MAGAZYN MAZOWIECKIEGO PORTU
LOTNICZEGO WARSZAWA-MODLIN
/ MASOVIA WARSZAWA-MODLIN
AIRPORT MAGAZINE
TAKE YOUR
FREE COPY
airport-free-wifi
08 / 2014 (11)
Beata Sadowska
TOWARZYSZ PODRÓŻY
FELLOW TRAVELLER
6
Beata Sadowska: Dogoniła szczęście
Beata Sadowska. She caught the happiness up.
ZDJĘCIE NA OKŁADCE:
Monika Szałek
WYDAWCA / PUBLISHER
WŁAŚCIWY KURS
RIGHT PATH
NAVIGATION
14
Nowi Nomadzi
The new nomads
asz-reklama.eu
ul. Kościuszki 61, 81-703 Sopot
e-mail: [email protected]
tel.: 58 719 23 25; fax: 58 719 39 20
WYDAWCA: Marcin Ranuszkiewicz
OKOLICE
SURROUNDINGS
20
REDAKTOR NACZELNY: Jakub Milszewski
Lans nad kanapką
Swank over a sandwich
4
DYREKTOR ARTYSTYCZNY: Michał Witucki
GRAFIK: Katarzyna Gnacińska
TŁUMACZENIE: Aleksandra Gazda, Paulina
Chojnowska
NAWIGACJA
GUST
TASTE
24
Trawnik na dachu
A lawn on the roof
ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Agata Braun, Mateusz
Kołos, Kajetan Kusina, Katarzyna Szewczyk
DYREKTOR DS. REKLAM: Magdalena SłomkaStażewska ([email protected])
PROJEKTY BIZNESOWE: Łukasz Tamkun
([email protected])
DESTINATION POMORSKIE
DESTINATION POMORSKIE
44
Pomorski renesans browarnictwa
Pomorskie’s renaissance of brewing
Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów i materiałów redakcyjnych oraz nie ponosi odpowiedzialności
za treść nadesłanych ogłoszeń reklamowych. Redakcja
zastrzega sobie prawo do redagowania i skracania tekstów.
NA ZLECENIE / AT REQUEST
PORT LOTNICZY
AIRPORT
48
Zdjęcia lepsze o niebo
Far better pictures
Mazowiecki Port Lotniczy
Warszawa-Modlin Sp. z o.o.
ul. gen. Wiktora Thommee 1a
05-102 Nowy Dwór Mazowiecki
www.modlinairport.pl
57
67
NASZ MAGAZYN MONITOROWANY
JEST PRZEZ INSTYTUT
MONITOROWANIA MEDIÓW
PARTNERZY / PARTNERS
FELLOW TRAVELLER
E NG L I S H
TEXT
STA RT S AT
PAG E 9
TOWARZYSZ PODRÓŻY
6
BEATA SADOWSKA.
MAKIJAŻ: JUSTYNA SZCZĘSNA FOT.: MONIKA SZAŁEK
GRZEGORZ KAPLA
DOGONIŁA
Zakochana, piękna, roześmiana
jak zawsze, ale jednak bardziej.
Spotykamy się w dniu, kiedy
zapadła decyzja o tym, że jej mądra
i bezpretensjonalna książka „Jak tu
nie biegać!” będzie miała dodruk.
N
ie widzieliśmy się ze dwa lata a ona bardzo, bardzo się
przez ten czas rozpędziła. Miłość, dziecko, pisanie,
podróże na koniec świata. A jednak od razu zauważyłem, że nic się nie zmieniła. Żadnego zadzierania
nosa (należy do tych dziewczyn, które umieją z ogromnym
wdziękiem wybaczyć spóźnienie). I choć poprzednio widziałem ją w Ameryce Południowej, to teraz, w Warszawie ma
w oczach znacznie więcej świata.
Gdzie najbardziej lubisz biegać, ciągle w Mongolii?
Mongolia była niesamowita, bo ta otwarta przestrzeń,
w której godzinami możesz jechać, a horyzont się w ogóle
nie przybliża, sprawia, że człowiek jest jakoś zagubiony. Ale
też spektakularna jest Japonia, gdzie byłam dwa razy, zachwyciło mnie poszanowanie przestrzeni drugiego człowieka w tak nieprawdopodobnie zatłoczonym miejscu na ziemi.
Jest tam najbardziej ruchliwe skrzyżowanie na świecie –
Shibuya. W tym samym czasie mają zielone światło wszyscy
piesi, z sześciu stron. Mieszają się ze sobą, ale nikt nikogo
nie potrąci ani nie dotknie. To jest niewiarygodne, jakim
się ludzie nawzajem otaczają szacunkiem. Na przykład nikt
nie odbiera telefonu w autobusie ani w metrze. Nikt też nie
je na ulicy. W ogóle je się tylko na siedząco. A w sklepie,
kiedy wchodzisz do przebieralni, zostawiasz torbę na zewnątrz. Nikt nie kradnie. Zostawiłam kiedyś aparat z gigantycznym obiektywem w Starbucksie i zorientowałam
dopiero po 40 minutach! No nie ma po co wracać, ale dla
spokoju sumienia poszłam. Wbiegłam na to pierwsze piętro
i wyobraź sobie, aparat leżał tam gdzie go zostawiłam, choć
ludzie w tym czasie zmienili się przy stoliku wielokrotnie.
Siedział tam jakiś chłopak. Zobaczył jak przytulam ten
aparat, uśmiecha się i mówi „welcome to Japan”.
FELLOW TRAVELLER
A więc Japonia jest twoim ulubionym miejscem?
TOWARZYSZ PODRÓŻY
8
To trudno ocenić. Lubię taką malutką wyspę w Indonezji,
Gili Meno, obiega się ją całą w 40 minut i mają tam przedszkole dla żółwi. Bardzo ekologiczne miejsce, wodą spod
prysznica podlewano trawę a kosze do segregowania śmieci były we wszystkich pokojach eko−osady. Każda podróż,
niezależnie czy na koniec świata, czy na Suwalszczyznę jest
metafizyczna pod warunkiem, że uda się nie przegapiać drobnych spraw, które decydują o wszystkim.
A bieganie? Też jest przecież podróżą.
Przede wszystkim w głąb siebie, bo uczy swojego ciała, uczy
pokory, daje czas, żeby przemyśleć wiele spraw, w ogóle jest
nauką przebywania z samym sobą, bo nawet kiedy się biegnie
maraton z 47 tysiącami osób jak ja biegłam w Nowym Jorku,
to tak naprawdę każdy jest przecież sam ze swoimi myślami i swoim wysiłkiem, obawami, radościami, z głową, która
mówi, że nie dasz rady i mięśniami które z tobą walczą… Ale
jest też podróżą w sensie dosłownym, bo ze znajomymi biegamy maratony na całym świecie. Jedziemy tam kilka dni
wcześniej, biegamy, zwiedzamy i świętujemy. Zupełnie inaczej zwiedza się świat biegnąc. Nawet na rowerze przegapia
się mnóstwo spraw. Na dwóch nogach trafia się w tak niesamowite miejsca, że trudno to opisać. Zwłaszcza jak ktoś ma
taki talent do gubienia drogi, jak ja. W Seulu biegałam bardzo wcześnie rano, bo potem było potwornie gorąco. Trafiłam kiedyś na targ rybny. Wszystko dopiero się rozpoczynało.
W Katmandu o 5 rano znalazłam ulicę, na której rytualnie
oprawiano zwierzęta. Ulica spływała krwią a potem rzeźnicy
wrzucali łby do świętej rzeki, tej samej, w której spławia się
płonące ludzkie zwłoki. To było niesamowite zobaczyć z jakim szacunkiem się do tych łbów odnoszą. Nigdy bym tego
nie doświadczyła, gdyby nie bieganie.
Biegasz z mapą w nowych miejscach?
Nie. Po prostu staram się zapamiętać trasę. Nie robię pętli.
Biegnę w jedną stronę, mierzę czas a potem wracam. Ale
w Delhi zgubiłam się 50 razy zanim wróciłam do hotelu.
Zaczęłam o 4 rano. Było zupełnie pusto, ale kiedy wracałam, po godzinie, był taki ruch, że nie dawałam rady odnaleźć drogi. Nie jestem zawodowcem, więc się nie przemęczam. Chcę żeby bieganie dawało mi radość. To bardzo
różne dystanse. Od 5 km do 32 w zależności od tego czy
przygotowuję się do maratonu, czy jestem w okresie po
maratonie. Biegam kilka razy w tygodniu, ale nie codziennie, bo mięśnie muszą też przecież odpocząć. Czasami wystarcza dwa razy w tygodniu po 10 km a czasami trzeba się
wybiegać 10, 15, 20, 30.
Jakiej muzyki słuchasz do biegania?
Nie słucham, bo lubię słuchać świata: rzeki, lasu, czy miasta.
Biegam z psem, muszę być czujna co on robi. No i biegam
z moim synkiem, więc słucham co się dzieje w wózku.
Zupełnie nie wiem jak to jest biegać z wózkiem.
Dla mnie to bardzo naturalne. Budzę się o piątej, jeśli mój
syn nie śpi to pakujemy wózek i biegniemy. To nie jest zwyczajny wózek, to specjalna konstrukcja, bo musi amortyzować wstrząsy. Dziecko ma miękki kręgosłup, nie trzyma
główki, więc na początku to właściwie nie jest nawet wózek,
ale amortyzowana kołyska na kółkach. Zaczęłam biegać,
kiedy synek miał cztery miesiące. Nie siedział jeszcze nawet,
dlatego to musiała być taka kołyska. Ale już nadszedł czas,
żeby zdjąć kołyskę, założyć fotelik i od tej pory Tytus będzie
jeździł na siedząco.
Nie obawiałaś się biegania z dzieckiem?
Skandynawowie mają świra na punkcie bezpieczeństwa, więc
ten wózek przebadali na wszystkie możliwe sposoby. Ma ortopedyczne atesty. Jest wygodny. Można go prowadzić jedną
ręką albo dwiema. To nie przeszkadza, ale trzeba się nauczyć
innego ruchu. Nie biegam może tak szybko jak bez wózka, ale
to wielka przygoda z moim dzieckiem. Przystosowałam się do
zmian. Tak samo przywykasz do życia singla a tu nagle pojawia się w twoim życiu ktoś ważny i trzeba być elastycznym.
Przyzwyczajasz się i potem samotne bieganie zamieniasz na
biegnie z wózkiem. Z wózkiem łatwo ćwiczy się siłę biegową.
Dziś przeczytałem, że twoja książka będzie miała dodruk!
Więc gratuluję. W kraju, w którym podobno nikt nie czyta,
to jest naprawdę coś.
Na książkę namówiło mnie wydawnictwo Otwarte. Sama bym
się nie odważyła na taką przygodę. Ujęli mnie tym, że naprawdę
przepytali biegaczy czy Sadowska rzeczywiście biega, czy to raczej taka celebrycka poza. Zrobili rzetelny wywiad środowiskowy. I tym mi zaimponowali: byli niesamowicie przygotowani.
Miałam napisać książkę do końca grudnia. Wróciłam do domu
i mówię do siebie „Panie Boże dlaczego opuściłeś zasłonę na mój
mózg, przecież nie mam szans napisać jej do grudnia. Trzy miesiące?! A przecież rodzi się Tytus, a ja nie wiem, jak być mamą
i nie wiem jak pisać książkę?”. Ale okazało się, że ten krótki termin był tak naprawdę pomocny. Nie czekałam na wenę, ale wykorzystałam każdy moment, gdy Tysiek był na spacerze z babcią,
albo spał, albo leżał mi na kolanach, a ja nad nim stukałam
w klawiaturę. Pewnie gdybym miała dwa lata na książkę i tak
napisałabym ją w ostatnie trzy miesiące. Dzisiaj się dowiedziałam, że będzie dodruk. Kompletnie się tego nie spodziewałam.
Przecież książka poszła w świat i nie wiedziałam, jaki będzie
jej odbiór, bo to nie jest podręcznik, gdzie mądrzę się o bieganiu. Ja się na bieganiu nie znam, dlatego nie ma tam planów
treningowych ani porad, no chyba że te od super trenera Kuby
Wiśniewskiego. To jest książka o pasji, o endorfinach, o tym, że
mi się czasem strasznie nie chce, o tym jak powtarzam sobie, że
nienawidzę tego i chce siedzieć przed telewizorem i ćwiczyć jogę,
o tym jak lubię jeść tort bezowy z żurawiną, o tym jak fajnie jest
świętować po każdym biegu z przyjaciółmi. O tym, że zwycięstwem jest każdorazowe wyjście na trening.
Nie boisz się samotności długodystansowca?
Ja się ze sobą nie boje być sama i się ze sobą nie nudzę. W bieganiu można się ze sobą dogadać. Jest na to przestrzeń i jest
na to dość czasu. Mam przyjaciół, mam znajomych, mam
swojego faceta i mam Tyśka, ale wciąż lubię być sama ze sobą,
bez mejkapu i sztucznego oświetlenia.
9
ENGLISH
BEATA SADOWSKA. SHE CAUGHT
THE HAPPINESS UP.
In love, beautiful, laughing as always, yet kind of more.
We meet at the day the decision that her wise and
unpretentious book, “Jak tu nie biegać!” is going to
have an additional printing was made.
We haven’t seen each other for at least two years, and she
has gathered some speed during this time. Love, baby, writing, travels to the end of the earth. Yet I have noticed right
away that she hasn’t changed at all. No putting on airs
(she belongs to the group of girls who can forgive gracefully someone’s being late). And although I saw her for the
last time in South America, now, in Warsaw, she has much
more world in her eyes.
Where do you like running the most, still in Mongolia?
Mongolia was amazing, since this open space where you can
move on for hours and the horizon is not moving closer at
all makes you feel a bit adrift. But Japan is spectacular as
well, I was there twice, I was delighted with people respecting
Każda podróż,
niezależnie czy na
koniec świata, czy na
Suwalszczyznę jest
metafizyczna pod
warunkiem, że uda
się nie przegapiać
drobnych spraw, które
decydują o wszystkim.
FELLOW TRAVELLER
TOWARZYSZ PODRÓŻY
10
the space of the others in this incredibly crowded
place on earth. There is the busiest crossroad in
the world, Shibuya.
All pedestrians from six directions get a green
light at the same time. They mix with each other,
but no one touches or jostle anybody. This is
incredible what respect do they all have to one
another. For example, no one answers the phone
neither in the bus nor in underground. People do
not eat at the streets as well. Anyway, they only
eat when they are sitting. And in the shop, when
you go to the changing room, you can leave you
bag outside. No one touches it. Once I left my
camera with gigantic lens in Starbucks and I realized about it after 40 minutes! There was no need
to get back there, but I did it to have a clean conscience. I run up to the first floor and, imagine,
the camera was lying where I put it, although the
people sitting at the table were changing many
times. A young man was sitting there. He saw
I hug my camera, smiled and said: “Welcome to
Japan.”
So Japan is your favorite place now?
It’s hard to tell. I like a small island in Indonesia,
Gili Men, you can run it around in 40 minutes
and there is a kindergarten for turtles. It’s a very
eco-friendly place, water from the shower was
used to water the lawns, and waste sorting bins
were located in all rooms of an eco-friendly village. Each journey, irrespective of whether it is to
the end of earth or to Suwalszczyzna Region is
a metaphysical unless we manage to miss small
things which decide about everything in fact.
What about running? It is also
a journey after all.
First of all, it is a journey deep inside yourself,
since it teaches about your body, teaches humility, gives time to think some matter through, generally, it is a lesson to be with yourself. Since even
if you run a marathon with 47 thousand people
like I did in New York City, you actually are alone with your
thoughts and your effort, anxieties, joys, with your head
which says that you won’t make it and with your muscles
which are fighting against you… but it is a journey literally,
since we run marathons with friends around the world. We
go there a couple of days earlier, run, visit places and celebrate. You explore the world differently when you run. Even
on your bike, you can miss a lot of things. You can reach so
incredible places on your two legs that it is hard to describe
it. Especially when someone has a talent to get lost like me.
In Seoul, I used to run very early in the morning, since it was
terribly hot later the day. Once I landed on a fish market. It
was already to be open. In Katmandu, I found a street at 5
a.m., where animals were gutted ritually. Blood was streaming down the street, and the butchers threw the heads into
the sacred river, the same where human corpses are floated. It
was remarkable to see with what respect they treat the heads.
I would never experience it, if it was not for running.
Do you run with a map in new places?
No. I simply try to remember the route. I don’t take circular
routes. I run in one direction, measure my time, and then,
I go back. But I lost my way 50 times in Delhi before I got
back to my hotel. I started at 4 a.m. It was totally empty
on the streets, but when I was running back an hour later,
there was such a traffic that I couldn’t find my way. I am not
a professional, so I do not overexert myself. I want running
to give me pleasure. So there are different distances. From
5 km to 32 km regarding on whether I prepare myself to
marathons or I am after a marathon. I run several times
a week, but not every day, because the muscle need to rest.
Sometimes, 10 km twice a week is enough, but sometimes,
I need to run, 10, 15, 20 or 30 km.
What music do you listen to when running?
I don’t listen to any music, since I like listening to the sounds
of the world: rivers, woods or city. I run with my dog and
I need to be alert on what he is doing. And I also run with
my little son, so I listen to what is happening in the stroller.
I have no idea what it is like to run with a stroller.
It is very natural to me. I wake up at 5 and when my son
is awake, we pack the stroller and go running. It is not
a regular pram, it is a special design, since it needs to cushion the shocks. Babies have soft spines which don’t support
the head, so at the beginning, it is not even a pram, but
a cushioned cradle on wheels. I started running when my
son was four months. He even didn’t sit, so the cradle was
essential. But the time has come to take the cradle off and
install a seat, and now Tytus can sit when running.
Were you not afraid of running with a child?
The Scandinavians are crazy about safety, so they tested this
stroller in every possible way. It has orthopedic certificates.
It is comfortable. It can be pushed with one or two hands.
It is not a problem, but you need to learn a different motion.
Probably, I don’t run this way as fast as without the stroller,
but it is a great adventure with my baby. I got used to the
changes. Like you got used to be a single and suddenly, an
important person appears in your live and you need to be
flexible. You get used to it and you change running on yourself to running with a stroller. Running power is practiced
easily with a stroller.
I read somewhere today that your book will have an additional printing! Congratulations. It’s really a thing in the
country where supposedly no one reads books.
Otwarte Publishing Company encouraged me to write this
book. I wouldn’t find the courage to take up this kind of
adventure. They won me with the fact that they asked the
runners whether Sadowska really runs or is it just celebrity’s
prose. They did a solid survey. They really impressed me:
they were remarkably prepared. I was supposed to finish
the book to the end of December. I got back home and said
to myself: “Dear God, why did you bring down the curtain
on my brain, because there is no chance I will write this
book until December? Three months?! And Tytus is going
to be born in a while, and I have no idea how to be a mother
and how to write a book?” but it turned out that this short
deadline was really helpful. I didn’t wait for any inspiration,
and I used every moment when Tysiek was on the walk with
his granny or when he was sleeping or lying on my laps and
I was bashing away at my keyboard over his head. I am sure
that even if I had had two years to write a book, I would
have written it within three last months. I have learned today that there will be an additional printing. I didn’t expect
that. Since the book went out into the world, and I had no
idea what reception it would have, since it’s no guidebook
which I mouth off about running in. I don’t know much
about running, which is why there are no training plans or
tips in the book, apart from those written by a great trainer,
Kuba Wiśniewski. It is a book about passion, endorphins,
about the fact that sometimes I don’t really feel like running, about how I repeat to myself that I hate it and I want
to spend time on the couch watching TV and practicing
yoga, about how I love eating a meringue gateau with cranberries, about how great it is to celebrate every run with my
friends. About the fact that every your training is a victory.
Are you not afraid of the loneliness of long-distance runner?
I am not afraid of being on my own with myself and I am
not bored with myself. You can come to an agreement with
yourself in running. There is a space and enough time for
it. I have friends, I have close friends, I have my partner
and I have Tysiek, but I still like being on my own, without
makeup and artificial lights.
REKLAMA
Wino to opowieść,
historia człowieka i emocje.
Odkrywamy je teraz
na nowo.
Wine is a story, a history
of a human being and emotions.
We explore it all over again now.
www.marekkondrat.pl
Zakupy przez internet, Sklep stacjonarny,
Oferta B2B, Szkolenia i eventy
Online shopping, Retail shop,
B2B offer, Trainings and events
KONDRAT Wina Wybrane
Wybieramy i pomagamy w wyborze
KONDRAT Selected Wine
We choose and help choosing
NOWI
MATEUSZ KOŁOS
E NG L I S H
TEXT
STA RT S AT
PAG E 16
Spakować się w pięć minut,
wyjechać na pół roku. Ten
obrazek, nie dla wszystkich
charakterystyczny, zyskuje
w naszych czasach zupełnie nowe
oblicze. Dziś w dalekie podróże
zabiera się ze sobą całe domostwo.
