Słowo numeru
str 1
NAJWIĘKSZY
TER A
40 ST Z
RON
D o datek Turyst yc zn y
na Dolnym Śląsku!
nr 07/2013 (55) wrzesień 2013
Prawny aspekt
zakupów w sieci
www.slowowroclawian.pl
cena 2.20 z³ (w tym 8 % VAT)
Tomasz Chudzinski
W obecnych czasach coraz
częściej spotykaną formą dokonywania zakupów jest realizowanie ich w ramach popularnych serwisów aukcyjnych
lub sklepów internetowych.
O tym, czym umowy kupna-sprzedaży zawierane przy pomocy tych serwisów różnią się
od tych zawieranych „w realu”
– jak również o czyhających na
nas zagrożeniach – w poniższym
artykule.
Oświadczenie woli
Zgodnie z przepisami kodeksu
cywilnego „wola osoby dokonującej czynności prawnej
może być wyrażona przez każde
zachowanie się tej osoby, które
ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez
ujawnienie tej woli w postaci
elektronicznej”. Oświadczeniem woli może być np. wyrażenie chęci zakupu określonego
produktu, na który trafiliśmy na
popularnym serwisie aukcyjnym. Klikniecie w ikonkę „kup
teraz” wywołuje skutki prawne
takie jak każda inna umowa
tzn. osoba, która dokonała tej
czynności (a ściślej właściciel
konta użytkownika), staje się
stroną dwustronnego stosunku zobowiązaniowego. Jako
taka, jest ona równocześnie
zobowiązana do uiszczenia
opłaty za zakupiony przedmiot/
usługę, jak również uprawniona
do domagania się od osoby,
która produkt wystawiła na
sprzedaż, wydania przedmiotu
transakcji. czytaj dalej str. 6
Skradziona
tożsamość
Podobno nie ma takiego samochodu, do którego nie można by się włamać. Wszystko jest tylko
kwestią czasu. Jednak łupem złodziei padają coraz częściej dobra niematerialne. Dane konta bankowego, PIN, PESEL, numer dowodu osobistego – każda z tych informacji ma swoją cenę, a skala
zagrożeń wciąż się rozrasta tak w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym.
czyt. str. 7
REKLAMA
Targowa Jesień
Początek jesieni jest doskonałą okazją do zapoznania się z trendami rynku. Sprzyjają temu liczne imprezy targowe, jakie odbywać się będą w naszym mieście. Start już 6.09. w Hali Stulecia.
Co jeszcze nas czeka?
czyt. str. 19-22
Po zdrowie
i urodę
Zdrowy styl życia to fraza, która w ostatnich miesiącach święci
triumfy. Coraz więcej osób chce żyć tak, by jak najdłużej cieszyć się zdrowiem. W jaki sposób możemy sobie pomóc, by jak
najpóźniej odczuwać dolegliwości? Co nas buduje, a co rujnuje?
czyt. str. 31
Było, czy wróci?
ISSN 2082-6761
INDEKS 275611
HRO
Słowo Wrocławian GazetaClokalna
Drzwi komuny już dawno za sobą zamknęliśmy, jednak coraz
częściej i coraz rzewniej wspominamy minioną rzeczywistość.
Za czym tęsknimy i czy naprawdę mamy ku temu motywy?
czyt. str. 35
Ñ Œ R O D O W I S K O . P R Z E C Z Y T A £ E Œ – P O D Aczwartek,
J D A24
L marca
E J 2011
str 2
Wstępniak
Spis treści
Gdyby młodość wiedziała,
gdyby starość mogła
Michał Ratajczak
Wrzesień jest z reguły smutnym miesiącem. Nie do śmiechu kilku milionom uczniów, którzy wracają do szkół,
choć – gdy zapytać samych zainteresowanych, szczególnie z młodszych klas – część przyszłych absolwentów
nie może się doczekać przekroczenia szkolnego progu. Rzednie za to mina rocznikom starszym, których coraz
mniej na początkowych apelach ze względu na utrzymujący się niż demograficzny, którego powody również nie
przyprawiają o radość. Coraz więcej małych Polaków rodzi się za granicami kraju, więc są to raczej obywatele
teoretyczni, bo raczej mało prawdopodobne, by, przyzwyczajeni do standardów życia na Zachodzie, zechcieli
z własnej woli przenieść się do kraju swoich rodziców czy dziadków.
Dziadkowie i pradziadkowie za to wspominają jeszcze wrzesień z sentymentem i lękiem, kiedy 1 i 17 dnia miesiąca
zawalił im się świat pod nogami i zamiast podążyć do szkoły, gdzie mieli się zmierzyć z nowymi problemami, by
zdać kolejny egzamin, musieli walczyć o własne życie, by przeżyć kolejny dzień. Współczesne perypetie uczniów
i studentów wydają się niczym wobec roku 1939. Oczywiście, że warunki odmienne i czasy nie te. Czas wojny nie
można porównywać tak łatwo do czasu pokoju, choć wtedy, jak i dziś wspólnym mianownikiem losu Polaków
okazywała się emigracja.
Położenie Wrocławia sprawia, że miasto jest atrakcyjne dla migrantów ze wschodniej części kraju, podczas gdy
przyszli emigranci znad Odry zapatrują się na niemieckie landy lub Albion. Co prawda odległość do Warszawy
i do Berlina jest porównywalna, to syreni gród ze względu na komunikacyjną barierę (wciąż fragmentaryczna
ekspresówka S8) pozostaje bardziej odległa. Ci z landów emigrują tylko na próbę, tak naprawdę kursując między
jednym i drugim krajem. Mają jeszcze nadzieję, póki utrzymuje się korzystny kurs waluty, ale decyzja o ostatecznych przenosinach wciąż pozostaje odroczona. Bo ciężko żyć tam, jak i trudno poradzić sobie tutaj.
A co z pozostającymi na miejscu? Nie jest jednak tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Odporność i zahartowanie
społeczeństwa są obrysowane cienką niewidzialną linią, po przekroczeniu której sytuacja w kraju czy regionie stanie
się co najmniej ciekawa, bo ciężko przewidywać reakcje oszukanych, nie tylko tych w internecie, ludzi. Cała sztuka
polega na podpatrywaniu innych i uczeniu się na błędach, o ile pozostaje do czego się odnieść. Dlatego młody niech
się uczy, a stary sobie niech nie żałuje. Drugi raz łaskawy los nie wyszczerzy swoich kłów. Tym samym próżno
narzekać na nudne lekcje i bezbarwne referaty, kiedy dach w szkole cały i nie słychać świstu zrzucanych bomb.
Powyższe porównanie jest dość przerysowane, a nawet zakrawa o karykaturę. Nie mniej jednak, niż zestawienia
kierowane wobec reszty polactwa (określenie R.A. Ziemkiewicza) dokarmianego papką medialną o pozornej
stabilności w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Tak co prawda jest, ale wcale być nie musi i nie wiadomo jeszcze,
jak długo. Póki co, nie słabnie ruch wymienny na autostradzie A4 od zachodniej granicy do Bielan. Niektórzy
budzą się z letargu przeświadczeni nawet, że wcale nie zasnęli i udają może już nie tyle wesołych, co obojętnych,
choć i im jest w głębi duszy smutno.
Wrzesień jednak jak medal i dwie strony posiada. Tą lepszą jest kończące się, ale zawsze, lato i otwierająca
się perspektywa wyjazdów letnio-jesiennych po zaległą dla niektórych przygodę i odzyskanie pogody ducha.
Prawdopodobnie pomocny okaże się w tym przedsięwzięciu dodatek turystyczny adresowany do wielbicieli
nicnierobienia od Przylądku Rozewie po najwyższą grań Rysów.
Na koniec jeszcze jedno pocieszenie. Jako nowy redaktor prowadzący życzę Czytelnikom i Czytelniczkom
powodów do uśmiechu w tym oraz nadchodzącym miesiącu, pamiętając, bez względu na wiek, że zawsze może
być nie tylko gorzej, ale i lepiej.
Wrzesień
Co się działo...
...we Wrocławiu – s. 4
...w Polsce – s. 5
...w gospodarce – s. 5
Miasto
Kacper Bławicki – Nowe po pierwszym dzwonku – s. 3
Marek Natusiewicz – Jak to z tymi „carrefourami” niegdyś bywało – s. 34
Temat numeru
Dominika Świątek – E-oszuści – s. 7
Prawo
Tomasz Chudzinski – Prawny aspekt zakupów w sieci – s. 6
Gdzie najtaniej?
Ewa Tomaszewska – Wrzesień w kieszeń – s. 8
Twój Relax
Bartosz Ozimiec – Wzdłuż granicy – s. 10-11
Natalia Lisicka – Czarodziejska góra – s. 11
Ewa Tomaszewska – Miołek dutki, ni mom nic – s. 12
Paweł Miziura – Kiedy gasną wulkany – s. 13
Tomasz Augustyniak – Wody i minerały – s. 15
Kamil Mec – Uroki Nowosądecczyzny – s. 16
Aga Kozłowska – Brak miejsca na nudę – s. 17
Ewa Tomaszewska – Bo w Kazimierzu… - s. 18
Ewa Gruba – Na zamku Inków – s. 18
Anna Łakoma – Cyd Sudetów – s. 23
Alina Markiewicz – Klimat całego świata – s. 23
Patrycja Rozborska – Najstarsze polskie góry – s. 24-25
Aga Kozłowska – Miasto dla starych i młodych – s. 26
Kacper Bławicki – W krainie Salamandry – s. 27
Michał Ratajczak – Północ po sezonie – s. 28-29
Dodatek targowy
Krzysztof Ziajka – Nowe potrzeby – s. 20
Joanna Lipska – Czworonożni – s. 21
Styl życia
Ewelina Najdrowska – Czy wiemy co jemy? – s. 33
Publicystyka
Wojciech Mach – Kryzysowe radości – s. 35
Sport
Ewa Gruba – Śląska przygoda w pucharze – s. 38
Będzie się działo
Wrzesień/Październik 2013 – s. 36-37
REKLAMA
Pełny spis firm Wrocławskich Dobrych Miejsc na przedostatniej stronie Słowa Wrocławian
JAK Janusz Koczański Usługi Rentgenowskie
Tel. 602 248 835
Bierutowska 63
OP TYK - OKULIS TA
ul. Pretficza 54A/1, Tel. 71 362 45 01
Wydawca: Magnes Media Sp. z o.o. [email protected] | Prezes Zarządu, redaktor naczelny: Emil Baran
Redaktor prowadzący: Michał Ratajczak [email protected] | Sekretarz: Ewa Tomaszewska | Dział reklamy: tel. 513 509 429
Stali współpracownicy: Adam Łącki, Jerzy Ziomek, Bogdan Ludkowski, Dariusz Parossa, Piotr Sutowicz | Druk: Polskapresse
Redakcja: Komuny Paryskiej 90, 50-452 Wrocław | Skład: Logos | Numer zamknięto 6 września 2013 | Wydanie 9 września 2013
Redakcja nie odpowiada za treść publikowanych listów i reklam. Materiałów nie zamówionych nie zwraca, zastrzega sobie prawo do skrótów w nadesłanych tekstach i listach.
Gazeta jest bezpłatna dla punktów biorących udział w programie „Wrocławskie Dobre Miejsca” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie”.
Punkty partnerskie „Wrocławskich Dobrych Miejsc” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie” nie mają prawa do pobierania opłat za rozdane egzemplarze gazety. Traktowane są one jako bezpłatne.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 3
Miasto
Nowe po pierwszym dzwonku
Kacper
Bławicki
W rozpoczętym właśnie roku szkolnym 2013/2014 naukę we wszystkich typach szkół podjęło ponad 4,5 mln uczniów, ale to i tak wynik
gorszy o ok. 45 tys. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Największy
spadek występuje w szkołach ponadgimnazjalnych. Na ubiegłorocznym poziomie pozostanie liczba uczniów w szkołach podstawowych,
ale tylko dzięki akcji posyłania do nich sześciolatków.
Zgodnie ze zmianami programowymi i organizacyjnymi,
które obowiązują od 1 września
2012 r., uczeń liceum ogólnokształcącego wybiera od 2 do 4
przedmiotów ujętych w podstawie programowej kształcenia
ogólnego w zakresie rozszerzonym. Co najmniej jednym
z tych przedmiotów powinna
być: historia, geografia, biologia,
chemia lub fizyka.
Powyższe rozwiązanie ma gwarantować zachowanie równowagi
pomiędzy nauczaniem przedmiotów ścisłych i humanistycznych,
a sama organizacja nauczania w liceum będzie w większym
stopniu dostosowana do indywidualnych zainteresowań uczniów,
co pozwoli im lepiej przygotować
się do egzaminu maturalnego
i studiów.
Uczeń technikum będzie miał
możliwość wyboru 2 przedmiotów ujętych w podstawie
programowej kształcenia ogólnego w zakresie rozszerzonym.
Jednym z nich powinna być geografia, biologia, chemia, fizyka
lub matematyka. Przedmioty
obowiązkowe takie, jak język
polski, języki obce nowożytne,
matematyka, wychowanie fizyczne, uczniowie obu typów
szkół będą realizowali w całym
okresie kształcenia.
A jakie zmiany czekają nauczycieli? Ci w roku szkolnym
2013/2014 będą mieli zwiększone
możliwości unowocześnienia
pracy szkół dzięki nowym, interaktywnym materiałom edukacyjnym na wszystkich poziomach
nauczania.
Realizowany jest projekt „Cy-
frowa szkoła”, który polega na
zaopatrywaniu szkół w nowoczesny sprzęt komputerowy i wykorzystywaniu nowoczesnych technologii do celów pedagogicznych.
Ponadto dobiegają końca prace
nad testową wersją e-podręcznika
do matematyki, a osiemnaście
podręczników do czternastu
przedmiotów będzie gotowych do
końca czerwca 2015 roku.
Także media otwierają się na edukację. W tym miesiącu unowocześnia rusza nowa odsłona Portalu
Edukacyjnego Telewizji Polskiej
– projektu tworzonego we współpracy z Ministerstwem Edukacji
Narodowej. Portal jest nowym
interaktywnym narzędziem TVP,
skierowanym do uczniów szkół
podstawowych, a docelowo – do
uczniów na wszystkich etapach
edukacji szkolnej.
REKLAMA
Raport Ministerstwa Edukacji
Narodowej przynosi wiele danych na temat współczesnego
szkolnictwa. Ten rok jest drugim pod względem wdrażania
zmian programowych i organizacyjnych w szkołach ponadgimnazjalnych. Ich celem jest
podniesienie jakości kształcenia
oraz lepsze przygotowanie młodzieży do życia w społeczeństwie
poprzez m.in. dostosowanie do
zmian zachodzących na rynku
pracy. Ze względu na potrzeby
gospodarki opartej na wiedzy
za szczególnie istotne będzie
stworzenie warunków, dzięki
którym wzrośnie liczba uczniów
zainteresowanych naukami ścisłymi i technicznymi, a w ich
następstwie liczba studentów wybierających taką ścieżkę edukacyjną.
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 4
Co się działo
w Polsce
Co się działo
WE WROCŁAWIU
– sierpień 2013
Przygotowała: Katarzyna Kupczyk
Powrót do przeszłości
Park z wiatrakami
W dniach 16-18 sierpnia
podczas zlotu pojazdów
zabytkowych MotoClassic można było podziwiać
samochody zagranicznych
i polskich marek, pochodzące nie tylko sprzed roku
1939, ale także powojenne,
aż po lata 80. ubiegłego wieku. Samochodowe okazy podczas tegorocznej edycja zostały
zaprezentowane w kilku miejscach. Ekspozycje pojawiły się
na Rynku, pod Halą Stulecia oraz na terenie Zamku Topacz.
W gminie Legnickie Pole
powstał park wiatrowy „Taczalin”, a 5 sierpnia zostały
uruchomione pierwsze wiatraki. W sumie działać mają
aż 22 wiatraki, które mają
być rozwiązaniem dla pozyskiwania źródeł energii
odnawialnej.
Zakupy PKP
Pendolino, nowoczesny pociąg prosto z Włoch, został zaprezentowany 11 sierpnia na Dworcu Głównym PKP. Jednak minie ponad rok, zanim maszyna będzie przewoziła pasażerów polskimi
torami, a i tak nie będzie mogła na większości tras rozwinąć
swojej maksymalnej prędkości 250 km/h, a „zaledwie” 160.
Fałszywy alarm
Przez rzekome podłożenie
bomby w budynku firmy
Globis, mieszczącym się
przy skrzyżowaniu ulic
Swobodnej i Powstańców
Śląskich, stanowiska pracy
musiało opuścić 350 pracowników. Zapowiadanej
przez „dowcipnisia” bomby nie znaleziono, a koszt całej akcji
to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Imprezowa dzielnica pod
kontrolą?
Nowy posterunek policji, mający funkcjonować 24 godziny
na dobę, powstaje przy ul. Antoniego 25. Lokalizacja nie jest
przypadkowa, bo jednostka będzie sąsiadowała z klubami
pasażu Niepolda i sfrustrowanymi mieszkańcami okolicznych
ka mienic. Lokatorzy często kierowali skargi na zbyt
głośnych klubowiczów. Czy
stała bliskość patrolu faktycznie wyciszy nocne życie na
tyłach kina?
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Och, piękno!
Wybor y m iss bi k i n i połączone
z pokazami mody odbyły się 3 sierpnia we wrocławskim Wake Parku na
Gliniankach. Podczas Bikini Exlusive
Party kandydatki do miana tej najpiękniejszej pokazywały się w strojach kąpielowych oraz stylizacjach
obranych na letnią pogodę. Rozrywkę
zapewniała również muzyka elektronicznay.
Czeskie echa
Cmentarz św. Wawrzyńca, stare kino Lwów,
sz pit a l przy ul. Kasprowicza za mieniły
się w czeską Pragę lat
60. Wszystko to na potrzeby serialu oraz filmu
„Gottland”. Scenariusz
powstał na podstawie
zbioru reportaży Mariusza Szczygła.
Indyjski zwyczaj we Wrocławiu
Na wzór indyjskiego ś w ięt a r a d oś c i
Holi, kiedy porzuca
się wszelkie problemy
i troski, 17 sierpnia
przy ul. Wróblewskiego ochotnicy obsypali się kolorowymi
proszkami w ramach
Festiwalu Kolorów.
Wydarzenie stworzyło kipiące optymizmem i radością widowisko kolorowych ludzi.
Koniec objazdów
Podróżni, korzystają c y z t r a mwaj ów
linii 2, 17, 6, 7, 14,
20 i 24, nie będą już
musieli narzekać na
zmienione trasy i komplikacje wynikające
z konieczności jazdy
autobusami zastępczymi. Zakończył się
prawie miesięczny remont torów przy ul. Piłsudskiego i ul.
Świdnickiej, a 17 sierpnia tramwaje wróciły na poprzednie trasy.
Magnolia rośnie
W sierpniu rozpoczęły się prace
przygotowawcze, które zmierzają do dobudowania nowej
powierzchni Centrum Magnolia
od strony ul. Legnickiej. Powstaną nowe sklepy, lokale restauracyjne oraz zostanie powiększona
sfera rekreacyjna dla rodzin
z dziećmi.
Intensywne prace
Sier pniowe prace nad
nowym budynkiem Politechniki Wrocławskiej,
n a z w a n y m BI BL I O TECH-em, to już ostatni
etap przygotowań prowad zonych w nowym
budynku uczelni. Pozostanie go tylko wyposażyć
i oczekiwać na nowych
użytkowników.
Fantastyczna rocznica
Jazzda po mieście
W tym roku minęło 20 lat od pierwszego konwentu fantastyki we Wrocławiu. Z tej okazji odbył się jubileuszowy konwent
„Szedariada – 20 lat później” w dniach 16-18 sierpnia. Uczestnicy mogli wziąć udział w rozmaitych prelekcjach, warsztatach,
spotkać się z pisarzami fantastyki i wziąć udział w grach RPG.
Pod koniec 2013 roku zostanie otwarty we Wrocławiu klub jazzowy Vertigo, będący niejako kontynuacją
słynnej Rury przy ulicy Łaziennej.
Właściciele przyszłego lokalu już
teraz stawiają na promocję przez
organizowanie koncertów w atrakcyjnych przestrzeniach miasta. Jazz
pod szyldem Vertigo rozbrzmiewał
m.in. w Sali Wielkiej Ratusza, Oratorium Marianum i Auli Leopoldina.
Kolejnym punktem było Muzeum
Architektury, gdzie 16 sierpnia przez
licznie zebraną publiką zagrała wrocławsko-trójmiejska grupa Pink Freud.
wrzesień 2013
Co się działo
W POLSCE
Stanisław Mrożek nie żyje
Polski dramaturg, światowej sławy pisarz zmarł 15
sierpnia w Nicei w wieku
83 lat. Zgodnie z wolą
z m a rłego pog r z eb m a
się odbyć w Krakowie.
Ost at n i ra z St a n isław
Mrożek odwiedził ojczyznę w czerwcu 2013, kiedy
przyjechał do Wa rszawy na teatralną premierę
swojej sztuki pt. „Karnawał, czyli pierwsza żona
Adama”.
– Sierpień 2013
Polacy podejmują ryzykowne
wakacje
O ile niektóre biura podróży ze względu na niebezpieczną sytuację w Egipcie, która może stworzyć zagrożenie dla polskich obywateli tam podróżujących, odwołują swoje loty do tego kraju, inne
agencje turystyczne wciąż sprzedają oferty Polakom. Ci jednak
decydują się podjąć ryzyko, mimo ostrzeżeń Ministerstwa Spraw
Zagranicznych, które zaleca wybór na miejsce wypoczynku inny
kraj niż Egipt. Fala protestów jest co prawda znacznie oddalona
od plaż wybrzeża, co nie znaczy, że turyści powinni unikać miejsc
publicznych, większych miejscowości i centrów handlowych.
Co się działo
w Polsce
REKLAMA
str 5
Niesnaski w polityce
Agencja Reuters zakomunikowała, że premier Donald Tusk
ma zamiar odwołać ze stanowiska ministra finansów Jacka
Rostowskiego, a na jego miejsce już poszukuje zastępcy.
Ta dymisja miałaby być jednym z elementów rekonstrukcji rządu, zaplanowanej na najbliższe trzy miesiące. Jednak
informacji nie potwierdził rzecznik rządu Paweł Graś.
Twierdził, że nie ma przesłanek, aby Rostowski został zdymisjonowany. Czy krążąca informacja okaże się prawdą, czy
to tylko próba odwrócenia uwagi publicznej przez rządzącą
PO od sondaży?
Co się działo
W GOSPODARCE
– Sierpień 2013
Bulwersująca przeprowadzka
Polska Agencja Prasowa podała informację o przenosinach fabryki oporników z włoskiej Modeny do Polski
– dokładna lokalizacja nie została ujawniona. W związku
z tym wybuchł protest włoskich polityków oraz związków
zawodowych. Powodem zamieszania było wywiezienie
z fabryki podczas przerwy wakacyjnej całego sprzętu bez
poinformowania o tym pracowników, którzy po powrocie
do pracy nie zostali wpuszczeni na teren obiektu. Właściciele są oskarżani o złamanie przepisów kodeksu pracy.
Oszczędzanie Polaków w OFE
Instytut GfK Polonia przeprowadził badania na temat stosunku
Polaków do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Więcej niż połowa
ze. Raczej źle lub bardzo źle – takiego zdania było łącznie 37% respondentów. Tylko 20% badanych byłoby skłonnych przenieść
swoje pieniądze z rachunku w OFE do ZUS-u, a 79% odpowiadających stwierdziło,
że pieniądze zebrane w f u ndusza ch
emerytalnych są indywidualne, a nie publiczne. Z kolei 70%
Polaków wolałoby
otrzymywać część
emerytury z ZUS-u,
a część z otwartych
funduszy.
Lech Free znika ze sklepów
Kompania Piwowarska podjęła decyzję o wycofaniu
ze sklepów 20 tysięcy butelek piwa bezalkoholowego Lech Free ze względu na wadliwość produktu
– piwo ma inny smak oraz nieprzyjemny zapach na
skutek podwyższonego poziomu dwóch substancji.
Piwo z trefnej partii nie jest mimo wszystko szkodliwe dla człowieka. Wycofywane butelki oznaczone
są serią 2116 lub 2118 – Kompania Piwowarska
udziela wskazówek, jak je wymienić na właściwy
zamiennik.
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Prawo
Prawny aspekt zakupów w sieci
Tomasz
Chudzinski
Kto jest stroną umowy?
cydowanie utrudnionym,
o ile w ogóle możliwym, będzie dowodzenie, iż ktoś inny
skorzystał z naszego profilu.
Ku przestrodze
mi zabezpieczającymi przed
nieuprawnionym posługiwaniem się cudzym kontem
są niewątpliwie unikalny
nick oraz hasło, które znać
powinien tylko użytkownik.
Pełnią one rolę swoistej „wizytówki”, dlatego z rozwagą
(jeśli w ogóle) powinniśmy
REKLAMA
Jak już było wspomniane – stroną transakcji
jest, co do zasady, osoba
będąca właścicielem konta
użytkownika na określonym
portalu. Najważniejszymi,
często też jedynymi, forma-
Kontynuacja ze str. 1
str 6
udostępniać wspomniane
dane innym osobom. Najlepiej jest jednak traktować
je jako dane poufne, osobiste, wręcz wrażliwe (chociażby na wzór numeru PIN do
karty płatniczej). Pamiętajmy
o tym, że przy ewentualnym
sporze przed sądem zde-
Ostatnimi czasy coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których użytkownik
„przez pomyłkę” wystawił
na sprzedaż samochód wart
kilkanaście tysięcy złotych
na aukcji bez określenia ceny
minimalnej, tudzież za kwotę
czysto symboliczną, z pominięciem np. trzech ostatnich
zer w opcji „kup teraz”. Co
następuje w przypadku takiej
nieostrożności, gdy inny
użytkownik portalu skorzysta z takiej „okazji”? Pozostają nam dwie możliwości.
