OGŁOSZENIA
Modnie być sobą
Termin: 1 9 maja 201 2 w godzinach od 9 do 1 9
Miejsce: Centrum Dydaktyczne WUM, Aula B
Wykłady:
psychologia,
seksuologia,
ginekologia,
chirurgia plastyczna,
dermatologia,
dietetyka.
Warsztaty:
makijażystki firmy Mary
fryzjer
trener fitness
porady brafitterek
szkolenie chodzenia na obcasach.
MACIEJ JANIK
„Modnie być sobą” to projekt, którego hasłem a jednocześnie przesłaniem
jest zmniejszenie propagowania zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej, która
w ostatnich latach stała się bardzo popularna… Niestety ludzie zapomnieli, że ta
szeroka gałąź medycyny przede wszystkim powinna zajmować się przywracaniem
wizerunku ludziom, którzy podczas nieszczęśliwych wydarzeń doznali poważnych
obrażeń (oparzenia, blizny, pourazowe zniekształcenia powłok ciała), czy przyszli
na świat z wrodzonymi wadami : zniekształceniem kończyn, ubytkami kostnymi.
Rekonstrukcja i replantacja utraconych części ciała bez wątpienia powinny
zajmować
pierwsze miejsca wśród najczęściej wykonywanych zabiegów w chirurgii plastycznej.
Jednak rzeczywistość jest całkiem inna… Prym wiodą korekty nosa, operacje
powiększania piersi, czy odsysania tłuszczu.
My zamiast operacji plastycznych proponujemy naturalne metody dbania o wygląd
poprzez zdrowy styl życia, wzrost poczucia własnej wartości, prawidłowe
odżywianie,
A na zakończenie: impreza w jednym z najlepszych klubów aktywność fizyczną. Pragniemy pokazać uczestnikom, że odpowiedni dobór fryzury,
stolicy!
makijażu i ubioru, pielęgnacja i stosowanie właściwych produktów kosmetycznych
mogą zdziałać cuda. Właśnie tego pragniemy Was nauczyć i uświadomić, że modnie
Więcej informacji na stronie www.warszawa.ifmsa.pl
jest być sobą!
Konkurs Galena i Sweet Galaxy!
Herbata, jak wiadomo nie od dziś, jest nieodłącznym elementem zdrowego stylu życia. Ludzie na Dalekim Wschodzie, właśnie herbacie zawdzięczają długowieczność i siłę m.in. dzięki antyoksydantom w niej zawartych.
Zespół SWEET GALAXY wraz z redakcją gazety GALEN przygotowali dla Was konkurs.
Polega on na stworzeniu hasła reklamowego, dotyczącego prozdrowotnych właściwości herbaty.
Pięć najlepszych haseł, zostanie nagrodzonych bonem o wartości 20 zł na dowolnie wybrane herbaty w sklepie internetowym www.sweetgalaxy.pl
Propozycje wysyłajcie na [email protected] , w temacie: herbaciany konkurs .
2 2 gal
galen
en
http://www.facebook.com/Galen.WUM
Szykuje się nam kolizja
ALEKSANDER ZARZEKA REDAKTOR NACZELNY
Z
wykle druga połowa maja to czas ładowania akumulatorów przed
sesją. W zbieraniu sił pomagają nam Juwenalia, ostatnie kolokwia
i dopuszczające do egzaminów zaliczenia. W tym roku szykuje nam
się jednak kolizja z „euro”. Tym, którzy mimo wszystko wolą spędzić czerwiec w nowej, pachnącej bibliotece, przedstawiam najbardziej prawdopodobny scenariusz tej sportowej tragikomedii, bo raczej nie będzie to melodramat.
Z wielkimi nadziejami nasi piłkarze wbiegną na Stadion Narodowy rozegrać mecz otwarcia, a miliony
Polaków przed telewizorami w pubach odfałszują pierwszą zwrotkę hymnu. Miejmy nadzieję, że Edyta Górniak nie wesprze ich równie mocno, jak 1 0 lat temu w Korei. W pierwszej połowie biało-czerwoni zagrają niemrawo. Po „setce” w ósmej minucie stracą zapał, a chwilę później dwie bramki. Zmotywowani
w drugiej części spotkania dorzucą jedno trafienie i dadzą cień nadziei na następną rozgrywkę. Później przyjdzie czas na „mecz o wszystko”. Najprawdopodobniej oczywiście z Rosją, skoro Niemcy nie
są w naszej grupie. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, całkowity paraliż miasta, tłumy podchmielonych kibiców dmuchających w wuwuzele i maszerujących po ulicach już od wczesnego popołudnia.
Media z pewnością odgrzeją nam trzydniowego schabowego w postaci wygranych z ZSRR pojedynków, choćby na Igrzyskach Olimpijskich z 1 972r. Analogie będą doskonale pasujące: „Tylko zwycięstwo daje nam wyjście z grupy!”. Powtórki z Monachium jednak nie uświadczymy. Jedyne co powtarzać
będą kibice to ”już za 4 lata…” i „nic się nie stało…”. Zostanie nam mecz o pietruszkę lub jak wolą inni
mecz o honor. Oczywiście gładko wygramy w rezerwowym składzie. Co jak co, ale honor, to Polacy
mają. Tak skończą się dla nas mistrzostwa. Przynajmniej do domów będzie blisko i nikt nie wygwiżdże
naszych reprezentantów na lotnisku.
Mogę się jednak grubo mylić. Może dzięki doskonałym standardom higienicznym Euro 201 2 zasłynie
z mutacji nowego groźnego wirusa? Nazwany zostanie „Polaczkiem” albo jak maskotka imprezy – Slavek lub Slavko. Może nie zdążymy przegrać meczu otwarcia, jeśli Talibowie zechcą się nam zrewanżować za przetrzymywanie swoich kolegów w Kiejkutach? A może naprawdę zostaniemy mistrzami
starego kontynentu i wielkie sieci elektroniczne będą musiały nam zrefundować zakupione przed zawodami plazmy?
From theEditor
A
ANNA FLINK EDITOR OF THE ENGLISH PART OF GALEN
s usual the time flies and Galen is back out on some of our medical
school ‘hangouts’. Only I’m not sure it’s appropriate to call the DC,
Anatomicum, and Banacha ‘hangouts’ right now since by this time of
the year most of us are sick of those locations. Hence, we might want to find
other places to actually hang out and relax when we are not obliged to be in
class or study for exams. If you don’t know Warsaw well, there are some great
tips in this issue’s article “Enjoying the Warsaw Spring.” For those of you who can
afford more time off school, there’s also a travel tips article about Poland’s treasure Masuria.
In general, the English part of this issue is a little scarce with articles, but maybe those of us ‘not very
good at Polish’ can use this, grab the bull by the horn, and word by word attack one or two of the
Polish articles. Not using google translator, it shouldn’t take more than a week. The theme for this
issue is the Euro so if you’re a fan of football, it is definitely a good idea to do so.
Happy reading, good luck with exams, and have a wonderful summer!
