło!
Klasa I w Kalino
Wychowawca: Małgorzata Sabela
Jan Bednarczyk, Roksana Chlipała, Kacper Jardzioch, Aleksandra Karp, Dawid Klima, Jakub Korona, Antonina Kurosz, Marcin Kwiatkowski, Weronika Partyczyńska, Patryk Pogoda, Jakub Pomarkiewicz, Hubert Przybylak, Weronika Siedlecka, Jan Siotor, Igor Szychowski, Hanna Szymańska, Patryk Wietecki.
1 września skończyła się słodka laba. Uczniowie powrócili do
swoich ławek, kolegów, nauczycieli. Niektórzy dopiero rozpoczynają przygodę z edukacją. Tak jak sześciolatki, które w tym
roku po raz pierwszy pójdą do szkoły. W gminie Rzgów jest
ich 116. Rodzice, szukając idealnej szkoły dla swojej pociechy,
do wyboru mieli trzy placówki: w Guzewie, Kalinie i Rzgowie.
Najwięcej dzieci posłano do podstawówki w Rzgowie, bo aż 69
(uczniów w całej szkole jest 295). W Guzewie pierwszoklasistów będzie 32 (w podstawówce uczy się 114 dzieci), a w Kalinie 18 (107 uczniów). Pierwszą chwilą wytchnienia dla ciężko
pracujących dzieci będzie zimowa przerwa świąteczna, która
potrwa od 22 grudnia do 1 stycznia. Następnie na dzieci czekają
ferie (od 2 do 15 lutego). Wielkanocna przerwa świąteczna będzie od 2 do 7 kwietnia. Później już z górki do wakacji, które
rozpoczną się 27 czerwca, a skończą 31 sierpnia 2015r.
Życzymy Wam, kochani, samych sukcesów!
Trzymajcie się dzielnie!
Redakcja „Rzgowskiej Prawdy”
Ukradła buty ze sklepowej wystawy
Rzgowscy policjanci złapali kobietę, która ukradła buty ze sklepowej wystawy. Nie byłoby w tym nic
dziwnego, gdyby nie fakt, że złodziejka zabrała po jednym bucie z dwóch sklepowych wystaw. Była poszukiwana listem gończym.
Do komisariatu w Rzgowie wpłynęło nietypowe zgłoszenie. Jeden z właścicieli stoiska na terenie centrum handlowego w Rzgowie poinformował o kradzieży jednego damskiego skórzanego buta o wartości 600 zł. Rzecz skradziona
została ze sklepowej wystawy, umieszczonej przed boksem. Rzgowscy funkcjonariusze z pionu kryminalnego od razu
podjęli działania zmierzające do wykrycia sprawcy. Po zabezpieczeniu monitoringu i dokładnej analizie nagrań policjanci wytypowali kobietę, której zachowanie wskazywało, że mogła popełnić to przestępstwo. Stróże prawa ustalili,
że podejrzana mieszka w Łodzi. Zaczęli obserwować jej mieszkanie. 4 września tuż po godz. 23.00 kobieta wybiegała
z domu wraz z dwójką dzieci. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali 29-latkę. Odzyskali również dwa identyczne
buty. Okazało się, że kobieta drugi but ukradła z innego stoiska, znajdującego się w tym samym centrum handlowym.
Łodzinka była już poszukiwana listem gończym w celu osadzenia w areszcie śledczym. Miała odbyć karę półtora
roku pozbawienia wolności za wcześniejsze kradzieże. Za popełnienie tego przestępstwa grozi jej do pięciu lat pozbawienia wolności. Kwota kradzieży wynosiła 1200 złotych.
Chmiel
foto: policja
RZGOWSKA PRAWDA
Radny
dużo może
(jeśli chce)
Kim jest radny?
Radny to osoba wybierana przez
mieszkańców do rady gminy i za
swoją pracę otrzymująca pieniądze, tzw. dietę. Można więc powiedzieć, że jest to pracownik
wyborców. Obywatele zatrudniają
radnego na 4 lata, by dbał o ich
interesy. Radny oczywiście ma
prawo głosować tak jak chce, w
końcu jest wolnym człowiekiem,
pamiętajmy jednak, że jego rolę
można porównać do gospodarza
majątku. Jeśli zatrudniamy takiego
człowieka, by w naszym imieniu
dbał o interesy lub gospodarstwo,
to oczekujemy, że będzie działał
zgodnie z naszą wolą. Co ostatecznie zrobi jest jednak w jego
rękach, natomiast jeśli nam się to
nie spodoba, mamy święte prawo
go zwolnić. W końcu gospodaruje naszym terenem czy biznesem.
Tak samo jest z radnymi. Co 4 lata
mamy prawo ich zwolnić, a jeśli
źle dbają o nasze interesy, to mamy
wręcz taki obowiązek.
Co radny może zrobić
dla mieszkańców?
Radny może bardzo wiele. Rada
Gminy decyduje na co idą pieniądze (najpierw obwodnica, a
potem dom kultury?), ustala wysokość podatku od nieruchomości
(podwyżka?), wskazuje, gdzie i
co można budować (kolejna świniarnia w Grodzisku?). Burmistrz
tylko realizuje wolę Rady Gminy,
a jeśli robi to źle, radni mogą np.
przegłosować obniżkę jego zarobków! Który burmistrz podskoczy radnym, skoro mogą obniżyć
mu pensję? Taka sytuacja nie jest
wcale niczym niespotykanym,
np. w 2012 w Łomiankach (woj.
mazowieckie) radni obniżyli burmistrzowi zarobki z 11,6 tys. zł
miesięcznie do 6,9 zł miesięcznie.
Rozważamy tu oczywiście sytuację normalną, w której radni nie
są zależni od burmistrza. Niestety, czasem zdarza się, że np. żona
radnego pracuje w szkole, córka
w urzędzie, a firma radnego lub
jego rodziny dostaje zamówienia z
urzędu. W tej sytuacji pomyślność
radnego i jego rodziny staje się zależna od woli burmistrza. Wtedy
radni boją się narazić mu w jakiejkolwiek sprawie i zawsze głosują zgodnie z jego wolą, nawet na
szkodę mieszkańców. Są to jednak
sytuacje patologiczne, które należy
eliminować podczas wyborów. Rad-
ny ma dbać o interes mieszkańców,
nie o dobre układy z burmistrzem.
Rada jak sejm,
burmistrz jak premier
Podział władzy w gminie można
porównać do stosunków premiera
i sejmu. Owszem, w telewizji najczęściej pokazują premiera. Jego
wypowiedzi traktowane są jako
wyznacznik kierunku, w którym
zmierzają rządzący. Podobnie jest
z burmistrzem. To on jest twarzą
wszystkiego, co dzieje się w gminie. Zastanówmy się jednak, ile
zdziałałby premier, nie posiadając
wsparcia sejmu. Gdyby nie poparcie większości w parlamencie,
rząd nie przeforsowałby żadnej
ustawy. Cóż więc z tego, że premier jest twarzą? Jest on jedynie
wykonawcą woli sejmu. Podobnie
jest w gminie. Rada Gminy decyduje, burmistrz wykonuje. Nie dajmy się więc zwieść pozorom, od
radnych zależy bardzo wiele. Jeśli
więc woda zalewa twoje pola, od
lat nie możesz doprosić się o kawałek prostego chodnika, asfaltowa droga to marzenie, grożą ci wywłaszczeniem, wzrosły podatki,
dowiadujesz się, że mogą zamknąć
skrzyżowanie, którym jeździłeś od
zawsze, lub do domu zacznie dobiegać smród ze świniarni, idź do
swojego radnego i podziękuj mu,
bo to właśnie dzięki między innymi jego działaniom lub bierności
dzieje się to wszystko.
Nawet w pojedynkę
radny może wiele
Oczywiście zdarza się, że radny zapytany o różne sprawy rozkłada ręce i mówi, że on sam, w
pojedynkę nic nie zrobi. Pozornie
może się wydawać, że coś w tym
jest, ale zastanówmy się chwilę.
Jeśli nie możemy czegoś zrobić,
to prosimy o pomoc rodzinę, przyjaciół, znajomych albo sąsiada.
Dzisiaj ty pomożesz mi, jutro ja
tobie. Tak samo mogą postępować
radni. Czemu radny ze Starowej
Góry nie powie do tego z Czyżeminka „Pomóż mi walczyć o asfalt
na drogi dla Starowej Góry, a ja
tobie pomogę w budowie zbiorników retencyjnych, żeby nie zalewało wam pól”? Dlaczego radny
z Kalina nie powie do radnego ze
Starej Gadki „Pomóż mi zablokować budowę wysypiska śmieci,
a ja tobie pomogę zlikwidować
smród z oczyszczalni”? Przecież
mogą tak zrobić, często znają się
od wielu lat, spotykają się w pracy
i na imprezach, chodzą do siebie
na wesela… Nie robią tego, ponieważ łatwiej jest przyklepywać
wszystkie propozycje burmistrza,
siedzieć cicho i brać pieniądze za
nicnierobienie. Jeśli jakiś radny
pytany o to, co zrobił dla swojego
okręgu, odpowiada, że sam jeden
nic nie może, to wprowadźmy jego
słowa w życie i nie wybierajmy go
do Rady Gminy - wtedy faktycznie, nic nie będzie mógł.
Wybierz mądrze
Mieszkańcy gminy Rzgów są
w bardzo dobrej sytuacji, bowiem
na ok. 8 tys. wyborców przypadnie w najbliższych wyborach
15 radnych, wybieranych w jednomandatowych okręgach. Jak
nietrudno wyliczyć, jeden radny
reprezentować będzie niewiele
ponad 500 wyborców. Najpewniej
będzie to więc osoba nam znana
- nasz krewny, sąsiad, znajomy
znajomego lub chociaż ktoś, kogo
kojarzymy z widzenia. Zadajmy
więc sobie przed wyborami trochę
trudu, sprawdźmy, co proponują
poszczególni kandydaci, zaprośmy ich do domu i przepytajmy z
programu, jaki mają dla naszego
okręgu i gminy. Gdy już zdecydujemy, kogo warto poprzeć, idźmy
na wybory, żeby przez najbliższe
4 lata o nasze interesy dbał ktoś,
kogo wybraliśmy sami, ktoś kto
nigdy nie powie „a co ja mogę?”.
Nie bójmy się też zmian. Jeśli
nasz radny przez lata nie załatwił
naszych spraw, np. chodnika, odwodnienia czy drogi, to najpewniej
już tego nie zrobi. Trzeba go zmienić na innego. Żadnej litości nie
powinniśmy mieć też dla radnych,
którzy jawnie działali wbrew naszym interesom i swoją biernością
lub działaniami umożliwili wywłaszczenia, podwyżki podatków,
budowę wiatraków czy świniarni.