Pierwszą z nich jest zawarcie
ugody, w której nasz kontrahent zrzeka się roszczenia
za określoną kwotę pieniężną, albo obrona w procesie
sądowym o wydanie rzeczy,
który niewątpliwie zostanie
nam wytoczony. Drugie wyjście jest o wiele bardziej ryzykowne, a powoływać możemy się przy nim na błąd co
do treści czynności prawnej
z art. 84 KC lub sprzeczność
czynności prawnej z zasadami współżycia społecznego
– art. 58§2. W takiej sytuacji wynik procesu zależy
od konkretnego stanu faktycznego – w sprawach tego
typu mieliśmy zarówno wyrocznie uwzględniające roszczenie powoda, jak również
takie, które kończyły się jego
zdecydowanym oddaleniem.
W niekorzystnej
dla nas sytuacji możemy się
także znaleźć, będąc drugą
stroną umowy, czyli osobą
kupującą. Warta wspomnienia jest sytuacja, w której
użytkownicy serwisu aukcyjnego licytowali ZDJĘCIE telefonu komórkowego!
Aukcja i jej warunki (m. in.
kilkukrotny, wręcz nachalny,
apel o dokładne przeczytanie,
co jest przedmiotem sprzedaży) były skonstruowane tak,
że zwycięzca aukcji niewątpliwie będzie zobowiązany
do zapłacenia kwoty kilkuset
złotych za produkt, który
z realnym wykonywaniem
połączeń telefonicznych
ma raczej niewiele wspólne-
go. Trudno jednak pominąć
fakt, iż duża wina w tej sytuacji leżała po stronie kupującego, który, mimo wszelkich
znaków na niebie i ziemi, nie
dopełnił obowiązku dokładnego zapoznania się z ofertą
i produktem, który zamierzał
nabyć. Jednak sąd sądem zapozna się z faktami, nie zaś
z „niedopatrzeniem” poszkodowanego. No i oczywiście
trudno się temu dziwić.
Najprostszą drogą
do uniknięcia opisanych błędów jest oczywiście ostrożność i trzeźwe myślenie, o co
gorąco apeluję do naszych
Czytelników. Szkoda tracić
czas i pieniądze na „odkręcanie” spraw, których na
dobrą sprawę można było
„nie zakręcać”.
Tomasz Chudzinski,
Prawnik
[email protected]
Zawieszenie działalności i co dalej?
Chyba każda branża od czasu do czasu styka się z tzw. „martwym
okresem”. Nadmorskie miejscowości zazwyczaj zapadają w zimowy sen, branża sportów zimowych narzekają z kolei na brak
klientów w okresie letnim. Część przedsiębiorców decyduje się
więc na zawieszenie działalności.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Zawieszenia działalności można dokonać na czas od 30 dni
do 24 miesięcy. W tym okresie
przedsiębiorca zobligowany jest
do nieosiągania przychodów wynikających z czynności, których
dotyczy branża. Nie oznacza
to jednak, że wszystkie czynności
są zabronione. Co można robić
podczas zawieszenia działalności?
Warto się dowiedzieć, jak można wykorzystać przepisy, by nie
ponieść strat.
--> Podczas zawieszenia przedsiębiorca ma prawo m.in. do:
--> wykonywania czynności,
które są niezbędne do zachowania czy zabezpieczenia źródła
przychodów,
--> przyjmowania należności
powstałych przed zawieszeniem,
ale też regulowania zobowiązań,
--> brania udziału w postępowaniach sądowych, które dotyczyły
działań sprzed zawieszenia działalności,
--> zbywania własnych środków
trwałych i wyposażenia.
Jakie wydatki można
uznać za celowe i istotne podczas zawieszenia działalności?
Przede wszystkim trzeba mieć
na uwadze podatek od nieruchomości i wydatki przeznaczane
na ochronę majątku działalności.
Ponadto istotne są także należności wynikające z konieczności
przedłużenia polis ubezpieczeniowych. Dodatkowo możliwe
jest także regulowanie, podczas
zawieszenia, zobowiązań powstałych przed okresem zawieszenia.
Wśród nich wymienić można chociażby regulowanie opłat wynikających z rachunków telefonicznych
(dotyczy numerów firmowych),
należności leasingowe, koszty
prowadzenia rachunków bankowych czy też opłaty za wynajem
pomieszczeń biurowych.
Istnieją także koszty,
których nie można uznać za podatkowe. Do takich zaliczyć należy odpisy amortyzacyjne czy
koszty, które organ skarbowy nie
uzna za celowe (np. wydatki na
promocję i reklamę firmy). I rzecz
chyba najważniejsza: zawieszenie
działalności nie zwalnia przedsiębiorcy z obowiązku złożenia
zeznania rocznego PIT.
Jak widać na powyższym przykładzie, zawieszenie
działalności wiąże się zarówno
z możliwościami, jak i obowiązkami. Warto więc dobrze zaplanować
czas, podczas którego nasza działalność będzie zawieszona. Tak
na wszelki wypadek.
Biuro Rachunkowe
Calculo sp. z o.o. sp. k.
Jana Długosza 19 B/19
51-162 Wrocław
[email protected]
tel.: +48 71 325 21 78
tel./fax 71 78 72 131
tel. kom. +48 515 163 911
tel. kom. +48 515 163 912
www.calculo.com.pl
wrzesień 2013
str 7
Temat numeru
Dominika
Świątek
Podobno nie ma takiego samochodu, do którego nie można by się
włamać. Wszystko jest tylko kwestią czasu. Jednak łupem złodziei
padają coraz częściej dobra niematerialne. Dane konta bankowego,
PIN, PESEL, numer dowodu osobistego – każda z tych informacji
ma swoją cenę, a skala zagrożeń wciąż się rozrasta tak w świecie
rzeczywistym, jak i wirtualnym.
Surfując po Internecie nagle,
zupełnie przypadkiem, trafiamy na stronę jakiegoś nieznanego nam sklepu internetowego
i po krótkim przeglądzie asortymentu zapada decyzja o kupnie. Klikamy ikonkę „wrzuć
do koszyka” i już po chwili na
naszej poczcie pojawia się e-mail z prośbą o potwierdzenie
danych np. kod i numer karty
kredytowej oraz prośba o wpłacenie należytej sumy na podane
niżej konto. Jesteśmy zadowoleni z tak szybkiej reakcji sklepu, więc szybko przelewamy
odpowiednią kwotę i czekamy
na przesyłkę, która, o dziwo, nie
przychodzi. Zniecierpliwieni
szukamy strony internetowej
naszego sklepu i okazuje się,
iż strona o podanym adresie
nie istnieje a numer, pod który
dzwonimy jest nieosiągalny.
W tym momencie zdajemy sobie sprawę, że padliśmy ofiarą
oszustwa internetowego tzw.
phishingu. Niestety, nie jesteśmy w stanie nic już zrobić i z
pewnością nie możemy liczyć
na zwrot pieniędzy. Ale dlaczego policja nie złapała oszusta?
Ano, dlatego, że na ogół takie
strony istnieją tylko kilka godzin. Jeżeli chcemy uniknąć takiej sytuacji wystarczy spojrzeć
na pasek adresu strony www
i wiemy już, że znajdujemy się
na stronie logowania do nie
istniejącego banku.
Nieobcy ofiarom internetowych oszustów jest tzw. pharming, czyli kradzież tożsamości. Jednak po co złodziejowi
nasza tożsamość? Choćby do
założenia fałszywego konto
na portalu Ebay i handlowaniu w naszym imieniu. Ale jak
to się wszystko dzieje?
Metoda na agenta
Dostajemy e-mail na naszą
pocztę z ciekawą ofertą pracy.
Nadawca e-maila proponuje
na m sta nowisko Fi na ncial
Agent i prosi o wysłanie CV.
Następnie podpisujemy umowę.
Wszystko odbywa się oczywiście zdalnie, bez rozmo-
wrzesień 2013
wy w cztery oczy. Podajemy
numer naszego konta bankowego, skanujemy nasz dowód
osobisty. Dostajemy pierwsze
zlecenie. Ktoś wpłaca na nasze
konto pewną sumę pieniędzy,
a naszym zadaniem jest przesłanie tej kwoty wskazanej w e-mailu osobie, ale nie poprzez
transfer bankowy, a przy użyciu
serwisu zajmującym się przekazami pieniężnymi. Nadawca
pozwala nam także pozostawienie sobie np. 10% tej kwoty
za fatygę. W ciągu tygodnia
dostajemy takich e-maili setki
i w krótkim czasie zarabiamy
sporą sumkę. Jesteśmy zadowoleni i myślimy, że trafiła nam
się super praca.
Ale co z tą tożsamością? W tym
samym czasie oszuści zakładają
konto na Ebay albo tworzą
fałszywy sklep internetowy na
nasze nazwisko i nasz numer
konta bankowego. Tak, więc
pieniądze, które przychodzą
na nasze konto w rzeczywistości zostały wpłacone np.
przez kogoś, kto chciał kupić
określony towar w fałszywym
sklepie internetowym, którego
nieświadomie jesteśmy właścicielem. Po kilku dniach do
naszych drzwi puka policja,
gdyż staliśmy się oszustem aukcyjnym, czy fałszywym sprzedawcą podejrzanym o wykradanie danych kart kredytowych.
W rzeczywistości zostaliśmy
Money Mule – „mułem do
przenoszenia pieniędzy”.
Oszuści nie mogą sami podjąć
pieniędzy w banku, gdyż zostaliby złapani. Potrzebowali
nas tylko do kilku zadań. I tym
sposobem wyprane pieniądze
zostały im przekazane, a jakikolwiek ślad po nich ginie.
Co zrobić, aby nie paść ofiarą
pharmingu? Należy zwrócić
szczególną uwagę na nadawcę wiadomości. Jeżeli w ogłoszeniu została podana nazwa
firmy, sprawdźmy czy w ogóle
istnieje.
Metoda na domenę
Oszustwo domenowe, za grani-
cą znane, jako Domain Name
Selling Sca, do Polski weszło
stosu n kowo niedawno. Na
czym ono polega? Załóżmy, że
znajdujemy się w posiadaniu
jakiejś firmy i mamy domenę
xxx.pl. Nagle dzwoni telefon
i po drugiej stronie słuchawki
przemiła pani oznajmia, że
dzwoni z firmy internetowej,
zapytując jednocześnie, czy
jesteśmy właścicielami wskazanej domeny. Gdy odpowiedź
jest twierdząca ta sama miła
pani teraz już rozochoconym
głosem ostrzega o zagrożeniu
– ktoś właśnie stara się wykupić nasze domeny: xxx.com.
pl i xxx.net.pl. Życzliwa firma
internetowa wie o rezerwacji domeny z rozszerzeniem
pl. wyłącznie dla nas do, więc
dzwoni lojalnie z zapytaniem,
co robić. Propozycja dotyczy
sprzedaży tych domen. My
oczywiście się godzimy, gdyż
boimy się nieuczciwej konkurencji na rynku. W ciągu
godziny otrzymujemy fakturę
pro forma i bez namysłu wpłacamy pieniądze. Okazuje się,
że znacznie przepłaciliśmy
i w dodatku oszust zakupił domeny dla siebie, a my je od tej
chwili dzierżawimy. Od teraz
jesteśmy niewol ni ka mi tej
firmy. Jak ochroni się przed
tego typu oszustwem? W razie
podobnego telefonu należy
szybko odpowiedzieć, że niczego nie chcemy i natychmiast
samemu zakupić te domeny po
normalnej cenie od swojego
sprzedawcy domen.
Metoda na SMS
Coraz częściej padamy ofiarą
tzw. oszustwa SMS-owego
polegającemu na wyłudzeniu
od nas pieniędzy poprzez krótką wiadomość tekstową. Tuż
przed świętami bądź przed
Prima-Aprilis dostajemy SMS
z zachętą wysłania e-kartki
lub jakiegoś dowcipu swojemu
znajomemu. Na ogół jest napisane, że wysłanie SMS z potwierdzeniem kosztuje jedynie
złotówkę. Dopiero później oka-
zuje się, że z naszego konta telefonicznego ubyła nam kwota
nawet kilkadziesiąt razy większa. Jak walczyć z oszustwem
SMS-owym? Przede wszystkim należy czytać regulamin.
Zwłaszcza zdania o najmniejszej czcionce. Lepiej jednak
jest zaprzestać wysyłania takiego typu SMS-ów.
Osoba, która stała się ofiarą oszustwa inter netowego
ma prawo złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w jednostce policji
lub w prokuraturze, najlepiej
najbliższej dla miejsca zamieszkania lub miejsca, w którym w danym momencie się
znajduje. Ze względu na możliwość utraty lub zniszczenia
danych informatycznych zawiadomienie o popełnieniu
tego typu przestępstwa, należy
złożyć możliwie w jak najkrótszym czasie od momentu
jego ujawnienia. Zwiększa
to szanse organów ścigania na
zabezpieczenie kompletnego
materiału dowodowego i ustalenie sprawcy.
Przed takimi oszustami przestrzegają nas zwykli ludzie
z całej Polski. A jak radzą
sobie Dolnoślązacy? Osoba,
która w ostatnim czasie natrafiła na cyberoszusta loguje się
anonimowo na stronie www.
dodajoszusta.com i tam zamieszcza opis i sposób fałszerstwa. W ten sposób pomagają
surfującym po sieci szybciej
zorientować się, czy stali się
ofiarą czy też nie.
Oszukana została wrocławianka, Pani Monika, która straciła
340 złotych. Pani Monika znalazła ogłoszenie na stronie internetowej tablica.pl oferujące
kupno używanego wózka dziecięcego. Po krótkiej wymianie
e-maili ze sprzedającym przelała kwotę na podane konto
bankowe. Niestety, nie otrzymała przesyłki. Oszust usunął
także ogłoszenie ze strony i nie
odbierał od niej telefonów. Pani
Monika podaje jego dane: imię,
nazwisko i adres, numer konta
bankowego i numer telefonu.
Drugim takim przykładem
jest Pan Krzysztof, również z Wrocławia, który
został oszukany przez
sklep inter netowy
magiakobiety.pl.
Po wpłacie pieniędzy na konto
sklepu nie otrzymał on przesyłki, a sklep nie odpowiada
na e-maile.
Podobnych przykładów jest
bardzo wiele, dlatego tak ważne
jest mądre korzystanie z sieci.
Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że nie powinno
się podawać swoich danych
nieznanej nam osobie, a już
na pewno unikać przelewania
pieniędzy na obce konto bankowe bez gwarancji otrzymania
towaru. Wspomniany serwis tablica.pl jest pod tym kątem wadliwy i dlatego warto dokonywać tam transakcji kończącej
się odbiorem osobistym. Większe bezpieczeństwo zapewnia
płatne allegro.pl, gdzie istnieje
opcja przekazania pieniędzy
sprzedającego dopiero
po otrzymaniu przez
klienta towaru.
Jeśli ból kręgosłupa utrudnia ci życie...
CZUJESZ BÓL W PLECACH
PRZY PRACY, STOJĄC, CHODZĄC CZY JAK SIEDZISZ
W SAMOCHODZIE ?
Jeżeli na któreś z powyższych pytań
odpowiedziałeś twierdząco, skontaktuj się z Gabinetem Medycyny
Naturalnej znajdującym się w sieW codziennym natłoku zajęć, dzibie Fundacji „Spokojna Jesień”
przy ciągle wzrastającym tem- – ul. Hercena 13.
pie życia, nie zastanawiamy
się nad tym w jaki sposób spę- W naszym gabinecie prowadzamy większość czasu w pra- dzimy różne techniki i rodzacy, w samochodzie, domu przed je masażu: terapię manualną
komputerem czy telewizorem. kręgosłupa, masaż kręgosłupa,
Jak obciążamy i maltretujemy masaż leczniczy, masaż izoswój kręgosłup. Niestety czę- metryczny (sportowy), masaż
sto jest tak, że przypomina- antycelulitowy, odchudzająmy sobie o tym, gdy ten organ cy, masaż gorącymi kamiedecydujący o wielu funkcjach nia mi, masaż rela ksacyjny,
życiowych woła już boleśnie kinesilogy taping (technika
klejenia plastrów wspomagająPOMOCY!!!
cych terapię) itd. Prowadzone
Bywa, że na bezinwazyjną po- są one przez wyszkolonych,
moc jest już za późno.
doświadczonych specjalistów,
posiadających dyplomy uczelni
MASZ PROBLEM Z BÓLEM i świadectwa specjalistycznych
kursów. Masaże wykonywane
KRĘGOSŁUPA?
są w przyjemnej scenerii ciepło
CZUJESZ BÓL W PLECACH urządzonych wnęt rz nasze– MIĘŚNIOWY CZY STAWU? go gabinetu. Zaletą jest jego
położenie w centrum miasta,
NIE POMAGAJĄ LEKI PRZE- z dogodnym dojazdem. Ceny naszych usług dostosowane są do
CIWBÓLOWE?
REKLAMA
E-oszuści
warunków rynkowych, przez
co są przystępne dla wielu osób.
W przypadku większej ilości
zabiegów możliwe są indywidualne rabaty. Zapraszamy.
Fundacja
,,Spokojna Jesień”
Wrocław ul. Hercena 13
Tel. 71 78 67 068
Kom. 668 669 700
www.spokojnajesien.org
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 8
Gdzie najtaniej
Ewa Tomaszewska
U progu nowego roku szkolnego większość z nas zmuszona jest
sięgnąć nieco głębiej w kieszeń. Wiąże się to nie tylko z przymusem
wyposażenia siebie czy swojego dziecka w materiały niezbędne do
szkoły. Wrzesień to nie tylko miesiąc zakupów podręczników, zeszytów i plecaków. Niestety nie tylko.
Wraz z końcem wakacji obserwujemy wzmożony ruch w okolicach marketów, księgarń oraz
hurtowni z artykułami biurowymi. Największe żniwa dotyczą
oczywiście księgarzy. Komplet podręczników bywa naprawdę sporym wydatkiem.
W tym roku za zestaw nowych
książek i zeszytów ćwiczeń
zapłacić trzeba od 300 do nawet
450 zł. Niestety często bywa
tak, że kupno podręczników
używanych jest najzwyczajniej
niemożliwe. Wszystko z powodu
zmian programowych. Kiedy
do kosztów związanych z wyżej wymienionymi, dołączymy
pieniądze wydane na zeszyty,
tornistry i resztę niezbędne-
go wyposażenia ucznia, zbierze
się suma, która może przyprawić
o zawrót głowy. To jednak nie
koniec wrześniowych wydatków.
Kocówka września jest
jednocześnie początkiem jesieni.
Do sklepów już od dłuższego
czasu trafiają jesienno-zimowe
kolekcje ubrań. Nie da się jednak
ukryć, iż dopiero pierwsze chłody
PRODUKT
Tesco
Biedronka
Auchan
Kaufland
Lidl
Leclerc
Carrefour
Real
Najtańszy chleb w przeliczeniu na 1 kg
2,98
3,18
3,14
3,89
2,27
3,58
5,30
3,21
1 kg mąki pszennej
1,49
1,45
1,45
1,49
1,65
1,49
1,59
1,69
Piwo Żywiec 0,5 l
2,79
2,72
2,55
2,45
2,62
2,79
3,09
3,29
Najtańsze piwo 0,5 l
1,59
1,45
1,79
1,45
1,29
1,59
1,39
1,79
Czekolada mleczna Wedel 100 g
2,49
2,54
2,69
2,59
2,99
2,89
2,69
2,55
Najtańsza czekolada 100 g
1,65
1,35
1,29
1,29
1,39
1,39
1,39
1,39
Masło 82% 200 g
3,89
3,89
3,86
3,49
3,79
3,69
3,49
4,49
10 jaj najtańszych
3,89
3,85
3,48
3,99
3,98
4,55
4,89
4,19
Karton mleka 1,5% (1 l)
2,19
2,19
2,13
1,99
1,99
1,99
2,29
2,15
Najtańsza woda niegazowana 1,5 l
0,65
0,65
0,64
0,69
0,65
0,69
0,65
0,63
Cukier biały kryształ 1 kg
2,99
2,99
3,28
3,29
3,65
3,42
3,25
3,09
1 kg kurczaka
5,49
7,29
7,69
7,19
7,29
7,89
7,99
8,89
1 kg najtańszych jabłek
3,49
2,99
2,56
2,39
2,85
3,99
2,49
4,99
1 kg najtańszych ziemniaków
1,49
1,60
1,32
1,39
1,69
1,59
1,49
1,59
8 rolek najtańszego papieru toaletowego
1,99
1,99
1,72
2,25
1,99
1,85
1,89
1,89
Herbata Saga 100 torebek
5,05
4,05
4,99
4,49
5,09
5,39
5,69
5,15
SUMA:
będzie niewystarczająca i podupadniemy na zdrowiu, bądźmy
przygotowani na wycieczkę po
dość niestandardową formę pokarmu, jaką są antybiotyki.
Czy są jeszcze jakieś
„przyjemne” aspekty nadchodzącego września? Oczywiście!
Będzie szybciej ciemno, zatem wzrosną rachunki za prąd (i
możemy być pewni, że nie będą
one identyczne z tymi z roku
ubiegłego). Będzie zimniej, ruszy
sezon grzewczy – za darmo się
nie ogrzejemy. Mnożyć można
by jeszcze długo. Nie popadajmy
jednak w marazm. Może i idzie
jesień, może i będzie nas ona
kosztowała więcej, ale przecież
nie po raz pierwszy w życiu
będziemy w takiej sytuacji. Po
całym pesymistycznym wywodzie wypadałoby, dla równowagi, wykazać jakieś pozytywy
nadchodzących dni. Gdzie zaoszczędzimy?
Jako że jesień nie jest
najlepszym czasem na urlopy,
z pewnością ominą nas wydatki
związane z turystyką. Taniej
będziemy mogli nabyć również
odzież z kolekcji wiosenno-letnich i dużą część rzeczy związanych z cieplejszą porą roku.
Gdyby bardziej wytężyć umysł,
znaleźlibyśmy pewnie jeszcze
kilka finansowych plusów jesieni. Jeśli jednak nie udałoby się,
zawsze możemy pozachwycać się
feerią barwnych liści czy przyjemnym zapachem runa leśnego.
Ponad wszystko liczmy jednak na
długie babie lato. Na wszelki wypadek.
REKLAMA
Wrzesień w kieszeń
i słoty motywują nas do rozpoczęcia rozglądania się za nową
garderobą. Dodajmy, że jest
to jednak częstokroć garderoba
droższa od zwiewnych sukienek,
koszulek czy popularnych japonek. W drugiej połowie roku wydajemy więcej także na jedzenie.
Chłodna pora roku
naturalnie wymusza na nas jedzenie większej ilości pokarmów. Głównie zwiększa się
zapotrzebowanie na żywność
bogatą w tłuszcze (wszak coś nas
musi ogrzewać) i inne substancje
odżywcze. Pamiętać trzeba, że
niebawem skończy się sezon na
część warzyw i owoców krajowych. Wzrosną więc ceny tego
typu produktów, bo trzeba je
będzie importować. Na szczęście
pojawią się bogate w witaminy
i dość lubiane przez Polaków
kiszonki. Skoro już jesteśmy przy
jedzeniu, pamiętajmy także o odpowiedniej suplementacji diety.
Jeśli zaś ona zawiedzie bądź
44,11 44,18 44,19 44,32 44,61 48,78 49,57 50,98
ADRESY WYLOSOWANYCH SKLEPÓW:
- Hipermarket Tesco w Magnolii (ul. Legnicka 58)
- Real. Centrum Handlowe Korona,
- Sklep Biedronka, ul. Traugutta 98
- Centrum Handlowe E.Leclerc, ul. Zakładowa 2-4,
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
- Hipermarket Auchan, ul. Francuska 6, Bielany Wrocławskie
- Hipermarket Carrefour, Aleja Generała Józefa Hallera 52,
- Sklep Kaufland, ul. Legnicka 62A,
- Lidl: Bierutowska 4-6,
Sprawdzanie cen miało miejsce 2 września 2013
Wrocław
ul.Daszyńskiego 28
tel. 713300682 lub 601743311
www.regor.pl
wrzesień 2013
str 9
Twój Relax
Druga część sezonu
Michał
Ratajczak
Pora letnia w kraju nad Wisłą obejmuje swym zasięgiem cztery miesiące, z
których najmniej letni wydaje się wrzesień. I choć kalendarz podpowiada,
że to dopiero po trzecim tygodniu nadchodzi właściwa jesień, już teraz pustoszeją plaże i i rzednieje ruch na polskich jeziorach, co wcale nie oznacza
końca sezonu. Zmienia się tylko grupa wiekowa odwiedzających kurorty
tak na północy, jak i południu kraju.
stępnych stronach, zapraszając do
odkrywania zakamarków Masywu
Ślęży oraz Sobótki, która idealnie
nadaje się do weekendowego wypadu za miasto.
Dla amatorów dłuższych wędrówek
przygotowaliśmy opis mniej lub
bardziej znanych miejsc, jakimi
dysponują Sudety. Oprócz flagowych Karpacza i Szklarskiej
Poręby, ciekawą alternatywą mogą
okazać się spływy kajakowe Nysą
Kłodzką albo wyprawa w mniej
znane rejony. Mowa tu o Górach
Kamiennych i Kaczawskich. Chętnych na spływy zaprasza Złoty
Stok, który stanowi niejako bramę
do rozległej i bogatej w atrakcje Kotliny Kłodzkiej. W najbliższym czasie do łask powrócą miejscowości
uzdrowiskowe, cieszące się szczególnym zainteresowaniem wśród
starszych turystów.
Lecznicze wody i solanki posiadają
nie tylko dolnośląskie kurorty. Dla
podreperowania zdrowia, a przy
tym poznania własnego kraju dobrze obrać kierunek wschodni.
Podpowiadamy dwa uzdrowiska
położone w dwóch odrębnych regionach: Busko-Zdrój zlokalizowane w Niecce Nidziańskiej pod
Kielcami, choć bliżej stamtąd nad
dolny bieg Wisły oraz Rabka-Zdrój,
z której już tylko krok w Gorce i na
całe Podhale.
Szlak podąża dalej na wschód
przez Beskid Sądecki, gdzie nie
tylko góry, ale i dwa Zdroje – Piwniczna oraz Krynica. Na miejscu
można z powodzeniem zasmakować w licznych źródłach, spróbować kwaśnych wód i zauroczyć się
mało znanymi trasami – przynajmniej z perspektywy Wrocławia.
