ISSN 2299-9574
3/ 2014
Gazeta lokalna p.t. „Dziejopis Karczmiski” współfinansowana jest z budżetu Gminy Karczmiska
w ramach umowy o wsparcie realizacji zadania publicznego w 2014 r. pod nazwą:
„Dziejopis Karczmiski – ofer ta na integrację i promocję Gminy Karczmiska”.
Towarzystwo Rozwoju Ziemi Karczmiskiej
kwar talnik społeczno-kulturalny, Nr 3 (7) 2014 II rok wydania
nakład: 400 egz.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
Dzieci z półkoloni.
egzemplarz bezpłatny
Dziejopis
Karczmiski
Wakacje na półkoloniach
Przed miejscem na basen.
Kolejka w Magicznych Ogrodach.
Na półkoloniach :).
Nasza zgrana grupa.
Co dzielniejsi ćwiczą wspinaczkę.
Taplamy się w wodzie.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
Agnieszka Toruńska
Od naczelnej
Mglisty i deszczowy poranek za
oknem, a w sercu radość i wielkie
poczucie spełnienia. Mamy to – po
czterdziestu latach znów jesteśmy
mistrzami świata w siatkówce! Chyba nie było domu, gdzie nie zagrzewano biało – czerwonych słowami
różnych przyśpiewek kibica. To zwycięstwo ma wymiar nie tylko sportowy, bo my Polacy ciągle jesteśmy
głodni światowych sukcesów i ciągle
jakoś nie wierzymy w siebie. Szkoda
tylko, że w dniu finału, w naszym
otoczeniu nie było widać tego, że
trzymamy kciuki i że mimo iż nie
mamy biletu na ostateczny mecz
o wszystko, sercem i duszą jesteśmy
z naszymi zawodnikami. Podczas
Euro 2012 kibicowaliśmy otwarcie
i masowo – większość samochodów
i domów przystrojonych było flagami. A nasi zawodnicy nie zaprezentowali sobą nic. Tymczasem w niedzielę 21 września, gdy mieliśmy
walkę o finał, flaga migała mi głównie w moim aucie. A poza tym zero
bieli i czerwieni. Czyżby w tym kraju
liczyła się tylko piłka nożna? Szkoda,
bo to zdobycie złota wszystkim nam
było potrzebne. Mnie dało kopa do
działania, spowodowało, że po raz
kolejny przekonałam się o słuszności stwierdzenia – Polak, to brzmi
dumnie! Poczułam jakąś jedność
z krajanami i miłość bliźniego. Czas
zwycięstw nie jest charakterystyczny
dla naszej historii, więc tym bardziej
cieszmy się razem z naszymi „złotkami” i tę radość okazujmy wokół!
Ja tam się cieszę!!!
WSPÓŁPRACA Z REDAKCJĄ
Drodzy Czytelnicy!
Złożyliśmy dla Was kolejny numer
„Dziejopisu Karczmiskiego” – gazety
dla Was i o Was. Chcielibyśmy zaprosić Was do współpracy, wielu z Was
pisze, rysuje, rymuje i chowa to do
szuflady. Teraz jest czas, by ujawnić
się ze swoim talentem. Wszelkie prace
przyjmujemy w postaci plików tekstowych w programie Word 97-2003,
maksymalnie do 1 strony formatu A4
na jeden artykuł wraz ze zdjęciem
(w formie elektronicznej). Poza tym
oczekujemy na zamieszczanie reklam
czy ogłoszeń na łamach naszego pisma, listów do redakcji i wszelkich
przejawów twórczości. Prace można
nadsyłać na adres [email protected] lub przynosić do siedziby
redakcji (Gminna Biblioteka Publiczna w Karczmiskach, ul. Centralna 6).
Jednocześnie
zwracamy
się
o wsparcie naszej społecznej działalności w postaci wpłat na statutową
działalność Towarzystwa Rozwoju
Ziemi Karczmiskiej. Wpłaty (darowizny) prosimy dokonywać na konto: Powiatowy Bank Spółdzielczy
w Opolu Lubelskim o/Karczmiska 95
8734 0008 0040 0117 2000 0010 pod
tytułem „DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ”.
Zapraszamy do współpracy!
Redakcja
Z przykrością informujemy, że mimo apelu dotyczącego opieki nad grobami
Nieznanych Żołnierzy– do redakcji zgłosiło się tylko 6 rodzin. Zbliża się święto
zmarłych a mogiły straszą zaniedbaniem. Czy w całej gminie nie znajdzie się
25 rodzin, które zadeklarują chęć stałej opieki nad opuszczonymi grobami.
Dziejopis
Karczmiski
Towarzystwo Rozwoju Ziemi Karczmiskiej
WYDAWCA: Towarzystwo Rozwoju Ziemi Karczmiskiej
ADRES REDAKCJI:
Karczmiska Pierwsze
ul. Centralna 6, 24-310 Karczmiska
tel. 81 828 70 69
e-mail: [email protected]
www.ziemiakarczmiska.pl
(strona w budowie)
REDAKTOR NACZELNY
Agnieszka Toruńska
CZŁONKOWIE REDAKCJI
Barbara Goliszek, Beata Małecka-Perszko, Ewa
Nowaczek, Agnieszka Skrzyńska-Michalczewska Beata
Budkowska-Liponoga.
SKŁAD I DRUK
Zakład Poligraficzny WISŁA
24-100 Puławy, ul. Dęblińska 6
tel. 81 886 74 44
Redakcja zastrzega sobie prawo do redagowania tekstów,
korekty, dokonywania skrótów oraz obróbki graficznej
zdjęć.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
Wójt Gminy – Janusz Goliszek
Czas biegnie nieubłaganie. Mamy
już początek czwartego kwartału roku
2014, oznacza to, że jesteśmy na finiszu 2014 roku. Ten rok jest szczególny,
ponieważ zamykamy nim kadencję
Rady Gminy i kadencję Wójta. Cztery
lata upłynęły bardzo szybko i myślę,
że wrzesień jest dobrym momentem
do wstępnych podsumowań… Bardzo
długo zastanawiałem się nad treścią
artykułu, który w sposób syntetyczny
opisałby moją już prawie czteroletnią kadencję. Przedsięwzięcie bardzo
trudne, ale spróbuję…
Na początek trochę historii…
Mamy koniec roku 2010, wygrane
wybory, założone do realizacji cele
i oczywiście świadomość ogromnych
oczekiwań Wyborców. Mam nadzieję, że czytelnicy Dziejopisu doskonale pamiętają „stan posiadania” oraz
„stan organizacji” Gminy Karczmiska
w tamtym okresie, ale dla przypomnienia przytoczę kilka wybranych
kwestii. Opłakany wizerunek „centrum” Karczmisk, stolicy naszej Gminy, gdzie umiejscowione są wszystkie
najważniejsze instytucje. W przeważającej większości zniszczony - będący swoistą wizytówką gminy dla
przejezdnych - mur otaczający park,
biegnący wzdłuż drogi wojewódzkiej.
Park - zbiorowisko drzew i krzewów
w wielkim bezładzie, z przestrzeniami
pokrzyw i innych chwastów, z dzikimi
ścieżkami, bez oświetlenia, ławek itd..
Centrum Karczmisk - przed budynkiem Urzędu Gminy płyty betonowe,
byle jaki chodnik, dziury w asfalcie
na ul. Centralnej. Przestrzeń zajmowana przez SOSW przed wejściem do
parku zarośnięta krzakami, z starymi
elementami ogrodzenia. Budynek po
tzw. pawilonie spółdzielczym w stanie
rozkładu. Droga do kościoła z dziurami, bez chodnika dla pieszych. Ulica Lubelska na odcinku od centrum
poprzez cmentarz do byłego SKR-u
nieoświetlona, bez chodnika. Droga
przez Karczmiska Drugie (ul. Słoneczna) w błocie… Organizacja i stan
posiadania służb komunalnych (zakład budżetowy) następująca: kierownik, księgowa, sprzątaczka, osoba do
odczytywania liczników wody, dwie
osoby na oczyszczalni, jedna kosiarka
i … totalna niemoc w sytuacjach kryzysowych bądź awaryjnych. Odśnieżanie i utrzymanie dróg gminnych
w wykonaniu firm zewnętrznych…
Szkoły działające jako samodzielne
jednostki budżetowe. W poszczególnych klasach, szczególnie w szkołach
w Zaborzu, Słotwinach i Głusku bardzo mała ilość dzieci (klasy kilkuosobowe). Dowozy dzieci organizowane
przez firmy zewnętrzne. Mało efektywnie działająca, wydająca kilkadziesiąt posiłków dziennie kuchnia
szkolna. Bardzo ograniczona baza
sportowa z niewielką salą gimnastyczną…
Mineły cztery lata i jaki jest obecny
stan posiadania?
Całkowicie odnowione centrum
Gminy. Nowe drogi, parkingi, chodniki. Pozyskana od Starostwa Powiatowego nieruchomość - dojazd do
parku wraz z zabudową garażową na
razie w miarę naszych możliwości
uporządkowana i zagospodarowana. Całkowicie poddany rewitalizacji
park, z nowymi alejkami, ławkami,
oświetleniem, ogrodzony, z odtworzonym parkanem ceglanym od strony drogi wojewódzkiej. W centrum
parku, w dworku, powołana nowa
instytucja kultury powstała z połączenia Gminnej Biblioteki Publicznej
i Gminnego Ośrodka Kultury (forDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
malnie rozpocznie działalność od
stycznia 2015 roku) wraz z nowoutworzoną Karczmiską Galerią Sztuki Współczesnej. Instytucja systematycznie organizująca wspólnie
z Towarzystwem Rozwoju Ziemi
Karczmiskiej, wydarzenia kulturalne („Pałacowe spotkania z kulturą”,
wernisaże, koncerty). Zmodernizowany i dostosowany na potrzeby
przedszkola budynek po GOK. Całkowicie zmodernizowana z nowowybudowanym chodnikiem ulica do
kościoła. Od podstaw wybudowana
ulica Słoneczna. Wybudowany chodnik wzdłuż ul. Lubelskiej prowadzący
do „nowego cmentarza” (inwestycja
Powiatu Opolskiego). Wybudowane
oświetlenie tego chodnika. Zbudowana droga w Głusku łącząca drogę wojewódzką z drogą powiatową. Zbudowane oświetlenie drogi do szkoły
w Głusku. Zakończony kolejny etap
kanalizacji Karczmisk Drugich. Zakończona rozbudowa stołówki szkolnej. Kończymy budowę pełnowymiarowej hali sportowej. Kupiliśmy
budynek po byłym ośrodku zdrowia
w parku i obecnie jest w trakcie prac
dostosowawczych na potrzeby żłobka. Pozyskaliśmy od policji budynek
po byłym komisariacie na potrzeby
Ośrodka Pomocy Społecznej. Budynek wewnątrz został całkowicie wyremontowany. Przestrzeń wokół tego
budynku wymaga jeszcze dużo pracy,
ale już nie możemy czekać z przeprowadzką OPS. W najbliższym czasie skupimy się na remoncie parteru
budynku Urzędu Gminy. Idzie nam
to bardzo powoli - wszystkie prace,
z uwagi na bardzo ograniczone możliwości finansowe, prowadzimy systemem gospodarczym.
Od podstaw, jako spółka komunalna został stworzony Zakład Komunalny. Stan posiadania tej instytucji
w dniu dzisiejszym to: autobusy, koparka, równiarka, dwa traktory, przyczepy, samojezdne kosiarki, kosy spalinowe, dwa samochody, bardzo dużo
profesjonalnych elektronarzędzi i co
najważniejsze jest to przedsiębiorstwo dające pracę 23 osobom. Zakład
obsługuje szkolne dowozy naszych
dzieci. Obsługuje sieci kanalizacyjne
i wodociągowe, oczyszczalnie ścieków i hydrofornie w Karczmiskach,
w Uściążu, w Zaborzu, w Wymysłowie i w Wolicy. Zakład zajmuje się
odśnieżaniem i remontami naszych
gminnych dróg. Jest również administratorem obiektów sportowych
i dba o czystość w naszej gminie…
W okresie ostatnich trzech lat wykonaliśmy remonty dróg gminnych
w sposób znaczący poprawiając ich
przejezdność. Oczywiście, jak już
niejednokrotnie pisałem, stan dróg
jest największą bolączką naszego
codziennego życia.
Całkowicie zreformowana została
gminna oświata. Powstał jeden Zespół Szkół z jednym dyrektorem i jedną administracją. Z uwagi na bardzo
małą liczbę dzieci (od kilku lat w całej
gminie rodzi się 50 dzieci rocznie)
w miejscowościach okalających Karczmiska szkoła w Zaborzu została
zamknięta zaś szkoły w Słotwinach
i w Głusku, będące częścią zespołu,
zostały zredukowane do trzech oddziałów (klasa I, II i III) z oddziałami przedszkolnymi. Wzmocniliśmy
działanie kuchni szkolnej stawiając
sobie za cel danie posiłku każdemu dziecku uczącemu się w naszych
szkołach. Dziennie kuchnia przygotowuje ponad 700 posiłków, które
są dostarczane do przedszkola, do
szkół w Słotwinach, w Głusku i oczywiście wydawane w Karczmiskach.
Rozbudowaliśmy stołówkę szkolną.
Kończymy budowę pełnowymiarowej hali sportowej. Pozyskując środki
z PFRON zakupiliśmy za 250.000,00
zł nowy samochód do przewozu
dzieci. Od trzech lat organizujemy
dla dzieci wypoczynek letni. Organizujemy na miejscu półkolonie oraz
wyjazdowe kolonie letnie. Łącznie
w tym roku z wypoczynku skorzystało 140 dzieci. Wzmacniamy opiekę
nad najmłodszymi obywatelami naszej gminy. Do przedszkola uczęszcza
183 przedszkolaków – przyjmowane
są wszystkie chętne dzieci. Na potrzeby przedszkola zmodernizowaliśmy
i wyposażyliśmy budynek po GOK-u.
Zakupiliśmy od starostwa powiatowego budynek w parku po byłym ośrodku zdrowia i jesteśmy w trakcie prac
modernizacyjnych na potrzeby żłobka. Na ten cel pozyskaliśmy ponad
milion złotych z Ministerstwa Pracy
i Polityki Społecznej. Dobrze rozwija
się przestrzeń wokół szkół filialnych.
W Słotwinach, współdziałając z lokalną społeczności, sukcesywnie doprowadzamy do powstania ośrodka
kolonijnego oraz do umiejscowienia
tzw. zielonej szkoły. Dzięki aktywności Rady Sołeckiej, Rady Rodziców
oraz Stowarzyszenia na rzecz rozwoju
wsi Słotwiny powstaje plac zabaw, siłownia, boiska sportowe...
Bardzo budująca jest aktywność
lokalnych społeczności w pracy na
rzecz rozwoju miejscowości w których żyją. Zazwyczaj to działanie centralizuje się wokół obiektów użyteczności publicznej: biblioteki, szkół czy
remiz strażackich. Wzorem takiego
działania jest społeczność Wolicy
ze sztandarową czerwcową imprezą
licznie gromadzącą mieszkańców,
ale również przyjezdnych. W Wolicy
działa świetlica wiejska z całorocznym programem dla wszystkich grup
wiekowych. Tamtejsza OSP wraz
z Kołem Kobiet Aktywnych pozyskuje środki zewnętrzne na organizację
przeróżnych imprez i działań. Niewątpliwie, w pozyskiwaniu środków
jak również różnego rodzaju sprzętu
i wyposażenia z zewnątrz, są prekursorami w Gminie Karczmiskach.