Dla takich ludzi nie ma miejsca w
samorządzie. Nie bójmy się więc
dawać szansy kandydatom, którzy
dotychczas nie zasiadali w Radzie
Gminy. Jako nowi radni będą czuli się bardziej związani ze swoimi
wyborcami niż „zawodowcy” trzymający się stołków od kilku lub
kilkunastu lat. Bez względu na to
kogo wybierzemy, zawsze patrzmy mu na ręce i poddawajmy ocenie. Takie jest nasze prawo i skwapliwie z niego korzystajmy.
Janusz Kraskowski
5 Poradnik
wyborcy (2)
Wybieramy
swoich
przedstawicieli
16 listopada będziemy wybierać reprezentantów do rad gmin, powiatów, sejmików województw oraz wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Rewolucyjne zmiany dotyczą wyborów do rad gmin.
Zostaną one przeprowadzone po raz pierwszy według przepisów obowiązującego od 2012 Kodeksu Wyborczego, w okręgach jednomandatowych. Gdzie znaleźć siedziby obwodowych komisji wyborczych?
• Kandydatem na radnego może być osoba, która ukończyła 18 lat
i stale zamieszkuje na obszarze gminy, w której kandyduje. Z przepisów Kodeksu wyborczego nie wynika natomiast obowiązek zamieszkiwania na obszarze okręgu wyborczego, w którym kandydat
zostanie zgłoszony. Komitety wyborcze partie rejestrować mogły do
8 września. Do 7 października każdy z komitetów może zgłaszać kandydatów na radnych. Termin zgłaszania kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast upływa 17 października.
• Wybory 16 listopada odbędą się w godzinach od 7.00 do 21.00.
Warto pamiętać o udogodnieniach dla osób niepełnosprawnych i starszych: lokalu dostosowanym do potrzeb niepełnosprawnych, nakładce
na kartę w alfabecie Braille’a (taki wniosek trzeba zgłosić do urzędu
do 17 października) czy możliwości głosowania przez pełnomocnika
(trzeba zgłosić do 6 listopada). Do 8 listopada wyborca może sprawdzić w urzędzie, czy jest uwzględniony w spisie, a do 13 listopada
dopisać się do spisu wyborców za granicą.
• Czy w porównaniu z ostatnimi wyborami samorządowymi nastąpiła zmiana siedzib obwodowych komisji wyborczych?
- Nastąpiła jedynie w obwodzie głosowania nr 1, 2 i 4. Aktualne siedziby: w obwodzie nr 1 (Rzgów I) i 2 (Rzgów II) siedzibą obwodowych
komisji wyborczych jest Gimnazjum im. Kazimierza Jagiellończyka w
Rzgowie, ul. Szkolna 3 (lokal dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych), a w obwodzie głosowania nr 4 (Starowa Góra) - Ochotnicza Straż Pożarna w Starowej Górze (lokal dostosowany do potrzeb
osób niepełnosprawnych) ul. Kuchenna 2. Zastrzegam, iż zgodnie z
przepisami prawa wyborczego siedziby te mogą ulec zmianie – informuje Małgorzata Rózga, pełnomocnik burmistrza Rzgowa ds. wyborów i referendów. - Aktualne siedziby podane są w uchwale Rady
Miejskiej w Rzgowie z dnia 8 kwietnia 2014r. zmieniająca uchwałę
Rady Miejskiej w Rzgowie z dnia 19 września 2012r. w sprawie podziału Gminy Rzgów na stałe obwody głosowania, ustalenia ich numerów, granic oraz siedzib obwodowych komisji wyborczych.
(cdn.)
ak.
6 RZGOWSKA PRAWDA
Agenturalna przeszłość
burmistrza Mielczarka
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że
nasz burmistrz był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Jan Mielczarek sam przyznał się do współpracy, składając
oświadczenie lustracyjne, które
zostało przyjęte jako zgodne z
prawdą. Mielczarek jako TW „Michalak” brał udział w tzw. sprawie
obiektowej „Bagno” i „Plon”. Jaką
funkcję w mrocznym, komunistycznym półświatku pełnił przyszły burmistrz Rzgowa?
Cofnijmy się w czasie. Jest 26
marca 1986 roku, trzydziestopięcioletni Jan Stanisław Mielczarek,
syn Wacława i Marii, urodzony
3 czerwca 1951 w Jutroszewie,
z jakiś powodów decyduje się
na współpracę z komunistycznymi służbami. Tymi, które w bezwzględny sposób zwalczają „Solidarność”, sieją postrach wśród
obywateli, inwigilują społeczeństwo oraz dopuszczają się zbrodni.
Smutni panowie są jednak w stanie
przekonać do współpracy Mielczarka. W karcie rejestracyjnej
widnieje informacja, że podstawą
pozyskania była dobrowolność.
Od tego momentu Mielczarek prowadzi podwójne życie. Przyjmuje
status Tajnego Współpracownika o kryptonimie „Michalak”. W
swojej karierze weźmie udział w
dwóch sprawach operacyjnych:
„Bagno” i „Plon”. Bynajmniej tylko te są jakoś udokumentowane.
W Biuletynie Informacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej bez problemu znajdziemy
naszego burmistrza. Tam może-
my się dowiedzieć, że 3 marca
2008 roku, Jan Mielczarek złożył
oświadczenie lustracyjne, w którym ujawnił, że był w rozumieniu
ustawowym współpracownikiem
Służby Bezpieczeństwa. Prokurator IPN nie stwierdził wątpliwości
co do zgodności oświadczenia lustracyjnego z prawdą.
Poniżej w BIP IPN podano datę
i numer pierwszej rejestracji, pseudonim oraz operacje, w których
Mielczarek brał udział. Możemy
się zatem dowiedzieć, że niektóre
dokumenty zostały zniszczone w
styczniu 1990 roku oraz tego, że
mężczyznę w dniu 20.03.1987 upoważniono przez Wojewódzki Urząd
Spraw Wewnętrznych w Łodzi do
wykonywania prac obronnych stanowiących tajemnicę państwową.
Pewne jest to, że Mielczarek brał
udział w operacji „Plon”. Niestety,
nie wiemy, jaką rolę w niej odgrywał. Akta tej sprawy nie przetrwały. Zostały zniszczone. Z ogólnych
informacji wynika, że „Plon”
przeprowadzono na terenie całej
Polski. Dochodzenie dotyczyło
gospodarki rolnej w naszym kraju.
Troszkę inaczej wyglądała operacja „Bagno”, która skupiła się na
sytuacji w Wojewódzkim Związku Rolników, Kółek i Organizacji
Rolniczych w Łodzi. O udziale
w niej obecnego burmistrza wiadomo znacznie więcej. Sprawę
obiektową „Bagno” wszczęto 18
lutego 1986 r.. Mielczarek pełnił
funkcję wiceprezesa. Możemy
więc domniemać, że to właśnie do
tej akcji potrzebny był Jan Miel-
czarek, choćby z racji piastowanego stanowiska. O złym stanie
finansowym placówki poinformował niejaki TW pseudonim „Arab”
i „Kowalski IV”. Mężczyźni zwrócili uwagę władzy na poważnie
nieprawidłowości w placówce.
Dotyczyły one głównie niewłaściwej polityki płacowej, powodującej nadmierne obciążenie na PFAZ
(Państwowy Fundusz Aktywizacji
Zawodowej), wątpliwość budziła
także działalność: warsztatowa,
produkcyjna, handlowa, oraz złe
gospodarzenie sprzętem wycofanym z eksploatacji. Przez te działania SKR ponosi wielkie straty
Te wiadomości mocno zaniepokoiły naczelnika Wojewódzkiego
Urzędu Spraw Wewnętrznych,
który podjął decyzję o wszczęciu śledztwa. Akta sprawy liczą
prawie sto stron. Podane wyżej
informacje zostały potwierdzone.
Urząd postanowił działać. Za zadanie wyznaczył sobie: ustalenie
wielkości występującego zagrożenia, wszechstronnego wyjaśnienia
przyczyn deficytu SKR, ustalenie
osób odpowiedzialnych za takich
stan rzeczy i pociągnięcie ich do
odpowiedzialności.
Instytucja
dokładnie zaplanowała operację.
Głównym źródłem informacji miał
być TW „Kowalski IV”, który
pozyskiwał wiedzę na temat faktycznej sytuacji finansowej w SKR
Łódź. Potrzebne było jednak jeszcze jedno źródło informacji osobowej ze środowiska pracowniczego SKR, które na bieżąco będzie
informować o podejmowanych
przez zarząd spółdzielni działaniach. Porucznik nadzorujący całą
sprawę zobowiązał się do zwerbowania takiej osoby do dnia 31
marca 1986 roku. Jan Mielczarek
zaczął współpracować 26 marca
1986 roku. W dokumentacji widnieje już zapis o TW „Michalaku”.
Ponadto WUSW podjął ścisłe
działanie z Wojewódzkim Oddziałem Lustracji w celu wymiany informacji na temat zagrożeń występujących w ochranianym obiekcie
i przeprowadzenie w 1986 roku
kompleksowej kontroli działalności SKR Łódź, poprzez osobowe
źródła informacji pogłębiać rozpoznanie wyjaśnianych faktów. Te
i inne ustalenia operacyjne miały
być wykonywane na bieżąco. Wyniki lustracji i informacje od tajnych współpracowników nie były
pomyślne dla ówczesnego prezesa
Krzysztofa D. Ustalono, że prezes
niekorzystnie rozporządza finansami i popełnia masę błędów organizacyjnych. Dziwnym trafem prezes z funkcji rezygnuje sam. Nikt
z góry nie postanawia go zwolnić.
Ujawniono, że średnia płaca wzrosła prawie o 42% w ciągu roku, a
sprzedaż zaledwie o 31%. Ustalono także, że poprzednie kontrole
nie były zgodne ze stanem faktycznym. Pojawiły się także braki
w środkach stałych, przyznawano
zbyt wysokie premie, pracownicy
dostawali dodatkowe wynagrodzenie za pracę, którą wykonywali w ramach swoich obowiązków,
zaniżano przetargi i sprzedawano
sprzęt bez zgody „góry”.
Sporo do powiedzenia miał Jan
Mielczarek, który 19.05.1986
udzielił obszernej informacji na
temat sytuacji w zakładzie. Notatkę sporządził funkcjonariusz
SB, gdyż charakter pisma różni
się od sposobu, w jaki pisze Jan
Mielczarek. TW „Michalak” nie
oszczędził ówczesnego prezesa.
