Geografia
przemiany
str. 4-5
Ekstremalna
droga str. 6
Świdnica, luty 2015 r.
„
Post jest czasem przygotowania, nabierania duchowych muskułów. Można go porównać do obozu wysokogórskiego, na który wyjeżdżają sportowcy. Trenują tam w warunkach trudniejszych
niż codzienne. Jest niższe ciśnienie atmosferyczne,
mniej tlenu, organizm szybciej się męczy. Ale po
pewnym czasie następuje adaptacja. Kiedy zawodnik powraca do siebie, „na niziny” czuje się mocniejszy, zdolny do bicia rekordów życiowych.
Z postem jest podobnie. Rezygnujemy dobrowolnie z pewnych przyjemności, które w normalnym
czasie nie są bynajmniej zakazane, często stanowią
dla nas rodzaj rozrywki czy zabawy. Znam ludzi,
którzy np. podczas Wielkiego Postu nie oglądają
telewizji, ograniczają korzystanie z komputera
albo odmawiają sobie wieczornego kufla piwa.
Można też narzucić sobie rodzaj dodatkowego
obowiązku: np. wstawania rano o pół godziny
wcześniej albo odmawiania jakiejś modlitwy,
uczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej
etc. Jedna z moich koleżanek podczas Wielkiego
Postu w piątki żyje tylko o chlebie i wodzie.
Zdarza się jednak, że nie uda nam się wytrwać
w jakimś postanowieniu. Po prostu upadamy.
Początkowo czujemy wielkie zniechęcenie. Wzięliśmy na siebie ciężar, którego nie unieśliśmy. To
może być zawstydzające. Ale tu proponuję znów
rzucić okiem na sportowców.
Pan Bóg się
nie załamuje!
Żona, mama czworga wspaniałych, energicznych dzieci, doktorantka. Dobrze dogaduje się z Panem Bogiem. O Wielkim Poście
mówi, że jest intensywnym czasem nawracania, odkrywania siebie i naprawiania relacji.
Łap okazje!
Zorganizowanie czasu na modlitwę przy czwórce
dzieci wydaje się nie lada wyzwaniem. Małgorzata Aszkiełowicz nie ma z tym jednak większego
problemu. – Najlepiej modlić się, gdy dzieci śpią,
a więc bardzo wcześnie rano lub późnym wieczorem – dodaje. Ale moje dzieci są nauczone,
że mama modli się też w ciągu dnia i potrafią to
uszanować. Czasami proszę je, żeby czymś się zajęły, zamykam się na pół godziny w pokoju i rozmawiam z Panem Bogiem. Ale ten czas nie musi
być wcale specjalnie zorganizowany – jeśli ktoś
ma żywą wiarę, żywą relację z Jezusem, to tak jak
zakochani, powinien wykorzystywać każdą okazję, by się z Nim spotkać i porozmawiać.
W ramionach Ojca
Wielki Post to trudny czas intensywnego nawracania, naprawiania relacji, przyglądania się sobie.
To też doświadczenie swojej grzeszności, którą
trzeba przyjąć, zaakceptować i oddać Jezusowi.
Odkrywanie swojej słabości powinno nas pchać
jeszcze bardziej w ramiona Ojca, bo wtedy uświadamiamy sobie, że sami nie przejdziemy przez
drogę świętości, że potrzebujemy Jego pomocy.
Nie możemy skoncentrować się na sobie, tylko na
Panu Bogu. I nie możemy się sobą załamywać –
bo Pan Bóg się nami nigdy nie załamuje.
Ile prób ma skoczek wzwyż na jednej wysokości – trzy.
Co robi, gdy po trzeciej próbie poprzeczka spada
– kończy konkurs i… przygotowuje się do następnego.
Bo w następnym może się udać.
Ile prób ma skoczek wzwyż na jednej wysokości
– trzy. Co robi, gdy po trzeciej próbie poprzeczka
spada – kończy konkurs i… przygotowuje się do
następnego. Bo w następnym może się udać.
No dobrze, ale po co to wszystko? Po co nam ten
post, Wielki Post? Po pierwsze po to, aby zobaczyć
bez czego możemy się obyć, co jest zbędnym balastem. Po drugie, uświadamiamy sobie co w naszym
życiu jest naprawdę ważne. Po trzecie, wzmacniamy naszą wolę, a przez to poszerzamy naszą wolność. Po czwarte, lepiej poznajemy samych siebie.
Po piąte, uwalniamy się od rutyny, która sprawia,
że przestajemy być twórczy. Po szóste, gubiąc ki-
logramy przyzwyczajeń stajemy się lżejsi, bardziej
skłonni do lotu. I można by zapewne wymieniać
i wymieniać korzyści, które przynosi nam dobrowolne wyrzeczenie, ale nie wolno nam zapominać
o najważniejszym: Wielki Post ma nas przybliżyć
do Pana Boga, do naszego Ojca, do Tego, który nas
zna jak nikt inny i kocha jak nikt inny, bez którego
nasze serce nigdy nie zazna ukojenia. A codzienność przesłania nam Ojca wielką chmurą nadmiaru: nadmiaru rzeczy i natłoku zdarzeń. Jesteśmy
zagubieni, zdezorientowani i przebodźcowani.
Gubimy kierunek, zmierzamy donikąd. Opadamy
z sił. A Wielki Post to nastawienie busoli albo inaczej GPS-u. I napinanie łuku, aby strzała naszego
życia zmierzała z mocą do celu.
Przemysław Babiarz
wielki post
a szynka
Ks. Mirosław Maliński „Malina”
A gdyby tak każdego dnia jeść szynkę? No znudzi się. Owszem, ale nie będzie też jak odróżnić
śniadania wielkanocnego od zwykłych szarych
dni. Za czasów PRL-u, cytrusy można było zaobserwować w sklepach, gdy przypłynął wielki
statek, a ten zawijał na Bałtyk w początkach
grudnia, by rodacy mogli na wigilijny stół wydobyć kilka pomarańczy. Choć kubańskie, choć
nie zawsze dojrzałe i łykowate to jednak jakaś
namiastka aromatu była. I gdy tylko zapach ten
pojawiał się w nozdrzach, zaraz kolędy same cisnęły się na usta.
Zatem: czy post tylko po to nam potrzebny,
by na jego tle święta dobrze się prezentowały?
