KURIER
GTF
MAGAZYN GÓRNOŚLĄSKIEGO
TOWARZYSTWA FINANSOWEGO
SKĄD
TEN
KRYZYS?
Dr Marek Gruchelski
o polskim górnictwie
NOWOCZESNA
BANKOWOŚĆ
Rozmowa o strategii
Getin Banku
FRANCZYZA
JEST WARTA ZACHODU
O dobrym sposobie na
skuteczny biznes z GTF
ISSN: 23002700
01
24
L U T Y
2015
NA WSTĘPIE
Paweł
Kosmala
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
Mimo że rok ubiegły nie sprzyjał zbytnio rozwojowi polskiej gospodarki –
wyraźne spowolnienie w strefie euro,
rosyjskie embargo na polski eksport
– nasza gospodarka miała się całkiem
dobrze. Według wstępnych szacunków
GUS, PKB wzrosło w minionym roku
o 3,3%. To dobry wynik, gdyż plasuje
nas wśród światowych liderów – gospodarek najszybciej rozwijających
się w 2014 roku. Już nie pierwszy
raz nieźle radzimy sobie z wpływem
niekorzystnych tendencji. Spadek
eksportu, wywołany wspomnianym
embargiem, nadspodziewanie szybko
skompensowano sprzedażą na innych
rynkach, a przede wszystkim wyraźnym wzrostem popytu wewnętrznego.
Nie zaszkodził też spadek wartości
złotego, gdyż zamortyzowany został
spowolnieniem gospodarczym w strefie
euro. Pozytywnym zaskoczeniem było
wysokie tempo wzrostu realnego wynagrodzenia i spadku stopy bezrobocia,
która w styczniu 2014 była bliska 14%,
a w październiku zanotowała najniższy
od pięciu lat poziom – 11,3%. Zauważyć należy także, obok wzrostu popytu
i konsumpcji gospodarstw domowych,
dobrą dynamikę realizowanych inwestycji. Stopa inwestycji zwiększyła się,
a wydatki na środki trwałe, po blisko
4-procentowym spadku w roku 2013,
w roku minionym wzrosły o ponad 9%.
Wyniki polskiej gospodarki napawają
więc optymizmem, chociaż sytuacja
w gospodarkach europejskich wciąż
nie jest najlepsza. Także prognozy na
rok bieżący nie są najgorsze – eksperci
Fot.: Krzysztof Kusiak
z Brukseli szacują wzrost polskiego PKB
o 2,8%, eksperci z Warszawy o 3,4%. To
dobre wiadomości dla wszystkich zajmujących się sprzedażą kredytów. Nie
od dziś bowiem wiadomo, że wraz z rozwojem gospodarki wzrasta konsumpcja,
a tym samym popyt na pieniądze.
W tym roku nie będziemy jednak wolni
od zawirowań na rodzimym rynku.
Rok zaczął się od protestów w służbie
zdrowia i strajków w kopalniach. O nieciekawej sytuacji w tej drugiej branży
opowiada w naszym magazynie dr
hab. Marek Gruchelski. To jedna z najbardziej ciekawych wypowiedzi, jakie
na temat polskiego górnictwa miałem
okazję czytać. Zresztą to nie pierwszy
już raz wypowiedzi naszych ekspertów przedstawiają ważkie problemy
polskiej gospodarki w nowym świetle,
różnym od powszechnie prezentowanych opinii w krajowych mediach.
SPIS TREŚCI
Miło mi Państwa poinformować, że
Górnośląskie Towarzystwo Finansowe
rozpoczęło rok bieżący tak, jak przystało na lidera sprzedaży kredytów Alior
Banku. Mimo że styczeń jest zawsze
słabszym miesiącem sprzedaży, to
GTF odnotowało kolejny rekord liczby
wypłaconych kredytów i ich wartości.
Współpracującym z GTF agencjom
kredytowym serdecznie dziękuję za
aktywność w sprzedaży, a tych, którzy
z nami jeszcze nie współpracują, namawiam do podjęcia takiej decyzji.
Ze wszech miar korzystnej, warto się
przekonać.
Osoby zajmujące się pośrednictwem
kredytowym zapraszam też do współpracy z GTF na zasadach franczyzy,
które to zasady odbieram jako najkorzystniejsze na rynku pośrednictwa.
Donosi o tym na łamach tego wydania
dyrektor marketingu GTF, Dariusz
Polak. Do współpracy z GTF zachęcam
także w obszarze dystrybucji kredytów
gotówkowych Getin Banku. To nowy
produkt w ofercie GTF, a warunki, jakie
nasza spółka oferuje swoim biznesowym partnerom, są zdecydowanie
najlepsze.
I jeszcze słowo o gościu specjalnym
tego wydania. Jest nim dwukrotny
medalista olimpijski i kilkakrotny mistrz
świata w żeglarstwie Mateusz Kusznierewicz, który po zakończeniu kariery
sportowej poświęcił się innej pasji
– biznesowi. Jak na mistrza przystało,
i na tym polu osiąga sukcesy. Zapraszam serdecznie do lektury.
PATRON: GórnośląskieTowarzystwo Finansowe GTF Sp. z o.o.
Prezes: Paweł Kosmala
REDAKCJA: Feniks Media Group Sp.j.,
ul. Na Wierzchowinach 1D, 30-222 Kraków
str. 04
str. 07
str. 08
Redaktor naczelny: Dariusz Wajs
Redaktor prowadzący: Grzegorz Chmielewski
Sekretarz redakcji: Radosław Urban
Zespół redakcyjny: Michał Durbas, Grażyna Jancik, Paweł Jaworski,
Paweł Kawałek, Marcin Zawada
Korekta: Jolanta Witkowska
STUDIO DTP: J erzy Gorczyca (kierownik studia DTP),
Wojciech Kleszcz, Krzysztof Kusiak
Produkcja: Krzysztof Chachlowski
DRUK: Alnus Sp. z o.o., ul. Wróblowicka 63, 30-698 Kraków
str. 11
WYDAWCA: Feniks Media Group Sp.j.,
ul. Na Wierzchowinach 1D, 30-222 Kraków
Fot. na okładce: shutterstock.com
str. 14
W magazynie wykorzystano zdjęcia z biblioteki Shutterstock.com. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji
tekstów oraz zmiany tytułów. Materiałów niezamówionych nie zwracamy. Przedruki z magazynu „Kurier GTF”
są dozwolone wyłącznie za uprzednią pisemną zgodą wydawcy. Redakcja nie odpowiada za treść reklam
i ogłoszeń. Wydawca ma prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy. jeżeli ich treść lub forma są
sprzeczne z linią programową lub charakterem pisma oraz wydawcy (art. 36, pkt 4 prawa prasowego).
str. 16
str. 19
Górnośląskie Towarzystwo
Finansowe GTF sp. z o.o.
kurier gtf
str. 18
luty
str. 12
24
CENA WĘGLA, CENA STRACHU
Dr Marek Gruchelski analizuje sytuację
polskiego górnictwa węglowego
FRANCZYZA Z GTF SPOSOBEM
NA UDANY BIZNES
Dyr. Dariusz Polak o perspektywach współpracy z GTF
DOSKONALENIE POPRZEZ SZKOLENIE
Rozmowa o zadaniach Centrum Rozwoju Biznesu GTF MIESZANE UCZUCIA
Dr Mirosław Ciesielski o wyzwaniach,
stojących przed Polską
MOTYWACJA TO PODSTAWA!
„Kurier GTF” gości Mateusza Kusznierewicza
WENUS MADE IN CHINA
Weronika Aleksandra Kosmala
o inwestycjach alternatywnych
WAŻNE PARTNERSTWO
Rozmowa z Magdaleną Doroz z Getin Noble Bank SA
PROMOCJA
Komentarz prawny mec. Zbigniewa Labochy
GDY KURS SPADA, WALUTA SIĘ UMACNIA
Kolejny odcinek SŁOWNIKA BIZNESOWEGO GTF
Prezes Zarządu
Górnośląskiego Towarzystwa
Finansowego GTF Sp. z o.o.
Fabryczna 2, 43-100 Tychy
www.gtf.pl
E-mail:[email protected]
Infolinia: (0-32) 720-30-30
str.
3
Loża Ekspertów
C E NA
W Ę G LA ,
C E N A S T R AC H U ?
Rozmawiał
G rz e g o rz
C h m i e l e w sk i
Na p o l s k i e j s c e n i e p o l it yc z n e j i s p o ł e c z n o - go s p o d arc z e j p o c z ąte k
roku 2015 zdominowały wstrząsy, w y wołane zap owiedzi ą likwid acji
kopalń i stanowczymi protestami górniczymi. „Kurier GTF” rozmawia
z d r e m M a r k i e m G r u c h e l s k i m z e S z k o ł y G ł ó w n e j Ha n d l o w e j .
Oprócz śląskich protestów mieliśmy niedawne zamieszanie
w funkcjonowaniu służby zdrowia. Czy nie należy z tego wyciągnąć wniosku, że rząd najwięcej
uwagi poświęca na przełamywanie kryzysów, które mozolnie
konstruuje sama władza?
Niestety, wszystko na to wskazuje.
Zarówno w służbie zdrowia, jak i w górnictwie nie wprowadzono zawczasu
odpowiednich rozwiązań systemowych,
które stabilizowałyby sytuację i zmniejszały ryzyko wystąpienia stanów kryzysowych. Czynnikiem pogarszającym
w istotny sposób kondycję wymienionych sektorów (szczególnie służby
zdrowia) jest stały niedobór środków
finansowych. Wiele do życzenia pozostawia również nieefektywny system
zarządzania.
kurier gtf
luty
24
Dlaczego w XXI wieku węgiel
ma być istotnym źródłem energii? Czy to nie jest archaiczny
nośnik energii, skoro funkcjonują technologie jądrowe, skoro
potrafimy pozyskiwać energię
ze źródeł odnawialnych, skoro
staniały paliwa węglowodorowe?
4
str.
Dla zilustrowania problemu trzeba
przeanalizować dane statystyczne,
dotyczące zmian w produkcji i konsumpcji pierwotnych nośników energii
(Total Primary Energy Supply – TPES) na
świecie w latach 1973–2013 oraz zmian
wielkości i struktury TPES – jako źródła
produkcji światowej energii elektrycznej
(według International Energy Agency).
Z porównania wielkość przyrostu wykorzystania pierwotnych nośników energii
w tym okresie (6106 Mtoe dla roku 1973
oraz 13371 Mtoe dla roku 2013, przy
czym Mtoe to jednostka, oznaczająca
milion ton ekwiwalentu ropy naftowej
o wartości 10 000 kcal/kg) wynika, iż
wielkość TPES wzrosła ponaddwukrotnie
(2,2) względem poziomu zużycia początkowego. W 1973 roku udział wykorzystania poszczególnych rodzajów źródeł
energii światowego TPES kształtował się
następująco:
tradycyjne nieodnawialne źródła
energii: 86,7% (w tym energia uzyskiwana z przerobu: ropy naftowej
46,1%; z węgla 24,4%, z gazu ziemnego 16,2%),
energia jądrowa: 0,9%,
odnawialne źródła energii (OZE):
12,4% (w tym: przerób biomasy
10,5%; hydroenergetyka 1,8%; energia wiatrowa 0,1%).
Odpowiednie dane dla roku 2013:
tradycyjne nieodnawialne źródła
energii: 81,7% (w tym energia uzyskiwana z przerobu: ropy naftowej 31,4%;
z węgla 29%; z gazu ziemnego 21,3%),
energia jądrowa: 4,8%,
OZE: 13,5% (w tym: przerób biomasy
10%; hydroenergetyka 2,4%; energia wiatrowa, słoneczna i geotermiczna 1,1%).
Z przedstawionych przez Pana
danych wynika, iż pozycja węgla
w badanym okresie umocniła się
zarówno w ujęciu względnym
(wzrost udziału o 4,6%), jak
również w ujęciu bezwzględnym
(wzrost wydobycia w wysokości
260%). To warto podkreślić!
Podobne tendencje obserwujemy przy
zmianach w ilości i strukturze TPES, wykorzystanej do wytwarzania energii elektrycznej na świecie. Przyjmując wielkość
wytworzonej w 1973 roku energii elektrycznej z pierwotnych nośników energii
za 100%, wartość powyższego wskaźnika
w 2013 roku wzrosła aż o 270%.
