INNOWACYJNIE WSPIERAMY
EKONOMIĘ SPOŁECZNĄ
Znajdź swoją drogę.
Pomożemy Ci postawić kropkę nad „i”.
Człowiek - najlepsza inwestycja
Publikacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim
człowiekiem.
Dante Alighieri
Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego,
czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap
w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Mark Twain
Publikacja przygotowana w ramach realizacji projektu „Innowacyjny system wsparcia rozwoju ekonomii
społecznej w subregionie ostrołęckim” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach
Europejskiego Funduszu Społecznego, Program Operacyjny Kapitał Ludzki, Priorytet VII Promocja integracji
społecznej, Działanie7.2 Przeciwdziałanie wykluczeniu i wzmocnienie sektora ekonomii społecznej,
Poddziałanie 7.2.2 Wsparcie ekonomii społecznej.
Copyright  Fundacja „Fundusz Współpracy” & Stowarzyszenie Krajowy Ruch Ekologiczno–Społeczny
Warszawa 2012
W człowieku drzemie potencjał
– rozmowa z psychologiem, coachem, trenerem
Iwoną Majewską-Opiełką
Iwona Majewska-Opiełka – psycholog,
specjalista w zakresie kierowania ludźmi,
mentor, coach i doradca dla najwyższej
kadry kierowniczej. Prekursorka ruchu
rozwoju potencjału człowieka w Polsce
i twórczyni koncepcji logodydaktyki.
Od 1990 r. w ramach własnej firmy
prowadziła szkolenia i doradztwo
w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych,
była współzałożycielką Akademii Sukcesu
w Chicago. W 2000 r., już w Polsce,
powołała do życia Akademię Skutecznego
Działania, która opiera się na świadomym
wpły waniu na podświadomość,
doskonaleniu własnego charakteru oraz
kształtowaniu życia w zgodzie z życiowym
posłannictwem i zasadami.
Fot. ASDIMO
Czy człowiek może żyć sam?
Może, tylko po co? I co to znaczy żyć „sam”? Tylko
dla siebie? Bez bliskich relacji? Oczywiście, człowiek
może tak funkcjonować, ale prawdopodobnie nie
będzie szczęśliwy. Jeśli nawet nie robi czegoś dla
innych, to ludzie są dla niego punktem odniesienia.
Z drugiej strony, nawet wtedy, kiedy jest się samemu,
można być dla innych. Viktor Frankl w „Woli
sensu” napisał, że w takiej transcendentności,
w przekładaniu swojego życia na życie innych można
znaleźć prawdziwy sens życia. A ja sobie myślę,
że nie tyle znaleźć, ile uświadomić go sobie. W takim
lub innym sensie, ludzie tak naprawdę żyją z ludźmi
i dla ludzi.
Dużo Pani mówi i pisze o człowieku w kontekście
innych ludzi, o tym, że poznaje on sens swojego
życia we współdziałaniu. Spółdzielnie socjalne są
właśnie taką integracją, choć zawodową. Co można
zyskać ze współpracy z innymi ludźmi?
Dla wielu osób robienie czegoś wspólnie z innymi jest
normalną sprawą i nie wiem, czy człowiek coś wtedy
zyskuje, to dla niego standard życia. Dla innych, to że
robi się coś dla ludzi i z ludźmi, oznacza uspokojenie
sumienia, radość ze wspólnej pracy, z tego, że
ktoś się cieszy z jego obecności. Dla jeszcze innych
współdziałanie określa rozwój – w sensie poznawania
innych ludzi, uczenia się od nich, eksploracji innych
światów. Ludzie są jak książki – jeśli ktoś dużo
czyta, ma warianty różnych żyć. Jeżeli ktoś pomaga
innym ludziom, pracuje z nimi, nawet niekoniecznie
uważając, że pomaga, to go wewnętrznie ubogaca.
Generalnie, bez uwzględniania potrzeb i pragnień
innych ludzi trudno znaleźć szczęście.
www.ostroleka.iwes.pl
Żeby jednak do integracji doszło ludzie muszą się
ruszyć z miejsca… Jak ich „wyrwać” z marazmu,
zainspirować?
Ja nie jestem zwolenniczką „wyrywania” kogokolwiek
z czegokolwiek. To sami ludzie muszą zrobić pierwszy
krok. Jak świat światem ludzie się dzielili, dzielą
i dzielić będą pod względem potrzeb i sposobów
działania. Czasami to, co jednym się wydaje
niewystarczające, innych satysfakcjonuje. Po prostu
dobrze im z tym, co mają. Natomiast ludzi zawsze
można inspirować. Kiedy mieszkałam w Stanach
Zjednoczonych brałam udział w programie „Śnieżna
kula”, budującym lokalnych młodzieżowych liderów
wchodzących do problemowych środowisk w celu
zrobienia czegoś dobrego i pokrzepiającego. To byli,
nawiązując do tytułu jednej z moich książek, tacy
„agenci pozytywnej zmiany”. Lokalni liderzy poprzez
kontakt, rozmowę, dobre przykłady pokazywali
osobom w trudnej sytuacji życiowej inny świat.
