gazeta B E Z P Ł AT N A
gazeta B E Z P Ł AT N A
gazeta B E Z P Ł AT N A
gazeta B E Z P Ł AT N A
l
p
.
a
k
s
l
o
p
w w w. e x t r a
najwygodniejsze
w numerze
miejsce
program TV
dla Twojej
na cały tydzień
reklamy!
Ukazujemy się w Zduńskiej Woli i Sieradzu oraz gminach: Szadek, Zapolice, Warta, Brzeźnio, Złoczew, Błaszki, Wróblew
nakład .
NR 41 ROK II 1 KWIETNIA 2010 ISSN 2080-4377
0 egz [email protected] [email protected] www.extrapolska.pl
10 00
w środku wkładka
TWOJE ZDROWIE i URODA
Geotermia – trzecia ods∏ona
Temat geotermii znów powrócił. Tym razem z nową
koncepcją lokalizacji. Pomysł geotermii znany jest od
2006 r., powstał z inicjatywy mieszkańców Wspólnoty
Osiedla Karsznice. Wówczas
zaproponowano lokalizację
na tzw. Nowej Grupie Torów.
Podczas konferencji przedstawiciele Osiedla Karsznice przedstawili nową koncepcję
lokalizacji geotermii
reklama
Niezwykle
atrakcyjny
lokal
w centrum
Zduńskiej Woli.
22 mkw. Idealny
na biuro!
Tel. 0-791-031-769
Rozważano też opcję usytuowania
geotermii przy ul. Kobusiewicza na terenie MOSiR-u. W poniedziałek (29
marca), podczas konferencji, prezydent
Piotr Niedźwiecki przedstawił nową
koncepcję, w rejonie ulic Nowomiejskiej, Sadowej, Karsznickiej i Łanowej.
– Jest to teren niezabudowany,
znacznie większy niż zakładały poprzednie warianty – powiedział Piotr
Niedźwiecki, prezydent Zduńskiej Wo-
li. – Duże nadzieje należy wiązać z budową projektowanej drogi ekspresowej
S-8, dzięki której może pojawić się wielu turystów z aglomeracji łódzkiej.
Nową lokalizację konsultowano
do tej pory tylko z mieszkańcami
Karsznic. Podczas konferencji nie
padły konkretne odpowiedzi o wła-
sność gruntu pod geotermię ani
źródła finansowania. Pomysł z pewnością trafi pod obrady radnych.
Już na dzisiaj (czwartek) Porozumienie Ponad Podziałami 3P zapowiedziało konferencję w sprawie
geotermii.
(AM)
Drodzy Czytelnicy i Klienci
Niech Êwiàteczny czas up∏ynie Wam w radoÊci i spokoju, a wszelkie troski
odejdà. Z okazji Âwiàt Wielkanocnych samych pi´knych chwil ˝yczà
Agnieszka Miko∏ajczyk
Redaktor Naczelna
Aleksandra Zielonka
Dyrektor Biura Reklamy
2 na tapecie
KRONIKA
POLICYJNA
SIERADZ
Kolejni
pijani kierowcy
W poniedziałek, 29 marca
sieradzcy policjanci zatrzymali
kolejnych pijanych kierowców.
Pierwszego zatrzymano w okolicach wsi Łubna Jakusy. Zatrzymanym okazał się 40-letni
mieszkaniec powiatu, który kierował samochodem osobowym
mając prawie 1.8 promila alkoholu w organizmie. Drugiego pijanego ten sam patrol zatrzymał
w tym samym miejscu niecałe
dwie godz. później. Tym razem
samochodem osobowym kierował 55-letni mieszkaniec powiatu Choszczno. Kierowca miał w
organizmie ponad 1.8 promila
alkoholu. Trzecim zatrzymany
nietrzeźwym okazał się 61-letni
mieszkaniec powiatu. We wsi
Poradzew jechał rowerem po
drodze mając ponad 2.4 promila
alkoholu w wydychanym powietrzu. Zatrzymany ma prawomocny wyrok sądowy zakazujący prowadzenia jakichkolwiek
pojazdów po drogach publicznych. Dwóm pierwszym kierowcom grozi do 2 lat pozbawienia wolności, zaś rowerzyście
do 3 lat pozbawienia wolności.
ZDUŃSKA WOLA
Pijana cyklistka
W środę, 24 marca mundurowi zatrzymali pijaną rowerzystkę, która po zejściu z roweru ledwo trzymała się na nogach. Przed północą patrol prewencji zauważył jadącą wężykiem po ulicy Łaskiej kobietę.
Gdy ją zatrzymali była tak pijana, że nie mogła ustać na nogach. Cyklistką z promilami
okazała się 25-letnia zduńskowolanka. Kobieta miała w organizmie dwa promile alkoholu.
Teraz odpowie za swój czyn
przed sądem. Grozi jej kara pozbawienia wolności do roku.
Zatrzymany
za zaśmiecanie
lasu
W poniedziałek, 22 marca
w godzinach rannych mieszkaniec Marzenina zauważył w
lesie w miejscowości Swędzieniejewice (gm. Zapolice)
mężczyznę, który zaśmiecał
las. Natychmiast powiadomił
policję. Na miejscu mundurowi zatrzymali wskazanego
„śmieciarza”. Przyznał się do
wywiezienia śmieci. Były to
pozostałości po remoncie jego
mieszkania. 24-letni mieszkaniec Zduńskiej Woli zobowiązał się do posprzątania lasu.
Gdy to zrobi zostanie ukarany
mandatem karnym. Grozi mu
kara grzywny do 500 złotych.
Jeżeli nie wykona poleceń
stróżów prawa, sprawą zajmie
się sąd, który będzie mógł nałożyć mu grzywnę nawet do
pięciu tys. zł.
Rajdowa niedziela
Pierwszy, ale jak zapowiadają organizatorzy, nie ostatni Rajd Sieradzki za
nami. Amatorzy czterech kółek zmierzyli się w 6 kategoriach, w zależności od
pojemności silnika. Rajd był zarazem II Eliminacją Mistrzostw Okręgu Łódzkiego.
Zawodnicy walczyli o punkty, które umożliwią im w przyszłym sezonie
starty w imprezach jako licencjonowani kierowcy. Organizatorem imprezy był
ŁZM Motorsportklub. Honorowy patronat objął prezydent Sieradza, Jacek
Walczak.
(RAW)
W Y WIAD T YGODNIA
Ocalić
duchowość świąt
Z księdzem ANDRZEJEM
JAWORSKIM, rozmawiał
Jakub Raniszewski
Które święta są ważniejsze dla katolików, Bożonarodzeniowe czy Wielkanocne?
Refleks, zręczność i ''zgranie'' kierowcy z maszyną były niezbędne, by w przyzwoitym
czasie przejechać wyznaczone odcinki
fot. Malwina Nowak
Niszczył, uciekał – nic nie pamiętał
Funkcjonariusze Ruchu Drogowego zduńskowolskiej policji ganiali we
wtorek kierowcę samochodu marki fiat panda, który jeździł po drogach jak pijany. O 13:45 mundurowi zostali powiadomieni o kierującym fiatem mężczyźnie, który spowodował kolizję i uciekł. Na ulicy Łaskiej kierowca fiata, uderzył
w stojący na poboczu autobus solaris należący do MPK Zduńska Wola. Następnie jechał dalej w kierunku Łasku. W miejscowości Krobanów zajechał
drogę kierującemu autem marki toyota saris, 77-letniemu zduńskowolaninowi,
który aby uniknąć z nim zderzenia zjechał na przeciwny pas drogi i zderzył się
z volvo v 70 kierowanym przez 43-letniego mieszkańca Zduńskiej Woli. Pościg radiowozami za fiatem zakończył się dopiero w miejscowości Ostrówek,
tam właśnie zatrzymali go funkcjonariusze. Kierowca, 63-letni zduńskowolanin został zatrzymany i poddany badaniu na trzeźwość. Ku zdziwieniu stróżów
prawa alkomat nic nie wykazał, pobrano więc krew do badań. Okazało się
jeszcze, że o godzinie 13:00 ten sam kierujący cofając na parkingu przy ulicy Azaliowej uderzył w zaparkowane audi. Mężczyzna trafił do szpitala, podczas badania lekarz stwierdził u mężczyzny zanik świadomości. Kierowca
pandy został umieszczony na obserwacji w miejscowym szpitalu. Odpowie
przed sądem za spowodowanie kolizji drogowych.
Pogotowie już w prywatnych rękach
Od dzisiaj (1 kwietnia) ratownictwo medyczne przechodzi w ręce prywatnej firmy Falck Medycyna. Nie pomogły pikiety, pod siedzibą NFZ w Warszawie. Wojciech Rychlik przez megafon żądał publicznego ratownictwa medycznego.
Wczoraj (w środę) starosta zduńskowolski Wojciech Rychlik i Dariusz Kapciak, prezydent Zduńskiej Woli, pojechali do Warszawy na spotkanie z Ewą Kopacz, Minister Zdrowia, która miała wstrzymać rozpoczęcie świadczeń przez
Falck. Wszystko wskazuje jednak na to, że od dziś na wezwania do nagłych wypadków i wezwań przyjadą pracownicy duńskiej firmy. Czy obawy przejęcia pogotowia przez prywatną firmę były słuszne, okaże się już wkrótce.
(AM)
Uwaga na oszusta – gazownika
W Zduńskiej Woli pojawił się oszust, który podaje się za gazownika. Pod
pretekstem sprawdzenia instalacji gazowych wchodzi do mieszkań i okrada
je. W poniedziałek ofiarą złodzieja oszusta padła 82-letnia zduńskowolanka.
Oszukana kobieta powiadomiła policję. Gdy mundurowi dojechali na ulicę
Zieloną, kobieta poinformowała ich, że w godzinach południowych, pod pretekstem sprawdzenia kuchni gazowej do jej mieszkania wszedł mężczyzna.
Po jakimś czasie kobieta zorientowała się, że podający się za gazownika mężczyzna ukradł jej 300 zł znajdujące się w teczce z dokumentami.
Sprawcą jest mężczyzna w wieku 30-35 lat, wzrostu ok. 170 cm. Mężczyzna ma czarne, krótkie włosy. Podczas kradzieży u 82-letniej kobiety, ubrany
był w ciemną bluzę polarową i niebieskie dżinsy.
Nie wykluczone, że oszust może pojawić się w innych rejonach miasta.
Policja apeluje szczególnie do starszych mieszkańców, aby nie wpuszczali
osób nieznajomych podających się za pracowników różnych firm, akwizytorów, przedstawicieli fundacji. O każdej tego typu wizycie poinformujmy policję.
Przypominamy, że każda kontrola powinna być wcześniej zapowiedziana
przez administratora budynków lub przez firmę zlecającą taką kontrolę.
(AZ)
– Bez Bożego Narodzenia nie byłoby Zmartwychwstania. W Betlejem
wypełniają się proroctwa przyjścia na
świat Mesjasza. I wtedy obchodzimy
radość, że Bóg stał się Człowiekiem.
Natomiast najważniejsze są święta
Wielkanocne. Przypominają nam o
odkupieniu Człowieka przez Jezusa
Chrystusa, która dokonała się poprzez tajemnicę ustanowienia Eucharystii, mękę,
ofiarę krzyża, Zmartwychwstanie i zesłanie
Ducha Świętego.
Jaki aspekt świąt Wielkiej
Nocy jest najważniejszy?
