Trzeba działać, a nie tylko mówić
fot. Shutterstock
Z Krzysztofem Brzózką, dyrektorem Państwowej Agencji
Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, rozmawia Maria Cichy.
Maria Cichy: Podobno zakazany owoc smakuje najlepiej. Czy
zatem podniesienie granicy wieku, który uprawnia do zakupu
napojów alkoholowych, ma szansę odnieść jakiekolwiek rezultaty?
Krzysztof Brzózka: Badania naukowe prowadzone w Stanach
Zjednoczonych dowodzą, że w 25. roku życia kończy się kształtowanie ośrodkowego układu nerwowego.
Dopiero wtedy ludzki organizm jest w pełni pod tym kątem rozwinięty. Rzecz w tym, żeby w tym czasie nie
wprowadzać szkodliwych substancji – w tym wypadku alkoholu – do organizmu. Podniesienie granicy
wieku, uprawniającego do zakupu napojów alkoholowych, to prawna ochrona przed potwierdzonymi
naukowo, fizycznymi stratami w młodym organizmie. Oczywiście nie zmienia to faktu, że wielu młodych
ludzi, już po 21. roku życia, nadal będzie podejmować ryzykowne zachowania pod wpływem alkoholu.
Co można zrobić, żeby młodzi ludzie nie zaglądali przedwcześnie do butelki? Mówiąc krótko – wziąć się za
dorosłych, którzy im to umożliwiają. Można też próbować zmieniać nasze własne nastawienie do alkoholu,
obalać różne związane z nim mity, np. takie, że piwo to nie alkohol, albo że jeden mały łyk szampana nie
zaszkodzi. Młodzi ludzie bacznie nas obserwują. Niestety przyglądanie się nam, dorosłym, nie jest dla nich
najlepszą lekcją.
MC: Jakie argumenty przeciwko spożywaniu alkoholu przemawiają do młodzieży najsilniej, a które
spotykają się z niechęcią z jej strony?
KB: Młodzież ma swoje przekonania, swoje przyzwyczajenia i swój własny tok myślenia. Na pewno nie
powinno być tak, że zgromadzimy grupę nieletnich w jednym miejscu, wygłosimy najbardziej dramatyczną
pogadankę i od jutra już wszyscy będą wiedzieli, że w tym wieku nie powinni sięgać po alkohol.
O tym, że alkohol jest szkodliwy, wiedzą wszyscy. Ale wśród młodych ludzi panuje mylne przekonanie, że
ten problem ich nie dotyczy. Młoda osoba myśli sobie tak: „ten człowiek, który pijany śpi na ławce ma 50
czy 60 lat, a ja jestem młody; tamten jest uzależniony, a ja nie, on ma chorą wątrobę, a ja jestem zdrów jak
ryba i całe życie jeszcze przede mną.” To co działa na młodych ludzi, to nie poruszanie tematu szkodliwości
alkoholu, ale raczej wzmacnianie więzi rodzinnych, przyjazna szkoła, dawanie młodym ludziom narzędzi
asertywności, tak, żeby potrafili odmawiać grupie rówieśniczej i wiedzieli, jak miło spędzić czas bez
alkoholu. Bo oprócz tego, że wybiera się młodość w trzeźwości, trzeba jeszcze wiedzieć, jak ją spędzić.
Dlatego mówię o narzędziach, bo młoda osoba musi wiedzieć, jak samodzielnie podejmować decyzje i jak
skutecznie bronić własnego zdania.
MC: Jak odmawiać i nie stracić przyjaciół?
KB: Polecam nauczycielom i młodym ludziom naszą stronę internetową www.niebotak.pl. Tam każdy
znajdzie przykłady rozmów, podczas których ktoś namawia nas do picia alkoholu, a także propozycje
wybrnięcia z tego typu kłopotliwych sytuacji. Na stronie można się również dowiedzieć, w jaki sposób żyć
bez alkoholu, nie prowadząc przy tym smutnego trybu życia.
MC: Co ma zrobić nauczyciel, gdy widzi, że uczeń może mieć problemy z alkoholem? Gdzie szukać
pomocy dla takiego dziecka?
KB: Podstawową sprawą jest znalezienie przyczyny, dla której młody człowiek sięga po używki, czyli próba
pomocy w rozwiązaniu jego właściwego problemu. Nie chodzi o to, by zająć się tylko samym faktem, że
młody człowiek pije, ale tym, co się wydarzyło w jego życiu, że sięgnął po alkohol. Może taki uczeń ma
kłopoty w domu rodzinnym, może nie radzi sobie w szkole, a może całe jego towarzystwo pije i młody
człowiek nie potrafi w inny sposób dorównać i zaimponować rówieśnikom. Warto przyjrzeć się uważnie
otoczeniu takiego dziecka i poszukać głębszej przyczyny jego ryzykownych zachowań.
W każdej szkole jest wychowawca i psycholog. Są to osoby wyposażone w wiedzę i intuicję na temat tego,
jak pomóc takiemu uczniowi. Jeśli to nie odnosi skutku, można skorzystać z pomocy specjalistycznych
poradni, a nawet wysłać młodego człowieka na leczenie. Młodzi ludzie piją nadmiernie i szkodliwe, ale na
szczęście prawdziwe uzależnienie jest wśród nich rzeczą bardzo rzadko spotykaną.
MC: Co jeszcze można zrobić, by uniemożliwić młodzieży zakup alkoholu?
Wszystkie dokumenty – od Światowej Organizacji Zdrowia, przez dokumenty unijne, aż po polskie
prawodawstwo – podkreślają, jak ważna jest dla nas młodzież, i jak istotne są nasze działania, zmierzające
do tego, aby młodzi ludzie jak najpóźniej, i w jak najmniejszych ilościach sięgali po alkohol. Jego
spożywanie powoduje nieodwracalne zmiany na całe życie. A o tym, co będzie później, decyduje się
właśnie w młodości. Wszyscy zgodnie podkreślają, że młodzież jest naszym oczkiem w głowie, ale niestety
do dziś nie udało się wprowadzić, prostego, zdawałoby się, zapisu w ustawie, który mówi o tym, że każdy
młody człowiek, który chce zakupić alkohol, powinien wylegitymować się dowodem potwierdzającym
dorosłość. Jeżeli młoda osoba nie ma takiego dokumentu, towar nie powinien zostać sprzedany, zaś osoba,
która sprzedała go nieletniemu, powinna stracić zezwolenie na sprzedaż alkoholu. To jest właśnie cel
prawny naszej Agencji, aby tych młodych ludzi w sposób rzetelny uchronić od spożywania alkoholu.
Oczywiście zawsze będą zdarzały się wyjątki, ale należy zrobić wszystko, by było ich jak najmniej, a nie
tylko opowiadać, jak ważna jest młodzież. Trzeba działać!
MC: Dziękuję za rozmowę.
Download

Trzeba działać, a nie tylko mówić