Zaczął od utraty zdolności kredytowej, która nastąpiła w 1985
roku. Wtedy Bank Gospodarki
Żywnościowej w Łodzi wstrzymał kredyt dla SKR-u. Mielczarek
dokładnie podał kwotę zadłużenia
z tytułu inwestycyjnego i PFAZ.
Wspomniał także o przygotowanym przez Krzysztofa D. planie
naprawczym (w celu otrzymania
kredytu). Dla „Michalaka” było
jasne, że zła kondycja finansowa
SKR-u spowodowana jest zbyt dużymi wypłatami dla pracowników
Łódzkiego Klubu Sportowego,
którzy zarabiali po 30 tys. zł (faktur na te prace nie było), złej pracy
zarządu, brakiem rozliczeń rozchodów materiałów, brakiem rozliczeń przeprowadzonych inwentaryzacji, złą gospodarką sprzętem
rolniczym, złym nadzorem nad
działalnością warsztatu, płaceniem
na tzw. umowy za każdą rzecz,
która powinna być wykonywana
w ramach obowiązków etatowych
pracowników,
niepanowaniem
nad relacjami robionej produkcji
i usług, a wypłacanymi wynagrodzeniami, brak nadzoru nad podległymi sobie kierownikami (bałagan, kradzieże, brak dbałości o
powierzone miejsce) . Mielczarek
mówił o likwidacji SKR-u i strachu rolników, a także o propozycji
działaczy, aby rozwiązać SKR, a
za sprzedany sprzęt spłacić długi.
Następnie połączenie się z bogatymi kółkami rolniczymi: Radogoszcz i Złotno. Mielczarek opisywał reakcje ludzi, mówił także, że
na zebraniach panowała nerwowa
atmosfera, a te pojawiały się coraz
częściej. Stwierdził również, że
SKR od 1980 roku nie miał szczęścia do zarządu, a nawet składu
osobowego Rady Nadzorczej. Według niego znajdowały się osoby,
które pracowały tam dla własnych
korzyści majątkowych. Mężczyzna wspomniał również o dniu,
w którym przedstawiono nowego
prezesa (28.02.1986). Stwierdzając, że od tego czasu poprawiło
się w instytucji mimo poważnych
braków kadrowych. TW „Michalak” udzielił jeszcze informacji
w dniu 12.09.1986. Tutaj agent
opowiada głównie o poprawie sytuacji i realizowaniu programu naprawczego. Odnotowano wzrost i
poprawę. Mężczyzna mówił także
o uruchomieniu jesienią produkcji
ogrodniczej oraz o ustabilizowanej
sytuacji pracowniczej.
Niebawem zakończono sprawę
operacyjną „Bagno”. Dalsza kontrola sytuacji w SKR Łódź nastąpiła poprzez akcje „Plon”. Niestety,
te akta zostały zniszczone, prawdopodobnie w 1990 roku…
RZGOWSKA PRAWDA
7 Zdawałem TAJNI WSPÓŁPRACOWNICY SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA
tylko
relacje
z tego,
co się działo
Jan Mielczarek o swojej agenturalnej przeszłości mówi otwarcie. Zaznacza jednak, że nigdy na
nikogo nie doniósł. Jego współpraca miała ponoć inne oblicze.
O tych zamierzchłych czasach
opowiadał parę lat temu podczas
zebrań wiejskich.
- Ten temat jak bumerang powraca tuż przed wyborami. Już
kiedyś musiałem się z tego tłumaczyć. Wtedy wywieszono listy
i ktoś znalazł moje nazwisko.
Dlatego później zorganizowałem
spotkania z ludźmi i opowiadałem jak było. Widać mieszkańcy
mi wybaczyli, co przełożyło się
na wynik w wyborach - zaczął
Jan Mielczarek.
Burmistrz tłumaczy, że praca
z bezpieką nie polegała na informowaniu o działaniach „Solidarności” czy poszczególnych osób.
Przyznaje, że nie wiedział o zarejestrowaniu jego jako tajnego
współpracownika.
- Dostałem propozycję pracy w
Spółdzielni Kółek Rolniczych. Do
każdego takiego zakładu przyznawany był tak zwany opiekun.
To był taki pan, który przychodził
w cywilu i wypytywał na przykład
o kondycję finansową zakładu,
jak przygotowane są maszyny czy
dajemy sobie radę, jeśli np. w
tym okresie były żniwa. Po prostu chciał wiedzieć, jak wygląda
u nas sytuacja. Jako osoba odpowiedzialna za te rzeczy, byłem
zobowiązany do odpowiedzi na
pytania - dodaje Mielczarek.
Burmistrz mówi, że żadnych
dokumentów nie podpisywał.
Tylko jeden o wyłączeniu się
z działalności politycznej, lecz
było to przed zatrudnieniem w
spółdzielni. Świadomie nie zarejestrował się jako tajny współpracownik. Co ciekawe, Jan
Mielczarek twierdzi, że o akcji
„Plon i „Bagno” nie miał pojęcia,
a przecież w nich odgrywał znaczącą rolę…
- Nie wiem. ,,Plon” to zdaje mi
się, że chodziło o żniwa, a ,,Bagno” może o jakieś podtopienia
- powiedział.
Ponadto mężczyzna powiedział
nam, że nigdy nie podpisywał
protokołów ze spotkań. Wszystko
odbywało się w formie rozmowy.
- W życiu nie powiedziałbym, że
przez zwykłe informowanie o sytuacji w zakładzie zarejestrują mnie
jako tajnego współpracownika.
Zdawałem tylko relacje z tego, co
się działo - mówi burmistrz.
Jan Mielczarek zapytany o to,
czy kiedykolwiek pojawił się w
Instytucie Pamięci Narodowej,
żeby zmierzyć się ze swoją przeszłością, odparł, że jakoś go to nie
interesowało, ale może teraz dowie
się więcej i czegoś ciekawego.
Milena Chmielewska
W języku potocznym wszystkich ludzi współpracujących z
bezpieką nazywa się agentami. Nie
jest to jednak określenie precyzyjne. Osoby takie bowiem fachowo
określano mianem tajnych współpracowników (TW). Jest to pojęcie szersze obejmujące 3 kategorie
postaci. W zależności od wykonywanych zadań byli to: informator,
agent i rezydent. Tajny informator
donosił na bieżąco, bardziej lub
mniej systematycznie, czyli przekazywał w sposób niejawny poufne informacje. Agent natomiast
nie tylko przekazywał informacje,
ale uczestniczył również w tzw.
kombinacjach operacyjnych (KO),
będących najwyższą formą pracy
operacyjnej bezpieki. Polegały
one m.in. na skłócaniu środowisk,
kreowaniu rzeczywistości w myśl
wytycznych oficerów operacyjnych UB/SB. Agenci byli niezwykle przydatni w „rozpracowaniach
obiektowych”. Rezydent natomiast dysponował już własną siatką agentów i informatorów. Rezydentów było stosunkowo niewielu.
Metody pracy bezpieki wzorowane były na systemie sowieckim. Wprowadzali je od samego
początku funkcjonariusze szkoleni
w Związku Sowieckim, tzw. kujbyszewiacy.
Jak werbowano do współpracy? Najpierw funkcjonariusz UB
typował i zbierał informacje o
kandydacie, a potem pisemnie
kreślił „Plan rozpracowania kandydata na werbunek”, a następnie musiał uzyskać na to zgodę
przełożonych. Kolejnym krokiem
było pisemne sporządzenie „Planu
werbunku kandydata na tajnego
informatora”. Oficer musiał jasno
sprecyzować podstawę werbunku.
Również ten „plan” wymagał pozytywnego zaopiniowania przez
przełożonych. Po wstępnej, osobistej rozmowie z „kandydatem”
(jak nazywano potencjalnych TW)
funkcjonariusz sporządzał pisemną relację z jej przebiegu. Na tej
podstawie przełożeni akceptowali
bądź wstrzymywali dalszą procedurę względem „kandydata”.
Jeśli dochodzili do wniosku, że
osoba znajdująca się w polu ich
operacyjnego
zainteresowania
czy operacyjnego sprawdzenia
rokuje nadzieje na przyszłość,
próbowali dokonać formalnego
werbunku. Wytypowanego „kandydata” werbowano albo na tzw.
przesłanki ideowe - patriotyczne
(czyli próbowano przekonać go do
komunistycznego punktu widze-
nia) lub na tzw. komprmateriały
(czyli materiały kompromitujące,
dotyczące przeszłości kryminalnej, obyczajowej itp.); szantażem
- grożąc np. usunięciem z pracy,
więzieniem, a nawet zabójstwem;
albo też pozyskiwano w drodze
przekupstwa (pieniądze, prezenty,
wydanie paszportu, pomoc przy
awansie w pracy itd.). Z upływem
czasu - sądząc z ujawnianych materiałów - ten ostatni czynnik zaczął odgrywać niezmiernie istotną
rolę. Tajnych współpracowników
sowicie wynagradzano. Zależało
to jednak od jakości dostarczanych informacji. Przeciętnie za
jeden, dwa, czasem trzy donosy w
miesiącu TW otrzymywał mniej
więcej równowartość pensji pełnoetatowego pracownika naukowego
uniwersytetu.
Każdy zwerbowany TW zobowiązywał się do zachowania
ścisłej tajemnicy i przechodził
„płytkie przeszkolenie”. Ustalano system kontaktów z oficerem
prowadzącym, lokal, sposób pozyskiwania informacji, kamuflaż
środowiskowy itp. Każdy TW
przyjmował pseudonim (niekiedy
więcej niż jeden), którym podpisywał doniesienia i pokwitowania.
Tajny współpracownik wpisywany
był do Dziennika Rejestracyjnego
Agentury, który prowadzono na
zasadzie chronologicznej, czyli
wg daty pozyskania (np. 5 maja
1962r. - następny 11 maja 1962r.
itd.). Dziennik prowadził wydział
„C” KPMO, później WUSW.
Najczęściej odnotowywano tam
imię i nazwisko, dane osobowe,
datę pozyskania do współpracy i
przyjęty pseudonim (choć później
nie było to regułą). Każdy TW
rejestrowany był do określonego
numeru widniejącego również na
karcie inwentarzowej (rejestracyjnej). Od razu zakładano mu dwie
teczki - osobową i pracy. W teczce osobowej gromadzono wszystkie dokumenty dotyczące tajnego
współpracownika, m.in. podpisane
odręcznie zobowiązanie do współpracy, pokwitowania przyjętych
pieniędzy, pożyczek, podarków.
Teczka pracy obejmowała donosy pisane przez TW. Szczególnie
czynni TW posiadali dwie i więcej
teczek pracy.