Tak kształtował się udział wykorzystania
poszczególnych rodzajów źródeł energii
światowego TPES do wytwarzania energii elektrycznej w 1973 roku:
tradycyjne nieodnawialne źródła
energii: 75,2% (w tym energia uzyskiwana z przerobu: ropy naftowej 24,8%;
z węgla 38,3%, z gazu ziemnego 12,1%),
energia jądrowa: 3,3%,
OZE: 21,5% (w tym: hydroenergetyka
20,9%; pozostałe 0,6%).
Odpowiednie dane dla roku 2013:
tradycyjne nieodnawialne źródła
energii: 97,9% (w tym energia uzyskiwana z przerobu: ropy naftowej 5%;
z węgla 44,4%; z gazu ziemnego 22,5%),
energia jądrowa: 10,9%,
OZE: 21,2% (w tym: hydroenergetyka
16,2%; pozostałe 5%).
Z tych danych wynika więc, iż udział
węgla w całości wykorzystania pierwotnych źródeł energii wzrósł o 2,1%,
a wzrost wydobycia wyniósł 390%.
Wyniki badań World Nuclear Association wskazują, że podobne tendencje
można zaobserwować w Stanach Zjed-
Loża Ekspertów
M
a
r
e
k
G r u c h e l sk i
Fot: Lech Gawuć
wa, gaz ziemny, węgiel) dla potrzeb
przemysłu chemicznego.
Zmiana funkcji węgla na surowiec
rezerwowy (wobec OZE oraz dla
przemysłu chemicznego).
Natomiast zwiększenie udziału OZE
w wytwarzaniu energii elektrycznej oraz
wzrost wykorzystania w tym celu energii
jądrowej będą ograniczać zapotrzebowanie gospodarki na węgiel. Kluczowe
jednak znaczenie będą miały wyniki
rachunku ekonomicznego, zwłaszcza
w odniesieniu do OZE, a w szczególności w zakresie wykorzystania energii
słonecznej.
Reasumując, w przypadku krajów będących na średnim poziomie rozwoju
ekonomicznego oraz o dużych tradycjach w zakresie górnictwa, podjęcie
decyzji o zredukowaniu zdolności wytwórczych przemysłu węglowego musi
być poprzedzone wszechstronną analizą
techniczno-ekonomiczną z pełnym kompleksowym rachunkiem ekonomicznym.
C o spr aw iło, ż e górnictwo
węgla kamiennego znalazło się
w naszym kraju w tak krytycznej
sytuacji?
Podstawową tego przyczyną są błędy
natury systemowej. Górnictwo powinno być częścią wielkich organizacji
gospodarczych, w których skład miałyby
wchodzić zakłady wytwarzające produkty zaopatrzeniowe dla kopalń, a także
zakłady przetwórstwa węgla na energię
elektryczną czy gaz oraz liczący się
odbiorcy energii elektrycznej. Dopiero
luty
kurier gtf
Rosyjską wojen i realizowania przez ten
kraj ogromnych programów zbrojeniowych. Z tego wynika decyzja USA oraz
Arabii Saudyjskiej i Iranu o skierowaniu na
rynki bardzo dużych ilości ropy naftowej,
a w konsekwencji doprowadzenie do
spadku cen do poziomu 40$ za baryłkę.
Tymczasem budżet Rosji jest stabilizowany przy cenie ropy na poziomie 100$
za baryłkę, więc radykalnie niższe ceny
na rynku światowym stanowią czynnik
hamujący wojskową ekspansję Rosji. Tej
sytuacji nie da się utrzymać w dłuższym
okresie, zatem w przyszłości należy się
spodziewać wzrostu ceny paliw węglowodorowych. Ponadto paliwa węglowodorowe są istotnym surowcem dla
przemysłu chemicznego, więc nadmierne
ich wykorzystywanie na cele energetyczne
niesie ze sobą kolejne negatywne skutki.
Trudno jest obecnie określić rolę węgla
w gospodarce w ciągu najbliższych
40 lat. Niewątpliwie na utrzymanie wysokiego udziału węgla wśród pierwotnych źródeł energii będą miały wpływ
następujące zjawiska:
Wzrost popytu na podstawowe
źródła energii, jako efekt wzrostu
PKB gospodarki światowej oraz
zmian w strukturze poszczególnych
gospodarek. Taka tendencja będzie
wzmacniana poprzez procesy reindustrializacyjne.
Wzrost popytu na pierwotne źródła
energii, spowodowany zwiększaniem
nakładów na infrastrukturę i przemysł obronny.
Szybki przyrost popytu na pierwotne
nośniki konwencjonalne (ropa nafto-
24
noczonych, mimo iż USA są obecnie
największym światowym producentem
elektryczności wytwarzanej w elektrowniach atomowych. Oto struktura
zużycia pierwotnych nośników energii
do produkcji elektryczności w USA
w 2013 roku:
tradycyjne nieodnawialne źródła
energii: 67% (w tym energia uzyskiwana z przerobu: węgla 40%; z gazu
ziemnego 27%),
energia jądrowa: 19%,
OZE: 11,28% (w tym: hydroenergetyka 6,7%; energia wiatrowa 3,9%,
energia słoneczna 0,27%, energia
geotermalna 0,41%).
Nawet w USA ponad 2/3 wytwarzanej
energii elektrycznej pochodzi z tradycyjnych nieodnawialnych źródeł energii, a elektrownie węglowe mają nadal
największy udział w produkcji energii
elektrycznej.
Jeżeli zaś chodzi o energię ze źródeł
odnawialnych, ma ona w dalszym
ciągu charakter jedynie uzupełniający,
tym bardziej że część tej produkcji jest
bardzo kosztowna. Chociaż istnieją
ważne argumenty ekologiczne, które
przemawiają za intensyfikowaniem
wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych, to z ekonomicznego punktu
widzenia są one dyskusyjne.
W kwestii niskich cen paliw węglowodorowych, to obecnie wprowadzana obniżka
cen ropy i gazu ziemnego jest zjawiskiem
okresowym i wynika wyłącznie z czynników politycznych, a nie ekonomicznych.
Celem tych działań jest ograniczenie
możliwości prowadzenia przez Federację
Doktor nauk ekonomicznych,
starszy wykładowca w Szkole
Głównej Handlowej w Warszawie (SGH) oraz docent w Wyższej
Szkole Menedżerskiej w Warszawie (WSM). Absolwent Wydziału Ekonomiczno-Społecznego
i Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania
i Statystyki w Warszawie (obecnie SGH) oraz Master of Business
Administration (MBA) na Uniwersytecie Wisconsin–Whitewater w USA. Jego zainteresowania
badawcze dotyczą głównie teorii
wzrostu gospodarczego, ze szczególnym uwzględnieniem roli bezrobocia, a także obejmują zagadnienia związane z efektywnością
wykorzystania zasobów naturalnych i ochroną środowiska.
str.
5
Loża Ekspertów
Jeżeli (…) chodzi o energię ze źródeł odnawialnych,
ma ona w dalszym ciągu charakter jedynie
uzupełniający, tym bardziej że część tej produkcji jest
bardzo kosztowna. Chociaż istnieją ważne argumenty
ekologiczne, które przemawiają za intensyfikowaniem
wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych, to
kurier gtf
luty
24
z ekonomicznego punktu widzenia są one dyskusyjne.
6
str.
takie działania, wsparte przez jednostki
naukowo-badawcze, mogą dać dobre
efekty gospodarcze. Zgodnie z normami
unijnymi, górnictwo nie może być bezpośrednio wspierane przez państwo, ale
w wypadku okresowej dekoniunktury
ewentualne straty finansowe kopalń
mogłyby być kompensowane zyskami
pozostałych jednostek. W czasie dobrej
koniunktury należy intensyfikować
wydobycie, w okresie dekoniunktury
– aktywizować inne formy aktywności
gospodarczej w ramach wielkich organizacji gospodarczych (wielobranżowe
konglomeraty).
Drugi powód kryzysu to błędy w zarządzaniu i w wykorzystywaniu kapitału
oraz w organizacji procesów wydobywczych. Jeśli pojawia się kwestia, czy
kopalnie powinny pracować przez pięć,
sześć czy siedem dni, to w przypadku,
gdy jest popyt na węgiel, odpowiedź
może być tylko jedna: muszą one funkcjonować przez siedem dni w tygodniu,
bo tego wymaga kosztowna technologia
oraz minimalizacja kosztów stałych na
jednostkę produkcji (oczywiście przy
zachowaniu 5-dniowego tygodnia pracy
dla pracownika pełnoetatowego).
W sferze zaś zarządzania problemem
pozostaje brak należytego nadzoru.
Dziwi to tym bardziej, że Ministerstwo
Gospodarki dysponuje comiesięcznymi
sprawozdaniami i cokwartalnymi raportami z działalności poszczególnych
kopalń i spółek, a więc zwykła analiza
tych raportów powinna skłaniać do
szybkich działań interwencyjnych i naprawczych.
Kolejnym czynnikiem, pogarszającym
kondycję polskiego górnictwa, jest
niewątpliwie import rosyjskiego węgla,
o niskiej jakości opałowej i ze znacznymi
zanieczyszczeniami, które powodują
skażenie środowiska, gdy tymczasem
podobne ilości znacznie lepszego polskiego surowca zalegają na hałdach. Jest
to ze wszech miar polityka nieracjonalna. Państwo przede wszystkim winno
dbać o to, aby węgiel, niezależnie, czy
krajowy, czy z importu, spełniał wymogi
ochrony środowiska i nie był sprzedawany po cenach dumpingowych.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że
w ciągu ostatnich dziesięciu lat nie udało
się doprowadzić do skonsolidowania
branży wydobywczej i energetycznej, co
miałoby istotny wpływ na zwiększenie
popytu na węgiel krajowy.
Jak ocenia Pan proponowane
konsolidacje niektórych kopalń
z Polską Grupą Energetyczną?
To za mało. Te połączenia należy widzieć
w szerszej skali, do tych organizacji
powinni też dołączyć odbiorcy energii
elektrycznej.
Jakie dalekosiężne skutki mogą
wynikać z niedawnych śląskich
porozumień pomiędzy władzami a górnikami?
Dobrze, że udało się uniknąć likwidacji
kopalń, choć to dopiero początek procesu restrukturyzacji. Moje zastrzeżenia
budzą niektóre zapisy porozumień, dotyczące m.in. przechodzenia górników
na wcześniejszą emeryturę oraz wprowadzenia zakazu pracy w górnictwie
przy jednoczesnym wydłużeniu czasu
pracy kopalń jedynie do 6 dni w tygodniu. Aby wydatniej poprawić sytuację
ekonomiczną kopalń, należałoby wprowadzić system pracy w ruchu ciągłym.
Pozwala to bowiem skoncentrować
wydobycie na najbardziej efektywnych
pokładach, obniżyć jednostkowe koszty
stałe oraz uzyskać znaczne, sięgające
nawet 30%, obniżki kosztów energii
elektrycznej za pracę w weekendy.
Pozytywnym przykładem korzyści płynących z zastosowania tego systemu jest
dobra sytuacja finansowa konkurenta
Kompanii Węglowej, pracującego na
podobnych złożach węgla, mianowicie
należącej do Czechów kopalni Silesia.
Jednakże możliwości opłacalnego
wdrożenia ruchu ciągłego są uzależnione od dostępności kwalifikowanej
siły roboczej. Tymczasem, zgodnie
z zawartym porozumieniem, zakłada
się jej redukcję. Otóż górnicy, którzy
są w okresie przedemerytalnym, mogą
przejść na wcześniejszą emeryturę
otrzymując 75% dotychczasowego
uposażenia, pod warunkiem, że mogą
podjąć pracę jedynie poza górnictwem. Przyjęty zapis jest wyjątkowo
niefortunny. Za pieniądze polskich
podatników (pod warunkiem, że Komisja Europejska odstąpi od stosowanej
dotychczas bardzo konsekwentnie
zasady, że płatności na rzecz kopalń
węgla kamiennego mogą być dokonywane jedynie na pokrycie kosztów
z tytułu fizycznej likwidacji kopalni) de
facto zostanie przeprowadzona redukcja zdolności produkcyjnych polskiego
górnictwa.
Proponowałbym wprowadzenie aneksu
do omawianego porozumienia, umożliwiającego pracownikom w okresie
przedemerytalnym przejście z pracy pełnoetatowej na półetatową, prowadzoną
w okresach weekendowych w zamian
za otrzymanie 50% dotychczasowego
uposażenia (zamiast 75%) od państwa
oraz 50% od kopalni. Proponowany
system opierałby się na następujących
zasadach:
Budżet państwa pokrywałby 50%
pensji (zamiast 75%).
