ISSN 2082–2308
M i e s i ę c z n i k R e g i o n u R a d o m s k i e g o GAZETA BEZPŁATNA | NAKŁAD 10 000 EGZ.
STRONA 3
STRONA 6
To także Twoje
miejsce
na reklamę
Pożegnania
i powroty po pochodzie
Będzie karta
miejska
w Radomiu
Nr 23 maj 2013
Prosimy o kontakt e-mailowy:
[email protected]
lub tel. 605602977
Air Show 2013 – kto przyleci do Radomia?
Większość zagranicznych i polskich ekip potwierdziło już swój udział w Międzynarodowych Pokazach Lotniczych Air Show. To największa, najbardziej
promująca nasze miasto impreza. Odbędzie się w dniach 24-25 sierpnia.
Niestety, prawdopodobnie na
pokazy nie przylecą maszyny z
USA. Siły Powietrzne Stanów
Zjednoczonych zrobiły potężne cięcia budżetowe i znacznie
ograniczyły swoją aktywność
w Europie. Dlatego w tym roku
raczej nie zobaczymy w Radomiu wspaniałego szturmowca A
10 Thunderbolt czy bombowca
strategicznego B-52.
Za to udział w Air Show 2013
potwierdzili już Turcy (pokaz
myśliwca F-16 Block 40), Węgrzy (pokaz myśliwca JAS-39
Gripen), Szwajcarzy (pokaz myśliwca F/A-18C Hornet), Grecy
(dwa myśliwce F-16), Austriacy,
Francuzi (pokaz supernowoczesnych samolotów wielozadaniowych Rafale i śmigłowca Eurocopter EC-725), Brytyjczycy. Już
wiadomo, że w Radomiu zaprezentuje się między innymi zespół akrobacyjny Sił Powietrznych Finlandii Midnight Hawks
i najprawdopodobniej chorwacki zespół Wings of Storm. Czesi
przyślą lekki odrzutowy samolot bojowy L-159 A Alca (własnej
konstrukcji) oraz myśliwiec Jas-39C Gripen.
Fani lotnictwa na pewno docenią fakt, że do Radomia przylecą, by dać pokaz dynamiczny,
dwa ukraińskie Su-27, radzieckiej konstrukcji myśliwce przechwytujące. Gratką będzie też
pokaz dynamiczny prawdziwego
staruszka – samolotu MiG-21 z
Rumunii. To radziecki samolot
myśliwski skonstruowany w latach 50. XX wieku.
Jak zwykle zobaczymy też w
akcji pilotów i maszyny Wojsk
Lądowych i Marynarki Wojen-
Miliony na wiadukt Wielki remont
świątyni
To zapewne ucieszy radomskich kierowców - miasto
otrzyma ponad 27 mln zła na budowę wiaduktu na
ul. Młodzianowskiej.
Jak informuje Ryszarda Kitowska
z Zespołu Informacji Prasowej i Publicznej Urzędu Miejskiego, Zespół
ds. Infrastruktury, Rozwoju Regionalnego, Polityki Regionalnej i Środowiska, działający w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu
Terytorialnego, pozytywnie zaopiniował wniosek magistratu o przyznanie subwencji drogowej i zarezerwował dla Radomia kwotę ponad
27 mln zł.
Subwencja rządowa dotyczy dofinansowania z rezerwy budżetu
państwa budowy węzła komunikacyjnego na skrzyżowaniu ulicy
Młodzianowskiej z ulicą Czarną i
projektowaną trasą N-S wraz z infrastrukturą techniczną. Chodzi
przede wszystkim o budowę wiaduktu na ulicy Młodzianowskiej.
Inwestycja ma ogromne znaczenie
dla miasta. Pozwoli na połączenie
wiaduktu z już istniejącym układem komunikacyjnym miasta i realizowaną budową obwodnicy południowej. Jest to już koniecznością
- wobec coraz większej niewydolności komunikacyjnej istniejących połączeń drogowych, przebiegających
nad przecinającą miasto trasą kolejową nr 8.
Miejski Zarząd Dróg i Komunkacji przygotowuje już dokumentację
niezbędną do uruchomienia procedury przetargowej wykonawcy inwestycji.
RED
W kwietniu rozpoczął się generalny remont
kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego na Glinicach. To jedna z największych
świątyń w mieście. Remont też będzie okazały – obliczony jest na ponad 7 mln. zł.
Trójnawowy kościół w stylu neorenesansowym przy ul.
Słowackiego figuruje w rejestrze zabytków. Został zaprojektowany przez wybitnego architekta Stefana Szyllera, a
po jego śmierci w 1933 roku nadzór nad budową prowadził m.in. Alfons Pinno. Kościół budowano w latach 19311950.
Prace remontowe, finansowane ze środków zebranych
przez parafię (choć stara się ona o dofinansowanie, m.in. z
Ministerstwa Kultury), potrwają do 2016 roku.
Zostanie wymieniony dach, wyremontowana zostanie
elewacja budynku, zostanie on też zabezpieczony przed
wilgocią. Zmieni się także plac przed świątynią.
AKA
nej Polski. W pokazach dynamicznych zaprezentują się zespoły akrobacyjne Iskier oraz
Orlików, śmigłowce Mi-24 i W-3
Sokół, myśliwiec MIG-29, śmigłowiec pokładowy SH-2G Seasprite. Na wystawie statycznej
będziemy mogli oglądać m.in.
samolot bojowy Su-22 M4 Fitter,
transportowe: CASA oraz Hercules, śmigłowce Mi-14PŁ i W-3RM oraz morską wersję samolotu M-28 Bryza.
Dodajmy, że w tym roku wyjątkowo Air Show będzie się uzupełniać z inną coraz bardziej
znaną w Polsce radomską imprezą – Kameralnym Latem. Święto
filmowców w tym roku odbędzie
się w czerwcu. Siły Powietrzne
– współorganizator Air Show zaproponowały grupie młodych
artystów realizację warsztatów
w 42. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Radomiu. Powstałe w tutaj
etiudy lotnicze zostaną zaprezentowane podczas Air Show w
lotniczym kinie „Pod chmurką”
w Centrum Sztuki Współczesnej
„Elektrownia”.
AKA
2
AKTUALNOŚĆI
OD REDAKCJI
Z RÓŻNYCH STRON
Będą nowe
wiadukty
Radom otrzyma 62 mln zł dofinansowania unijnego na dwie ważne inwestycje
drogowe. Z tego 44 mln zł zostanie
przeznaczone na budowę nowych wiaduktów nad torami kolejowymi na ul.
Żółkiewskiego, natomiast 18,5 mln zł
trafi do kasy miejskiej za już przeprowadzoną przebudowę ul. Słowackiego.
Inwestycje znalazły się na najnowszej
liście projektów indywidualnych dla
Programu Operacyjnego Infrastruktura
i Środowisko.
Wiadukt nad torami kolejowymi do Warszawy ma już prawie 20 lat. W jego miejsce mają powstać dwa nowe. Będzie to
kosztowało ok. 52 mln zł, więc unijne
dofinansowanie będzie nieodzowne.
żenie własnej działalności gospodarczej
(ponad 12 mln zł). O staż mogą powalczyć: osoby do 25 roku życia; osoby do
27 roku życia, które minimum 12 miesięcy temu ukończyły wyższą uczelnię
oraz bezrobotni w szczególnej sytuacji
na rynku pracy: osoby po 50 roku życia,
długotrwale bezrobotni, osoby bez kwalifikacji zawodowych, samotnie wychowujące dzieci, byli więźniowie czy osoby
z grupą inwalidzką. Staż trwa od trzech
do dwunastu miesięcy w przypadku
bezrobotnych do 25 roku życia, a od
trzech do sześciu miesięcy w pozostałych przypadkach. Miesięczne stypendium stażowe wynosi 953,10 zł brutto.
O pieniądze na rozpoczęcie działalności
gospodarczej może ubiegać się każdy
bezrobotny zarejestrowany w urzędzie
pracy minimum przez pół roku. W grę
wchodzi jednorazowa dotacja w wysokości ok. 21 tys. zł. Po 12 miesiącach
każda firma będzie musiała rozliczyć się
z PUP.
wanie przetargowe na modernizację
odcinka Czachówek – Warka.
Był dworzec,
będzie sklep
Spółka Radomskie Hale Mięsne wygrała przetarg na budowę hali targowej u
zbiegu ulic Wernera i Szarych Szeregów.
Oznacza to, że część placu przy ulicy
Wernera nadal będzie pełniła funkcję
dworca linii podmiejskich, ale część
zostanie przeznaczona na halę targową. Ma być ona gotowa najpóźniej za
dwa i pół roku. Możliwe, że oprócz hali
powstanie tam również podziemny parking na około 100 miejsc postojowych.
Dotychczas część dworca linii podmiejskich była wynajmowana przez spółkę
Korej. Jednak umowa pomiędzy miastem a spółką została rozwiązana pod
koniec 2012 roku.
Stowarzyszenie
Kolejny przetarg Pomalują
ma swoje
na kolei
i przystrzygą
miejsce
Stowarzyszenie Radomski Czerwiec
76 kończy remont nowej siedziby przy
ulicy Reja 16. Na czerwiec zaplanowano
uroczyste otwarcie. Przypomnijmy, że
stowarzyszenie, które powstało ponad
2 lata temu, pierwotnie miało swoją
siedzibę przy ul. Słowackiego. Jednak
budynek okazał się w fatalnym stanie
technicznym. W nowej siedzibie stworzona zostanie izba pamięci, prowadzo-
ne będą lekcje historii dla młodzieży. Na
stronie stowarzyszenia czytamy o celach jego działania: „Chcemy być dumni
z tego, że braliśmy udział w tych wydarzeniach. Chcemy, aby inni wiedzieli, że
stworzyliśmy podstawy i daliśmy impuls
twórczy do powstania niezależnego
ruchu robotniczego w Polsce. Przecież
bez nas nie byłoby Komitetu Obrony
Robotników, a w konsekwencji, nie byłoby Solidarności i nie byłoby dzisiejszej
Polski. Stwierdzamy z ubolewaniem, że
o naszym wkładzie w budowanie niezależnego ruchu robotniczego zapomina
się w Polsce. Chcemy ten stan zmieniać.
Chcemy też dopomóc ludziom Czerwca,
którzy niejednokrotnie, żyją w ubóstwie,
którego przyczyną jest ciążące na nich
odium chuliganów i warchołów”.
Miliony dla PUP
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
pozyskał ponad 18 milionów z Europejskiego Funduszu Społecznego. Pieniądze zostaną przeznaczone na stypendia
stażowe (ponad 6 mln zł) oraz na zało-
Polskie Linie Kolejowe ogłosiły przetarg na modernizację kolejnego odcinka trasy kolejowej Warszawa – Radom.
Tym razem chodzi o modernizację 27
km linii kolejowej Warszawa-Okęcie
- Czachówek. Prace budowlane mają
objąć m.in. projekty wykonawcze,
rozbiórkę i budowę układów torowych,
peronów czy wiat peronowych. Zakres
prac obejmie m.in. rozbiórkę i budowę
układów torowych i stacji: Warszawa-Okęcie, Piaseczno, Czachówek Południowy; rozbiórkę i budowę peronów
stacji: Warszawa-Okęcie, Piaseczno,
Czachówek Południowy; budowę wiat
peronowych oraz urządzeń małej architektury wraz z urządzeniami informacji podróżnych; budowę kładek dla
pieszych; budowę przejścia podziemnego w stacji Czachówek Płd.; budowę
wiaduktu drogowego; budowę nowych
dróg kołowych publicznych; rozbiórkę
i budowę sieci trakcyjnej; usunięcie
kolizji modernizowanych układów torowych oraz urządzeń do ich obsługi
z urządzeniami energetycznymi, gazowymi, wodociągowymi, kanalizacyjnymi, będącymi własnością różnych
podmiotów zewnętrznych
Przypomnijmy, że 25 stycznia PKP
Polskie Linie Kolejowe podpisały już
umowę na zaprojektowanie i budowę
systemu sterowania ruchem kolejowym na linii Warszawa - Radom.
Obecnie trwają procedury wyłonienia
wykonawcy w przetargu na modernizację stacji Radom. A w najbliższym
czasie ogłoszone zostanie postępo-
Miejscy drogowcy rozstrzygnęli przetargi na koszenie trawników wzdłuż
dróg i chodników w Radomiu. Obszar
miasta podzielono na pięć rejonów.
Rejon I to część południowo-wschodnia, rejon II - część zachodnia, rejon
III - część północno-wschodnia, rejon
IV - część południowo-zachodnia, rejon V - centrum miasta. W rejonie I za
koszenie trawy będzie odpowiedzialna warszawska firma Geo-Certus,
która w przetargu złożyła ofertę na
kwotę 80 tys. 946 zł, w rejonie II - radomska firma Ogrodnik (oferta - 110
tys. 948 zł), w rejonie III radomska
firma Interbud (116 tys. 960 zł), w
rejonie IV L&O (Las i Ogród), która
otrzyma za prace 105 tys. 764 zł.,
w rejonie V również Interbud (69 tys.
152 zł). Umowy z firmami obowiązują
do końca roku.