A nie jest to zadanie łatwe. Bardzo często ci ludzie są
hermetyczni, równie hermetyczne są ich środowiska.
Przebywają w tak zamkniętych miejscach, że „agenci
pozytywnych zmian” nie potrafią do nich dotrzeć. Nie
czytają pozytywnej literatury, są nieufni – oczywiście,
mają prawo do tego, żeby żyć na swój sposób.
Natomiast warto pomagać tym, którzy naprawdę
chcą tej pomocy. Może nie „wyrywać” z marazmu
tych, którzy nie chcą być „wyrwani”, ale inspirować
tych, którzy chcą być zainspirowani?
W projekcie mamy liderów lokalnej społeczności,
którzy inicjują tworzenie spółdzielni, i tych, którzy
po prostu chcą pracować. Ale często obie grupy
boją się zmian, często myślą, że jest już na nie za
późno…
Zawsze powtarzam, że ludzie nie boją się zmian, ale
konsekwencji tych zmian. Trzeba po prostu dotrzeć
do tego, co się kryje za lękami, za tym, że ktoś czegoś
nie chce. I czasami trzeba przyjąć do wiadomości, że
to nie jest lęk, ale po prostu niechęć do podniesienia
się z miejsca i zrobienia czegokolwiek. Często za
brakiem aktywności kryje się również brak zaufania:
do liderów, do instytucji, do fundacji, do różnego
rodzaju osób, które tę pomoc chcą nieść. Inna
sprawa to brak poczucia własnej wartości, brak wiary
w siebie, poczucia, że „dam radę”. Moim zdaniem
www.ostroleka.iwes.pl
za biernością najczęściej stoi wygoda. Czasami nie
potrafimy tego zrozumieć, bo patrzymy na ludzi
przez pryzmat swojej mentalności. Spotykam się
z sytuacjami, kiedy ktoś nazywa biednymi tych,
którym do głowy nie przyjdzie, że żyją w nędzy…
To jest kwestia różnych poziomów rozumienia,
różnych stylów życia. Często opowiadam historię,
która to świetnie obrazuje. Pewnego razu biznesmen
przebywając na wyspie w domu wczasowym wyszedł
na lunch i zobaczył rybaka, który siedział pod palmą.
Zapytał się go, dlaczego ten nic nie robi. Rybak na to,
że dzisiaj złowił już wystarczająco dużo ryb i właśnie
skończył pracę. Biznesmen zasugerował, że gdyby
połowił trochę dłużej, to zarobiłby więcej pieniędzy,
kupiłby sobie następny kuter, zatrudnił ludzi, a potem
to już by tylko leżał pod drzewem i odpoczywał. Rybak
na to: „A co ja teraz robię?”. Jeżeli więc ludzie boją
się zmian, ale chcieliby je w swoje życie wprowadzić,
to można im pomóc w budowaniu poczucia własnej
wartości i zaufania, można ich otoczyć opieką
i wsparciem. Czasami jednak ludzie mogą nie chcieć
zmian, mogą mieć inną hierarchię wartości.
Słuchając Pani mam takie wrażenie, i wskazują
na to zresztą różne badania, że na naszych oczach
tworzy się pewien styl życia, styl przedsiębiorczości
– bardziej społecznej, zaangażowanej, typu „slow
life”. W jakich kolorach widzi Pani przyszłość
spółdzielni socjalnych?
Idea jest piękna. Przedsiębiorstwo społeczne pozwala
pracować i zarabiać pieniądze, a przy tym nie „wciąga”
tak, jak to robi korporacja. Natomiast wszystko
zależy od sposobu prowadzenie takiej spółdzielni
socjalnej. Jeśli nie przyniesie ona ekonomicznych
efektów, jeśli się okaże, że źle zostały określone plany
biznesowe, że siła intelektualna i ekonomiczna jest
niewystarczająca, to traci ona sens istnienia. Nie ma
nic złego w tym, że spółdzielnia przynosi duży zysk.
Pieniądze są fantastyczną sprawą, ale wszystko zależy
od tego, co z tymi pieniędzmi zrobimy. Ja życzyłabym
i sobie, i innym, żeby ludzie zarabiali duże pieniądze,
a potem wydawali je z sensem i z pożytkiem dla
innych ludzi.
Wspomniała Pani o potencjale intelektualnym. I tutaj właśnie objawia się rola lidera lokalnej społeczności,
który tworzy spółdzielnię. Co taki lider powinien w sobie mieć?
To wszystko, co każdy inny. Przede wszystkim powinien być uczciwy. A poza tym muszą go charakteryzować
jeszcze trzy elementy. Po pierwsze, lider powinien umieć stymulować i prowadzić ludzi do osiągnięcia celu.