Bezkresy wiodą aż pod granicę
z Ukrainą. W tamtej części kraju
na uwagę zasługują Bieszczady
z rozległymi połoninami. Na górze
Opołonek (1028 m n.p.m.) dobiegają końca polskie góry, choć Karpaty dopiero się na tym fragmencie
„rozkręcają”.
I chociaż pora wczesnej jesieni przyciąga w góry stałe rzesze
turystów, nie można zapominać
o północnej alternatywie. Tak się
utarło, że każdy, kto żyw, ucieka
znad polskiego morza w ostatnim
tygodniu sierpnia, co ma swoje
korzenie raczej w przyzwyczajeniu okresu wakacji szkolnych.
Wrzesień w Kołobrzegu, Mielnie
czy Świnoujściu bywa cieplejszy
od wypoczynku w pozostałe miesiące letnie, choć nie da się ukryć, że
noce robią się chłodniejsze i coraz
dłuższe. Taka perspektywa wcale
nie musi odstraszać i nie odstrasza
chętnych na zgłębianie atrakcji
turystycznych własnego kraju.
Podpowiadamy kilka kierunków
i regionów, jak Kaszuby czy Bory
Tucholskie. Te ostatnie powinny
szczególnie zainteresować zapalonych grzybiarzy.
Dobry serial kończy się po kilkunastu, góra kilkudziesięciu odcinkach.
Późniejsze sezony, dosztukowywania, aranżacje i retuszowanie
za wszelką cenę stają się niesmaczne dla potencjalnego odbiorcy.
Dlatego nasz serial kończy się wraz
z nadejściem zimy. Wtedy od początku trzeba układać scenariusz,
by przyciągnąć nowych i zatrzymać
dotychczasowych „widzów”. Póki
co kontynuujemy bieżące wątki,
dopóki z drzew nie opadły liście.
Zanim zabarwią się na dobre, część
z Państwa będzie już po pierwszych
odcinkach-przygodach. Dla pozostałych ruszamy w teren, by zdążyć
jeszcze podsunąć ciekawy pomysł,
tak więc: akcja!
REKLAMA
Kiedy uczniowie stawiają pierwsze kroki w nowym roku szkolnym, wolne mają jeszcze niektórzy
studenci i wszyscy ci, którzy zdecydowali się na wypoczynek poza
szczytem sezonu. Sezon numer
dwa, gdyby przyjąć nomenklaturę
serialową, właśnie się rozpoczął.
Wybór miejsc jest niemały. Jeśli wrzesień mentalnie zalicza się
do miesięcy jesiennych, najcieplejszym rejonem Polski w dalszym
ciągu pozostaje Nizina Śląska,
a więc pas ziemi od Legnicy, przez
Wrocław i Opole, aż po Racibórz.
Termiczny okres zimowy trwa
tu zalewie 60 dni, a lata ponad 100
dni. Nizina jest świetną bazą wypadową w nieodległe góry i pogórza.
Część z nich opisujemy na na-
Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian wrzesień 2013
Wypocznij i baw się razem z nami, w całej Polsce!
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Twój Relax
Wzdłuż granicy
Bartosz
Ozimiec
Planując dłuższy wypoczynek, kurację albo weekend za miastem warto postawić na góry oraz
lokalny patriotyzm. Idealnym spełnieniem obu
warunków jest południowa granica Dolnego Śląska
– odcinek od Świeradowa-Zdroju po Nową Rudę,
na którym nawet najbardziej wybredny turysta
znajdzie swój szlak oraz przełęcz.
góra Smrk na terenie Czech.
Za to w Karkonoszach – wysokościowy remis. Najwyższe wzniesienie, czyli Śnieżka, jest dostępna
z obu stron granicy, która w aktualnych ustaleniach politycznych
pełni funkcję wyłącznie umowną.
Ze Śnieżki bliżej jest do Karpacza, który niejako rywalizuje
ze Szklarską Porębą o tytuł sto-
rze. Minęło kilka wieków, zanim
narodził się ruch turystyczny, bo
dopiero około roku 1800 przybyli
tu pierwsi kuracjusze. Ich napływ
doprowadził do powstania nowych zawodów – przewodnika
górskiego czy tragarza lektyk.
W 1935 roku miasto stało się
popularnym ośrodkiem sportów
zimowych, a także miejscowością
letniskową. Zaczęły powstawać
duże i dobrze wyposażone hotele,
pensjonaty oraz schroniska górskie. Karpacz zyskał sławę dzięki
statusowi uzdrowiska – zalecano
tu pobyt osobom cierpiącym
na bladość, nerwowość i serce.
W trakcie wojny w Krummhubel
przebywali kuracjusze wojskowi
oraz berlińska arystokracja. Po
przesiedleniach, pierwszymi
obywatelami Karpacza stali się
mieszkańcy Krakowa i Zakopanego.
Jedną z nietypowych atrakcji
Karpacza jest tzw. Trójkąt Bermudzki, czyli strefa zjawisk
niewyjaśnionych. Zagadka tego
fascynującego miejsca została
odkryta w 1983 roku i jest niewyjaśniona do dziś. Najbardziej
prawdopodobne wydaję się silne
pole przyciągania lub złudzenie
optyczne. Chociaż szosa w tym
miejscu (most Łomniczka) wydaje się prawidłowo pochylona,
samochód po wyłączeniu silnika
jedzie sam pod górę.
Szklane miasto
Po szkle w zostały wspomnienia
i człon w nazwie. Miejscowość
położona jest w szerokiej dolinie
Kamiennej, rozdzielającej Karkonosze i Góry Izerskie. Powstanie
i późniejszy rozwój Szklarskiej
Poręby połączone były nierozerwalnie ze szklarstwem –
pierwsza huta szkła powstała
już w XIV wieku. Rozwój produkcji szkła możliwy był dzięki
bogatym złożom kwarcu i dużej
ilości drzewa w podkarkonoskich
lasach. W 18. stuleciu szklarstwo
zaczęło podupadać. Ostatnim
tchnieniem była huta „Józefina” wybudowana w 1842 roku
z nastawieniem na produkcję
naczyń z kryształu. Na początku
str 10
XX wieku Szklarska Poręba
uzyskała połączenie kolejowe
ze światem. Przy okazji warto
nadmienić, że linia kolejowa
ze Szklarskiej do Jakuszyc jest
najwyżej położoną w Polsce.
Zarówno młodsi, jak i starsi
znajdą u podnóży Szrenicy ofertę
dopasowaną do swoich oczekiwań. Pasjonatów pieszych wycieczek zainspirują szczególnie
jesienią Śnieżne Kotły z Wielkim
Szyszakiem, Trzy Świnki oraz
Kukułcze Skały. Dla seniorów
dość łatwy w dotarciu na miejsce
Wodospad Szklarki przy drodze wylotowej na Jelenią Górę,
Muzeum Mineralogiczne z kilkoma tysiącami eksponatów oraz
Grota Solna – sól stosowana na
miejscu pochodzi z Morza Martwego oraz z kopalni soli w Kłodawie. Godzina przebywania w pomieszczeniu odpowiada trzem
dniom spędzonym nad morzem.
Na krótki odpoczynek w sam raz
nadaje się Skwer Radiowej Trójki.
Nie jest tak, że szkło zniknęło na
dobre ze Szklarskiej Poręby. Wie-
REKLAMA
Karkonosze są najwyższym fragmentem Sudetów, jednak podróż
należałoby rozpocząć od Izerów,
które co prawda w przeważającej
części znajdują się po stronie
czeskiej, ale, co ciekawe, każdy
z krajów dysponuje szczytem o tej
samej wysokości – Jizera oraz
Wysoka Kopa (po 1122 m n.p.m.).
Dwa metry więcej ma ostatecznie
licy Karkonoszy, jednak dylemat
to trudny do rozstrzygnięcia, bo
obie miejscowości leżą na skraju
pasma, a poza tym w zupełności
się dopełniają.
Smolarze i Trójkąt Bermudzki
Dzieje Karpacza sięgają XII wieku, kiedy na obszarze wschodniej
części Pogórza Karkonoszy żyły
plemiona pogańskie w pobliżu
góry Grabowiec (784m n.p.m.).
Na zachodnim zboczu tej góry
tryska tzw. „Święte źródło”. Stanowiło ono miejsce pogańskiego
kultu wody oraz cel licznych
pielgrzymek, a pogańskie wierzenia związane z piciem wody
z tego źródełka przetrwały po
dzień dzisiejszy – każdemu kto
nabierze wody do ust i przeskoczy
na jednej nodze 7 razy wokół
kapliczki św. Anny (znajduje
się w pobliżu źródła) spełnią się
jego życzenia oraz dopełni szczęście w miłości.
Wcześniej Karpacz nosił nazwę
Krummhubel (Krzywa Góra). Założycielami osady składającej się
z kilkunastu domów byli smola-
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str
11
lowiekowe tradycje podtrzymuje
sto przybierają postać stromych
stożków bez charakterystycznych
dla Sudetów spłaszczeń. Są one
atrakcyjne zwłaszcza dla pieszych
turystów, gwarantując mimo
niedużej wysokości, wymagający
szlak grzbietowy.
Z okolicznych miejscowości
poleca się Krzeszów z zakonem
cystersów oraz Chełmsko Śląskie z doskonale zachowanymi
domami tkackimi z XVIII wieku.
W Mieroszowie istniejący ratusz
jeszcze do 1880 roku pełnił funkcję domu handlowego. Natomiast
pobliskie Sokołowsko to z kolei
skarbnica zabytkowej zabudowy
sanatoryjnej z przełomu XIX
i XX wieku. Jednak Sokołowsko
zaliczane jest do częściowo równoległego pasma Gór Suchych.
Za nimi już tylko Kotlina Kłodzka, nadająca się jednak na zupełnie osobną opowieść.
Czarodziejska góra
Natalia
Lisicka
Jest najbliżej Wrocławia, widoczna przy bezchmurnym niebie z okien niektórych wieżowców, a nawet wiaduktów. W przeszłości
Ślężę odsądzano od czci i wiary, jako że miała
stanowić miejsce kultu czarownic. Obecnie jest
wykorzystywana do mniej demonicznych celów, służąc m.in. za stację do przesyłu danych.
Wrocławianie, którzy nie
dysponują podczas weekendu
zbyt dużą ilością wolnego
czasu, a chcieliby koniecznie wyrwać się z miasta,
powinni obrać Masyw Ślęży
za cel swojej podróży. To tylko trzydzieści kilometrów
drogi, a chwilami można poczuć klimat gór. Mieszkańcy
Wrocławia ściągają w okolice
Sobótki na różne sposoby.
Oprócz zmotoryzowanych,
docierają tu także co bardziej
zaprawieni rowerzyści, dość
często z dworca PKS i spod
Galerii Dominikańskiej kursuje autobus. Dawniej, choć
nie tak dawno temu, można
było zdobyć Ślężę, przybywając pod szczyt pociągiem.
Z tamtych wypraw pozostały
póki co tylko tory.
Sobótka poza miejscem docelowych większości połączeń
ze stolicy Dolnego Śląska jest
jednym z przystanków wokół
Ślęży. Górę można objechać
dookoła, zahaczając o źródełko bijąc w Sulistrowiczkach,
gdzie także w każda niedzielę
nieopodal kościoła gromadzą się handlarze naturalną
żywnością (owoce leśne,
miody, sery). Po dotarciu na
przełęcz Tąpadła można przy
dobrej widoczności dojrzeć
Świdnicę i puścić się w dalszą
podróż, zakończoną w Zachodniej Sobótce.
W kontekście całego masywu Ślęża stanowi największą atrakcję turystyczną ze schroniskiem, wieżą
przekaźnikową, kościołem,
milenijnym krzyżem, ruinami
zamku oraz Niedźwiedziem
– starożytną rzeźbą, jednym
z obiektów dawnego kultu.
Na sam wierzchołek wiedzie
kilka szlaków. Można zacząć od Przełęczy Tąpadła,
z Sobótki, z Sobótki Zachodniej albo z Wrocławia – początek niebieskiego szlaku
znajduje się przy kościele
na Muchomorze Wielkim.
Góra wznosi się na wysokość
718 m n.p.m. Z perspektywy
płaskiego jak stół Wrocławia
sprawia wrażenie prawdziwie wysokiej. Nazwa Ślęży
pochodzi od wyrazu „ślęg”,
który oznacza wilgotność,
mokrość, błoto. Określenie
ma związek z mikroklima-
Twój Relax
tem panującym w okolicy dziej w przeddzień św. Jana
szczytu. Wzniesienie nazy- Chrzciciela.
wane było również Śląskim
Jedyna taka noc
Olimpem, a od 1945 do 1948
– Górą Sobótką.
Noc, w której mocują się
dzień z nocą, dobro ze złem,
Kult solarny Ślężan
kłamstwo z prawdą, ta wyHistoria Ślęży jest nieodłącz- brana noc była nocą zbioronie związana z pogańskim kul- wego sądu. Gromadziła się
tem solarnym miejscowych na niej cała osada. Nad wodą
plemion, którego początki na wzgórzu układano trzy
przypadają na epokę brązu, stosy z jałowca. Przygotozaś koniec na początek okre- wywano wieniec z zeszłosu chrystianizacji. Pokrewna roczną sobótkową głownią.
z ogniem jest także etymolo- Sobótkę prowadził starzec,
gia Sobótki. Biskup poznań- najmędrszy i najczcigodniejski Laskarz w XIV wieku szy. On to zapalał głownią
na mocy wydanego statu- środkowy stos z wieńcem.
tu zakazywał nocnych tań- Ta chwila była uroczystym
ców w wigilie przedświą- otwarciem obrzędu, chwila
teczne, tj. w soboty przypa- zapłonięcia świętego ognia.
dające w lecie, a zatem przed O g i e ń m i a ł r ó w n i e ż z n a świętem Jana Chrzciciela, czenie magiczne. Chodziło
Piotra i Pawła. Na sobót- o odpędzenie czarownic, któkę, którą zawsze obchodzo- re tego dnia udawały się na
no wieczorem w sobotę przed orgie z diabłami. Gdyby taj e d n y m z e ś w i ą t l e t n i c h , kiej czarownicy przypadkiem
zbierali się jeszcze w wie- udało się wylądować w daku XVI wszyscy, zarówno nej miejscowości oznaczało
kmiecie z wioski, jak dru- to nieszczęścia biedę i głód.
żyna i szlachta ze dworu, Nawet do dziś wśród ludzi
do ognia roznieconego na krążą stare przesądy dotyczące nocy świętojańskiej.
pagórku za wioską.
Z w y c z a j o m t y m Na przykład mówi się, że
towarzyszyło palenie stosów do sobótki nie wolno kąpać
i g r o m a d z e n i e s i ę w o k ó ł się w jeziorach. W przeciwnich miejscowej ludności. nym razie kąpiący mogą naOczywiście po zaprowadze- bawić się wrzodów skóry, lub
niu kalendarza chrześcijań- miało to oznaczać, że w daskiego zwyczaj starożytny nym roku w tym jeziorze ktoś
musiał się na początku lata się utopi.
do przystosować do nowych
świętości, w jednych więc
miejscach obchodzono go
na Zielone Świątki, gdziein-
REKLAMA
REKLAMA
Leśna Huta, gdzie tradycyjnymi
metodami powstają unikatowe
formy szklane do kupienia i obejrzenia na miejscu.
Najmniej znane
Gdy przemieszczać się cały
czas wzdłuż granicy w kierunku wschodnim niedaleko za Lubawką, wypiętrzają się Góry Kamienne. Nie tak wysokie, jak
Izery czy Karkonosze, za to mało
kojarzone z pograniczem polsko-czeskim. Tym samym zwolennicy opustoszałych szlaków
będą mieli powody do radości.
Wysokości nie są imponujące w przeciwieństwie do dostępnych panoram widokowych
(Włostowa, Turzyna, Kopica).
Wejście albo wjazd na Dzikowiec
– w weekendy funkcjonuje wyciąg krzesełkowy – zapewnia
pełen ogląd na Boguszów-Gorce
i część Jedliny-Zdrój.
Pasmo Gór Kamiennych ze względu na wulkaniczne pochodzenie
skał przybiera fantastyczne i ostre
figury. Zakończenia szczytów czę-
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 12
Twój Relax
Miołek dutki, ni mom nic
Ewa Tomaszewska
Co mają górale, czego nie mają mieszkańcy reszty Polski? Z pewnością
mają piękne góry, no ale takowe znajdziemy też np. w Bieszczadach.
To może chociaż rwące potoczki? Fakt, są urokliwe, ale zobaczyć
je możemy także w wielu innych częściach kraju. Zatem pozostają
nam oscypki (?). Cóż, królują już nawet… nad morzem. Gdzie jakaś
osobliwość? Polecam przyjrzeć się gwarze.
kilka charakterystycznych i interesujących zjawisk. Oto część
z nich:
- s t o s owa n i e ko ńc ówk i –
ek w przypadku 1. osoby liczby
pojedynczej czasu przeszłego,
zatem zamiast byłem, góral
powie „byłek”, zamiast miałem
– „miołek”,
- stosowanie końcówki –ywać/
iwać w miejsce literackiego
–ować, np. podskakowaćć (podskakiwać),
- mazurzenie, czyli wypowiadanie głosek dziąsłowych jako
zębowe, tzn. wymawianie dwuznaków „sz”, „cz”, „dż” jako „s”,
„c”, „dz”. Jest to chyba najbardziej charakterystyczny proces.
Ilekroć ktoś próbuje naśladować
gwarę Podhala, zaczyna właśnie
od nazywania czapki „copką”,
a szkła „skłem”,
- stosowanie zwrotów grzecznościowych w liczbie mnogiej
zwłaszcza wobec osób starszych, nobliwych – Dziadku,
kaście byli?
Podhalańska
gwara zawsze była
inspirująca dla
ludzi z pozostałego terenu
k raju. Częstokroć można
usłyszeć, zwykle kalekie,
próby imitowania tego sposobu mówienia. Rdzenni gó-
Niespodziewany słowniczek
gwary podhalańskiej:
dudki – pieniądze
pelenka – wódka
bukty - kluski ziemniaczane
rzodko – słabo
haj – tam
mitrożyć - nic nie robić
zioro – patrzy
zatyroł kasik - zapodział gdzieś
śtuderować – kombinować
skije - narty
REKLAMA
Charakterystyczna dla mieszkańców polskich Karpat gwara
góralska ma przynajmniej kilka
odmian (m.in. sądecką, orawską,
żywiecką czy podhalańską). Najbardziej znana jest oczywiście
odmiana podhalańska. Jest ona
najlepiej zachowaną i najczęściej
stosowaną. Do popularyzacji
gwary przyczynił się pisarz –
Kazimierz Przerwa-Tetmajer,
który opublikował cykl nowel
„Na Skalnym Podhalu”. Jego
utwory były pisane gwarą i opowiadały o losach tatrzańskich
górali z czasów władania Marii
Teresy Habsburg.
W gwarze podhalańskiej możemy zaobserwować
rale, słysząc te zabawne podrygi,
najczęściej łapią się za głowę i jak
najszybciej próbują zapomnieć
o tym, co skaleczyło ich uszy.
Zresztą sprawa wygląda podobnie, jeśli chodzi o inne gwary. Telewizyjne próby „podrobienia”
Ślązaka poruszają katowickie
familoki do śmiechu, który wyrywa budynki z posad. Nie mogę
się oprzeć wrażeniu, że, aby
umieć poprawnie posługiwać
się gwarą, trzeba w niej wyrastać. Bardzo trudno jest się jej
nauczyć. Nikomu jednak nie
można zabronić.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 13
Twój Relax
Paweł
Miziura
Na Przedgórzu Sudeckim, między Jelenią Górą a
Marciszowem przebiega jeden z bardziej tajemniczych zakątków kraju. Dosyć tu legend o ukrytych skarbach, „różach bazaltowych” i jaskiniach
skrywających cenne minerały powulkaniczne, bo
Góry Kaczawskie zachwycają tak na powierzchni,
jak i pod ziemią.
Bieg wyznacza rzeka Kaczawa.
Płynie między niezbyt wysokimi wzniesieniami, z których
najwyższy osiąga pułap 724
m n.p.m. To Skopiec. Zaledwie metr niższy jest Baraniec,
a kolejne to Maślak, Łysa Góra
i Połom.
G ó r y K a cz a ws k i e
słyną z jaskiń i nietypowych
szczytów w kształcie stożka. Szlak speleologiczny dobrze rozpocząć od Wojcieszowa
– głównej miejscowości tego
pasma. Jaskinia Gwiaździsta
oraz dwie pozostałe, do których
droga wiedzie przez nieczynny
już kamieniołom, należą do
szczególnie polecanych w okolicy.
Za ist n ien ie ja sk i ń
było możliwe dzięki zjawiskom
krasowym. Stąd najbliższe tereny Wojcieszowa obfitują w wapienie, a okoliczna ziemia do
tej pory skrywa interesujące
dla badaczy i kolekcjonerów
minerały.
Skarb hitlerowców
Na p ow u l k a n icznych stokach zachowały się
cenne ślady historii. Jednym
z n ich jest śred n iowiecz ny
za mek w Świ nach. Wa rowni towarzyszy do dziś żywa
legenda ukrytych w podziemiach skarbów. Wycofujący się
z okolic naziści mieli w czasie
likwidowania fabryki z bronią ukryć w sztolniach pod
zamkiem kilkaset skrzyń, do
których dostęp został następnie wysadzony w powietrze.
Z r e s z t ą t aj e m n ica
od zawsze unosi się nad Górami
Kaczawskimi. Dziś to legenda
i skarbach, a przed w prehistorii unosiły się kłęby gazów
i pyłów wulkanicznych. Ziemia
trzęsła się tak od ruchów tektonicznych, jak i detonacji.
Ostoją rycerskich pojedynków kiedyś, a naturalnym
tłem do filmów historycznych
dziś jest Zamek Grodziec wyniesiony nie inaczej, jak na powulkanicznym wzgórzu prawie
400 metrów nad poziom morza.
Poza cyklicznymi turniejami
zapalonych rekonstruktorów-rycerzy, początek października
ściąga do zamku lokalnych producentów wina i miodu pitnego.
Magnetyczna przyroda
Obszar ten zwany Krainą Wygasłych Wul ka nów jest już
prawie całkowicie pokryty roślinnością. Prawie, bo bazaltowy Wilkołak odkrywa swoje
oblicze kolor u grafitowego.
I tylko stożkowy kształt wierzchołków może poświadczać
o dawnej, wybuchowej przeszłości. To właśnie nieskażona
przyroda najsilniej przyciąga
t u r ystów w rejon Ost rzycy
i Czartowskiej Skały – typowych powulkanicznych wzniesień.
Na wiosnę zakwita tu storczyk
i łąki trzęślicowe. Rzeki i potoki
dominują dyskretnie pochowane w licznych dolinach. Oprócz
Kaczawy, swój szlak prowadzą
tędy Bóbr oraz Nysa Szalona.
Dwie ostatnie rzeki tworzą
naturalną granicę Gór Kaczawskich od południa wschodu i zachodu. Góry i Pogórze Kaczawskie słyną też nieprzebranych
połaci leśnych, które pokrywają strome zbocza i wąwozy.
Oprócz buków i świerków występują tu jawory. Starodrzewia
jaworowe i lipowe zachwycają
zimą, dając cień w porze letniej.
Z kolei las liściasty jesienią
złoci się i żółci we wszystkich
możliwych tonacjach. W lasach
łatwo natknąć się na sarny, jelenie, dziki, lisy. Przy odrobinie
szczęścia w okolicach Lipy
i Muchowa, spotkać można napotkać na rzadko występujące
na wolności muflony.
REKLAMA
REKLAMA
Kiedy gasną wulkany
Polna Zdrój, miejsce do którego się wraca.
Wleń, Polna 5
polnazdroj.com
FB/Polna Zdrój
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 14
REKLAMA
Reklama
Książki wydawnictwa WEKTORY
Fakty, o których inni milczą...
Zamówienia:
Wydawnictwo Wektory, ul. Atramentowa 11, 55-040 Bielany Wroc³awskie
tel. 693 977 999, e-mail: [email protected]
www.WydawnictwoWektory.pl
E. Michael Jones
Libido Dominandi
NO
WO
Cena 89 zł
ŚĆ
oprawa twarda
format B5, 736 s.
o łączy Adama Weishaupta – twórcę
Iluminatów, Markiza de Sade, Zygmunta
Freuda, bolszewików, berlińską bohemę
lat trzydziestych, speców od wojennej propagandy,
animatorów rewolucji seksualnej lat 60., współczesnych inżynierów opinii publicznej?
Song Hongbing
Wojna o pieni¹dz
Aleksander Sołżenicyn
Dwieście lat razem
zieło poświęcone historii współistnienia
Rosjan i Żydów od końca XVIII w. po
współczesność, ukazało się w dwóch
tomach w latach 2001 i 2002. Niniejsze polskie
wydanie to drugie, po niemieckim, tłumaczenie
na świecie.
Song Hongbing
Wojna o pieni¹dz 2
elem niniejszej książki jest odkrycie korzeni
wiary – wiary naszych czasów. Współcześni
rewolucjoniści to ludzie wierzący, nie mniej
gorliwi i oddani swej wierze niż dawni chrześcijanie
czy muzułmanie. Nowością jest w ich wypadku
jedynie przekonanie, że obalenie tradycyjnej władzy
przyniesie doskonały świecki porządek.
Bruno Bandulet
Ostatnie lata euro
Cena 67 zł
oprawa twarda
format B5, 400 s.
James H. Billington
Płonące umysły
Cena 105 zł
oprawa twarda
format B5, 738 s.
Patrick J. Buchanan
Samobójstwo
supermocarstwa
Cena 67 zł NOWO
ŚĆ
oprawa twarda
format B5, 401 s.
tany Zjednoczone nie są już krajem, który
w 1989 wygrał zimną wojnę. Są państwem
dotkniętym głębokim kryzysem finansowym i gospodarczym, państwem rozwarstwionym,
uwikłanym w bezsensowne wojny w różnych
częściach świata, zabijającym własną tradycję i niszczącym wartości, które je stworzyły. Czy w takiej
sytuacji USA mogą przetrwać następne dekady?
