P ł o c k i e
●
S i e r p e c k i e
●
P ł o ń s k i e
●
G o s t y n i ń s k i e
ISSN 2084-2600
2
numer
czerwiec 2012
Półrocznik popularnonaukowy Muzeum Mazowieckiego w Płocku
poświęcony przyrodzie, historii i kulturze północno-zachodniego Mazowsza
W numerze między innymi
Rynna Janoszycka
Mazowsze w Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza
Pamiętajmy o rogatkach
Orszymowo 1915. Wojna widziana oczami proboszcza
Zamieszki w Gostyninie 22 czerwca 1926
Dzieje rodziny Turskich z Borowic
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Od redakcji
2
Drodzy Czytelnicy,
przekazujemy do Państwa rąk drugi numer popularnonaukowego półrocznika „Nasze Korzenie”. Numer pierwszy, z grudnia 2011 roku, wzbudził
ogromne zainteresowanie regionalistów, miłośników przyrody i historii północno-zachodniego Mazowsza. Świadczy o tym zarówno duża frekwencja uczestników promocji tego nowego periodyku w dniu 17 stycznia bieżącego roku, jak również nadspodziewanie szybkie tempo jego wyprzedaży. Już w początkach
marca, a więc zaledwie dwa miesiące po ukazaniu się, pismo było praktycznie niedostępne. Dlatego też po wyczerpaniu nakładu zamieściliśmy bezpłatną wersję
elektroniczną numeru na stronie internetowej Muzeum Mazowieckiego w Płocku. Będziemy to robić również w przyszłości.
Serdecznie dziękujemy za to zainteresowanie i pochlebne komentarze docierające do nas ze strony różnych środowisk. Ten sukces skłonił nas do zwiększenia
nakładu obecnego numeru do 600 egzemplarzy.
„Nasze Korzenie” były, i nadal będą, dostępne we wszystkich punktach sprzedaży Muzeum Mazowieckiego w Płocku, a ponadto w Księgarni-Antykwariacie Jerzego Załęskiego i w Księgarni Skarbnica przy placu Narutowicza. Swoje zainteresowanie pismem wyraziły niektóre płockie instytucje. Przykładowo
Nadleśnictwo Płock zakupiło 14 egzemplarzy w celu rozprowadzenia ich do wszystkich swoich placówek terenowych. Obecnie czynimy starania o włączenie
naszego periodyku do sprzedaży w sieci EMPiK i w kioskach Ruchu.
Nie ulega wątpliwości, że tak udanego początku nie byłoby bez ofiarnego zaangażowania na różnych polach wielu ludzi, pracowników muzeum i wolontariuszy. Zadbali oni o atrakcyjną szatę graficzną pisma oraz poprawność językową tekstów, dostarczali materiałów do publikacji, włączyli się w nurt
prac redakcyjnych, wspierając radą i dobrym słowem, pomagali w dystrybucji. Gorąco im wszystkim za tę pomoc dziękuję. Wyrazy wdzięczności kieruję pod
adresem Pana Leonarda Sobieraja, dyrektora Muzeum Mazowieckiego w Płocku i zarazem członka kolegium redakcyjnego pisma, za zabezpieczenie podstaw
finansowych przedsięwzięcia i życzliwe zainteresowanie jego realizacją.
W drugim numerze „Naszych Korzeni” Czytelnik znajdzie kilkanaście artykułów problemowych i znane już z poprzedniego numeru stałe rubryki:
Aktualności, Dokument, Czy wiesz, że..., Zabawy przyjemne i pożyteczne, Fotozagadka i inne. Wprowadziliśmy jedną nową rubrykę – Ocalić od zapomnienia, w której będą zamieszczane artykuły o osobach, wydawnictwach, ideach i wydarzeniach zasługujących na przypomnienie i zachowanie w naszej
pamięci. Teksty do druku dostarczyli pracownicy naukowi Muzeum Mazowieckiego w Płocku i badacze z zewnątrz. Z uwagi na znaczną liczbę materiałów
nadesłanych do redakcji nie byliśmy w stanie zamieścić ich wszystkich. Uprzejmie prosimy autorów, których artykuły nie zostały obecnie uwzględnione, o wyrozumiałość i cierpliwość.
Redagując poszczególne numery naszego periodyku dołożymy starań, aby w każdym był obecny określony motyw przewodni, dominujący. W niniejszym
zeszycie taki charakter ma tematyka związana z Brudzeńskim Parkiem Krajobrazowym. Są jej poświęcone artykuły Aleksandry Grabowskiej, Piotra Jarzyńskiego i, do pewnego stopnia, Michała Umińskiego. Także prezentację czasopisma regionalnego, zamieszczoną na przedostatniej stronie, przygotowaliśmy
pod tym kątem.
Życzymy przyjemnej lektury i zapraszamy do współpracy.
Tomasz Kordala
redaktor naczelny
„Nasze Korzenie”
Półrocznik popularnonaukowy Muzeum Mazowieckiego w Płocku poświęcony
przyrodzie, historii i kulturze północno-zachodniego Mazowsza.
Płockie, Sierpeckie, Płońskie, Gostynińskie
Adres redakcji:
Muzeum Mazowieckie w Płocku,
ul. Tumska 8, 09-400 Płock,
tel. 660 509 233, fax. 24 262 44 03;
e-mail: [email protected]
Redakcja:
Tomasz Kordala – redaktor naczelny
Sławomir Gajewski, Paweł Mieszkowicz – zastępcy redaktora naczelnego
Krzysztof Matusiak, Zbigniew Miecznikowski, Grzegorz Piaskowski,
Barbara Rydzewska, Krystyna Suchanecka, Krzysztof Zadrożny, Leonard Sobieraj
Zbigniew Chlewiński – sekretarz redakcji
Magdalena Gałat – opracowanie graficzne, skład
Współpracują:
Jolanta Borowska, Stanisław Czachorowski, Anna Górczyńska,
Aleksandra Grabowska, Piotr Jarzyński, Ewa Jaszczak, Andrzej Jeznach,
Adam Dariusz Kotkiewicz, Andrzej Rogoziński, Andrzej Tucholski
Redakcja zastrzega sobie prawo wprowadzania zmian i skrótów w tekstach
przeznaczonych do publikacji.
Nakład 600 egz.
Na okładce: Rzeka Skrwa Prawa; fot. J. Czuryło.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
3
4 A pod Płockiem nie niziny a góry! – A
G
6 Rynna Janoszycka – P J
10 Historia zapisana w ziemi. Badania archeologiczne w Petrykozach w powiecie sierpeckim – E
R
13 Mazowsze w Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza. Część pierwsza – W
O
16 Relikwiarz świętego Andrzeja Boboli – A
B
M
18 Spór o grunt, czyli legendarny kamień na granicy wsi Słup i Suserz – K
Z
20 Zespół pałacowo-parkowy w Nowym Duninowie na starej fotografii – A
S
•A
S
23 Z niedocieczonych wyroków Boga... Epitafia ze starego cmentarza przy alei Floriana Kobylińskiego w Płocku – M
26 Pamiętajmy o rogatkach – A
R
31 Orszymowo 1915. Wojna widziana oczami proboszcza – A
J
36 Zamieszki w Gostyninie 22 czerwca 1926 roku – R
R
38 Egzekucja w Gralewie – 4 sierpnia 1943 roku – J B
40 Ziemiańskie korzenie ziemi mazowieckiej. Uwagi wstępne – A
J
41 Ziemiańskie korzenie ziemi mazowieckiej – Z
M
45 Dzieje rodziny Turskich z Borowic – S
G
47 Moje wspomnienia z czasów okupacji hitlerowskiej – A
Z
leksandra
rabowska
iotr arzyński
lżbieta
oszyk
ojciech
ndrzej
obola
strowski
uszalski
rzysztof
ndrzej
adrożny
umliński
leksandra
umlińska
ariusz
ndrzej
Kasprzak
ogoziński
ndrzej eznach
adosław
erzy
ękawiecki
orowski
ndrzej eznach
bigniew
ławomir
ieczkowski
ajewski
ndrzej
agórowski
(przypisami opatrzył Sławomir Gajewski)
51 O Murzynowie słów kilka – M U
56 Cmentarz epidemiczny w Kurowie, gm. Gozdowo – T
K
58 Uroczystość nadania Zespołowi Szkół w Uniecku imienia Powstańców Styczniowych – A
63 Przed otwarciem Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku... rozmawia Leonard Sobieraj
66 „Pokłosie Szkolne” – B
P
71 Wspomnienie o Tadeuszu Żukowskim (1949-2010) – S
G
73 Zenon Ihnatowicz – płocki esperantysta – T
K
75 Czy wiesz, że...
77 Zabawy przyjemne i pożyteczne
79 Pisma regionalne ● Fotozagadka 2
80 Stowarzyszenia regionalne
miński
omasz
owalski
dam
ernadeta
erkowska
ławomir
omasz
Muzeum Mazowieckie w Płocku
jest finansowane ze środków
Samorządu Województwa Mazowieckiego
Dariusz Kotkiewicz
ajewski
ordala
sponsor strategiczny
muzeum
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Spis treści
ichał
Aleksandra Grabowska
4
A pod Płockiem nie niziny a góry!
P
iękne to nasze Mazowsze, ale płaskie jak stół, tak że i krańca
Rzeźbiąca dolinę Skrwa Prawa bierze swój początek w okoli-
tych nizin nie widać. Takie oto słowa usłyszeć można cza-
cy wsi Płociczno w powiecie żuromińskim, skąd też liczona jest
sem z ust mało uważnych obserwatorów. Nic bardziej
długość rzeki, wynosząca 114 km. Początkowo Skrwa silnie me-
mylnego! Mazowsze owszem, położone jest na terenie Niżu Środ-
andruje, przepływając kolejno przez płaskie tereny zabagnione, je-
kowopolskiego, w obrębie rozległej Krainy Wielkich Dolin, lecz
zioro Skrwilno, lasy w okolicy Sierpca. W swym dolnym odcinku
akumulacyjna aktywność lądolodu podczas zlodowacenia środ-
rzeka głęboko wcina się w wysoczyznę morenową, tworząc krajo-
kowopolskiego i północnopolskiego pozostawiła po sobie bardzo
braz pełen wąwozów, pagórków i skarp o wysokości dochodzącej
zróżnicowany krajobraz. Niemały wpływ na kształtowanie rzeźby
do około 50 m. Jej walory podkreśla niemal całkowicie natural-
terenu po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia miała też działalność
ny charakter, niekiedy tylko zaburzony przez wciąż czynne lub
wód płynących, zwłaszcza królowej polskich rzek – Wisły oraz jej
od dawna niszczejące młyny wodne. Przyujściowy odcinek rzeki,
większych dopływów. Jednym z najbardziej urokliwych elemen-
od wsi Brudzeń Duży, tworzy oś parku krajobrazowego, stano-
tów tego krajobrazu jest dolina silnie meandrującej Skrwy Prawej,
wiąc zarazem jego najpiękniejszy fragment. Wysokie skarpy doliny,
wpadającej do Wisły w pobliżu malowniczo położonego Płocka,
spadki lustra wody nawet o 2 promile oraz bardzo duże przepływy
dawnej stolicy Mazowsza i Polski. Ze względu na swe nieprzecięt-
roczne, sięgające 9 m3/s, sprawiają, iż rzeka ma tu charakter gór-
ne walory krajobrazowe i przyrodnicze obszar doliny został objęty
ski, a dolina i jej sąsiedztwo popularnie nazywane są „Mazowiecką
w przyujściowym odcinku ochroną dzięki utworzeniu w 1988 roku
Szwajcarią”. Silny prąd rzeki w oryginalny sposób kształtuje jej
Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. W jego obrębie spotykamy
koryto. W niektórych miejscach nanosi on piaszczysty materiał,
ciekawe formy terenu i przepiękne krajobrazy, a także zróżnicowane
tworzący różnej wielkości łachy, w innych podcina brzegi i wy-
siedliska roślinne i bogatą awifaunę.
mywa glebę spośród korzeni drzew, co z czasem powoduje ich
Czym zasłużyło sobie to miejsce na baczną uwagę i staranną
ochronę? Może sprawił to sadowiący się na skarpie porost czartopis
przewracanie się. Wszystko to sprawia, iż na niejednym odcinku
żeglowność Skrwy jest ograniczona.
garbaty (Melaspilea gibberulosa), a może niepozorny ptaszek ortolan
Urozmaicona topografia terenu, zróżnicowane utwory po-
(Emberiza hortulana) czy złowrogi drapieżnik krogulec (Accipiter ni-
wierzchniowe oraz klimat zadecydowały o zmienności warunków
sus)? Przede wszystkim zadecydowało o tym malownicze ukształto-
glebowych i stosunków hydrograficznych, co w konsekwencji do-
wanie terenu. Omawiany obszar znajduje się w granicach Pojezierza
prowadziło do ukształtowania się różnorakich siedlisk. Na krawędzi
Dobrzyńskiego, które od południa sąsiaduje z Kotliną Płocką, a od
doliny występują grądy, czyli lasy grabowo-dębowe, z wielowiekową
północy z Doliną Drwęcy i Garbem Lubawskim. Na wschodzie
strukturą drzewostanu i szczególnie pięknym wczesną wiosną pod-
Pojezierze Dobrzyńskie przechodzi w Równinę Urszulewską i Wy-
szytem, kiedy to zakwitają łany przebiśniegów (Galanthus nivalis),
soczyznę Płońską.
ziarnopłonu (Ficaria verna) czy zawilców (Anemone nemorosa). W późniejszych miesiącach kwitną piękne niebieskie przylaszczki (Hepatica nobilis) i fiołki (Viola sp.). Takie masowe pojawianie się kwiatów
w różnych porach roku jest charakterystyczną cechą doliny Skrwy.
Oprócz grądów spotkać można także łęgi olszowe i olsy, związane
z niżej położonymi wilgotnymi partiami doliny. Część parku włączono w sieć siedlisk Natura 2000. Stało się tak dzięki walorom przyrodniczym dwunastokilometrowego odcinka rzeki Skrwy w rezerwacie
Sikórz. Powołano tam Obszar Specjalnej Ochrony Siedlisk, dzięki
czemu Brudzeński Park Krajobrazowy stał się miejscem o znaczeniu
europejskim.
Park jednakże to nie tylko dolina rzeki, ale także przylegające
do niej kompleksy leśne Sikórz, Brwilno i Brudzeń oraz położona
w północnej części polodowcowa Rynna Janoszycka (Karwosiecko-Cholewicka) z Jeziorami Józefowskimi. W obrębie wymienionych
kompleksów leśnych wydzielone zostały częściowe rezerwaty przy-
Porośnięte pięknymi grądami skarpy malowniczo opadają do koryta rzeki Skrwy
Prawej; fot. Aleksandra Grabowska.
rody: Brwilno, Brudzeńskie Jary i wspomniany już Sikórz. Rezerwat Brwilno, położony przy drodze łączącej Płock z Dobrzyniem
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Pomimo bliskiego sąsiedztwa dużego
miasta i rafinerii, lasy
Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego
harmonijnie łączą się
z rolniczym charakterem regionu
fot. Jacek Stawnicki
nad Wisłą, często przykuwa uwagę przejeżdżających kierowców
kolorowym runem. Utworzono go w celu ochrony świetlistej dąbrowy, która zaskakiwała dawniej bogactwem podszytu. Pojawiające się jednak obecnie obficie podrosty grabu i skład gatunkowy
runa wskazują na stopniowe jej przekształcanie w siedlisko grądowe. Szczególnie ciekawy jest zachodni fragment rezerwatu, gdzie
można oglądać piękne graby, obserwować interesujące ptaki i spotkać przedstawicieli takich grup, jak grzyby czy porosty, np. zielone
krzaczki mąkli tarniowej (Evernia prunastri), szczęśliwie znajdujące
tu odpowiednie warunki do bytowania. Swymi walorami niczym
nie ustępuje temu zakątkowi rezerwat Brudzeńskie Jary, wysunięty
najdalej na północ, obejmujący ochroną piękny starodrzew dębowy
porastający wzniesienia i schodzące do rzeki jary. Rosną tu także
takie drzewa, jak klon pospolity czy klon jawor, a przede wszystkim
dwa pomnikowe buki na koronie skarpy rzecznej. W kompleksie
tym znajduje się także dobrze zachowane, lecz słabo rozpoznane,
grodzisko wczesnośredniowieczne.
Brudzeński Park Krajobrazowy słynie głównie z interesującej
fauny. Chociaż jest to jeden z najmniejszych parków krajobrazowych
w Polsce, natrafiamy tu na bogactwo ptaków, płazów i ryb. Szczególnie licznie reprezentowana jest awifauna – w parku występuje stale
W parku jest wszakże coś, co znacząco podnosi walory tutej-
lub sezonowo około 120 gatunków! Wśród nich pojawiają się ptaki
szych kompleksów leśnych. Oto siedzący na skarpie doliny czar-
rzadkie i ginące. Wędrując po parku spotkać można m.in. bociana
topis garbaty to nic innego jak porost, który, będąc wskaźnikiem
czarnego (Ciconia nigra), kruka (Corvus coraz), ortolana czy trzmieloja-
lasów puszczańskich, sprawia swą obecnością, że brudzeńskie lasy
da (Pernis apivorus). Park jest też ostoją wielu gatunków płazów: traszki
mają coś wspólnego z białowieską puszczą czy bieszczadzkimi bu-
grzebieniastej (Triturus cristatus), żaby moczarowej (Rana arvalis), rze-
kowinami. Nie wiadomo do końca, co jeszcze kryć się może w tych
kotki drzewnej (Hyla arboreta) i wielu innych.
okolicach.
Nie dajmy się jednak zwieść optymistycznym statystykom i licz-
Przez Brudzeński Park Krajobrazowy poprowadzono bardzo in-
bom. Stan przyrody Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego nie jest
teresujące ścieżki turystyczne. Można przebyć trasę przyrodniczo-
idealny. Różnorodność florystyczna jest wciąż niewielka. Brak jest
-leśną w rezerwacie Sikórz, powędrować ptasią ścieżką edukacyjną
listkowatych i krzaczkowatych porostów, będących wskaźnikami
wokół rezerwatu Brwilno czy podążyć czerwonym szlakiem tury-
czystości powietrza, a stosunkowo krótka ciągłość ekologiczna
stycznym imienia Bolesława Krzywoustego, biegnącym z Płocka aż
lasów nie pozwoliła jeszcze na wykształcenie się stabilnych eko-
do Brudzenia Dużego. Park jest położony blisko miasta, dojeżdżają
systemów. Pomimo istniejących form ochrony wciąż zagraża mu
tam co najmniej trzy autobusy komunikacji miejskiej, można tam
bliskie sąsiedztwo osad ludzkich, czego szczególnie niepożądanym
dotrzeć również na rowerze. Powędrować wzdłuż rzeki Skrwy, po
świadectwem jest obecność ogromnej ilości śmieci na skrajach kom-
czym zaszyć się w głębokich zalesionych wąwozach i jarach, napraw-
pleksów leśnych. Silna jest także presja wywierana na środowisko
dę warto, z zachowaniem wszakże należytego szacunku dla przyrody
parku przez przemysł, głównie kombinat petrochemiczny Polskiego
i wszelkich form jej ochrony. Ponieważ Brudzeński Park Krajobra-
Koncernu Naftowego Orlen, od którego park w najdalej na wschód
zowy jest położony blisko naszych domów, wręcz nie wypada nie
wysuniętym miejscu oddalony jest o niespełna 3 km. Tym samym
korzystać z tak łaskawego daru natury. ❚
obszar BPK niemalże dochodzi do granic miasta Płocka. Na szczęście z roku na rok wpływ owych niekorzystnych czynników jest
coraz mniejszy, o czym świadczą zmniejszające się wskaźniki zanieczyszczeń. Niebagatelne znaczenie ma również rosnąca świadomość społeczeństwa w zakresie potrzeby ochrony otaczającego nas
środowiska naturalnego.
Wskazówki bibliograficzne:
A. Dylikowa [red.], Województwo płockie – monografia regionalna. Zarys dziejów, obraz
współczesny, perspektywy rozwoju, Łódź – Płock 1984.
W. Lenart, Płocka Szwajcaria, „Poznaj Świat”, 1995, nr 3 (461), s. 13-14.
A. Hasa, J. Kawałczewska, B. Kłos-Żurańska, A. Kutyło-Bromka [red.], Stan środowiska
przyrodniczego w województwie płockim, cz. I – Przyroda, rok 1994/95, Płock 1995.
A. Abraszewska-Kowalczyk, J. K. Kowalczyk, J. Hejduk, M. Przybylski, W. Tuszewicki,
Świat zwierząt Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego, Olsztyn 2002.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Piotr Jarzyński
6
Rynna Janoszycka
P
rzemierzając północne rubieże powiatu płockiego może-
przybierają, lub przeciwnie, całkowicie wysychają, pozostawiając
my natknąć się na różnorodne formy terenu, pozostawio-
po sobie gęste trzcinowiska. Przepływający przez stawy bezimienny
ne nam przez pewnego wybitnego „rzeźbiarza”, który po
ciek wodny nie jest w stanie zapewnić stałego dopływu wód, przez
raz ostatni użył tu swych potężnych narzędzi około 20 000 lat temu.
co część oczek w okresie letnich suszy zupełnie zanika.
Mowa oczywiście o lądolodzie skandynawskim. Czasami, po wni-
Zachodnia część rynny Karwosiecko-Cholewickiej wchodzi
kliwej obserwacji krajobrazu, nie sposób nawet wyobrazić sobie po-
w skład Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Obszar rynny w du-
tęgi sił, które go ukształtowały. Tak jest również w przypadku Rynny
żej mierze wykorzystywany jest rolniczo, co jednak nie pomniejsza
Janoszyckiej, którą chciałbym bliżej przedstawić czytelnikom.
szczególnej urody tutejszego krajobrazu. Działalność ludzka udanie
Topografia terenu
Rynna Janoszycka („Karwosiecko-Cholewicka” wg starszej
nomenklatury) to podłużne zagłębienie ciągnące się od Trzebunia
harmonizuje z poczynaniami przyrody, a nawet do pewnego stopnia
sprzyja kontemplacji jej walorów estetycznych. Kośne łąki bowiem
nie zarastają, zapewniając spragnionym wrażeń wędrowcom przestrzeń do obserwacji.
(ok. 2 km na północny zachód od Proboszczewic) poprzez Kar-
Geologia
wosieki aż po Janoszyce pod Brudzeniem Dużym. Tam też swoje
ujście do Skrwy Prawej znajduje ciek wodny płynący dnem doliny.
Rynna Janoszycka powstała w okresie zaniku lądolodu stadiału
Długość rynny to około 11 km, szerokość waha się w przedziale
leszczyńskiego zlodowacenia Wisły (nazywanego też „bałtyckim”
od 100 do 350 m. Końcowy fragment jest węższy i ma charakter
lub „północnopolskim”), gdy lodowiec osiągnął swój maksymalny
wąwozu. Głębokość, w zależności od wybranego odcinka, wynosi
zasięg w obrębie tzw. lobu płockiego i rozpoczął się jego stopniowy
od 5 do 15 m. Różnice głębokości wynikają zarówno z nierówno-
odwrót. Jest ona typowym przykładem rynny subglacjalnej. Ozna-
miernie przebiegającej eworsji (procesy żłobienia mało zwięzłych
cza to, że powstała na skutek erozyjnej siły wód płynących pod lo-
skał, np. glin morenowych, przez wody płynące pod lodowcem), jak
dowcem. Przelewające się pod ciśnieniem tysiące ton wody bogatej
i ze zmiennego poziomu przyległych pagórków morenowych. Na
w materiał skalny wyrzeźbiły głęboką krętą dolinę, której ujściem
krajobraz składają się występujące na przemian obniżenia i łagodnie
była pradolina Skrwy Prawej. Następnie, wraz z wycofywaniem się
uformowane wyższe przegrody. Obniżenia urozmaicone są oczkami
lodowca, bruzda została zasypana rumoszem moreny powierzch-
wodnymi. Naliczyć ich można około 30, łącznie z dwoma więk-
niowej (materiał osadowy zalegający „na wierzchu” lodowca) i bry-
szymi, zasługującymi na miano jezior (Jezioro Noskowice, drugie
łami martwego lodu. Gdy bryły lodu wytopiły się, w ich miejscu
bez nazwy). W zależności od stanu wód gruntowych zbiorniki te
pozostały wypełnione wodą przegłębienia. Procesy wytopiskowe,
Lokalizacja Rynny Janoszyckiej (kolor pomarańczowy) na mapie topograficznej; opracował K. Matusiak.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Rynna Janoszycka to podłużne
zagłębienie ciągnące się
od Trzebunia poprzez
Karwosieki aż po Janoszyce
pod Brudzeniem Dużym
trwające jeszcze nawet we wczesnym holocenie (od ok. 12 000 lat
temu), doprowadziły do stopniowego obniżenia poziomu terenu
w rynnie. Powolne osiadanie i spełzywanie osadów spowodowało
ogładzenie stoków. Tak powstała piękna forma dolinna, w udany
sposób wkomponowana w krajobraz przyległych równin i pagórków morenowych, którą znamy dzisiaj.
Z wizytą w terenie
Okolice Włoczewa; fot. P. Jarzyński.
Wycieczkę po rynnie warto rozpocząć od odwiedzenia Trzebunia. Dotrzemy tam drogą wiodącą z Proboszczewic na północny
zachód. Wieś położona jest na krańcu ozu (długi wał uformowany
wskutek osadzania piasku i żwiru przez wody płynące pod lądolodem). Trudno go jednak dziś odnaleźć, padł bowiem ofiarą eksploatacji tworzących go piasków i żwirów. Miejsce ozu zajęły smętne
żwirowe doły. Niestety, nie jest to jedyny przykład dewastacji ozów,
podobny los spotkał położony na zachód od Płocka oz maszewski.
Ten w pobliżu Proboszczewic, poniekąd pomnik przyrody (!), to
obecnie już tylko wielkie wyrobisko.
W Trzebuniu znajdziemy się na końcu ozu, a jednocześnie na
początku rynny. To właśnie tutaj kanał biegnący pierwotnie we
wnętrzu lodowca wniknął w podłoże i rozpoczął rzeźbienie rynny.
W początkowym odcinku jest to zaledwie małe zagłębienie wypełnione kilkoma drobnymi stawami, stanowiącymi rezerwuar wody
niemalże w centrum wsi. Dopiero gdy idąc drogą na zachód miniemy zabudowania Trzebunia, roztoczy się przed nami widok doliny będącej znaczącym już komponentem krajobrazu. Znajdziemy
się na dnie jednego z dwóch początkowych ramion rynny. Połączą
Krajobraz Karwosiek; fot. P. Jarzyński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Piotr Jarzyński
8
się one w Karwosiekach Nowych. Między ramionami znajduje
Można z niej podziwiać panoramę kolejnych większych już nieco
się przewyższenie. Ta interesująca konfiguracja terenu, szczegól-
stawów wypełniających dno doliny o ogładzonych, ale wyraźnych
nie w okolicach Włoczewa, jest wynikiem pracy szukających drogi
stokach. Pośród mozaiki pól i łąk zachowały się kępy wierzb i olch,
odpływu wód z topniejącego lodowca. Warto dotrzeć do miejsca,
stanowiące dogodne siedliska dla ptaków. W Karwosiekach-Cho-
w którym rynnę przecina szutrowa droga. Roztacza się stąd malow-
lewicach na północnym skłonie doliny natrafimy na okazały dwór
niczy widok doliny z jej trzema stawami, ponad którymi usadowiły
z 2. połowy XIX w. i park dworski z widokiem na stawy. Dziś, tro-
się karwosiecka kaplica oraz zabudowania wsi. Dno doliny w mie-
chę już zapomniany, stanowi namiastkę folwarku i jego dawnej
siącach letnich wysłane jest dywanem łąk, efektownie współgrają-
świetności. Krajobraz jest tu nad wyraz ciekawy, szczególnie na wio-
cym z pofalowanymi zboczami. W wielu miejscach znaleźć można
snę, gdy stawy wypełnia po brzegi roztopowa woda, a widoczności
małe wąwoziki prowadzące drobne stróżki wodne.
nie zasłaniają łany zbóż. W letnie dni spotkamy tu na pewno bocia-
Mapy topograficzne wskazują na istnienie cieku odwadniającego
na, który zlatuje z gniazda położonego na szczycie stodoły przyle-
tutejsze stawy, w rzeczywistości jednak przepływ wody przez zbior-
głego gospodarstwa w poszukiwaniu czegoś „na dziób”. Poruszamy
niki jest znikomy, co sprzyja ich postępującej eutrofizacji (groma-
się drogą w kierunku lasu, mając po lewej stronie panoramę szeroko
dzenie się materii organicznej w zbiornikach wodnych). Zarastają
rozciągającej się doliny.
one szuwarami, tworzą się trzcinowiska, w niektórych miejscach
Dwa największe jeziora rynny (zwyczajowo zwane „Jeziorami
postępuje sukcesja ku bagnom. Siedliska takie są rajem dla tysięcy
Józefowskimi”, od nazwy osady położonej po północnej ich stro-
żab, które upodobały sobie donośnie rechotać, mącąc nieco błogą
nie), w tym Jezioro Noskowice, schowane są za lasem, należy więc
ciszę tego miejsca.
szukać dostępu do nich od strony południowej. Niegdyś mogło tu
Kierujemy się dalej na zachód. Dolina na przemian zwęża się
być jedno duże jezioro. Wraz z opadaniem poziomu wód powstał
i rozszerza. Od Karwosiek stopniowo staje się coraz szersza, a miej-
jednak przesmyk. Obecnie są tu mokradła gęsto porośnięte trzciną.
scami prawie zanika wśród rozległych pól. W Karwosiekach-Cho-
Mniejszy akwen, bez nazwy, można odwiedzić zbaczając nieco
lewicach rynnę przecina droga powiatowa z Sikorza do Bożewa.
z drogi między jeziorami. Na przesmyku łatwo znaleźć ścieżkę,
Łany maków
układające się na dnie rynny
fot. P. Jarzyński
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
która do niego prowadzi. Nad brzegiem jeziora znajdziemy polankę,
z której obserwować można ruch na wodzie.
By dotrzeć do Jeziora Noskowice (większe z jezior), trzeba
z drogi powiatowej prowadzącej z Karwosiek do Brudzenia Dużego zjechać w las na północ. Nad brzegiem jeziora jest mała polanka,
na której można odpocząć wśród śpiewu ptaków. Ta część rynny,
położona bliżej ujścia, ma względnie dobrze ukształtowany odpływ,
toteż woda w jeziorze jest czysta, a sukcesja szuwar nie postępuje
w zbiorniku tak szybko jak w poprzednich stawach. Otoczone lasem
uroczysko przyciąga, szczególnie latem, amatorów wodnych wrażeń. Wierzchnią warstwę pokrywy ziemi budują tu luźne utwory
morenowe, piaski i iły, stąd obecność osuwiska po północnej stronie
jeziora. Stok doliny jest tam stromy, a osypujący się piasek utworzył
Okolice Karwosiek; fot. P. Jarzyński.
namiastkę plaży.
W dalszym biegu rynna znacznie zwęża się, a przy tym zagłębia
w podłoże tworząc swego rodzaju parów. Trudno jest tu dotrzeć,
trzeba przedzierać się przez las. Można jednak od strony Janoszyc
objechać las i tym razem z północnego skłonu oglądać końcowy
fragment rynny. Brak tu już zbiorników wodnych. Pod Bądkowem
ciek rynny wpada do innego, spływającego również ze wschodu, by
po kilkuset metrach spotkać się z wodami Skrwy Prawej, nieopodal
Brudzenia Dużego. Tutaj nasza wyprawa kończy się. ❚
Wykorzystana literatura:
J. Kondracki, Geografia fizyczna Polski, Warszawa 1965.
M. Klimaszewski, Geomorfologia ogólna, Warszawa 1966.
J. E. Mojski, Ziemie polskie w czwartorzędzie, Warszawa 2005.
Jeden ze stawów w zachodnim odcinku rynny; fot. P. Jarzyński.
Jezioro Noskowice w letniej krasie; fot. P. Jarzyński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Elżbieta Roszyk
10
Historia zapisana w ziemi
W
ieś Petrykozy w powiecie sierpeckim na pierwszy
wieckiej kultury łużyckiej, o której wiemy, że objęła swoim zasię-
rzut oka niczym się nie wyróżnia spośród otacza-
giem trzy regiony osadnicze: mławski, płocki i makowski. Osada
jących ją wsi. Rozproszone gospodarstwa rolni-
została założona w miejscu częściowo obronnym, na cyplu w zako-
ków rozlokowane są pomiędzy polami uprawnymi, po obu stronach
lu rzeki Sierpienicy. Przebadana część stanowiska (6,5 ara) nie daje
szosy biegnącej skrajem malowniczej doliny rzeki Sierpienicy, naj-
jeszcze podstaw do określenia wielkości ani rozplanowania osady.
dłuższego dopływu Skrwy Prawej. Teren jest lekko pofałdowany.
Pozostałością jej okazały się głównie różnorodne jamy. W rzucie
Rzeka obecnie płynie w uregulowanym korycie. W przeszłości swo-
poziomym były one owalne, o wymiarach od 0,65 × 2,20 m do
bodnie meandrowała na dnie lekko zagłębionej doliny, miejscami
0,95 × 1,63 m. W przekroju miały kształt nieckowaty lub cylin-
szerokiej, dzisiaj porośniętej trawą i olszyną. Występują tutaj zarów-
dryczny z płaskim dnem, osiągały głębokość od 35 do 95 cm. Jamy
no ciężkie gleby gliniaste, nadające się pod uprawy, jak i lekkie gleby
występowały pojedynczo lub w skupiskach, co może świadczyć
piaszczyste dogodne do zakładania osiedli.
o istnieniu oddzielnych zagród. Odsłonięte ślady po kołkach przy
W 1991 roku Leszek Berduła, archeolog z Wrocławia, prowadząc
ściankach jednej z jam wskazują, że niektóre z nich były zadaszone.
w tym rejonie poszukiwania powierzchniowe w ramach programu
W wypełniskach jam znajdowano „ruchomy” materiał zabytkowy
Archeologicznego Zdjęcia Polski znalazł fragmenty starożytnych na-
w postaci zdobionych ornamentem guzowym naczyń glinianych
czyń glinianych, drobne przepalone kości i grudki polepy. Na podsta-
i ich fragmentów, połupanych kości zwierzęcych, a także nielicz-
wie występowania tych reliktów dawnego osadnictwa na powierzchni
nych wyrobów z brązu, takich jak szpila z wazowatą główką czy
ziemi badacz wyróżnił osiem stanowisk archeologicznych, pochodzą-
druciana bransoleta spiralna o pięciu zwojach. Nie zawsze możliwe
cych z czasów od epoki brązu (1800-700 p.n.e.) po okres nowożytny.
było określenie funkcji tych obiektów. Niektóre zapewne służyły do
Z uwagi na stałe zagrożenie tych stanowisk ze strony intensyw-
przechowywania żywności, za czym przemawiałaby obecność ułam-
nie prowadzonych prac rolnych w roku 2004 konserwator arche-
ków dużych naczyń oraz kości zwierząt ze śladami cięć pokonsump-
ologiczny Wojewódzkiego Mazowieckiego Urzędu Konserwatora
cyjnych. Odkryty w innej jamie „placek” gliny może wskazywać na
Zabytków – Delegatury w Płocku zlecił Instytutowi Archeologii
jej związek z wytwarzaniem (lepieniem) naczyń.
Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzenie ratowniczych badań
Ludność kultury łużyckiej grzebała swych zmarłych na cmen-
wykopaliskowych w Petrykozach. Decyzję taką podjął po kolejnej
tarzysku leżącym po tej samej stronie rzeki co osada, w odległości
rutynowej inspekcji terenowej, gdy stwierdził obecność świeżo roz-
250 m od niej. Nekropolę założono w miejscu lekko eksponowa-
wleczonych przez orkę obiektów archeologicznych. Na powierzch-
nym na stoku doliny rzeki. Zbadana część cmentarzyska (16,63 arów)
ni pól manifestowały się one warstwami czarnej ziemi przesyconej
ujawniła bardzo duże zniszczenie nawarstwień kulturowych, co
węglami drzewnymi, przepalonymi kośćmi i fragmentami ceramiki.
znacznie ograniczyło rozpoznanie jego rozplanowania i wielkości.
W tym samym roku przeprowadzono wykopaliskowe badania ra-
Na cmentarzysku wystąpił ciałopalny obrządek pogrzebowy, charak-
townicze na dwóch stanowiskach: cmentarzysku i osadzie. Prace
teryzujący się dużą różnorodnością form grobów. Odsłonięto znisz-
terenowe są kontynuowane do dnia dzisiejszego.
czone groby popielnicowe, pojedyncze i zbiorowe, oraz pochówki
Badania wykazały, że blisko 3 tysiące lat temu, w epoce brązu,
jamowe z różnego rodzaju konstrukcjami kamiennymi. Te ostatnie
obszar ten został zasiedlony przez ludność grupy północnomazo-
zapewne miały charakter rytualny. W jednym przypadku dwie duże
Zdjęcie
lotnicze
okolic
wsi Petrykozy
fot.
K. Trela
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Badania archeologiczne
w Petrykozach
w powiecie sierpeckim
jamy grobowe przykrywał „luźny” bruk. Niewykluczone, iż pierwotnie przykrywał je wspólny nasyp. Generalnie w grobach znajdowano małą liczbę przepalonych kości. W obiektach jamowych leżały
one przeważnie w obrębie całej jamy, do której wsypano je razem
z resztkami stosu pogrzebowego. W dwóch pochówkach kości zo-
Grób jamowy kultury łużyckiej z brukiem kamiennym.
stały umieszczone pod kamieniem lub obok niego, zapewne w organicznym pojemniku (woreczku?), na co wskazuje ich zbita struktura. W przebadanych grobach złożone były szczątki osób dorosłych.
W niektórych razem z kośćmi ludzkimi wystąpiły przepalone kości
zwierzęce. Wyposażenie grobów było bardzo skromne, niekiedy nosiło ono ślady przepalenia, co świadczy o tym, iż zmarłych układano na
stosie wraz z używanymi za życia przedmiotami. Do grobu wkładano
fragmenty naczyń, ozdoby brązowe (fragment szpili, bransoleta spiralna), krzemienie i przedmioty związane z wykonywanym zajęciem
przez zmarłą osobę, np. kamienne gładziki. Na dnie dwóch jam grobowych znaleziono węgle drzewne i cienką warstwę spalenizny. Być
może są to resztki stosu pogrzebowego zgarniętego w jedno miejsce
Zbiorowy grób ciałopalny kultury łużyckiej.
lub ślady po rozpaleniu ognia w grobie. Osada i cmentarz kultury
łużyckiej przestały funkcjonować prawdopodobnie pod koniec IV lub
na początku V okresu epoki brązu, tj. około połowy VIII wieku p.n.e.
W II wieku p.n.e., w młodszym okresie przedrzymskim, obszar
ten znalazł się na północno-zachodnim skraju osadnictwa ludności
kultury przeworskiej. Były to wówczas tereny niezasiedlone lub
bardzo słabo zasiedlone, oddzielone pustką osadniczą od nadbałtyckiego osadnictwa „oksywskiego”. Na cmentarzysku pomiędzy
grobami kultury łużyckiej zostały odsłonięte groby przeworskie.
Jak dotąd nie stwierdzono ani jednego przypadku wkopania grobu
przeworskiego w starszy grób łużycki, co stanowi swego rodzaju zagadkę. Nie wiemy bowiem, czy jest to kwestia przypadku, czy może
rezultat trwałego oznaczenia miejsc pochówków z epoki brązu. Kil-
Ciałopalny grób popielnicowy kultury przeworskiej.
ka wieków dzielących funkcjonowanie tych dwóch cmentarzy oraz
różnice kulturowe pomiędzy ludami epoki brązu i wczesnej epoki
żelaza przemawiałyby za przypadkiem. Z drugiej strony istnieje
możliwość, iż nad grobami z epoki brązu były nasypy kurhanowe,
zniwelowane w późniejszych czasach.
Podobnie jak w poprzednim okresie, w kulturze przeworskiej
panował ciałopalny obrządek pogrzebowy. Zmarłych chowano zarówno w grobach jamowych, jak i popielnicowych. Lokalną tradycją
należy tłumaczyć fakt, że pochówki jamowe znajdowały się w środkowej części cmentarzyska, popielnicowe zaś na jego obrzeżu. Groby
jamowe charakteryzowały się podobną wielkością i kształtem jam.
Przepalone kości wraz z dużą ilością resztek stosu pogrzebowego
i przepalonymi darami, np. ceramiką, zsypywano do nieckowatego
zagłębienia. Na cmentarzysku odkryto 3 groby popielnicowe. Tylko
jeden zachował się w całości. Przykryta miską popielnica stała na dnie
nieckowatej jamy, do której wsypano resztki stosu. Obok popielnicy
Naczynie gliniane kultury łużyckiej.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
fotografie E. Roszyk
12
Żelazna zapinka kultury przeworskiej; fot. Matusiak.
Żelazna pochwa miecza kultury przeworskiej; fot. K. Matusiak.
leżały fragmenty ceramiczne, na których ustawiono 5 mniejszych na-
funkcja nie jest do końca jasna. Były to jamy kształtu prostokątnego
czyń, zwanych przez archeologów „przystawkami”. Do popielnicy, jak
z zaokrąglonymi narożnikami, o wymiarach 120 × 220 cm, w profilu
również do jamy grobowej, razem z kośćmi włożono części stroju
nieckowate, z jednej strony głębsze, o miąższości do 40 cm. Obiekty
(zapinki, klamrę do pasa), przedmioty uzbrojenia (miecz, pochwę
te wykorzystywano prawdopodobnie wielokrotnie. Wskazuje na to
do miecza, grot włóczni) i niektóre narzędzia codziennego użytku
obecność w nich dużej ilości węgli drzewnych i widoczne rozwar-
(igłę, szydło, brzytwę, nóż). Cmentarzysko przestało funkcjonować
stwienie ich wypełnisk.
Do obróbki kowalskiej służyły prawdopodobnie dwa duże pa-
zapewne około początków naszej ery.