– Wielu wiąże święta Wielkiej Nocy
tylko z faktem zakupów, porządków świątecznych, poświęcenia pokarmów w Wielką Sobotę oraz „bycia” w Niedzielę Wielkanocną na mszy świętej. Aby zrozumieć
tajemnicę tych szczególnych świąt trzeba
je przeżyć w wymiarze duchowym począwszy od Wielkiego Czwartku. Najważniejsze w całości świąt jest przesłanie mówiące o odkupieniu człowieka i że Zmartwychwstał Pan, co słyszymy w radosnym
zawołaniu Alleluja! Tak jak mówił Sługa
Boży Jan Paweł II „Człowieka nie można
zrozumieć bez Chrystusa” tak i tajemnicy
świąt wielkanocnych nie można zrozumieć bez przeżywania całościowej tajemnicy Triduum Paschalnego. Obchody świąt
nie są związane tylko i wyłącznie z niedzielą wielkanocną czy drugim dniem świąt,
ale rozpoczynają się od Wielkiego Czwartku, a kończą się w Niedzielę Wielkanocną.
Wszystko wokół traci na duchowości, rządzą wystawy
sklepowe, sztuczne pisanki,
wielkie czekoladowe zające.
Jak ksiądz odbiera tą zmianę obyczajowości? Czy duch
świąt jest jeszcze obecny?
– Ja duchowość bym podzielił na
dwie rzeczywistości. Na żywą duchowość
świąt Wielkiej Nocy, która jest obecna
wśród ludzi głęboko wierzących (wierzący
to znaczy praktykujący) i na duchowości
folkloru bez wartości, którą reprezentują
ci, którzy święta odbierają tylko przez pryzmat zrobienia zakupów, przygotowania
posiłku i święconki. Tam gdzie wiara, tam
i głębia duchowości świąt. Tam gdzie wiary nie ma, a pozostała tylko tradycja tam
pustka. Dziś środki masowego przekazu
promują płyciznę wiary i moralności, to
co jest łatwe i przyjemne pozornie, to co
chcą czytać czy słuchać odbiorcy. Świat
nie promuje obyczajów tradycji polskich,
a kultywuje tylko to co przynosi zysk i
pieniądze. Kiedy przeżywa się największe
święta Zmartwychwstania to można powiedzieć ze smutkiem, że nie liczy się
Człowiek tym bardziej Bóg tylko materia
i ona stała się dla wielu „bogiem”.
Co z postem w Wielka Sobotę, czy to tradycja czy nakaz
Kościoła?
– Wielki Piątek jest czasem postu ścisłego i jakościowego. Wielka Sobota jest
oczekiwania na Zmartwychwstanie Chrystusa, dlatego w tym dniu powinno się
przestrzegać postu do Wigilii Paschalnej.
Zachowanie postu od pokarmów mięsnych jest tradycją godną zachowania.
Jak najlepiej przygotować
się do świąt aby odczuć ich
duchowość?
– Przygotowanie do świąt zawsze ma
wymiar duchowy. Wielu przygotowuje się
w sposób zewnętrzny, to i owoc świąt jest
zewnętrzny nie pozostawiający w człowieku tajemnicy wiary, a tylko pustkę i niepokój, że trzeba iść do pracy czy szkoły.
Człowiek musi rozpocząć przemianę
od siebie, aby przemieniać świat, poznawać tajemnice wiary i je przeżywać, a wtedy dla niego będzie ważniejsze „być” a nie
tylko „mieć”.
DYREKTOR BIURA REKLAMY:
Aleksandra Zielonka, tel. 604-951-954
ZESPÓŁ:
Gabriela Garncarek-Tomczyk,
Krzysztof Marczak, Witold Świerczyński,
Jakub Raniszewski, Marek Tomczak,
REDAKCJA: ul. Łaska 49
98-220 Zduńska Wola
tel. 0-43 650-21-20
[email protected]
REDAKTOR NACZELNA:
Agnieszka Mikołajczyk
Tel. 501-478-620
Radosław Wojtas (raw)
OPRACOWANIE GRAFICZNE:
Jarosław Mizera
WYDAWCA:
A!Media Agnieszka Mikołajczyk
na podstawie umowy franchisowej z
Extra-Media sp. z o.o.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych ogłoszeń i reklam
oraz zastrzega sobie prawo do skracania nadesłanych tekstów.
na tapecie 3
czwartek, 1 kwietnia 2010
Rewitalizacja za doradców?
Kolejna sesja rady miasta Zduńskiej Woli
nie przyniosła rozwiązania w sprawie rewitalizacji. Prezydent nie zgodził się, aby pieniądze na dokumentację techniczną pochodziły z ubiegłorocznej nadwyżki budżetowej.
Z kolei radni wyrazili sprzeciw, aby sfinansować to zadanie ze środków zarezerwowanych na wykup przychodni przy
ul. Getta Żydowskiego od Starostwa Powiatowego. W ten
sposób, w głosowaniu, nie zabezpieczono pieniędzy ani na
dokumentację rewitalizacji, nie przyznano 50 tys. zł na organizację II Pikniku Historycznego ani też na realizację projektu Maksymilian, na który mają być pozyskane pieniądze z
Unii Europejskiej.
Członkowie Porozumienia Ponad Podziałami 3P podczas
poniedziałkowej konferencji odnieśli się do ostatniej sesji, i
przedstawili swoja koncepcję na pozyskanie środków na projekty, które nie zostały przegłosowane.
– Mogą to być środki, które prezydent wydaje na swoich
doradców – powiedział Andrzej Brodzki, z 3P. – Uważamy
też, że niepotrzebnie tak bardzo rozbudowano strukturę
urzędu, nowe wydziały, nowe osoby w spółkach komunalnych.
Robert Florczak, wiceprzewodniczący rady dodał, że nigdy wcześniej żaden prezydent nie miał przy sobie tylu doradców (mowa o Panach Juszczaku, Ginterze i Jakubowskim).
Prezydent zapewnił, że pieniądze na organizowany przez
stowarzyszenie „Chrobry I” piknik historyczny zostaną przekazane z rezerwy budżetowej.
(AM)
„Deutsch-Wagen-Tour” in Technikum
Do Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1 w Zduńskiej Woli zawitali przedstawiciele projektu „Deutsch-Wagen-Tour”. Projekt ma na
celu wzrostu popularności języka niemieckiego w Polsce. W zduńskowolskim „Mechaniku” promocja języka została połączona z
dniem otwartym dla szkół gimnazjalnych. Lektor prowadzący zajęcia
w Zduńskiej Woli podczas licznych pokazów audiowizualnych i konkursów niewątpliwie zachęcił wszystkich zebranych do nauki języka
naszych zachodnich sąsiadów.
– Jestem uczniem pierwszej klasy gimnazjum, od niedawna uczę się
języka niemieckiego. Muszę przyznać, że nauka w takiej formie bardzo
mi odpowiada, a wiedza przekazana w ten sposób na długo zostaje w pamięci.- powiedział Marcin Cichosz jeden z uczestników konkursu. (JR)
Schowała narkotyki pod sztuczną szczęką
We wtorek, 30 marca zduńskowolscy kryminalni zatrzymali kobietę, która przenosiła narkotyki schowane
pod sztuczną szczęką. W mieszkaniu, z którego wyszła znaleziono również amfetaminę i marihuanę.
Tego dnia, funkcjonariusze prowadzili czynności związane z nielegalną dystrybucją narkotyków na terenie miasta. Podczas obserwacji
jednego z miejsc, zobaczyli kobietę wychodzącą z domu jednorodzinnego na terenie miasta. Postanowili ją wylegitymować. Jak się okazało mieli nosa. 35-letnia mieszkanka Szadku, czasowo zamieszkała w Zduńskiej Woli, posiadała przy sobie pół grama amfetaminy. Policjantów zainteresowała dziwna wymowa kobiety. Jak się okazało, narkotyki w torebce foliowej schowała pod... sztuczną szczęką. Kobieta została zatrzymana w areszcie. Stróże prawa poszli za ciosem. Przeszukali mieszkanie, z którego wychodziła. Efektem było znalezienie kolejnych
porcji narkotyków. Policjanci zabezpieczyli jeszcze 20 gram amfetaminy i 11 gram marihuany. Mundurowi poszukują właściciela mieszkania,
w którym znaleziono narkotyki. Szadkowiance grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Cały czas trwają czynności w tej sprawie.
Wyroki dla przestępców z Sieradza
Członkowie grupy przestępczej z Sieradza, odpowiedzialnej
między innymi za strzelaninę w Warcie, podpalenia mieszkań
i samochodów, włamania, zastraszania i kradzieże samochodów, zostali osądzeni. Najwyższy wyrok to jedenaście lat pozbawienia wolności dla przestępcy biorącego udział w strzelaninie. Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Sieradzu zasiadło siedemnaście osób.
Warta, 27 września 2000 roku... Scena niczym z amerykańskiego filmu. Z
samochodu zaparkowanego przy ulicy 20-go stycznia wysiada Paweł Łuczyński i z odległości kilku metrów oddaje cztery strzały w nogi mężczyzny stojącego na ulicy. Choć prokuratura domagała się postawienia zarzutu usiłowania
zabójstwa, sąd uznał, że nie taka była intencja sprawcy.
– Paweł Łuczyński celował w nogi z bliskiej odległości. Nie strzelał w górne partie ciała. Sąd nie mógł uznać, że próbował zabić tylko dlatego, że mógł
uszkodzić ważną tętnicę w udzie – wyjaśniał sędzia Marcin Rudnik.
Paweł Łuczyński usłyszał najsurowszy wyrok z całej grupy (11 lat). Andrzej Dziubka, kierujący grupą przestępczą spędzi za kratami 9 lat. Inny członek grupy, Ireneusz Bratek, dostał wyrok 2 lat pozbawienia wolności, ale sąd
zawiesił wykonanie kary. – To dzięki współpracy z prokuraturą Ireneusza Bratka udało się skazać podejrzanych. Jego zeznania były bardzo cenne dla
śledztwa – tłumaczył Jacek Klęk, przewodniczący składu sędziowskiego.
Mężczyźni odpowiadają za kilkadziesiąt przestępstw popełnionych w latach 2000 – 2007. Najczęstszymi są kradzieże i handel narkotykami, niszczenie mienia, pobicia, ale zajmowali się również wyłudzaniem odszkodowań za
rzekomo skradzione samochody.
Prokuratura jest zadowolona z wyroku. Nie wyklucza jednak apelacji w
stosunku do uniewinnień za niektóre z kilkudziesięciu przestępstw zarzucanych członkom grupy.
Sąd zezwolił na publikację nazwisk i wizerunków części skazanych.
(RAW)
reklama
Andrzej Dziubka za kierowanie grupą przestępcą usłyszał wyrok 9 lat pozbawienia wolności
reklama
4 na tapecie
Z HISTORII ZDUŃSKIEJ WOLI
Z wielkanocnych zwyczajów
Wielkanoc to najważniejsze święto
chrześcijańskie, będące pamiątką
zmartwychwstania Chrystusa. Jest
to święto ruchome, obchodzone od
325 r. w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. Kończy ono 6tygodniowy okres Wielkiego Postu.
Tradycyjna polska symbolika związana ze świętem Wielkanocy łączy
obrządek chrześcijański i zaadaptowane pradawne zwyczaje. Wielkanoc
jest poprzedzona liturgią Wielkiego
Tygodnia, rozpoczynającego się w
Niedzielę Palmową.