Musi mieć wystarczająco dużo poczucia własnej wartości, żeby nie musiał rządzić, ale żeby umiał słuchać
i wydobywać z otoczenia potencjał. Druga sprawa, powinien mieć autentyczny entuzjazm, umieć wyzwalać
go w sobie i w innych. Żeby to robić, musi być człowiekiem, który myśli pozytywnie, ma poczucie obfitości,
czyli wiarę w to, że jest, że możne tworzyć. Nie może żyć w kategorii poczucia braku, tak jak funkcjonuje trzy
czwarte Polski, czyli, że bieda, że bezrobocie, że kryzys, że… Po trzecie powinien umieć wyzwalać w ludziach
to, co najlepsze, budować i sklejać to wszystko, co kształtuje rzeczywistość przedsiębiorstwa. Myślę, że
łatwiej jest się odnaleźć przywódcom w strukturze hierarchicznej, bo ludzie na dole liczą się z tym, że ktoś
ich prowadzi. W przypadku spółdzielni socjalnych lider musi mieć w sobie autorytet, żeby ludzi tak ująć
i uwiarygodnić swoją pozycję, aby chcieli za nim podążać.
„Lider spółdzielni socjalnej powinien umieć
wyzwalać w ludziach to, co najlepsze,
budować i sklejać to wszystko,
co kształtuje rzeczywistość przedsiębiorstwa”
Ekonomia społeczna, to jednak nie tylko spółdzielnie socjalne, to ludzie i podmioty tworzące jej otoczenie:
organizacje pozarządowe, instytucje runku pracy, ośrodki pomocy społecznej itp. Często pytają, jak
radzić sobie z ludźmi, którzy przychodzą do nich po pomoc, czasem roszczeniowo. Jak rozwiązywać takie
sytuacje?
Ja jestem zwolenniczką puszczania na głęboką wodę. Asystowanie w pomocy sprawia, że ludzie nie uczą
się zachowań rynkowych. Czasami nawet lepiej jest dać nie tyle wędkę, co nauczyć łowić. Moim zdaniem
w programach społecznych większy nacisk powinno się położyć na budowanie charakteru człowieka. To ważna
sprawa również z punktu widzenia potrzeb szkoleniowych pracowników otoczenia ekonomii społecznej.
Za mało się ich uczy spójności wewnętrznej, poczucia własnej wartości. Zbyt mało się im mówi o uczciwości,
i to nie w kategoriach wartości religijnej, ale jako warunku skuteczności działania. Nic dziwnego, że czasami
słyszę: „ja się nie nadaję do biznesu, jestem za uczciwy”. Dlatego tak ważne jest wsparcie człowieka od
wewnątrz, zbudowanie siły w środku, a nie tylko kreowanie zewnętrznej rzeczywistości. Wszyscy mówią
o tym, żeby robić, robić, robić, a ja twierdzę, że żeby coś zrobić, najpierw trzeba być kimś, utwardzić charakter.
Popatrzmy na lidera spółdzielni socjalnej – taka osoba musi mieć autorytet i wiarygodność. Wszystko
jest w porządku, do kiedy się udaje, ale może nastąpić kryzys i wtedy okaże się, że nasz przywódca to na
zewnątrz lew, a w środku „zajęcze serce”. Tu nie chodzi o postawę, bardziej o charakter i wartości, które są
prawdziwym motorem działań. Tylko to, co jest autentyczne, może naprawdę owocować.
Rozmawiała Magdalena Mojduszka
www.ostroleka.iwes.pl
O PROJEKCIE
„Innowacyjny system wsparcia rozwoju ekonomii społecznej w subregionie ostrołęckim” zakłada
wielopoziomową i wieloetapową pomoc dla osób w trudnej sytuacji życiowej i dla instytucji sektora
ekonomii społecznej.
DLA OSÓB ZAGROŻONYCH WYKLUCZENIEM SPOŁECZNYM
Co zyskają?
Kto?*
• osoby mieszkające w jednym z powiatów:
makowskim, ostrołęckim, pułtuskim,
wyszkowskim, ostrowskim
lub w Ostrołęce
• stabilne zatrudnienie w firmie,
którą będą współtworzyć
• bezrobotni
• praktyczne szkolenia i warsztaty
• niepełnosprawni
• usługi prawne, księgowe i marketingowe
• nieradzący sobie z problemami
• zwrot kosztów dojazdu na szkolenia i warsztaty
• 20 000 zł jako wkład „na start” własnego
przedsiębiorstwa socjalnego
• usługi tłumacza języka migowego
* Szczegółowe informacje nt. osób, które mogą wziąć udział
w projekcie znajdują się w regulaminie rekrutacji
na stronie projektu
• wsparcie psychologiczne i doradztwo zawodowe
• pomoc w opiece nad dziećmi w trakcie zajęć
DLA PODMIOTÓW EKONOMII SPOŁECZNEJ Kto?
Co zyskają?
m.in.:
• współpracę z samorządem
• spółdzielnie socjalne
• doradztwo w zakresie prowadzonej działalności
• organizacje pozarządowe
• usługi prawne, księgowe i marketingowe
• spółdzielnie inwalidów i niewidomych
• szkolenia
• centra i kluby integracji społecznej
• wsparcie w budowaniu i rozwijaniu partnerstw
DLA INSTYTUCJI RYNKU PRACY I INTEGRACJI SPOŁECZNEJ
Kto?
• urzędy pracy
• ośrodki pomocy społecznej
• inne instytucje rynku pracy
• inne instytucje pomocy i integracji społecznej
Co zyskają?