W okresie wczesnego średniowiecza tereny te wchodziły naj-
leniska położone najbliżej rzeki. W planie były kształtu owalnego
pierw (do X w.) w skład północnomazowieckich struktur plemien-
(1,30 × 2,80 m), w profilu nieckowate, wyłożone brukiem z połupa-
nych, później znalazły się w granicach państwa pierwszych Piastów.
nych kamieni. Paleniska były długo i intensywnie wykorzystywane,
Na miejscu starożytnej osady kultury łużyckiej w IX wieku założone
na co wskazują przepalone kamienie i obecność drugiej warstwy
zostało wczesnośredniowieczne osiedle otwarte. Funkcjonowało ono
bruku w jednym z palenisk. Do wypalania ceramiki służył zapewne
do XII stulecia. Badania odsłoniły część produkcyjną osady, w której
piec, którego resztki odsłonięto w centralnej części osady. Należy
znajdowały się obiekty służące do przygotowania i obróbki żywno-
zaznaczyć, że funkcja tego obiektu nie jest jednoznaczna, a brak
ści, również do wytopu i obróbki żelaza oraz do wypalania naczyń.
zachowanych elementów konstrukcyjnych pieca ogranicza wnio-
Mieszkańcy zaspokajali podstawowe potrzeby bytowe we własnym
skowanie. Z kształtu jam i struktury warstw zasypiskowych może-
zakresie. Hodowla zwierząt i uprawa ziemi dostarczały im pożywie-
my w ograniczonym zakresie pokusić się o jego rekonstrukcję. Piec
nia. Uzupełniano je polując i łowiąc ryby. Analiza laboratoryjna spa-
posiadał komorę i „tunel” z jamą przypiecową. Komora była kształtu
lenizny znajdującej się na wewnętrznej ściance wykopanego garnka
owalnego, o wymiarach 3,3 × 3,54 m. Dolna część komory w profilu
wykazała, że z ryb gotowano zupę. W obiektach „nieruchomych”
była nieckowata, obecnie zagłębiona do 90 cm. Odchodził od niej
natrafiono na liczne kości zwierząt domowych, takich jak krowy,
„tunel” o rozszerzających się ściankach, przy komorze o szerokości
świnie, kozy, owce, konie, a także na szczątki zwierząt dzikich: saren,
1,3 m. Ściany pieca wylepione były gliną nałożoną na bliżej nieokre-
jeleni, łosi, zajęcy. Odsłonięte na stanowisku paleniska znajdowały
śloną konstrukcję drewnianą. Dolne partie pieca prawdopodobnie
się prawdopodobnie poza budynkami mieszkalnymi. W rzucie po-
wzmocniono kamieniami, które zostały razem z polepą odsłonięte
ziomym były owalne, o wymiarach 1,84 × 1,40 m, w profilu niecko-
przy ścianach jamy komory i „tunelu”. Wszystko to przemawia za
wate, wyłożone kamieniami. W jednym z takich palenisk natrafiono
konstrukcją służącą do wypału naczyń.
na kawałki prostokątnej glinianej prażnicy. Te grubościenne naczy-
Domostwa wznoszone były zapewne w technice zrębowej lub
nia służyły do prażenia zboża i grochu, oczyszczania ziaren z plew,
mieszanej, zrębowo-słupowej. Odsłonięty podczas badań obiekt
rzadziej do innych czynności, np. wypieku chleba. W paleniskach
mieszkalny był zagłębiony w ziemię i miał prawdopodobnie piw-
znajdowano fragmenty ceramiki, kości zwierzęcych, m.in. 2 zęby ze
niczkę. W planie był kształtu owalnego, zorientowany dłuższą osią
śladami obróbki, oraz przęśliki, w tym jeden importowany z łup-
z północnego zachodu na południowy wschód, miał ok. 6 m2 po-
ku wołyńskiego. Odkopano również fragmenty pieca kopułowego.
wierzchni. W profilu była to nieckowata jama z w miarę płaskim
Piece pierwotnie budowane były poza domostwami mieszkalnymi,
dnem na głębokości 65 cm. Wewnątrz znajdowało się palenisko lub
z czasem przeniesiono je do wnętrzna chat, dzięki czemu służyły
piec. Jego resztki w postaci luźnych kamieni i polepy znajdowały się
nie tylko do pieczenia, ale także do ogrzewania domów. Piec z osady
w środkowej części jamy razem z węglami drzewnymi i popiołem.
w Petrykozach znajdował się poza budynkiem. W planie był kształ-
Z jamy wydobyto kości zwierzęce, fragmenty ceramiki, 2 przęśliki
m. W profilu jego jama miała
gliniane, fragment kościanego mieszadełka. Budynkom towarzy-
kształt niecki o miąższości 1,05 m. W części północno-zachodniej
szyły jamy zasobowe służące do przechowywania żywności, na co
pieca znajdowała się podkowiasta kopuła. Została ona wykonana za-
wskazuje obecność w nich skorup naczyń, połupanych kości zwie-
pewne na konstrukcji drewnianej oblepionej gliną, do której dodano
rzęcych, żelaznych nożyków.
tu owalnego, o wymiarach
1,4 × 2,65
drobnych, połupanych kamieni. Wystąpiły one w warstwie gliny i na
Czy ta osada z IX-XII wieku dała początek obecnej wsi Petry-
obrzeżach kopuły. Obecność dużej ilości węgli drzewnych w jamie
kozy? Jest bardzo prawdopodobne, iż owi wczesnośredniowiecz-
przypiecowej wskazuje na jego intensywne użytkowanie. Odsłonięto
ni mieszkańcy, których ślady pobytu udało się odkryć, są dalekimi
również obiekty zinterpretowane wstępnie jako wędzarnie, choć ich
przodkami dzisiejszej społeczności Petrykoz. ❚
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Wojciech Ostrowski
13
Mazowsze w Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego
Jana Długosza
Część pierwsza
N
ajważniejsze dzieło w bogatej twórczości historio-
o kolejnych biskupach płockich powstały przypuszczalnie w oparciu
graficznej Jana Długosza, Annales seu cronicae incliti
o jakiś zaginiony katalog.
Regni Poloniae, stanowiące swego rodzaju summę
Księgi XI i XII oraz Chorografia, autonomiczna część kronik,
średniowiecznego dziejopisarstwa polskiego, jest nie tylko bezcen-
będąca geograficznym opisem ziem Królestwa Polskiego i Wielkie-
nym źródłem informacji o zaszłych wydarzeniach, lecz także inte-
go Księstwa Litewskiego, powstały głównie na podstawie autopsji
resującym i wciąż nie do końca wykorzystanym świadectwem men-
autora i relacji innych osób. W odniesieniu do Mazowsza w grę
talności swojej epoki. Jak dotąd osobnego studium nie doczekał się
wchodzą tylko wiadomości z drugiej ręki, z uwagi na fakt, iż Dłu-
problem obecności Mazowsza w annales. Nieliczne są też badania
gosz nigdy nie odwiedził tej dzielnicy osobiście. Wyjaśnia to stan
dotyczące analogicznego obrazu innych dziel-
wiedzy dziejopisa odnośnie topografii Ma-
nic Polski. Celem niniejszych rozważań jest
zowsza. Lepiej znał on Małopolskę, w której
próba określenia miejsca, jakie Mazowsze zaj-
mieszkał, czy Wielkopolskę, w której bywał,
muje w dziele krakowskiego kanonika. Posta-
niż interesującą nas tu dzielnicę. Świadczą
ram się wydobyć najistotniejsze i najbardziej
o tym podawane przez niego informacje
charakterystyczne zawarte w Annales... treści,
z zakresu hydrografii. Widoczna jest lepsza
które informują o tym regionie historycz-
wiedza Długosza w tej mierze w odniesie-
nym, mówią o jego książętach, mieszkańcach
niu do Małopolski i Wielkopolski niż do
i o tamtejszym Kościele.
Mazowsza. Północne dopływy Wisły zostały
Tworząc swe dzieło, Długosz wyko-
opracowane najsłabiej w skali całego dorze-
rzystał niemal cały wcześniejszy dorobek
cza. Zaznaczyć jednak wypada, iż wiadomo-
polskiego dziejopisarstwa, a także źródła
ści kanonika krakowskiego o sieci rzecznej
obce. Fragmenty annales, dotyczące dziejów
Mazowsza były mimo to stosunkowo dobre,
Mazowsza do przełomu XIV i XV wieku,
skoro wymienił wszystkie ważne tamtejsze
powstały głównie w oparciu o nasze naj-
dopływy królowej naszych rzek, a także kilka
ważniejsze kroniki. Istotnym źródłem do-
pomniejszych.
tyczącym dziejów tej dzielnicy do początku
Określenie „Mazowsze” (Maszouia)
XII wieku było dla krakowskiego kanonika
wprowadza Długosz pod datą 1040, gdy pi-
dzieło Galla Anonima. Wiadomości doty-
sze o nielegalnym zagarnięciu władzy w tej
czące wydarzeń do początku XIII stulecia
dzielnicy przez Masława. Nazwa ta zdaniem
czerpał on jednak przede wszystkim z Kroniki polskiej mistrza Wincentego zwanego
Kadłubkiem. Potem jego głównym źródłem
dziejopisa została nadana ziemi płockiej
Domniemany wizerunek Jana Długosza, fresk
z końca XV wieku w Domu Długosza w Wiślicy.
przez owego uzurpatora, który utworzył
ją od swego imienia. Długosz nie określa
odnośnie problematyki mazowieckiej stała się Kronika wielkopolska.
jednak, jaki obszar obejmowało Mazowsze. Zasięg terytorialny
Pochodzi z niej duża część informacji o wydarzeniach mających
dzielnicy można uchwycić na podstawie tych fragmentów annales,
miejsce w XIII wieku. Dla okresu od schyłku tego stulecia do roku
w których autor wyraźnie pisze o przynależności do tej dzielnicy
1370 dziejopis nie dysponował żadnym źródłem narracyjnym, któ-
lub o odrębności w stosunku do niej konkretnych ziem i miejsco-
re mogłoby przejąć rolę spełnianą wcześniej przez Kronikę polską
wości. Po zebraniu i zestawieniu wszystkich tego rodzaju wzmianek
mistrza Wincentego, a potem Kronikę wielkopolską, co usprawiedli-
otrzymujemy następujący obraz terytorium dzielnicy mazowieckiej
wia gorszy poziom wiedzy autora annales odnośnie wspomnianego
widziany oczami Jana Długosza:
okresu, w porównaniu z pozostałymi partiami dzieła. Uderzająca
● na południu Mazowsze graniczyło z ziemią sandomierską i lubel-
jest zwłaszcza różnica między przekazami dotyczącymi przyłączenia
ską, a granica przebiegała na północ od Sieciechowa i Radomia oraz
ziem mazowieckich do Korony. Skąpe i pełne błędów relacje o in-
na południe od Czerska, Rawy i Łęczycy;
korporacjach w XIV wieku jaskrawo kontrastują z obfitym i szcze-
● od południowego zachodu i zachodu dzielnica ta sąsiadowała
gółowym materiałem o inkorporacjach dokonanych w następnym
z ziemią łęczycką, granica przebiegała tu na zachód od Rawy, Mni-
stuleciu. Od roku 1370 informacje Długosza stają się o wiele bar-
chowic i Gostynina oraz na wschód od Piątku i Łęczycy, ponadto
dziej poprawne, a to za sprawą Kroniki Janka z Czarnkowa, która sta-
enklawę wewnątrz terytorium mazowieckiego stanowiły łowickie
nowi główne źródło do X księgi Annales... (l. 1370-1409). Wzmianki
posiadłości arcybiskupów gnieźnieńskich;
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Wojciech Ostrowski
14
● na północnym zachodzie Mazowsze stykało się z Kujawami i zie-
nych i genealogicznych. Nie zawsze są one jednak pełne i całkowi-
mią dobrzyńską, granica biegła na zachód od Gostynina, Płocka
cie zgodne z prawdą. Ogrom materiału, z jakim dziejopis miał do
i Bądzyna oraz na wschód od Dobrzynia i Rypina;
czynienia, uniemożliwił mu pełną dokładność w tej mierze.
● na północ od Mazowsza leżały Prusy, granica z nimi znajdowała
Długosz był nieźle poinformowany o działalności poszczegól-
się na południe od Lidzbarka, Działdowa, Nidzicy i Szczytna oraz na
nych książąt. W odniesieniu do większości monarchów podał przy-
północ od Bądzyna, Żarnowa, Ciechanowa, Nowogrodu i Wizny;
najmniej zarys ich dokonań. Dotyczy to jednak oficjalnej sfery działań
● na wschód od dzielnicy mazowieckiej znajdowało się należące
książąt, nie zaś poczynań o charakterze poufnym. Przykładem tego
najpierw do Rusi, a później do Litwy, Podlasie. W połowie XV
może być milczenie dziejopisa odnośnie zakulisowych związków łą-
wieku granica przebiegała tam na zachód od Goniądza, Tykocina,
czących Siemowita IV oraz Konrada III i jego braci z Krzyżakami. Co
Suraża, Bielska, Drohiczyna i Węgrowa oraz na wschód od Wizny,
zrozumiałe, Długosz więcej pisał o tych książętach, którzy angażowali
Kamieńczyka i Liwu. Wcześniej północny fragment linii granicz-
się w wydarzenia o zasięgu ogólnopolskim. Dlatego też możemy do-
nej wyglądał nieco inaczej: do Mazowsza należał Goniądz, Tykocin
wiedzieć się dużo o Konradzie I, którego dziejopis postrzegał jako po-
i Złotoria, po stronie litewskiej zaś leżało Grodno.
lityka dążącego przez całe życie do zawładnięcia dzielnicą krakowską,
● od południowego wschodu z Mazowszem graniczyła ziemia lu-
a także o Siemowicie IV i Bolesławie IV, w związku z ich zabiegami
belska, do której należał Łuków.
o polską koronę. Wychowawca synów Kazimierza Jagiellończyka go-
Nietrudno zauważyć, iż zasięg terytorialny Mazowsza według au-
rąco popierał te starania. Jego zdaniem książęta mazowieccy mieli do
tora annales odpowiada rzeczywistemu przebiegowi granic tej dziel-
korony prawo zarówno jako przedstawiciele dynastii Piastów, jak też
nicy w XIV-XV wieku. Dziejopis traktował to terytorium jako całość
ze względu na wybór podczas elekcji w 1383 (Siemowit IV) i w 1446
w sensie politycznym i tylko w takim rozumieniu Mazowsze wystę-
roku (Bolesław IV). Niedopuszczenie do objęcia przez nich tronu
puje w jego dziele. Sporadyczne inkorporacje terenów ościennych
wywarło zapewne na kanoniku ogromne wrażenie. Było to dla nie-
nie były trwałe. Mniejsze dzielnice, na które w dziejach rozpadał się
go wydarzenie do tego stopnia niepojęte, iż jego przyczyn upatrywał
region mazowiecki, są przez kanonika krakowskiego traktowane jako
w sferze irracjonalnej. Uważał on, że książęta ci nie zasiedli na pol-
części owej całości. Nie widzimy między
skim tronie z uwagi na ciążącą nad całą
nimi takich różnic jak na przykład między
dynastią klątwą, będącą karą zesłaną przez
Mazowszem a Kujawami czy Śląskiem.
Boga za zamordowanie świętego biskupa
Książęta władający takimi udzielnymi
Stanisława przez króla Bolesława Szczo-
częściami Mazowsza są przez Długosza
drego, a także za krzywdy wyrządzone
traktowani przede wszystkim jako książę-
Kościołowi krakowskiemu przez Konra-
ta mazowieccy, a dopiero w dalszej kolej-
da Mazowieckiego. Takie rozumowanie
ności jako władcy swych działów.
dziejopisa świadczy o jego ignorancji, gdy
W odniesieniu do Mazowsza autor
idzie o zakulisowe rozgrywki towarzyszą-
Annales... używa określeń „provincia”,
ce drugiej ze wspomnianych elekcji, która
„regio”, „ducatus”, choć najczęściej pisze
przecież miała miejsce już za jego życia.
po prostu „Mazowsze”. Najbardziej ade-
Jan Długosz w swojej pracowni, obraz Jana Matejki.
kwatne wydaje się pierwsze z nich. Nale-
Stosunek Długosza do poszczególnych książąt był zróżnicowany. Nega-
ży przypuszczać, że Długosz postrzegał Mazowsze jako lenną w sto-
tywnie oceniał Konrada I, którego jako okrutnego tyrana, krzyw-
sunku do Królestwa Polskiego prowincję. Wchodziło ono w skład
dziciela poddanych i Kościoła oraz sprawcę sprowadzenia do Polski
struktury nazywanej przez niego „Regnum Poloniae et omnes terras
Krzyżaków, uważał za najgorszego ze wszystkich polskich wład-
subiectes”, do której oprócz Mazowsza należały też Korona, Litwa,
ców. Bardzo krytycznie wyrażał się też o księciu płockim Wacławie
Ruś oraz lenna mołdawskie i pruskie. Podstawą prawną stosunku
(Wańce), który razem z Krzyżakami walczył przeciwko Królestwu
lennego Mazowsza do Królestwa Polskiego były zdaniem dziejopisa
Polskiemu. W oczach dziejopisa było to niszczenie własnego łona,
hołdy złożone przez książąt mazowieckich Kazimierzowi Wielkie-
hańba i przeniewierstwo, o których zmazaniu nie mogło być mowy.
mu i Władysławowi Jagielle.
Bardzo pochlebna jest natomiast opinia Długosza o książętach war-
Za głównych twórców dziejów Mazowsza Długosz uważał
szawskich, Januszu I i jego wnuku Bolesławie IV. O pierwszym
panujących tam książąt. Postrzegał ich jako odrębną linię dynastii
z nich czytamy: Mąż między książętami swego czasu przodujący rozu-
Piastów. Książęta mazowieccy byli jego zdaniem potomkami Ka-
mem i powagą. Wymierzając wszystkim słuszność i sprawiedliwość, podniósł
zimierza Sprawiedliwego, którego jednak nie uważał za jednego
znacznie wewnętrzny stan swego kraju; a rządy jego tak były umiarkowane,
z nich. Pierwszym sensu stricto księciem mazowieckim według
że je na wzór innym wystawiano. Takiego uznania u autora Annales...
autora Annales... był syn wymienionego władcy – Konrad I.
nie zdobył żaden z pozostałych książąt mazowieckich, choć wspo-
Na kartach kronik odnajdujemy wszystkich najważniejszych
mnianego już Bolesława IV uważał za wzór wszelkich cnót. Stosu-
książąt mazowieckich. Długosz podał dużo informacji biograficz-
nek Długosza do całej mazowieckiej linii Piastów jest generalnie
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
15
rzecz biorąc pozytywny. Historyk postrzegał ich jako władców pol-
w latach 966-1075, a więc jeszcze przed rzeczywistym utworzeniem
skich, którzy co prawda dopuszczali się wobec ojczyzny różnych
diecezji. Dziejopis zazwyczaj ogranicza swe relacje do odnotowania
grzechów, ale nigdy nie posunęli się tak daleko jak książęta śląscy,
faktu objęcia diecezji przez danego ordynariusza oraz zgonu jego
zdrajcy ojczystego języka i obyczajów. Jego pozytywny stosunek do
poprzednika. Poza ramy tego schematu autor wychodzi pisząc na
książąt mazowieckich wyraża się także w poparciu ich starań o tron
przykład o biskupie Szymonie, którego wytrwała modlitwa mia-
polski. Zawsze też staje on po ich stronie, gdy mowa o sporach
ła walnie przyczynić się do zwycięstwa rycerstwa mazowieckiego
z Litwą o tereny przygraniczne.
z najazdem Prusów i Pomorzan w roku 1112, podobnie jak mo-
Przeciwko książętom mazowieckim zwraca się natomiast wte-
dły Mojżesza dopomogły Izraelitom pokonać Amalekitów. Więcej
dy, gdy pojawia się kwestia inkorporacji do Korony ziem rawskiej
dowiadujemy się o tych biskupach, którzy sprawowali swój urząd
i gostynińskiej (w 1462 r.) oraz sochaczewskiej (w 1476 r.). Relacje
od przełomu XIV i XV wieku, począwszy od Jakuba z Korzkwi,
Długosza na ten temat są bardzo tendencyjne. Prawo feudalne (ius
bardzo pochlebnie ocenianego przez dziejopisa. Temu ordynariu-
feudum), na którym opierał swe roszczenia do tych ziem Kazimierz
szowi Długosz poświęca najwięcej miejsca, co związane jest z jego
Jagiellończyk, jest przez kanonika krakowskiego różnie interpre-
aktywną działalnością polityczną. Ogólny obraz biskupów płockich
towane, za każdym jednak razem na korzyść króla. Nie ulega wąt-
w annales wydaje się dla nich dość korzystny. Krakowski historyk,
pliwości, iż dziejopis był żarliwym zwolennikiem włączenia ziem
który nie zwykł szczędzić uwag członkom episkopatu, krytycznie
mazowieckich do Korony. Wyraził to expressis verbis pisząc Articuli
wyraża się tylko o jednym płockim ordynariuszu – Henryku, synu
de incorporatione Masoviae – traktat uzasadniający prawa króla Kazi-
księcia Siemowita III.
mierza Jagiellończyka do inkorporacji tych ziem. Twierdził w nim,
Podsumowując niniejsze rozważania należy stwierdzić, iż pro-
że Mazowsze, jako znajdująca się od początku w Królestwie Polskim
blem Mazowsza należy do drugoplanowych zagadnień poruszanych
dzielnica, po bezpotomnej śmierci swych książąt i zgodnie z pra-
przez autora kronik. Pisał on na ten temat głównie wtedy, gdy pro-
wem feudalnym powinno zostać na powrót włączone do Korony.
blematyka mazowiecka zazębiała się z wydarzeniami i procesami
Dodatkowy argument stanowiła przynależność diecezji płockiej do
o charakterze ogólnopolskim. Dziejopis dysponował sporym zaso-
polskiej prowincji kościelnej.
bem wiadomości o tej dzielnicy. Traktował ją jako lenną w stosunku
O wiele mniej niż o książętach mazowieckich możemy przeczy-
do Królestwa Polskiego prowincję, rządzoną przez książąt z polskiej
tać w annales o ich poddanych. Najwięcej pisze Długosz o możnych
dynastii Piastów i zamieszkałą przez Polaków. Kościół na Mazowszu
i rycerstwie. Występują oni przeważnie jako tło działalności książąt.
postrzegał jako część polskiego Kościoła. Wychowawca królewskich
Jako samodzielnie działający podmiot polityczny panowie i rycerze
synów był gorącym orędownikiem powrotu tej dzielnicy do Króle-
aktywizują się w okresach, kiedy tron książęcy był pusty po śmierci
stwa Polskiego, czy to przez inkorporację, czy też w wyniku objęcia
któregoś z władców Mazowsza. Tylko sporadycznie na kartach poja-
tronu polskiego przez któregoś z książąt mazowieckich. Wzajemne
wiają się mazowieccy mieszczanie i wieśniacy. Warto w tym miejscu
relacje między Mazowszem i Koroną widziane oczyma Długosza
zwrócić uwagę, że mieszkańcom miast śląskich Długosz przypisy-
najlepiej oddają jego słowa: unum corpus et unum natio cum Polonia. ❚
wał rolę ważnego czynnika w życiu politycznym.
Mazowszanie byli przez niego uważani za Polaków. Podkreślał
ich jedność z mieszkańcami Korony, co wynikało z tożsamości krwi
i języka. Jego zdaniem zbrojne wystąpienia zarówno wspomnianego
już księcia Wacława (Wańki) przeciw Królestwu Polskiemu, jak i króla
Władysława Łokietka przeciw Mazowszu były działaniami ze szkodą
dla własnego narodu.
Warto tu przypomnieć, że w przeciwieństwie do Mazowszan za
Polaków Długosz nie uważał mieszkańców Śląska, do których był
zresztą bardzo nieprzyjaźnie usposobiony.
Istotnym elementem Długoszowej wizji Mazowsza jest tamtejszy Kościół. Z faktu przynależności tego regionu do diecezji
płockiej, która wchodziła w skład polskiej prowincji kościelnej,
dziejopis wywiódł tezę o jedności dzielnicy mazowieckiej z Polską.
Diecezja ta miała jego zdaniem powstać, wraz z całą archidiecezją
gnieźnieńską, już w roku 966 (sic!). Większość fragmentów Annales... dotyczących Kościoła na Mazowszu poświęcona jest biskupom
płockim. Długosz wymienił wszystkich ordynariuszy do roku 1480.
Dodał też kilku biskupów, których uważamy dziś za niehistorycz-
Bibliografia
J. Długosz, Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, t. 1-12, Varsoviae 1964-2005.
J. Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. 1-12, Warszawa 1961-2006.
J. Długosz, Articuli de incorporatione Masoviae, wyd. W. Kętrzyński, [w:] Monumenta Poloniae
Historica, t. VI, Kraków 1893, s. 623-627.
M. Bobrzyński, S. Smolka, Jan Długosz, jego życie i stanowisko w piśmiennictwie, Kraków 1893.
U. Borkowska, Treści ideowe w dziełach Jana Długosza. Kościół i świat poza Kościołem, Lublin
1983.
S. Gawlas, Świadomość narodowa Jana Długosza, „Studia Źródłoznawcze”, t. 27, 1983, s. 3-67.
M. Koczerska, Mentalność Jana Długosza w świetle jego twórczości, „Studia Źródłoznawcze”,
t. 15, 1971, s. 109-140.
J. Krzyżaniakowa, Pojęcie państwa i narodu w „Rocznikach” Jana Długosza, [w:] S. Gawęda
[red.], Dlugossiana. Studia historyczne w pięćsetlecie śmierci Jana Długosza, cz. 2, Kraków 1983,
s. 73-83.
A. Perzanowska, Wiadomości źródłowe o życiu i działalności Jana Długosza, [w:] Dlugossiana …,
cz. 1, Kraków 1980, s. 293-365.
W. Polak, Aprobata i spór. Zakon krzyżacki jako instytucja kościelna w dziełach Jana Długosza,
Lublin 1999.
S. Gawęda, K. Pieradzka, J. Radziszewska, K. Stachowska [oprac.] pod kier.
J. Dąbrowskiego, Rozbiór krytyczny „Annalium Poloniae” Jana Długosza z lat 1385-1480, t. 1-2,
Wrocław 1961-1965.
H. Samsonowicz [red.], Polska Jana Długosza, Warszawa 1984.
A. Semkowicz, Krytyczny rozbiór „Dziejów Polski” Jana Długosza (do roku 1384), Kraków
1887.
W. Szelińska, „Chorografia Regni Poloniae” Jana Długosza. Problem autopsji autora, [w:]
Dlugossiana..., cz. 1, Kraków 1980, s. 141-151.
P. Węcowski, Mazowsze w Koronie. Propaganda i legitymizacja władzy Kazimierza Jagiellończyka
na Mazowszu, Kraków 2004.
Ze względu na dużą objętość materiału publikujemy go w częściach.
nych. Według kanonika krakowskiego sprawowali oni swój urząd
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
16 Andrzej
Bobola Muszalski
Relikwiarz świętego Andrzeja Boboli
W
małym budynku Muzeum Diecezjalnego w Płoc-
monarcha prosił męczennika o wstawiennictwo do Boga i ulżenie
ku, w oszklonej gablocie, jest eksponowany za-
w cierpieniach związanych z chorobą.
bytkowy przedmiot kultu św. Andrzeja Boboli
Zachowane w dobrym stanie ciało Boboli nie zaznało spokoju.
w postaci srebrnego barokowego relikwiarza z pozłacaną podstawą.
W 1808 roku przeniesiono je do Połocka, w roku 1922 wywieziono
Relikwiarz godzien jest przypomnienia, ponieważ złożono w nim
do Moskwy, do muzeum medycznego, gdzie poddano badaniom.
relikwie bliskiego nam świętego, który przez trzy lata (1633-1635)
W 1924 roku władze sowieckie przekazały zwłoki do Watykanu.
był mieszkańcem Płocka, co czyni go najdłużej związanym z na-
W 1938 roku, po kanonizacji, trumnę z ciałem świętego uroczyście
szym miastem wśród wszystkich innych świętych.
przewieziono do Warszawy i złożono w kaplicy domu jezuitów przy
Jezuita o. Andrzej Bobola przybył do Płocka latem 1633 roku.
ulicy Rakowieckiej. Mimo zniszczenia budynku we wrześniu 1939,
Tutaj kierował sodalicją mariańską uczniów kolegium, był kazno-
trumna z ciałem św. Andrzeja ocalała. Przeniesiono ją do staromiej-
dzieją i prefektem kolegium jezuickiego1. Po wyjeździe z Płocka
skiego kościoła Matki Boskiej Łaskawej, który spłonął w czasie Po-
przebywał w Łomży, Wilnie i Piń-
wstania Warszawskiego, jednak i tym
sku. Najchętniej jednak wędrował
razem relikwie uratowano i umiesz-
po Polesiu jako kaznodzieja i mi-
czono w kościele św. Jacka przy ulicy
sjonarz, dlatego był tam nazywany
Freta. W lutym 1945 roku trumna
„apostołem Pińszczyzny” . Działo
powróciła do kaplicy jezuitów przy
się to w niespokojnych czasach wo-
Rakowieckiej. Obecnie metalowo-
jen kozackich i szwedzkiego potopu.
-kryształowa trumna z relikwiami
W maju 1657 roku na Janów Poleski
męczennika znajduje się w krypcie
napadł kozacki oddział i dokonał rze-
pod prezbiterium w warszawskim
zi ludności katolickiej i żydowskiej.
Sanktuarium św. Andrzeja Boboli.
Bobolę, który ukrył się poza mia-
W roku 2002 święty ogłoszony został
stem, ujęto i powleczono końmi do
drugorzędnym patronem Polski.
2
Janowa. Tutaj na miejskim rynku za-
Interesujący nas relikwiarz
dano mu męczeńską śmierć, która na
ufundował biskup płocki Antoni
obrazku umieszczonym w omawia-
Sebastian Dembowski herbu Jelita4.
nym relikwiarzu została tak opisana:
Świadczy o tym umieszczony na
[...] po wyrwaniu paznokci, z obciętym
podstawie herb Jelita z biskupimi
nosem i uszami, po zdarciu skóry z rąk
oznakami: kapeluszem kardynal-
i wieloma zadanymi ranami został [...]
skim ozdobionym dwoma sznurami
okrutnie zamordowany . Ciało Andrze-
z sześcioma chwostami każdy, infułą
ja Boboli pochowano w krypcie ko-
i pastorałem. Biskup Antoni przeka-
3
ścioła jezuitów w Pińsku i z czasem
zapomniano o nim. Dopiero w 1702
Relikwiarz św. Andrzeja Boboli w Muzeum Diecezjalnym w Płocku;
fot. A. Muszalski.
roku, po odnalezieniu jego natural-
zał relikwiarz płockiej katedrze. Nie
wiemy, kiedy dokładnie to nastąpiło, ale możemy wstępnie przyjąć,
nie zmumifikowanych zwłok, pojawił się i narastał kult męczenni-
że miało to miejsce w czasie pełnienia posługi w Płocku w latach
ka. Pierwsze notarialne dokumenty o męczeńskiej śmierci Boboli
1737-1752. Jednak analiza znaków probierczych, umieszczonych na
sporządził w 1711 roku unicki biskup pińsko-turowski Porfiriusz
podstawie poniżej herbu, sugeruje inne daty. Znak wybity po lewej
Kulczycki. W latach 1712-1719 przeprowadzono w Pińsku badania
stronie, korona i dwa krzyże, to znak miejski Gdańska. Umieszczo-
cudów, które dokonały się za pośrednictwem męczennika Andrzeja.
na w środku litera „E” to znak F. W. Wendego, probierza czynnego
Zgromadzone dokumenty przekazano do Rzymu z prośbą o otwar-
w latach 1770-1774. Znak z prawej strony z napisem „SCHLAU”
cie procesu beatyfikacyjnego. Jednak czasy saskie, kasata zakonu
wskazuje, że relikwiarz został wykonany przez Jana Gotfryda
jezuitów i upadek Rzeczpospolitej spowodowały, że beatyfikacja
Schlaubitza, najwybitniejszego w XVIII wieku gdańskiego złotnika
nastąpiła po wielu latach – dopiero w 1853 roku. Mimo to kult
(zm. 1771). Jedyną wspólną datą jest więc rok 1770. Trudno jed-
Andrzeja Boboli nie osłabł, ludzie za jego wstawiennictwem otrzy-
nak uznać go za datę wykonania relikwiarza. Jego fundator bowiem
mywali łaski. Wśród nich był król August II Mocny. Ciężko chory
w 1752 roku odszedł z Płocka na biskupstwo włocławskie, a w roku
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
17
Przednia
strona
relikwiarza
św. Andrzeja
Boboli
Tylna
strona
relikwiarza
św. Andrzeja
Boboli
fot. A. Muszalski
fot. A. Muszalski
1763 zmarł. Można domniemywać, że relikwiarz został wykonany
pańskim 1741 łączę za zgodą Czcigodnego Ojca Franciszka Rościszew-
przed rokiem 1752, a później oddano go do oznakowania probier-
skiego SJ, mojego Rektora w Kolegium Akademickim Kościoła Rostkoviensi
czego. Brak jednak na to jednoznacznych dowodów.
na Mazowszu. Autentyczność zarówno obrazu, jak i relikwii, opisaną na
Pozostaje więc zapoznać się z tym, co mówią łacińskie napisy
osobnej karcie, potwierdzam i pod wiarą oraz sumieniem z głębi poruszonego
umieszczone na frontowej i tylnej stronie relikwiarza. Być może
serca zaświadczam, o ich tożsamości zaś jestem przekonany w sposób pewny
pomogą one określić chronologię zabytku. Na stronie frontowej
i niepowątpiewalny. Zapisane w Wilnie w Kolegium Akademickim roku
najważniejsze znaczenie ma oczywiście relikwia w postaci cząstki
pańskiego 1745 w dniu Ojca Ignacego. Dla wiarygodności tego oświadcze-
kości Andrzeja Boboli, umieszczona w górnej części, za szkłem
nia tak jak całość zapisałem własną ręką, tak też i je podpisuję. Jan Alojzy
w owalnej ramce. Nieco niżej w prostokątnej ramce znajduje się
Dyzma Tadeusz Szantyr Towarzystwo Jezusowe.
wizerunek męczennika z łacińskim podpisem. W tłumaczeniu na
Lektura powyższych tekstów także nie wystarcza do jednoznacz-
język polski brzmi on następująco: Czcigodny Ojciec Andrzej Bobo-
nego określenia daty fundacji relikwiarza, skłania natomiast do ogól-
la SJ znany jako Apostoł Piński, który po wyrwaniu paznokci, z obciętym
nikowego stwierdzenia, że relikwiarz powstał w latach 1745-1752.
nosem i uszami, po zdarciu skóry z rąk i wieloma zadanymi ranami został,
Na tej samej deszczułce, obecnie rozciętej na dwie części,
z nienawiści do wiary, okrutnie zamordowany przez kozackich buntowni-
umieszczono cztery lakowe pieczęcie zabezpieczające dostęp do
ków w Janowie Roku Pańskiego 1657 dnia 16 Maja. W tej samej ram-
relikwii. Na pieczęciach widnieje odcisk biskupiego herbu Jastrzę-
ce, tuż pod ryciną, umieszczono odręcznie zapisaną kartkę. Tekst
biec. Nasuwa się więc pytanie, który z płockich biskupów płockich
w tłumaczeniu na język polski jest następujący: Ja niżej podpisany
zaplombował relikwiarz? W rachubę może wchodzić trzech pieczę-
zaświadczam pod sumieniem, że do tego obrazu oko moje prawe, pod którym
tujących się Jastrzębcem: Kacper Borowski (1883-1885), Apolinary
była bolesna przetoka i którego nie można było uleczyć żadnymi środkami
Wnukowski (1904-1908) i Antoni Julian Nowowiejski (1908-1941).
medycznymi, przykładając, za sprawą wybłaganej pomocy tego oto Sługi
Można przyjąć, że relikwiarz wymagał zabiegów konserwatorskich,
Bożego i Męczennika, na skutek przytknięcia tego obrazu wieczorem na oku
połączonych z otwarciem dostępu do relikwii, po czym biskup,
i przetoce, już następnego dnia przetoka znikła i powróciło zdrowie. Szerzej
wówczas pełniący posługę, zapieczętował relikwiarz swoją pieczęcią.
napisałem o tym w Pińsku w księdze łask otrzymanych za sprawą tegoż
Relikwiarz przechowywany był przez wieki w skarbcu katedry
Bożego Męczennika, gdy odbywałem wizytację kolegium w związku ze
płockiej. Niedawno, bo w początkach XXI wieku, został przekazany
sprawowaniem przeze mnie urzędu w 1734. Choroba miała miejsce 1725,
do Muzeum Diecezjalnego w Płocku.
zaczęła się we wrześniu i trzymała mnie dłużej niż dwa lata, w czasie gdy
pełniłem służbę kierującego [?] Nowicjatem Wileńskim, ustąpiła za sprawą
Bożego Męczennika.
Autor składa serdeczne podziękowania ks. Stefanowi CegłowJerzy Barszcz Towarzystwo Jezusowe.
skiemu, dyrektorowi Muzeum Diecezjalnego w Płocku, za udo-
Na tylnej stronie relikwiarza na deszczułce zamykającej dostęp
stępnienie relikwiarza do opracowania i umożliwienie wykonania
do wnętrza również znajduje się łaciński napis będący poświadcze-
fotografii, dr. Tomaszowi Tiurynowi za przetłumaczenie tekstów
niem autentyczności relikwii i wizerunku męczennika Andrzeja
łacińskich i Tomaszowi Kowalskiemu za konsultacje heraldyczne. ❚
Boboli. Oto przetłumaczony tekst zaświadczenia: Ja, Jan Alojzy
Szantyr SJ ten oto obraz Prawdziwego Sługi Bożego Andrzeja Boboli SJ
Męczennika, jak zaświadcza napis, obraz słynący łaskami, podarowany mi
przez Czcigodnego Ojca Jerzego Barszcza, oraz cząstkę z kości wspomnianego Sługi Bożego, podarowaną i łaskawie ofiarowaną przez tegoż w roku
1. W. Graczyk, J. Kwiatkowski, Jezuici w Płocku 1611-1773, Warszawa 2002, s. 78.
2. J. Poplatek, Andrzej Bobola, Polski Słownik Biograficzny, t. I, Kraków 1935, s. 101-102.
3. Transkrypcja i tłumaczenie tekstów łacińskich – Tomasz Tiuryn.
4. A. Muszalski, Herbarz biskupów płockich, Płock 2011 (maszynopis w posiadaniu
autora).
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Krzysztof Zadrożny
18
Spór o grunt,
I
nformacje przekazywane drogą ustną z pokolenia na po-
ka, jakby go sam diabeł gonił. W mgnieniu oka zmierzał pod dwór
kolenie nie zawsze wiernie odzwierciedlają rzeczywiste
swego przeciwnika. Ten widząc, że sprawy biorą zły obrót postano-
wydarzenia z przeszłości, zwłaszcza odległej. Z reguły jed-
wił szybko temu zaradzić. Posłużył się przy tym fortelem. Chciał
nak w każdej relacji tego typu znaleźć można przysłowiowe ziarno
mianowicie spowodować, aby przetaczanie kamienia stało się pracą
prawdy. Tak jest i w omawianym tu przypadku. Zdarzenie, o którym
syzyfową. Dobył zatem sztyletu, podbiegł do rywala, który właśnie
chciałbym opowiedzieć, miało miejsce w obrębie wsi Słup i Su-
mijał jego dwór, i jednym pociągnięciem ostrza przeciął linę. W tym
serz. Obie znajdują się w gminie Szczawin Kościelny, w powiecie
momencie nastąpiło coś zupełnie nieoczekiwanego. Oto słupski
gostynińskim.
dziedzic chcąc pozbawić przeciwnika noża, upadając chwycił go za
Pierwsze wzmianki o miejscowości Słup, jako wsi kościelnej,
rękę. Jakież było zdumienie wszystkich, gdy zdołał mu wyrwać nie
pochodzą z 1242 roku. To tutaj, w dobrach Kownackich, 11 wrze-
tylko nóż, lecz również... całe ramię! Nastała pełna zakłopotania
śnia 1894 roku urodziła się dziewczynka o imieniu Maria, która
cisza. Dopiero po dłuższej chwili tu i ówdzie odezwały się nieśmiałe
z czasem zasłynęła jako pisarka dla dzieci i młodzieży. Jej autorstwa
szepty, które z niedowierzaniem mówiły coś o wyrwidębie ze Słupa.
są m.in. tak znane książki adresowane do młodych czytelników, jak
Tyle legenda.
Plastusiowy pamiętnik czy Rogaś z Doliny Roztoki.
Na pamiątkę tej historii, a miała ona miejsce w roku 1731, na
Natomiast Suserz to także niewielka wieś, o której pierwsze
owym kamieniu wyryto datę roczną 1731, rzekomy sztylet prze-
informacje pochodzą również z XIII wieku i dotyczą kościoła pa-
cinający sznury oraz dwie skrzyżowane w walce ręce. Głaz, który
rafialnego. Fundatorami obecnej świątyni, wybudowanej w 1810
był milczącym świadkiem wydarzeń sprzed 281 lat, po dziś dzień
roku, według projektu znanego architekta Hilarego Szpilowskiego,
budzi wielkie emocje. Zwłaszcza obecny na nim relief skłania do re-
była rodzina Skarżyńskich.
fleksji. Nasuwa się zasadnicze pytanie, czy ten polodowcowy eratyk
Legenda związana z obydwiema miejscowościami dotyczy sporu o granicę terytorialną, który prowadzili właściciele majątków
mógł uczestniczyć w opisanym wyżej zdarzeniu. Moim zdaniem
nie mógł.
w Słupie i Suserzu. Waśnie na tym tle pomiędzy nimi rozpoczęły
Płaskorzeźba na kamieniu to nic innego jak herb franciszkański,
się w niepamiętnych czasach i potęgowały w kolejnych pokoleniach.
choć nie wiadomo, dlaczego przedstawiony w lustrzanym odbiciu.
Wreszcie podjęto decyzję o rozstrzygnięciu konfliktu raz na zawsze.