Wraca modana kampery.
J
ednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, czasu wolności obyczajowej i przemian społecznych okazał się być niepozorny
samochód. Do tego o dość topornej linii i raczej marnych
osiągach. Kupowany był jednak przez rzesze ludzi, którzy szybko zaczęli go utożsamiać z poszukiwanym wówczas intensywnie
poczuciem wolności i niezależności od organów państwowych.
Anglicy nazywali go „camper”, Amerykanie woleli określenie
„bus”, w Polsce bloku wschodniego dostał tytuł „ogórka”. Naprawdę nazywał się Volkswagen Type 2 i był drugim modelem
po charakterystycznym „garbusie”, który zjechał z taśmy produkcyjnej. Jak się okazało, równie kultowym. Pierwsze dwie se-
RIGHT PATH
WŁAŚCIWY KURS
13
FOT.: STEVE WILSON - FLICKR.COM
rie tego samochodu, którego produkcji zaprzestano w ubiegłym
roku, to dziś rarytasy na rynku i żywe symbole tzw. road trippin’
– połykania kolejnych kilometrów, najczęściej bez wyznaczonego
z góry celu. Dziś trend ciągłego przemieszczania się z miejsca na
miejsce (nie tylko rzeczonym Volkswagenem), kiedyś tak popularny w USA i Europie Zachodniej, powraca z nową siłą. Chociaż
zupełnie nie przypomina tego, czym był niegdyś.
Wyjeżdżasz? Zapuść korzenie
Pytając o tożsamość dzisiejszego użytkownika caravanów,
można porzucić odniesienia do różowych lat siedemdziesiątych.
Chociaż użytkuje się je równie chętnie co kilka dekad temu, sie-
dzą w nich zupełnie inni ludzie. To już raczej nie niebieskie ptaki i ludzie żyjący w kontrkulturze, ale stateczni obywatele o stałych dochodach. Caravaning jest dla nich tymczasową ucieczką
przed mainstreamem i oczekiwaniami stawianymi przez kapitalistyczne środowisko. Nie każdy w końcu lubi spędzać urlop
przy hotelowym basenie w tropikach. Jednocześnie, dzisiejszy
neonomada to ktoś, kto zawsze ma okazję do tego środowiska
wrócić. Słowami badacza współczesnego nomadyzmu, Johna
Urry’ego: warunkiem mobilności jest zakotwiczenie. Mało kto
decyduje się na życie na kilkunastu metrach kwadratowych
przez okrągły rok. Chyba, że ma wystarczająco dużo funduszy
na zakup większego metrażu. Potrzeba luksusu wkracza rów-
RIGHT PATH
WŁAŚCIWY KURS
14
FOT.: MICHAEL MARSTON - FLICKR.COM
To już raczej nie
niebieskie ptaki i ludzie
żyjący w kontrkulturze,
ale stateczni obywatele
o stałych dochodach.
Caravaning jest dla nich
tymczasową ucieczką
przed mainstreamem
i oczekiwaniami
stawianymi przez
kapitalistyczne
wśrodowisko.
FOT.: SAM DAVIS - FLICKR.COM
nież na tak nonkonfirmistyczny obszar jak camping. Nikogo
już nie dziwią modele samochodów wypuszczanie przez firmę Newell czy Winnebago. Te kolosy są wręcz stworzone do
przemierzania długich tras. Sygnowany nazwą Newell Coach
pojazd to właściwie dom na kółkach – długi na kilkanaście metrów, napędzany 600−konnym silnikiem, mieszczący w sobie
sypialnię, kuchnię z wielką lodówką, biuro oraz salon i łazienkę.
Co prawda za cenę półtora miliona dolarów można mieć kilka
domów, ale nigdzie się ich ze sobą nie zabierze. Na zlotach miłośników caravaningu takich modeli nie uświadczy się jednak
często. Chętnych do kupowania kamperów nie brakuje, najczęściej jednak nabywane są używane pojazdy, których ceny sięgają
średnio kilkunastu tys. zł. Inwestowanie w te nowsze wymaga
wydatku na poziomie minimum 25 tys. zł. Zawsze można również wynająć kampera – rodzime ceny oscylują w granicach kilkuset złotych za dzień. To całkiem wygodna opcja, zwłaszcza,
jeśli nie w głowie nam utrzymywanie i serwisowanie pojazdu.
RIGHT PATH
Gdzie (z) tym jechać?
WŁAŚCIWY KURS
16
Zanim zdecydujemy się na zakup kampera, trzeba zadać sobie
dwa pytania: jak szybko lubimy podróżować i czy zawsze wracamy do tych samych miejsc. Kampery po prostu nie są dla takich
ludzi przeznaczone: ani nie osiągają zawrotnych prędkości, ani
nie po drodze im z obleganymi kurortami, gdzie każdy może
dojechać. Wakacje w takim pojeździe to z drugiej strony sposób
na tani nocleg i brak ograniczeń co do miejsca. Przy czym nad
Wisłą panują względnie dobre warunki do podróżowania takim
środkiem transportu – większość parkingów nie ma obostrzeń
względem podobnych pojazdów. Z podobną swobodą można
również zwiedzić Norwegię, Francję i Włochy. Prawdziwą mekką staje się w tym wypadku oczywiście USA. Kampery są tu
traktowane jako oddzielna kategoria pojazdów, co wiąże się z
rozmaitymi przywilejami, a trasa Boston – San Francisco wciąż
jawi się jako marzenie niejednego pożeracza kilometrów. Istnieją już nawet firmy, które zajmują się przewożeniem osobistych
kamperów przez ocean (chociażby niemiecka SeaBridge). A jeśli
wciąż jest za drogo? Zawsze można wynająć wysłużonego „ogórka” na miejscu i dać się ponieść przygodzie.
ENGLISH
THE NEW NOMADS
Pack your things in five minutes and leave for six
months. Such a picture, not common for everyone,
gains a whole new face nowadays. Today we take
all belongings while going on a long trip. Fashion
for campers strikes back.
One of the most common signs in the 1970s and 1980s, the times of moral freedom and social transformations, turned out
to be an inconspicuous car. Thereto with heavy-handed line
and weak performance. However, it was bought by multitude of people who quickly started to identify it with seeking
freedom and government independence which was intensively needed back then. Englishmen called it “the Camper”,
Americans preferred “Bus”, and in Poland of the Eastern
Block era it received a title of “ogórek” (literally cucumber).
FOT.: BEN30 - FLICKR.COM
Its real name was Volkswagen Type 2 and was the second
model after the distinctive Beetle which left the production
line. As it later turned out, an equal cult. First two series of
that car, which production was stopped last year, nowadays
are market rarity and a true symbols of so-called road trippin’- consecutive kilometers consumption, often without any
determined destination. Today the trend of constant moving
from one place to another (not only with the said Volkswagen), once such popular in the USA and the Western Europe,
strikes back, although it doesn’t resemble what it once was.
Leaving? Put down your roots
While asking for the identity of today’s caravan user, you can
give up the references to the 1970s. Although the caravans
are used as commonly as few decades ago, the users are completely different. They are rather level-headed people with
regular income than blue birds living in counterculture. For
them the caravanning is temporal escape from mainstream
and capitalistic society expectations. In the end not everyone
likes to spend their holiday by the hotel pool in the tropics.
At the same time, today’s neo-nomad is a person who always
has its chance to go back to this environment. In a words of
contemporary nomadism researcher, John Urry, “anchorage
is the condition of mobility.” Not many decide to live on a
dozen square meters or so for an entire year. Unless they have
enough funds for a bigger metric area purchase. The need for
luxury also enters the nonconformist field such as camping.
Newell or Winnebago companies putting a new models of
cars on the market doesn’t surprise anyone now. Those colossus’ are simply made to travel across long distances. Newell
Coach signed vehicle is in fact house on wheels – dozen meters or so long, powered with 600-horse power engine, containing a bedroom, kitchen with huge refrigerator, office, living
room and bathroom. Admittedly with the price of one and
a half million dollars you can have few houses but none of
them can be taken on a road. But such cars are hard to find
on a typical caravan lovers rally. There are many prospective
camper buyers, although used ones are purchased most often,
which prices are about ten to fifteen thousand zlotys. For the
newer ones you have to invest twenty five thousand zlotys
minimum. You can always rent a camper – family prices fluctuates around few hundreds zlotys per day. It is quite comfortable option, especially when maintaining and servicing the
vehicle is not in our minds.
Where to go with it?
Before we decide to buy a camper, we have to ask ourselves
two questions: how fast do we prefer to travel and do we always come back to the same places. Campers are simply not
designed for such people: they do not reach incredible speed
nor they are in favor with crowded health resorts where everyone can drive to. On the other hand, holidays in such a
vehicle is a great way for a cheap overnight and no limitations
for the place. In Poland, there are relatively good conditions
to travel in campers – most of the parking lots have no limitations towards such vehicles. In similar manner you can travel
in Norway, France and Italy. The real Mecca in this case is of
course in the USA. Campers are treated here as separate vehicle category, which involves many privileges. Boston – San
Francisco route still appears as dream to many devourers of
kilometers. There are even companies taking care of the personal camper transportation across the ocean (for example
SeaBridge from Germany). And when it is still too expensive?
You can always rent a run-down “the Bulli” at the place and
get carried away with the adventure.
SURROUNDINGS
ŹRÓDŁO: URZĄD MARSZAŁKOWSKI ŁÓDŹ
OKOLICE
18
FOT: PZ STUDIO, KASYNO OFICERSKIE W TWIERDZY MODLIN
WE WRZEŚNIU
TWIERDZA MODLIN
ZA PÓŁDARMO
Nadchodzi wydarzenie, w którym po
prostu nie wypada nie wziąć udziału.
Już 21 września odbędzie się wielka
rekonstrukcja obrony Twierdzy
Modlin z 1939 roku. I nie będzie to
jedyny pretekst do tego, aby poznać
to niezwykłe miejsce!
Forteca w pigułce
Twierdza Modlin to największa, najlepiej zachowana i, naszym zdaniem, najpiękniejsza twierdza w Polsce. W Europie
konkurować z nią może jedynie Verdun. Położona jest w Nowym Dworze Mazowieckim, tuż przy lotnisku w Modlinie,
34 km na północ od Warszawy. Pierwsze umocnienia budowali w niej już Szwedzi podczas Potopu. W 1806 roku sam
Napoleon Bonaparte dał rozkaz do budowy twierdzy murowanej (do dziś istnieją obiekty z tego okresu). Prawdziwy rozmach zawdzięcza ona jednak Rosjanom. Car Mikołaj I, który
przemianował Modlin na Nowogieorgiewsk, był tu aż 17 razy
i osobiście doglądał postępów w rozbudowie. W czasach carskich powstał m.in. najdłuższy budynek w Europie – koszary
obronne o długości ponad 2 km, których ściany zewnętrzne
są grube na 2 m i które mogły pomieścić 20 000 żołnierzy.
Koszary stanowiły trzecią, ostatnią linię obrony fortecy położonej na wysokiej skarpie u ujścia Narwi do Wisły. Pod nazwą Twierdza Modlin kryje się o wiele więcej: forty (oddalone
nawet o kilkanaście km od cytadeli), prochownie, podziemne
przejścia, bramy, ale też przepiękne kasyno oficerskie, bloki
mieszkalne dla wojska, pralnia, piekarnia, a nawet stacja gołębi pocztowych.
Co nas czeka we wrześniu
Nic dziwnego, że Twierdza Modlin odgrywała ważną rolę
w najbardziej doniosłych wydarzeniach w historii Polski i Europy. Podczas II wojny światowej broniła się jeden dzień dłużej
niż Warszawa. Co roku upamiętniany jest heroiczny wyczyn
obrońców z 1939 roku. W tym roku – 21 września o godz.
15.00 przy Bramie Północy, jednym z najstarszych zabytków
w twierdzy, odbędzie się wyczekiwana przez wielu rekonstrukcja, niezwykłe widowisko pełne efektów specjalnych. Tego
samego dnia – Bieg Czterech Generałów na dystansie 10 km.
Warto jednak wybrać się do Twierdzy już w sobotę. Na
turystów czekać będą przewodnicy, którzy za darmo oprowadzą nas po Modlinie wybranym zgodnie z naszymi zainteresowaniami szlakiem. Nie będą zawiedzeni amatorzy kultury francuskiej i rosyjskiej. Na młodszych czeka szlak Baśki
Murmańskiej – niedźwiedzicy polarnej, którą z mroźnych
krańców Rosji sprowadzili tu polscy żołnierze i która podczas
defilady w Warszawie zasalutowała Piłsudskiemu.
Centrum Informacji Turystycznej
ul. Baśki Murmańskiej 164
05-160 Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin Twierdza)
tel/fax + 48 22 713 32 79
[email protected]
ENGLISH
MODLIN FORTRESS FOR A SONG
We are soon to witness an event everyone simply
has to participate in. A great reenactment of the
Battle of Modlin from 1939 is going to take place on
21 September. And it will not be the only pretext for
visiting this unique place!
Fortress in a nutshell
Modlin Fortress is the biggest, the most perfectly preserved
and – in our opinion – also the most beautiful fortress in
Poland. The only place in Europe to compete with Modlin
is Verdun. The fortress is located in Nowy Dwór Mazowiecki, right next to the airport in Modlin, 34 kilometres to the
north of Warsaw. The first fortifications were built here by
the Swedes already during the Deluge in the 17th century. In
1806, Napoleon Bonaparte himself ordered to build a brick
fortress in Modlin (structures from that period have survived
to the present day), but the construction gathered the greatest momentum thanks to the Russians. Emperor Nicholas
I, who renamed the fortress Novogeorgievsk, came here as
many as 17 times and personally supervised progress in the
construction work. It was then that, among others, the longest building in Europe was erected. More than 2 kilometres
long, the fortified barracks could house 20,000 soldiers, and
its walls were 2 metres thick. The building was the third, last
defence line of the fortress located on a slope close to where the Narew river feeds into the Vistula. But there is much
more to the name of Modlin Fortress: forts (located even several kilometres away from the citadel), powder magazines,
tunnels, gates, as well as a beautiful officers’ mess, blocks of
flats for the army, a laundry, a bakery and even a station for
carrier pigeons.
For details see www.nowydwormaz.pl/zapoldarmo and
www.facebook.com/zapoldarmo.
Tourist Information Centre
Baśki Murmańskiej 164
05-160 Nowy Dwór Mazowiecki (Modlin Twierdza)
Tel./fax + 48 22 713 32 79
[email protected]
FOT: GRZEGORZ SOKOŁOWSKI, DANIEL OLBRYCHSKI I BOGUSŁAW LINDA PODCZAS
PRACY NAD „BITWĄ WARSZAWSKĄ”. W TLE BRAMA PONIATOWSKIEGO.
FOT: DAMIAN OCHTABIŃSKI, JEDNA Z REKONSTRUKCJI OBRONY
TWIERDZY MODLIN. W TLE DAWNA PIEKARNIA WOJSKOWA.
What can we expect in September?
No wonder that Modlin Fortress has played a huge role in
the most significant events in the Polish and European history. During the Second World War, it defended itself one day
longer than Warsaw. Every year we commemorate the heroic
fate performed by the defenders of the fortress in 1939. This
year, filled with various attractions and special effects, the
event will be reenacted on 21 September at 3:00 pm close to
SURROUNDINGS
Szczegółowe na www.nowydwormaz.pl/zapoldarmo
i www.facebook.com/zapoldarmo.
the North Gate, which is one of the oldest monuments in the
fortress. The 10-kilometre Race of Four Generals will take
place on the same day, too.
But it is worth visiting the Fortress already on Saturday.
Guides will welcome all visitors and show them around
Modlin for free following the track the tourists have chosen
themselves. The organizers are also preparing something for
lovers of French and Russian cuisine and for children who
will have a chance to follow the trail of Baśka Murmańska
– a female polar bear brought here by Polish soldiers from
the frosty Murmansk in Russia, which saluted Józef Piłsudski
during a parade in Warsaw.
It is also worth mentioning that even if one has never been
to Modlin Fortress so far (and it just has to be visited at least
once in a lifetime), they have probably seen it on TV or in the
cinema. It is precisely here that various Polish successful productions were shot, like for example: the series Czas honoru
or C.K. Dezerterzy and films Rose, In Darkness or the Battle
of Warsaw. The filming locations can be visited with a guide
as well. And weather permitting, some of the films will be
screened under the stars.
As if that weren’t enough, local hotels, restaurants and historic buildings offer attractive discounts.
19
OKOLICE
Trzeba też wiedzieć, że nawet jeżeli nie byłeś jeszcze
w Twierdzy Modlin (a trzeba zobaczyć ją w życiu chociaż
raz), prawdopodobnie widziałeś ją już w kinie lub telewizji. Właśnie tu powstawały takie hity jak: „Czas honoru”,
„W ciemności”, „Róża”, „Bitwa Warszawska” czy kultowi już
„CK Dezerterzy”. Po plenerach filmowych także oprowadzi
przewodnik. Jeżeli pogoda pozwoli, będzie można obejrzeć
któryś z tych filmów pod gwiazdami.
Jakby tego było mało – miejscowe hotele, restauracje
i obiekty zabytkowe zaserwują nam kuszące rabaty.
WIĘCEJ O TWIERDZY MODLIN:
WWW.NOWYDWORMAZ.PL, WWW.3RZEKI.PL, WWW.BASKAMURMANSKA.PL
MORE ON MODLIN FORTRESS:
WWW.NOWYDWORMAZ.PL, WWW.3RZEKI.PL, WWW.BASKAMURMANSKA.PL
SURROUNDINGS
E NG L I S H
TEXT
STA RT S AT
PAG E 2 2
OKOLICE
20
LANS
TARG SNIADANIOWY - MAT WLASNE
MATEUSZ KOŁOS
NAD KANAPKĄ
Mówi się, że śniadanie to podstawowy posiłek w ciągu
dnia. I rzeczywiście, ma szansę takim się stać za sprawą
Targów Śniadaniowych. Rodacy z dużych miast coraz
tłumniej wychodzą z domowych zaciszy, by posilić się
pod chmurką. Bo jest czym.
O(d)żywianie
M
agda i Krystian nie spieszą się w sobotę do niczego. Tym bardziej do śniadań, bo tych nie jedzą
w swoim warszawskim mieszkaniu od dawna.
Przed południem wsiadają w samochód i z Pragi
przejeżdżają na Stary Żoliborz. Szukanie miejsca na postój
trochę zajmuje, bo często o tej porze siedzi tu już pół miasta. Wszystkich przyciąga to samo: śniadania. W jakiś sposób
skromny poranny posiłek stał się wyznacznikiem stylu życia.
Nie tylko w stolicy.
Tu Brazylia, tam korniszon
– Najbardziej w targach lubię to, że nie muszę się martwić,
co znajdę rano w lodówce – śmieje się Krystian, lekarz świeżo po studiach. Na targ z Magdą, studentką psychologii,
Targi śniadaniowe, które od tego roku ze stolicy zawędrowały
również do Poznania, Krakowa i Sopotu, to pomysł niezwykle trafiony w dwóch aspektach: czasu i potrzeb. W sobotę
rano z reguły nic ciekawego w dużych miastach się nie dzieje, podobnie jak w lodówkach ich mieszkańców. Często to
perspektywa braku kawy wygania ludzi na podobne eventy.
Już nie mówiąc o potrzebie prawdziwego śniadania. – Mam
wrażenie, że do tej pory w ogóle nie byliśmy przyzwyczajeni
do jedzenia śniadań z prawdziwego zdarzenia. W tygodniu są
to namiastki, bo trzeba zaraz jechać do pracy, stać w korku.
Wtedy o czymś takim zupełnie się nie myśli – stwierdza Krystian. – Co tu dużo mówić, śniadanie na takim targu to dopełnienie sobotniego lansu. Wątpię, czy hipsterzy codziennie
rano siedzą w warszawskich śniadaniowniach – dodaje Magda. Sami spotykają tu nagminnie swoich znajomych, niektóre twarze kojarzą właśnie stąd. Targi stają się w ten sposób
nie tylko centrami zdrowej i smacznej żywności, ale również
rodzajem mikrospołeczności. Jak się okazuje, wspólne śnia-
21
OKOLICE
trafili przypadkiem, przechadzając się kiedyś po okolicy.
Zasmakowali, wrócili w następny weekend. Starają się być
tu co tydzień. – Potrafimy zjeść w tym czasie kilka śniadań
– przyznaje bez ogródek Magda. Atmosfera i zaplecze sprzyjają: wśród ofert co i rusz można znaleźć coś nowego. Tydzień temu był koszerny hummus i musli z brazylijską jagodą
açaí, dziś są jajka z wiejskiego podwórza i domowe masło.