Kulturalnia: Kasia Dźwiarek - [email protected]
Rozmaitości: Martyna Giedrojć - [email protected]
Wydawca Publisher Samorząd Studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ul. Oczki 1 a 02-007 Warszawa
Redaktor Naczelny Editor-in-chief Aleksander Zarzeka
Szefowie działów Executive Editors
Aktualności: Beata Tyszko - [email protected]
Temat numeru : Agata Struzik - [email protected]
Publicystyka: Weronika Jaremek - [email protected]
Wywiad: Aleksander Zarzeka - [email protected]
English Part: Anna Flink - [email protected]
Skład i grafika Technical Editor Michał Wasiak
Redaktorzy Editors Maciej Janik, Beata Tyszko, Magdalena Mińko, Grzegorz Sta-
chacz, Joanna Bogusz, Aleksander Zarzeka, Monika Dunaj, Kamila Lipińska, Paweł Smoliński, Agata Struzik, Weronika Jaremek, Michał Wasiak, Joanna Gajowniczek,
Olga Korycińska, Anna Flink, Kamil Chorążka, Selamawit Mekuria, Nana Fjellsaa,
Kasia Dźwiarek, Adam Arendarczyk, Michalina Jagodzińska, Agata Olearczyk, Klaudia Sieńska, Łukasz Samoliński, Agnieszka Grzyb, Anna Sobiesiak
Korekta Marta Pieńkowska
Nakład 1 500 egzemplarzy
Zdjęcie na okładce Agata Olearczyk
Kontakt [email protected]
Dołą cz
d o n a s!
WSTĘP
Spistreści
CONTENTS
AKTUALNOŚCI
Bójcie się - fotorelacja z gry Zombies and Vampires
Medyk oficjalnie otwarty
WIMC 201 2
Kandydaci na przewodniczącego ZSS WUM
Szpital pluszowego misia
Tajemnica cierpiernia
4
6
6
7
8
8
TEMAT NUMERU - MECZ O ZDROWIE
10
11
11
Kibic i jego emocje, to nie takie proste
Safe Games, czyli wróć z Euro bez HIV
Euro wolne od tytoniu
WYWIAD
Nie jesteśmy szkółką, tylko uniwersytetem rozmowa z prof. Markiem Krawczykiem, rektorem
WUM
Najważniejszy jest sposób wprowadzania ustaw
zdrowotnych - rozmowa z dr. Markiem Balickim
12
13
PUBLICYSTYKA
14
16
17
Trądzik
Nowa ankieta studencka
Masz nową wiadomość
ENGLISH PART
Sudden Cardiac Death in Young Athletes
Advanced Cardiac Life Support
Enjoying the Warsaw Spring
The Land ofThousand Lakes - Masuria
18
19
20
21
KULTURALNIA
22
22
23
24
26
Kulturalnia
Nietykalni
Niemiecka jesień
Na co chorowała Mona Lisa?
Głucha cisza
ROZMAITOŚCI
28
29
30
31
Jak przetrwać na pustyni?
Tani sposób na makro
Emerytura to bzdura
ąę
Czytaj Galena także w wersji elektronicznej na stronie www.samorzad.wum.edu.pl!
gal en
3
ZDJĘCIA I TEKST: AGATA OLEARCZYK RYSUNEK TYTUŁOWY: ANNA SOBIESIAK
AKTUALNOŚCI
4 gal en
AKTUALNOŚCI
gal en
5
W
AKTUALNOŚCI
Medyk
piątkowy wieczór, 23 marca 201 2r. odbyło się długo oczekiwane oficjalne
otwarcie „Domu Medyka” po ponad
dwuletnim remoncie generalnym. Na uroczystość
przybyły władze Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: Jego Magnificencja Rektor Marek Krawczyk, Prorektorzy Sławomir Nazarewski i Marek
Kulus, Kanclerz Małgorzata Kozłowska, a także przed stawiciele władz dziekańskich w tym Dziekan I Wydziału Lekarskiego Mirosław Wielgoś i Prodziekan ALEKSANDER ZARZEKA
II WL dr hab. Dariusz Szukiewicz. Zjawili się także
przedstawiciele Okręgowej i Naczelnej Izby Lekarskiej z jej wice-prezesem doktorem Konstantym Ra- wicza, prof. Franciszka Czubalskiego, czy prof. Stedziwiłłem, a także licznie zgromadzeni studenci.
fana Wesołowskiego.
Otwarcia dokonano przez symboliczne przecięcie
wstęgi chirurgicznymi, jak przystało na medyków,
nożycami. Jednocześnie zrobili to JM Rektor Marek
Krawczyk, Prorektor Sławomir Nazarewski, Kanclerz Małgorzata Kozłowska i Łukasz Marczak – przewodniczący ZSS WUM.
oficjalnie otwarty
REPRINT
Jako kolejny głos zabrał prof. Marek Petrkiewicz, który udostępnił studentom jedną z ostatnich zachowanych kopii książki „XX lat pracy Koła Medyków
Stowarzyszenia Samopomocowego Studentów Medycyny Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie”. Dzięki zaangażowaniu jego samego, a także
H ISTORIA
Pani Ewy Kondratowicz i Filipa Dąbrowskiego udaZgromadzonych gości przywitał Przewodniczący ło się wydać reprint tej pozycji i udostępnić studenZarządu Samorządu Studentów Łukasz Marczak. tom na nowo niesamowitą historię międzywojennego
Następnie głos zabrał JM Rektor, który przybliżył studenckiego ruchu medycznego.
zgromadzonym historię miejsca. Dom Medyka został wybudowany przez studentów Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego jako miejsce Jako ostatni przemówił Filip Dąbrowski – były wicepracy naukowej i społecznej, wymiany poglądów, a przewodniczący Samorządu – żywo zaangażowany
także spotkań towarzyskich młodych żaków. Oficjal- w prace remontowe trwające przecież bez mała 3 lata.
ne otwarcie miało miejsce 1 0 lutego 1 936r. Patronem miejsca został zmarły rok wcześniej marszałek KAPSUŁA CZASU
Józef Piłsudski. W okresie powojennym „Medyk” był Stworzono również kapsułę czasu, do której każdy
swoistą enklawą w której kwitło życie studenckie ca- mógł włożyć jakąś studencką pamiątkę. Ma ona zołej Warszawy. To tu odbywały się koncerty młodych, stać otworzona za 50 lat. Zasilili ją m.in. JM Rektor,
czy skecze kabaretowe i cała studencka działalność pracownicy uczelni, obecni lekarze i studenci.
„drugiego obiegu”. Pan Rektor wspominał także Później przyszedł czas na zwiedzanie odnowioneosoby dzięki którym powstał Dom Medyka: prof. go gmachu i zabawę przy dźwiękach zespołów FiBronisława Kosakowskiego, prof. Mariana Petrkie- go Fagot i Zacier.
WIMC
2012
GRZEGORZ STACHACZ, MAGDALENA MIŃKO,
JOANNA BOGUSZ
6 gal en
W
dniach 1 0-1 3 maja na terenie Centrum
Dydaktycznego już po raz ósmy odbędzie się Warsaw International Medical
Congress for Young Scientists. Jest to jedna z największych konferencji dla studentów i absolwentów kierunków medycznych i przyrodniczych z całej
Europy. Komitet organizacyjny stanowi Studenckie
Towarzystwo Naukowe obchodzące w tym roku
swoją 60 rocznicę, wraz z Samorządem Studentów
WUM, IFMSA Polska oraz EMSA Warszawa.