A jeśli post jakiś bardziej dotkliwy – bez papierosów, alkoholu, słodyczy, kawy, muzyki (w zależności kto w czym gustuje) to święta stają się
wyczekiwane, ba, upragnione? Owszem, po
trosze o to właśnie chodzi, by życie miało smak,
aromat, by iskrzyło się różnymi barwami. Straszliwie cieleśni jesteśmy i doznania sensytywne
porywają naszego ducha w różne rejony, jak to
mówią młodzi, na różnym haju można żyć. Sami
możemy zdecydować, w jakie obszary odczuć
i doznań chcemy być porwani. Jeśli życie nasze
straci taką jędrność, to ciało samo zacznie domagać się różnorodności doznań i zrodzi się myśl,
że może by tak skoczyć sobie na banji lub, co bardziej niebezpieczne, sięgnąć po jakieś zioło, które
szarość naszą trochę rozweseli. Tak, tak, wszelkie
posty i całe świąteczne kulinaria są naturalną profilaktyką na dziwne i sztuczne pomysły.
a dobrze przeżyta staje się wręcz nieodzowna, by
ludzie mogli z nami wytrzymać. W tej samotności można spotkać się z sobą samym, a to doniosłe i interesujące spotkanie – potrzebuje jednak
pustki, którą daje świadomie przyjęty i dobrze
zorganizowany Wielki Post.
Zatem powodzenia!
Ale czy tylko o to chodzi? Czy wszystko sprowadza się do tak prostego
behawioryzmu?
Otóż czas Wielkiego Postu
może stać się czasem pustki,
która swą kulminację osiągnie w Wielką Sobotę, gdy
kościoły znajdziemy ogołocone, z otwartymi na oścież
drzwiczkami tabernakulum.
Może, gdzieś tam głęboko
zrodzi się trudne pytanie:
gdzie jest Bóg? I poczujemy się bardzo samotni,
a samotność ta może mieć
wielką wartość. Ona jest
nam po prostu potrzebna,
Nie tylko głód, czyli jak pościć?
Wielki Post przypomina 40 dni pobytu
Jezusa na pustyni. Pustynia to samotność,
pustka, brak podstawowych nawet wygód.
I oczywiście głód. Tak jak wysiłek fizyczny
hartuje, tak post przynosi wewnętrzne skupienie. Bo post to „wyjście na pustynię”. Pozwala zapanować nad sobą, przywrócić wewnętrzną wolność, zobaczyć rzeczy inaczej.
Pościć można każdym zmysłem, szczególnie od tego, co dobre, ale niekonieczne.
Post dla wzroku
Telewizja, filmy, kolorowe magazyny, reklamy
– nie patrz na to, co przyciąga uwagę. Potraktuj
2
EXPRESS POST, LUTY 2015
oglądanie wystaw sklepowych jako zadośćuczynienie za sytuacje, kiedy grzeszysz wzrokiem.
Post dla słuchu
Po przebudzeniu włączasz radio, po pracy telewizor. Poznaj ciszę. Przekonasz się, że możesz żyć bez
muzyki i serwisów informacyjnych.
Bez samochodu
Codzienne przemieszczanie się komunikacją publiczną to świetna okazja, by uśmiechnąć się do
nieznajomego i ustąpić miejsca starszym.
Bez makijażu
Bez pudru czujesz się jak nie do końca ubrana.
Zrezygnuj z intensywnego makijażu choćby na
kilka dni. Spróbuj zobaczyć siebie. Może tylko ty
widzisz swoje „mankamenty”?
Internet
Godziny zaoszczędzone na surfowaniu to ogrom
wolnego czasu.
Z makijażem
Post ma umartwiać nas, a nie innych. Zrób się
na Post. Wstań pół godziny wcześniej, umaluj
się i ubierz ładnie, nawet jeśli pracujesz w domu.
Uszanuj w ten sposób innych.
Dla męża/żony
Dobra zupa, wymyślna sałatka, starannie uprasowane ubrania, odkurzenie, wieczorny spacer. Zadbaj o komfort bliskiej osoby.
Jedząc
Znów zrzucasz 4 zbędne kilogramy kolejną dietą,
mimo że nosisz jeden z niższych rozmiarów, a znajomi zazdroszczą ci figury. Jedz pożywnie, regularnie. Niech to będzie twój post.
8.00 rano i czyste biurko
Przyjdź punktualnie do pracy. Zachowaj porządek na biurku. Bądź uczynny wobec swoich
współpracowników.
„
Nadrabianie
zaległości
Zmartwychwstanie Jezusa to przeżycie duchowe
napawające mnie nadzieją na życie wieczne.
Święta Wielkiej Nocy to dla mojej rodziny czas
wyciszenia i spokoju. Już Wielki Tydzień napełnia mnie powagą, a Triduum Paschalne jest
przeżyciem bardzo głębokim i emocjonalnym.
Wielki Czwartek i Wielki Piątek co roku przeżywam razem z innymi parafianami w kościele
na wspólnej modlitwie. Wielka Sobota nastraja
mnie inaczej. Czuję przede wszystkim radość
ze wspólnego święcenia pokarmów i malowania świątecznych pisanek z moimi dziećmi.
Czasami zamiast szukać kolejnych umartwień,
lepiej zmierzyć się z tym, co, choć wcale nie jest
trudne, odwlekamy w czasie. O pragmatycznych
postanowieniach wielkopostnych i sposobie na
duchową sklerozę opowiada Monika Kubrycz.
W niedzielę co roku biorę udział w porannej
mszy Zmartwychwstania Pańskiego. Kiedy
wracam, jemy rodzinne, świąteczne śniadanie.
Wielkanoc to czas zadumy. Nie skupiamy się
na sklepowym szaleństwie, jak to często bywa
przed Bożym Narodzeniem. Zmartwychwstanie Jezusa to przeżycie duchowe napawające
mnie nadzieją na życie wieczne.
Przełam się!
Kiedy analizuję moje postanowienia z ubiegłych
lat, przypominam sobie, że często miały charakter bardzo praktyczny. Jeszcze w liceum bardzo
chciałam przeczytać „Dzienniczek” św. Faustyny,
ale nie mogłam się zabrać za lekturę. Obiecałam
sobie, że w Wielkim Poście wreszcie to zrobię.