Pracownik utrzymałby pracę w górnictwie (pozwalającą jednocześnie
na wdrożenie pełnego ruchu ciągłego w kopalni), otrzymując pełną
pensję, czyli pracując w tzw. godzinach przeliczeniowych, słusznie mu
należnych za pracę w weekendy, bez
obciążania kopalni dodatkowymi
wydatkami.
Stworzeniu trzech zmian weekendowych, które uzupełniałyby trzy zmiany
5-dniowe od poniedziałku do piątku.
Czas pracy obejmowałby 50 tygodni po
2 dni weekendowe + 26 dni, w czasie
których pracownicy zmian 5-dniowych
byliby na urlopach.
Pracownicy poprzez pozostanie
w macierzystej branży nie wymagaliby dodatkowego przeszkolenia oraz
nie konkurowaliby na rynku pracy
poza górnictwem.
Odrębnym problemem jest zapewnienie rynków zbytu na polski węgiel. Ale
szersze omówienie tego zagadnienia
odłóżmy na jakiś czas – do kolejnej
części naszej rozmowy.
TO WARTO ZROBIĆ!
F ranc z y z a G T F
pr z epise m
na
udany
b i z n es
Zastanawiając się nad założeniem własnego biznesu, warto rozważyć możliwość postawienia pierwszych
kroków w systemie opartym na franczyzie. Znana marka może znacznie ułatwić start, szczególnie na
rynku finansowym. Warto jednak pamiętać także o dobrym marketingu oraz o promocji, ponieważ to
podstawa sukcesu każdej sieci franczyzowej. Dziś coraz częściej stawia się także na marketing w sieci.
Franczyza GTF w Tczewie, placówka Doroty i Jarosława Koźbiałów.
w zakresie optymalizacji sprzedaży poszczególnych produktów
finansowych. Wszystkie działania oparte są o budowę długookresowych relacji biznesowych, pozwalających na wypracowanie trwałej przewagi konkurencyjnej.
Osoby zainteresowane współpracą na zasadach franczyzy
zapraszam do kontaktu z GTF. Rozmowa z nami i ewentualne
spotkanie to pierwszy krok. Na tym etapie wyjaśnimy, na czym
polega współpraca w tej formule, jak wspomagamy naszych
partnerów, jak budujemy przewagę konkurencyjną. Jestem do
Państwa dyspozycji, proszę o kontakt (e-mail: [email protected]).
luty
24
Dariusz Polak
kurier gtf
Franczyzodawca powinien ściśle współpracować z placówką, bowiem franczyzobiorca nie tylko przejmuje brand,
know-how i kulturę organizacji, ale także realizuje odpowiednią strategię, niezbędną do przeprowadzenia skutecznej akcji marketingowej. W większości programów wsparcie
reklamowe jest częścią pakietu franczyzowego, choć nie
jest to regułą. Głównym elementem wspólnej promocji placówek franczyzowych jest oczywiście jednolity wystrój sieci
w ramach danej marki. Ważne są także wszelkiego rodzaju
szkolenia, które bezpośrednio wpływają na jeden z najważniejszych czynników – pracowników odpowiedzialnych za
kontakt z klientem.
Pośrednictwo kredytowe jest dobrym pomysłem na franczyzę dla osób, które posiadają już doświadczenie i ugruntowaną wiedzę oraz pozycję na rynku finansów, ale także
dla tych, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym
biznesem. Ważne, aby przedsiębiorcy myślący o franczyzie
zdecydowali się na wybór uznanej już marki. Współpraca
z nieznaną firmą, mimo iż również umożliwia zapoznanie
się z produktami znanych banków i kompleksowe doradztwo, często grozi niepowodzeniem. Franczyza to przede
wszystkim know-how oraz łatwiejsze dotarcie do uświadomionych już w jakimś stopniu klientów.
Coraz więcej sieci franczyzowych zauważa ogromne możliwości wzmacniania wizerunku współpracujących placówek
w internecie, dlatego też swoje działania marketingowe
przenosi właśnie do sieci. Pozwala to przede wszystkim na
obniżenie kosztów i poprawę efektywności prowadzonej
kampanii. Warto również pamiętać, że placówka nie powinna być samodzielnie odpowiedzialna za reklamę. Dużą rolę
odgrywa tutaj marka franczyzodawcy.
Każda zrzeszona placówka powinna posiadać w swojej ofercie
profesjonalnie i elegancko przygotowany folder franczyzowy,
który w prosty sposób przedstawia zasady współpracy. Dokument powinien być dostępny zarówno w wersji papierowej,
jak i elektronicznej. Innymi rozwiązaniami są m.in. mailing,
newsletter czy stworzenie profesjonalnych stron wizytowych
i marketingowych w domenie firmy oraz ich promocja przez
pozycjonowanie (SEO).
W ramach swojego programu franczyzowego Górnośląskie
Towarzystwo Finansowe zapewnia wszystkim partnerom
szeroką gamę produktów finansowych, wszechstronne doradztwo, przygotowanie biznesplanów, wspomaganie w zakresie
pozyskiwania kredytobiorców oraz wsparcie w oddziaływaniu na rynek. Podejmując współpracę z GTF franczyzobiorca
może liczyć także na gamę szkoleń, merytoryczne wsparcie
regionalnych przedstawicieli oraz zindywidualizowaną pomoc
Dyrektor do spraw marketingu
Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego
str.
7
NASZE SPRAWY
DOSKONALENIE
P O P R Z E Z
S Z K OL E N I E
Rozmawiał
G rz e g o rz
C h m i e l e w sk i
W strukturze Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego została powołana nowa
jednostka. Nosi nazwę Centrum Rozwoju Biznesu i zajmuje się podnoszeniem poziomu
kompetencji na drodze szkoleń i treningów. O tym ważnym nurcie działalności
rozmawiamy z Olgą Pasternak (trener sprzedaży) i z Katarzyną Wilpert (trener/coach).
Jaki jest cel szkoleń, które Panie
będą prowadzić?
luty
24
Katarzyna Wilpert: Centrum Rozwoju
Biznesu obejmuje wszystkie dotychczasowe działania związane ze szkoleniem
naszych biznesowych partnerów oraz
wprowadza nowe zakresy, zarówno
z zakresu technik szkoleniowych, jak
i tematów umożliwiających partnerom,
współpracującym z GTF, rozwijanie
umiejętności niezbędnych w branży
finansowej. Celem szkoleń jest doskonalenie umiejętności, związanych z pracą
w sprzedaży usług finansowych, a także
poszerzanie wiedzy merytorycznej w tej
dziedzinie.
Olga Pasternak: Tworzony w GTF projekt szkoleniowy ma w efekcie podnieść
jakość usług, świadczonych przez naszych
agentów. Zależy nam, aby partnerzy GTF
w swych biurach pośrednictwa czerpali
zyski i zadowolenie ze sprzedaży produktów bankowych za naszym pośrednictwem. Szkolenia mają wspomóc proces
sprzedaży i ofertowania, umiejętność
perfekcyjnej obsługi klientów, ale także
radzenia sobie z odmową ze strony klientów, z ich zastrzeżeniami oraz obiekcjami.
Reasumując: głównym celem szkoleń
realizowanych przez trenerów GTF jest
zwiększenie przewagi konkurencyjnej na
rynku usług finansowych zarówno GTF,
jak i współpracujących agentów.
Dla kogo są przewidziane te
szkolenia?
kurier gtf
KW: Są przeznaczone dla wszystkich
współpracujących z GTF agentów
z całego kraju.
8
str.
OP: Różnorodna tematyka, odpowiadająca potrzebom naszych partnerów
i ich klientów będzie dostosowana
zarówno do wymogów osób na pierwszej linii kontaktu z klientami, jak i osób
zarządzających zespołem doradców,
sprzedających usługi finansowe.
W jak licznych gr upach są
prowadzone szkolenia? Czy
konieczne są również indywidualne treningi?
KW: W projekcie CRB są przewidziane
grupy, liczące po około piętnaście
osób. Najpierw szkolenie, a po dwóch
tygodniach trenerzy kontaktują się
z uczestnikami, aby w formie indywidualnego treningu zbadać potrzeby
poszczególnych osób.
OP: Po szkoleniu war to wdroż yć
metody i techniki poznane podczas
takiego warsztatu – już w formie indywidualnego treningu sprzedażowego
na stanowisku pracy pod okiem trenera.
Zdarzyło mi się wielokrotnie prowadzić
treningi sprzedażowe z osobami, które
nie uczestniczyły wcześniej w żadnym
szkoleniu. Wówczas wspólnie z doradcą pracujemy nad obszarami, które
wymagają wsparcia, aby np. zwiększyć
skuteczność rozmów sprzedażowych
lub wydajniej planować dzień pracy itp.
Mówimy wtedy o cyklu kilku treningów
w odstępach tygodniowych lub dwutygodniowych; podczas takiego procesu
są kształtowane konkretne umiejętności
dla konkretnych osób.
KW: Prowadzone przez nas warsztaty
są adresowane zarówno do agentów,
którzy rozpoczynają swoją pracę w tej
dziedzinie, jak i do osób ze sporym doświadczeniem zawodowym.
OP: Zamysł jest taki, aby szkolenia odbywały się cyklicznie dwa razy w roku.
Ocz ywiście, dodatkowe działania
szkoleniowe są prowadzone na bieżąco, w zależności od potrzeb naszych
partnerów i w miarę wdrażania przez
GTF nowych projektów.
Środowisko współpracujących
z GTF partnerów bywa dość
zróżnicowane pod względem
wiedzy ekonomicznej, doświadczenia w branży kredytowej,
czasem także w kwestii podejścia do klientów. W takiej niezbyt jednorodnej grupie należy
wdrożyć odpowiednie standardy
kompetencji i pragmatyki postępowania partnerów GTF. Czy to
jest skomplikowane zadanie?
KW: To nie jest proste. Wymaga i odpowiedniej wiedzy, a także czasu, by
wdrożyć niezbędne standardy. I stąd
potrzeba cyklicznego i ustawicznego
odbywania szkoleń.
OP: Ostateczna forma każdego szkolenia musi być dostosowana do grupy,
z którą spotka się trener. Jeśli przed
szkoleniem zostanie przeprowadzona
ankieta, badająca wiedzę uczestników
oraz ich potrzeby szkoleniowe, to nic
nie stoi na przeszkodzie, by tak poprowadzić warsztat szkoleniowy, aby każdy
uczestnik kończył go z umiejętnościami
i wiedzą, na które oczekiwał. Oczywiście inaczej prowadzi się szkolenia dla
doradców z tej samej firmy, inaczej zaś
dla doradców z różnych firm, konkuru-
NASZE SPRAWY
szkoleniowe wybierałyśmy pod kątem
ich estetyki, wygody i lokalizacji, która
zapewnia nieskomplikowany dojazd.
Ważne, aby uczestnicy czuli się komfortowo przez cały dzień zajęć.
Jak długo trwają zajęcia?
KW: Plan szkoleń obejmuje jednodniowe warsztaty, trwające po osiem godzin.
Czy miarą skuteczności szkoleń
są jakieś końcowe sprawdziany?
Jak przebiega ocenianie efektywności szkolenia? Jakie są
możliwości praktycznego sprawdzenia wiedzy i umiejętności już
wyszkolonych partnerów?
Fot.: Andrzej Musik
Rozmówczynie „Kuriera GTF”: z lewej Olga Pasternak, z prawej Katarzyna Wilpert.
jących w tym samym regionie, a jeszcze
inaczej dla właścicieli biur pośrednictwa
kredytowego. Ale wszystkie one będą
mieć wspólny mianownik w postaci
celu, jakim jest podniesienie wyników
sprzedaży dzięki nabyciu nowej wiedzy
i umiejętności pracy z klientami w świecie produktów kredytowych.
Jakiej potrzeba wiedzy, aby prowadzić takie szkolenia?
Dla efektywności szkoleń
spore znaczenie ma atmosfera
i okoliczności, w jakich się one
odbywają. Gdzie zatem te szkolenia są organizowane, w jakich
warunkach?
KW: GTF daje swym partnerom wiele
możliwości podnoszenia kwalifikacji.