Z tym wszystkim można usiąść na kocu (darmowa wypożyczalnia) i najzwyczajniej w świecie zaspokoić swój poranny głód. Często ponad głodem stoi ciekawość. – Zdołałem
w siebie wepchnąć jeszcze hiszpańską paellę, mimo że jestem
po wizycie przy stoisku tajskim – mówi Krystian. – Ciężko
się powstrzymać w takich sielskich warunkach – stwierdza.
Razem z Magdą potrafią spędzić tu kilka godzin, co akurat
nie jest wyjątkiem. – Śniadasz, idziesz na spacer, leżysz na trawię pod Cytadelą, a potem wracasz na kawę i ciasto. A jak ci
się nie podoba, kupujesz składniki na śniadanie i wracasz do
domu. Tak to działa. – kwituje Magda. Nie ma się co dziwić.
Warszawskie targi to w końcu nie tylko miejsca, gdzie zawsze
dobrze zjesz. Tu po prostu dobrze jest się pokazać.
SURROUNDINGS
Targi śniadaniowe, które
od tego roku ze stolicy
zawędrowały również
do Poznania, Krakowa
i Sopotu, to pomysł
niezwykle trafiony
w dwóch aspektach:
czasu i potrzeb.
SURROUNDINGS
OKOLICE
22
dania potrafią ożywić nawet najbardziej oporną przestrzeń.
Tak dzieje się np. w Krakowie, gdzie w każdą niedzielę targ
przenosi się do Nowej Huty. Według Magdy i Krystiana, inicjatywa wspólnych weekendowych śniadań posłużyła także
Żoliborzowi. – Ludzie chcą tu teraz bywać, sami łapiemy się
na tym, że Żoliborz to jedno z pierwszych miejsc, o którym
myślimy w piątek wieczorem – przyznają. Nie przeszkadza
im to, że przez cały dzień potrafi się tu przewinąć kilka tysięcy osób, ani to, że w tym samym miejscu często odbywają się
warsztaty, koncerty czy pokazy. – Niektóre inicjatywy są naprawdę trafione, chociażby to z premierą „Ilustrowanego atlasu architektury Żoliborza”. Trudno mi stwierdzić, jak to się
wszystko potoczy dalej, zwłaszcza, że targi szybko przybierają
na popularności – mówi Magda. Zgodnie jednak twierdzą, że
gdy coś im zacznie przeszkadzać, będą stąd uciekać. Oczywiście ze składnikami na śniadanie pod ręką.
ENGLISH
SWANK OVER A SANDWICH
It is said that breakfast is the basic meal of the
whole day. And actually, it’s got its chance to
become something special thanks to the Breakfast
Market. The fellow countrymen from the big cities
have been leaving their homes in greater numbers
to refresh themselves outside. Since there are a lot
of things in the offer.
Magda and Krystian do not hurry to anything on Saturday. Especially when it comes to breakfasts, since they haven’t eaten them at home for a long time. Before noon,
they get into the car and travel from Praga to Stary Żoliborz. Looking for a parking place takes some time, because often a half of the city is there already. Everyone is attracted with the same thing: a breakfast. Somehow modest
morning meal became an indicator of people’s lifestyle.
Not only in the capital city.
Brazil over here, pickled gherkin over there
“The thing I like the most in the market is that I don’t have to
worry about what I am going to find in my fridge in the morning,” says Krystian, a newly-graduated doctor. He together
with Magda, a psychology student landed at the market by
chance when walking around the neighborhood. They liked
it and they got back next week. They try to visit the market
every week. “They are able to eat a number of breakfasts in
this time,” Magda admits bluntly. The atmosphere and the
supplies are favorable: you can find something new every now
and then among the offers. Last week, there was kosher hummus and muesli with a Brazilian açaí berries, today we have
eggs from the countryside and home-made butter. When
having chosen those things, you can sit down on the blanket (there is a free rental spot) and simply satisfy your morning hunger. Often the curiosity is bigger than your hunger.
“I just managed to eat Spanish paella, although I have already
visited the Thai stand,” says Krystian. “It’s difficult to resist in
such a pastoral atmosphere,” he admits. They both can spend
there several hours which is not an exception. “You eat a breakfast, go for a walk, lie on the grass near Citadel and then
you get back to have a coffee and a cake. And if you don’t like
it, you may buy ingredients for breakfasts and go back home.
This is how it works,” sums up Magda. No wonder. Warsaw
markets are after all not only the places where you can eat
good food. It’s good to show off there.
Stimulation
The breakfast markets which travelled from the capital city to
Poznań, Kraków and Sopot this year are a very good idea from
two points of view: time and needs. In Saturday mornings, there is usually nothing interesting happening in the big cities just
like in the fridges of its residents. It’s often coffee which makes
people visit events of this type. Not mentioning the need of having a real breakfast. “I have an impression that we hadn’t been
used to eat real breakfast up to this point. On the week days,
there are only poor substitutes, since you need to go to work in
a moment and stuck in a traffic jam. Then you don’t even think
about something like this,” says Krystian. “What can I say, having breakfast at such a market is a complement of a Saturday
swank. I doubt whether hipsters eat their first meal in Warsaw
breakfast bars every single morning,” adds Magda. They meet
there often their friends, they associate some of the faces from
the market. Thus, the markets become not only the center of healthy food and tasty food, but also a type of micro community. It
turns out that having breakfast together can stimulate even the
most resistant space. For example, it takes place in Kraków where the market moves to Nowa Huta every Sunday. According to
Magda and Krystian, the initiative of weekend breakfasts did
Żoliborz good as well. “People want to spend time there, we realize that Żoliborz is one of the first places we think on Saturday
night about,” they reveal. It is no obstacle for them that several
thousand people come and go there as well as it is the same place where workshops, concerts or shows are held. “Some of the
events are really successful, just like the premiere of “Ilustrowany
atlas architektry Żoliborza.” It’s hard to predict its future since
the markets are getting more and more popular,” says Magda.
They speak with one voice that when they stop to like it, they
will run away from there. Of course with the product for breakfast in their hands.
REKLAMA
MATEUSZ KOŁOS
FOT.: PHILIPPE TEUWEN – FLICKR.COM
E NG L I S H
TEXT
STA RT S AT
PAG E 26
NA DACHU
Masz dosyć bycia otoczonym przez wielką płytę, a azbest na
dachach twoich sąsiadów przyprawia cię o torsje? Nie martw
się, nie jesteś sam. Coraz większej ilości osób nie podoba się, że
mieszkamy w czymś, czemu daleko do symbiozy z naturą.
T
echnika cob, cordwood, rammed earth czy
strawbale – te nazwy, choć wciąż brzmią
obco, powoli zaczynają rozbrzmiewać w co
bardziej zainteresowanych uszach. Choć
w Polsce epoki demoludów nie do pomyślenia,
to inżynieria naturalna staje się dziś coraz ciekawszą
alternatywą dla „mieszkań pod klucz”. Dlaczego? Niskie
koszty, krótki proces budowy, długowieczność, a przede
wszystkim minimalna ingerencja w środowisko. Sceptyków uspokajamy: takie domy już w naszym kraju są.
I mają się całkiem dobrze.
„Nowe” lepianki
Jeśli inżynieria naturalna kojarzy się wam wciąż z lepiankami Trzeciego Świata, podpowiadamy: od dawna wykorzystują ją również jedne z najlepiej rozwiniętych nacji
skandynawskich. Widok gresstaku czy torvtaku, czyli
specjalnej dachowej konstrukcji, do której używa się trawy lub torfu, nikogo po drugiej stronie Bałtyku nie dziwi. Coraz mniej również zdziwienia jest po naszej stronie.
Trawa, torf, a także słoma, glina i ziemia wracają do łask
jako materiały tanie, dobrze izolujące i trwałe. Takie budowanie to również ukłon w stronę przodków: dzisiejsze
techniki słombeli na przykład oparte są o tradycyjne budownictwo amerykańskie z XIX w. W samej Anglii do dziś
stoi około 50 tys. domów wykonanych techniką cob, czyli
układania ziemi bezpośrednio na fundamentach. Niektóre
liczą sobie nawet 700 lat. Przerzucanie się na tryb „eko”
jest zresztą charakterystyczne nie tylko dla budynków
prywatnych. Ewenementem na skalę światową jest australijskie TarraWarra Museum of Art, którego projektant Allan Powell postawił na prosty projekt oparty na ścianach
z ubijanej ziemi. To właśnie Australia obok Skandynawii
Choć w Polsce epoki
demoludów nie
do pomyślenia, to
inżynieria naturalna
staje się dziś
coraz ciekawszą
alternatywą dla
„mieszkań pod klucz”.
FOT.: FINN RINDAHL – WIKIPEDIA.ORG
TASTE
25
GUST
FOT.: CAROLINE SHEN – FLICKR.COM
GUST
26
FOT.: TREY RATCLIFF - FLICKR.COM
pozostaje liderem w budowaniu ekologicznym – w pustynnej zachodniej części co czwarty dom jest wybudowany
techniką zwaną rammed earth, polegającą na ubijaniu ziemi w specjalnych szalunkach. W Polsce na takie projekty
nie pozwala póki co prawo. Za to w kwestii domowego
budowania pozwalamy sobie na coraz więcej.
Troszcz się o Ziemię, dziel się nadmiarem
Nad Wisłą istnieje obecnie kilka fundacji promujących
ekologiczne budowanie, z których najbardziej prężnie rozwija się obecnie Cohabitat. Od paru lat pod wodzą Pawła
Sroczyńskiego, absolwenta architektury łódzkiej Politechniki, działa w oparciu o te same hasła: samowystarczalność, otwarte technologie, naturalne siedlisko naśladujące ekosystem. Oznacza to, że na samych ekologicznych
budynkach się nie kończy. Ktoś, kto potrafi zbudować
dom z gliny, będzie wiedział także, jak zbudować turbinę wiatrową, zmagazynować wodę w ziemi z wykorzystaniem zakopanego drewna czy uprawiać ogródek w oparciu
o tajniki agroleśnictwa. Od 2007 roku do dzisiejszego
dnia takich zapaleńców przybyło tysiące. Głównie dzięki
organizowaniu warsztatów, tzw. Make Camp, które przybliżają aspekty budownictwa naturalnego. I żeby nie było
– takie wydarzenia nie przechodzą bez echa. Cohabitat jest
dziś współpracownikiem Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju, pozostaje również polskim rekordzistą
w kwocie zebranej podczas akcji crowdfoundingowej. Pomoc finansowa otrzymana w ciągu miesiąca na festiwal
Cohabitat Gathering, który odbył się dwa lata temu w Łodzi, wyniosła 97 tys. zł. Oficjalną produkcję filmową fundacji, przedstawiającą prace nad projektami domów m.in.
w Laskowicach Pomorskich, Grójcu i Supraślu obejrzało
do tej pory na YouTubie 22 tys. użytkowników. Organizacja nie poprzestaje tylko na praktyce, inwestując również
w teorie. Na stronach dostępne są obszerne comiesięczne
biuletyny, wydawnictwa książkowe oraz garść newsów na
tematy związane z permakulturą. Najnowszy informuje
m.in. o architekcie Bogdanie Pękalskim, który na Podkarpaciu zbudował dom inspirowany architekturą Shire z produkcji „Władca Pierścieni”. Dlaczego by nie, skoro da się
w czymś takim mieszkać?
ENGLISH
A LAWN ON THE ROOF
Do you have enough of being surrounded by a huge
panel and the asbestos roofs of your neighbors makes
you sick? Don’t worry, it’s not only you. More and more
people don’t like the fact that we live in something
which is far from the symbiosis with nature.
Techniques of cob, cordwood, rammed earth or strawbale,
the names which still sound odd start slowly to resound
in the ears of the interested people. Although in Poland
of the Eastern Block era it was unthinkable, natural
building becomes more and more interesting alternative
for “turnkey construction.” Why? Low costs, short
construction process, longevity and the most important,
the minimum interference in the environment. We would
like to calm down the skeptics: there are such houses in
our country already. And they work well.
TASTE
FOT.: OLE HUSBY – FLICKR.COM
GUST
28
‘New’ mud huts
If you associate the natural building with the mud huts
from the Third World countries, we tell you that one of
the most developed Scandinavian countries have been using
these methods for a long time. The sight of gresstak or torvtak which is the special roof structure made of grass or
peat doesn’t surprise anyone on the other side of the Baltic
Sea. Less and less surprise is on this side of the sea as well.
Grass, peat as well as straw, clay and soil are getting back
to grace as cheap, well-isolating and durable materials. This
method of building is also a tribute to the ancestors: for
example, the current techniques of strawbales are based on
the traditional American construction from the 19th century. In the United Kingdom, there are about 50 thousand
hoses built in the cob technique which the earthen mixture
was ladled directly onto a stone foundation. Some of them
are 700 years old. Switching into the ‘eco-friendly’ mode
is characteristic not only for the private buildings. The Australian TarraWarra Museum of Art is a world phenomenon
which its designer, Allan Powell chose a simple design based
on the walls made of compressed soil in. Australia next to
Scandinavia is a leader of eco-friendly construction – in the
western desert-like part of the country, every fourth house
is built with the technique called rammed earth which is
ramming down the soil in special formworks. In Poland,
the law doesn’t allow to execute such designs. However, we
can do something more in case of house building.
also knows how to build a wind turbine, store water in
the ground using the buried wood or to do the gardening
using the secrets of agroforestry. Thousands of such enthusiasts have appeared since 2007. Mostly thanks to the
workshops, so called Make Camps which are supposed to
outline the aspects of the natural building.
To clarify everything once again – such events do not
go unnoticed. Cohabitat is now the partner of United Nations Development Programme and remains the Polish record winner of the sum collected during the crowdfunding
action. The financial assistance received within a month
for the festival, Cohabitat Gathering which was held two
years ago in Łódź was 97 thousand zlotys. The official
videos of the foundation showing the works on the house designs in Laskowice Pomorskie, Grójec, Supraśl and
other places have been viewed by 22 thousand YouTube
users until now. The organization doesn’t limit itself to the
practice, but it invests in theory as well. Extensive monthly bulletins, books and a handful of news concerning the
permaculture are available online. The latest one is about
an architect, Bogdan Pękalski who built a house in the
Sub-Carpathian region inspired by the Shire architecture
from the Lord of the Rings trilogy. What’s wrong with it,
if you can live in such a house?
Care about the Earth, share the excess
In Poland, there are now a couple of foundations promoting eco-friendly construction, among which Cohabitat
is the most thriving at the moment. Since several years,
it has been working based on the catchphrases: self-sufficiency, open technologies, natural habitat imitating the
ecosystem under the command of Paweł Sroczyński, the
architecture graduate of the Łódź Technical University. It
means that the very eco-friendly buildings are not everything. A man who knows how to build a house out of clay
FOT.: TREY RATCLIFF -FICKR.COM
IWONA KOWALSKA
KAJETAN KUSINA
DESTINATION: POMORSKIE
30
POMORSKI
RENESANS BROWARNICTWA
Fascynacja lokalnym piwowarstwem
trwa. Coraz większą popularnością
cieszą się lokale serwujące piwo, które
wyrabiane jest na miejscu. Świeżość,
walory smakowe i tradycyjna receptura
biją na głowę seryjne produkcje.
G
dańska tradycja ważenia piwa sięga zamierzchłych
czasów – już na początku XIV wieku działało w mieście prawie czterysta browarów, co sprawiało, że
miasto było najważniejszym producentem złotego
trunku w tej części Europy. Wyjątkową popularność zdobyło
na świecie piwo jopejskie, które było specjalnością gdańskich
piwowarów. Na początku spożywano syrop piwny, który ceniono między innymi za swoje wartości lecznicze, później
jednak jego receptura zaczęła przypominać tę znaną z dzisiejszych czasów. Napój stał się dla miasta na tyle istotny, że
ulice, na której stały wyrabiające go browary została nazwana
Jopengasse. O znaczeniu piwa może świadczyć także fakt, że
gdański Żuraw zbudowano jako dźwig do przenoszenia beczek z tym napojem.
W czasach napoleońskich piwo zaczęto jednak uważać
za napój niegodny porządnego obywatela. Na początku XX
wieku w Gdańsku funkcjonowały już zaledwie dwa browary,
które w końcu też przestały działać. Na szczęście historia ta
ma szczęśliwy finał. Od kilku lat Trójmiasto i okolice przeżywa prawdziwy renesans fascynacji regionalnym piwem, co
oczywiście ma wpływ na powstawanie miejsc, gdzie można
napić się napoju wyrabianego na miejscu.
Gdańskim lokalem, w którym warto spróbować wyrabianego na miejscu piwa jest z całą pewnością zlokalizowana w Hotelu Gdańsk Brovarnia. To właśnie Brovarnia jako
pierwsza wskrzesiła lokalną tradycję warzenia piwa. Tamtejsi piwowarzy mogą poszczycić się nie lada osiągnięciem.
Ich piwo pszeniczne i ciemne zostało uznane za najlepsze
piwo na ogólnopolskim konkursie browarów rzemieślniczych w Żywcu.
Kolejnym z takich miejsc jest ulokowany na dawnej
ulicy Jopengasse „Browar Piwna”. Warzonych tam jest
paręnaście gatunków piw, z których dostępnych jest tylko kilka naraz. Wynika to z dążenia do doskonałości
przez piwowarów, którzy przedkładają jakość nad ilość
wytwarzanego napoju. Piwo można kosztować na miejscu, ale istnieje także opcja zakupu butelek lub ich całego
pakietu, co wydaje się idealnym pomysłem na prezent dla
każdego piwosza.
Chcący spróbować piwa warzonego poza Trójmiastem
powinni odwiedzić Stary Browar Kościerzyna. Podawany
tam trunek to owoc połączenia ponad stupiędziesięcioletniej tradycji i najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych. Opisując kaszubskie browary nie można oczywiście
zapomnieć o mieszczącym się w siedzibie Centrum Edukacji
POMORSKIE’S RENAISSANCE
OF BREWING
We keep developing our fascination for local brewing.
Bars and restaurants serving beer produced on the
spot enjoy increasing popularity. Thanks to their
freshness, taste values and traditional recipes, local
beers definitely outdo mass-produced beverages.
Brewing traditions in Gdansk date back to the distant past
– almost four hundred breweries were operating in the city
already in the early 14th century, which made Gdansk the
most important beer producer in this part of Europe. The
one to win particular popularity in the whole world was
Jopen beer, a specialty of Gdansk brewers. At first people
drank beer syrup appreciated for example for its medicinal
properties, whose recipe later begun to resemble the one
we know today. The drink became so important for the
city that the street it was produced on was named Jopengasse. The significance of beer for the city is also proven by
the fact that the crane in Gdansk was built to lift barrels
of this beverage.
But in the Napoleonic times beer was considered unbecoming of a respectable citizen. Only two breweries were
still open in Gdansk in the early 20th century, but they
were soon closed as well. Fortunately, the story has a happy
ending. Tricity and the region have recently enjoyed a true
renaissance of the fascination for regional beer, which obviously leads to opening bars and restaurants where one can
taste beer produced on the spot.
One of them is Brovarnia in Hotel Gdansk, which is definitely worth a visit. It was the first to revive local brewing
traditions, and its brewers can boast a considerable success.
Their wheat and dark beer was considered the best beer in the
all-Poland Craft Beer Contest in Żywiec, just like their dark
beer three years before. It is surely difficult to find better recommendation on both their skills and the taste of their beer.
WWW.POMORSKIE-PRESTIGE.EU
MORE ON POMORSKIE’S CUISINE
WWW.POMORSKIE-PRESTIGE.EU
Another place of that kind is Browar Piwna located on
the old Jopengasse. Although it produces more than a dozen
types of beer, only some of them are available all at once. It
results from the fact that the brewers strive after perfection
and value quality above quantity. One can taste their beer on
the spot, but it is also possible to buy bottles or a whole pack,
which seems a perfect idea for a gift for every beer drinker.
Those who would like to taste beer brewed outside Tricity should visit the Old Brewery in Kościerzyna. Beer served
there is a combination of a hundred-and-fifty-year-old tradition with the latest technological solutions. Describing breweries in Kashubia, one cannot forget about Kaszubska Korona
located at the Centre for Education and Regional Promotion
in Szymbark. It brews six types of beer based on traditional,
Kashubian recipes.
Amber is the best-known Pomorskie’s beer producer. Although it produces beer on a larger scale, it is far from being
a huge concern. Its most famous products are unpasteurized
“Żywe” and “Koźlak”, but it offers also many other interesting tastes, like for example the new “Czarny Bez” combining
beer with elder syrup. Every year the Amber Brewery organizes the Amber Beer and Food Festival Koźlaki Bielkowskie,
called the Pomeranian Oktoberfest.