• pomoc w tworzeniu stabilnych
miejsc pracy dla klientów
• wsparcie w budowaniu i rozwijaniu partnerstw
DLA OSÓB PRAWNYCH
Kto?
• organizacje pozarządowe
• jednostki samorządu terytorialnego
• kościelne osoby prawne
www.ostroleka.iwes.pl
Co zyskają?
• wsparcie w założeniu spółdzielni socjalnej
• 20 000 zł na przyjętego członka lub zatrudnienie
osoby zagrożonej wykluczeniem społecznym
• szkolenia i doradztwo
Czas ekonomii społecznej
jest zawsze
– rozmowa z ministrem ds. rynku pracy
Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club
Dominiką Staniewicz
Dominika Staniewicz - członek i założyciel Stowarzyszenia Interim
Managerów oraz Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia. Wykładowca
akademicki w trakcie doktoryzacji. Od ponad 10 lat piastuje stanowiska
kluczowe dla organizacji w sektorze prywatnym. Socjolog, ekspert
ds. rynku pracy, zarządzania zasobami ludzkimi oraz komunikacji. Autorka
i wykonawca audytów oraz wdrożeń z obszarów miękkich wspierających
procesy transformacji w przedsiębiorstwach. Ekspert Business Centre
Club ds. rynku pracy.
Fot. BCC
Czy to dobry czas na ekonomię społeczną?
Każdy czas jest dobry na ekonomię społeczną. To
jest budowanie społeczeństwa odpowiedzialnego,
które zaczyna być przedsiębiorcze i trochę dzięki
umiejętnościom nabywanym w trakcie budowania
spółdzielni socjalnej, staje się jeszcze bardziej
przedsiębiorcze i odpowiedzialne. Co równie ważne,
ekonomia społeczna pokazuje, że ludzie zbierając
się i działając razem są w stanie zrobić więcej niż
samodzielnie. Spółdzielnia socjalna jako taka jest
bardzo dobrym rozwiązaniem, ale pod warunkiem,
że mieści się w granicach przedsiębiorstwa, a nie
fundacji, czyli kiedy myśli się o niej w kategoriach
biznesu.
Czy to znaczy, że ekonomia społeczna sprawdza się
w czasach kryzysu?
Sprawdzi się, jeśli przedsiębiorstwo społeczne
będzie miało misję, wizję i plan działania. Ekonomia
społeczna jest jedną z najlepszych metod aktywizacji
bezrobotnych, jak również osób, które mają trudności
ze znalezieniem miejsca na rynku pracy.
Dla kogo spółdzielnie socjalne są największą
szansą?
Właściwie szansą są dla każdego, ale przede
wszystkim dla ludzi chcących współpracować i zrobić
coś ze swoim życiem. To jest w ogóle clou ekonomii
społecznej – tzn. przekazywanie odpowiedzialności
na ludzi, którzy mają pomysł, chcą go wspólnie
realizować i w ten właśnie sposób wejść na rynek
pracy, a nie cedowanie tej odpowiedzialności na
państwo, aby nas dotowało. Z drugiej strony jednak,
gdybyśmy wszyscy zostali przedsiębiorcami, to kto by
był pracownikiem?
www.ostroleka.iwes.pl
Podczas zakładania spółdzielni socjalnej grupa decyduje o profilu swojej działalności. Jakie specjalizacje,
Pani zdaniem, zapewnią jej powodzenie na rynku?
Nie sugerowałabym żadnych specjalizacji, ponieważ ani ekonomia, ani rynek pracy nie trawią pustki. Zawsze
są jakieś potrzeby. Pytanie brzmi: czy ludzie, którzy tworzyliby przedsiębiorstwa społeczne, są na tyle
kreatywni, żeby znaleźć taki obszar, w którym będzie zapotrzebowanie na określonego typu usługi czy
produkty. Mimo że spółdzielnie socjalne mają trochę inny charakter, to należy je traktować tak jak inne
przedsiębiorstwa funkcjonujące na wolnym rynku.
„Spółdzielnie socjalne są szansą dla każdego,
ale przede wszystkim dla ludzi, którzy chcą
współpracować i zrobić coś ze swoim życiem”
Jakich rad mogłaby Pani udzielić liderowi lokalnej społeczności, który podjął decyzję, że stworzy spółdzielnię
socjalną?
Po pierwsze, nie powinna to być osoba bardzo młoda, ale z pewnym doświadczeniem, która zna rynek i jest
w stanie wygenerować zapotrzebowanie na określoną usługę. Oczywiście zawsze możemy się zintegrować
zawodowo bez zapotrzebowania na tę usługę, bez zamówień i zleceń, ale tym sposobem daleko nie
„zajedziemy”, niewiele to zmieni w naszej rzeczywistości. Na pewno liderem spółdzielni społecznej powinna
zostać osoba, która ma wizję i duże poczucie misji. Warto bowiem pamiętać, że ideą przedsiębiorstwa
w ekonomii społecznej nie jest generowanie zysków jako takich, czyli przyczynianie się stricte do rozwoju
firmy. Bardziej chodzi o budowanie świadomości, ułatwianie wejścia na rynek pracy i świadczenie pracy.