Trudno rozstrzygnąć, czy zadecydował o tym błąd w sztuce rzeź-
Miało się to dokonać w sposób absolutnie niecodzienny. Wymyślo-
biarskiej, czy też kamień miał być swego rodzaju tłokiem pieczęt-
no mianowicie, że ten, kto dalej przeciągnie głaz narzutowy leżący
nym, który dopiero we właściwym materiale odciskał się prawidło-
na skraju pola stanie się właścicielem spornego gruntu po wsze cza-
wo. Górną część stanowi krzyż, poniżej znajdują się skrzyżowane
sy. Tak też uczyniono.
dłonie ze stygmatami. Obnażona ręka symbolizuje Chrystusa, na-
Zgodnie z losowaniem pierwszy w szranki stanął dziedzic Su-
tomiast druga, przyodziana w habit, oznacza świętego Franciszka
serza. Akurat on był większym zwolennikiem takiego rozstrzygnię-
z Asyżu. Znak ten wyraża postulat upodobnienia się do Zbawiciela,
cia sporu, a jego tężyzna fizyczna była o wiele bardziej widoczna.
aktualny przez całe zakonne życie braci mniejszych. Obecność her-
Stanąwszy za kamieniem, oburącz oparł się o niego, nogami zaparł
bu na głazie sugeruje jego bezpośredni niegdyś związek z pobliskim
o ziemię i rozpoczął mozolny, katorżniczy marsz naprzód. Choć
klasztorem franciszkanów (reformatów) w Szczawinie Kościelnym.
zadanie nie było łatwe, udało mu się przetoczyć dużych rozmiarów
Klasztor wybudowany został w 1661 roku staraniem Jakuba Ol-
głaz aż o kilkadziesiąt metrów. W zasadzie mógł się już czuć zwy-
brachta Szczawińskiego – wojewody inowrocławskiego i starosty
cięzcą, gdyż wszyscy oglądający te mordercze zmagania byli pew-
łęczyckiego. Franciszkanie reformaci przebywali w nim do czasu ka-
ni, że wątły właściciel Słupa nie będzie w stanie choćby powtórzyć
saty klasztoru, przeprowadzonej przez władze carskie w 1864 roku.
wyczynu siłacza z Suserza. Z przekąsem powątpiewano nawet, czy
Bez wątpienia ów kamień wyznaczał obszar, którego właściciela-
cherlawy rywal w ogóle zdoła ruszyć kamień z miejsca. Tymczasem
mi byli zakonnicy. Daty 1731 należałoby zatem szukać w historii
słupski dziedzic okazał się człowiekiem niezwykle sprytnym.
szczawińskiego klasztoru. Być może ma ona związek z przywilejem
Znanym sobie sposobem przewiązał kilkakrotnie kamień liną
papieża Klemensa XII danego franciszkanom, właśnie w roku 1731,
tworząc węzły, które zgromadzonym wydały się iście gordyjskimi.
zgodnie z którym stacje Drogi Krzyżowej mogły być umieszczane
Spojrzał w niebo, przeżegnał się, poruszając ustami odmówił cichą
wewnątrz franciszkańskich świątyń. Jako pierwsi korzystali z tego
modlitwę, wreszcie chwycił za koniec liny i... ruszył. Publiczność
prawa reformaci, a od roku 1734 także bernardyni (obserwanci).
oniemiała. Wydawało się wszystkim, że ów niemłody już jegomość
Z czasem wokół omawianego kamienia, podobnie jak wielu innych
prawie biegnie z kamieniem, nie ciągnie go, lecz przed nim ucie-
samotnie stojących głazów z tajemniczymi znakami (np. „bożymi
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
19
czyli legendarny kamień na granicy
wsi Słup i Suserz
Herb
zakonu
franciszkanów
stopkami”), narosła urocza legenda mówiąca o sporze granicznym
dziedziców Słupa i Suserza. Dzisiaj jest ona dobrze znana okolicznym mieszkańcom.
Od niepamiętnych czasów kamień znajdował się na granicy
miejscowości Słup i Suserz. Jednak kilka lat temu został zabrany na
prywatną posesję i obecnie ozdabia ogródek. Ponoć jego przemieszczenie nie odbyło się bez konfliktu między dwoma gospodarzami.
Wydaje się, że ten relikt minionych wieków powinien w końcu
znaleźć bardziej stosowne dla siebie miejsce. Bardziej predestynowana do tego jest placówka muzealna bądź dziedziniec klasztorny
w Szczawinie Kościelnym. W żadnym jednak wypadku obiekt taki
nie może być ozdobą prywatnej posesji, gdyż stanowi bez wątpienia
nasze wspólne dziedzictwo kulturowe. ❚
Informacje na temat historii szczawińskiego klasztoru można znaleźć w opracowaniu
P. Nowogórskiego, Kościół franciszkanów-reformatów w Szczawinie Kościelnym, „Rocznik
Gostyniński”, t. I, J. Domagała red., Gostynin 2007.
Głaz
na granicy
Słupa i Suserza
fot. Paweł Wypych
Artykuł powstał dzięki pomocy Edyty i Pawła Wypychów
z Helenowa Słupskiego oraz konsultacjom heraldycznym
Tomasza Kowalika.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
20
Andrzej Sumliński, Aleksandra Sumlińska
C
Zespół pałacowo-parkowy w Nowym Duninowie
na starej fotografii
ykl zdjęć przedstawiający najcenniejsze obiekty archi-
skich, Gostomskich, Gebharda Leberechta von Blüchera, Gottfrieda
tektoniczne na terenie zabytkowego zespołu pałacowo-
Augusta Abegga, Gothilfa Christopha von Struensee oraz Ike-Du-
-parkowego rodziny Ike-Duninowskich (1830-1945)
ninowskich.
w Nowym Duninowie powstał prawdopodobnie w roku 1927 przy
Na zdjęciu autorstwa ks. W. Turowskiego ma on jeszcze naj-
okazji wizytacji parafii Duninowo (taka była pierwotna nazwa)
prawdopodobniej formę z XIX wieku różniącą się od współczesnej,
przez arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego. Autorem
która pochodzi z czasów ostatniej przebudowy dokonanej w latach
zdjęć był uczestniczący w wizytacji ksiądz Władysław Turowski.
30. XX wieku (m.in. dwuspadowy dach na bocznych skrzydłach).
Była to pierwsza oficjalna w Duninowie i parafii duninowskiej
W holu korpusu głównego, który miał formę galerii spinającej
wizyta zwierzchnika diecezji płockiej, złożona po 125 latach od
dwa skrzydła, można było podziwiać trofea myśliwskie znanej z za-
momentu przejścia parafii, najpierw w roku 1800 do diecezji wło-
miłowania do łowiectwa rodziny Ike-Duninowskich, a zwłaszcza
cławskiej, a następnie w roku 1818 – do nowo utworzonej diecezji
ostatniego przedwojennego właściciela Duninowa, Stefana Ike-
kujawsko-kaliskiej.
-Duninowskiego, zamordowanego przez NKWD w roku 1940.
Powrót duninowskiej parafii do diecezji płockiej nastąpił w roku
Jego nazwisko figuruje na tzw. Ukraińskiej liście katyńskiej, a praw-
1925 na mocy konkordatu zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą
dopodobnym miejscem jego wiecznego spoczynku jest Bykownia
Polską a Stolicą Apostolską, który na nowo określił granice diece-
pod Kijowem.
zji w Polsce po odzyskaniu przez nią niepodległości w roku 1918.
Drugim w kolejności powstania obiektem na terenie parku jest
Zdjęcia wykonane podczas tej historycznej wizyty w chwili obecnej
zameczek neogotycki (fot. 4). Ze względu na swoją oryginalną for-
stanowią cenną dokumentację ukazującą duninowski park (ok. 9 ha
mę architektoniczną, niespotykaną w tej części Polski, jest on swego
powierzchni) i jego zabytki w okresie ich największej świetności.
rodzaju znakiem rozpoznawczym (ikoną) Duninowa, jego archi-
Dzięki nim możemy zarazem dokonać oceny ogromu zniszczeń
tektoniczną wizytówką, powszechnie znaną wszystkim badaczom
i negatywnych zmian, jakie dokonały się na jego terenie po drugiej
i miłośnikom architektury neogotyckiej w Polsce. Prawdopodob-
wojnie światowej, od czasu nacjonalizacji majątku Ike-Duninow-
nym pierwowzorem zameczku, zapewne z inspiracji zamawiają-
skich aż do dnia dzisiejszego (fot. 1, 2a i b).
cego projekt ówczesnego właściciela Duninowa Karola Albrechta
Pierwszy znany opis parku (ogrodu) pochodzi z roku 1850, za-
Wilhelma barona von Ike (1798-1864), radcy sądowego Królestwa
mieszczony został przy okazji sporządzonej wówczas Lustracji Dóbr
Pruskiego, był pałac w Wojanowie (Schildau) na Dolnym Śląsku,
Ziemskich Duninów w powiecie włocławskim Gubernii Warszawskiej.
w okolicach Jeleniej Góry, który w latach 1831-1839 był również
Lustrator określił go jako Wielki ogród owocowy za Pałacem w guście
własnością rodziny Ike (fot. 5). Ewidentnym nawiązaniem do wo-
włoskim gdzie oprócz korzyści z drzew owocowych, są szpalery i warzywa
janowskiego pałacu jest wieża duninowskiego zameczku.
pomiędzy drzewami się sadzą. Przez ogród ten płynie strumień do stawu
Prowadzenie prac projektowych przy pałacu w Wojanowie
w tymże ogrodzie będącego. Wreszcie na Terytorium pałacowem także są
w trakcie jego gruntownej przebudowy po 1831 roku przypisuje
klomby i trawniki trawą S. Tymoteusza zasiane – kilka razy do roku posie-
się Karlowi Friedrichowi Schinklowi, jednemu z najwybitniej-
kane oraz stawy dla uprzyjemnienia miejsca i korzyści z rybołustwa wyko-
szych architektów swoich czasów, lub według innych źródeł – jego
pane i oranżeria składająca się z drzew zagranicznych w wielkich sztukach
uczniom. Kolejne prace, już po sprzedaży Wojanowa w 1839 roku,
(pisownia oryginalna) .
na zlecenie króla Prus Fryderyka Wilhelma III, który kupił go na
1
Najstarszym obiektem na terenie parku jest tzw. pałacyk my-
posag dla swojej córki Luizy Niderlandzkiej, prowadził inny zna-
śliwski (fot. 3), który powstał najprawdopodobniej na miejscu opi-
komity królewski architekt, uczeń Schinkla i jego godny następca,
sywanego w Lustracji Województw Wielkopolskich i Kujawskich 1628-
Friedrich August Stüler.
‑1632 dworu ówczesnych właścicieli (dzierżawców) królewskiego
Nazwisko projektanta duninowskiego zameczku, jak i pozosta-
Duninowa: Dwór o 2 izbach cudnych z piecami żelaznemi i dwoma ko-
łych obiektów na terenie parku, pozostaje po dziś dzień nieznane.
minami. W izbach ławy wokoło, okien w izbach dwu 7, komnat 2 przy
Być może dalsze żmudne kwerendy archiwalne pozwolą w przy-
izbach drzwi 8 w tym dworcu na żelaznych zawiasach. Służby w obu
szłości rozwiązać zagadkę autorstwa tego niewątpliwie interesują-
izbach. Piwnice pod ziemią gumna, drzwi w piwnice dwoje na zawiasach,
cego i intrygującego obiektu. Czy był to ktoś z wielkiej dwójki wy-
okno 1 szklane wierzch na domu gontami pobity. Wystawka przed sienią
mienionej wcześniej, która dokonywała prac w Wojanowie? A może
u dworu u góry drzwi na żelaznych zawiasach, kominów wymurowanych
był to któryś z ich uczniów i następców, z kręgu tzw. berlińczyków?
(2) .W ciągu następnych lat prawdopodobnie wielokrotnie przebu-
W wielu publikacjach, starszych i nowszych, opisujących du-
dowywany przez kolejnych właścicieli Duninowa, m.in. Kretkow-
ninowskie zabytki, z reguły błędnie podaje się czas jego powstania,
2
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
21
1. Herb Ike-Duninowskich.
2a
2b
pierwsi właściciele Nowego Duninowa
z rodziny Ike-Duninowskich (Portrety ze zb. Muzeum Ziemi Kujawskiej
i Dobrzyńskiej we Włocławku). Po lewej Karol Albrecht Wilhelm baron
von Ike-Duninowski (1798-1864), po prawej Luiza z Marchandów
Ike-Duninowska (1804-1886).
fot. P. Nowakowski
który określa się na 2. połowę XIX wieku. Najnowsze moje ustale-
w miejscu, gdzie powstała w Duninowie osada fabryczna i cukrow-
nia, opublikowane w pierwszym tomie „Rocznika Gostynińskiego”
nia Leonów. Do budowy tej ostatniej dostarczono niezbędnych
z roku 2007 , pozwalają przesunąć ten czas na 1. połowę XIX wieku.
materiałów, cegły i piasku, z terenu majątku duninowskiego. Suro-
Przemawia za tym zarówno data „1848”, odkryta na zwieńczeniu
wiec buraczany był przywożony do cukrowni z rodzimych plantacji.
jednego z kominów podczas prowadzenia prac remontowych przy
Cukrownia Leonów zbankrutowała na przełomie lat 1903 i 1904.
3
dachu przez kolejnego powojennego właściciela zameczku, pana
Niestety, w chwili obecnej jest to obiekt najbardziej zdewasto-
S.Szymborskiego, jak również zapis zawarty w lustracji z 1850
wany. Sprzedany w 1994 roku przez władze gminne, po wybudo-
roku, której autor przy okazji opisu budynków znajdujących się
waniu nowego budynku dla Szkoły Podstawowej w Nowym Du-
przy folwarku wymienia „zameczek” w guście gotyckim jako niedawno
ninowie został w krótkim czasie ogołocony przez swojego nowego
ukończony, ale nie urządzony i nie ubezpieczony4. Dlatego też uważam,
„właściciela” i lokalnych złomiarzy z resztek pierwotnego wyposa-
że istnieje pilna potrzeba dokonania korekty datowania początków
żenia i wystroju. Bezpowrotnie zniknęły boazerie z czarnego dębu,
tego obiektu.
parkiety, sztukaterie, wewnętrzne drewniane schody itp. Dawny
Przepiękne zdjęcia ks. Władysława Turowskiego niezwykle
reprezentacyjny w formie pałac w chwili obecnej straszy swoim wy-
trafnie oddają romantyczny urok zameczku i nieprzeciętne walory
glądem i stanowi nie lada wyzwanie dla kolejnego właściciela obiek-
krajobrazowe jego otoczenia, w którego skład poza nim wchodzą
tu. Miejmy nadzieję, że wykaże się on większą odpowiedzialnością
pałacyk myśliwski, pałac „główny” i cztery rozległe, obecnie osuszo-
i determinacją w przywracaniu dawnej świetności temu niewątpli-
ne, stawy, które dopełniały całości założenia parkowego.
wie wartemu zainteresowania obiektowi architektonicznemu, który
Trzecim obiektem w zespole pałacowo-parkowym jest tzw. pa-
dla wielu pokoleń duninowian kojarzy się przede wszystkim z dzie-
łac „główny” (1862-1876, fot. 6). Sklasyfikowany przez prof. Ta-
cięcymi latami spędzonymi w przedszkolu, a następnie w szkole
deusza S. Jaroszewskiego jako neorenesansowy, zbudowany na planie
podstawowej i na boiskach zlokalizowanych na terenie parku.
5
prostokąta dziesięcioosiowy, o ramowym podziale elewacji, o dwutraktowym
Próby skutecznej rewaloryzacji i rewitalizacji całego zespołu
układzie wnętrz, piętrowy, nakryty dachem dwuspadowym, pokryty blachą.
pałacowo-parkowego po radykalnych zmianach ustrojowych, jakie
Na zdjęciu należy zwrócić uwagę na nieistniejące już cztery kolum-
nastąpiły po 1945 roku, były przez lata blokowane przez bałagan
ny podpierające żeliwny balkon oraz potężny gazon od strony fron-
prawny po wywłaszczeniu prawowitych właścicieli, duże rozpro-
towej, stanowiący element podjazdu pod wejście główne. Jest to pod
szenie własnościowe po kolejnych niefortunnych sprzedażach frag-
względem kubatury największy obiekt na terenie parku. Powstał on
mentów parku wraz z obiektami wchodzącymi w ich skład, brak
w okresie największej prosperity dominium Ike-Duninowskich, na
odpowiednich środków finansowych na systematyczne i poważne
co złożyły się dochody pochodzące z gospodarki folwarcznej, leśnej,
prace konserwatorskie. Niestety Duninów nie jest w tej kwestii je-
a przede wszystkim z opłat pozyskiwanych za dzierżawę gruntów
dynym niechlubnym wyjątkiem. Taki sam los po drugiej wojnie
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
22
Andrzej Sumliński, Aleksandra Sumlińska
światowej spotkał wiele cennych zabytków, nie tylko na terenie Mazowsza, ale i całego kraju.
Dlatego też trzeba mieć nadzieję, że podjęte obecnie przez
władze gminy Nowy Duninów prace mające na celu częściową
rewaloryzację stawów na terenie dawnego parku Ike-Duninowskich powiodą się i będą przysłowiowym światełkiem w tunelu,
zwiastującym nowe lepsze czasy, po latach zapomnienia i zwykłego wandalizmu, dla tego interesującego i bogatego w historię
zespołu obiektów dziedzictwa kulturowego. Zespół ten znajduje
się na pograniczu kujawsko-mazowieckim, którego współczesnym,
niewykorzystanym wciąż w pełni atutem, są nieprzeciętne walory
przyrodnicze i krajobrazowe położonego w sąsiedztwie Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego (GWPK) i zbiornika
3. Pałacyk myśliwski w Nowym Duninowie; fot. ks. W. Turowski.
włocławskiego. ❚
5. Pałac w Wojanowie (Schildau), pow. jeleniogórski.
6. Pałac „główny” w Nowym Duninowie; fot. ks. W. Turowski.
4. Zameczek neogotycki w Nowym Duninowie; fot. ks. W. Turowski.
1. Odpis fragmentu Lustracji Dóbr Ziemskich Duninów... z roku 1850 na podstawie
zachowanego oryginału w Archiwum Państwowym w Płocku.
2. Lustracja Województw Wielkopolskich i Kujawskich 1628-1632, cz. III, wydał Z. Guldon,
Bydgoszcz 1967, s. 115.
3. A. Sumliński, Nowy Duninów – zarys dziejów, „Rocznik Gostyniński”, t. 1, 2007,
s. 206-207.
4. Odpis fragmentu Lustracji Dóbr Ziemskich Duninów... z roku 1850 na podstawie
zachowanego oryginału w Archiwum Państwowy w Płocku.
5. T. S. Jaroszewski, Po pałacach i dworach Mazowsza – przewodnik, cz. II, Warszawa
1996, s. 22.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Mariusz Kasprzak
23
Z niedocieczonych wyroków Boga...
Epitafia ze starego cmentarza
przy alei Floriana Kobylińskiego w Płocku
Sta viator et lege
napis na rzymskich nagrobkach
K
iedy czytamy opis tego istniejącego od 1780 roku
Jacek Kolbuszewski wyróżnia w tej grupie cztery kategorie tek-
cmentarza, dokonany przez ks. Antoniego Bryk-
stów, klasyfikowanych ze względu na stosunek do „literatury wyso-
czyńskiego, opublikowany na łamach „Korrespon-
kiego obiegu artystycznego” oraz „tradycji cmentarnego wierszo-
denta Płockiego” w 1877 roku, kipi tam od bogactwa „literatury
wania” – a są to: cytaty, parafrazy utworów, stereotypowe formuły,
cmentarnej”, jak określał ją pierwszy monografista warszawskich
utwory intencjonalnie nagrobne, spośród których dominującą rolę
Powązek – Kazimierz Władysław Wóycicki. Niestety, kilkadziesiąt
odgrywa trzeci z wymienianych gatunków. Nie inaczej jest i na
lat zapomnienia i nieużytkowania nekropolii zrobiły swoje. Nie ma
płockim starym cmentarzu.
więc już wielu nagrobków, nie ma epitafiów, a te na zachowanych
Epitafia dawne
pomnikach trudno niekiedy odczytać bądź zupełnie się zatarły, jak
choćby najdłuższy, dwudziestoczterowersowy wiersz z grobowca
Najstarszym zachowanym epitafium poetyckim jest wiersz wykuty na nagrobku Teresy z Krajewskich Radzickiej (†1828): Prze-
rodziny Sumińskich.
Przyjrzyjmy się przeto tym, które jeszcze ocalały czy też powsta-
chodniu tu cnéy Mat- / ki spoczywaią szczątki / Tu dzieci opłakuią ślad
ły w ostatnich latach. Opuszczony cmentarz bowiem, po przejęciu
smu- / tney pamiątki / Osieroconym z Oyca znikła / Matka droga / Gdy
go przez nowo utworzoną parafię pw. Ducha Świętego w 1995 roku,
czuć umiesz rzuć okiem / i westchniy do Boga. Być może jego autor in-
na powrót stał się miejscem pochówków.
spirował się wierszem Jana Nepomucena Kamińskiego, Nagrobek,
Jak słusznie zauważa znawca rodzimej epigrafiki, profesor Ja-
rozpoczynającym się od słów: Przechodniu! stań na chwilę, uczcij te
cek Kolbuszewski: tekst umieszczony na nagrobku nie podlega kryteriom
ostatki / Tu płaczą: mąż cnej żony, dzieci dobrej matki... Utwór ten po raz
poetyckim i artystycznym. To poezja dobrej woli, podlegająca wyłącznie
pierwszy użyty jako epitafium Amelii Gołębskiej (†1825) na Cmen-
subiektywnym kryteriom narzuconym przez wystawiającego pomnik. Stąd
tarzu Łyczakowskim we Lwowie, następnie przedrukowany w zbio-
też i niniejszy szkic nie będzie miejscem roztrząsania poziomu
rze utworów poety, zrobił niezwykłą „karierę” w polskiej epigrafice
literackiego poszczególnych sentencji, lecz próbą ich krótkiego
(o czym będzie jeszcze mowa). Na płockiej nekropolii zaś w całości
omówienia.
pojawił się na niezachowanym już pomniku Józefy z Zaniewskich
Podstawowy schemat klasyfikacji epitafiów stanowi podział dokonany przez Jana Trzynadlowskiego, który w opracowaniu Małe
formy literackie wyróżnił trzy ich rodzaje.
Olszewskiej (†1867).
Znamienna dla dawnych napisów nagrobnych jest tu prośba
o modlitwę za spoczywającego w danej mogile. Sformułowania
Pierwszy to epitafia onomastyczne, zawierające jedynie podsta-
tego rodzaju najczęściej ograniczały się do krótkich, pojedynczych
wowe dane dotyczące zmarłego, czyli to, co możemy odnaleźć prak-
zdań w stylu: Prosi o westchnienie do Boga lub Prosi o Zdrowaś Mary-
tycznie na każdym nagrobku. W tej grupie mieści się także najkrót-
jo. Te, nieobecne praktycznie na współczesnych grobach, zwroty
sze epitafium tego cmentarza – umieszczony na boku obszernego
to wyraz wiary, że żywi mogą wypraszać zbawienie dla zmarłych,
grobowca rodzinnego napis: Mogiła Dzierzgowskich.
a jednocześnie świadectwo wspólnoty jednych i drugich skupionych
Drugi typ to epitafium identyfikacyjne, a więc dodające do
w jednym Kościele.
imienia, nazwiska i dat jakieś określenia charakteryzujące zmarłe-
Formę modlitwy przybierają też niekiedy same epitafia. Przy-
go. Niekiedy są to najbardziej podstawowe informacje, jak choćby
kładem jest drugi, w porządku chronologicznym, z zachowanych
te zawarte w najstarszej z zachowanych inskrypcji: Dom / wieczności
wierszy, poświęcony pamięci Pauliny Wilewskiej (†1830): Boże,
/ Stanisława Sonnenberga / Adwokata Trybunału Depa. Płockiego / Żyjąc
Twa Święta wola / zgodzić się potrzeba / racz jej duszę połączyć / z miesz-
niezupełnie lat 40 / zszedł z tego świata w dniu 11stem Lipca 1813 roku...
kańcami nieba.
Trzecia grupa to epitafia poetyckie, czyli takie, gdzie część ono-
Innego rodzaju odwołaniem do nauki Kościoła o świętych ob-
mastyczną uzupełnia mniej lub bardziej oryginalny, najczęściej ry-
cowaniu jest krótkie epitafium z nagrobka Aleksandry Karwowskiej
mowany, tekst.
(†1866): Zasypiaj snem / wiernych do czasu / Połączenia się z op- / łakują-
A ponieważ chcąc katalogować wszystkie napisy nagrobne, arty-
cymi Cię / Rodzicami. Miast prośby o wstawiennictwo znajdujemy tu
kuł rychło przekształciłby się w wykaz pogrzebanych, skupimy się
wyrażoną wprost nadzieję ponownego spotkania wszystkich człon-
głównie na ostatnim z tych rodzajów.
ków rodziny w życiu wiecznym.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Mariusz Kasprzak
24
Formę dość prostego wiersza ma, słabo dziś czytelne, epitafium
Heleny Gralewskiej (†1870): Cichych cnót wiankiem skromnie otoczyła
brzmi: Przechodnie czym wy jesteście myśmy były / Czym my jesteśmy wy
będziecie / Módlcie się i przejdźcie w spokoju.
/ W poranku życia świat ten opuściła / Będzie pamięć o niej na długi czas
Do stereotypowych formuł, których autora trudno by dzisiaj
stała / Bo nie żył po kim piękna pamięć nie została. Wprawdzie mamy tu
szukać, należy epitafium czteromiesięcznego Ryszarda Stanisława
nawiązanie do wczesnego zgonu kobiety, jednak samą wymowę in-
Zarczuka (†1934): Zgasłeś synku ukochany / Z Tobą szczęście uleciało /
skrypcji możemy odnieść do wielu zmarłych w młodym wieku, co
Tylko boleść i łza [...] / Nam rodzicom pozostała.
wskazuje na zastosowanie stereotypowej formuły. Jej treść została tu
rozszerzona też, choć w skromnym stopniu, o funkcję nobilitacyjną.
Epitafia współczesne
Ta jedna z podstawowych cech dawnych epitafiów (do XIX w.)
Pamiętajmy, iż już wiek XIX wprowadził na cmentarze ste-
bardziej wymownie została wyrażona w dwóch inskrypcjach po-
reotypowe formuły wierszy nagrobnych o różnym pochodzeniu.
święconych Edwardowi Rydzewskiemu (†1872), zdobiących fasa-
W następnym stuleciu stały się one normą i pozostają nią we współ-
dę rodzinnego grobowca w formie małej klasycystycznej kaplicy.
czesnej epigrafice poetyckiej, która właściwie w pełni należy do li-
Dłuższe z nich, ufundowane przez rodziców zmarłego, umiesz-
teratury popularnej.
czono na owalnej tablicy obwiedzionej ozdobnym wieńcem, na
Niezwykle rozpowszechnionym wzorcem dla obecnie tworzo-
której po części onomastycznej następuje tekst: Z niedocieczonych
nych epitafiów jest twórczość ks. Jana Twardowskiego, a wśród niej
wyroków Boga / ukochany Syn w 19-tym roku życia / osierocił nas! /
fragmenty utworów: Śpieszmy się... i Na Powązkach warszawskich.
Łzy wieloliczne po nim wylane / świadczą, że godzien był tych u- / czuć,
Także i na starym płockim cmentarzu nie zabrakło znanych nam
tego wieńca chwały jaką / po sobie zostawił. / Stwórco wszech światów /
słów: Śpieszmy się kochać ludzi / tak szybko odchodzą i Można odejść na
świeć nad niewinną duszą / naszego Anioła! / o to Cię błagamy. W tym
zawsze by stale być blisko.
przypadku treść łączy w sobie elementy pochwały zmarłego, żalu
Trzecim cytatem wyjętym z dorobku „Jana od Biedronki” jest
po nim i modlitwy za niego. Nieco bardziej rozbudowaną formułę
ostatnia zwrotka wiersza Mówił do duszy: To co wielkie – osłoni / To
nobilitacji zawiera drugie epitafium ufundowane przez babkę: Nie
co wielkie – zrozumie / To co wielkie – wybaczy. Wykuto ją na współ-
ma Go, zniknął przed memi oczyma! / Obraz cnót świętych, anielskiej
czesnym nagrobku ustawionym na miejscu pochówku Antoniego
prawości / I uczuć wzniosłych i przyzwoitości! / Wszystko w grób poszło!
Laskowskiego (†1927). W tym przypadku też napis uzupełnia na-
Edwarda już nie ma! / Pamięć Babki.
zwisko autora oraz źródło, skąd zaczerpnięto epitafium.
W treści obydwu epitafiów pojawia się również odwołanie do
Do kanonu teraźniejszej poezji nagrobnej wszedł również ury-
anielskości. Metafora ta, tutaj użyta w stosunku do ziemskiej egzy-
wek wiersza australijskiej poetki Marjorie Pizer: Myślałam, że Twoja
stencji, była – i jest – częstym motywem napisów na pomniczkach
śmierć / była stratą i zniszczeniem, bólem nie do wytrzymania, / Teraz za-
dziecięcych (choćby popularne: powiększył grono aniołków), gdzie
czynam odkrywać / że Twoje życie było darem i wzrastaniem / Miłością,
występuje w relacji zarówno do życia doczesnego, jak i wiecznego.
która trwa we mnie.
W zupełnie innym kontekście została ona wykorzystana w epi-
Źródłem dla współczesnych inskrypcji jest także poezja dzie-
tafium Emilii Zofii z Kozłowskich Topolewskiej (†1873), na grobie
więtnastowieczna, jak choćby dwa ostatnie wersy wspomnianego
której wykuto napis: Prawdziwy anioł rozkoszy / słodsza w pożyciu mał-
już wiersza J. N. Kamińskiego Nagrobek: Co mieli najdroższego w tym
żeńskim / nad wszelką miłość niewieścią. Tę krótką i dość prostą w for-
grobie się mieści / Śmierć im wszystko zabrała – nie wzięła boleści! Po
mie inskrypcję należy jednak zaliczyć do wyjątkowych w polskiej
ten fragment utworu-epitafium bardzo chętnie sięgali twórcy na-
epigrafice. W dziedzinie tak bardzo zdominowanej przez Tanatosa,
grobkowych napisów od połowy XIX wieku i czynią to po dzień
brakuje bowiem odniesień explicite do Erosa.
dzisiejszy, poddając treść różnym zabiegom adaptacyjnym. Na starej
Kategorie cytatów, parafraz i stereotypowych formuł łączy epi-
płockiej nekropolii spotykamy trzy parafrazy tego wiersza.
tafium Haliny z Łapińskich Antoniewiczowej (†1926): Boże! Żyłam
Jednak transpozycja poezji do epigrafiki potrafi również zmie-
boś chciał / Umieram – bo każesz / Zbaw bo możesz. Mamy tu bowiem
niać pierwotny sens utworów. Mamy tego przykład w epitafium
nieco zmienione słowa świętego Augustyna (Żyłem, bo chciałeś.
stanowiącym fragment wiersza Leopolda Staffa: Nie widzą Ciebie
Umarłem, bo kazałeś. Zbaw mnie, bo możesz), które od pierwszego
moje oczy / Nie słyszą Ciebie moje uszy / A jesteś światłem w mej pomroczy
wystąpienia w roli nagrobnej inskrypcji w 1766 roku, w formie do-
/ A jesteś śpiewem w mojej duszy. Utwór o incipicie Kto szuka Cię już
słownych cytatów lub niewielkich przeróbek, często pojawiają się
znalazł Ciebie... opublikowany w 1927 roku w tomie Ucho igielne
na polskich cmentarzach.
w swej treści jest odwołaniem do Boga, wyrazem duchowej więzi
Na pograniczu wspomnianych kategorii należy też umieścić
ze Stwórcą. Jednak cytowana tu druga strofa, poprzez umieszczenie
parafrazę popularnej łacińskiej sentencji Quod sum eris, quod es antea
jej w danym kontekście, staje się wyrazem emocji osoby wspomi-
fui, która za pośrednictwem pieśni żałobnej Pogrzebmyż to ciało w gro-
nającej zmarłego.
bie, w której śpiewano Byłem tem, czym wy jesteście, jestem czem i wy
Formułą, która dawno już zagościła na nagrobkach, są słowa:
będziecie, trafiła także do polskiej epigrafiki. Umieszczona na dolnej
To mnie spotkało i was nie minie / Ja jestem w domu a wy w gościnie. Jej
płycie anonimowego dziś nagrobka z pierwszej połowy XX wieku
źródła należy szukać w twórczości Franciszka Karpińskiego – po-
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Najbardziej oryginalne
25
epitafium starego
cmentarza na nagrobku
Emilii Zofii z Kozłowskich
Topolewskiej (†1873)
Fot. M. Kasprzak
pularnej swego czasu Pieśni przy grzebaniu zmarłych oraz epitafium
występująca w kilku wariantach, sentencja: Życie jest piękne, / bardzo żyć
z grobu poety, na którym nakazał umieścić napis: Oto mój dom ubogi.
chciałem / Bóg mnie powołał / umrzeć musiałem. Niektóre napisy mówią
Drugim źródłem cytatów, obok poezji, jest Pismo Święte. Na
o śmierci, która jak zwykle przychodzi nie w porę (Jeszcze nie pora /
omawianym cmentarzu należą one raczej do wyjątków i ogranicza-
jeszcze nie czas / a jednak śmierć / rozdzieliła nas bądź: Za szybko odszedłeś
ją się do pojedynczych zdań, niekiedy z podaniem przytoczonego
/ Tatusiu – / zostałyśmy – / zabrakło nam pożegnania // Najdroższemu sercu
wersetu. Niespotykane na innych nagrobkach, nie tylko w Płocku,
/ które nagle bić przestało / – żona i córki), innymi razy zaś odnoszą do
są słowa z Księgi Izajasza: Podobało się Panu zmiażdżyć / swojego sługę
pamięci i miłości jako miejsc ocalenia zmarłych (Zgasłaś tak nagle, / jak
cierpieniem. Do mniej rozpowszechnionych formuł należy też zali-
z łuczywa iskierka, lecz ogień miłości / płonie w naszych sercach albo: Z mi-
czyć fragment psalmu 103: Dni człowieka / są jak trawa / On kwitnie
łości kochany Mareczku / zostałeś zrodzony / Miłością naszą / pozostaniesz na
/ jak kwiat polny / Gdy wiatr muśnie / już go nie ma. Spośród popular-
wieki lub: Ty żyjesz choć martwe Twe powieki, / bo w sercach naszych / trwać
niejszych sentencji możemy tu odnaleźć, wpisane w okrąg, słowa
będziesz na wieki), co można uznać za echo chrześcijańskiego świętych
z Ewangelii wg św. Jana: Kto we mnie wierzy / choćby i umarł / żyć
obcowania, które we współczesnej wersji dokonuje się bardziej w ży-
będzie, a także spotkać dość osobliwą parafrazę wersetu psalmu 27:
ciu doczesnym. Powracają także przytaczane od lat słowa: Przechodniu
Pan moim / światem / i zbawieniem / moim.
westchnij do Boga / bo Ciebie czeka ta sama droga albo: Tak krótko byłeś
Próbą wyrażenia własnej indywidualności zmarłego bądź
naszą radością / Odszedłeś bo jesteś Jezusa własnością bądź cytowana już
fundatorów pomnika jest umieszczanie epitafiów w jakiś sposób
maksyma św. Augustyna. W końcu trwają też uniwersalne motywy –
wyłamujących się poza konwencje. Przejawem takich działań
jak w epitafium dziesięcioletniej dziewczynki: Spośród aniołów kochana
jest choćby podpisanie inskrypcji-cytatu nazwiskiem jej autora
/ najbardziej, bo naszą miłością, / co nigdy nie wygaśnie.
(o niektórych już wspominaliśmy), wskazujące wiedzę o źródle
Nie sposób w tak krótkim szkicu ująć wszystkie współczesne epi-
pochodzenia. I tak na przykład znajdujemy tu słowa: Jana Paw-
tafia i skrupulatnie przypatrzyć się tym dawnym. Jednakże już po tym
ła II z Tryptyku rzymskiego (A przecież nie cały umieram / to co we
pobieżnym zarysie widać, iż inskrypcje z płockiego cmentarza wpi-
mnie niezniszczalne trwa), św. Maksymiliana Kolbego (Kto kocha
sują się ściśle w tradycję rodzimej epigrafiki zarówno tej dawnej, jak
Niepokalaną ofiarnie, / ten się zbawi, uświęci i innym / do uświęcenia
i obecnej. Trudno znaleźć tu utwory (może poza epitafium E. Z. To-
dopomoże) czy Leonarda da Vinci (Życie dobrze przeżyte / nigdy nie
polewskiej) wyłamujące się poza standardy tej specyficznej subkultu-
jest krótkie). Wyróżnieniem może też być umieszczenie oryginalnej
ry. Lecz, jak już wspomnieliśmy, wiersze nagrobne to „poezja dobrej
sentencji, nawet jeśli jej treść trąci „pogaństwem”: Niedługi czas
woli” i umieszczenie stereotypowego bądź nieporadnie ułożonego
dają / Bóstwa do życia / Nie marnuj go więc / Na zagadki / I nie trać na
epitafium nie oznacza wcale powierzchowności żałoby czy słabszych
głupstwa. W końcu pojawiają się epitafia wprost odnoszące się do
więzi emocjonalnych ze zmarłym. Ich miary nie znajdziemy czytając
konkretnych zmarłych, w niektórych przypadkach zapewne two-
nagrobne napisy. Te są raczej świadectwem postaw żywych wobec
rzone na indywidualne „zamówienie”. Interesującym przykładem
śmierci, stanowiącym część naszej kultury. Niechaj więc słowa, przy-
jest tu napis na grobie młodej kobiety, ewidentnie nawiązujący do
toczonej jako motto, maksymy z rzymskich nagrobków będą zachętą
jej śmierci: W jesiennym chłodzie / witałaś dzień nowy. / Serce radośnie
do zatrzymania się i czytania księgi jaką jest cmentarz. ❚
biło, / w rytmie młodości żyło. / I w jednej chwili wszystko zburzyły /
gruzy okrutne. / Odeszłaś... / Bez Ciebie / dni są tak smutne. W tej
grupie mieści się także współczesne epitafium o funkcjach nobilitacyjnych: Kochająca żona – przyjaciel / nierozłączna towarzyszka / po
krętych drogach życia / złotego serca matka i babcia.
Pozostałe inskrypcje w większości możemy zaliczyć do zwyczajowych formuł, z różną częstotliwością pojawiających się na współczesnych nagrobkach. Najpopularniejszą na omawianym cmentarzu jest,
Wskazówki bibliograficzne:
A. Brykczyński, Cmentarz płocki, „Korrespondent Płocki”, 1877, nr 53-55, 57, 66, 70‑73, 75-78.
J. Kolbuszewski, Cmentarze, Wrocław 1996.
J. Kolbuszewski, Śmierć przestała pasować do współczesnego świata – rozmowa przeprowadzona
przez Mariusza Urbanka, „Gazeta Wyborcza”, 2007, dostępny: http://wroclaw.gazeta.pl/
wroclaw/1,35769,4632761.html (1 VI 2012).
J. Kolbuszewski, Wiersze z cmentarza. O współczesnej epigrafice wierszowanej, Wrocław
1985.
I. Szychowski [tekst], Płockie cmentarze, Płock 1993.
J. Trzynadlowski, Małe formy literackie, Wrocław 1977.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Rogoziński
Pamiętajmy o rogatkach
26
B
udynki rogatek miejskich w Płocku to prawie dwustu-
to niewielki budynek najczęściej parterowy. Służył poborowi opłat
letnie zabytki architektury klasycystycznej. Od czasu
i wyznaczał granice miasta. Rogatki przeważnie budowane były pa-
wzniesienia wielokrotnie zmieniało się ich przeznacze-
rami, po obu stronach drogi, przy głównych ciągach komunikacyj-
nie. Na początku XIX wieku były siedzibą poborcy miejskich opłat
nych. W polskiej architekturze są one obecne od drugiej połowy
drogowych i celnych, w chwili obecnej zaś pełnią funkcje użytkowe.
XVIII wieku, a ich powstanie związane było z postępującą rozbudo-
Od niespełna dwóch wieków stale towarzyszą kolejnym pokole-
wą miast. Poza Płockiem klasycystyczne rogatki znajdziemy w Ka-
niom płocczan.
liszu i w Warszawie. Wszystkie one pochodzą z pierwszej połowy
Celem niniejszej rozprawy jest przypomnienie historii płockich
rogatek, a także zapoznanie czytelnika z najnowszymi ustaleniami
XIX wieku. Obiekty z Płocka i Warszawy łączy osoba architekta jak
również podobieństwo formy.
na ich temat. Szczególną uwagę poświęciłem rogatkom płońskim
Prace związane z budową rogatek miejskich w Płocku rozpo-
i bielskim, a to głównie dlatego, że dotychczas były one traktowane
częto około 1816 roku. Ich projekt opracował działający wówczas
w płockich publikacjach nieco po macoszemu. Szczególnie widać to
w mieście budowniczy rządowy, Jakub Kubicki (1758-1833). Za-
na przykładzie tych ostatnich. Próżno szukać jakiejkolwiek wzmian-
projektował on cztery pary budynków. Swoje nazwy wzięły od
ki o nich w lokalnych przewodnikach. Jeśli zaś chodzi o rogatki
miejscowości, do których prowadziły główne trakty komunika-
płońskie, to popularne jest stwierdzenie, że obydwa budynki uległy
cyjne. Były to więc rogatki dobrzyńskie, płońskie, warszawskie
przebudowie i pierwotnie były znacznie większe . Będę się starał
i bielskie. Oprócz nich w tym samym okresie powstały tzw. rogatki
dowieść, że niekoniecznie tak musiało być.
nadwiślańskie. Właściwie była to rogatka, ponieważ składała się
1
Opis płockich rogatek nie byłby pełny bez krótkiego wyjaśnienia, czym jest rogatka i jaka jest geneza jej powstania. Otóż rogatka
tylko z jednego budynku. Niestety, nie sposób dziś ustalić nazwiska autora tej budowli.
Lokalizacja płockich rogatek miejskich na planie miasta z 1936 r.; plan w zbiorach Muzeum Mazowieckiego w Płocku.
Rogatki Dobrzyńskie
Rogatki Bielskie
Rogatki płońskie
Rogatki warszawskie
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Rogatki bielskie ok. 1915 r.; karta pocztowa ze zbiorów Bartosza Stefańskiego.