I chociaż nie udało mi się go skończyć w tym czasie, dowiedziałam się, czym jest modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego, potem zaczęłam się
nią modlić o nawrócenie dla siebie i to zaowocowało. Innym razem postanowiłam wreszcie pójść
do lekarza albo też przestać odkładać rozmowę
z pewnym księdzem. Wielki Post to dobra okazja
do nadrabiania takich zaległości.
Anna Wyszkoni
WIELKI
POST
„Wstaję – upadam, upadam – wstaję…”
Pojawia się w nas taka pokusa, że kiedy raz nam
nie wyjdzie, to rezygnujemy z dążenia do celu, ale
to nie jest dobre rozwiązanie. Moje postanowienia dotyczą trzech wymiarów Wielkiego Postu:
postu, modlitwy i jałmużny. W piątki poszczę
o chlebie i wodzie, dodatkowo staram się w inne
dni rezygnować z czegoś do jedzenia i umartwiać
się w konkretnych intencjach. Staram się też odmawiać sobie czegoś, aby przekazać jałmużnę na
jakiś konkretny cel. Niektóre wyrzeczenia łatwo
przychodzą, ale są też takie, w których bardzo
ciężko wytrwać, np. niegrzeszenie słowem. Warto
mieć kilka postanowień, bo wtedy rozwijamy się
w różnych sferach, ale wtedy łatwiej się o nich zapomina. Dobrym sposobem jest zapisanie ich na
kartce i częste wracanie do nich.
NA ŚWIECIE
Mini
przewodnik
po Triduum
Paschalnym
Triduum Paschalne to najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym. Wspominamy wtedy mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
Wielki Czwartek
– tego dnia Jezus ustanowił dwa sakramenty:
Eucharystię i kapłaństwo. Zgodnie z najdawniejszą tradycją wieczorem odprawiana jest
Msza Wieczerzy Pańskiej. W wielu kościołach
praktykuje się zwyczaj umycia nóg mężczyznom – tak jak w Wieczerniku zrobił to Jezus
wobec Apostołów.
Choć odmiennie, to jednak zawsze wokół Chrystusa koncentrują się wielkopostne aktywności
chrześcijan na całym świecie. Najważniejsze jest
nawrócenie, czyli „przemiana myślenia i postaw”.
To po to, aby nie stracić największej życiowej szansy jaką jest szczęście, zarówno to ziemskie, jak i to
po śmierci. Młodzi wrocławianie z Salezjańskiego
Wolontariatu Misyjnego Młodzi Światu od lat
realizują projekty misyjne i doświadczają tego jak
przeżywają post inni, jak powracają do Boga, aby
być życiowym zwycięzcą.
Sudan
Południowy:
Ghana:
Boliwia:
Wielki Post w Ghanie nie wyróżnia się niczym
od tego, jak jest obchodzony w Polsce. Wielką
uroczystością natomiast jest Niedziela Palmowa
i całe Triduum. Szczególnie Wielki Piątek, ponieważ w kulturze Ghany pogrzeb jest niezwykle
ważny. W Wielką Sobotę nie święci się pokarmów, ale bardzo uroczyście przebiega obrzęd
poświęcenia ognia i wody, po którym Ghańczycy spędzają w kościele nawet całą noc oczekując
na Zmartwychwstanie (Paula, rok w Ghanie
z chłopcami z ulicy).
Kiedy byłyśmy w Boliwii misjonarze mówili
nam, że święta Wielkiej Nocy kończą się tam
na Wielkim Piątku. I rzeczywiście najwięcej
ludzi uczestniczyło w nabożeństwie tego dnia.
Było ono też najbardziej uroczyste. Dla mnie
jednak święta Wielkanocne w Boliwii już na zawsze będą kojarzyć się z prawdziwymi palmami,
żywą drogą krzyżową i żółto-pomarańczowymi kwiatkami, które nazywają się rosa pascual
(tł. Róża paschalna) (Manuela, rok w Boliwii
w domu dziecka).
Najbardziej zapadła mi w pamięć Wielka Noc,
której wspólne celebrowanie zaczęliśmy już w sobotę po godzinie 21.00 na placu przed kościołem.
Na Mszę św. przyszło bardzo wielu mieszkańców
z odległych części miasta, pomimo tego, że wokoło było bardzo ciemno (ze względu na brak
elektryczności w mieście). Eucharystia była niesamowicie radosna, pośród żywych pieśni i tańców,
często ktoś ze szczęściem wykrzykiwał głośno
– Alleluja! Tej nocy nikt nie musiał mi mówić,
że Chrystus Zmartwychwstał - zobaczyłam to
w sercu i przeżywaniu mieszkańców Wau. To było
niesamowite! (Ola, rok w Sudanie Południowym
w szkole podstawowej).
www.wroclaw.swm.pl
Wielki Piątek
– wspomnienie śmierci Jezusa na krzyżu. Jedyny
dzień w roku, w którym nie sprawuje się Mszy
św. W kościołach trwa adoracja Jezusa w ciemnicy (ozdobionej okolicznościowo kaplicy).
Centrum dnia stanowi liturgia Męki Pańskiej
odprawiana przy obnażonym ołtarzu (bez krzyża, kwiatów, świeczników i obrusów).
Wielka Sobota
– zwykle kojarzona ze święceniem pokarmów,
ma jednak znacznie głębszy sens. Późnym wieczorem rozpoczyna się Litrugia Wigilii Paschalnej, charakterystyczna ze względu na pokaźną liczbę czytań (7). Na początku kościół
ogarnia mrok, by potem rozjaśniło go światło
świecy symbolizującej zmartwychwstałego Jezusa. W Kościele pierwotnym tej nocy przyjmowano chrzest. Uroczystą Mszę św. kończy
procesja rezurekcyjna, będąca radosnym obwieszczeniem zmartwychwstania. W tym czasie w kościołach głośno biją dzwony.
EXPRESS POST, LUTY 2015
3
Na
zdrowie!
Czy każdy może pozwolić sobie na
post? Jak go dobrze zaplanować?
Rozmowa z dyrektorem Centrum
Medycznego „Dobrzyńska”
we Wrocławiu doktorem
Maciejem Sokołowskim.
Czy post przynosi pożytek
naszemu zdrowiu?
Post zasadniczo korzystnie wpływa na nasze
zdrowie. Zwykle dostarczamy organizmowi
zbyt wiele kalorii, stąd ograniczenie spożycia pokarmów jest jak najbardziej wskazane.