Nasza spółka tego nie wymaga, lecz
wspiera i udostępnia narzędzia, potrzebne na drodze do samodoskonalenia.
OP: Sukces zależy m.in. od tego, jakie książki czytamy i z jakimi ludźmi spędzamy czas.
Jest ważną prawdą, że to, gdzie znajdziemy
się za pięć lat, będziemy zawdzięczać decyzjom podejmowanym dzisiaj. Podnoszenie
kwalifikacji i doskonalenie umiejętności
uważam więc za indywidualną sprawę
każdego człowieka.
Jakie jest Pań osobiste przygotowanie do zawodowego prowadzenia szkoleń?
OP: Jestem Certyfikowanym Trenerem
Biznesu, certyfikat otrzymałam z Pracowni
Psychologicznej Elżbiety Sołtys w Krakowie, zamykając egzaminem końcowym
zaawansowane szkolenie trenerskie
wraz z treningiem interpersonalnym.
luty
kurier gtf
OP: Zdecydowanie atmosfera szkolenia
odgrywa niebagatelną rolę. Ważne, aby
uczestnik szkolenia czuł się dobrze i bezpiecznie w miejscu, w którym się uczy. Ma
to znaczenie dla samego procesu uczenia
się, jak i dla wspomnień, które pozostaną
po szkoleniu. GTF dokłada starań, aby
miejsca i warunki szkoleń sprzyjały dobrej
atmosferze i samopoczuciu uczestników.
KW: Miejsca szkoleń muszą być dobrane dogodnie dla uczestników, zaś sale
Organizowane przez GTF
szkolenia to jedno. Ale czy od
partnerów jest także wymagana
samodzielna praca w kierunku
podnoszenia kwalifikacji i doskonalenia umiejętności?
24
OP: Szkolenia sprzedażowe w branży
finansowej opierają się na tym samym
szkielecie, co w każdej innej branży.
Mianowicie dbałość o klienta, o jego
potrzeby, o realizację jego zamierzeń
i marzeń. Różnica natomiast polega na
tym, że w naszym świecie, w świecie
pośrednictwa finansowego, pomiędzy
doradcą a klientem stoi bank ze swoimi
procedurami, polityką kredytową
i wymaganiami wobec klientów. Dobry
trener, chcący prowadzić efektywne
szkolenia sprzedażowe dla pośredników
finansowych, powinien mieć wiedzę dotyczącą świata finansów, znać przepisy
prawne stosowane w sprzedaży kredytów, znać wytyczne Komisji Nadzoru
Finansowego co do kredytowania, znać
politykę kredytową i produkty bankowe poszczególnych banków. Poza tym
musi wiedzieć, jak uczyć osoby dorosłe.
Ważne, by uczestnik wyszedł ze szkolenia naładowany wiedzą, umiejętnościami oraz dużą dawką pozytywnej energii.
KW: Program działania Centrum Rozwoju Biznesu GTF przewiduje szkolenia na
różne tematy – zarówno warsztaty sprzedażowe, jak i np. cykl szkoleń o nazwie
Akademia Menedżera – a wiedza
wymagana do prowadzenia zajęć jest
obszerna i zróżnicowana. Ważne, by
trener dysponował pewnymi talentami
z zakresu komunikacji interpersonalnej.
OP: Nie są przewidziane końcowe
sprawdziany. Efektywność szkoleń może
być oceniana poprzez np. zwiększenie
sprzedaży czy pozyskanie większej liczby
klientów – natomiast trzeba pamiętać,
że to jest proces, który musi potrwać. Po
około dwóch tygodniach od szkolenia jest
zaplanowany kontakt trenera z uczestnikiem szkolenia w celu zbadania stopnia
wdrożenia w praktykę zasobów szkolenia.
KW: Najważniejszą miarą skuteczności
szkoleń musi być przede wszystkim
jakość składanych wniosków czy też poprawność podpisywanych dokumentów
kredytowych.
str.
9
NASZE SPRAWY
by wają Panie zasko cz one
(pozytywnie lub negatywnie)
poziomem wiedzy osób, które
uczestniczą w szkoleniu?
Ukończyłam też Akademię Trenerów
Sprzedaży, szkolenie trenerskie skierowane do aktywnych już trenerów sprzedaży,
ukierunkowane na szkolenie sił sprzedaży.
Uczestniczyłam w licznych szkoleniach,
warsztatach, konferencjach oraz sympozjach, tematycznie związanych zarówno
z trenerstwem, sprzedażą, finansami, jak
i z rozwojem osobistym. Jestem również
członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (oddział w Katowicach).
Ukończyłam Politechnikę Śląską w Gliwicach (Wydział Organizacji i Zarządzania).
Mój rozwój jako trenera trwa nadal; stale
podnoszę swoje kwalifikacje i poszerzam
listę szkoleń, które mogę przeprowadzić.
KW: Uzyskałam dyplom Międzynarodowych Studiów Coachingu oraz certyfikat
Szkoły Trenerów. Skończyłam liczne
kursy i szkolenia, doskonalące umiejętności trenerskie, prowadzone zarówno
przez doświadczonych trenerów, jak też
np. pracownie psychologiczne. Praca
w dziedzinie szkoleń i coachingu jest
moją pasją. Spełniam się w tym, co robię,
i dlatego nieustannie doskonalę umiejętności, uczestnicząc w różnych projektach, skierowanych do trenerów. Wiedza
i serce, które wkładam w przygotowania
oraz w prowadzenie zajęć, sprawiają, że
mają one profesjonalny poziom.
kurier gtf
luty
24
Jakie są Pań doświadczenia zawodowe w tej dziedzinie?
10
str.
OP: Mam kilkunastoletnie doświadczenie sprzedażowe na różnych szczeblach
w organizacjach polskich i zagranicznych. Ostatnie lata mojej pracy to branża
finansowa, pracowałam szkoleniowo
z produktami takich banków jak Alior
Bank, Meritum Bank, Deutsche Bank,
Bank BPH, BIZ Bank, Bank Pocztowy,
Getin Bank. Przeprowadziłam ponad
1000 godzin szkoleń sprzedażowych,
motywacyjnych i produktowych oraz
ponad 1200 godzin indywidualnych
treningów sprzedażowych z doradcami
i konsultantami w branży finansowej.
KW: Przez kilka lat pracowałam w pośrednictwie finansowym, więc poznałam tę branżę od wewnątrz. Od paru lat
prowadzę szkolenia, treningi personalne
i sesje coachingowe w wielu firmach,
m.in. w branży kredytowej.
Co nastręcza najwięcej trudności w skutecznym dotarciu do
świadomości osób, które uczestniczą w szkoleniu? Jak można
najsprawniej przykazywać wymaganą wiedzę?
OP: Najlepszą metodą dostarczenia wiedzy
dorosłemu uczestnikowi szkolenia jest
przekazanie jej poprzez udział w różnego rodzaju doświadczeniach, z których
uczestnicy samodzielnie wyciągają wnioski i formułują praktyczne zastosowania
nowej wiedzy i umiejętności w swojej
dotychczasowej pracy. Zatem najwięcej
trudności nastręcza skuteczne dotarcie do
faktycznych potrzeb uczestników.
KW: Wiem z doświadczenia, że aby dotrzeć do świadomości szkolonych osób,
należy dążyć do odpowiedniego zróżnicowania zajęć. Świetnym narzędziem,
które wykorzystuję do prowadzenia
szkoleń, jest cykl Kolba. To jest cykl
stosowany w kształceniu dorosłych,
zakładający przechodzenie uczestnika podczas warsztatów przez cztery
fazy: doświadczenie, refleksja, wiedza,
zastosowanie. Dlatego prowadzone
przeze mnie zajęcia angażują słuchaczy,
pobudzają do myślenia i motywują do
dalszego samodzielnego działania.
Czy w trakcie szkoleń zdarzają
się takie sytuacje, w których
KW: Właściwie każde szkolenie może
być zaskakujące w pozytywnym znaczeniu. Praca trenera dostarcza wielu
emocji – w zależności od prowadzonego
tematu oraz od różnorodności w obrębie
grupy słuchaczy.
OP: Jeśli mówimy o szkoleniu stricte
sprzedażowym, to nie jest to miejsce, na
którym oceniam poziom wiedzy uczestniczących osób. Owszem, zdarzają się
czasem osoby, które chcą bardzo dobitnie
pokazać trenerowi i pozostałym osobom
na sali swoją wiedzę. Istnieją techniki trenerskie, które w szybki i łagodny sposób
pomagają trenerowi radzić sobie w tych
sytuacjach. Jestem praktykiem sprzedaży
produktów finansowych i certyfikowanym trenerem biznesu jednocześnie,
więc potrafię elastycznie dostosować się
do osób, które mają rozległą wiedzę na
temat finansów, jak i tych, które stawiają
w tym świecie pierwsze kroki.
Natomiast jeśli mówimy o szkoleniach
produktowych, organizowanych ściśle
na potrzeby poznania parametrów produktów bankowych, to bywa, że czasami
poziom wiedzy uczestnika zaskakuje
mnie bardzo pozytywnie.
I na koniec: co w praktyce zawodowej pośredników finansowych
liczy się bardziej – wiedza i kompetencje, czy też np. umiejętność
praktycznego komunikowania
się z klientem?
KW: Ważne są wszystkie te elementy.
Sama wiedza nie wystarczy bez umiejętności odpowiedniego przekazania
jej klientowi. Dlatego Centrum Rozwoju
Biznesu ma w programie szeroki wachlarz szkoleń, m.in. z dziedziny komunikacji, sprzedaży oraz produktów.
OP: Tak jak nie każdy nadaje się do baletu,
tak nie wszyscy mogą być pośrednikami
finansowymi. W dużej mierze najważniejszą kompetencją każdego doradcy
kredytowego jest komunikacja – nie da się
sprzedawać kredytów z sukcesem i dochodami na przykład pięciocyfrowymi, jeśli nie
potrafimy zrozumiale objaśnić klientowi
zawiłości polityki bankowej oraz dokumentacji kredytowej. Czasem nasi klienci
nie mają pojęcia, co to jest DTI, scoring, nie
odróżniają całkowitej kwoty kredytu od
całkowitego kosztu kredytu. Doradca jest
od tego, aby klientowi to wszystko wytłumaczyć – gdy klient poczuje się bezpiecznie, to nie będzie szukał innego miejsca
na realizację swoich planów finansowych.
Istotne są więc i wiedza, i komunikacja.
FELIETON
Mies z a n e
uc z ucia
M i r o s ł a w
C i e s i e l sk i
Z lektur y światowej prasy, raportów organizacji międzynarodowych
i rankingów konkurencyjności wyłania się niejednoznaczny obraz Polski.
Z jednej strony, w ciągu minionego ćwierćwiecza dokonaliśmy milowego
postępu, z drugiej zaś, stoimy przed wyzwaniami, którym trudno będzie sprostać.
D R MI R O S ŁAW
C IE S IEL S K I
D oktor nauk ekonomicznych,
menedżer sektora bankowego
z dwudziestoletnim stażem.
Wykładowca akademicki na studiach
MBA ( Wyższa Szkoła Bankowa,
Uniwersytet Gdański). Trener biznesu,
autor artykułów z zakresu marketingu,
bankowości i gospodarki światowej.
Źródłem porażki okazać się mogą obecne
sukcesy i zaniechania. Trochę przypomina to mądry dowcip żydowski. Otóż
pewnemu Żydowi przytrafiło się życiowe
nieszczęście – opuściła go żona, zdechł mu
pies, a biznes splajtował. Udał się więc do
mędrca – rebego – po radę. Ten powiedział:
weź dużą kartkę, napisz: „Nie zawsze tak
będzie” i powieś ją na ścianie. Polecenie
zostało wykonane. Nie minął rok, a do Żyda
wróciło szczęście. Interes zaczął się kręcić,
spotkał też nową kobietę z pieskiem. Udał
się do rebego z podziękowaniem i prośbą
o dalsze wskazówki. Co usłyszał? „Ty nie
zdejmuj tej kartki!” No cóż, rada jest uniwersalna i dobra na każdą okazję. Nie tylko dla
gospodarki.
luty
kurier gtf
na 43. miejsce (z 41.). Pod względem podstawowych wymogów rozwoju (infrastruktura,
instytucje, wsparcie dla przedsiębiorczości)
wypadamy gorzej niż niektóre państwa
azjatyckie czy afrykańskie. Biorąc pod uwagę
zaawansowane motory wzrostu (innowacje,
technologia, patenty), nie jesteśmy w stanie
dorównać państwom bardziej rozwiniętym. Utrudniają nam rozwój skomplikowane regulacje podatkowe, biurokracja,
ograniczenia rynku pracy, slaby dostęp
do finansowania nowych przedsięwzięć.