Omawiane budynki były miejscem poboru opłat drogowo-cel-
sierpnia 1829 zawarta między Urzędem Municypalnym a Ignacym
nych, jak również pełniły funkcję wartowni. Od 1836 roku w rogat-
Sobańskim, dotycząca najmu lokalu mieszkalnego na piętrze rogatki
kach dobrzyńskich, bielskich i warszawskich wynajmowano lokale
bielskiej5. Podobnie sprawa przedstawiała się na początku XX wieku,
prywatnym osobom2. Inaczej było w przypadku rogatek płońskich
również wtedy budowle te pełniły wielorakie funkcje. W 1921 roku
i nadwiślańskiej. Ze względu na ich niewielkie gabaryty były to bu-
niejaki Czuk Hersz wynajął od magistratu lokal na sklep w domku
dowle jednoizbowe .
po lewej stronie na rogatce bielskiej6. Od 1922 roku przy jednej
3
Rogatki bielskie
z tych rogatek funkcjonowała także kuźnia Piotra Malinowskiego7.
Jednak sześć lat później władze miasta nie przedłużyły wynajmu
Znajdowały się na środku skrzyżowania obecnych ulic Bielskiej
przybudówki, w której znajdowała się owa kuźnia, z uwagi na plan
i Jachowicza, mniej więcej na wysokości znajdującego się tam ak-
rozszerzenia i uporządkowania Alei Miejskiej. Mimo to zakład
tualnie pasa zieleni. Taką lokalizację możemy określić na podsta-
funkcjonował jeszcze przez rok 8. Również w jednym z budyn-
wie planu Płocka z 1922 roku. Były to budynki dość okazałe, na
ków niejaki Szlamia Wiór prowadził sklep, a także „herbaciarnię ze
planie prostokąta, dwukondygnacyjne, z czterospadowym dachem.
sprzedażą piwa”. Miało to miejsce w 1925 roku9. W owym czasie
W swojej formie były nieco skromniejsze niż rogatki warszawskie
rogatki bielskie funkcjonowały pod adresem ulica Bielska 4710.
czy dobrzyńskie. Jeśli chodzi o datę ich budowy, to na podstawie
Płockie opracowania poruszające temat rogatek podają infor-
dokumentów zgromadzonych w Archiwum Miejskim w Płocku
mację, że rogatki bielskie zostały rozebrane w latach dwudziestych
możemy stwierdzić, że powstały przed 1824 rokiem. Pod tą datą
minionego wieku z powodu złego stanu technicznego. Jednak na
bowiem istnieje korespondencja pomiędzy Komisją Województwa
planie Płocka z 1936 roku, autorstwa inżyniera Stefana Medzyńskie-
Płockiego a Urzędem Municypalnym, w której komisja przypo-
go, rogatki te nadal są obecne. Prawdopodobnie zostały zniszczone
mina o przekazaniu dla administracji dochodowo-skarbowej lokalu
przez okupanta niemieckiego w czasie drugiej wojny światowej.
4
w już istniejącej rogatce bielskiej . Budynki te były nie tylko miej-
Z pewnością istniały do 1940 roku, wtedy bowiem została wykona-
scem poboru opłat za wjazd do miasta, ale pełniły również funk-
na przez Mirosława Przybylskiego fotografia przedstawiające jeden
cję lokali mieszkalnych i usługowych. Zachowała się umowa z 25
z tych budynków11.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Rogoziński
28
Rogatki płońskie
To najmniej okazałe z płockich rogatek, a mimo to o najbogat-
schody prowadzące na piętro sąsiedniego budynku. Tam znajdowała się właściwa kaplica pw. św. Piotra i Pawła. Funkcjonowała ona
do chwili wycofania się wojsk rosyjskich. Jednak budynek w takiej
szej historii. Znajdują się przy alei Kilińskiego 12. Niegdyś stano-
formie przetrwał jeszcze kilka lat. Świadczy o tym uchwała z posie-
wiły granicę miasta, następnie strzegły koszar wojskowych. Obecnie
dzenia magistratu z 20 marca 1920 ponaglająca demontaż kopuły
są urokliwą wizytówką jednej z wyższych uczelni. Pełnią funkcje
cerkiewnej13.
W dwudziestoleciu międzywojennym rogatki płońskie ponownie
punktu kserograficznego i lokalu gastronomicznego.
Aktualnie są to jedyne rogatki w Płocku nie stanowiące bliź-
zaczęły pełnić funkcję punktu poboru opłaty wjazdowej do miasta.
niaczej pary. Jednak nie zawsze tak było. Analogicznie do pozosta-
W jednej z nich funkcjonował również sklepik niejakiego Jaroszka14.
łych rogatek również i one zostały pobudowane jako swoje lustrza-
Budynki te pozostały w posiadaniu władz miasta do drugiej wojny
ne odbicie. Prawdopodobnie zostały wzniesione jako ostanie ze
światowej. Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku pełniły funkcję
wszystkich budynków rogatkowych – w 1825 roku. W tym właśnie
lokali użytkowych i mieszkalnych. Dopiero po 1945 roku przeszły
roku Kommissya Województwa Płockiego wydała obwieszczenie
pod administrację wojskową i zostały zaliczone do części sąsiadu-
dotyczące licytacji na wybudowanie dwóch małych Domków rogatko-
jących koszar. W latach pięćdziesiątych rogatka południowa została
wych w Mieście Płocku przy wieździe Trektem Płońskim . Dokument
powiększona i uzyskała obecny wygląd. Na schemacie rozmieszcze-
ten sugeruje, że były to budynki małych rozmiarów. Zapewne wy-
nia budynków w koszarach warszawskich i płońskich z 1950 roku
glądały jak obecna rogatka północna, a więc były to budowle jedno-
obydwie budowle są jeszcze wielkości obecnej rogatki północnej15.
izbowe, pobudowane na rzucie zbliżonym do kwadratu. W takiej
Jednak na planie miasta z 1956 roku budynek południowy ma już
formie są przedstawiane na kolejnych planach Płocka z lat 1880,
obecne gabaryty. Pełnił on wtedy funkcję wartowni, a następnie był
1906, 1917, 1936. Pewna zmiana nastąpiła przed pierwszą wojną
siedzibą żandarmerii wojskowej. Z początkiem lat dziewięćdziesią-
światową. Wtedy budynek rogatki południowej zaadaptowano na
tych ubiegłego wieku jednostkę wojskową zlikwidowano. Obecnie
część kaplicy prawosławnej. Zarys budynku nie zmienił się. Mo-
w tym miejscu znajduje się Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica,
dyfikacji uległ dach, ponieważ nadbudowano wieżyczkę, w której
a budynki rogatek płońskich stanowią część jej bra-
12
mieścił się dzwon. Na tyłach rogatki wymurowano
my wjazdowej.
Część planu Płocka z 1956 r. przedstawiająca
zarys rogatek płońskich; plan w posiadaniu
Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków
w Warszawie – Delegatury w Płocku.
Południowa rogatka płońska jako
część kaplicy prawosławnej; karta
pocztowa sprzed pierwszej wojny
światowej.
Widok obecny południowej rogatki
płońskiej; fot. A. Rogoziński.
Widok obecny rogatek płońskich; fot. A. Rogoziński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
29
Rzut poziomy jednej z rogatek warszawskich, 1948 r. (ze zbiorów Zakładu Architektury Polskiej Politechniki Warszawskiej).
Rogatki warszawskie
kanie i prowadził sklep spożywczy Józef Wójcik, następnie odstąpił
on prawa do mieszkania i sklepiku panu Kinalskiemu17. Ten sam
...zwane również „wyszogrodzkimi”, są najbardziej okazałe, je-
budynek był rok później przedmiotem zatargu pomiędzy dowódz-
śli chodzi o formę jak i rozmiar, ze wszystkich rogatek miejskich
twem 4 Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej a magistratem.
w Płocku. Swoją architekturą przypominają stołeczne rogatki moko-
Kwestią sporną było prawo własności przybudówki pobudowanej
towskie zaprojektowane przez tego samego architekta. Są to budynki
kilka lat przed pierwszą wojną światową. Zarówno wojsko, jak i wła-
na planie prostokąta, dwukondygnacyjne z podpiwniczeniem. Część
dze miejskie, rościły sobie do niej prawo, ostatecznie kwestia została
frontowa wyposażona jest w portyk wgłębny, wsparty czterema ko-
rozwiązania z korzyścią dla pułku18. Budynki rogatek warszawskich
lumnami jońskimi. Powstały w latach 1816-1819. W dwudziestoleciu
zachowały się praktycznie w formie niezmienionej od chwili wznie-
międzywojennym funkcjonowały pod adresem ulica Kolegialna 3416.
sienia. Podobnie jak w minionych czasach tak i teraz pełnią funkcje
Podobnie jak w rogatkach bielskich, tak i tutaj część pomieszczeń nie-
użyteczności publicznej na rzecz miasta. W jednym z nich, pod adre-
wykorzystywanych przez poborców celnych pełniła funkcje miesz-
sem alei Jana Kilińskiego 6a, znajduje się Punkt Konsultacyjny Sto-
kalne bądź usługowe. Z akt miasta Płocka możemy się dowiedzieć,
warzyszenia MONAR. Drugi obiekt jest siedzibą Filii nr 2 Książnicy
że w 1923 roku w jednej z rogatek warszawskich wynajmował miesz-
Płockiej, jego adres to aleja Jana Kilińskiego 8a.
Widok obecny rogatek warszawskich; fot. A. Rogoziński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
30
Rzut poziomy jednej z rogatek dobrzyńskich, 1931 r. (ze zbiorów
Zakładu Architektury Polskiej Politechniki Warszawskiej).
Rogatki dobrzyńskie
Widok obecny rogatek dobrzyńskich; fot. A. Rogoziński.
funkcję jak pozostałe budowle rogatkowe. Stanowił też w pewnym
sensie punkt graniczny miasta dla osób podróżujących szlakiem Wi-
Znajdują się na ulicy Kazimierza Wielkiego 24. Również one
sły. Został zbudowany w tym samym okresie co pozostałe rogatki
miały swój odpowiednik w stolicy, były wzorowane na rogatkach je-
i razem z nimi jest wymieniany w dokumentach dotyczących tych
rozolimskich. Zostały pobudowane na planie zbliżonym do okręgu
budowli. Czy był to ten sam budynek, który znajdował się nieda-
z niewielkim wcięciem w tylnej ścianie budynków. Są to budowle
leko obecnego Zajazdu Rybaki, a który znamy z kart pocztowych
dwukondygnacyjne, w części frontowej ozdobione kolumnami.
i fotografii przedstawiających tę część miasta z początku XX wieku?
Podobnie jak w przypadku rogatek warszawskich i bielskich tak
Tego w chwili obecnej nie jestem w stanie stwierdzić. Faktem jest
i tutaj rozmiar budowli pozwalał na wykorzystanie części budynku
natomiast, że ten ostatni został rozebrany w 1916 roku21.
w charakterze mieszkania dla osoby zatrudnionej jako poborca rogatkowy19. Nie zachowało się wiele dokumentów dotyczących tych
W niniejszym artykule starałem się przypomnieć płockie ro-
rogatek, stąd tak lakoniczny opis. W chwili obecnej są własnością
gatki. Obiekty te tak wrosły we współczesny krajobraz miejski,
miejską, w obu budynkach ma siedzibę galeria a.r.t.
że przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Zwykliśmy przechodzić
Rogatki nadwiślańskie
obok nich obojętnie. Jednak te niewielkie budynki z całą pewnością mogą nas zaskoczyć swoją historią. Przeszłość dyktowała
To najbardziej tajemnicze ze wszystkich rogatek. Wzmiankę
im różne funkcje. Początkowo wyznaczały granicę miasta i witały
o nich można znaleźć w aktach dotyczących płockich rogatek już
przybyszów. Z czasem zaczęły pełnić funkcję lokali mieszkalnych
w 1824 roku. Pod datą 1826 znajdujemy równie lakoniczny opis:
i usługowych. Najmniejszy z budynków rogatkowych pełnił nie-
jedna izba o dwóch oknach, wymienione jest również skromne wypo-
gdyś funkcję dzwonnicy kościelnej. To najlepiej podkreśla fakt,
sażenie. Natomiast przy dacie 1834 odnajdujemy wpis informujący,
że tak niewielkie budowle mogą się pochwalić ciekawą historią.
iż budynek pełni funkcję odwachu20. W tym czasie pozostałe bu-
Pamiętajmy o tym. ❚
dowle rogatkowe były już zajęte na potrzeby poborców miejskich.
Prawdopodobnie był to tylko jeden budynek. Czy zatem można go
uznawać za rogatkę? Moim zdaniem tak. Pełnił przecież taką samą
Rogatka mostowa, ok. 1916 r.;
karta pocztowa ze zbiorów Zygmunta Różalskiego.
1.K. Askanas, Sztuka Płocka, Płock 1991, s. 167.
2.Archiwum Państwowe w Płocku (dalej APP), Akta miasta Płocka (dalej AMP),
Akta... tyczące się urządzenia rogatek, poz. 572.
3.APP, AMP, Akta... tyczące się urządzenia rogatek, poz. 587.
4.APP, AMP, 1, Akta... tyczące urządzenia rogatek w mieście, poz. 571.
5.tamże.
6.APP, AMP, Akta... o 8 domkach na rogatkach miejskich, poz. 25258.
7.tamże.
8.tamże.
9.APP, AMP, Akta o domkach na rogatkach, poz. 25385.
10. APP, AMP, Akta o domkach na rogatkach miejskich, poz. 25441.
11. M. Łakomski, Album tumski, Płock 2008, s. 28, fotografia nie opisana, informacje
dotyczące okoliczności i daty jej powstania uzyskałem od autora publikacji.
12. APP, AMP, Akta... tyczące urządzenia rogatek w mieście, poz. 571.
13. APP, AMP, Akta o domkach na rog. płońskiej, poz. 25188.
14. APP, AMP, Akta o domkach na rogatkach, poz. 25340.
15. M. Trubas, Płocki Garnizon Wojska Polskiego w latach 1918-1939, Warszawa 2008, s. 433.
16. APP, AMP, Akta o 2 domkach na rogatkach Warszawskich, poz. 25155.
17. APP, AMP, Akta o domkach na rogatkach, poz. 25296.
18. APP AMP, Akta o domkach na rogatkach, poz. 25340.
19. APP, AMP, Akta o domkach na rogat. Dobrzyńskiej, poz. 25198.
20. APP, AMP, Akta... tyczące urządzenia rogatek w mieście, poz. 571.
21. W. Serafinowicz, B. Trębala, Z dziejów budownictwa w Płocku, Płock 2008, s. 67.
Dziękuję panu prof. nadzw. dr. hab. arch. Robertowi Kunklowi,
prodziekanowi Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, za
udostępnienie skanów pomiarów rogatki warszawskiej i dobrzyńskiej.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Jeznach
31
Orszymowo 1915
Wojna widziana oczami proboszcza
G
dyby zapytać tak zwanego przeciętnego Polaka, w tym
elektrycznością nadchodzącej wielkiej burzy, jaka za moment miała się roz-
również mieszkańca Mazowsza, o najtragiczniejsze mo-
pętać, przeczuwając ją, mało kto zdawał sobie sprawę, że ona tuż tuż przed
menty dwudziestowiecznej historii jego okolic, zapew-
nami [...] Rozprawiano więc na temat mającej wybuchnąć wojny, termin
ne bez dłuższego namysłu wymieni on drugą wojnę światową (za-
której, jak zwykle przewidywano na wiosnę, w rzeczywistości zaś nie spo-
kładając optymistycznie, że w ogóle coś wymieni). I trudno z tym
dziewając się jej w ogóle. Ale 30 lipca w Płocku rozlepiono ogłoszenia
poglądem dyskutować. Jednak w cieniu tego dramatu pozostają róż-
mobilizacyjne. Warto sobie uświadomić, patrząc na mapy z tamtego
ne lokalne apokalipsy, niekoniecznie związane z latami 1939-1945.
czasu, że Mazowsze Płockie znajdowało się wówczas w bezpośred-
Nie trzeba tego wyjaśniać płocczanom, mieszkańcom miasta, które
nim sąsiedztwie granicy rosyjsko-niemieckiej i od początku stało się
Krzyż Walecznych otrzymało po tragicznych zmaganiach z bolsze-
teatrem działań wojennych. Pierwszymi akordami rozpoczynającej
wikami w 1920 roku. Dla wielu miejscowości z okolic Wyszogrodu
się wojny było pojawienie się niemieckich aeroplanów, wkroczenie
i Małej Wsi taki apokaliptyczny przebieg miały wydarzenia z okresu
Niemców do pogranicznych miasteczek, ucieczka rosyjskich urzęd-
pierwszej wojny światowej, a szczególnie rok 1915. Dziś pamiętają
ników i orędzie biskupa płockiego Antoniego Juliana Nowowiej-
o tym już chyba wyłącznie historycy. W pamięci starszych miesz-
skiego. Zgodnie z zasadą jak trwoga, to do Boga ludzie nieśli swoje
kańców trwają raczej obrazy niemieckich porządków po 1939 roku
lęki do kościołów - jak pisał płoński dziekan, konfesjonały cały dzień są
i tanków, pepesz i pijanych „ruskich” wkraczających w 1945 roku.
oblężone, codziennie po kilkaset osób przystępuje do Komunii św. Rosjanie
Ale to właśnie w czasie zmagań cara Mikołaja z cesarzem Wilhel-
skoncentrowali swoje siły w twierdzach: Dęblinie, Modlinie i War-
mem wioski od Drwał nad Wisłą w pobliżu Wyszogrodu, przez
szawie. Po nieudanej ofensywie rosyjskiej na Prusy Wschodnie przez
Marcjankę, Ciućkowo, Arciszewo, Borzeń, Orszymowo i dalej aż
Mazowsze ciągnęły w odwrocie pobite armie. W miejscowościach
po Płońsk, Ciechanów i Przasnysz, znalazły się na linii frontu i ro-
północnego Mazowsza, przechodzących z rąk do rąk, trwał, jak to
syjskich okopów. Mieszkańcy zapłacili wysoką cenę za ten wybór
określił jeden z duchownych, ciągły kinematograf: rano gut Morgen, po
historii.
południu zdrastwujtie. Pod koniec 1914 roku w rękach niemieckich
Jak do tego doszło? Warto spojrzeć przez chwilę, jak wyglądał
znajdowała się Mława, w rosyjskich – Ciechanów i Przasnysz, pod
początek pierwszej wojny światowej w tej części Mazowsza i zwią-
którym nadal toczyły się ciężkie boje. W lutym Niemcy zajęli Płock.
zane z tym działania militarne. Tadeusz Świecki i Franciszek Wy-
Do lata następnego roku walki przyjęły charakter pozycyjny.
bult w swojej pracy z 1932 roku, Mazowsze Płockie w czasach wojny
W przypadku parafii Orszymowo w jej dawnych, szerszych niż
światowej i powstania państwa polskiego, tak pisali o odczuciach społe-
dziś granicach, zachowało się doskonałe źródło opisujące wojenne
czeństwa w przededniu wybuchu: Choć atmosfera przeładowana była
zdarzenia z lat 1914-1917. To kronika parafialna spisywana przez
Okopy rosyjskie z 1915 r. w pobliżu kościoła w Orszymowie.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Jeznach
32
księdza Marcelego Przedpełskiego. Kim był autor? Ksiądz Marceli
Przedpełski (późniejszy kanonik) w latach 1902-1917 kierował parafią w Orszymowie, następnie, aż do śmierci w 1947 roku, parafią
w Klukowie. Urodził się w 1871 roku we wsi Przedpełce w parafii
Woźniki koło Płocka. Obejmując obowiązki administratora w Orszymowie, miał za sobą płockie gimnazjum i seminarium, święcenia
kapłańskie w 1894 roku z rąk biskupa Michała Nowodworskiego
i doświadczenia z dwóch wikariatów, w Ligowie i Kadzidle. Miał
też niewiele ponad trzydzieści lat i wielki zapał do pracy. Parafianie,
wśród których przyszło mu pracować, nie sprawiali wielu kłopotów
– nie licząc sympatyków mariawityzmu i socjalistycznych nowinek
szerzących się w małowiejskiej cukrowni. Lud prowadził się moral-
Chlew w Święcicach zamieniony na budynek mieszkalny.
nie, zaś pijaków znajdzie się w parafii może ze trzech. W następnych latach rozbudował orszymowską XIX-wieczną świątynię, zadbał o jej
wnętrze i otoczenie, postawił nową plebanię i budynki na użytek
działających w parafii instytucji i stowarzyszeń. Potrafił przekonać
do swych pomysłów parafian, w tym okolicznych ziemian, choć
nie wszyscy okazywali jednakową ofiarność. Tych mniej hojnych
dziedziców skwitował w kronice parafialnej: Na restaurację kościoła
nic nie dali, więc do ławek nie mogą mieć pretensji.
Doskonały gospodarz, miał również zacięcie historyczne, czego
przykładem wspomniana kronika i publikacje w wydawnictwach
diecezjalnych. Trzeba tu dodać, że Orszymowo miało szczęście
do kapłanów o humanistycznych zainteresowaniach i talentach.
Jednym z poprzedników księdza Przedpełskiego był znany z kilku publikacji ks. Józef Osiecki, a jednym z następców – bibliofil
Tymczasowe schronienie rodziny Bombałów w Marcjance.
ks. Ksawery Ziemiecki. Ksiądz Przedpełski traktował kronikę parafialną w sposób dość nietypowy - nie poprzestawał na suchych
urzędowych wpisach. Kronika spod jego pióra to raczej pamiętnik
historyczny, pisany z werwą, emocjonalnie, chwilami stylem pełnym ekspresji. W naszych czasach byłby to materiał na interesujący
blog internetowy. Do tego ks. Przedpełski pozostawił spory zbiór
fotografii obrazujących zniszczenia wojenne – razem z kroniką
rzecz godna wydania, a póki co, przynajmniej streszczenia w niniejszym artykule. Trzeba dodać, że na szczęście późniejszą kronikarską twórczość naszego bohatera z czasów pracy w parafii Klukowo
opracował i wydał kilka lat temu ks. prof. dr hab. Michał Marian
Grzybowski (Kronika rzymsko-katolickiej parafii Klukowo 1939-1947,
Barak w stercie słomy w Węgrzynowie.
Płock 2007). Natomiast teksty proboszcza Klukowa o okupacji niemieckiej w latach 1915-1918 i wojnie z bolszewikami w 1920 roku
ukazały się w okresie międzywojennym w „Miesięczniku Paster-
Prowizoryczny barak rodziny Grzelaków w Rąkcicach.
skim Płockim”.
Rok 1914 w kronice parafialnej zaczyna się, rzec by można, bardzo prozaicznie. Ksiądz Przedpełski, opisując roboty wykończeniowe na nowej plebanii, podkreśla z dumą, iż wstępując w ślady niewielu
dotąd proboszczów, urządziłem w nowobudującej się plebanii orszymowskiej
kanalizację. Jednak te zapiski budowniczego wkrótce ustępują miejsca wielkiej historii. Zdało się nam, gdy wybuchła wojna, że nastąpił jakiś
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
33
wielki kataklizm dziejowy, że słońce jakby się zaćmiło, że wody w rzekach
kiego przez wojska stojące w Wyszogrodzie. Samolot spadł w pobliskim
popłynęły w tył, że wszystko jakby zamarło i zapadało się w ziemię. Dla
Węgrzynowie. W Orszymowie rozlokowała się 6. rota pułku kału-
wielu początek wojny oznaczał mobilizację – 187 żołnierzy z terenu
skiego. Od lutego, gdy Niemcy stanęli pod Płockiem, rozpoczęło
ówczesnej gminy Święcice odmaszerowało do Płocka przy wtórze
się kopanie linii okopów, po czym do lipca zapanował względny
płaczu żon i dzieci. Obawa o życie bliskich na froncie i lęk przed
spokój. Powoli jednak budziło się przeczucie o bezsilności Rossyi wobec
Niemcami powodowały, że myśl ludu polityczna i samozachowawcza
potęgi Niemiec. W lutym mieszkańcy obawiając się nadejścia frontu
była całkowicie po stronie Rossyi [...] Nie było ofiar tak wielkich, których
przygotowywali się do ucieczki. Przygnębienie budził widok wozów
by naród poskąpił na tak wielki cel, jak na wojnę z Niemcami o zjedno-
z rannymi, ciągnących po byle jakich drogach w kierunku szpitala
czenie ziem polskich pod panowaniem Cesarza Rossyjskiego. Panowało
w Czerwińsku, niektórzy nie przeżyli tej podróży.
przekonanie o konieczności poświęceń i szybkim zwycięstwie nad
Ksiądz Przedpełski fragment kroniki poświęca budowie ro-
Niemcami. Zapewne działało tu również przyzwyczajenie do „swo-
syjskich okopów od lutego 1915 roku. Zamieszcza nawet mapkę
jego” zaborcy. Przypomnijmy – mniej więcej w tym samym czasie
przedstawiającą ich przebieg (przyznajmy, że zwykle w kronikach
do Kielc wkracza I Kompania Kadrowa (w zamyśle Piłsudskiego
kościelnych się tego nie robi). Umocnienia ciągnęły się od nad-
awangarda Wojska Polskiego) witana obojętnie, a nawet wrogo przez
wiślańskich Drwał przez Marcjankę, Brody Duże, Węgrzynowo,
mieszkańców zaboru rosyjskiego. Jeden z uczestników tej akcji na-
Arciszewo, Borzeń, Orszymowo, Lasocin, Murkowo, Główczyn,
pisze później z goryczą: To już nie Krakowskie, nie polska Galicja, to
Dzierżanowo, Słomin, Nacpolsk, Zaborowo, Sochocin i kolejne
Rosja zaludniona szczepem mówiącym po polsku, ale czującym po rosyjsku.
wioski w stronę Przasnysza. Rosjanie potrzebowali drewna, więc
Wkrótce do parafii zaczęły docierać niepokojące wieści fron-
wycinali drzewa przydrożne, całe połacie sadów, płoty, a nawet nisz-
towe. W sierpniowych walkach pod Ostródą i Działdowem wzięli
czyli budynki gospodarcze. W Borzeniu na okopy poszło ponad ty-
udział zmobilizowani z guberni płockiej, dla wielu bój skończył się
siąc drzew owocowych, zaś w Orszymowie, gdzie linia przebiegała
śmiercią, ranami lub niewolą. W październiku i listopadzie miesz-
niedaleko kościoła i tuż obok cmentarza, podczas prac naruszono
kańcy Orszymowa i okolicznych wiosek z niepokojem wsłuchiwali
nawet kilka grobów. Oprócz tego proboszcz naliczył prawie 300
się w odgłosy armat dochodzące od strony Warszawy. Przed Bożym
drzew wyciętych na plebańskich morgach. Mimo tych zniszczeń
Narodzeniem 1914 roku Niemcy dotarli do linii Bzury – ponoć
i rozkopanych pól solidne umocnienia dawały otuchę mieszkańcom
w czasie pasterki huk dział zagłuszał śpiew wiernych i grę organów.
– no, przynajmniej z pół roku wytrzymają.
Silnie ostrzeliwany były Czerwińsk, Wyszogród i Drwały, gdzie
W kwietniu spadły na parafię pierwsze niemieckie bomby, w ko-
stacjonowała rosyjska artyleria. Potem nastąpił bardzo krótki mo-
lejnych miesiącach ucierpiały od nich Brody, Drwały, Mała Wieś,
ment radości. Ksiądz Przedpełski zapisał: Nowy Rok 1915 rozpoczął
Węgrzynowo i Marcjanka. Na początku lipca dla mieszkańców było
się, zdawało się nam, pod szczęśliwą gwiazdą, strącenia aeroplanu niemiec-
coraz bardziej jasne, że w każdej chwili może nastąpić konieczność
Widok wsi Rąkcice po zniszczeniach w 1915 r.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Jeznach
34
ucieczki. Na kilka dni w okolicy pojawiła się rosyjska dywizja kawa-
bryczce udostępnionej przez rosyjskich oficerów, tłumacząc swój
lerii, która jednak wkrótce ruszyła pod Przasnysz, gdzie pękł front.
wyjazd nie strachem czy małodusznością, lecz zamiarem posługi-
Dla wojsk rosyjskich i ludności cywilnej oznaczało to paniczną
wania swoim parafianom. Tłumy uciekinierów poganiane przez
ucieczkę, a budowane z trudem i budzące nadzieję okopy okazały
wojsko zapchanymi drogami ruszyły na Garwolewo, Radzikowo,
się prawie bezużyteczne.
Grodziec i Przybojewo (przypominają się sceny z września 1939).
Orszymowski kronikarz przedstawia te wydarzenia w typowym
W piątek 16 lipca wieczorne niebo za plecami uciekających pokry-
dla siebie pełnym ekspresji stylu: Wieść gromowa! 14 lipiec. Środa. Pada
wała łuna pożarów. Ku większemu przerażeniu wyleciał w powie-
silny deszcz. Na świecie zimno i smutno. Godzina 7-ma rano. Wpada
trze skład amunicji w Nieborzynie. A w tem morzu ognia tysiące nie-
do mnie pomocnik Naczelnika powiatu płockiego i woła nerwowo: Księże
szczęśliwych w panicznym strachu ucieka przed ogniem i kulami. Główną
Proboszczu! Dzwony czem prędzej wywozić!... Wyjeżdżamy!... Wojska
bronią świetnej rosyjskiej kawalerii były w tych dniach bańki z naftą
odstępują!... Pytam, co się stało, ale odpowiedzi już nie otrzymuję... Wła-
i benzyną. 17 lipca masy ludności dotarły do Zakroczymia, Jabłon-
dza rossyjska odjechała... z kolei 8 raz!... Ustępujące wojska zostawiały
nej i innych podwarszawskich miejscowości.
po sobie spaloną ziemię – jako pierwszy poszedł z dymem wiatrak
Tymczasem na terenie parafii trwały ostatnie walki. Okopy nie
i sterta zboża w Wilkanowie, po nim komin fabryczny i zabudowa-
przydały się na wiele, poza silnie ostrzeliwanym Węgrzynowem,
nia cukrowni w Małej Wsi, a 15 lipca przed południem paliło się już
natomiast 16 lipca konne oddziały rosyjskie do wieczora broniły się
kilkanaście okolicznych wsi. Do popołudnia w większości zostały
przed wkraczającymi Niemcami. Wycofując się pozostawiły czte-
tylko zgliszcza. Do ocalałych wyjątków należały wioski Arciszewo,
rech poległych, pochowanych w Brodach, Arciszewie i Perkach.
Orszymowo, Lasocin, Pruszczyn i Przykory. Właściciel Lasocina
Następnego dnia weszli Niemcy.
ocalił posiadłość dając Rosjanom łapówkę. Wieża kościoła w Orszy-
Dopiero na początku sierpnia 1915 roku po zajęciu przez
mowie służyła za punkt obserwacyjny. Ksiądz Przedpełski zestawił
Niemców Warszawy i wycofaniu się Rosjan pod Modlin możliwy
zniszczenia z 15 i 16 lipca w tabeli zatytułowanej „Statystyka nie-
był stopniowy powrót uciekinierów do domów, a właściwie na ich
szczęść”. Z 450 osad parafii całkowicie spłonęło 274, a 15 częściowo.
zgliszcza. Do normalności było jeszcze daleko – lepiej nawet niż
Zniszczenia stanowiły więc prawie 65%.
kronikarskie opisy pokazują to fotografie. Widać na nich spalone
Cała okoliczna ludność rzuciła się do spodziewanej, a jednak
dwory, nędzne ziemianki i baraki klecone z byle czego dla ludzi
panicznej ucieczki. Wraz z nią wyruszył orszymowski proboszcz na
i zwierząt oraz ruiny małowiejskiej cukrowni. Ofiarami wojen-
Spalona wieś Wilkanowo.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
35
nego exodusu było kilkanaście osób, a ciała pięciu parafian bliscy
przywieźli ze sobą, aby je pochować na orszymowskim cmentarzu.
8 sierpnia ksiądz Przedpełski odprawił w Orszymowie sumę, która
zgromadziła około 500 osób, a dwa tygodnie później odezwały się
ponownie zawieszone dzwony, których Rosjanie nie zdążyli wywieźć i przetopić. Długo czekano na powrót jeńców. Kazimierz
Budek z Bród w grudniu 1917 roku pisał do swojego brata Jana:
Kochany Braciszku! Jeszcze raz wienszuje ci wesołych świąt Bożego Narodzenia a moje życzenie byłoby zebrać czerwcowego słońca promienie i śliczne
gwiazdy na błękitnym niebie i zasłać to braciszku dla ciebie! Zasyłam ci
niskie ukłony i serdeczne życzenia.
Co ciekawe, według relacji proboszcza ognista apokalipsa zgotowana przez Rosjan nie zmieniła zasadniczo prorosyjskiego nastawienia większości mieszkańców. Akt 5 listopada 1916, w którym
Niemcy i Austriacy zapowiadali (inna sprawa, że nie całkiem z miłości do Polaków) stworzenie namiastki polskiej państwowości,
przyjęto bardzo niechętnie. Żeby już raz Russki przyszli – ogólnie
mówiono – i porządek jak najprędzej zrobili. Cóż, historia rzadko bywa
nauczycielką życia. ❚
Ksiądz Marceli Przedpełski
repr. z dodatku do „Miesięcznika Pasterskiego Płockiego” z 1916 r.
pozostałe fotografie ze zbiorów ks. Marcelego Przedpełskiego.
Kościół w Orszymowie po rozbudowie w 1910 r.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Radosław Rękawiecki
36
Zamieszki w Gostyninie 22 czerwca 1926 roku
G
ostynin po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w li-
Gnojny plac i zanieczyszczony przez konie gospodarskie z nastaniem
stopadzie 1918 roku wszedł wraz z powiatem w skład
wiosennego ciepła i lata zatruwa powietrze w samym centrum. Pomiot
województwa warszawskiego. Lata dwudzieste XX wie-
koński – przy względnym utrzymaniu placu w czystości, pod działaniem
ku uważa się za pomyślne dla miasta. Zrealizowano wtedy wiele po-
promieni słońca rozkłada się i stąd balsamiczną żywicą na pewno nie jest.
trzebnych inwestycji, między innymi takich, jak dom czynszowy dla
Ku większemu utrapieniu mieszkańców, położone w centrum miasta pie-
urzędników (1922), dworzec kolejowy (1924), kościół neoromański
karnie – zasłonami dymnymi otaczają codziennie ogród powiatowy. Młyny
pw. św. Marcina (ukończony 1924), szpital powiatowy św. Anto-
poruszane motorami spalinowymi także pracują na niekorzyść zdrowotną
niego (1924-1926), jatki w stylu neoklasycystycznym przy ul. Flo-
miasta. A obecne targowisko, znajdujące się również w mieście, jak wiemy
riańskiej (1927) . Ciągle jednak dużo było do zrobienia w zakresie
nie produkuje świeżego powietrza i jest wylęgarnią milionów much, mikro-
podniesienia stanu higieny i estetyki miasta. Do Gostynina jako
bów rozsadników wszelkiej zarazy. Są przecież przepisy obowiązujące do
miasta powiatowego zjeżdżano tłumnie z okolicznych miejscowo-
ich przestrzegania. Odnoszą się one tak do utrzymania stanu higienicznego
ści, aby handlować bydłem i produktami rolnymi. Jarmarki i targi
jak i sanitarnego, zdrowotnego – w mieście. Także co do placów targowych,
odbywały się w samym centrum, naprzeciw ratusza. Nie było tu
młynów, piekarń itp. Należałoby więc jak najrychlej, jeszcze przed nasta-
jednak sprzyjających warunkach do handlu. Zabłocony i cuchnący
niem ciepła wiosennego przystąpić primo: do przeniesienia obecnych targów
plac pełen końskich odchodów z pewnością nie stanowił idealnego
przed ratuszem na inne miejsce [...]2.
1
miejsca sprzedaży żywności. Oto jak problem ten widziano u schyłku lat trzydziestych:
Największą bolączką służb porządkowych było to, że handlujący na targowisku często nie przestrzegali zasad higieny i norm
Budynek komendy Policji Państwowej w Gostyninie w l. 20. XX w.
(strona internetowa Urzędu Miasta w Gostyninie: http://www.gostynin.pl/117,gostynin-w-starych-fotografiach.html – dostęp 18 III 2012).
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
37
Winieta gazety policyjnej „Na Posterunku”
(gazeta w zbiorach autora)
sanitarnych. Do egzekwowania przepisów w tym względzie zobli-
z rewolweru. Rozwścieczeni ludzie wyważyli drzwi i okna, wdarli
gowana była Policja Państwowa, która dokonywała kontroli i w razie
się do środka, gdzie zdemolowali część pomieszczeń. Ówczesny
potrzeby eliminowała handel nielegalny oraz prowadzony w miej-
komendant gostynińskiej policji, Doroszkiewicz, obawiając się, że
scach zanieczyszczonych, przy rażącym pogwałceniu przepisów sa-
może dojść do opanowania zbrojowni, w której znajdowała się po-
nitarnych. Za prowadzenie takiego handlu groził przepadek towaru
kaźna liczba karabinów i amunicji, wydał rozkaz użycia broni. Po
oraz grzywna.
oddaniu strzałów do napastników okazało się, że jedna osoba nie
22 czerwca 1926 roku z sytuacją naruszenia zasad handlowania
spotkał się starszy posterunkowy Policji Państwowej w Gostyni-
żyje, a osiem zostało rannych. Sytuacja została jednak opanowana,
a tłum rozpierzchnął się5.
nie, Bronisław Wiland. Pełniąc służbę na rynku zatrzymał niejaką
Zamieszki te wstrząsnęły miasteczkiem i uruchomiły dalszy
M. Komorowską, która sprzedawała nabiał w niedozwolonym miej-
bieg wydarzeń. Na miejsce przybyły władze prokuratorskie i sądowe
scu. Następnie, wykonując przepisowo czynności służbowe, usiło-
w celu przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie. Aresztowano około
wał doprowadzić kobietę do posterunku policji. Ta jednak, wiedząc
dwudziestu podżegaczy i uczestników zajścia. Sama Komorowska
o grożącej jej karze, zaczęła histeryzować. Położywszy się na ziemi,
została poddana badaniom lekarskim. Okazało się, że kobieta nie
głośno lamentowała i krzyczała, że pobił ją posterunkowy. Nie zda-
doznała żadnych obrażeń, nie była w ciąży, nie mogła więc poronić6.
wała sobie sprawy, jak groźny obrót może przybrać wywołany przez
Dalsze losy M. Komorowskiej nie są znane, nie wiemy, czy ponio-
nią incydent. Szybko rozeszła się pogłoska, że wskutek pobicia ta
sła karę za swój czyn, w następstwie którego zginęła jedna osoba,
rzekomo ciężarna kobieta straciła dziecko. Przekonani o winie poli-
a osiem odniosło rany.
cjanta ludzie postanowili dokonać samosądu na Wilandzie. Przebieg
zdarzenia został opisany w stołecznej gazecie policyjnej .
3
O losach starszego posterunkowego Bronisława Wilanda wiemy
tylko tyle, że nie przeżył drugiej wojny światowej. Wraz z kolegami
Wkrótce zebrał się liczny tłum, który poszedł pod starostwo, żądając
z gostynińskiego posterunku Policji Państwowej po wielu latach
wydania st. post. Wilanda. Starosta [Antoni Pinakiewicz – przyp. RR]
„stanął” do apelu poległych, który odczytał komisarz Zbigniew
oświadczył tłumowi iż st. post. Wiland będzie niezwłocznie aresztowany
Bartosiak z Komendy Powiatowej Policji w Gostyninie podczas
i w razie ustalenia winy oddany pod sąd. Te zapewnienia Starosty nie po-
otwarcia wystawy fotografii Aleksandra Załęskiego zatytułowanej
mogły jednak, i tłum poszedł pod komendę Policji żądając wydania Wilanda
„Na nieludzkiej ziemi” oraz towarzyszącej mu konferencji nauko-
i wyrażając zdecydowaną chęć dokonania nad nim samosądu4.
wej poświęconej policjantom, ofiarom zbrodni katyńskiej. Uroczy-
Zbieg okoliczności sprawił, iż w Gostyninie przebywał w tym
stość ta odbyła się na gostynińskim zamku 6 kwietnia 2011 roku. ❚
czasie naczelnik Wydziału Pracy i Opieki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie, Stefan Łopatto. Przez ponad dwie godziny prowadził on pertraktacje z tłumem, solennie zapewniając,
że sprawą zajmą się odpowiednie służby, a winny zostanie ukarany.
Niestety, nie uspokoiło to zgromadzonych, którzy umiejętnie manipulowani przez podżegaczy jeszcze bardziej gwałtownie domagali
się wydania B. Wilanda. Gdy to żądanie nie zostało spełnione, tłum
zaatakował komendę policji, obrzucając ją kamieniami i strzelając
1. J. Kazimierski, Dzieje Gostynina w latach 1918-1939, [w:] M. Chudzyński [red.],
Dzieje Gostynina i ziemi gostynińskiej, Warszawa 1990, s. 479, 490.
2. Kiedy zbliżymy się do Europy, „Echo”, 1938, nr 12 [cyt. za: B. Konarska-Pabiniak,
Gostynin. Szkice z przeszłości, Gostynin 2004, s. 57-58].
3. Zajścia w Gostyninie, „Na Posterunku. Gazeta Policji Państwowej”, [Warszawa],
3 VII 1926, nr 26, s. 502-503 (14-15).
4. Tamże.
5. Tamże.
6. Tamże.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Jerzy Borowski
38
Egzekucja w Gralewie – 4 sierpnia 1943 roku
P
rzy skrzyżowaniu dróg w Gralewie (gm. Raciąż, pow.
tlami, pod którymi postawiono taborety. Niektórzy świadkowie
płoński), nieopodal kościoła parafialnego pw. św. Małgo-
twierdzą, że taborety były powiązane sznurem, za który wystarczy-
rzaty, stoi niepozorny, zwieńczony krzyżem pomnik. Na
ło pociągnąć, aby wykonać egzekucję. Publicznego stracenia Pola-
umieszczonej w jego centralnej części tablicy widnieje napis:
ków hitlerowcy postanowili dokonać w dzień targowy. Ponieważ
jednak ludność z Gralewa pouciekała, gdyż nie chciała uczestniczyć
Pamięci pomordowanych przez oprawców hitlerowskich w roku 1943.
Charzyński Zygmunt, Krysiewicz Henryk, Urbański Marian,
Kurpiński Feliks, Dąbrowski Władysław, Zych Józef, Orlik Wacław,
w egzekucji, Niemcy zatrzymywali siłą jadących na targ do Płońska
i Raciąża.