Cena 47 zł oprawa
miêkka
format B5, 321s.
Cena 51 zł
oprawa miêkka
format B5, 350 s.
Cena 73,00 zł
oprawa miêkka
format A5, 537 s.
Jonah Goldberg
Tyrania Komunałów
O oszustwach
lewicowych liberałów
w wojnie idei
WOŚĆ
k¹d siê bior¹ kryzysy finansowe? Aby
odpowiedzieæ na to pytanie, trzeba postawiæ
kilka innych: kto kontroluje emisjê waluty?
Kto zyskuje na inflacji? Komu zale¿y na drukowaniu papierowego pieni¹dza bez pokrycia w z³ocie?
Kto pragnie uzale¿niaæ ludzi od kredytów?
d XIX w³adzê dzier¿¹ miêdzynarodowi
bankierzy, kontroluj¹cy banki centralne,
zaœ rz¹d i inne grupy spo³eczne s¹ ich
d³u¿nikami. Dzisiaj w krajach Zachodu to elita
finansowa kontroluje politykê pañstwa.
(z Przedmowy autora)
kąd pochodzą pieniądze? Kto je tworzy? To
książka, w której znajdziesz pełen zasób wiadomości o wielkiej iluzji zwanej pieniądzem.
Nudny temat? Tylko poczekaj! W ciągu pięciu minut
wciągniesz się w wywiadowczy kryminał, którym ta
historia jest w rzeczywistości. To książka o najbardziej
rażącym przekręcie w historii.
o książka, która traktuje o komunałach rządzących naszym myśleniem oraz frazesach
służących forsowaniu ideologicznych doktryn, które rozszerzyły i wzmocniły władzę państwa
nad naszym życiem.
Książka autora bestsellera „Liberalny faszyzm”!
NO
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 15
Tomasz
Augustyniak
Turyści, którzy przybywają do Beskidu Sądeckiego, kierują się walorami przyrodniczymi okolicy nagleni potrzebą zdobycia nowych
szczytów górskich, ale coraz więcej z nich odwiedza Nowosądecczyznę ze względu na uzdrowiska, co nie wyklucza wcale wypoczynku
w miejscowości atrakcyjnej turystycznie.
Podejść albo wjechać
W Krynicy (od 2002 roku oficjalnie jako Krynica-Zdrój)
tzw. spacery degustacyjne
ze słynną wodą „Zuber” czy
„Jan” w dłoni można odbywać
miejskim deptakiem. Pijalnie wód oferują szeroką gamę
produktów do wyboru: Zdrój
Główny, Słotwinka, Józef,
Mieczysław, Tadeusz, i wspomniany Zuber. Znajdują się
tu łącznie 23 ujęcia: 5 źródeł
naturalnych oraz 18 odwiertów.
Krynickie wody mineralne
o wybitnych właściwościach
leczniczych stosowane są w leczeniu schorzeń przewodu pokarmowego, szczególnie choroby wrzodowej żołądka, stanów
zapalnych żołądka, jelit, chorób
trzustki, wątroby i dróg żółciowych. Szczawy krynickie
oprócz kuracji pitnej wykorzystuje się również do leczniczych
kąpieli mineralno-kwasowęglowych.
Poza tym w Krynicy można
korzystać z dobrze przygotowanych szlaków turystycznych
– pieszych i rowerowych. Kuracjuszy i wszystkich chętnych na
zdobycie szczytu Góry Parko-
wej zabierze ziemna kolejka linowa. Działa ona nieprzerwanie
od 1937 roku, przechodząc tylko
drobne renowacje i unowocześnienia. Dolna stacja znajduje
się tuż obok krynickiego deptaku na wysokości ponad 580
metrów nad poziomem morza. Stacja końcowa to z kolei
sam wierzchołek wznoszący się
na 732 metrach ponad poziom
morza. Długość całej trasy
to nieco ponad 640 metrów.
Wagoniki mogące pomieścić
maksymalnie 50 osób pokonują
ją w niecałe dwie i pół minuty.
W ciągu godziny może ona
przewieźć do 500 osób.
Wycieczka na Górę Parkową to okazja do podziwiania
pięknych widoków Krynicy
i okolicy. Wrócić na dół moż-
i dwunastnicy, nieżycie żołądka
i stanach zapalnych jelit. Wspomagają też leczenie cukrzycy
i stanów zapalnych trzustki.
Inna smaczna woda dostępna
także w sprzedaży ogólnokrajowej pochodzi z Muszyny.
Natomiast spośród wód dostępnych w tamtejszej pijalni
najbardziej znane są „Anna”
i „Grunwald”.
Kwaśna woda zdrowia doda
Królowa polskich wód
Piwniczna-Zdrój o historycznej i, co ważne, oryginalnej
zabudowie oferuje wiele ciekawych zakątków dla zwiedzających. Warto też podczas pobytu w Piwnicznej zaplanować
spływ Doliną Popradu i pospacerować po Parku Zdrojowym
„Kicarz”. Występują tu naturalne lecznicze wody mineralne,
znane jako „kwaśne wody”. Są
to wody wzbogacone o wodorowęglany, magnez, wapń i żelazo. Charakteryzują się wysoką
zawartością jonów magnezowych i wapniowych, wykazując
działanie neutralizujące sok
żołądkowy, co ma korzystny wpływ to korzystnie w leczeniu choroby wrzodowej żołądka
Uzdrowisko Szczawnica leży
u stóp góry Bryjarki, w bezpośrednim sąsiedztwie Pienińskiego Parku Narodowego, w malowniczej dolinie Grajcarka, prawobrzeżnego dopływu Dunajca.
Ze wszystkich stron wznoszą
się górskie zbocza, pokryte
iglastymi i modrzewiowymi
lasami. Po obu stronach górskiego wąwozu położone są obiekty
sanatoryjne, domy wczasowe i pensjonaty. Szczawnica
to doskonały punkt wypadowy
do pieszych wędrówek po Pieninach.
Zdrojowisko Szczawnica znane
jest już od 150 lat. Dziś można się
tutaj leczyć i wypoczywać. Czyste
górskie powietrze wolne od tzw.
alergenów sprzyja skuteczności
metod w leczeniu. Uzdrowisko
specjalizuje się w leczeniu chorób
dróg oddechowych, przewlekłych
stanów zapalnych nosa, zatok
przynosowych, gardła i krtani, schorzeń aparatu głosowego
z przeciążenia nadmiernym wysiłkiem głosowym, schorzeń alergicznych górnych dróg oddechowych i astmy oskrzelowej.
REKLAMA
Początki lecznictwa uzdrowiskowego w Beskidzie Sądeckim przypadają na XVIII
i XIX wiek, kiedy zaczęto
dostrzegać wyjątkowość dwóch
głównych czynników rozwoju
lecznictwa na tym obszarze,
czyli szczawiowych wód mineralnych i sprzyjających warunków klimatycznych. Uzdrowiska w początkowym okresie
nie mogłyby się rozwinąć bez
działalności ówczesnych właścicieli tych miejscowości oraz
naukowców, którzy zajęli się
badaniem środowiska przyrodniczego. W kolejnych
latach, pomimo rozbiorów
i dwóch wojen światowych,
powstawały budynki i urządzenia służące coraz liczniej
przybywającym turystom i kuracjuszom.
Jeśli ktoś chce odpocząć
i zadbać trochę o swoje zdrowie, jest okazja skorzystania
z dobrodziejstw wód leczniczych w kilku uzdrowiskach
położonych blisko siebie.
Największym ruchem turystycznym odznacza się gmina
Krynica-Zdrój. Kolejna jest
Szczawnica, a następne Piwniczna-Zdrój i Muszyna.
na krętymi ścieżkami na zboczach wzniesienia, rozkoszując
się ciszą i czystym powietrzem.
Ale Góra Parkowa to także miejsce, które przyciąga amatorów
bardziej aktywnego wypoczynku. Można tu spotkać rowerzystów i miłośników joggingu.
Na szczycie znajdują się także
zjeżdżalnie rurowa i pontonowa
oraz tor saneczkowy.
REKLAMA
Wody i minerały
Twój Relax
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 16
Twój Relax
Urok Nowosądecczyzny
Kamil
Mec
Jesień to wymarzona pora na wędrowanie po górach. Przepis na udany wypoczynek jest niezwykle prosty – wystarczy spakować plecak,
zabrać mapę, ciepłe rzeczy i ruszyć w Beskid Sądecki, jeden z mniej
eksploatowanych turystycznch rejonów Polski. Pasjonaci górskich
wycieczek na pewno nie będą rozczarowani.
poziomem morza Jaworzyna
Krynicka jest, oprócz doskonałego punktu widokowego,
jest jednym z największych
ośrodków narciarskich regionu. Oprócz gondoli działają
tu liczne wyciągi krzesełkowe,
które pozwalają na szybkie
dostanie się na początek trasy.
Jaworzyna może stanowić także
dobry punkt początkowy wędrówek po Beskidzie Sądeckim.
Pod szczytem, przy schronisku
PTTK, działa także niewielkie
Muzeum Centralnego Ośrodka
Turystyki Górskiej, gromadzące
eksponaty związane z Beskidem
Sądeckim oraz wyprawami wysokogórskimi.
Trasa kolei gondolowej na Jaworzynę Krynicką liczy ponad
2 kilometry. Wygodne sześcioosobowe wagoniki docierają
na szczyt w około 7 minut,
pokonując dodatkowo prawie
500 metrów przewyższenia.
Zarówno z okien gondoli, jak
i z samej Jaworzyny podziwiać
można wspaniałe widoki na
Beskid Sądecki, jak również
Beskid Niski.
Co po Łemkach?
Wędrując pasmem Jaworzyny
Krynickiej mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Rytrem
a Krynicą znajduje się Hala Łabowska wyposażona w schronisko zbudowane w 1953 roku.
To jeden z wielu dawnych terenów wypasowych użytkowanych przez Łemków zamieszkujących północne stoki pasma.
Obecnie uległ częściowemu
zalesieniu, ale wciąż roztaczają
się stąd przepiękne widoki.
Na Hali do czasów II wojny
one wyjątkowo okazale. Spływ
– od kwietnia do października
– jest okazją do podziwiania
beskidzkich krajobrazów oraz
przysłuchiwaniu się ciekawym
komentarzom flisaków.
Z kolei w miejscowości Tylicz
„reaktywowano” jedną z największych w Europie mofet,
czyli chłodny wyziew wulkaniczny, z którego wydobywa się
dwutlenek węgla. Dodatkowo
gaz wydobywa się tutaj w wodzie powodując powstawanie
bąbelków.
Tylicka mofeta była znana
już w XVI wieku. Ponowny wzrost zainteresowania źródłem nastąpił dopiero w XX wieku, kiedy uczeni
poszukiwali idealnego pokarmu
dla kosmonautów i nadzieję widzieli w algach słodkowodnych,
które w tylickiej mofecie miały
doskonałe warunki do rozwoju.
W ten sposób został tu zlokalizowany tajny ośrodek badania
alg działający pod oficjalnym
szyldem ośrodka rolniczego.
Ostatecznie po wieloletnich
testach uznano, ze algi nie
są zbyt dobrze przyswajane
przez organizm ludzki i ich
produkcji zaniechano, a o źródle
zapomniano. Na światło dzienne
spod stert gałęzi i śmieci wyciągnęli je dopiero zapaleńcy
ze Stowarzyszenia Rozwoju
Tylicza. Za pieniądze z Unii
Europejskiej oczyścili 11 połączonych kręgów, którymi
przepływa woda wydając z siebie charakterystyczny bulgot
i wypluwając na powierzchnię
bąbelki gazu.
REKLAMA
To pasmo górskie położone w Karpatach należy do Beskidów Zachodnich. Położone
tuż przy Słowacji tereny bogate
są w malownicze krajobrazy,
liczne uzdrowiska oraz w kulturę regionu, co nadaje całości
charakterystyczny i niepowtarzalny klimat. Najczęściej odwiedzanym miejscem jest Krynica-Zdrój, skąd tylko chwila,
by wspiąć się na Jaworzynę,
urokliwa Muszyna i Żegiestów.
Też Zdrój.
Gondolą na szczyt
Beskid Sądecki dzieli się na dwa
główne pasma – Pasmo Radziejowej na zachodzie i Pasmo Jaworzyny Krynickiej na wschodzie. Na drugi z tych szczytów
z Czarnego Potoku można wjechać koleją gondolową.
Licząca 1114 metrów nad
światowej stał domek myśliwski
hrabiego Adama Stadnickiego
z Nawojowej, ostatniego właściciela tutejszych lasów. Domek
został spalony przez partyzantów, kiedy zaczęli korzystać
z niego niemieccy żołnierze.
Na zgliszczach domku powstało wspomniane schronisko.
Okolice Hali związane są mocno
z działalnością partyzancką
podczas II wojny światowej.
Znajdowały się tu kryjówki
jednego z najbardziej znanych w Beskidzie Sądeckim
oddziałów dowodzonego przez
majora Juliana Zubka „Tatara”.
Wojenną historię tych terenów
upamiętniają 2 pomniki stojące
nieopodal schroniska.
Mofety i bąbelki
Na Popradzie z Piwnicznej do
Rytra organizowane są regularne spływy tratwami sterowanymi przez flisaków. Tradycje
sięgają dawnych czasów, gdy
miejscowi górale rzeką spławiali drewno. Trasę o długości
około 10 kilometrów pokonuje
się w około 2 godziny. Szlak
przejażdżki nowoczesnymi tratwami wiedzie pięknym, przełomowym odcinkiem Popradu,
który wdziera się tutaj między wzniesienia pasma Radziejowej i Jaworzyny Krynickiej.
Z poziomu rzeki prezentują się
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 17
Twój Relax
Brak miejsca na nudę
Aga
Kozłowska
Nadszedł wrzesień, a wraz z nim koniec wakacji dla większości polskich uczniów.
Wolne mają jeszcze niektórzy studenci oraz ci wszyscy, którzy zdecydują się na
wypoczynek poza głównym sezonem urlopowym. Nadchodząca złota jesień,
jak żadna z pór, sprzyja górskim wycieczkom, zwłaszcza tym w Bieszczady.
metrów sześciennych. Zwiedzający mogą spacerować po
obiekcie w grupach lub indywidualnie, a trasa wiodąca przez
hale elektrowni do wnętrza zapory znajduje się ok. 6 metrów
pod lustrem Zalewu Solińskiego.
Wycieczka jest podzielona na
dwa etapy: w pierwszym z nich
turyści oglądają film mówiący
o wytwarzaniu i zastosowaniu
energii odnawialnej oraz wystawę zdjęć, na których przedstawione są etapy budowy zapory
i elektrowni. Drugi etap to „właściwy” spacer po obiekcie. Jednakże zalew Soliński to nie
tylko podziwianie infrastruk-
tury związanej z przemysłem
energetycznym. Zwiedzający
mają możliwość wypożyczenia
łódki, wykupienia rejsu statkiem
po jeziorze lub skorzystania
z ośrodka sportów wodnych.
Nie lada atrakcją jest Bieszczadzka Kolejka Leśna, która niegdyś służyła jako narzędzie do
transportu drewna. Obecnie jest
udostępniona dla turystów przez
cały rok. Podróż XIX-wieczną ciuchcią, która rozpoczyna
się w miejscowości Majdan koło
Cisnej i kończy się w miejscowości Przysłup, jest okazją do podziwiania bieszczadzkiej fauny
i flory. W rejonie tym żyje wiele
gatunków zwierząt, w tym wąż
Eskulapa, którego nie znajdziemy w żadnej innej części kraju.
W lasach bukowych, które stanowią przewagę w tej okolicy,
możemy również spotkać żubry,
jelenie, niedźwiedzie, wilki,
żbiki, rysie i od niedawna także
koniki polskie.
Bieszczadzki skansen
Dla osób szczególnie
zainteresowanych historią proponujemy wycieczkę do wcześniej wspomnianego skansenu
Karpacka Troja mieszczącego
się w miejscowości Trzcinica
koło Jasła. Muzeum powstało w latach 90. XX wieku, gdy
archeolodzy odnaleźli w tym
miejscu ponad 160 tysięcy zabytkowych przedmiotów służących
ludziom w przeszłości. Ciekawostką jest fakt, że pierwsza
osada w tym miejscu istniała
już w epoce brązu. Skansen
umożliwia turystom poznanie,
jak dawniej wyglądało życie
ludzi zamieszkujących te tereny, więc historycy zrekonstruowali około 150m wałów obronnych, 18 chat i dwie bramy
prowadzące do grodu (jedna
z epoki wczesnego brązu, druga
średniowieczna). Punkty gastro-
REKLAMA
Wszyscy na zaporę
Oprócz tras wędrówkowych
dostępnych przez cały rok atrakcjami, które w Bieszczady przyciągają najwięcej turystów, są zapora i elektrownia nad zalewem
Solińskim, leśna kolejka oraz
skansen archeologiczny Karpacka Troja. Pierwszą z nich, czyli
infrastrukturę w Solinie, w tym
sezonie odwiedziło już 20 tysięcy
turystów (dane z początku sierpnia udostępnione przez rzeczniczkę elektrowni).
Zapora wodna na rzece San powstawała w latach 1960-1968,
ma wysokość 82m, a pojemność
zbiornika wynosi pół miliarda
REKLAMA
Łagodnie wyniesione pasmo
znajduje się na styku trzech
państw – Polski, Słowacji
i Ukrainy i należy do Beskidów Wschodnich. Istnieje
kilka teorii dotyczącej nazwy
tego regionu, m.in. z języka
albańskiego (bjeska, bjeske),
oznaczające łąkę, pastwisko;
niemieckiego (beshet, besket)
- od geograficznego pojęcia
„dział wodny”. Najczęściej
jednak uznaje się, że nazwa
Bieszczady pochodzi od trackiego ludu Bessów, którzy wg
greckiego uczonego Ptolemeusza mieszkali w północnych regionach Karpat.
nomiczne na terenie skansenu
serwują potrawy przygotowywane w oparciu o sztukę kulinarną
naszych przodków, co jeszcze
bardziej przybliża turystom kulturę i obyczaje dawnych ludów.
Bieszczady to region,
który można odwiedzić o każdej porze roku. Szlaki górskie
zachęcają do pieszych wędrówek wśród połonin, a doskonale rozwinięta baza noclegowa
umożliwia wymarzony odpoczynek. Położenie na styku trzech
państw - Polski, Słowacji i Ukrainy jest na pewno dobrą okazją
do odwiedzenia takich miast jak
Przemyśl, Sanok, Ustrzyki Dolne
czy znajdujący się niedaleko granicy polsko-ukraińskiej Lwów.
W tym rejonie każdy znajdzie coś
dla siebie, od miłośników historii
po fanów sportów wodnych.
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 18
Bo w Kazimierzu…
Ewa Tomaszewska
Są miejsca, o których się mówi, iż mają duszę, specyficzny, bo przyciągający, klimat. Kuszą one zazwyczaj niebywałymi okolicznościami
przyrody, zabytkami, pamiętającymi lata najdawniejsze czy też interesującymi wydarzeniami, jakie się tam odbywają. Do tego typu miejsc
z całą pewnością zaliczyć można Kazimierz Dolny.
To nadwiślańskie miasto jest
składową trójkąta turystycznego: Nałęczów – Kazimierz
Dolny – Puławy. Wybierając
się więc w tamte okolice, można
mieć pewność, że czas, jaki poświęcimy na wycieczkę, wypełniony będzie do ostatniej minuty.
Co zaś do samego Kazimierza
Dolnego…
Osada powstała w XI wieku i swą
nazwę zawdzięcza głównemu
darczyńcy – Kazimierzowi Sprawiedliwemu. Z czasem osada
stała się miastem, które bardzo
szybko uległo rozbudowie. Dzięki gospodarnemu władaniu rodu
Firlejów, miasto nie tylko szybko
się rozwijało, ale także w stosunkowo niewielki sposób odczuwało skutki pożarów czy klęsk.
Wraz z rozmiarami miasta rozwijał się także handel – Wisłą
spławiano zboże do Gdańska.
Miasto tętniło życiem do połowy XVI wieku, kiedy to zostało
spalone przez wojska szwedzkie.
Wraz z końcem XIX wieku Kazimierz stracił na znaczeniu, jeśli
chodzi o rynki zbytu, zyskał zaś
turystycznie. I taka tendencja
utrzymuje się do dziś.
Chcąc powiedzieć kilka słów
o położeniu Kazimierza Dolnego,
trzeba zacząć od tego, że znajduje
się w województwie lubelskim.
Miasto leży na prawym brzegu
Wisły i stanowi siedzibę władz
gminy. Swego czasu Kazimierz
Dolny był miastem królewskim
Korony Królestwa Polskiego.
W skład gminy wchodzi obecnie
14 sołectw.
Z uwagi na fakt, iż budowle w Kazimierzu Dolnym wznoszone były z miękkiego wapienia, w którym łatwo było rzeźbić,
podczas wyprawy zetknąć będziemy się mogli z bogato zdobionymi fasadami. Wśród wielu
kazimierskich zabytków, na
szczególną uwagę turystów zasłużyć powinny ruiny zamku,
a właściwie zespołu fortyfikacji wojennych, które wznoszono w XII i XIV wieku. Budowlę
podzielić można na zamek górny
i dolny. W zależności od okresu,
miejsce to pełniło czy to funkcję warowni i budowali obronnej,
czy też zabudowy mieszkalnej.
W połowie XX wieku zamek
oddano do ruchu turystycznego.
Na szczególną uwagę zasługują
także liczne kościoły, spichlerze,
a także zdewastowana podczas
II wojny światowej synagoga.
Kazimierz Dolny od kilku lat jest
miejscem przyciągającym fanów
kina. Raz z uwagi na to, iż wiele
znanych produkcji kręconych
było właśnie w tym miejscu (np.
„Podróż za jeden uśmiech”).
Także ze względu na odbywający
się od 2007 roku nad tą częścią
Wisły Festiwal Filmu i Sztuki
Dwa Brzegi, który rokrocznie
gromadzi rzesze fanów kina niezależnego, nie tylko tych z Polski.
Z Kazimierzem Dolnym związanych jest (lub było) także wielu
ludzi kultury. Dość wspomnieć
Daniela Olbrychskiego, Marię
Kuncewicz oraz Jerzego Gnatowskiego. Kazimierz śmiało można
ochrzcić mianem mekki kultury
i sztuki wysokiej.
Strawie turystycznej i kulturalnej
muszą towarzyszyć też lokalne
kulinaria połączone z miejscem
na odpoczynek. Wśród wielu
interesujących godna polecenia
jest „Austeria Kazimierska”,
lokal nawiązujący tradycjami do
przedwojennego „Kasyna”reklamowany w ówczesnej prasie jako
obiekt o „nowoczesnym komforcie, z pierwszorzędną restauracją,
z gabinetami, boksami i placami
tenisowymi”.
Dziś nowe-stare miejsce, oferuje
swym gościom nie tylko możliwość noclegu, ale także pełne
zaplecze gastronomiczne łącznie
z degustacją win katalońskich.
Restauracja mieści się w urokliwej scenerii nieopodal bul-
waru wiślanego z rozpościerającym się widokiem na zabytki
miasteczka. Więcej szczegółów
o ciekawej historii lokalu znają
jej gospodarze, gdy tylko zapytać
o któryś szczegół. Z pewnością
zgodziliby się z przedwojennym apelem Związku Uzdrowisk Polskich (przewodnik pod
patronatem ZUP z 1933 roku
umieścił „Kasyno” w swym
spisie), że „Wyjazd do uzdrowisk
zagranicznych, nie lepszych
od polskich, jest zbrodnią wobec
Ojczyzny!”
REKLAMA
Twój Relax
Na zamku Inków
Ewa Gruba
Dokładna data powstania zamku
nie jest znana, jednak można ją podać w przybliżeniu
– prawdopodobnie powstał
między rokiem 1320 a 1325,
gdyż w testamencie Wilhelma
Drugetha, żupana ziemi spiskiej
i orawskiej z roku 1330, jest już
mowa o nowo wybudowanym
zamku „Dunajec”. Wcześniej
była tam ziemno – wałowa
budowla obronna. Zamek powstał z inicjatywy Jana Berzeviczego lub jego brata Rykolfa,
a nazwa zamku „Dunajec”
została przyjęta od rzeki płynącej u jego podnóża. Rzeka
oddzielała wówczas obszar państwa węgierskiego od Polski.
Monumentalną budowlę nazywano także „Niedzica” – od wsi
znajdującej się w pobliżu.
Po przejęciu warowni przez
Skarb Państwa, zamkiem opiekowało się Stowarzyszenie
Historyków Sztuki, podejmując w nim liczne prace konserwatorskie. W tym samym czasie, za sprawą znanego pisarza
Jalu Kurka, wyszła na światło
dziennie niesamowita wręcz
historia związana z testamentem
Inków. Źródeł tej opwieści należy doszukiwać się w połowie
XVIII wieku, kiedy to Sebastian
Berzeviczy, potomek rodu,
który wybudował słynną węgierską warownię w Niedzicy, wyjechał do Ameryki Południowej. Tam poślubił Indiankę
ze szlacheckiego rodu. Z tego
związku przyszła na świat ich
córka Umina. Około 1781 r. wybuchło powstanie Indian przeciwko Hiszpanom. Przywódcą
powstania był Tupac Amaru.
W tym czasie Umina wyszła
za mąż za bratanka Tupac Amaru noszącego to samo imię. Powstanie odniosło klęskę, a jego
przywódca został stracony.