W Karczmiskach znakomicie działa
Koło Gospodyń Wiejskich będące
autentycznym ambasadorem naszej
gminy. W 2014 roku KGW zarejestrowało pierwszy w gminie produkt
regionalny „pierogi z bobru (bobu)”.
Działalność Klubu Seniora jest sposobem na spędzenia wolnego czasu oraz
dowodem na to, jak można łączyć
przyjemne z pożytecznym (spotkania
tematyczne, wycieczki, znakomicie
przygotowana i przedstawiona insceDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
nizacja bajki „Czerwony Kapturek”
czy „Rzepki”). Towarzystwo Rozwoju
Ziemi Karczmiskiej wydaje Dziejopis Karczmiski z Gminną Biblioteką
i Ośrodkiem Kultury współorganizuje
wielu spektakularnych przedsięwzięć
kulturalnych takich jak powstanie
galerii sztuki współczesnej, wernisaż
malarstwa i rysunku Mariana Adamczyka, występ artystyczny światowej
sławy skrzypka prof. Krzysztofa Jakowicza, Państwa Katarzyny KaliszKędziorek i Piotra Kędziorka oraz
Gabrieli Machowskiej-Kopietz czy
Pałacowych Spotkań z Kulturą. Od
dwóch lat Towarzystwo uczestniczy
w organizacji wypoczynku letniego
dla naszych dzieci. Dumą naszej gminy jest Chór „Corda Cantado” obchodzący w tym roku 10 – lecie działalności. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie
uroczystości gminnej czy kościelnej
bez Ich udziału. Środowisko strażaków z Głuska z połączonymi siłami
z Górek wraz z nieformalnym Kołem
Kobiet remontuje, modernizuje i wyposaża strażnicę łącząc znakomicie
pracę z zabawą. Podobne działania
czynią społeczności z Chodlika, Noworąblowa, Wymysłowa, Słotwin
czy Uściąża. Społeczność Karczmisk
Drugich uaktywnia się tworząc plac
zabaw oraz dążąc do powstania garażu dla samochodu strażackiego.
Będąc przy naszych strażach nie sposób nie wspomnieć, iż w ostatnich
czterech latach korzystając z różnych
programów pomocowych zakupiliśmy nowe średnie samochody strażackie dla Zaborza, Wolicy, Karczmisk
i Głuska oraz nowy duży samochód
dla Karczmisk. Pozostałe strażnice
otrzymały sprawny sprzęt tych, którzy
zdobyli nowe samochody. Wyposażenie strażnic to nie tylko samochody.
Druhowie bardzo sprawnie pozyskują inne wyposażenie i sprzęt. Łącznie, w ostatnich trzech latach, nasze
Ochotnicze Straże Pożarne wzbogaciły naszą Gminną Społeczność
w sprzęt o wartości ponad 1 mln 500
tyś. zł. Jeżeli do tego dodamy remonty i modernizacje budynków strażnic
w Karczmiskach, w Wolicy, w Głusku,
w Noworąblowie, w Wymysłowie,
w Uściążu, w Słotwinach i w Chodliku to daje nam kwotę prawie 2 mln zł.
Prawda, że to imponująca historia?...
Będąc przy strażakach nie sposób nie
wspomnieć o wprowadzeniu systemu gminnych szkoleń Ochotniczych
Straży Pożarnych co w sposób znaczący przyczynia się do poprawiania
naszego bezpieczeństwa.
W ostatnich czterech latach, poprzez przemyślane decyzje, wykonaliśmy w naszej gminie różnego
rodzaju inwestycje na kwotę ponad
26,5 milionów zł. Dodatkowo, na
organizację przedsięwzięć edukacyjno – kulturalno - szkoleniowych
pozyskaliśmy z zewnątrz pieniądze
(programy unijne, ale i również różnego rodzaju programy rządowe) na
łączną kwotę 3,5 mln zł.
Warto powtórzyć to jeszcze raz:
w okresie upływającej kadencji po-
zyskaliśmy 30 milionów złotych
na gminne przedsięwzięcia!!! Dla
porównania: w latach 2007 – 2010
Gmina pozyskała 5,3 mln zł….
Co poza tym?.. Czekamy na rozstrzygnięcie Sądu w sprawie nowego
planu zagospodarowania przestrzennego. Czekamy na podpisanie umów
i rozpoczęcie prac na Placu Niepodległości (renowacja pomnika i całej
przestrzeni wokół niego). Czekamy
na podpisanie umowy na zakupienie
wyposażenia i zainstalowanie placów integracji społecznej w Chodliku, w Uściążu, w Mieczysławce,
w Noworąblowie, w Zaborzu, w Słotwinach, w Wymysłowie i w Bielsku.
Czekamy na podpisanie umowy na
dofinansowanie budowy wodociągu
w Zaborzu i rozbudowy kanalizacji
w Karczmiskach. Czekamy na remont
ulicy Starowiejskiej i mam nadzieję,
że kiedy Państwo czytacie ten tekst to
już jeździcie po nowej nawierzchni.
Czekamy na podpisanie umowy na
dofinansowanie rozbudowy placu zabaw wraz z boiskami w Karczmiskach
Drugich…
Pogoda nas nie rozpieszcza powoduje duże problemy na naszych
polach i drogach. Niestety, często wysiłek naprawienia drogi, zrównania
dołów kończy się ponowną koniecznością pracy równiarki czy koparki.
Mamy potężny problem z drogami.
Zakończyły się wakacje. Wierzę, że
dzieci i nauczyciele z nowymi siłami
przystąpią do wyzwań roku szkolnego 2014/2015. Jestem przekonany, że
od strony organizacji jesteśmy dobrze przygotowani do kolejnego roku
szkolnego.
Pozdrawiam bardzo serdecznie czytelników Dziejopisu Karczmiskiego.
Janusz Goliszek
Wójt Gminy Karczmiska
Sprawy Samorządu
Bursztyn szansą rozwoju regionu?
Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie zasoby
złóż bursztynu w Lubelskiem są największe w Polsce. Wkrótce rozpoczną się
specjalistyczne
poszukiwania. Bursztyn występuję na głębokości 20-30 m
w rejonie od Lubartowa,
Parczewa po Radzyń Podlaski. Znawcy przedmiotu
z branży bursztynniczej,
władze Gdańska i lubelscy
samorządowcy z Powiatu
parczewskiego podpisali
stosowne porozumienie.
Bursztyn znany jest od
Ozdoby z bursztynu cieszą się dużym powodzeniem.
pradziejów – w Polsce nazywany jantarem lub żywicą
ja zarazki, a nalewka z bursztynu leczy
morską. Można o nim pisać dużo. Sto- choroby tarczycy, gardła czy chrypkę.
suje się go szeroko w medycynie ludo- Sproszkowany bursztyn używany jest
wej. Korale z bursztynu zapobiegają w formie tabaki do oczyszczania zatok
bólom gardła, wzmacniają tarczycę, czy do pozbycia się kataru. Jednak najdym z kadzidełek bursztynowych zabi- większe zastosowanie bursztyn posiaDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
da w jubilerstwie a najsłynniejsze
targi tego surowca na świecie odbywają się w Polsce - w Gdańsku.
Popularne wyroby to: naszyjniki,
pierścienie, kolczyki czy szkatułki. Ozdoby są tym cenniejsze,
gdy zawierają takie elementy jak:
owady, mrówki zatopione w bursztynie sprzed wielu milionów
lat temu. Największym znanym
dziełem z bursztynu była Bursztynowa Komnata, stanowiąca
własność króla Prus a później
carów rosyjskich, której od zakończenia II wojny światowej nie
udało się jej odnaleźć.
Pokłady bursztynu z polskiego Wybrzeża wyczerpują się.
Jest szansa, by Lubelskie stało
się światowym potentatem w tej
dziedzinie. Do tej pory wydobycie bursztynu w Polsce było nieopłacalne, gdyż napływał do nas tani
bursztyn z zagranicy, głównie obwodu
kaliningradzkiego w Rosji. Teraz ceny
„jantaru” poszły w górę i import nie
jest już opłacalny. Mamy krajowych
fachowców w tej dziedzinie zarówno
w wydobyciu jak i obróbce tego surowca. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań potwierdzających precyzyjne miejsca zalegania złóż i ilości
– będzie można podejmować następne kroki. Czy wydobycie bursztynu
będzie szansą na rozwój regionu i na
nowe miejsca pracy? - przekonamy się
za kilka lat. Mamy nadzieję, że pokłady bursztynu ze złóż lubelskich okażą
się bogate i rozpocznie się „bursztynowe Eldorado”, a ta kopalina stanie
się marką Lubelszczyzny. Jest to o tyle
dobra wiadomość, że na Lubelszczyźnie, znanej z kopalni węgla „Bogdanka”- planuje się budowę w okolicach
Chełma kolejnej kopalni w Lubelskim
Zagłębiu Węglowym.
Jan(t)Arek
Msza Święta za Ojczyznę
„Naszym ojcom i dziadom
jesteśmy winni pamięć i cześć,
gdyż oddali swoje zdrowie i życie za Ojczyznę – Polskę. Jest to
ważne nie tylko dla zachowania naszej historii i tożsamości narodowej ale też po to, by
przenieść ją następnym pokoleniom. Okres, w którym żyjemy,
nie jest wolny od wad i problemów, ale jest najdłuższym
okresem wolności, w którym
przyszło nam żyć”. Takie m.in.
słowa padły podczas spotkaPoczty sztandarowe przed kościołem.
nia organizowanego przez
Związek Kombatantów RzeczMater Polonia (Ciesz się, Matko Polpospolitej Polskiej i byłych Więź- sko) – XIII wieczna pieśń śpiewana
niów Politycznych w Karczmiskach, przez rycerstwo polskie po odniesiow pierwszą niedzielę lipca 2014 r.
nym zwycięstwie, a później towarzyUroczystość rozpoczęła się Mszą szyąca uroczystościom narodowym.
Święta za Ojczyznę, której przewodni- Na zakończenie karczmiski kościół
czył ks. Mariusz Olszka. Do kościoła wypełniła Rota śpiewana podczas
parafialnego w Karczmiskach przyby- uroczystości patriotycznych od ponad
ły: poczty sztandarowe kombatantów, wieku. Co roku „topnieje” ilość osób
placówek oświatowych i straży, wła- kombatantów - najstarszego pokolenia
dze samorządowe Powiatu Opolskiego świadków tamtych czasów. Ich spotkai Gminy Karczmiska, parafianie, kom- nia mają już swoją historię. 20 lat temu
batanci ich rodziny. Oprawę Mszy ubo- przybywało do Karczmisk kilkanaście
gacił chór Gminy Karczmiska „Cor- pocztów sztandarowych, liczne delegada Cantando”. Na wejście zabrzmiał cje z sąsiednich Gmin, przedstawiciele
„Mazurek Dąbrowskiego” i Gaude wojska. Teraz nie ma osób, które mo-
głyby stanąć do sztandaru kombatanckiego. Dobrze, że są godni
następcy, dzieci z naszego Gimnazjum i Szkoły Podstawowej (wnukowie i prawnukowie uczestników
bitew i wojen o wolność i nieodległość Polski). Tego typu uroczystości patriotyczne pomimo,
że z coraz mniejszą ilością kombatantów - warto dalej kontynuować. Podziękowania należą się organizatorom tego przedsięwzięcia:
Zarządowi Związku Kombatantów
RP z Karczmisk, Januszowi Goliszkowi – Wójtowi Gminy, Zenonowi
Rodzikowi – Staroście Opolskiemu, instytucjom kultury i placówkom
oświaty, księżom, chórowi, delegacjom
pocztów sztandarowych i wszystkim,
którzy je wspierają. Trzeba pamiętać,
że „wolność i niepodległość nie jest
dana raz na zawsze”. Musimy ją pielęgnować, chronić i troszczyć się o nią
oraz uznać za jedną, z najcenniejszych
wartości dla nas obywateli i naszej
Ojczyny. Jest to ważne, gdyż w 2014
r. przypada 100. rocznica wybuchu
I wojny światowej, i 75. - II wojny
światowej a tuż za naszymi granicami giną ludzie.
(red.)
Nowy samochód
Nowy samochód w oczekiwaniu na dwóz dzieci.
Fabrycznie nowy Autobus
Mercedes-Benz Sprinter 516 zakupiła Gmina Karczmiska za
kwotę blisko 250 tys. zł. Jest to
pierwszy tego typu pojazd nabyty
do przewozu dzieci i osób niepełnosprawnych przez samorząd
gminny. 20 osobowy autobus
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
posiada 1 miejsce do przewozu
osoby niepełnosprawnej na wózku inwalidzkim. Pojazd został sfinansowany ze środków PFRON
oraz środków własnych Gminy
Karczmiska. Dysponentem autobusu jest Zespół Szkół w Kar(red.)
czmiskach.
Ochrona przyrody w Gminie Karczmiska
Wjeżdżając do Noworąblowa od
strony Karczmisk (po prawej stronie) można zauważyć piękne drzewo – dąb szypułkowy, wpisany do
rejestru pomników przyrody prowadzonego przez Gminę Karczmiska. Dąb ma ponad 100 lat, wysokość 24 m, obwód pnia 424 cm,
rozpiętość korony osiągnęła 15 m
i jest drzewem o wyróżniających się
cechach estetycznych i przyrodniczych.
Pomniki przyrody mają nie tylko duże znaczenie dla nauki, ale
wpływają na estetykę krajobrazu,
zwiększając jego różnorodność
i atrakcyjność z punktu widzenia
turystyczno-rekreacyjnego.
W Gminie Karczmiska jest 5 drzew
– wpisanych do rejestru pomników
przyrody: Są to dąb szypułkowy
„Władek z Zagrzęby”, platan klonolistny, grab, lipa drobnolistna w Karczmiskach oraz wpisany
Nowe zbiórki publiczne
Wszystkie zbiórki publiczne – małe,
duże, ogólnopolskie i lokalne – od lipca b.r. są zgłaszane na portalu zbiorki.gov.pl. Informacja na temat zbiórek prezentowana będzie w sposób
przejrzysty i dostępny dla wszystkich,
co ułatwi społeczną kontrolę. Dzięki zmianie prawa organizacja zbiórek publicznych będzie pozbawiona
zbędnych formalności. Organizatorzy
zbiórek będą mogli się skupić na tym,
co w dobroczynności najważniejsze
– na zdobywaniu zaufania, za którym
może pójść społeczne wsparcie.
Zniesienie obowiązku uzyskiwania
urzędowych pozwoleń na przeprowadzenie zbiórki publicznej – to najważniejsza zmiana, jaką wnosi wchodząca
od 18 lipca 2014 r. w życie nowa ustawa o zbiórkach publicznych. Pozwolenia zostają zastąpione zgłoszeniami
publikowanymi na portalu. Dzięki
temu obywatele mają bezpośredni
dostęp do informacji o organizatorach zbiórek i decydują o tym, jaka
akcja dobroczynna warta jest wsparcia. Zbiórki elektroniczne można
będzie prowadzić bez dodatkowych
formalności. W przypadku organizowanych w przestrzeni publicznej
zbiórek w gotówce i zbiórek darów
– wystarczy proste zgłoszenie zbiórki
na ogólnopolskim portalu. Tam też
będą publikowane sprawozdania ze
zbiórki. Wszystko po to, aby każdy
obywatel miał łatwy dostęp do infor-
Dla kogo ten park?