Około godziny dziesiątej przetransportowano dziesięciu więź-
Tyszki Stanisław, Pogorzelski Kazimierz, Sobierański Izydor.
niów z Płońska. Do Gralewa przywiózł ich miejscowy kolonista
Mieszkańcy powiatu płońskiego.
niemiecki Adam Bomert, notabene sympatyzujący z Polakami
i współpracujący z AK. Ten dostarczył skazanych pod kościół, po
Miejsce to upamiętnia stracenie przez hitlerowców dziesięciu
czym poszedł do domu. Do uczestnictwa w egzekucji zmuszono
mieszkańców okolicznych wsi z powiatu płońskiego. Egzekucja
sołtysów z Sarbiewa i Stróżęcina oraz mieszkańców Gralewa. Po-
była zemstą okupanta za podpalenie stogów w pobliskim majątku
słano też gońca po proboszcza miejscowej parafii, ks. Witolda Gro-
Lutomierzyn, który Niemcy przejęli od rodziny Olszewskich. Wła-
towskiego, który próbował się ukryć. Później jednak przyprowa-
dze niemieckie potraktowały to jako sabotaż. 4 sierpnia 1943 w wię-
dzono go na miejsce kaźni i nakazano zdjęcie sutanny. Niektórzy
zieniu w Płońsku wybrano na stracenie co dziesiątego więźnia. Eg-
utrzymują, że to właśnie dla niego była owa jedenasta pętla.
zekucji dokonali funkcjonariusze gestapo z Płocka, SS z Płońska
i żandarmi.
Niemcy wyznaczyli dwie miejscowe osoby, które miały pomagać więźniom przy wysiadaniu, ci bowiem mieli ręce i nogi skrę-
Wcześniej w Gralewie ustawiono szubienicę strzeżoną przez
powane drutem, a potem – wytrącać taborety spod nóg skazańców
dwóch żandarmów. Był to umocowany na podporach drąg z 11 pę-
przez pociągnięcie za sznurek. Tymi osobami był ojciec czworga
Pomnik w Gralewie ku czci powieszonych 4 sierpnia 1943; fot. J. Borowski.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Pomnik w miejscu
hitlerowskiego obozu
pracy w Gralewie
fot. J. Borowski
dzieci Mrówczyński i jakiś niedorozwinięty człowiek o nieustalonej tożsamości. Ustalono, że śmierć miała nastąpić po przeczytaniu
przez Niemców wyroku. Jednak jeszcze nie odczytano do końca
jego formuły (Za podpalenie stogów w...), a już wyrok wykonano. Jeden z więźniów, Henryk Krysiewicz, zaczął śpiewać polski hymn,
zdążył zawołać Jeszcze Polska nie... Najwyższy ze skazanych, Marian
Urbański, po wytrąceniu stołka dotknął nogami ziemi. Skonał dopiero wtedy, gdy wykopano pod nim dołek. Ciała miały wisieć na
szubienicy przez osiem godzin, aż do wieczora (do godziny 18).
Egzekucja dokonana w Gralewie 4 sierpnia 1943 miała na
celu zastraszenie ludności miejscowej i mieszkańców okolicznych
gmin. Ofiarami byli:
• Zygmunt Charzyński, lat 30, rolnik z Pęs Małych
• Władysław Dąbrowski, lat 45, rolnik z Krościna
• Henryk Krysiewicz, z Galominka
• Feliks Kurpiński vel Karpiński, wzięty z obozu pracy w Gralewie,
mieszkaniec Baboszewa
• Wacław Orlik vel Orliński, lat 40, z Dramina
• Kazimierz Pogorzelski, lat 22, z Dramina
• Izydor Sobierański vel Sobierajski, lat 73, organista z Baboszewa
• Stanisław Tyszki vel Tyski, z Płońska
• Marian Urbański, lat 49, z Szapska
• Józef Zych, urodzony w Płońsku.
Różnice w zapisach kilku nazwisk wynikają z faktu, iż wydarze-
na cmentarzu parafialnym. W 1996 roku na ich zbiorowej mogile
nie miało miejsce w czasie wojny, gdy pomyłki w aktach zgonów
odsłonięto nowy pomnik autorstwa Jana Stępkowskiego ze Strze-
były możliwe.
gowa, znanego w okolicy rzeźbiarza2. W miejscu zaś gdzie znajdo-
Zwłoki powieszonych zakopano około 30 m od drogi Gralewo
wał się obóz – na terenie boiska szkolnego3 – odsłonięto 16 sierpnia
– Raciąż, w odległości około 1 km od Gralewa. Teren pochówku
1947, staraniem ówczesnej młodzieży szkolnej, niewielki pomnik
zagrabiono. Niemcy zakazali upamiętnienia w jakikolwiek sposób
z figurką Matki Boskiej, dla upamiętnienia ofiar hitlerowskiego
miejsca kaźni i zbiorowego grobu, pod groźbą spalenia wsi. Dopie-
obozu. Na tablicy umieszczono napis:
ro po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej ciała ekshumowano
i przeniesiono na miejscowy cmentarz parafialny. Mogiłę przykry-
Królowo Polski módl się za nami. Pokój cieniom Polaków pomordowanych przez Niemców w latach 1939-1945. ❚
wa obecnie duży głaz narzutowy z tablicą inskrypcyjną. Natomiast
w miejscu, w którym stała szubienica, odsłonięto 2 listopada 1947
roku pomnik upamiętniający ofiary egzekucji.
Należy wspomnieć, że w Gralewie, w nieistniejącym już bu-
Wskazówki bibliograficzne:
D. Giszczak, Gralewo w okresie okupacji hitlerowskiej (z wojennych dziejów Gralewa), „Ziemia Zawkrzeńska”, t. IV, Mława 2000, s. 33-47.
[dw], Pamięci ofiar wojny, „Głos Raciąża”, 1996, nr 11.
J. L. Żabowski, Płońska konspiracja patriotyczna 1939-1956, Warszawa 2003, s. 96-98.
dynku szkoły powszechnej1, w latach 1940-1943 był hitlerowski
obóz pracy. Drewniany budynek był ogrodzony trzyrzędowym
drutem kolczastym. Przeciętnie przebywało tu 150-200 więźniów,
a w sumie przez cały czas jego funkcjonowania – około 5000 osób.
Dokładna liczba zmarłych i rozstrzelanych w gralewskim obozie nie jest znana. 12 października 1945 roku ówczesny wójt gminy
Stróżęcin, Mieczysław Nowakowski, w kwestionariuszu dla Sądu
Grodzkiego w Płońsku podał, że zmarło tu osiem osób. Po wyzwoleniu, 4 kwietnia 1945, szczątki niektórych ofiar zostały ekshumowane i pochowane, wraz z ofiarami egzekucji sprzed dwóch lat,
1. Budynek ten został rozebrany po wzniesieniu w innym miejscu nowej szkoły.
Obecnie w miejscu dawnej szkoły powszechnej (i obozu pracy) znajduje się
ośrodek zdrowia.
2. J. Stępkowski zmarł w 2010 r.
3. Obecnie w sąsiedztwie Ośrodka Zdrowia w Gralewie.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Andrzej Jeznach
40
Ziemiańskie korzenie ziemi mazowieckiej
Uwagi wstępne
M
ieczkowscy herbu Zagroba vel Zagłoba, zgod-
Kształcił się w Warszawie i Włocławku. Kres temu fragmentowi
nie z informacjami Zbigniewa Mieczkowskiego
życiorysu położył tragiczny wrzesień 1939 i druga wojna światowa,
zawartymi w jego autobiografii Horyzonty wspo-
która przyniosła konfiskatę majątku przez Niemców, a później przez
mnień, swe korzenie wywodzą z piastowskiego średniowiecza. Gniaz-
komunistów. Siedemnastoletni Zbyszek, opatrzony przez ojca pistole-
do rodu, Mieczki w Łomżyńskiem, swoją nazwę wzięło od imienia
tem i czterema tysiącami złotych, rozpoczął wojenną tułaczkę. Droga
rycerza Mieczka. Stamtąd pochodzili późniejsi właściciele Ciborza,
z Dzierżanowa swój kres znalazła we Francji, a następnie Wielkiej Bry-
Niedźwiedzia i Dzierżanowa. Ten ostatni majątek ziemski (Dzier-
tanii, w Polskich Siłach Zbrojnych. Mieczkowski trafił do I Dywizji
żanowo-Rąkcice), mimo ogromnych zniszczeń doznanych podczas
Pancernej generała Stanisława Maczka, przechodząc z nią szlak bojowy
pierwszej wojny światowej, był w okresie międzywojennym znako-
przez zachodnią Europę. Pamięć o swojej jednostce pielęgnuje do dnia
micie zarządzany przez Stefana Mieczkowskiego, uczestnika wojny
dzisiejszego. Jest honorowym prezesem Fundacji Upamiętnienia I Dy-
z bolszewikami w 1920 roku, i jego żonę Helenę z Chamskich (her-
wizji Pancernej generała Maczka. Przewodniczył również Komitetowi
bu Jastrzębiec). Dzierżanowo przynosiło spore dochody, właściciel
Budowy Pomnika I Dywizji w Warszawie i wydał album poświęcony
unowocześniał uprawę ziemi, hodował piękne konie. Z majątku do
pomnikom tej jednostki. Uczestniczył w wielu krajowych i emigracyj-
cukrowni w Małej Wsi transportowano buraki specjalnie zbudowa-
nych przedsięwzięciach ocalając pamięć o swych towarzyszach z dywi-
ną linią kolei wąskotorowej. Małżonkowie Mieczkowscy cieszyli się
zji i innych polskich formacji na Zachodzie. Wspierał także publikacje
szacunkiem nie tylko okolicznych rodzin ziemiańskich, ale również
dotyczące ziemiaństwa polskiego i sam o nim pisał. Trudno wymienić
służby i okolicznych włościan. Ich przywiązanie do rodziny było naj-
wszystkie jego zasługi w tej dziedzinie. Był wielokrotnie odznaczany,
bardziej widoczne w trudnych czasach okupacji hitlerowskiej.
w tym również francuską Legią Honorową. Po wojnie, jak wielu Pola-
Zbigniew Mieczkowski, syn Stefana i Heleny, urodził się 22
ków, pozostał w Wielkiej Brytanii, tam zdobył wykształcenie, pozycję
czerwca 1922 roku w Dzierżanowie. Dzieciństwo upłynęło mu spo-
i dobrobyt materialny. Założył rodzinę, ożenił się z Caroline, córką
kojnie w sielskiej atmosferze rodzinnego majątku przy kochających
lorda i lady Grenfell. Obraca się w najwyższych sferach angielskiej ary-
rodzicach oraz starszych siostrach, Elżbiecie i Danucie. Od siód-
stokracji. W Anglii wyrastała dwójka jego dorosłych już dzisiaj dzieci,
mego roku życia pobierał w domu nauki, przerywane rozrywkami,
pamiętających jednak o swoich polskich korzeniach. Zbigniew Miecz-
spacerami i przejażdżkami konnymi, które tak miło wspomina.
kowski często przyjeżdża do Polski odwiedzając również Dzierżanowo.
Zbigniew
Mieczkowski
podczas spotkania
z uczniami
Społecznego Liceum
Ogólnokształcącego
w Małej Wsi w 2011 r.
fot. A. Jeznach
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Zbigniew Mieczkowski
Ziemiańskie korzenie ziemi mazowieckiej
Moje wspomnienia z lat dziecinnych o świecie, który został wy-
ale doświadczenia naszej rodziny w okresie kataklizmów II Woj-
mazany z ludzkiej pamięci, przywołują bolesne doświadczenia, jakie
ny Światowej potwierdzają te rozważania. Niejednokrotnie, mimo
były udziałem mojej rodziny oraz wielu przyjaciół i znajomych.
wrogiej propagandy, ratowano nam życie i zabezpieczano resztki
Należę do nielicznych już przedstawicieli mieszkańców Ma-
pamiątek, przechowując je przez całe lata. Ziemiaństwo wśród mas
zowsza, którym dane było uczestniczyć w najbardziej tragicznym
polskiej wsi odgrywało zasadniczą rolę w utrwalaniu idei niepod-
okresie naszej historii, rozpoczętym wrześniową pożogą. Urodzony
ległościowych w czasach zaborów i oporu społeczeństwa polskiego
w Dzierżanowie w płockim powiecie, w tradycjach ziemiańskie-
w okresie okupacji niemieckiej i komunistycznej. Zapłaciło za to
go domu, w wieku lat siedemnastu nałożyłem mundur wojskowy,
straszną cenę!
dzieląc trudy żołnierskie mego pokolenia.
41
Nie mam wątpliwości, że zniszczenie przez Hitlera warstw
Polska sprzed 1939 roku, mimo rządów opartych o socjalistycz-
oświeconych narodu polskiego było zapłatą za odrzucenie jego pla-
ne ugrupowania Legionów Piłsudskiego, była nadal kontynuator-
nów współpracy. Zamiast z Polską zawarł przymierze ze Związkiem
ką tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a więc dziedzictwa
Radzieckim i obaj ze Stalinem, każdy z innych powodów, dążyli do
kultury szlacheckiej, związanej łacińskim rodowodem z krajami
całkowitej naszej zagłady.
Zachodu. Swą strukturę agrarną opierała o wielką własność w po-
Świat mego dzieciństwa był światem ludzi przede wszystkim
siadaniu ziemiaństwa, w większości spadkobierców tradycji przed-
bardzo sobie życzliwych. Mimo wojennych kataklizmów, pod-
rozbiorowych.
czas których Dzierżanowo zostało całkowicie spalone, stary pałac
Mimo skromnych warunków, wieś nasza żyła szczęśliwie w od-
i około czterdziestu budynków przestały istnieć. Mimo kryzysów
wiecznej symbiozie praw natury, podobnie jak społeczeństwa rol-
ekonomicznych młodego państwa, życie wracało do równowagi
nicze Francji, Włoch, Hiszpanii i innych narodów Europy. Czasy
i dobrobytu. Ojciec mój, świetny i zamiłowany rolnik, rozwinął
pańszczyźniane dawno już zaniknęły w ludzkiej pamięci, a zie-
nasiennictwo i uprawę buraka cukrowego. Specjalna odnoga wą-
mianie wśród okolicznego włościaństwa szerzyli wiedzę o uprawie
skotorowej kolei została doprowadzona dla ułatwienia transportów
roli i oświatę. Robotnika rolnego zabezpieczonego umową pracy
do pobliskiej cukrowni Mała Wieś. Młyn zbożowy zapewniał elek-
cechowało w stosunku do dworu, otaczającego go opieką w potrze-
tryczne oświetlenie dla wszystkich budynków. Nowoczesne nawozy
bie, pewnego rodzaju przywiązanie. Wyjątki nie stanowią reguły,
i głęboka orka na ciężkich glebach podnosiły kulturę ziemi, dającej
Dwór w Dzierżanowie po zniszczeniach w pierwszej wojnie światowej –
fotografia z dedykacją dla Stefana Mieczkowskiego od księdza Marcelego
Przedpełskiego z Orszymowa; ze zbiorów Z. Mieczkowskiego.
Dwór Mieczkowskich w Dzierżanowie przed pierwszą wojną światową;
obraz w zbiorach Z. Mieczkowskiego.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Rodzice autora, Stefan i Helena Mieczkowscy z Dzierżanowa, z córkami, 1920 r.; fotografia ze zbiorów Z. Mieczkowskiego.
olbrzymie plony. Doglądana przez tzw. „szwajcarów” obora rasy holenderskiej i hodowla koni dopełniała pod okiem wykwalifikowanego
administratora Witolda Michalskiego (poległego we wrześniu 1939) obrazu wielokulturowej gospodarki. Ojciec, wielki społecznik, piastował
również urząd prezesa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w Płocku.
Stary Płock ze swymi dwukonnymi dorożkami powoli wiozącymi gości pod górę zamkową przypominał trochę świat ubiegłego wieku
[tj. XIX w. – przyp. red.]. Stacjonujące tam 4 Pułk Strzelców Konnych oraz 8 Pułk Artylerii Lekkiej sprawiały, że ulice pełne były brzęku ostróg,
rogatywek i zielonych mundurów. W 4 PSK służyło wielu naszych kuzynów, jak Jerzy Czaplicki z Jarantowic, Antek Pruski z Dyblina, Stanisław
Zgliczyński, mąż Marii Gościckiej z Tulibowa. Pułk wyszedł na wojnę w składzie Nowogródzkiej Brygady Kawalerii generała Andersa. W bohaterskich ciężkich walkach zakończył działania pod Jacnią [pow. zamojski – przyp. red.]. Katyń stał się wspólną mogiłą wielu jego oficerów.
Krzysztof Jasiewicz w swym krew mrożącym dziele Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939‑1956 (Wydawnictwo POMOST-ALFA, Warszawa 1995) wymienia w trzech tysiącach
siedmiuset pięćdziesięciu biogramach aż trzy tysiące osiemset osób zamordowanych w okresie okupacji niemieckiej, sowieckiej i początkowych latach Polski
Ludowej. Autor twierdzi, że wykaz ten nie zawiera strat dalszych dziesięciu
tysięcy mieszkańców dwudziestu tysięcy dworów i dworków, jakie z biegiem lat uległy prawie całkowitej ruinie.
Ciekawe jest zestawienie dotyczące oficerów Polskich Sił Zbrojnych pochodzenia ziemiańskiego. Straty te wyniosły trzy i pół tysiąca oficerów różnych stopni, w tym szesnastu generałów. Oficerowie rezerwy powołani pod broń w 1939 roku często piastowali
wysokie stanowiska naukowe w różnych dziedzinach życia.
Zbigniew Mieczkowski
w Dywizji Pancernej
generała Maczka;
fotografia w zbiorach
Z. Mieczkowskiego.
Z okolic Płocka zginęło ich szesnastu.
Te tragiczne statystyki przedstawiają obraz celowej zagłady polskich elit, wykarczowanych z Mazowieckiej Ziemi.
Były to rody Mazowsza od wieków związane z jego historią.
Wśród mojej rodziny zginął mąż mojej siostry Danuty, Stanisław
Dziewanowski z Grodkowa, jego ojciec i brat Kazimierz, Janusz
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
43
Zbigniew Mieczkowski w młodości;
portret w zbiorach Z. Mieczkowskiego.
Helena z Chamskich Mieczkowska, matka Zbigniewa Mieczkowskiego;
obraz w zbiorach Z. Mieczkowskiego.
Czaplicki z Osieka i Kazimierz z Borzymia oraz Julian Gościcki
Ignacy Dziewanowski z Grodkowa, wielce zasłużony komisarz rządu
z Tulibowa. Dzieło Jasiewicza zawiera siedemnaście biogramów
z nominacji Rady Regencyjnej oraz pierwszy po odzyskaniu niepodle-
młodzieży ziemiańskiej z okolic Płocka poległej w Powstaniu War-
głości starosta płocki z wyboru, również zginął w tym samym obozie.
szawskim, osiemnaście biogramów dotyczących ziemian wywie-
W Rypinie w Domu Kaźni [obecnie Muzeum Ziemi Dobrzyń-
zionych do obozów koncentracyjnych z zebrania w Lipnie w dniu
skiej – przyp. red.] zakatowano Stanisława i Helenę (z Lubomir-
24 października 1939 r. oraz dalszych czterdzieści pięć biogramów
skich) Sierakowskich z Waplewa (powiat Sztum, Niemcy). Pałac
właścicieli majątków z woj. płockiego.
w Waplewie, za zasługi w obronie polskości w Prusach Wschodnich,
Jakże bolesne były te straty wśród krzewicieli nauki i fundato-
został zwrócony rodzinie przez PRL. Oddany przez właścicieli Mu-
rów pomników kultury. Wśród nich potomka założycieli Biblioteki
zeum Narodowemu w Gdańsku mieści Muzeum Ziemiaństwa. Jest
Zielińskich, Stanisława ze Skępego, bohaterskiego pilota, który zgi-
to jedyny wypadek dobrowolnego oddania właścicielom ziemskim
nął śmiercią lotnika nad Brestem.
zrabowanych włości. Do chwili obecnej rządcy Polski odrodzonej
Prawdopodobnie pierwszym poległym żołnierzem w II Wojnie
Światowej był kuzyn i bliski sąsiad mojej rodziny Mieczkowskich
nie załatwili reprywatyzacji dóbr ziemskich, pozostawiając na zniszczenie parki i dwory.
z Niedźwiedzia. Porucznik rezerwy 18 Pułku Ułanów Jerzy Dąmb-
Aresztowania przebiegały w różny sposób. W Ziemi Płockiej
ski z Wałycza zginął o świcie 1 września, dowodząc patrolem rozpo-
gestapo w początkach 1940 r. aresztowało w nocy mieszkańców
znawczym pod Krojantami. Wyprzedził o kilka godzin wielu swych
dworu. Natomiast w Ziemi Lipnowskiej Niemcy zaprosili ziemian
kolegów zabitych w szarży tego sławnego pułku, poczem w następ-
na zebranie celem omówienia zarządzeń gospodarczych, poczem
nych latach tysiące polskich żołnierzy walczących na wszystkich
zgromadzonych wywieźli do obozów zagłady. Tak zginął Hipolit
frontach Europy.
Wąsowicz z Jasienia, wielce zasłużony dla spraw Płocka.
Jak słodko i zaszczytnie jest umierać za Ojczyznę – mówił stary het-
Dzieło Krzysztofa Jasiewicza zawiera wiele nazwisk zamordo-
man Żółkiewski. Czyż można porównać śmierć rycerską na polu walki
wanych osób w różnych okolicznościach. Należy tu przytoczyć
z zagładą w obozach koncentracyjnych, syberyjskich łagrach, mordem
przykłady niezwykłej brutalności. Trzech Dłużniewskich zostało
katyńskim i więzieniach UB? A taki właśnie los spotkał wielu ziemian.
rozstrzelanych przez Niemców w Pułtusku za posiadanie muzealnej
Do najbardziej znanych rodów związanych z historią Mazowsza
kolekcji broni myśliwskiej. Wandę Rozwadowską z Kobylnik aresz-
należał ordynat Edward Krasiński z Opinogóry, stracony w Dachau
towano pod pretekstem podpalenia stodoły, a więc gospodarcze-
za obronę katowanego przez Niemców swego robotnika. Kazimierz
go sabotażu. Zamordowano ją w obozie w Oświęcimiu. Tadeusza
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Od redakcji
44
Polowanie w dobrach Charzyńskich w Nacpolsku w 1937 r. Pośrodku gospodarz Zbigniew Charzyński z Nacpolska, czwarty od lewej Stefan Mieczkowski
z Dzierżanowa (ojciec Zbigniewa), piąty od lewej Czesław Bejt z Leksyna, szósty od lewej Antoni Czaplicki z Osieka, pierwszy od prawej dyrektor cukrowni
w Małej Wsi Edmund Wtorzecki, obok niego Stanisław Dziewanowski z Grodkowa; fotografia ze zbiorów Z. Mieczkowskiego.
Bejta z Leksyna, odznaczonego Krzyżem Walecznych, który dostał
wojska pod sztandary narodowe. Jako oficer 1 Dywizji Pancernej
się po Powstaniu do niewoli niemieckiej, po wyzwoleniu porwano
odbyłem kampanię Francja – Niemcy 1944-1945 odnosząc tyl-
w 1947 r. z Berlina i zamęczono w więzieniu na ulicy Rakowieckiej.
ko raz lekką ranę. Dla mnie los okazał się niezwykle łaskawy. Po
Reasumując te tragiczne wydarzenia dotyczące obywateli
50 latach wędrówki i życiowych doświadczeń na obczyźnie Bóg
ziemskich Ziemi Płockiej, czuję się niezwykle uprzywilejowany.
pozwolił mi dożyć odrodzenia Wolnej Polski, głównego celu na-
W listopadzie 1939 r. dotarłem do Francji, gdzie wstąpiłem do
szych trudów i znojów. ❚
[Zachowano oryginalną pisownię].
Spotkanie Koła Ziemian w Grodkowie w 1937 r.; fotografia ze zbiorów Z. Mieczkowskiego.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Sławomir Gajewski
45
Dzieje rodziny Turskich
z Borowic
C
echą charakterystyczną struktury społecznej dawnej
Ojciec Zygmunta, żyjący w rodzinnym majątku Dobrosielice
Rzeczpospolitej był wysoki, jeden z największych w ów-
w powiecie płockim, był wielkim miłośnikiem książek i ich namięt-
czesnej Europie, odsetek ludności szlacheckiej. Wynosił
nym czytelnikiem. Z pewnością natura nie mogła tego przeoczyć.
on w skali całego państwa ok. 10%, na Mazowszu zaś był nawet
Oto bowiem jego siostra Scholastyka, która wyszła za mąż za Józefa
dwukrotnie większy. Dominująca pozycja szlachty (narodu poli-
Wasiłowskiego, urodziła córkę Marię, późniejszą poetkę i nowelist-
tycznego) w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym, a do
kę Konopnicką. A zatem Zygmunt Turski i nasza znakomita pisarka
rozbiorów – także i politycznym, utrzymała się aż do czasu Powsta-
byli ciotecznym rodzeństwem.
nia Styczniowego. Dopiero u schyłku XIX wieku zakończył się na
Zygmunt Turski miał trzech braci i siostrę. Najstarszy brat,
ziemiach polskich długotrwały proces powstawania nowoczesne-
Jan, był dziedzicem majątku Żytowo. Drugi z braci, Henryk Józef
go narodu, którego podstawą były nie – jak dawniej – przywileje
(ur. w Płocku w 1865 – zm. 6 V 1946), mieszkał w Kucharach pod
stanowe, lecz równość obywateli wobec prawa. Oznaczało to kres
Drobinem, które odsprzedał pisarce Helenie Mniszkównie (primo
dominacji stanu szlacheckiego.
voto Chyżyńska, secundo voto Rawicz Radomyska z Mniszek-
Wysoka pozycja ziemiaństwa była typowa jeszcze dla ustroju
-Tchorznickich). Imienia trzeciego brata nie udało się ustalić, zmarł
II Rzeczypospolitej. Według dokonanego w 1921 roku spisu rolnego,
w młodym wieku. Siostra Wanda wyszła za mąż za Zakrzewskiego
około 45% użytków rolnych przypadało na 18 916 wielkich gospo-
i mieszkała w Dobrosielicach. Małżonkowie mieli syna Ksawerego.
darstw, o powierzchni powyżej 100 hektarów. Majątków liczących
Sam zaś Zygmunt Turski zamieszkał w Mokrzku.
ponad 1000 hektarów powierzchni było 1964, a należało do nich aż
Helena Eugenia Turska (ur. 1874 – zm. 28 XI 1955), córka
20% ziemi zajmowanej przez wszystkie gospodarstwa rolne w Polsce1.
Stanisława Dunin-Mieczyńskiego herbu Łabędź i Urszuli z domu
W województwie płockim przed drugą wojną światową liczbę
Grabowskiej. Przydomek „Dunin” w wiekach średnich określał
rodzin legitymujących się pochodzeniem rycerskim szacowano na
mieszkańca Dunii, tj. Danii, może więc wskazywać na duński ro-
223 . Nierzadko ich nazwiska pochodziły od nazw gniazd rodowych
dowód rodziny. Ojciec Eugenii, Stanisław Mieczyński, miał siedmiu
(np. Gulczewscy z Gulczewa).
braci i siostrę. Ta ostatnia wyszła za mąż za Rzewnickiego, przyja-
2
Poniżej przedstawiamy wspomnienia z czasów ostatniej wojny
ciela Tytusa Chałubińskiego, znanego w XIX wieku przyrodnika
pana Andrzeja Zagórowskiego, przedstawiciela rodu Turskich z Bo-
i lekarza. Eugenia miała ośmioro rodzeństwa: czterech braci (Józefa,
rowic. Na wstępie garść niezbędnych informacji ogólnych.
Zygmunta, Piotra i Jana) i cztery siostry (Urszulę, Janinę, Zofię
Do roku 1913 rodzina Turskich zajmowała majątek Niedarzyn
i Marię). Najstarsza siostra Urszula wyszła za mąż za Ludwika Go-
w powiecie płońskim. Po sprzedaniu go przeprowadziła się do Bo-
rzechowskiego i mieszkała z nim w majątku Karsy, między Drobi-
rowic (obecnie gm. Bodzanów, pow. płocki), kupując borowickie
nem i Raciążem.
dobra od Antoniego Grabowskiego . Turscy gospodarowali tam do
Ślub Eugenii i Zygmunta Turskich odbył się około 1893 roku
1940 roku, kiedy zostali wysiedleni przez Niemców. Dwór zajęli
w kościele pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła w Płocku
niemieccy zarządcy majątku. Od tej pory rodzina Turskich przeby-
(płocka fara). Mieli oni czworo dzieci: Eugenię Aleksandrę
wała kolejno w pobliskim Słupnie u państwa Zalewskich i w leśni-
(ur. 1898 – zm. 21 II 1984), która została żoną Ludwika Waśniew-
czówce w Łagiewnikach (u leśniczego Łubkowskiego)4.
skiego herbu Bończa (ciotecznego brata premiera Tadeusza Mazo-
3
Zygmunt Turski (ur. 1868 – zm. 8 V 1940), był synem Sta-
wieckiego), właściciela majątku Tupadły, Stanisława (ur. 1900 –
nisława herbu Dołęga i Florentyny z domu Tuchółko. Według ro-
zm. 25 II 1920), ten studiował prawo na uniwersytecie w Poznaniu,
dzinnej tradycji nazwa herbu „Dołęga” wzięła się stąd, iż okoliczna
gdzie zmarł na grypę zwaną „hiszpanką”, Wandę Marię (ur. 10 VIII
szlachta, w tym Turscy, jeździła na sejmiki do Łęgu Kasztelańskiego
1904 – zm. 13 X 2003), była ona żoną Henryka Jarockiego her-
koło Drobina, a więc „do Łęga” . Herb ten jest znany m.in. z opisu
bu Rawa-Rawicz, lekarza wojskowego i majora 4 Pułku Strzelców
pieczęci sędziego dobrzyńskiego Myślibora z 1345 roku i z zapisków
Konnych Ziemi Łęczyckiej w Płocku, Halinę Zofię (ur. 20 VIII
sądowych z 1402 roku. Rodzinna legenda mówi, że przymiotnik
1909 – zm. 5 VIII 2008), która była uczennicą Gimnazjum Żeń-
„turski”, który jeszcze w XVI wieku znaczył tyle co turecki, może
skiego im. Reginy Żółkiewskiej w Płocku u pani Marceliny Ro-
wskazywać na pochodzenie przodków.
ściszewskiej, wyszła za mąż za Wacława Edwarda Zagórowskiego,
5
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
46Dokument
Sławomir Gajewski
pracownika kancelarii sejmu, sekretarza premiera Kazimierza Bar-
mnienia Andrzeja Zagórowskiego świadczą o tym, że w ciężkich
tla i współpracownika marszałka sejmu Kazimierza Świtalskiego.
latach okupacji, po śmierci Zygmunta Turskiego, zwykli ludzie nie
W czasie drugiej wojny światowej Wacław Edward Zagórowski
opuścili w biedzie rodziny dziedzica. Wszystko to mówi o dobrych
przebywał w Anglii, gdzie pełnił funkcję oficera oświatowego w Dy-
relacjach gospodarzy majątku z ludem wiejskim. Ilu było takich
wizjonie 304 i redagował polskie czasopismo „Skrzydła”. Wacław
ziemian? Nie nam to oceniać.
Edward i Halina Zofia Zagórowscy, którzy przed wojną mieszkali
w Warszawie, mieli troje dzieci: Andrzeja, Bohdana i Krystynę.
Autor poniższych wspomnień, Andrzej Zagórowski, jest
wnukiem dawnych właścicieli Borowic, Zygmunta i Eugenii
Redakcja „Naszych Korzeni” składa serdeczne podziękowania
pani Katarzynie Pawlikowskiej oraz państwu Krystynie, Bohdanowi
i Andrzejowi Zagórowskim za udostępnienie rodzinnych materiałów w celu ich zamieszczenia w obecnym numerze.
Turskich, synem Wacława Edwarda i Haliny Zofii Zagórowskich.
Jego wspomnienia dotyczą okresu okupacji hitlerowskiej, kiedy
pan Andrzej był jeszcze małym chłopcem. Warto zaznaczyć, iż
dzieje rodziny Turskich stanowią jedną z piękniejszych kart historii ziemiaństwa na Mazowszu. Kiedy w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku rozmawiałem z mieszkańcami
Borowic, nie spotkałem się z ich strony z niechęcią do dawnych
dziedziców. Wypowiadali oni następujące opinie o właścicielach
majątku: Płacili na czas, szanowali pracowników, dbali o ich zdrowie, ich
dzieci bawiły się z naszymi, opłacali regularnie składki zdrowotne. Wspo-
1. Z. Landau, J. Tomaszewski, Zarys historii gospodarczej Polski 1918-1939, Warszawa
1981, s. 35.
2. J. Łempicki, Herbarz mazowiecki, t. I, Poznań 1997, s. 22.
3. P. Libicki, M. Libicki, Dwory i pałace wiejskie na Mazowszu, Poznań 2009 – tu błędna
informacja, iż właścicielami dworu w Borowicach byli Gradowscy. Od 1908 r.
Borowice posiadał Antoni Grabowski, przyrodni brat Urszuli Mieczyńskiej z domu
Grabowskiej. Ta ostatnia informacja pochodzi z kroniki rodzinnej Turskich.
4. Kronika rodzinna Turskich.
5. Por. K. Zierhoffer, Nazwy miejscowe północnego Mazowsza, Wrocław 1957, s. 158;
A. Wolff, E. Rzetelska-Feleszko, Mazowieckie nazwy terenowe do końca XVI wieku,
Warszawa 1982, s. 93-94; K. Rymut [red.], Nazwy miejscowe Polski. Historia –
pochodzenie – zmiany, cz. II: C-D, Kraków 1997, s. 394.
Okolice Borowic na mapie w skali 1 : 100 000 Wojskowego Instytutu Geograficznego, okres międzywojenny.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
47
Andrzej Zagórowski
Moje wspomnienia z czasów okupacji hitlerowskiej
ni, o nazwisku Caban. Ten miał syna Stasia. Dalej po tej samej, pra-
(przypisami opatrzył Sławomir Gajewski)
Obok ich gospodarstwa, w akacjowym lasku, mieszkała Michalska
L
wej stronie drogi było gospodarstwo Wochowskich (dwie córki?).
z dwiema córkami: starszą Zosią i młodszą Marysią. Następne
eśniczówka w Łagiewnikach był to niewielki drewniany, z ze-
gospodarstwo należało do Zielińskich, a dalej mieszkali Górnic-
wnątrz otynkowany, parterowy dom, mieszczący trzy niedu-
cy, uważani we wsi za zamożnych. W gospodarstwie Górnickich
że pokoje, kuchnię i spiżarnię. Pod dwuspadowym dachem
mieszkała bardzo stara, godnie wyglądająca babcia, która mówiła
znajdował się strych z różnymi rupieciami. Dom miał dwa wejścia:
mi „paniczu”, czego wtedy nie rozumiałem. Kolejne gospodarstwo
jedno do kuchni, od strony lasu, a drugie od strony szosy, przez taras,
należało do Branickich, a następne, leżące po drugiej (lewej) stronie
do jednego z pokoi przerobionego później na drugą kuchnię.
drogi, do państwa Zychów.
Dom stał tuż przy lesie, który był od strony południowej. Od
Potem był odcinek drogi bez zabudowy, a dalej stały budyn-
północy rozciągały się pola uprawne należące do majątku Łagiew-
ki dworskiej służby, tzw. czworaki. Nazwa ta pochodzi od tego, że
niki. Przez pola, w odległości niespełna kilometra od leśniczówki,
w każdym budynku były cztery rodzinne mieszkania. Koło czwo-
biegła równolegle do linii lasu szosa prowadząca z Bodzanowa do
raków stały chlewiki dla świń i małe kurniki. Pamiętam, że przy
Płocka. Za szosą znajdowały się częściowo zniszczone zabudowa-
drodze koło czworaków rósł duży kasztan, na którym wisiał kawał
nia gospodarskie majątku Łagiewniki. W odległości około jednego
żelaza (może lemiesza) i młotek. Urządzenie to służyło do dzwo-
kilometra na wschód było pierwsze gospodarstwo wsi Borowice-
nienia wzywającego ludzi do pracy w polu, obwieszczającego prze-
-Włościany, należące do Parzęckich1. Na zachód od leśniczówki
rwę obiadową, zakończenie pracy, a także zwołującego mieszkańców
znajdowały się pola uprawne, następnie zadrzewiony jar (nazywany
czworaków w celu przekazania im ważnych informacji. Dzwonił
dawniej „parowem”), a jeszcze dalej, w odległości ok. trzech kilo-
zwykle karbowy, czyli nadzorca prac polowych i innych. W jed-
metrów, wieś Słupno.
nym z tych czworaków, położonym najbliżej bramy prowadzącej
Do wsi Borowice-Włościany, dokąd dość często chodziliśmy,
prowadziła ścieżka biegnąca skrajem lasu. Jak wspomniałem, było
do przydworskiego parku, mieszkali Turscy tuż po pierwszej wojnie
światowej, w czasie, gdy budowano obecny dwór.
tam gospodarstwo Parzęckich. Następne gospodarstwo posiadali
Dalej droga biegła w zagłębieniu gruntu i skręcała w prawo
Niedzielscy, którzy byli uważani za bardziej zamożnych. Mieli oni
w kierunku dworskiego podwórza otoczonego budynkami gospo-
córkę i dorosłego syna, chyba z poprzedniego małżeństwa gospody-
darczymi (stodoły, obory, stajnie, chlewnie, spichlerz). Drugie jej
Zygmunt Turski
syn Stanisława herbu Dołęga
i Florentyny z domu Tuchółko,
zdjęcie z 1893 r.
Helena Eugenia Turska
z domu Dunin-Mieczyńska, żona
Zygmunta Turskiego, zdjęcie z 1893 r.
Na schodach ganku dworu w Borowicach, ok. 1937 r.; ze zbiorów rodziny Turskich.
Stoją od lewej: Zygmunt Turski (Dziadek), Ludwik Zagórowski, Rysio Jarocki, Halina Zagórowska.
Siedzą od lewej: Eugenia Turska (Babcia) z Andrzejem Zagórowskim na kolanach,
obok Zbyszek Jarocki, Hanka Turska (później Bucholcowa), opiekunka Andrzeja, Wanda Jarocka.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Od redakcji
48
Andrzej (po lewej) i Bohdan Zagórowscy przed dworem w Borowicach; fot. K. Pawlikowska.
odgałęzienie, w lewo, przechodziło koło rządcówki, czyli budyn-
jące większego udziału w naszym wyżywieniu. Czasem udało się
ku rządcy, i biegło w kierunku miejscowości Miszewo Murowane.
uzyskać talon (Bezugsschein) na materiał, zwykle kiepskiej jakości,
W pewnym miejscu na wysokości dworu, nad drogą, przerzucony
z którego można było uszyć np. spodenki lub inną część chłopięcej
był drewniany most, prowadzący od leżącego nieco wyżej, na prawo
garderoby. Jako matka małych dzieci zaczynała ona pracę, podobnie
od drogi, dworu, do parku nad stawem i dalej do ogrodu warzyw-
jak inne kobiety ze wsi mające dzieci, nieco później niż inne robot-
nego i sadu.
nice. Lecz były to takie same prace polowe i jednakowy wysiłek.
W parku tym, niedaleko od stawu, rosło potężne drzewo (je-
Zdarzył się co prawda, jak pamiętam, jeden verwalter (zarządca),
sion?), na którego pniu Halina Turska wycięła duże litery HT. Li-
który pozwolił Babci jako byłej właścicielce, brać mleko z dworu,
tery te były widoczne jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Przed
ale następny cofnął ten „przywilej”. Część żywności dawał w lecie
dworem od strony Wisły był duży klomb i rozległy trawnik, na koń-
nasz ogródek i przydomowe poletko. Latem były grzyby zbierane
cu którego, nieco poniżej, rósł rozłożysty stary dąb. Dalej rozciągał
w lesie, głównie przez Babcię, które jedliśmy i suszyliśmy na zimę.
się widok na leżące niżej nadwiślańskie lasy.
Były też czarne jagody, borówki, jeżyny i leśne poziomki. Jak się
Nasza parafia i gmina mieściły się w Miszewie Murowanym.
powiodło, to Babcia przynosiła ryby z borowickiego jeziora leżącego
Ponieważ wieś ta była oddalona o 4-5 kilometrów od naszej leśni-
niedaleko Wisły. Ryby dawał jej zarządzający jeziorem miejscowy
czówki, staraliśmy się dotrzeć do kościoła furmanką jadącą z które-
folksdojcz, kolonista niemiecki, który przed wojną dzierżawił je-
goś z gospodarstw. Czasami podwozili nas państwo Romaniukowie.
zioro od Dziadka i widocznie z sympatią wspominał tamte czasy.
Było to bardzo sympatyczne bezdzietne małżeństwo, mieszkające
Po świece, naftę, knoty lub szkła do lampy i inne niezbędne
w domu za parowem, w tzw. strachowie. Podobno ktoś kiedyś został
produkty chodziliśmy sporadycznie do Słupna, do sklepiku Poli-
w tym domu nastraszony i stąd taka jego nazwa. Pan Romaniuk był
towskich. Sklepik położony był niedaleko młyna. Po drugiej stronie
przed wojną rządcą w Borowicach i utrzymał tę funkcję również
drogi, mniej więcej naprzeciwko tego sklepiku, stały baraki zbu-
w czasie okupacji. W Miszewie odwiedzaliśmy państwa Gniazdow-
dowane dla tzw. junaków, tj. młodych Niemców zorganizowanych
skich, którzy mieli dwie córki. Pan Gniazdowski był zarządcą miej-
w brygady robocze (Arbeitsdienst). Junacy ci wykonywali różne
scowego majątku, przed wojną należącego do Lasockich.
prace leśne, drogowe, budowlane i inne na terenie pobliskich gmin.
Mimo że mieszkaliśmy na wsi, zdobywanie żywności dla czte-
Drewno na opał zbieraliśmy w lesie, ale ścinając np. suche gałę-
rech osób nie było rzeczą prostą. Mama była zatrudniona przy pra-
zie czy małe suche drzewko trzeba było uważać, czy w pobliżu nie
cach polowych na terenie Borowic i Łagiewnik, za co dostawała tzw.
ma Förstera, czyli niemieckiego leśniczego, który potrafił niespo-
deputat w kartoflach i mące oraz czasami mleko, po które trzeba
dziewanie nadjechać na rowerze, czasem na motocyklu. Mieliśmy
było chodzić do dworu. Mama zapamiętała, że dostawała również
co prawda zaprzyjaźnionego nadleśniczego, pana Szpicerę, przez
kartki na mięso czy słoninę, ale były to bardzo małe ilości, nie ma-
którego można było oficjalnie uzyskać trochę drewna na opał, lecz
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
49
nie były to ilości wystarczające. Pan Szpicera miał bardzo miłą żonę
i dwóch synów. Był z pochodzenia Czechem i dlatego Niemcy traktowali go lepiej niż Polaków.