Bratanek wodza pozostał jedynym przedstawicielem, który
mógł objąć tron Inków. Wraz
z żoną Uminą, teściem Sebastianem oraz innymi wodzami
indiańskimi, Tupac Amaru
zabierają ze sobą część skarbów, uciekł do Europy. Przez
kilkanaście lat mieszkali w Wenecji. Tam w niewyjaśnionych
okolicznościach Tupac Amaru
został zamordowany. Sebastian
Berzeviczy, by chronić życie
córki i wnuka Antonia, wyjeżdża z nimi na Węgry. Schronienie znaleźli na zamku w Niedzicy. Ówczesnym właścicielem
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
zamku była rodzina Horvathów
z Poloscy, która wyraziła zgodę na zamieszkanie uchodźców w zamku. Nie mieszkali
tu jednak długo, bo i tu znaleźli
ich prześladowcy. Umina została zasztyletowana i pochowana w krypcie pod kaplicą
zamkową. Chory Sebastian
powierzył opiekę nad swoim wnukiem Antoniem swemu
bratankowi Wacławowi Benesz
– Berzeviczemu. Akt adopcji
został spisany w roku 1797 na
zamku w Niedzicy, w obecności
„Rady Emisariuszy Inków”.
W akcie była mowa o testamencie Inków i ich skarbach
zatopionych w jeziorze Titicaca w Peru. Wacław zabrał
małego Antonia i wyjechali na
Morawy. Przed śmiercią przekazał jeszcze dokumenty oraz
pamiątki rodzinne swemu synowi i nakazał mu, aby sprawami
związanymi z ich pochodzeniem
nie zajmował się, gdyż to ponoć
przynosiło nieszczęście.
W 1946 roku na zamku w Niedzicy pojawia się potomek Antonia – Andrzej Benesz z Bochni – i ponownie ujawnia się
związek tego zamku z historią
Inków. Według informacji
znajdujących się w dokumentach, Andrzej Benesz w obecności świadków wyciągnął
ze schowka (znajdującego pod
progiem zamku) ołowianą rurę.
Znajdował się w niej bardzo
zagadkowy dokument. Był
to testament Inków spisany
inkaskim pismem węzełkowym
„Quipu”. Testament według
przypuszczeń miał zawierać
informację na temat skarbów
Inków. Próbę odczytania pisma
quipu podjął się wspomniany
prawnuk Antonia. Późniejsze
losy quipu, jak również domniemanego skarbu Inków pozostają
do dziś zagadką, a Andrzej Benesz w 1975 r. ginie w wypadku
samochodowym.
wrzesień 2013
str 19
Twój Dom
Targowa jesień
Ewa Tomaszewska
Przekroczyliśmy magiczną datę 1. września. Uczniowie i nauczyciele wrócili
do szkół, część wrocławian skończyła urlopy. W tramwajach, autobusach
zrobiło się tłoczno; na ulicach zresztą też. W pewnym sensie, mimo coraz
mniej sprzyjającej aury, miasto na nowo zaczęło tętnić życiem.
większość wydarzeń tego
typu, odbędzie się w Hali
Stulecia już 7 i 8. września.
Wśród wystawców znajdą się deweloperzy, firmy
związane z branżą remontowo-budowlaną, agencje i
biura nieruchomości, banki,
a także pośrednicy finansowi.
Zwiedzający będą więc mieli
niepowtarzalną okazję na rozmowę ze specjalistą w danej
dziedzinie, który być może
rozwieje ich wątpliwości lub
rzuci nowe światło na nurtujące zagadnienia.
Już tydzień po Targach Mieszkań i Domów,
również w Hali Stulecia, odbędzie się XII edycja targów
Zoo-Botanica. W dniach 1315. września okolice Parku
Szczytnickiego powinni odwiedzić wszyscy miłośnicy
fauny i flory. Oferta targów,
jak co roku, jest niezwykle
atrakcyjna i przyciągająca.
Dość wspomnieć planowaną
największą w Polsce wystawę
akwarystyczną, IV Ogólnopolski Konkurs na Najciekawsze Terrarium Targów
czy Panel Weterynaryjny oraz
wykłady i seminaria. Coś dla
siebie znajdzie więc zarówno
amator, jak i profesjonalista
w dziedzinie. Z naszej strony
płynie zaproszenie do udziału
w targowych konkursach.
Przy okazji Targów i Wystawy Zoologiczno-Botanicznej
będzie można wygrać roczną prenumeratę naszego
miesięcznika. Zachęcamy,
serdecznie zachęcamy.
Nadchodzące wydarzenia to dopiero wierzchołek góry lodowej. Jeśli dobrze
się zastanowić, okaże się, że
na każdy przyszły weekend
(w zasadzie do końca roku),
jesteśmy w stanie zaplanować
sobie odwiedzenie jakiejś
imprezy targowej. Dodajmy,
że będą one miały miejsce nie
tylko w Hali Stulecia.
W przyszłych miesiącach odbywać się będą
kolejne interesujące wydarzenia, na które już dziś chcemy
Państwa serdecznie zaprosić.
„Słowo Wrocławian” patronuje wspomnianym wyżej
targom. Będziecie mogli nas
spotkać w Hali Stulecia już
w najbliższy weekend, gdzie
będziemy rozdawać nasz tytuł (być może właśnie w ten
sposób trafiła do Was gazeta,
którą teraz trzymacie). Jakie
więc nie byłyby okoliczności
spotkania z nami, życzymy
dobrych wrażeń i owocnego
spaceru między stoiskami i
alejkami targowymi. I… do
zobaczenie znowu.
REKLAMA
Ożywienie dotyczy także
branży targowej, która, z
przyczyn oczywistych, na
czas lata lekko zamarła. Już w
dwu pierwszych tygodniach
września będziemy mieli
okazję być gośćmi dużych
targów. Na pierwszy ogień
idzie to, co najbardziej elektryzuje wszystkich poszukujących mieszkania, domu czy
kredytu na któreś z powyższych. Wszystko to dzięki
kolejnej edycji Dolnośląskich
Targów Mieszkań i Domów
nowyAdres. Impreza, jak
Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian wrzesień 2013
Żyj i mieszkaj pięknie!
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 20
Twój Dom
Nowe potrzeby
Krzysztof Ziajka
Prezes Zarządu Inkom S.A.
tym, czego oczekują mieszkańcy
nowych inwestycji.
Cor a z więk sz y odsetek klientów pyta, co oprócz
mieszkań znajdzie się na danym osiedlu. Nie są to jednak
pytania o wewnętrzny basen,
czy np. siłownię na wyłączność, ale o osiedlowe miejsca
spotkań i zagospoda rowa nie
przest rzeni wspól nych. Wynika to po części ze zmiany
naszego stylu życia – jesteśmy
zabiegani, brakuje nam czasu
na spotkania towarzyskie poza
miejscem pracy i zamieszkania.
Pewna grupa klientów to osoby,
które zostały we Wrocławiu po
funkcjonalne rozwiązania, takie
jak rowerownie i wózkownie.
W każdym budynku naszej nowej inwestycji – Nowy Port – powstaną wspólne pomieszczenia
dla mieszkańców. To lokatorzy
poprzez głosowanie zadecydują,
co się w nich znajdzie (np. sala
bilardowa, stół do ping-ponga)
ora z w ja k i m st ylu zost a ną
urządzone. W podobny sposób
podejmiemy decyzję o zagospodarowaniu najbliższego otoczenia Nowego Portu.
Na r y n k u z d a r z ają
się oferty inwestycji, na terenie
któr ych przewidziano wspo-
mnianą osiedlową siłownię czy
basen. Tego typu obiekty generują jednak koszty utrzymania, które w przyszłości będą
ponosić m iesz ka ńcy. Wa r to
o tym pamiętać i zastanowić
się, czy korzystniejszym rozwiązaniem nie będzie wybór
innego mieszkania oraz zakup
ka r netu do pobliskiego centrum fitness. Przed podjęciem
ostatecznej decyzji warto raz
jeszcze rozwa żyć wszyst k ie
zalety i wady wybranej przez
n a s i nwe s t yc j i i p o r ów n a ć
of e r t y p r z y n aj m n i ej k i l k u
deweloperów.
REKLAMA
Na przykładzie realizowanych
przez nas inwestycji widzimy,
że mieszkańcy coraz chętniej
spotykają się ze sobą i spędzają wspólnie czas - to trend, który
przychodzi do nas z zachodu
Europy. Poczucie anonimowości,
charakterystyczne dla dużych
osiedli z wielkiej płyty, nie jest
studiach i które chcą stworzyć
tutaj swoje nowe, własne miejsce do życia. Jest to łatwiejsze,
jeśli znamy naszych sąsiadów
i mamy z nimi dobry kontakt.
Mieszkańcy coraz chętniej dbają
nie tylko o własne mieszkanie,
ale także klatki schodowe, wejścia do budynków i ich najbliższe otoczenie. Bardzo często
sami wychodzą z pomysłami na
zagospodarowanie powierzchni wspólnych, ale też oczekują
inicjatywy od dewelopera.
Spełnianie tych wymagań staje się dla nas standardem. Od dawna wprowadzamy
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 21
Joanna
Lipska
Duża część z nas dzieli swoje cztery kąty nie
tylko z rodziną, ale także z czworonożnym przyjacielem. Najczęściej jest to pies lub kot, nieco
rzadziej (choć nadal często) decydujemy się na
małego gryzonia czy rybki. Jak widomo, zwierzę
w domu równa się dodatkowym obowiązkom.
Wybierajmy więc z głową.
Na kon ie c jeszcze ostatnia powinność, jaką
mamy wobec naszych przyjaciół mniejszych. Kiedy zwierzę
pożegna się ze światem (oby
ze starości, a nie z jakiejś innej
przyczyny), zróbmy wszystko,
by, na haniebny wzór wielu
innych, jego ciało nie użyźniało
działkowych ogródków czy przydrożnych rowów. Tak po prostu,
dla czystego sumienia.
znudził, urósł i zaczął więcej jeść,
czy też staje się balastem, kiedy
chcemy wyjechać na wakacje.
Tak więc po pierwsze – weźmy
pod uwagę, że o zwierzę trzeba
dbać w zasadzie o ostatnich jego
dni.
Istotny jest także odpowiedni dobór pokarmu dla naszego czworonożnego przyjaciela.
Trzeba zadbać, by junior jadł
dostawał inne pożywienie niż
senior. Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o jego ilość. Przy
okazji pokarmu pamiętać trzeba
o odpowiedniej misce, koniecznie oddzielnej od miski na wodę.
Na tym jednak nie koniec.
Posiadanie czworonoga wymaga, oczywiście od czasu
do czasu, wizyt u weterynarza.
REKLAMA
Posiadanie pod swoim dachem
zwierzęcia wiąże się z odpowiednim przystosowaniem domu.
Raz, że trzeba zadbać, by w kawalerce nie trzymać labradora
czy bernardyna, które po prostu
będą się tam męczyć, dwa –
należy pamiętać, iż zwierzę,
najzwyczajniej w świecie jest
od nas zależne i trzeba o nie dbać
dokładnie tak samo, jak o innych
domowników.
Co więc powinniśmy,
poza odpowiednią przestrzenią, wziąć pod uwagę przy doborze zwierzaka? Ważnym jest, by
przemyśleć, czy naprawdę chcemy być właścicielem czworonoga. Często okazuje się, iż pies czy
kot trafia do schroniska (w najlepszym przypadku), bo już się
Okresowe szczepienia czy leczenie (czasem nawet operacyjne) w przypadku choroby
są czymś, co koniecznie powinniśmy zapewnić swojemu zwierzęciu. Do tego dochodzi kwestia
zakupu odpowiednich leków,
czasem też suplementów uzupełniających dietę chorego zwierzaka. Zresztą, sami przecież też
chodzimy do lekarzy, więc chyba
nie trzeba tego tłumaczyć.
REKLAMA
Czworonożni
Twój Dom
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 22
Reklama
Uzdrowiciele z Filipin
REYNALDO JUN LITAWEN jest jednym z naj-
lepszych filipińskich uzdrowicieli. Efektywność jego działania jest ogromna i pomocna przy rozmaitych chorobach w
szerokim i nieograniczonym zakresie. Wielu z nas boryka
się z problemami zdrowotnymi, wobec których jesteśmy
bezradni. Zmęczeni chorobą, szukamy ukojenia, sposobu
na uleczenie nie tylko ciała, ale również umęczonej duszy.
Uzdrawianie bez bólu, operacje bez użycia skalpela stosowane są przez Filipińczyków, od czasów starożytnych,
jednak do tej pory fenomen i tajemnica wykonywania tych
zabiegów pozostaje nieodkryta. Haelerzy, bo tak również
nazywani są uzdrowiciele, podczas swoich praktyk nie używają żadnych środków
znieczulających. Zabiegi polegają na energetycznym wzmocnieniu chorych organów
i tkanek, systemu odpornościowego, oczyszczeniu organizmu z toksyn. Reynaldo
podróżuje, by pomagać ludziom szukającym pomocy w leczeniu.
„Chociaż medycyna akademicka poczyniła wielkie postępy, to ciągle pewne obszary
ludzkiego wnętrza są niezbadane. Moje ręce podczas zabiegów zachowują się jak
bieguny elektryczne. Powodują kontrolowany przepływ energii przez organizm
pacjenta”.
JOSEPH PALITAYAN jest jednym z najlepszych
filipińskich uzdrowicieli z wieloletnim doświadczeniem i
praktyką uzdrawiania. Długoletni członek Christian
Spiritual Regeneration Movement inc. i Stowarzyszenia
Filipińskich Uzdrowicieli. Wywodzi się ze znanej i szanowanej na Filipinach rodziny uzdrowicieli i zielarzy. Jego
nazwisko i moc uzdrawiania znane są w całej Europie.
Historia healerów filipińskich sięga czasów starożytnych.
Moc uzdrawiania przekazywana w rodzinach uzdrowicieli
z pokolenia na pokolenie uzupełniana jest wieloletnią nauką
w klasztorach i szkołach. Filipiński uzdrowiciel działa na
cały organizm. Znajduje zaburzenia energetyczne różnych organów i skutecznie je
eliminuje. Wzmacnia naturalne siły obronne pacjenta, udrażnia kanały energetyczne
i je oczyszcza.
Uzdrawianie filipińskie jest pełne tajemnic, tak jak sama historia powstania tych
wysp. Dopóki pacjent wierzy w istnienie sił ponad ludzkich i jest otwarty na działanie
uzdrowicieli, może zawsze osiągnąć pomoc.
Clever PE
Metoda filipińskiego uzdrawiania to
mistyczna metoda leczenia pochodząca z Dalekiego
Wschodu, jej skuteczność jest ogromna co potwierdzają
liczni pacjenci Pana Clavera PE, jednego z najlepszych
uzdrowicieli filipińskich na świecie. Pochodzi on ze
sławnej rodziny filipińskich healerów. Uzdrowiciel poprzez intensywną koncentrację wytwarza dużą energię
wokół swych rąk, która pomaga przy leczeniu Filipiński
uzdrowiciel działa na cały organizm. Znajduje zaburzenia
energetyczne różnych organów i skutecznie je eliminuje.
Wzmacnia naturalne siły obronne pacjenta, udrażnia kanały energetyczne i je oczyszcza. Niespotykane umiejętności, intuicja i skuteczność
uzdrawiania, a także dar przekazywania cudownej i pozytywnej energii zatrzymały
u tysięcy ludzi rozwój najcięższych chorób.
„Przyjazd uzdrowiciela do Polski to kolejna nadzieja dla setek chorych i cierpiących
ludzi, którym medycyna „odmówiła” możliwośći wyleczenia”. Jego umiejętności
oraz indywidualne podejście do pacjenta, stanowią gwarancję powodzenia leczenia.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Jego moc uzdrawiania pomaga w leczeniu: chorób nowotworowych, wadach
serca, chorobach oczu, nerwicach, deformacji kręgosłupa, miażdżycy, paraliżach, kamieniach nerkowych i żółciowych, chorobach prostaty, wrzodach
żołądka i dwunastnicy, guzach i cystach, chorobach kobiecych oraz innych
schorzeniach. Jego moc oddziałuje na cały schorowany organizm, udrażniając
kanały energetyczne.
Przykładem skuteczności uzdrawiania jest Pan Józef z Wrocławia – któremu
po dwóch wizytach u uzdrowiciela ustąpiły bóle kręgosłupa i zakończył się
problem z przerostem gruczołu prostaty. Pani Maria z Krakowa – zapewnia, że dzięki wizytom u uzdrowiciela pozbyła się mięśniaków na narządach
rodnych, co potwierdziły badania USG. Pan Andrzej z Gdańska – po trzech
wizytach u uzdrowiciela zdjęcie USG potwierdziło pozbycie się kamieni w
woreczku i nerkach. Pani Janina z Katowic – po wizycie u Pana Reynaldo
wchłonął się guz piersi, który był przeznaczony do operacji.
Umów się!
784 608 979
693 788 894
PRZYJMUJEMY:
12 września – Kędzierzyn-Koźle
15 września – Wrocław
16 września – Świdnica
17 września – Zgorzelec i Bolesławiec
Doświadczenie uzdrowiciela i jego ręce niejednokrotnie pomogły w: chorobach nowotworowych, wadach serca, chorobach oczu, epilepsji, nerwicach, deformacji kręgosłupa, paraliżu, miażdżycy, kamieniach nerkowych i
żółciowych, chorobach prostaty, leukemii, wrzodach żołądka i dwunastnicy,
chorobach migdałów, zębów i cystach, guzach piersi, chorobach kobiecych
oraz wielu innych schorzeniach. Usuwa on chore tkanki i guzy.
Przykładem skuteczności uzdrawiania jest Pan Kazimierz w Wrocławia,
któremu po dwóch wizytach znikły dolegliwości prostaty, a zaawansowana
cukrzyca i nadciśnienie ustabilizowały się i wróciły do normy. Pani Jadwiga
z Gdyni – ciągły ból głowy, stany migrenowe, depresja i nerwica lękowa to
dolegliwości, z którymi nie umiałam sobie poradzić. Pani Anna z okolic Krakowa – po jednej wizycie uzdrowiciela znikła mi torbiel na jajniku, a guzek
piersi wchłonął się. Pani Julia z Warszawy – guz nowotworowy na głowie
trzustki i maksymalnie 6 miesięcy życia, tak brzmiała diagnoza. Dzięki Jego
zabiegom żyję już piąty rok, a guza nie ma.
Umów się!
693 788 813
784 609 208
PRZYJMUJEMY:
22 września – Wrocław
23 września –Wałbrzych
24 września – Jelenia Góra
Uzdrowiciel poprzez intensywną koncentrację wytwarza dużą energię wokół
swych rąk, która pomaga przy leczeniu: chorób nowotworowych, epilepsji,
deformacji kręgosłupa, miażdżycy, paraliżach, kamieniach nerkowych i
żółciowych, chorobach prostaty, leukemii, wrzodach żołądka i dwunastnicy,
guzach i cystach, wadach serca, chorobach oczu, nerwicach oraz chorobach
kobiecych i innych schorzeniach.
Przykładem skuteczności uzdrawiania jest: Pan Wiktor z Katowic, któremu
po 2 wizytach zeszły kamienie z woreczka żółciowego, a guz tarczycy wchłonął się, co potwierdza badanie USG. Panią Janinę z Krakowa do niedawna
martwiły dolegliwości: torbiel w piersi oraz mięśniaki na narządach rodnych.
Po 3 wizytach torbiel wchłonęła się, a mięśniaki zanikły. Pan Andrzej z Gdańska dziękuje za wyleczenie prostaty, która dokuczała mu od kilku miesięcy.
Pani Danuta z Wrocławia – po jednej wizycie u uzdrowiciela ustąpiły mi bóle
kręgosłupa oraz poprawił mi się wzrok na skutek ustabilizowania poziomu
PRZYJMUJEMY:
cukru. Dziękuję za pomoc!!!
Umów się!
506 536 270,
784 609 208
29 września – Wrocław
30 września – Legnica
1 października – Lubin
2 października – Głogów
3 października – Opole
wrzesień 2013
str 23
Twój Relax
Anna
Łakoma
Nysa Kłodzka jest lewobrzeżnym dopływem Odry. Tworzy się w
Masywie Śnieżnika, rozwija w Kotlinie Kłodzkiej, by w okolicy Barda
utworzyć malowniczy przełom. Długość rzeki to 187 km, z czego
164 nadaje się do przepłynięcia kajakiem, kanadyjką i pontonem i to
bez konieczności posiadania własnego sprzętu.
Rzeka posiada różne oblicza.
Płynąc przez Góry Bardzkie,
tworzy liczne zakola, a wcześniej daje o sobie znać dzięki wartkiemu nurtowi, który
powoduje powstawanie wodospadów. Po dostaniu się na
nizinę często wylewa, dlatego
niejako na jej „cześć” w poprzednim stuleciu utworzono
dwa zbiorniki retencyjne
– Jezioro Nyskie i Jezioro
Otmuchowskie.
Najpiękniejszym odcinkiem
tej trasy jest Przełom Bardzki
znajdujący się w otoczeniu
pięknego lasu z miejscami
o bardzo skalistym brzegu.
Odcinek ten uznawany jest
tym samym za największą
atrakcję Sudetów. Przełom
Bardzki to odcinek Nysy
Kłodzkiej znajdujący się
od ujścia Ścinawki do Barda. Rzeka przeciska się tam
przez Góry Bardzkie pięcio-
ma meandrami, odkrywając
miejscami skały o wysokości
kilkunastu metrów. W ten
sposób stale żłobi dolinę
o głębokości dochodzącej
do 150 m. Obszar ten powstał w ten sam sposób, co
Wielki Kanion, co oznacza,
że głębokość doliny jest
starsza, niż same góry go
otaczające.
Spływy są jedną z najatrakcyjniejszych form wykorzy-
Klimat całego świata
Alina
Markiewicz
Jura Krakowsko – Częstochowska to mało doceniony rejon choć
mocno rozwijający się w ostatnim czasie. Ulokowane w jej sercu
Podlesice przestały być już zarezerwowane jedynie dla wspinaczy, a
skały w tym rejonie są pięknym celem pieszych wycieczek i rowerowych eskapad.
W tej samej wiosce pod
numerem 38 istnieje takie
miejsce stworzone z myślą
o ludziach, których nuży
codzienność i szukają ciągle
nowych wyzwań. W promieniu zaledwie 20 kilometrów od tego miejsca znajduje się aż pi ęć zam k ó w
(m.in. w Ogrodzieńcu i Bobolicach) dostępnych nawet
dla tych, którzy nie przepadają za wysiłkiem fizycznym.
Szczególnym walorem Podlesic jest jaskinia Głęboka
bogatą z infrastrukturą tu-
wrzesień 2013
rystyczną, zabezpieczeniami
i oświetleniem do głębokości
16o metrów. Zwiedzanie podziemi na Jurze to doskonały
cel edukacyjny wzbogacony o ścieżki, przewodniki
i warsztaty (powodzeniem
cieszą się zajęcia np. z robienia wełny).
Dom Podlesice 38 powstał
z zamiłowania do wspinaczki,
ale także z inspiracji moich
licznych podróży do Nepalu
i w Himalaje gdzie prowadziła mnie dziennikarska
ciekawość i pasja podróży.
Moimi gośćmi często są ludzie, którzy większość roku
spędzają na wyjazdach i poszukiwaniach czegoś innego
niż przeciętność. Tu powstają
plany i rodzą się pomysły, bo
spokój i magia tego miejsca
zachęcają do zmian i wewnętrznej mobilizacji sił.
Ludzie, którzy odwiedzili
dom w Podlesicach 38 zazwyczaj stali się moim znajomymi i często wracają jak
do miejsca, w którym ktoś
na nich czeka. Grono to ciągle się powiększa i czeka na
stania czasu wolnego dla
osób, które chcą aktywnie
spędzić wypoczynek, a równocześnie podziwiać piękno
przyrody w ciszy zmąconej
jedynie śpiewem ptaków
i pluskami wody. Przy niskim
stanie Nysy Kłodzkiej udział
mogą brać nawet rodziny
z dziećmi i osoby starsze.
Każdy ponton jest przygotowany tak, by zapewnić bezpieczeństwo śmiałkom, którzy po raz pierwszy decydują
się na takie atrakcje. Spływ
zaczyna się w miejscowości Młynów – lewy brzeg
lub Ławica prawy brzeg
Nysy Kłodzkiej od mostu
łączącego obie miejscowości i stamtąd wodny szlak
prowadzi w kierunku Barda.
Wyjazd nad górską rzekę
nie jest zwykłym spacerem
po mieście. Na taki wyjazd
trzeba się dobrze spakować. W bagażu powinny
się znaleźć buty do chodzenia w wodzie, a jeśli takich
nie mamy warto zabrać stare
trampki lub adidasy. Powyższe obuwie jest obowiązkowe, gdyż rzeka ma bardzo kamieniste dno, a tylko
buty ze sztywną podeszwą
zapewnią bezpieczeństwo
naszym nogom. Obowiązkowo w naszej torbie musi się
znaleźć odzież na przebranie,
ponieważ podczas spływu nie
jesteśmy w stanie uniknąć
zamoczenia. Jeśli wiemy też,
że w dniu, kiedy wybierzemy
się na spływ, prognozowana
jest słoneczna pogoda, warto
zabrać krem z filtrem, który
ochroni nas przed promieniami UV. Pamiętajmy, by
na spływ nie zabierać rzeczy
niepotrzebnych, gdyż nie ma
na nie miejsca w pontonie
lub kajaku. Najlepiej zapakować się w plecak, który
podczas przechodzenia przez
jazy wygodniej nałożyć na
plecy i mieć tym samym
uwolnione ręce.
Jak dojechać do Barda? Samochodem – drogą krajową
nr 8 – to z Wrocławia 75 km.
Można również skorzystać
z kolei, jak również autobusu. Każdy z tych środków
transportu dowiezie nas blisko przystani i nie będziemy
niepotrzebnie błądzić w poszukiwaniu celu.
Po spływie zapraszają
Góry Bardzkie, rozdzielone przez Nysę Kłodzką na
Grzbiet Wschodni i Zachodni. To wciąż jedne z mniej
znanych pasm w regionie.
Malowniczo położone Bardo to z kolei ważny ośrodek religijny. Sławę zawdzięcza obecności figurki Matki
Boskiej Bardzkiej. Wśród badaczy panuje zgodna opinia,
że pojawiła się ona w tutejszej
kaplicy w 1110 roku i jest
najstarszą zachowaną romańską rzeźbą na Śląsku.
REKLAMA
Cud Sudetów
kolejnych pasjonatów życia.
Pokoje w Podlesicach 38 posiadają klimat „całego świata” i komfort, w jakim łatwo
się delektować spokojem.