Rozstrzygnięto również konkurs na
malowanie pasów na radomskich ulicach przez najbliższe trzy lata. Przetarg wygrało konsorcjum czterech
firm: Drogpol z Poraja, Grawil z Włocławka, Planeta z Warszawy i Dubr
z Kielc. Jego usługi będą kosztować
2 mln 182 tys. 266 zł.
Kolejna firma
w strefie
Spółka Roboplast otrzymała zezwolenie
na prowadzenie działalności w podstrefie Radom Tarnobrzeskiej Specjalnej
Strefy Ekonomicznej. Dzięki temu w
Radomiu na Wośnikach uruchomiona
zostanie m.in. produkcja opakowań
z tworzyw sztucznych dla przemysłu
spożywczego. Zatrudnienie w przedsiębiorstwie znajdzie na początek 10 osób,
ale inwestor nie wyklucza zwiększenia
tej liczby do 30 osób. Na początek Roboplast zainwestuje ok. 3,7 mln złotych,
finalnie - 5,5 mln złotych.
- Warto podkreślić, iż jest to pierwsze
zezwolenie udzielone przez TSSE w
2013 roku i w sumie piętnaste w radomskiej podstrefie. Ogółem przedsiębiorcy zainwestowali na terenie strefy
w Radomiu 450 mln złotych i zatrudnili
ponad 1500 osób - informuje Ryszarda
Kitowska z Zespołu Informacji Prasowej
i Publicznej UM.
AKA
Drodzy Czytelnicy
W poprzednim numerze „Gazety Radomskiej” zapowiadaliśmy
wiosnę. Nadeszła meteorologiczna, kalendarzowa... O prawdziwej wprawdzie ćwierkały wróble, ale bociani klekot był jeszcze
niepokojem, jak spod śniegu wydobyć pokarm. Na szczęście mamy
już wiosnę w pełni i ani się obejrzymy, jak nadejdzie lato.
Miesięcznik, jakim jest „Gazeta Radomska” nie może się ograniczać do odnotowania wydarzeń z ubiegłych dni i tygodni. Naszym zadaniem jest przede wszystkim komentowanie wydarzeń,
co nie znaczy, że pomijamy istotne fakty kształtujące nasza rzeczywistość.
Śnieg stopniał, ukazując tor przeszkód usiany dziurami w jezdniach, bałagan wokół kończonych właśnie lub niekończących się
inwestycji. Patrz: fontanny przy ul. Żeromskiego, gruz po niedokończonej budowie hali „Radomiaka”, dworzec PKP. Bądźmy jednak optymistami - gdy wszystko się zazieleni, inaczej popatrzymy
na otoczenie.
Długi majowy weekend przypomniał o świętach, jakie w przeszłości obchodziliśmy radośnie i konspiracyjnie. Przypominamy
zatem majowe święta, przerzucamy karty historii. Bardziej lokalnie zaglądamy za kulisy radomskich przedsięwzięć, relacjonujemy
konferencje naukowe i debaty, jakie miały miejsce w Wyższej Szkole Handlowej. Zachęcamy do lektury, polecając wydawnicze nowości. Czytelnicy znajdą porady medyczne, a troszczyć się o zdrowie pomogą nam lekarze. W stałych rubrykach, co nieco o muzyce
i wydarzeniach minionego miesiąca.
Przyjemnej lektury
Życzy Redakcja
Zważą i zmierzą
Kończony jest montaż urządzeń systemu preselekcyjnego ważenia pojazdów i odcinkowego pomiaru prędkości
na miejskim odcinku krajowej „siódemki”. Kierowcy będą
musieli uważać!
W nawierzchni zachodniej nitki ulicy Czarnieckiego z końcem kwietnia
zostały zamontowane pierwsze czujniki kwarcowe, które będą mierzyły
masę całkowitą pojazdów lub nacisk
na poszczególne osie. System powinien być uruchomiony w maju. Jak informuje rzecznik Miejskiego Zarządu
Dróg i Komunikacji w Radomiu Dariusz Dębski, zasada działania gotowego już systemu będzie bardzo prosta. Kierowcy wjeżdżający do miasta
Warszawską będą na wysokości ulicy
Janiszewskiej informowani za pomocą tablicy świetlnej o odcinkowym pomiarze prędkości, a ich pojazdy będą
fotografowane. Zdjęcia wraz opisem
(marka samochodu, kolor, numer rejestracyjny, prędkość, data i godzina
wykonania fotografii) automatycznie trafią do systemu. Kierowca, który przyhamuje na widok kamer, a po
minięciu wysięgnika ponownie przy-
Wydawca: Wyższa Szkoła Handlowa w Radomiu.
Biblioteka WSH, ul. Domagalskiego 7a, 26-600 Radom.
tel (48) 363 22 90, e-mail: [email protected]
spieszy, nie uniknie mandatu. System
automatycznie wykona fotografię tego
samego auta na kolejnej bramownicy
i na podstawie czasu przejazdu między poszczególnymi punktami pomiaru wyliczy średnią prędkość pojazdu.
Jeśli okaże się, że kierowca przejechał
miejski odcinek siódemki ze zbyt dużą
szybkością, będzie to podstawa do wystawienia mandatu. System fotografuje
wszystkie pojazdy, zdjęcia są tak dobrej
jakości, że bez trudu można stwierdzić,
czy kierowca miał zapięte pasy albo czy
w czasie prowadzenia rozmawiał przez
telefon komórkowy.
Czujniki kwarcowe dodatkowo dostarczą dane o masie pojazdu i nacisku
na osie. Fotografie samochodów przeciążonych trafią do ITD, która wymierza mandaty w drodze decyzji administracyjnych. Są one o wiele wyższe od
policyjnych mandatów.
Źródło: MZDiK Radom
Redaktor naczelny: Jerzy Madejski
Redaguje zespół
Wszystkie prawa zastrzeżone.
3
WYDARZENIA
Nr 23 • maj 2013
Będzie miejska karta w Radomiu
Firma R&G Plus z Mielca wygrała przetarg na wdrożenie w Radomiu karty miejskiej i
Systemu Dynamicznej Informacji Pasażerskiej. Będzie to kosztowało prawie 9 mln zł.
kart. Będzie nimi można płacić za
pojedyncze przejazdy autobusami oraz za postój w Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego.
Karty mogłyby zastąpić legitymacje szkolne, studenckie, karty biblioteczne czy bilety wstępu na baseny Miejskiego Ośrodka Sportu i
Rekreacji. Przewidujemy także nawiązanie współpracy z Kolejami
Mazowieckimi oraz warszawskim
Zarządem Transportu Miejskiego –
dopowiada Dariusz Dębski.
Jak informuje rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji Dariusz Dębski, zamówieniem na wdrożenie karty
miejskiej oraz SDIP były zainteresowane dwie firmy i jedno konsorcjum. Oferta na kwotę ponad 14
mln 900 tys. zł, którą złożyła norweska firma FARA ASA, nie spełniała wymagań określonych w
specyfikacji istotnych warunków
zamówienia.
- Pozostałe dwie oferty ocenialiśmy nie tylko pod kątem ceny, ale
także okresu gwarancji jakości i rękojmi za wady na przedmiot zamówienia – informuje Dębski. - Oferta firm GMV Innovating Solutions
z Warszawy i Grupo Mecanica del
Vuelo Sistemas uzyskała 62,5 punktu. Polsko-hiszpańskie konsorcjum
żądało za wykonanie prac ponad 12
mln 725 tys. zł, a także proponowało trzy lata gwarancji. Druga ofer-
ta, złożona przez firmę R&G Plus z
Mielca, opiewała na kwotę ponad
8 mln 839 tys. zł. i obejmowała pięcioletni okres gwarancji. I ta oferta
otrzymała 100 punktów. Zwycięzca przetargu będzie miał na zrealizowanie wszystkich prac 500 dni,
czyli niecałe 17 miesięcy.
Czym w ogóle jest karta miejska?
Przede wszystkim ma ułatwić
pasażerom płacenie za przejazd autobusami komunikacji miejskiej.
MZDiK planuje zamówienie 80 tysięcy plastykowych kart z chipem.
Wielkością będą one podobne do
kart bankomatowych czy dowodów
osobistych. Będą służyły jako bilety okresowe (ich papierowe odpowiedniki zostaną wycofane z obiegu).
- W późniejszym okresie planujemy rozszerzyć funkcjonalność
Karty będzie można doładowywać na kilka sposobów: w automatach biletowych, pełniących jednocześnie funkcję infokiosków, które
staną na najważniejszych przystankach, w punktach sprzedaży biletów lub poprzez internet. W razie
zagubienia lub zniszczenia karty, zgromadzone na niej środki nie
przepadną. System umożliwi wystawienie duplikatu karty. W ramach zamówienia we wszystkich
autobusach zostaną też zamontowane nowe, dwusystemowe kasowniki, umożliwiające odczyt danych zapisanych na karcie miejskiej
lub skasowanie papierowego biletu
jednorazowego.
System Dynamicznej Informacji Pasażerskiej będzie informował
czekających na przystankach o rzeczywistym czasie przyjazdu autobusu, przebiegu trasy lub zmianach
w rozkładzie. Na 44 najważniejszych przystankach autobusowych
zostaną zamontowane na słupach
dwustronne tablice świetlne.
RED
Wydarzyło się
w marcu
2
W Skaryszewie I Mistrzostwa Mazowsza Pole Dance. Wzięło w nich
udział 17 zawodników (16 kobiet i 1 mężczyzna). Taniec sportowy na
rurze staje się coraz bardziej popularny w Polsce.
7
Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak i marszałek województwa
mazowieckiego Adam Struzik podpisali umowę, dzięki której do Radomia trafią unijne pieniądze na zakup ośmiu autobusów przegubowych na
gaz oraz remont 15 przystanków i budowę 2 pętli końcowych. Całkowita
wartość projektu wynosi prawie 11 mln 900 tys. zł, z czego gmina dostanie
10 mln 112 tys. 705 zł. Miasto z własnych środków wyda więc niespełna
1 mln 800 tys. zł.
12
W Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyła się promocja książki Elżbiety Staniszewskiej „O sztuce designu”. Publikacja pod red. prof.
Aleksandra Olszewskiego (Wydawnictwo Politechniki Radomskiej) to rezultat pracy naukowej autorki, którą fascynują historia i estetyka designu oraz
sztuka współczesna w kontekście antropologii kulturowej, filozofii kultury
i estetyki.
22
2 2-2 3
Koncert Budki Suflera w Klubie Strefa G2 w Radomiu. Legenda
polskiego rocka przypomniała swoje stare przeboje.
Uroczystości jubileuszowe z okazji piątej rocznicy powstania radomskiego oddziału Związku Strzeleckiego.
Odbył się m.in. koncert zespołów metalowych oraz uroczysty przemarsz
pod Pomnik Legionisty.
Wydarzyło się
w kwietniu
4
Radomscy radni zaakceptowali nowe ceny za wywóz śmieci. Od lipca
2013 roku opłaty będą naliczane od gospodarstwa domowego i zróżnicowane w zależności od powierzchni mieszkania.
5
W Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galeria „Łaźnia” zainaugurowano cykl wystaw „Mistrz i Uczniowie”. Tym razem zaprezentowane zostały prace profesora Macieja Szańkowskiego i uczennic z jego
pracowni: Marii Wasilewskiej z Krakowa oraz Bożeny Klimek-Kurkowskiej
z Radomia.
Znika stare. Będzie nowe?
6
Rozebrane zostały już ruiny niedoszłej hali sportowej u zbiegu ulic Struga i Zbrowskiego.
Przez dziesięciolecia były one stałym elementem radomskiego krajobrazu. Teraz ma tu powstać nowoczesny kompleks.
12
IV Pchli Targ zorganizowało Stowarzyszenie Babia Góra. W Klubie
Osiedlowym „Ustronie” można było kupić m.in. winyle, stare książki,
zabawki, biżuterię. Kolejny Pchli Targ w czerwcu.
Po raz drugi rozstrzygnięto konkurs o gospodarczą Perłę Powiatu
Radomskiego. Laureaci II konkursu: Zakład Przetwórstwa Spożywczego „Maków” Sp z o.o. (kategoria firma roku), Przedsiębiorstwo Produkcyjno - Handlowo - Usługowe Ryszarda Różańskiego „Pod Różami” ( kat.
mała firma roku), Tomasz Witczak z gminy Skaryszew (kat. gospodarstwo
rolne), Krzysztof Grzyb z Dąbrówki Podłężnej (kat. małe gospodarstwo
rolne), Gospodarstwo Rolne Elżbiety i Wojciecha Pysiaków ze Zdziechowa
(kat. produkt roku).
A w Klubie Strefa G2 zagrał zespół „Dżem”.
13
Uroczystości patriotyczne z okazji Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni
Katyńskiej. Przedstawiciele władz miasta, służb mundurowych,
stowarzyszeń: Rodzina Katyńska i Rodzina Policyjna, na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Limanowskiego złożyli kwiaty pod Pomnikiem Ofiar.