Zaplanowano 29 sesji tematycznych, co pozwala
odnaleźć niemalże każdą dziedzinę swoich medycznych zainteresowań. Powyższy kongres to jedna z
niepowtarzalnych okazji prezentacji osiągnięć na-
zdjęcia: wum.edu.pl
ukowych przez studentów medycyny i młodych lekarzy niemalże z całego świata. To także możliwość
konfrontacji różnych sposobów postrzegania kierunków rozwoju medycyny przez młodych, zdolnych i ambitnych studentów. Nieoceniona jest
również możliwość nawiązania cennych kontaktów
pomiędzy studentami, jak również spotkania wybitnych specjalistów i czerpania od nich inspiracji do
dalszego rozwoju .
Całość uzupełniona o wykład ekspercki bez wątpienia stanowi ciekawą naukowo propozycję dla każdego studenta WUM. Więcej informacji oraz pełny
program wydarzenia znajdziecie na stronie internetowej pod adresem: www.wimc.wum.edu.pl
Galen prześwietla kandydatów na przewodniczącego Zarządu Samorządu Studentów WUM
AKTUALNOŚCI
Imię i nazwisko: Tomasz Zawadzki
Wiek: 23 lata
Kierunek studiów: lekarski
Rok studiów: czwarty
Największa zaleta: odpowiedzialność
Największa wada: gadatliwość
Autorytet: mój ojciec
Największe marzenie: zostać chirurgiem
CO NALEŻY ZMIENIĆ W S AMORZĄDZIE ?
Działając w Samorządzie, niejednokrotnie rzuciły mi się w oczy problemy
z przepływem informacji w samej organizacji, jak i między Samorządem, a
studentami. Chciałbym to usprawnić. Przychodzi mi tu na myśl słowo „facilitate”. Konieczne są cykliczne i częste spotkania Zarządu z „Wydziałówkami”, z każdą specyficzną częścią Naszej Uczelni, która sama najlepiej zna
swoje bolączki, ale niestety bez wsparcia Samorządu centralnego nie ma
siły przebicia. Potrzebne są też zmiany w regulaminie Samorządu, poprzedzone szerokimi konsultacjami wśród studentów. Chciałbym, by Samorząd
kojarzył się nie tylko z dobrymi imprezami i wyjazdami, ale też z odpowiedzialną reprezentacją studentów przed władzami uczelni.
J AK OCENIASZ POLITYKĘ UCZELNI ?
Mówiąc o polityce wewnętrznej, polityce wobec studentów, uważam, że
jest ona bardzo przyjazna. Możemy otwarcie rozmawiać z władzami dziekańskimi, czy rektorskimi, które bardzo poważnie traktują nasz głos. Polityka zewnętrzna odbywa się jednak za zamkniętymi drzwiami. Możemy
oceniać jedynie jej efekty. Niemniej bardzo cieszą mnie działania Jego Magnificencji w kierunku złagodzenia skutków reformy szkolnictwa medycznego, co jest niezwykle trudne w sytuacji zbyt szybko zmieniającego się prawa.
J AKIE JEST TWOJE DOŚWIADCZENIE W DZIAŁALNOŚCI STUDENCKIEJ ?
Zanim zacząłem pracować w Samorządzie, zaangażowałem się w działalność w IFMSA - Poland. Jako Lokalny Koordynator ds. Edukacji Medycznej,
organizowałem warsztaty szycia chirurgicznego oraz Międzynarodową Letnią Szkołę Parkinsona. Później, w charakterze koordynatora narodowego,
usprawniałem i nadzorowałem pracę koleżanek i kolegów z całej Polski. W
samorządzie pracę rozpocząłem przy ubiegłorocznym „Chłapowie”. Obecnie angażuję się także w działalność Komisji Kultury, z którą współorganizowałem tegoroczny Bal Połowinkowy, a także Komisji Sportu i Turystyki,
gdzie brałem udział w przygotowaniu „Bustryka 201 2”, „Zombies and Vampires”, czy wyjazdu „Tatry przed karpiem 2”. W „dydaktyce” natomiast, staram się o wprowadzenie na uczelni e-learningu.
Imię i nazwisko: Wojciech Falęcki
Wiek: 26 lat
Kierunek studiów: aktualnie lekarski
Rok studiów: aktualnie trzeci
Największa zaleta: bezkompromisowość
Największa wada: upór
Autorytet: różne w różnych aspektach
Największe marzenie: skończyć studia i być dobrym lekarzem.
CO NALEŻY ZMIENIĆ W S AMORZĄDZIE ?
Czasami mam wrażenie, że dwie organizacje, Samorząd i IFMSA, się zlewają. Zamiast ścisłego związku, postawiłbym na współpracę tych dwóch organizacji. Wzmocniłbym za to więzi z STNem i studentami ED. Na stronie
samorządu jest tylko jedna mała zakładka po angielsku. To stanowczo za
mało.Boli mnie także niedocenianie Wydziału Nauki o Zdrowiu i jego potencjału. Uniwersytet to nie tylko przyszli lekarze.
Oprócz tego warto przywrócić zniżki, które kiedyś samorząd miał do Jeffsa, czy Dominium. Jeśli chodzi o sferę rozrywki – doskonale wspominam
imprezy z cyklu „Ambasada Muzyki”. Cieszyły się one dużą popularnością,
dobrze byłoby to kontynuować. Pewnym hasłem które powinno nam też
przyświecać jest organizacja Medykaliów na miarę Ursynaliów.
J AK OCENIASZ POLITYKĘ UCZELNI ?
Studiuję tu już 8 lat. Patrzę zatem z szerokiej perspektywy. Myślę, że Uniwersytet idzie w dobrą stronę. Bardzo cieszy mnie postępująca informatyzacja. W tej dziedzinie zrobiliśmy ogromny postęp. Choć muszę powiedzieć
że z utęsknieniem oczekuję elektronicznego indeksu, o którym już słyszę
od lat. Cały czas doskwiera nam jednak biurokracja. Smutno mi patrzeć na
olbrzymie kolejki w biurze obsługi działalności podstawowej. Należałoby
to jakoś zmienić.
J AKIE JEST TWOJE DOŚWIADCZENIE W DZIAŁALNOŚCI STUDENCKIEJ ?
Zanim zacząłem studiować na kierunku lekarskim, ukończyłem na WUMie fizjoterapię. Byłem starostą roku i od 7 lat biorę udział w egzaminach
komisyjnych.
Ponadto, włączałem się w życie kół naukowych i organizację Seminariów z
Anatomii Klinicznej. Nie tylko od strony organizacyjnej lecz także merytorycznej. Z organizacją warsztatów po każdej części teoretycznej włącznie.