Jesienią zdarzało się, że w ramach deputatu Mama dostawała
buraki cukrowe, z których można było zrobić melasę, a z tej melasy
przyrządzić rodzaj marmolady, którą smarowaliśmy chleb w zimie.
Produkcja tego smakołyku nie była prosta i odbywała się zwykle
w jednym z gospodarstw. Buraki były gotowane przez kilkanaście
godzin w dużych kotłach. Pamiętam, że raz uczestniczyłem w takim gotowaniu (chyba u Wochowskich), które trwało przez całą
noc. Kotły stały na cegłach w specjalnych, zagłębionych w ziemi
paleniskach, pod kotłami palono drewniane szczapy, a dym odprowadzany był zakończonym rurą podziemnym wylotem. Trzeba było
Dwór w Borowicach od strony stawu; fot. B. Zagórowski.
pilnować, aby ogień był równomierny i mieszać buraczaną masę, by
się nie przypaliła. Uzyskaną w ten sposób melasę (pamiętam też jej
inną nazwę – „fiut”) mieszało się np. z rozgotowaną dynią i otrzymywało marmoladę.
Babcia opowiadała o tak zwanych dawnych czasach, w tym
również o czasach swojej młodości. Zapamiętałem jak wspominała panią Szyndler, domową nauczycielkę, która kazała Babci i jej
siostrom nosić deskę przywiązaną do pleców, aby panny prosto się
trzymały. W ramach domowej edukacji mieściła się nauka czytania
i pisania, rachunki, czyli podstawowy zakres matematyki, oraz, jeśli
były ku temu możliwości, nauka języka francuskiego. Uczennice
musiały mówić w czasie lekcji po francusku, a za jedno słowo wypowiedziane po polsku była kara: dziesięć francuskich słówek do
nauczenia się na pamięć. Zgrabna sylwetka, język francuski oraz
gra na fortepianie należały wówczas do podstaw właściwego image
Dwór od strony ogrodu; fot. S. Gajewski.
i odpowiedniego wychowania „dobrze urodzonych panien”. Moi
pradziadkowie zwracali również uwagę na sprawy bardziej praktycz-
Staw w parku dworskim w Borowicach; fot. K. Pawlikowska.
ne i dlatego każda z córek przez pewien czas zajmowała się prowadzeniem całego domu, aby w przyszłości znać od strony praktycznej
obowiązki pani domu.
Niektóre opowieści Babci i Mamy dotyczyły poprzedniego właściciela Borowic, Antoniego Grabowskiego. Został on zapamiętany,
ponieważ był starym kawalerem i miewał dziwne pomysły. I tak na
przykład kazał kiedyś napełnić miskę miodem, a na jej dno położył
srebrną monetę. Zwołał wiejskie dzieciaki i kazał im lizać miód, mówiąc: Które się pierwsze dna doliże, weźmie sobie monetę. Druga historyjka
jest o Żydzie, który przyjechał bryczką do Grabowskiego, aby kupić
od niego zboże. Grabowski zaprowadził go do spichlerza, w którym
było zboże, dał mu worek i powiedział: Nasyp sobie, noś na bryczkę i co
nanosisz – bierz za darmo. Żyd napełnił worek, wyszedł ze spichlerza
i zobaczył, że jego bryczka stoi pośrodku pobliskiej sadzawki. Więc
Żyd nosił zboże przez wodę, a Grabowski śmiał się zadowolony ze
swojego dowcipu. Innym razem przestraszył jakiegoś Żyda wmawia-
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Od redakcji
50
jąc mu, że pies, który go ugryzł jest wściekły, co oczywiście było nie-
niej dowiedzieliśmy się, że został złapany, chyba w Miszewie, bodajże
prawdą. Zaś któregoś lata kazał służbie zaprzęgać konie do kuligu, bo
przez radzieckich żołnierzy i uznany za niemieckiego szpiega, który
taka naszła go ochota . Grabowskiego uznawano za kawalarza do tego
miał działać na tyłach wroga. Rozstrzelano go w Bodzanowie.
2
stopnia, że kiedy będąc na polowaniu usiadł i zmarł na zawał serca, to
okoliczni wątpili w to myśląc, że to znowu jakiś dowcip.
Po dwóch dniach od przejścia frontu, do naszej leśniczówki przyszli państwo Romaniukowie i namówili Babcię i Mamę,
Miejsce, w którym przeżyliśmy okupację, w porównaniu z innymi
aby przeniosły się do dworu, bo tam będzie bezpieczniej i w razie
było spokojne, lecz i tu uczestniczyłem w wydarzeniach, które zrobiły
czego będziemy mogli liczyć na ich pomoc. Po przeniesieniu się
wrażenie na siedmio-dziewięcioletnim chłopcu. Zostały one w mojej
do dworu Mama uznała, że należy tam otworzyć szkołę dla dzieci
pamięci na zawsze. Szczególnie dobrze zapamiętałem próby z rakie-
z czworaków i ze wsi. Szkołę tę zorganizowała razem z Antkiem
tami V-1. Niemcy nie przejmowali się tym, że mogą zabić podczas
Górnickim. Mieszkał on we Włościanach. Zajął się gromadze-
takich prób mieszkańców polskich wsi. Wystrzeliwali z jakiegoś poli-
niem wyposażenia klas (ławki, krzesła, tablica itp.) i przyborów
gonu, leżącego od strony Płocka, pociski V-1 (pamiętam dwa lub trzy),
do pisania. Jak wspomina Mama, był to bardzo energiczny i przed-
które z głośnym klekotem przelatywały nad Łagiewnikami. Pewnego
siębiorczy mężczyzna, który dwa razy uciekł Niemcom z obo-
dnia usłyszeliśmy, jak jeden z nich wybuchł gdzieś za Borowicami. Po
zu. Jego ulubionym powiedzeniem było: Trzeba mieć zawsze trochę
pewnym czasie od strony Płocka nadjechały dwa samochody z żołnie-
śprytu i jenteligencji. Razem z Mamą uczyła w tej szkole jej znajo-
rzami niemieckimi, którzy na mundurach mieli mnóstwo kolorowych
ma Dziunia Kruszyńska, dyplomowana nauczycielka z praktyką
naszywek i odznak. Mój brat Bohdan był wtedy koło szosy. Żołnierze ci
w zawodzie. Mieszkała w Płocku u babci Brzozowskiej i jej córki
spytali go, gdzie poleciał pocisk, a on wskazał im kierunek na Miszewo.
Halinki, ciotecznej siostry Mamy.
Lej po tym pocisku oglądaliśmy później na polu majątku Miszewo3.
Niestety po reformie rolnej musieliśmy wyprowadzić się
Kiedy Niemcy pod koniec wojny przygotowywali się do obro-
z dworu. Dworska ziemia została rozparcelowana i przydzielona
ny, do kopania okopów zatrudnili miejscową ludność. Mama została
małorolnym chłopom i bezrolnej służbie dworskiej. Byłej właści-
zabrana do kopania okopów gdzieś nad Wisłą. To była ciężka praca
cielce, czyli Babci, nie wolno było mieszkać ani we dworze, ani
wykonywana pod nadzorem Niemców niemal bez przerw. W pew-
nawet w tej samej gminie, w której leżała dawna posiadłość. Prze-
nym momencie nadjechał na koniu jakiś ważniejszy umundurowany
prowadziliśmy się do Słupna (była to już inna gmina), wynajmując
wojskowy, a z nim młody chłopak – tłumacz, też na koniu. Kiedy
mieszkanie w domu należącym do państwa Skorbiłowiczów. Był to
przejeżdżali koło Mamy, ten młody rozpoznał ją i spytał, co tu robi.
drewniany, parterowy budynek z dwoma rodzinnymi mieszkaniami.
Był to Tadzio Mazowiecki, cioteczny brat wuja Ludwika Waśniew-
W drugiej części tego domu zamieszkali państwo Lasoccy, właści-
skiego, którego rodziców Mama znała jeszcze z czasów pobytu na
ciele majątku Miszewo Murowane. Do tego nowego mieszkania
stancji w Płocku. Wyjaśniła jak się tu znalazła, mówiąc jednocześnie
zostało przewiezione część mebli z borowickiego dworu. Zajął się
jak bardzo się o nas niepokoi. Według relacji Mamy Tadzio poszwar-
tym pan Niedzielski z Borowic. Kiedy mieszkaliśmy w Słupnie,
gotał chwilę z tym Niemcem, po czym powiedział, że dostała zgodę
Mama przez jakiś czas uczyła w szkole podstawowej w sąsiedniej
na pójście do domu pod warunkiem, że niezwłocznie wróci do pracy.
wsi Wykowo nad Wisłą. Jesienią 1945 roku cała rodzina przeniosła
W styczniu 1945 roku wojsko niemieckie wycofywało się szosą
w kierunku Płocka, jechało autami, motocyklami, rowerami i woza-
się do Białogardu, a następnie do Warszawy.
Andrzej Zagórowski, ur. 1935.
mi konnymi. Wraz z wojskiem podążały również wozy z ludnością
cywilną, zapewne niemiecką. Część wojska wycofywała się także
pieszo, idąc przeważnie skrajem lasu koło naszego domu. Jak się
później dowiedziałem, na polu przy lesie, pomiędzy naszym domem a wsią Borowice-Włościany, zostało zabitych kilku niemieckich żołnierzy. Podobno trupy leżały tam jakiś czas, zanim je pochowano na skraju lasu4.
Pamiętam też, że po przejściu pierwszych radzieckich oddziałów,
które przemieszczały się szosą w kierunku Płocka, do naszego domu
przyszedł pewnego dnia jakiś młody mężczyzna ubrany po cywilnemu i rozmawiał z Babcią i Mamą po francusku. Przedstawił się jako
jeniec francuski, któremu udało się uciec z niemieckiej niewoli. Póź-
1. J. Łempicki, Herbarz mazowiecki, t. II, Poznań 1997, s. 52. Włościany, Jaszczółtowice,
Zalesie i Procenice to dawne przyległości majątku Borowice. Nazwy te zanikły
w XIX w., można je spotkać w księgach hipotecznych.
2. Informacja ustna pani Izabeli Guzanowskiej, spokrewnionej z rodziną ekonoma
borowickiego dworu, Guzanowskiego.
3. Panowie Bohdan i Andrzej Zagórowscy pamiętają lej po pocisku znajdujący się
nieopodal grodziska średniowiecznego w Miszewie Murowanym. Dziś jest to
oczko wodne, zasypane nielegalnie zwożonymi śmieciami. Rewelacje o pociskach
V-1 nie są potwierdzone. Należy tu jednak przytoczyć podobnie brzmiącą relację
mieszkańców okolic wsi Kazimierzów, gm. Gostynin, którzy twierdzą, że Niemcy
przyjechali i zabrali szczątki V-1 (informacja K. Zadrożnego). Wyłania się więc
problem niewątpliwie wart zbadania, mianowicie, czy pod Płockiem w czasie
drugiej wojny światowej były testowane pociski V-1.
4. Informacja ustna Bohdana Zagórowskiego, który jako chłopiec widział poskręcane
zwłoki ok. 5-6 żołnierzy niemieckich zabitych wystrzałem z sowieckiego czołgu.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Michał Umiński
51
O Murzynowie słów kilka
Pamięci Jacka Olędzkiego i Tomasza Cabana
M
urzynowo to niewielka wieś należąca do parafii
Wieś podzielona jest na pięć umownych części, które są pamiąt-
Rokicie, malowniczo położona na brzegu Wi-
ką po czasach pańszczyźnianych, a ich nazwy to5:
sły, przy ujściu Skrwy Prawej. Ta ostatnia rzeka
● Spichrzysko – miejsce, gdzie dawniej stał główny spichlerz dwo-
po śmierci księcia Bolesława I Konradowica w 1248 roku, gdy de-
ru w Siecieniu;
finitywnie rozpadło się rozległe państwo Konrada Mazowieckiego,
● Cegielczysko – prawdopodobne miejsce pozyskiwania gliny na
wyznaczyła granicę pomiędzy Mazowszem i ziemią dobrzyńską.
produkcję cegieł;
Taką rolę pełniła aż do rozbiorów Rzeczpospolitej. Najstarsze pew-
● Kanał – lokalny kanał (nie staw lub inny zbiornik);
ne źródło pisane zawierające wzmiankę o Murzynowie (Mussonow)
● Rynna – ujęcie wody zdrojowej o wybitnych walorach smako-
pochodzi z 1245 roku1. Właścicielem wsi był wówczas sędzia płocki
wych;
Wydźga, potomek Wojsława, piastuna Bolesława Krzywoustego,
● Krakówka – jedna z dwóch karczm znajdujących się na obrzeżu wsi.
protoplasty rodu Powałów-Ogończyków2. Najbardziej znanym
Dawniej funkcjonowały jeszcze inne nazwy lokalne, które
mieszkańcem wsi był Stanisław Murzynowski herbu Ogończyk
z czasem utraciły swe znaczenie. We wspomnieniach mieszkań-
(1526 lub 1528-1553), który w dziejach kultury polskiej zapisał się
ców Murzynowa odnaleźć można między innymi takie nazwy jak:
przede wszystkim jako autor przekładu całości Nowego Testamentu
„Przystań”, „U figury”, „Miedzie”, „Zgryzota” czy „Grodziska”. To
na język polski (cz. 1. – 1551, cz. 2. – 1552, całość – 1553)3. Jego
ostanie słowo nasuwa skojarzenie z jakimś obiektem warownym,
potomkowie posiadali wieś Murzynowo do początku XIX wieku.
wczesnośredniowiecznym grodziskiem (?), po którym pozostała
Swoje nazwisko Murzynowscy zawdzięczali nazwie miejscowości,
już tylko nazwa miejscowa.
która według miejscowej tradycji pochodzić ma od słowa „murzyć”,
We wsi znajdziemy trzy kapliczki i dwa krzyże, przez miesz-
co znaczy zachmurzać, chmurzyć. Taka etymologia rzekomo dowodzi
kańców nazywane potocznie „figurami”. Najstarszą, a zarazem
dużej zmienności stanu pogody tych nadwiślańskich terenów4.
najbardziej tajemniczą, jest kapliczka stojąca w centrum wsi, po-
Mapa topograficzna Murzynowa; źródło: J. Olędzki, Murzynowo…, wkładka.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
52
Michał Umiński
między drewnianą chatą-muzeum a dawną przystanią. Zbudowana
jest z dębowego drewna i ma około czterech metrów wysokości.
Dzisiaj nikt już nie pamięta, w jakiej intencji ją wzniesiono. Stoi na
małym wzniesieniu, niczym na mogile. Według relacji nieżyjącego
już Tomasza Cabana, kopczyk, na którym ustawiono kapliczkę, to
miejsce pochówku poronionych płodów i nieochrzczonych dzieci.
Jest to bardzo interesująca informacja, korespondująca z przekazami źródeł pisanych oraz danymi archeologicznymi6. Na uwagę
zasługuje również kapliczka z 1909 roku, upamiętniająca tragiczną
śmierć (utonięcie) małego chłopca.
Kolejnym bardzo ciekawym miejscem w Murzynowie jest przystań. Mieszkańcy wsi przez wiele lat trudnili się żeglugą, rybołówstwem i przewozami promowymi. Miejscem zbornym dla tutejszych wodniaków był lokalny port, który znajdował się naprzeciwko
muzeum. Nadbrzeże obsługiwało wiele barek, łodzi przeprawowych
oraz statków pasażerskich. Moja rozmówczyni, pani Skrzynecka –
emerytowana listonoszka z Siecienia, często podróżowała Wisłą do
Włocławka, a ponadto pamięta, że statki płynęły także w przeciwnym
kierunku, do Warszawy. Było to na przełomie lat 40. i 50. XX wieku,
gdy w niektórych porach roku drogi gruntowe do Włocławka były
nieprzejezdne. Dziś po porcie pozostały tylko stare magazyny i fundamenty po drewnianym budynku portowym.
W pobliżu dawnego portu, nad samą rzeką, znajduje się interesujący budynek, potocznie nazywany „muzeum”. Chata została
wzniesiona w początkach XX w. przez wędrownego kamieniarza
Konstantego Przybylskiego. Przed przeznaczeniem jej na potrzeby naukowe i muzealne należała do rodziny Więckowskich. Połączenie formuły muzeum oraz pracowni naukowej nadało budynkowi charakter „żywego miejsca”. W jego wnętrzu często można
było spotkać dzieci z okolicznych wsi, dorosłych mieszkańców
Murzynowa i studentów z pobliskiego Mazowieckiego Ośrodka Geograficznego Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych
Uniwersytetu Warszawskiego, którzy żartobliwie nazywali chatę
„Mu-Mu”. Każdy mógł tam nie tylko oglądać, ale również dotykać zabytków, na przekór muzealnej dewizie „nie dotykać eksponatów!”. Pomysł założenia muzeum-pracowni, który powstał
latem 1978 roku, wiąże się z barwną osobą prof. dr. hab. Jacka
Sprawozdanie
Jacka Olędzkiego
z 1979 r.
w posiadaniu K. Zadrożnego
Olędzkiego, etnologa, pracownika Uniwersytetu Warszawskiego7.
W krótkim czasie udało się zgromadzić wiele eksponatów, głównie etnograficznych. Dzięki Jackowi Olędzkiemu i nieocenionemu znawcy historii Murzynowa, Tomaszowi Cabanowi, chata
szybko zapełniła się po brzegi zbiorami dokumentującymi dawne
zajęcia mieszkańców wsi, zabytkowymi przedmiotami kultu religijnego, znaleziskami archeologicznymi, okazami geologicznymi
etc. Często na murzynowskich bezdrożach można było spotkać
obu panów, podążających żółtym gazikiem z przyczepką pełną
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Muzeum w Murzynowie; fot. M. Umiński.
ła8 wystawiana jest w ołtarzu wznoszonym w dniu święta Bożego
Ciała. Mieszkańcy Murzynowa traktują obraz jako symbol wsi.
Kolejną atrakcją Murzynowa jest najstarsza w tym regionie elektrownia wiatrowa. Ze swego dzieciństwa zapamiętałem rodzinne
Jedna z kapliczek w Murzynowie; fot. M. Umiński.
wycieczki urządzane w celu obejrzenia, pierwszy raz w życiu (!),
wiatraka produkującego prąd. Obsługa tej elektrowni była dosyć
eksponatów, które były darami od okolicznych mieszkańców.
skomplikowana i bardzo absorbowała operatora, Tomasza Cabana.
Dziś to nietypowe muzeum nosi imię najsłynniejszego murzyno-
Pożytku z uzyskanego prądu nie było zbyt dużo, lecz sama idea czy-
wianina, Stanisława Murzynowskiego. Jednym z najciekawszych
stego produkowania energii pobudzała wyobraźnię miejscowej spo-
muzealiów jest obraz Jezus chodzący po Jeziorze Genezaret. Obraz
łeczności. Kilkanaście metrów od niedziałającej już elektrowni znaj-
olejny na dykcie, namalowany w 1947 roku, prawdopodobnie jest
duje się ogródek meteorologiczny, który funkcjonuje po dziś dzień.
kopią obrazu z XVIII wieku. Corocznie nowsza kopia tego dzie-
Codziennie rano i wieczorem pracownicy ośrodka uniwersyteckiego
Pozostałości po porcie w Murzynowie; fot. M. Umiński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Michał Umiński
54
dokonują specjalistycznych pomiarów. Zarówno elektrownia, jak
ciu. Przebywali tu także twórcy słynnego Rejsu, polskiej komedii
i ogródek meteo należą do pobliskiego Mazowieckiego Ośrodka
z 1970 roku w reżyserii Marka Piwowskiego. We wspomnieniach
Geograficznego UW, który istnieje w Murzynowie od 1974 roku.
mieszkańców utrwaliły się obrazy odwiedzających plan filmowy
Powstał on w budynku dawnej szkoły jako placówka terenowa Wy-
dygnitarzy państwowych. Choć większość scen nagrywano na Wi-
działu Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszaw-
śle na wysokości Murzynowa, niejednokrotnie widywano aktorów
skiego. Budynek mieszczący ośrodek, a wcześniej szkołę, znajduje
odpoczywających na brzegu rzeki. Murzynowo „zagrało” również
się w miejscu, gdzie przed wiekami stał dwór Murzynowskich.
w ostatnim (szóstym) odcinku serialu telewizyjnego Droga z 1973
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Murzynowo odwiedziło
roku w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego: kierowca bazy transpor-
wielu studentów z całej Polski i z zagranicy. Miejscowe wierzby
towej PKS Marian Szyguła (Wiesław Gołas) pomagał w ratowaniu
słyszały tak egzotyczne języki, jak chiński czy hindi. Jednakże ta
powodzian – sceny te nakręcono niedaleko przystani wodnej9.
mała wieś to nie tylko ośrodek naukowy. Gościła bowiem znanych
Gdy kończyłem pisanie tego tekstu, zdałem sobie sprawę, że
polskich malarzy, między innymi Alojzego Balcerzaka i Janusza
nie zdołałem nawet w małej części oddać atmosfery owego miejsca,
Lewandowskiego, notabene urodzonego po sąsiedzku w Roki-
nie przekazałem wszystkich zasłyszanych historii i legend. Stałem
Jezus chodzący po Jeziorze Genezaret; fot. M. Umiński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
55
Elektrownia wiatrowa w Murzynowie; fot. M. Umiński.
ponadto przed wielkim dylematem: pisać o miejscu czy o ludziach,
którzy z miłości do swej małej ojczyzny ratują lokalną kulturę od
zapomnienia. Przede wszystkim wypada podkreślić, że bez poświęcenia dwóch wielkich, nieżyjących już ludzi, Jacka Olędzkiego
i Tomasza Cabana, nie byłoby dzisiejszego Murzynowa, bogatego
tradycją, spisaną historią oraz zebranymi eksponatami. To dzięki
niezłomnej ich pracy murzynowskie wierzby opowiadać będą kolejnym pokoleniom opowieści sprzed lat. ❚
Składam gorące podziękowania pani Alicji Skrzyńskiej, córce
Tomasza Cabana, i pani Aleksandrze Karasiewicz z Mazowieckiego
Ośrodka Geograficznego UW w Murzynowie za pomoc w gromadzeniu materiałów do niniejszej publikacji.
1. Kodeks Dyplomatyczny Małopolski, t. II: 1153-1333, wyd. F. Piekosiński, Kraków
1886, s. 76. Być może najstarszy zapis nazwy miejscowości Murzynowo (Murine)
znajduje się w dokumencie wojewody mazowieckiego Żyry z 1185 r.; zob.:
S. M. Szacherska, Zbiór dokumentów i listów miasta Płocka, t. I: 1065-1495, Warszawa
1975, nr 3.
2. J. Olędzki, Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski
nadwiślańskiej XVIII-XX w., Warszawa 1991, s. 85.
3. J. Małłek, Murzynowski Stanisław h. Ogończyk, Polski Słownik Biograficzny, t. XX/2,
z. 93, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1977, s. 282-282; B. Nadolski,
Murzynowski Stanisław, [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, t. I: A-M,
Warszawa 1984, s. 698.
4. J. Olędzki, dz. cyt., s. 82-84. Istnieją jednak również inne próby wyjaśnienia
pochodzenia nazwy wsi; zob.: K. Rymut [red.], Nazwy miejscowe Polski. Historia –
pochodzenie – zmiany, t. VII: Mą – N, Kraków 2007, s. 296.
5. Niepublikowane zapiski Tomasza Cabana z Murzynowa.
6. Ostatnio na ten temat P. Duma, Grób alienata. Pochówki dzieci nieochrzczonych,
samobójców i skazańców w późnym średniowieczu i dobie wczesnonowożytnej, Kraków
2010, s. 20, 25-26, 33-34.
7. Osobie i dorobkowi naukowemu Jacka Olędzkiego został ostatnio poświęcony tom
Badacz osobny. Śladami etnografii Jacka Olędzkiego, „Etnografia Nowa”, 2010, t. 2.
8. J. Olędzki, Vanitas vanitatum..., przemijanie i trwanie w kulturze Murzynowa, wioski
nadwiślańskiej koło Płocka, Płock 1994, s. VIII i nn., nowszą kopię wykonał Alojzy
Piekarski; tenże, Ludzie wygasłego wejrzenia (szkice poświęcone wybranym kulturom
pierwotnym dawnego i współczesnego świata), Warszawa 1999, s. 151-157.
9. M. Szymański, Polska na filmowo. Gdzie kręcono znane filmy i seriale, Poznań 2010.
Mazowiecki Ośrodek Geograficzny WGiSR UW w Murzynowie; fot. M. Umiński.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Tomasz Kowalski
56
Cmentarz epidemiczny w Kurowie, gm. Gozdowo
N
iezaorane wzgórze pośród pól uprawnych, odda-
Dziewiętnastowieczne epidemie, a w szczególności cholera,
lone o ok. 1,1 km na południowy wschód od ko-
dziesiątkowały wiejską ludność7. Złe warunki higieniczne, brak
ścioła parafialnego w Kurowie (dekanat sierpecki),
zdrowej wody, nędza, sąsiedztwo terenów podmokłych i bagien-
brak stałej drogi dojazdowej, wysoka trawa i krzewy, współczesna
nych, wreszcie powszechny niedostatek szpitali i należytej opieki
ambona myśliwska oraz postawiony w 2011 roku żeliwny krzyż
medycznej, sprzyjały rozwojowi choroby. Cholera szerzyła spusto-
z pamiątkową tablicą – tyle dziś pozostało po dawnej nekropoli kry-
szenie niezwykle szybko. Od chwili zarażenia się przecinkowcem
jącej szczątki zmarłych na zarazę mieszkańców okolicznych wiosek.
cholery, przenoszonym za pośrednictwem żywności, wody lub
Nie ma śladu po nagrobkach, trudno nawet odszukać pozostałości
osobistego kontaktu, po dwóch-trzech dniach pojawiały się objawy
ziemnych mogił, przetrwała jednak pamięć o dziewiętnastowiecz-
choroby, z którą nie umiano sobie poradzić. W ciągu kilku godzin
nej epidemii, która dotknęła mieszkańców kurowskiej parafii .
następowało odwodnienie organizmu powodujące zgon. Zmar-
1
Zachowane na plebanii księgi parafialne milczą o zarazie. Nie
łych chowano poza wsiami i zabudowaniami. Pogrzeby nie miały
wspominają jej również wizytacje biskupie z 1776 i 1817 roku. Epi-
specjalnej oprawy. Wyznaczona ze społeczności osoba w krótkim
demie, a w szczególności cholera, szalały na terenie ziemi sierpec-
czasie od stwierdzenia zgonu chowała zmarłych z dala od zabudo-
kiej dość często w 2. połowie XIX wieku . To w tych latach nale-
wań. Pogrzeb odbywał się zazwyczaj bez udziału kapłana i rodziny.
żałoby szukać powstania cmentarza dla zmarłych z powodu zarazy
Ta mogła jedynie zamówić za duszę zmarłego mszę świętą w ko-
w Kurowie. Niemiecka mapa topograficzna okolic Sierpca z po-
ściele. Cmentarze epidemiczne otaczane były aurą tajemniczości.
czątku XX wieku3, jako jedyna z ogólnie dostępnych map z tego
Nie odwiedzano ich zbyt często z obawy przed przedostaniem się
okresu, lokalizuje ów cmentarz. Ani na mapach wcześniejszych ,
choroby. Do dnia dzisiejszego tylko nieliczne ślady na terenie ziemi
ani późniejszych5 nie ma oznaczenia nekropoli. Biorąc pod uwagę
sierpeckiej mogą wskazywać, gdzie chowano zmarłych podczas za-
te okoliczności i generalnie dużą dokładność map z XIX i XX wie-
razy. Takie miejsca udało się rozpoznać między innymi w Goleszy-
ku możemy pokusić się o datowanie funkcjonowania cmentarza na
nie, Malanowie Starym czy właśnie w Kurowie. W samym Sierpcu
2. połowę XIX wieku .
również było wydzielone miejsce do grzebania zmarłych na cho-
2
4
6
Lokalizacja cmentarza epidemicznego w Kurowie (czerwona strzałka) na mapie Karte des Westlichen Russlands z 1915 r., skala 1 : 100 000.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Krzyż ustawiony w 2011 r.
na cmentarzu epidemicznym
w Kurowie
57
fot. T. Kowalski
Parafialny protokół tradycyjny z 3 sierpnia 1908 wspomina,
że w kierunku wschodnim od cmentarza grzebalnego w odległości jednej
wiorsty bez żadnego ogrodzenia w polu znajduje się cmentarz choleryczny12.
Kolejny (z 1922 r.) powtarza to samo zdanie. W 1932 roku w protokołach pojawia się informacja: od cmentarza grzebalnego w odległości
jednego kilometra między polami majątku Kurowo znajduje się cmentarz
choleryczny, nieogrodzony, którą powtórzono w wizytacjach z lat 1946
i 194813. Żaden z protokołów nie zawiera wzmianki o okolicznościach związanych z powstaniem cmentarza, a jedynie stwierdza
fakt jego istnienia.
Sugerowane przeze mnie w 2009 roku14 powiązanie z epidemicznym cmentarzem stojącej przy szosie, około 400 m na południe od cmentarza, kamiennej kapliczki wotywnej małżonków
Trzcińskich, wydaje się być w świetle nowych danych godne dokładniejszej analizy. Otóż jeden z tutejszych mieszkańców potwierdził, że małżonkowie Trzcińscy postawili figurę jako wotum
dziękczynne za uratowanie od zarazy któregoś z członków rodzilerę. Pochówki takie odbywały się wokół ruin kościoła pw. Krzyża
ny15. Ukryta wśród drzew kapliczka znajduje się bezpośrednio przy
Świętego, na południe od centrum miasta, przy dzisiejszej ulicy
jedynej dziś drodze prowadzącej na cmentarz.
Stefanii Sempołowskiej8.
Nowy rozdział w historii nekropoli rozpoczął się w 2011 roku.
Epidemia w Kurowie pozostała w pamięci mieszkańców wsi.
Wtedy to opuszczający już parafię ksiądz proboszcz Marek Czaj-
Przekaz ustny mówi o pochowaniu na terenie cmentarza 3 osób
kowski z pomocą parafian oznakował dawne miejsce grzebalne. Na
zmarłych w połowie XIX wieku. W celu oznakowania cmentarza
cmentarzu postawiono żeliwny krzyż na kamiennym postumencie
tutejszy dziedzic miał pozwolić na zwożenie na teren nekropoli
i granitową tablicę inskrypcyjną upamiętniającą to miejsce16. 17 lip-
kamieni wykopanych na pobliskich polach . Jeszcze inna relacja
ca 2011 roku na cmentarzu poświęcono krzyż i odprawiono mszę
mówi o kilkudziesięcioarowym terenie grzebalnym, na którym
świętą w intencji spoczywających tu parafian kurowskich17. Zamie-
znajdowało się wiele drewnianych krzyży i jeden krzyż duży, wi-
rzeniem proboszcza było również umieszczenie na terenie nekro-
doczny z daleka10. Ten ostatni miał stać na cmentarzu jeszcze w la-
poli krzyży pochodzących ze zlikwidowanych mogił na cmentarzu
tach dwudziestych XX wieku11.
parafialnym. Jak na razie jego następca nie podjął tego dzieła. ❚
1. Tematykę tę podjąłem na łamach „Sierpeckich Rozmaitości” w 2009 r. (T. Kowalski,
Cmentarz choleryczny w Kurowie, nr 1, s. 38). Po ustaleniu nowych faktów
historycznych i upamiętnieniu w 2011 r. miejsca spoczynku zmarłych, ponownie
podejmuję ten temat.
2. Por. J. Burakowski, Kronika Sierpca i ziemi sierpeckiej, Sierpc 2007, s. 62. Autor
wymienia następujące lata epidemii na terenie ziemi sierpeckiej: 1848, 1855, 1867,
1873, 1894.
3. Chodzi o Karte des Westlichen Russlands, wydaną w skali 1:100 000. Arkusz nas
interesujący, pod nazwą „E30_Sierpc”, ma w metryczce podany rok wydrukowania
1915.
4. Choćby na znanej Topograficznej Karcie Królestwa Polskiego, zwanej potocznie „Mapą
Kwatermistrzostwa”, z 1839 roku.
5. Zarówno Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego z 1935 r., jak i tzw. Messtischblatt
z 1944, nie pokazują już cmentarza epidemicznego w Kurowie.
6. Wypełniający „białą kartę” cmentarza, zachowaną w zbiorach Mazowieckiego
Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Delegatura w Płocku, D. Kołodziej
i T. Dobek, datują cmentarz na 3. ćw. XIX w.
7. Ciekawym przykładem jest opisana przez Pawła Bogdana Gąsiorowskiego epidemia
cholery w miejscowości Białoskóry, w parafii Goleszyn: P. B. Gąsiorowski, Sierpień
1855 roku w Białoskórach, „Wiara i Życie”, Czasopismo parafii św. Mateusza
w Goleszynie, nr 4/2002.
8. T. Kowalski, Tam na wzgórzu wśród skał, „Kurier Sierpecki”, 2011, nr 29, s. 12.
9. T. Kowalski, Cmentarz…, s. 38. Czy informacja zaczerpnięta z „wieści gminnej”
mogłaby sugerować, że ów dziedzic miałby z epidemią jakiś związek? Czy
cmentarz założono na jego gruntach? A może to kogoś z jego rodziny dotknął
zgon z powodu epidemii i w ten sposób chciał upamiętnić to ważne dla swojej
rodziny miejsce?
10. Informacja od jednego z okolicznych mieszkańców.
11. A. Warczachowska, T. Kowalski, Milczący świadkowie mijających lat... – przewodnik
po kapliczkach i figurach przydrożnych parafii Kurowo. Z dziejów parafii śś. Apostołów
Piotra i Pawła w Kurowie, Sierpc 2011, s. 22. Wedle wieści gminnej pod owym
krzyżem widywano czasem klęczącą postać. Jedna z mieszkanek opowiadała,
że jako dziecko próbowała podejść do widocznej na cmentarzu osoby, ta jednak
rozpływała się w powietrzu. Przykładów obecności postaci z „innego wymiaru” na
tym cmentarzysku można znaleźć więcej wśród ustnych relacji mieszkańców, co
świadczy o głębokim przekonaniu o metafizycznym charakterze tego miejsca, nie
do końca poznanym przez okolicznych mieszkańców.
12. A. Warczachowska, T. Kowalski, dz. cyt., s. 10.
13. Wszystkie cytaty pochodzą z zachowanej w kancelarii parafialnej w Kurowie Księgi
tradycyi parafii Kurowo. Sprawionej w roku 1922. Księgę miałem okazję oglądać
w 2010 r. dzięki uprzejmości ks. proboszcza Marka Czajkowskiego. Księga zawiera
protokoły z l. 1908, 1922, 1932, 1946 i 1948, wszystkie bez ogólnej paginacji.
14. T. Kowalski, Cmentarz..., s. 38.
15. Nie potwierdzili tego jednak mieszkający do dnia dzisiejszego w okolicach
cmentarza potomkowie pp. Trzcińskich. Relację tę usłyszałem od niezależnego
anonimowego rozmówcy. Kapliczkę opisuje cytowana już A. Warczachowska,
por.: A. Warczachowska, T. Kowalski, dz. cyt., s. 21. Autorka katalogu kapliczek
nie wspomina o jej związku z cmentarzem cholerycznym.
16. A. Warczachowska, T. Kowalski, dz. cyt., s. 22. Krzyż pochodzi z wieży
kurowskiego kościoła. Spadł z niej podczas burzy w 2001 r.
17. T. Kowalski, Tam na wzgórzu…, s. 12. Ksiądz proboszcz podczas kazania
wspomniał, że w ubiegłych latach ktoś próbował zaorać cmentarz. Jednak
ów śmiałek zrezygnował z tego ponieważ coś go nastraszyło. Wydaje się więc, że
miejscowa legenda o obecności dusz czyśćcowych w tym miejscu jest ciągle żywa.
9
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
58Aktualności.
Od naszego płońskiego korespondenta
Adam Dariusz Kotkiewicz
Uroczystość nadania Zespołowi Szkół w Uniecku
imienia Powstańców Styczniowych
W
e wtorek 31 stycznia 2012 roku na zaproszenie
ołtarza. Obecny drewniany neoklasycystyczny kościół został zbudo-
historyka i regionalisty dr. Jerzego Borowskiego
wany w 1871 roku staraniem księdza Ludwika Pajęckiego. W latach
wziąłem udział, wraz ze Sławomirem Gajew-
1989-1993 kościół został odrestaurowany przez śp. ks. Tadeusza
skim, zastępcą redaktora naczelnego „Naszych Korzeni”, w uro-
Zająca. W czerwcu 2011 uroczyście obchodzono 140-lecie budowy
czystości nadania imienia Powstańców Styczniowych zespołowi
i 125-lecie konsekracji świątyni. Wtedy również był obecny płocki
szkół w Uniecku.
ordynariusz. Patronem parafii jest św. Jakub zwany Starszym (Więk-
Dzień uroczystości był wyjątkowo mroźny, być może podobny
szym), a jego święto obchodzone jest 25 lipca.
do tych z 1863 roku. Po dotarciu do Uniecka zauważyliśmy... dwu-
Następny etap uroczystości odbył się w sali gimnastycznej ze-
osobowy patrol powstańczy zmierzający w naszą stronę. Okazało
społu szkół. Przy wejściu na salę można było otrzymać publikację
się, że byli to członkowie grupy rekonstrukcji historycznej z Prza-
Od przeszłości do teraźniejszości. Szkic z dziejów Uniecka i szkoły, któ-
snysza, którzy nawiązują głównie do tradycji 14 Pułku Strzelców
rego zespół redakcyjny stanowili miejscowi nauczyciele. Mam na-
Syberyjskich, zasłużonego w czasie pierwszej wojny światowej,
dzieję, że wydawnictwo to znalazło się w domu każdego mieszkań-
m.in. w bitwie pod Przasnyszem. Tym razem wystąpili oni w stro-
ca Uniecka, gdyż jest to pierwsza tego typu publikacja w dziejach
jach powstańców styczniowych. A więc wieś była wolna, a my jej wol-
wsi. Na początku szkolnych uroczystości został odegrany Mazurek
nymi gośćmi, tak podsumował to spotkanie kolega Gajewski.
Dąbrowskiego, a następnie przemawiała Anna Ossowska, dyrektor
Następnie wzięliśmy udział, wraz z młodzieżą szkolną, na-
szkoły, i niektórzy z zaproszonych gości. Byli nimi m.in. przedsta-
uczycielami, mieszkańcami wsi i zaproszonymi gośćmi, w uroczy-
wiciele samorządu z wójtem gminy Raciąż, Ryszardem Giszczakiem
stej mszy świętej, którą odprawił biskup płocki Piotr Libera w asy-
na czele, oraz zaprzyjaźnieni dyrektorzy i nauczyciele z sąsiednich
ście unieckich księży – ks. proboszcza Wojciecha Iwanowskiego
szkół. Potem rozpoczęła się część artystyczna. Uczniowie pod opie-
i ks. Zbigniewa Milczarka. Nastrój podczas mszy świętej był bardzo
ką swoich nauczycieli przygotowali akademię, która dostarczyła ze-
podniosły. Ksiądz biskup przypomniał wydarzenia, jakie rozegrały
branym wielu wzruszeń. Wiersze i pieśni powstańcze, przeplatane
się w styczniu 1863 roku na ziemi unieckiej, a także o roli księży
m.in. utworami Marka Grechuty, takimi jak Ojczyzna czy Wolność,
i Kościoła Katolickiego podczas Powstania Styczniowego. Podczas
zostały wykonane na wysokim poziomie. Myślę, że niejeden teatr
mszy ksiądz biskup poświęcił piękny sztandar Publicznego Gimna-
nie powstydziłby się takich aktorów. Jako były mieszkaniec tej ziemi
zjum im. Powstańców Styczniowych w Uniecku, który, jak sądzę,
i do niedawna parafianin byłem zbudowany postawą i zaangażowa-
już na zawsze pozostanie wśród uczniów szkoły i będzie im towa-
niem tej młodzieży. Podobnymi wrażeniami podzielił się później ze
rzyszył w ważniejszych uroczystościach szkolnych. Pieśń z czasów
mną towarzysz mojej podróży.
Powstania Styczniowego Boże coś Polskę, odśpiewana na zakończe-
Teraz kilka słów o faktycznych, choć nieobecnych, bohaterach
nie mszy, była wzruszającym akcentem kończącym religijną część
uroczystości, czyli powstańcach styczniowych. Powstanie w guber-
uroczystości.
ni płockiej miało się rozpocząć od ataku powstańców na jej sto-
W tym miejscu chciałbym przytoczyć kilka faktów z życia Ko-
licę – Płock, a także na Płońsk, Przasnysz i Maków Mazowiecki.