W Wielką Środę dawniej topiono kukłę przedstawiającą Judasza.
W Wielki Czwartek przestawały bić dzwony, a na rozstajnych drogach zapalano sterty chrustu, by ogrzać przemarzniętych długą zimą
zmarłych. W Wielki Piątek i Wielką Sobotę odwiedzano w kościołach „groby Chrystusowe”. W piątek urządzano procesje biczowników, a w sobotę pogrzeby postnego żuru. W Wielką Sobotę uroczyście święcono pokarmy: kołacze, jaja (którymi dzielono się z bliskimi na znak powrotu wiosny), chrzan, szynki, baby, a znakiem rozpoczęcia radosnego Święta Zmartwychwstania była odprawiana w sobotę wieczorem lub w niedzielę rano rezurekcja. Większość zwyczajów wielkanocnych trwa w niezmienionym kształcie do dnia dzisiejszego, część ulega przemianom, a jeszcze inne zanikają.
Dzisiejszy zwyczaj oblewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny popularny jest zarówno w mieście jak i na wsi. Nie występuje on jednak w wielu europejskich krajach. W Polsce do XV w.
dyngus i śmigus były dwoma odrębnymi zwyczajami, ale już ok.
750 r. n. e., a więc na długo nim Polska oficjalnie przyjęła chrześcijaństwo, śmigus na ziemiach polskich praktykowano. Kościół,
nie mogąc zwalczyć tego obrzędu, przekształcił go i przyswoił do
swojego kalendarza świąt. W przeszłości śmigus oznaczał uderzanie na szczęście gałązkami wierzbowymi z baziami, a dyngus zwyczaj składania datków w postaci jaj, wędlin i pieczywa gromadkom chłopców „chodzących po dyngusie”, wygłaszających oracje
i wiersze o Męce Pańskiej lub komiczne parodie i składających życzenia gospodarzom. Polewanie wodą na wiosnę miało niegdyś
charakter obrzędowy, związany z wiarą w oczyszczającą jej moc.
Oblewanie wodą miało zapobiegać chorobom i sprzyjać płodności. Dlatego oblewaniu podlegają do dziś przede wszystkim panny na wydaniu. Ten wywodzący się z pogaństwa zwyczaj jest też
znakiem naszej radości z odejścia zimy, a także u gospodarzy o
świcie wychodzących na pole z wodą święconą, by pokropić ziemię, z nadzieją na urodzaj i ochronę plonów.
Jak wyglądało śmigusowanie w przeszłości na przedmieściach Zduńskiej Woli i ulicach naszego miasta dowiadujemy
się z pamiętników, listów czy wspomnień najstarszych mieszkańców. Bo jak jest trudno dziś wyjść z domu na ulice miasta,
wiemy wszyscy. Woda leje się z wiader, wiadereczek, plastikowych „petów” itp. „wynalazków”. Z góry, z boków, zza węgła
czy z pięter, z konewki, z szlauchu czy kubka. Nie być oblaną
tego dnia znaczy dla dziewczyny dyshonor, zmartwienie i pytanie: Czyżbym się nie podobała? „Być dyngusowaną przez
chłopaków wielokrotnie napawało cichą dumą, że się podobam, skoro za mną gonią”- wspomina Helena Kozłowska-Dębicka, zduńskowolanka, która po wojnie zamieszkała w Warszawie. Bowiem brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów w Wielkanocny Poniedziałek i obecnie przesądnym
pannom wróży perspektywę staropanieństwa.
Ludowy zwyczaj oblewania się wodą nie występuje w wielu europejskich krajach. W Zduńskiej Woli na dzisiejszej ulicy Henrykowskiej w 1933 roku obowiązywał pewien rytuał w dzień zwany Lanym
Poniedziałkiem. Najpierw, z samego rana odwiedzali się krewni z butelkami wody w kieszeniach, aby zastać jeszcze leżących w łóżku.
Zmoczenie kawałków gołego ciała zimną wodą dawało bowiem najwięcej satysfakcji oblewającym.
W drugi dzień Wielkiej Nocy leżymy w domu dziadków
Kowalskich: rodzice i dziadkowie w łóżkach, ja – w kołysce. Zza
zamkniętych okiennic nie widzimy, lecz słyszymy idących. Już
wycierają nogi w słomianą wycieraczkę w sieni. Drzwi otwierają
się bez pukania i znana sylwetka wujka Władysława Wiśniewskiego ledwie pojawiła się w progu, już zmierza w kierunku łóżka mamy. Moja 26-letnia wówczas mama na widok odkorkowanej półlitrowej butelki z wodą chowa głowę pod pierzynę. Wujek unosi róg pierzyny i polewa mamę po gołym dekolcie, ramieniu i okrytym koszulą brzuchu. Zszokowana zimną wodą
mama piszczy i wzywa tatę na odsiecz. Tata, który wcześniej wyskoczył z łóżka, nalewa przez lejek wody z wiadra do buteleczki, którą karmiony jest roczny braciszek. Śmigają po mieszkaniu cieńsze i grubsze strużki wody. Chodniki i dywaniki już
ucierpiały. Panowie stoją naprzeciw siebie, bluzgają wodą kryjąc się i znienacka spluwając przeciw sobie, chowając się od
czasu do czasu za szafami i lejąc zza węgła. Wuj wyjmuje drugą butelkę z kieszeni, odkorkowuje i podchodzi do łóżka babci i dziadka. Siedzę w kołysce i przyglądam się temu lejcowi-oblewańcowi. Mnie wujek zignorował całkowicie. Babcia krzyczy:
„Tylko nie po głowach!”. Odsunął więc pierzynę z nóg i polewa po stopach. Dziadek nie wydał nawet dźwięku, a babcia błagała, aby tylko „nie zmoczyć pierzyny”. W tej chwili, z pewnym
opóźnieniem, bo otwierała okiennice, pojawiła się ciocia Julia
Wiśniewska z zielonkawym flakonikiem wody kolońskiej i zaczyna od skrapiania mojej głowy kilkoma kropelkami pachnącej wody. Spryskuje pozostałe głowy, a każda osoba dziękuje za
piękny zapach. Zachowała się, jak prawdziwa warszawianka i
sprawiła mi wielką przyjemność konwaliowym zapachem, który
przypominał mi się przez kilka godzin tego dnia i który uczynił mnie jakby doroślejszą i nieco jakby kobiecą.
Inaczej wyglądał dyngus dwa kilometry dalej, w domu kolejowym w 1939 r. Lano nas wtedy, brata i mnie, z drewnianej szprycy
z tłoczkiem do aplikowania lewatywy choremu koniowi. Naszymi
najbliższymi sąsiadami byli małorolni, państwo Honorata i Roch Jabłońscy, rodzice trzech synów: Kazia, Józia i Stasia. Prowadzili rodzinną firmę wyrobu mioteł brzozowych. Koń wyzdrowiał, a szpry-
ca ponad półmetrowej długości, mogła miotać wodę na odległość.
Zaczaili się w załomie naszego parkanu ze starych podkładów pod
szyny w pobliżu furtki wyjściowej na drogę.
Nie zdążyłam wyjść z podwórka, gdy w pobliżu owej furtki
wystrzelił do mnie zza węgła strumień wody, jak sznur, częściowo
niecelny i przeleciał koło mego policzka, lecz zdążył zmoczyć
grzywkę i kawałek jasnozielonego sweterka. Rozległy się chichoty
Jabłońszczaków i zwycięskie słowo „dostała”! Zawołałam brata na
pomoc, ale wyszedł z buteleczką, zwaną szczeniaczkiem, zawierającą połowę ćwiartki wody. Taka broń do kontrataku wywołała w
przeciwnikach zgodny śmiech lekceważenia i kpiny. Wpadłam do
kuchni po większe naczynie. Złapałam w pośpiechu półlitrowy
kubek z wodą i lunęłam nią w otwór furtki, w świetle której majaczyły ich sylwetki, lecz w porę zrobili unik. Naradzaliśmy się z
bratem, czy nie zajść ich z drugiej strony domu niepostrzeżenie i
oblać od tyłu, gdy oni dosięgnęli nas z góry. Jeden wdrapał się
po cichutku na ramiona drugiego i puścił celny strumień tym razem na moją układaną w fałdy granatową spódniczkę i cieliste
pończochy w prążki. Poczułam, jak w półbucikach zachlupotała
mi woda. Jurek oberwał po swetrze i krótkich spodenkach. Nasze
piski wywołały na podwórze rodziców. Napastnicy zmyli się w
okamgnieniu wraz ze swoim arsenałem o ileż skuteczniejszym od
naszego, tradycyjnego. Otrzymaliśmy od mamy suche ubrania i
zakaz wychodzenia na podwórko. W duchu przyznaliśmy im odniesienie nad nami zwycięstwa i zazdrościliśmy kolegom Jabłońskim pomysłu wykorzystania tak wspaniałej, na wpół mechanicznej wyrzutni dyngusowej oraz żałowaliśmy, że nasza krowa Mećka nie potrzebowała nigdy takiej szprycy do leczenia zaparć.
Obiecywaliśmy sobie namówić koniecznie rodziców na kupno
zwierzęcej lewatywy i zgłaszać objawy domniemanych zaparć naszej Meci, aby w przyszłym roku móc zmierzyć się z kolegami
równorzędną bronią, miotającą dyngusową wodą z oddali i pod
ciśnieniem, ale coś zniweczyło nasze plany.
Kontakt z wodą, oblewanie dyngusową marcowo-kwietniową
wodą, dawało nadzieję na coraz więcej ciepła, że zima już nie wróci,
a ziemia się zazieleni i rozkwitnie kwiatami, na nadejście lata – rajskiej dla wszystkich pory roku. Woda – symbol życia i czystości, a
Lany Poniedziałek – święto wody wiosennej, oznaczało zawsze i
oznacza nadal początek nowego rozwoju i odradzania się.
Zachęcamy naszych Czytelników do opisywania własnych wspomnień dotyczących zwyczajów wielkanocnych. Szereg z nich gubi i
zaciera czas. A oto jak zachowała w pamięci wielkanocny zwyczaj
śmigusa-dyngusa wspomniana Helena Kozłowska-Dębicka, autorka
wydanych w 2008 r. „Zduńskowolskich wspomnień”:
Pocztówka wielkanocna z okresu zaboru rosyjskiego
Pocztówka wielkanocna z okresu I wojny światowej
JULIANNA CHRZANOWSKA
okiem
młodych
TA
na tapecie 5
po sąsiedzku MACIEK
PAUL
INA
Zdjęcia Gabriela Garncarek-Tomczyk
R
MA
czwartek, 1 kwietnia 2010
Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego. Ja „x”, ja „y”, ja „z”. Równanie z trzema niewiadomymi, trzypoziomowa konstrukcja czaszki zamieszkana przez dzikich lokatorów. Ciało jako forma podawcza, ot z wymiennym wkładem. Z łac. dissociatio, potocznie rozdwojenie jaźni.