Polska, zamiast przeprowadzać reformy,
specjalizuje się w wykorzystywaniu unijnych
funduszy i eksportowaniu wielu problemów
w bliżej nieokreśloną przyszłość, jak to miało
miejsce z OFE czy KRUS. Wszystko świadczy
o zbliżaniu się naszej gospodarki do pułapki
średniego dochodu.
Nasz międzynarodowy sukces zawdzięczamy głównie niskim kosztom pracy, co
sprowadza nas do roli podwykonawcy
w międzynarodowym łańcuchu dostaw.
Takiej sytuacji długo się nie da utrzymać
z dwóch powodów. Międzynarodowe
inwestycje, chociażby w postaci tzw.
centrów usług wspólnych, które stały się
polską specjalnością, mogą odpłynąć do
lokalizacji bardziej kosztowo konkurencyjnych. Natomiast miejsca pracy, które tworzą
(telemarketerzy, księgowi, fakturzyści), będą
najbardziej podatne na automatyzację. Polskie wysiłki, zmierzające do wykreowania
międzynarodowej specjalizacji w oparciu
o bardziej wyrafinowane czynniki, dają,
delikatnie mówiąc, umiarkowane rezultaty. Udział innowacji w tworzeniu polskiego
PKB, mimo że nieco wzrósł, jest trzy razy
niższy niż w Skandynawii. Zalecenia tzw.
Raportu Hausnera, dotyczące innowacyjnej
gospodarki sprzed dwóch lat, pozostają
tylko papierowym zapisem.
Sytuacja polskiej gospodarki podlega
trochę zapomnianym prawom dialektyki.
24
Kilka miesięcy temu prestiżowy brytyjski
„The Economist” ogłosił, że Polska przeżywa
właśnie swój „złoty wiek” – porę największego rozkwitu od czasów Jagiellonów. W największym stopniu w historii zbliżyliśmy się
do poziomu Europy Zachodniej, mierzonego przynajmniej wielkością PKB. Optymiści
nie zauważyli jednak polskich problemów,
o których również pisał tygodnik. Ostatnie
opublikowane raporty i rankingi pokazują
już ciemniejszą stronę medalu, która może
wskazywać na to, jakim kosztem osiągamy
relatywny sukces. Otóż wg Organizacji do
spraw Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju
(OECD), wśród 34 najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata, Polska
uchodzi za jedno z najgorszych miejsc
do życia. Powód? Niskie zarobki, wysokie
koszty mieszkań, bezrobocie oraz słaba
służba zdrowia, emigracja siły roboczej
i demograficzna zapaść. Od krajów na
szczycie rankingu, Australii i Skandynawii,
dzielą nas aż trzy długości – dystans nie
do pokonania w ciągu najbliższych dekad.
Według innego raportu OECD, jakość tworzonych miejsc pracy w Polsce jest niska.
Kraj nasz zajął miejsca w końcówce stawki
pod względem wysokości zarobków,
nierówności pensji, ryzyka bezrobocia
i uzyskiwanego wsparcia w momencie
jego wystąpienia, a także wymagań pracodawców i ich wsparcia w tym zakresie.
Ktoś powie, że to są koszty względnego
sukcesu i że może być gorzej. Przecież
dzięki takiej sytuacji nasza gospodarka zachowuje konkurencyjność i zachowujemy
miejsca pracy. Ta sytuacja może się jednak
wkrótce zmienić, można nawet powiedzieć,
że jesteśmy u szczytu modelu rozwoju gospodarczego, który właśnie się przeżywa.
Pokazuje to ranking konkurencyjności
Światowego Forum Ekonomicznego (WEF).
Po wielu latach wzrostu naszej pozycji zanotowaliśmy w tym roku symboliczny spadek
str.
11
GOŚĆ KURIERA
Motywacja
t o p o dst a w a
Rozmawiał
P
a
w
e
K awałek
ł
Żeglarz i mistrz olimpijski. Taki obraz od lat ma przed oczami wielu ludzi,
kiedy słyszą jego nazwisko. Tymczasem to tylko jedna ze stron medalu,
bo Mateusz Kusznierewicz świadomie działa na kilku innych polach.
W tym także – co może okazać się sporym zaskoczeniem – na polu golfowym.
kurier gtf
luty
24
Kiedyś wiódł Pan bardzo
czynne życie żeglarskie, co
obrazowały liczne medale.
Dzisiaj sport odsunął się
nieco w cień, ponieważ poświęcił się Pan pracy o zupełnie innym charakterze.
Jak to jest, kiedy człowiek,
przyzwyczajony do adrenaliny, wiatru dmącego w twarz
i roz w i e wając e go włos y,
nagle zmienia perspektywę
i pływa znacznie rzadziej?
Jak uzupełnia Pan niedobory
adrenaliny?
12
str.
Każda zmiana w życiu jest ciekawym
doświadczeniem. Kto przeczyta takie
stwierdzenie, zgodzi się ze mną, że
zmiana w życiu, w pracy czy choćby
związana z nawykami i obowiązkami – to prawdziwe wyzwanie.
Jedni radzą sobie z nim lepiej, inni
gorzej. Jedni boją się zmian, unikają
ich jak ognia i wolą żyć w swoim
bezpiecznym świecie, dla innych są
one wręcz niezbędne do funkcjonowania. Wszystkie moje decyzje,
w wyniku których wchodziłem w coś
nowego, były przemyślane. Miałem
to szczęście, że to ja sam mogłem je
podejmować, a nie robiono tego za
mnie. Tak też stało się w przypadku
zakończenia czynnej kariery sportowej. Sportowcem jestem i czuję
się nim nadal. Co prawda już nie
startuję wyczynowo, ale udzielam
się na zawodach. Ostatnio razem
Fot.: Archiwum Akademii Kusznierewicza
GOŚĆ KURIERA
z Dominikiem Życkim, po roku przerwy,
zajęliśmy trzecie miejsce w międzynarodowych regatach. Jak widać, jeszcze nie
straciłem czucia wiatru i sportowej iskry.
Kiedy dokonałem zmian w życiu, rzeczywiście czegoś mi brakowało. Jednak – co
ciekawe – nie chodziło o brak adrenaliny.
Znalazłem ją w codziennej pracy, w projektach, które pilotuję, czy firmach, które
prowadzę. Najbardziej brakowało mi
właśnie przestrzeni. Świeżego powietrza
i tego wiatru we włosach, o którym wspomniał pan na początku. Zamiana łódki
na biuro, steru na długopis, a promieni
słonecznych na sztuczne światło jarzeniówek, mocno ograniczyło mnie, człowieka
przyzwyczajonego do wolności.
Brak słońca i kilka innych niedogodności rekompensuje Panu
zapewne satysfakcja z tego, czym
się Pan zajmuje. Wykłady motywacyjne to chyba dziedzina,
w której czuje się Pan jak ryba
w wodzie?
Te wykłady są kierowane do osób chcących się rozwijać, do firm i instytucji.
Rzeczywiście, sprawiają mi ogromną
przyjemność i satysfakcję. Cieszę się
z tego, że mam łatwość nawiązywania
kontaktu ze słuchaczami. Jeżeli opowiadam o tym, czego sam doświadczyłem,
czymś, co wynika bezpośrednio z mojego
życia – podaję ciekawe przykłady, inspirujące anegdoty i przekazuję wartości,
które się z nimi wiążą – przychodzi mi
to bez najmniejszego wysiłku. Zawsze
staram się podchodzić do zagadnienia
ambitnie. Do każdego tematu wykładu
mam przygotowaną multimedialną
prezentację, która działa na wyobraźnię.
Do każdego wykładu przygotowuję się
indywidualnie, biorąc pod uwagę profil
odbiorców i cele, jakie są do osiągnięcia.
Oprócz motywowania dorosłych, pracuje Pan także z dziećmi na rzecz ich rozwoju. Wiem,
że młodych niełatwo jest przekonać do zmian. Panu ta sztuka się
udała. Czy dzieciaki odbierają
Pana jako sportowca?
Na c z y m p o l e g a j ą r ó ż n i c e
w pracy z dorosłymi i dziećmi?
Czy motywuje ich Pan tak samo?
Różnica pomiędzy dzieciakami a dorosłymi polega na tym, że dzieci są jeszcze
niewymodelowaną masą. Jakby plasteliną, którą można ukształtować, wpoić
wartości i zbudować dobre przyzwyczajenia. Dorośli mają już wyrobione swoje
przyzwyczajenia. Jest to suma wszystkiego, co wynieśli z domu, z otoczenia,
z pracy. Często nie są to dobre nawyki, ale
jednocześnie one są tak mocno zakorzenione w człowieku, że ciężko je zmienić.
Z moich obserwacji, ale także z ogólnodostępnych badań naukowych wynika,
że osoby dorosłe potrzebują gotowych,
sprawdzonych rozwiązań. Przykładów,
które są jasne, zrozumiałe, i które dotrą
do człowieka, bo są łatwe do zaakceptowania. To właśnie na tym skupiam się
najbardziej podczas wykładów i szkoleń.
Jestem praktykiem. Jeśli mówię o odpowiednim stylu życia, o proporcjach, jakie
powinno się w nim zachowywać, o odżywianiu, czystości umysłu, odpowiedniej
koncentracji czy motywacji, to zawsze
przedstawiam ciekawe przykłady, które
słuchacze mogą w łatwy sposób zaadaptować do swojego życia. Opieram się na
swoim doświadczeniu i bazuję na totalnych podstawach. Ludzie często nie mają
pojęcia, jak powinni utrzymywać dietę.
Nie wiedzą, że w bardzo prosty sposób,
bez większych wyrzeczeń, można zrzucić
tych parę kilogramów zbędnej masy.
Poczuć się lepiej. Fizycznie i psychicznie.
Ja wyniosłem to ze sportu, dlatego opowiadam o tym na swoim przykładzie. Jeśli
natomiast jakaś firma chce, aby jeszcze
bardziej zgłębić temat, wtedy biorę ze
sobą człowieka, który mnie tego wszystkiego nauczył – specjalistę lekarza i dietetyka. We wspólnej rozmowie poruszamy
temat w sposób bardziej zaawansowany.
Jest to mile widziane i potrzebne, bo się
sprawdza.
Przede wszystkim to, że jest rocznikiem.
Większość tytułów branżowych ukazuje
się jako miesięczniki lub kwartalniki.
Nie miałem zamiaru tworzyć kolejnego
magazynu o żeglarstwie i tego typu
przedsięwzięciach. Chciałem wydać
katalog. „Magazyn Mateusza Kusznierewicza” to właśnie taki katalog tematów i przedsięwzięć, z którymi jestem
związany. Żeglarstwo, sport, biznes,
działalność społeczna, to także Gdańsk
i golf, którym się pasjonuję. To wreszcie
szereg tematów, które zwyczajnie lubię
i chcę je przybliżyć i zainteresować nimi
czytelników. „Magazyn” jest bezpłatny.
Drukuję go, korzystając z pozyskanych
od reklamodawców środków. Jest
adresowany do wszystkich partnerów
biznesowych, z którymi współpracuję.
Ukazuje się także jako insert do magazynu „Żagle”. Dzięki „Magazynowi
Mateusza Kusznierewicza” mam okazję
przybliżyć innym mój świat. Kiedy dwa
lata temu wydaliśmy pierwszy numer,
dostałem wiele pozytywnych opinii.
Stwierdziłem, że skoro ludziom to się
podoba, to będę robił to nadal. I tym
sposobem co roku wydaję mój katalog,
którego tworzenie także sprawia mi
przyjemność.
Skoro o przyjemnościach mowa
– mam jeszcze jedno pytanie,
odnoszące się do golfa. Przyzna
Pan, że różni się on znacznie od
tego, czego doświadcza się podczas żeglowania. Oba sporty są
tak różne, jak niebo i ziemia,
a jednak traktuje Pan golfa,
ob ok żag li, ja k rów nol egłą
pasję. Co jest w nim tak niesamowitego?
Po pierwsze – świeże powietrze. Po
drugie – technika. To sport wymagający precyzji. Poza tym traktuję go
bardzo towarzysko. Spotykam się dzięki
temu z interesującymi ludźmi, gramy
w golfa, rozmawiamy, śmiejemy się.