Nasz projekt wspiera również podmioty otoczenia ekonomii społecznej, czyli instytucje rynku pracy, ośrodki
pomocy społecznej itp. Jakie rady ma Pani dla osób, które na co dzień pracują z ludźmi wykluczonymi
społecznie?
Czasami są różne powody tego, że wymagamy większej opieki. Pytanie, czy dana osoba jest roszczeniowa,
czy też faktycznie potrzebuje wsparcia. To są dwie bardzo różne rzeczy, bo czasami opiekujemy się
ludźmi, którzy tej opieki nie potrzebują. Bywa też, że źle definiujemy osoby niepełnosprawne – często
są to osoby pełnosprawne, ale mają swoje przywary. Każdy z nas je ma, każdy ma chorobę, która w jakiś
sposób utrudnia nam funkcjonowanie. Stawiałabym na to, żebyśmy zaczęli pracować z ludźmi, nie traktując
ich jako upośledzonych, oczywiście poza bardzo trudnymi kategoriami, kiedy faktycznie nie są w stanie
funkcjonować, bo są obłożnie chorzy. My wszyscy jesteśmy niepełnosprawni wtedy, kiedy uwierzymy we
własną niepełnosprawność. Należy rozwiązywać problemy, a nie wspierać ludzi ubezwłasnowolniając ich
w zakresie podejmowania decyzji, wmawiając im, że jest ciężko. Działając w ten sposób nie wygenerujemy
w ludziach potrzeby zmiany ich życia, ale stosunek roszczeniowy. Moim zdaniem osobom defaworyzowanym
na rynku pracy potrzebne jest stawianie celów i budowanie oczekiwań – jeśli nie będą realizowali celów,
poniosą tego konsekwencje. Branie wsparcia, bez świadomości, decyzji i realizacji, nie niesie za sobą żadnych
zmian. Tymczasem w naszym społeczeństwie zbyt często mamy przyzwolenie na bycie roszczeniowym.
Trzeba to podejście zmienić.
Rozmawiała Magdalena Mojduszka
www.ostroleka.iwes.pl
Oni spróbowali i nie żałują
Okiem lidera lokalnej społeczności
Spółdzielnia Socjalna „Inicjatywa”
Bystrzejowice Trzecie k. Lublina
Piotr Parafiniuk
Fot. SS „Inicjatywa”
O prowadzeniu własnej firmy myślałem już od liku lat. Pierwszą działalność gospodarczą założyłem z kolegami
– było trudno i zakończyło się niepowodzeniem. Do następnej próby postanowiłem przyłożyć się bardziej. Dwa
lata przygotowań i bacznego obserwowania rynku zaowocowało istniejącą oficjalnie od 14 sierpnia 2011 r. SS
„Inicjatywa”. Obecnie liczy ona 5 członków. Nie czuję się jeszcze liderem lokalnej społeczności, bo spółdzielnia
działa na rynku zbyt krótko. Dajemy sobie czas na rozwój. Mam nadzieję, że dzięki pracowitości członków
spółdzielni i mojemu zdeterminowaniu uda nam się odnieść sukces. Moim marzeniem jest stworzenie
takiego przedsiębiorstwa, które dzięki najwyższej jakości usługom będzie konkurencyjne na rynku.
Jak spółdzielnia zmieniła moje życie? Przede
wszystkim mogę pomagać osobom bezdomnym
i bezrobotnym – miałem z nimi do czynienia
od najmłodszych lat. Nie ukrywam również, że
ogromnie cieszy mnie fakt, że sam dla siebie jestem
szefem. Nie chcę spoczywać na laurach. Działając
w obecnych realiach gospodarki należy się ciągle
rozwijać, doskonalić wiedzę, wkraczać w nowe
branże, a z działalności nieopłacalnej powoli się
wycofywać. Moim celem jest dbanie o klimat
w zespole, bo członkowie spółdzielni powinni się
znać i szanować. Bardzo korzystnie na atmosferę
w pracy wpływają wspólne wyjazdy integracyjne,
a nawet jeśli zabraknie na to środków, miło jest
też spędzić czas przy ognisku lub grillu.
Fot. SS „Inicjatywa”
Początki były trudne. Miałem problemy z pozyskaniem pierwszych klientów. Słysząc, że spółdzielnia zatrudnia
osoby bezrobotne i bezdomne, klienci stawali się nieufni i podejrzliwi. Przyciągnęła ich atrakcyjna cena
oferowanych usług, choć przekonanie ich do współpracy zajęło kilka miesięcy. Pamiętam pierwsze zlecenie
– remont w prywatnej katolickiej szkole. Jej właściciel był bardzo zadowolony z wykonanej przez nas
przebudowy. Potem było już łatwiej, mogliśmy powołać się na doświadczenie. Zaczęto nas traktować jak
fachowców w branży remontowo-budowlanej, polecać innym. Odnieśliśmy już pierwsze sukcesy: byliśmy
finalistami konkursu na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku w kategorii Pomysł na Rozwój oraz
zdobyliśmy Nagrodę Publiczności w konkursie na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku.