Tyle mówiło się o rewitalizacji naszego
parku, że nawet ja – życiowy malkontent
cieszyłem się z tej inwestycji. Po wykonaniu nasadzeń, ciągle czekałem na ciąg dalszy… I on nie nastąpił. Bo tak naprawdę
– komu ten nasz park służy? Po co go rewitalizowano? Chyba tylko dlatego, żeby
w miarę przyjemnie szło się do gminnej
biblioteki czy do przystanku. Każdy cywilizowany park służy ludziom. Tam
przychodzą całe rodziny lub umęczone
matki z dziećmi. Wszyscy chcą posiedzieć
w cieniu, może poczytać książkę czy poplotkować. Ale co w tym czasie mają robić
dzieci? W naszym parku nie ma dla nich
żadnej atrakcji, a jak wiadomo, dzieci nie
siądą na ławeczce i nie będą obgadywać
sąsiadek. Każdy cywilizowany park ma
strefę dla najmłodszych – czyli porządny plac zabaw. Nie trzeba daleko szukać
– przyjrzyjmy się parkom w Opolu Lubelskim czy Poniatowej. I wcale nie musi
to być plac zabaw wyłożony takim bublem, jak ten przy szkole podstawowej. Nie
od dzisiaj wiadomo, że dzieciaki kochają
piasek i bieganie po nim na bosaka. To
zdecydowanie obniżyłoby koszt budowy
placu zabaw. Dzieci (o czym zapomnieli projektanci placu przy podstawówce)
uwielbiają się huśtać (tam mamy tylko 2
wiszące huśtawki), zjeżdżać (tylko jeden
ślizg) i wspinać się (brak lin, mini skałki
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
do rejestru pomników w 2013 r.
dąb szypułkowy w Noworąblowie.
W lipcu b.r. Miejskie Przedsiębiorstwo Zieleni w Lublinie Sp. z o.o.
poddało zabiegom pielęgnacyjnym najmłodszy pomnik przyrody
w Gminie. Teraz dąb jest drzewem
w pełni cennym przyrodniczo, o dużej wartości poznawczej i cieszy nas
swoim widokiem.
(red.)
macji o tym, kto i na co zbiera oraz jak
rozdysponował środki. Organizator
zbiórki będzie mógł zgłosić zbiórkę
elektronicznie lub na piśmie, przesyłając formularz pocztą do Ministerstwa
Administracji i Cyfryzacji. Jak twierdzą urzędnicy ministerstwa zgłoszenie elektroniczne będzie bardzo proste
do wypełnienia i pozwoli na szybszą
rejestrację zbiórki – nawet w ciągu 3
dni. Będzie jednak potrzebny podpis
cyfrowy. Wystarczy tzw. profil zaufany ePUAP, który można w kilkanaście minut założyć na portalu ePUAP,
a później jednorazowo „potwierdzić”
w urzędzie skarbowym, oddziale ZUS
lub NFZ. Czekamy na efekty wprowadzonych zmian.
(red.)
itp.). W naszym parku też sprawdziłaby
się mała tyrolka czy pająk z lin bo mamy
warunki. Niestety, u nas nie ma nic. Można przyjść (pod warunkiem, że nie boimy
się ataku z góry) i wyjść, bo ileż można
podziwiać kwiaty przy pałacyku?
Stąd mój apel do władz – zróbmy coś,
by ludziom z małymi dziećmi żyło się
w Karczmiskach lepiej i aby nasz park
służył mieszkańcom. Bo jak na razie nie
wiem, po co było wydawać na jego odnowę tyle pieniędzy…
P.S. Park, parkiem, ale wejście do niego od strony Urzędu Gminy – to koszmar. Po deszczu trzeba zakładać gumowce, żeby dojść do trotuarów. Może i tam
byśmy coś zrewitalizowaliJ
Mieszkaniec
Czerwony Kapturek
,,Czytanie - mądra rzecz” to hasło promujące XIII
Ogólnopolską Akcję Tygodnia Czytania Dzieciom. Klub
Seniora w Karczmiskach działający przy bibliotece gminnej wykorzystał okazję, by pokazać, że seniorzy nie tylko
potrafią czytać swoim wnukom, lecz także organizować
przedstawienie teatralne na bazie czytanego tekstu. Powstał pomysł, by przygotować przedstawienie oparte na
bajce pt. ,,Czerwony Kapturek”. Seniorzy, wspólnie z panią Beatą Kwiatkowską z oddziału dla
dzieci GBP w Karczmiskach, przygotowywali całe przedsięwzięcie. Dzięki jej
niezaprzeczalnemu
talentowi i dużemu
zaangażowaniu powstało piękne przedstawienie. Również
seniorzy w osobach:
Barbara Adamczyk,
Ewa
Adamczyk,
Anna Bochra, Barbara Ganiec, Kazimierz Ganiec, Jadwiga
Karaś, Marek Mokijewski, Barbara Rudnicka i Maria Wciseł przystąpili z zapałem do realizacji zadania. Sam zapał
to za mało, ale dużo pracy i trochę talentu wystarczyło, by
powstała niepowtarzalna inscenizacja znanej bajki. Dzieci oglądały ją z dużym zainteresowaniem. Przedstawienie
powtarzano czterokrotnie w dniach 16 -18 czerwca 2014 r.
dla przedszkolaków, klas I i II Szkoły Podstawowej w Karczmiskach, dzieci z SOSW w Karczmiskach a także dla
osób dorosłych. Ogółem bajkę obejrzało około 300 osób.
Na atrakcyjność przedstawienia złożyły się nie tylko gra
aktorów, lecz także piękna scenografia wykonana przez
Panią Beatę. Aktorzy otrzymali wiele braw i miłych słów
uznania od oglądających, ale najmilszą zapłatą za włożony
trud były uśmiechy
i brawa od dzieci.
Całość została sfilmowana i nagrana
na płyty CD. Należy wspomnieć,
że przedstawienie
było także częścią
realizacji projektu
pod nazwą ,,Aktywność i integracja jako sztuka
przeżywania jesieni życia”. Zadanie
współfinansowane jest przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Lublinie w ramach zadania publicznego
,,Wspieranie inicjatyw służących aktywizacji i integracji
społecznej osób starszych’’, a realizowane przez Klub Seniora i Towarzystwo Rozwoju Ziemi Karczmiskiej.
Barbara Rudnicka
W ar t o zo b acz y ć …
Tym razem seniorzy z Klubu Seniora z Karczmisk przekonali się ile
prawdy jest w przysłowiu ”Cudze
chwalicie swego nie znacie…”, a to za
sprawą odwiedzin 24.04.2014 pobliskiego Kazimierza Dolnego i znajdującego się tam muzeum sztuki złotniczej. Złotnictwo odnosi się nie tylko
do pracy w złocie, lecz do wszystkich
metali szlachetnych, a więc również do
srebra i platyny. Metale te nie podlegają korozji i są dość plastyczne przez
co idealnie nadają się do obróbki. Minione wieki przekazały nam zaledwie
szczątki dawnej twórczości złotniczej.
Rabunki, wojny, liczne przetapiania
spowodowały, że zachowały się przedmioty o wysokiej randze artystycznej,
albo powiązana z kultem religijnym
bądź historią. Zaczątkiem muzeum
Przed Kuncewiczówką.
kazimierskiego było zdeponowanie,
a później darowanie przez Jędrzeja Jaworskiego swego zbioru, głównie sreber pochodzenia polskiego powstałych w XVIII i XIX wieku. Muzeum
mieści się w podziemiach kamienicy
mieszczańskiej położonej przy rynku kazimierskim i istnieje od 1979 r.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
Oprócz kolekcji Jędrzeja Jaworskiego znajdują się tu depozyty z innych
muzeów w Polsce. Znajdziemy tu
przepiękne przedmioty wykonane ze
srebra służące obrzędom kultowym
i chrześcijańskim, prawosławnym,
a także obrzędom kultu żydowskiego. Wśród nich eksponaty najstarsze
w Polsce. Druga grupa przedmiotów
to srebra ściśle pogrupowane na poszczególne ośrodki złotnicze: wrocławskie, poznańskie, krakowskie
i inne mniejsze ośrodki. Wśród tej
grupy przedmiotów od XVIII wieku,
aż po współczesność mamy zarówno
zastawy stołowe, biżuterię oraz wiele
innych służących życiu codziennemu
ludzi. Zachwycające dzieła sztuki, aż
trudno uwierzyć, że są wytworem
ludzkich rąk.
Druga część wycieczki do Kazimierza Dolnego, to zwiedzanie wystawy malarskiej Chaima Goldberga
(1917-2004). Artysta tworzył głównie
w Stanach Zjednoczonych ale urodził
się w Kazimierzu. W jego twórczości
dużą część zajmują obrazy przedstawiające życie w miasteczku przed
wojna. Piękne kolorowe widoki okolic Kazimierza oraz samego miasta,
a także scenki rodzajowe społeczności zamieszkującej wówczas miastecz-
ko. Szczególne wrażenie robią obrazy
o tematyce Holokaustu, a także przepiękne akwarele. Na zakończenie sentymentalnej podróży w historię odwiedziliśmy „Kuncewiczówkę”. Dom
Marii i Jerzego Kuncewiczów, to pełna wspomnień i pamiątek po pisarce
willa, która służy obecnie jako muzeum udostępniana zwiedzającym. Istnieje również część prywatna domu,
do którego do dziś przyjeżdżają na
odpoczynek osoby związane z Kun-
cewiczami przyjaźnią lub pokrewieństwem. Zaraz po powrocie do domu
wypożyczyłam sobie w bibliotece
„Dwa księżyce” i „Cudzoziemkę” Marii Kuncewiczowej, warto przeczytać.
Podsumowując, spędziliśmy pełen
miłych wrażeń dzień i nie zmęczeni
długą podróżą, wróciliśmy do domu
bogatsi, o przeżyte wrażenia i pełni
wspomnień.
Barbara Rudnicka
„Tradycja Smaku” na Żmijowiskach
W upalną niedzielę 27 lipca b.r.
Klub Seniora w Karczmiskach uczestniczył w letnich warsztatach archeologii
doświadczalnej pt.
,,Tradycja Smaku’’
poznając receptury i
smaki dawnej kuchni słowiańskiej. Poznano tajniki kuch- Seniorzy na warsztatach.
ni dawnych Słowian
z wykorzystaniem roślin dostępnych nie Barbarę Rudnicką i Helenę Jarską.
ponad tysiąc lat temu oraz sposoby Podczas warsztatów promowano karkonfrontacji z obecną rzeczywistoś- czmiskie potrawy - takie jak: pierogi z
cią - obecnymi przyprawami kupo- bobu (zarejestrowane już przez KGW
wanymi w marketach czy sklepach jako potrawa tradycyjna ), pierogi z
zielarskich. Ciekawym elementem bobu i z miętą, pierogi z kaszą gryczawarsztatów był sposób przygotowy- ną i serem, kaszę jaglaną z grochem,
wania posiłków w okresie wczesnego kaszę jaglaną z dynią, placek drożdzośredniowiecza. Udział seniorów w wy, sałatki z wykorzystaniem przywarsztatach był możliwością zapre- praw z naszego regionu i karmelówkę.
zentowania wcześniej przygotowa- Pierogi odgrzano nad ogniskiem na
nych tradycyjnych potraw przez pa- patelni będącej wierną repliką naczy-
nia Słowian. Rumiane,
pełne zapachu i smaku
podane w drewnianej
dłubance smakowały
wybornie gospodarzom
warsztatów i gościom
przybyłym na grodzisko z różnych regionów
Polski. Dla grupy seniorów wyjazd na grodzisko w Żmijowiskach był
niezapomnianym przeżyciem i chwilą zadumy
nad terenem osadnictwa dawnych
Słowian, a nawiązana współpraca
z Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym owocować będzie na
pewno dalszymi spotkaniami. Wyjazd
do Żmijowisk realizowano w ramach
projektu ,,Aktywność i integracja
jako sztuka przeżywania jesieni życia
„ w którym uczestniczy Klub Seniora
w Karczmiskach.
Marek Mokijewski
Występ chóru
Jubileuszowy rok obchodów 10-lecia działalności artystycznej chóru
„Corda Cantando” zainaugurował koncert ku pamięci założyciela i pierwszego dyrygenta – Pana
Stanisława Kalisza.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
10
Koncert
odbył
się
w Boże Ciało 19 czerwca
2014 roku w Zespole Szkół
w Karczmiskach. Licznie
zgromadzona publiczność
wysłuchała utworów, które były opracowywane
i przygotowywane przez
Stanisława Kalisza. Wystąpiły również dwa zespoły, które związane
były z Panem Stanisławem: Kapela
Ludowa „Karczmiaki” i Zespół Śpiewaczy KGW. Wśród gości honorowe
miejsca zajmowała rodzina Pana Stanisława: małżonka Henryka Kalisz
i dzieci – Barbara Jakubowska oraz
Wojciech Kalisz. Członkowie chóru
wręczyli kwiaty i podziękowali Pani
Henryce za wieloletnie wsparcie
i pomoc. Za to, że towarzyszyła im
przez lata, kiedy dyrygentem był jej
małżonek.
Pan Janusz Goliszek – Wójt Gminy Karczmiska w ciepłych i serdecznych słowach podkreślił, że w zasadzie wszyscy mieszkańcy Karczmisk
w jakimś sensie byli wychowankami
Pana Kalisza. Dodał, jak ważną rolę
w życiu społeczności lokalnej pełnił
ten skromny ale pełen pasji Człowiek. Koncert zakończył się wiązanką utworów, które znajdują się w repertuarze chóru.
GOK w Karczmiskach
Powitaliśmy lato i powitaliśmy wakacje!
Kilka dni wcześniej, ale komu
szkodzi, że i lato i wakacje będą
troszkę dłuższe w tym roku. 15
czerwca odbyła się plenerowa impreza dla najmłodszych (ale nie
tylko) mieszkańców naszej gminy.
Pan Janusz Goliszek Wójt Gminy
Karczmiska na początku imprezy
pozdrowił wszystkie dzieci, życząc
im dobrej zabawy, radości i śmiechu
zarówno w czasie imprezy, jak też
przez całe lato i wakacje. Boisko na
Zagrzębie tętniło gwarem i radością
od godziny 13, bo o tej porze
rozpoczęły się pierwsze występy
i konkursy.
Na scenie zaprezentowały się
prawie wszystkie przedszkolaki. Przebrane i z wymalowanymi buźkami
wyglądały przepięknie. Dziewczynki
ze Szkoły Podstawowej w Karczmiskach tym razem solo prezentowały
znane i lubiane piosenki. Wystąpiła
też Amelka Lasota z Kępy Choteckiej - związana. z Karczmiskami
przez w Gminny Ośrodek Kultury,
w którym uczyła się gry na syntezatorze. Dziękujemy Pani Anżeli Kwiatkowskiej, Panu Marcinowi Białemu
i nauczycielom za przygotowanie
dzieci do pięknych występów oraz za
naukę piosenki „Lato czeka”.
W czasie festynu mogliśmy
uczestniczyć w wielu atrakcjach.
Wybieraliśmy
„Boberka
Roku
2014” – ten wieloetapowy konkurs
wygrała Ola Pawełczak. Biliśmy
również rekordy: w podbijaniu piłki
nogą, gdzie wygrał Jacek Cygan.
Kasia Krawczyk najlepiej kręciła
hula-hoopem a skakanie na skakance wygrała Martyna Kluziak.