But the real Oktoberfest takes place precisely in Brovarnia
in Hotel Gdansk. Its name evidently refers to the famous Bavarian funfair, but it aims at cherishing local brewing traditions. Its participants will have a chance to taste beer prepared
specially for the occasion for 5 weeks – from 19 September
till the end of October. As befits the world capital of amber,
there will be of course amber lager characterized by its deep
colour and mild, caramel taste. As every beer in Brovarnia,
it is made to traditional Gdansk recipes, but it also follows
the oldest Bavarian purity law, the so-called Reinheitsgebot,
which dates back to 1516.
DESTINATION: POMORSKIE
ENGLISH
WIĘCEJ O POMORSKICH
KULINARIACH, NA:
31
DESTINATION: POMORSKIE
i Promocji Regionu lokalu „Kaszubka Korona”. Warzonych
jest tam sześć rodzajów piwa opartych na tradycyjnych kaszubskich recepturach.
Najbardziej znanym pomorskim producentem piwa jest
browar Amber. Pomimo, że to już seryjna produkcja wciąż
daleko mu do koncernowego molocha. Jego najbardziej
znane wyroby to niepasteryzowane „Żywe” i „Koźlak”, ale
w ofercie ma wiele innych ciekawych smaków takich jak
wypuszczony nie tak dawno „Czarny Bez”. Browar Amber
co roku organizuje festiwal Koźlaki Bielkowskie, nazywane
pomorskim Oktoberfestem.
Prawdziwy Oktoberfest czeka jednak nie gdzie indziej jak
w Brovarni Hotelu Gdańsk. Oczywiście nawiązuje nazwą do
sławnego bawarskiego święta wszystkich piwoszy, ale jego
celem jest kultywowanie lokalnych tradycji warzenia złotego
trunku. Przez ponad 5 tygodni – od 19 września do końca października –spróbować będzie można przygotowanego
specjalnie z tej okazji piwa. Jak na światową stolicę bursztynu
przystało oczywiście amber lager, o barwie tej szlachetnej kopaliny i delikatnym karmelowym posmaku. Jak każde piwo
w Brovarni, to również warzone jest zgodnie z tradycyjnymi
gdańskimi recepturami ale i najstarszym na świecie bawarskim prawem czystości, tzw. Reinheitsgebot, które ma swój
początek w 1516 roku.
ludzi, którzy przez 10 dni będą poznawać Łódź i województwo łódzkie, porządkować cmentarz wojenny w Gadce Starej
i uczestniczyć w przedsięwzięciach mających służyć idei pokoju na świecie. 7 sierpnia na cmentarzu wojennym w Gadce Starej koło Łodzi rozpoczną się uroczystości z okazji 100.
rocznicy wybuchu I wojny światowej.
O pozostałych wydarzeniach realizowanych na terenie całego województwa, którym patronuje marszałek województwa łódzkiego Witold Stępień, można przeczytać na stronie
internetowej www.1wojna.lodzkie.pl.
ENGLISH
SURROUNDINGS
BATTLE OF ŁÓDŹ
ŹRÓDŁO: MATERIAŁY PRASOWE
OKOLICE
32
There was one of the biggest battles of the beginning
of the World War 1 near Łódź 100 years ago often
called by the historians as a Battle of Łódź.
BITWA POD ŁODZIĄ
100 lat temu w okolicach Łodzi odbyła
się jedna z największych bitew początku
pierwszej wojny światowej nazywana przez
historyków Bitwą pod Łodzią.
W
alki toczyły się tak blisko miasta, że łodzianie
obserwowali zmagania wojenne z dachu hotelu
Savoy. W sierpniu 1914 r., po klęsce Rosjan na
Mazurach, do opuszczonego przez nich miasta
wkroczyły wojska niemieckie. W październiku 1914 r. Niemcy zostali wyparci z Łodzi i w Grand Hotelu rozlokował
się sztab rosyjskiego Frontu Północno-Zachodniego z generałem Nikołajem Ruzskim na czele. „Operacja łódzka”
trwała od 11 listopada do 6 grudnia 1914 r. Wtedy Rosjanie
ponownie wycofali się z Łodzi. Do maja 1915 r. w Grandzie
stacjonowały kolejne sztaby niemieckie. Później wojskowi
przenieśli się do Warszawy.
W różnych miejscach województwa łódzkiego przypomniane zostaną wydarzenia dotyczące Bitwy pod Łodzią
oraz I wojny światowej, od której wybuchu mija w tym roku
100 lat. Za nami V już Międzynarodowy Zlot Historyczny,
podczas którego grupa rekonstrukcyjna zaprezentowała akcję z użyciem ataku gazowego, który nastąpił podczas bitwy
rozegranej w okolicach Bolimowa kilka miesięcy po bitwie.
W tym roku na zlot przyjechało stu miłośników historii
w mundurach rosyjskich, pruskich i austriackich. „Austriacy” z Galicji przywieźli działo z czasów I wojny. Ponad tysiąc
widzów przez cztery godziny obserwowało inscenizacje epizodów wojennych.
Na sierpień zaplanowany został I Międzynarodowy Zlot
Skautów „Ofensywa Łódzka 2014”, zorganizowany przez
Chorągiew Łódzką ZHP. Na zaproszenie harcerzy odpowiedzieli skauci z Austrii, Niemiec, Białorusi, Ukrainy, Rosji,
Czarnogóry, Gruzji, Litwy i Serbii. Przyjedzie 100 młodych
A combat took place so close to the city that the residents of
Łódź observed the war struggle from the top of the Savoy
Hotel’s roof. In August 1914, the German troops entered the
abandoned city after the defeat of Russians in Masuria. In
October 1914, the Germans were driven from Łódź and the
staff of Russian north-western front with the general, Nikolai Vladimirovich Ruzsky settled in Grand Hotel. “The Łódź
operation” lasted from November 11th to December 6th
1914. It was when the Russians retreated again from Łódź.
Until May 1915, another German staffs were stationed in
Grand Hotel. Then the troops moved to Warsaw.
In different places located in Łódź Province, the events
connected with the Battle of Łódź and World War I which
outbreak took place 100 years ago will be commemorated
soon. The 5th International History Rally is already behind
us. During the rally the reconstruction group presented scene
of a gas attack which occurred during the battle which took
place near Bolimów several months after Łódź operation.
This year, hundred history fans came wearing Russian, Prussian and Austrian uniforms to the rally. “The Austrians” from
Galicia brought a canon from the times of World War I. Over
one thousand spectators was watching the enactment of the
war episodes for four hours.
The 1st International Scout Rally, “Łódź Offensive
2014” organized by the Łódź Regiment of Polish Scouting
and Guiding Association is planned for August. The scouts
from Austria, Germany, Belarus, Ukraine, Russia, Montenegro, Georgia, Lithuania and Serbia accepted the invitation. One hundred young people will come for ten days to
visit Łódź and Łódź Province, to clean the military cemetery in Gadka Stara and to take part in the undertakings
connected with the idea of a world peace. On August 7th,
the celebration on the occasion of the 100th anniversary of
the outbreak of the World War I on the military cemetery
in Gadka Stara near Łódź.
You can read more about the other events taking place within the area of Łódź Province and which Witold Stępień,
the Marshal of Łódź Province provides patronage for online:
www.1wojna.lodzkie.pl.
(ZDJĘCIE MARCINA KĘDRYNY: JACEK PIĄTEK)
MATERIAŁY PRASOWE
MARCIN KĘDRYNA
ZAWSZE PODKREŚLA, ŻE NA SAMOCHODACH SIĘ
JAKOŚ SPECJALNIE NIE ZNA. NIE PRZESZKADZA MU
TO W PISANIU O NICH, BO PRZEZ DWADZIEŚCIA LAT
PONIEWIERKI PO RÓŻNYCH MEDIACH SIĘ NAUCZYŁ,
ŻE DO PISANIA WIEDZA NIE JEST PRZYDATNA. BA,
WSKAZANA. ZRESZTĄ, CZY TYLKO W MEDIACH?
KEINE KRAFT OHNE FREUDE
Pierwszym samochodem, jaki mieliśmy w rodzinie,
był „Ogórek”. I to nie taki zwykły, tylko podróba
„westfalii”. Ktoś wziął podwyższaną T2 i przerobił
na samochód kempingowy. Całkiem udanie. Do
szkoły więc jeździłem leżąc, bo nie było tylnych
foteli. Tylko łóżko.
N
astępnym samochodem był VW 1302. Przez
tego „Garbusa” wchodziłem w dorosłość
z przekonaniem, że prędkość maksymalna
osobowego auta to 90 km/h.
Miałem do szkoły z górki. Znaczy była
na osiedlu taka górka, na której ojciec co wieczór stawiał
„Garbusa”, dzięki temu łatwiej nam było pchać go co rano.
W mrokach i mrozach stanu wojennego nowe akumulatory
były trudne do zdobycia. Wiem, wiem. Inni mieli gorzej. Np.
lżejsze samochody parkowane na równym.
Ojciec wciąż kocha tego „Garbusa”. Pytał mnie ostatnio,
co się z nim stało. I od razu opowiedział (który to już raz?!)
jak naprawił kiedyś gaźnik.
Dawno temu opowiedziałam tę historię mojemu pierwszemu mechanikowi. Stwierdził, że dla niego mówienie o gaźniku w „Garbusie” to jednak przesada. Że to trochę jakby
nazywać ponton okrętem.
Nie powtórzyłem tego ojcu. On zawsze, kiedy widzi „Garbusa” w komisie, zatrzymuje się, żeby go obejrzeć. Mówi, że
sobie w końcu takiego kupi. Najchętniej kabriolet.
No i nie będzie to raczej beetle.
Volkswagen powstał, bo ktoś miał ideę. Nie będę pisał kto,
bo dziś użycie tego nazwiska zamyka ponoć każdą dyskusję.
Idea – upraszaszczając – sprowadzała się na dostarczeniu porządnych (generalnie, wtedy jak się coś robiło, to porządnie)
samochodów zwykłym ludziom. Z czasem Der Konzern
skoncentrował się na robieniu samochodów porządnych. I jakoś sobie z tym radzi.
Der Konzern produkuje dziś też volkswagena beetle. (Gdyby to jeszcze nie było wiadomo – tekst jest o volkswagenie beetle, który jakiś czas temu zastąpił model, który się nazywał
new beetle. Logiczne, tylko inaczej.)
To zdecydowanie ładny samochód. Niestety, o ile z zewnątrz w nieco może kreskówkowy sposób przypomina starego „Garbusa”, to w środku (i nie chodzi tu wyłącznie o to,
jak tam wygląda) nie ma z nim nic wspólnego. No, może
poza nic nie mieszczącym schowkiem na rękawiczki.
Jest takie niemieckie słowo – Geist. Tłumaczy się je „duch”.
Umberto Eco napisał, że Niemcy „uważają się za głębokie
umysły, ponieważ ich język jest ogólnikowy, nie ma jasności
francuskiego, nie wyraża nigdy dokładnie tego, co powinien.
Niemiec nie wie zatem nigdy, co chciał powiedzieć, i tę niepewność bierze za głębię myśli”. Przesadza. Ale jeżeli się miało porządnych nauczycieli, takich o przedwojennych korze-
niach, to oni słowa „Geist” nie tłumaczyli. Bo to coś więcej
niż duch, dusza. Jest tam jeszcze coś jeszcze.
Jakiś filozof by wam to wyjaśnił i pewnie dodał, że słowa „Geist” nie można używać tak, jak ja to zaraz zrobię. Ale co mi tam.
Inżynierowie VW chcieli przenieść „Garbusa” w dzisiejsze czasy. Prawie im wyszło. Prawie, bo zapomnieli o tym,
że w „Garbusie” najważniejszy był Geist. Zrobili normalny
samochód w fikuśnej karoserii. Starali się. Deska rozdzielcza
nie jest identyczna jak we wszystkich skodach, passatach, golfach, seatach i amaroku. Nawet bluetooth uruchamia się łatwiej niż w normalnych VW. Niestety bezpłciowość tego auta
jest tak duża, że nikt nie może uwierzyć, że bluetooth działa
tak prosto. Każdy chce to robić, jak w normalnym volkswagenie – w sposób niepotrzebnie, irracjonalnie skomplikowany.
Beetle jest wydmuszką. To porządny samochód, ale nic
poza tym.
Co w tym złego? To zależy. Dla ludzi, którzy mają jakiś
do „Garbusa” stosunek, takich jak mój ojciec czy ja, beetle
jest nieporozumieniem.
Ale są też inni. Ludzie, dla których volkswagen to golf czy
passat. Tacy, jak mój sąsiad Tomek. Wsiadł do 200-konnego
beetle. Przejechał się kawałek i natychmiast się zakochał. Ale podejrzewam, że gdy wsiądzie do golfa R, uczucie zniknie jak zeszłoroczny śnieg. Bo jest to ten rodzaj zakochania,
w którym obiekt miłości nie ma specjalnego znaczenia.
Cóż, gdyby ktoś z Volkswagena mnie zapytał, dlaczego
beetle nie jest samochodem marzeń, zasugerowałbym, żeby
następnym razem do jego projektowania zaprosili ludzi z Porsche, bo oni tam wciąż wiedzą, że co znaczy hasło „Kraft
durch Freude”. Dosłownie, w rozumieniu z drugiej połowy
XX wieku. Że firma czerpie siłę z radości klientów.
ENGLISH
KEINE KRAFT OHNE FREUDE
The first car which belonged to my family was
the Bully. And it wasn’t a regular one, but a fake
of Westfalia. Someone took the raised T2 and
converted it into a camper. It was done quite well.
So I used to go to school lying, since there were
no back seats. Only a bed.
The next car was VW 1302. Due to this Beetle, I entered the
adulthood with the conviction that the maximum speed of
a car is 90 km per hour.
My school was downhill. I mean that there was a hill in
our neighborhood where my dad parked the Beetle every night, so we it was easier for us to push it every morning. In
the gloom and frost of the martial law, it was difficult to get
a new battery. I know. The others had more difficulties. For
example, lighter cars parked on the flat surface.
TASTE
35
GUST
My dad still loves this Bug. Recently I asked him about
what had happened to the car. And he told me the story
(how many times it was?!) how he repaired the carburetor
once right away.
Long ago, I told this story to my first mechanic. He said
that for him talking about carburetor in a Beetle is an exaggeration. It is a bit like calling a rubber dinghy a ship. I didn’t
repeat that to my father. When he sees a Bug at the used car
dealer’s, he always stops to see it closer. He says that he would
eventually buy one. The convertible would be best.
And it would not be rather a New Beetle.
The Volkswagen was built, since someone had an idea. I would not write who it was, since supposedly using this name today finishes all conversation. Idea, simplifying, was about providing a decent (generally, whatever was done then was decent)
cars to ordinary people. With the course of time, Der Konzern
focused on producing decent cars. And it still does it somehow.
Der Konzern produces the Volkswagen Beetle also today. (If
it isn’t clear enough – the text is about the Volkswagen Beetle
which replaced some time ago a model which was called the
New Beetle. It’s logical, but the other way round.)
It is definitely a nice car. Unfortunately, while its outer design resembles the old Beetle in a bit cartoon way, they have
nothing in common when it comes to the interior (and it’s not
only about the look). Well, maybe apart from the glovebox
which would not hold anything. There is a German word,
Geist. It is translated as the spirit.
Umberto Eco wrote about the Germans that: “They think
themselves profound because their language is vague – it does
not have the clarity of French, and never says exactly what it
should, so no German ever knows what he meant to say, and
mistakes this uncertainty for depth.” It is an exaggeration. But
if you had decent teachers, those who had the prewar roots,
they didn’t translated the word, Geist. Since it’s something
more than a spirit or mind. There is something more in it.
A philosopher could explain it to you and add that you
cannot use the word, Geist in the way I will do in a minute.
But what does it matter?
The VW engineers wanted to take the Bug to our times.
They almost managed to do it. Almost, since they forgot that
the most important part of the Bug was Geist. They did an
ordinary car in a fancy body. They did their best. The dashboard is not the same as in all Skodas, Passats, Golfs, Seats and
Amaroks. Even the Bluetooth starts better than in the normal
VWs. Unfortunately, the blandness of this car is so big that
no one can believe that Bluetooth works so easily. Everyone
wants to do it the way they do in a regular Volkswagen – in an
unnecessarily and irrationally complicated way. The Beetle is
a blown egg. It is a decent car and nothing more.
What’s wrong with it? It depends. For those who have
a certain attitude towards the Bug, like mine or my father’s,
the Beetle is a misunderstanding.
But there are also the others. People who consider a Volkswagen as a Golf or a Passat. Just like my neighbor, Tomek.
He got into the 200−hp Beetle. He took a short ride and he
fall in love instantly.
But I presume that when he gets to the Golf R, the feeling
will evaporate. Since this is the type of love in which the object of love doesn’t really matter.
Well, if was asked by someone from Volkswagen why the
Beetle is not a care of my dreams, I would suggest them to
invite some people from Porsche to design next time, because
they still know what the motto, “Kraft durch Freude” means.
Literally, in the understanding from the second half of the
20th century. That is the company gets power from the customers’ joy.
REKLAMA
STUDIA PODYPLOMOWE DLA PRZYSZŁYCH MENEDŻERÓW
DZIAŁAJĄCYCH NA RYNKACH MIĘDZYNARODOWYCH
Polsko−Francuski Program Studiów
w Zakresie Zarządzania typu MBA
Master en Management et Administration des Entreprises
Université Jean Moulin Lyon 3
Prestiżowe studia zarządzania w języku francuskim
wysoko cenione przez pracodawców.
20 lat doświadczeń w kształceniu elity menedżerskiej.
Trzy semestry zajęć w trybie weekendowym.
Zapisy tylko do 30 września 2014 r.
Konkurencyjne ceny
Ośrodek Badań i Studiów Francuskich
ul. Narutowicza 59 a, 90–131 Łódź, tel. 42 665 58 33 (30)
e-mail: [email protected]; http://francemba.uni.lodz.pl/
International Marketing Management
Prestiżowe studia podyplomowe
w języku angielskim
Perspektywa szybkiego awansu zawodowego
i rozwoju międzynarodowej kariery w biznesie.
Zajęcia tylko w soboty.
Zapisy do 30 października 2014 r.
Konkurencyjne ceny
Katedra Marketingu Międzynarodowego i Dystrybucji
ul. Narutowicza 59 a, 90–131 Łódź, tel. 42 665 54 52
e-mail: [email protected]; www.imm.uni.lodz.pl
OPERA POD GWIAZDAMI
PRZED TEATREM WIELKIM W ŁODZI
Zatem – wieczór pod i z gwiazdami, niepowtarzalny nastrój,
światło, dźwięk i genialna muzyka mistrzów w najlepszym wykonaniu! Zapraszamy.
ENGLISH
ON THE SQUARE IN FRONT OF THE
GRAND THEATER IN ŁÓDŹ
SURROUNDINGS
Wielka gala sezonu 2014/2015 to pierwsze tego
rodzaju wydarzenie w historii Teatru Wielkiego
w Łodzi, ale też okazja jest niecodzienna – jubileusz
60-lecia opery w Łodzi, nad którym swojego
patronatu honorowego udzielił sam Prezydent RP
Bronisław Komorowski.
ŹRÓDŁO: MATERIAŁY PRASOWE
OKOLICE
36
Wielka gala sezonu 2014/2015 to pierwsze tego
rodzaju wydarzenie w historii Teatru Wielkiego
w Łodzi, ale też okazja jest niecodzienna –
jubileusz 60-lecia opery w Łodzi, nad którym
swojego patronatu honorowego udzielił sam
Prezydent RP Bronisław Komorowski.
W
plenerowej scenerii placu Dąbrowskiego – na estradzie i z pomocą specjalnych wielkoformatowych
ekranów – zaprezentowane zostaną fragmenty dzieł
będących w repertuarze Teatru, znaczących realizacji z przeszłości oraz tych planowanych na sezon 2014/2015.
Będą więc m.in.: „Eugeniusz Oniegin”, „Traviata”, „Trubadur”,
„Opowieści Hoffmanna”, „Adriana Lecouvreur”, „Dialogi karmelitanek”, „Straszny dwór”, „Baron cygański”, „Kniaź Igor”.
A wykonawcy… znakomici soliści Teatru Wielkiego w Łodzi, zaproszeni goście z polskich teatrów operowych oraz
chór, balet i orkiestra pod dyrekcją mistrza batuty – Tadeusza
Kozłowskiego!
Nie zabraknie też niespodzianek muzycznych i baletowych
oraz zaskakujących – jak na widowisko plenerowe przystało –
niecodziennych rozwiązań inscenizacyjnych.
In the outdoor setting at the Dąbrowski Square, at the
stage and with the help of special large format screens, the
fragments of the works from the Theater’s regular repertoire,
significant productions from the past and those planned to
be put on stage in the season 2014/2015 will be presented.
Among many other works, there are: “Oniegin,” “Il trovatore,” “The Tales of Hoffmann,” “Adriana Lecouvreur,” “Dialogues des Carmélites,” “The Haunted Manor,” “The Gypsy
Baron,” “Prince Igor.”