Oczywiście nie dotyczy to kobiet w ciąży,
osób wyniszczonych, osób z niedowagą czy
cukrzycą. Również powstrzymanie się od
spożycia mięsa na rzecz ryb, kasz dobrze
działa na nasz organizm.
Bardzo ważne jest, aby w czasie postu pić
wodę – najlepiej mineralną niegazowaną
– przynajmniej 2 litry. Pozwoli nam to dodatkowo oczyścić organizm z toksyn i nadmiaru soli.
Niektórzy lekarze mówią, że
post warto przeprowadzać
regularnie, raz w tygodniu, bo
odciąża organizm.
I ja zalecam przynajmniej raz w tygodniu
zastąpienie mięsa rybami i warzywami.
Zwracam również uwagę na konieczność
zmiany nawyków żywieniowych. Warto jeść
małe ilości pokarmu co 3 – 3,5 godziny, aby
organizm nie odczuwał głodu. Błędem jest
pomijanie śniadania i „poszczenie” przez
cały dzień, a objadanie się wieczorem.
Ile powinien trwać post?
Osoby zdrowe, u których brak przeciwwskazań medycznych, mogą pościć – przez
co rozumiemy rozsądne ograniczenie kalorycznej diety – przez bardzo długi okres.
Warto robić to pod opieką dietetyka. Przy
odpowiednio zróżnicowanej diecie można
również powstrzymać się od jedzenia mięsa.
Wszyscy znamy wegetarian, którzy stosując
zbilansowaną, różnorodną dietę, cieszą się
zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Tego
typu żywienia nie polecam jednak dzieciom.
Pościć o chlebie i wodzie,
czy może ograniczyć się tylko
do wody?
Jeśli mam tak ograniczony wybór, to zdecyduję się na post o chlebie i wodzie, przy
czym nie zalecam świeżego chleba. Lepszy
będzie chleb czerstwy, który trzeba długo
żuć. Pozwoli to na właściwe pobudzenie
wydzielania śliny i poinformuje „ośrodek
sytości” w mózgu, że jemy.
Ważne jest nie tylko to, co jemy, ale sposób,
w jaki to robimy. Zalecam małe, dobrze pogryzione, przeżute kęsy. Nie powinniśmy
podczas posiłku czytać czy oglądać telewizji. Skupmy się na jedzeniu, celebrujmy
je. Dzięki temu mniej zjemy, by zaspokoić
głód. Mój śp. dziadek Czesław powtarzał:
„Jedz jakbyś pił, pij jakbyś jadł”. Chodziło
o to, by dobrze wymieszać zarówno pokarm, jak i płyny ze śliną, co jest pierwszym
etapem trawienia.
4
EXPRESS POST, LUTY 2015
„
Chcesz zmienić świat na lepsze
– zacznij od siebie.
W naszej rodzinie każdy podejmuje pewne wyrzeczenie, które staramy się realizować. Oczywiście
dorośli mają swoje indywidualne postanowienia,
natomiast dzieciom staramy się podpowiedzieć
coś, co nie będzie ponad ich siły, ale będzie wymagało wyrzeczenia, np. niejedzenie lub ograniczenie słodyczy.
Jednak na pierwszym miejscu stawiamy „pokutę
duchową”, czyli podjęcie próby zwalczenia jakiejś
cechy sprawiającej przykrość naszym bliskim. Kierujemy się zasadą: „chcesz zmienić świat na lepsze
– zacznij od siebie”.
Posypanie głów popiołem nie oznacza, że stajemy się ponurzy i pokazujemy innym, jak bardzo
się umartwiamy i pokutujemy. Wręcz przeciwnie,
uśmiech, radość i dobre słowa są dla nas istotą
przygotowania do Zmartwychwstania Pańskiego.
Dominika Figurska i Michał Chorosiński
Ks. Mariusz Rosik
GEOGRAFIA
DUCHOWEJ PRZEMIANY
PUSTYNIA
I Niedziela Wielkiego Postu: Kuszenie Jezusa
Karol de Foucauld, Antoine de Saint-Exupéry,
Jezus – co łączy te postacie? Umiłowanie pustyni. Dwaj pierwsi wybrali Saharę. Jezus – Pustynię
Judzką. U progu Wielkiego Postu wraz z Nim podążamy na pustynię. Trzy pokusy Jezusowe z Pustyni Judzkiej doczekały się rewelacyjnie krótkiego komentarza praktycznego, który wyszedł spod
pióra świętego jezuity, Ignacego z Loyoli: „ubóstwo przeciw bogactwu, hańba i pogarda przeciw
czci światowej, pokora przeciw pysze”. Rozpoczynamy okres Wielkiego Postu – czas pustyni.
GÓRA
II Niedziela Wielkiego Postu: Przemienienie Jezusa
Tajemniczość gór nie była obca dwom wrocławiankom. Edyta Stein i Wanda Rutkiewicz. Ta
pierwsza uwielbiała Karkonosze. Druga na zawsze pozostała w Himalajach. Jezus wybrał Tabor.
Góra wypiętrza się na wysokość niemal sześciuset
metrów w Dolnej Galilei. Rutkiewicz mawiała:
„Są w górach przepaści, których jeden człowiek
nie będzie w stanie pokonać. Potrzebny jest ktoś
drugi, kto poda linę”. Przepaścią dzielącą człowieka i Boga jest grzech. Bóg nie tylko podaje linę,
ale przerzuca pomost. Jest nim Jezusowy krzyż,
który ostatecznie opromieniony został blaskiem
zmartwychwstania. Zmartwychwstania zapowiedzianego na Górze Przemienienia.