Wyścigi w 3 osobowych spodniach
(gdzie startowało aż 11 drużyn)
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
11
wygrała drużyna Mateusza Walczyka. Wszyscy uczestnicy konkursów
zostali obdarowani słodyczami
a zwycięzcy otrzymali nagrody rzeczowe. Rozegrany mecz piłki nożnej
pomiędzy dziećmi a dorosłymi
ZNÓW zakończył się remisem! A to
niespodzianka !
W czasie tegorocznej imprezy
można było obejrzeć popis akrobatyki
rowerowej w wykonaniu Pana Piotra
Bielaka. Wszyscy podziwialiśmy ten
występ, profesjonalizm, zdolności
i kulturę sceniczną wykonawcy.
Obejrzeliśmy z wypiekami na twarzach występ magika, który wielokrotnie wywołał zdziwienie i aplauz,
prezentując program „AbraKadabra”.
Ponadto miłośnicy gier umysłowych
przez cały czas mogli pod okiem
Pana Roberta Błaziaka rozgrywać
partie szachowe.
Była to udana impreza. Bardzo serdecznie dziękujemy tym wszystkim,
którzy ją z nami współorganizowali.
Przedszkole, Ochotnicza Straż
Pożarna, Zakład Gospodarki Komunalnej, SVZ Karczmiska, Supermarket Alibi, Zespół Szkół
– to dzięki Ich wsparciu i pomocy
udało się przygotować taką imprezę.
Dziękujemy
Michałowi
Górskiemu za nagłośnienie całej imprezy. Szczególnie i bardzo serdecznie dziękujemy Panu Marianowi
Grabczakowi za inicjatywę i radość,
którą sprawił dzieciom organizując
kilkanaście przejazdów bryczką
konną.
Ewa Kaziród-Bień
Dyrektor GOK
O Stefanie Żeromskim...
VII Pałacowe Spotkanie z Kulturą przebiegało w duchu twórczości Stefana Żeromskiego.
Twórczość polskiego pisarza, publicysty i dramaturga, określanego mianem ,,sumienia polskiej
literatury’’ zaprezentowała Magdalena Wójcikiewicz z WBP im. H. Łopacińskiego w Lublinie. W spotkaniu uczestniczyła młodzież gimnazjalna, mieszkańcy Karczmisk, Klub Seniora.
Dla członków klubu prelekcja została poszerzona
o czytanie fragmentów twórczości pisarza a o życiu i działalności opowiadała też klubowiczka
Barbara Ganiec. Prelekcji towarzyszyła wystawa
pt.,,Wypisy z Żeromskiego’’, którą można było
zwiedzać jeszcze przez miesiąc w Gminnej Bibliotece. Wydarzenie to było tym cenniejsze, że
zostało zorganizowane w ramach 150 rocznicy
urodzin autora ,,Popiołów’’, które przypadają
w 2014 roku.
Ewa Nowaczek
Dyrektor GBP
R a j d p a m i ę c i w K a r c z m i s k ac h
Uczestnicy rajadu na schodach pałacu w Karczmiskach.
W dniu 21 czerwca 2014 r. Stowarzyszenie społeczno-kombatanckie „Wolność i Niezawisłość” Koło
w Poniatowej było organizatorem XXIV rajdu szlakiem
dworów ziemiańskich. Trasa rajdu przebiegała przez
miejscowości: Opole Lubelskie, Wilków, Karczmiska,
Kraczewice, Poniatowa a jego celem było „Ocalić od
zapomnienia udział właścicieli ziemskich w walce z okupantem”. W Karczmiskach zwiedzano tereny parku oraz zabudowy gospodarczej i rezydencjalnej rodziny Zbigniewa i Janiny Strażyców, dawnych
właścicieli dworu. Uczestnicy rajdu zachwyceni byli
odnowionym parkiem i budynkami
dworskimi, alejami spacerowymi,
czystością i stanem zadrzewienia.
Pan Andrzej Olszowy zaprezentował
historię tych miejsc i dworu w Karczmiskach oraz wykład pt. ,,Znaczenie Rodziny Ignacego Wessla oraz
Zbigniewa Strażyca w rozwoju ziemiaństwa i ruchu patriotycznego”.
Na uwagę zasługiwały mało znane
informacje ukazujące udział Janiny
Strażyc - Radyszkiewicz w udzielaniu pomocy wojsku polskiemu podczas ewakuacji wrześniowej 1939
roku, działalności w AK i powiązań
z Rządem londyńskim, czy utworzenia w szklarni dworskiej miejsca
do ukrawania partyzantów i innych
osób przed Niemcami. Goście mieli
możliwość obejrzenia wystawy malarstwa i rysunków
artysty Mariana Adamczyka i zwiedzenia Regionalnej
Izby Pamięci i Tradycji. Następnie uczestnicy rajdu
udali się do Kraczewic, do dworskiej rezydencji Henryka i Marii Gerlicz właścicieli ziemskich Kraczewic
(przed II wojną św. Gmina Karczmiska). Na zakończenie obyła się Msza Święta w Poniatowej a w okolicach
bunkrów (obozu zagłady jeńców) posadzono pomnik
przyrody ,,Dąb Zapory’’ .
(rajdowiec)
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
12
STEFANOWI ŻEROMSKIEMU W 150. ROCZNICĘ URODZIN
W dniach 14 i 15 czerwca 2014 r.
regionaliści z woj. lubelskiego spotkali się w Nałęczowie na
konferencji ,,Uniwersalistyczne
motywy w twórczości Stefana Żeromskiego”. Obejrzeliśmy montaż słowno-muzyczny przygotowany przez uczniów miejscowego
LO, zwiedzaliśmy Muzeum Stefana Żeromskiego oraz wysłuchaliśmy wielu bardzo ciekawych
wykładów o Stefanie Żeromskim.
Pani Maria Mironowicz-Panek,
Kierownik Muzeum Stefana Żeromskiego w Nałęczowie, wygłosiła referat pt. „Nałęczów miejsce
szczególne w życiu i twórczości Muzeum Stefana Żeromskiego.
Stefana Żeromskiego”. Poniżej
materiał otrzymany z Muzeum. ce o niepodległość jest „budzenie
(S.G.)
sumień” i świadomości obywatelSto pięćdziesiąt lat temu, 14 paź- skiej, a siłą sprawczą rozwoju każdziernika 1864 roku, w Strawczy- dej społeczności jest inteligencja.
nie na ziemi kieleckiej urodził się Dlatego, zarówno w Zakopanem
Stefan Żeromski, jeden z najwybit- organizując Bibliotekę Publiczną
niejszych polskich pisarzy, publi- oraz Wyższe Kursy Wakacyjne, jak
cysta i dramaturg, społecznik, pro- i w Nałęczowie latach 1905-1908,
motor idei regionalizmu. Przyszedł skupił wokół siebie grono ludzi
na świat w najbardziej ponurej epo- – pisarzy, lekarzy, nauczycieli, któce naszej historii, w okresie agonii rzy podjęli się misji intelektualnej
powstania styczniowego. Bolesne i moralnej odnowy świadomości
konsekwencje udziału w tamtych lokalnej społeczności. Żeromski
wydarzeniach dotknęły także ro- stał się niekwestionowanym przedzinę Żeromskich. Lata szkolne wodnikiem duchowym, ideowym
w kieleckim gimnazjum przypad- wychowawcą, narzucającym zasały na okres wzmożonych represji dy społecznego i politycznego popopowstaniowych, zmierzających stępowania.
do wynarodowienia młodego poKiedy przyjechał po raz pierwkolenia. Zderzenie romantycznych szy do Nałęczowa, jesienią 1890 r.,
ziemiańsko-szlacheckich tradycji miejscowość była już znana jako
domu rodzinnego z coraz bardziej modne uzdrowisko i „kolonia liprzytłaczającą biedą i samowolą teracka”. Bywali tu m.in.: Bolesław
administracji zaborczej zaważyło Prus, Henryk Sienkiewicz, Stanina całym życiu i twórczości Że- sław Witkiewicz, Ignacy Jan Paromskiego. Stało się źródłem inspi- derewski, Mieczysław Karłowicz,
racji i motywem wielu jego utwo- Jadwiga Łuszczewska (Deotyma),
rów. Wpłynęło także na postawę Michał Elwiro Andriolli, Franciideową pisarza, angażującego się szek Kostrzewski. Żeromski przyjął
w działalność o wymiarze oświa- się do pracy w charakterze guwertowym i politycznym, zawierają- nera córek właściciela Nałęczowa,
cą jednoznaczną dyrektywę walki inżyniera Michała Górskiego, i nao wolność. Żeromski uznawał, że tychmiast poddał się urokowi tego
najskuteczniejszą bronią w wal- miejsca:
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
13
„Nałęczów teraz to już nie piękna miejscowość, ale album widoków wyśnionych. Są tutaj takie
perspektywy, takie plamy drzew
liściastych na tle lasów sosnowych, takie kąty niewypowiedzianie cudne, że ogarnia człowieka aż
jakieś gnuśne rozmarzenie. O dwa
kroki za oknem dzień i noc jęczą
słowiki, tam w cieniach uroczych
zarośli rozlega się gwar nieustanny ptaków rozkochanych, kwitną
całe szeregi drzew w ogrodzie owocowym, pachną czeremchy a znad
wody, z gęstwin rozchodzi się ciężki wonny, odurzający czad wilgoci, otwierają się na słońce pylniki
świerków, sosen, jodeł Duglasa,
rozkwitają narcyzy i konwalie.
(Dziennik z wiosny 1891 r.)
Poza lekcjami i spacerami po
okolicy Żeromski zajmował się
pracą pisarską. Z początkiem 1891
r. warszawski Głos rozpoczął drukowanie jego debiutanckich utworów: Po Sedanie, Złe przeczucie,
Pokusa, Ananke, Siłaczka, Zapomnienie, Cokolwiek się zdarzy. Nowele przyjęte przez czytelników
i krytyków wywołały dyskusję na
łamach prasy, i tym samym ugruntowały pozycję Żeromskiego jako
dobrze zapowiadającego się literata. Sprawiły też, że stał się on
osobą zapraszaną i mile widzianą
w gronie nałęczowskiej młodzieży.
Dał się nawet namówić na występy
w amatorskim teatrze i zagrał rolę
Leona w jednoaktówce Czyja wina
Henryka Sienkiewicza.
W tym czasie Żeromski poznał
Oktawię z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową, młodą wdowę, pasierbicę dyrektora uzdrowiska, Konrada Chmielewskiego. Ślub młodej
pary odbył się 3 września 1892 r.
w Policznej, niedaleko Czarnolasu,
w obecności świadków: Bolesława Prusa, Floriana Łagowskiego
i braci Oktawii Rafała i Stanisława
Radziwiłłowiczów oraz Konrada
i Zygmunta Chmielewskich.
Z żoną i urodzonym w Warszawie 8 września 1899 r. synem Adamem, Żeromski ponownie osiedlił
się w Nałęczowie w latach 19051908. Wybuch wojny rosyjsko-japońskiej oraz narastające w tym
czasie nastroje rewolucyjne znacząco wpływały na rozwój sytuacji
politycznej w kraju. Fala rozruchów
i manifestacji w Rosji i Królestwie
Polskim wymusiła na władzach
carskich pewne ustępstwa, które
wykorzystała grupa zapaleńców
skupionych wokół osoby Stefana
Żeromskiego. Wykorzystując pomyślną sytuację, pisarz na początku listopada 1905 r. zainicjował
powołanie Uniwersytetu Ludowego. Wykłady popularno-naukowe
odbywały się w hotelu Centralnym
przy alei Lipowej (obecnie Urząd
Miasta), a potem przeniesiono je
na peryferie do znanej z literatury
Żeromskiego „szopy na Pałubach”.
Gdy nie udało się poczynań
oświatowych włączyć w program
Macierzy Szkolnej, latem 1906 r.,
Żeromski powołał do życia Towarzystwo Oświatowe „Światło’, które
wkrótce rozszerzyło swą działalność na całą Lubelszczyznę. Celem działania stowarzyszenia było
zakładane i prowadzenie szkół
elementarnych, ochron, czytelni,
bibliotek, tworzenie instytucji po-
mocniczych dla uczącej się młodzieży. Wkrótce pod auspicjami
„Światła” rozpoczął działalność teatr amatorski.
Wiosną 1905 roku Żeromski
rozpoczął budowę stylowej chaty-pracowni, na którą przeznaczył
honorarium za Popioły. Jednoizbową chatę-pracownię z bali kładzionych na zrąb z gankiem wspartym
na filarach, zbudowali miejscowi
cieśle pod okiem projektodawcy,
młodego architekta Jana Witkiewicza.
Chata była salonem literackim,
miejscem pracy i odpoczynku.
Tutaj Żeromski kończył powieść
Dzieje grzechu, pisał Różę, Dumę
o hetmanie i Słowo o bandosie,
przyjmował przyjaciół po piórze
Zenona Przesmyckiego, Ignacego Matuszewskiego, Władysława
Tatarkiewicza, Zofię Nałkowską
i wielu innych.
Jednym z priorytetów działalności społecznikowskiej Żeromskiego było zapewnienie dzieciom
fachowej opieki pedagogicznej
i budowa placówki przeznaczonego specjalnie do tego celu. W celu
pozyskania funduszy i materiałów
budowlanych urządzano kwesty,
koncerty i przedstawienia. W Krakowie, z inspiracji pisarza, wydano
książkę Na nową szkołę. Na dokończenie budowy Żeromski przeznaczył ok. 6000 rubli z honorarium
autorskiego za Dzieje grzechu.
Ochronkę, zaprojektowaną przez
Jana Koszczyc-Witkiewicza, uroczyście otwarto 3 lipca 1907 r.
Duchowe przywództwo Żeromskiego wyraziło się również
w działalności publicznej w wolnej
Polsce. Był jednym z pierwszych
organizatorów władzy państwowej na Podhalu - został obwołany
prezydentem tzw. Republiki Zakopiańskiej. W końcu maja 1920 roku
wziął udział w akcji plebiscytowej
na Warmii i Mazurach prowadzonej na rzecz powrotu tych ziem
do Macierzy. W tym samym roku
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
14
jako korespondent wojenny udał
się na front wojny bolszewickiej.
Powołał do życia Związek Zawodowy Literatów oraz polski oddział
PEN-Clubu. Jednocześnie rozwijał
twórczość pisarską o wyjątkowej
rozpiętości skali: powieści, dramaty, utwory publicystyczne, prozę
historyczną i historyczno-krajoznawczą, wydawał odezwy, artykuły, listy otwarte. W 1924 roku
kandydował do literackiej Nagrody
Nobla. W uznaniu zasług dla kraju
pisarz nazywany „Prorokiem Niepodległości” uhonorowany został
wielką wstęgą orderu Polonia Restituta I klasy. W tym samym roku
Polskie Towarzystwo Krajoznawcze
nadało mu godność Członka Honorowego. Stefan Żeromski zmarł
20 listopada 1925 r. w swym mieszkaniu na Zamku Królewskim.
W opracowaniach biograficznych nałęczowskie epizody z życia
Stefana Żeromskiego traktowane
są marginalnie. Niesłusznie, bowiem Nałęczów był dla pisarza
miejscem szczególnym. W Nałęczowie Żeromski śmiało wkroczył na ścieżkę literackiej kariery,
ożenił się, pobudował dom oraz
ochronkę dla dzieci. Śmiało realizował swoje społecznikowskie
i polityczne pasje. W Nałęczowie
pozostało też najwięcej pamiątek
po pisarzu. W dawnej Chacie pisarza mieści się dziś jego muzeum
- jedno najstarszych muzeów literackich w kraju. Fundatorką muzeum była Oktawia Żeromska (18621928), która po śmierci Stefana
Żeromskiego przekazała narodowi
posiadłość wraz z Chatą i całym
wyposażeniem. Muzeum zostało udostępnione zwiedzającym 17
czerwca 1928 roku.