Oczyszczenie terenu powinno zakończyć się przed wakacjami. Rozbiórki dokonuje firma Cluain z Katowic. W przetargu zaproponowała
najniższą cenę za swoją pracę - prawie
85 tys. zł. Według umowy wykonawca
ma skruszyć gruz powstały z rozbiórki i oddzielić betonowy od ceglanego. Potem gruz ma być wykorzystany
do budowy dróg dojazdowych na powstającym radomskim lotnisku.
Niedokończone budowle z czerwonych pustaków straszyły przy ul. Struga od lat. Na początku lat 80. XX wieku PRL-owskie władze postanowiły
tu postawić halę sportową i kryty basen z saunami. Pieniądze na budowę
pochodziły m.in. z cegiełek kupowa-
nych przez pracowników „Radoskóru”. W kryzysie inwestycja nie doszła
do skutku, a niedokończona budowla
przez lata niszczała. Dziś już nie było
sensu jej zagospodarować. Co ciekawe, w 2003 roku gmina Radom sprzedała działkę radomskiemu prywatnemu inwestorowi za niewiele 600 tys.
zł. Miał on tu powstać m.in. halę widowiskowo-sportową, aquapark, hotel, restaurację. I znów, tak jak za PRL,
z planów nic nie wyszło. A po kilku latach przedsiębiorca odsprzedał działkę miastu za 2,5 mln. zł.
Co dalej z terenem, który przez lata
stał odłogiem? Już w 2014 roku mogą
rozpocząć się tu pierwsze prace związane z budową nowoczesnej hali spor-
towo - widowiskowej. Władze miasta
26 marca złożyły w Ministerstwie
Sportu i Turystyki dokumenty o dofinansowanie budowy hali. Złożony
został wniosek na dofinansowanie na
lata 2013-2015, co odpowiada sugestii ministerstwa. Prezydent Radomia
liczy na dofinansowanie 50 procent
wartości inwestycji od ministra sportu oraz 10 mln zł z Urzędu Marszałkowskiego. A szacowana kwota całej
inwestycji to niemal 80 mln złotych.
Andrzej Kosztowniak zapewnia, że
przy lobbowaniu na rzecz budowy
tej hali wspiera go radomskie środowisko siatkarskie, koszykarskie i
badmintonowe.
AKA
19
Miłosz Prusiński, uczeń klasy 3a z Zespołu Szkół Muzycznych w
Radomiu, przygotowany przez Dariusza Figarskiego, został zwycięzcą IX Festiwalu Akordeonowego W Puławach im. Ryszarda Malickiego.
2 0 -2 1
W Domu Kultury „Idalin” IX Ogólnopolski Zlot „Modularzy” Kolejowych. Była prezentacja modułowej
makiety kolejowej w wielkości TT /1:120/, warsztaty modelarskie, giełda
modelarska oraz kącik dla dzieci.
23
Z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, członkowie
Sojuszu Lewicy Demokratycznej za darmo rozdawali na Mazowszu
100 tysięcy książek. Beletrystyka (w ilości 2 tys. tomów) dostała się na
ulicach również radomianom.
27
II Otwarte Mistrzostwa Policji i Służb Mundurowych w Pływaniu
na basenie radomskiego Aquaparku. W zawodach wystartowało
ponad 80 mundurowych z kilku służb z całego kraju.
AKA
4
ZDROWIE
Wielkie plany
onkologicznego centrum
Przy ul. Uniwersyteckiej w Radomiu rusza jedna z największych inwestycji medycznych
ostatnich lat. Centrum Onkologii Ziemi Radomskiej ma w przyszłości zatrudniać
nawet 300 osób!
Dla wielu może być zaskoczeniem, że nowoczesne centrum
medyczne powstaje w i wokół
dworku na Wacynie, który od lat
niszczał. Budowla zaprojektowana przez znanego radomskiego architekta Alfonsa Pinno,
powstała w 1921 roku. Uchwałą
sejmiku radomskiego została tu
zlokalizowana szkoła rolnicza.
Tradycje te kontynuowano po II
Wojnie Światowej, kiedy w budynku powstała Szkoła Mechanizacji Rolnictwa. W 2000 roku
szkoła przeniosła się na Wośniki, a gmach trafił pod egidę
powstałego właśnie Kolegium
Licencjackiego
Uniwersytetu
Marii Curie-Skłodowskiej. Kilka lat temu UMCS oddał jednak
dworek miastu i od tego czasu budowla niszczała. Wreszcie
nieruchomość udało się sprzedać. Teraz powstanie tu nowoczesna lecznica onkologiczna.
Koszt tej inwestycji to w przybliżeniu 85 mln zł. Prace już ruszyły i będą przebiegały w etapach.
Najpierw do końca 2013 roku
obok dworku powstanie w nowym budynku szpital zabiegowy
i diagnostyczny. Natomiast do
końca 2014 r. na tyłach ma powstać ośrodek radioterapii, zaś
w samym dworku - oddział chemioterapii Centrum Onkologii
Ziemi Radomskiej ma zająć się
diagnostyką i leczeniem chorób
nowotworowych dla pacjentów
z południowej części Mazowsza.
Opieka objąć ma leczenie
z użyciem najnowocześniejszych metod i urządzeń. Jak taka placówka
jest potrzebna, świadczą
liczby - co roku w Radomiu i okolicach przybywa około 1500 osób z diagnozą nowotworu. 500
osób każdego roku umiera na raka.
- Zakres leczenia w nowym centrum będzie bardzo rozległy i kompleksowy. Pacjenci będą tu
diagnozowani, operowani, poddawani radioterapii i chemioterapii. Nie
będą musieli wyjeżdżać
do innych miast – zapewniał na konferencji prasowej
Igal Mor, udziałowiec spółki
Okimo Invest, głównego inwestora. Projektantem inwestycji
jest firma Archi - Rad, a generalnym wykonawcą Rosa – Bud.
W centrum ma funkcjonować 38 łóżek, dodatkowo 5
miejsc będzie na OIOM – ie. Leczenie będzie bezpłatne, a ilość
przyjmowanych pacjentów będzie zależała od kontraktu, jaki
centrum zawrze z narodowym
Funduszem Zdrowia. W Centrum Onkologii Ziemi Radomskiej pracę ma znaleźć docelowo
około 300 osób. Inwestorzy zapowiedzieli, że będą to głównie
lekarze i pielęgniarki z Radomia.
RED
Radioterapia na Józefowie?
Trzy firmy są zainteresowane wybudowaniem na terenie
Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego oddziału radioterapii. Mógłby on powstać już w przyszłym roku.
WSS na Józefowie prowadzi oddział onkologiczny i chemioterapię,
brak tu jednak radioterapii, z którego to powodu pacjenci często musza leczyć się w Warszawie, Kielcach
czy Lublinie. Stąd idea powstania
oddziału, który uzupełniałby ofertę
szpitala. Miałby on powstać na wydzierżawionej od WSS działce.
Inwestor (na razie zainteresowane są trzy firmy) poniósłby koszty
budowy i musiałby zawrzeć umowy
z Narodowym Funduszem Zdrowia
na świadczenie usług lekarskich.
Pozytywną opinię dotyczącą wydzierżawienia terenu pod ośrodek
radioterapii wydała już rada społeczna szpitala. Teraz musi takową
wydać urząd marszałkowski, jako
podmiot prowadzący WSS. Jeśli to
się uda, przetarg na dzierżawę terenu zostanie ogłoszony przed wakacjami, a po roku pierwsi pacjenci
mogliby skorzystać z radioterapii w
radomskim szpitalu.
RED
Wyczyn z łękotką
18 kwietnia po raz pierwszy w Radomiu i w regionie przeprowadzono wszczepienie sztucznej łękotki. Dokonali tego
lekarze Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.
Do przeprowadzenia zabiegu lekarze
ze szpitala na Józefowie - Leszek Kudas i
Dariusz Szewczyk – przygotowywali się
miesiącami. Wymaga on bowiem bardzo specjalistycznego przygotowania.
Sztuczną łękotkę wszczepiono młodej
pacjentce, co pozwoli jej na normalną
aktywność fizyczną. Tego rodzaju zabiegi wykonuje się bardzo rzadko – są
kosztowne i skomplikowane.
Łękotka to dwie chrząstki w stawie
kolanowym, mające kształt półksiężyców. Pełnią funkcję czegoś w rodzaju
buforów między kośćmi. Kiedy w wyniku urazu dochodzi do ich uszkodzenia i trzeba je częściowo lub całkowicie usunąć, staw kolanowy może
szybko ulec zwyrodnieniu.
Porady Przychodni Słonecznej – dbaj o kręgosłup
Kręgosłup służy nam przez całe życie. Często jednak zaczynamy o niego dbać dopiero wtedy, gdy pojawia się ból. Tak jak w przypadku wielu innych
schorzeń, również i w przypadku kręgosłupa bardziej opłaca się zapobiegać niż leczyć.
„Rehabilitacja – dla zdrowia, dla
urody”, to akcja, której celem jest
przypominanie jak ważna jest profilaktyka chroniąca przed chorobami wady postawy. Najważniejsze jest
zrozumienie, że będzie ona skuteczna, jeśli oprze się na trwałych zmianach w stylu naszego życia. Warto
wiedzieć, co można zrobić aby cieszyć się dobrym zdrowiem jak najdłużej. Czy Twój kręgosłup jest w dobrej formie? Jeśli nie, zastosuj się na
naszych rad i popraw swoją kondycję.
10 PRZYKAZAŃ
ZDROWEGO KRĘGOSŁUPA
Aktywnie odpoczywaj - ruch to
zdrowie.
Zrzuć zbędne kilogramy.
Regularnie się gimnastykuj - uprawiając sport, zadbaj o odpowiedni
strój i sprzęt
Śpij na wygodnym łóżku - nie za
twardym, nie za miękkim.
Dobrze rozpocznij dzień – pamiętaj
o prawidłowym wstawaniu z łóżka.
W „białą sobotę” i na co dzień - rehabilitacja w „Słonecznej”
Przychodnia Słoneczna rozpoczęła działalność przed pięcioma miesiącami. Z porad medycznych skorzystało w tym czasie wiele osób. Specjaliści udzielają nadal konsultacji medycznych w poradniach: chirurgicznej, kardiologicznej, neurologicznej, okulistycznej, laryngologicznej ortopedycznej, endokrynologicznej oraz rehabilitacyjnej.
Ponadto w placówce znajduje się Rehabilitacja, przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wyposażona jest
w najwyższej klasy nowoczesny
sprzęt, który w połączeniu z wiedzą i umiejętnościami personelu medycznego pomaga w przywracaniu sprawności ruchowej
tym wszystkim, którzy bądź to
na skutek odniesionych urazów,
bądź schorzeń wynikających z
fizycznych dolegliwości, związanych m.in. z dojrzałym wiekiem,
potrzebują fachowej pomocy.
Ćwiczeniom
rehabilitacyjnym
poddawani są nie tylko starsi,
ale i młodzi, u których bardziej
istotna jest profilaktyka. Wady
postawy wymagają właściwego
rozpoznania, często zmiany nawyków. Rodzice i ich dzieci dochodzą w Przychodni Słonecznej
do pełnej sprawności, korzystając tu z zabiegów w zakresie fizykoterapii, kinezyterapii, hydroterapii oraz masażu. Nie zawsze
potrzebny jest specjalistyczny
sprzęt, często profesjonalny masaż ręczny przynosi ukojenie w
bólu, poprawia samopoczucie...
Kontakt z lekarzami specjalistami możliwy jest podczas ustalonych harmonogramem wizyt.
dla urody” – to temat kolejnej
akcji promocji zdrowia organizowanej przez Przychodnię Słoneczną.
W BIAŁĄ SOBOTĘ 18 maja
będzie można się zważyć, zmierzyć ciśnienie, zbadać poziom
cukru, zrobić EKG, ale przede
wszystkim skorzystać z pełnej
gamy zabiegów rehabilitacyjnych
oraz konsultacji lekarskich, dowiedzieć się czy nasz rozwój odbywa się prawidłowo, a jeśli nie,
to jak temu zaradzić. W okresie tzw. przesilenia wiosennego
nasz organizm potrzebuje dodatkowych bodźców do wzmożonej
aktywności, wsparcia poprzez
rekreację. Nie możemy jednak
zapominać o rozsądnym budzeniu się z „zimowej drzemki”
Dr Agnieszka Zawadzka, kierownik poradni rehabilitacyjnej
Ale są także bezpłatne konsultacje lekarskie - w przychodni odbywają się akcje zdrowotne, podczas których można skorzystać z
bezpłatnych badań czy konsultacji. Najbliższa zapowiedziana
jest na 18 maja.
Podobna akcja odbyła się w
styczniu i poświęcona była sercu. Hasło „Ratuj swoje serce” zachęciło ponad stuosobową grupę
pacjentów do wykonania badań
EKG, zmierzenia ciśnienia, określenia poziomu cukru we krwi
oraz konsultacji lekarskich.
„Rehabilitacja – dla zdrowia,
Dr Agnieszka Zawadzka, kierownik poradni rehabilitacyjnej
Przychodni Słonecznej, zachęca do korzystania z bezpłatnych
konsultacji lekarskich - zapisy od 13 maja do wyczerpania
miejsc. Zainteresowanie tego
typu konsultacjami może przerosnąć oczekiwania, dlatego warto
się pospieszyć. Ważne by wszyscy, którzy chcą mieć kontakt z
lekarzem specjalistą mieli taką
możliwość...