Sygnatura akt każdego tajnego
współpracownika oznaczona była
„jedynką rzymską” (np. I/7280).
Już po samej sygnaturze akt (dawnej) przy jakimś nazwisku można
więc poznać, czy dana osoba (mówiąc popularnie) była agentem czy
nota o autorze:
Prof. Mirosław Piotrowski kieruje Katedrą Historii Najnowszej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła
II. Jest również wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Magisterium w 1990r. na KUL,
a już trzy lata później na tej samej uczelni zdobył tytuł doktora. Habilitację uzyskał w 2001r. na Uniwersytecie Mikołaja
Kopernika w Toruniu. Od 2003r. jest profesorem nadzwyczajnym KUL. Jego zainteresowania badawcze skupiają się szczególnie na stosunkach Państwo Kościół w czasach PRL oraz
organach bezpieczeństwa w PRL. Prof. Mirosław Piotrowski
jest posłem do Parlamentu Europejskiego już drugą kadencję. Bezpartyjny. W ostatnich wyborach do PE startował z listy
Prawa i Sprawiedliwości. W Europarlamencie należy do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Profesor KUL i europoseł Mirosław Piotrowski
foto: piotrowski.org
też nie. Jeśli kogoś inwigilowano,
rozpracowywano, to jego akta
oznaczano „dwójką rzymską” - np.
II/7280. Były to tzw. obiektówki.
Wszystkie akta procesowe natomiast oznaczano zawsze „trójką
rzymską”, np. III/7280.
Bardzo często pozyskany TW
wykorzystywany był w kilku lub
kilkunastu sprawach obiektowych
i tam również znajdowały się jego
donosy, charakterystyki, meldunki, spostrzeżenia. Ich merytoryczna wartość była różna. Zależała od
predyspozycji intelektualnych, pozycji środowiskowej i zaangażowania, czyli stopnia oddania sprawie
tajnego współpracownika. Jego
praca była na bieżąco kontrolowana. Warto zacytować tu Instrukcję
006/70, gdzie w §16 „Kontrola
pracy tajnego współpracownika”
w pkt. 1 zapisano: „Kontrola pracy
tajnego współpracownika powinna
być prowadzona przez cały okres
współpracy. Celem kontroli jest
sprawdzenie szczerości tajnego
współpracownika wobec Służby
Bezpieczeństwa i obiektywności
w informowaniu, przestrzeganiu
przez niego tajemnicy oraz umiejętności postępowania w toku realizacji zadań. Kontrola ponadto
ma na celu sprawdzenie, czy tajny
współpracownik nie uległ demoralizacji lub nie podjął przestępczej
działalności”.
Funkcjonariusze
prowadzący
agenturę składali okresowe sprawozdania swoim przełożonym na
szczeblu powiatu, województwa,
a ci z kolei sporządzali z tego i
przesyłali do Warszawy kwartalne, półroczne czy też roczne sprawozdania. Tajni współpracownicy
odnotowywani byli w centralnej
kartotece. Materiały spływały do
Biura „C” MSW, które zajmowało się przede wszystkim kartoteką, a także archiwizowaniem i
opracowywaniem niektórych dokumentów. TW stanowili niejako
„zdobycz”, można by rzec „własność” oficera prowadzącego. O
źródle (czyli TW) wiedział tylko
pracujący z nim funkcjonariusz i
naczelnik wydziału. Prowadzenie
pozyskanych do współpracy osób
wybitnych i znaczących z reguły
przekazywano oficerom wyższych
stopni, a nawet wicedyrektorom i
dyrektorom określonych departamentów w Warszawie. O randze
źródła świadczyło również to, kto
je prowadził.
Wielu tajnych współpracowników aktywnie kolaborowało z
ludźmi bezpieki przez kilka, kilkanaście, a nawet dwadzieścia i
więcej lat. Jeśli któryś z innych
funkcjonariuszy chciał zasięgnąć
informacji o jakimś osobniku,
czy np. nie został już wcześniej
„zawerbowany”, musiał się o to
zwrócić w sposób pisemny, przy
pomocy karty wzoru E-15 (czyli
„piętnastki”), odpowiednio motywując cel swoich zainteresowań.
Nawet w przypadku potwierdzenia
faktu współpracy, inny oficer operacyjny nie był wprowadzany w
jej szczegóły. Ściśle przestrzeganą
zasadą było też nieinformowanie
agentury o innych osobach pozyskanych do współpracy. Przykładowo w jednym dwunastoosobowym zarządzie (władzach) pewnej
instytucji, rozpracowywanej pod
kryptonimem „Aktywiści”, 6 osób
było tajnymi współpracownikami
SB, lecz żadna z nich nie była o
tym poinformowana. Agent nie
znał agenta. Reguła ta pozwalała
nie tylko na bardziej efektywne
sterowanie pracą operacyjną, ale
także umożliwiała kontrolę TW,
weryfikowanie
prawdziwości
przekazywanych przez nich informacji itd.
Dotychczas nie stwierdzono
ewidentnego przypadku sfałszowania choćby jednej teczki agenta
bądź informatora.
Mirosław Piotrowski
Przedstawiony tekst jest skróconą wersją artykułu opublikowanego na www.videofact.com
8 8 RZGOWSKA PRAWDA
O nierównym traktowaniu firm
Hale specjalnej troski
W 2010 roku radni miejscy obniżyli stawki podatku od nieruchomości i innych opłat
lokalnych w Wielofunkcyjnej Strefie Działalności Gospodarczej, czyli tam, gdzie stoją
hale targowe Ptaka. Musieli się jednak wycofać, gdyż Regionalna Izba Obrachunkowa
nie zostawiła na uchwale suchej nitki.
Sesja, na której radni mieli podjąć decyzję za lub przeciw obniżeniu stawek, odbyła się 27 października 2010 roku, czyli tuż przed
wyborami samorządowymi. Inicjatorami tej uchwały byli radni:
Marek Bartoszewski, Stanisław
Gierasiński, Stanisław Bednarczyk oraz Piotr Hajduk. Uchwała
miała na celu zwiększenie zainteresowania Wielofunkcyjną Strefą
Działalności Gospodarczej. Obniżenie stawek objęło podatek od
nieruchomości i inne opłaty lokalne, w tym budowle, budynki lub
ich części oraz związane z nimi
grunty przeznaczone na działalność gospodarczą, które położone
by były w Wielofunkcyjnej Strefie Działalności Gospodarczej, a
oddane zostały do użytkowania
na podstawie protokołu odbioru
prac lub decyzji na użytkowanie
po dniu wejścia w życie niniejszej
uchwały. W przypadku odbudowy,
rozbudowy, nadbudowy budynków, budowli lub ich części obniżenie stawek obejmowałoby tylko
część odbudowaną, rozbudowaną lub nadbudowaną. Obniżenie
stawek nie dotyczyłoby budowli,
budynków lub ich części, które
powstały przed wejściem uchwały
w życie. Z treści dokumentu wynika również, że podatnik musiałby zwiększyć stan zatrudnienia w
przedsiębiorstwie o 20 pełnych
etatów. Zatrudnienie miałoby być
w oparciu umowy o pracę. Obniżenie stawek przysługiwałoby,
jeżeli określony średnioroczny
poziom zatrudnienia zostałby
utrzymany przez cały okres ulg.
W trakcie inwestycji spełniającej
warunki uchwały, stawka podatku
od gruntów będących w posiadaniu inwestora wynosiłaby 5%
stawki maksymalnej podatku od
nieruchomości. Za podatek od
budynków, budowli lub ich części
i gruntów przedsiębiorca zapłaciłby 10% stawki maksymalnej
przez kolejne 5 lat podatkowych.
Po 5 latach stawka wzrosłaby do
50%, a po jeszcze kolejnych 5
latach do 70%. Uchwała miała
obowiązywać od 1 stycznia 2011.
W uzasadnieniu czytamy, że taka
uchwała powstała, ponieważ nie
było zainteresowania Wielofunkcyjną Strefą Działalności Gospodarczej. Ponadto coraz prężniej
zaczęła rozwijać się Łódzka Strefa Ekonomiczna. Gmina postawiła więc wszystko na jedną kartę.
Stwarzając preferencyjne warun-
ki, postanowiła ściągnąć inwestorów, zwalniając ich także z opłaty
targowej.
Na sesji rozpętała się dyskusja.
Protokół z tego spotkania możemy
odnaleźć w rzgowskim Biuletynie
Informacji Publicznej. Radni mówili o wykupie gruntów przez CH
„Ptak”. Również nikt nie ukrywał,
że w danym momencie najbardziej z tej uchwały skorzysta CH
„Ptak”. Burmistrz wprost wyznał,
że liczy się czas i trzeba uchwałę
podjąć najszybciej jak się da. W
przerwie sesji pojawili się także
przedstawiciele CH „Ptak”, którzy próbowali rozwiać wszelkie
wątpliwości radnych. Niektórzy
z nich wystąpili o przesunięcie
tego punktu, jednak przewodniczący ani myślał, żeby to zrobić.
Uchwała przeszła praktycznie jednogłośnie. Tylko jedna osoba była
przeciwna, a dwie się wstrzymały.
RIO wytyka łamanie
prawa
3 grudnia 2010 roku Regionalna Izba Obrachunkowa uznała, że
uchwała jest sprzeczna z prawem
i stwierdziła jej nieważność. Kolegium izby stwierdziło, że zapis
„Uchwała wchodzi w życie z dniem
1 stycznia 2011” jest nieprawidłowy, ponieważ ani w tym, ani w innym paragrafie nie ma informacji
dotyczących ogłoszenia uchwały
w Wojewódzkim Dzienniku Urzędowym. Wychodzi więc na to,
że samorząd nie przesłał uchwały do wojewody, co potwierdził
w piśmie z 2 grudnia 2010 roku
Dyrektor Wydziału Prawnego
Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Kolegium
stwierdziło, że przesłanie tego dokumentu było wymagane. Według
Izby nieogłoszenie takiego aktu
skutkuje tym, że dany akt po prostu nie obowiązuje.
Kolejne zastrzeżenie dotyczyło
obniżenia stawek podatku. Kolegium podało, że „(…) wprawdzie
rada gminy przysługuje wyłączność w zakresie uchwał dotyczących podatków i opłat, lecz w granicach upoważnień określonych
w odrębnych aktach. W przypadku podatku od nieruchomości, w
ustawie o podatkach i opłatach
lokalnych, zgodnie z art. 7 ust.