Ekspozycję stanowi oryginalne wyposażenie dawnej pracowni Żeromskiego: kanapa, fotele,
krzesła oraz pięknie rzeźbiony stół
i biurko - warsztat pracy pisarza,
w biblioteczce pozostawione książki Żeromskiego. Muzeum posiada
kolekcje portretów pisarza, zbiór
rysunków i obrazów olejnych Oktawii Żeromskiej, dwa obrazy Stefana Żeromskiego, pamiątki po
rodzicach Żeromskiego. Muzeum
przechowuje także dokumenty
i listy pisarza oraz podręczniki,
zeszyty, przybory szkolne i wyposażenie skautowskie, zmarłego
przedwcześnie w Chacie, ukochanego syna Adama (1899-1918).
Zgodnie z wolą Żeromskiego ciało Adama spoczęło w grobowcu-mauzoleum w pobliżu Chaty,
specjalnie zbudowanym w latach
1920-1922 według projektu Jana
Koszczyc-Witkiewicza.
Projekt
mauzoleum zdobył uznanie na
wystawie Sztuki Dekoracyjnej
w Paryżu w 1925 roku i został
nagrodzony srebrnym medalem
w dziedzinie architektury.
Rozległe kręgi zainteresowań
i wiedzy, ogrom poruszanych tematów stanowią o wyjątkowości
postawy Żeromskiego, jako pisarza i społecznika. Ponadto wyniesione z rodzinnego domu kanony
przywiązania do Matki-Ziemi stanowią w twórczości Żeromskiego
wartość najwyższą. Stąd wszechobecna w jego twórczości fascynacja naturą przedstawianą jako
dobro najwyższe i nieskończone
źródło olśnienia. Dotyczy to także opisów Nałęczowa i okolic zawartych w listach do narzeczonej,
w „Dziennikach”, w powieści „Ludzie bezdomni” i wielu innych.
“Jeżeli Chełmońskiego uważamy za nieporównanego odtwórcę krajobrazu polskiego w malarstwie, to w literaturze palmę
pierwszeństwa w opisie krajobrazu bez żadnych zastrzeżeń należy
przyznać Żeromskiemu.” (Ziemia,
nr 4, 1924.)
Maria Mironowicz-Panek
Westerplatte jako symbol w świadomości Polaków (cz. I)
Wojskowe Składy Tranzytowe na Westerplatte.
Towarzystwo Rozwoju Ziemi Karczmiskiej współpracuje z kilkoma muzeami w kraju. W związku 75. rocznicą
wybuchu II wojny światowej prezentujemy materiał, który otrzymaliśmy
z Muzeum Marynarki Wojennej z Gdyni dotyczący wybuchu wojny.
Westerplatte jako symbol w świadomości Polaków występuje z przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze,
nieodłącznie wiąże się z początkiem
najstraszliwszej katastrofy XX wieku,
jaką była II wojna światowa. Po drugie,
to miejsce, to wyjątkowe nie tylko w hiDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
15
storii Polski, a także w historii Europy, bo
Polska 1 września 1939 roku broniła nie
tylko własnej niepodległości, ale także
cywilizacji wolności, cywilizacji europejskiej przed niemieckim nazizmem. Po
trzecie, Westerplatte to skrawek ziemi,
jakże ważny dla polskiego doświadczenia, dumy i honoru. W tym kontekście
nie dziwi, że to jedyna nazwa o niemieckojęzycznym brzmieniu zachowana
na terenie Gdańska - ponieważ jest to
nazwa symbolu. Dla młodzieży piszącej
jakże często w rocznicę września 1939
r. swoje pierwsze w życiu prace nawiązujące do historii, jest ono miejscem,
które tak jak niegdyś Termopile, stało się
symbolem bohaterskiej walki z przeważającym liczebnie wrogiem. Tam właśnie
przegrana, zakończona kapitulacją walka, okazała się być „wygraną duchową”.
Dla badaczy kultury nie ulega wątpliwości, że w obrona Westerplatte w 1939
r. stanowi część naszego narodowego
etosu. Jako symbol walki zaistniała ona
szczególnie silnie w literaturze i filmie.
Już w 1939 r. szlachetną i bohaterską
postawę obrońców półwyspu ukazał
w swoim wierszu pt. „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” Konstanty Ildefons
Gałczyński, w którym wszyscy oni „prosto do nieba czwórkami szli”, bez względu na ich ziemskie życie, co miało na
celu podkreślić wagę walki za ojczyznę.
Do późniejszych, głośniejszych i nośnych utworów różnych gatunków, poświęconych obronie Westerplatte, można miedzy innymi zaliczyć (w porządku
chronologicznym): książkę Melchiora
Wańkowicza Westerplatte (1959); film
fabularny Stanisława Różewicza Westerplatte (1967); książkę Zbigniewa Flisowskiego Tu na Westerplatte (1969); książkę
Rafała Witkowskiego Westerplatte. Historia i dzień dzisiejszy (1977); książkę Stanisławy Gónikiewicz-Kurowskiej Wojna
zaczęła się na Westerplatte (1980); film
dokumentalny na temat zlotu obrońców Westerplatte w 1988 w Gdańsku
z udziałem 30 westerplatczyków; film
dokumentalny Krzysztofa Pulkowskiego Lwy Westerplatte (1997); paradokumentalny komiks wojenny Westerplatte:
Załoga śmierci (2004) Mariusza Wójtowicz-Podhorskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego; książkę Mariusza Borowiaka,
Westerplatte - w obronie prawdy (2000);
książkę Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego, Westerplatte 1939. Prawdziwa historia (2009); utwór muzyczny (formacji
Tormentia, pochodzący z płyty „Krew
za Krew”(2009) pt. Żołnierz Westerplatte
(2009); książkę Andrzeja Drzycimskiego Westerplatte 1939. Przed Szturmem
(2009); film fabularny Pawła Chochlewa
Tajemnica Westerplatte (2013).
Dla upamiętnienia obrony Westerplatte już w sierpniu 1946 r., w obecności kmdr. por. Franciszka Dąbrowskiego,
uprzednio zastępcy mjr. Henryka Sucharskiego, na miejscu zniszczonej Wartowni
nr 5 odsłonięto symboliczny cmentarzyk
z betonowym krzyżem i symbolem Krzyża Virtuti Militari. W 1962 w miejsce
krzyża na cmentarzu ustawiono czołg T34. W 1966 r. odsłonięto monumentalny
Pomnik Obrońców Wybrzeża, zwany
również pomnikiem Obrońców Westerplatte. Został on wzniesiony w latach
1964-1966 przy wielkim zaangażowaniu
społeczeństwa. Z daleka widoczny obelisk o 25 metrach wysokości, składający
się z 236 bloków granitowych, usytuowany na 22 metrowym kopcu, został pokryty napisami i rzeźbami poświęconymi
pamięci wszystkich Polaków, którzy wal-
czyli na Wybrzeżu i na morzu podczas
wojny. Umieszczono w jego najwyższej
części rzeźby marynarza i żołnierza. Monument stał się rozpoznawalnym symbolem Westerplatte. 1 września każdego
roku, o godz. 4.45, odbywają się przy nim
uroczystości związane z wybuchem II
wojny światowej. Wielkim wydarzeniem
patriotycznym było złożenie 1 IX 1971 r.
urny z prochami mjr. Henryka Sucharskiego w niszy, obok płyty nagrobnej 15
żołnierzy poległych w czasie obrony.
O obronie z września 1939 r. świadczą
przede wszystkim niezbyt liczne pozostałości. Z dawnych obiektów Wojskowej
Składnicy Tranzytowej w bardzo dobrym stanie do dziś zachowała się tylko
Wartownia nr 1. Jest to budynek o wymiarach 7x7 m, wzniesiony z żelbetonu
w latach 1933-1934. W czasie walk była
jednym z kluczowych punktów polskiej
obrony. Bryła budynku pozostała właściwie nieuszkodzona, choć trafiły w nią
odłamki pocisków i kule karabinowe.
Zachowały się jeszcze w różnym stanie
obiekty Wartowni nr 3, Placówki Fort,
Placówki Elektrownia, Placówki kpr. Szamlewskiego oraz ruiny dawnych umocnień oraz Koszar - wartowni nr 6. Gdańsk
- pole bitwy na Westerplatte, został uznany za pomnik historii rozporządzeniem
Prezydenta RP z 22 sierpnia 2003 (Dz. U.
2003 nr 148 poz. 1448). Pomnik historii to
jedna z czterech form ochrony zabytków
wymienionych w Ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r.
Terminem tym określa się zabytek nieruchomy o szczególnym znaczeniu dla
kultury naszego kraju. Rangę pomnika
historii podkreśla fakt, że jest on ustanawiany przez Prezydenta Rzeczpospolitej
Polskiej specjalnym rozporządzeniem na
wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.
Budowa Wojskowej Składnicy Tranzytowej na półwyspie Westerplatte rozpoczęła się po przyznaniu Polsce przez
Radę Ligi Narodów 14 marca 1924 r.
tego terenu i prawa stacjonowania tam
małego oddziału wartowniczego, ochraniającego rejon przeładunków uzbrojenia i sprzętu wojskowego kierowanego
do Rzeczypospolitej. Senat Wolnego
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
16
Miasta Gdańska zgodził się z tą decyzją
dopiero w październiku 1925 r. Wówczas Westerplatte zostało przekazane na
własność Radzie Portu i Dróg Wodnych
w Gdańsku, a ta z kolei przekazała je
władzom polskim. Powierzchnia terenu
wynosiła ok. 60 ha i ok. 3,5 km obwodu.
Polska mogła na terenie półwyspu dysponować maksymalnie 88 żołnierzami,
w tym 2 oficerami, 20 podoficerami i 66
szeregowcami. Obszar nie mógł być fortyfikowany, zgodnie z art. 5 Konstytucji
Gdańskiej, który zakazywał w granicach
Wolnego Miasta Gdańska (WMG) budowy jakiejkolwiek bazy wojskowej lub
morskiej bez zgody Ligi Narodów. Strona
polska początkowo przestrzegała zakazu
fortyfikacji terenu półwyspu. Jednak pod
wpływem zaostrzającej się sytuacji na
arenie międzynarodowej i łamania jej
praw w WMG, była zmuszona do potajemnego zbudowania wzmocnień na
Westerplatte.
Tuż po dojściu nazistów do władzy
w Niemczech, WMG zaczęło wywierać
coraz większą presję, aby ograniczyć prawa Polski do Westerplatte. W lutym 1933
r. strona gdańska samowolnie wycofała
z terenu Portu policję portową, która składała się w połowie z policjantów polskich
i gdańskich i zastąpiła ją policją podporządkowaną całkowicie senatowi WMG.
W obawie, aby nie doszło do szturmu na
półwysep, Polacy zdecydowali się zwiększyć liczbę żołnierzy stacjonujących na
Westerplatte. Od 6 do 16 marca tegoż
roku liczba żołnierzy wynosiła 230 i był
to jedyny taki moment, kiedy strona polska złamała w okresie międzywojennym
postanowienia zakazujące jej zwiększenia załogi w Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Zdecydowania i szybka reakcja
Warszawy oraz postawa Berlina, który
nie chciał w tym czasie zaogniać stosunków z Polską spowodowała, że władze
Gdańska zgodziły się na powrót policji
portowej. W zamian Polska miała przywrócić pierwotny stan załogi na Westerplatte. (c.d.n.)
Jan Tymiński
Odpust uroczystość religijna czy świecka tradycja?
Bp. Ryszard Karpiński w Karczmiskach w 2004 r.
Z pewnością wielu z nas może pochwalić się obecnością na uroczystościach odpustowych w znaczących
sanktuariach. Pielgrzymujemy do
Wąwolnicy, Lichenia, na Jasną Górę.
Często wybieramy się na odpust do
rodziców, teściów, dzieci. Można zadać
pytanie: po co to robimy? Czy wypływa
to z naszej wiary?
Ktoś powie: jak to, być na odpuście
i nie kupić lodów? Nie zjeść szczypki
czy waty cukrowej? Wielu z nas pamięta
z dzieciństwa stragany na których można było kupić różnego rodzaju zabawki:
piłeczki, drewniane lub gliniane podobizny ptaków, plastikowe pierścionki,
kapiszony, korkowce itp. Starsi chłopcy
przez kolejne dni bawili się w ,,wojnę”
lub ,,dziki zachód” aż do wyczerpania
odpustowej amunicji. Dziewczynki wybierały bardziej pacyfistyczne zabawki:
skakanki, kolorowe spinki do włosów
i pierścionki na palce. Hitem były także
wiatraczki, które mocowało się na kierownicy w rowerze.
Starsi pamiętają, że kiedyś na straganach można było nabyć dewocjonalia,
świeże owoce prosto z sadu. A dziś?
Można kupić w zasadzie to wszystko, co
na poniedziałkowym targu w pobliskim
miasteczku. Wielu starszym osobom
łza się w oku kręci kiedy wspominają,
jak na odpust parafialny z odległych
wiosek szło się boso, a buty zakładano
dopiero przed kościołem.
W naszej parafii uroczystości odpustowe obchodzimy dwukrotnie w ciągu
roku. Pierwszy odpust związany jest
Gdybym miał taką moc sprawczą, to przyznałbym Oscarowi
Kolbergowi – Nobla w dziedzinie
kultury. Jego dorobek jest przeogromny. Z XIX w. monumentalnego dzieła zatytułowanego
„Lud. Jego zwyczaje, sposób życia,
mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, mu-
zyka i tańce” – czerpiemy do dziś.
Stosunkowo mało znany Kolberg,
dla kultury polskiej zrobił więcej
niż którykolwiek z Polaków. 50
lat wędrówek po kraju, żmudnej
i rzetelnej pracy ukazało życie,
kulturę i twórczość ludową i dało
podstawę polskiej folklorystyki
i etnografii.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
17
z Najświętszą Marią Panną z Góry Karmel, której wspomnienie liturgiczne
obchodzimy 16 lipca. Kult tzw. Matki
Boskiej Szkaplerznej w naszej parafii
liczy sobie kilkaset lat, gdyż Bractwo
Szkaplerzne istnieje w Karczmiskach
od 1713 r. Jeden z bocznych ołtarzy
w naszym kościele parafialnym poświęcony jest Matce Bożej z Góry Karmel
i otaczają go liczne wota. W tym roku
sumę odpustową celebrował i wygłosił
kazanie ks. Dariusz Tkaczyk z Chełma.
W sierpniu obchodzimy uroczystość
odpustową ku czci głównego Patrona
naszej parafii. W kościele parafialnym
znajdują się relikwie Świętego, a w głównym ołtarzu jest obraz przedstawiający
męczeństwo św. Wawrzyńca. W tym
dniu na uczczenie męczeństwa Patrona
poświęca się masło i miód.
Odpust to przede wszystkim uroczystość religijna, duchowa, święto całej
parafii. Natomiast cała otoczka związana z handlem, straganami, petardami itp. odwraca uwagę od tego, co jest
istotne. Warto w tym dniu przystąpić
do Sakramentu Pokuty i pojednania,
przyjąć Komunię św., odmówić Ojcze
nasz i Wierzę w Boga, pomodlić się
w intencjach, które poleca Ojciec Święty i w ten sposób uzyskać darowanie
kar za grzechy dla duszy przebywającej
w czyśćcu. To jest istota odpustu parafialnego i to jest najważniejsze dla człowieka wierzącego.