ścioła w Uniecku. Otóż miejscowa parafia jest jedną z najstarszych
Sztab powstańczy, przygotowujący atak na Płock, znajdował się
w tej części Mazowsza, została bowiem erygowana przed 1250 ro-
w Drozdowie niedaleko Uniecka. Jak wiadomo, atak na Płock nie
kiem. Fundatorami parafii byli właściciele wsi – Nałęcze, którzy
zakończył się sukcesem i powstańcy musieli się wycofać. Potyczka
później przyjęli nazwisko Unieckich. Pod koniec XVII wieku poja-
pod Unieckiem, stoczona 28 stycznia 1863 roku, była pierwszą, do
wił się tu kult obrazu Matki Bożej Unieckiej, który później jednak
jakiej doszło w powiecie mławskim. Na początku powstania Ro-
zaniknął. Z końca XV wieku pochodzi drewniana figura Matki Bo-
sjanie zarządzili koncentrację wojska w większych miastach, dzięki
skiej z Dzieciątkiem, znajdująca się obecnie w Muzeum Diecezjal-
czemu wsie i mniejsze miasteczka znalazły się w rękach powstań-
nym w Płocku. Figura ta należy do kanonu tzw. Pięknych Madonn
ców. Później jednak generał garnizonu płockiego, baron Mengden,
i jest szczególnie cennym zabytkiem sztuki sakralnej z tych terenów.
wysłał odziały wojskowe w teren. Jeden z takich oddziałów, pod
Z ciekawego wnętrza należy jeszcze wymienić XVIII-wieczny ob-
komendą zrusyfikowanego Polaka, Józefa Sierzputowskiego, w sile
raz Komunia świętego Onufrego, wiszący po lewej stronie barokowego
dwóch sotni kozaków i plutonu żołnierzy piechoty, natknął się pod
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
aktualności
59
Glinojeckiem na oddział powstańczy. Oddziałem tym dowodził
Kazimierz Wolski, były słuchacz szkoły wojskowej w Cuneo koło
Genui, kapitan w gwardii przybocznej Giuseppe Garibaldiego, bohatera Włoch. Z tej szkoły wywodziło się wielu powstańczych dowódców. Oddziałowi Wolskiego swojego błogosławieństwa przed
walką udzielił ks. Augustyn Krużmanowski. Powstańcy zostali
otoczeni przez żołnierzy Sierzputowskiego w Uniecku. Bronili się
strzelając z nielicznych strzelb, jakie posiadali, a kilkakrotnie z ko-
Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jakuba w Uniecku.
synierami na czele wypadali z domów usiłując się przedrzeć, jednak
wobec siły ognia rosyjskich karabinów byli bezradni. Po pewnym
czasie, gdy zapaliła się sąsiednia stodoła, musieli się poddać. Moskale pod pozorem, że jeden z powstańców strzelił do Sierzputowskiego, poczęli mordować i dobijać rannych. Według różnych
danych w walce poległy 2 lub 3 osoby, 22 odniosły rany, natomiast
75 powstańców, w tym Kazimierza Wolskiego, wziął Sierzputowski do niewoli. 19 lutego 1863 za udział w potyczce Wolski został
rozstrzelany w twierdzy Modlin. W tym miejscu wypada wymienić
nazwiska chociaż kilku osób biorących udział w walce:
● Anastazy Przybyłowski − początkowo porucznik, później kapitan,
wziął udział w późniejszych potyczkach, m.in. pod Krzywosądem,
Sobolewem i Korytnicą;
● Zbigniew Chądzyński, pseud. Ludwik Biały − właściciel ziemski
Zespół Szkół (Szkoła Podstawowa i Publiczne Gimnazjum) w Uniecku.
z okolic Raciąża, przywódca powstańczy na Kurpiach, komisarz powstańczy województwa płockiego od czerwca do października 1863,
autor Pamiętnika powstańca z lat 1861-1863;
fotografie A. D. Kotkiewicz
● Edward Postrych − dowódca jednego z oddziałów biorących
udział w ataku na Płock;
● Władysław Markiewicz − podporucznik, na wieść o wybuchu
powstania zdezerterował z wojska rosyjskiego, został rozstrzelany
razem z Wolskim w Modlinie;
● Rozenthal − syn pastora z Sierpca, brał udział w zrywaniu emblematów carskich w Drobinie i Raciążu.
W składzie oddziału powstańczego znaleźli się także robotnicy
z pobliskiej cukrowni w Glinojecku.
Wśród mieszkańców przetrwała także legenda o zdrajcy nazwiskiem Szmata, który ukrył w stodole powstańca za sakiewkę złota.
Jednak obawiając się, że powstaniec w wypadku przeżycia mógłby
odebrać mu to złoto, zdrajca oddał go w ręce kozaków. Za złoto
Szmata kupił majątek, jednak targany wyrzutami sumienia i odrzucony przez społeczeństwo popełnił samobójstwo.
Informacje o tych wydarzeniach dotarły do ówczesnego biskupa
płockiego za sprawą bezpośredniego ich świadka, unieckiego księdza Adama Kosińskiego. W liście przedstawił on biskupowi tragiczną sytuację, w jakiej znalazł się po wielkich zniszczeniach kościoła
i plebanii dokonanych w następstwie walk. Oto pełny tekst listu
ks. Kosińskiego.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Pomnik ku czci
bohaterów
powstania
styczniowego
na cmentarzu
parafialnym
w Uniecku
60Aktualności.
Od naszego płońskiego korespondenta
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
61
Uroczystość nadania imienia Powstańców Styczniowych Zespołowi Szkół
w Uniecku.
Patrol powstańczy – grupa rekonstrukcyjna z Przasnysza.
fotografie S. Gajewski
Uczestnicy uroczystości w Uniecku. Stoją od lewej: ks. Zbigniew Milczarek, historyk dr Jerzy Borowski, dyrektor szkoły Anna Ossowska, nauczycielka Bożena
Wesołowska, autor relacji Adam Dariusz Kotkiewicz.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
62
W. L. Anczyc, Jeniec
Pod Unieckiem żołdactwo napadło
Garstkę naszych, snem ujętą w borze
Pierzchła wiara po krótkim oporze,
Kilku legło, kilku się przekradło,
Kilku skryli dobrzy kmiecie z wioski,
Kilkunastu w niewolę ujęto.
Wiódł na braci Moskwę przeklętą
Zmoskalony Polak, Sierzputowski.
Jeńców kazał ten Polak wyrodny
Wiązać do drzew, gdy sił im starczy
I żołdakom strzelać jak do celu,
Pośród jeńców był młodzian urodny,
Wszystkie myśli poświęcił dla Polski;
Cytadela warszawska go znała,
Harda dusza śród silnego ciała,
A nazwisko nosił: Kazimierz Wolski.
Z Garbibaldim walczył z włoskiej ziemi,
A miał serce jak z ognia, jak z lawy,
Więc swym męstwem prześcigał Żuławy,
Kiedy potem stanął między swymi,
Uwolniony z więzień cytadeli,
Do powstania przylgnął sercem całem,
Zebrał oddział, dowodził oddziałem,
Aż go wreszcie pod Unieckiem wzięli.
Sierzputowski zdrajca, pies wierutny
Gdy go poznał, ucieszył się łupem
I drwić począł: – Cóż? – będziemy trup
Nie dziw, nie dziw, że pan taki smutny,
No, no, proszę, mamy jenerała,
Tfu! Gdybym miał choć jeden nerw polski,
Tobym kazał wraz go wypruć z ciała.
Będziesz wisiał – prośby, gniew daremny
Będziesz wisiał, przysięgam na Trójcę!
Wolski spojrzał z pogardą na zbójcę
I rzekł chłodno: „Ach jaki nikczemny...
Żem w twej mocy, urągasz mi podły,
A pełzałbyś, gdybyś sam był w matni,
Mnie do boju głos Polski, jęk bratni,
Ciebie chresty i służalstwo wiodły.
Matka jęczy, wróg szarpie jej ciało,
Giną bracia, rodacy w Sybirze,
Płoną grody, a ty nędzny zbirze
W łono święte, co ci życie dało,
Nóż zatapiasz!
Ja cię przed Sąd Boski
Zapozywam ojczyzny imieniem,
Zdrajcy kraju ze sprzedanym sumieniem,
Ja cię wzywam, słyszysz?! Sierzputowski!
Bądź przeklęty!
Dziejów naszych karty
Znów, o Panie, podłą zdradą znaczysz,
Kiedyż, kiedyż, przebaczyć nam raczysz?!”
Sierzputowski spieniony, rozżarty,
Krzyknie: „Brać go! Miateznik, król polski
Hej rabata! Pal mu w łeb!” – zagrzmiało
I kul kilka ugodziło w ciało
I za wolność padł Kazimierz Wolski.
W aktach zgonów parafii Unieck, pod datą 28 stycznia 1863,
znajdują się informacje o śmierci następujących osób: Klemens Koprowicz lat 67, Stanisław Kwiatkowski, Siennicki z miasta Raciąż,
trzech mężczyzn o nieustalonej tożsamości.
Potyczka w Uniecku została uwieczniona w wierszu Jeniec, napisanym przez poetę i dramatopisarza Władysława Ludwika Anczyca
(1823-1883), zamieszczonym w tomiku Pieśni zbudzone i inne poezye
(Kraków 1916).
Pamięć o powstańcach przetrwała wśród miejscowej ludności.
Po drugiej wojnie światowej na mogile (aleja na cmentarzu parafialnym, na lewo od wejścia) postawiono nagrobek z tablicą ku ich
czci. W 1993 roku odsłonięto pomnik wyrzeźbiony przez zmarłego
w 2010 roku artystę ze Strzegowa, Jana Stępkowskiego. Na cokole
z polnych kamieni stoi pomnik z piaskowca, zwieńczony krzyżem.
Na przedniej stronie jest wyryty orzeł w koronie, pod nim skrzyżowana szabla z piórem i sercem pośrodku, na dole znajduje się napis
„Bohaterom Powstania Styczniowego”.
Wydarzenia, jakie rozegrały się w Uniecku w 1863 roku, weszły
na stałe do opracowań poświęconych historii regionu, a także Polski. Dzięki nim nazwa niewielkiej wsi mazowieckiej stała się znana
w kraju. Myślę więc, że uczynienie powstańców styczniowych patronami szkoły to bardzo dobry pomysł. Hołd złożony w ten sposób
bohaterom będzie na pewno dla uczniów wielką lekcją patriotyzmu
i wychowania obywatelskiego. ❚
Wskazówki bibliograficzne:
J. Borowski, Potyczka w Uniecku, „Ziemia Zawkrzeńska”, t. 12, 2008, s. 145-153.
J. Borowski, Przemiany ludnościowe i gospodarcze w parafii Unieck w latach 1815‑1914, Toruń 1997 (praca magisterska napisana w Zakładzie Historii Nowożytnej
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, pod kierunkiem prof. dr. hab. Jacka
Staszewskiego).
J. Borowski, J. Grzybińska, M. Krzemińska, Z. Milczarek, A. Ossowska, B. Rutynowska,
Od przeszłości do teraźniejszości. Szkic z dziejów Uniecka i szkoły, Unieck 2012.
M. Chudzyński, W czasie powstania styczniowego, [w:] M. Chudzyński [red.], Dzieje
Sierpca i ziemi sierpeckiej, Sierpc 2003, s. 225-256.
R. Juszkiewicz, Powstanie styczniowe na Północnym Mazowszu, Warszawa 1992.
A. D. Kotkiewicz, 140. rocznica budowy i 125. rocznica konsekracji kościoła w Uniecku,
www.tradytor.pl.
Wystawa historyczna w Bielsku
W związku z nadchodzącymi obchodami konsekracji kościoła św. Jana Chrzciciela
w Bielsku Muzeum Mazowieckie w Płocku
przygotowuje na okres letni wystawę czasową dotyczącą historii Bielska. Będzie ją można oglądać w Urzędzie Gminy Bielsk od 26
lipca do końca września 2012. Zostaną na niej
przedstawione liczne stare fotografie, pamiątki
i zabytki związane z przeszłością miejscowości.
Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych.
(ms)
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Aktualności.
Wywiad
63
Przed otwarciem Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku
Z Jerzym Janiakiem (prezesem Stowarzyszenia Synagoga Płocka)
i Konradem Jaskółą (wiceprezesem Stowarzyszenia Synagoga Płocka)
rozmawia Leonard Sobieraj (dyrektor Muzeum Mazowieckiego w Płocku).
Leonard Sobieraj — W tysiącletnich dziejach Płoc-
funkcji i remontom. Do roku 1943 omawiany budynek służył jako
ka zaznaczyło swoją obecność wiele obcych grup etnicz-
dom modlitwy, szkoła, mieszkanie, siedziba gminy żydowskiej. Po
nych i mniejszości religijnych. Wysoka ranga tego ośrodka,
wojnie budynek pełnił funkcje gospodarcze.
zwłaszcza w wiekach średnich, gdy pełnił on funkcję stolicy
Budowa synagogi rozpoczęła się w 1822 roku. Obiekt określany
Mazowsza i jednego z głównych grodów Królestwa Polskie-
początkowo mianem „szkoły żydowskiej” (bożniczej), czasem też
go, jak również usytuowanie na przecięciu ważnych szlaków
„bożnicą” czy „domem modlitwy”, od początku był jednocześnie
handlowych, przyciągały licznych przybyszów z zagranicy:
siedzibą zarządu gminy żydowskiej. Budynek ten funkcjonował
osadników, kupców, duchownych, artystów, ale i żądnych łu-
równolegle z wzniesioną wcześniej Wielką Synagogą, położoną przy
pów najeźdźców. Na tym tle liczebnością i długotrwałością
dawnej ulicy Synagogalnej, obok dzisiejszego placu 13 Straconych.
pobytu w naszym mieście wyróżnia się społeczność żydow-
Stara bożnica była budynkiem większym, bardziej reprezentacyj-
ska. Początki niewątpliwej obecności Żydów w Płocku sięga-
nym, bogatszym architektonicznie, z klasycyzującą elewacją.
ją pierwszej lokacji miasta na tzw. prawie rycerskim w 1237
Mała Synagoga do roku 1828 wciąż nie była ukończona. W do-
roku. W przededniu wybuchu drugiej wojny światowej gmi-
kumentach z tego roku czytamy, że był to dom nowo na Szkołę Ży-
na żydowska liczyła ok. 9 tysięcy osób, co stanowiło 26,5%
dowską wybudowany, który wymaga wykończenia zarówno na zewnątrz,
wszystkich płocczan. Owa społeczność, niegdyś tak bardzo
jak wewnątrz celem uchronienia od ruiny i przed dalszymi szkodami. Bu-
liczna i aktywna w różnych dziedzinach, pozostawiła po so-
dynek prawie do połowy XIX wieku pozostawał nieukończony i po-
bie wiele śladów swej obecności. Dzisiaj, w wolnej Polsce,
woli popadał w ruinę. Powodem tego był nie tylko wieloletni zastój
nie ulega wątpliwości, iż pamięć o Żydach należy otaczać
na budowie, spowodowany brakiem funduszy, ale także częściowe
opieką i zachować dla przyszłych pokoleń. Cieszą więc ini-
położenie budynku na dawnej średniowiecznej fosie obronnej mia-
cjatywy podejmowane w tym kierunku również w naszym
sta. Jeden narożnik znalazł się na gruncie nośnym i już w czasie
mieście. Najważniejsza z nich wiąże się z adaptacją do ce-
budowy pojawiły się problemy, ponieważ gmach stał nierówno.
lów muzealnych budynku synagogi przy ulicy Kwiatka 7.
Budynek przez lata podupadał, na dachu pojawiły się szczeliny, aż
Co wiemy o tym wyjątkowym na historycznej mapie Płocka
w końcu w 1863 roku częściowo zawalił się. W latach 1913-1914
obiekcie?
przeprowadzono remont, głównie babińca.
Jerzy Janiak — Budynek przy ulicy Kwiatka 7 jest jedną
W czasie drugiej wojny światowej Niemcy zdewastowali Dużą
z dwóch bożnic Płocka. Synagoga Wielka została zburzona w roku
Synagogę, urządzając tam warsztat samochodowy, tym samym pozba-
1950. Mniej okazała i uboższa w formie tzw. Mała Synagoga, po-
wiając ją religijnego charakteru. W bożnicy przy ulicy Kwiatka (daw-
chodząca z początków XIX wieku, zachowała się do dnia dzisiejsze-
niej Szerokiej) od grudnia 1939 mieściła się siedziba nowo utworzo-
go, choć na przestrzeni dziejów poddawana była licznym zmianom
nej Rady Żydowskiej (Judenratu), a także służby porządkowej.
Od lewej: Leonard Sobieraj, Jerzy Janiak, Konrad Jaskóła.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
64Aktualności
Konrad Jaskóła — Po wojnie postanowieniem Sądu Grodzkie-
cję), a także dzięki przychylności Marszałka Województwa Mazo-
go w Płocku właścicielem bożnicy przy ulicy Kwiatka stał się Okrę-
wieckiego Adama Struzika, udało się najpierw zdobyć sponsorów,
gowy Komitet Żydowski, jako następca prawny Gminy Wyznaniowej
a potem unijną dotację.
Żydowskiej. W zniszczonym w znacznym stopniu budynku odbyło
Po blisko 140 latach burzliwej historii budynek tzw. Małej Syna-
się pierwsze zebranie Żydów płockich, na które przybyły 22 osoby.
gogi stanie się miejscem, w którym opowiedziana zostanie historia
Wówczas zwrócono się do władz o zalegalizowanie Komitetu Żydow-
osadnictwa żydowskiego na Mazowszu, a żydowska społeczność
skiego w Płocku, który starał się o przeznaczenie Wielkiej Synagogi
Płocka w należyty sposób upamiętniona.
na izbę pamięci. Pomysł ten nie został zrealizowany.
W efekcie zrezygnowano z funkcji kulturalnej budynku na rzecz
produkcji. Komitet Żydowski uruchomił Spółdzielnię Krawiecko-Dziewiarsko-Pończoszniczą im. Gerszona Dua-Bogena, a szkoła
LS — Jaka jest baza merytoryczna wystawy, na którą
składają się stan badań i materiał ekspozycyjny?
JJ — Przestrzeń wystawy podzielona zostanie na trzy główne strefy
tematyczne: przedsionek, pomieszczenie Holokaust i salę główną.
żydowska stała się zakładem tkackim. W tym czasie przeprowadzo-
W przedsionku prezentowana będzie w sposób skrótowy, na ile
no bieżące remonty: reperowano podłogi w sali głównej, wyremon-
umożliwia to przestrzeń pomieszczenia, historia Żydów na Ma-
towano dach oraz nadproża okien i drzwi. W 1960 roku założono
zowszu. Przedstawimy tu najważniejsze informacje i wydarzenia
księgę wieczystą, w której z tytułu zasiedzenia właścicielem syna-
związane z dziejami osadnictwa żydowskiego, jak również szerzej
gogi zapisany został Skarb Państwa. Wówczas również zmieniono
nieznane, a warte uwagi dokumenty z Archiwum Państwowego
nazwę spółdzielni. W 1962 roku synagoga została wpisana do reje-
w Płocku, np. dokumenty o charakterze statystycznym. Informa-
stru zabytków.
cje zilustrujemy materiałem ikonograficznym pozyskanym m.in.
W 1989 roku spółdzielnię postawiono w stan likwidacji, która
nastąpiła w roku 1992. Od tego czasu budynek synagogi pozostawał
nieużytkowany.
z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie oraz ze
zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie.
W sali głównej skoncentrujemy się na wybranych aspektach
LS — Kiedy i w jakich okolicznościach powstała idea
kultury Żydów w Polsce, takich jak kuchnia, muzyka, ale również
przeznaczenia budynku synagogi na ekspozycję muzealną
święta i zwyczaje czy też obiekty architektury żydowskiej na Ma-
poświęconą historii Żydów na Mazowszu?
zowszu.
KJ — W 1991 roku wojewoda płocki przekazał posesję wraz
Część poświęconą Zagładzie budujemy na bazie przejmujących
z budynkiem synagogi Gminie Płock. W roku 1997, na mocy usta-
Kartek z pożogi Symchy Gutermana i archiwalnych fotografii mię-
wy o restytucji mienia żydowskiego, synagogę odzyskała Gmina
dzywojennych mieszkańców Mazowsza.
Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, która w 1998 roku sprzedała
KJ — Chcemy, aby ekspozycja zbudowana była w sposób przy-
ją miastu Płocku za 224 000 zł. W 2004 roku Rada Miasta Płocka
stępny i interesujący zarówno dla zwiedzających Polaków, jak i gości
podjęła decyzję o wystawieniu synagogi na sprzedaż.
z różnych stron świata. Nie zapominamy jednocześnie o tym, jak
Gdy okazało się, że budynek zabytkowej bożnicy przy ulicy
ważny jest merytoryczny poziom przekazu, dlatego poszczególne
Kwiatka 7 Gmina Płock chce wystawić na sprzedaż, grupa płocczan
części wystawy konsultujemy z ekspertami z Muzeum Historii Ży-
zawiązała Stowarzyszenie Synagoga Płocka, skupiające ludzi kultury
dów Polskich, Gminy Żydowskiej w Warszawie i znawcami historii
i przedsiębiorców, które zaproponowało zorganizowanie w zabyt-
Mazowsza.
kowym obiekcie Muzeum Żydów Mazowieckich i nowoczesnego
LS — Jakie cele do spełnienia będzie miała ekspozycja?
ośrodka edukacyjnego dla mazowieckiej młodzieży.
KJ — Płocka synagoga to budynek murowany, dwukondygna-
W marcu 2006 roku synagoga została przekazana Stowarzysze-
cyjny, wzniesiony w stylu klasycystycznym. Jest jedną z nielicznych
niu Synagoga Płocka w użytkowanie na dziesięć lat. W maju następ-
bożnic zachowanych na Mazowszu. Projekt adaptacji zakłada od-
nego roku została wydana decyzja o warunkach zabudowy, pozwala-
tworzenie wyglądu synagogi z lat sześćdziesiątych XIX wieku.
jąca na remont bożnicy i docelową lokalizację muzeum.
Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku będzie miejscem
JJ — Stowarzyszenie przygotowało projekt budowlany, znala-
niezwykłym, ponieważ w budynku dawnej synagogi, którego burz-
zło sponsorów i zdobyło dofinansowanie z Unii Europejskiej. Bez
liwa historia doskonale unaocznia losy diaspory w Polsce, zostanie
tego inwestycja za 9 mln zł nie byłaby możliwa. Unijna dotacja sięga
opowiedziana historia Żydów mazowieckich i polskich oraz przy-
7,7 mln zł.
bliżone bogactwo tej kultury. Wnętrza będą przystosowane do or-
Przedsięwzięcie było dość trudne. Bo jak grupa niespełna
ganizowania zajęć edukacyjnych, a także koncertów.
20 osób miała znaleźć 9 mln zł na realizację zadania? Okazało się
JJ — W przestrzeni ekspozycyjnej synagogi widz będzie miał
jednak, że przy przychylności najpierw Prezydenta Płocka Mirosła-
okazję poznać historię osadnictwa żydowskiego na ziemiach pol-
wa Milewskiego (oddał budynek), a potem Andrzeja Nowakowskie-
skich od samych jego początków aż po współczesne odrodzenie
go (poręczył za stowarzyszenie) i dzięki zaangażowaniu menedże-
kultury żydowskiej w Polsce. Ekspozycja łączyć będzie nowoczesne
rów, m.in. szefa Polimeksu Konrada Jaskóły i szefa Naftoremontu
i atrakcyjne środki wyrazu z merytorycznym poziomem i szacun-
Jerzego Janiaka (jest dziś prezesem „Synagogi” i prowadzi inwesty-
kiem dla pierwotnego charakteru miejsca.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
65
Wnętrze bożnicy, czerwiec 2012.
O najważniejszych aspektach kultury Żydów polskich, obycza-
JJ — Obecnie zakończono podstawowe roboty budowlane: za-
jowości, sztuce, kuchni, muzyce opowiedzą wirtualni przewodnicy.
bezpieczono konstrukcję budynku, wzmocniono jego fundamenty
W odrębnej sali widzowie poznają tragiczne, wojenne losy Żydów
i wybudowano nowy strop i dach. Trwają prace instalacyjne i rozpo-
płockich. Dopełnieniem i artystycznym clue ekspozycji będzie mul-
częły się roboty wykończeniowe. Gotowy jest projekt dostosowania
timedialne widowisko wyświetlane w oknach sali głównej Małej
wnętrz do potrzeb wdrożenia programu kulturalnego i scenariu-
Synagogi.
sza widowiska multimedialnego. Na ich podstawie rozpoczęło się
LS — Jaki jest harmonogram prac związanych z urządzeniem Muzeum Żydów Mazowieckich?
wykonanie elementów ekspozycji i przetwarzanie materiałów do
odtwarzania w systemie emisyjnym.
KJ — Czas przewidziany na realizację projektu, biorąc pod uwagę
W okresie letnim rozpocznie się instalowanie elementów
zakres prac do wykonania, jest bardzo krótki. Dlatego harmonogram
ekspozycji. Zakończenie całości prac zaplanowano na 31 grud-
zakłada równoległe wykonanie projektowania, prac budowlanych
nia 2012 roku.
i działań związanych z wdrożeniem programu kulturalnego.
LS — Dziękuję Panom za rozmowę.
Bożnica podczas remontu
czerwiec 2012
fotografie bożnicy K. Matusiak
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
66ocalić od zapomnienia
Bernadeta Perkowska
„Pokłosie Szkolne”
P
o odzyskaniu niepodległości w 1918 roku polskie władze państwowe za pomocą ustaw, dekretów i rozporządzeń rozpoczęły na wielu płaszczyznach przekształcanie
struktur szkolnictwa. Przede wszystkim utworzono okręgi szkolne
składające się z kilku lub kilkunastu obwodów, na czele których stali
inspektorzy bezpośrednio podlegający kuratorom szkolnym. Okręg
szkolny warszawski był jednym z największych. Pod koniec lat 20.
XX wieku składał się z 16 obwodów, w tym z obwodu płockiego.
Od 1927 roku opiekę – w zakresie nadzoru pedagogicznego na stanowisku inspektora szkolnego – sprawował w Płocku Adolf Bandas.
Zgodnie z literą prawa był on odpowiedzialny za organizację oświaty oraz utrzymanie na właściwym poziomie stanu nauczania i wychowania w podległych mu szkołach. Doświadczenie, jakie zdobył
pracując od 1921 roku w inspektoracie szkolnym w Mławie okazało
się niezwykle cenne przy pozyskiwaniu środków umożliwiających
podnoszenie poziomu oświaty i przy pracach administracyjnych na
stanowisku płockiego urzędnika. Jako inspektor przez 6 lat wypełniał swoje obowiązki troszcząc się o interesy nauczycielstwa, pobudzając lokalne siły społeczne do pracy kulturalnej oraz popierając
miejscową inicjatywę oświatową.
Jednym z priorytetowych obowiązków służbowych inspektora
Strona tytułowa pierwszego numeru „Pokłosia Szkolnego” z lutego 1928 r.;
oryginał w zbiorach Biblioteki im. Zielińskich TNP.
szkolnego było realizowanie skutecznych akcji dokształcających kierowników i nauczycieli publicznych szkół powszechnych. Działając
Na jednej z takich konferencji, zorganizowanej 31 październi-
w tym zakresie, Adolf Bandas organizował Nauczycielskie Konfe-
ka 1927, podjęto decyzję o utworzeniu i wydawaniu czasopisma
rencje Rejonowe obejmujące swoim zasięgiem teren Mazowsza
pedagogicznego, które byłoby wiernym odbiciem życia szkolnego
Płockiego. Miały one służyć prezentowaniu nowatorskich zagad-
z terenu powiatu płockiego oraz służyłoby zapisywaniu cennych
nień wychowawczych i pomysłów metodycznych niezbędnych
uwag i spostrzeżeń z dziedzin naukowo-kulturalnych. Tak powstało
przy profesjonalnym organizowaniu pracy szkolnej. W 1926 roku
„Pokłosie Szkolne” – przyczynek do rozwoju szkolnictwa na Ma-
Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wyda-
zowszu Płockim.
ło okólnik określający charakter i cel konferencji rejonowych jako
twórczego źródła doskonalenia umiejętności i osobowości.
Drogą wyborów wyłoniono skład osobowy redakcji pisma, którą
tworzyli: Adolf Bandas, Leon Dorobek, Jan Zmysłowski i Bolesław
Budynek, w którym w l. 1928-1934 mieściła się redakcja „Pokłosia Szkolnego” – fragment pocztówki z czasu okupacji; w zbiorach MMP.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
67
Leon Dorobek
Faustyn Piasek
płocki nauczyciel
publikujący na łamach
„Pokłosia Szkolnego”
płocki nauczyciel,
członek redakcji
„Pokłosia Szkolnego”
Jan Pniewski
płocki nauczyciel
publikujący na łamach
„Pokłosia Szkolnego”
fotografie w zbiorach MMP
Popławski. Komitet redakcyjny zbierał się w Płocku, w budynku
wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego, o których
inspektoratu szkolnego przy placu Kanonicznym 4 (obecnie pl. Ga-
ogromnej roli pisali Antoni Pinakiewicz i Eugeniusz Gessek.
briela Narutowicza). Czasopismo wychodziło z końcem każdego
„Pokłosie Szkolne” jako organ nauczycielskich konferencji re-
miesiąca oprócz lipca i sierpnia, a jego cena wynosiła początkowo
jonowych zawierało też treści referatów z posiedzeń rejonowych,
80, a później 60 groszy za jeden zeszyt i w prenumeracie rocznej
np.: Szkoła pracy Janiny Dulczewskiej czy Program i metody nauczania
początkowo 7, a później 5 złotych. Za druk odpowiadał początko-
fizyki w szkole powszechnej Danuty Różówny. Dużo miejsca w pierw-
wo zakład litograficzny braci Lipków mieszczący się w Płocku przy
szych numerach pisma zabierały redakcyjne notatki mówiące m.in.
ulicy Tumskiej 12. Konwencja pisma w pierwszym roku wydania,
o powstaniu i regulaminie Płockiej Poradni Pedagogicznej, organi-
w przypadku większości numerów, była na ogół jednakowa. Na
zacji obchodów święta Konstytucji 3 Maja czy delegacji płockich
okładkach prócz krótkich informacji dotyczących redakcji, spisu tre-
nauczycieli do Wilna. W sprawach dotyczących wychowania dzieci
ści i ceny prezentowano reklamy płockich firm takich jak księgarnia
i młodzieży również pojawiło się kilka opracowań, w tym Czy ka-
Edwarda Trautmana przy Kolegialnej 4, kolektura Polskiej Loterii
rać w szkole?, dr. Mieczysława Themersona. W większości zeszytów
Państwowej Klasowej Juliusza Karskiego przy Dominikańskiej 3 czy
swoje stałe miejsce miał kącik harcerski, a w nim informacje o obo-
sklepu z głośnikami, radiami, bateriami i akumulatorami Stanisława
zach letnich, zbiórkach i wielotorowej działalności płockich drużyn.
i Józefa Górnickich przy ulicy Kościuszki 5. Treść pierwszych pięciu
Autorem tego typu sprawozdań był komendant Chorągwi Płockiej
zeszytów podzielona została na pojedyncze artykuły lub całe cykle
i Włocławskiej ZHP, harcmistrz Zdzisław Eugeniusz Słoniewicz.
felietonów kontynuowanych w kilku wydaniach. Na łamach pisma
Na końcu każdego numeru umieszczano komunikaty mówiące
oprócz członków redakcji publikowali nauczyciele z Płocka, Wyszo-
o najważniejszych wydarzeniach w Płocku, o programach i kursach
grodu czy Mławy. Większość prezentowanych materiałów przedsta-
organizowanych np. w 7-klasowej szkole nr 5 w Radziwiu, o inicja-
wiała konspekty lekcji dla różnych oddziałów szkół powszechnych,
tywach poradni pedagogicznej w ramach dokształcania nauczycieli
np. szkic lekcji z gramatyki autorstwa Bolesława Popławskiego, plan
czy o pracy oświatowej wśród żołnierzy 8 Pułku Artylerii Lekkiej.
lekcji z fizyki Bronisławy Pniewskiej, zarys lekcji przyrody Danu-
Podsumowując, w pierwszych miesiącach swojego istnienia „Pokło-
ty Różówny, projekt lekcji z historii Andrzeja Zmysłowskiego, cel
sie Szkolne” przyczyniało się do rozwoju myśli pedagogicznej na
lekcji przyrody Adessy Herszenhornowej czy przykłady ćwiczeń
wielu płaszczyznach naukowych. Stało się cennym nauczycielskim
ortograficznych Marii Kosztówny. Z zakresu geografii swoją wie-
poradnikiem na wysokim poziomie, dodatkowo prezentującym
dzę przekazywali: Leon Dorobek, Bolesław Skalmowski i Kazimierz
w telegraficznym skrócie bilans najciekawszych wydarzeń z życia
Gelinek. Pozostała część opracowań poświęcona została sprawom
szkół w powiecie płockim.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
68ocalić od zapomnienia
Bernadeta Perkowska
W kolejnym roku szkolnym, od września 1928 do czerwca 1929
W związku z rozwojem działalności Płockiej Poradni Pedago-
roku, wydano dziesięć numerów omawianego czasopisma. Zarów-
gicznej oraz zaangażowaniem w jej pracę Adolfa Bandasa, Leona
no skład osobowy komitetu redakcyjnego, jaki i adres redakcji, cena
Dorobka i Bolesława Popławskiego, „Pokłosie Szkolne” w trze-
zeszytu, firma odpowiedzialna za druk oraz układ graficzny okładki
cim roku swojego istnienia otrzymało od października 1929 roku
pozostały bez zmian. Wśród autorów, których felietony powtarzały
podtytuł „Organ Poradni Pedagogicznej Nauczycielstwa Szkół
się cyklicznie w kilku numerach, wymienić należy dr. Mieczysława
Powszechnych w Płocku”. Nadal więc służyło ideom szkolnictwa
Themersona (Trzydziestolecie martyrologii lekarza szkolnego), Faustyna
i nowoczesnego wychowania, choć nieco zmieniło swój charakter.
Piaska (O krzewieniu kultury muzycznej) i Kazimierza Gelinka (Wyko-
Więcej uwagi poświęcano sprawom politycznym wychodzącym od
palisko w Rębielinie i Pojęcie geografii: jej drogi poznania dawniej, a dzisiaj
Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Ze-
w szkole). Tradycyjnie w każdym zeszycie zamieszczono konspekty
szyty rozpoczynały się od przedruków rozporządzeń i referatów mi-
gotowych lekcji: z fizyki autorstwa Jana Pniewskiego i Teofila Czar-
nistra Sławomira Czerwińskiego, jak również planów budżetowych
neckiego, z muzyki – Walentego Piotrowskiego, z historii – An-
na lata 1930-1931, które uszczuplały wydatki na oświatę i kulturę,
drzeja Zmysłowskiego i Piotra Beresteckiego. Członkowie redakcji
a co za tym idzie wywoływały lawinę kontrowersyjnych opinii ze
zaś, w osobach Bolesława Popławskiego i Leona Dorobka, posta-
strony instytucji i towarzystw naukowych. Pozostając w kręgu po-
wili sobie za cel co miesiąc publikować precyzyjny i szczegółowy
lityki należy wspomnieć, iż redakcja pisma dużo miejsca przezna-
rozkład materiału naukowego dla nauczycieli szkół powszechnych:
czyła na omówienie wizyty prezydenta Ignacego Mościckiego na
z języka polskiego, śpiewu, rysunków, robót ręcznych, rachunków,
Mazowszu, w tym na przedstawienie prezydenckiego życiorysu.
geometrii, historii i przyrody. Bardzo dużo uwagi poświęcano wy-
Poza tym w zeszytach dominowały krótkie notatki, których autor
chowaniu fizycznemu, którego priorytetowe znaczenie udowadniali
nie został wymieniony z imienia i nazwiska lub zaistniał tylko w po-
Eugeniusz Gessek, Helena Rosiakówna, Jan Zmysłowski i Halina
staci inicjałów. Pewnym novum było umieszczenie przez redakcję
Wieczorkiewiczówna. Z kolei zagadnieniom natury wychowawczej
– po pierwsze cyklu prezentującego system oświaty istniejący w in-
swoje rozprawki poświęcili Piotr Augustyn i Wanda Rogowska. Na
nych państwach Europy, po drugie tzw. Skrzynki do listów, w ra-
stronach czasopisma nie zabrakło też miejsca dla kącika harcerskie-
mach której drukowano nadsyłane od czytelników pytania natury
go, w którym informacje o działalności drużyn i o związku har-
wychowawczo-pedagogicznej oraz odpowiedzi na nie, po trzecie
cerstwa ze szkołą odnotowywał Zdzisław Eugeniusz Słoniewicz.
artykułów z innych czasopism traktujących o szkolnictwie. Spośród
W każdym zeszycie dokonywano także omówienia takich wydarzeń,
autorów, których felietony pojawiały się praktycznie w każdym ze-
jak uroczystości z okazji obchodów odzyskania niepodległości czy
szycie, wymienić należy Kazimierza Gelinka, Stefana Perneja, He-
z okazji imienin marszałka Józefa Piłsudskiego. Nie pozostawiono
lenę Kowalską i Izaaka Bernstejna. Na płaszczyźnie języka polskiego
bez komentarza przygotowań do okręgowej wystawy regionalnej
swoje poglądy i przykłady lekcji prezentowali Maria Szerchelówna,
w Płocku oraz ustanowienia w szkołach powszechnych Święta Wy-
J. Chmielewska i Bolesław Popławski. Do pojedynczych opracowań
chowania Fizycznego. Ostatnie strony pisma zarezerwowane były
zasługujących na wyróżnienie zaliczyć można tekst księdza Hen-
dla kroniki najważniejszych wydarzeń, która z czasem przekształciła
ryka Godlewskiego o znaczeniu wychowania religijnego w szko-
się w kronikę poradni pedagogicznej prezentującej sprawozdania
łach, Andrzeja Zmysłowskiego o roli źródeł w nauczaniu historii,
z konferencji rejonowych w Płocku i wymieniającej tytuły czaso-
dr. Aleksandra Macieszy o zadaniach szkoły powszechnej przy
pism nadsyłanych do biblioteki pedagogicznej funkcjonującej przy
zwalczaniu gruźlicy, Wacława Kuleszy o przysposobieniu wojsko-
poradni. Wśród tytułów znalazły się: „Głos Warszawski”, „Miesięcz-
wym w szkole powszechnej, Wincentego Ziółkowskiego o robotach
nik Pedagogiczny”, „Nauczyciel Polski”, „Nasze Drogi”, „Ognisko
ręcznych jako czynniku wychowania spółdzielczego oraz Heleny
Nauczycielskie”, „Oświata i Wychowanie”, „Pedagogium”, „Praca
Karambowiczówny o wymowie niemieckiej i jej nauczaniu w szkole
Ręczna w Szkole”, „Przegląd Pedagogiczny”, „Przyjaciel Szkoły”,
powszechnej.
„Przyszłość”, „Siew”, „Szkoła”, „Świat, Dom i Szkoła” oraz „Wy-
Wychodząc naprzeciw nowym oczekiwaniom i chcąc dotrzeć
chowanie Fizyczne”. Finalną część czasopisma stanowiły, umiesz-
do szerszego grona czytelników (składającego się nie tylko z na-
czane na tylnej okładce, reklamy płockich firm. Należały do nich:
uczycieli, ale też z dzieci i młodzieży), członkowie komitetu redak-
skład farb Antoniego Sobocińskiego przy ulicy Kościuszki 3, zakład
cyjnego zamieścili w zeszycie dziewiątym, z maja 1930, informację
krawiecki Stanisława Lewandowskiego przy Dominikańskiej 1,
o przystąpieniu do wydawania nowego pisemka literacko-wycho-
sklep A. Wagnera przy Grodzkiej 13, skład sukna K. R. Kohna przy
wawczego. Tak powstało „Pokłosie Szkolne – dodatek dla dzieci”,
Grodzkiej 3, skład napojów alkoholowych J. Czerwińskiego przy
czyli pięć zeszytów ukazujących się w latach 1930-1931, z których
Tumskiej 12, sklep z wyborami metalowymi H. Szylita przy Ko-
każdy zawierał wiersze, opowiadania, kroniki wydarzeń, wspomnie-
legialnej 4, księgarnia braci Detrychów przy Kolegialnej 13, zakład
nia z wakacji, krzyżówki, szarady, łamigłówki, artykuły okoliczno-
stolarski Józefa Archity przy Sienkiewicza 20, zakład krawiecki
ściowe i popularnonaukowe. Autorami ich byli uczniowie z Biel-
D. Kuczyńskiego przy Królewieckiej 3 i zakład krawiecki A. Ciche-
ska, Bonisławia, Bród Dużych, Cekanowa, Miszewa Murowanego,
go przy ulicy Szerokiej 22.
Orszymowa, Płocka, Podgórza, Przedbórza, Słupi i Wyszogrodu.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
69
Rok szkolny 1930/1931 był przełomowy dla „Pokłosia Szkolne-
powiatu płockiego. Ostatnie strony zeszytów należały w pierw-
go”, gdyż nastąpiła zmiana w komitecie redakcyjnym. Jego skład po-
szej kolejności do kącika literackiego, w którym wspomniana już
większył się o następujące osoby: Piotr Augustyn, Izaak Bernstejn,
wcześniej nauczycielka – Wanda Rogowska publikowała wiersze,
Helena Kowalska, Stefan Pernej i Roman Sarnecki. Do tej pory
a także do kroniki poradni pedagogicznej, w ramach której komuni-
procentowo największą część pisma stanowiły artykuły zawierające
katy ogłaszał Związek Nauczycielstwa Polskiego oddział w Płocku.
konspekty lekcji z uwagami o metodach pracy i przykładowymi ćwi-
W zakresie układu graficznego okładek nastąpiło zupełne odejście
czeniami, doświadczeniami. Od tego roku każdy zeszyt zdomino-
od umieszczania reklam na rzecz spisu nowości książkowych war-
wany został artykułami z zakresu psychologii, a mianowicie: Psycho-
szawskich zakładów wydawniczych M. Arcta oraz listy czasopism
logia wieku dojrzewania, Wybór zawodu w świetle analizy psychologicznej,
nadesłanych do redakcji (m.in. „Nauczyciel Pomorski”, „Od na-
Poradnia Psychologiczna w Płocku, Sekcja psychologiczna i jej ważność dla
szego morza”, „Ognisko”, „Parametr”, „Praca Szkolna”, „Przegląd
normalnego rozwoju szkolnictwa, O metodach poradnictwa zawodowego,
Humanistyczny”, „Roboty Ręczne i Rysunki”, „Sprawy Szkolne”,
Zmysł krytyczny jako funkcja inteligencji, Drugoroczność jako problem peda-
„Wiedza i Życie”, „Życie Szkolne”).
gogiczny itp. Również stosunkowo dużo miejsca zajęły przemówie-
Rozkład treści kolejnych dziesięciu numerów „Pokłosia Szkol-
nia i odezwy ministra Sławomira Czerwińskiego o zasadach wycho-
nego”, drukowanych w roku szkolnym 1931/1932 w Płockich
wania młodzieży. Dopiero w drugiej kolejności pojawiały się notatki
Zakładach Graficznych, można właściwie podzielić na trzy mniej
z metod przeprowadzania lekcji wychowania fizycznego autorstwa
więcej jednakowe części: artykuły z zakresu psychologii, konspek-
Heleny Kowalskiej, lekcji historii – Haliny Bocheńskiej, geometrii
ty gotowych lekcji i krótkie notatki dotyczące zasad wychowania
– Stefana Perneja i języka polskiego – Leona Dorobka. Wśród peda-
i najważniejszych wydarzeń w Płocku. Rok ten był dla czasopisma
gogów publikujących na łamach „Pokłosia Szkolnego” w tym roku
okresem przejściowym. W żadnym zeszycie nie umieszczono infor-
szkolnym na uwagę zasługuje Ludwika Rogowska pisząca o karności
macji o składzie osobowym komitetu redakcyjnego. Pojawiła się na-
w szkole i o roli pracy domowej, Zygmunt Gryń popularyzujący
tomiast wiadomość o śmierci Bolesława Popławskiego (nauczyciela,
temat teatru i kinematografii oraz Józef Kadziński poruszający za-
zastępcy przewodniczącego Zarządu Oddziału Płockiego Zrzesze-
gadnienie zdolności artystycznych u dziecka. Niezmiennie nato-
nia Nauczycielstwa Szkół Początkowych i współzałożyciela „Po-
miast pojawiały się na stronach pisma okolicznościowe notki re-
kłosia Szkolnego”). W tym samym roku odeszli także: ks. bp Wła-
dakcyjne omawiające przebieg uroczystości z okazji imienin Józefa
dysław Bandurski, Wacław Radwański i Sławomir Czerwiński.