Dowiaduję się wtedy wielu ciekawych
rzeczy. Podróżuję także „golfowo” po
świecie. Razem z przyjaciółmi mamy do
zrealizowania ciekawy plan. Podróż po
Andaluzji i jej polach golfowych. Golf
umożliwia spotkanie osób o różnych
zawodach, zainteresowaniach. Mam
możliwość grać na przykład z Mariuszem Czerkawskim czy z Jurkiem Dudkiem. Gdyby nie golf, pewnie nigdy nie
mielibyśmy okazji rywalizować między
sobą, a dzięki niemu mamy taką możliwość. To czysta przyjemność.
luty
kurier gtf
Konsekwentnie realizuje Pan
swoje plany. Jednym ze stosunkowo nowych projektów jest
Pana własny magazyn – „Magazyn Mateusza Kusznierewicza”.
Czym jest ten magazyn? Co odróżnia go od tytułów dostępnych
na rynku?
24
Jeśli chodzi o rozpoznawalność, to zauważyłem, że jestem rozpoznawany i kojarzony ze sportem głównie przez osoby
w wieku średnim i starszym. Młodzież
i dzieciaki ze szkół podstawowych nieczęsto kojarzą mnie ze sportem. Praca
z nimi i dla nich to wynik postanowienia,
jakie sobie poczyniłem w roku 1996,
kiedy wróciłem do Polski ze złotym medalem olimpijskim. Wtedy powiedziałem
sobie: „Mateusz, poświęć część swojego
czasu na promocję sportu i na edukację
w dziedzinie bezpieczeństwa nad wodą
i na wodzie, ekologii, prawidłowego
ż ywienia i poz ytywnych war tości.
Szczególnie zaszczepiaj to wśród dzieci
i młodzieży”. Stąd wzięły się pomysły
na realizację rozmaitych programów,
takich jak Program Edukacji Morskiej
w Gdańsku czy Pomorski Program Edukacji Morskiej. Spotkania z młodzieżą,
różnego rodzaju prelekcje – to wszystko
samo składało się w sensowną całość.
str.
13
INWESTYCJE ALTERNATYWNE
W
E
N
U
S
MA D E
I N
C H I NA
Weronika Aleksandra
K o s m a l a
Można założyć, że jeśli jakimś niewyobrażalnym sposobem udałoby się
uśrednić wyobrażenia wszystkich znanych nam ludzi o tym, jak wyglądałoby
najcenniejsze dzieło sztuki, średnia ta byłaby raczej do odgadnięcia.
kurier gtf
luty
24
Niewielki odsetek, podejrzewając podstęp, zadeklarowałby pewnie, że, zgodnie z ogólną obserwacją o tym, że świat
oszalał, najcenniejsze byłyby może
jakieś powyginane rurki współczesnego artysty, który z chmurnym wyrazem
twarzy zawsze odmawia komentarza.
Część wszystkich znanych nam ludzi
opowiedziałaby się też za całkowicie
przeciwnym wariantem, jakim byłyby
cenne starożytności – najkorzystniejszy
dla tej wizji byłby scenariusz zakładający odnalezienie posągu w pobliżu
piramid, późniejszą kradzież, transport
statkiem pirackim i spektakularne odnalezienie, uwieńczone ekspozycją za
pancerną szybą w znanym paryskim
muzeum. Pomiędzy tymi radykalnymi
opcjami rozpościera się jednak cały
wielobarwny wachlarz skojarzeń dworskich, dworsko-europejskich i ogólnie
pełnych barokowego przepychu. Najcenniejsze dzieło nie wisiałoby przecież
w wyniszczonym pustostanie, a w salonie ogrzanym ogniem pałacowego kominka, oprawione najprawdopodobniej
w złotą ramę, na tle przeładowanych
ornamentami grubych tapet. Byłoby
to dzieło ze Starego Kontynentu,
a jednym z elementów sztafażu byłby
koń w pozie silnego naprężenia mięśni.
Statystycznie uśredniając – byłby
zaprzężony w rydwan, na którym leżałaby leniwie Wenus, obok Napoleon
trzymający gronostaja i przybierający
zadziwiającą mimikę Mony Lizy. W tle
wzburzona toń wodna albo szarża.
14
str.
W zderzeniu z raportami analityków,
taka fantazyjna wizja nie zbliża się
nawet odrobinę do rynkowej, mierzalnej
przychodami rzeczywistości. Przyjmując
dla określenia wartości dzieł kryterium
ceny, w łatwy sposób wyodrębnić
można ciasny krąg artystów, których
prace uznawane są przez kolekcjonerów za najcenniejsze. Jako że transakcje
aukcyjne niemal we wszystkich krajach
Ai Weiwei – zamalowane wazy, w tle cykl „Upuszczając wazę z dynastii Han” z 1995 roku.
rejestrowane są przez międzynarodowe portale, co roku ukazują się na nich
najróżniejsze zestawienia, na czele
z listą najdrożej sprzedanych prac.
W ubiegłym roku, choć zabrakło na
niej rydwanu z Napoleonem, w pierwszej dziesiątce znalazły się dwa obrazy
Francisa Bacona, dwa Andy’ego Warhola i jedna, za to otwierająca tabelę
rzeźba Alberta Giacomettiego, za którą
nabywca zapłacił ponad 100 milionów dolarów. Podobne zestawienia
przygotowywane są też dla sztuki
bardziej współczesnej, czyli tworzonej
przez artystów urodzonych po drugiej
wojnie światowej. W przeciwieństwie
do przewidywalnych raportów, ujmujących Bacona i Warhola, tabele rekordów sztuki późniejszej doświadczają
prawdziwej rewolucji. Od niedawna
bowiem, do niezmiennego grona dotychczasowych rekordzistów, głównie
Amerykanów, dołączyli kompletnie
w naszych kręgach nieznani artyści
z Azji. Najdroższa sztuka tworzona przez
artystów powojennych, zdominowana
od lat przez te same nazwiska, stała się
domeną narodu chińskiego, kojarzonego przecież zazwyczaj z mniej unikatową produkcją. W społeczeństwach
azjatyckich tygrysów gospodarczych
umocniła się już odpowiednio zamożna
klasa, której popyt nie ogranicza się
tylko do zachodnich dóbr luksusowych.
Inwestorzy tego regionu zainteresowani
są lokowaniem kapitału również w dzieła
artystów rodzimych, które przy tak
ogromnym zapotrzebowaniu okazują się
być warte nawet kilkadziesiąt milionów
euro. W 2011 roku światowym rynkiem
aukcyjnym wstrząsnęła kwota 57,2 mln
dolarów, zaoferowana za pracę „Orzeł
na sośnie” chińskiego, mniej współczesnego autora, Qi Baishi. Chociaż Qi
INWESTYCJE ALTERNATYWNE
Zeng Fanzhi, „Ostatnia Wieczerza”, 2001, olej na płótnie, 220 x 400 cm.
Podobnie jak na początku, i tutaj można
szybko przytoczyć bardzo jaskrawą skrajność. W kwietniu zeszłego roku, podczas
aukcji w Sotheby’s w Hongkongu, zanotowano światowy rekord cenowy za
chińską porcelanę. Pochodząca z dynastii
Ming, z XV wieku, czarka o średnicy siedmiu centymetrów, ozdobiona motywami
domowego ptactwa, sprzedana została
chińskiemu multimilionerowi za równowartość 112 mln złotych. Przedmiot
o niezwykłej dla tamtego okresu jakości
jest jednym z kilkunastu przetrwałych,
w kolekcjach prywatnych znajdują się
jednak tylko trzy takie obiekty. Światowe
media zelektryzowała jednak nie cena
porcelanowej czarki, a upublicznione
zdjęcie, na którym zadowolony inwestor
pije z niej herbatę. Nowy właściciel wyjaśnił to dosyć prosto – skoro bowiem
używał jej sam cesarz Quianlong, teraz
i on tak zrobi. Zbulwersowanym środowiskom pozostaje się jednak cieszyć, że
inwestor nie postanowił potraktować
dziedzictwa w równie radykalny sposób,
jak Ai Weiwei.
luty
kurier gtf
że wśród stu artystów, którym przypisuje
się największe obroty, aż 47 to Chińczycy.
Jeśli doliczylibyśmy do tego grona również
Japończyków, Filipińczyków, Indonezyjczyków i Tajlandczyków, artyści Azji stanowiliby
w rankingu najbardziej dochodowych
54%. Pobudzać wyobraźnię mogłaby też
informacja, że w samym Pekinie kumuluje
się jedna piąta wszystkich przychodów ze
światowego rynku sztuki artystów powojennych, a Szanghaj wyprzedza pod tym
względem Paryż.
O czym jest więc ta sztuka? O obecności
chińskich autorów na międzynarodowej
scenie artystycznej można się też przekonać pomijając czysto rynkowy aspekt.
Do jednych z najbardziej przejmujących
historii należy chociażby droga prowokującego Ai Weiweia, współtwórcy między
innymi pekińskiego stadionu narodowego. Zanim Ai Weiwei podjął jakąkolwiek
artystyczną edukację, spędził kilka dziecięcych lat wraz z rodziną w obozie pracy.
Studia, które podjął, również nie były
zupełnie plastyczne, dlatego że wybrał
reżyserię w Pekinie, po czym przeprowadził się na wiele lat do Nowego Jorku.
W latach dziewięćdziesiątych, z powodu
choroby ojca, artysta zaczął znów tworzyć w Państwie Środka, coraz bardziej
angażując się w niewygodne dla władzy
problemy społeczne. Kolekcjonując
antyki mógł pozwolić sobie na wykonanie słynnego zdjęcia, na którym upuszcza
z impetem mającą około 2000 lat chińską wazę, burząc tym samym wszystkie
skostniałe porządki. W wymowny sposób
zamalowywał też neolityczne wazy kolejnymi warstwami farby, a na niektórych
zachowanych resztkach oryginalnych
polichromii umieszczał logo koncernu
Coca-Cola. Najdobitniej pokazał, jakie
zagrożenia widzi w niszczącym zalewie
kultury amerykańskiej, która przesłania
coraz mocniej – kolorową farbą – chińskie dziedzictwo. Wnętrza waz pozostały
jednak bez zmian, na dnie bowiem nic się
przecież nie zmieniło, a układy pozostają
24
Baishi nauczył się pisać, czytać i wreszcie
malować dopiero, gdy miał dwadzieścia
siedem lat, zdołał wypracować własny
styl uproszczonych form, odżegnując
się od kopiowania dawnych mistrzów.
Podejmowane w jego obrazach tematy
dalekie były od patetycznych uśrednionych wizji europejskiego bogactwa,
malował bowiem tak zwykłe przedmioty,
jak koszyk czy czajnik i tak drobne stworzenia, jak owady.
Wśród chińskich artystów współczesnych
rekordzistą aukcyjnej sprzedaży stał się
w 2013 roku Zeng Fanzhi, którego zaktualizowana wersja „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci wyceniona została powyżej
23 milionów dolarów. Powtarzając układ
kompozycyjny renesansowego mistrza,
Zeng Fanzhi namalował obraz komentujący
reformy ekonomiczne kraju z lat 90. – kluczowa dla sceny postać Jezusa, jak również
figury jedenastu apostołów, mają wokół
szyi zawiązane komunistycznie czerwone
tkaniny. Judasz z kolei zasiada do wieczerzy w żółtym krawacie, symbolizującym
imperializm. Warto zastanowić się też, jakie
jest nasze pierwsze wrażenie w zetknięciu
z obcą estetyką, widzimy przecież, że
chińskie współczesne malarstwo różni
się od naszego, w wielu elementach jest
jednak do niego zbliżone. Jeśli ktoś założyłby przekornie, że na takie rozważania
ma jeszcze sporo czasu, zanim cywilizacja
Żółtej Rzeki wyprzedzi na tym polu liderów
amerykańskich, byłby w dużym błędzie.