www.ostroleka.iwes.pl
Okiem kobiet powracających na rynek pracy
Spółdzielnia MaM
Warszawa
Małgorzata Falis
Fot. MM
mamy
Lubimy podkreślać, że nasza spółdzielnia powstała w ramach projektu skierowanego do matek z dziećmi,
a nie dla osób wykluczonych społecznie. Większość członków naszej spółdzielni stanowią osoby, które są
w niej z wyboru. Tak przynajmniej było w moim przypadku i dwóch innych koleżanek – mamy po 30 kilka
lat i wcześniej zawsze pracowałyśmy. Życie ułożyło się jednak w taki sposób, że dzieci zatrzymały nas na
dłuższą lub krótszą chwilę w domu. Nie chciałyśmy wracać do pracy od 8.00 do 16.00 i czasami, kiedy szef
sobie zażyczy, w niedzielę o 19.00. Tutaj to my decydujemy, kiedy i jak chcemy pracować, np. w niedzielę, bo
chcemy zarobić dodatkowe pieniądze na świątecznym kiermaszu. Spółdzielnia to firma, która od początku
powstaje według naszego pomysłu.
Wszystko zaczęło się wiosną 2011 r. Najpierw były szkolenia, w czasie zajęć opieka nad dziećmi. Początkowo
grupa liczyła 16 kobiet, obecnie mamy 3 członków spółdzielni pracujących na stałe, 2 współpracujących i 2
dorywczo spoza spółdzielni. Ja zostałam wybrana prezeską. To najciekawsza praca, jaką miałam. Zawsze byłam
aktywna, jedyna nowość jest taka, że nigdy wcześniej nie byłam kierowniczką. Moim zdaniem najtrudniejsza
w spółdzielni socjalnej jest sama ustawa, która powoduje pewne problemy. Duże napięcia stwarzają
rozbieżności w doświadczeniu życiowym i zawodowym poszczególnych członków przedsiębiorstwa. Poza
tym trudne są sprawy księgowe – dwie trzecie mojego czasu pracy spędzam szperając w lukach prawnych.
Podobne trudności dotyczą zresztą każdego przedsiębiorcy w Polsce. Ludzie mają mylne wyobrażenie o tym,
jak działają spółdzielnie. To nie jest tak, że przychodzi się do pracy i dostaje pensje. Nadal nasze stawki są
bardzo niskie, bo mało sprzedajemy – podlegamy normalnym prawom rynku i konkurencji.
Choć obecnie Spółdzielnia MaM liczy tylko kilka osób, to uważam, że wyszło
nam to na dobre. Pozostały kobiety, które są bardzo zaangażowane, i choć
jest nas garstka, to czasem przychód mamy większy niż wtedy, kiedy
spółdzielnię tworzyło 14 osób. Co prawda, wyrabiamy się ze zleceniami, ale
bardzo dużym kosztem. Chcemy rozwijać sklep internetowy – wystawiamy
tam nie tylko swoje produkty, ale też wyroby innych osób, na zasadzie
prowizji. Zdecydowanie chcemy pójść w kierunku produktów kobiecych,
typu torby, a w przyszłości rozszerzyć ofertę o produkty dla dzieci
– bo z tym się kojarzymy.
10
www.ostroleka.iwes.pl
Fot. Spółdzielnia MaM
Okiem długodystansowca – na rynku od 2005 r.
Spółdzielnia Socjalna UsługowoHandlowo-Produkcyjna
Byczyna na Opolszczyźnie
Anna Olek
Fot. SS UHP w Byczynie
Nasza spółdzielnia powstała w czasach, kiedy sektor ekonomii społecznej dopiero raczkował. Nie było jeszcze
ustawy o spółdzielniach socjalnych, a w naszej gminie bezrobocie sięgało ponad 20 proc. Większość osób
utrzymywała się z rolnictwa, funkcjonowały PGR-y, brakowało zakładów pracy. Osoby bezrobotne szukały
zatrudnienia w pracach interwencyjnych czy robotach publicznych zaglądając do Urzędu Miejskiego i Ośrodka
Pomocy Społecznej w Byczynie. Organizowano spotkania w celu zapoznania osób z możliwością stworzenia
własnego miejsca pracy w spółdzielni socjalnej. W ten sposób wyłoniła się grupa 15 osób – głównie mężczyzn
w bardzo różnym wieku – która założyła spółdzielnię. Rzeczą niespotykaną było wtedy poręczenie dotacji
w wysokości 105 tys. zł ze strony Gminy Byczyna.