Pozwól sobie
sko tzw. nerwicy weekendowej. Powstaje ona,
gdy kończy się nacisk działań tygodniowych,
a zaczynamy uświadamiać sobie swoje głębsze niespełnienia życiowe, pustkę i bezsens
życia. Widzimy, że jest potrzeba znajdowania
czegoś więcej niż zaabsorbowanie codziennymi działaniami. Potwierdzeniem znaczenia
postu w życiu człowieka jest też stosowana
w psychoterapii technika derefleksji. Polega
ona na zobaczeniu swojego życia w innym
lub szerszym kontekście. Ważne, żeby nie
analizować ciągle siebie, tylko pomyśleć o innych ludziach, o obiektywnej konieczności,
o innych problemach. Według tej metody
dobrze jest zmienić kierunek myślenia, skalę
wartości, by nie demonizować swoich problemów. Inne moje psychologiczne skojarzenie
to porównanie podjęcia psychoterapii – trudu jej rozpoczęcia i pracy nad sobą z tym, co
jest związane z wymaganiami postu. Podobna jest też niewyobrażalność fascynujących
efektów – oczyszczenia i wzrostu obu tych
przemian.
odpocząć
Post okiem psychologa
Badania psychologiczne dowodzą, że aby zredukować nasze nawyki, potrzebujemy ok. 4-6
tygodni, czyli dokładnie tyle czasu, ile trwają
Adwent i Wielki Post. Osobom, które przychodzą na psychoterapię, pokazuję, że Kościół „wyprzedził” badania naukowe i wcześniej wiedział, co jest potrzebne człowiekowi
do zmiany jego życia. Z innych badań wynika,
że umiejętność odkładania w czasie zaspokojenia swoich pragnień i tłumienie popędliwości to istotne elementy, pomagające wybierać
to, co prowadzi do pełni życia. To jak bardzo
człowiek potrzebuje zatrzymania i zadbania
o konfrontację z samym sobą pokazuje zjawi-
JEROZOLIMA
O ŚWICIE
Ela Szumiło
POLE
PSZENICY
III Niedziela Wielkiego Postu: Oczyszczenie świątyni
V Niedziela Wielkiego Postu: Przypowieść o Słowie
Jezus okazywał miłość w sposób bardzo zróżnicowany. Gdy spotykał ludzi dobrej woli, ludzi, którzy się nawracali i chcieli żyć blisko Boga, okazywał im swoją czułość i delikatność. Gdy spotykał
ludzi wahających się w zdecydowanym kroczeniu
drogą Bożą, napominał ich, stawiając wymagania.
Gdy miał do czynienia z ludźmi złej woli, obłudnikami i hipokrytami, nie wahał się sięgać po bardzo
ostre napomnienia. Gdy trzeba było, Jezus okazywał swą miłość z biczem w ręku.
Słynny żydowski filozof Martin Buber opowiadał pewnego razu o rabinie, który w ten sposób
zapamiętał swojego dziadka, ucznia słynnego
Baala Szem Towa: „Mój dziadek był sparaliżowany. Pewnego dnia poproszono go, aby opowiedział o swoim nauczycielu. Wówczas dziadek zaczął mówić o tym, jak święty Baal Szem
Tow miał w zwyczaju skakać i tańczyć w trakcie
modlitwy. Mówiąc te słowa, wstał z miejsca i do
tego stopnia dał się ponieść opowieści, że sam
zaczął skakać i tańczyć, aby zademonstrować,
jak czynił to jego mistrz. W tym momencie został uzdrowiony. Tak właśnie należy opowiadać
historie”. Tak samo opowiadał przypowieści Jezus. Również te o Słowie Bożym, które wywraca
życie człowieka do góry nogami.
JEROZOLIMA
NOCĄ
IV Niedziela Wielkiego Postu: Rozmowa z Nikodemem
Elhanan Leib Lewinsky (1857-1910), żydowski
pisarz i lider syjonistów, znany jest przez swe powiedzenie: „Bez Jerozolimy kraj Izraela jest jak
ciało bez duszy”. W Jerozolimie pod osłoną nocy
przychodzi do Jezusa Nikodem, człowiek marzący
o tym, by zaskarbić sobie Bożą miłość. Wystarcza
chwila, by Nikodemowy świat stanął na głowie.
Zwolennik nocnych wypadów przekonuje się, że
nie można zrobić nic, by zaskarbić sobie Bożą miłość. Ta prawda uderzyła weń jak grom z jasnego
nieba: nie można zasłużyć na miłość Boga – bo tę
mamy absolutnie za darmo.
BETANIA
VI Niedziela Wielkiego Postu: Namaszczenie Jezusa
Niewielka miejscowość, której nazwę tłumaczy
się jako „dom biednych”, była świadkiem interesujących wydarzeń w życiu Jezusa. Tu mieszkała
zaprzyjaźniona z Jezusem rodzina, a dokładniej
dwie siostry i brat: Maria, Marta i Łazarz. Gdy
Nauczyciel pielgrzymował do Jerozolimy na
uroczystości świąteczne, zatrzymywał się w ich
domu. Często rozmowy przeciągały się długo
w noc, a cienie żywo dyskutujących postaci figlowały na białych ścianach w świetle oliwnych lampek. Pewnego razu w „domu biednych” wylano
na Jego stopy olejek. Nie byle jaki. Najdroższy na
palestyńskim rynku.
Posłuchaj katechez w Radiu Rodzina,
w każdą niedzielę o godz. 9.50 i powtórka o godz. 20.30
Strzegomska
Golgota
Okres przygotowania paschalnego to ciągłe
patrzenie na krzyż. Nie ma zmartwychwstania bez krzyża. Strzegomianom od wieków
przypomina o tym Góra Krzyżowa najwyższy
szczyt Wzgórz Strzegomskich – 354 m n.p.m.
Wyrasta stromym zwieńczonym skałkami
stożkiem na wschód od Góry Św. Jerzego,
górując nad Strzegomiem. Stanowi charakterystyczny akcent w panoramie miasta. Na
cokole stalowego krzyża od strony miasta
widnieje napis: „Jezus Chrystus, wczoraj,
dziś i taki sam na wieki”.
kościoła, wywlekli z niej proboszcza i zakatowali na szczycie Góry Krzyżowej. W furii
przecięli także serią z karabinu maszynowego
figurę Chrystusa na krzyżu.
1 czerwca 1945 roku żołnierze Armii Sowieckiej, wtargnęli na plebanię strzegomskiego
Materiały: Krzysztof Kaszub,
historyk ziemi strzegomskiej
Walka
o życie
To była śmierć podobna do innych. Ciężka
choroba, powolne odchodzenie, wyszeptane
rozmowy. I, jak często bywa, przesłanie, testament dla tych, którzy zostają. To właśnie on
sprawił, że ta śmierć do zwykłych nie należy.
Jerzy został wdowcem na początku tego
roku. Na łożu śmierci jego żona wspominała
o dziecku. On nie bardzo był w stanie pojąć,
o co chodzi. Myślał, że to majaki. Do czasu,
gdy żona poprosiła go: - Błagam cię, zrób coś,
żeby to dziecko było z nami… Wówczas nie
podjął dyskusji, ale przypomniał sobie wydarzenia sprzed 30 lat.