Czy podczas „białej soboty”
potrzebne są jakieś skierowania, wyniki badań ?
- Dobrze byłoby, gdyby pacjenci zabrali ze sobą aktualne badania, jeśli takie mają, np.
prześwietlenia wykonywane po
urazach, bądź badania rezonansu magnetycznego. Ale można
też przyjść i po prostu „pożalić
się” na niedomagania ze zdrowiem - wyjaśnia dr Agnieszka
Zawadzka. - Każdy w miarę potrzeb poddany zostanie zabiegom rehabilitacyjnym, łącznie z
ćwiczeniami usprawniającymi i
masażami. Dla osób które otrzymają w tym dniu skierowanie na
zabiegi rehabilitacyjne Przychodnia Słoneczna przewidziała wysokie rabaty. Hydromasaże, kąpiel wirowa, na pewno
poprawią nie tylko samopoczucie, ale dodadzą zdrowia i energii. Zadaniem akcji „Rehabilitacja dla zdrowia dla urody”
jest uświadomienie konieczności dbania o własne zdrowie poprzez aktywny styl życia, który
pomaga zapobiegać chorobom
cywilizacyjnym.
www.przychodniasloneczna.pl
!
z
s
e
c
h
c
k
a
j
tak
PODSTAWOWA OPIEKA ZDROWOTNA
Gabinety Lekarzy Rodzinnych, Gabinet Zabiegowy, Poradnia Dziecięca,
Poradnia Internistyczna, Punkt Szczepień, Wizyty Domowe
PORADNIE SPECJALISTYCZNE
Chirurgii Ogólnej, Dermatologiczna, Endokrynologiczna, Kardiologiczna,
Laryngologiczna, Medycyny Pracy, Neurologiczna, Okulistyczna, Ortopedyczna,
Rehabilitacyjna
Zadbaj o prawidłową postawę
szczególnie podczas schylania się,
siedzenia i podnoszenia ciężarów
- rób to zginając kolana i trzymając
kręgosłup prosto.
REHABILITACJA
Fizykoterapia, Kinezyterapia, Hydroterapia, Masaż, Drenaż limfatyczny,
Metody terapeutyczne, Kinesiology Taping
Niosąc ciężkie przedmioty, rozłóż ciężar na dwie ręce lub trzymaj
go przy ciele.
DIAGNOSTYKA
Nie zapominaj o kręgosłupie w
pracy – rób przerwy, zadbaj o prawidłową postawę, rozluźniaj mięśnie,
ogranicz pozycje siedzącą. Pracując
na stojąco - połóż jedną z nóg na podwyższeniu i/lub podwyższ blat.
Badania Laboratoryjne, Badanie EKG, Echo Serca, Próba Wysiłkowa, Holter EKG,
Doppler naczyń żylnych i tętniczych, Badania USG
!
u
s
e
r
t
s
z
e
b
,
k
Bez koleje
Ogranicz sytuacje stresujące. Dbaj
o komfort psychiczny.
ul. Staroopatowska 1a, 26 – 600 Radom, tel.: 48 362 10 11 48 36 00 863
Zadbaj o swoich najbliższych –
naucz ich prawidłowych nawyków.
Przebadaj się (i swoje dziecko/
dzieci) u ortopedy.
5
ZDROWIE
Nr 23 • maj 2013
W jednym z gabinetów zabiegi rehabilitacyjne prowadzi Anna Domagała. Imienniczka rehabilitantki, pani Ania, po złamaniu ręki w
okolicach łokcia, dzięki ćwiczeniom odczuwa już mniejszy ból po urazie.
ZAPRASZAMY
PN.-PT.: 8.00-18-00
6
POŻEGNANIA I POWROTY
Po pierwszomajowym pochodzie
Pochody pierwszomajowe odbywały się według ustalonych z góry reguł. Określenie „z góry”, ma tu podwójne znaczenie – z wyprzedzeniem i odgórnie
sterowane. Każdego roku przygotowywano stosowne hasła i umieszczano je na transparentach. Dotyczyły a to elektryfikacji wsi, a to sojuszu robotniczo-chłopskiego, planu pięcioletniego, nauki od najmłodszych lat („mam osiem lat, tyle co Polska Ludowa, uczę się, bo chcę ja odbudować”). Polsce lat
przybywało, a z nauką było coraz gorzej...
W każdym razie edukacja nijak nie przekładała się na odbudowę kraju przez wyedukowaną młodzież, wybierali bardziej
intratne zawody. Póki co nauczyciele dbali o to, by nauka
nie poszła w las. Nauka szła w
pochodzie ze śpiewem: „Niech
w szeregi jednoczy się młodzież, niechaj praca nas łączy i
pieśń...”. Na planszach prezentowano osiągnięcia zakładów i
fabryk, szczycąc się produktami
Radoskóru, „Tytoniówki”, Zakładów Metalowych, Radomskiej Wytwórni Telefonów, Fabryki Łączników. Wymieniać
można by długo. Ciekawe, co
dzisiaj zaprezentowalibyśmy w
takim „przeglądzie osiągnięć”,
gdyby komuś przyszedł do głowy
pomysł zorganizowania pochodu, jak dawniej. Celowo nie wymieniam dat czasów, o których
wspominam, ogólnie określając
je latami PRL. Zmiany w kolejnych dekadach były niewielkie,
okrzyki podobne. Na trybunach
zmieniali się przywódcy, radość
na ich obliczach była niczym niezmącona...
Uczestnicy pochodów pierwszomajowych, stawiając się na
zbiórki w miejscach do tego wyznaczonych, unikali kontaktów
z organizatorami, rozdającymi emblematy przedsiębiorstw,
szturmówki, portrety wodzów.
Chcieli uniknąć problemów. Gdy
pochód się kończył, gdzieś w
okolicach ul. Słowackiego na wysokości parku im. T. Kościuszki,
chorągiewki trzeba było dostarczyć do podstawionych samo-
chodów i dopilnować załadunku.
Trochę to trwało, a koledzy czekali pod „Relaxem”, „Parkową”,
czy „Szarotką”, bądź w miejscach, gdzie ustawiano samochody z zagrychą, tj. ciężarowe
samochody pod plandeką z objazdowym
sklepikiem Miejskiego Handlu Detalicznego. W święto pracy
władze rzucały na rynek deficytowe towary. Wędlina była na
zimno, by nie wracać
z pustymi rękoma do
domu, bądź na gorąco, w postaci serdelowej, czy zwyczajnej.
Sprzedaż piwa ograniczano, ale woda sodowa, oranżada i napój jabłkowy („Złota
Reneta”) były w powszechnym użyciu.
Napoje były ciepłe,
bo zamrażarki i tzw.
lady chłodnicze w
sklepach MHD ciągle
się psuły...
Przypomina
się
scena z „Mistrza i
Małgorzaty” Michała
Bułhakowa:
„- Butelkę mineralnej – poprosił Berlioz.
- Mineralnej nie ma – odpowiedziała kobieta z budki i z niejasnych powodów obraziła się.
- A piwo jest ? – ochrypłym
głosem zasięgnął informacji Bez-
Europejczyk w tarapatach międzynarodowa konferencja w WSH
W Wyższej Szkole Handlowej w Radomiu odbyła się Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Problemy Europeizacji”.
domny.
- Piwo przywiozą wieczorem –
odpowiedziała kobieta.
- A co jest ? - zapytał Berlioz.
- Napój morelowy, ale ciepły –
powiedziała.
- Może być. Niech będzie.
Morelowy napój wyprodukował obfitą, żółtą pianę i w powietrzu zapachniało wodą fryzjerską. Literaci wypili, natychmiast
dostali czkawki...”.
A u nas ...? Zawsze w upalne
dni brakowało napojów. Wybór
był zresztą niewielki: woda gazowana, oranżada, mineralna (
„Kryniczanka” miała największe
przebicie). I jeszcze piwo, najczęściej kuflowe, butelkowe w tzw.
kałamarzówkach, o pojemności
ćwierć litra. Było też kilka punktów sprzedaży wody sodowej.
Gazowaną można było zamówić
czystą bądź z sokiem. Obsługujący saturator czerpał „kranówkę”
z najbliższego mieszkania i uzupełniał gazem z butli. Sprzedawca musiał dbać o higienę nie tylko osobistą. Szklanki po każdym
użyciu były płukane. Na dokładne umycie nie było czasu. Przez
lata woda z sokiem kosztowała
złotówkę, czysta 50 gr. Jako że
podawano ją w lekko przemytych
„musztardówkach” nazwano ją
„gruźliczanką”. Gdzie niegdzie
- w Radomiu były bodaj dwa takie miejsca - ustawiano automaty z wodą sodowa. Jednorazowych kubków jeszcze nie było
w użyciu. Szklanki zaś przymocowane były do urządzenia za
7
WSH
Nr 23 • maj 2013
ta Kielska powitała zebranych,
wyjaśniając, że wymiana doświadczeń i prezentacja wyników
badań pozwoli na ukazanie problemów, które pośrednio łączą
się z tematem europeizacji. O intencji organizatorów mówiła doc.
dr Ewa Jasiuk, prorektor WSH
ds. studentów i rozwoju. Postarano się by spotkanie zgromadziło przedstawicieli różnych gałęzi
prawa, ale także osoby reprezentujące inne dziedziny nauki. Nie
tylko teoretyków, także praktyków. Ks. prof. Jan Śledzianowski,
analizując blaski i cienie współczesnej rodziny polskiej, zwracał
Podczas plenarnej sesji
Wybrane aspekty prawne, administracyjne i pedagogiczne tejże omawiali wybitni specjaliści z
Rosji, Ukrainy, Litwy, Białorusi,
Słowacji, Turcji. Wśród 93 prelegentów byli też przedstawiciele znamienitych uczelni polskich,
m.in. Uniwersytetu Śląskiego,
Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego
w Kielcach, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Sesji plenarnej towarzyszyły spotkania panelowe, podczas
których omawiano europeizację
jako czynnik napędzający zmiany w przepisach prawa, mówiono
o dialogu kultur w systemie europejskiej edukacji przestrzeni i o
podstawach kulturowych współczesnego systemu kształcenia w
państwach europejskich.
Europeizacja nie dla każdego znaczy to samo. Jest to wielopłaszczyznowy proces, rozwijający się w czasie, występujący w
wielu dziedzinach życia. Omawiano zatem jego znaczenie geograficzne, socjologiczne, prawne,
ekonomiczne, ale także polityczne. Rektor WSH doc. dr Elżbie-
Ks. prof Jan Śledzianowski mówił o polskiej rodzinie
Zaprezentowano najnowsze wydawnictwa WSH
uwagę na bezrobocie, jako najistotniejszy problem rodzin. Z
przytoczonych liczb wynika, że
24 proc. mężczyzn, ojców rodzin,
często wielodzietnych, opuszcza kraj w poszukiwaniu pracy
za granicą. W takim przypadku o
rozkład rodziny, jako podstawowej komórki społecznej, nietrudno . Pracy poza Polską szukają też
kobiety – matki. Problem „eurosieroctwa” staje się zagrożeniem
wychowawczym. Prof. Andrzej
Bałandynowicz z Uniwersytetu
Przyrodniczo- Humanistycznego w Siedlcach tłumaczył, że często resocjalizacja ogranicza się do
zasiłku. Prof. Mariusz Jędrzejko
dostrzegał uboczne skutki procesów integracyjnych, także związanych ze zdrowiem, bowiem
wzrosło spożycie alkoholu, nadmierne spożycie cukru, narastają problemy narkomanii. Plusem
europeizacji jest jednak to, że poznajemy świat w sposób rzeczywisty, bezpośrednio. Jeden z paneli warsztatowych w ramach
Radomskiej Akademii Rozwiązywania Problemów Wychowawczych dotyczył bardzo aktualnych
problemów wynikających z relacji
dzieci – multimedia.
(mad)
Jak manifestować - debata „instruktażowa”
pomocą solidnego kabla, bądź
łańcuszka. Automaty działały do
schyłku PRL-u. Gdy przyszła inflacja i zabrakło monet, przestały
funkcjonować, zardzewiałe wywieziono na złomowiska. W dni
upalne sprzedawano lody. Gdzie
im do dzisiejszych specjałów o wyrafinowanych smakach, ale sentymentalne wspomnienia pozostały.
Lody „Bambino”, albo „Pingwiny”, to marki popularne w latach
siedemdziesiątych. Gdy lodziarz
otwierał pudlo, jakie taszczył na
przerzuconym przez ramię pasku, w powietrzu unosiła się para.
Lodziarze odwiedzali odpusty i
wszelkiego rodzaju kiermasze. W
czasie majowych dni książki i prasy lodów sprzedawano najwięcej.
Lody w waflach pojawiły się niemal równocześnie, można je było
kupić w zielonych budkach, największym powodzeniem cieszyła się chyba ta na ul. Puławskiej
w Warszawie. W Radomiu latem
ciastka w cukierniach ustępowały miejsca lodom. Te waflowe nie
były tak mocno zamrożone, jak na
patykach i smakowały kolorowo...