Shirley Ardell Mason, której historia stanowiła inspirację filmu „Sybil” mogła dosłownie
przebierać w wachlarzu osobowości bo miała ich, aż szesnaście. W „przyciasnej klatce żeber”
panował więc spory tłok, a wśród sąsiadów relacje robiły się coraz bardziej napięte. Niezwykły
przypadek Shirley okazał się weną nie tylko reżysera Daniela Petrie’a ale również seryjnego
mordercy Kenetha Bianchiego. Bianchi w swojej koncepcji nie był jednak kreatywny, a ucieczkę w rzekome choroby psychiczne wykonywali, jako swój popisowy numer, już inni przestępcy. Przerażające sztuczki seryjnych magików trafiały często na podatny grunt i zapewniały im
topowe miejsca w rankingach popularności. Ikoną stał się chociażby Henry Lee Lucas, amerykański seryjny morderca, który przyznał się do popełnienia setek morderstw, ukoronowany
piosenką PJ Harvey i Nicka Cave’a.
Get down, get down little Henry Lee and stay all night with me. You won’t find a girl in this damn
world that will compare with me.
I nie jest to żadna gloryfikacja okrucieństwa, ale zastanawiałeś się kiedyś kto mieszka za ścianą?
Disorder, disorder, disorder
PAULINA
KONCERT Y
NA TEN
T YDZIEŃ
Kayah & Royal Quartet
Łódź, Wytwórnia Toya
Czwartek, 8 kwietnia godz. 19.00
Pilochowski Band
Kraków, Lizard King
Czwartek, 8 kwiecień godz. 20.00
Opowiadanie o wyrzucaniu śmieci
Schodząc po schodach spotykam psa sąsiada, a obok wielką kałużę. Skąd kałuża? Znikąd. Lepiej nie pytać. Robię duży krok nad kałużą, jeszcze większy nad
psem. Idę dalej, to wszystko nieważne.
Zeskakuję schodek po schodku, worek ze śmieciami niebezpiecznie dynda w
powietrzu. A co mi tam worek! Hop! Ostatni schodek i półpiętro. Podbiegam do
włącznika światła, by złapać nim zgaśnie. Nie zdążyłam. Czarno. Ciemno wszędzie,
głucho…
O, idzie sąsiad! Wyjdzie, że czaję się w ciemności… z workiem jak maczugą.
Szybko: KLIK. I stała się światłość. Mrużę oczy przez chwilę. Pruję naprzód. Mam
worek do wyrzucenia! Halo! Halo! Z workiem idę! Megafon by się przydał. Na ten
tor przeszkód.
Była raz taka dziewczyna w sąsiedztwie, co to na każde wyrzucenie śmieci szła
ubrana jak na bal i z tapetą, jak maska karnawałowa. A to później wyszło na jaw,
że się kocha w tym przystojniaku, co to najbliżej kosza mieszka. Już przystojniaka
nie ma, nie warto się malować ze śmieciami.
Wychodzę z klatki, za mną trzaskają drzwi. Zapomniałam złapać. Teraz
znów będę się musiała na łaskę dobijać. Nie ma rady. Zeskakując ze schodów
wymijam spływający z dachu wodospad i rozlewisko pod nim. Jestem na najlepszej drodze. Teraz można przyspieszyć na prostej. Cholera. Torba zaraz
pójdzie. Jak oni teraz robią te worki, że to nawet do kosza tego nie doniesiesz i pomyśleć, że w serialach w takich workach trupy chowają. Pewnie worki jakieś specjalne mają…
Ręka mi ciąży. Czuję, jak ręka wypada ze stawu, skóra się wydłuża, naciąga…Mam rękę do ziemi. Worek sunie po chodniku. Cholera.
Jeszcze tylko trochę, tylko trochę. Widzę – sąsiad zajeżdża pięknym srebrnym
peugeotem 407. Auto moich marzeń. Zupełnie jakby wiedział i na złość mi, je kupił. Wysiada z auta, szybko biegnie do klatki. Zawracać i biec łapać za nim drzwi?
Poroniony pomysł. Już jestem tak blisko…
Dobra. Wywalę śmieci i będę myśleć co dalej. Ależ mnie wkurzają te klapki…
Trzeba było włożyć adidasy, teraz wyglądam, jak moja własna ciotka.
Dochodzę do kosza, a tam rozśpiewany bywalec szuka puszek. Zachwycony
pokazuje mi małą drewnianą ramkę. Podoba się? Tak, szalenie, gdyby nikt nie widział, pewnie bym wzięła. Ładna ramka, czemu nie… Jak ktoś nie chciał. Znalezione niekradzione.
Wywalam śmieci, na bywalca nie patrzę. Po co mam go jeszcze zawstydzać,
przecież nikt z nas nie chciałby być zapamiętanym w takiej sytuacji. Robię w tył
zwrot na rozpadającym się, gumowym klapku i ruszam w drogę powrotną.
Chlup. Chlup. Chlup. Chlup. Samochody jeżdżą na ulicą za mną. Słyszę nadchodzące znajome głosy. Przyspieszam kroku. Damy przecież nie wyrzucają śmieci. Lepiej żebym nikogo nie spotkała…
Wchodzę do klatki, znów zgrabnie omijając rozlewisko i wodospad. Staję przed
drzwiami i… Co widzę? Sąsiad zostawił dla mnie niedomknięte. Jaki kochany! I ten
samochód ma taki ładny! Jednak są na świecie dobrzy ludzie, widział, że idę i kochany…
Serce wyrywa się z mojej piersi, poszłabym go ucałować, ale on już od dawna
siedzi w domu. Nie wypada zapukać i powiedzieć: Drogi Sąsiedzie, przyszłam pana ucałować w podzięce. Odwdzięczę się innym razem, bo tymczasem czeka mnie
wspinaczka po schodach.
Późno, już wszyscy siedzą w domach. Pochylam się. Obok stóp na schodach
kładę ręce i wchodzę, jak pies, na czterech łapach. Ależ jestem udręczona… Cyk.
MARTA
Zgasło światło. Jak ja uwielbiam mieszkanie w blokach…!
6 rozmaitości
MENTALNA EWOLUCJA
Wygraj z mętlikiem
w głowie i pustką
w kieszeni
Jeśli jesteś z nami od dwóch poprzednich wydań, to
jedno jest pewne! Jesteś bardzo świadomą osobą,
która dba o swój umysł, aby był czysty i poukładany. A te dwa istotne fakty na pewno, już wkrótce
pomogą Ci zapełnić Twój portfel!
Piszę, to nie dlatego, żeby Ci schlebiać, ani nie jest to jakaś śmieszna technika typu: „Jak szybko stać się bogaczem, nic nie robiąc” lecz
fizycznie potwierdzone, naukowe badania. Dowodzą one, że 80 %
osób, które poświęcają swój czas na rozwój osobisty, rozumiany przez:
czytanie książek oraz artykułów, uczestnictwo w szkoleniach i seminariach, odnoszą sukces szybciej, niż pozostałe 20 % osób, które tylko liczy na cud. Z reguły ta druga grupa nie wierzy w to, że są kowalami własnego losu, lecz oczekują, że ktoś inny zrobi coś za nich.
Więc, tak na prawdę przyznam Ci się do czegoś. Bierzesz udział w
teście!
Zgadza się! Teście, który ma za zadanie wyłonić tych, którzy mają
przed sobą przyszłość.
W jaki sposób to zrobi, możesz zapytać? Oto i odpowiedź:
Artykuł ten podzielony został na 3 części. Więc zdajesz sobie sprawę, że jedynie ci, którym na prawdę zależy na tym, aby poukładać coś
w swojej głowie, jedynie ci, którzy szukają rozwiązań, chcą uporządkować swoje wszystkie plany i zamierzenia, jedynie te osoby, mają szansę
wyczyścić problemy i rozterki. Tylko te osoby, są na tyle zdeterminowane, aby czekać cierpliwie na kolejne wydanie gazety oraz gdyby przez
przypadek, nie udało im się zdobyć, to żeby poszukać u znajomych poprzednich części.
Co to oznacza?
Oznacza to, że jesteś osobą, która dopina swego! Jesteś taką osobą,
która podejmuje DZIAŁANIE oraz taką osobą, która nie poddaje się,
przy byle podmuchu wiatru. Dodam jeszcze, że gdyby wszyscy mieli taką wytrwałość jak Ty, to drogi Czytelniku i droga Czytelniczko, nasz
świat byłby przyjemniejszy. Nie doświadczalibyśmy tyle stękania i narzekania, ale każdy z nas cały czas szukałby innych, nowych rozwiązań.
Otaczalibyśmy się świadomymi znajomymi, którzy nas naprawdę wspierają, a nie tylko tymi z którymi wypada się zadawać, albo trzeba, bo innych, lepszych w pobliżu nie ma. Znasz to?
Pewnie już zaczynasz zdawać sobie również sprawę, że coś w tym
jest, ponieważ ten wstęp do czegoś zmierza. Podsumujmy więc. Masz
już za sobą, trzy poprzednie etapy:
Etap I – Gdzie jesteś?
FINAŁ!
a) emocjonalnie
b) finansowo
Etap II – Czego chcesz?
a) emocjonalnie
b) finansowo
Etap III – W jaki czasie chcesz tam dojść?
Wersja Marzenie – Szybko, już, tu i teraz!
Wersja Optymistyczna – Szybko i dobrze, ale bez szaleństw.
Wersja Realna – Dobrze przygotowany plan.
Kolejny raz, zestaw to razem ze sobą. Popatrz na te wszystkie kartki, poczytaj i przewertuj je wszystkie. Zrób kilka notatek podsumowujących i co ważne: porozmawiaj z kimś bliskim na ten temat.
Pamiętaj jednak: wybierz osobę godną zaufania!
A więc nie pierwszego lepszego kumpla czy koleżankę z pracy. Tylko może jakiegoś przyjaciela, może przyjaciółkę. Wybierz taką osobę,
która na pewno będzie Ci życzyła dobrze. Może zapytasz: czym się
mam kierować? Bardzo proste.
Wyobraź sobie, że wchodzisz teraz do swoich znajomych i mówisz
„Mam świetny pomysł. Słuchajcie, potrzebuję 500 000 zł i zmienię
świat na lepsze”. I teraz wybierz takich lub takiego, który powie „Brawo! Sprzedaje swój dom, sprzedaję swoje auto i daję Ci te pieniądze.
Bo wierzę w Ciebie i chcę Ci pomóc!”.
Dobra, dobra, żartowałem.
Wiem, że nie ma zbyt wiele takich osób, które poświęciłyby
wszystko po to, żeby dać Tobie coś i żebyś to Ty osiągnął/osiągnęła ten sukces. Dlatego właśnie to Ty, musisz się ruszyć, nie
czekając na innych. Pora zakasać rękawy i zmienić coś w
Twoim życiu! Na lepsze oczywiście!
Wybierz więc takiego znajomego lub taką znajomą, która kwalifikuje się do tych osób, które raczej
Cię wspierają, które nie są złośliwe, które nie negują
Twoich pomysłów. Ponieważ jest to Twój nowy projekt,
więc potraktuj go tak, jakby to było Twoje nowe dziecko! W końcu efekt pracy Twego umysłu, marzeń, myśli
oraz czasu, jest czymś ważnym i drogocennym. Idee potrafią zmieniać świat na lepsze. Jedna osoba potrafi odcisnąć swe piętno na całej ludzkości. W zależności czy
będzie nosiła imię Adolf Hilter, czy może Martin Luther King,
to „dziecko”, „owoc” jej myśli, zniszczy świat lub zbuduje nowy, lepszy i piękniejszy!
Pomyśl o tym, czy młoda matka, która urodzi dziecko, od razu wychodzi z nim na rynek miasta w ośnieżony, zimny dzień i mówi do
wszystkich „Patrzcie oto piękne, nowonarodzone dziecko”. Jest tak, czy
wręcz przeciwnie?