Pomagałem też przy wydarzeniach samorządowych typu dni otwarte, natomiast w centralny samorząd zaangażowałem się dopiero teraz. Wiem,
że w mojej osobie studenci zyskaliby sprawnego organizatora i reprezentanta.
gal en
7
AKTUALNOŚCI
Szpital
Taje
pluszowego
Misia
cie
fot: Agata Olearczyk
D
KAMILA LIPIŃSKA
zieci przychodzą ze swoimi pluszowymi
pacjentami do rejestracji, gdzie po wypełnieniu karty informacyjnej kierowane są
do gabinetów lekarskich – na szczęście nie trzeba
stać w długich kolejkach. Tam czekają już uśmiechnięci od ucha do ucha przyszli lekarze, którzy przeprowadzają wywiad i badanie przedmiotowe - dzięki
temu dzieci mają możliwość poprzez zabawę zapoznać się z przebiegiem wizyty lekarskiej i działaniem stetoskopu. Nie dajmy się zwieść pozorom –
mimo swojego wieku posiadają zaskakującą wiedzę
i zadają mądre pytania. Niekiedy ich fantazja, dotycząca nazewnictwa chorób, przechodzi najśmielsze oczekiwania – cukierkoza to tylko jeden z
nielicznych pomysłów.
D IAGNOZA
Po wstępnym rozpoznaniu miś w razie konieczności zostaje skierowany na takie badania diagnostyczne jak: RTG, EKG, USG, ECHO serca oraz morfologię
– dzieci chętnie samodzielnie wykonują badania,
jednocześnie przekonując się o ich bezbolesności.
W przypadku złamań z zapałem aktywnie asystują
przy stole operacyjnym, jako prawa ręka chirurga.
Na końcu zabawy nasz podopieczny otrzymuje receptę wraz z zaleceniami.
iększości z nas, szczególnie w chwilach
bolesnych i smutnych, zdarzyło się rozmyślać nad tym, dlaczego właściwie istnieje cierpienie. Jak się okazuje pytanie to od zarania
dziejów towarzyszy filozofii i teologii różnych kultur,
KIEDY LECZYMY?
które próbowały znaleźć na nie odpowiedź. NiektóFinał akcji Szpital Pluszowego Misia odbywa się dwa re z nich zdecydował się przedstawić pochodzący
razy do roku – na wiosnę i jesień. Ze względu na z Kalifornii, nawrócony na wiarę chrześcijańską byduże zainteresowanie naszym projektem jesteśmy ły buddysta, który spędził rok w klasztorze tego wycoraz częściej zapraszani do przedszkoli. Leczyli- znania, a później został pastorem i misjonarzem.
śmy już pluszaki z takimi osobistościami jak Małgo- Dziś wykorzystuje on swoje doświadczenia, ukazurzata Foremniak, czy Zbigniew Zamachowski.
jąc różnice światopoglądowe różnych wyznań przede
wszystkim Dalekiego Wschodu i chrześcijaństwa.
D OŁĄCZ DO NAS!
Serdecznie zapraszamy wszystkich studentów Warszawskiego Uniwersytety Medycznego do wzięcia
udziału w naszym projekcie – czekamy na Was! Dzięki nam zdobędziecie cenne doświadczenie z najmłodszymi i wymagającymi pacjentami oraz co
najważniejsze – bezcenny uśmiech w podzięce. Informacje o bieżących wydarzeniach i fotorelacje
znajdziecie na naszym fanpage'u EMSA Szpital Pluszowego Misia na facebooku.
Szpital Pluszowego Misia to projekt edukacyjny Stowarzyszenia EMSA
skierowany do najmłodszych. Ma on za zadanie zmniejszyć lęk związany z wizytą u lekarza oraz pobytem w szpitalu. W akcję zaangażowani są zarówno studenci medycyny, jak i kierunków pokrewnych.
8 gal en
W
MONKA DUNAJ
Mowa tu o Ellisie Potterze, który przybył do Polski
na zaproszenie Chrześcijańskiego Forum Pracowników Nauki. Jego wykład zatytułowany „Trzy teorie
wszystkiego”, odbył się 24 kwietnia w Warszawie, a
w jego organizację wkład miała także studencka organizacja Chrześcijańska RAPP. Był on poświęcony
przede wszystkim tematyce cierpienia w kontekście
trzech różnych światopoglądów.
Na początku wykładu zostały one symbolicznie
przedstawione na tablicy za pomocą trzech kół,
podpisanych odpowiednio pojęciami: monizm, dualizm, trynitarianizm.
Każde z kół zostało po kolei scharakteryzowane.
Pierwsze odnosiło się do buddyzmu. Wykładowca
wytłumaczył, że pojęcie monizmu jest wobec tego
wyznania najbardziej zasadne, ponieważ zakłada
ono, że jedność jest początkowym dobrem. W Buddyzmie celem jest połączenie się z całością, którą
jest niezmienne i stałe centrum. Za przyczyny cierpienia uznaje się w nim zmienność i różnorodność.
Rytuały takie jak medytacja, czy mantra, które słu-
AKTUALNOŚCI
mnica
rpienia
żą wyrzeczeniu się przez człowieka podmiotowości
i stania się jednością ze światem wykładowca nazwał terapiami. Zostały one przedstawione, jako pożyteczne w kontekście walki ze stresem, ale
niepolegające na czczeniu. Mają one na celu zniszczyć język, a tym samym relacje, które także są powodem cierpienia. Wszelkie emocje są przyczyną
zmiany człowieka, więc również ukazane są w tej filozofii negatywnie. Wykładowca podkreślił także, że
nasza rzeczywistość jest przez buddyzm ukazywana, jako rodzaj iluzji, bądź w bardziej negatywnej
formie koszmaru, z którego należy się przebudzić.
Ciekawe było odniesienie do reinkarnacji, która w
kulturze zachodu pojmowana jest pozytywnie, natomiast buddyści dążą do jej zakończenia, gdyż ciągłe wcielanie się jest kręgiem cierpienia. Ellis Potter
zauważył jednak, że właściwie buddyzm nie jest monoteistyczny w rozumieniu tego słowa, jako wiary
w jednego osobowego Boga, gdyż takiego w buddyzmie nie ma. Ze względu na to światopogląd ten
określa się często, jako filozofię, a nie religię.
Drugie koło oprócz określenia dualizm zostało przez
wykładowcę podzielone na dwie części tak, aby przypominało symbol Ying i Yang pochodzący ze starożytnej filozofii chińskiej. W przeciwieństwie do
pierwszego światopoglądu bazuje ona na podziale świata, który składa się z opozycji np. światła i
ciemności. Aby funkcjonować w harmonii powinny
one znajdować się w równowadze. Cierpienie pojawia się, jeśli bilans między nimi zostaje zachwiany. W tym miejscu nastąpiła ciekawa refleksja
dotycząca różnicy w postrzeganiu medycyny wschod niej i zachodniej. Na Wschodzie kładzie się większy
nacisk na profilaktykę problemów, które mogą powodować zachwianie równowagi np. w zdrowiu
człowieka.
Po przedstawieniu tych dwóch światopoglądów następuję przejście do opisania trzeciego koła, które
zostało opatrzone pojęciem trynitarianizmu i zgodnie z jego znaczeniem podzielone na trzy części.