Pokoje wyposażone w łazienki, z pachnącą białą pościelą,
mini kawiarenką, dostępem
do WiFi i przepysznymi
śniadaniami są podstawą dla
aktywnego wypoczynku,
ucieczki od szalonego miasta, rodzinnego pobytu lub
samotności.
Dla ceniących sobie jeszcze większy komfort i niezależność możliwe jest wynajęcie niezależnego apartamentu o pow 60m kw
komfortowo wyposażonego
z oryginalną górską łazienką.
Jeśli ktoś chciałby poczuć
się w nim zupełnie swobodnie, możliwy jest wynajem
całego domu na 14 osób.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 24
Twój Relax
Wśród wód
Natalia
Buchowiec
Dawno temu w Busku chłopi próbowali upolować
jaszczura Nurka, który porywał owce z okolicznych
pól. Stwór uciekł, a jego rany zagoiły się od kąpieli
w siarkowym bagnie. Tak odkryto cudowne właściwości wody siarczanej, a źródło nazwano imieniem potwora. I choć to tylko legenda, lecznicze
działanie miejscowych wód mineralnych i borowiny
znane jest od wieków.
sosnę na szczudłach – pomnik
przyrody, niemal stuletnie drzewo
z odsłoniętymi korzeniami. Dwa
kilometry od Buska znajduje się
kąpielisko Radzanów ze strzeżoną, wyposażoną plażą i molo.
Jak to się zaczęło
Kroniki klasztorne norbertanek wspominają o kąpieli przygotowanej w 1393 roku dla królowej
Jadwigi. Istotnie, para królewska
odwiedzała Busko w latach 13891394 i uznaje się ich za pierwszych kuracjuszy. Po najeździe
szwedzkim z 1655 roku, upadłe
gospodarczo Busko zaczyna się
powoli odradzać dzięki działalności uzdrowiskowej. W latach
1825-1835 wzrosła liczba pacjentów. Notowano wówczas ok. 202
kuracjuszy na rok
Źródła solankowe zostały odkryte w 1776 roku, ale sanatorium
uzdrowiskowe otwarto dopiero
pół wieku później za sprawą generała Feliksa Rzewuskiego. To on
zlecił zaprojektowanie domu zdrojowego i domu ogrodnika Henrykowi Marconiemu, wybitnemu
architektowi włoskiego pochodze-
I tak na początku czerwca możemy wziąć udział w Święcie
Truskawki, w lipcu – w Święcie
Czosnku. Na początku sierpnia w Widuchowej swoje święto
ma ogórek, a na koniec września
można skosztować szarlotki na
Święcie Jabłka.
Pod egidą słońca
To małe miasto i jego okolice przyciąga naturalnym bogactwem, ma-
lowniczym położeniem i licznymi,
lokalnymi atrakcjami. Odwiedzić
Busko-Zdrój – to jak namawiać
do picia wody. Jeśli nie na cały
sanatoryjny turnus, to choćby
przyjazd na weekend powinien
być odruchem naturalnym, bo
i natury w okolicy sporo.
Herbem Buska od zawsze jest
słońce. Przez kilka wieków zmieniała się tylko ilość jego promieni.
Legendy głoszą, że słońce symbolizuje monstrancję z zakonu
premonstratensów, kiedy indziej
norbertanek. A może herb odnosi
się do tego, że Busko to jedno
z najbardziej nasłonecznionych
miejsc Polski?
REKLAMA
Samo miasto położone
jest w województwie świętokrzyskim, w Niecce Nidziańskiej,
gdzie – w promieniu 50 kilometrów – brakuje rozwiniętego
na dużą skalę przemysłu. Czyni
to z okolicy nieskażony cywilizacją zakątek Polski.
Cała gmina ma charakter uzdrowiskowy. Doskonale nadaje się
na weekendowy wypad, relaks
z dala od miasta i piesze wycieczki.
W mieście położonym pomiędzy
Górami Świętokrzyskimi a Wyżyną Krakowsko-Częstochowską
krzyżują się trzy szlaki turystyczne. Trasy do Solca-Zdroju, Wiślicy
i Pińczowa można przemierzyć
pieszo i na rowerze. W drodze do
Solca leży porośnięty roślinnością
słonolubną rezerwat Owczary. Na
szlaku niebieskim w rezerwacie
Srokocice można podziwiać „Wysoką Drogę” i inne rzeźby terenu
powstałe na skutek procesów krasowych. W miejscowości Chotel
Czerwony zwiedzimy gotycki kościół św. Bartłomieja. Idąc w kierunku Pińczowa, na skraju Lasu
Winiarskiego, napotkamy tzw.
nia. Dziś w domu ogrodnika mieści się klub muzyczny Imosówka.
Przy domu zdrojowym leży park
Łazienki o kształcie litery T, także
projektu Marconiego.
W zdrowym ciele
Dziś Busko-Zdrój dysponuje
sześcioma obiektami sanatoryjno-szpitalnymi i szeroką ofertą
gabinetów odnowy biologicznej.
Siarczkowe i jodkowo-bromkowe wody mineralne Buska-Zdroju
mają działanie przeciwreumatyczne, regeneracyjne i przeciwmiażdżycowe. W kuracji stosuje
się kąpiele i borowinowe okłady. Woda siarczkowa, unikatowa w skali Europy, jest zalecana
także w kuracjach pitnych. Wody
jodkowo-bromkowe zawierają
m.in. selen, ważny dla prawidłowego funkcjonowania układu
krwionośnego. Borowina leczy
choroby reumatyczne, oczyszcza
organizm ze szkodliwych produktów przemiany materii i toksyn.
Nie tylko woda
W sali koncertowej sanatorium
Marconi odbywa się wiele cyklicznych imprez. Najsłynniejsza
z nich to Międzynarodowy Festiwal Muzyczny pod patronatem
pochodzącej z Buska śpiewaczki
operowej Krystyny Jamróz. Inicjatorem festiwalu organizowanego
nieprzerwanie od 1995 roku jest
znawca muzyki poważnej, Bogusław Kaczyński. W lipcu w ramach
festiwalu Lato z Chopinem występują w sali koncertowej pianiści
z całego świata.
W zimie odbywają się przeglądy
fotografii i twórczości plastycznej Ponidzie. Warto wspomnieć
o odbywających się w gminie
oryginalnych piknikach organizowanych całym latem przez
lokalne koła gospodyń wiejskich.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 25
Twój Relax
Patrycja
Rozborska
Chociaż Kielce nie kojarzą się z miejscowością górską, wystarczy wyjechać
za miasto kilka kilometrów, by znaleźć się u podnóża Gór Świętokrzyskich
kształtowanych przez miliony lat aż do obecnych czasów przez czynniki
zewnętrzne. To szczególne miejsce dla miłośników literatury polskiej oraz
speleologii. Ci ostatni mogą podziwiać jedną z najokazalszych, a zarazem
najpóźniej odkrytych jaskiń – prawdziwy podziemny Raj.
Nazwę swą biorą od relikwii
Świętego Krzyża znajdujących się w klasztorze na Łysej
Górze, położone w centralnej
części Wyżyny Kieleckiej,
Góry Świętokrzyskie są jednym z najstarszych pasm górskich w Polsce. Wypiętrzyły się w czasie kaledońskich ruchów górotwórczych
na granicy syluru i dewonu,
są starymi górami fałdowymi
zbudowanymi w zasadzie
ze skał osadowych. Charakterystyczne dla krajobrazu
najwyższych partii Gór Świętokrzyskich są strome stoki,
głęboko wcięte doliny, skałki
ostańcowe i gołoborza składające się na niesamowity
krajobraz.
Jedna góra, dwa szczyty
Trzon Gór Świętokrzyskich
stanowi tzw. pasmo główne,
składające się z Pasma Jeleniowskiego, Łysogór i Pasma
Masłowskiego. Na terenie
Łysogór znajduje się Świętokrzyski Park Narodowy,
utworzony w 1950 w swoim
obecnym kształcie. Dodatkowo na jego powierzchni wyznaczone zostały obszary
ochrony ścisłej, na których
znajdują się najbardziej wartościowe fragmenty zbiorowisk leśnych, m.in. obszar
ochrony ścisłej „Łysica” czy
„Święty Krzyż”. Z Łysogórami związana jest też wieś
Nowa Słupia, gdzie w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im.
Mieczysława Radwana znajdują się pozostałości dawnych pieców hutniczych tzw.
dymarek. W zachodniej czę-
wrzesień 2013
ści natomiast wznosi się najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysica. Góra ma
dwa wierzchołki. Wschodni,
nazywany Skałą Agaty lub
Zamczyskiem, wznosi się
na wysokość 608 m n.p.m.
Na wyższym wierzchołku
zachodnim (612 m n.p.m.)
znajduje się replika pamiątkowego krzyża z 1930 r.
Przez górę przechodzi czerwony szlak turystyczny im.
Edmunda Massalskiego z Gołoszyc do Kuźniaków.
Nie tylko góry
Innych atrakcji turystycznych
nie brakuje. Na tym obszarze,
a dokładniej w Zagnańsku
znajduje się bodaj najbardziej
znane drzewo w Polsce – Dąb
Bartek. Popularność zawdzięcza swej budowie oraz długości istnienia. Współczesne
badania szacują, że to największe znane drzewo w Polsce liczy od 645 do 670 lat.
Miejscem, gdzie przechowywane są najcenniejsze zabytki
budownictwa wiejskiego
oraz małomiasteczkowego
ziemi Kieleckiej jest Skansen w Tokarni, czyli Park
Etnograficzny – Muzeum Wsi
Kieleckiej. Odwiedzenie tego
nietypowego muzeum jest
okazją do odbycia podróży
do pierwotnej, naturalnej
przeszłości.
Wybierając się w Góry Świętokrzyskie warto zaopatrzyć
się w nieco cieplejsze ubrania,
ponieważ klimat jest tu trochę
chłodniejszy niż we Wrocławiu i okolicach. Średnia
temperatura roczna 6–7 o C.
Dla chcących większej ochło-
dy warto zejść pod ziemię,
do krasowej Jaskinię Raj,
znanej w całej Polsce ze swej
charakterystycznej szaty naciekowej. Co roku jaskinię
odwiedzają rzesze turystów,
by podziwiać jej wytworne
stalagmity oraz stalaktyty.
Jaskinia, jako jedna z nielicznych w Polsce, jest oświetlona.
Tropem literata
oraz źródełko św. Franciszka,
o którym mówi się, że posiada lecznicze właściwości.
Następnie wędrując przez
Krajno- Zagórze podziwiać
możemy Dolinę Wilkowską,
nazywaną też Doliną Poety,
opisywaną wielokrotnie w powieściach Żeromskiego.
Żeromszczyzną nazwane
są Ciekoty - obszar gdzie
u stóp góry Radostowej stał
dwór rodziny pisarza. Miejsce
to upamiętnia tablica wykonana z czerwonego piaskowca
z napisem głoszącym: „Stefan Żeromski przeżył tu lata
dziecięce i młodzieńcze 18691883”. Wycieczkę zwieńcza
Przełom rzeki Lubrzanki uważany za najbardziej malownicze miejsce w Górach Świętokrzyskich. Przełomem rzeki
nazywany jest odcinek doliny rzecznej o wąskim dnie
i stromych zboczach, w którym rzeka pokonuje przeszkodę obecną na jej drodze
(w tym przypadku Pasmo
Główne Pokrzywianki). Trasa ta, jest doskonałą okazją,
aby połączyć przyjemny wypad w góry z poznaniem na
nowo autora Wiernej rzeki
z zupełnie innej strony.
REKLAMA
Najstarsze polskie góry
Między wzniesieniami Gór
Świętokrzyskich swe dziecięce lata spędził jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy
Stefan Żeromski. Lubował
się w pięknych krajobrazach
i chętnie podejmował wycieczki piesze. Dla upamiętnienia jego pobytu na tym
obszarze powstała trasa spac e ro w a „ Ś l a d a m i S t e fa n a
Żeromskiego”, idealna dla
tych, którzy łączą wędrówki
z odkrywaniem ciekawostek z życia sławnych osób.
Szlak o długości 15 kilometrów wiedzie od Świętej Katarzyny po przełom Lubrzanki
(szlak zielony).
W tej pierwszej warto zobaczyć klasztor, który od 1815 r. zamieszkują
bernardynki sprowadzone
tu z Drzewicy. Prywatna Galeria Minerałów i Skamieniałości powinna zainteresować
nie tylko miłośników geologii, ale też osoby wrażliwe
na piękno przyrody nieożywionej. Z kolei przy szlaku,
który wiedzie na Łysicę znajduje się murowana kapliczka
z XVIII w., na której widnieje wydrapany w tynku podpis
S. Żeromskiego. W pobliżu
znajduje się pomnik pisarza
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 26
Twój Relax
Miasto dla starych i młodych
Aga
Kozłowska
Rabka Zdrój, małe miasto w województwie małopolskim, to miejsce
znane przede wszystkim dzięki leczniczym tężniom solankowym.
Uzdrowisko, dzięki komfortowemu położeniu niemal u stóp Gorców, dla aktywnych turystów stanowi obowiązkowy przystanek, a
kuracjuszom zapewnia oddech pełną piersią.
leczenie chorób górnych dróg
oddechowych.
Pierwsze sanatoria i domy
uzdrowiskowe powstały około
1864 roku i istnieją tam do
dziś. Tuż po II wojnie światowej Rabka Zdrój stała się,
obok Zakopanego, najważniejszym ośrodkiem leczenia
gruźlicy.
„Rabcio” i jego widownia
Obecnie jest to miejsce, do
którego przyjeżdżają kuracjusze z całej Polski, którzy zmagają się z astmą oskrzelową
i chorobami krążenia. Warto
podkreślić, że sporo z nich
to dzieci. Specjalnie dla nich,
oprócz zabiegów leczniczych,
miasto corocznie przygotowuje wiele imprez.
Jednym z miejsc, szczególnie
uczęszczanych przez młodych
pacjentów, jest Państwowy
Teatr Lalek „Rabcio”, który po wojnie powstał przy
Referacie Pedagogicznym,
mającym zapewnić naukę
dzieciom w wieku szkolnym
przebywającym na turnusach.
Założycielką teatru była ówczesna kierowniczka Referatu
Pedagogicznego – Stanisława
Rączko. Początkowo, jako
amatorska grupa teatralna,
aktorzy występowali na przenośnej scenie w sanatoriach
i szpitalach uzdrowiskowych.
Pierwsze przedstawienie –
adaptacja baśni Marii Konopnickiej „O krasnoludkach
i sierotce Marysi” - odbyło
się w 1949 roku. „Rabcio”
obecnie (już na stałe) zlokali-
urządzane imprezy – mistrzostwa w dmuchaniu balona
z gumy do żucia, w dojeniu
sztucznej krowy albo w zjeździe na muszlach klozetowych.
Po emocjonującej wizycie w parku rozrywki warto
udać się dla wyciszenia na
spacer w okolice tężni lub do
Parku Zdrojowego. Pośrodku
niego znajduje się pomnik
Jana Pawła II – Turysty. Tuż
przy głównym deptaku najmłodsi mają okazję do przejażdżki na kucykach, a przy
jednym z jego krańców znajduje się fontanna multimedialna, w której strumienie wody
mienią się podczas widowiska
„woda-światło-dźwięk” odbywającego się co wieczór. Fontanna jest zbudowana na planie
prostokąta, wyłożona mozaiką
na kształt herbu miasta, a dookoła niej znajdują się posągi
słoni z podniesionymi trąbami,
co ma przynosić szczęście
kuracjuszom i mieszkańcom
Rabki Zdroju.
Uzdrowisko, oprócz swojej
bogatej oferty sanatoryjnej
i leczniczej, obfituje w zabytkowe wille, które z pewnością
ucieszą oko miłośników przedwojennego budownictwa. Dla
amatorów zjawisk klimatycznych niemałą atrakcją będzie
znajdująca się na obrzeżach
Parku Zdrojowego murowano-drewniana budka z nowoczesnymi urządzeniami meteorologicznymi. Przezorni turyści
mogą tu zawsze sprawdzić
aktualne i prognozowane warunki pogodowe.
REKLAMA
Mało kto zdaje sobie sprawę,
że miejscowość nazywana
jest również „Miastem Dzieci
Świata”. Rabka Zdrój otrzymała ten tytuł w 1996 roku
na wniosek Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Ciekawostką jest fakt,
że w herbie miasta, który
został zaprojektowany
już w 1977 roku, znajduje się
główka złotowłosego dziecka.
Rabka Zdrój to miejsce pełne
atrakcji zarówno dla młodych,
jak i starszych turystów. Zaczynamy krótki spacer po tym
pięknym uzdrowisku.
Mekka gruźlików
Najwcześniejsze wzmianki
o Rabce pochodzą z XIII wieku.
Można je znaleźć w kronikach
Jana Długosza. Już w tamtych
czasach ludzie byli świadomi
niezwykłych leczniczych właściwości, jakie posiada tamtejszy mikroklimat, ale dopiero
specjalistyczne badania przeprowadzone przez naukowców w XIX wieku oficjalnie wykazały, że miejscowe
solanki mają najwyższe w Europie stężenie pierwiastków
takich jak jod i brom, co bardzo korzystnie wpływa na
zowany przy ulicy Orkana 6,
przyciąga wiele najmłodszych
pacjentów, którzy chociaż na
chwilę mają okazję zapomnieć
o swojej chorobie.
Park parkowi nierówny
Inną atrakcją, popularną nie
tylko wśród kuracjuszy, jest
Rodzinny Park Rozrywki
„Rabkoland” będący jednym
z czterech stacjonarnych lunaparków w Polsce. Na terenie wesołego miasteczka znajdują się również Muzeum Orderu Uśmiechu oraz Muzeum
Rekordów i Osobliwości. Do
1997 roku funkcjonowało
tu również mini-zoo. „Rabkoland” jest chętnie odwiedzany
przez rodziny, ponieważ każdy
znajdzie tu coś dla siebie –
od dmuchanych zamków dla
najmłodszych po diabelski
młyn. Rozrywkom towarzyszą oryginalne, cyklicznie
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 27
Twój Relax
W krainie salamandry
Kacper
Bławicki
Przejeżdżane i omijane przez turystów Gorce długo pozostawały w cieniu Tatr. Pod względem infrastruktury i rozpoznawalności
pozostają nadal, co tym bardziej może cieszyć szukających w
górach prawdziwego wyciszenia i kontaktu z dziką przyrodą bez
marketingowej otoczki.
REKLAMA
Dla pasma Gorców Nowy
Targ jest tym, co Zakopane
dla Tatr. Mniejsze tu natężenie ruchu i jak gdyby całkowity brak pretensji do ubiegania się o prymat na Podhalu,
choć na okazjonalnie wyemitowanych monetach (dutkach
nowotarskich) obok wizerunku Turbacza – najwyższego
wrzesień 2013
szczytu Gorców, znajduje się
dumny napis „stolica Podhala”. Na co dzień Nowy Targ
żyje jednak własnym rytmem. Centrum pełne prawie jednakowych, niskich
kamienic sprawia wrażenie
przebywania w zwyczajnej
miejscowości. Tak się utarło,
że największą atrakcją miasta
są… lody. Lody słynne na
całą okolicę, wyrabiane z naturalnych składników. Przysmak ten jest często głównym
powodem wczasowiczów
z Zakopanego do choćby
krótkiego postoju w Nowym
Targu.
Ponieważ nazwa zobowiązuje, w każdy czwartek i sobotę
odbywają się tu jarmarki.
Na osiedlu Bereki można
zaopatrzyć się w wyroby
lokalnych rzemieślników
(kożuchy, skórę, produkty
kowalskie), jak też nabyć
miejscowe specjały związane
nieodłącznie z podwędzanym
serem.
Tak, jak miasto składa się
z nowej i starej części, tak
tradycji góralskiej i rzemieślniczej nie przeszkadza w funkcjonowaniu historia współczesna. Chodzi
o Izbę Zimnej Wojny i Socjalizmu (popularny „I zwis”),
będącej dla zwiedzających
żywą lekcją o czasach nie
tak całkiem odległych. Izba
składa się z kilku pomieszczeń służących miejscowej władzy w okresie trwania
zimnej wojny za centrum komunikacji oraz schron. Dziś
lokal-eksponat jest skansenem pełnym radiotelegraficznych urządzeń. Otwarty
dla wszystkich po wstępnym
uzgodnieniu wizyty w Urzędzie Miasta.
Zanim na dobre zawędruje-
my w Gorce, warto skorzystać z innych dobrodziejstw
natury. Nieodległa wieś Szaflary oferuje jedno z kilku
zaledwie źródeł wód termalnych. Rosnąca popularność
term podhalańskich wypełnia
ofertową lukę, której zapełnienia trzeba było wcześniej
szukać na Słowacji.
Nowy Targ jest świetnym
punktem wypadowym w Gorce i na Turbacz (1310m
n.p.m), u stóp którego leży.
Wyprawę najlepiej podjąć
od kościoła cmentarnego
św. Anny, zdobywając wcześniej wzniesienie pełne nagrobków. Już stamtąd rozpościera się widok na pobliski
gmach szpitala i polanę z wytyczonym szlakiem. Wczesną wiosną ścieżka wiedzie
między krokusami, które
jako pierwsze nadają wyblakłej ziemi koloryt.
Gorce zachwycają wspomnianą wiosną, ale i jesienią,
kiedy opustoszałe przeważnie szlaki pokrywa mgła,
a gdy ona opadnie, ze stosownego pułapu roztacza
się niezapomniana perspektywa skalistych i ostrych
Tatr. Tym samym można
upiec dwie
pieczenie na
jednym ogniu
– być w Gorcach
i nie rozstawać się
z widokiem na
Rysy.
Prawie w samym sercu Gorców leży jedna wieś
o dwóch nazwach
i wielu kilometrach
długości. Ochotnica
Dolna i Ochotnica Górna są właściwie jednym organizmem wijącym się wzdłuż Prze- ł ę czy Knu rows k iej i kotli ną rzeki… Ochotnica. Ciekawa trasa biegnie przez potok
Jaszcze na Pańską Przechyłkę, gdzie znajduje się miejsce
katastrofy amerykańskiego
bombowca. W chwili zdarzenia, a był to grudzień
1944 roku, B-24 „Liberator”
uderzył w polanę. Dziś jego
szczątki znajdują się pośrodku wysokich buków.
Same góry jako pasmo należą
do Beskidu Zachodniego.
Od Pienin oddziela je Jezioro Czorsztyńskie – dobrze widziane ze szczytu Lubania. Wszystkie wzniesienia
oprócz Turbacza (Jaworzyna,
Mostownica, Gorc, Kiczora
Kudłoń) nie przekraczają
1300 metrów. Łagodne zbocza są w przewadze zalesione,
jednak liczne polany zapewniają turystom rozległą panoramę. Umiarkowany ruch
turystyczny sprzyja zachowaniu bogatej fauny oraz flory.
Nieprzypadkowo symbolem
Gorczańskiego Parku Narodowego jest salamandra
plamista. Turystykę w regionie i swoista modę
na Gorce rozsławił miejscowy pisarz Władysław Orkan, który spogląda z obrazu
na ścianie monumentalnego
dość schroniska na Turbaczu,
skąd przy dobrej widoczności kuszą Tatry, by
jednak ku nim też
podążyć.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 28
Twój Relax
Północ po sezonie
Michał
Ratajczak
Co prawda znad Bałtyku odpłynęła już główna fala turystów, ale
pozornie to właśnie na przełomie lata i jesieni pojawia się szansa na
wypoczynek w bardziej kameralnych warunkach. Także nieodległe
Kaszuby i Bory Tucholskie przy nawrotach wysokich temperatur
we wrześniu kuszą posezonowych wczasowiczów nieskażoną
przyrodą i spokojem.
lasami jezioro Wdzydze, zwane
Kaszubskim Morzem, które
przyciąga zarówno turystów
z dalekich stron, jak i mieszkańców pobliskiego Trójmiasta.
Jezioro Wdzydze zapewnia
świetne warunki do uprawiania
żeglarstwa. Na jego brzegu
znajduje się skansen kaszubski, gdzie turysta ma okazję
zapoznać się z życiem grupy
etnicznej, której mowa bywa
uważana za osobny język zachodniosłowiański. Gotowie
siedem rozmaitej wielkości
jezior rynnowych. Do atrakcji
parku należą też torfowiska,
śródlądowe zalesione wydmy
o wysokości od 8 do 13 m, jeziora lobeliowe i ponad 200 gatunków porostów. Żyją tu m.in.
głuszce i bieliki. Od zachodu
do granic parku przylega Jezioro Charzykowskie (1369 ha
powierzchni, 9,5 km długości,
maksymalna głębokość to aż
30,5 m).
Bory Tucholskie najszybciej osiągalne są samochodem, jednak bezcenne okaże się
posiadanie na miejscu własnego jednośladu, którym można
przejechać sporo kilometrów
między głównymi miejscowościami regionu - Tucholi,
Cekcyna, Chojnica i Czerska.
Wiele z tych miejscowości warto odwiedzić ze względu na
ich zabytki i bogatą historię
polsko-krzyżackiego pogranicza. Jednak najpiękniejsze
trasy wiodą przez las, stąd
tak istotne jest wyposażenie
się w rower.
Skanseny pełne niespodzianek
Dla wielu Dolnoślązaków wizyta na sąsiadujących z Borami
Tucholskimi Kaszubach może
okazać się nie lada wyzwaniem.
Wrażenie wzmocni wizyta
na którejś z wsi wokół Kościerzyny, gdzie okaże się, że
miejscowi posługują się dziwaczną mową, której zaledwie
fragmenty będą pokrywać się
z układem liter i znaczeń polszczyzny. Wizyta między Słupskiem a Gdynią jest najlepszą
okazją do poznania nie tylko
języka, ale i życia codziennego
Kaszubów, którzy stanowią
atrakcję nie tylko turystyczną,
REKLAMA
Ruszając od strony Wrocławia warto zawitać w Park
Narodowym Borów Tucholskich, zobaczyć Jezioro Charzykowskie i krzyżacką warownię w Człuchowie czy też
poznać malownicze, otoczone
– dawni mieszkańcy tych ziem
pozostawili po sobie tajemnicze
kręgi w Odrach.