When it comes to the performers… outstanding soloists
of the Grand Theater in Łódź, the invited guests from Polish
opera theaters and a choir, ballet and orchestra conducted by
the master of baton, Tadeusz Kozłowski.
There will be musical and ballet surprises as well as astonishing, as befits the outdoor event, extraordinary production
solutions. So we have a night under and with the stars, a unique atmosphere, the light, the sound and genius music of the
masters in at they’re best! Welcome.
OPERA POD GWIAZDAMI PRZED
TEATREM WIELKIM W ŁODZI
27 WRZEŚNIA 2014, GODZ.19.00
BILETY DOSTĘPNE W SPRZEDAŻY
ON-LINE ORAZ W KASACH TEATRU
WIELKIEGO W ŁODZI.
KONTAKT: TEL. (42) 633 77 77, (42) 633 31 86
E-MAIL:[email protected]
THE OPERA UNDER THE STARS IN FRONT OF
THE GRAND THEATER IN ŁÓDŹ
SEPTEMBER, 27TH 2014, AT 19.00
TICKETS ARE AVAILABLE ONLINE
AND IN THE BOX OFFICES OF THE GRAND
THEATER IN ŁÓDŹ.
CONTACT: TEL. (42) 633 77 77, (42) 633 31 86
E-MAIL:[email protected]
MONOCHROMATIC
MODERNITY
TASTE
koszula / shirt: SIMPLE biustonosz / bra: TRIUMPH naszyjnik / neckless: DYBERG/KERN
żakiet / jacket: SIMPLE bluzka / top: MISBHV szorty / shorts: MISBHV okulary / glasses: GIANFR ANCO FERRE
GUST
39
ZDJĘCIA I RETUSZ / PHOTO: Wojciech Foit / wojciechfoit.pl
MODELK A / MODEL: Paula Rogóż / 8fi Models
STYLISTA / STYLIST: Agata Bawer
MAKIJAŻ / MAKE-UP: Magdalena Koźlicka
TASTE
żakiet / jacket: SIMPLE bluzka / top: MISBHV szorty / shorts: MISBHV okulary / glasses: GIANFR ANCO FERRE
ramoneska / jacket: MONARI biustonosz / bra: H&M spodnie / trousers: DISQUARED okulary / glasses: YVES SAINT LAURENT
pierścionki / rings : DECADENCE DESIGN/AGATA BAWER
GUST
40
GUST
41
TASTE
TASTE
bluzka / blouse: MISBHV spódniczka / skirt: ORSAY naszyjnik / necklace: DECADENCE DESIGN / AGATA BAWER
GUST
42
BUSINESS
ŹRÓDŁO: SEMEKO
KAJETAN KUSINA
BIZNES
44
PONTONEM PRZEZ TUNEL Z REKINAMI
W połowie 2015 roku w Redzie otwarty zostanie aquapark z atrakcjami rzadko spotykanymi w innych
częściach świata. Warto już dziś zaplanować podróż do tego wyjątkowego miejsca.
I
mponująca jest lista atrakcji, które czekać będą w redzkim aquaparku na przybyłych gości. Dostępne w nim
będą m.in. basen sportowy o wymiarach 25x16 m oraz
kompleks basenów rekreacyjnych ze zjeżdżalniami rurowymi i pontonowymi, brodzikiem dla dzieci, unikatową leniwą rzeką czy kulą wywołującą sztuczną falę. Niewątpliwie największą atrakcją aquaparku, która z pewnością ma
szanse przyciągnąć tłumy turystów z Polski i świata, będzie
zjeżdżalnia przebiegająca przez środek basenu z rekinami.
Aquapark będzie mógł się też pochwalić pierwszym w Polsce basenem przygotowanym specjalnie dla niemowląt oraz
kobiet w ciąży. W obiekcie nie zabraknie też akwariów,
w których zobaczyć będzie można okazy koralowców i zwierząt morskich. Oprócz atrakcji związanych z wodą, obiekt
będzie także oferował salon SPA, saunę, centrum fitness, kort
do squasha oraz mini-klub dla dzieci. Chętni na mniej wymagające rozrywki będą mogli skorzystać z pubu posiadającego tory do gry w kręgle.
12 lipca br. odbyła się uroczystość wmurowania aktu
erekcyjnego pod budowę AquaSfery – kompleksu mieszkalno-usługowego w Redzie, w skład której wchodzi m.in.
aquapark. Wiesław Byczkowski, wicemarszałek województwa pomorskiego, który wziął udział w wydarzeniu, zwrócił
szczególną uwagę na fakt, że planowany aquapark nie ma
charakteru jedynie komercyjnego. Spełnia także ważne dla
mieszkańców cele społeczne, m.in. we współpracy ze szkołami podstawowymi i ponadpodstawowymi na terenie aquaparku realizowane będą: nauka pływania dla dzieci i młodzieży, zajęcia sportowe oraz zawody międzyszkolne, a także
interaktywne zajęcia z zakresu ekologii (np. organizacja zielonych szkół w ogrodzie zimowym), odnawialnych źródeł energii i recyklingu. Dodatkowo specjalne zajęcia prowadzone
będą dla osób niepełnosprawnych i starszych.
Dzięki realizacji wymienionych celów społecznych inwestycja budowy Aquaparku otrzymała wsparcie z unijnej inicjatywy JESSICA , która jest źródłem finansowania
zwrotnego ze środków Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa
Pomorskiego na lata 2007–2013. Inicjatywa ma na celu
finansowanie inwestycji infrastrukturalnych na obszarze miast województwa pomorskiego, które oprócz części
typowo komercyjnej, spełniają również ważne dla mieszkańców cele społeczne. Wsparcie udzielane jest tu w formie preferencyjnych, nisko oprocentowanych pożyczek.
W tym przypadku pożyczka pokrywa prawie jedną trzecią
kosztów inwestycji – 20 z ok. 73 milionów złotych. Dzięki zwrotnemu systemowi wsparcia środki wydatkowane
w ramach Inicjatywy JESSICA będą mogły powrócić do
dostępnej puli i być – decyzją Zarządu Województwa Pomorskiego – ponownie zainwestowane.
A water park with attractions rarely found in other
parts of the world will be opened in Reda in the
middle of 2015. It is worth planning a visit to this
unique place already today.
The list of attractions that will be offered by the water park in
Reda is impressive. It will feature among others a competition
pool measuring 25x16 m and a set of recreational pools with
pipe and pontoon slides, a paddling pool, a unique slow river
and a special ball creating artificial waves. But the greatest
attraction of the water park, which will certainly draw crowds
of tourists from Poland and the whole world, will be a slide
running through the middle of a shark-filled pool.
The water park will boast the first pool in Poland specially
designed for babies and pregnant women. It will also feature
aquaria containing corals and marine animals. Apart from
water attractions, the park will also offer a SPA parlour,
sauna, fitness centre, squash court and a mini−club for children. Those interested in less-demanding forms of entertainment will be able to go to a pub with a bowling alley.
The water park will be a part of an apartment and service
complex in Reda called AquaSfera (AquaSphere), which foundation plaque was set on 12 July 2014. Vice-Marshal of the
Pomorskie Voivodeship Wiesław Byczkowski, who took part
in the event, emphasised the fact that the planned water park
has more than just a commercial value. It will also help to
accomplish social aims important for the local people, among
others in cooperation with primary and secondary schools.
They will be able to use the park to organize swimming
lessons for children and teenagers, PE classes and interschool
competitions, as well as interactive classes in ecology (for
example field classes in a winter garden), renewable sources
of energy and recycling. Additionally, special classes will be
given for the elderly and disabled people.
Thanks to the fact that it pursues social aims, the investment
in the construction of the water park received support from
the EU initiative called JESSICA, which is a source of repayable
financing from the EU funds as part of the Regional Operational Programme for the Pomorskie Voivodeship for the years
2007–2013. The Initiative is supposed to fund infrastructure
investments within the cities of Pomorskie Voivodeship that
– except typically commercial functions – accomplish also
social aims important for the local community. The support
is granted in the form of preferential loans with low interest
rates. In this case, the loan covers almost a third of the total
investment cost – 20 out of ca PLN 73 million. Thanks to the
repayable character of the support, resources invested as part of
the JESSICA Initiative can later return to the available pool and
– based on the decision made by the Pomorskie Voivodeship
Management Board – be invested once again.
BUSINESS
WITH A PONTOON THROUGH
A SHARK-FILLED AQUARIUM
45
BIZNES
ENGLISH
STAŁY DODATEK MAZOWIECKIEGO
PORTU LOTNICZEGO WARSZAWA-MODLIN
/ REGULAR SECTION OF
WARSAW-MODLIN MAZOVIA AIRPORT
Zdjęcia lepsze
o niebo
PHOTOGRAPHY
Jesteśmy niedaleko do 200-lecia wynalezienia fotografii, a tuż po 110. rocznicy
rozpoczęcia ery lotnictwa. To oznacza półtora wieku fotografowania nieba – nie tylko
czystego i spokojnego, niekiedy z gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi, które
zawsze fascynowały człowieka – i zaledwie wiek z okładem od kiedy robi się zdjęcia
samolotom w locie i spoczynku.
TEXT: Grzegorz Dąbrowski – wytrwały pasjonat nieba, fotografii, lotnictwa i natury,
koordynator ruchu naziemnego (Follow Me/Ac Marshaller) na lotnisku w Modlinie.
Mąż i ojciec – stąpający po ziemi lecz z głową w chmurach…
Dodajmy do tego niesamowity postęp technik rejestracji
audiowizualnej w ostatnich kilkudziesięciu latach i przypomnijmy sobie stare porzekadło w postaci życzenia, którego
autorstwo przypisuje się Chińczykom: obyś żył w ciekawych
czasach. Nie ma wątpliwości, że dla fotografów lotnictwa
i nieba te czasy są fascynujące, chyba nie mogłyby być lepsze.
Fotografia może stać się nałogiem. Nawet nie poświęcając jej zbyt wiele czasu można nie czuć się na siłach, żeby
z niej zrezygnować. Może być traktowana jak kompletowanie
wspomnień, do których wraca się potem w dowolnej chwili.
Potrafi dawać ogromną frajdę. Uczy cierpliwości w czekaniu
na odpowiedni moment i radzenia sobie z goryczą, kiedy się
ten moment przegapia. Pozwala widzieć świat bardzo realnie,
ale pokazać go takim, jakim mógłby lub według nas powi-
nien być, gdy się do niego podejdzie od strony szczegółów,
których inni nie zauważają. Dla zapamiętałego fotografa
aparat to przedłużenie ręki, ale i osobowości, instrument
przekazania intuicji, wczucia się w wycinek rzeczywistości.
Potrzebna jest koncentracja, dyscyplina przeżywania tego co
się dostrzega, wrażliwość i wyczucie geometrii.
Prostota wyrazu, często najmocniej działająca na odbiorców, osiągana jest przez oszczędność środków. Optymalne
uchwycenie zdjęcia daje pełną satysfakcję, i to nie tylko
głowie i sercu, także stricte fizyczną. Utrwalenie wydarzenia czy stanu z jednoczesnym uporządkowaniem formy
dąży do wydobycia jego charakteru. Czasem po to trzeba
umieć spojrzeć zupełnie na opak, na przekór, świadomie
zaprzeczyć swoim poglądom lub nawykom. Wielu fotogra-
FOTOGRAFIA
49
PHOTOGRAPHY
FOTOGRAFIA
50
fów uważa swoje zajęcie nie za wymyślanie, ale odkrywanie,
docieranie do ukrytego sedna rzeczy. Nie musi i nie powinno chodzić o udowodnienie własnej oryginalności, raczej
o idealne trafienie w punkt. Przy tym często ogromne znaczenie ma tzw. timing – uchwycenie najlepszego momentu,
który, zdarza się, jest tym jedynym możliwym.
Fotografia nieba i tego, co na nim to niesamowita wolność
i niewyczerpane inspiracje. Samoloty w powietrzu i na ziemi
to idealne obiekty dla fotografa. Burze, pioruny i chmury
również. Wszystkie one są fascynujące z wielu powodów, między innymi dlatego, że na te najlepsze, perfekcyjne ich ujęcia
trzeba zapolować. Przygotować sprzęt, ruszyć się z domu, nie
zważać na zmiany w pogodzie, nawet ich oczekiwać, wybrać
miejsce i z aparatem gotowym do akcji stanąć lub przycupnąć
na czatach. Wysiłek, czasem ryzyko (oby niewielkie) i upływający czas, który musimy nauczyć się obłaskawiać muszą
przynieść nam upragnione trofea – zdjęcia o niebo lepsze od
tego, co planowaliśmy osiągnąć.
ENGLISH
Far better pictures
We are not far from the 200th anniversary of inventing the photography and right after the 110th anniversary of the beginning of aviation era. It means
one and a half era of taking pictures of the sky – not
only the clear and calm one, but sometimes with
violent atmospheric phenomena which always fascinated men – and just more than a century since
when people have been taking pictures of airplanes
in flight and on the ground.
We shall add here the outstanding progress in audiovisual recording techniques in the last several dozen years and let us
remind the old saying in the form of a wish which authorship
is often attributed to the Chinese: “May you live in interesting
times.” There is no doubt that for the photographers of aviation
and the sky those times are fascinating, they couldn’t be better.
Photography can become an addiction. Even when not
devoting it much time, you may not feel up to giving it up.
It can be treated as collecting the memories which you can
get back to in your free time. It can be very enjoyable. It teaches patience in waiting for the right moment and coping
with the bitterness when you miss that moment. It allows
to see the world in a very real way, but show it what it could
be or it should be in our opinion, when you look at it from
the perspective of details which are not noticed by everyone.
For the keen photographer, the camera is like a continuation of a hand, but also of a personality, an instrument to
transmitting the intuition, feeling the fragment of reality.
Concentration, discipline of experiencing of what you see,
sensitivity and sense of geometry are needed.
The simplicity of expression, often the most powerful on
the receivers is achieved by saving the means. The optimal
shot gives a full satisfaction and it is not only to the mind
and to the soul, but it’s also physical. Recording an event
and a state with the simultaneous ordering of the form aims
at stressing its character. Sometimes in order to achieve it,
you need to look at it the other way round, intentionally
deny your opinions. Many photographers consider their
hobby not as inventing, but as discovering, reaching to the
hidden bottom of the matter. It doesn’t have to and it shouldn’t be about proving your own originality, more about
perfect hit to the point. Often so-called timing has a significant meaning, which is catching the perfect moment which
sometimes is the only possible.
The photography of the sky and the objects on it is a
remarkable freedom and an endless inspiration. Airplanes
in the air and on the ground are perfect objects for the photographer. Storms, lightings and clouds as well. All of them
are fascinating out of many reasons, for example, because
the best, the prefect shots should be hunted. You need to
prepare your gear, go out, not to pay attention to the changing weather, or actually wait for them, choose the place
and stand or sit with a ready camera on the watch. Effort,
sometimes risk (hope not big) and passing time which we
must learn to tame have to bring us the desired trophy –
photos far better than what we planned to achieved.
ROZKŁAD LOTÓW
FLIGHT SCHEDULE
MAPA POŁĄCZEŃ
51
NEWS
AKTUALNOŚCI
52
MODA NA FOOD TRUCKI DOTARŁA NA NASZE LOTNISKO
Rozwija się oferta gastronomiczna dla pasażerów korzystających z Lotniska Warszawa/Modlin. Przed terminalem
uruchomiono food truck – Corner Dog, serwujący szeroką
ofertę dań z grilla, hamburgery oraz hot dogi.
– Jest to prawdopodobnie pierwsza sytuacja w Polsce i myślę, że jedna z nielicznych w Europie, gdzie pasażerowie
mogą spędzić czas w oczekiwaniu na samolot w uroku letniej aury na świeżym powietrzu w specjalnie przygotowanej strefie z food truckiem. Staramy się, aby podróż samolotem była przyjemnym doświadczeniem, stąd wdrażamy
w życie takie pomysły jak chociażby food truck na wolnym
powietrzu, w otoczeniu zieleni, tuż koło wejścia do terminala – podkreśla Piotr Lenarczyk z Biura Handlowo-Marketingowego Lotniska Warszawa/Modlin.
W ofercie Corner Dog znajduje się kilka rodzajów popularnych hamburgerów, hot dogi, dania z grilla, m. in. kiełbasa,
kaszanka i karkówka, a nawet swojski chleb ze smalcem.
Food Truck wraz z ogródkiem letnim przed terminalem będzie stał przynajmniej do jesieni. – Mamy nadzieję, że pogoda pozwoli na działanie ogródka jak najdłużej. Obsługujemy
od dawna również inne punkty gastronomiczne na lotnisku
w Modlinie, dlatego jesteśmy przekonani, że także Corner
Dog będzie cieszył się dużym powodzeniem wśród licznych
pasażerów lotniska – mówi Michał Wrzesiński z grupy Baltona, operatora ogródka.
PONAD 150 TYS. PASAŻERÓW W LIPCU
Linie lotnicze Ryanair ogłosiły uruchomienie trzech nowych połączeń z lotniska w Modlinie oraz uruchomienie
na nim nowej bazy.
W lipcu Lotnisko Warszawa/Modlin obsłużyło 151 336
pasażerów oraz 908 operacji lotniczych w ruchu regularnym. Oznacza to 1,8% wzrost w porównaniu z czerwcem.
Jednocześnie port odnotował rekordowy wskaźnik wypełnienia samolotów Ryanaira, na poziomie ok 167 osób na
całej siatce połączeń z WMI. Średnio obsługiwanych było
prawie 5 tys. podróżujących dziennie. Najwięcej pasażerów
skorzystało z lotniska 29 lipca br.: 5 473 osób.
Od początku 2014 r. Port Lotniczy Warszawa/Modlin
przyjął już ponad 900 tys. podróżnych i obsłużył 6 tys. operacji lotniczych.
LIPIEC
Ruch krajowy (Wrocław, Gdańsk): 16 212 pax
Ruch zagraniczny: 135 124 pax
Ruch ogółem: 151 336 pax i 908 operacji lotniczych
CAŁY ROK 2014
Ruch krajowy: (Wrocław, Gdańsk): 54 493 pax
Ruch zagraniczny: 850 604 pax
WizzAir: 301 pax
Ruch ogółem: 905 398 pax
PROGNOZA NA 2014 R.
W 2014 r. na Lotnisko Warszawa/Modlin planuje przyjąć
ok. 1,6 mln pasażerów w ruchu regularnym.
WYŚMIENITE WINA NA LOTNISKU!
Port Lotniczy Warszawa/Modlin rozwija się nie tylko pod
względem rosnącego ruchu pasażerskiego. Zmienia się
również sam terminal, w którym co chwila powstają nowe
punkty usługowo-handlowe i przybywa lokali gastronomicznych. W ubiegłym miesiącu uruchomiony został food
truck grill na świeżym powietrzu wraz z ogródkiem letnim,
teraz przyszedł czas na winiarnię.
Best Fly Bar znajduje się na antresoli w części ogólnodostępnej terminala pasażerskiego nad wejściem od strony
odlotów. Ceny zaczynają się już od 9 zł za bruschettę do 31
zł za zestaw Wineburger z frytkami i surówką.
OVER 150 THOUSAND PASSENGERS IN JULY
Ryanair Airlines announced that there are three new connections from Warszawa/Modlin Airport and there is a new
base working.
In July, Warszawa/Modlin served 151,336 passengers and 908 air
operations in the regular movement. It means a 1.8% increase
when comparing to June. At the same time, the airport took a note
of a record number passengers per Ryanair flights which is about
167 people in the entire connection net with WMI (Warsaw/Modlin Airport). On average, almost five thousand passengers were
serviced daily. The biggest number of passengers was at the airport
on July 29th which was 5,473 people.
From the beginning of 2014, over 900 thousand travelers and six
thousand flights were operated at the Warszawa/Modlin Airport.
JULY
Domestic flights (Wrocław, Gdańsk): 16,212 pax
International flights: 135,124 pax
Flights in total: 151,336 pax and 908 air movements
ENTIRE 2014
Domestic flights: (Wrocław, Gdańsk): 54,493 pax
International flights: 850,604 pax
WizzAir: 301 pax
Flights in total: 905,398 pax
FORECAST FOR 2014
ENGLISH
FASHION FOR FOOD TRUCKS REACHED OUR AIRPORT
The restaurant offer for the passengers using Warszawa/
Modlin Ariport is developing. A food truck, Corner Dog serving a vast array of grilled meals, hamburgers and hot
dogs was opened in front of the terminal.
“It is probably the first such place in Poland and I think that
one of not many in Europe where the passengers can spend
their time waiting for the flight outside in the charm of summer atmosphere in a special-made spot with a food truck.
We do our best to make a travel with plane a nice experience
which is why we implement such ideas as food trucks in the
open space, surrounded by nature right next to the terminal entrance,” stresses Piotr Lenarczyk from the Trade and
Marketing Office of Warszawa/Modlin Airport.