Symbolizowały one Trójcę Świętą: Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Koło to przedstawia, więc religię chrześcijańską. Porównanie do dwóch poprzednich światopoglądów
wykładowca zaczął od podkreślenia, że według tego wyznania Bóg gwarantuje zarazem idealną jedność i różnorodność, gdyż jest jeden, ale w trzech
osobach. Dlatego, ani jedność, ani różnorodność
nie mogą być tu źródłem cierpienia. Wykładowca
podkreślił, że warto zwrócić uwagę na rolę teologii
naturalnej, czyli wnioskowania o świecie na podstawie jego stwórcy. Jako przykład istnienia w świecie
fizyki czegoś, co może być dwoma rzeczami jednocześnie podał światło, które jest cząsteczką i falą.
Chrześcijaństwo ukazuje człowieka, jako podmiot,
który może patrzeć ze swojego punktu widzenia i
jednocześnie musi wchodzić w relacje z innymi. Ellis Potter przywołał Księgę Rodzaju, jako moment,
w którym człowiek sprowadził na siebie cierpienie,
gdyż wówczas zachwiał idealną relację z Bogiem
zwracając uwagę tylko na siebie. Można by, więc
wnioskować, że to człowiek przyczynił się do pojawienia się cierpienia przez swój egoizm i alienację.
Człowiek skazał się na śmierć i życie w grzechu. Potrzeba relacji istniała jednak od początku. Wykładowca wyraził pogląd, że skoro Bóg stworzył nas na
swoje podobieństwo, On też odczuwa potrzeby,
które są jednak radością. U nas mogą być cierpieniem przez grzech pierworodny. Abyśmy go pokonali musiał zostać odkupiony. Chrystus poświęcił
siebie dla innych i w ten sposób pokonał śmierć.
Cały czas musimy, jednak dążyć do powrotu relacji
z Bogiem, abyśmy mogli dostąpić zbawienia.
Wykładowca przedstawił, więc trzy odpowiedzi na
pytanie, skąd pochodzi cierpienie. Pierwsza mówi
o tym, że z różnorodności, druga, że z zachwiania
równowagi między przeciwieństwami, a trzecia, że
cierpimy przez egoizm, który doprowadził do grzechu.
Ellis Potter zdecydował się nawrócić na religię chrześcijańską. Na wykładzie podkreślał, że nie uważa filozofii, które powstały już w starożytności na Dalekim
Wschodzie za głupie lub nielogiczne. Jednak to chrześcijaństwo uznał ostatecznie za właściwe. Chrześcijaństwo przedstawione przez niego w konfrontacji
z pozostałymi światopoglądami ukazuje pozytywną
rolę człowieka, który, mimo, że cierpi jest wolny, jako podmiot w świecie i może dostąpić relacji z Bogiem. Zostały jednak dostrzeżone pewne elementy
wspólne w myśleniu ludzi różnych kultur. Cierpienie jest zaburzeniem, czyli czymś złym, a my dążymy do przywrócenia harmonii świata. Ellis Potter
zapytany o to, czy we wszystkich religiach nie czci
się tego samego Boga odpowiedział, że: „Bóg nie
przekształca się w różne charakterystyki”, ale „w sercu każdego tkwi pragnienie wieczności”.
gal en
9
TEMAT NUMERU
Kibic i jego
emocje
to nie takie proste
PAWEŁ SMOLIŃSKI
fot: Agata Olearczyk
W
łaśnie przeczytałem wiadomość od koleżanki z redakcji, że jak najszybciej potrzebujemy artykułu do naszego
najnowszego numeru. Mam, więc napisać o emocjach kibica. To zadanie dość trudne, zważając na
fakt, że właśnie oderwałem się znad studiowania
niezbyt pasjonującej książki.
się inaczej niż zwykle. Jego zachowanie, zaczyna być
sterowane przez wielką machinę jaką jest fizjologia.
Endorfiny, dopamina, adrenalina, noradrenalina i
testosteron, to tylko część zawodników na naszym
biochemicznym boisku. I można powiedzieć, że właściwie samo uczestnictwo naszego kibica w rozgrywkach piłki nożnej, zapewni mu uruchomienie
tej molekularnej lawiny. To one, które powodują doS KĄD TE EMOCJE ?
bre samopoczucie oraz inne stany euforyczne - enWracając jednak do tematu kibica i jego emocji. Na dorfiny, są tu kluczowe. Można by o nich rozprawiać,
czym właściwie polega fenomen i popularność pił- ale właściwie to i tak nie wyczerpie tematu, a na
ki nożnej? 1 1 zawodników, wśród nich bramkarz i pewno nie zaskoczy studenta uczelni medycznej.
gracze z pola: obrońcy, pomocnicy i napastnicy, którzy starają się strzelić gola przeciwnikom. Całość E NDORFIN WIĘCEJ I WIĘCEJ ! J AK?
odbywa się na najwyższej klasy stadionach, wypeł- Odpowiedź jest prosta – wszystkim, co albo nie jest
nionych po brzegi rozentuzjazmowanymi kibicami, zbyt zdrowe, albo często niedozwolone przez konniejednokrotnie różnych narodowości i kultur, w wenanse podyktowane kulturowo. Śmiech, wysiłek
zależności od rangi spotkania. Włączając w to sym- fizyczny, substancje psychoaktywne, alkohol, czepatię do własnej drużyny, faule, spalone, zagrania kolada i seks, to tylko kilka sytuacji, które stają się
ręką i nieobiektywnego sędziego, mamy już kom- źródłem endorfin. Tutaj właśnie odzywa się zdrowy
plet – dla mnie to wystarczy. Natomiast inni pytają, rozsądek, bo nie wiadomo, czy dla naszego kibica
gdzie tu emocje? Jednak z punktu widzenia kibica, same wrażenia sportowe wystarczą do osiągnięcia
najważniejsza jest obecność na trybunach wśród satysfakcji. Wybór staje się jeszcze trudniejszy, kieinnych entuzjastów jego drużyny. Wszak naukow- dy przytoczymy wyniki eksperymentu przeprowacy odkryli, że bycie fanem sportowym może być do- dzonego w latach sześćdziesiątych. Udowodniono
bre dla zdrowia emocjonalnego, społecznego oraz w nich, że stymulacja mózgu w miejscu odpowiepsychologicznego. Identyfikowanie się ze swoją dru- dzialnym za uwalnianie endorfin budzi w szczurach
żyną zwiększa poczucie własnej wartości, zmniej- doznanie tak intensywnej ekstazy, że wolą paść z
sza samotność i agresję, po prostu jednoczy człowieka wyczerpania, niż przerwać doświadczenie. Medyna poziomie socjologicznym. W czasie meczu mózg cyna nie zna chyba przypadku, aby człowiek umarł
kibica rozwija się, planując i kontrolując kolejne ak- z wyczerpania z powodu stymulacji wywołanej czecje. Natomiast po nim, fan piłki nożnej poprawia koladą. Jak więc odnieść to do rzeczywistości? Maswoje umiejętności językowe, dyskutując o tym co my w tym wypadku do czynienia z pośrednimi
zobaczył.