Jeszcze niedawno podstawowe rynki
obrotu sztuką współczesną były wyłącznie
amerykańskie i europejskie – w ubiegłym
roku całkowity obrót w Chinach wyniósł
40% światowego, zdeklasował więc nawet
obrót Stanów Zjednoczonych, szacowany
na ponad 550 milionów euro. Jak wynika
z danych portalu Artprice, te dwa kraje
odpowiadają razem za aż 78% przychodów tego rynku, a rynkom takim, jak
brytyjski czy francuski, przypada kolejno
15 i 2% udziałów. O nieprawdopodobnym
tempie rozwoju świadczyć może też fakt,
nienaruszone. Pod koniec 2008 Ai Weiwei
naraził się władzom chyba jeszcze silniej,
rozpoczynając własne dochodzenie
w sprawie ofiar trzęsienia ziemi w Syczuanie. Jako architekt, zwrócił uwagę świata
na niedbałości w konstrukcji szkół, które
uległy zniszczeniu, a także sporządził
prawdziwą listę ponad 5 tysięcy nazwisk
uczniów, którzy w tych szkołach zginęli
– co nie umknęło oczywiście odpowiedniemu aparatowi.
W 2010 roku, w londyńskim muzeum Tate
Modern, otworzono ekspozycję „Ziaren
słonecznika”, składającą się z ponad stu
milionów robionych i malowanych ręcznie
ziaren z porcelany. Mieszkańcy chińskiego
miasta Jingdezhen produkowali je przez
pięć lat, a cała instalacja zajęła 3 400 metrów
kwadratowych słynnej Hali Turbin. Odwiedzający muzeum, spacerując po takim
dywanie z porcelanowych ziaren, doświadczać mogli typowego dla dzisiejszych
Chin pomieszania masowości konsumpcji,
ogromu rozwijającego się przemysłu i domowej produkcji, do której wiele z tego
się sprowadza. Tego samego roku, policja
nakazała autorowi pozostawanie w areszcie
domowym, w czasie, na który zaplanowano
otwarcie jego nowego studia w Szanghaju.
Lokalne władze założyły powstanie całej
dzielnicy kulturalnej, w której artyści mieliby tworzyć prawdziwe centrum rozwoju,
a zaprojektowane przez Ai Weiweia studio
byłoby jego wyjątkową częścią. Artystę
zwolniono z aresztu następnego dnia po
otwarciu, na początku 2011 roku studio
wyburzono z uwagi na stwierdzone przez
wysokich urzędników niezgodności architektoniczne.
str.
15
ROZMOWA
WA
Ż
N
E
PARTNERSTWO
Rozmawiał
G rz e g o rz
C h m i e l e w sk i
Górnośląskie Towarzystwo Finansowe rozpoczyna nowy rozdział w swojej działalności.
Umowa, zawarta z Getin Bankiem, pozwala na poszerzenie wachlarza oferowanych
produktów o atrakcyjne kredyty. „Kurier GTF” rozmawia na ten temat z Magdaleną
Doroz – menedżerem placówki w Getin Noble Bank SA, I oddział w Katowicach.
Jakie były najważniejsze momenty w historii Getin Banku?
Getin Bank jest marką bankowości
detalicznej, należącą do Getin Noble
Bank S.A. Bank został utworzony
w 2004 r., i od tego czasu stał się jedną
z najszybciej rozwijających się instytucji
finansowych w Polsce. W 2008 r. rozpoczęliśmy rozwijanie sieci partnerskiej,
która wkrótce stała się ważnym filarem
handlowym spółki. Ideą franczyzy Getin
Banku jest dotarcie z usługami finansowymi do mieszkańców mniejszych
miejscowości. Kluczowym momentem
w historii naszego banku było ogłoszenie w marcu 2013 r. nowej strategii
biznesowej Getin UP. Opiera się ona na
rozwoju bankowości relacyjnej i dalszym
dążeniu do osiągnięcia statusu banku
w pełni uniwersalnego i innowacyjnego.
luty
24
Jakie są priorytety działalności
Getin Banku jako banku detalicznego? Na jakich klientów jest
ta działalność ukierunkowana?
Nasze produkty i usługi są skierowane do
klientów indywidualnych, a także do segmentu małych i średnich firm, korporacji
i samorządów. Nasza oferta, ze względu
na swą kompleksowość i innowacyjność,
zainteresuje szczególnie osoby oczekujące nowoczesnych i przejrzystych
produktów finansowych, uproszczonych
procedur oraz szybkiej i kompetentnej
obsługi – także posprzedażowej.
kurier gtf
Dorobek banków bywa mierzony m.in. liczbą klientów. Ilu ich
ma Getin Bank?
16
str.
Getin Bank jest dziś szóstym największym bankiem w Polsce. Obecnie
z naszych usług korzysta już ponad
2,5 miliona klientów.
Misją banków detalicznych jest
być blisko klientów. Jak wobec
tego przedstawia się sieć placówek Getin Banku?
Produkty naszego banku są dostępne
w prawie 500 oddziałach własnych
i franczyzowych, samoobsługowych
oddziałach Getin Point oraz w szerokiej
sieci pośredników. Klienci korzystają
z naszych usług także za pośrednictwem
internetowego serwisu transakcyjnego
oraz poprzez aplikację mobilną Getin
Mobile.
Dzięki skutecznie realizowanej
strategii Getin Bank zdobył opinię bardzo nowoczesnej instytucji. Na czym ta nowoczesność
polega?
W ciągu ostatnich dwóch lat udostępniliśmy klientom zaawansowane
technologicznie rozwiązania, które nie
tylko wyznaczają trendy na polskim
i światowym rynku usług bankowych,
ale także zmieniają dotychczasowe
podejście do obsługi. Wielokrotnie
zaskakiwaliśmy nowoczesnym podejściem do bankowości. Zmiany
zauważają nie tylko nasi klienci, ale
także międzynarodowi eksperci, co potwierdzają liczne nagrody i wyróżnienia w prestiżowych konkursach. Cały
ten proces rozpoczęliśmy w 2013 r.,
wprowadzając do oferty pakiet Getin
UP, czyli bankowości przemyślanej
od nowa. Dzięki temu nasi klienci
otrzymali prosty, intuicyjny w obsłudze rachunek bieżący, nowoczesną
bankowość internetową i mobilną
Getin Mobile. Jednym z ciekawszych
elementów konta Getin UP jest możliwość dokonywania przelewów za
pośrednictwem Facebooka, maila lub
SMS, bez konieczności znajomości
numeru rachunku adresata. Posiadacze
konta w Getin Banku mogą również
korzystać z praktycznych narzędzi
do kontroli wydatków i oszczędzania.
Dedykowane aplikacje ułatwiają zarządzanie osobistymi finansami, jak
również pomagają w zmobilizowaniu
się do oszczędzania. Nasi klienci mają
także do dyspoz ycji nowoczesne
oddziały Getin UP, wyposażone m.in.
w biometryczny system uwierzytelniania klientów Finger Vein. Jest to
bezpieczna i skuteczna metoda, działająca w technologii opartej o analizę
unikatowego wzorca naczyń krwionośnych wewnątrz palca. W 2014 r. Getin
Bank uruchomił pierwszą (i jak dotąd
jedyną w Polsce) sieć samoobsługowych oddziałów. Dzięki zastosowaniu
zaawansowanych technologicznie rozwiązań, punkty Getin Point pozwalają
na dostęp do szerokiej oferty usług,
dotychczas realizowanych wyłącznie
w tradycyjnych placówkach bankowych lub w bankowości elektronicznej. W samoobsługowych oddziałach
można obecnie założyć konto, lokatę,
sprawdzić stan środków na rachunku, wykonać przelew, wyrobić i od
razu odebrać przypisaną do konta
kartę, wpłacić gotówkę na lokatę,
rachunek bądź na spłatę karty kredytowej, a także opłacić rachunki. Każdy
ROZMOWA
z myślą o studentach powstały także
legitymacje z zakodowaną funkcją karty
płatniczej banku. Zaś jednym z najbardziej
spektakularnych sukcesów stało się przeprowadzenie przez Getin Bank pierwszej
na świecie transakcji z wykorzystaniem
biometrycznej karty debetowej.
Getin Bank rozpoczyna obecnie współpracę z Górnośląskim
Towarzystwem Finansowym.
Jakie są źródła i cele tej współpracy, jaki jest zakres przyjętego programu współdziałania?
Współpraca odbywa się na zasadach
umowy centralnej i dotyczy wybranych produktów finansowych, które
s ą o fe rowa n e p r ze z G e t i n B a n k .
Wśród nich są kredyty konsumpcyjne
i konsolidacyjne, kredyty gotówkowe,
pożyczki gotówkowe.
Które produkty Getin Banku
już teraz trafiają do oferty
GTF? Jakie są podstawowe zalety tych produktów? O jakie
jeszcze inne produkty może
rozszerzyć się ta oferta w przyszłości?
Fot.: Getin Bank
MA G D ALENA D O R O Z
Jakich efektów spodziewa się
Getin Bank po partnerstwie
z GTF?
Mamy nadzieję, że dzięki tej współpracy uda się nam wspólnie pozyskać
wielu nowych klientów, którym zaoferujemy wysoki standard obsługi
i konkurencyjne produkty bankowe.
Liczymy, że współpraca będzie układać się pomyślnie i satysfakcjonująco
dla obu stron.
luty
24
kurier gtf
Z Getin Bankiem jest związana
już od blisko piętnastu lat.
Stanowisko kierownicze objęła
w roku 2007. Dyrektorem
oddziału jest od listopada 2011,
a od sierpnia 2014 (po zmianie
nazewnictwa) – menedżerem
p l a c ó w k i . Zo r i e n t o w a n a n a
realizację celów sprzedażowych,
ma wieloletnie doświadczenie
w sektorze finansowym.
N i e u s t a n n i e roz w i j a w ł a s n e
kompetencje. Jej cel zawodowy
to ambitna praca, pozwalająca
podnosić kwalifikacje.
Getin Point wyposażono w narzędzia
umożliwiające wideokonferencje
z konsultantem infolinii, który odpowie na wszystkie pytania, a w razie
potrzeby przeprowadzi klienta przez
kolejne etapy identyfikacji i pomoże
skorzystać z oferowanych produktów
i usług. W samoobsługowych oddziałach można również wypłacić gotówkę
z bankomatu.
Getin Bank ma także na swoim koncie
ważne sukcesy w dziedzinie wdrażania rozwiązań płatniczych. Nasz bank udostępnił
swoim klientom m.in. pierwszą na świecie
kartę z wyświetlaczem MasterCard Display
oraz dualną Visa SimplyOne, łączącą cechy
karty płatniczej i debetowej. Specjalnie
W ofercie GTF znajdują się obecnie
kredyty gotówkowe Getin Banku,
dostępne na atrakcyjnych warunkach.
Maksymalna kwota zobowiązania
wynosi nawet 200 000 zł. Bank umożliwia długi okres kredytowania i nie
wyznacza górnej granicy wieku kredytobiorcy. Dzięki sprawnie działającym
procedurom ocena wniosków kredytowych odbywa się szybko i sprawnie.
Akceptujemy niestandardowe źródła
dochodu, a przy kredycie do 40 000 zł
k lient nie musi prz ystępować do
zobowiązania ze współmałżonkiem.
Stosujemy uproszczone formy udokumentowania dochodu, np. w oparciu
o oświadczenie, i dajemy klientom
możliwość wnioskowania o odstępstwa. Przykładowo osoba posiadająca
zameldowanie czasowe może ubiegać
się o kredyt udzielony na okres dłuższy niż okres zameldowania.
str.
17
KOMENTARZ PRAWNIKA
PROMOC JA
Z BI G NIEW
LABO C HA
kurier gtf
luty
24
Trwa intensywna kampania, która u progu sezonu promuje zagraniczne wycieczki,
oferowane w ulgowej formule „first minute”. Ale trzeba pamiętać, że to właśnie
w tym okresie najłatwiej paść ofiarą fałszywych promocji.
18
str.
Stały czytelnik „Kuriera GTF”, p. Krzysztof, został zaproszony przez agencję
turystyczną, z której usług korzystał przy
okazji zeszłorocznego urlopu. Na spotkaniu w specjalnie w tym celu wynajętej
sali restauracyjnej (okazało się, że był on
jednym z jego kilkunastu uczestników) została zaprezentowana oferta wstąpienia do
klubu podróżników. Przedstawiciel agencji
przekonywał, że podstawową korzyścią
członkostwa w klubie będzie możliwość
korzystania na bardzo preferencyjnych
warunkach z corocznych wyjazdów turystycznych, organizowanych przez tę
agencję. Czas upłynął w miłej atmosferze.