W latach osiemdziesiątych XX
wieku pochody pierwszomajowe
stopniowo przekształcały się w
wiece uliczne. Czasami towarzyszyły im przemarsze, ale juz nie
tak masowe, jak wcześniej. Nie ma
już demonstrowania potęgi władzy, nie prezentuje się dokonań i
sukcesów produkcyjnych. Napojów wszelkiego rodzaju jest pod
dostatkiem, nie tylko dla normalnych śmiertelników, także dla wyczynowców, mięśniaków, dla tych
co chcą schudnąć i tych co przytyć.
W godzinach wieczornych na
ulicach i placach organizowane są koncerty zespołów młodzieżowych. Coraz częściej zapraszani są znani artyści. Do
majowych programów wkracza także sport i coraz większa popularnością cieszą się
biegi uliczne. Czegoś nam jednak żal... Może kiermaszów, na
których można było kupić tanią
książkę, albo wygrać los na loterii książkowej, może radosnego upojenia wiosną, a może po
prostu przyjacielskich spotkań
bez rozmów o polityce, bo dla
wielu pochód był pretekstem,
także by zaprosić dziewczynę
na wspólny spacer.
Jerzy Madejski
Wyższa Szkoła Handlowa wraz z Mazowiecką Komendą Wojewódzką Policji zorganizowały potrzebną społecznie debatę o bezpieczeństwie publicznym. Starano się odpowiedzieć na pytania postawione w temacie debaty – jak protestować, manifestować, nie zgadzać się ?
ba unikać konfrontacji i zapobiegać konfliktom. Powołane zostały
zespoły „antykonfliktowe”, które
podejmować będą dialog z demonstrującymi. Forum Młodych Prawa
i Sprawiedliwości reprezentował
Łukasz Mierzejewski. Dał przykład
ubiegłorocznej manifestacji w Radomiu w obronie telewizji TRWAM
i Radia Maryja , w której wzięło udział ponad dwa tysiące osób.
Gdy spokój, wulgarnym zachowaniem zakłóciło czterech mężczyzn,
Rektor WSH doc. dr Elżbieta Kielska, Mazowiecki Komendant Policji Rafał Batkowski
i dziekan wydziału Studiów Strategicznych i Technicznych WSH dr Michał Domagała
W konsultacjach wzięli udział
przedstawiciele Mazowieckiej Komendy Wojewódzkiej Policji zs. W
Radomiu, ale na podium zajęli też
miejsce przedstawiciele Młodzieży
Wszechpolskiej, Forum Młodych
Prawa i Sprawiedliwości w Radomiu, Forum Młodych Ludowców
Polskiego Stronnictwa Ludowego,
oraz Federacji Młodych Socjaldemokratów. Debatę poprowadził
dr Michał Domagała, dziekan wydziału Studiów Strategicznych i
Technicznych WSH. Pytana zada-
wane przez prowadzącego dotyczyły m.in. relacji między przedstawicielami Policji, a demonstrującymi.
Norman Czarnecki, przedstawiciel
Młodzieży Wszechpolskiej, mówił
iż organy powołane do zapewnienia porządku, często przekraczają
swoje uprawnienia.
Mazowiecki Komendant Wojewódzki Policji Rafał Batkowski
stwierdził że w Radomiu nie odnotowano takich przypadków.
- Powinniśmy rozmawiać zanim dojdzie do konfrontacji. Trze-
Miejsca na podium zajęli przedstawiciele młodzieży różnych ugrupowań politycznych
policja zdecydowanie oddzieliła
ich od grupy demonstrantów. Na
temat poszanowania praw manifestujących wypowiedział się mł.
insp. dr Zenon Romanek. Mówił o
monitowaniu wydarzeń, dodając że
obserwatorami są także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw
Człowieka.
W czasie dyskusji poruszano
sprawę zbyt agresywnych interwencji i używania w pochodzie pierwszomajowym symboli totalitarnych
systemów np. sierpa i młota.
Glos zabrał także dowódca II
Ośrodka Lotniczego w Radomiu
płk pil. dr Adam Ziółkowski, przybliżając zebranym kwestie bezpieczeństwa w trakcie Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air
Show.
J. Madejski
8
Lekcje muzyki
Elvisa
MUZYKA
Literatura zakwitła na wiosnę
Któż z nas nie pamięta wielkiego przeboju „You’re My Heart, You’re My Soul” z repertuaru Modern Talking. Dwóch miłych panów zza Odry poruszyło dyskoteki całej Europy, a dziewczyny natychmiast powiesiły sobie nad łóżkami plakat długowłosego
Thomasa Andersa, wokalisty zespołu. Mało kto wówczas zdawał sobie sprawę, że głównym motorem grupy jest stojący obok,
niebieskooki blondyn z gitarą, Dieter Bohlen.
Za nami 36. Radomska Wiosna Literacka. Mimo finansowej mizerii w kulturze – bardzo udana.
Dieter – The Hitmaker
Autor niezliczonej liczby hitów, producent, aranżer i juror talent show. A może jednak hochsztapler i nastawiony wyłącznie na zarabianie pieniędzy człowiek? Zapraszam do tekstu na temat jednego z najbardziej znanych producentów
niemieckiej muzyki pop Dietera Bohlena.
Dieter Günther Bohlen, syn
Hansa i Edith. Urodził się 7 lutego
1954 w Berne k. Oldenburga. Jego
ojciec pracował w branży budowlanej i marzył o tym, aby syn poszedł
w jego ślady. Młodzieniec jednak
miał inne plany. Pokochał muzykę
tak bardzo, iż nie widział dla siebie miejsca na budowie. W szkole
nie był wybitną jednostką. Bardzo
przeciętny uczeń, który często popadał w konflikty z nauczycielami
– tak pokrótce można by scharakteryzować młodego Dietera. Z rodzicami również nie dogadywał się
najlepiej. Przeszkadzało im m.in.
to, że był leworęczny. Nie słuchał
się nauczycieli, wpadł w złe towarzystwo, a nawet eksperymentował
z miękkimi narkotykami. Taki stan
rzeczy sprawił, że rodzice postanowili wysłać go do szkoły z internatem w Osnabrück. Brak wolnego czasu i warunków do wygłupów
wpłynął na jego stosunek do nauki,
dzięki czemu udało mu się skończyć szkołę i dostać na studia ekonomiczne na uniwersytecie w Getyndze.
W międzyczasie napisał swoją pierwszą piosenkę „Viele Bomben Fallen”. Zapoczątkowała ona
okres intensywnej pracy muzyka, podczas której miał on napisać 200 utworów. Na studiach
Dieter udzielał się również w grupach Mayfar, Aorta i Da Capo. W
1978 roku, 24-latek poznał Holgera Garbodena, z którym stworzył
duet Monza. Panowie nagrali dwa
single – „Hallo Taxi Nummer 11”
oraz „Heisse Nacht in der City”,
które nie odniosły większego sukcesu. Dieter jednak nie poddawał
się, wysyłając swoje kompozycje do
różnych wytwórni. Niestety i tutaj
nie spotkał się z ciepłym odzewem.
Pocieszeniem dla niego był jednak
fakt, że zbliżał się czas rozdania
dyplomów, a u jego boku trwała poznana w pobliskiej dyskotece, Erika Sauerland (jego przyszła żona).
8 listopada 1978 roku odebrał dyplom i miał już zagwarantowaną
pracę jako doradca inwestycyjny,
kiedy nagle otrzymał propozycję
współpracy od przedstawiciela wy-
twórni Intersong. Dieter nie odmówił i zgodził się pisać 36 piosenek
na miesiąc. Wraz z żoną przeprowadzili się do Hamburga, gdzie w
1979 roku rozpoczął pracę kompozytora. Wśród artystów, dla których pisał byli m.in. Achim Thiele,
Norman Sanders, Bernhard Brink
oraz Ricky King. Równolegle występował solo pod różnymi pseudonimami (Steve Benson, Ryan Simmons, David Bernhardt, Marcel
Marcello). Prawdziwy sukces miał
jednak dopiero nadejść.
W 1983 roku poznał 20-letniego Bernda Weidunga, znanego jako
Thomas Anders. Tak bardzo zachwycił się jego głosem, że postanowił nawiązać z nim współpracę,
której efektem było 5 singli. Brak
większego sukcesu nie zniechęcił
jednak tej dwójki i postanowili zająć się projektem, w ramach którego mięli wykonywać anglojęzyczne
utwory. Tak powstał duet Modern
Talking. „Cheri, Cheri Lady”, „Brother Louie”, „Geronimo’s Cadillac”
czy wcześniej wspomniany „You’re
My Heart, You’re My Soul” stały się
wielkimi przebojami, a niemiecki
duet zyskał ogromną sławę. Mimo
to konflikty wewnętrzne doprowadziły do rozpadu zespołu w 1987
roku. Dla Dietera nie było to jednak problemem. Powołał do życia
nową grupę Blue System oraz powrócił do tego, co wychodziło mu
najlepiej – pisania piosenek dla innych artystów. Efektem owej inicjatywy była współpraca m.in. z
Chrisem Normanem (ex-wokalista Smokie), Bonnie Tyler, Dionne
Warwick (wspólny singiel „It’s All
Over”) czy C.C. Catch. Blue System
również radziło sobie całkiem nieźle. Single takie jak „My Bed Is Too
Big”, „Under My Skin”, „Dr Mabuse” czy „Laila” odniosły spory sukces na listach przebojów, zaś wraz z
wkroczeniem w nowe dziesięciolecie, Dieter zajął się produkcją muzyki tanecznej, powołując do życia takie projekty jak m.in. Hit The
Floor czy Major T. Współpracował
również z boysbandem Touche, dla
których napisał i wyprodukował
kilka piosenek. Żaden z tych projektów nie odniósł jednak takiego
sukcesu jak Modern Talking. Brak
większych osiągnięć zmobilizował
Bohlena i Andersa do odnowienia
współpracy. Obaj panowie spotkali się w 1998 roku, by reaktywować
zespół. Mimo ponownego sukcesu na rynku muzycznym, w 2003
roku grupa definitywnie zakończyła działalność. Dieter został jurorem w niemieckim Idolu (produkował płyty dla finalistów konkursu)
oraz Mam Talent. Współpracował
także w młodą wokalistką Millane Fernandez oraz finalistą Idola,
Markiem Medlockiem (współpraca
trwa do dziś).
Dieter Bohlen to postać bardzo
kontrowersyjna. Mimo licznych hitów na koncie, wielu producentów,
w tym sam Frank Farian (Boney M,
La Bouche, No Mercy) zarzuca mu
brak talentu i oryginalnej twórczości, a sukcesy muzyka przypisuje jego współpracownikom (Dieter
przez długi czas współpracował z
producentem i inżynierem dźwięku
Luisem Rodriguezem). Sam Bohlen
znany jest jako konfliktowy człowiek. Wśród sprzeczek rozstał się z
Thomasem Andersem i C.C. Catch,
którym zarzucał brak profesjonalizmu .W swojej biografii „Nic, tylko prawda” nie zostawił na nich
suchej nitki, stawiając się na pozycji „impresario”, skrzywdzonego przez rozkapryszone gwiazdki.
W odpowiedzi na zarzuty Dietera,
pojawiło się wiele niepochlebnych
opinii ze strony dawnych przyjaciół. Miały one sugerować jakoby
Bohlen był skąpym egoistą, który źle traktował swoje kobiety i nie
miał czasu dla dzieci. Wielokrotnie
zarzucano mu również tworzenie
wyłącznie dla pieniędzy. Niezbyt
lubiany w branży muzyk nie traci
jednak poczucia humoru na swój
temat i działa dalej. Choć nie produkuje już takich hitów jak dwie
dekady temu, nadal pozostaje nadzieja, że być może kiedyś powróci
do starych nawyków i stworzy coś
na miarę nieśmiertelnego „You’re
My Heart, You’re My Soul”.
9
K U LT U R A
Nr 23 • maj 2013
Zespół: Modestep
Tytuł: „Evolution Theory”
Wytwórnia: A&M Records
Rok wydania: 2013
Kiedy coś trafia „na salony” to
zazwyczaj traci w oczach pierwotnych odbiorców. Tak było m.in. z
dubstepem, który według podstawowych założeń miał być stricte
undergroundową, mroczną formą
połamanej muzyki elektronicznej.
Tymczasem stał się synonimem
zgrzytliwych brzmień, które wkradły się do świata komercyjnego,
zdobiąc niektóre utwory pop i dance. Byli mimo wszystko i tacy, którzy potrafili to umiejętnie wykorzystać, tworząc coś oryginalnego
i interesującego. Do takich postaci
zaliczam właśnie chłopaków z Modestep.
Czwórka Brytyjczyków połączyła to, co współczesna młodzież
lubi najbardziej – dubstep, chwytliwe wokale i rockowego powera. Dla nastolatków mogą być bardziej taneczną wersją Linkin Park
lub przedłużeniem Pendulum, a
to ze względu na połączenie niemal popowego śpiewu z gitarami i
połamanymi beatami. Ryzykowne
stwierdzenie? Z pewnością, ale wystarczy choć raz przesłuchać płyty zespołu, aby znaleźć podobieństwo.