3 tej ustawy, rada gminy została
upoważniona do wprowadzenia innych zwolnień przedmiotowych niż
określone w ust. 1 tego przepisu
oraz w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia
2 października 2003 roku o zmianie ustawy o specjalnych strefach
ekonomicznych i niektórych ustaw
(…)”. Zgodnie z tym zapisem,
Rada Gminy otrzymała tylko prawo do ustalenia zwolnień i to tylko
takich, które mają charakter przedmiotowy. Z treści uchwalonej
uchwały wynika, że Rada Miejska
nie zastosowała zwolnień w podatku od nieruchomości, mimo iż powołała się na art. 7 ust. 3 ustawy o
podatkach i opłatach lokalnych. W
tym konkretnym przypadku, podając ten artykuł ustawy nie można
mówić o obniżeniu podatku, tylko
zwolnieniu z niego. W ocenie Kolegium Izby, Radzie Miejskiej chodziło o wprowadzenie ulgi w podatku od nieruchomości, bowiem
obniżała stawki podatku. Błędny
zapis skomplikował całą sprawę.
„(…) W przypadku ulgi podatkowej bowiem nie rezygnuje się z
opodatkowania, a istotą jej wprowadzenia jest redukcja obciążenia
podatkowego, zmniejszenie rozmiarów płaconego podatku. Ulga
podatkowa może więc polegać
albo na korekcie podstawy opodatkowania, albo też na zastosowaniu
obniżonych stawek podatkowych,
albo na korekcie wyliczonego podatku. Odnosi się więc ona do innych, niż zwolnienie, elementów
konstrukcji podatku(…)”. Tak argumentowało swoją teorię Kolegium RIO. Inspektorzy wyliczyli
także, ile podatku musiałby zapłacić normalny przedsiębiorca, a ile
osoba, która prowadziłaby swoją
działalność na terenie Wielofunkcyjnej Strefy Ekonomicznej. Różnica byłaby ogromna. Wniosek
był jeden. „(…) Dla podatników
objętych badaną uchwałą zredukowano obciążenie podatkowe w
sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami prawa - stosując
ulgę, do wprowadzenia której rada
gminy nie ma ustawowego upoważnienia (…)”. Rada Miejska
mówiła o zróżnicowaniu stawek
podatku od nieruchomości. Jednak
RIO nie dopatrzyło się żadnego takiego zapisu (zgodnie z literą prawa). Kolegium zwróciło uwagę, że
Rada Miejska w uchwale powinna
określić stawki podatku od nieruchomości (które i tak musiała podać), a następnie, decydując się na
zróżnicowanie tych stawek, powołać się na konkretny przepis prawny. Ponadto inspektorzy stwierdzili, że uchwała stanowiłaby pomoc
publiczną dla przedsiębiorców
działających na terenie Wielofunkcyjnej Strefie Działalności Gospodarczej. Obniżenie stawek dla
określonych nieruchomości powodowałoby korzyści majątkowe dla
wymienionych w niej beneficjentów. Projekt uchwały powinien był
trafić do Prezesa Urzędu Ochrony
Konsumentów, ponieważ ewidentnie było to udzielenie pomocy publicznej (de minimis). Wprawdzie
władza próbowała przekonać RIO,
że w ich przekonaniu różnicowanie stawek nie stanowi takowej
pomocy publicznej, ponieważ nie
jest elementem lokalnego systemu
opodatkowania, bez wskazania konkretnej działalności gospodarczej.
Jednak izba podała konkretny przykład, kiedy z pomocą de minimis
mamy do czynienia w przypadku
obniżenia stawek w wyznaczonym
miejscu prowadzenia działalności
gospodarczej (np. gminnej strefie
aktywności gospodarczej) - tak jak
było to w przypadku podjętej przez
radnych uchwały. RIO miało także
zastrzeżenia co do zapisu zwolnienia z opłaty targowej. Według nich
był nieprecyzyjny i mógł wprowadzić w błąd podatnika. Pojawiły się
jeszcze inne sprzeczne ze sobą zapisy, które wzajemnie się wykluczały.
Takie argumenty dały podstawę do
unieważnienia uchwały.
Szukaj wiatru w polu
Gdyby uchwała weszła w życie,
dwie hale należące do CH „Ptak”
przez pięć lat płaciłyby praktycz-
RZGOWSKA PRAWDA
nie zerowe podatki. Oczywiście
jeśli inni przedsiębiorcy zainwestowali na tym terenie, również
korzystaliby z obniżki. Jednak
radni wiedzieli, że póki co, na tych
gruntach będą tylko inwestycje należące do Antoniego Ptaka. Samo
płacenie podatków przez potentata
jest w gminie wielką tajemnicą. W
publikacjach prasowych, inwestor
twierdzi, że do kasy gminnej oddaje 3 mln złotych. Nikt z samorządowców nie potwierdza, ale też nie
zaprzecza. Z kolei nam obiło się o
uszy, że do gminy z terenu „Ptaka”
trafia ponad milion. Odpowiedzi
na zadane w mailu pytanie (także
po telefonicznym ponagleniu) nie
otrzymaliśmy.
Także sama kwestia obniżenia/
zwolnienia/zróżnicowania podatku od nieruchomości to jedna wielka niewiadoma. 20 maja redakcja
„Rzgowskiej Prawdy” wysłała do
przewodniczącego Rady Miejskiej
maila z pytaniami: Czy na przestrzeni lat 2006-2013 radni miejscy podejmowali uchwały mające
na celu obniżenie/ zmniejszenie/
zróżnicowanie stawek podatku
od nieruchomości. Ile było takich
uchwał? Jakie były powody ich
podjęcia? Proszę o podanie firm,
które skorzystały na owym zróżnicowaniu, czyli którym na mocy
uchwały zmniejszono podatek od
nieruchomości? Proszę o podanie
stawek obowiązujących przed i
po podjęciu stosownej uchwały?
3 czerwca Marek Bartoszewski
przesłał odpowiedź. Co ciekawe, nie odpowiedział na żadne z
zadanych pytań. Dowiedzieliśmy
się jedynie, że uchwała w sprawie podatku jest aktem prawa
miejscowego i obowiązuje na
terenie gminy bez wyjątku. Po
pozostałe informacje, o które pytaliśmy, przewodniczący odesłał
nas do BIP-u, zaznaczając, że nie
ma obowiązku udostępniania ich
na wniosek. O tym, że BIP, niestety,
kompletny nie jest, pisaliśmy wcześniej, więc szperanie w BIP-ie to
jak szukanie wczorajszego dnia.
Milena Chmielewska
Jak to jest?
Niejednokrotnie prywatni
przedsiębiorcy pytali burmistrza Jana Mielczarka, ile
tak naprawdę płaci Centrum
Handlowe „Ptak”. Sam Antoni Ptak w wywiadach prasowych przyznawał, że jest to
kwota około 3 mln złotych.
Wobec podejrzeń o nierówne
traktowanie przedsiębiorców
na terenie gminy Rzgów i
oceniane jako niesprawiedliwe oficjalną wypowiedź
burmistrza Jana Mielczarka:
„Gdyby nie Ptak, nic by tu
nie było”. Prosimy przedsiębiorców o przesłanie informacji, jakiej wysokości podatki wpływają z ich strony
do gminnej kasy. Chcemy
ustalić, jaki jest stosunek
kwoty podatków od Antoniego Ptaka i do pozostałych
przedsiębiorców. Piszcie na
adres: [email protected]
9 Komitety zarejestrowane
8 września upłynął termin rejestrowania się komitetów wyborczych.
Teraz czekamy na przedstawienie kandydatów, którzy w ciągu najbliższych czterech lat będą rządzić gminą Rzgów. Wybory samorządowe
zbliżają się wielkimi krokami. Pierwsza tura odbędzie się 16 listopada (w
razie potrzeby druga - 30 listopada). Do 7 października komitety muszą
zgłosić kandydatów na radnych, do 17 października na wójtów i burmistrzów. Po raz pierwszy w tym roku w wyborach do rad gmin (oprócz
miast na prawach powiatu) wprowadzono jednomandatowe okręgi wyborcze. Nadchodząca kadencja potrwa do 21 listopada 2018 roku.
W gminie Rzgów powstało siedem lokalnych komitetów. Pełnomocnikiem wyborczym komitetu Nowoczesna Gmina została Sylwia Paulina Nakonieczna. Siedziba komitetu mieści się przy ulicy Zamkowej w
Starowej Górze. Kolejnym jest komitet Jana Michalaka w miejscowości Kalino. Pełnomocnikiem wyborczym Marcin Michalak. Mamy także
komitet Jacka Strycharskiego. Funkcję pełnomocnika wyborczego pełni
tutaj Małgorzata Ewa Strycharska. Siedzibę ma przy ul. Księdza Załuski w
Rzgowie. Następny zarejestrowany komitet to Razem Dla Gminy Rzgów
z pełnomocnikiem Tadeuszem Zenonem Olbanem. Mieści się w Grodzisku.
Jest także komitet Grażyny Gałkiewicz, który znajduje się przy ulicy Tuszyńskiej w Rzgowie. Pełnomocnikiem wyborczym jest Jadwiga Cholaś.
Marek Tadeusz Ludwisiak jest pełnomocnikiem komitetu Prawda - Czyżeminek mieszczącego się w Prawdzie. Zarejestrował się również komitet
Arkadiusza Falkowskiego. Pełnomocnikiem wyborczym jest Arkadiusz
Stanisław Bednarski. Siedzibę ma przy ulicy Jagiellończyka w Rzgowie.
Na liście komitetów jest też Komitet Wyborczy Wyborców Lepsza Przyszłość w Twoich Rękach mający siedzibę przy ul. Pabianickiej w Rzgowie,
z zasięgiem wojewódzkim (pełnomocnik - Kinga Kotlicka). Siedzibę w
naszej gminie ma także Komitet Wyborczy Wyborców Bezpartyjny Blok
Piotra Misztala z siedzibą w Bronisinie Dworskim (zasięg wojewódzki).
no.
Skromniejsze święto miasta
W cieniu otwarcia Ptak Fashion City, inaugurującego Międzynarodowe
Targi Mody (29-31 sierpnia), odbyły się Dni Rzgowa (30 sierpnia). W
tym roku skromniejsze od poprzednich, bo trwały tylko jeden dzień, a nie
dwa - jak dotąd. Oficjalny powód - kiepska sytuacja finansowa.
Uwaga większości skupiła się na miasteczku mody, które odwiedzili
celebryci i prezydent Lech Wałęsa. Przybyli światowej sławy projektanci:
Kenzo Takada, Patrizia Gucci, Anna Fendi. Na wybiegu zaprezentowano
m.in. kolekcję Macieja Zienia.