The offer of Corner Dog includes several versions of popular hamburgers, hot dogs, grilled menu, for example,
grilled sausages, blood sausage and grilled pork neck
as well as typical homemade-like bread with lard.
The food truck with pavement café in front of the terminal
will be there at least until autumn. “We hope that the weather will allow the pavement café work as long as it is possible. We have provided services also to many other eating
places located at Modlin Airport, thus we are convinced
that Corner Dog will be popular with the numerous airport
passengers as well,” said Michał Wrzesiński from Balton
Group, the café worker.
EXQUISITE WINES AT THE AIRPORT!
53
Warszawa/Modlin Airport is developing not only in terms
of the growing passenger movement. The very terminal
also is changing, where more and more new points of sale
and eating places appear. Last month, a food truck grill was
opened in the open air with a pavement café, but now the
time has come to open a wine bar.
AKTUALNOŚCI
Warszawa/Modlin Airport plans to receive about 1.6 million passengers in the regular movement in 2014.
NEWS
– Pomysł na firmę Best Fly Bar powstał z zamiłowania do
wina i do łączenia go z ciekawymi daniami. Obowiązki
zawodowe często gnały nas w różne części świata. Wiele
czasu spędziliśmy na lotniskach, które są dla nas miejscem
niezwykłym: mieszaniną kultur, języków, inspiracji, wrotami na świat. Pomysł na FLY BAR został zainspirowany
podobnym lokalem na lotnisku w Rzymie (Frescobaldi).
W pierwotnym założeniu miał stanowić typowy Wine
Bar, jednak czerpiąc z własnych doświadczeń postanowiliśmy rozwinąć ofertę o przekąski, dania ciepłe i dobrego
gatunku kawę. Firma jest spółką skupiającą dwie rodziny
połączone wieloletnią przyjaźnią. Zapraszamy na przygotowywane na miejscu i zawsze świeże Wineburgery, sałaty
z grillowanym mięsem i rybą, i wiele innych. Menu wzbogacone jest o alkohole, w tym ponad 30 gatunków wybornych win z południowych winnic – tak do odwiedzenia
nowego miejsca na mapie lotniska w Modlinie zachęcają
właściciele Best Fly Baru.
“The idea to create the company Best Fly Bar came out of
passion to wine and combining it with interesting dishes.
The professional duties drove us to different places around
the world. We spent a lot of time at the airports which
are unusual places: a mixture of cultures, languages, inspirations and are the gates of the world. The idea for Fly
Bar was inspired by a similar place at the airport in Rome
(Frescobaldi). Originally, it was supposed to be a typical
Wine Bar, but by using our own experiences we decided
to extend our offer with snacks, warm meals and high-quality coffee. The wine bar is a company focusing two
families connected with a friendship of long standing.
Please come and try our always fresh and prepared on the
spot Wineburgers, salads with grilled meat and fish and
many other things. The menu is expanded with alcoholic
drinks including over 30 kinds of excellent wines from
the southern wineries,” this is how the owners of the Best
Fly Bar encourage their potential clients to visit their bar
located at the Modlin Airport.
Best Fly Bar is situated on the mezzanine in the general
zone of the passenger terminal over the entrance looking
from the departures zone. The prices begin from 9 zlotys
for a bruschetta and end with 31 zlotys for a set, Wineburger with chips and salad.
NOWE USŁUGI NA LOTNISKU!
Nie tylko ruch lotniczy w Modlinie się rozwija, ale również samo
lotnisko. W terminalu powstają nowe punkty usługowe i handlowe.
W ostatnim czasie uruchomione zostały:
dym razem zachęcamy do odwiedzania naszego stoiska. Gwarantujemy wysoką jakość, dwuletnią gwarancję i miłą obsługę,
która z uśmiechem odpowie na wszystkie pytania i pomoże
dokonać najlepszego wyboru. Nie możemy jedynie zagwarantować, że wyroby, które się Państwu spodobały będą dostępne
następnym razem – trzeba zatem korzystać z okazji!
WHAT’S NEW?
LY OK 2
Murańscy szklarze przez stulecia mieli monopol na wysokojakościowe wytwarzanie szkła, rozwijali lub doskonalili te technologie. Obecnie rzemieślnicy murańscy nadal wykorzystują
techniki sprzed stuleci do wytwarzania całej gamy wyrobów
od szkła artystycznego do biżuterii.
NOWOŚCI NA LOTNISKU
54
LY FINE JEWELLERY – BIŻUTERYJNY ZAWRÓT GŁOWY
LY OK 1
Stoisko LY fine jewellery choć zajmuje niewielką powierzchnię
oferuje bardzo duży wybór.
Nawet jeśli 2 miesiące wcześniej kupiliśmy bilet i dokładnie
zaplanowaliśmy przygotowania do podróży, to właśnie na lotnisku okazuje się, że w tym całym pośpiechu zapomnieliśmy
o jakimś drobiazgu dla bliskich lub nie spakowaliśmy naszej
ulubionej bransoletki.
Każdego dnia staramy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom pasażerów Lotniska Warszawa/Modlin. Nasze stoisko LY fine
jewellery zlokalizowane w strefie wolnocłowej zaopatrzone jest
w starannie wyselekcjonowaną srebrną i złotą biżuterię renomowanych producentów, wyroby z wysokiej jakości naturalnego bałtyckiego bursztynu, oryginalne weneckie szkło Murano,
szwajcarskie zegarki oraz inne drobne akcesoria. Stawiamy
na nowoczesne wzornictwo, wysoką jakość oraz – co najważniejsze – przyjazne ceny. W ciągu kilku miesięcy działalności
mamy już stałych klientów – wielu pasażerów często korzystających z lotniska zbiera zamówienia na nasze produkty od
swoich bliskich czy też znajomych. Niedawno do naszej oferty
wprowadziliśmy designerskie pamiątki z Warszawy. Nieustannie dopasowujemy asortyment do potrzeb pasażerów. Za każ-
Murano – grupa siedmiu małych wysp włoskich połączonych mostami (często traktowana jako jedna wyspa porozdzielana kanałami), położona na lagunie niedaleko Wenecji, o powierzchni 1,17 km². Murano jest
zamieszkiwane od czasów antycznych, obecnie liczy 5,5 tysiąca mieszkańców (2007) i słynie z produkcji szkła. Co Warszawa ma wspólnego
ze szkłem Murano? Od nazwy wysp pochodzi nazwa podwarszawskiej
posiadłości Józefa Szymona Bellottiego, od której z kolei wzięła swoją
nazwę cała dzielnica (od XVIII wieku nazywana Muranowem).
BIURO PODRÓŻY VIVAGO
Właśnie otwarte zostało Biuro Podróży VIVAGO, prestiżowy
Agent BP ITAKA oraz Autoryzowany Agent BP GRECOS. Biuro zlokalizowane w terminalu pasażerskim na antresoli
biuro podróży oferuje wczasy, wycieczki, bilety lotnicze,
możliwość odprawy oraz ubezpieczenia. Skupia najlepsze
oferty w jednym miejscu.
Biuro Podróży Vivago jest na polskim rynku od 14 lat. Przez
ten czas zaskarbiło sobie sympatię wielu klientów. Doświadczony zespół profesjonalnie doradzi i pomoże w wyborze podczas zakupu wakacji, wycieczek czy biletów.
Portal www.vivago.pl przedstawia Państwu szeroką gamę
ofert, począwszy od ekskluzywnych wyjazdów renomowanych
touroperatorów, poprzez wczasy rodzinne, wypoczynek dla
dzieci i młodzieży, imprezy objazdowe i dla ciekawych świata
Chcesz wiedzieć więcej sprawdź sam:
tel: 22 224 7210
e-mail: [email protected]
www: www.vivago.pl
facebook: facebook.com/pages/VIVAGOpl/147573715315370
ENGLISH
LY FINE JEWELLERY – JEWELLERY VERTIGO
Even if we bought a ticket two months earlier and planned
everything precisely for the journey, it is at the airport that
we realize that in this big rush we forget about a gift for our
family or we didn’t pack our favorite bracelet.
Every day we try to make an effort to meet the expectations
of the passengers of Warszawa/Modlin Airport. Our LY fine
jewellery stand located in the duty-free zone stocks carefully selected silver and gold jewellery of the reputed producers,
the works made of high-quality natural Baltic amber, original
Venetian Murano glass, Swiss watches and other small accessories. We count on modern design, high quality and, what is
the most important, low prices. During those several months
of our work, we have gained regular customers, many passengers using often the airport collect the orders from the families
and friends to buy our products. Recently, we introduced to
our offer designer souvenirs from Warsaw. We keep adjusting
the products to the needs of the passengers. Each time we try
to encourage them to visit our stand. We offer a high quality,
two-year guaranty and nice service which is there to answer all
your questions and can help in choosing the best for oneself.
However, the thing we cannot guarantee is that the products
you liked once will be available next time – so please take an
advantage of the bargains!
LY OK 2
Glass-makers from Murano had had a monopoly for high-quality glass making, had developed and improved the
technologies for hundreds years. Currently, the craftsmen
from Murano still use the techniques from before centuries
to manufacture the vast array of products beginning with
artistic glass to jewellery.
LY OK 1
LY fine jewellery stand had a really vast offer although it takes
not much space.
Murano – a group of seven small Italian islands linked by a number of
bridges (it is often treated like a one island divided with channels) located in
the Venetian Lagoon, Italy and with an area of 1.17 square kilometers. Murano has been inhabited since the ancient times, now it has 5.5 thousand of
inhabitants (2007) and is famous for glass production. What does Warsaw
have in common with Murano? The name of the estate of Józef Szymon
Bellotti near Warsaw, which the name for the whole district comes from is
derived from it (it has been called Muranów since the 18th century).
VIVAGO TRAVEL AGENCY
VIVAGO Travel Agency, a prestigious agent of ITAKA Travel
Agency and an Authorized Agent of GRECOS Travel Agency
has been just opened. The agency is located in the passenger
terminal at the mezzanine. It offers vacations, trips, airline
tickets, a chance to check-in and insurances. It gathers the
best offers in one place.
Vivago Travel Agency has been working at the Polish market
for 14 years. During this period, it won the trust of many customers. An experienced team will professionally recommend
and help in choosing the vacation, trip and tickets offer.
The web portal, www.vivago.pl includes a vast array of offers
beginning with the exclusive trips operated by the reputed tour
operators, via family vacation, trips for children and young
people, touring trips ending with the long journeys for those
who are curious about the world. The agents travel around the
world and check the offers to recommend them honestly to the
customers. The growing number of regular customers is the
guarantor of the company’s stability.
For more information:
tel: 22 224 7210
e-mail: [email protected]
www: www.vivago.pl
facebook: facebook.com/pages/VIVAGOpl/147573715315370
55
NOWOŚCI NA LOTNISKU
dalekie podróże. Pracownicy biura sami podróżują po świecie
i sprawdzają oferty, by móc rzetelnie doradzić chętnym. Rosnąca liczba stałych klientów jest gwarantem stabilności firmy.
NOWOŚCI NA LOTNISKU
56
NEW AIRPORT
YOUR
PARTNER
IN BEAUTY
Ka rm e l, inte n s ywn y róż c z y ba rok owy prz e py c h...
Pr e m ie ra n ajm od n ie jsz y c h m akijaży w s e zon ie jesie n n ym!
ŻYCIE MAKIJAŻ
Totalny róż!
W chłodnych porach
roku również odważnie
i ekstrawagancko
zestawiamy ze sobą
„wybuchowe" barwy.
Ulubieńcem projektantów
jest w tym sezonie
kolor różowy.
TRENDY
Urodą i modą
w tym sezonie rządzą trzy najgorętsze trendy,
dzięki którym wyróżnisz się w jesiennej szarości.
Dior
Przekonaj się, że piękno nie zna granic wyobraźni.
2W1
Róż i szminka:
Yves Saint Laurent,
Baby Doll
Kiss & Blush 1,
10 ml – 145 zł,
nr 801442
SZMINKA
Yves Saint Laurent,
Rouge Pur Couture
The Mats 208,
3,8 g – 145 zł,
nr 812346
LAKIER
DO PAZNOKCI
Yves Saint Laurent,
La Laque Couture 53,
10 ml –105 zł,
nr 812328
CIENIE DO POWIEK
Yves Saint Laurent, Palette
Yeux Collector 14,
3 g – 250 zł, nr 812317
NT
AURE
L
T
N
SAI
es“
YVES irs Fétich
u
„C
URODA – TREND NR 1:
Ten makijaż doda ci zmysłowości. Ciepłe brązy i pociągnięte
czarnym tuszem rzęsy podkreślą oczy. Cała uwaga skupi się
jednak na ustach. Soczysty róż
– w postaci matowej szminki
bądź lśniącego błyszczyku
– zawsze spełni swoją rolę.
Uczyni cię niezapomnianą
na każdym spotkaniu!
24/7 – Kupuj także online
na www.douglas.pl Szczegółowe
informacje i regulamin serwisu
dostępne na www.douglas.pl
* Produkt dostępny
w wybranych
perfumeriach
Redakcja: Stephanie van de Kamp; zdjęcia: Yves Saint Laurent (1), Access (1); produkty: Yves Saint Laurent
3
MODA – TREND NR 1:
TUSZ DO RZĘS
Yves Saint Laurent,
Volume Effet Faux
Cils Baby Doll Rock
Intense 005,
5 ml – 145 zł,
nr 812322
Yves Saint Laurent Beauté
Makijaż zmieniający się
w zależności od kąta
spojrzenia? Tak, to
propozycja sygnowana
przez markę YSL.
Brązowe cienie do
powiek w duecie ze
złocistą żółcią mienią
się w niespotykany
sposób i pozwalają
jeszcze wyraźniej
rozbłysnąć oczom
modelki
Cary Delevingne
ŻYCIE MAKIJAŻ
Clarins
MODA – TREND NR 2:
Pastele!
Subtelne barwy nie
zamierzają odejść w niebyt.
Niezmiennie uwodzą
zarówno projektantów, jak
i kobiety. Znakomicie
komponują się ze złotymi
dodatkami, wspaniale
prezentują na wybiegu
i na ulicach.
RÓŻ
Clarins,
Blush Prodige 07,
7,5 g – 149 zł
Chloé
SZMINKA
Clarins, Rouge Eclat 01,
3 g – 95 zł, nr 720278
KOREKTOR
Clarins, Eclat Minute
Pinceau Perfecteur,
2 ml – 119 zł, nr 534199
Zdjęcia: Clarins, Access; produkty: Clarins
CLARINS
„Ladylike“
URODA – TREND NR 2:
Róż wenecki w pudrze i delikatne
odcienie brązu do oczu, usta w subtelnej
czerwieni albo jedwabisty różowy
błyszczyk – zgodnie z filozofią
francuskiego projektanta matowe,
naturalne kolory wciąż są wynoszone na
piedestał. Perełką w tym makijażu jest
złota paleta do oczu i brwi, dostępna
w perfumeriach od połowy sierpnia.
PALETA
Clarins, Kit
Sourcils Palette Pro Rosé,
5,1 g – 180 zł
CIEŃ DO POWIEK
Clarins, Ombre Matte 03,
7 g – 89 zł
24/7 – Kupuj także online na www.douglas.pl
Szczegółowe informacje i regulamin serwisu
dostępne na www.douglas.pl
* Produkt dostępny w wybranych
perfumeriach
ŻYCIE MAKIJAŻ
DOLCE & GABBANA
URODA – TREND NR 3:
Celem znów jest wodzenie na
pokuszenie. W zdobionej ornamentami palecie kryją się lśniące
uwodzicielsko kolory – fioletowy
i niebieski, idealne do tworzenia
efektu przydymionych oczu.
Spojrzenie zyska dodatkowo głębię dzięki nowemu tuszowi do
rzęs. Usta pokrywa szlachetna
czerwień. Wygląd godny diwy.
24/7 – Kupuj także online na
www.douglas.pl
Szczegółowe informacje i regulamin
serwisu dostępne
na www.douglas.pl
* Produkt dostępny
w wybranych perfumeriach
MODA – TREND NR 3:
Zmysłowość!
Projektanci niezmiennie
pozostają zachwyceni
dekoracyjnymi
strojami: sukniami
z delikatnych tkanin
o barokowych
wzorach. Kobiecość
i sensualność znów
są na piedestale!
1. PALETA Beauty Box Quattro, pusta,
47,50 zł, nr 821834, wypełniona (od
lewej do prawej): Cień do powiek 277,
nr 821827, Cień do powiek 508, nr
821826, Cień do powiek 544, nr
821830, Cień do powiek 201,
nr 821825, każdy 25,50 zł.
2. TUSZ DO RZĘS Maksymalna
objętość, 57,90 zł, nr 821820.
3. BŁYSZCZYK DO UST Lip Brilliance
04, 5 ml – 49,50 zł
4. POMADKA Art Couture Lipstick
204, 4 g – 66,90 zł.
Wszystko z Artdeco.
Edycja limitowana.
Zdjęcia: Artdeco (1), Dolce & Gabbana (1); produkty: Artdeco
CO
ARTDE
uty“
tic Bea
„Majes
ARTDECO
Interaktywny,
mobilny,
ekskluzywny
Now y magazyn
dostępny już
8 września!
[email protected] NOWE KORZYŚCI
Z Z AKUPÓW ONLINE!
ZBIERAJ punkty z Twoją Kartą Douglas!
Płać wygodnie bezpośrednio PRZY ODBIORZE!
Korzystaj z bezpłatnej przesyłki – już od 199 zł!
Wybieraj prezenty dostępne TYLKO ONLINE,
ZAWSZE trzy próbki do Twojego zamówienia GRATIS!
Korzystaj zawsze i wszędzie – 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę!
Dołącz do ekskluzywnego grona miłośniczek piękna
i dowiedz się, jak dbać o nie na co dzień.
www.facebook.com/PerfumerieDouglasPolska
Śledź nasz kanał na YouTube, by doświadczać piękna jeszcze
mocniej. Naucz się wykonywać profesjonalny makijaż,
który zachwyca! www.youtube.com/DouglasPolska
ZNAJDŹ SWOJĄ NAJBLIŻSZĄ PERFUMERIĘ NA WWW.DOUGLAS.PL!
JAK ZACZĄĆ?
BUSINESS
Grupa Kapitałowa OMEGA Pilzno to dziś
jeden z największych w Europie graczy
na rynku operatorów logistycznych. Nie
da się ukryć, że jest to również bardzo
atrakcyjny i prestiżowy pracodawca.
Wydawałoby się, że w związku z tym
dołączenie do zespołu OMEGA Pilzno jest
poza zasięgiem większości zwykłych
śmiertelników. Nic bardziej mylnego.
ŁUKASZ TAMKUN
OMEGA PILZNO
BIZNES
66
F
irma jest już bardzo duża, a będzie jeszcze większa.
Z racji dynamicznego rozwoju, rekrutacja prowadzona jest w sposób niemal ciągły, a sposobów na dostanie się do firmy jest bardzo dużo. Praca dla OMEGA
Pilzno to zdecydowanie ważny i wartościowy wpis w CV,
często ukoronowanie naszego długiego doświadczenia w tej
branży. Co jednak, jeśli tego doświadczenia nie posiadamy
i dopiero chcemy spróbować sił w tym sektorze?
Czasem warto mierzyć siły na zamiary i zacząć od stażu. Dla
wielu pracowników tak właśnie zaczęła się kariera w OMEGA
Pilzno. W ten sposób możemy się wykazać, zasygnalizować,
że jesteśmy ambitni i że możemy spełnić wysokie wymagania
stawiane przez firmę. Jeśli pokażemy się w czasie stażu od najlepszej strony – nasze szanse na pracę gwałtownie rosną.
Wynika to z polityki firmy – każdy z ponad tysiąca pracowników został wybrany przede wszystkim z uwagi na
cechy osobiste, spełnianie sztywnych, odgórnych wymagań
jest drugorzędne. – wykształcenie kierunkowe na pewno
pomaga, choć w żadnym razie nie jest gwarancją zatrudnienia – mówi Marzena Pelc, Pełnomocnik Zarządu ds. HR
w OMEGA Pilzno – kluczowe są takie cechy, jak elastyczność,
kompetencje i doświadczenie, ale i postawa, czy też zdolność
do szybkiego uczenia się. Staramy się poznać człowieka, zanim zdecydujemy się go zatrudnić – dodaje Marzena Pelc.
Wielu potencjalnych pracowników w ogóle nie aplikuje do
firmy, bo wydaje się, że mają za niskie kwalifikacje i doświadOMEGA PILZNO ITIS
GODAWSKI & GODAWSKI SP. Z O.O.