Oczywiście, że młoda matka, młody ojciec, otaczają swoje ukochane dziecko, największą opieką pod słońcem. Opiekują się nim w czterech ścianach i dbają o każdy szczegół, a znajomych zapraszają DOPIERO po jakimś czasie.
A więc Twój nowy projekt, Twoja zmiana. Twoja chęć poukładania
mętliku w głowie i zapełnienia kieszeni to idea, która jest na początku
bardzo wrażliwa. Według mnie osobiście, to jest coś bardzo, ale to bardzo wspaniałego i sugeruję Ci:
zaproś do tego projektu i podziel się tymi informacjami
TYLKO z osobami, na których Tobie zależy i którym zależy na Tobie.
Napiszę to jeszcze raz. Im powinno zależeć na Tobie, a Tobie powinno zależeć na nich. I wtedy te osoby, naprawdę doradzą Ci, a co najważniejsze, ich rada będzie miała znaczenie.
Przeczytaj im więc, gdzie jesteś. Może było to zbyt negatywne. Może oni Ci powiedzą „Nie, nie no co Ty, nie jest aż tak źle”. A może Ci
powiedzą „Chyba się oszukujesz, jest gorzej”. Przeczytaj im drugi temat
„Czego chcesz”. I może wtedy Ci powiedzą „Kurde, tak mało?”. A może powiedzą „Nie, przesadzasz. Trzy złote mercedesy? Może wystarczą
dwa i basen. A może wystarczy tylko 2500 zł wypłaty”.
Nie wiem co Ci powiedzą, bo to Twoi znajomi, Twoje życie i Twoje marzenia oraz pragnienia.
Może Ci, którym na Tobie choć trochę zależy, dołożą choć trochę
realizmu. I trzeci etap „W jakim czasie chcesz tam dojść”. Może Ci powiedzą „Brzmi sensownie”. Albo „Nie, chyba trochę za szybko”. Albo
„Nie no, kurde stary za wolno. Rusz się... Moja droga, nie nie nie. Stać
Cię na więcej”.
Niemniej wybierz te osoby bardzo, ale to bardzo uważnie, ponieważ oczekujesz od nich realnej pomocy. Nie stękania ani narzekania.
Oczekujesz realnego wsparcia.
A najważniejsze zachowałem na koniec. Pamiętaj, że gdy już
idea zacznie kiełkować i powoli nabierać kształtów, realnych efektów – wtedy właśnie jest czas, aby się nią jeszcze lepiej zaopiekować. A wtedy, nie pytasz księgowego o to, jak się piecze
chleb. Nie pytasz górnika, jak się naprawia komputer, ani nie
pytasz znajomych o to, jak osiągnąć prawdziwe szczęście w życiu – jeśli oni sami go jeszcze nie osiągnęli!
Pamiętaj, że aby mieć dobre i szybkie efekty, trzeba znaleźć fachowca i eksperta, który się zna na tym,
czym Ty się zajmujesz. Więc szukaj dookoła siebie ludzi, którzy są od Ciebie lepsi w danej dziedzinie.
Czytaj, oglądaj programy o takich ludziach i przedsięwzięciach. Innymi słowy, nasycaj swój umysł i
mózg wiedzą. Bo z nią zawsze wygrasz, bez względu
na to, czy masz przejściowy mętlik w głowie, czy nagle
pojawiła się pustka w kieszeni. Wiedza zawsze to poukłada i zapełni.
MICHAŁ WAWRZYNIAK
www.MentalWay.pl
Choć potrawy wielkanocne są mocno zakorzenione w tradycji, to
kiedyś było trochę inaczej...
Wielkanocne przysmaki
Mazurki, babki, jajka faszerowane,
biała kiełbasa i żurek pojawią się na
większości polskich stołów podczas
śniadania wielkanocnego. Są potrawy,
bez których Polacy nie wyobrażają sobie świąt. Większość z nich to tradycyjne przepisy naszych babć, ale wiele potraw i ozdób to nowa moda. Członkinie Kół Gospodyń Wiejskich z całego
powiatu spotkały się w sobotę w Starostwie Powiatowym w Sieradzu na prezentacji stołów wielkanocnych.
Jeśli żurek, to tylko na własnym zakwasie. Ile gospodyń, tyle patentów, ale
podstawowy składnik niezmienny. Taki
zakwas powstaje kilka dni. Najlepiej w
kamiennym garnku. Smak żuru na domowym zakwasie wynagradza trud włożony w jego przygotowanie. – Garnek
ze składnikami na zakwas powinien
stać około pięciu dni w temperaturze
pokojowej. Należy pamiętać, by od czasu do czasu całość zamieszać. Na koniec dodaję do smaku ząbek czosnku –
mówi Wiesława Piekarek z Koła Gospodyń Wiejskich gminy Brzeźnio.
Na takim zakwasie może powstać
tradycyjny domowy chleb. Najlepiej
smakuje z szynką własnej produkcji.
Przygotowanie takiej szynki wymaga
jednak dużo czasu. – Prawdziwa domowa szynka powinna co najmniej 14 dni
leżeć w ladze – mówi Halina Spętana z
Koła Gospodyń Wiejskich w Warcie. –
Przygotowanie dań na święta wymaga
bardzo dużo pracy. Nie da się tego zrobić w ciągu jednego, dwóch dni – dodaje.
Jajka również przyrządza się na wiele sposobów, z przeróżnymi farszami.
Na deser ozdobne mazury, babki i inne wypieki. Choć nasze świąteczne
przyzwyczajenia są mocno zakorzenione w kulturze to przez lata wiele się
zmieniło. Podstawowa różnica – na polskich stołach jest coraz bogaciej.
– Zdecydowanie kiedyś wiejskie stoły wyglądały dużo skromniej – ocenia
etnograf Małgorzata Dziurowicz – Kaszuba. – Na stole nie było mazurów, a
placki drożdżowe. Piękne kolorowe palmy, które dziś zdobią domy podczas
świąt, kiedyś również były dużo skromniejsze – dodaje.
Czy to z własnej kuchni, czy z marketu, kalorii przyjmiemy podczas świąt
– zgodnie z tradycją – w nadmiarze.
Najlepszą okazją do ich spalenia będzie
pierwotnie słowiański i początkowo potępiany przez Kościół zwyczaj oblewania się wodą w pierwszych dniach wiosny.
(RAW)
Potrawy przygotowane przez panie z gminy Brzeźnio zniknęły błyskawicznie.
Na spotkaniu można było spróbować wielu smacznych potraw.
IV reklama
OGŁOSZENIA
DROBNE
Sofa 2-osobowa w bardzo
dobrym stanie Cena 400 zł
Sieradz Tel. 0513-195-799
Tel. 501-478-570
KUPIĘ
STARE MILITARIA
BAGNETY KORDZIKI SZABLE
HEŁMY MUNDURY ODZNACZENIA
ZDJĘCIA DOKUMENTY EKWIPUNEK
OPTYKĘ PAMIĄTKI OBOZOWE
Suknię ślubną z dodatkami,
rozmiar 40, wzrost 156 cm. Cena
700 zł Sieradz Tel. 0513-195-799
O
D
A
T
E
K
R
E
K
L
A
M
O
Przyjaciel
kobiety.
Rumianek!
Ta pospolita, rosnąca na łąkach roślina, znana była ze swego wyjątkowego działania już naszym babciom. Działa przeciwzapalnie i
przeciwalergicznie. Ale wyjątkowe efekty daje też stosowany w kosmetyce.
Rumianek pospolity rośnie na łąkach, rowach, nieużytkach rolnych. Przez wielu traktowany jest jako chwast. Rumianek jest jednak
cennym ziołem, które cenione jest zarówno w Europie jak i Azji,
Ameryce Północnej i Australii.
Na ból brzucha
Lecznicze działanie rumianku znane było już w starożytności.
Wtedy używano go głównie do łagodzenia bólów brzucha i stanów
zapalnych.
Dokończenie na str. B
reklama
W
Y
TWOJE
D
zdrowie
i uroda
B zdrowie i uroda
reklama
Przyjaciel
kobiety.
Rumianek!
Dokończenie ze str. A
Napary z rumianku wykorzystywane też były do przemywania ran.
Współcześnie zioło to, cenione jest jako środek odkażający, rozkurczowy i
przeciwzapalny. Napary zaleca się do
płukania jamy ustnej i do leczenia takich schorzeń jak: stany zapalne przewodu pokarmowego, stany skurczowe
jelit, stany zapalne wątroby i pęcherzyka żółciowego, przewlekłe zapalenie nerek.
U niemowląt herbatki rumiankowe
pomagają zwalczyć wzdęcia i kolkę.
Rumiankowy kosmetykach
W kosmetyce rumianek jest składnikiem wielu kremów, szampanów do
włosów, balsamów, maseczek i toników.
Kosmetyki z rumiankiem bogate są bowiem w witaminę C, która hamuje procesy starzenia się naszej skóry i zwalcza
wolne rodniki. Występująca w rumianku witamina PP poprawia z kolei wygląd naszej skóry, bo uszczelnia i
wzmacnia naczynka krwionośne. Dzięki takiemu działaniu, kosmetyki z rumiankiem uwielbiane są przez osoby o
skórze wrażliwej, skłonnej do podrażnień i przesuszania.
Dzięki łatwemu dostępowi do świeżego rumianka, wiele kosmetyków możemy też przygotować samodzielnie w
domu. Poniżej kilka naszych propozycji.
Ziołowy tonik
Składniki:
4 łyżki ziół: rumianku, szałwii, lawendy, szklanka wody mineralnej, kilka
kropel rumiankowego olejku eterycznego, 1/3 szklanki 40 proc. czystej wódki.
Przygotowanie:
Składniki należy wymieszać i zamknąć szczelnie na dwa tygodnie.
Ostawić w ciemne i suche miejsce. Po
tym czasie płyn przecedzić, przelać do
butelki z ciemnego szkła.
Tonik należy stosować dwa razy
dziennie, przed nałożeniem kremu.
Świetnie odświeża, łagodzi podrażnienia i rozjaśnia cerę.
Peeling rumiankowy
Składniki:
pół łyżki suszonych kwiatków rumianku, 2 łyżki płatków owsianych, 2
łyżki płatków migdałowych, pół łyżki
mąki kukurydzianej.
Przygotowanie:
Składniki zmiksować w blenderze,
przesypać do pojemnika, który należy
szczelnie zamknąć.
Dwie łyżki mieszanki wymieszać z
łyżeczką wody mineralnej. Tak przygotowaną papkę należy nałożyć na wilgotną skórę twarzy, masować przez 2-3 minuty, a następnie spłukać ciepłą wodą.
Kwiatowa parówka do twarzy
Składniki:
pół szklanki świeżych płatków rumianku, 2 szklanki wody mineralnej
lub oligoceńskiej.
Przygotowanie:
Zagotować wodę, następnie dodać
płatki, wymieszać i pozostawić pod
przykryciem na 5 minut. Kiedy para
lekko ostygnie, przygotowany napar należy przelać do płaskiej misy i nakrywając głowę ręcznikiem nachylić się nad
nią, zachowując 25 cm odległości. Parówka powinna trwać 5 minut, po
czym twarz należy przemyć zimną wodą i wytrzeć ręcznikiem.
zdrowie i uroda C
D zdrowie i uroda
reklama
Wiosna, wiosna, ach to Ty.