Fot. SS UHP w Byczynie
Początkowo naszym profilem działalności była branża remontowobudowlana. Realizowaliśmy zlecenia od klientów indywidualnych, spółdzielni
mieszkaniowych, startowaliśmy w przetargach. Po 2 latach przeszliśmy proces
restrukturyzacji, zmniejszył się skład członkowski. Zarejestrowaliśmy się
jako instytucja szkoleniowa i nieco zmieniliśmy profil działalności. Obecnie
zajmujemy się realizacją różnego rodzaju projektów, głównie szkoleniowych
i edukacyjnych, wspierających osoby pozostające bez zatrudnienia. Do niedawna
jako spółdzielnia prowadziliśmy również Inkubator Przedsiębiorczości Społecznej
i świadczyliśmy wsparcie szkoleniowo-doradcze dla podmiotów ekonomii
społecznej i grup inicjatywnych. Ostatnio otrzymaliśmy statuetkę jako Kapitalny
Beneficjent w kontekście realizacji projektów. Współpracujemy też z biznesem,
jesteśmy członkiem Opolskiej Izby Gospodarczej – nagrodzono nas Srebrnym
Laurem Umiejętności i Kompetencji. Poza tym komercyjnie organizujemy
różnego rodzaju szkolenia, konferencje, wizyty studyjne, świadczymy usługi
poligraficzne, zajmujemy się dostarczaniem materiałów budowlanych. Obecnie
spółdzielnia liczy 5 członków, wszyscy są zatrudnieni na umowę o pracę, ale np.
w ubiegłym roku na różne umowy zatrudnialiśmy 64 osoby.
Co jest najtrudniejszą sprawą w działalności spółdzielni? Na pewno, i to nie tylko w naszym przypadku, jest
to współpraca w zespole, porozumiewanie się, dogadywanie…. Nawet przy małej liczbie członków dbanie
o właściwe relacje międzyludzkie jest bardzo ważne. Bez wzajemnego zrozumienia i wsparcia sprawne
funkcjonowanie nie byłoby możliwe. My mamy to szczęście, że posiadamy wspólną wizję i cel, szanujemy
nasze miejsca pracy i zawsze możemy porozmawiać. Jednak nie zawsze jest to takie łatwe.
www.ostroleka.iwes.pl
11
INNOWACJE Z LUDZKĄ TWARZĄ
Jacek Ostrowski
Członek Zarządu
Fundacja „Fundusz Współpracy”
Fot. FFW
Od czasu, kiedy ekonomia społeczna na stałe wpisała się w krajobraz przedsiębiorczości w Polsce, Fundacja
„Fundusz Współpracy” aktywnie promuje jej idee. Ostatnimi przykładami naszych działań są projekty
„Innowacyjny system wsparcia rozwoju ekonomii społecznej w subregionie ostrołęckim” i „Innowacyjny
system wsparcia rozwoju ekonomii społecznej na południowym Mazowszu”. Nieprzypadkowo oba zajęły
wysokie miejsca w konkursie ogłoszonym przez Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Programów Unijnych.
Projekty zostały napisane w taki sposób, aby połączyć trzy ważne z punktu widzenia ekonomii społecznej
elementy: empatię, innowacyjność i rozwój.
Projekty są więc realizowane bez zbędnej biurokracji, z uwzględnieniem potrzeb ludzi i instytucji sektora
ekonomii społecznej. Aktywnie przy tym współpracujemy z miejscowymi gminami, organizacjami pomocy
społecznej, instytucjami rynku pracy – to one dysponują informacjami, potencjałem intelektualnym
i ekonomicznym oraz wolą tworzenia warunków do rozwoju partnerstw. Innowacyjnym rozwiązaniem
w projekcie jest Mobilny Punkt Wsparcia Ekonomii Społecznej, który umożliwia dotarcie do wymagających
pomocy, bez potrzeby wizyty w biurze projektu.
Realizując IWES bazujemy na 22-letnim doświadczeniu Fundacji we wspieraniu zmian systemowych w Polsce.
Od wielu lat prowadzimy działania na poziomie lokalnym – upowszechniamy idee spółdzielczości i instrumenty
finansowania ekonomii społecznej. W skali kraju – wspieraliśmy systemowo politykę rządu poprzez zarządzanie
programem EQUAL czy budowanie otoczenia instytucjonalnego i finansowego sektora. Pozostajemy również
w kontakcie z zagranicznymi instytucjami działającymi w obszarze ekonomii społecznej.
Jesteśmy partnerem w projekcie „Zintegrowany system wsparcia ekonomii społecznej”, który ma na celu
poprawę kondycji tego sektora w Polsce. Mamy ku temu potencjał. Organizujemy konferencje, seminaria,
debaty, szkolenia czy wyjazdy studyjne dla pracowników otoczenia ekonomii społecznej oraz doradców
biznesowych. Prowadzimy Centrum Ekonomii Społecznej dla województw: pomorskiego, warmińskomazurskiego i zachodniopomorskiego. Moim zdaniem, ekonomia społeczna jest prawdziwą szansą dla rynku
pracy w Polsce. Z myślą o tym, planujemy w tym obszarze dalsze działania.
12
www.ostroleka.iwes.pl
SZANSA NA SPOŁECZNY BIZNES
Marek Klimkowski
Prezes Zarządu
Stowarzyszenie
Krajowy Ruch Ekologiczno-Społeczny
Fot. KRES
Ekonomia społeczna w Polsce żyje rytmem ustalanym przez granty unijne. Z jednej strony cieszę się,
że dzięki nim powstaje coraz więcej ciekawych przedsięwzięć biznesowych, ale jednocześnie smuci mnie to,
jak nieliczne są przypadki projektów wykorzystujących lokalny potencjał i rozwijających się bez środków UE.