konsekwencjami poszukiwania bodźców. Często
składa się tak, że nasz kibic w powiększenia swojej
Jednak samo oglądanie i myślenie o sporcie, nie puli endorfin zamiast wspomnianej czekolady wyzapewni naszemu kibicowi zdrowia fizycznego, a biera raczej substancje psychoaktywne, alkohol i
jedynie może go niepotrzebnie narazić na zawał oczywiście seks. Wszak szczytowanie, będące mierserca. To nie pomyłka, ponieważ człowiek, nagle nikiem zadowolenia seksualnego, jest prostą mewcielający się w rolę kibica, zaczyna zachowywać todą, by poprawić sobie nastrój w bardzo krótkim
1 0 gal en
czasie. Jedną z wielu metod uzyskania owego zadowolenia jest skorzystanie z usług domów publicznych. Niejednokrotnie, w kontekście zbliżającego
się EURO 201 2, potępiały to środowiska feministyczne, które barwnie opisywały konsekwencje takiego
działania. Dlatego nie będę za nimi wtórował, zresztą, jak pokazują badania w teorii jesteśmy całkiem
nieźli. Za źródło endorfin uważa się również narkotyki, czyli substancje psychoaktywne. Jednak nad
ich używaniem nie ma co dywagować, po prostu lepiej o nich zapomnieć.
Trudno jednak jednoznacznie ustosunkować się do
sprawy alkoholu. Z jednej strony, mówi się o bezwzględnym zakazie spożywania trunków w miejscach publicznych, z drugiej natomiast, trudno nie
ulec pokusie wszechobecnych reklam napojów wyskokowych.
Czy kibic, więc na czas rozgrywek piłki nożnej ma
stać się abstynentem? To chyba niemożliwe, zważając na fakt, że to chyba najpopularniejsze i najgłębiej zakorzenione w kulturze źródło endorfin. Na
pewno wszystko zostanie pod kontrolą kibica, dopóki nie wypije on więcej niż jedno, duże piwo, czyli około 30 ml czystego alkoholu. To całkiem niewiele,
ale wystarczy już, żeby przyspieszyć serce, zmniejszyć zmęczenie i poprawić nastrój. Jeśli jednak nasz
kibic przyjmie większą dawkę alkoholu, musi liczyć
się z przykrymi konsekwencjami spożycia: zamroczeniem i utratą świadomości, a nie są to przyjemne doświadczenia. Poza tym, i co ważniejsze w
kontekście bezpieczeństwa wszystkich współbiesiadników, niezbyt pożądane.
To wszystko i jeszcze wiele innych spraw dotyczy
każdego kibica, ale w końcu trzeba jednak pozostawić mu możliwość wyboru. Bo oprócz meczu rozgrywającego się na boisku, rozgrywa on jeszcze
jeden, własny - mecz o zdrowie.
Safe Games, czyli wróć z Euro 2012 bez HIV
P
rzyjazd fanów piłki nożnej, to zdaniem
ekspertów nie tylko jedno z najważniejszych
wydarzeń sportowych w historii Polski, ale
i duże zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa
gości oraz gospodarzy imprezy. Pewne jest, że po
meczach fani nie spędzą całego swojego wolnego
czasu na zwiedzaniu miasta i jego zabytków.
Przewiduje się, że duża ich część zdecyduje się na
ryzykowne kontakty seksualne, a także na inne
zachowania mogące doprowadzić do zarażenia się
wirusem HIV.
Przygodny seks, prostytucja i ich konsekwencje –
właśnie przed tym eksperci przestrzegają kibiców
planujących wziąć udział w Mistrzostwach Piłki Nożnej w Europie. Aby temu przeciwdziałać i zwiększyć
świadomość ludzi, ruszył projekt Safe Games Polska, koordynowany przez Społeczny Komitet ds.
AIDS. Jest to akcja, której najważniejszym celem jest
propagowanie informacji dotyczących zdrowia oraz
bezpiecznego seksu. Główne zadania to poszerze-
E
AGATA STRUZIK
Prawdopodobnie wirus HIV nie jest najważniejszym
zagrożeniem, dla tak dużej imprezy sportowej, jak
Euro 201 2, jednak należy wspomnieć o jego najpowszechniejszej drodze zakażenia. Mowa tu oczy-
ANNA MARCHEWKA
wiście o ryzykownych kontaktach seksualnych z
udziałem prostytutek, które z pewnością przyjadą
do Polski i na Ukrainę w czasie mistrzostw. "W poprzednich latach na Mistrzostwa razem z kibicami
przyjeżdżało po około 40 tys. prostytutek - mówi
Paweł Jakubowski, lekarz z Kliniki Chorób Zakaźnych
GUMed - Nie ma żadnych powodów, by myśleć, że
u nas ta liczba będzie mniejsza.
Należy też dodać, że nie tylko kibice są narażeni na
zakażenia, ale i służby medyczne, czy wolontariusze pomagający w czasie imprez. Kontakt z krwią
chorego jest kolejnym zdarzeniem niosącym ryzyko zakażenia się wirusem.
Chociaż podczas Euro 201 2 do zakażeń HIV może
dojść w wielu przypadkach, to pierwsze objawy choroby pokażą się dopiero po wielu miesiącach. Zasadniczą rolę odgrywają tu więc odpowiednie środki
ostrożności i edukacja, rozpoczęta na długo przed
mistrzostwami.
Euro wolne od tytoniu
uro 201 2 to pierwsze mistrzostwa, podczas
których organizatorzy turnieju zdecydowali
się powiedzieć palaczom zdecydowane
"nie". Decyzja, żeby zakazać palenia na jednej z
największych imprez sportowych świata, to mocny
sygnał dla kibiców, że palenie i piłka nożna nie idą
ze sobą w parze.
- Euro 201 2 bez tytoniu jest wyrazem troski o zdrowie kibiców na stadionach i innych osób zaangażowanych w turniej - powiedział prezydent UEFA,
Michel Platini. UEFA wydała bezwzględny zakaz palenia na wszystkich stadionach, na których będą
rozgrywały się mecze. Dodatkowo zabroniła promocji i sprzedaży wyrobów tytoniowych. W informacji prasowej, zamieszczonej na stronie Ministerstwa
Zdrowia, możemy przeczytać, że Minister Kopacz
jest przekonana, iż EURO 201 2 – wolne od tytoniu,
będzie jednym z tych działań zgodnych z zaleceniami WHO, które uświadomią Polakom konieczność
uzyskania kontroli nad używaniem tytoniu. Zdaniem
Ministerstwa Zdrowia całkowity zakaz palenia i promocji tytoniu podczas EURO 201 2, wykracza poza
krajowe ograniczenia i wspiera międzynarodowe
standardy. Jest to akcja, którą wspólnie z UEFA prowadzi Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Światowa Federacja Serca (WHF), Europejska Sieć
Zdrowych Stadionów oraz komitety organizacyjne
w Polsce i na Ukrainie.