Tutejsze bory są na jesień
doskonałym powodem do
grzybobrania. Okoliczne wsie
i miasteczka nie tak gęsto zasiedlone, jak w innych częściach
kraju powodują, że lasy wokół
Chojnic i Tucholi są nieprzebrane i każdy grzybiarz z pewnością znajdzie satysfakcjonująca go liczbę prawdziwków,
podgrzybków i maślaków.
Park Narodowy
Bory Tucholskie utworzony
został w 1996 r. na obszarze prawie 5 tys. hektarów.
Swoim zasięgiem obejmuje północno-zachodnią część
Borów Tucholskich, chroniąc
ich najcenniejsze ekosystemy.
Przez środek parku przepływa
Struga Siedmiu Jezior, łącząca
Noclegi od:
Ośrodek Wypoczynkowy
Le Quattro Stagioni w Tleniu
30 zł
ponad 40 miejsc noclegowych, domki, apartamenty, pokoje,
Bory Tucholskie
Zawsze świeże powietrze, cisza, spokój, jeziora, lasy.
Ponad 50km tras Nordic Walking, liczne trasy piesze i rowerowe,
rzeki, jeziora umilą czas wędkarzom oraz lasy zbieraczom
grzybów. Dla bardziej wytrwałych polecamy spływy kajakowe.
IC
LK
ING
NO
WA RD
ŁY
WY
JAK
OW
E
SP
KA
ZY
BY
GR
RY
BY
ZAPRASZAMY
Wypad nad morze - 1h 20 min. - A1
Zamek Malbork - 1h
Stare Miasto Toruń - 40 min -A1
Kaszuby - 50min
Golub Dobrzyń - 50 min.
www.tlen-lqs.pl Tleń kom: 533 331 383
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
str 29
pokrywa się z największym
obłożeniem polskich plaż.
Chcąc uniknąć spodziewanego w lipcu i sierpniu tłoku, choć
i te miesiące bywają często
kapryśne, Bałtyk otwiera się
na wczasowiczów także poza
sezonem, ale w porze, gdy pogoda jest podobnie ciepła. Poza
sezonem jest też nad mrozem
zdecydowanie taniej. Czasami
można wynająć pokój czy zamówić u gospodyni domowy
obiad nawet za pół ceny z lipca lub sierpnia. Dzięki temu,
można spędzić nad mrozem
nieco więcej czasu.
O ile większe kurorty
żyją własnym życiem także
poza sezonem urlopowym,
z nadmorskich wniosek powoli wynoszę się już okazjonalni
sprzedawcy. Zostaną po nich
co prawda kramy zamknięte na kłódkę, ale plaże będą
otwarte nadal – w dodatku
bez konieczności poszukiwania wolnej przestrzeni. Przydać
może się parawan, jako że wiatr
od morza wzmaga się na sile,
za to słońce w tak osłoniętym
„stanowisku plażowym” zdąży
jeszcze przyrumienić niejedne ramiona.
REKLAMA
uzupełnione zbiorami dokumentów, pamiątek i modeli.
W latach międzywojennych parowozy polskiej
szkoły konstruktorskiej rosły w siłę i sławę. Największą
inwestycją tamtego okresu
była magistrala węglowa Śląsk
- Porty wytyczona jedyną możliwą, najkrótszą drogą do Gdyni
przez Kościerzynę.
Przejść się pustą plażą
Bałtyk zachwyca
nie tylko Polaków, ale też
mieszkańców innych państw.
Jest to w prawdzie chłodne,
ale wyjątkowo piękne morze.
Ma też ono wyjątkowo pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie. Zawarty w wiatrach znad
morza jod bardzo korzystnie
działa na układ odpornościowy oraz oddechowy. Dlatego
osoby, które często się przeziębiają, miewają infekcje nosa,
gardła, tchawicy, zapalenia
płuc i oskrzeli, powinny odwiedzać morze każdego roku na co
najmniej kilka dni. Im chłodniej
na zewnątrz, tym więcej w nadmorskim powietrzu znajduje się
jodu.
Wrzesień to także w przeważającej części letni
miesiąc, jednak obowiązujący w Polsce rozkład ferii letnich
REKLAMA
jeśli żaden z nich nie obrazi się
o takie porównanie.
Na poznawanie regionu nadaje
się nie bez powodu Szymbark,
gdzie wspólnej przestrzeni
zlokalizowano kilka obiektów wartych szczególnej uwagi.
Są to zarówno Dom do góry
nogami, jak i plenerowa wystawa Sybiraków – wśród lasu
stoi, ale już nie dysze, stara
lokomotywa, jaką Rosjanie
zsyłali wielu naszych rodaków
na bezkresy tajgi.
Miłośnicy kolei powinni cofnąć się do Kościerzyny, by nie
przeoczyć parowozowni, która
posiada już status placówki
muzealnej. To właśnie tu zatrzymał się czas dla najlepszych
tradycji polskiego kolejnictwa.
Zwiedzanie kolejowej ekspozycji w Kościerzynie daje możliwość bezpośredniego spotkania
z fascynującą techniką minionych lat. Odwiedzający parowozownię mają do zwiedzania:
prostokątną, przelotową halę na
cztery parowozy, sale wystawowe i ekspozycje dawnych lokomotyw, wagonów, urządzeń torowych na wolnym powietrzu.
W pomieszczeniach muzeum
odnaleźć można niespotykane
już narzędzia, maszyny, elementy starych mechanizmów,
Twój Relax
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 30
Twój Relax
REKLAMA
Nasze morze
Adam Tomasz Witczak
„Mare Nostrum” – Nasze Morze. Tak starożytni
Rzymianie nazywali Morze Śródziemne. To było
ich morze, na którym rządzili. Ich morze wewnętrzne, jedynie w pewnych okresach dzielone
z innymi państwami, takimi jak Kartagina. My,
Polacy, dzielimy Bałtyk ze Szwedami, Finami,
Litwinami, Łotyszami, Estończykami, Duńczykami, Rosjanami i Niemcami.
Nie mamy na Bałtyku żadnych
znaczących wysp, linia brzegowa
pozbawiona jest też większych
półwyspów i biegnie gładko
z zachodu na wschód, przy czym
Władysławowo znajduje się nieco bardziej na północ niż np.
Świnoujście. Przez setki lat całe
Pomorze Zachodnie nie należało
do nas. Słowiańscy książęta ulegli
naporowi żywiołu germańskiego i takie miasta jak „Stettin”
czy „Swinemunde” dopiero po
II wojnie światowej znalazły
się w granicach Polski. A jednak
dziś nie mamy poczucia, że Pomorze Zachodnie to zagranica. Tym
bardziej bliska jest nam wschodnia część tego regionu, skupiona
od wieków wokół Gdańska, choć
dziś można raczej mówić o Trójmieście.
Wielu narzeka na Bałtyk. Że drogo, że nudno, że zimno,
że pada, że cuchnie, że cokolwiek... Że nie warto przyjeżdżać.
Cóż, kwestia gustu. Niektórych
po prostu podnieca odrobina
egzotyki, nawet jeśli ta egzotyka
to miejsca tak oklepane jak Riwiera Francuska, Chorwacja czy
Tunezja. Wciąż jednak jest wielu
takich, którzy wyjeżdżają nad Bałtyk, tam się opalają i w tej wodzie
pływają. W zasadzie od kiedy tylko istnieje coś takiego jak turystyka i wakacyjne wyjazdy, Polacy
mają trzy główne rejony, w których wypoczywają. Są to szeroko
pojęte góry, szeroko rozumiane
Mazury – i właśnie morze. Na
polskim wybrzeżu najciekawsze
są chyba te miejsca, w których
odpocząć można od zgiełku wielkiego miasta. Małe wioski rybackie, ukryte gdzieś wśród wydm,
ze skromnymi plażami, niewielkimi knajpkami, jakimś starym
kościółkiem, zabiedzonym zameczkiem czy innym zabytkiem, który jest niezwykle ważny,
szczególny, wyjątkowy i legendarny. Zresztą – czemuż miałaby
nie być to prawda? Czasami to zewnętrzne okoliczności powodują,
że miejsce staje się wyjątkowe
– tak jest choćby w Trzęsaczu.
Przesunięcie się kościoła o blisko
2 kilometry w ciągu około 600
lat to coś, co obrotny biznesmen
mógłby nieźle „sprzedać” zagranicznym turystom! Znacznie
lepsze niż krzywa wieża w Pizie, która, owszem – jest nieco
krzywa, ale poza tym nic w niej
szczególnego. A tu, proszę bardzo, ruchome piaski, choć bardziej dramatyczna byłaby wersja
o ruchomych budynkach. Ale tak
naprawdę nie chciałbym, żeby
ktokolwiek „sprzedawał” tego
typu miejsca. Oczywiście to nic
złego, że cieszą się pewnym zainteresowaniem turystów, ale
co za dużo – to niezdrowo. Sam
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Trzęsacz ma raptem nieco ponad
100 stałych mieszkańców. Nigdy
nie byłem tam jesienią czy zimą,
ale można sobie wyobrazić, że
życie toczy się wówczas leniwie
i powoli, a wszystko zamiera.
Zostaje tylko opustoszała plaża,
na której być może poniewiera
się jeszcze jakiś porzucony leżak
czy czepek, iście nostalgiczne
pamiątki. Do tego sine niebo,
zrujnowany kościół na klifie,
coraz chłodniejszy wiatr, spokój,
cisza i samotność.
Większość czytelników zastanawia się zapewne,
dlaczego piszę o morzu w przeddzień słotnej jesieni. Sprawa
jest dość prosta. Morze, które
największe rzesze turystów przyciąga w okresie wakacyjnym, po
sezonie staje się mekką dla tych,
którzy preefeują spokojne spacery
brzegiem morza czy przechadzki
po nadmorskich lasach i borach. Tak więc okolice września
i października sprzyjają nadmorskim wypadom np. grup seniorów. Mają oni niepowtarzalną
okazję skorzystać z prawdziwych
uroków polakich plaż, bez ryzyka
natknięcia się na ogromne grupy rozwrzeszczanych turystów.
Ech, i pomyśleć, że emerytura jest
jeszcze tak odległa.
wrzesień 2013
Reklama
PReklama
REKLAMA
str 31
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
Reklama
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 32
wrzesień 2013
str 33
Styl życia
Czy wiemy, co jemy?
Ewelina
Najdrowska
Masowa produkcja żywności już dawno osiągnęła apogeum
tolerancji. Niemożliwe stało się możliwe, co dziwne, przy akceptacji i bierności sporej części społeczeństwa, które, wiedzione
atrakcyjną ceną, płaci zarazem wysoką cenę w postaci własnego
zdrowia. Sposobem na obronę przed jedzeniem niskiej jakości
jest rosnąca świadomość konsumenta.
wrzesień 2013
Żywność modyfikowana genetycznie, czy zwierzęta hodowlane karmione antybiotykami, niewątpliwie mają wpływ
na nastroje konsumenckie. Na
dłuższą metę to dla żołądka
prawdziwa chemiczna bomba,
żeby nie wspomnieć o słynnym
hamburgerze z popularnej sieci,
który mimo upływu lat nie chce
się zepsuć.
Co z tą rybą?
Kiedy Inspekcja Handlowa na
zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadzała cztery lata temu
kontrolę wybranych produktów
dostępnych w sklepach na terenie
Polski, najsłabiej wypadły wyroby rybne. Ponad 30 proc. kontrolowanych partii nie spełniło
nałożonych norm, a wynik ten
był i tak lepszy od poprzedniego badania. Nieprawidłowości wiązały się z oszustwem,
bo tak można nazwać nadmiar
lodu w rybie mrożonej sprzedawanej na wagę albo zaniżoną
proporcję ryby w puszce względem reszty składników. Często
też brakowało informacji na
temat zawartości tak ryby, jak
i lodu.
W tym samym raporcie oszustwa
nie ominęły masła. Był nim
nazywany produkt, który nie
zawierał 82% tłuszczów roślinnych lub zawierał te z rodzaju
niedozwolonych.
Jakość tkwi w szczegółach
Ukrywanie pełnego składu
dotyczy szczególnie wyrobów z mięsa. W jednym
z popularnych dyskontów
natrafić można na salami. Pełna
nazwa drobniejszym drukiem
brzmi: kiełbasa wieprzowo-wołowa drobno rozdrobniona surowa suszona wędzona. Oprócz
klasycznych składników, tj. mięsa wołowego i mięsa wieprzowego, salami zawiera cokolwiek
smacznie brzmiący tłuszcz wieprzowy oraz sól, przyprawy, glukozę i cukier. I dalej: substancje
konserwujące (E-250 i E-252),
przeciwutleniacz (E-301) oraz
kultury starterowe.
Często dziewięćdziesiąt kilka
procent mięsa w mięsie jest niewystarczające, ponieważ o klasie
produktu decyduje pozostały
ułamek, w którym może znaleźć
się całkiem spora „tablica Mendelejewa”.
Eko-możliwości
Oczywistym jest, że nie należy rezygnować z produktów
takich jak warzywa i owoce, ale
i mięsa, ryb, jaj czy wspomnianego masła, lecz mieć świadomość
ich pochodzenia oraz składu.
Pewnym rozwiązaniem może
być przejście na wegetarianizm,
choć produkty bezmięsne także
nie są wolne od podejrzanych
składników. Weźmy na widelec
ser w plastrach gouda z tego samego miejsca, co salami. Pełna
nazwa brzmi: Ser gouda dojrzewający. Do tej pory amatorów
zdrowego, świadomego odżywia-
nia nic nie powinno nie niepokoić. Naturalna zawartość mleka,
soli oraz kultury bakterii także
nie budzi zastrzeżeń. Bardziej
enigmatyczny wydźwięk mają
za to: stabilizator – chlorek wapnia, podpuszczka mikrobiologiczna, substancja konserwująca
– azotan potasu (rakotwórczy,
stosowany m.in. w chemicznych
nawozach rolniczych) i barwnik
annato (choć naturalnego pochodzenia, utrzymuje właściwy kolor margaryn, olejów roślinnych
i ciast). Dlatego tak ważne jest
czytanie drobnego druku. Czynność ta przestaje dotyczyć tylko
umów zawieranych z operatorem
telefonii czy pracodawcą.
Rozsądne, a coraz częściej niezbędne jest dla „wszystkożernych” sięganie po żywność z wiadomego źródła. Tym samym
naturalne
hodowle wracają do łask i cieszą
się równą popularnością, co domowa manufaktura.
Do czego to podobne?
W poprzednim ustroju wyrażenie „wyrób czekoladopodobny”
stało się synonimem bylejakości.
I chociaż dziś jakość czekolad znacznie wzrosła, możemy
mówić o bylejakości w innych
działach spożywczych. Słynne
masłopodobne masła, seropodobne sery i ryby z „glazurą” robią
negatywną opinię ogółowi rynku.
Kiedyś podawana z ironią zawartość cukru w cukrze, obecnie
dotyczy zwłaszcza mięsa.
Dziś jednak konsument odżywia się bardziej racjonalnie.
We Wrocławiu świadczy o tym
niesłabnąca popularność lokali
stawiających na świeże produkty
po niewygórowanych cenach.
Trudno osądzić, czy domowe
jedzenie wygrywa z przetworzonym w sieciowych barach.
Na pewno warto odwiedzić kilka
adresów, by się o tym przekonać.
Coraz większą popularność zdobywają nie tylko restauracje, ale
i cateringi serwujące dietetyczne
potrawy, czyli zdrowe połączenie
samych warzyw lub warzyw
ze świeżą rybą bądź mięsem.
O tego typu lokal wzbogaciła
się m.in. ulica Św. Wincentego.
Podobne można spotkać w najbliższej odległości od Rynku.
Ideałem byłoby łączenie mądrego, świadomego odżywiania
ze sportem. Rozsądnym podejściem przed rozpoczęciem
poważnej diety jest również
kontrola u lekarza, by sprawdzić,
o których wartościach odżywczych należy pamiętać. Może
się wówczas okazać, że dietę,
którą planowaliśmy, trzeba będzie poddać korekcie dietetyka.
Porada specjalisty może okazać
się nieoceniona, jako że zdrowie
mamy tylko jedno.
REKLAMA
Kolorowe magazyny podają
jak na tacy kolejne pomysły na
zdrowy styl życia, podpatrując
przy tym sprytnie życie gwiazd,
które mają uwiarygodniać głoszone przez nie tezy. Z kolei
serwisy internetowe zasypują
internautów poradami: jak żyć,
co jeść, co skonfrontować można
dodatkowo z wypowiedziami
przemądrzałych internautów.
Anonimowa opinia jest w końcu
najmądrzejsza.
Poczytność takich dobrych rad
i pism utrzymuje się na wysokim poziomie dzięki samym
czytelnikom. W dobie wszechogarniającego pędu ku zdrowiu
i zachowaniu pozorów młodości wielu z nich jest skłonnych
uwierzyć w największą, najbardziej wymyślną i kolorową
bzdurę. Modę na zdrowie skrupulatnie wykorzystują firmy
farmaceutyczne, które próbują
dowieść przewagę suplementu
diety nad wysiłkiem fizycznym,
a w poprawie urody ma pomóc
jeszcze jeden krem na dzień lub
na noc.
Bomba tyka
Warto w tym wszystkim zachować umiar i zdrowy rozsądek. Codzienna porcja nowych
informacji o wątpliwej jakości
produktów żywnościowych przestaje powoli dziwić. Chociaż
powoli powszednieje widok
choćby zafoliowanego próżniowo mięsa, rynek ma to do siebie,
że wytwarza naturalną przeciwwagę w postaci ekologicznych
produktów i miejsc ze zdrową
żywnością.
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 34
Miasto
Jak to z tymi „carrefourami”
niegdyś bywało
Marek Natusiewicz
Walter Christaller, niemiecki geograf urodzony w 1893, w Teorii ośrodków
centralnych (opublikowanej w 1933 r.) podjął próbę wyjaśnienia prawidłowości, które rządzą rozmieszczeniem, liczbą i wielkością miejscowości w
systemie osadniczym. Badacz poszukiwał odpowiedzi na pytanie: dlaczego wokół Wrocławia, mniej więcej w równej odległości, tzw. historia
ulokowała miasteczka o podobnej wielkości i funkcji.
Ulokowanie miejscowości, według teorii, wynika
przede wszystkim z pełnionych
przez nie funkcji centralnych.
Do nich należy ogół działalności
obsługujących ludność zamieszkałą na obszarze ich wpływu.
Ośrodkiem centralnym może
być dowolne miasto lub nawet jednostka osadnicza – wystarczy, że zaspokaja ona potrzeby mieszkańców. Analiza
badawcza wiedzie szlakiem
kolejnych pojęć: każde dobro
i usługa centralna, np. piekarnia, poczta, szpital, ma różny
zasięg rynkowy i różny próg
sprzedaży (zasięg rynkowy
stanowi odległość, jaką konsument jest w stanie przebyć, aby
skorzystać z danego dobra, czyli
opłacalna odległość docierania
dóbr centralnych; próg sprzedaży natomiast to minimalna
liczba osób korzystających
z danej funkcji centralnej, by jej
lokalizacja była opłacalna w danym ośrodku). Sklep spożywczy
pełni funkcję niskiego rzędu
ze względu na niewielki zasięg rynkowy i znikomy próg
sprzedaży. Dobrami wyższego rzędu są wyższe uczelnie,
które z kolei posiadają szeroki
zasięg rynkowy i wysoki próg.
Dobra niskiego rzędu są świadczone w dużej liczbie ośrodków,
zarówno najmniejszych, jak
i największych, a dobra wyższego rzędu – tylko w niewielkiej
liczbie ośrodków.
Przekładając powyższe na język codzienności, Christaller
zastanawiał się, dlaczego wokół
Wrocławia w podobnej odległości powstały miasteczka, będące niemal własnymi kalkami
pod względem wielkości i pełnionych funkcji. Jeśli spojrzymy
na mapę okolic Wrocławia (por.
il. nr 2) w ujęciu historycznym,
to odnajdziemy chronologicznie: Trzebnicę (1149), Oławę (XII w./lok.1234), Strzelin
(XII w./1292), Oleśnicę (1214/
lok.1255), Środę Śląską (1235)
i Świdnicę (1267). Można również zauważyć, że odległość
między sąsiadującym ze sobą
ośrodkami miejskim była podobna (z niewielką korektą wynikającą z konfiguracji terenu,
tj. Odry, góry Ślęzy i Wzgórz
Trzebnickich). Te „wczesne”
miasta pomyślane były przez
swoich „lokantów”, tj. książąt
piastowskich, jako ówczesne
urzędy podatkowe, gdyż dzięki
prawu składu i np. cotygodniowych jarmarków, obrót gospodarczy był pod ich, czyli książąt,
kontrolą.
Zamość wzór
Z biegiem czasu i postępującą
kumulacją kapitału u „mieszczuchów”, a także stopniową
degradacją rangi dworów (najczęściej w wyniku wymierania
lokalnych dynastii), wzrastała rola patrycjatów miejskich,
które samodzielnie już zaczęły
ustanawiać własne „rynkowe” reguły gry. To wówczas pojawiły się „związki branżowe”
(cechy) i różnego rodzaju koncesje, będące pochodną od prawa do stanowienia praw wszelakich. W konsekwencji życie
za murami miejskimi był określone i mocno reglamentowane.
Dzięki temu miasta wygrały
ówczesną „wojnę o handel”, stając się niebawem powiernikiem
finansowym producentów rolnych, kupując od nich hurtowo
i udzielając pożyczek.
Dlatego też wielcy producenci,
a byli nimi wówczas magnaci,
próbując przeciwstawić się temu
procesowi, fundowali własne
miasta, ustanawiając dla nich
swoje prawa.
Najznamienitszym tego przykładem (aczkolwiek nie śląskim) jest Zamość, który na
mocy przywileju lokacyjnego wystawionego przez kanclerza i hetmana wielkiego ko-
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
ronnego Jana Zamoyskiego
założony został w 1580 roku. Kanclerz, świetny znawca
mentalności mieszkańców
ówczesnej Rzeczypospolitej,
nie omieszkał osiedlić w niej
przede wszystkim współczesnych mu „biznesmenów”: Greków , Ormian i Żydów, przeznaczając im dzielnice wyposażone w ich własne „centra
kulturalno-biznesowe”, tzn.
kościoły i bóżnica (por. il. nr 3).
Kanclerz nie zapomniał również
o własnych interesach, czyniąc
miasto stolicą założonej przez
siebie Ordynacji, która była
powrotem do sytuacji, w której to udzielny i dziedziczny
„książę” ustalał na jej obszarze własne „reguły gry”. Ordynacja stanowiła niepodzielny
majątek, dziedziczony przez
najstarszego potomka z rodu.
Powstawała poprzez wyłączenie określonego obszaru
ziemskiego spod ogólnych
przepisów prawa i nadanie mu
specjalnego statutu zatwierdzanego przez sejm. Dzielenie
majątku oraz dziedziczenie go
przez kobiety było zakazane.
Sejm nakładał na ordynację
obowiązek utrzymywania w pogotowiu stałej (proporcjonalnie
do majątku) siły zbrojnej, gotowej do obrony kraju.
Wrocław ponad polipami
Christaller zauważył,
że proces hierarchizacji ważności miast postępował; niektóre
spośród primus inter pares stawały się „równiejsze” i dlatego
Wrocław stopniowo awansował w ramach struktur ponadlokalnych, stając się w ostateczności w jego teorii Gaustadtem,
tj. miastem będącym o szczebel wyżej niż stolica prowincji
(Provinzhauptstadt).
Ówczesne miasta stawały się
punktami, na których krzyżowały się rozliczne interesy
i wpływy. Stawały się tytuło-
wymi „ carrefourami”, ujednoznaczniając swój poziom
oddziaływania. Wspólną ich
cechą była jednak koncentracja produkcji, handlu i usług,
a więc w dzisiejszym rozumieniu administrowały „wartością
dodaną”.
Rewolucja techniczna i technologiczna, zaburzając ten układ,
doprowadziła do tego, że w dość
poprawnie zagospodarowanej
przestrzeni pojawiły się miasta
„polipy”, które były „carrefourami” nowego typu. I tak
Łódź była „carrefourem” tanich gruntów leżących nad
licznymi rzeczułkami i bawełną sprowadzaną, miastem
położonym nieopodal linii kolei
żelaznej. Katowice wyrosły
na węglu, żelazie i okolicznych
lasach, a Bydgoszcz na żegludze
śródlądowej związanej z kanałem łączącym Brdę z Notecią,
a w konsekwencji Wisłę z Odrą.
O ile Łódź „odpowiedziała”
historycznemu zapotrzebowaniu
na stolicę „dzielnicy senioralnej”, lokalizowanej w trójkącie Sieradz-Łęczyca-Piotrków
Tryb. (por il. nr 4), to pozostałe
„polipy” weszły w konflikt
prestiżowo-administracyjny.
Stąd mamy obecne bezkrwawe
na ogół konfrontacje Gorzowa
z Zieloną Górą, Kalisza z Ostrowem Wielkopolskim., Torunia
z Bydgoszczą, czy też Krakowa
z Katowicami.
Większe konflikty ominęły
ziemię wrocławską, jednak
zaowocowały „Świdnicą Kolejową” w Jaworzynie Śląskiej
(niektórzy lokalizują ją w Kątach Wrocławskich) i „Trzebnicą Kolejową” w Obornikach
Śląskich.
Zaburzony układ centrum
Mogłoby się wydawać, że
to wszystko było, przeszło i minęło. Problem w tym, że współcześni Polacy nie za bardzo
chcą wyciągać wnioski z przeszłości. Dzisiejsza „de-handlyzacja” i de-usługizacja”
centrów współczesnych miast,
na rzecz rozmaitych „parków”
położonych na obrzeżach miasta, a niekiedy – jak to ma np.
miejsce w ich centrum – jest
niczym innym, jak klasycznym
przykładem na niezrozumienie procesów badanych przez
Christallera. Dołóżmy do tego
tak ważny dla spokoju mieszkańców, a zabójczy dla funkcji
centrotwórczych (wg definicji
tego samego badacza) postępujący proces de-motoryzacji. Łatwo wtedy zrozumiemy obawy
niektórych, że „detroizacji” nie-
bawem ulegną i polskie miasta.