Za oknami słońce, ciepło,
wiosennie i lekko. Wiosna
zaskoczyła, choć sądząc po
kalendarzu, można się było
tego spodziewać. Niestety,
długo trzymająca zimowa
aura nie zachęcała do diet i
dbania o wygląd. Teraz z
prędkością światła chcielibyśmy wyglądać szczupło,
młodo, pięknie. Nabrane zimą sadełko nie rozpłynie się
jednak od razu. Ale, moi drodzy, nie będziemy się przecież załamywać. Najważniejsze to mieć plan, i... po prostu go wykonać! A więc, do
dzieła.
Dieta
Pora wyjść ze skorupy
Fot. Internet
Wiosną najlepiej zacząć od lekkiego oczyszczania organizmu, który da
wytchnienie po wysokokalorycznych
potrawach. Metod oczyszczania jest
wiele. Najkorzystniejsza wydaje się kilkudniowa dieta oparta na surowych sokach warzywnych i wodzie mineralnej.
Jeśli w trakcie kuracji poczujemy
się źle, a zamiast poprawy nasz stan się
pogarsza, należy ją jak najszybciej przerwać. Wszelkie niewygody rekompensują pozytywne skutki po przeprowadzonej kuracji. W aptekach jest masa środków ułatwiających odtruwanie organizmu z toksyn. Po kilku dniach odpoczynku od pokarmów, warto powoli
zacząć wprowadzać surowe warzywa i
owoce. Wybór dalszej diety zależy już
od preferencji odchudzających, coraz
więcej popularności zyskuje jednak niełączenie węglowodanów z tłuszczami.
Zmniejsza ono gnicie i fermentację zaległych w przewodzie pokarmowym
resztek. Nieprawidłowo funkcjonujące
układy, pokarmowy i wydalniczy, są
przyczyną stałego zatrucia komórek organizmu, które prowadzi do zmian
chorobowych typowych dla procesów
starzenia się.
W codziennym menu powinny dominować warzywa i owoce. Należy także wzbogacić je o ryby, chude mięso
oraz produkty bogate w błonnik takie,
jak ziarna zbóż, kasze czy otręby. Nie
może w nim brakować sfermentowanych jogurtów i kefirów, zawierających
pożyteczne bakterie wspomagające procesy trawienne. Pora roku sprzyja jedzeniu warzyw i owoców, a taka dieta powinna dość szybko przynieść efekty odchudzające. Amatorzy odchudzania lekami ciężkiego kalibru, niestety będą
musieli znaleźć inną metodę. Z aptek
wycofano większość leków odchudzających na receptę.
Ciało
Wygląd
Nagromadzone toksyny dają
się we znaki nie tylko samopoczuciu, ale też wyglądowi zewnętrznemu. Chowane pod ciepłymi ciuchami ciało, nie przypomina jędrnej brzoskwini. Wraz z dietą warto zacząć dbać o kondycję skóry.
Wybór balsamów ujędrniających,
odchudzających, cudownie redukujących cellulit i rozstępy jest
przeogromny. Równie ważny, o
ile nie ważniejszy jest sposób
wcierania balsamów. Bardzo pomocny jest masaż.
– Cudów nie ma, na efekty potrzeba czasu i cierpliwości – opowiada Katarzyna Laskowska, właścicielka
„Strefy Zdrowia i Urody Black Rose”.
– Dobry jest drenaż limfatyczny, spycha wodę, działa na estetykę, pomaga
likwidować cellulit, dodatkowo działa
na opuchnięte, zmęczone nogi. Bardzo dobrą metodą są też bańki chińskie, działają na zasadzie podciśnienia, widać po nich ubytek centymetrów, korygują kształty, pobudzają
mięśnie, zbijają tkankę tłuszczową,
zmienia się wygląd.
Gdyby do tych wszystkich zabiegów dodać jeszcze wysiłek fizyczny,
efekty mogą być powalające.
Tutaj każdy powinien zdać się na
swoje upodobania. Wysiłek fizyczny
ma sprawiać nam radość. I tutaj nie ma
już większego znaczenia czy wybierzemy bieg, aerobik, siłownię, taniec czy
basen. Najważniejsza jest jedna zasada –
systematyczność. Zdaniem trenerów
najlepiej ćwiczyć co drugi dzień, po
około 1,5 godziny.
A na koniec to, od czego możemy zacząć, aby natychmiast poprawić swoje samopoczucie. Nic tak nie
dodaje skrzydeł kobietom, jak nowa
fryzura.
– Polecam przede wszystkim...
odwagę – mówi Mirosław Matusiak,
właściciel salonu fryzjerskiego „Designer”. – Jeśli ktoś chce zmiany, nie
powinien bać się szaleństwa z kolorem czy fryzurą. Tej wiosny moim
ulubionym kolorem są wszelkie odcienie rudości. To kolor podkreślający temperament i osobowość. Minęła już moda na pasemka i wypłowiałe blondy. Najważniejsze, aby włosy
miał połysk i wyglądały zdrowo.
Jeśli więc chcesz zmiany, a masz
długie włosy – zetnij je. Modne i dobre strzyżenie to fryzura bez kłopotów. Długie włosy podobno dodają
kobiecości. Trwałe ondulacje są już
passe, teraz unoszenie włosów u nasady metodą headline święci triumfy.
Najważniejsza rada odnośnie fryzury – znajdź dobrego fryzjera i zaufaj mu. Nie zawsze fryzura z katalogu, wyglądająca pięknie na modelce,
będzie równie dobra na Tobie.
Z doświadczenia wiem, że najważniejszy pierwszy krok. Umówienie na masaż czy nie zjedzenie kolacji.
Dobrze też wyznaczyć sobie konkretny cel. Np. do końca czerwca
schudnę 7 kg, będę mieć lepszą kondycję i zadbane ciało. Czego Tobie i
sobie życzę.
AGNIESZKA MIKOŁAJCZYK
czwartek, 25 marca 2010
reklama V
czwartek, 1 kwietnia 2010
extra firma 7
miejsce dla
TWOJEJ
firmy
8
Świąteczny zapach babki i mazurka
KRZYSZTOF MARCZAK
[email protected]
Dopiero co pisałem
o Wigilii, „grzałem”
Państwa
opowieściami o
niewybrednych i
smakowitych
trunkach, a tu
wiosna, Wielkanoc i
przygotowania do
kolejnych świąt.
Znowu bieganina,
krzątanie, pieczenie,
szykowanie, goście i
fantastyczne
jedzenie.
Uwielbiamy tę naszą
polską tradycję, ale
czy wiecie skąd się
ona wzięła?
Wielki Tydzień, zgodnie z
kalendarzem liturgicznym zaczyna się od Niedzieli Palmowej, zwanej w niektórych regionach kwietną lub wierzbiną. Zanosimy wtedy do kościoła gałązki wierzbowe do poświęcenia.
Przyniesione do domu mają
bronić przed złem, nieszczęściami i chorobami. W Polsce zastąpiły je, z oczywistych względów,
gałązki palmowe. Zwyczaj ten
znany jest w całym kraju i związany ze wspomnieniem Jezusa
triumfalnie wjeżdżającego do Jerozolimy, której mieszkańcy ścinali gałązki palm i radośnie go
witali. W Wielki Czwartek we
wszystkich kościołach milkną
dzwony, zastępują je kołatki, a
Ojciec Święty i biskupi na całym świecie obmywają nogi
dwunastu kapłanom, co jest nawiązaniem do gestu Jezusa, który obmył nogi swoim dwunastu
uczniom. Z kolei w Wielki Piątek będziemy przeżywać Drogę
Krzyżową, by na jej końcu złożyć Chrystusa do grobu.
Dla wszystkich katolików
Wielkanoc to najważniejsze
święto. Rozpoczynają je od poświęcenia pokarmów i udziału
w Rezurekcji.
Dzisiaj wspólnie z Państwem przygotuję „wielkanocny koszyczek”. Ten tradycyjny
musi zawierać jaja, mięsa, wędliny, baranka, chrzan, chleb,
sól i pieprz. Obok nich na
świątecznym stole znajdą się
wszystkie inne ulubione potrawy. Do moich, które i Państwu
proponuję należą:
Babka drożdżowa
Najładniejszą palmę wielkanocną
stworzył Mikołaj Forusiński z Zespołu
Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia
Ustawicznego w Wojsławicach.
W kategorii ozdoby wielkanocne
pierwsze miejsce zajął Dawid Kowalczyk z Zespołu Szkół im. K. Kałużewskiego i J. Sylii w Zduńskiej Woli.
Przygotowanie:
Drożdże rozrobić z mlekiem i częścią cukru, odstawić
żeby wyrosły. Mąkę, żółtka,
resztę cukru, łyżeczkę soli
umieścić w dużej misce. Dodać wyrośnięte drożdże i wyrabiać. Dodać rozpuszczone ciepłe (ale nie gorące) masło i dalej wyrabiać. Dodać rodzynki i
skórkę pomarańczową. Odstawić do wyrośnięcia na około
30-40min. Ciasto przełożyć do
wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą formy. Piec
w temperaturze 190°C przez
około 60 min. Wkładać do
zimnego piekarnika.
Jaja faszerowane
Składniki:
6 jaj,
3 plasterki szynki,
5 pieczarek,
2 łyżki twarożku do smarowania,
majonez,
szczypiorek,
sól i pieprz,
Przygotowanie:
Jaja ugotować na twardo,
obrać i przekroić na pół. Wydrążyć żółtka. Pieczarki poddusić. Żółtka, pieczarki, pokrojoną w kwadraciki szynkę, twarożek, posiekany szczypiorek,
sól i pieprz wymieszać, dodać
Składniki:
70 dag mąki,
Pisanki „Na Pięterku”
W Powiatowy Młodzieżowy
Dom Kultury „Na Pięterku”
w Zduńskiej Woli, 25 marca
odbyło się podsumowanie Powiatowego Konkursu Plastycznego „Ozdoby Wielkanocne”. Jury obejrzało 267
prac ze szkół i placówek z całego powiatu, a także z
Przedszkola Miejskiego nr
146 w Łodzi. Pierwsze miejsce w kategorii pisanka wielkanocna zajęła Aleksandra
Świątek ze Szkoły Podstawowej nr. 13 w Zduńskiej Woli.
6 dag drożdży,
20 dag cukru,
10 dag masła,
1/2 litra mleka,
6 żółtek,
rodzynki,
skórka pomarańczowa,
W kategorii karta wielkanocna, jury najbardziej przypadła do gustu praca Marty Frach z Publicznego Gimnazjum nr. 3 w Zduńskiej Woli.
Nagrodę specjalną przyznano Świetlicy Środowiskowej Stowarzyszenia na
Rzecz Osób Niepełnosprawnych w
Zduńskiej Woli.
Spotkaniu towarzyszyła bardzo
przyjazna atmosfera, co jest standardem podczas imprez organizowanych
przez MDK „Na Pięterku”. Wyróżnienia i upominki dostali wszyscy uczestnicy konkursu.
– Jajeczko zrobiłam z kolorowej
folii i przylepiłam do niego plastelinę. Podczas spotkania podobały mi
się piosenki, a najbardziej cieszę się
z prezentów – powiedziała Wiktoria
Trzcińska, sześcioletnia uczestniczka konkursu.
(JR)
majonez do uzyskania konsystencji pasty. Uzyskaną pastę
umieszczać w miejsca wydrążonych żółtek.