REAKCJA KIBICÓW
nie wiedzy związanej ze zdrowiem seksualnym, używaniem alkoholu i narkotyków. Kampania pt. „Baw
się bezpiecznie, baw się odpowiedzialnie” ma być
promowana metodami marketingu społecznego,
w oparciu o współpracę z różnymi instytucjami i organizacjami. Akcję dodatkowo wspomoże dystrybucja materiałów drukowanych, takich jak ulotki,
plakaty, przewodniki „Safe City” w języku polskim i
angielskim, pakiety edukacyjne i karty informacyjne z numerami kontaktowymi i adresami do szpitali, komisariatów policji oraz lokalnych stref kibica.
Dodatkowo sponsorowane będą też gadżety typu
prezerwatywy, czy barowe podkładki przypominające o odpowiedzialnym spożywaniu alkoholu. Podczas mistrzostw, materiały te zostaną rozdane przez
pracowników terenowych i wolontariuszy.
TEMAT NUMERU
Coraz więcej Europejczyków oczekuje nieograniczonego dostępu do czystego powietrza. W Polsce
od ponad roku obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, a obiekt sportowy, na którym
odbywa się impreza masowa, zdecydowanie można za takie uznać . Z zakazem palenia na stadionach zgadza się również większość kibiców, którzy
mają świadomość, że regulacje prawne zapewniające dostęp do środowisk wolnych od dymu, stają
się normą na całym świecie. Zakaz obejmuje nie tylko kibiców, ale również wszystkich pracowników i
wolontariuszy pomagających przy organizacji Euro.
"Żaden wolontariusz nie może palić w godzinach
swojej zmiany, bez względu na to, czy jest w obrębie stadionu, czy nie .- mówi Dominik, wolontariusz
na Euro- A w moim samochodzie będzie dodatkowo całkowita strefa non smoking". Z ograniczeń cieszą się przede wszystkim niepalący i ci, którzy chcą
na mecze wybrać się razem z dziećmi. Jednak część
kibiców jest oburzona ingerencją UEFA w prawo,
czując się dyskryminowanymi.
P OLSKIE PROJEKTY
Światowa Organizacja Zdrowia w Polsce we współpracy ze spółką PL.201 2 oraz Fundacją Volunteers
for Sport, przeprowadziła w lutym cykl warsztatów
pt. "Imprezy masowe wolne od dymu tytoniowego". Dotyczyły one przede wszystkim zakazu palenia na terenie ośrodków sportowych podczas
Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej.
.- Wyszliśmy z taką inicjatywą, ponieważ palenie jest
przyczyną większości przedwczesnych zgonów na
świecie, zabija praktycznie co drugiego palacza powiedziała Anna Kozieł z Biura WHO Polska. Akcję
"Euro wolne od tytoniu" wspiera także projekt RESPECT your Health - Euroschools 201 2. To oficjalny program społecznej edukacji zdrowotnej,
prowadzony przez UEFA EURO 201 2. Ambasadorami projektu RESPECT your Health są polscy sportowcy: Leszek Blanik, Kajetan Broniewski, Mariusz
N IE TYLKO STADIONY
Czerkawski, Dariusz Michalczewski, Sebastian Mila,
Zapewnienie wolnych od tytoniu stadionów to nie- Natalia Partyka, Irena Szewińska, Bogna Jóźwiak i
jedyny cel UEFA. Natępne mają być środki trans- Marcin Urbaś.
portu publicznego, restauracje i strefy kibica. Pomysł
spodobał się Polskiemu Towarzystwu Programów
Zdrowotnych, które apeluje, by wprowadzić całko- CEL
wity zakaz palenia w strefie kibica w Gdańsku. PTZP Poprzez wyeliminowanie tytoniu z mistrzostw, euargumentuje swoją decyzję tym, że do Polski przy- ropejska federacja ma zamiar walczyć z najważniejjadą kibice z krajów, w których zakazy palenia w szymi problemami zdrowia, społeczeństwa i
miejscach publicznych są oczywiste.
środowiska. Zakaz UEFA daje światu sygnał, że palenie jest społecznie piętnowane. Promocja sportu
Najbardziej radykalni okazali się organizatorzy stre- i zdrowego stylu życia niesie za sobą konieczność
fy kibica w Tarnowie, którzy zakazali tam zarówno wyeliminowania papierosów. Niewykluczone, że
całkowitego palenia tytoniu, jak i spożycia alkoho- mamy do czynienia z początkiem rewolucji społeczlu. "Mecz bez piwa" spotkał się z oporem kibiców, no-zdrowotnej. Euro wolne od tytoniu ma być wyczęść planuje zrezygnować z przebywania w stre- znacznikiem standardów dla kolejnych imprez
fie kibica. Właściciele pubów zacierają już ręce.
sportowych.
gal en
11
WYWIAD
Nie jesteśm
uniwe
Z Panem Profesorem Markie
skiego Uniwersytetu Medyczn
Aleksander Zarzeka: Panie Rektorze, 1 8 kwietnia, lona jest przez liczbę pracowników naukowych (mia- już rozstrzygnięty. Jeśli nikt nie zgłosi protestu – a
decyzją Kolegium Elektorów został Pan wybrany na
stanowisko Rektora Warszawskiego Uniwersytetu
Medycznego kadencji 201 2-201 6. Jakie są Pana
priorytety na ten okres?
Prof. dr hab. n. med. Marek Krawczyk: Dokończenie rozpoczętych inwestycji, ale to jest oczywiste. Ważniejsze raczej jest wprowadzenie do planów
Ministerstwa Zdrowia budowy gmachu Instytutu
Stomatologii, bo przecież, to jest potrzebne zarówno studentom, jak i lekarzom. Plan medyczny został już zrobiony, a więc musimy walczyć o kolejne
etapy. Potrzebne są także intensywne działania, żeby uzyskać szanse na rozpoczęcie budowy niezbędnej dla Uczelni inwestycji, czyli Centrum
Onkologicznego WUM, a także wszczęcie procedur,
które pozwolą na realizację własnego Szpitala Psychiatrycznego. Teren pod tę inwestycję został już
wyznaczony, przy ul. Pawińskiego.
Odbiegając od tematu inwestycji, Uczelnia, a raczej
jej wydziały, muszą poprawić pozycję naukową. Niestety nasz flagowy Wydział – I Wydział Lekarski „spadł”
w rankingu naukowym do kat. „B”. To powoduje, że
dotacja naukowa z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego będzie niższa niż zaplanowaliśmy.
Powrót na utraconą pozycję nie będzie łatwy. Oczywiście rektor sam nic nie zrobi. Władze rektorskie
są po to, by ułatwiać zdobywanie finansów na projekty naukowe ze wszelkich źródeł – i tych krajowych i z Unii Europejskiej. Myślę, że ten priorytet
jest tak samo ważny, jak nowe inwestycje.
A.Z.: Wspomniał Pan o rankingu naukowym Mini-
nownik). Kategoria – A, B lub C – przyznana danej dziś mija na to termin – już za miesiąc rozpoczniejednostce, decyduje o wysokości dotacji na badania. my prace budowlane.
A.Z.: W takim razie uczelnia będzie dążyła bardziej A.Z.: A czego nie udało się zrealizować, przez te
do zwiększania licznika, czy zmniejszania mianownika? cztery lata?