W czasie spotkania były wyświetlane
filmy i prezentowane zdjęcia z wielu egzotycznych miejsc. Nie brakowało muzyki
i dobrego jedzenia. W końcu goście – po
krótkim wprowadzeniu – zostali zaproszeni do podpisywania umów. Pan Krzysztof
uznał, że wstąpienie do klubu bardzo
ucieszy jego żonę, uwielbiającą podróże,
i zdecydował, że wręczy jej właśnie kartę
członkowską.
Pan Krzysztof podpisał umowę jako
przedsiębiorca prowadzący market
budowlany, bo pracownik agencji
przekonał go, że koszty wyjazdu będzie
mógł rozliczyć w ramach kosztów prowadzonej działalności gospodarczej. Pan
Krzysztof uiścił opłatę wstępną w kwocie
4000 zł. Dopiero po powrocie do domu
przeanalizował na spokojnie umowę.
Okazało się, że jej warunki są dla niego
bardzo niekorzystne, a nawet niebezpieczne w aspekcie podatkowym. W konsekwencji zdecydował się od umowy
odstąpić i zażądać zwrotu pobranych
od niego pieniędzy. Jednakże z uwagi
na to, że podpisał umowę członkostwa
w klubie podróżników jako przedsiębiorca – obawia się, czy przysługuje mu taka
możliwość.
Nie ukrywam, że sprawa byłaby dużo
prostsza, gdyby podpisał Pan umowę
nie jako przedsiębiorca, gdyż wówczas
bez jakichkolwiek wątpliwości, zgodnie
z Ustawą o ochronie konsumentów
z 2000 r. byłby Pan traktowany jak kon-
sument i przysługiwałoby Panu prawo
odstąpienia od zawartej umowy w ciągu
10 dni liczonych od jej podpisania – za
zwrotem pobranych przedpłat.
Pańską sytuację należy rozważyć w kilku
aspektach. Po pierwsze, zgodnie z art.
221 kodeksu cywilnego, za konsumenta
uważa się osobę fizyczną, dokonującą
czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą
lub zawodową. Najistotniejszą cechą
przy opisie konsumenta jest okoliczność
braku bezpośredniego związku między
dokonaną czynnością prawną a jego
działalnością gospodarczą lub zawodową. Celem umowy konsumenckiej jest
z reguły zaspokajanie potrzeb osobistych
i prywatnych osoby fizycznej, jej rodziny,
a nawet przyjaciół lub znajomych, bądź
też zapewnienie funkcjonowania jej
gospodarstwa domowego.
Po drugie, Pana udział w spotkaniu organizowanym przez agencję miał charakter
prywatny – został Pan zaproszony jako
konsument i celem zawarcia przez Pana
umowy było zaspokojenie prywatnych
potrzeb swoich i swojej rodziny. Jest to
dość oczywiste, biorąc pod uwagę fakt,
że agencja, zapraszając Pana na spotkanie, nie wiązała tego w żaden sposób
z prowadzoną przez Pana działalnością
gospodarczą.
Powyższe okoliczności przemawiają za
uznaniem, że zawierając umowę z agencją, działał Pan de facto jako konsument
i nie odbiera Panu tego statusu fakt, że
podpisał Pan umowę jako przedsiębiorca.
Pojęcie konsumenta nie odnosi się do
cechy własnej osoby fizycznej. Konieczne
jest zawsze dokonanie analizy danego
stosunku zobowiązaniowego. Do oceny,
czy dana czynność jest czynnością związaną z prowadzoną działalnością gospodarczą w sposób bezpośredni, konieczne
jest ustalenie, czy ta czynność wiąże się
z istotą lub zakresem działalności gospodarczej, prowadzonej przez daną osobę
fizyczną, będącą przedsiębiorcą.
Analiza całokształtu sprawy pozwala
jednoznacznie przyjąć, że umowa
Radca prawny adwokat
Zbigniew
L a b o c h a
Absolwent Wydziału Prawa
i Ad m i n i s t ra c j i U n i we r s y te t u
Śląskiego, prawnik z wieloletnim
doświadczeniem na stanowisku
kierowniczym w biurze prawnym
s p ó ł k i g i e ł d owe j, z a j m u j ą c e j
się międz ynarodową wymianą
handlową. Doradca prawny
zespołów, negocjując ych
zakupy licencyjne w przemyśle
motor yzacyjnym. Założ yciel
działającej od kilkunastu lat
K a n c e l a r i i P r a w n i c z e j „ L & D ”,
specjalizujący się w prawie
cywilnym i gospodarczym.
zawarta z agencją turystyczną nie ma
żadnego związku z prowadzoną przez
Pana działalnością gospodarczą. Ponadto
podstawowym warunkiem uznania danej
czynności jako „związanej z prowadzoną
działalnością gospodarczą” jest, aby
czynność taka została podjęta w celu zarobkowym. Trudno w opisanej przez Pana
sytuacji uznać, aby turystyczny wyjazd
Pana z małżonką na urlop mógł być
związany w jakikolwiek sposób z celem
zarobkowym prowadzonego przez Pana
marketu budowlanego.
W związku z powyższym, uważam, że jest
Pan uprawniony do tego, by odstąpić od
umowy i żądać zwrotu poniesionych opłat.
SŁOWNIK BIZNESOWY GTF
J A K
T O
MO Ż L I W E ,
Ż E K I E D Y K U R S S PA D A ,
WALUTA SIĘ
U M A C N I A
Stwierdzenie, że polityka monetarna kraju zalicza się do popularnych zainteresowań obywateli, byłoby raczej ryzykowne
– o ile nie jesteśmy w obcej walucie zadłużeni, nie trudnimy się
międzynarodową wymianą handlową, ani nie planujemy dalekiej
przeprowadzki, mechanizm wymiany walut potrafi przemykać
przez naszą codzienność dość dyskretnie.
Kurs walutowy, chociaż może się zmieniać nawet co sekundę,
zawsze jest ceną jednej waluty, podaną w innej walucie, dzięki
czemu wiadomo na przykład, ile złotych kosztuje w danym momencie jeden szwajcarski frank. Jako że zagranicznych pieniędzy
nie kupujemy razem z innymi produktami w sklepie, miejsce
transakcji określa się abstrakcyjnym mianem rynku walutowego,
a ciasne okienka kantorów stanowią w całości tego rynku jedynie drobny akcent. Za graczy, mających rzeczywisty wpływ na
ceny walut, uważa się bowiem nie inwestorów indywidualnych,
a instytucjonalnych, jak banki, fundusze czy międzynarodowe
korporacje, a tacy klienci przeprowadzają operacje wymiany
hurtowo, nie w kantorze, a poprzez specjalne platformy internetowe. Obracają więc ogromnymi zasobami przez całą dobę, od
otwarcia giełdy w Sydney w poniedziałek, do zamknięcia w piątek
w Nowym Jorku, a ilustrujące te transakcje wykresy aktualizują się
co chwilę, pokazując nowe kursy. Waluty kwotowane są na nich
w parach, a każdej z nich odpowiada trzyliterowy symbol – tak
więc jeśli dla pary EUR-PLN kurs wynosi około 4,23, oznacza to,
że tyle właśnie na rynku warte jest jedno euro w złotówkach. Na
tablicach w kantorach dla każdej waluty wyświetlane są jednak
zawsze dwie ceny, jedna z nich to ask, a druga bid. Za tę pierwszą
kupić można przykładowe euro, a za tę drugą sprzedać tę walutę
za złotówki, różnica w tych cenach nazywana jest z kolei spreadem
i stanowi koszt transakcyjny całej operacji. Pośrednicy działają
bowiem w myśl pradawnej handlowej zasady „kup taniej, sprzedaj
drożej”, czego najbardziej jaskrawe przykłady stanowią kantory
w strategicznych dla turystów miejscach.
Jako że nie aktywność podróżnicza decyduje o poziomach
kursów, za najbardziej wpływowe należy wskazać nierozerwalne
połączenie sytuacji makroekonomicznej i posunięć spekulantów.
Wspomniana na samym początku polityka monetarna to działania
banku centralnego, prowadzone między innymi w tym celu, żeby
waluta była stabilna i odpowiednio atrakcyjna. Kiedy państwo
w ogóle pomija siły rynkowe i samo ustala poziom kursu, mówi
się o kursie sztywnym, kiedy z kolei jego działania sprowadzają
się tylko do sporadycznych interwencji, kurs nazywamy płynnym.
W tym drugim przypadku, jeśli z pewnych względów inwestorzy
tracą zainteresowanie daną walutą, jej siła obniża się, a cena wyrażona w innych walutach spada, odpowiednie ministerstwo podaje
w mediach, że nastąpiła deprecjacja. Aprecjacja oznacza natomiast,
że wartość waluty o płynnym kursie rośnie. Kurs sztywny, ustalony
przez państwo, również można administracyjnie zmienić – wyrazy,
które temu odpowiadają, brzmią zresztą podobnie, bo skokowa
zmiana umacniająca to rewaluacja, a skokowe osłabienie to dewaluacja. Poza tymi działaniami bank centralny podaje również raz
dziennie specjalny uśredniony kurs ze wszystkich transakcji zawartych tego dnia do godziny 11:00, dzięki czemu różne rozliczenia,
dokonywane w polskich firmach, mogą bazować na jednakowym,
średnim kursie NBP.
O tym jednak, czy bank centralny opublikuje wiadomości dla nas
korzystne, czy nie, w dużej mierze decydują czynniki określane jako
makroekonomiczne i odpowiadające im ruchy największych inwestorów. Jednym z takich ogólnogospodarczych uwarunkowań jest
krajowy PKB, Produkt Krajowy Brutto, czyli wartość wytworzonych
w danym kraju dóbr i usług. Jeśli produkcja w naszym kraju rośnie
na tyle imponująco, że prognozowana jest poprawa stanu całej
gospodarki, zauważą to również zagraniczni inwestorzy, którzy,
żeby cokolwiek od nas kupić albo u nas wybudować, swoją walutę
będą musieli wymienić na naszą. Czynniki niekorzystne, takie jak
wzrost bezrobocia, inflacji czy groźne zamieszanie polityczne,
działają najczęściej odwrotnie, a więc zniechęcają przyjezdnych
inwestorów. W długim terminie obserwowane są też efekty zmian
poziomu stóp procentowych – jeśli Rada Polityki Pieniężnej ustala,
że stopy procentowe będą wyższe, wyżej oprocentowane są również w naszym kraju obligacje. Zainteresowani stopami zwrotu
inwestorzy za polskie papiery wartościowe będą musieli zapłacić
w złotówkach, a więc przy pozostałych sprzyjających okolicznościach dojdzie do aprecjacji. Chociaż w teorii brzmi to ordynarnie
prosto, analitycy rynku walutowego zgodni są zazwyczaj co do
tego, że płynnego kursu nie da się dokładnie i nieomylnie przewidzieć, tak, jak nie da się przewidzieć na przykład załamania pogody,
które zrujnuje w jakimś regionie kluczowe dla gospodarki uprawy.
Poza śledzeniem posunięć banku centralnego, ekonomicznych
raportów i komentarzy ekspertów, można zwrócić też uwagę
na odrobinę strawniejsze zestawienie, jakim jest wymyślony
przez brytyjski tygodnik „The Economist” tzw. wskaźnik Big Maca.
W indeksie porównywane są ceny hamburgera Big Mac w różnych
krajach – dobra, które wygląda na ogół wszędzie dość podobnie,
a państwa nie handlują nim między sobą. Według tego założenia,
jeśli płacimy za Big Maca drożej niż w Ameryce, nasza waluta jest
przewartościowana. Nasza, zgodnie ze styczniowym wydaniem,
nie jest, bo oryginalny hamburger w swojej ojczyźnie wart jest
4,79 dolara, a u nas niecałe 2,5. Tani Big Mac w promocyjnym
zestawie z tanim złotym – okazja? (WAK)
luty
24
kurier gtf
Według najnowszego Big Mac Index, najwięcej zapłacimy
za Big Maca w Szwajcarii, a najmniej na Ukrainie.
Kurs
walutowy
– relacja wymienna
jednej waluty na
inną.
str.
19
Pożyczka gotówkowa
w alior Banku
korzystna rata
do 150 tys. zł bez poręczycieli
maksymalny okres kredytowania – 10 lat
minimum formalności
możliwość wyboru dnia spłaty
możliwość zamiany kilku kredytów
w jeden
www.aliorbank.pl
informacja handlowa wg stanu na 06.11.2014 r. Sprawdź aktualne warunki na www.aliorbank.pl
Download

nr 24