UL. KRASZEWSKIEGO 44, 39-220 PILZNO
TEL.: (+48 14) 670 71 24, (+48 14) 672 20 23
FAX: (+48 14) 6721994
E-MAIL: [email protected]
WWW.OMEGA–PILZNO.COM.PL
czenie. To nie musi być prawda – staż, dokładna, elastyczna
rekrutacja i późniejsze szkolenia sprawiają, że o pracę dla lidera
rynku może pokusić się każdy.
ENGLISH
HOW TO BEGIN?
The OMEGA Pilzno Consortium is today one of the
biggest players on the European logistic market.
There is no denying that it is also a very attractive and
prestigious employer. It would seem that, as a result,
joining OMEGA Pilzno is out of reach for most ordinary
men in the street. One could not be more wrong.
The company is already fairly big, but it is going to become
even bigger. Because of its dynamic development, it is recruiting almost all the time, and there are many ways to join the
company. Working for OMEGA Pilzno is definitely an important and valuable entry in one’s CV and often the coping stone
of one’s long experience in the field. But what if you do not
have any experience and want to try your hand in the industry
for the first time?
It is sometimes worth trying to look beyond your constraints and begin with an internship. This is how many employees
started their careers at OMEGA Pilzno. This way, you can prove yourself and show that you are ambitious and can meet all
the strict requirements set out by the company. And when you
make a good impression as a trainee, you will rapidly increase
your chances for a job.
It results from the company’s policy – each out of more than
a thousand employees was selected mostly on the basis of his
or her personal characteristics. Meeting strict, top-down requirements is of secondary importance. “Specialized education
certainly helps but does not guarantee employment,” says Marzena Pelc, Plenipotentiary of the Board for HR at OMEGA
Pilzno. “Key features include flexibility, competence and experience, as well as one’s attitude and ability to learn fast. We try
to get to know the candidates before we decide to hire them,”
says Marzena Pelc.
Many potential employees do not apply for a job at the company at all because they think they do not have the necessary
qualifications nor experience. This does not necessarily have to
be true – internships, a thorough and flexible recruitment process and later training courses make it possible for everyone to
try launching their career with the market leader.
INWESTOR
investor
75
Inwestycje
i Finanse
▶▶Domy maklerskie oraz firmy oferujące handel walutami zwijają działalność.
▶▶Rynek podkopują im… stabilność notowań złotego i marazm na giełdzie.
Życie maklera wbrew temu, co sądzą niektórzy, nie jest usłane różami. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie, gdy się
z nimi porozmawia. Nie wszystko bowiem
zależy od nich: bez względu na to, jak się
starają, bez dobrej koniunktury giełdowej
i zmienności na rynku nie są w stanie przyciągnąć inwestorów. A mówiąc językiem
biznesu: nie są w stanie zarobić dla swojego pracodawcy więcej pieniędzy. Nie ma tu
większego znaczenia, na jakim obszarze
koncentruje się ich działalność. Niezależnie bowiem od tego, czy mamy do czynienia z typowym domem maklerskim czy też
firmą zajmującą się przede wszystkim rynkiem forex, na którym obraca się walutami, pewnych barier nie da się przeskoczyć.
A tych w ostatnim czasie przybyło.
Wystarczy spojrzeć na warszawski rynek giełdowy, by zauważyć, że coś jest nie
tak. WIG20 od dobrych kilku miesięcy nie
spada, ale też za bardzo nie rośnie. W niełaskę popadły spółki z indeksów WIG50
oraz WIG250. W takich warunkach nikogo raczej nie dziwi, że inwestorzy wolą stać
z boku, niż siłować się z rynkiem. Zresztą,
jak mówią sami maklerzy, łapanie lokalnych dołków i górek przypomina obecnie
raczej walkę z wiatrakami niż przemyśla-
ne inwestowanie. W lipcu średnie dzienne
obroty na rynku akcji ukształtowały się na
poziomie niecałych 655 mln zł. Ostatni raz
tak słaby wynik nasza giełda zanotowała
w sierpniu 2012 roku.
Patrząc na te liczby, maklerzy z pewnością nie mogą spać spokojnie. Prowizje
pobierane od klientów jeszcze do niedawna
stanowiły podstawowe źródło przychodów
domów maklerskich. Źródło to wyraźnie
jednak wyschło. Martwy rynek debiutów
dodatkowo potęguje kłopoty branży.
Forex, czyli rynek walutowy, miał
być odskocznią od giełdy. Spora część
tradycyjnych domów maklerskich uruchomiła już jakiś czas temu własne platformy służące do handlu walutami. Miały
być one alternatywą dla graczy, którzy
chcą się wyrwać z marazmu panującego
na warszawskim parkiecie. Miały, bo jak
się okazało, również rynek forex ostatnio
nie rozpieszcza firm oferujących inwestycje w waluty. Wszystko przez niską
zmienność, czyli stabilne notowania złotego. O tym, jak bardzo zyskał on moc
w ostatnich latach, świadczyć mogą
choćby cytaty z biuletynów analitycznych opublikowanych w ubiegłym tygodniu, gdy narastały spekulacje wokół
możliwej interwencji zbrojnej Rosji na
Ukrainie. Taka informacja jeszcze kilka
lat temu spowodowałaby wyprzedaż naszej waluty i wzrost kursów o kilkanaście
groszy w ciągu dnia, tymczasem...: „Złoty utrzymuje się wokół 4,20 zł za euro,
ale skala wahań jest dość wysoka” – napisał w komentarzu z 13 sierpnia Ignacy Morawski, główny ekonomista BIZ
Banku. Nie dodał, że w przypadku kursu
euro owa „wysoka skala wahań” wynosiła
dzień wcześniej… +/–1 grosz, czyli łącznie „zatrważające” 0,47 proc.
Stabilna waluta to błogosławieństwo
dla firm handlujących z zagranicą. Cieszą
się też z tego makroekonomiści. Maklerów
to martwi. Bez zwyżek i spadków brakuje
chętnych na to, by zainwestować swoje pieniądze. Z kolei bez nich nie ma jak zarobić. –
Pierwsza połowa roku dla pośredników była
trudna, a w szczególności II kwartał. Rynek
giełdowy popadł w marazm, udział klientów
indywidualnych osiągnął swoje historyczne minimum, występowała również niska
zmienność na rynku forex, co odbija się negatywnie na dochodowości biur w tym segmencie. Liczymy na ożywienie rynku w II
półroczu – mówi prezes Domu Maklerskiego BOŚ Radosław Olszewski.
Ten splot wydarzeń spowodował, że
w branży pojawiły się kłopoty. Jako
pierwsza ofiara wymieniany jest właśnie
DM BOŚ. Jak mówią „Businessweekowi” anonimowo osoby z wewnątrz firmy,
w ostatnich miesiącach w ramach cięcia
kosztów instytucja zwolniła kilkanaście
osób. – Odcięli nam też dostęp do terminali z informacjami rynkowymi – żalą
się pracujący w BOŚ brokerzy. Szefostwo
spółki zaprzecza jednak tym doniesieniom. – DM BOŚ w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy sukcesywnie zwiększał
zatrudnienie. Spowodowane to było aktywnością w nowych
„Pierwsza połowa
obszarach
oraz przejęroku dla
ciem klientów z kilku
pośredników była
likwidujących swoją
trudna. Rynek
działalność biur magiełdowy popadł
w marazm, udział
klerskich. W związku
klientów
z przejęciem klienindywidualnych
tów KBC Securities
osiągnął swoje
przyjęliśmy do pracy 11
historyczne
osób
– mówi Radosław
minimum,
Olszewski. Ale zaraz
występowała
dodaje:
również niska
zmienność na
– Bieżąca sytuacja na
rynku forex, co
rynku,
odbija się
automatyzacja obsługi
negatywnie na
powodują zmniejszedochodowości biur
nie zapotrzebowania
w tym segmencie”.
w obszarze obsługi,
– prezes DM BOŚ
co przełożyło się na
Radosław
Olszewski
optymalizację składu
osobowego. Dodatkowo istotnie zwiększyliśmy zatrudnienie
w dziale analiz i obsługi klientów instytucjonalnych. Sumarycznie w tym roku
utrzymaliśmy poziom zatrudnienia – wyjaśnia.
Ale na DM BOŚ się nie kończy.
Na cenzurowanym znalazły się nie tylko
tradycyjne domy maklerskie, ale również
firmy foreksowe. „Businessweek” potwierdził w dwóch niezależnych źródłach, że
szefostwo TMS Brokers dało sobie rok na
Mniej inwestorów – mniej zysków
18%
10,1
mln zł
I poł.
2011
2012
Zysk
netto TMS
Brokers
2013
utrzymanie dotychczasowej działalności.
Co potem – nie wiadomo. W grę wchodzi
zmiana profilu firmy lub kompletne przebranżowienie. Oficjalnie spółka temu nie
zaprzecza: – TMS prowadzi działalność od
ponad 17 lat. W tym czasie występowały
okresy niskiej zmienności na rynku walutowym. Niemniej TMS Brokers znacznie
zdywersyfikował ofertę produktową pod
kątem technologii, ale przede wszystkim
w zakresie klas aktywów dostępnych dla
klientów – mówi Marek Wołos, członek
zarządu TMS Brokers. – Rozszerzamy
również ofertę edukacyjną. Nowa tematyka
webinariów i szkoleń stacjonarnych doskonalących techniki inwestycyjne wpisuje się
w obecną sytuację rynkową – dodaje. Ową
restrukturyzację można uznać za przygotowanie na nadchodzące gorsze czasy.
Platforma City Index, która również
oferuje klientom możliwość inwestycji
w waluty oraz kontrakty na różnice kursowe, też podobno rozważa częściowy
odwrót z naszego kraju. City Index stanowczo temu zaprzecza: – Nasze plany
Bez zwyżek i spadków
brakuje chętnych do
inwestowania. A bez nich
nie ma jak zarobić.
Brokerom coraz
trudniej wycisnąć
zysk z inwestorów
obracających
walutami.
ZDJĘCIA: 123RF, BLOOMBERG
Udział
drobnych
inwestorów
w obrocie
giełdowym
I poł.
2014
2013
13%
5,6
mln zł
to dalszy rozwój bazujący na dotychczasowym sukcesie działalności CFD i forex w Polsce. Polski biznes City Index
odnotowuje bardzo dobre wyniki od początku działalności w 2008 roku, a nasza
zyskowność rośnie. W oddziale w Warszawie zatrudniliśmy więcej pracowników i z Polski koordynujemy aktywność
na innych rynkach Europy, np. w Niemczech i na Węgrzech – mówi Łukasz
Wardyn, dyrektor zarządzający City Index. Ale i tam myśli się o zdywersyfikowaniu działalności: – Mamy lojalną bazę
klientów, którym od lat zapewniamy
edukację inwestycyjną, w tym w kierunku zwiększania świadomości
ryzyka inwestycyjnego. Tę
Z nieoficjalnych
aktywność będziemy inteninformacji
„Businessweeka”
syfikować.
Część graczy zdecydowa- wynika, że DM BOŚ
zwolnił już
ła się zaś poszukać oszczędności. Wystarczy wspomnieć, kilkanaście osób,
a TMS Brokers dał
że swoje aspiracje zagraniczsobie rok na
ne pod koniec ubiegłego roku utrzymanie
ograniczył Noble Securidziałalności. Noble
Securities – już
ties. – W IV kwartale ubieoficjalnie – wycofał
głego roku postanowiliśmy
się z Rumunii
zrezygnować z oferowania
obsługi na rynku forex inwe- i Czech.
storom w Czechach i Rumunii. Głównymi powodami były mniejsza
od zakładanej skala tych rynków oraz relatywnie wysokie koszty stałe utrzymywania placówek zagranicznych. Dążąc do
pełnego wykorzystania potencjału rynku
w Polsce, zdecydowaliśmy się na koncentrację uwagi i nakładów na naszym rynku
lokalnym – mówi Filip Kaczmarzyk dyrektor zarządzający w Noble Securities.
Takie ruchy mogą się nasilić, jeśli sytuacja się nie poprawi. Wtedy naprawdę okaże się, kto tylko robił dobrą minę do złej
gry, a kto rzeczywiście był przygotowany
na najgorszy scenariusz rynkowy.
— Przemysław Tychmanowicz
Jednym słowem: Kursy walut się nie
wahają. Maklerzy nie mogą zarobić.
A to oznacza, że ktoś będzie musiał
powiedzieć „dobranoc”.
Polityka
i Biznes
LOT
marzenia
i druga
transza
pomocy
Tyle wynosiła
pierwsza transza
pomocy
publicznej. LOT ją
otrzymał
w grudniu 2012
roku.
LOT mój widzę ogromny – zdaje się mówić prezes Sebastian Mikosz.
400
mln zł
W ciągu najbliższych tygodni ma być wiadomo, ile to będzie kosztować.
– Więcej będę wiedział na początku września, gdy będą gotowe bardziej prawdopodobne prognozy – tak w wywiadzie dla
„Businessweeka” mówi Sebastian Mikosz,
prezes LOT, pytany o wysokość drugiej
transzy pomocy, o jaką poprosi państwo.
To, że po nią sięgnie, jest niemal pewne.
Pytanie raczej kiedy, a także ile ona będzie
wynosić. Co prawda na razie wyniki linii
są obiecujące. LOT odzyskał płynność finansową i na bieżąco realizuje płatności.
Rok 2013 zamknął niewielką stratą operacyjną, która wyniosła 4 mln zł. To o 138
mln zł lepiej, niż zakładano. W zeszłym
roku firmie udało się też po raz pierwszy
od wielu lat wygenerować dodatni wynik
finansowy – zysk netto w wysokości 26
mln zł. Pierwotnie zakładano, że będzie to
196 mln zł na minusie. W tym roku ma być
70 mln zł na plusie – to wynik operacyjny,
czyli z latania. Ale krytyczny moment dopiero przed przewoźnikiem. Może przyjść
późną jesienią, gdy cała branża wejdzie
w zimowy letarg. To wtedy LOT może
wyciągnąć rękę po pomoc.
Prezes Mikosz na razie nie chce na ten
temat więcej mówić. Zwraca jedynie uwagę, że „druga transza pomocy jest po to, by
na trwałe zrestrukturyzować spółkę”. Komisja Europejska, która na początku sierpnia zatwierdziła plan restrukturyzacji pol-
skich linii, dała przyzwolenie, by państwo
wsparło je dwiema transzami – pierwszą wysokości 400 mln zł, którą LOT już
otrzymał, i drugą (381 mln zł), o którą
jeszcze nie poprosił.
– To będzie strategiczny czas. Musimy podjąć decyzję co do wyboru floty,
którą zamówimy w 2015 roku. Pomysł
na najbliższy rok jest najprostszy, bo
został zapisany w planie restrukturyzacji.
Musimy go po prostu realizować
– podkreśla Sebastian Mikosz.
– Dane, jakie zaprezentowały linie
za 2013 rok, wskazują, że wyniki się
poprawiają i że LOT wyjdzie na prostą.
Wreszcie, po wielu latach – mówi główna
ekonomistka Konfereracji Pracodawców
Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. – Mówię z pełną świadomością, że ten rynek jest wyjątkowo trudny,
bo wrażliwy i na gospodarkę, i na politykę, a sytuacja znowu nie sprzyja stabilności
– dodaje. Zdaniem Starczewskiej-Krzysz-
Komisja Europejska
dała przyzwolenie na
wsparcie LOT–u kwotą
200 mln euro.
toszek Polska co prawda ma jeden z najwyższych w Unii Europejskiej wzrost gospodarczy, ale i konsumenci, i firmy są dziś
pełni niepokoju. Zwłaszcza gdy patrzą na
rozwój sytuacji na Wschodzie. – Powinniśmy więc obserwować wstrzemięźliwość
w wydawaniu pieniędzy na podróże. Na razie jednak takich oznak nie widać. Bo kiedy słuchamy tego, co mówią szefowie biur
turystycznych, to widać, że ten rok będzie
dla nich bardzo pomyślny – uważa. To dobra wiadomość dla branży lotniczej, a więc
również dobry sygnał dla LOT–u.
Główna ekonomistka Lewiatana podkreśla: proces restrukturyzacji, który się zaczął i jest kontynuowany, został zaakceptowany przez Komisję Europejską. – Pokazuje,
że linia ma szanse się rozwijać. Tyle że LOT
działa w bardzo ryzykownej branży, dodatkowo zaś kapitałochłonnej. Bo albo trzeba
mieć własne samoloty, albo pieniądze, za
które się je wynajmie. Trzeba więc mieć naprawdę bardzo podzielną uwagę, by w takim
otoczeniu poprawiać wyniki finansowe –
uważa Starczewska-Krzysztoszek.
Po stronie menedżerskiej Sebastian
Mikosz postawił na przejęcia – „wyjmuje” z innych linii lotniczych specjalistów
i ściąga ich do siebie. David Garcia, niegdyś pracujący dla Air France, jest teraz
odpowiedzialny za produkty LOT oraz
Plan restrukturyzacji
LOT zyskał pozytywną
opinię twardego
przeciwnika, komisarza
ds. konkurencji
Joaquina Almunii.
Również zdaniem
prezesa LOT
Sebastiana Mikosza
najbliższe tygodnie
będą decydujące.
biuro podróży LOT
Travel. Dariusz Pietrzak, który do końca roku 2012 roku pracował w australijskim Qantasie jako menedżer odpowiadający za strategię grupy
i doradca restrukturyzacyjny, teraz planuje
siatkę LOT. Dodatkowo w spółce pojawili się byli pracownicy m.in. linii Easyjet,
którzy teraz opracowują plany taryfowe
dla polskiego przewoźnika.
– Linie pozytywnie zaskoczyły wynikami finansowymi za ubiegły rok. W tej
sytuacji wiarygodnie brzmią zapowiedzi
prezesa, że chciałby podwoić flotę
z obecnych 39 do 80 maszyn w 2019 roku
— mówi austriacki analityk rynku lotniczego Kurt Hofmann. W środowisku lotniczym z uznaniem mówi się o przymiarkach polskich linii do nowej strategii, która
uwiarygodni plany rozwojowe. – Jeszcze
niedawno z niedowierzaniem mówiono
o postawieniu na dreamlinery jako trzonie
floty. Tymczasem przyniosły 95 mln dodatkowych przychodów. A z docelowo ośmioma dreamlinerami do 2017 roku LOT może
śmiało obsługiwać nawet 10 tras długodystansowych – uważa Hofmann.
Zdaniem ekspertów pozytywna decyzja KE to z jednej strony dobry sygnał, bo
doceniony został wysiłek włożony w proces
restrukturyzacji, z drugiej jednak ostrzeżenie. Bo właśnie teraz przyszedł czas na
przygotowanie najważniejszych zmian.
Chodzi o ustalenie, jaki kształt firma przyjmie od początku listopada 2015 roku. To
wtedy właśnie skończą się obostrzenia wobec LOT–u związane z planem restrukturyzacji (konieczność redukcji niektórych
kierunków i brak możliwości otwierania
nowych). Również w tym zakresie Sebastian Mikosz nie chce się na razie jednoznacznie wypowiadać. Wiadomo, że trwają
analizy opcji strategicznych, a swoje do powiedzenia w całym procesie będzie miało
Ministerstwo Skarbu.
Prezes linii mówi o przyszłości LOT–u jedynie tyle: – Powinien być nowoczesną, bardzo sprawną, średniej wielkości
linią lotniczą tradycyjnego modelu, który
przede wszystkim stawia na jakość,
Minister skarbu
Włodzimierz
Karpiński jest
przygotowany na
wypłatę drugiej
transzy.
ale też uwzględnia kilka elementów
lowcostowych takich jak opłaty za posiłki,
ale tylko w klasie ekonomicznej, czy taryfa
Economy Simple – czyli taniej o 30 proc. za
bilet dla latających z bagażem podręcznym
– zdradza w rozmowie z „Businessweekiem”. Dodaje, że skoro Irlandczycy, Austriacy, Finowie mogą mieć własną,
dobrze działającą linię lotniczą, to Polacy mogą mieć swój LOT. – Przewoźnika,
który jest elastyczny, dostosowany do rynku, potrafi szybko odpowiadać na potrzeby pasażerów, sam na siebie zarabia i który
jest liderem w regionie – podsumowuje.
Najważniejsza będzie dobrze zorganizowana siatka połączeń. Jak wyjaśnia Mikosz, trzeba będzie wybrać, czy latać na
większej liczbie kierunków, ale rzadziej,
czy też obsługiwać mniej kierunków, ale za
to z dużą częstotliwością. Na razie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie ma.
Wiadomo natomiast, że ważnym kierunkiem będzie prawdopodobnie Azja, choć
Mikosz nie chce tu składać jasnej deklaracji. Zapewne będzie chciał też położyć nacisk na połączenia północ–południe. Wymieniane są tu kierunki, takie jak Grecja,
Rumunia, Bułgaria czy kraje bałkańskie. –
Ale także Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan – wylicza Mikosz.