Tymczasem tradycyjnie na scenie w parku im. Mickiewicza wystąpił
chór „Camerata” m.in. z przebojem „Rzgów - nasze miasto”, przytupywali „Rzgowianie” popisywali się też mali artyści. „Bo gdzie jeszcze
ludziom tak dobrze jak tu? Tylko we Rzgowie” - śpiewała publiczność zainspirowana przez zespół Marcina Dańca. Śmiało można napisać, że artysta
ten był gwoździem programu. Jak z rękawa sypał dowcipami (i to świeżutkimi, uwzględniającymi już brukselski awans „Donaldinio”. Publiczność
pokładała się ze śmiechu, gdy Daniec dowcipkował, że burmistrz zapłacił
za wstęp (wiadomo, że na występ poszły pieniądze z naszych podatków, a
nie z prywatnej kieszeni). Daniec rzucił w stronę publiczności pytanie: z
jakiej partii jest burmistrz. Ktoś odpowiedział (gdzie ten śmiałek?!), że niezależny. Daniec na to: „Niezależny, czyli nasz!” Ludzie zanieśli się śmiechem, gdyż wiadomo, że burmistrz mocno upartyjniony (PSL).
Podczas tego dnia rozstrzygnięto konkursy plastyczne dla dzieci. Oto
lista laureatów konkursu „Kolory w mojej rodzinie”. Grupa wiekowa
(3-6 lat). I miejsce: Anna Serafin; II miejsce: Mikołaj Pacholski, Bartosz
Kępka, Wiktoria Pietrzak. Grupa wiekowa 7-9 lat. I miejsce: Anna Galkiewicz, Weronika Nowicka; II miejsce: Miłosz Kamiński, Igor Łęgocki;
III miejsce: Dolores Łakatosz, Julia Pietrzak, Karoliona Nowicka, Szczepan Kuzik. Wyróżnienia: Maja Madej i Kacper Filip. Grupa wiekowa 1012 lat. I miejsce: Wiktoria Kucharska, Malwina Kępka; II miejsce: Wiktor Biedrzykowski, Mikołaj Stefaniak; III miejsce: Michał Andrzejczak,
Patryk Pawlikowski. Wyróżnienie: Natalia Olban. Grupa wiekowa 13-17
lat. I miejsce: Sara Bednarska, Gabriela Owczarek; III miejsce Joanna
Makiewicz, Agata Nowicka.
Laureaci konkursu fotograficznego „Rodzina niejedno ma imię”.
Kategoria wiekowa 7-13 lat. I miejsce: Bartosz Nawrocki „Julian”; II
miejsce: Natalia Nawrocka „Smerf”, Julia Pietrzak „Milunia”, Wiktor
Biedrzykowski „Jaszczur”; III miejsce: Jakub Wawrzko „Kubol”, Jakub
Biedrzykowski „Supet T-Rex”. Kategoria wiekowa 14-18. I miejsce: Kamila Kapczyńska „Kamcia”; II miejsce: Joanna Walczak „Asiok”, Weronika Jurga „Wiki:”; III miejsce: Julia Wawrzko „Sroka”.
tekst i foto: pas.
10 RZGOWSKA PRAWDA
Mimozami
jesień się zaczyna…
Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła - jak śpiewał Czesław Niemen. Choć lato jeszcze trwa, to
zapach jesieni wyczuwalny jest niemalże wszędzie. Niejedna gospodyni rozpoczęła już przygotowania do zimy,
domowe przetwory są może nieco pracochłonne, ale gdy na dworze śnieg i mróz, miło jest sięgnąć do spiżarni
po domowe: konfitury, pikle, chutneys, sosy, kompoty, ogórki, paprykę czy pomidory. A jak wspaniale pachnie
bigos na kiszonej kapuście.
Dzisiaj rynek jest bardzo bogaty w różne przetwory i produkty i właściwie wszystko można kupić w dowolnym sklepie. Jednak smak własnoręcznie zrobionej konfitury śliwkowej odbiega znacznie od tej ze sklepu.
Ponadto są to smaki, które na zawsze zostają w pamięci. Jest to idealna słodkość na deszczowe poranki i mroźne
wieczory. Taką pyszną konfiturą można się już zajadać od samego rana, dodając do porannej owsianki czy też
smarując pyszne grzanki. Idealnie pasuje do ciast czy naleśników. Pyszna konfitura śliwkowa z cynamonem.
Delikatnie słodka, pełna aromatu.
KONFITURA ŚLIWKOWA Z CYNAMONEM
5 kg śliwek najlepiej węgierek (przed wypestkowaniem)
500 g cukru
1/2 opakowania cynamonu
Śliwki umyć, wydrążyć z nich pestki i pokroić w ćwiartki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać cukrem i cynamonem. Postawić na ogniu, aż do zagotowania. Odkryć i gotować jeszcze przez około 1 godzinę 30 minut,
często mieszając, aby konfitura nie przywarła do dna. Gotową, jeszcze gorącą, przełożyć do suchych i umytych
wcześniej słoiczków. Mocno zakręcić i odstawić do góry wieczkami do ostygnięcia. Konfiturę przechowywać
w chłodnym i ciemnym miejscu.
Smacznego!
Tomasz Łuczyński
Autor tekstu jest z zamiłowania kucharzem amatorem. Lubi eksperymentować w kuchni. Przepis sprawdzony
i godny polecenia.
Przygniótł go
regał
Do groźnie wyglądającego wypadku doszło na terenie CH „Ptak”. 19
sierpnia strażacy otrzymali wiadomość o mężczyźnie przygniecionym
przez regał. Z pomocą szybko pospieszyli pracownicy oraz ochrona
obiektu. Szybko udało się wyciągnąć przygniecionego.
Chmiel.
Komunikowanie się
z osobami starszymi
„Mówić można z każdym - rozmawiać bardzo mało z kim” Feliks
Chaalibóg.
Komunikacja jest jedną z najważniejszych aktywności społecznych
człowieka. Pozwala czuć się związanym ze społecznością, podtrzymywać
więzi społeczne. Umiejętność porozumiewania się jest równie ważna jak
oddychanie i odżywianie. Każdy zdrowy człowiek jest zdolny do wymiany informacji. Człowiek chory i starszy nie zawsze potrafi powiedzieć, co
czuje, często nie jest chętny do rozmowy. Utrata sprawności komunikacyjnej stopniowo dotyka prawie każdego człowieka. Trudności te mogą mieć
wiele przyczyn: wynikać z toczącego się procesu chorobowego w obrębie
narządu słuchu i wzroku, osłabienia funkcji poznawczych, schorzeń psychicznych. Problemem również może być brak wiedzy rozmówcy na temat wpływu starzenia na proces komunikacji. Od personelu medycznego
oczekuje się dostosowania sposobu komunikacji do poziomu ułatwiającego
choremu i jego bliskim zrozumienie. W kontaktach nie lekceważmy osób
starszych, nie traktujmy ich jak dzieci, koncentrujmy się na rozmowie i
słuchajmy odpowiedzi. Czasem ciepła rozmowa zdziała więcej niż torba
leków, pozwólmy seniorom wypowiedzieć się, wysłuchajmy cierpliwie
wspomnień.
Wskazówki niezbędne w komunikacji:
- utrzymuj kontakt wzrokowy
- mów powoli i wyraźnie
- używaj prostych, krótkich zdań kierowanych do podopiecznego np.
pani Józefo, zapraszam na śniadanie
- daj czas na odpowiedź, nie wywieraj presji, ale upewnij się, czy przekazana informacja została prawidłowo zrozumiana
- wykaż się cierpliwością i opanowaniem
- pochwal uśmiechem, dotykiem, słowem
- w przypadku osoby niedosłyszącej stwórz odpowiednie warunki, pacjent powinien widzieć twarz rozmówcy, mów wolno i trochę głośniej w
stronę ucha lepiej słyszącego
- jeżeli pacjent korzysta z aparatu słuchowego, unikaj głośnego mówienia, mów krótko, nie przeciągaj rozmowy
- u osoby o upośledzonym wzroku podstawowym sposobem komunikowania jest słowo mówione i dotyk, który odgrywa dużą rolę w orientacji
przestrzennej i pozwala samodzielnie i bezpiecznie poruszać się
Przyjazne nastawienie, serdeczność i życzliwa postawa personelu wobec
seniora niejednokrotnie przełamuje trudności w nawiązywaniu kontaktów
z podopiecznymi.
Barbara Kaczorowska,
pielęgniarka oddziałowa
Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego
w Pabianickim Centrum Medycznym
Zawisza Rzgów zwycięzcą
memoriału Rzeźniczaka
Młodzi piłkarze Zawiszy Rzgów wygrali siódmą edycję memoriału im. Sebastiana Rzeźniczaka, który odbył
się na stadionie MOSiR przy ul. Grota Roweckiego. Drużyny grały systemem każdy z każdym. II miejsce zajęli
juniorzy Włókniarza Pabianice, trzecie - pabianiccy oldboje, czwartą zaś młoda ekipa Startu Brzeziny. Najlepszym zawodnikiem turnieju został Bartłomiej Sztandor (Zawisza Rzgów), najlepszym bramkarzem - Adam
Śniady (Zawisza Rzgów), a najlepszym strzelcem Konrad Bernat (Włókniarz Pabianice).
Turniej zorganizował Włókniarz Pabianice, a nagrody ufundowali Krzysztof Ciebiada oraz rodzice Sebastiana - Dorota i Jacek Rzeźniczakowie.
***
Sebastian Rzeźniczak zmarł w czerwcu 2007 roku w wieku zaledwie 18 lat. Śmiertelne okazały się obrażenia,
jakich doznał w wypadku samochodowym. Był bardzo obiecującym młodym piłkarzem. W sezonie 2006/07
wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie czwartoligowego wówczas Włókniarza. Jego brat Damian
jest dziś pierwszym bramkarzem „zielonych”.
jw., cel.
foto: Cel.
Radny napisał
Radny Piotr Salski przesłał tekst, dotyczący komentarza do fragmentu
informacji z Biuletynu Informacji Publicznej zawartego w tekście „Zaglądamy do kieszeni radnych” (Rzgowska Prawda nr 8 sierpień/wrzesień
2014, str. 10). Oto treść:
Sprostowanie
Komentarz wstępny do niepodpisanego artykułu nieprawdziwie stwierdza, że w ciągu mijającej kadencji ponad dwukrotnie pomnożyłem kwotę
oszczędności. Porównując moje oświadczenie majątkowe za rok 2010 i
2013 autorka zignorowała fakt, że w roku 2010 wykazałem fundusze inwestycyjne i inne papiery wartościowe na kwotę 217.000 zł oraz środki
pieniężne w wysokości 140.000 zł. W oświadczeniu majątkowym za rok
2013 wykazałem środki pieniężne w wysokości 310.000 zł i papiery wartościowe na kwotę 10.000 zł. Z zamiany wartości posiadanych funduszy
inwestycyjnych na środki pieniężne nie wynika „dwukrotne pomnożenia
kwoty z 2010”.