Był rok 1982. Zofia i Jerzy byli młodym małżeństwem z dwójką dzieci. Cisnęli się w jednym pokoju w domu wraz z kilkoma innymi
rodzinami. Gdy okazało się, że w drodze
jest kolejne dziecko, podjęli decyzję o aborcji. Z tamtego czasu pamięta tylko, jak żona
W latach 90-tych z inicjatywy świętej pamięci
ks. Prałata Stanisława Siwca, zniszczoną figurę zastąpiono nowym odlewem a na szczyt
góry wiedzie droga krzyżowa znaczona granitowymi krzyżami prowadzącymi od centrum
miasta. Warto przejść tę drogę uczestnicząc
w męce Zbawiciela.
powiedziała, że „jest już po” i że najpewniej
był to chłopczyk. Rok później, już na swoim
mieszkaniu, urodził się kolejny syn – Dopiero
teraz zrozumiałem, że ona przez te wszystkie
lata trzymała to w sobie. Jak strasznie musiała
cierpieć… Przy śmierci żony Jerzemu otworzyły się oczy. Po 30 latach od aborcji. Teraz
próbuje naprawić krzywdy.
Przed pogrzebem żony pierwszy raz od 30
lat wyspowiadał się. Kapłan skierował go do
Fundacji Evangelium Vitae, a siostry zachęciły do modlitwy o uproszenie potomstwa
dla małżeństw borykających się z problemem niepłodności. Po kolejnej spowiedzi
podjął duchową adopcję dziecka nienarodzonego. W działaniach wspiera go najstarszy syn, któremu powierzył małżeńską tajemnicę – Żona pod koniec życia mówiła, że
cierpi za to dziecko. Gdyby coś mi się stało
i nie zdążyłbym zrobić wszystkiego, by odpokutować swoją winę, opowiedziałem o tej
sytuacji synowi.
Jerzy z Bogiem od dawna nie miał dobrego
kontaktu. Określa siebie jako agnostyka. Ale
dziś wie jedno: może i powinien dać sobie
szansę. Choć droga do spotkania z Nim wcale
nie jest prosta.
EXPRESS POST, LUTY 2015
5
Życie
w zawieszeniu
Lectio
divina
w Ząbkowicach Śl.
Zamiast wyrzeczeń – wyzwanie, zamiast
postu – postanowienia. Coraz więcej osób
postanawia podjąć nie lada wyczyn, jakim
jest przejście Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej
rozmawiamy z dominikaninem o. Marcinem
Barańskim oraz Szymonem Średzińskim.
Kolejny dzień budzi się do życia. Terminarz w telefonie przypomina o zadaniach, które niecierpliwie czekają, by się nimi zająć. Ruszam. W drodze
mijam charakterystyczne mury z koroną kolczastego drutu. W radiu słychać słowa piosenki nocny reflektor teren przeczesuje. Nie dla wszystkich
była to ostatnia noc w więzieniu lub areszcie.
Przeciętny człowiek blokuje w sobie myśl o tym,
co dzieje się po drugiej stronie muru. Ten świat
jest tak inny od tego na zewnątrz, że nie jesteśmy
w stanie wyobrazić sobie jak wygląda w nim życie. Szczęk zamykanych krat, zgrzyt kluczy, ciągła
kontrola – to zewnętrzne wymiary, wizytówka
miejsca, które wpływa na człowieka. Tutaj każdy
dzień biegnie według swoistego rytmu. Rytm
życia – więziennego i tego na wolności – nie jest
taki sam. Aktywność to przywilej, napędza człowieka. Bezruch osłabia – zwłaszcza ducha.
Ale jest jeszcze jedno miejsce, które bardzo trudno otworzyć. Wnętrze człowieka. Tam niełatwo
znaleźć odpowiedni klucz zwłaszcza wtedy, gdy
jest zamknięte od środka. W wielu przypadkach
kara więzienia to efekt przestępstwa – morderstwa, gwałtu – jednak początek to pogmatwane
życie bez miłości i troski. Zaklęty krąg przemocy,
alkoholu, narkotyków, przeplatany rozpaczliwymi próbami zwrócenia na siebie uwagi. Czasem
w jedyny ze znanych sposobów – łamiąc prawo.
Terapeuci, wychowawcy czy kapelani pracujący
z więźniami podkreślają, że ogromna większość
osadzonych z powodu najcięższych przestępstw
to ludzie skrzywdzeni już jako dzieci, których rany
trudno zagoić. „Medialni więźniowie” zamykają
się w sobie – przynajmniej spora część z nich –
i w niczym nie przypominają „bestii” z pierwszych
stron gazet. Odczuwają bunt, złość, ale też rozpacz
z powodu tego, co zrobili. Mierzą się każdego dnia
z nienawiścią w sobie i do siebie. Zostają opuszczeni i odrzuceni przez bliskich. Tracą rodziny i przyjaciół. Wpadają w bezgraniczną pustkę i szukają
spokoju w swoim wnętrzu.
Ogromnej siły i pokory wymaga, by poprosić
rodzinę swojej ofiary o przebaczenie, ale jest to
możliwe. Słowa matki zapewniającej, że wybaczyła, gdy pochowała swoje dziecko i modli się za
pana N. to znak Bożej łaski. I odpuść nam nasze
winy, jako i my… brzmią całkiem inaczej niż zwykle. Ale to dopiero początek. Przebaczyć sobie
i uwierzyć w Boże Miłosierdzie to wyzwanie. Są
ludzie, którzy je podjęli i wygrali. Udało im się na
nowo poskładać życie z kawałków, nawet pomimo niechęci ze strony otoczenia.
Czy za kratami można znaleźć Boga? Można,
jeśli tylko odnajdzie się człowieka… w sobie.
„Wampir”, gangster czy diler – dla większości
wyrzutki społeczeństwa, ludzie bez przyszłości.
Jednak dla Boga to nie beznadziejne przypadki,
ale ktoś, o kogo warto walczyć. Mimo wszystko.
We Wrocławiu opiekę duszpasterską w zakładach karnych pełnią Ojcowie Oblaci.