Oficjalnie imprezę zainaugurowało w sobotę 13 kwietnia otwarcie
wystawy „Format maksymalny A4”,
prezentującej dorobek współczesnych radomskich twórców. Zebrano
niemalże 100 prac 56 artystów.
Właściwa Wiosna Literacka rozpoczęła się 15 kwietnia spotkaniem z
Maciejem Jemiołem, siedemnastoletnim uczniem II LO im. Marii Konopnickiej w Radomiu i autorem powieść
dla młodzieży „Dzienniki gracza”.
Potem o swojej książce o Jacku Malczewskim „Malczewski. Obrazy i
słowa” opowiadała Dorota Kudelska. Następnego dnia odbyło się spotkanie z Zenonem Gierałą, autorem
„Baśni i legend ziemi radomskiej”, a
później z prawdziwą gwiazdą świata
literatury - Tomaszem Łubieńskim,
pisarzem, dramaturgiem, wybitnym
krytykiem literackim i tłumaczem.
Do Radomia przyjechał on promować swoją pierwszą w dorobku powieść „Turnus”.
Jednak najwięcej fanów literatury przyciągnęła wieczorna promocja
nowego zbioru 30 krótkich opowiadań Marcina Kępy „Twierdza Radom” z ilustracjami Mateusza Kamieńskiego. Ten sam duet wydał już
wcześniej „Paczkę Radomskich” i
podczas spotkania nie obyło się bez
porównań obu zbiorów.
- „Twierdza Radom” jest bardziej
mroczna, poważna. Mniej tu tworzenia legendy miasta, są nowe wątki, poruszające ogromne problemy
Radomia. Ale nie jest tak, że w tych
opowiadaniach występuje tylko „syf,
złość, bieda”. Owszem, chciałem
zwrócić uwagę na degradację Radomia, m.in. jego XIX- wiecznej zabudowy, ale są w tym zbiorze również
opisy miejsc magicznych – tłumaczył
Kępa.
- Taką książką, takimi opisami
trudno promować nasze miasto... mówiła prowadząca spotkanie Ilona
Michalska-Masiarz z MBP.
- Takie mocniejsze uderzenie to
moje upomnienie się o Radom – odpowiadał na to Kepa. - Ja cały czas
wierzę, że słowo może zmieniać rzeczywistość. Ja chcę, żeby radomianie
się swoim miastem przejęli i żeby zaczęli o nim inaczej myśleć. Wizja Radomia jest w „Twierdzy...” bardziej
szczera niż w „Paczce...”, ale nie jest
całkiem czarna. Ja tez zachęcam radomian, żeby zaczęli po naszym mieście spacerować, żeby zaczęli uczestniczyć w przestrzeni publicznej.
Zarówno Kępa, jak i Mieczysław
Szewczuk, autor posłowia, zwracali
też uwagę, że „Twierdza Radom” to
przede wszystkim nie folder o Radomiu, ale literatura.
- To pozycja dla tych, którzy znajdują frajdę w czytaniu w ogóle. W
„Twierdzy...” zawarłem nawiązania i
kryptocytaty z Kaczmarskiego, Bia-
Klasztor w albumie
Najcenniejszy radomski zabytek - klasztor oo. Bernardynów - doczekał się pierwszego
opracowania albumowego. Stworzyli je ks. Michał Krawczyk i znany radomski fotografik
Wojciech Stan.
Widać to najbardziej w utworach
„Sunlight” i „Praying For Silence”. Mocniejsze uderzenie mamy w
„Show Me A Sign” czy „Freedom”,
gdzie metal zderza się z dubstepem.
Brytolom nie obce jest także flirtowanie z dobrem narodowym w
postaci grime’u („Another Day”,
„Burn”), jednak najbardziej zaskakują w tytułowym numerze. Jawi
nam się tu bowiem mieszanka r&b
z mocno zakręconym dubstepem.
Początek nastrojowy nie zwiastuje takiej zmiany brzmienia, jaką tu
otrzymujemy. W podobne tony biją
w „Bite The Hand” i „To The Stars”.
To, co nastrojowe i zmysłowe miesza się tu z tym, co hardkorowe i
połamane, a taki kontrast wprost
uwielbiam.
Płyta zasługuje na porządną
czwórkę i chociaż chłopaki z Modestep nie kupili mnie całkowicie,
liczę na rekompensatę w postaci
kolejnego krążka.
Elvis Strzelecki
łoszewskiego, Szulca, Prusa i oczywiście Gombrowicza, o którym zresztą są tu osobne opowiastki – mówił
Kępa.
W środę 17 z radomianami spotkał
się Zbigniew Kruszyński, pisarz urodzony w Radomiu, który w latach 80.
był działaczem Solidarności, za co
został internowany. Po uwolnieniu
wyemigrował do Szwecji. Jest autorem powieści i zbiorów opowiadań:
„Schwedenkräuter”, „Szkice historyczne”, „Na lądach i morzach”, „Powrót Aleksandra” i „Ostatni raport”.
Zdobył wiele nagród, był nominowany do nagrody Nike, Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.
O zabójstwie i historii
20 lat temu pochodzący z Radomia Janusz Waluś zabił w
RPA Chrisa Maniego, czarnoskórego polityka, walczącego
z apartheidem. Opowiada o tym wydana właśnie książka
„Zabić Haniego. Historia Janusza Walusia” Michała Zichlarza.
działalności mnichów. Miejsce bez
ludzi nie przemawia w sposób wystarczający. A klasztor to cały czas
żywe miejsce kultu - podkreślał autor tekstu ks. Michał Krawczyk. - To
wydawnictwo to hołd dla pokoleń
zakonników. Radomianie mieli pewien dług wobec nich.
- Cieszę się, że wypełniliśmy pewną lukę. Ja na zdjęciach chciałem pokazać to, czego nie widać, kiedy jest
się w kościele. Album tematu nie wyczerpał. Ale powinny być następne podsumował Wojciech Stan.
KLASZTOR
Książka „Bernardyni radomscy.
Zarys dziejów” zawiera rys historyczny działalności bernardynów od
fundacji klasztoru w 1468 roku, aż do
dnia dzisiejszego. Wojciech Stan dokonał pełnej dokumentacji fotograficznej budynku, ale też znajdujących
się tu skarbów, np. XVII-wiecznych
monstrancji. Co ciekawe na fotografiach znalazły się też fragmenty zbiorów biblioteki klasztornej, która liczyła sobie ok. 2 tysięcy woluminów.
Niestety, po kasacie klasztoru po powstaniu styczniowym księgi trafiły
do Sandomierza, gdzie znajdują się
do dzisiaj. Jednak album pokazuje,
że w radomskim klasztorze przechowywano np. antyfonarz i psałterz z
XVII wieku. Był też rękopis „Bogurodzicy”!
Podczas promocji albumu w Miejskiej Bibliotece Publicznej gwardian
klasztoru o. Antoni Maciejowski
przypomniał o znaczeniu klasztoru
w historii Radomia, zwłaszcza o jego
świetnej karcie podczas powstania
styczniowego.
- Tytuł albumu jest celowy. Książka opowiada o dziełach sztuki, walorach architektonicznych, ale też o
W XIV wieku bernardyni zostali sprowadzeni do Polski przez króla
Kazimierza Jagiellończyka. Radomski klasztor był piętnastym z kolei w
Polsce. Miejsce pod jego budowę zostało wyznaczone w 1468 roku, a w
kolejnym zostało zatwierdzone przez
biskupa krakowskiego. Początkowo
kościół i klasztor były drewniane. Murowany kościół i klasztor został wzniesiony w kilku fazach. Bernardyni sami
wybudowali cegielnię w której wypalali gotyckie cegły - „palcówki”. Murowany korpus kościoła powstał pod
koniec XV wieku.
AKA
Ostatni dzień 26. Radomskiej Wiosny Literackiej również przyniósł ciekawe spotkania. Pierwsze z Wasylem
Słapczukiem, jednym z najbardziej
znanych pisarzy ukraińskich, autorem książek dla dzieci, rozpraw krytycznych o współczesnej poezji, powieści, zbioru opowiadań, 16 tomów
poetyckich. I wreszcie kolejny silny
radomski akcent – Robert Utkowski,
znany poeta i jednocześnie dziennikarz, autor tomów poezji „Fluktuacje”
i „Czarna taksówka”, zaprezentował
wystawę prac, łączących wiersze z
prowokacyjnymi i prowokującymi do
myślenia zdjęciami.
RED
„Ta historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej. Więcej, mogło jej w ogóle nie być. A jeżeli już, to bez polskiego emigranta Janusza Walusia w roli
głównej. Być może dziś byłby dobrze
prosperującym biznesmenem gdzieś
na antypodach, a nie więźniem z numerem identyfikacyjnym 936161101,
odsiadującym wyrok dożywocia w
Central Correctional Centre w Pretorii...”- tak Zichlarz rozpoczyna swoją
książkę, dobrze i z reporterskim nerwem. I z tego poziomu nie schodzi.
Do politycznego zabójstwa doszło
10 kwietnia 1993 roku. Wspólnikiem
Polaka był wysoko postawiony członek
Partii Konserwatywnej w RPA. Po zabójstwie udało się zażegnać rodzący się
konflikt, a rok później Nelson Mandela został pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA.
Gdy pisze się reportaż o Afryce, nie
sposób uciec od porównań z mistrzem
gatunku Ryszardem Kapuścińskim.
Zichlarz wypada tu zaskakująco dobrze. Udaje mu się opowiedzieć złożoną historię konfliktu rasowego w RPA
i jednocześnie przedstawić los polskiego emigranta, który w 1981 roku
przybył z Polski do Afryki i próbował
utożsamić się z porządkami w nowej
ojczyźnie. Autor opowiada też o kulisach zamachu, rosnącej legendzie
Chrisa Maniego, dramacie Walusia,
skazanego na karę śmierci, zamienioną potem na dożywotnie więzienie.
Zichlarz korzysta z dokumentów, w
tym IPN, relacji świadków, gazetowych wycinków. Dwukrotnie rozmawiał w więzieniu z samym Walusiem.
Śledzi życie, urodzonego w Zakopanem mężczyzny, który w Radomiu
mieszkał przy ul. Miłej i pracował jako
szlifierz w Pracowni Szkieł Ozdobnych w Kozienicach. Opowiada o jego
staraniach o paszport w PRL-owskiej
Polsce, o tym jak udaje mu się wyjechać, jak sobie radził na nowej ziemi i
jak doszło do tego, że zabił.
AKA
10
ROZMAITOŚCI
RANKING LOKALI
GASTRONOMICZNYCH
Restauracja Olivio
„Strzelaj pan. Mało ma pan ludzi na sumieniu”
Już od ponad siedemdziesięciu lat w ostatnich dniach kwietnia w trzydziestu szkołach na terenie całej Polski, organizowane są dni patrona, majora
Henryka Dobrzańskiego – Hubala. Zginął pod Anielinem 30 kwietnia 1940 roku, jako ostatni żołnierz kampanii wrześniowej, z bronią w ręku. Zgodnie
z przysięgą, munduru nie zdjął, broni nie złożył.
Od jakiegoś czasu przy ul. Żeromskiego działa – i stara się trzymać klasę - restauracja Olivio, oferująca przede wszystkim dania kuchni włoskiej. Choć
karta dań otwiera się na większą część Europy...
Oferta Olivio rzeczywiście jest
bardzo bogata. Menu stara się objąć
swoim zasięgiem basen Morza Śródziemnego i iść jeszcze trochę na północ. Z przystawek na przykład (w cenach od 9 do 22 zł) można wybrać
choćby najprostszą – marynowane
oliwki albo bruschettę z pomidorami i bazylią. Apetyt może nam zaostrzyć pasztet z wątróbki drobiowej, serwowany z grzankami i sosem
jabłkowym lub roladki z bakłażana z
pikantnym salami, kozim serem i sosem z czerwonego pesto. A może po
prostu wołowy tatar lub carpaccio?
Jak przystało na przedstawiciela
kuchni włoskiej, w Olivio zabraknąć
nie może past (ceny: od 16 do 24 zł).
Jest prosta spaghetti aglio, jest obowiązkowa lasagna bolognese. Ale
też pappardelle z kurczakiem, z łososiem, ze szpinakiem i gorgonzolą. Najdroższe spaghetti z owocami
morza.
Przejdźmy do dań głównych. Naj-
pierw drób ( w cenach od 22 do 34 zł).
Pierś z kurczaka w kremowym sosie
chilli z ziemniakami z rozmarynem
i marchewką? Brzmi nieźle. Równie
dobrze, jak pierś smażona z szynką
parmeńską i szałwią, roladki z piersi
indyka faszerowane szpinakiem z sosem z sera Pecorino, pieczone udko
kacze w sosie wiśniowym, czy pierś
Urząd zwierzakom
Urząd Miejski w Radomiu uruchomił nową stronę internetową, która ma pomóc właścicielom zwierząt w pielęgnacji
i wychowywaniu ich pupili. Portal ma też zachęcić mieszkańców Radomia do adopcji kotów i psów.