Jedno wiadomo na pewno – LOT szybko musi się zdecydować. Również dlatego,
że w ślad za tym idą strategiczne decyzje flotowe. I tu właśnie mogą się pojawić
ograniczenia. A to dlatego, że na ryn-
39
Tyloma
maszynami
polskie linie
lotnicze
dysponują
obecnie.
ku zamówień samolotów,
jakie chciałby kupić LOT,
jest dość tłoczno. Patrząc
na portfele zarówno Boeinga, jak i Airbusa, widać, że
najbliższe dostawy nowych samolotów są
możliwe dopiero pod koniec dekady – na
przełomie 2017 i 2018 roku. Dla polskich
linii to może być już zbyt późno. Na razie
nie wiadomo, w jaki sposób LOT planuje
sobie poradzić z tym problemem.
Starczewska-Krzysztoszek dorzuca tu
jeszcze jeden pomysł na utrwalenie stabilizującej się sytuacji naszego narodowego przewoźnika. Pobrzmiewa on zresztą również u prezesa Mikosza, gdy mówi,
że potrzebna jest spójna polityka państwa
na rynku lotniczym. Jego zdaniem dziś jej
prowadzenie jest utrudnione. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że własne porty
lotnicze stały się wyrazem ambicji wielu regionów. Tymczasem polskie warunki są takie, że to Warszawa powinna być
najważniejsza. – Dlaczego polska administracja, czy to lokalna, czy to centralna,
nie ma obowiązku korzystania w pierwszej
kolejności z oferty LOT–u? Nie jestem tego
w stanie zrozumieć – mówi Starczewska-Krzysztoszek. Jej zdaniem służby, które
zajmują się organizacją podróży naszej administracji publicznej, tam, gdzie to tylko
możliwe, powinny mieć obowiązek korzystania z połączeń polskiego przewoźnika.
– W większości krajów bez żadnych nacisków tak właśnie się dzieje – podsumowuje.
Ministerstwo Skarbu na razie
nie myśli o wprowadzaniu takich
obostrzeń. Urzędnicy, którzy odpowiadają tam za LOT, koncentrują się raczej na
wyliczeniach, ile może być potrzebne na
drugą transzę, by w ogóle można było rozmawiać o przyszłości. Odkąd wiadomo, że
decyzja KE będzie pozytywna, konsultacje
na linii spółka–resort trwają praktycznie
nieustannie. Sam minister w każdej chwili
jest gotów pieniądze wyłożyć, bo jego zdaniem restrukturyzacja przynosi efekty. Ale
dodaje też, że nie da ani złotówki więcej,
niż to będzie konieczne. Można się więc
spodziewać, że ostateczna wysokość drugiej transzy będzie jeszcze przedmiotem
długich uzgodnień.
—— Danuta Walewska, Karol Manys
Jednym słowem: Decyzje, jakie
w najbliższych tygodniach będą
zapadać w sprawie LOT–u, mogą
rozstrzygnąć o przyszłości linii.
Technologie
Lokalizowanie rzeczy
lub ludzi we wnętrzach
i z bardzo dużą
dokładnością – tego
GPS nie dokona.
Mikrolokalizacja uważana jest za szansę
m.in. w tzw. smart shoppingu. Chodzi
o marketingową komunikację z klientem
w sklepach czy centrach handlowych.
Polska, czyli
Beacon Valley
Tam, gdzie wysiada GPS, wkraczają dwie technologie – oparta na Wi–Fi oraz tzw. beacony.
Wyjście na plażę z małym dzieckiem
bywa stresujące – w tłumie łatwo je
zgubić, w morzu może się utopić… Ale
w tym roku część plażowiczów w Rio de
Janeiro miała spokojniejszy wypoczynek
– wszystko za sprawą specjalnych opasek,
które pozwoliły im monitorować pociechy.
Wystarczyło założyć dziecku taką opaskę
na rękę i ustawić w aplikacji mobilnej
dopuszczalną odległość, na którą może się
ono oddalić. Po jej przekroczeniu aplikacja
natychmiast alarmowała rodzica.
O dziwo, gadżetu pozwalającego
lokalizować „obiekt” z dokładnością godną
podziwu nie firmował żaden z koncernów
technologicznych ani nawet start–up,
który zebrał na niego pieniądze na Kickstarterze. Plażowicze otrzymali tę opaskę
od firmy… Nivea. I to za darmo. Wystarczyło kupić lokalny dodatek brazylijskiego
tygodnika „Veja”, a opaskę najzwyczajniej
odrywało się od prasowej reklamy Nivei.
Małe urządzenie, które znajdowało się
w bransoletce, to tzw. beacon.
Ma ono baterię, chip i komunikuje
się z otoczeniem za pomocą technologii
zwanej Bluetooth Smart. – To urządzenie
jest jak latarnia. Emituje sygnał i dzięki
temu pozwala urządzeniu mobilnemu
ustalić jego położenie – tłumaczy Marcin
Wawrzyński, specjalista ds. sprzedaży
w Cisco Systems.
Tak jak kiedyś umieszczenie GPS –
a w smartfonach sprawiło, że przed
twórcami rozmaitych aplikacji mobilnych
otworzyły się nowe możliwości związane
z geolokalizacją, tak teraz jest czas na
kolejny krok – technologie potrafiące
lokalizować obiekty z większą dokładnością oraz w zamkniętych obiektach. Jedna
z nich to wspomniane beacony, które
popularyzuje Apple. Druga – to mikrolokalizacja za pomocą sieci W i–Fi, oferowana przez Cisco. Wszystko wskazuje
na to, że to właśnie te dwie technologie
będą stosowane masowo do lokalizowania
obiektów, których GPS nie jest w stanie
Wycena warszawskiej
spółki Ifinity ma być,
jak na polski start–up,
rekordowa.
dokładnie namierzyć. Wtedy zdaniem
ekspertów wiele zmienią, a niektóre branże może wręcz zrewolucjonizują.
– W handlu wiedzę o dokładnej lokalizacji konsumenta można wykorzystać w ramach tzw. smart shoppingu, podsuwając
okazje do tańszych zakupów – mówi Piotr
Ciupiński, dyrektor kreatywny w agencji reklamowej Adbirds. Kamil Góral, dyrektor
Centrum Rozwoju Biznesu w Comarchu,
wskazuje, że mikrolokalizacja pozwoli
zbierać cenne dane, których wcześniej nie
dało się uzyskać lub było to trudne. – Liczba zastosowań dla technologii mikrolokalizacyjnych jest ogromna. Myślę, że
w pierwszej kolejności pojawią się one tam,
gdzie można w ten sposób łatwo dostarczyć
ludziom użytecznych informacji – uważa
z kolei Natalia Hatalska, blogerka zajmująca się alternatywnymi formami komunikacji marketingowej. Czyli przykładowo – gdy
jesteśmy w galerii handlowej i chcemy trafić
do konkretnego sklepu albo gdy na lotnisku
szukamy określonej bramki.
W Polsce szczególne zainteresowanie
przedsiębiorców high–tech budzą przede
wszystkim beacony. Po ubiegłorocznej
ZDJĘCIA: 123RF, IFINITY, HG INTELLIGENCE, PRZEMEK WIERZCHOWSKI, PIOTR GUZIK/FOTORZEPA
W tej drugiej Polacy mają coraz więcej mocnych graczy i coraz silniejsze karty.
IFINITY
Warszawska firma, który wyewoluowała
z agencji marketingu mobilnego.
Jej założyciele zainteresowali się technologią
Bluetooth Smart, ponieważ szukali
rozwiązania, które umożliwiałoby
aplikacjom mobilnym określanie lokalizacji.
Firma produkuje własne beacony, ale stawia
przede wszystkim na realizację dużych
projektów wdrożeniowych w przestrzeni
publicznej dla firm i miast. W najbliższych
dniach Ifinity ogłosi pozyskanie inwestora.
czura. Pod koniec lipca spółka
poinformowała, że zdobyła dużego
inwestora. Kwotą 2 mln dol. wsparł
ją duński fundusz VC Sunstone Capital (który wcześniej zainwestował
m.in. w aplikację Prezi). – Mamy
Adam
ok. 5 tys. klientów – mówi NiemJesionkiewicz
czura – wszystkich za granicą.
Bo jeśli chodzi o zainteresowanie wykorzystaniem tej technologii,
nasz kraj jest na razie na drugim
biegunie. Zdaniem Niemczury osoby, które mogłyby zdecydować o wdrożeniach w Polsce, wolą poczekać, aż beacony
przyjmą się na Zachodzie. Oficjalnie takich
projektów naliczyliśmy w całym kraju…
zaledwie trzy.
Jednym z nich jest warszawskie Muzeum Neonów, w którym zainstalowano
sześć urządzeń od Estimote. – Dzięki
beaconom mogliśmy napisać aplikację,
która pełni funkcję multimedialnego
Jarosław
Królewski przewodnika – mówi Paweł Wrzosek,
współwłaściciel firmy Synappse tworzącej
HG INTELLIGENCE
Krakowska spółka należąca do firmy
aplikacje mobilne. W muzeum można
programistycznej Humanoit Group oraz
w każdej chwili zobaczyć swoją pozycję
Funduszu Zalążkowego KPT, który
na planie sytuacyjnym, a po podejściu do
zainwestował w nią rok temu. Firma
danego neonu automatycznie wyświetlają
produkuje własne beacony i samodzielnie
się na smartfonie informacje na jego temat.
dokonuje wdrożeń. Jedno z nich ma już za
konferencji Apple’a,
– W tej chwili mamy
Podobne rozwiązanie
sobą – jej urządzenia działają
na której koncern
kilkadziesiąt wdrożeń
działa w krakowskim Muzeum Sztuki
w krakowskim Muzeum Sztuki
Współczesnej, a już we wrześniu mają
ten przedstawił to
i aplikacji wykorzystu- Współczesnej, gdzie wdrożyła je firma
także pojawić się w sieci sklepów
HG Intelligence – kolejna polska spółka
rozwiązanie jako
jących nasze beacony
obuwniczych Gino Rossi i wspierać
tej branży, która ma nadzieję zawojować
jedno ze strategicz– mówi Wojciech Boaplikację dla jej klientów.
rynek, i to nie tylko krajowy.
nych, wiele firm
rowicz, przedstawiciel
Trzecim miejscem jest zaś Stołeczne
na świecie rzuciło
tej firmy.
Centrum Osób Niepełnosprawnych
się do ich produkcji. Polacy weszli jednak
Ale na Estimote się nie kończy. –
w Warszawie. Tam aplikacja i beacony od
do tej gry wcześnie i wygląda na to, że już
Wszystko wskazuje na to, że możemy już
Ifinity pomagają poruszać się po budynku
mocno okopali się na tym nowym rynku.
mówić o Beacon Valley w Polsce – śmieje
niewidomym. Lektor podpowiada im,
Pierwszym graczem kojarzonym z tą
się Adam Jesionkiewicz, prezes spółki Ifiktórędy powinni udać się do wybranego
branżą był krakowski Estimote, który zonity, innego polskiego producenta beacopunktu, i czyta treści z tablicy informastał nawet ogłoszony najlepszym startup–
nów walczącego o globalny rynek. Jak się
cyjnej. Aplikacja umożliwia też zdalne
em w kategorii sprzętowej na prestiżowej
dowiedzieliśmy, już w najbliższych dniach
pobranie numerka do okienka i informuje,
amerykańskiej konferencji TechCrunch.
Ifinity ma podpisać umowę inwestycyjną.
gdy zbliża się kolej użytkownika. NiewiUzyskał też wsparcie finansowe m.in. od
Podobno jej wycena będzie – jak na polski
domy staje się więc samodzielny, nawet
funduszu VC, założonego przez Erica
start−up – rekordowa.
Schmidta, byłego prezesa Google’a. To
jeśli jest w urzędzie po raz pierwszy. ApliKolejną silną firmą jest Kontakt.io.
dało firmie duży rozgłos w mediach.
kację Ifinity pobrało dotychczas 250 osób.
– Z mojej wiedzy wynika, że jesteśmy
Produkty Estimote działają już m.in. na
Krakowska firma twierdzi, że rozmawia
już największym producentem beaconów
kilku największych lotniskach w Europie.
z przedstawicielami dużych miast o innych
w Polsce – mówi jej szef Szymon Niemwdrożeniach, szczególnie dotyczących
wspomagania parkowania. – Wystarczy
wcisnąć „chcę zaparkować” i system sam
znajdzie nam najbliższe wolne miejsce
parkingowe – tłumaczy Jesionkiewicz.
Pewne jest natomiast to, że od września
beacony znajdą się w salonach obuwniczych Gino Rossi. – Po podejściu do
wybranego modelu buta będzie można
Dzięki mikrolokalizacji muzea mogą stworzyć aplikacje oprowadzające zwiedzającego po eksponatach
nie tylko zobaczyć na smartfonie, z czego
i obiekcie. Taki system działa już w muzeach Neonów w Warszawie i Sztuki Współczesnej w Krakowie.
jest wykonany, ale również sprawdzić
Łukasz Kostka
Estimote i Kontakt.io tylko produkują
sprzęt i tworzą narzędzia dla deweloperów,
którzy są kolejnym elementem łańcucha.
Nie dokonują one samodzielnie wdrożeń
i koncentrują się raczej na sprzedaży
KONTAKT.IO
beaconów na skalę globalną.
Firma o podobnym profilu do Estimote.
Wspólne jest jedno – Polacy mocno
Również wywodzi się z Krakowa. Szczyci się
wierzą w beacony. Zdaniem Jesionkiewitym, że wszystkie swoje beacony produkuje
cza jest pewne, że promowana przez
w Polsce. Jak dotąd 100 proc. jej urządzeń
Szymon
Apple technologia zawładnie światem
idzie
za
granicę,
gdzie
–
jak
podaje
firma
Niemczura
mikrolokalizacji. – Można wymieniać
– trafiły już do ok. 5 tys. klientów. Kontakt.io
założono w 2013 roku z myślą o stworzeniu
wiele jej ważnych przewag, jak chociażby
systemu nawigacji w pomieszczeniach dla
cena, ale i tak kluczowe jest tu zdanie
osób niewidomych. W lipcu tego roku
dostępną rozmianiliśmy im przestrze- producentów urządzeń i systemów. A oni
20 proc. akcji krakowskiej spółki objął
rówkę – mówi
nie Starego Browaru,
już zdecydowali – uważa szef Ifinity.
Sunstone Capital, duński fundusz venture
Jarosław Królewski,
aby
mogły się jeszcze
Obecnie beacony wykrywają nie tylko
capital, wykładając 2 mln dol. Daje to
dyrektor zarządzajądynamiczniej rozwiurządzenia mobilne z systemem iOS, ale
wycenę firmy rzędu 10 mln dol.
cy HG Intelligence,
jać – dodaje Kowalak. również te posiadające Androida w wersji
które wykonuje ten projekt.
4.3 i nowszych. – Pod koniec 2011 roku
Niewykluczone nawet, że wdrożone będą
Alternatywna technologia – ta od
był tylko jeden model smartfona kompatyobie technologie.
Cisco, bazująca na W i–Fi – działa (na razie
bilny z Bluetooth Smart, czyli iPhone 4S.
– To nie jest tak, że one ze sobą wojują.
w wersji testowej) w centrum handlowym
Dzisiaj liczba urządzeń na świecie obsłuIch możliwości się nieco różnią – przekoRiviera w Gdyni. Oparta na niej aplikacja
gujących ten standard to 570 mln – mówi
nuje Wawrzyński. Jego zdaniem oba rozbędzie służyć jako wewnętrzna nawigacja.
Wojciech Borowicz z Estimote.
wiązania mają zarówno słabe, jak i mocne
Poprowadzi najbliższą drogą do wybraneNadzieje z mikrolokalizacją wiąstrony. Przewagą beaconów jest większa
go sklepu lub toalety. Może też pokierować precyzja, ponieważ lokalizują
żą jednak nie tylko producenci
„Wożę beacony
nas z powrotem do samochodu, który
beaconów. – Wożę je na spotkania
z dokładnością do ok. 0,5 m
na spotkania
zaparkowaliśmy na parkingu należącym
z klientami, bo ludzie spoza branży
(zależy od jakości sprzętu),
z klientami, bo
do galerii. Ma umożliwiać nawet znajdonie słyszeli o tej technologii – mówi
podczas gdy sieć W i–Fi jest
ludzie spoza
w stanie zrobić to z dokładwanie w centrum handlowym znajomych
Łukasz Sobański, prezes City
branży
nością do kilku metrów. Słabą technologicznej
z Facebooka, jeśli tacy się tam pojawią.
Inspire, firmy, która tworzy m.in.
stroną jest natomiast zasilanie, jeszcze o nich
Zdaniem Marcina Wawrzyńskiego
rozwiązania mobilne dla turystyki.
nie słyszeli”.
a konkretniej – baterie
korzyści z tego czerpią nie tylko goście
Sobański śledzi zachodnie portale
– Łukasz Sobański,
w beaconach. Wydłużenie
galerii. – Także właściciel obiektu. System
branży turystycznej i, jak mówi, „nie
prezes City Inspire,
ich
żywotności
jest
głównym
umożliwia bowiem obserwowanie zachoma tygodnia, żeby nie pisali tam
firmy, która tworzy
wyzwaniem dla firm wytwawań klientów – mówi przedstawiciel Cisco.
o jakimś wdrożeniu beaconów”. Jego
aplikacje mobilne
rzających ten sprzęt.
Można więc w ten sposób określić np. „odzdaniem uruchomienie już teraz
dla turystyki
Modele biznesowe polwiedzalność” danego miejsca, co umożliwia
przez jego firmę projektu w Polsce
skich graczy na tym rynku
m.in. lepszą wycenę przestrzeni handlowej.
mogłoby być falstartem. Ma jednak
są różne. Ifinity i HG Intelligence
Do oficjalnego wdrożenia podobnych
nadzieję, że już w przyszłym roku
pokrywają cały łańcuch
rozwiązań szykuje się też galeria handostanie pierwsze zlecenie na jakąś
– od produkcji beacona po stwodlowa Stary Browar w Poznaniu. – Jako
aplikację, która będzie rozpoznawała
rzenie aplikacji i wdrożenie systepierwsi w polskim sektorze detalicznym
położenie użytkownika. – Ktoś musi to
mu. Adam Jesionkiewicz uzasadnia tę
rozpoczęliśmy testowanie technologii
wszystko zacząć – mówi.
strategię tym, że producentów beaconów
umożliwiających precyzyjną geolokaliza— Jan Jęczmyk
szybko na świecie przybywa i wkrótce
cję – mówi Magdalena Kowalak, prezes
Jednym słowem: Masowa
będą oni konkurować niemal wyłącznie
Starego Browaru. W galerii testowana jest
popularność mikrolokalizacji to
ceną. – Patrzymy długookresowo, wolimy
zarówno technologia oparta na sieci Wi–
kwestia czasu. Polskie firmy dobrze
od razu skupiać się na potrzebach klienFi, jak i ta bazująca na beaconach. Firma
się
wczuły w ten światowy trend.
tów. Zdobywane doświadczenie umożnie zdecydowała jeszcze, którą z nich
liwia nam wdrażanie naprawdę dużych
wprowadzi. – Tak nowoczesne technologie
wymagają jeszcze dopracowania. Udostęp- projektów – tłumaczy.
ZDJĘCIA: © 2014 BY BLOOMBERG L.P. ALL RIGHTS RESERVED, ESTIMOTE, KONTAKT.IO, MATERIAŁY PRASOWE
Adam Krzych
ESTIMOTE
Krakowski producent beaconów, pierwsza
polska firma tej branży zauważona na świecie.
Nie dokonuje samodzielnie wdrożeń,
lecz zaopatruje deweloperów w sprzęt oraz
narzędzia. W grudniu ub.r. Estimote pozyskało
3,1 mln dol. kapitału, który posłużył m.in. do
otwarcia oddziału w Dolinie Krzemowej. Beacony
Estimote działają w warszawskim Muzeum Neonów
oraz w wielu obiektach za granicą, w tym na
londyńskich lotniskach (Heathrow, Luton, Gatwick),
gdzie zainstalowano je z inicjatywy linii Virgin
Atlantic oraz EasyJet. Są też na lotnisku Charles’a de
Gaulle’a w Paryżu, Muzeum Rubensa w Antwerpii
czy Muzeum Nauki w Seattle.
ODKRYJ SWOJĄ PRAWDZIWĄ NATURĘ
unikalna lokalizacja na szczycie wzgórza
· 254 luksusowe pokoje i apartamenty · SPA & WELLNESS
· kompleks basenów · stadnina koni z krytą
ujeżdżalnią · 9−dołkowe pole golfowe · strzelnice sportowe
· korty tenisowe · squash · ścianka wspinaczkowa
· hotelowe przedszkole i place zabaw · kręgielnia
· SALE KONFERENCYJNE · i wiele innych atrakcji
[email protected] · TEL. +48 13 443 10 20 · WWW.ARLAMOW.PL
Download

Beata Sadowska