Sernik świąteczny
Ciasto:
1/2 kg mąki,
3 żółtka,
paczka margaryny,
4 łyżki cukru pudru,
łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystkie składniki połączyć i wyrobić ciasto na jednolitą masę. Rozwałkować na
wielkość blachy pozostawiając
część ciasta na wierzchnią „krateczkę” Przełożyć na wysmarowaną tłuszczem i wysypaną
bułką tartą blachę.
Masa serowa:
1 kg sera,
aromat pomarańczowy,
cukier indywidualnie do
smaku,
paczka margaryny,
4 jajka,
budyń śmietankowy
rodzynki,
skórka pomarańczowa,
Białka oddzielić od żółtek.
Żółtka połączyć z resztą składników na koniec dodać ubitą pianę z białek. Masę wyłożyć na
ciasto. Na wierzchu zrobić krateczkę z reszty ciasta. Piec około
50 min w temperaturze 180°C.
Mazurek wielkanocny
Ciasto:
2 szklanki mąki,
pół kostki margaryny,
1/2 szklanki cukru,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 żółtka,
3 łyżki śmietany,
Masa i dekoracja:
słoiczek dżemu,
polewa czekoladowa,
bakalie do przybrania,
Wszystkie składniki na
ciasto razem wyrobić. Ulepić kulę, schłodzić w lodówce przez 30 minut. Wyjęte z lodówki ciasto podzielić na 3 części – 2 większe, 1 mniejszą. Dwie większe części rozwałkować. Jeden płat ciasta przełożyć
do blachy, posmarować
dżemem (najlepiej kwaskowym w smaku – porzeczkowym, lub pomarańczowym), przykryć drugim
płatem. Podziurkować widelcem. Z pozostałego ciasta zrobić krateczkę lub inne wycinanki do ozdobienia ciasta.
Piec w temperaturze
220°C przez około 15-20
minut. Po upieczeniu i
ostudzeniu polać ciasto
polewą czekoladową i udekorować bakaliami.
Niech te święta będą
pełne nadziei i wiary,
radosnych spotkań
przy wielkanocnym
stole.
Smacznego jajka i
mokrego dyngusa.
rozmaitości 9
czwartek, 1 kwietnia 2010
Autobus Jana Pawła II
w Zduńskiej Woli
W ramach akcji „Oddając krew ratujesz
życie” zorganizowanej przez KrewniacyClub123, 25 marca do Zduńskiej Woli zawitał
autobus im. Jana Pawła II. Autobusy takie
docierają do różnych dawców w całym kraju, promując przy tym Honorowe Krwiodawstwo. Zebrana krew zostaje przekazana dla
potencjalnych ofiar wypadków i osób przechodzących operacje w regionie organizowanej zbiórki. Pomysł stworzenia ruchomych stacji krwiodawstwa do poboru krwi,
powstał na skutek informacji ze szpitali o
braku krwi w Regionalnych Centrach Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
– Krew mogą oddać osoby od 18 do
65 roku życia, które ważą co najmniej 50
kg – powiedziała Krystyna Jarchańska,
pielęgniarka z Regionalnego Centrum
Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. – Nie
mogą być przeziębione, kaszlące i nie powinny przyjmować żadnych leków. Na
starcie odpadają ci, którzy przechodzili
żółtaczkę. Selekcję przechodzą tylko osoby w pełni zdrowe. Potencjalny dawca
musi wypełnić kwestionariusz w którym
podaje m.in. swoje dane osobiste i choroby jakie przebył. Kolejnym etapem jest
badanie poziomu hemoglobiny we krwi.
Decyzję końcową o zakwalifikowaniu lub
odrzuceniu danej osoby podejmuje lekarz. Krwiodawców spełniających wszystkie wymogi w Zduńskiej Woli było 50.
Powody do oddania krwi były różne.
VI Ogólnopolski Zjazd Dzieci
i Młodzieży po Przeszczepie Serca
W ostatni weekend marca 2010 roku w Zduńskiej Woli gościli po raz szósty uczestnicy Ogólnopolskiego Zjazdu Dzieci i
Młodzieży po Przeszczepie Serca. Program kilkudniowego pobytu był bardzo urozmaicony: dzięki sponsorom, którzy tworzą
właściwie koło przyjaciół tej inicjatywy, zorganizowano wycieczkę do Łodzi – zwiedzanie Muzeum Kinematografii i Manufaktury – spotkanie ze znaną himalaistką i podróżniczką Anną Borecką-Pasek, która ciekawie opowiadała o życiu tubylców w Afryce i Chinach. Była też przejażdżka na motocyklach główną ulicą miasta – wspaniała atrakcja i jednocześnie „głośna” promocja
imprezy – a także sesja fotograficzna przebierańców. W sobotni
wieczór wystąpiła niepełnosprawna wokalistka Zuzia, laureatka
konkursu organizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko”.
Od początku chodziło o to, by dzieciaki mogły, podobnie
jak dorośli na swoich mityngach, spotkać się z dala od szpitalnych łóżek, jednak z ludźmi, których pracy zawdzięczają swe
drugie życie, by mogły się integrować, bawić, odzyskiwać dobre
samopoczucie, rozwiązywać swe wewnętrzne problemy. Zajęcia
z psychologii poprowadziły wykładowczynie Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi.
Ważnym przesłaniem Zjazdu jest popularyzacja oświadczeń
woli – ten gest jest testamentem życia, każdy z nas może podarować komuś szansę na drugie życie lub... samemu ją otrzymać.
Patronat honorowy nad imprezą objął Włodzimierz Fisiak, marszałek województwa łódzkiego, Wojciech Rychlik, starosta zduńskowolski oraz Piotr Niedźwiecki, prezydent Zduńskiej Woli.
Organizatorami byli: Agnieszka i Jakub Klemżyńscy – „Biesiada”, Leszek Błaszczyk – KP PSP w Zduńskiej Woli, Joanna Jarosławska – Starostwo Powiatowe, Małgorzata i Andrzej Grabowscy – AR PUNKT, Dominika Balle – Cafe „Majorka”, Katarzyna i Tomasz Dróżdżowie, Stowarzyszenie Transplantacji Serca
Koło Kraków, Stowarzyszenie Transplantacji Serca w Zabrzu,
Stowarzyszenie Transplantacji Serca w Warszawie.
– Chęć pomocy ludziom. Sam mogę w
przyszłości być w podobnej sytuacji i od tego
czy otrzymam pomoc będzie zależało moje życie – stwierdził Kamil Obidziński, Honorowy
Dawca Krwi
Sposoby na promocję honorowego Krwiodawstwa są różne. W USA Bank Krwi w Tacoma w stanie Waszyngton oferuje dawcom darmowy kufel piwa po każdym pobraniu. Każdy
kto ukończył 21 lat otrzymuje specjalny kupon,
który może zrealizować w lokalnych pubach i
restauracjach. Ze względów zdrowotnych piwo
można wypić dopiero 4godziny po zabiegu. W
Zduńskiej Woli zamiast piwa krwiodawcy dostali po 8 czekolad, napój energetyczny i gadżet fundacji Krewniacy promującej Honorowe
Krwiodawstwo w Polsce, ale nie to dla honorowych krwiodawców najważniejsze.
(JR)
10 nasze sprawy
HOBBY NASZYCH CZY TELNIKÓW
Nie od razu Rzym zbudowano
Jerzy Kozłowski - kolekcjoner, dziejopisarz, działacz społeczny i
jeden z najaktywniejszych zduńskowolskich regionalistów.
Nieliczni wiedzą, że w Zduńskiej Woli mieszka ktoś taki
jak Jerzy Kozłowski.
Człowiek o szerokim wachlarzu zainteresowań. We
wszystkich dziedzinach w których się realizował, pozostawił
po sobie otoczkę pasjonata. Mało takich ludzi było i raczej
niewielu jest i będzie.
Lata młodości Jerzego Kozłowskiego przypadły na Polskę
powojenną, biedną i zniszczoną, która nie stanowiła dobrej
bazy do działania.
– Dlatego praca moja i moich rówieśników musiała być
bezinteresowna, społeczna bez wielkich, a najczęściej żadnych
środków finansowych i materialnych. Spontanicznie, bez nakazów organizowaliśmy prawie wszystko „na spalonej ziemi”.
Sami szukaliśmy sal na próby, treningi, rysowaliśmy i rozwieszaliśmy afisze, przygotowywaliśmy sale, boiska, a później występowaliśmy, startowaliśmy jako aktorzy, śpiewacy, sportowcy – wspomina Kozłowski.
Lekkoatleta
Pierwszą pasją była lekkoatletyka. Szybko biegał, na co
wskazują wyniki: mistrzostwo Polski na Igrzyskach Szkół
Średnich w Warszawie, II miejsce w mistrzostwach Polski
ZHP w biegu na 60 m, II miejsce w Mistrzostwach Chorągwi
w Łodzi w 1947 r. Już w 1948 r. został powołany do kadry
narodowej w lekkiej atletyce. W rankingach i tabelach najlepszych juniorów w Polsce zajmował czołowe lokaty. Po zakończeniu kariery zawodnika zaczął realizować się jako instruktor, działacz i sędzia lekkoatletyczny klasy międzynarodowej.
– Zawsze byłem bardzo blisko lekkiej atletyki i zostałem
nawet prezesem Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki w Sieradzu. Za swoją pracę społeczną otrzymałem wiele dyplomów, medali i odznak. Najważniejsze z nich to srebrna i złota odznaka Polskiego Związku Lekkiej Atletyki- dodaje Jerzy
Kozłowski.
W 1954 r. został członkiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
W 1964 r. zorganizował pierwszy ogólnopolski spływ kajakowy rzeką Wartą. Pływał również po innych rzekach, ale
głównie chciał spopularyzować szlak Warty. W 1968 r. powstał Klub Narciarski PTTK, on został jego sekretarzem.
– Wtedy nie było wyciągów narciarskich, żeby wjechać na
szczyt. Na Śnieżnik wchodziliśmy trzy i pół godziny z nartami, plecakiem i w ciężkich butach. – powiedział.
Skończył jako prezes PTTK zarządu wojewódzkiego w
Sieradzu. Za społeczną pracę w turystyce otrzymał m.in.
srebrną i złotą odznakę PTTK, odznaki 50-lecia i 100-lecia w
PTTKA. W 1989 r. dostał też Honorową Odznakę Miłośnika
Ziemi Sieradzkiej. Do chwili obecnej często zdarza mu się
pełnić rolę przewodnika po Zduńskiej Woli i okolicach.
– Wyrażanie swych myśli przy pomocy pisma było
„od zawsze” moją pasją. Zaczynałem od wierszyków w
pamiętnikach koleżanek i, a także wierszowanych haseł
np. zastępu, drużyny harcerskiej – wspomina Jerzy Kozłowski.
W późniejszych latach udzielał się jako dziennikarz
będąc terenowym korespondentem sportowym Polskiego Radia Rozgłośnia w Łodzi. Pisał o sporcie i kulturze w „Dzienniku Łódzkim”, „Głosie Robotniczym” i
tygodniku „Nad Wartą”. Pisał broszury okolicznościowe dotyczące wielu przejawów życia społecznego w
Zduńskiej Woli w ujęciu historycznym.