Strona www.zwierzeta.radom.
pl powstała dzięki współpracy magistratu ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt i Strażą Miejską. Z czasem serwis będzie się
rozbudowywał i internauci znajdą
tu wiele porad weterynarzy czy treserów, np. jak pielęgnować swojego
pupila, jakie choroby mogą go dotknąć, gdzie i jak zwierzę może być
leczone, jakie zachowania zwierząt powinny nas niepokoić. Można tu też zamieszczać informacje o zaginionych czworonogach.
Straż Miejska będzie regularnie zamieszczać zdjęcia i opisy porzuconych lub zaginionych zwierząt, które Ekopatrol przetransportował do
schroniska. To może ułatwić zidentyfikowanie właściciela i oddanie
mu pupila. Władze miasta liczą też,
że dzięki nowej stronie radomianie
będą adoptować więcej zwierząt. A
jest to tym bardziej potrzebne, że
schronisko jest przepełnione.
Mieszkańcy Radomia mogą teraz za darmo przesyłać zdjęcia i
informacje o zaginionych zwierzętach na adres zwierzeta@
umradom.pl.
Jak informuje Straż Miejska, jej
Ekopatrol w 2012 roku interweniował ponad 900 razy. W tym roku
strażnicy zajmowali się zwierzętami już ponad 300 razy. Problemy z porzuconymi lub zaginionymi
zwierzętami w Radomiu narastają. Dlatego strażnicy, jak i obrońcy
zwierząt apelują do mieszkańców
naszego miasta, by decyzje o zakupie zwłaszcza psa, była przemyślana. Wielu właścicieli po jakimś
czasie po prostu nudzi się swoim pupilem i go wyrzuca. To niepoważne i
nieludzkie.
RED
w cieście francuskim (34 zł). Jest też
wątróbka smażona z boczkiem i cebulą (25 zł), grilowany rostbef z sosem z zielonego pieprzu (29 zł) oraz
grilowany rostbef z pikantną salsą
pomidorową (33 zł).
Jeśli mówimy o kuchni śródziemnomorskiej, nieporozumieniem byłoby pominąć owoce morza. W Olivio
za 29 zł zjemy dorsza z sosem chorizo, solę w szafranowym sosie, pstrąga pieczonego pod skorupką z parmezanu. Droższe będą np. smażone
kreweteki black tiger z sosem z suszonych pomidorów, chili i brandy
(44 zł).
A jeśli przyszliśmy tylko na lekki lunch, restauracja oferuje także
sałatki (w cenach od 18 do 22 zł) – z
kurczakiem, indykiem, kozim serem i
orzechami, polędwiczką wieprzową.
W Olivio są też zestawy dla dzieci,
np. zupa pomidorowa z makaronem
i panierowane paski z piersi kurczaka ze sprężynkami ziemniaczanymi
kaczki z sosem pomarańczowym.
Jeśli nie lubimy uskrzydlonych
dań, wybrać możemy po prostu wieprzowy sznycel panierowany (22
zł), albo – co brzmi lepiej - pikantne żeberka podawane z cebulowym
chutney i puree czosnkowo ziemniaczanym (24 zł). Lub polędwiczkę pieczoną z farszem grzybowym
R
E
K
L
A
11
HISTORIA
Nr 23 • maj 2013
za 15 zł. Są i desery, szeroki wybór
napojów, alkoholi, koktajli. Restauracja stara się przyciągać klientów
promocjami. Np. wybrane dania od
poniedziałku do piątku przed godz.
15 można zamówić o 25 procent taniej (np. biały krem z warzyw zjemy
za 7,50, a nie za 10 zł, a tagliatelle z łososiem za 14.25 zamiast za 19 zł). Lokal oferuje też gotowe zestawy, np.
kolację dla dwóch osób i dwa kieliszki wina za 96 zł (w menu do wyboru:
zupa zimowa z ciecierzycy i chorizo,
zupa dnia lub gravlax; tagliatelle ze
stekiem pieprzowym, kurczak w papilotach, żeberka pieczone lub sola
w sosie szafranowym; na deser tiramisu, krem brule lub lody; mdo tego
espresso lub herbata)
W sezonie Olivio otwiera swój
ogródek. Jest też sala dla palących.
Lokal jest czynny od niedzieli do
czwartku w godz. 12 – 22, a w piątki i
soboty w godz. 12 –23.
AKA
M
A
W pobliżu tej rocznicy dyrekcja Zespołu Szkół Zawodowych
im. Hubala w Radomiu i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Łodzi, organizują w lesie
pod Anielinem uroczystość dla
uczniów i leśników. Uczestniczą w niej uczniowie szkół podstawowych i średnich. Leśnicy i
kombatanci. Nie ma tu miejsca
na politykę, tak powszechną na
innych uroczystościach i w życiu codziennym. Jest to czas zadumy, refleksji i modlitwy w intencji tych, którzy oddali życie za
Ojczyznę.
żeby nie nazwać ich paszkwilami, pod znamiennymi tytułami:
„Wańkowiczowska obrona Częstochowy”, „Warchoł, szaleniec,
czy święty?”, „Obalmy fałszywą
legendę”, „Legenda i prawda o
majorze Hubalu”. W 1960 roku
Ryszard Matuszewski, w „Wańkowiczowskiej obronie Częstochowy” pisał: „(...)protest musi
trystycznej, a nie opracowania
naukowego, sporządzonego np.
przez Główną Komisję Badania
Zbrodni Hitlerowskich. Nie ma
w tych opracowaniach słowa o
setkach spalonych wsi i tysiącach
ofiar spowodowanych działalnością Hubala. Owszem jest mowa
o pacyfikacjach i ponad 700 osobach rozstrzelanych podczas
„Hubal – pomost
między Wrześniem a GL”
W pierwszych latach po wyzwoleniu przedstawiano majora
Hubala jako przykład przeciwstawienia się kapitulującej sanacyjnej armii. Większość jego
oddziału stanowili chłopi, więc
był doskonałym przykładem dowódcy pierwszego po wrześniowej klęsce „chłopskiego” wojska.
Przyklejono mu miano „ostatniego żołnierza i pierwszego
partyzanta”. Czy słusznie? Dziś,
trudno się z tym zgodzić. Major Dobrzański był zastępcą dowódcy 110 zapasowego pułku kawalerii. Dowódcą tego pułku był
podpułkownik Jerzy Dąbrowski, który ogłaszając żołnierzom
swoją decyzję o rozwiązaniu oddziału, powiedział również, że
wraca na Wileńszczyznę i tam,
na zapleczu bolszewików, będzie
tworzył partyzantkę. Właśnie z
tych względów, po wyzwoleniu
nie mógł być „ogłoszony” pierwszym partyzantem i najzwyczajniej w świecie wymazano go z
historii. To właśnie z majora Hubala uczyniono „pomost” między wrześniem a Gwardią Ludową. I niestety przez wiele lat to
określenie funkcjonowało, mimo
licznych protestów. Zanim powstała GL, od dawna funkcjonowała „Chłostra” czyli „Chłopska
Straż”, później przemianowana
na Bataliony Chłopskie”. Istniał
oddział Andrzeja Jasińskiego,
który po śmierci dowódcy przyjął miano „Jędrusiów”.
Atak na Wańkowicza
Losy legendy majora Hubala
prawdopodobnie potoczyłyby się
zupełnie inaczej, gdyby nie opisał ich sanacyjny dziennikarz,
korespondent armii generała Andersa Melchior Wańkowicz. W
czasach kiedy ukazała się na polskim rynku jego opowieść, „Hubalczycy”, mieliśmy już sporą
rzeszę socjalistycznych dziennikarzy, których zabolał triumfalny powrót Wańkowicza. Nie mając innej możliwości, rzucono
się na jego opowieść gloryfikującą sanacyjną armię i jednego z
jej żołnierzy. Powstały artykuły,
Scena z filmu „Hubal” w której padają słowa: „Strzelaj Pan. Mało ma Pan ludzi na
sumieniu”
budzić niekiedy ideowa beztroska kronikarza, który na kanwie
narodowej martyrologii preparuje po prostu polski okupacyjny „western”. Takim okupacyjnym westernem jest najbardziej
prowokująca z wydanych w kraju
książek Wańkowicza – „Hubalczycy”. Już z tego co podaje sam
Wańkowicz wynika wyraźnie,
że Hubal, twórca pierwszej partyzantki na ziemiach polskich
po wrześniu 1939 r., był bohaterem szczególnego pokroju. Samowolnie i wbrew rozkazom dowództwa podziemia prowadził tę
partyzantkę w warunkach narażających ludność na represje niewspółmierne z wojskowymi celami, które mógł osiągnąć. Dla
fasonu nie pozwalał żołnierzom
swoim się rozmundurować. Jego
działalność okupiona została
setką spalonych wsi i tysiącami
niepotrzebnych ofiar. (...) Czytelnik, który spędził lata okupacji w kraju, lub który miał możność czytania książek będących
rzetelnym i pogłębionym rozrachunkiem z okupacją, (...) przeciera oczy ze zdziwienia. Opisy
odległych planet w powieściach
Lema wydają się bardziej prawdopodobne niż ta fantastyczna
opowieść, z której wynika, że
zimą r. 1939-40 kilkunastu ułanów w górach Świętokrzyskich
potrafiło rozbroić kilkutysięczne oddziały niemieckie, w której (...) trupy Niemców kładą się
pokotem, podczas gdy nasi wychodzą bez szwanku lub z jednym rannym.” Matuszewski nie
tylko ośmieszał, to co napisał
Wańkowicz, ale wręcz podważał
samo istnienie oddziału. I nikomu nie przeszkadzało, że robił
to na podstawie opowieści bele-
„Hubalowskich pacyfikacjach”.
Nazwą tą, określił te pacyfikacje
sędzia Andrzej Jankowski.
„Hubal” na
srebrnym ekranie.
Był to film na który czekali
wszyscy od lat. Czy spełnił oczekiwania widzów, w tym licznie
w czasie wojny karany był śmiercią. Film jest typowym kinem akcji, więc co chwila coś się dzieje, co chwila oddział potyka się z
Niemcami. W rzeczywistości, od
pierwszej walki, pod Wolą Chodkowską na ziemi radomskiej, do
bitwy pod Huciskiem niedaleko
Przysuchy, minęło pięć miesięcy, prawie bez jednego wystrzału. Co w tym czasie robił major
Hubal? I tu właśnie jest problem,
który wielu skrupulatnie pomija
w swoich rozważaniach. Ten pięciomiesięczny okres, to był czas
w którym Hubal budował konspiracyjną organizację Okręg Bojowy Kielce. Nie ma po niej śladu
w żadnym opracowaniu naukowym. Chyba, że tym, które szerzej traktuje działalność Hubala. Na żądanie SZP major Hubal
przekazał zbudowaną przez siebie organizację Okręgowi ZWZ
Kielce. Tymczasem, zacytujmy
jeszcze raz Matuszewskiego:
„Samowolnie i wbrew rozkazom dowództwa podziemia prowadził tę partyzantkę w warunkach narażających ludność na
represje niewspółmierne z wojskowymi celami.”
Ani słowa o konspiracji i podporządkowaniu się już w grudniu 1939 roku władzom ZWZ.
Oddział do lutego 1940 roku
liczył około 20 żołnierzy i
wstrzymywał się od jakichkolwiek działań zbrojnych, by nie
narażać ludności cywilnej. Dopiero od początku lutego zaczął zwiększać swój stan osobowy i to na żądanie organizacji z
Ryszard Filipski jako Hubal w filmie Bohdana Poręby
żyjących jeszcze wtedy hubalczyków? Po części, tak. Wielu z nich
cieszyło się, że taki film w ogóle
powstał. Inni krzywili się, ale w
sumie zgadzali się z pozostałymi.
Krytycy, w przeciwieństwie do
widzów, nie pozostawiali na nim
suchej nitki. Negowali wszystko,
od fabuły, po głównego bohatera
i odtwórcę głównej roli, Ryszarda Filipskiego.
Ale i sam film zawiera wiele elementów, które powtarzają
fałszywą legendę. Już na samym
początku przyszły major Hubal buntuje się przeciw dowódcy. Taki bunt, w obliczu wroga,
Tomaszowa Mazowieckiego. W
tym właśnie czasie „ukryto” zagrożonych aresztowaniem ponad
100 działających w konspiracji
byłych wojskowych. Do połowy
marca oddział zwiększył się do
stanu 250 żołnierzy, ale na rozkaz komendanta ZWZ Okręgu
Łódź z 13 marca, o skadrowaniu,
zmalał do 70 osób.
Przytoczmy na zakończenie
ostatnie słowa, które padają z
ekranu, tuż przed sceną śmierci
majora Hubala. Widz po dwóch
godzinach filmu, raptem obudzony zostaje słowami: „Strzelaj
pan. Mało masz pan ludzi na su-
mieniu”. Tak autorzy podsumowali swoje dzieło. Zgadzając się
z krytykami działalności Hubala
i nie pozostawiając odbiorcy wyboru, kto właściwie jest winien,
pacyfikacji wsi.
Przypomnijmy sobie jednak,
że każda akcja partyzancka,
„niewspółmierna do osiągniętych celów wojskowych”, tak na
wsi jak i w mieści, spotykała się z
odwetem niemieckim. Warszawski zamach na Franza Kutscherę,
spowodował śmierć około 500
osób. Każda akcja zbrojna, obojętne, którego oddziału partyzanckiego, oznaczała śmierć dla
zakładników.