Prosta droga ku temu prowadzi
poprzez zamienianie centrów
miast w jedną wielką „parterową” karczmę piwną i „piętrową”
noclegownię przy grupowaniu
pozostałych funkcji w centrach
lub parkach zakupowych. I,
o ile handlową część Bielan
można byłoby nazywać polipem, to cały kompleks Magnolii
staje się wielkim, przysłowiowym wrzodem na ciele miasta,
ze wszystkim skutkami ubocznymi, a to z powodu dopuszczenia funkcji mieszkalnej na jego
terenie. To ostatni etap upadku
historycznej roli „miasta”, tj.
urzędników miejskich – administratorów miasta. Kiedyś
kończyło się to fizycznym zniszczeniem konkurenta lub zlikwidowaniem jego odrębności.
Jaki to wszystko ma związek
z tytułem? Ano taki, że miasta
nowego typu (w rozumieniu
modelu Christallera) przeniosły
się na skrzyżowania, rozdroża
lub rozwidlenia dróg (od francuskiego carrefour).
Ilustracja 1: Model Christallera (z wikipedia.pl)
Ilustracja 2: Okolice Wrocławia (z google.maps.pl)
Ilustracja 3: Plan Zamościa (z wikipedia.pl)
Ilustracja 4: Historyczne powiązania międzydzielnicowe
(autor prof. Andrzej Piskozub)
wrzesień 2013
str 35
Publicystyka
Kryzysowe radości
Wojciech
Mach
Ponad 25 lat temu, w czasie wiadomego kryzysu, socjalizm bohatersko walczył z trudnościami, które sam sobie stwarzał. W owej
szarawej codzienności zdarzały się jednak sytuacje zabawne, dla
dzisiejszych biznesmenów średniego wieku i szczebla niepojęte.
Mimowolny udział mieliśmy w tym także i my – artyści.
się na niego, ów odważniak
momentalnie wytrzeźwiał –
i to nawet bez śladu kaca! Po
chwili jego koledzy zaczęli
delikwenta reanimować i przywracać do poprzedniego stanu
– wiadomą metodą i płynem.
A całkiem niedawno, w hotelowej restauracji,
będący pod wpływem ekskluzywnego koniaku starszy pan założył się ze swą
młodziutką towarzyszką, że
pocałuje węża w pysk. W czasie występu Radamesa uparcie usiłował to uczynić i o
mały włos nie dostał w pysk
– ale właśnie on.
W eleganckim hotelu Monopol, w określonych dniach
i porach po świętej godzinie 13
podawano alkohol: dosłownie
było to oryginalne słynne wino
patykiem pisane, lecz w kryształowych kieliszkach. Podobnie działo się w popularnej restauracji KDM przy pl.
Kościuszki, gdzie spragniona
ludność zapisywała się w kolejce do stolików!
Zwykły, przeciętny, zapracowany budowniczy socjalizmu mógł otrzymać wódkę z puli wojewody.
Z okazji ślubu lub pogrzebu,
po napisaniu sążnistego podania z plikiem odpowiednich
zaświadczeń i dostarczeniu
tego do urzędników można
było mieć nadzieję na zalewanie socjalistycznego robaka.
Sam wojewoda wydawał zgodę i kwitek
uprawniający do odbioru maxi-
mum 20 półlitrówek. Taki oblegany punkt wydawania ww.
upragnionego dobra mieścił się
przy ul. Św. Antoniego, nota
bene obok Pewexu i zakładu
pogrzebowego. Wielu zaradnych, a mocno spragnionych
często – w papierach – miało
śluby
rodzinne oraz uśmiercało swoją liczną rodzinę… Przy tym
Polak ponoć potrafił pędzić
nawet z makaronu! A Krzysztof Daukszewicz śpiewał „tyle
mi zostało ile nakapało”.
W lokalach gastronomicznych wisiały duże napisy: „Piwo podajemy tylkoz
zakąską. Wino i wódka nie
jest zakąską”. Do lat 60.,
szczególnie w małych miejscowościach, obowiązywały w re-
stauracjach przerwy obiadowe
od 13 do 14. Czyżby wtedy
kucharze szli do swych domów
na smaczny, zdrowy obiad?
Jako zakąski w gablotach
knajp stały talerzyki z nieśmiertelnym, zeschniętym żółtym serem i podgniłymi śledzikami. Konsumenci tego
nie jedli, lecz po podaniu do
stolika umieszczali na nich swe
autografy i oddawali kelnerce.
To były curioza!
Na kartki można było
zdobyć tzw. wyroby czekoladopodobne. Charakteryzowały
się tym, iż po kilkakrotnym
nadgryzieniu wyciągały plomby z zębów. W sklepach panie
ekspedientki dawały zaprzyjaźnionym klientom od tyłu...
od tyłu sklepu, oczywiście!
Zmęczony, lecz dowcipny lud
pracujący miast i wsi zadawał pytanie: jaka jest różnica
między Japonią a PRL-em?
Japonia to Kraj Kwitnącej
Wiśni, a Polska to kraj kwitnącej lipy. Pod Pewex-ami
(szczególnie przy Oławskiej
i Szewskiej) wytrwale stali
cinkciarze, czyli skupujący
dewizy w cenach wyższych niż
oficjalne i oferujący takowe
potrzebującym. Byli to później
pierwsi biznesmeni początku
lat 90. Wiedzieliśmy już wtedy, że dolary oparte były na
złocie, natomiast złotówka
na cynie – społecznym. Stąd
też ogłoszenia: „wracającemu
z kapitalistycznego Zachodu
i mającemu dolary sprzedam
złotówki”.
REKLAMA
Na festynie w małym miasteczku, w czasie emocjonującego wieczornego występu
Fakira Radamesa, czyli Dariusza Kozickiego, ujawniły się
aprowizacyjne kłopoty socjalizmu. Fakir połknął dużą dozę
ognistych płomieni i zaczął taniec z 3 wężami – pytonami tygrysimi. Tłum widzów, w tym
samym czasie przełykający
sporą ilość domowego ognistego bimbru
zapragnął pokroić w plasterki jego węże i zjeść je jako
egzotyczną zakąskę… Jeden z alkoholowo odważnych
festynowiczów chwiejnym
krokiem podbiegł do węży
z nożem i widelcem. W momencie gdy duży, 4-metrowy
pyton zasyczał i prawie rzucił
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 36
Będzie się działo
Wrzesień / Październik 2013
Co się będzie działo we Wrocławiu?
REKLAMA
Opracowała:
Patrycja Rozborska
Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Oleśnicy
Grzegorz Obrzud Kancelaria Komornicza w Oleśnicy
56-400 Oleśnica, ul. Wojska Polskiego 12
tel: 71 396 72 30, e-mail: [email protected]
Sygn.akt KM 2360/12
W odpowiedzi podać: sygn. akt KM
OBWIESZCZENIE
Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Oleśnicy Grzegorz
Obrzud zawiadamia na podstawie art. 953 kpc w związku z art. 955
kpc, że w dniu 08-10-2013 r. o godz. 12:45 w sali nr 16 Sądu Rejonowego w Oleśnicy odbędzie się:
PIERWSZA
LICYTACJA
Udział wynoszący 9/32 części w nieruchomości gruntowej
zabudowanej położonej w miejscowości Dobroszyce, ul.
3-go Maja 1, gmina Dobroszyce, powiat oleśnicki składającej się z prawa własności budynku mieszkalnego w
zabudowie wolno stojącej oraz z prawa własności działki
nr 806, AM-5, obręb Dobroszyce. Dla przedmiotowej
nieruchomości gruntowej zabudowanej została urządzona Księga Wieczysta nr WR1E/00014789/9, prowadzona
przez Sąd Rejonowy w Oleśnicy, V Wydział Ksiąg Wieczystych. Współwłaścicielami przedmiotowej nieruchomości
zabudowanej są: Józef Roś, w udziale 22/32 części, Piotr
Roś, w udziale 1/32 części
i Łucja Gierus, w udziale 9/32 części.
Udział 9/32 nieruchomości oszacowano na kwotę:
20.050,00 zł.
Cena wywoławcza w powyższej licytacji wynosi:
trzy czwarte wartości oszacowania tj. kwotę: 15.037,50 zł.
Przystępujący do licytacji zobowiązany jest złożyć rękojmię w wysokości jednej
dziesiątej części sumy oszacowania nieruchomości tj. kwotę 2.005,00 zł najpóźniej do dnia 07-10-2013 r. w gotówce lub w postaci książeczki oszczędnościowej Banków upoważnionych według prawa bankowego do jej wystawienia,
zaopatrzonej w upoważnienie właściciela do wypłaty całego wkładu stosownie
do prawomocnego postanowienia Sądu o utracie rękojmi lub przelewem
bankowym na rachunek Komornika w Bank Polska Kasa Opieki SA III O. we
Wrocławiu, nr rachunku: 45 1240 3464 1111 0010 4721 6308.
Po rozpoczęciu licytacji wadium nie będzie przyjmowane.
Nieruchomość można oglądać w dniu 30-09-2013 r. od godz. 11:00 - 11:15
zaś elaborat szacunkowy tej nieruchomości znajduje się do wglądu w kancelarii
komornika. Prawa osób trzecich nie będą przeszkodą do przeprowadzenia
licytacji i przysądzenia na własność na rzecz nabywcy bez zastrzeżeń, jeśli osoby
te przed rozpoczęciem licytacji nie złożą dowodu, że wniosły powództwo o
zwolnienie spod egzekucji tej nieruchomości lub innych przedmiotów razem z
nią zajętych i uzyskały w tym zakresie orzeczenie wstrzymujące egzekucję.
Użytkowanie służebności i praw użytkownika, jeśli nie są ujawnione w księdze
wieczystej i nie zostaną zgłoszone najpóźniej na trzy dni przed rozpoczęciem
licytacji nie będą uwzględniane w dalszym toku egzekucji i wygasną z chwilą
uprawomocnienia się postanowienia o przysądzaniu własności.
Komornik Sądowy Grzegorz Obrzud
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
26.09. transowy występ Korekyojinn, zespołu wykonującego progresywny jazz-rock określany jako math-rock czy
zeuhl w ODA Firlej
(ul. Grabiszyńska 56) o godz. 20. Inspiracją dla muzyków
są grupy This Heat i Gentle Giants. Cena: 15 zł.
27.09. raper DonGURALesko, twórca takich przebojów
jak „Chcę ci dać” czy „El Polako”, które usłyszeć będzie
można w Klubie Alibi (ul.Grunwaldzka 67) o godz. 20.
10.10. belgijski zespół
Vaya Con Dios wystąpi w Hotelu Orbita (ul.
Wejherowska 34) o godz.
20. Na koncie mają takie
przeboje jak „Don’t Cry
for Louie”, „Nah neh
nah”, czy „Puerto Rico”.
Bilety: 100 zł.
10.10. w stolicy Dolnego Śląska zagości angielski zespół
nowofalowy New Model Army, dwukrotny gość Festiwalu w Jarocinie. Miejsce: Klub Alibi. Start: godz.19.
Cena wstępu: 55 zł.
03.10. The Doors Alive, angielski zespół odtwarzający
muzykę zespołu The Doors
zawita w klubie Eter (ul. Kazimierza Wielkiego 19). Gratka
dla fanów rocka w cenie 79 zł.
04.10. koncert w ramach wspólnej trasy rosyjskiego zespołu
folk metalowego Grai oraz polskiej slavi metalowej grupy
Radogost. Zagrają w Klubie Muzycznym Madness (ul.
Hubska 6) o godz. 19. Wstęp: 20 zł.
05.10. legenda polskiego rocka zespół Turbo wystąpi w Od Zmierzchu Do Świtu (ul. Krupnicza 15) o godz. 20.
Ponad 30 lat na scenie, nominacja
do Fryderyków, występy ze światowymi gwiazdami rocka to dowody
popularności grupy. Bilety 20/30 zł.
05.10. w ramach European Tour we Wrocławiu zatrzyma
się angielski zespół 65daysofstatic. W ODA Firlej zabrzmi
muzyka instrumental math oraz post-rock. Start godz. 20.
Wstęp: 59 zł.
08.10. koncert Petera J. Bircha,dwudziestodwulatka
z Dolnego Śląska, który swoją muzyką, łączącą alt-country
i amerykański folk, zdobył serca krytyków muzycznych,
ale co najważniejsze - rzeszy fanów.
Utwory z jego najnowszej płyty
„When The Sun’sRisin’ Over The
Town” zabrzmią w Klubie Muzycznym Łykend (Podwale 37/38)
o godz. 20. Wstęp: 10 zł.
17.10. w Klubie Alibi wystąpi zespół Strachy na Lachy.
Formacja stworzona w 2002 roku przez założycieli Piżama Porno: Grabaża i Kozaka w swoim dorobku ma 6 płyt
i przeboje takie jak „Dzień dobry kocham Cię” czy „Twoje
oczy lubią mnie”.
20.10. w Synagodze pod Białym Bocianem (ul. Pawła
Włodkowica 7) wystąpi zespół AudioFeels - gwiazda
pierwszej edycji programu Mam Talent. Koncert odbędzie
się w ramach Ethno Jazz Festival. Informacje o pozostałych wykonawcach oraz biletach: http://www.ethnojazz.pl/
22.10. Muzyczna Strefa Radia RAM zaprasza do klubu
Eter (ul. Kazimierza Wielkiego 19) na koncert Josego
Jamesa, muzyka łączącego style takie jak jazz,soul, r&b,
funk. Bilety: 67-90 zł, start: godz. 20.
26.10. we Wrocławskim Centrum Kongresowym (ul.
Wystawowa 1) odbędzie się benefis Bolesława Gromnickiego - aktora, piosenkarza i showmana, który występuje
na scenie już ponad 50 lat. Podczas koncertu wystąpią m.in.
Alicja Majewska, Bohdan Łazuka czy Andrzej Rosiewicz.
Początek o godz. 19, wstęp: 100 zł.
wrzesień 2013
str 37
Będzie się działo
NAUKA I SZTUKA
25.09-14.10. instalacja multimedialna Pawła Korbusa
„Meyerhold - konstruowanie człowieka” skonstruowana
z materiałów z Muzeum Teatralnego im. A.A. Bechruszyna w Moskwie związanych z działalnością Wsiewołoda
Meyerholda m.in. reprodukcji plakatów sztuk teatralnych,
fotografii i zapisów filmowych scen ze spektakli. Zaprasza
Centrum Sztuki WRO (ul. Widok 7). Wstęp wolny.
01-05.10. to czas, w którym w Dolnośląskim Centrum
Filmowym (ul. Piłsudskiego 64a) królować będą krótkie
formy narracyjne w ramach Międzynarodowego Festiwalu
Opowiadania. Fragmenty swojej twórczości zaprezentują
pisarze z Niemiec, Islandii, Kraju Basków oraz naturalnie
z Polski. Więcej informacji na pod adresem: www.opowiadanie.org
04.-13.10. na celowniku Avant Art. Festivalu sztuka, muzyka i kinematografia rosyjska. Różne obicza rosyjskiej
twórczości zaprezentowane zostaną w Kinie Nowe Horyzonty (ul. Kazimierza Wielkiego 19a-21).
10-30.10. XVI Wroclaw Guitar Festival Gitara Plus 2013prestiżowe wydarzenie dla fanów muzyki gitarowej i nie
tylko. Niebywała okazja by zaznajomić się z różnymi
stylami muzycznymi prezentowanymi za pomocą tego
uwielbianego instrumentu. Szczegóły i harmonogram
festiwalu na stronie: www.gitaraplus.pl/gitara-plus
21.09. Wrocławski Teatr Współczesny (ul. Rzeźnicza
12) budzi się do życia po wakacyjnej przerwie, a nowy
sezon rozpoczyna premierą spektaklu w reżyserii Natalii
Sołtysik ”Walentina. The Last Human Dog” - adaptacja
fragmentu książki Swietłany Aleksijewicz “Czarnobylska
modlitwa. Kronika przyszłości”. Bilety rezerwować można
na stronie: www.wteatrw.pl
22.09. spektakl Gemy Galiany „The Woman Decomposed” wystawiony zostanie w Teatrze Laboratorium (Rynek
27) w języku hiszpańskim i angielskim o godz. 19. Inspirowana „Księgą niepokoju” Bernarda Soaresa sztuka jest
studium jakże skomplikowanej kobiecej psychiki. Cena
biletu: 10 zł.
28.09. premiera spektaklu muzycznego „Mistrz i Małgorzata” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z okazji inauguracji
Dużej Sceny Teatru Muzycznego Capitol (ul. Piłsudskiego
67) po przebudowie. A dla spóźnialskich przedstawienie
dostępne przez kolejny miesiąc.
28.09. Teatr Pieśń Kozła (ul. Purkyniego 1) proponuje
przedstawienie będące interpretacją dramatu szekspirowskiego na podstawie „Króla Leara”. Spektakl „Pieśń
Leara” w reżyserii Grzegorza Brala w oryginalny sposób
przekazuje emocje i energię płynącą z utworu angielskiego
pisarza. Bilety: 40-60 zł.
18-21.10. Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego
Aktora, najstarszy festiwal monodramatu na
świecie odbywać będzie
się w PWST (ul. Braniborska 59). W programie
m.in. wiele spektakli oraz
Ogólnopolski Festiwal
Teatrów Jednego Aktora.
Więcej informacji na stronie:www.wrostja.pl
16.09- 03.11. „Czesław Zuber. Refleksy i refleksje”
- wystawa rzeźb jednego z najpopularniejszych artystów-szklarzy w Europie możliwa do obejrzenia w Muzeum
Narodowym. Oprócz niezwykle barwnych eksponatów
na zwiedzających czekać będzie bogata dokumentacja
fotograficzna dotycząca twórczości rzeźbiarza.
16-20.09. seminaria letnie Otwartego Uniwersytetu Poszukiwań organizowane przez Instytut im. Jerzego Grotowskiego (Rynek 27), czyli warsztaty i wykłady w języku
angielskim na temat współczesnego teatru. Więcej informacji na stronie:www.grotowski-institute.art.pl
20-25.09. pod hasłem „Nauka obywatelem Europy” odbędzie się XVI edycja Dolnośląskiego Festiwalu Nauki.
Organizatorzy oferują liczne wykłady oraz różnorodne
ścieżki tematyczne łączące zdobywanie wiedzy teoretycznej i potwierdzanie jej w praktyce. Szczegółowe informacje
na stronie: http://www.festiwal.wroc.pl/2013
05.10. we wrocławskim Muzeum Narodowym okazja dla
tych, którzy przegapili wystawę „ Skarb średzki”. Kolejna
możliwość, aby obejrzeć koronę, zaponę, zawieszki oraz
inne elementy skarbu pochodzącego z XIV wieku.
23.10. w Teatrze Lalek (Plac Teatralny 4) wystąpią finaliści II Dolnośląskiej Ligi Talentów. Zaprezentują utwór
muzyczny lub inscenizację a jury wyłoni zwycięzcę. Warto
przekonać się, kto będzie tym najbardziej utalentowanym.
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 38
Sport
Śląska przygoda w pucharach
Ewa Gruba
Kolejny raz Śląsk odpada z europejskich pucharów w trzeciej rundzie eliminacji. W tegorocznej
edycji wrocławskiemu klubowi udało się pokonać
już czarnogórski Rudar Pljevja, wygrywając u
siebie 4:0 i remisując na wyjeździe 2:2, a także, dużo bardziej utytułowany, Club Brugge
po skromnym 1:0 u siebie i niesamowitym 3:3
w Belgii. Spoglądając na historię pucharowych
rozgrywek z udziałem wrocławian, lekko nigdy
nie było.
ciej rundy. Po wyeliminowaniu
GAIS Goeteborga oraz Royal
Antwerp, wrocławianie spotkali
się z legendarnym angielskim
Liverpoolem. Nigdy wcześniej i nigdy później w stolicy
Dolnego Śląska nie gościł tak
utytułowany zespół w meczu
o stawkę. Mimo emocjonujących pojedynków ze szwedzkim
i belgijskim klubem, to właśnie
mecz z zespołem z Anfield Road
zapadł w pamięć wrocławskim
kibicom. Sam fakt, że Śląskowi udało się strzelić bramkę
dwie rundy europejskich pucharów. Skromne zwycięstwo 1:0
z Dynamo Moskwa umożliwiło
dwumecz z Servette Genewa,
jednak Szwajcarzy zmiażdżyli wrocławski zespół wygrywając 0:2 i 5:1.
Zdobycie Pucharu Polski w 1987 roku otworzyło
drogę do Pucharu Zdobywców
Pucharów. Jednak przygoda
z tymi rozgrywkami skończyła
się już po pierwszej rundzie
przegranej z Realem Sociedad.
Po tym dwumeczu wrocławski
zespół pożegnał się z europejskimi pucharami na 23 lata.
Dopiero w 2011 roku Śląsk
mógł wrócić na europejską
arenę. Na stadionie przy ul.
Oporowskiej pokonał Dundee,
które wcześniej zamknęło drogę
do Pucharu UEFA w 1980 roku.
Dzięki bramkom strzelonym
na wyjeździe wrocławski klub
mógł awansować do trzeciej rundy. Konkurs rzutów karnych
po bezbramkowych meczach
z Lokomotiwem Sofia ułożył
się korzystnie dla wrocławian
i o awansie decydowały baraże.
Niestety na tym etapie klub
napotkał barykade nie do przejścia w postaci Rapidu Bukareszt
i odpadł po przegranej 3:1 u siebie oraz remisie 1:1 w stolicy
Rumunii.
Wreszcie niedawne mistrzo-
stwo kraju otworzyło drogę do
Ligi Mistrzów. Rozpoczynający
marsz ku Europie WKS przystąpił do rozgrywek od drugiej rundy, w której po bardzo
słabym dwumeczu ostatecznie wyeliminował czarnogórski
Budućnost Podgorica. Jednak
już na kolejnym etapie Śląsk
stracił w obu meczach sześć
bramek (o:3 i 3:1) i odpadł
z mistrzem Szwecji, Helsingborgiem, co nie kończyło przygody
z europejskimi rozgrywkami.
Ostatnią szansą awansu były
baraże do Ligii Europy, ale niemiecki Hannover wynikami 3:5
i 5:1 ostatecznie wybudził wrocławian ze snu o pucharach.
Okazuje się, że runda numer trzy
nadal jest szczytem osiągnięć
WKS-u w pojedynkach z zagranicznymi klubami. Polska
piłka i układany w stosunku do
niej ranking skazuje mistrzów
i wicemistrzów kraju na wielorundowe batalie o pieniądze
i sławę. Jak wiele też zależy
od szczęścia, pokazało ostatnie
losowanie, gdy w parze ze Śląskiem zestawiono Sewillę. Mógł
się też zdarzyć cud za sprawą
dodatkowego losowania po
dyskwalifikacji Fenerbahce
Stambuł. Nie zdarzył się. To pokazuje, że w sporcie, jak i w życiu, lepiej liczyć na siebie.
REKLAMA
Wszelkie marzenia o fazie grupowej zostały jednak zniszczone
przez Sewillę. Klub z Andaluzji pokazał dobitnie, jak duża
jest różnica w poziomie gry
ligi polskiej i hiszpańskiej, spokojnie wbijając w dwumeczu
aż dziewięć bramek. To już
jedenasty raz, gdy Śląsk uczestniczy w europejskich pucharach,
przypomnijmy sobie zatem jak
im szło do tej pory.
Drużyna zadebiutowała na międzynarodowej arenie w sezonie
1975/76 dochodząc do trze-
jednemu z najlepszych bramkarzy w historii angielskiego
klubu, Rayowi Clemencowi,
świadczy o poziomie spotkania.
Nawet mimo zdobytej u siebie
bramki, WKS poniósł porażkę
3:0 na wyjeździe i tym samym
zakończył swój udział w rozgrywkach.
Sezon 1976/77 oznaczał zmagania w Pucharze Zdobywców
Pucharów, gdzie wrocławski
klub doszedł aż do ćwierćfinału.
W pierwszej rundzie zmiażdżył
maltańską Florianę 1:4 na wyjeździe i 2:0 u siebie, a w kolejnej zmierzył się z Bohemians
Dublin wygrywając 3:0 i 0:1.
Dopiero kolejny przeciwnik,
którym okazał się SSC Napoli
zatrzymał Śląsk, nie pozwalając strzelić sobie gola. Dwie
bramki zdobyte przez włoski
klub w rewanżu ostatecznie
pogrzebały szanse na awans do
kolejnej rundy.
Zdobycie Mistrzostwa Polski w roku 1977 umożliwiło
Śląskowi grę w najbardziej
prestiżowych rozgrywkach futbolowych – Pucharze Mistrzów
Krajowych (późniejsza Liga
Mistrzów). Jednak poziom sportowy dla piłkarzy z Oporowskiej
okazał się zbyt wysoki. Swoje
zmagania zakończyli w pierwszej rundzie wyeliminowani
przez zespół Lewski Sofia. Remis 2:2 u siebie nie wystarczył,
bo w pierwszym meczu Bułgarzy gładko wygrali 3:0.
W kolejnym sezonie WKS
uczestniczył w walce o Puchar
UEFA wygrywając dwumecze
z Pezoporikosem Larnaka i IBV
Vestmennaejar w pierwszych
dwóch rundach rozgrywek.
Niestety na kolejnym etapie
Śląsk trafił na Borussię Moenchengladbach i po zaciętym
pojedynku na Stadionie Olimpijskim, odpadł z rywalizacji,
ponosząc porażkę 2:4.
W następnych czterech latach
Śląsk grał dwukrotnie w Pucharze UEFA za pierwszym razem
odpadając z Dundee United
już na samym początku po
pogromie 7:2 na Tannadice
Park w Szkocji. Natomiast sezon
1982/83 przyniósł Śląskowi
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
wrzesień 2013
Reklama
PReklama
REKLAMA
str 39
wrzesień 2013
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
REKLAMA
Reklama
Słowo Wrocławian Gazeta lokalna
str 40
wrzesień 2013
Download

Skradziona tożsamość