Ukoronowaniem jego pasji literackiej i spełnieniem
marzeń jest wydanie książki „Opowieści z miasta nad
Brodnią”. To dzieje Zduńskiej Woli od czasów prehistorycznych do historii współczesnej, ujęte w sposób
ciekawy i przychylny dla każdego czytelnika. Praca nad
książka pochłonęła wiele lat pracy. Przez sześć lat autor zbierał wszystkie puzzle, żeby realnie odtworzyć
obraz dziejów Zduńskiej Woli. Jak wspomina autor,
pomogło mu w tym dziesiątki ludzi, którzy dawali swoje fotografie, pomagali, korygowali to wszystko.
– Stworzyliśmy to w końcu. Powstała książka żywa, napisana przez zduńskowolan i dla zduńskowolan – zapewnia autor.
Kolekcjoner
Działacz społeczny
– Kolekcjonerem zostałem z przypadku, chociaż zamiłowanie do historii i szacunek dla reliktów przeszłości odziedziczyłem po przodkach. W czasie okupacji niemieckiej dostałem od dziadka dawną monetę austriacką „cwancygierę”. Monetę tą, a także wiele innych mam do dziś – opowiada.
W 1974 r. zorganizował Klub Kolekcjonera w Zduńskiej
Woli, którego przez 35 lat był prezesem. Szczytowym osiągnięciem organizacyjnym w tej dziedzinie był Ogólnopolski
Zlot Kolekcjonerów w Zduńskiej Woli w 1986 r. Największym osiągnięciem kolekcjonerskim Kozłowskiego jest zduńskowolski banknot wartości 1 rubla z 1914 r. wydany przez
Towarzystwo Wzajemnego Kredytu w Zduńskiej Woli.
Obecnie największą bolączką Jerzego Kozłowskiego jest
brak akceptacji projektu inwentaryzacji centrum miasta
Zduńskiej Woli.
Idea rewitalizacji ratusza w Zduńskiej Woli powstała z inicjatywy członków PTTK-u i sięga 1980 r.
– Teraz stworzyła się niepowtarzalna okazja, o której kiedyś można było tylko pomarzyć. Rewitalizacja
centrum miasta i ratusza byłaby motorem napędowym
dla Zduńskiej Woli i magnesem dla turystów. Jeśli ratusz
powstanie Nasze miasto kilkakrotnie zyska na wartości.
Przeciwnicy projektu twierdzą, że 12 mln. zł. dotacji to
zbyt mało. Być może, ale z czasem wszystko się dokończy, przecież nie od razu Rzym zbudowano – twierdzi
Jerzy Kozłowski.
Turysta
Jan Paweł II
w sercach Zduńskowolan
W Zduńskiej Woli pod pomnikiem Jana Pawła II w poniedziałek (29 marca) odbyło się spotkanie modlitewne z okazji 5 rocznicy śmierci Ojca Świętego. Mieszkańcy Zduńskiej Woli wspominali największego w dziejach Polaka
podczas prezentacji
wokalno-słownej, którą prowadzili uczniowie Publicznego Gimnazjum nr. 1 w Zduńskiej Woli. Po spotkaniu Pomnik Jana Pawła II rozświetliły setki
zniczy dające świadectwo nieśmiertelności
Tego zacnego człowieka w sercach zduńskowolan.
(JR)
Pisarz
Artysta
Jerzy Kozłowski dał się poznać również jako plastyk rysując portreciki i karykatury ołówkiem. Wykonywał laurki
okolicznościowe i gazetki ścienne. Projektował plakietki,
znaczki i proporce na imprezy sportowe i turystyczne.
Podczas studiów w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Łodzi zorganizował studencki chór Rewelersów z którym występował na studenckich festiwalach i przeglądach artystycznych
uzyskując wyróżnienia.
To tylko artykuł prasowy, więc informacje na temat
tego niezwykłego człowieka, biorąc pod uwagę ogrom jego osiągnięć i zainteresowań, są przedstawione dość ogólnie. Jest jeszcze mnóstwo rzeczy, o których nie zdołałem
napisać. Choć bez wątpienia o Jerzym Kozłowskim można by napisać książkę, nie mniej ciekawą niż dzieje Zduńskiej Woli.
JAKUB RANISZEWSKI
sport 11
czwartek, 1 kwietnia 2010
Fot. www.wartasieradz.pl
Dusił sędziego!
Słaby początek Warty
i Pogoni Ekolog
Z zimowego snu nie mogą się przebudzić trzecioligowcy z naszego regionu.
Warta Sieradz zremisowała na wyjeździe z tamtejszą Omegą. Pogoń Ekolog Zduńska
Wola przegrała z UKS SMS Łódź 0:3, przez co widmo degradacji do IV ligi staje się coraz
bardziej realne.
Omega Kleszczów – Warta Sieradz 1:1 (0:0)
Bramki strzelili: 1:0 – Hubert Górski (36), 1:1 – Łukasz Markiewicz (67)
Omega: Bardelski – Ciemniewski, Walentynowicz, Grzywiński, Łęgowiak – Radowicz,
Sikorski, Kurzawa, Potęga (22, Paweł Kowalski, 70, Krzysztof Kowalski) – Górski, Bałecki.
Warta: Wnuk – Pomianowski, Markiewicz, Okpara, Sosnowski – Ceglarz (86, Swędrowski),
Mitek, Graczykowski (58, Grącki), Gajewski (75, Stolarski) – Łopata (89, Przezak), Kobierski
Żółte kartki: Łęgowiak, Górski, Sikorski – Mitek, Sosnowski, Okpara.
Spotkanie w Łodzi było debiutem nowego trenera zduńskowolan Marka Dziuby. Niestety
jak się okazało po meczu – nieudanym. Pogoń Ekolog zagrała słabo i bez polotu. Porażka w
Łodzi postawiła pod ścianą zespół przed następnym meczem z Legionovią Legionów, który
Pogoń powinna wygrać, jeśli chce liczyć się w walce o utrzymanie w III lidze.
UKS SMS Łódź – Pogoń- Ekolog Zduńska Wola 3:0 (1:0)
Bramki strzelili: 1:0 – Gląba (35), 2:0 Okoński (50), 3:0 Gląba (64)
UKS SMS: Baran- Sodel, Zalepa (22, Kowalski), Wegner, Mikołajczyk – Borys, Morou,
Książek, Łucki (80, Dolewka) – Okoński (75, Cholewiak), Gląba
Pogoń-Ekolog: Gruchaj – Grobelny, Pietrzak, Kołuda, Swędrowski (36, Matysiak)Golański, Maliszewski (57, Konieczny), Kałuda, Becalik – Kaleta, Neścior
Żółte kartki: Morou, Sodel – Kołuda
(JR)
Przygotowania drużyn
młodzieżowych do sezonu
Praca z młodzieżą w szkółkach piłkarskich naszego regionu
„wrze”, a młodzi ligowcy nie mogą doczekać się zmagań o ligowe punkty. Dla większości grup młodzieżowych rozgrywki
rozpoczną się w kwietniu.
Obecnie młodzieżowcy szlifują formę podczas treningów i spotkań towarzyskich.
Piłkarze MKS Zduńska Wola z rocznika 1999 rozprawili się ze swoimi rówieśnikami z Zapolic strzelając im 13 bramek. Mecz odbył się we wtorek, 23 marca w
sali gimnastycznej PG nr 5 w Zduńskiej Woli.
Wynik końcowy: MKS Zduńska Wola – GKS Zapolice 13:3. Młodzi adepci piłki nożnej z rocznika 1999 trenują pod okiem Janusza Derdaka (MKS) i Krzysztofa Kulawieckiego (GKS).
(JR)
W ostatni weekend (27-28marca) rozpoczęła się runda
wiosenna dla piłkarzy i sędziów począwszy od B klasy do
klasy okręgowej. Co prawda tylko jedna spośród czterech
grup B klasowych rozpoczęła rozgrywki, ale nie zabrakło
przykrych incydentów. W meczu pomiędzy Interem Woźniki, a GKS Burzenin zawodnik Interu niezadowolony z
decyzji podjętych przez sędziego próbował go udusić. Sędzia w 75 minucie przy rezultacie 1:4 dla drużyny z Burzenina przerwał mecz w obawie o swoje bezpieczeństwo.
Tego typu zdarzenia na boiskach szczególnie najniższej
klasy rozgrywkowej zdarzają się dość często. Często wiedza na temat przepisów piłki nożnej piłkarzy w tej lidze
„kuleje” dlatego zawodnicy nie potrafią obiektywnie ocenić i zrozumieć decyzji sędziów. Należy dodać, że to nie
jest ich „działka” ponieważ od oceny pracy sędziego, są
obserwatorzy delegowani na mecze przez Okręgowy Związek Piłki Nożnej.
Runda wiosenna dopiero się rozpoczęła, a
już jeden z sędziów „oberwał”.
Apeluję do wszystkich piłkarzy o szacunek i więcej wyrozumiałości dla sędziów piłki
nożnej.
Wyniki B klasa
Widavia Widawa – LZS Socha 9:1
GKS Zapolice -1 LZS Słomków 0:1
Inter Woźniki (Sieradz) – GKS Burzenin
przerwany przy stanie 1:4
GKS Goszczanów – LZS Sędziejowice 2:1
KS Wągłczew – LKS Chrząstawa 6:3
LZS Kamienna – Orkan II Buczek 1:3
Rokita Rokitnica – Mabudo Suchoczasy
4:1
W pozostałych klasach rozgrywkowych na
szczęście obyło się bez podobnych zdarzeń.
Wyniki A klasa, grupa I
Jaga Lututów – Płomień Makowiska 2:1
LZS Kraszkowice – LZS Łaszew 4:0
Baszta Bolesławiec-Warta II Działoszyn
1:3
LZS Kurów -Gal Gaz Galewice 0:7
GLKS Biała – RKS Rychłocice 0:1
GKS Siemkowice -Orzeł Galewice 4:1
Sparta Mokrsko- Zryw Wójcin 4:3
LKS Wierzchlas – GLKS Strzelce Wielkie
0:4
Wyniki A klasa, grupa II
TS Gruszczyce – LKS Tubądzin 0:0
Flormabut Osiek – LKS Paprotnia 1:1
Płomień Sieradz-Dzigorzew- UKS Ustków 3:2
LZS Rębieskie – LKS Kalinowa 2:3
Pogoń-Korab II Łask – LZS Wrońsko 9:0
Złoczewia Złoczew – LKS Tymienice 3:2
Unia Męka Sieradz – Błyskawica Klonowa 3:1
MLKS Konopnica – LZS Brąszewice 1:1
W klasie okręgowej niespodziankę swoim kibicom sprawiła drużyna LKS Kobierzycko, która pokonała pretendenta
do awansu Piasta Błaszki 2:1.
Lider „okręgówki” Warta Działoszyn pokazała miejsce w
szeregu Jutrzence Warta pokonując piłkarzy „Juve”, aż 5:1.
Walcząca o V-ligowy byt drużyna rezerw Pogoni Ekolog
Zduńska Wola prowadzona przez Krzysztofa Kochelaka wygrała w meczu derbowym z Olimpią Karsznice (Zduńska Wola) 3:1. Hat-tricka w tym spotkaniu zdobył 20-letni Maciej
Masłowski.
Wyniki klasa Okręgowa:
LKS Kwiatkowice – LGKS Charłupia Mała 4:2 (1:0)
Orkan Buczek – Prosna Wieruszów 3:0 (2:0)
Victoria Szadek – LZS Wydrzyn 1:1 (0:1)
Warta Osjaków – LKS Chojne 1:6 (1:2)
LKS Kobierzycko -Piast Błaszki 2:1 (1:1)
(JR)
Download

URZĄD GMINY