Nasza inicjatywa jest finansowana przez Unię Europejską, musimy więc funkcjonować w jej reżimie czasowym
i organizacyjnym. Osoby posiadające doświadczenie w komponowaniu wniosków o dofinansowanie ze
środków Unii Europejskiej wiedzą, jak wiele zróżnicowanych rezultatów należy wykazać w projekcie, by
mieć szansę na wsparcie finansowe z Brukseli.
W przypadku naszych projektów ma to być wzrost liczby działających spółdzielni socjalnych, ale także
promocja ekonomii społecznej, zwiększanie aktywności zawodowej osób zagrożonych wykluczeniem
społecznym czy integrowanie się III sektora. Najważniejszy jest jednak plan utworzenia przez nas sieci
spółdzielni socjalnych – co najmniej 11 w subregionie radomskim i 7 w subregionie ostrołęckim. Kluczową
formą pomocy są oferowane dla nich dotacje „na start”. Dzięki nim 18 grup inicjatywnych, mających pomysł
na biznes, uzyska dostęp do wsparcia kapitałowego. Projekty mają stanowić częściowe choćby panaceum
na podstawową bolączkę podmiotów ekonomii społecznej – słabość kapitałową.
Wybór subregionów to rezultat sugestii Stowarzyszenia KRES, które od początków swego istnienia działa
głównie na terenach wiejskich i w małych miejscowościach. Jako partner merytoryczny projektu wskazaliśmy,
że właśnie te dwa subregiony Mazowsza są przez nas najlepiej rozpoznane, co oznacza lepszą wiedzę o lokalnych
realiach, ale także bardziej rozwinięte kontakty z osobami i instytucjami w nich funkcjonującymi.
Owe 18 spółdzielni socjalnych to przede wszystkim szansa dla osób wykluczonych społecznie na normalne
funkcjonowanie w społeczeństwie. Zakładając choćby minimalną wymaganą prawem obsadę etatową tych
przedsiębiorstw będzie to w sumie przynajmniej 90 osób. Ich praca wywoła efekt pozytywnego domina:
poprawę warunków egzystencji ich rodzin, większe wpływy do budżetów lokalnych jednostek samorządu
terytorialnego, a jednocześnie mniejsze zapotrzebowanie na usługi instytucji opieki społecznej. Samo
dobro. Po cichu liczymy na jeszcze jeden efekt – dyfuzję ciekawych pomysłów biznesowych, dzięki której na
Mazowszu powstaną kolejne spółdzielnie socjalne, działające mimo braku wsparcia ze środków UE. Dopiero
wtedy uznam, że odnieśliśmy pełny sukces.
www.ostroleka.iwes.pl
13
Informacje o organizatorach:
FUNDACJĘ FUNDUSZ WSPÓŁPRACY (FFW) ustanowił w 1990 r. Skarb Państwa,
w wyniku potrzeby stworzenia wyspecjalizowanej i sprawnie działającej
organizacji, która w imieniu polskiego rządu w sposób przejrzysty zarządzałaby
środkami pomocowymi. Zadaniem Fundacji stało się wsparcie dla realizatorów
projektów współfinansowanych z pomocy zagranicznej, a także stymulowanie
rozwoju ekonomicznego i społecznego Polski. Obecnie FFW, jako jedna
z najdłużej działających i najbardziej doświadczonych instytucji w tym
obszarze, ma za sobą ok. 1 mln przeszkolonych osób i setki zrealizowanych
projektów.
STOWARZYSZENIE KRAJOWY RUCH EKOLOGICZNO-SPOŁECZNY (KRES) powstało
w 2003 r. jako lokalna inicjatywa osób zainteresowanych zagadnieniami
ochrony środowiska i wspierania rozwoju lokalnych społeczności. Od
tego czasu znacznie poszerzyło zakres działań: od edukacji ekologicznej
młodzieży, poprzez wspieranie osób niepełnosprawnych i bezrobotnych, aż po
tworzenie przedsiębiorstw socjalnych. Samo też jest niezależnym finansowo
przedsiębiorstwem społecznym.
GMINA DŁUGOSIODŁO mieści się w północno-wschodniej części Mazowsza,
na obszarach należących do Puszczy Białej. Obejmuje dużą część powiatu
wyszkowskiego. Na terenie Gminy istnieje 40 sołectw, które zamieszkuje ponad
8 tys. osób. Siedzibą Gminy jest Długosiodło, oddalone 80 km od Warszawy.
14
www.ostroleka.iwes.pl
Największą wartością na świecie
jest różnica między tym, czym jesteśmy,
a tym, czym moglibyśmy zostać.
Ben Herbstem
Człowiek stoi w swym własnym cieniu i dziwi się,
że jest ciemno.
Dlaczego rezygnować?
Tyle nieba mamy ponad nami.
Raoul Follerau
Przysłowie zen
Punkt Informacyjno-Doradczy
ul. Mickiewicza 15
07-210 Długosiodło
(Gminne Centrum Informacji)
e-mail: [email protected]
Infolinia projektu: +48 22 403 53 25
Skrzynka kontaktowa: [email protected]
Publikacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Download

broszura informacyjna