Piotr Salski
RZGOWSKA PRAWDA 11 C
zas przed wyborami to czas podsumowań. Co się władzy udało, a czego się nie udało dokonać. Czy spełniono przedwyborcze obietnice, czy
INFORMATOR RZGOWSKI
Pogotowie Ratunkowe
999
Straż Pożarna
998
Policja997
Pogotowie gazowe
992
Informacje - ogólna
913
- PKP
94-36
- PKS
(42) 631-97-06
- celna
(42) 638-82-10
Gminna Przychodnia
Zdrowia w Rzgowie
(42) 214-11-72
ul. Ogrodowa 11
(42) 214-11-73
(godz. 8.00 - 18.00)
Nocna i świąteczna
pomoc lekarska
(42) 213-23-62
Gminna Przychodnia
w Andrespolu
(42) 214-10-27
ul. Rokicińska 125
605-145-149
Parafia rzymskokatolicka
(42) 214-10-04
Rzgów pl. 500-lecia
Komisariat Policji w Rzgowie
(42) 214-10-07
pl. 500-lecia 6
(8.00 - 22.00)
Komisariat Policji
(42) 614-25-62
Tuszyn ul. Żeromskiego 31
(całą dobę)
BOSO, czyli
Bystrym Okiem
Subiektywnego
Obserwatora
Witamy
na świecie!
Komenda Powiatowa Policji 997
powiatu łódzkiego wschodniego 112
Koluszki ul. 11 Listopada 62F
(44) 719-62-11
(informacja całą dobę)
20.08.2014r., godz. 1.50
BRAJAN
SIKORA
3200 g, 54 cm
Ochotnicza Straż Pożarna (42) 214-10-08
Rzgów ul. Nadrzeczna 2
Biblioteka Publiczna w Rzgowie
(42) 214-10-12
Urząd Miejski
w Rzgowie
pl. 500-lecia (42) 214-12-10
Gminny Ośrodek Kultury
(42) 214-13-12
Rzgów ul. Rawska 8
Gminny Ośrodek Sportu,
(42) 213-30-08
Turystyki i Rekreacji,
Rzgów ul. Szkolna 5
Miejski Ośrodek Pomocy
Społecznej
(42) 214-21-12
Rzgów ul. Rawska 8
Zakład Gazowniczy
(42) 675-95-52
Pabianice ul. Partyzancka 110
(czynny całą dobę)
Zakład Energetyczny SA
(42) 675-10-00
Pabianice ul. Piłsudskiego 19
(całą dobę)
Gminny Zakład Wodociągów
(42) 214-11-91 i Kanalizacji
w Rzgowie ul. Stawowa 11
okazały się one tylko słowami rzuconymi na wiatr? Ocena władzy może
zaważyć na wyniku wyborów, więc zachęcam mieszkańców, czyli wyborców, do bardziej wnikliwego patrzenia władzy na ręce.
Ciekawym przyczynkiem do dyskusji na naszym rzgowskim podwórku
może być artykuł redaktor Mileny Chmielewskiej na temat nierównego
traktowania firm działających na terenie miasta i gminy Rzgów. Dlaczego podczas sesji Rady Miasta, kiedy podejmowano tak ważne decyzje,
byli tylko przedstawiciele Centrum Handlowego „Ptak”? Czyżby inne
firmy nie były zainteresowane stawką podatku jaki muszą płacić? A może
zabrakło informacji o tym, że taki punkt będzie rozpatrywany? I skąd
ten pośpiech przewodniczącego przy podejmowaniu uchwały? Przecież
część radnych chciała przesunąć ten punkt obrad na inny termin.
Uchwała ta okazała się zwykłym bublem. Jak burmistrz, przewodniczący Rady, radni i radcy prawni Urzędu Miasta mogli dopuścić do uchwalenia uchwały sprzecznej z obowiązującym prawem? Brak wiedzy? Przypadek czy świadome działanie? Nie chce mi się wierzyć, że radcy prawni
nie rozróżniają „zwolnienia z podatku” od „obniżenia stawki podatku”.
Jak to się stało, że w uchwale jest wiele sprzecznych zapisów? Czy to
brak profesjonalizmu czy efekt pośpiechu i pisania uchwały „na kolanie”?
Widać z tego, że większość radnych to maszynki do głosowania. Skoro
do tak nieudanej uchwały nie mieli zastrzeżeń… Po prostu „rączka do
góry” i po dietkę. Ciekaw jestem odzewu przedsiębiorców na apel redakcji „Rzgowskiej Prawdy” w sprawie informacji o wysokości podatków
jakie wpłacają do kasy miasta.
I na koniec „wielki szacun” (jak mówią młodzi ludzie) dla przewodniczącego Marka Bartoszewskiego! A za co? Za mistrzostwo w ściemnianiu. Dostać cztery proste pytania i udzielić odpowiedzi, jednocześnie
nie odpowiadając na żadne z zadanych pytań, to prawdziwe mistrzostwo.
Takiego fachowca nie powstydziłoby się żadne ministerstwo propagandy.
Struś Izydor
27.08.2014r., godz. 23.55
NATALIA ANNA
ŁĘGOCKA
3000 g, 52 cm
30.08.2014r., godz. 6.50
DOMINIK
ADAMCZEWSKI
3620 g, 56 cm
Kochani Rodzice,
Dzielcie się z nami swoim szczęściem. Przesłane przez Was zdjęcia noworodków chętnie opublikujemy. Piszcie na adres: [email protected], podając imię, nazwisko dziecka, jego wagę
i długość urodzeniową oraz datę przyjścia na świat.
Nasz odpust św. Rocha
W rzgowskiej parafii pw. św.
Stanisława Biskupa i Męczennika
17 sierpnia odbył się odpust św.
Rocha, patrona lekarzy. Siostry
felicjanki pięknie udekorowały ołtarze. Jeden z nich poświęcony jest
właśnie św. Rochowi.
Z przepięknie wygłoszonego
kazania parafianie mogli bliżej
poznać postać świętego. Urodził
się w XIV wieku w Montpellier
(południowa Francja). Roch stracił
rodziców w młodym wieku i, idąc
za radą Ewangelii, pieszo z kijem
podróżnym w ręku udał się z pielgrzymką do Rzymu. Nie dotarł od
razu do Wiecznego Miasta, w miasteczku włoskim Acquapendente
zastał epidemię dżumy. Zatrzymał
się tam, aby pomagać chorym. W
nagrodę za to heroiczne poświęcenie dla innych Pan Bóg miał
go obdarzyć łaską uzdrawiania.
Zjednało mu to sławę świętego.
Uciekając przed otaczającym go
tłumem wielbicieli, opuścił miasto
i udał się do Rzymu, gdzie spędził
ok. 3 lat, opiekując się chorymi i
ubogimi.
W drodze powrotnej do Francji, w Piacenza, znowu zastał
epidemię dżumy. Tam zaraził się.
Spotkał go pewien zamożny człowiek, który się nim zajął. Kiedy
Roch wyzdrowiał, udał się dalej w
swą podróż. Gdy był nad Wielkim
Jeziorem w miasteczku Angera,
pochwycili go żołnierze, biorąc
go za szpiega. Wycieńczony, po
pięciu latach więzienia i tortur,
Zmarł w lochu. Jego niewinność
i świętość miał ujawnić cudowny
napis na ścianie więzienia: „Ci,
którzy zostaną dotknięci zarazą, a
będą wzywać na pomoc św. Rocha, jako swego pośrednika i orędownika, będą uleczeni”.
Uroczystości odpustowe zakoń-
czyła procesja. Podsumowując
uroczystość, ksiądz proboszcz
Krzysztof Florczak zaprosił parafian na stragany i podziękował
zaangażowanym w przygotowanie uroczystości. W podziękowaniach nie pominął nikogo. Dla
mnie, jako mieszkańca gminy i
parafianina, zabrakło w czasie
uroczystości i procesji orkiestry
dętej i może w czasie mszy naszego rzgowskiego chóru. Powodem
nieobecności był zapewne czas
urlopowy.
Tomasz Łuczyński
12 RZGOWSKA PRAWDA
OGŁOSZENIA
USŁUGI
KUPNO - SPRZEDAŻ
OZONOWANIE, pranie dywanów,
tapicerek. 516-670-777.
POŻYCZKI pozabankowe. 733-044133.
WYLEWKI, tynki - solidnie. 607378-288.
PRZESZYCIA dzianiny przyjmę. 602687-635.
REMONTY mieszkań, domów,
gładź, k-g, malowanie, stiuki, glazura (współpraca z projektantką).
664-065-395.
USŁUGI koparko-ładowarką. 514499-951.
KUPIĘ każde zboże. Min 24t. Płacę
w dniu odbioru. 509-942-079.
WYPOSAŻENIE zakładu fryzjerskiego - sprzedam. 667-250-903.
ANTENY
ANTENY
SAT-TV.
SAT-TV.
Telenaprawa.
660-904-697.
660-904-697.
KREDYTY na oświadczenia o dochodach. 514-268-232.
SAUBER24.com.pl - pranie profesjonalne dywanów, wykładzin, tapicerek. 570-336-443./żółta owal
ZESPÓŁ - wesela. 605-137-047.
DYSKDŻOKEJ. 605-137-047.
BUDOWA od fundamentu po dach.
501-563-124.
UKŁADANIE kostki brukowej - 85zł/
m2, usługi koparko-ładowarką.
881-450-134.
PROFESJONALNA
oprawa
muzyczna
ślubów.
SOPRAN.
602-116-065.
NAUKA - PARACA
PRACA!
Centrum Wypłaty Odszkodowań
w Łasku poszukuje osób
chętnych do podjęcia współpracy
w celu nawiązywania
kontaktów z klientami.
Gwarantujemy wysokie
wynagrodzenie prowizyjne
lub płatne z góry.
Kontakt: [email protected]
lub 534-858-731.
KSIĘGOWA z doświadczeniem księgi handlowe, KPR, kadry, płace,
własne oprogramowanie, faktury
VAT - poszukuje pracy. 602-62-0017.
APT Beetsma poszukuje pracowników produkcyjnych, magazynowych, kasjerów, pracowników
hali. Kontakt: 519-077-915, biuro.
[email protected]
ZATRUDNIĘ
szwaczki (bluzki).
Pabianice.
601-19-13-48.
PEŁNOLETNIE osoby do roznoszenia
ulotek. 793-15-13-16 (po 16.00).