6
EXPRESS POST, LUTY 2015
Początki EDK związane są z Krakowem. Stmatąt po raz pierwszy w 2009 r.
wyruszyło 150 śmiałków. Kilka lat później Archidiecezja Wrocławska przyłączyła się do rozszerzenia tej idei.
Szymon: Inicjatywa rozpoczęła się w 2013 r.
W liczącej 50 km drodze, w milczeniu przerywanym jedynie rozważaniami Misterium Męki Pańskiej, z Wrocławia na Ślężę wzięło udział 50 osób.
Było to faktycznie ekstremalne doświadczenie –
termometry wskazywały -10°C.
Dlaczego EDK to dobry sposób na
przeżycie Wielkiego Postu?
o. Marcin: Kiedy przypatrzymy się postaciom biblijnym, okazuje się, że wiele z nich, gdy mówi do
nich Bóg, dostaje zaproszenie, by wyruszyć w drogę. Ojciec wiary – Abraham – wychodzi ze swego
domu, by doświadczyć bliskości Boga. Takie przeżycie podróży jest bardzo mocno zakorzenione
w tradycji chrześcijańskiej. Przygotowując się do
Świąt Wielkiej Nocy chcemy wyruszyć. Po pierwsze, podjąć decyzję, po drugie, wejść na drogę
z pewnym zachwytem. Po tym etapie przychodzi
moment trudu, szarości, zwyczajności, zmęczenia,
ciemnej i późnej nocy, aż w końcu dochodzimy do
celu. To jest obraz naszej wędrówki w życiu, ale
i rozwoju wiary.
Jak wygląda taka droga?
o. Marcin: Idziemy w małych grupach 5-8 osobowych. Każda z nich niesie krzyż, uczestnicy otrzymują także rozważania. Sami decydują, kiedy się
zatrzymają, gdzie będzie stacja Drogi Krzyżowej.
Odczytują wtedy teksty dotyczące każdej stacji,
a potem, idąc w górę, zastanawiają się nad nimi.
To jest dodatkowa trudność: pojawia się zmęczenie fizyczne, do tego dochodzi moment modlitwy,
kontemplacji, medytacji...
Szymon: Gdy podjąłem decyzję, by wybrać się na
EDK, nie zdawałem sobie sprawy, z czym to się
wiąże. Szybko zostało to zweryfikowane. Kiedy na
40-45 km jest 12 stopni mrozu i każdy krok sprawia
ból, wtedy nasza wiara przechodzi od deklaracji do
czynów. Mimo że nogi odmawiają posłuszeństwa,
ostatnie 5 km – wejście Ślężę – jest momentem zawahania. Ale wiem, że na górze czeka Bóg. To doskonały obraz naszego życia. Nie należy się zatrzymywać i warto walczyć o zdobycie szczytu.
Co czuje człowiek, kiedy zdobywa
szczyt?
Szymon: Ostanie kilkaset metrów nie czułem już
nic, byłem zrezygnowany i zobojętniały. Wszedłem na szczyt ostatkiem sił i wtedy całe te negatywne uczucia prysnęły. Nie jestem w stanie opisać
tych emocji. To trzeba przeżyć. EDK jest praktyką indywidualną. Każdy doświadczenie zdobycia
szczytu przeżywa inaczej. Zapraszamy, by to przeżyć. Szczegóły na stronie: www.edk.org.pl.
Św. Jan Paweł II w Liście Apostolskim Novo
Millennio Ineunte przypomniał Kościołowi
jakim skarbem jest Słowo, przez które Bóg
mówi do człowieka. Ojciec Święty zwrócił uwagę: „Konieczne jest zwłaszcza, aby
słuchanie słowa Bożego stawało się żywym
spotkaniem, zgodnie z wiekową i nadal aktualną tradycją lectio divina, pomagającą
odnaleźć w biblijnym tekście żywe słowo,
które stawia pytania, wskazuje kierunek,
kształtuje życie.” (NMI 39)
Praktyka lectio divina jest przede wszystkim takim słuchaniem i rozważaniem
Słowa Bożego, które umożliwia spojrzenie
na własne życie z Bożej perspektywy. Aby
słuchać Boga potrzeba ciszy i skupienia
dlatego rekolekcje i sesje lectio divina są
przeżywane w klimacie pustyni, to znaczy
w pełnym milczeniu.
Zaproszenie do wejścia na drogę lectio divina brzmi szczególnie aktualnie w roku
duszpasterskim, który właśnie przeżywamy. Słuchając słów Jezusa: „Nawracajcie się
i wierzcie w Ewangelię” będących hasłem
tego roku oraz przeżywając Wielki Post, odkrywamy, że modlitwa Słowem Bożym pomaga zmieniać ludzkie myślenie i otwierać
się na Boże prowadzenie.
W domu rekolekcyjsnym księży pallotynów
w Ząbkowicach Śl. w roku 2015 odbędą się
następujące sesje lectio divina: 20-22 lutego; 6-8 marca; 19-21 czerwca oraz rekolekcje lectio divina: 6-14 lipca; 1-9 sierpnia.
Informacje i zgłoszenia:
www.rekolekcje.org
Serdecznie zapraszamy!
ks. Marek Chmielniak SAC
Bać się należy diabła,
nie Jezusa
O sensie wielkopostnego nawrócenia mówi
bp Ignacy Dec, Biskup Świdnicki
Ks. Roman Tomaszczuk: Popiół na głowie biskupa i głowie „szeregowego” wiernego wygląda tak samo,
o co tu chodzi?
Bp Ignacy Dec: – Rzeczywiście wygląda
tak samo. Wszyscy bowiem jesteśmy grzesznikami i wszyscy potrzebujemy nawrócenia
i pokuty. Przyjęcie na głowę popiołu na
początku Wielkiego Postu oznacza podjęcie
programu nawrócenia do Pana Boga, nawrócenia na prawdę i na dobro. To wyruszenie w drogę powrotną do domu
Ojca, w Jego kochające ramiona.
Popielec
bp Ignacy Dec przyjmuje z rąk
bpa Adama Bałabucha znak
posypania głowy popiołem
Foto: Ks. Roman Tomaszczuk /Foto Gość
Raz w roku spowiadać
się – wielu na tym poprzestaje… na ile to
wystarczy?
– Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o minimum: raz w roku. Niektórzy na tym poprzestają,
a szkoda, gdyż każda spowiedź – sakrament pokuty – przynosi nam nie tylko przebaczenie, ale także
łaskę, moc do bycia bliżej Pana Boga i wierniejszego trwania na drogach prawdy i miłości. Daje nam
nadzieję, że mimo wszystkich problemów a nawet
tragedii wciąż możemy kochać.
Jak pokochać Boże miłosierdzie? Jak
nie bać się spowiadać?
– Dobrze byłoby wziąć do ręki „Dzienniczek” św.
Siostry Faustyny., przyłączyć się do odmawiania
Koronki do Bożego Miłosierdzia. Bać się należy
tylko diabła, a nie miłosierdzia. W sercu każdego
człowieka kryje wielka tęsknota za bezpieczeństwem, które dać może tylko Bóg. Warto do tego
sięgnąć.
A biskup? – u kogo się spowiada?
I jak często?
– Pracując w seminarium spowiadałem się u spowiedników seminaryjnych. Jako biskup najczęściej spowiadam się na Jasnej Górze, a jestem tam
prawie każdego miesiąca w ciągu roku. W latach
kapłańskich spowiadałem się przeważnie co dwa
tygodnie. Jak miałem potrzebę, to i częściej. Raz
w życiu – pamiętam, przystąpiłem do spowiedzi
dwa razy w ciągu jednego dnia. Teraz staram się
spowiadać nie rzadziej niż raz na miesiąc.
Jan Paweł spowiadał się co tydzień – był
aż tak wielkim grzesznikiem?
– Był wielkim świętym, dlatego odkrył piękno
i moc sakramentu pokuty. Spotykał w nim Boga,
który dawał mu to czego potrzebował do rozeznawania Jego woli, do prowadzenia Kościoła w uległości Jezusowi Chrystusowi, otwierał się na działanie Ducha Świętego. Bo w sakramencie pokuty
Bóg nie tylko przebacza nam grzechy, ale napełnia
nas darami Ducha Świętego, uzdalnia do dobra
nasze myślenie, mówienie i działanie.
Z powrotem
pokochać
Postanowienia podejmowane podczas
Wielkiego Postu warto skierować na pogłębienie, oczyszczenie czy odnowienie miłości małżeńskiej i rodzinnej. Codzienność
ze swoimi prozaicznymi sytuacjami domaga
się od członków rodziny szczególnej uwagi
i wysiłku, by była czytelnym znakiem miłości. „Bliźni” – to najpierw i przede wszystkim, ten z kim żyję na co dzień: mąż, żona,
dzieci, dziadkowie.
A co jeśli zaległości w szkole miłości są
zbyt duże? Warto skorzystać z pomocy i to
na różnym poziomie. Jeśli trzeba, można
zasięgnąć rady psychologa, terapeuty czy
doradcy życia rodzinnego. W Diecezjalnej Poradni Życia Rodzinnego dyżurują specjaliści (także logopeda, prawnik
i duszpasterz) którzy służą bezpłatnymi
poradami wszystkim, którzy potrzebują
wsparcia. – Co ważne, specjaliści kierują
się wartościami chrześcijańskimi i w swojej pracy ukierunkowani są na ocalenia
i odnowienie miłości małżeńskiej a nie
na jej rozbicie czy dewaluację (szczegóły
na www.diecezja.swidnica.pl lub www.poradniarodzinna.wix.com) – zaznacza Anna
Dziadkowiec, dyrektor poradni.
Poradnia organizuje także specjalne warsztaty dla ojców. – Zapraszamy 21 marca
wszystkich którzy ojcami już są, ale tych,
którzy ojcami będą – zachęca. – Warsztaty
według programu tato.net to znakomita
okazja do odkrycia potencjału jaki drzemie
w każdym mężczyźnie a który sprawia, że
zwykła troska o rodzinę staje się przygodą
życia – dodaje.
Redakcja:
Agata Combik, ks. Cezary Chwilczyński, ks. Szymon Helwin, ks. Marek Chmielniak SAC, Patrycja Jenczmionka-Błędowska,
Adam Kiwała, Żanna Korba, Grzegorz Kryszczuk, Krzysztof Kunert, ks. Mirosław Maliński, Lilianna Sicińska, Adrianna Sierocińska,
Marta Wilczyńska, Krzysztof Kaszub, ks. Sławomir Marek, ks. Roman Tomaszczuk, ks. Przemysław Pojasek, Marek Kośny
Zdjęcia: Agata Combik, ks. Jerzy Babiak, ks. Cezary Chwilczyński, ks. Roman Tomaszczuk, Marlena Bielińska, portalmedialny.pl,
Mały Gość Niedzielny, facebook.com
Grafika: Robert Leonhard
Dla zabieganych i potrzebujących solidnej
podstawy do umocnienia lub odbudowania małżeństwa zasadniczą kwestią jest
umiejętność prowadzenia dialogu małżeńskiego. Najlepszą w Polsce szkołą dialogu są
Ikona Małżeńska
– obraz miłości kobiety i mężczyzny
Foto: Ks. Roman Tomaszczuk /Foto Gość
warsztaty dla małżeństw prowadzone przez
Ruch Spotkania Małżeńskie. – Weekendowe spotkanie może być nie tylko szkołą
dialogu ale znakomitą randką: mąż i żona,
tylko dla siebie, wreszcie mają czas dla najważniejszych spraw swojego życia, swojej
miłości – mówi Ewa Stolarczyk, liderka
ruchu w diecezji świdnickiej (szczegóły na
www.spotkania-swidnica.pl).
Nowością w skali regionu są dni skupienia
dla małżeństw niesakramentalnych. – Jeśli
chcą oni budować katolicką rodzinę, często
nie wiedzą czym się kierować w swoim życiu, jaka jest przestrzeń dla nich dostępna,
co Kościół tak naprawdę o nich myśli, gdzie
jest ich miejsce – zaznacza ks. Roman Tomaszczuk, diecezjalny duszpasterz rodzin.
– Proponujemy dwa terminy dnia skupienia w Świdnicy: 7 marca i 11 kwietnia. Zapraszamy na spotkanie ze specjalistami od
spraw duchowych, prawa kanonicznego
i małżeńskiego dialogu. Szczegóły na www.
diecezja.swidnica.pl lub bezpośrednio: [email protected]
EXPRESS POST, LUTY 2015
7
8
EXPRESS POST, LUTY 2015
Download

Express Post - Radio Rodzina