Piłsudskiego czy referaty z konferencji rejonowych nauczycielstwa
Nowym ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego
Członkowie Komitetu Okręgowego Wystawy Regionalnej z 1929 r., w drugim rzędzie siódmy od lewej stoi Adolf Bandas; oryginał w zbiorach specjalnych
Biblioteki im. Zielińskich TNP, „Mazowsze Płockie i Kujawy”, nr 5, V 1929, s. 27.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
70ocalić od zapomnienia
Bernadeta Perkowska
Kazimierz Gelinek (1882-1969)
geograf, archeolog amator, muzealnik, więzień
hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Gusen, autor
wielu artykułów zamieszczonych w „Pokłosiu Szkolnym”
fotografia z okresu międzywojennego
został Janusz Jędrzejewicz, którego przemówienia niejednokrotnie
drukowano i które spotykały się z reakcją, np. ze strony Stanisława
Gołębiowskiego, wyrażoną w artykule O wychowaniu obywatelsko-państwowym. Wśród pojawiających się praktycznie w każdym zeszycie felietonów z zakresu psychotechniki, psychologii zbiorowości,
badań psychologicznych przeważało autorstwo Izaaka Bernstejna.
Skrypty lekcyjne z matematyki pisał Izrael Cynamon, z historii –
Z. Batorowicz, z języka polskiego – Adessa Herszenhornowa i Maria Lewandowska, z rachunków – B. Altmanówna, z wychowania fizycznego – Eugeniusz Gessek i Józef Baran. Pojawiały się też znane
z poprzednich numerów cykle z kącika harcerskiego i literackiego.
Redakcja konsekwentnie przedstawiała kronikę najważniejszych
wydarzeń, szczegółowy wykaz kursów wakacyjnych dla nauczycieli
i spis tytułów nadesłanych czasopism.
Z roku na rok liczba wydawanych zeszytów malała. W latach
1932-1933 było ich już tylko pięć. Proporcjonalnie zmniejszała się
też liczba stron, a czasem łączono w jeden zeszyt numery z kilku
z nową szatą graficzną okładki, stało się organem prasowym Mię-
miesięcy. Zniknęły całkowicie cykle felietonów, które niekiedy moż-
dzyszkolnego Komitetu, który funkcjonował jako pedagogiczny
na było śledzić od września do czerwca. W szóstym roku istnienia
wydział wykonawczy Płockiego Rejonu Szkolnego. Treść pisma
czasopisma tylko trzech nauczycieli opublikowało na jego łamach
zmieniła się praktycznie w całości. Artykuły będące schematami
konspekty zajęć lekcyjnych: z geografii Z. Batorowicz, z geometrii
lekcji zastąpiono notatkami z zakresu socjologii i psychologii: Jak
Izrael Cynamon, z wychowania fizycznego i gry w siatkówkę Józef
pracować by poznać psychikę dziecka?, Rozważania wychowawcze, Przy-
Baran. Nieco miejsca zajęły przedruki przemówień Janusza Jędrze-
gotowanie młodzieży do pracy samokształceniowej, Uwagi o drugoroczności
jewicza i prace zbiorowe nauczycieli z powiatu płockiego, wyraża-
w powszechnych szkołach polskich itp. Sporo uwagi redakcja poświęcała
jące opinię na temat realizacji ministerialnego programu wychowa-
nowej reformie szkolnej z 1932 roku. Na stronach pisma druko-
nia obywatelsko-państwowego w szkole powszechnej. Kilkakrotnie
wano odezwy takich instytucji, jak Zarząd Główny Towarzystwa
publikowano krótkie notatki z działalności Poradni Pedagogicznej
Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych i Komitet
w Płocku, jej biblioteki oraz sekcji humanistycznej. Pojawiły się też
Obywatelski Pożyczki Wekslowej. Prezentowano obwieszczenia mi-
sprawozdania nieokreślonego z imienia i nazwiska autora, przed-
nistra skarbu mówiące o wypuszczeniu na rynek obligacji, publiko-
stawiające przebieg działalności Koła Przysposobienia Wojskowego
wano listy ze szkół z powiatu płockiego informujące o wykupieniu
i Wychowania Fizycznego w Płocku. Kontynuacji kącika harcerskie-
takowych obligacji w ramach Pokłosia Pożyczki Narodowej. Ze
go podjął się Wacław Kulesza, a problemy natury pedagogicznej po-
stałych dotychczasowych elementów treści pisma pozostały: kro-
ruszał Marian Mituła. Redakcja zaś publikowała nekrologi nauczy-
nika bieżących wydarzeń, spis nadesłanych czasopism, pojedyncze
cieli z powiatu płockiego, m.in. Henryka Nawrockiego, Romualda
reklamy płockich firm.
Konopki, Ignacego Rościszewskiego. Nie dało się ukryć, że czasy
Przez siedem lat swojego istnienia „Pokłosie Szkolne” doku-
świetności tak popularnego czasopisma pedagogicznego powoli od-
mentowało lokalne wiadomości z życia powiatu płockiego na ob-
chodzą w zapomnienie. Ostatnie numery, już bez Adolfa Bandasa
szarze szkolnictwa i oświaty powszechnej. Było wysoko ocenianym
na stanowisku redaktora (w 1933 r. został służbowo przeniesiony
rezultatem konsekwentnej i harmonijnej pracy ciała pedagogiczne-
do pracy w Zduńskiej Woli), wyszły w roku szkolnym 1933/1934.
go. Publikujący w nim nauczyciele gorliwie i z zapałem przyczyniali
W tym czasie przewodnictwo nad komitetem redakcyjnym, w skła-
się do podnoszenia poziomu pracy w placówkach szkolno-oświato-
dzie: Piotr Augustyn, Eugeniusz Gessek, Helena Kowalska, Stefan
wych. Czasopismo to było odzwierciedleniem idei, według której
Pernej, Roman Sarnecki, objął Stefan Mucha. „Pokłosie Szkolne”,
poprzez oświatę i wychowanie do dobrobytu i ugruntowania niepodległości
drukowane w zakładzie A. Gzowskiego przy placu Kanonicznym 1,
Państwa [...] dążyć należy. ❚
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
ocalić od zapomnienia
Sławomir Gajewski
71
Wspomnienie o Tadeuszu Żukowskim
(1949-2010)
Przedstawiamy Państwu wspomnienie o Tadeuszu Żukowskim, współzałożycielu i redaktorze wydawanego w Płocku w latach 2000-2004 miesięcznika „Korzenie”, napisane przez jego współpracownika i przyjaciela, Sławomira Gajewskiego. Wydawany obecnie przez Muzeum Mazowieckie w Płocku półrocznik
„Nasze Korzenie” nawiązuje swym tytułem i profilem do tradycji tamtego periodyku, choć nie jest jego
bezpośrednią kontynuacją. Można pokusić się o stwierdzenie, że dzieło zapoczątkowane przez Tadeusza
Żukowskiego nie poszło na marne. Także i Jego samego zachowajmy we wdzięcznej pamięci. (tk)
D
la Tadeusza nie było rzeczy niemożliwych. Mógł nie-
Miesięcznik „Korzenie” przetrwał 4 lata. Dla mnie był to czas
spodziewanie wsiąść na rower i pojechać gdzieś daleko,
niezwykły. W końcu jednak poznaliśmy swoje ograniczenia i błę-
na przykład do osady młynarskiej w Gąsewie pod Bo-
dy, jakich nie potrafiliśmy uniknąć. Dlatego nadszedł moment, by
dzanowem, tylko po to, żeby ją zobaczyć. Wiem, że kosztowało go
powiedzieć sobie dość. Wtedy rozeszły się nasze drogi, a obopólne
to dużo wysiłku, tym bardziej, że nałogowo palił papierosy (dzien-
kontakty zmalały do sporadycznych.
nie dwie paczki). Roweru też nie miał.
Są ludzie, którzy pozostawiają po sobie ślad. Tadeusz wyrył we
Potrafił całymi godzinami chodzić po grodziskach w Szeligach,
mnie coś na kształt znamienia pamięci o nim samym. To rzadka
Słupnie czy Proboszczewicach, aby w swej wyobraźni odtwarzać ich
umiejętność. Okazało się, że przez spory okres mojego życia był mi
fortyfikacje i zabudowę, a także ożywiać mieszkających tam niegdyś
najbliższym człowiekiem. Samotność zamieniał w refleksję, smutek
ludzi. Pamiętam jego niezwykle oryginalne rysunki przedstawiające postacie wojów na wałach grodów, zarysy dumnie wznoszących
Założyciele i redaktorzy miesięcznika „Korzenie”: Tadeusz Żukowski
(z prawej) i Sławomir Gajewski; archiwum „Korzeni”.
się drewnianych palisad i wież strażniczych, romantyczne pejzaże
owych warowni pośród mgieł lub o zachodzie słońca. Nie znam
dziś nikogo, kto byłby w stanie uchwycić klimat tych miejsc tak
jak Tadeusz.
Kiedy w 2000 roku postanowiliśmy wydawać miesięcznik zatytułowany „Korzenie”, żaden z nas nie miał pojęcia o dziennikarstwie, zapleczu finansowym takiego przedsięwzięcia ani o formie
współpracy z autorami artykułów. Z dzisiejszej perspektywy mogę
powiedzieć, że był to spontaniczny, wręcz szalony, zryw dwóch
marzycieli, którym zachciało się dokonać czegoś twórczego. Pasja
i wielka satysfakcja płynąca z odkrywania okolic Płocka były naszą
siłą i największą nagrodą. Nie było łatwo. Tadeusz należał do bardzo
porywczych osób. Często nasze rozmowy kończyły się kłótniami,
nierzadko trzaskaniem drzwi i kilkudniowym milczeniem, zanim
któryś z nas nie ochłonął. Lecz mimo wszystko jakoś potrafiliśmy
się dogadywać.
Nasza wydawnicza działalność opierała się na własnych środkach finansowych. Obydwaj mieliśmy kiepsko opłacane posady,
więc zdarzały się sytuacje, że się zapożyczaliśmy. Nigdy nie zapomnę, jak pewnego dnia Tadeusz oznajmił mi, że nie ma już pieniędzy na opłacenie czynszu i energii. A jednak szliśmy w zaparte. Niewielu rozumiało sens tego, cośmy robili. Dochodziło do sytuacji,
kiedy niemal błagaliśmy, by ktokolwiek napisał jakiś artykuł. Wydaje
mi się, że dzisiejsze środowisko płockich regionalistów bardzo rozbudowało się i okrzepło. Jaka szkoda, że wówczas tak mało ludzi
odczuwało potrzebę tego typu działań.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
72ocalić od zapomnienia
Sławomir Gajewski
– w podróż w głąb siebie. Mało kto wie, że Tadeusz Żukowski był
Tadeusz miał skomplikowane życie osobiste, obfitujące w zawi-
także poetą i miłośnikiem twórczości Adama Mickiewicza, samo-
rowania i porażki. Kładły się one cieniem na jego zdrowiu i duszy.
rodnym malarzem i rysownikiem sławiącym piękno ziemi płockiej.
Walczył z demonem alkoholizmu i zwyciężał. Nie zauważyłem, by
W sposób szczególny fascynowała go dawna Słowiańszczyzna. Czę-
kiedykolwiek poddał się jego zgubnej mocy. Możliwe, że był na tyle
sto malował Wzgórze Tumskie w czasach pogańskich, z postaciami
dyskretny, że tego nie dostrzegłem.
kapłanów-żerców, świętymi paleniskami, kamiennymi posągami
Myślę, że w głębi duszy Tadeusz do końca pozostał małym
Światowita. Zajmowała go też astrologia i okultyzm. Ileśmy prze-
chłopcem, w dobrym tego słowa znaczeniu. Pod koniec życia
gadali na ten temat nieprzespanych nocy w jego małym skromnym
spróbował jeszcze raz i... ożenił się. Niestety, nie dane mu było
mieszkanku przy ulicy Miodowej! Opracował rodzinne drzewo
zaznać szczęścia rodzinnego. Los okazał się szybszy – 13 sierpnia
genealogiczne, okupując to wyrzeczeniami i brakiem zrozumienia
2010 roku Tadeusz zmarł w wieku 61 lat po długiej i wyczerpującej
ze strony rodziny. Dziś zapewne jest to najwspanialsza pamiątka dla
chorobie. ❚
jego najbliższych.
Strony tytułowe
pierwszego i ostatniego numeru
miesięcznika „Korzenie”
archiwum „Korzeni”
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
ocalić od zapomnienia
Tomasz Kordala
73
Zenon Ihnatowicz – płocki esperantysta
Na Cmentarzu Katolickim (Miejskim) parafii św. Bartłomieja,
grobkowej. Na przedniej stronie tablicy widzimy tekst w języku
przy alei Floriana Kobylińskiego w Płocku znajduje się kamienny
esperanto, umieszczony na gipsowej płycie wmurowanej w pia-
grobowiec Zenona Ihnatowicza, płockiego esperantysty .
skowcową tablicę, na tylnej zaś – te same słowa po polsku, wyryte
1
Inskrypcja na płycie nagrobnej informuje, że Zenon Ihnatowicz
bezpośrednio w piaskowcu. Tekst polski brzmi następująco:
żył lat 21, zmarł 6 maja 1911 roku. Tu pojawia się problem związany z datą urodzin. Napis na grobie sugeruje rok 1890, tymczasem
ŚPIJ W SPOKOJU GROBU WIECZNYM
co innego mówią akta znajdujące się w Archiwum Państwowym
W ŚNIE CICHYM BEZ SNÓW
w Płocku. I tak z aktu urodzenia2 dowiadujemy się, że Zenon Le-
Z UST SIĘ TWOICH JUŻ NIE ZERWIE
opold Ihnatowicz (tu rosyjskie brzmienie nazwiska – Ignatowicz)
SKARGA CICHYCH SŁÓW,
urodził się w 1892 roku. Natomiast w aktach meldunkowych wid-
TWOJEJ DUSZY BEZSŁONECZNY
nieje data 25 X/6 XI 1889 roku. Najprawdopodobniej ta ostatnia
SKOŃCZYŁ SIĘ JUŻ DZIEŃ…
data jest prawdziwa, a niezgodność z inskrypcją nagrobkową jest
ZCICHŁO SERCE. BÓL UKOIŁ
tylko pozorna. W chwili śmierci, w maju 1911 roku, Ihnatowicz nie
ZIMNY GROBU CIEŃ!
miał ukończonych 22 lat, więc na nagrobku napisano, iż żył lat 21.
TWOI ESPERANCCY PRZYJACIELE.
Data śmierci nie budzi żadnych wątpliwości, bowiem powtarza się
ODPOCZYWAJ W WIECZNYM SPOKOJU
zarówno w akcie zgonu , jak i w napisie na płycie grobowca.
NASZ MŁODY PRZYJACIELU.
3
4
O Zenonie Ihnatowiczu i jego rodzinie dowiadujemy się niewiele z zachowanych źródeł. Na początku lat dziewięćdziesiątych
OD REDAKCJI
„ESPERANTYSTA POLSKI”
XIX wieku rodzina ta, mająca szlacheckie korzenie, mieszkała
w domu przy ulicy Królewieckiej 35 (nr hipoteki 220), należącym
Płocki grobowiec Zenona Ihnatowicza został wykonany z pia-
do gminy żydowskiej . Ojcem Zenona był Wincenty Ihnatowicz,
skowca, na ceglanej podmurówce. Jego obecny stan zachowania nie
który urodził się 22 października 1833 jako syn Iwana w mieście
jest dobry. Brakuje krzyża wieńczącego nagrobek i medalionu z foto-
Dzisna w guberni wileńskiej . Był on kapitanem 23 Niżowskiego
grafią zmarłego. Korzenie rosnących tuż obok trzech dużych drzew
Pułku Piechoty i kapitanem sztabu 21 Muromskiego Pułku Piecho-
spowodowały silne przechylenie grobowca. Przed całkowitym prze-
ty, który w latach 1863-1889 stacjonował w Płocku. W roku urodze-
wróceniem prowizorycznie zabezpieczono go drutem rozciągniętym
nia swego najstarszego syna – Bogdana Dionizego (1885) – był już
pomiędzy żelaznym kikutem po podstawie krzyża i pobliskim drze-
5
6
na wojskowej emeryturze . Pierwszą żoną Wincentego była Helena
7
z domu Budzyńska, urodzona w 1852 roku w Gąbinie, córka Jana
i Marianny Goos, z którą miał zmarłą w niemowlęctwie córkę Marię Helenę (ur. 31 I 1874, zm. 26 V 1874)8. Po śmierci żony Heleny
w 1876 roku Wincenty ożenił się ponownie, z Walerią Balińską,
urodzoną 2 lipca 1856 w Płocku, córką Władysława Franciszka
i Franciszki z domu Grodzkiej9. Z tego związku urodziło się czworo
dzieci: wspomniany Bogdan Dionizy (ur. w 1885 r.), Witolda Anna
(1878-1887), Stanisław (ur. i zm. w 1891) i najmłodszy z potomków
Wincentego – Zenon Leopold10. Żoną Bogdana Dionizego Ihnatowicza, który w aktach meldunkowych figuruje jako urzędnik, była
Helena z domu Marianowicz, córka Ignacego i Zuzanny, urodzona
13 kwietnia 1875 roku w Jaroszewie11.
Niewątpliwie ważnym epizodem w krótkim życiu Zenona
Ihnatowicza było jego zaangażowanie w ruchu esperanckim. Na
krótko przed śmiercią został on delegatem na kongres powstałego
w 1908 roku Światowego Związku Esperanckiego (UEA – Universala Esperanto Asocio)12. Na istnienie bliskich związków młodego
płocczanina z tym ruchem wskazują dwie interesujące inskrypcje
na jego grobie, znajdujące się po obu stronach pionowej tablicy na-
Lokalizacja grobu Zenona Ihnatowicza (czerwony krzyżyk) na cmentarzu
przy al. Kobylińskiego.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
74
wem. Ponadto u stóp grobowca tkwi odwrócony do góry nogami
duży fragment tablicy nagrobnej zmarłego w 1902 roku kapitana
armii rosyjskiej Wincentego Ihnatowicza, ojca Zenona. Prawdopodobnie obydwaj po śmierci spoczęli obok siebie. Proponuję, aby część
środków zebranych podczas tegorocznej akcji Ratujmy Płockie Powązki przeznaczyć na konserwację tego interesującego grobu.
Warto jeszcze wspomnieć, iż w Płocku u schyłku XIX wieku
urodził się inny esperantysta, Włodzimierz Pfeiffer (1890-1941). Do
ruchu esperanckiego przystąpił on w 1908 roku, po czterech latach
od przeniesienia się na stałe do Łodzi. Pfeiffer zasłynął nie tylko
jako łódzki esperantysta, lecz także jako księgarz, fotograf, bibliofil
i miłośnik Łodzi13.
Piękne, sięgające początku XX wieku, tradycje ruchu esperanckiego w Płocku są żywe do dnia dzisiejszego. Obecnie ich wielką
Przednia strona tablicy nagrobnej z inskrypcją w języku
esperanto.
kontynuatorką jest znana w Polsce esperantystka, a zarazem ceniona
w naszym mieście działaczka społeczno-kulturalna, laureatka plebiscytu na Płocczanina Roku 2011, Hanna Witt-Paszta. ❚
1.Dziękuję uprzejmie koleżance Gabrieli Nowak za dokonanie kwerendy w Archiwum
Państwowym w Płocku.
2.Archiwum Państwowe w Płocku (dalej APP), Akta stanu cywilnego parafii
rzymskokatolickiej Płock (dalej ASC), 1892, nr aktu urodzenia 164.
3.APP, Akta miasta Płocka (dalej AMP), sygnatura 28494 (dla ulicy Królewieckiej 35).
4.APP, ASC, 1911, nr aktu zgonu 141.
5.APP, AMP, sygnatura 28494.
6.APP, ASC, 1902, nr aktu zgonu 24.
7.APP, ASC, 1885, nr aktu urodzenia 378.
8.APP, ASC, 1874, nr aktu urodzenia 101, nr aktu zgonu 130; 1876, nr aktu zgonu 70.
9.APP, ASC, 1856, nr aktu urodzenia 135; 1887, nr aktu zgonu 236; AMP, sygnatura
28494.
10. APP, ASC, 1885, nr aktu urodzenia 378; 1887, nr aktu zgonu 236; 1891, nr aktu
urodzenia 166, nr aktu zgonu 174; 1892, nr aktu urodzenia 164; AMP, sygnatura
28494.
11. APP, AMP, sygnatura 28494.
12. „Esperantysta Polski”, 1911, nr 4 (49), s. 72.
13. J. Krakowiak, Od Fiszera do „Pegaza”. 123 lata łódzkiej księgarni, Łódź 2005, s. 43;
J. Golec, Słownik biograficzny esperantystów polskich, Cieszyn 2010, s. 172.
Grób Zenona Ihnatowicza; fot. K. Matusiak.
Tylna strona tablicy nagrobnej z inskrypcją w języku polskim.
fotografie K. Matusiak
Częściowo zniszczona tablica z grobu Wincentego Ihnatowicza.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Czy wiesz, że...
75
Los radzieckiego żołnierza...
18 stycznia 1945 roku 50 Brygada Pancerna Gwardii pułkownika Józefa Wiedieniewa (9 Korpus Pancerny Gwardii generała-majora Nikołaja Czeriapkina z 2 Armii Pancernej Gwardii generała-pułkownika Siemona Bogdanowa), która wchodziła w skład I Frontu Białoruskiego
marszałka Gieorgija Żukowa, wkroczyła do Gostynina. Ostrzał artyleryjski od strony Kutna i odgłosy bombardowań przyspieszyły ewakuację pozostałej w mieście ludności niemieckiej. Wiele osób nie zdążyło uciec przed radzieckimi czołgami, które około godziny 14 ostrzelały
niemiecki pociąg ewakuacyjny ze sprzętem, cywilami i rannymi żołnierzami. Pociski trafiły w środkową część składu, powodując ich pożar.
Pociąg stanął w płomieniach. Gostynin zajęła Armia Czerwona.
Tymczasem w rejonie małej wsi Sałki (ok. 6 km na południowy zachód
od Gostynina), gdzie od strony Kutna wkraczała jedna z brygad radzieckich,
czołgi i ciężki sprzęt przedzierały się przez las, kierując się ku centrum Gostynina i na Kowal. Lekko zmarznięta ziemia, pokryta cienką warstwą śniegu, okazała się zdradliwa dla wielotonowych pojazdów pancernych, których
gąsienice grzęzły w śniegowej brei i torfowym podłożu. Nie wszystkie maszyny zdołały przejechać, jedna została uwięziona w bagnie. Przymuszeni
sytuacją żołnierze postanowili zatrzymać się w tym miejscu i rozbić tymczasowy obóz. Przez kolejnych kilka dni próbowali oni wszelkimi sposobami
wyciągnąć unieruchomiony czołg, ale przy każdej próbie moczary nie dawały
za wygraną i pochłaniały maszynę coraz głębiej. Założono posterunek i na
Fragment niemieckiej mapy topograficznej Messtischblatt w skali
1:25 000, przedstawiającej okolice wsi Sałki (niem. Salki).
zmianę pilnowano porzuconego sprzętu. Czekano na dogodniejsze warunki.
Znudzeni żołnierze często wędrowali dla rozrywki do pobliskiego miasteczka, opuszczając miejsce zakwaterowania. Pewnego słonecznego, lecz mroź-
nego poranka, jeden z nich postanowił, iż wieczór spędzi w karczmie wraz ze swoimi towarzyszami broni. Tak też uczynił. Zabawa trwała
do białego rana, a toastom za zwycięstwo i żołnierskim pieśniom nie było końca. Gdy nastał czas powrotu, pożegnał się z „padrugami”
i wyruszył, jak się później okazało, w swą ostatnią drogę.
Szedł pełen wigoru, z uśmiechem na ustach. Podśpiewując myślał zapewne tylko o tym, by jak najszybciej pogrążyć się w błogim śnie.
Wracał długo, a że zmęczenie dawało się coraz bardziej we znaki, postanowił odpocząć. Los zrządził, iż nieopodal znajdował się posterunek
radzieckiego wartownika, który widząc przybysza, krzyknął donośnie:
„Hasło”! Gdy nie usłyszał odpowiedzi, krzyknął ponownie. Ale i tym
razem odzewu nie było. Wtedy młody i niedoświadczony wartownik,
zdenerwowany i zdezorientowany nagłym pojawieniem się nieproszonego gościa, oddał strzał w jego kierunku. Wojak, który jeszcze przed
chwilą pogwizdywał wesołą piosenkę, został przeszyty kulą swojego
rodaka i padł martwy pod wierzbą. Drzewo przyjęło go pod swoje konary na zawsze, a miejsce to stało się jego mogiłą. Dlaczego nie odpowiedział na hasło gwarantujące mu bezpieczne przejście? Być może, po
całonocnej biesiadzie, po prostu go zapomniał...
Owa wierzba stoi po dziś dzień, a pod nią nadal spoczywa radziecki
żołnierz. Podczas wyzwalania Gostynina zginęło około 30 żołnierzy
i oficerów radzieckich. Początkowo zostali oni pochowani na skwerze,
Grób radzieckiego żołnierza w Sałkach; fot. R. Rękawiecki (2012).
naprzeciwko dawnej cerkwi pod wezwaniem św. Mikołaja. Kilka lat
później ich szczątki ekshumowano i przeniesiono na cmentarz żołnierzy radzieckich w Warszawie. O żołnierzu, który spoczął kilka kilometrów dalej, zapomniano. Z przekazów ustnych, pochodzących od miejscowej ludności, możemy się dowiedzieć, iż czołg nadal zalega
w bagnie, mogiłę zaś kilkanaście lat temu odwiedził syn zabitego. W latach powojennych dzieci z pobliskiej, nieistniejącej już, Szkoły Podstawowej w Sałkach składały tam kwiaty i paliły znicze.
Po ostatecznym opuszczeniu Polski przez wojska radzieckie w 1993 roku i po likwidacji szkoły w Sałkach w 1997 roku, nikt nie kontynuował tradycji upamiętnienia mogiły. Z czasem miejsce to porosła trawa, a usypany kopczyk zniszczyła erozja. Dziś o grobie i historii
radzieckiego żołnierza wie już tylko kilka osób. Obecnie grób znajduje się na terenie prywatnej posiadłości, jest oznaczony. Jego otoczenie
stanowi pięknie przystrzyżony trawnik przydomowy, o który dbają właściciele posiadłości.
Opracowano na podstawie ustnych przekazów mieszkańców wsi Sałki, gm. Gostynin.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Radosław Rękawiecki
76
Osobliwe zjawiska
Czy wiesz, że...
Piorun kulisty na łamach prasy z 1824 roku
O niecodziennym zjawisku, które miało miejsce we wsi Fabianki – prawdopodobnie chodzi o wieś w pow. włocławskim, gm. Fabianki,
oddaloną od Lipna o ok. 15 km – donosił „Kurjer Warszawski” z 21 września 1824 w korespondencji komisarza okręgowego z Lipna, Jakuba
Trzcińskiego. Relacja dotyczy najprawdopodobniej pioruna kulistego, rzadko spotykanego rodzaju wyładowania elektrycznego w atmosferze.
Do dnia dzisiejszego naukowcy nie wiedzą dokładnie, w jaki sposób powstają takie świecące kule zjonizowanego gazu. Ich średnica może
wynosić od 1 cm do nawet 1,5 m. W omawianym przypadku raczej mamy do czynienia z tym najmniejszym.
6 września 1824 roku o godzinie 18.30 wraz z nadejściem ciężkiej chmury
burzowej w dwór dziedzica uderzył piorun. Od dachu skierował się w kierunku
pokoju, w którym przebywał dziedzic z żoną i bratem, i tam natrafiwszy najprzód
Gospodarza domu, stoiącego, powalił go na ziemię uderzeniem w głowę, dalej spotkawszy
Brata iego na kanapie w tem samem pokoiu wówczas siedzącego wraz z Gospodynią domu,
zrzucił go z kanapy, a Dama podążyła zdrowa pobiedz do trzeciego pokoju. Następnie
piorun uderzył ośmioletniego syna dziedzica. Kobieta po ucieczce z pokoju wróciła, aby ratować bliskich. W powietrzu unosił się dym. Po kilku minutach wszyscy
rażeni piorunem odzyskali przytomność. Ich obrażenia w postaci licznych guzów
Piorun kulisty
na XIX-wiecznej rycinie
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Ball_lightning.png
[dostęp: 28 III 2012]
i oparzeń okazały się niegroźne.
Dziennikarz zwraca uwagę na zegarek szwagra dziedzica i z przejęciem pisze, że
szkło od zegarka tak dobrze zostało przez piorun zniszczone, że nawet okruchów choćby też
stopionych po niem niedało się znaleźć, kieszonka od zegarka została iednak nienaruszona.
Poszkodowani czują się jednak dobrze, a tylko niepokój w dalszym ciągu nie ustąpił.
Wszystkie trzy pokoie zwiedził piorun, co uwidoczniło się na gipsowych ścianach.
Ich konstrukcja była wykonana na trzcinowym stelażu, który obwiązano drutem.
W artykule sugeruje się, że ten właśnie drut zatrzymał impet rażenia pioruna, dzięki czemu obrażenia nie były duże, a może nawet uchroniło
to życie lokatorów. W trzecim pokoju ściana została doszczętnie spalona, jednak domu nikt nie gasił. Tak jak nagle i niespodziewanie pojawił
się nieproszony „gość”, tak samo opuścił dwór. Ostatni po nim ślad pozostał w pomieszczeniu określanym jako pokój drugi. Tam znalazł się
otwór w szybie okna, okrągły wielkości złotówki.
Autor korespondencji, Jakub Trzciński, był kawalerem orderu Świętego Stanisława, członkiem Towarzystwa Naukowego Płockiego.
Krzysztof Zadrożny
Trąba powietrzna nad Radziwiem
W dniu 11 maja 1899 w godzinach popołudniowych spacerujący na Wzgórzu Tumskim zaobserwowali niszczycielskie zjawisko przyrodnicze, jakiego dotychczas nie notowano w okolicach Płocka.
Dzień był parny, a na lewy brzegu Wisły nadciągnęły ciemne ciężkie chmury deszczowe. Jedna z nich wyraźnie wyróżniała się spośród pozostałych. Znajdowała się zdecydowanie niżej, a jej granatowy kolor zwiastował coś groźnego, czego spacerowicze nie znali i nie byli w stanie
sobie wyobrazić. Nastała złowróżbna cisza. Przyroda zamarła, a powietrze zgęstniało. Nagle chmura zaczęła się wydłużać i ściągać ku ziemi tak, że
w końcu utworzyła wyraźny zupełnie lejek, który niższą podstawą sięgał powierzchni ziemi. Gapiom zdawało się, iż, mimo ogromu niszczycielskiej siły,
ów węższy koniec leja kondensacyjnego z wyjątkową gracją tańczył po polach i łąkach, aż w końcu w okolicy lasu łąckiego zniknął. Słyszano
następnie silny huk, jakby uderzenia pioruna, ale błyskawicy przytem nie zauważono.
Co ciekawe, ta anonimowa notatka o osobliwym zjawisku, zamieszczona w periodyku „Echa Płockie i Łomżyńskie” (nr 38 z 13 maja
1899), została zaopatrzona zupełnie nieadekwatnym tytułem „Trąba wodna”.
Krzysztof Zadrożny
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
77
zabawy przyjemne i pożyteczne
Litery od 1 do 13 z prawego dolnego rogu utworzą hasło
1
2
3
7
4
5
6
7
12
8
9
11
12
10
3
13
5
16
14
15
1
18
17
9
20
19
21
22
2
23
26
10
11
24
25
27
4
28
13
29
31
30
6
8
poziomo:
1. zimowa odmiana jabłek
5. jednoizbowy parlament Izraela
8. bita trasa komunikacyjna
9. zimowy sprzęt dla dzieci
10. obszar leśny pod ochroną
12. dźwignia handlu
14. święto muzułmańskie u Turków po zakończeniu ramadanu
16. kobieta o ogromnej wiedzy w jakiejś dziedzinie
19. dowód wpłacenia jakiejś sumy pieniędzy
21. sklep pani magister
23. dawny instrument muzyczny w kształcie wygiętej wężowo rury
26. motyw zdobniczy
28. domniemane narzędzie krzemienne
29. atom posiadający wolną parę elektronów
30. narzędzie ogrodnicze
31. pierwszy segment odcinka głowowego u stawonogów
pionowo:
1. duży nóż w kształcie sierpa
2. naszyjnik z drogich kamieni
3. modne, sportowe obuwie
4. mięso gotowane we własnym sosie
5. mieszkaniec borów tucholskich, Wejherowa
6. zagrywka piłki w siatkówce, tenisie
7. bęben używany przez niektóre plemiona afrykańskie
11. rewir, obszar wyodrębniony
13. pierwiastek, srebrzysty metal
15. pierwiastek, metal
17. starogrecka galera o dwóch rzędach wioseł
18. młodszy pracownik naukowy i dydaktyczny
20. kwiat cięty, imieninowy
21. oszczerczy list bez podpisu
22. dzierżawa nieruchomości
24. zamek błyskawiczny
25. jeden z sześciu synów Uranosa i Gai
27. tendencja w sztuce, literaturze
opracował Andrzej Jakubowski
Klub Relaks, ul. Kochanowskiego 3b kl. III
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
78
zabawy przyjemne i pożyteczne
Litery od 1 do 11 z prawego dolnego rogu utworzą hasło
1
2
3
4
5
6
poziomo:
1. otacza żółtko
7. klasztorny odźwierny
8. gryzoń hodowany w domach
9. nadzorował podawanie potraw na stół królewski
10. zakonnik po złożonych ślubach
12. lampa elektryczna o wklęsłym zwierciadle
15. zakład wypieku pieczywa
19. mieszkaniec Krakowa
20. miejsce geometryczne środków krzywizny
21. wyciąg spirytusowy z kwiatów rumianku
22. jeden z wielu na boisku piłkarskim
23. skafander eskimoski z futra
7
2
8
6
9
10
11
1
12
13
5
14
15
10
16
8
17
18
19
9
20
21
3
22
7
4
pionowo:
1. mięsień zginający przedramię
2. bajka alegoryczna mająca charakter dydaktyczny
3. szybki żaglowiec o smukłym kadłubie
4. eremita żyjący w odosobnieniu
5. pochyłe pismo drukarskie
6. żywica z drzew iglastych do produkcji lakierów
11. sekretarzyk w formie stolika
13. śpiewnik ludowy
14. główka, przednia część ciała tasiemca
16. dawna rosyjska miara długości
17. żaglowiec, ryba hodowana w akwariach
18. część fajki
23
11
Anagram.Wodny żywioł
Dylemat płocczan
która ich ciągle
,
Rozwiązanie krzyżówek z poprzedniego numeru:
A – KATEDRA
B – MUZEUM
C – TEATR
D – FARA
E – BOLESŁAW KRZYWOUSTY
Do redakcji wpłynęło 15 prawidłowych rozwiązań. Nagrody (publikacje i pamiątki Muzeum
Mazowieckiego w Płocku) wylosowały następujące osoby:
● Elżbieta Pilewska, ul. Kwiatowa 14/5, 09-400 Płock,
● Jerzy Jankowski, ul. Prezydenta Mościckiego 9, 09-400 Płock,
● Sławomir Andrzejewski, ul. Kazimierza Wielkiego 44, 09-400 Płock.
Wszystkim uczestnikom konkursu serdecznie dziękujemy, a nagrodzonym gratulujemy.
Nagrody prześlemy pocztą.
Rozwiązania – same hasła – prosimy
przysyłać na kartkach pocztowych pod adresem redakcji do 31 października 2012. Wśród
czytelników, którzy nadeślą prawidłowe rozwiązania, rozlosujemy nagrody ufundowane przez Muzeum Mazowieckie w Płocku
i Płocki Klub Miłośników Rozrywek Umysłowych.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Pisma regionalne
ukazuje się dwumiesięcznik społeczno-kulturalny wydawany przez
Towarzystwo Przyjaciół Gminy
Brudzeń im. Pawła Włodkowica.
Jedynym redaktorem pisma, od samego początku do chwili obecnej,
Fotozagadka 2
Od 11 lat w Brudzeniu Dużym
79
jest Andrzej Dwojnych, pierwszy
prezes towarzystwa. Jest on autorem
zdecydowanej większości artykułów
zamieszczonych na łamach periodyku, zarówno tych o charakterze
fot. A. Sobocińska
informacyjnym, jak również poruszających tematykę społeczną czy
historyczną. Jego autorstwa jest również rubryka zatytułowana „Figury,
kapliczki, krzyże przydrożne...”,
w której oprócz fotografii zamieszcza zasłyszane od mieszkańców Bru-
Kościół przedstawiony na fotografii
obchodzi w bieżącym roku 100. rocznicę
konsekracji. Prosimy podać jego
wezwanie i miejscowość, w której się
znajduje.
Rozwiązanie fotozagadki nr 1 (z grudnia
2011): gotycki kościół pod wezwaniem
św. Andrzeja w Bożewie, gm. Mochowo.
dzeńskiego Parku Krajobrazowego
i jego okolic historie związane z kapliczkami i krzyżami przydrożnymi
(np. o duchach pojawiających się
przy nich, o intencjach, w jakich je
Do redakcji „Naszych Korzeni”
wpłynęło 14 poprawnych odpowiedzi.
Nagrody (publikacje i pamiątki Muzeum
Mazowieckiego w Płocku) wylosowały
następujące osoby:
● Krzysztof Młotkowski, ul. Kościuszki
fundowano). Początkowo, do roku
18 m. 12, 09-402 Płock,
2006, czasopismo ukazywało się
● Paulina Gołębiewska, ul. Jana Pawła II
pod nazwą „Brudzeń Zaprasza”. Po
dwuletniej przerwie, od 2008 roku,
zaczęło wychodzić pod zmienionym
tytułem „Mazowiecka Szwajcaria”.
Taką nazwą określane są przez przewodników tereny Brudzeńskiego
74/43, 09-410 Płock,
● Wioletta Dymek, ul. Kredytowa 6,
09-451 Radzanowo.
Wszystkim uczestnikom
konkursu serdecznie dziękujemy,
a nagrodzonym gratulujemy.
Nagrody prześlemy pocztą.
Parku Krajobrazowego.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Lokalna Grupa Działania Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Płockiej
pl. Wolności 12, 09-230 Bielsk
tel./fax 24 261-54-38; www.lgdbielsk.pl; e-mail: [email protected]
prezes zarządu – Maciej Jabłoński
Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Płockiej powołane zo-
kątków regionu, porównywanych do niezapomnianych kra-
stało wiosną 2006 roku jako tzw. Lokalna Grupa Działania.
jobrazów zielonej Szwajcarii. W ramach projektu wytyczony
Obejmuje obszar sześciu gmin powiatu płockiego, leżących
zostanie szlak turystyczny biegnący przez 20 gmin powia-
na prawym brzegu Wisły: Bielsk, gdzie znajduje się jego
tów sierpeckiego, płockiego, sochaczewskiego, płońskiego
siedziba, Brudzeń Duży, Miasto i Gmina Drobin, Słupno,
i nowodworskiego, począwszy od gminy Szczutowo aż do
Stara Biała i Staroźreby. Członkami stowarzyszenia są osoby
gminy Młodzieszyn. Na szlaku i w jego sąsiedztwie zostaną
fizyczne, przedsiębiorcy i sześć wymienionych samorządów.
ustawione tablice, które zawierać będą informacje histo-
Lokalna Grupa Działania – Stowarzyszenie Rozwo-
ryczne. Oznakowane zostaną m.in. kościoły, dwory, parki,
ju Ziemi Płockiej dąży do podniesienia jakości życia spo-
pomniki przyrody, grodziska, cmentarze i wiele innych war-
łeczności obszarów wiejskich. W tym celu przygotowuje
tych zobaczenia miejsc. W celu ułatwienia zwiedzającym
projekty wspierające inwestycje realizowane przez gminy,
dotarcia do wszystkich tych miejsc sporządzona zostanie
przedsiębiorców, rolników, jak również przedsięwzięcia
mapa turystyczna i wydany przewodnik po szlaku. ❚
o charakterze społecznym, edukacyjnym, promocyjnym
i kulturalnym, podejmowane przez organizacje pozarządowe i instytucje kultury. Głównym celem jest podniesienie
jakości życia społeczności zamieszkującej obszar objęty Lokalną Strategią Rozwoju, przy jednoczesnym wykorzystaniu walorów kulturowych, przyrodniczych i historycznych
regionu.
Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Płockiej dotychczas
zrealizowało wiele działań integrujących i aktywizujących
społeczność lokalną. W 2011 roku nawiązana została współpraca pomiędzy trzema sąsiadującymi ze sobą lokalnymi
grupami działania z regionu płockiego i sierpeckiego: Lokalną Grupą Działania – Stowarzyszeniem Rozwoju Ziemi
Festyn Sztuki Lokalnej Staroźreby 2009.
Płockiej z Bielska, Stowarzyszeniem Lokalna Grupa Działania Sierpeckie Partnerstwo z siedzibą w Mochowie i Stowarzyszeniem Lokalna Grupa Działania Razem dla Rozwoju
z Bodzanowa. 29 listopada 2011 te trzy partnerskie grupy
podpisały umowę o wspólnej realizacji projektu współpracy.
Projekt zatytułowany „Szlakiem Mazowieckiej Szwajcarii”
(„SMS”) ma przyczynić się do promowania urokliwych za-
Międzygminny Konkurs Piosenki Anglojęzycznej Bielsk 2012.
Stowarzyszenia
regionalne
Rekreacyjny Bieg Wiosny Słupno 2011.
Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni
Download

Darmowa wersja cyfrowa Naszych Korzeni