Ks. Krzysztof Lichota
W tym roku mija rocznica 200
urodzin Oscara Kolberga. Rodzice od najmłodszych lat wpajali
synowi tradycje kulturalne. Oscar
wzrastał wśród wielu sławnych
przyjaciół rodziców: Bogusława
Lindego, Mikołaja Chopina (ojca
Fryderyka) czy też Kazimierza
Brodzińskiego. Miał liczne zain-
teresowania, kochał muzykę, historię, ekonomię oraz etnografię.
Uczył się w warszawskim liceum, później studiował w Akademii Handlowej w Berlinie.
Pasjonowała go muzyka.
Zdobyte wszechstronne wykształcenie i zainteresowania szybko przynosiły efekty w dorosłym życiu. Pełnił
wiele ważnych funkcji społecznych, pracował między innymi jako: urzędnik,
księgowy oraz nauczyciel
muzyki. Do jego najbardziej popularnych utworów
muzycznych należą: „Król
pasterzy”, „Wiesław” czy
też „Janek spod Ojcowa”.
Teksty do jego dzieł pisali
znakomici artyści ówczesnej epoki, tacy jak: Teofil Lenartowicz i Seweryna Pruszakowa. Kolberg komponował etiudy, mazurki,
kujawiaki i pieśni solowe. Drugą
jego pasją była etnografia. Bardzo
interesował się różnymi regionami
Polski, panującymi tam zwyczajami oraz historią danych terenów.
Jako pierwszy z polskich badaczy
opisał narodową kulturę ludową,
dokładnie ją usystematyzował
i nadał cechy charakterystyczne.
W 38 tomach spisanych i wydanych przez Kolberga znalazło się
około 12,5 tysiąca pieśni, ponad
550 bajek i ponad 2700 przysłów.
Zbadał różne regiony kraju – m.in.
Lubelskie, Kieleckie, Łomżyńskie, Płockie, Sandomierskie, Kaliskie, Chełmskie, Ruś Czerwoną,
Pokucie, Huculszczyznę, Kujawy,
Wołyń i Podole. Zapisy muzyki
i tekstów folkloru Kolberga ukazane w kontekście życia i kultury
wspólnot lokalnych do dziś są wykorzystywane w pracach badawczych oraz zawodowej i amatorskiej twórczości muzycznej. Oskar
Kolberg zmarł w 1890 roku
w Krakowie i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim.
Na jego pomniku umieszczono
epitafium: „Oskarowi Kolbergowi, zasłużonemu Ojczyźnie
– rodacy. Polskę całą przeszedł, lud poznał i ukochał.
Zwyczaje jego i pieśni w księgi złożył”. W rodzinnej miejscowości Przysucha znajduje
się dziś muzeum poświęcone
najsłynniejszemu etnografowi,
folkloryście i kompozytorowi
XIX w. Europy. Kolberg ocalił
od zapomnienia oraz zachował
dla potomnych najcenniejsze
zabytki materialne i duchowe kultury ludowej, spisał melodie i słowa pieśni ludowych, utrwalił obyczaje i ubiory, sporządzał rysunki
wiejskich zabudowań i pozostawił
po sobie wiele utworów muzycznych. Jest niedościgłym wzorem
dla wielu obecnych ludzi kultury
i regionalistów.
Sławomir Goliszek
Podsumowanie działań przeciwpowodziowych 2014 r. w Powiecie Opolskim
Dzisiejszy dzień to jest dobry moment, by
podziękować ponad 3000 ratowników, dzięki
którym w okresie 14 – 23 maja b.r. prowadzono działania przeciwpowodziowe w Gminie
Łaziska w Powiecie Opolskim – powiedział
Komendant Główny PSP w Warszawie gen.
bryg. Wiesław Leśniakiewicz w Opolu Lubelskim w dniu 17 lipca 2014 r. Gospodarzami
podsumowania byli Zenon Rodzik – Starosta Opolski i Zygmunt Pyć – Wójt Gminy
Łaziska. Wśród wielu zaproszonych gości byli
obecni podsekretarz stanu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji – Bogdan Dombrowski i podsekretarz stanu Ministerstwa Spraw
Przedstawiciele jednostek OSP z terenu Gminy wyróżnieni na
Wewnętrznych – Stanisław Rakoczy.
Po silnych opadach deszczu fala wezbraniowa, podsumowaniu.
która utworzyła się na Wiśle dotarła do Powioraz służb Wojewody Lubelskiego przygotowały się do
atu Opolskiego w poniedziałek 19 maja 2014 r. Władze planowanych działań. Przez wiele dni (w dzień i w nocy)
samorządowe Powiatu Opolskiego i Gmin nadwiślańskich umacniano i podwyższano 600-metrowy odcinek świeżo
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
18
usypanego wału, który był remontowany po powodzi
roku 2010. Do akcji zaangażowano strażaków Komendy
Powiatowej PSP w Opolu Lubelskim i OSP z terenu Powiatu Opolskiego oraz kompanię powodziową województwa
lubelskiego. Ze względu na duży obszar potencjalnego
zagrożenia wsparcie i pomoc uzyskano od kompanii powodziowej województwa podlaskiego, podchorążych szkół
pożarniczych z Warszawy i Poznania oraz województwa
kujawsko-pomorskiego. Działania służb w Gminie Łaziska
nadzorował osobiście Komendant Główny PSP, który
wysoko ocenił zaangażowanie ratowników w akcji. Sytuacja w maju b.r. na terenie Gminy Łaziska i Powiatu Opolskiego była najgroźniejsza w całej Polsce i dlatego nastąpiła
tu tak duża koncentracja sił i środków – przekazał na podsumowaniu w Opolu Lubelskim - generał. Podziękowania
otrzymali strażacy ochotnicy i PSP, samorządowcy,
mieszkańcy zagrożonych miejscowości, czy osadzeni
Warszawska firma
Moris-Sport dokończy
budowę hali
w Karczmiskach
Budowa hali w Karczmiskach ma
swoją historię. Na początku była euforia, gdy w 2012 r. ruszyła budowa,
szybko entuzjazm opadł z chwilą,
gdy inwestycja stanęła. Od lipca b.r.
ruszyła ponowna realizacja tego
zadania a do końca roku hala ma
być gotowa.
Po udzieleniu zamówienia na plac
budowy weszła firma Moris-Sport Sp.
z o.o. w Warszawie. Budowa hali spor-
z zakładów karnych, którzy też pomagali przy wałach.
Wśród wielu wyróżnionych i odznaczonych w Opolu
Lubelskim byli m.in. strażacy z Gminy Karczmiska. Medalem za ofiarność i odwagę (nadawanym przez Prezydenta RP) został odznaczony dh Sebastian Dudek z OSP
Karczmiska, Srebrnym Medalem za Zasługi dla Ochrony Przeciwpożarowej – dh Jerzy Kramek, Naczelnik
z OSP Głusko oraz wyróżniono st. kpt Kamila Młyńca,
który pełni funkcję komendanta Gminnego Ochrony
Przeciwpożarowej Gminy Karczmiska. Podziękowania
z rąk Starosty Opolskiego i Wójta Gminy Łaziska otrzymali również przedstawiciele jednostek OSP biorących
udział w działaniach przeciwpowodziowych. Z terenu
naszej Gminy w działaniach przeciwpowodziowych
w maju uczestniczyło ponad 100 strażaków ochotników.
Strażak
towej w Karczmiskach z wyposażeniem
realizowana jest w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego a wartość
zamówienia to ponad 10 mln zł.
Część zrealizowanych robót hali
przez poprzedniego wykonawcę jest
wykonana wadliwie, co potwierdzają
ekspertyzy posiadane przez Gminę.
Plan naprawczy zadania polega na poprawieniu wadliwie wykonanej części
robót (w tym m.in. dachu, który został
zdjęty) a następnie dokończeniu
robót według projektu budowlanego.
Prace postępują zgodnie z harmonogramem i jeszcze w tym roku hala
ma zostać oddana do użytku. Nowy
wykonawca ma duże doświadczenie
na rynku w realizacji tego typu zadań.
Warszawska spółka od 6 lat specjaliDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
19
zuje się w budowie i projektowaniu
obiektów sportowych, ale buduje
też obiekty kubaturowe (w tym
baseny sportowe) oraz modernizuje
obiekty rekreacyjne i użyteczności
publicznej. Swoje inwestycje prowadzi zarówno w dużych miastach ale
i w małych miejscowościach czy gminach. Moris-Sport współpracował do
tej pory z m.in. z 200 klientami. Tylko
w województwie lubelskim obiekty
sportowe czy obiekty użyteczności
publicznej spółka zrealizowała m.in.
w: Zamościu, Rykach, Nałęczowie,
Kraśniku, Białej Podlaskiej, Woli
Uhruskiej, Puławach czy Gm. Terespol. Czekamy teraz na odbiór hali
w Karczmiskach.
(red.)
Czy pamiętamy polskie sierpniowe rocznice?
Sierpień jest szczególnym miesiącem w polskiej historii, w którym
doznane klęski i odniesione zwycięstwa miały fundamentalne znaczenie dla Ojczyzny i świata.
5 sierpnia 1772 r. Rosja, Prusy
i Austro-Węgry dokonały pierwszego
rozbioru Polski. Aktem tym i kolejnymi zaborcy wymazali nasze państwo z mapy Europy. Ale też pamiętać musimy, że to 15 sierpnia 1920 r.
w bitwie pod Warszawą pod dowództwem marszałka Piłsudskiego odniesiono zwycięstwo, które zatamowało
bolszewicką ekspansję Europy. O losach naszej Ojczyzny, jej granicach na
okres prawie półwiecza zadecydował
Pakt Ribbentrop-Mołotow podpisany
23 sierpnia 1939 roku. 1 sierpnia 1944
roku wybuchło Powstanie Warszawskie. Nasza stolica została zrównana
z ziemią a ofiary po stronie polskiej
były tragiczne i przerażające: tysiące zabitych i zaginionych, rannych,
wziętych do niewoli żołnierzy oraz
dziesiątki tysięcy zabitych cywilnych
mieszkańców Warszawy. W sierpniu
1980 r. Polacy dowiedli światu, że potrafią upomnieć się nie tylko o wolność kraju, ale też o swoich obywateli. Słowa „Polska”, „Solidarność” czy
Lech Wałęsa stały się znane całemu
światu i to na nich wzorowały się inne
narody wybijające się ku wolności
z dawnego bloku wschodniego.
Patrząc na te wydarzenia z perspektywy czasu, spierając się o szczegóły historii, musimy pamiętać o tym,
że to synowie i córki naszego narodu
brali w nich udział, by ostatecznie
wywalczyć pokój i wolność. Niemal
w każdej polskiej rodzinie jest jakiś
bohater, osoba, która walczyła w obronie Ojczyzny, oddała zdrowie czy życie po to, by Polska była wolna i niepodległa. Czy przekazujemy naszym
dzieciom i wnukom te informacje?,
Czy znamy osoby, których nazwiska
widnieją na tablicach pomnika koło
dawnego Urzędu Gminy czy kościoła? Bez tamtych ofiar sprzed wielu lat
nie byłoby dzisiejszej wolnej i demokratycznej Polski. Nie można budować przyszłości kraju zapominając
o swojej przeszłości i historii.
(red.)
Radość w Berlinie, smutek w Buenos Aires
„Piłka nożna to sport, w którym 22
mężczyzn biega za piłką, a na końcu
i tak wygrywają Niemcy” – powiedział
kiedyś Gary Lineker. I nie pomylił się.
Na stadionie Maracanã w Rio De Janeiro w Brazylii, gdzie w 1997 r. Mszę
Świętą sprawował Jan Paweł II - odbył
się finałowy mecz XX Mistrzostw
Świata (MŚ). Piłkarze Niemiec po
pasjonującym i wyrównanym meczu
wygrali (w dogrywce) z Argentyną
1:0.
Był to mecz godny finału i historyczne wydarzenie sportowe. Pierwszy raz
na Mundialu zdarzyło się tak, że piłkarze
z Europy zwyciężyli w turnieju organizowanym w Ameryce Południowej.
Niemieccy piłkarze unieśli do góry
Puchar Świata, na który czekali przez
24 lata. Grali pięknie, radośnie i perfekcyjnie. Była to najrówniej grająca
i najbardziej skuteczna drużyna. Finał
w Rio to pasjonujące wydarzenie sportowe, trzymające w napięciu przez blisko 2 godziny. Na końcu i tak wygrali
Niemcy, po kapitalnej bramce 22. letniego Mario Goetzego. Był to mecz
na najwyższym światowym poziomie,
bardzo dynamiczny i wyrównany.
Można było delektować się piłką nożną,
choć nie obyło się bez ostrych starć
na boisku. Po bardzo dobrym meczu
rozegranym przez Argentyńczyków,
pozostał im tytuł wice mistrza świata
a Messiemu puchar - dla najlepszego
piłkarza Mundialu. Bez wątpienia
Niemcy byli najlepszą drużyną Mundialu i Puchar należał im się bez „dwóch
zdań”. Byli świetnie przygotowani fizycznie i mentalnie i mieli najmniej
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
20
słabych stron. Ich niesamowity mecz
i zwycięstwo z Brazylią (7:1 w półfinale)
było upokorzeniem gospodarzy Mundialu i lekcją pokory do futbolu. Trener
Joachim Loew umieszczając aż 8 zawodników w reprezentacji kraju z Bayernu Monachium – stworzył najlepszą
drużynę piłkarską na świecie. Solidność,
dokładność i dyscyplina to podstawy
funkcjonowania tej reprezentacji.
Każdy z zawodników jest świetnie dopasowany do zespołu. Zmiana piłkarza
na boisku nie powodowała żadnych
perturbacji dla drużyny, wprost przeciwnie, wprowadzani rezerwowi zawodnicy, byli kreatywni i co najważniejsze,
strzelali bramki. Mundial 2014
przeszedł do historii. Za 4 lata rozgrywki finałowe o Puchar Świata przeniosą
się do stolicy Rosji – Moskwy. Wydaje
się, że drużyna Niemiec będzie znowu
pretendować do najlepszych na świecie.
Ciekawe jak reprezentacja Polski zaprezentuje się w 11 października b.r.
na Stadionie Narodowym w Warszawie
podczas spotkania z mistrzami świata?
S. Goliszek
Letnie turnieje
Uczniowski Klub Sportowy (UKS)
funkcjonujący przy Zespole Szkół
w Karczmiskach w okresie wakacji
(lipcu i sierpniu b.r.) zorganizował
dwa turnieje sportowe. Rywalizowało w nich ponad siedemdziesięciu
miłośników aktywnego spędzania
wolnego czasu.
1. Piłka plażowa.
W turnieju piłki plażowej, który
odbył się na boisku Zagrzęba, wzięło udział 9 drużyn reprezentujących
kilka miejscowości naszej gminy jak
i sąsiednich. Po zaciętej, stojącej na
dosyć wysokim poziomie, wielogo-
dzinnej rywalizacji zwyciężyła drużyna w składzie: Konrad Wojtalik,
Bartłomiej Wojtalik, Dominik Jarosz i Michał Górski, drugie miejsce zajęli Kuba Krawczyk, Henryk
Pawłowski i Andrzej Wosik, zaś
trzecie Marcin Walczyk, Grzegorz
Czopek, Michał Walencik i Zbigniew Bochra.