Jednak jedynie majora Hubala,
uczyniono głównym odpowiedzialnym za pacyfikacje, których
w czasie wojny było setki. I tylko tych kilka przeprowadzonych
wiosną 1940 roku, dla odróżnienia ich od pozostałych, zyskało
osobne miano, „Pacyfikacji Hubalowskich”.
O czym się milczy
Jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik w „Pacyfikacjach
Hubalowskich”, który się najczęściej pomija. Friedrich Wilhelm Krüger, dowodzący tymi
akcjami, Wyższy Dowódca SS
i Policji w Generalnym Gubernatorstwie (od 1939 do 1943),
pełnomocnik Heinricha Himmlera do spraw umocnienia niemieckości w Generalnym Gubernatorstwie. Odpowiedzialny
za masową eksterminację Żydów polskich, w szczególności
za utworzenie gett oraz masową
eksterminację Żydów w obozach
zagłady Treblinka, Bełżec i Sobibór (tzw. Operacja Reinhard).
Nadzorował także likwidację
getta warszawskiego. Ponosi
odpowiedzialność za terror stosowany wobec cywilnej ludności polskiej, w tym za Akcję AB,
masowe egzekucje, „akcje pacyfikacyjne” czy umieszczanie
Polaków w obozach koncentracyjnych. Kierował także akcją
przesiedleńczą na Zamojszczyźnie, gdy wysiedlono 110 tysięcy
ludzi, przygotowując obszar pod
niemiecką kolonizację. Liczbę
ofiar jego działalności należy liczyć w miliony (w samych obozach zagłady podczas Operacji
Reinhard zginęło ok. 1,7 miliona osób).
O tym człowieku, i jego zbrodniczej działalności w czasie
okupacyjnej, zapominają krytycy, główną winę przypisując
Hubalowi. Dodajmy jeszcze, na
zakończenie, że Friedrich Wilhelm Krüger, mimo, że przeżył
wojnę, nigdy nie stanął przed
jakimkolwiek sądem. Po kapitulacji popełnił samobójstwo w
górnej Austrii, 10 maja 1945 r.
Również i inni dowódcy oddziałów pacyfikujących wsie wiosną
1940 roku nie zostali osądzeni.
Jacek Lombarski
12
O S TAT N I A S T RO N A
Nr 23 • maj 2013
Co utraciliśmy, czyli pałac w Omięcinie
„W Omięcinie przyszło bogactwo, za nim śliczności, ogród, oranżeria, gospodarstwo, urządzenie pałacu, wykwintność...” – takimi słowami opisał swoje
wrażenia z Omięcina koło Orońska Michał Modzelewski w pamiętniku „Wrażenia podróży po Radomskiem w 1876 roku”.
Omięcin nie był nigdy wielką
wsią. Dziś liczy 152 mieszkańców. W „Słowniku geograficznym
Królestwa Polskiego i innych kra-
a więc 409 tys. złotych polskich.
W skład samej posiadłości
wchodził pałac, oranżeria, holendernia, owczarnia, stodoły dwor-
dową i gankiem na piętrze, podtrzymywany przez dwie kolumny
toskańskie. Za hallem w przyziemiu salon z marmurowym komin-
Zamieszczone w niniejszym materiale zdjęcia pochodzą z ponownych lustracji pałacu w 1963 roku
i ostatniej, w 1967, kiedy pałac
tej twierdzy, otrzymał taki właśnie herb, a bitwa pod Fuengirolą
ochrzczona została mianem „Samosierry piechoty polskiej”. W
Omięcin koło Orońska, pałac generała Franciszka Młokosiewicza herbu Fuengirola w 1961 roku i to co po nim pozostało w 1967 roku. Zdjęcia: Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków
w Warszawie Oddział w Radomiu
jów słowiańskich” odnotowano
informację, że jest tu 25 dymów
i 194 mieszkańców. Znacznie
większy był leżący opodal Zygmuntów, który otrzymał 8 maja
1775 prawa miejskie, zgodę na
12 jarmarków w ciągu roku i targi w każdą sobotę. Mimo tak dogodnych warunków miasto przetrwało jedynie do 1808 roku, a
w 1816 roku, za czasów objęcia
dóbr omięcińskich przez majora
z Korpusu Inwalidów Franciszka Młokosiewicza już nie istniał.
Wymarcie Zygmuntowa spowodowała zaraza, która nawiedziła
te tereny. „Posada Zygmuntowa
jest dziś polem ornym, należącym
do wsi Omięcin, a tu i ówdzie stojące lipy, wskazują miejsca przez
ogrody niegdyś zajmowane” –
czytamy w „Opisie powiatu radomskiego” ks. Franciszka Siarczyńskiego.
Co utraciliśmy
Dokładny opis pałacu omięcińskiego znajduje się w inwentaryzacji wykonanej po śmierci
jego właściciela, Franciszka Młokosiewicza, w 1845 roku. Dzięki niej możemy sobie wyobrazić
jak wyglądało wyposażenie pałacu. I nie tylko. „Dobra Ziemskie
Omięcin z przyległościami Wilcza
Wola, Zygmuntów, młyn Soszyn i
karczmą Niebieska zwaną w Powiecie Szydłowieckim, a na teraz
w Okręgu Szydłowieckim Powiecie Opoczyńskim Guberni Radomskiej położone” wyceniono,
w chwili ich zakupu od Stanisława Stadnickiego w 1816 roku, na
łączną kwotę 375 tysięcy złotych
polskich, czyli 56 tys. 250 rubli w
srebrze. Franciszek Młokosiewicz
dokonał jednak wielu inwestycji,
z melioracjami włącznie, więc dobra w 1845 roku wyceniono już na
kwotę 61 tys. 350 rubli w srebrze,
skie, pięć chałup włościańskich,
młockarnia, stolarnia, kuźnia,
wiele budynków drewnianych i
ogród „fruktowy”.
Ozdobą oranżerii były niewątpliwie pięćdziesięcioletni aloes,
sięgający wymiarami około 5 metrów i wyceniony na 6 rubli, co
była równowartością miesięcznej
pensji dwóch parobków. Rosły tu
japońskie aucuby, katalońskie bignonie, w wazonach dojrzewały owoce sześćdziesięciu czterech sztuk drzewek cytrynowych.
Było tu również i drzewko pomarańczowe i w steki liczone, odmian kwiatów i krzewów ozdobnych z całego świata.
To zapewne tutaj pobierał pierwsze nauki, pod okiem
ogrodnika Piotra Kleszczyńskiego, Ludwik Młokosiewicz, twórca
istniejącego do dziś w gruzińskim
Lagodekhi ogrodu botanicznego.
W „holenderni”, modnej w
tamtych czasach ozdobnej zagrodzie dla bydła, w której znajdowały się również elegancko wyposażono pokoje, podziwiać można
było dorodne sztuki rogacizny
sprowadzane z całej europy.
Sam pałac, to
była perełka.
„Murowany, tynkowany. Piętrowy, o sklepionych kolebkowo
piwnicach. Na rzucie prostokąta, dziewięcioosiowy, z płytkimi
trójosiowymi ryzalitami od frontu i tyłu, zwieńczonymi trójkątnymi szczytami, ryzalit frontowy
rozczłonkowany czterema kolumnami toskańskimi. Kondygnacje oddzielone gzymsem kordonowym, dolna boniowana. Dach
czterospadowy. Układ wnętrz
obu kondygnacji analogiczny,
dwutaktowy. Na osi hall dwukondygnacyjny z klatką scho-
kiem klasycystycznym, na piętrze
salon z pozostałościami zniszczonej polichromii klasycystycznej na ścianach: w obramieniach
prostokątnych pejzaże ze stafażem, ponadto groteski, medaliony
itp. – tak opisano wnętrza pałacowe w „Katalogu zabytków sztuki
w Polsce” w 1961 roku.
Na ścianach zawieszone krajobrazy, sceny z polowań, okazałych rozmiarów wschód słońca, obraz wyobrażający Judytę z
głową Holofernesa, inny pokazujący Chór Kapucynów. Było
tu również płótno sygnowane przez Franza Bartolomeo,
„Matka Boska”.
Dalsze losy
pałacu
Po śmierci Franciszka Młokosiewicza dobra omięcinskie „z
przyległościami” zostały wystawione na licytację. Zakupił je za
sumę 50 tys. 100 złp Feliks Lerchenfeld. W trzy lata później właścicielem dóbr stał się Szoel Kaftal, który w 1855 roku sprzedał
je Wojciechowi Domaradzkiemu.
Tuż przed pierwszą wojną światową mocno zniszczony pałac w
Omięcinie wraz z posiadłością
kupił, od księdza Jakuba Gozdka, Jan Łuniewski. Wyremontował pałac, nakrył dachówką i
uchronił od zniszczenia. Parter i
I piętro zostały gruntownie odrestaurowane, a II piętro, o którym
brak informacji w „Katalogu zabytków”, najpiękniejsze, ze ślicznymi plafonami – zabezpieczone.
Druga wojna światowa obeszła
się łaskawie z omięcińskim pałacem. W „prawie” nie naruszonym
stanie zinwentaryzowany został
w 1961 roku przez konserwatorów zabytków i wpisany do „Katalogu zabytków sztuki w Polsce.
praktycznie przestał istnieć rozebrany „na cegłę” przez okoliczną ludność, 20 lat po zakończeniu działań wojennych, z których
wyszedł w nienaruszonym stanie.
Dziś w miejscu gdzie stał pałac i
oranżeria jest uprawne pole. Nie
pozostał po dawnej świetności
nawet najmniejszy ślad.
Generał Młokosiewicz
Urodził się w Koźminku, w
Wielkopolsce. W wieku 20 lat, w
1789 roku, wstąpił do 7. pułku
piechoty wojsk koronnych, w korpusie generała Zajączka. Musiał
wykazać się sporą wiedzą i umiejętnościami, gdyż już w kwietniu następnego roku awansowany został na sierżanta. W czasie
tak zwanej „wojny o konstytucję 3 maja”, w 1792 roku, służąc
pod rozkazami generała Józefa Sułkowskiego, został ranny w
bitwie pod Zelwą. Podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, służąc
w 17 pułku piechoty awansował
do stopnia podporucznika. Brak
informacji, nie pozwala określić
co robił do 1806 roku. Pojawia się
dopiero podczas pospolitego ruszenia w Wielkopolsce, zwołanego przez powracającego z Francji
generała Dąbrowskiego. W grudniu tego roku otrzymał awans na
porucznika 4 pułku piechoty, a w
styczniu następnego roku na kapitana. Wciąż w pierwszym szeregu, wspina się dość szybko po
szczeblach wojskowej kariery i
jest przykładem, jak od prostego szeregowego w armii wojsk
koronnych można było dojść do
najwyższej rangi w wojsku Księstwa Warszawskiego. W 1809
roku odznaczony został Krzyżem
Virtuti Militari, a w 1810 francuską Legią Honorową za zwycięską bitwę w obronie twierdzy
Fuengirola. Po latach, od nazwy
1813 roku, ciężko ranny w „bitwie narodów” pod Lipskiem,
dostał się do niewoli. Po powrocie do kraju, w stopniu majora,
umieszczony został w Korpusie
Inwalidów. W 1816 roku ożenił
się z Anną Janikowską z którą
miał sześcioro dzieci, trzy córki i
trzech synów.
W 1829 roku Franciszek Młokosiewicz został wybrany Marszałkiem Koła Rycerskiego Powiatu Szydłowieckiego. Był
również sekretarzem generalnym Komisji Województwa Sandomierskiego. Nadszedł rok
1830. Franciszek Młokosiewicz
nie został bezczynny mimo, że
przekroczył już 60 lat. Zorganizował 1 pułk piechoty województwa sandomierskiego i
stanął na jego czele. Pułk już
wkrótce otrzymał nazwę 11.
Pułku Piechoty Liniowej. Młokosiewicz walczył i wciąż awansował. W kwietniu 1831 po bitwie pod Iganiami otrzymał
awans na pułkownika i dowództwo 11. pułku piechoty. W lipcu otrzymał awans na generała
dywizji i przeniesiony został do
korpusu generała Ramorino, a
kilka dni później, po bitwie pod
Kałuszynem, otrzymał kolejny
awans, na generała dywizji. Po
upadku powstania, tak jak wielu innych, złożył przysięgę na
wierność Mikołajowi I i osiadał w Omięcinie. Nadal był jednak aktywny i mimo podeszłego wieku peł nił funkcję radcy w
Centralnej Komisji Likwidacyjnej w Warszawie. W 1842 roku
wydał „Wspomnienia z wojny
w Hiszpanii r. 1810”. Zmarł w
Warszawie, w 1845 roku. Przy
jego mogile, w rocznicę śmierci, od niedawna trzymają wartę
czł onkowie G rupy Rekonstrukcji Histor ycznej im. 4 Pułku Piechot Księstwa Warszawskiego.
Jacek Lombarski
Download

Gazeta Radomska - Wyższa Szkoła Handlowa