SZWACZKI - zatrudnię. 727-357134.
ZATRUDNIĘ szwaczki, praca stała
(bluzka). 693-362-341.
PRZYJMĘ szwaczki i zespoły chałupników. 519-139-966, 664-169-420
NIERUCHOMOŚCI
LOKALE do wynajęcia. Rzgów centrum lokal na warsztat samochodowy
. Lokal na salon fryzjersko kosmetyczny . 604-073-997.
DZIAŁKI budowlane sprzedam w Starowej Górze (1277 m2, 2576 m2) lub
w całości. Tel. 508-086-244.
SPRZEDAM
SPRZEDAM
dom
(330 tys.
dom (330
tys. zł).
zł).
Pabianice,
Pabianice,
Karniszewicka.
Karniszewicka.
607-031-060.
607-031-060.
RZGÓW w centrum dwa budynki na
działalność. 604-073-997.
HANDLOWE
OPAŁ:
- Pellet - 770 zł/t
- Drewno opałowe
- 160 zł/m 3
Ksawerów,
ul. Łódzka 181
794-999-492.
MOTORYZACYJNE
AUTOSKUP. 603-471-335.
TOWARZYSKIE
ALICJA. 798-425-500.
PRZYJADĘ. 519-572-218.
ZNAJDŹ
I POLUB
NAS NA
FACEBOOKU
www.rzgowskaprawda.pl
RZGOWSKA PRAWDA 13 14 RZGOWSKA PRAWDA
www.msplodz.
RZGOWSKA PRAWDA 15 KAMIENIE OGRODOWE
- SPRZEDAŻ
- UKŁADANIE
- IMPREGNACJA
UL. RYPUŁTOWICKA 61
UL. MYŚLIWSKA 48a
(42) 214 78 73
WWW.KARMIRHEN.PL
16 RZGOWSKA PRAWDA
Błazen idolem
HOROSKOP
PANNA - bardzo możliwe, że
już niedługo poprawi się twoja sytuacja finansowa. Przydadzą ci się te pieniądze, więc
nie przejmuj się już teraz ich
brakiem.
WAGA - przydałby ci się dłuższy odpoczynek, bo stałaś się
bardzo nerwowa i wszystko ci
przeszkadza. Nie żałuj urlopu,
nie zachowuj go na później.
SKORPION - masz wiele nowych pomysłów, a jednocześnie nie chcesz tak naprawdę
niczego zmieniać. To źle, bo ta
stagnacja wkrótce przestanie
ci odpowiadać. Odwagi.
STRZELEC - powoli zmierzaj do finalizowania ważnej
kwestii. Jeśli będziesz zwlekać,
to tylko zapracujesz na swoją
niekorzyść. Konkretnie określ
warunki.
KOZIOROŻEC - nie popadaj
w paranoję, bo źle nie jest, tylko zbyt mocno pracuje twoja
wyobraźnia. Przemyśl wszystko na spokojnie. Nie ma co
panikować.
WODNIK - chciałbyś mienić
sytuację zawodową, ale brak ci
odwagi. Wiesz, co chcesz robić,
jakie są twoje priorytety, ale
nie możesz ruszyć z miejsca.
RYBY - wyolbrzymiacie niektóre wydarzenia. Widzicie
to, czego nie ma. Po co robić
problemy i psuć humor współpracownikom, skoro wszystko
idzie tak jak trzeba.
BARAN - podjąłeś decyzję,
więc bądź konsekwentny.
Zrobiłeś pierwszy krok, głupotą byłoby się teraz wycofać. Zrób wreszcie to, co do
ciebie należy.
BYK - twój dobry humor pozytywnie wpływa na innych,
tak trzymaj. Sam się świetnie
czujesz, a dodatkowo pozytywnie wpływasz na innych. W
sobotę zagraj w totolotka - nie
masz nic do stracenia.
BLIŹNIĘTA - nie będzie to
najlepszy tydzień na inwestycje i ważne decyzje. Zostawcie
je na czas późniejszy. Lepiej się
wstrzymać niż żałować.
rzgowskiej władzy
czyli Sadurski poniżej pasa
Do Rzgowa docierają wieści, że
Rzgowska Prawda (także dzięki
internetowi) czytana jest daleeeko
od Rzgowa i to coraz chętniej. W
redakcji zacierają ręce z radości,
patrząc na liczniki. Wkrótce wybory, więc nie zdziwiłbym się, jeśli co
niektóre persony rzgowskiej elity
staną się bardziej popularne w Polsce niźli w Rzgowie i okolicach. Już
widzę okładkowe tematy Wprost
lub Rzeczpospolitej (okraszone
stosownymi zdjęciami) zatytułowane: „Jak Gąsiorka zaszedłem od
tylca”, „Bednarczyk - twarz gumy
Mamba” czy „Mielczarek, czyli jak
z 200 tysięcy zrobić 1,4 miliona”.
Docierają też informacje (listę
nazwisk pominę, nie ma tu tyle
miejsca), że większość czytelników
zaczyna lekturę najnowszego numeru od ostatniej strony - od tego,
co napisał Sadurski. To mnie nobilituje jako niezależnego satyryka,
nie uwikłanego w lokalne wojenki,
do jeszcze lepszej pracy i przykładania się do szukania w słownikach
kolejnych słów na „K”, „Ch” i „D”.
Skądinąd wiem, że podobnie jak
lud, robi rzgowska władza (a przynajmniej ta jej część, która umie
składać literki do kupy). Nie tylko
się z tego powodu cieszę, lecz wyznam, że próżność ma jest łechtana
po tysiąckroć. Bo mnie, wsiowego
głupka, dostrzegają nawet najważniejsi w Rzgowie i w promieniu
kilkunastu kilometrów od Urzędu
Miejskiego.
„Często stosowany ton Waszych
tekstów (nadmierna złośliwość,
częste wulgaryzmy i niesmaczne dowcipy) czynią Waszą gazetę
coraz mniej wiarygodną” - napisał do redakcji pewien radny (nazwisko do wiadomości redakcji).
Na 99 procent miał na myśli moje
satyryczne felietony, bo nie sądzę,
że chodzi o poważne, rzeczowe i
wyważone dziennikarskie teksty,
jakie zapełniają pozostałe (poza
ostatnią) strony Rzgowskiej Prawdy. Odbieram to jako kolejny dowód docenienia mojej satyryczno-felietonowej działalności. Między
wierszami czytam: Wy…cie tego
błazna z ostatniej strony, to wasza
gazeta stanie się wiarygodna. No
sami powiedzcie (zwracam się do
moich wszystkich fanów), wywalać
kogoś, kto pisze teksty elektryzujące najważniejsze polityczne perso-
ny Rzgowa? Kto pisze tak szczerą
prawdę tak pięknie, że niejeden nie
śpi po nocach? Mam nawet pomysł,
skąd tego typu głosy od rzgowskiej
władzy. Zbliżają się wybory, a władza (szczególnie ta aktualna) nienawidzi, jak się pisze prawdę prosto
w oczy. Bo wtedy należy pisać, że
władza jest wspaniała i kocha lud.
Dziwnie jakoś wspomniany wyżej list od przedstawiciela rzgowskiej władzy, zbiegł się z innym
listem. Przedstawicielka ludu
Rzgowa napisała do redakcji: „Jestem stałą Czytelniczką Rzgowskiej Prawdy i bardzo mi się podoba, że ktoś wreszcie dostrzegł
kolesiostwo w Urzędzie Gminy”.
Pani, której nie znam, nie pisze o
satyrycznym felietonie, serwowanym na dokładkę do rzeczowych,
dziennikarskich tekstów na temat
codziennego życia rzgowian oraz
rzgowskich elit, publikowanych
w poczytnym i poważnym lokalnym medium, czyli w Rzgowskiej
Prawdzie. Nie wiem, czy czytelniczka należy do rzeszy tych, którzy lekturę gazety zaczynają od
ostatniej strony. Ją interesują fakty, dziennikarskie poważne teksty.
Ona dostrzega ich wagę oraz fakt
istnienia niezależnego medium. W
Rzgowskiej Prawdzie dostrzega
to, co w niej najważniejsze, tymczasem rzgowską władzę nie kłują
w oczy fakty, lecz felietonowy błazen z ostatniej strony.
I ja ich rozumiem, a nawet się
z nimi zgadzam. Bo po odjęciu
mojego głupawego i zadziornego felietonu, w gazecie są fakty,
z którymi trudno dyskutować.
Rzgowska Prawda jawi się jako
rzetelne medium i to władzom
się nie podoba. Władzom łatwiej
bić w satyryka niż podważać
dziennikarskie teksty naładowane faktami, datami i nazwiskami.
Z tymi rzgowska władza nie chce
dyskutować.
Warto, aby mieszkańcy Rzgowa
to zapamiętali, gdy będą wrzucać
do urn swoje karty w dniu wyborów. Po wyborach zobaczymy, czy
rację miał satyryk z ostatniej strony RzP czy ci, którzy z niezależnej gazety chcieli się go pozbyć, a
teraz przestali być częścią rzgowskiej władzy.
Szczepan Sadurski
Między Rzgowem a prawdą
Wiceburmistrz Jadwiga Pietrusińska
szukająca miejsca
Uśmiechnij się!
Czy można
tu usiąść?
Nie, te trzy miejsca
zajmuje Marek
Bartoszewski
Nie było pytania
Blondyn trafił na szkolenie w
jednostce desantowej. Instruktor
oznajmia:
- Jutro skaczecie z sześciuset
metrów.
Blondyn:
- A nie można by ze stu?
Instruktor:
- Nie, bo spadochron nie zdąży
się otworzyć.
Blondyn:
- A, jeśli skaczemy ze spadochronami, to cofam pytanie.
W sądzie
RAK - zwróć większą uwagę
na to, co dzieje się wokół ciebie. Jesteś za bardzo skupiony na sobie i wszystko inne ci
umyka. Nie żyjesz sam, więc
weź to pod uwagę.
Sędzia pyta oskarżonego w sądzie:
- Co zrobiłeś z tą cysterną wódki?
- Sprzedałem - odpowiada
oskarżony.
- A co zrobiłeś z pieniędzmi?
- Przepiłem.
LEW - czas już się wziąć w
garść i zrobić coś na korzyść
przyszłości. Za bardzo się boisz
zmian, które mają wkrótce nastąpić, ale będą tylko na lepsze.
Obraza
Halo, panie doktorze, mój mąż
strasznie mnie obraził.
- I dlatego dzwoni pani do mnie
o trzeciej w nocy?
- Tak, bo będzie go trzeba pozszywać.
Download

To były dożynki! - Rzgowska Prawda