2. Piłka siatkowa.
W turnieju klasycznej siatkówki przeprowadzonym na „Orliku”
wystąpiło pięć zespołów. Wygrała
drużyna w składzie: Piotr Chodoła, Andrzej Kuchta, Grzegorz Wa-
tras, Michał Wosik, Andrzej Wosik i Marcin Morgut, drugą lokatę
wywalczyli: Jarosław Rak, Konrad
Araucz, Paweł Kuś, Emil Miazek, Jarosław Paruch i Sebastian Faciejewski, trzecie miejsce przypadło zespołowi w składzie: Zbigniew Bochra,
Krzysztof Sójka, Michał Walencik,
Jakub Krawczyk, Grzegorz Czopek
i Henryk Pawłowski.
Nagrody ufundowała Gmina Karczmiska, a imprezę zorganizowali
i przeprowadzili członkowie UKS
z Zespołu Szkół.
Organizatorzy
Wspomnienie sprzed lat
Na jednym ze spotkań regionalistów w Lublinie – zapytał mnie
red. Mieczysław Kościński, czy
Klara Goliszek z Karczmisk to
moja babcia lub prababcia, gdyż
posiada artykuł, który napisał
w 1976 r. o tej osobie. Zaintrygowało to mnie ponieważ mieszkam
w Karczmiskach a moja prababcia
nazywała się Klara Goliszek. Jednak nie zgadzała się data śmierci
(moja prababcia zmarła w 1936 r.
a Pani z artykułu w 1977 r.). Dotarłem do prawnuczki Pani Klary
z artykułu, która pamięta to wydarzenie rodzinne. Jak mówi Mirosław Kozak większość rodzin
w Karczmiskach połączona jest
więzami – również w tym przypadku dwie Klary Goliszek też są spokrewnione. Poniżej prezentujemy
artykuł, który ukazał się w Sztandarze Ludu (piątek, sobota, niedziela, 1-3 października 1976 r. s. 6).
[email protected]
101 – letnia Klara Goliszek
We wsi Karczmiska (woj. lubelskie)
mieszka Klara Goliszek, która urodziła się w 1875 r. Dane te potwierdza oryginalny akt urodzenia spisany
w języku rosyjskim, znajdujący się
w miejscowym Urzędzie Stanu Cywilnego. W tej wsi przyszła na świat,
tu spędziła dzieciństwo i młodość.
Swojej wsi pozostała wierna do dziś.
Mieszka u córki Marianny. Od 1944
r. jest wdową, męża zabili Niemcy.
Staruszka wygląda dobrze. Trochę za
mało mam siły – mówi w rozmowie
z dziennikarzem. Jestem pod stałą
opieką lekarską, którą sprawuje lekarz Bogdan Żołnierczuk. Do szkoły
nie chodziłam. Czytać nauczył mnie
ojciec, był w naszej wsi wójtem. Czytam gazety bez okularów, ale nie lubię
małego druku. Oglądam też telewizję.
Lubię być stale w ruchu i coś robić.
Uwielbiam spacery. Mam jedynie kłopot ze słuchem, trzeba do mnie mówić
głośno. Ostatni raz chorowałem, gdy
miałam 97 lat. Nabawiłam się grypy, ale jakoś się z niej „wylizałam”.
W szpitalu nigdy nie przebywałam.
W domu córki mam wszystko co chcę.
Troszczą się o mnie i szanują, choć
czasami jestem marudna, bo na starość takim się człowiek staje. Chwalę
sobie też troskliwą opiekę wnuczka
Zbigniewa Piłata i jego żony Alfredy.
Często mnie zapraszają do siebie.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
21
Czy wiele zmieniło się w Karczmiskach od lat Pani młodości? Można
pisać o tym książki. Ongiś ludzie od
wczesnej wiosny aż do Zaduszek chodzili boso. Głód był. Teraz jest inaczej.
Sochę zastąpiły jakieś dziwne maszyny,
nie wiem nawet, jak się one nazywają.
Chleba w domu nikt już nie piecze. Pamiętam, dawniej przepowiadano, że
ludzie będą jeździć wozami bez dyszla
i jeżdżą bez konia. Kobiety ubierają
się jak chłopy, ja się z takiego stroju
śmieję… Ludzie się stroją…
Co robią Pani dzieci? Miałam ich
czworo, dwóch synów i dwie córki.
Adam ma 74 lata. Jest na emeryturze
i mieszka w Siedlicach. Był nauczycielem. Drugi syn, Bolesław mieszka
w Radomiu, jest o 10 lat młodszy od
Adama. Córka Antonina prowadzi
gospodarstwo rolne w Jaworkach koło
Karczmisk. Mieszkam u Marianny. Na
100 rocznicę moich urodzin wszyscy się
zjechali. Płakałam z radości. Przyjechał nawet z Afryki wnuczek Zbigniew
z żoną Janiną, która jest tam lekarką.
Kraj ten nazywa się Nigeria. Doczekałam się 9 wnucząt, 17 prawnucząt i 2
praprawnucząt.
M. Kościński
Muzeum pszczelarstwa
w Karczmiskach
Tuż za stacją Nadwiślańskiej Kolei
Wąskotorowej
w
Karczmiskach
możemy odwiedzić ciekawe miejsce.
W pasiece „Malinowa Kraina”
składającej się z 40 uli, pasjonat pszczelarstwa – Ireneusz Kwaśniak, utworzył
mini muzeum pszczelarstwa.
Oprócz degustacji świetnego miodu
malinowego, z którego słynie Malinowa
Kraina można obejrzeć tu ciekawe
eksponaty pszczelarskie i usłyszeć jak
wyglądała dawniej praca pszczelarza. W muzeum zgromadzono sprzęt
sprzed wielu lat i wykorzystywany obecnie. Muzeum rozwija się i pojawiają się
coraz nowe eksponaty. Pasieka Pana
Irka wchodząca w skład „Ekomuzeum
Lubelszczyzny” i powstałe muzeum
pszczelarstwa przyciągają turystów.
Będąc w okolicy warto tu zajrzeć.
Wypada przypomnieć, że „Malinowa
Pasieka” i jej produkty wraz z kilkoma innymi podmiotami na Targach
Turystyki Wiejskiej i Agroturystyki
w Kielcach w 2014 r., tworząc wspólne
stoisko Województwa Lubelskiego zdobyli nagrodę. Był to wspólny sukces
i wyróżnienie za najciekawszy pakiet
turystyki wiejskiej.
(red.)
••• Z historii Karczmisk i z życia wzięte (7) c.d. •••
Cenne znalezisko
W czasie kontrolowania wagonu z narzędziami znaleźliśmy
dwie wiązki karabinów ręcznych specjalnych (10 szt.) tzw.
„samozaradki”. Była godzina 23.
Wysłałem gońca do Karczmisk
z meldunkiem do dowódców
Batalionów Chłopskich o znalezieniu broni. Otrzymałem odpowiedź, iż ze względu na represje,
które mogą zastosować Niemcy
zabroniono nam podejmowania
tych działań. W głowie kłębiły się nam myśli. Obmyśliliśmy
z kolegami plan jak pozyskać
broń, bo taka okazja szybko się
nie powtórzy. PoinformowaliDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
22
śmy o „znalezisku” dowódcę oddziału Lotnego Armii Krajowej
kol. Józefa Orzechowskiego ps.
„Dąb” mieszkającego w budynku kolejowym na stacji. Również otrzymaliśmy kategoryczny
zakaz „pozyskania” niemieckich
karabinów. Nie daliśmy za wygraną. O 3 w nocy z Henrykiem
Łopackim podjęliśmy ostateczną
decyzję – zabieramy jedną wiązkę
karabinów i plombujemy wagon.
Broń ukryliśmy w pobliskich
mendlach zboża, a gdy sprawa się
wyciszyła pod koniec lipca 1943
r. przenieśliśmy ją budynku gospodarczego (rodziców Henryka
Łopackiego). Był tam magazyn
„pozyskanych” od Niemców zdobyczy
wojskowych: koce, umundurowanie,
produkty żywnościowe, czy amunicja
którą zamierzaliśmy przekazać partyzantom. W umówiony dzień spotkaliśmy się z Henrykiem Łopackim, jego
bratem Stanisławem, by dokonać podziału „łupu”.
Chwile grozy
Cały dobytek będący w naszym
posiadaniu wraz z pozyskaną bronią
wyjęliśmy ze słomy z tzw. „zapola”
i zaczęliśmy dzielić. Nagle usłyszeliśmy
dobiegające z podwórka szczekanie psa
i męskie głosy. Dostrzegliśmy żandarma
niemieckiego, policjanta granatowego,
cywilnego urzędnika Gminy i sołtysa
części I Karczmisk, kierujących się w naszym kierunku. Dzieliła nas odległość
50 m. Zmarliśmy ze strachu. Podjęliśmy szybką decyzję – „załadować broń”
i schować się w słomie na zapolu. Drabinę wciągnąłem za sobą i ukryłem. Tata
braci Łopackich, który asystował „nieproszonym gościom” otworzył stodołę
i wszyscy stanęli na klepisku. Prowadzili rozmowę. Zrozumieliśmy, że chodzi o dostarczenie zboża dla Niemców.
Właściciel stodoły zapytany o podanie
drabiny (nie widząc jej), wytłumaczył,
że pożyczył ją sąsiadowi. Chwilę jeszcze
porozmawiali, sprawdzili, że zboże jeszcze nie było młócone i po chwili udali
się do domu mieszkalnego. Przeżyliśmy
chwile grozy. Dzięki refleksowi, szybkiemu podjęciu decyzji sytuacja zakończyła się dobrze. Byliśmy przygotowani na
użycie broni i obronę życia, gdyby nas
okryto. Po kilkunastu minutach, gdy
atmosfera „oczyściła się”, dokonaliśmy
podziału zdobyczy wojskowych i przenieśliśmy broń w bezpieczne miejsce.
O podziale broni i amunicji oraz całym
zajściu poinformowaliśmy komendanta placówki „BCh” w Karczmiskach
I – Jana Karasia ps. „Kos”. W dalszym
ciągu pracowałem na kolei. Praca dawała mi skromne środki na utrzymanie
w ciężkim okresie wojny, ale dzięki niej
aktywnie wspierałem naszą organizację
i walczyłem z wrogiem o wolność naszej
Ojczyzny.
mjr rez. Władysław Pietras
Nowa oferta Urzędu Pocztowego Karczmiska
Propozycja - znaczek pocztowy ze zdjęciem pracowników UP Karczmiska.
Urząd Pocztowy (UP) Karczmiska
oferuje nową usługę polegającą na personalizacji znaczka pocztowego. Polega
to na wydrukowaniu znaczka według
projektu graficznego dostarczonego przez klienta. W ten sposób osoba
zamawiająca znaczek (produkowany
w arkuszach 8 lub 20 szt.), może umieś-
cić na znaczku własną fotografię, zdjęcie swoich bliskich, rocznicę ważnego
wydarzenia lub uroczystości, logo lub
reklamę własnej firmy. Warto dodać,
że zaproponowane do druku zdjęcia,
rysunki czy teksty okazjonalne nie
mogą naruszać praw i dóbr osobistych.
Stwarza to duże możliwości kreowania
różnych tematów znaczków według inwencji i pomysłowości klientów. Każdy znaczek personalizowany z arkusza
ma wartość nominalną – można go
przykleić na kopertę lub kartę zamiast
znaczka ofertowanego przez Pocztę
Polską i wysłać w świat ….
Zainteresowanych odsyłamy do UP
w Karczmiskach lub prosimy o kontakt
pod nr telefonu 81 828 70 49.
UP Karczmiska
ZARZĄDCY KARCZMISK
LĘDZIANIE I WIŚLANIE (5)
Po zwycięstwie Świętopełka nad
poganami w roku 884 rozpoczął się
okres okrutnego nawracania na wiarę chrześcijańską. Arcybiskup Metody odnotował w swoim żywocie
cyt. „Narastał powoli konflikt między księciem a arcybiskupem, tym
silniejszy, że Świętopełek próbował
zmuszać Metodego, by ten przykrywał „chrześcijańskim płaszczem”
jego brutalną politykę agresji”.
Część mieszkańców grodów
i podgrodzi poniosła śmierć w tym
konflikcie. Część zbiegła w inne reDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
23
jony a w szczególności do pobliskich
lasów puszczańskich, na pasie ziem
lessowych wyznając tam swoich bogów. Świętopełek osiedlił się w podbitym kraju i nadał mu nową nazwę
Wiślan jako protektorat wchodzący
w skład państwa Wielkich Moraw.
Ta nazwa przetrwała około 30 lat
i skończyła się po śmierci Świętopełka. Okupant w ten sposób wymazał
z kart historii państwo plemienne
LĘDZIAN. Zlikwidowanemu grodowi na terenie obecnego Chodlika
nadał nową nazwę KRAMPA. Słowo Krampa wywodzi się z języka
węgierskiego od słowa Krampeusz
co oznacza: uczeń, figlarz, diabeł.
W rzeczywistości gród w Chodliku
został nazwany „diabelskim grodem
w Krampie”. W ten sposób Świętopełek zemścił się na potężnym księciu
siedzącym na Wiśle i urągającym
chrześcijanom, podnosząc swój prestiż w walce z niewiernymi. Natomiast nawróconym na chrześcijaństwo pobudowano kościół - kaplicę
drewnianą w rejonie „Zjawienia” za
którą rozciągają się pogańskie groby
zwane kurhanami. Potoczna nazwa
„Zjawienie” wywodzi się od miejsca
w którym wojownicy Świętopełka
„zjawili” się i zbrojnie napadli na
gród w Krampie niosąc wiarę chrześcijańską.
W roku 894 zmarł książę Świętopełek a jego państwo podzielono pomiędzy jego synów. W wyniku waśni
rodzinnych i najazdów madziarskich
państwo Wiekich Moraw upadło.
Swoją odrębność zaakcentowali Czesi tworząc odrębne państwo, to samo
uczynili Morawianie. Lędzianie nie
tworzyli nowego państwa. Połączyli
się z plemieniem POLAN z którym
związani byli rodzinnie. Ród Piastów
od Siemowita „zasiadał przy jednym stole z Rościsławem, Majomirem, Świętopełkiem książętami
z Czech, królem Ludwikiem Niemieckim, wywodzących się z linii
Karola Wielkiego – cesarza”. Był to
początek tworzenia politycznego,
nowego państwa o nazwie Polska,
z rodu Piastów. Do czasu utworzenia biskupstwa w Krakowie (tereny
Lubelskiego Powiśla będą w zasięgu
i wpływami biskupstwa morawskiego
w Nitrze). Z nastaniem wiary chrześcijańskiej w Polsce, administrację
kościelną sprawować będzie na tym
terenie klasztor św. Krzyża na Łyścu
(Łysa Góra). W sprawie nazewnictwa i topografii należy wyjaśnić, że
św. Metody pisząc „o potężnym księciu siedzącym w Wiśle” należy rozumieć miejscowość położoną w międzywiślu lub korytach rzeki Wisły.
Odnosi się to do kompleksu grodów
w Chodliku i Dratowie gdzie odnaleziono diadem książęcy z około 1350
r. przed Chrystusem. Interpretacja
miejscowości o nazwie KRAMPA
w odmianach Krępa, Kępa itp. jest
bezsporna. Poniżej podaję tłumacze-
nia z dokumentów książęcych:
1) Kazimierz [przp. Kazimierz
Sprawiedliwy] syn Bolesława Krzywoustego władcy Królestwa Polskiego i wódz Sandomierski, wyżej wymienionemu klasztorowi i kobietom
w nim mieszkającym, jako bardzo
bogaty dar przekazał swoje wodzowskie posiadłości położone w pobliżu rzeki Wisły mianowicie: SKOWIESZYN, WIETRZNA GÓRA,
KRAMPA, WOJSZYN, RZECZYCA,
JAWORZEC z obu stron Wisły. Był
zatem klasztor Zwierzyniecki we
wcześniej wymienionych posiadłościach i przez Kazimierza, wodza
sandomierskiego dla klasztoru Zwierzynieckiego została dana posiadłość
jako dar pokojowy,
2) W roku 1254 Bolesław Wstydliwy potwierdza nadanie klasztorowi norbertańskiemu na Zwierzyńcu
pod Krakowem miejscowości Skowieszyn wraz z przynależnościami:
Wietrzna Góra, Krampa, Wojszyn,
Rzeczyca, Jaworze. W roku 1286 takie samo potwierdzenie wydaje ks.
Leszek Czarny / ZDM I 11/ .
Kolejne dzieje historii naszego terenu związane będą z klasztorem na
Zwierzyńcu i Skowieszynkiem.
Andrzej Olszowy
LIST Z PARYŻA - pisze Anika Michalowska
Czar Chopina w Paryżu
Na początku każdego lata Paryż żyje pod znakiem Chopina. Dwa Festiwale są poświęcone jego pamięci i muzyce. Festiwal Chopina w parku Bagatelle jest najstarszym
i najsławniejszym festiwalem Chopina w Paryżu. Często
na nim bywałam i zawsze byłam pod wrażeniem jego
szczególnego czaru i nastroju. Matka moja, ostatnia właścicielka dóbr Karczmiska też bardzo ten Festiwal lubiła.
Kochała muzykę, grę fortepianie, i przekazała nam, swoim
dzieciom, miłość do muzyki. Przed wojną, atmosfera artystyczna i duch muzyki obecny był na dworze w Karczmiskach. Moja Babcia podobno pięknie grała na fortepianie.
Jej ulubionymi kompozytorami byli Chopin, Debussy
i Ravel. Wielu sławnych artystów, - według opowiadań
mojej Matki, - bywało w Karczmiskach, zapraszanych
przez moją Babcię.
Wracając do trzytygodniowego Festiwalu Chopina
w Bagatelle, koncerty mają miejsce wieczorem, przy swietle świec, w pięknej Oranżerii Pałacu, w parku. Pałac Bagatelle został zbudowany w 1775 przez Hrabiego (Comte)
d’Artois, w wyjątkowo rekordowym czasie, w ciągu dwóch
miesięcy! Compte d’Artois był młodszym bratem króla
Ludwika XVI i ulubionym szwagrem jego żony, królowej
Marie-Antoinette. W XIX wieku został sam królem Francji, Karolem X.
Podczas przerwy w koncercie, melomani mogą podziwiać magiczny ogród róż w parku Bagatelle. Hoduje się
w nim 10 000 rozmaitych, romantycznych róż. Festiwal
Chopina w Bagatelle został zainaugurowany 31 lat temu
przez kulturalne Towarzystwo stworzone w 1911 roku
w Paryżu, m.in. przez francuskiego kompozytora Maurycego Ravela w hołdzie Fryderykowi Chopinowi i jego
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
24
muzyce. W festiwalu uczestniczą najsławniejsi pianiści
z całego świata i mają zaszczyt uczcić Chopina w ramach
Festiwalu Chopina w Bagatelle.
Cztery lata temu, w roku 2010, z okazji 200. rocznicy
urodzin Chopina, miasto Warszawa, ”Stołeczna Estrada”,
Instytut Polski w Paryżu, wraz z francuskim Senatem,
właścicielem Ogrodów Luksemburskich, zorganizowali
nowy Festiwal Chopina w Paryżu. Koncerty mają miejsce
w każdą niedziele, właśnie w Ogrodach Luksemburskich,
przez 5 kolejnych tygodni. Festiwal jest zorganizowany na
wzór koncertów z Łazienkach w Warszawie. Jest bezpłatny i otwarty dla wszystkich miłośników muzyki. W tym
roku, Festiwal Chopina w ogrodach Luksemburskich
gościł Adama Golkę, młodego amerykańskiego pianistę polskiego pochodzenia, kilku pianistów z Polski oraz
francuskiego pianistę Yves Henri, który jest również Prezesem Festiwalu Chopinowskiego w Nohant, w Sologne,
gdzie posiadała swój dwór francuska pisarka George Sand
i gdzie Chopin spędził długie lata.
Z Karczmisk do Ameryki
President Lincoln.
Cofnijmy się wstecz do początków
emigracji w Karczmiskach. Pierwszy
emigrant, Wojciech Czopek, wyjechał ze wsi do Ameryki w lipcu 1902
roku, dwa miesiące później wyjechał
drugi emigrant, Aleksander Goliszek,
od następnego 1903 roku podróż do
Ameryki staje się coraz popularniejsza na terenie Karczmisk. Nazwiska spotykane na liście pasażerów
z Karczmisk to: Adamczyk, Czopek,
Goliszek, Karaś, Kochan, Maciąg,
Małecki, Morgut, Nawrot, Niezgoda, Nowaczek, Pawełczak, Piłat, Popiołek, Robełek, Socha, Walencik,
Wasiak, Wojnicki, Wolski i Żywicki
– czyli emigracja dotyczyła właściwie każdej karczmiskiej rodziny, noszącej popularne we wsi nazwisko.
Z Chodlika pojawiające się nazwiska
to: Borowiec, Czopek, Dyka, Frączek,
Głupiec, Goliszek, Krawczyk, Lipiec,
Miroński, Piłat, Stefanek i Walencik.
Amerykańska emigracja pod koniec
XIX wieku zaczyna przybierać poważne rozmiary, na co zwraca uwagę
Kurier Rzeszowski pisząc w dniu 29
kwietnia 1888 roku: „Emigracja za
zarobkiem do Ameryki, mianowicie
do Stanów Zjednoczonych, która pojawiała się w ostatnich czasach sporadycznie, jak nam donoszą, znów
przybiera charakter epidemii. Mamy
nadzieję, że chwilowo obałamucone
umysły dadzą się sprowadzić jeszcze na drogę rozsądku. Odnosi się to
szczególnie do tych rodziców, którzy,
działając nierozważnie i na oślep,
zapychają ostatnim swym, zaledwie
częstokroć na drogę wystarczającym
groszem, kieszenie towarzystw przewozowych i narażają swe dzieci na
żebractwo i występki.”
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
25
Każdy wyjazd za ocean to oddzielna historia, pełna niespodzianek,
zaskakujących sytuacji i niespodziewanych, nieraz nieprawdopodobnych zdarzeń. Celem ostatecznym
nie zawsze był Nowy Jork, w USA
punktem docelowym był również
port Baltimore, w pobliżu Waszyngtonu. Ponadto część emigrujących
z Karczmisk wybierała się do Kanady, Brazylii i Argentyny. O ile większość płynących do Nowego Jorku
mieszkańców wsi po pewnym czasie
wracała, to z Argentyny i Brazylii nie
wrócił nikt. Innym razem opiszę, jak
wyglądała w tamtych latach podróż
do Antwerpii, Bremy, Hamburga,
Rotterdamu czy Triestu – portów,
skąd wypływały transatlantyckie statki, oraz jak wyglądało 3-4 tygodniowe
oczekiwanie na podróż, w którym to
czasie należało się zaopatrzyć w miesięczny prowiant na drogę.
Na wyróżnienie zasługuje historia
Marii, żony Stanisława Goliszka.
27 maja 1906 roku Maria Buda, 18
letnia sierota, urodzona w Opolu Lubelskim, na służbie w Karczmiskach,
wychodzi za mąż za 33 letniego Stanisława Goliszka. Cztery miesiące po
ślubie wyruszają w „podróż poślubną”
do Nowego Jorku, statkiem z niemieckiego portu handlowego Bremy. Półtora roku później na amerykańskiej
ziemi rodzi się Helena, ochrzczona
w tamtejszym tymczasowym polskim kościele. Ojcem chrzestnym
był Władysław Krzyś, brat cioteczny
Marii, ten sam, który opłacił im podróż z Bremy do Ameryki. W grud-
niu 1908 roku będąca po raz drugi
w ciąży Maria Goliszek postanawia
wrócić do kraju, do Karczmisk. Po
kilkutygodniowych przygotowaniach
razem z maleńką Heleną po raz drugi
przemierza ocean, choroby morskiej
Mostek do Nowego Jorku.
tym razem udaje jej się ustrzec, ale
mała Helena choruje przez cały okres
podróży. Na początku kwietnia 1909
roku wydaje na świat zdrowego syna,
któremu zgodnie z wcześniejszymi
ustaleniami z mężem, nadaje imię
Bolesław. Inne, podobne historie wyjazdów Karczmiaków za wielką wodę
na ogół tutaj się kończą, mąż za rok
czy dwa powraca, za zarobione dolary kupują sobie 2-3 hektary i żyją
długo i szczęśliwie, aż do śmierci.
Z naszymi Goliszkami jest jednak
inaczej… Pod koniec sierpnia 1910
roku Maria ładuje bagaże na pociąg
jadący do Hamburga, skąd z dwójką
małych dzieci, dwu i pół letnią Heleną i 16 miesięcznym Bolesławem,
27 sierpnia wsiada na pokład statku
„President Lincoln” i po raz kolejny
płynie do Ameryki. Helena i tym razem źle znosi rejs przez ocean, matki
nie stać na opłacenie lekarza, więc
leczy córkę domowymi sposobami,
robiąc dodatkowo zimne okłady. 8
września 1910 roku „President Lincoln” cumuje u wybrzeży wyspy Ellis
Island, wyspy w Nowym Jorku, przez
którą przechodzi każdy z milionów
imigrantów przybywający do USA.
Tutaj następuje selekcja na otrzymujących pozwolenie na wejście mostkiem na upragniony amerykański
kontynent i na tych, którzy zostaną wysłani z powrotem, a marzenia
o amerykańskiej ziemi pozostaną dalej marzeniami.
Wróćmy jednak do naszej Marii
Goliszkowej i jej dwójki dzieci. Razem z setkami innych pasażerów,
trzymając się grupy Polaków z Kazimierza Dolnego, ruszają w kierunku centralnego budynku celnego.
Bez problemów przechodzą przez
pierwsze cztery stanowiska kontrolne, problemy zaczynają się przy kolejnym stoliku – inspekcji sanitarnej.
Oficer sanitarny zauważa, że Helena
ma wysypkę oraz wysoką gorączkę i nie wydaje zgody na wejście na
upragniony mostek prowadzący do
Nowego Jorku. Cała trójka zostaje
wykreślona z listy pasażerów przybyłych do USA i skierowana na kwarantannę do szpitala na pobliską wyspę
Swinburne Island. Niestety historia ta
nie ma szczęśliwego zakończenia, 14
września - tydzień po przypłynięciu
do Ameryki, Helena umiera w szpitalu. Zostaje pochowana na cmentarzu
w Mount Olivet w pobliskim Queens. Maria z synem Bolesławem doDziejopis Karczmiski nr 3 (7)
26
staje pozwolenie na podróż do męża
Stanisława, pracującego w małym
miasteczku Ladysmith, stan Wisconsin i 4 dni po pogrzebie (tyle trwała
podróż z Nowego Jorku do Chicago
i następnie do Ladysmith) osobiście
przekazuje mężowi tragiczną wiadomość.
Chciałbym napisać, że zbieg nieszczęśliwych zdarzeń w rodzinie Goliszków dobiega wreszcie końca. Niestety – los nie jest dla nich łaskawy.
Dwa lata później Maria Goliszkowa
umiera, zostawiając męża z małym
Bolesławem. Stanisław nie ma wyboru, zaczyna gorączkowo szukać nowej
żony, niestety wśród polskiej kolonii
nie ma odpowiedniej dziewczyny.
Jest kilka potencjalnych kandydatek,
ale żadna nie ma wymaganych 17
lat. Decyduje się na szukanie żony
w Polsce. Kilka listów napisanych
przez Władysława Krzysia (Stanisław
był niepiśmienny) do rodziny w Karczmiskach oraz załączone na zaliczkę dolary dosyć szybko przynoszą
pożądany efekt. 16 maja 1913 roku
w Hamburgu na pokład „President
Grant” wchodzi Katarzyna Sosik, 26
letnia panna z Rzeczycy, by w dniu 29
maja wejść na mostek z Ellis Island i 5
dni potem spotkać się z kandydatem
na męża – Stanisławem Goliszkiem.
Ilość dolarów, które otrzymał Piotr
Sosik, ojciec Katarzyny, okryta jest
rodzinną tajemnicą.
Bolesław otrzymuje nowe amerykańskie imiona: Benjamin Stanley
(Stanley czyli Stanisław oczywiście po
ojcu), w domu nazywany jest Ben lub
Benny. Macochę traktuje jak własną
matkę, do tego stopnia, że kiedy 7
września 1929 roku w Niagarze, stan
Nowy Jork, poślubia Mary Owsinska,
to jako rodzice podani są: Stanley
Goliszek i Catherine Sosik. Na ślubie
Benjamina – Bolesława w 1929 czy na
jego śmierci w styczniu 1979 historia
rodziny Goliszków nie kończy się, ale
to już inna opowieść.
Mirosław Kozak
Półkolonie
w Karczmiskach
Kolejny rok zorganizowaliśmy półkolonie letnie, w których uczestniczyło aż 60 dzieci z naszej gminy. Radość na
twarzach dzieci i zadowolenie rodziców to najlepsze podsumowanie tego miesiąca zabaw i atrakcji, jaki zapewniliśmy
dzieciakom. Magiczne Ogrody, Muzeum nietypowych rowerów, kino czy wycieczka do Kazimierza Dolnego to tylko
niektóre z atrakcji. -„Zapiszę córkę za rok!”, -„Moje dziecko było zachwycone a ja spokojna, że dobrze się bawi”, -„Bardzo ciekawy i rozwijający program zajęć, syn cały czas w domu śpiewa piosenki i opowiada, jak było super” – to tylko
niektóre opinie, jakie uzyskaliśmy od rodziców naszych podopiecznych na zakończenie każdego turnusu. Serdecznie
dziękujemy firmie SVZ Sp. z o.o. zs. w Karczmiskach za pomoc finansową oraz Pani Izabeli Pleszyńskiej, Panu Marcinowi Walczykowi i Panu Arturowi Jarskiemu za zajęcia przeprowadzone z dziećmi w ramach wolontariatu. Duży ukłon
kierujemy w stronę Urzędu Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim i Poradni Pedagogiczno Psychologicznej w Opolu
Lub. za współpracę. Popatrzcie sami na zdjęcia – nic dodać, nic ująć.
Ekobusy w Kazimierzu.
W Magicznych Ogrodach.
Muzeum rowerów w Gołębiu.
Na basenie w Poniatowej.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
27
Spotkanie z Policją.
Uczymy sie udzielac pierwszej pomocy.
Spotkanie z paniami z Poradni z Opola Lub.
W wozie policyjnym.
Zabawy na Orliku.
W Kazimierzu na rynku.
Dziejopis Karczmiski nr 3 (7)
28
Download

Dziejopis Karczmiski - ziemiakarczmiska.pl