M.K.: Planujemy oczywiście bardziej zmotywować M.K.: Według mojego odczucia nie ma nadal pernaszych pracowników i powiększać dorobek naukowy. spektywy finansowania rozbudowy Centrum Dydaktycznego, które w mojej opinii powinno sięgać
A.Z.: Wszystkie badania wymagają jednak dużego przynajmniej sześciu pięter. Może nowe regulacje
nakładu środków. Jako kilkukrotny stypendysta za- prawne, które pozwalają na zdobywanie partnerów
granicznych uczelni, pewnie orientuje się Pan Rek- z biznesu prywatnego dadzą nową szansę finansotor, jak problem ten rozwiązano „na zachodzie”.
wą (tzw. partnerstwo publiczno-prywatne). Ciągle
M.K.: Moje badania naukowe w czasie pobytów za także jestem niezadowolony z dalszej naszej pozygranicą były finansowane przez kraj, w którym go- cji w rankingu Perspektyw. No i wspomniana prześciłem. Oczywiście interesowałem się tym, jak wy- ze mnie pozycja naukowa Uczelni. To obecnie spędza
glądają sprawy pozyskiwania środków na badania. mi sen z powiek.
Praktycznie nie istnieje tam tzw. finansowanie statutowe. Źródłem pieniędzy są naukowcy i to oni A.Z.: Panie Rektorze, czy znany jest już termin otwarmuszą walczyć o granty. Oczywiście uczelnia posia- cia nowej Biblioteki Głównej? Stara jest już nieczynda pieniądze na badania naukowe, ale są one tyl- na, a zbliża się sesja.
ko kwotami wspomagającymi, gros pieniędzy na M.K.: Biblioteka jest już gotowa, otwarcie planujenaukę za granicą zdobywają badacze. Tak powin- my na 21 maja. Pamiętam, że podczas mojego spono być i u nas.
tkania ze studentami postulował Pan wydłużenie
godzin otwarcia czytelni podczas sesji egzaminaA.Z.: Co uważa Pan za największe sukcesy mijają- cyjnej. Rozmawiałem już w tej sprawie z Panią dycej już kadencji?
rektor Utratą. Do końca czerwca biblioteka otwarta
M.K.: Co się udało widać gołym okiem. „Medyk”, będzie do 22:00. W wakacje, od poniedziałku do
którego kapitalny remont był wielokrotnie obiecy- piątku w godzinach 8:00-1 6:00. Proszę pamiętać o
wany przez poprzednie władze, został wyremonto- tym, co niezmiennie powtarzam – uczelnia jest dla
wany w ciągu ostatnich 3 lat. CEPT, Szpital studentów, ma im służyć i ułatwiać studiowanie.
Pediatryczny, lada chwila Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne – to są już fakty. Poza wymienionymi A.Z.: Bardzo cieszę się, że Pan rektor pamiętał o
inwestycjami zdobyliśmy z Unii pieniądze na remont mojej propozycji. Nie spodziewałem się aż tak szybbudynku Medycyny Sądowej i pomieszczeń Zakła- kich i zdecydowanych działań w tej sprawie.
du Anatomii Prawidłowej.
M.K.: Jesteśmy partnerami.
sterstwa Nauki i szkolnictwa wyższego. Jakie kryteria decydują o pozycji jednostek w tym zestawieniu?
M.K.: Wzór oparty jest na proporcji. Licznikiem jest A.Z.: Wiadomo już, kiedy ruszy budowa Centrum A.Z.: Skąd bierze Pan tyle energii do pracy?
dorobek naukowy, publikacje, przede wszystkim te Sportowego?
M.K.: Mój charakter i poczucie odpowiedzialności
z Impact Factor. Suma Punktów w tym zakresie dzie- M.K.: Przetarg na realizację I etapu budowy został za to, czego się podejmuję, stymulują mnie cały czas
1 2 gal en
WYWIAD
my szkółką,
tylko
wersytetem
em Krawczykiem , rektorem Warszaw-
nego rozmawia Aleksander Zarzeka
do działań. To prawda, łączę kilka zadań. Kierownik
Kliniki – codziennie (jeśli jestem w Warszawie) o 7.00
jestem w Klinice. Codziennie spotkanie ze studentami – taka forma seminarium – 1 5- 20 min. Raz,
czasem dwa razy w tygodniu operacja. W tym wszystkim pomaga mi satysfakcja z wykonania dobrej roboty. Oczywiście nic samemu nie można zdziałać –
w Klinice wspomaga mnie „wyhodowanych” 5 profesorów chirurgii i 2 docentów. Bardzo dobry zespół chirurgów zapewnia klinice największą liczbę
transplantacji wątroby w kraju i pierwsze miejsce
wśród wszystkich Klinik w Polsce. W Uczelni znakomity zespół prorektorów. Wszyscy dążymy do tego,
co obiecaliśmy społeczności akademickiej, tzn. poprawę warunków do pracy dydaktycznej, naukowej
i klinicznej.
A.Z.: Na koniec zadam pytanie dotyczące metod
kształcenia. Może nie dotyczy to kierunku lekarskiego, jednak na niektórych przedmiotach, głównym
kryterium zaliczenia jest 1 00% obecność. Czy wiedza i zdobyte umiejętności nie są ważniejsze?
M.K.: Oczywiście studenci powinni być rozliczani z
wiedzy, a nie z obecności. Niemniej sam niejednokrotnie się denerwuję, jeśli na moich codziennych
spotkaniach brakuje mi kogoś, bo jak mam mu przekazać wiedzę, której nie zdobędzie z książki, czy nawet z najlepszych opracowań on-line, skoro jest
nieobecny. Przedmiotów klinicznych musimy uczyć
w relacji mistrz-uczeń. Jednak sprawdzanie listy na
wykładzie przez 1 0 czy 1 5 minut godzinnego wykładu jest bezzasadne. Nie jesteśmy szkółką, tylko Uniwersytetem. Jeszcze raz podkreślam, rozliczanie
studenta wyłącznie przez pryzmat obecności jest
nieporozumieniem. Zwrócę uwagę dziekanom, żeby przekazali tę informację do podległych im jednostek.
Najważniejszy jest sposób wprowadzania
ustaw zdrowotnych
Z Panem Doktorem Markiem Balickim, Ministrem Zdrowia w latach 2003
oraz 2004-2005 i dyrektorem szpitala Wolskiego w Warszawie rozmawia
Olga Korycińska, Koordynator ds. Mediów IFMSA-Poland Oddział Warszawa
Olga Korycińska: Jak ocenia Pan inicjatywę studenc- że pacjent określa na przyszłość, jakie zabiegi są
ką - zorganizowanie warsztatów prawa medycznego?
Marek Balicki: Myślę, że to bardzo dobra inicjatywa. Dokładna znajomość prawa medycznego jest
naprawdę potrzebna lekarzom i na pewno pomaga w praktyce zawodowej.
O.K.: Z racji zajmowanych przez Pana funkcji posia-
przez niego akceptowane w momencie, gdy jest niezdolny do podjęcia decyzji - np. w sytuacji nagłego
pogorszenia się stanu zdrowia czy nieszczęśliwego
wypadku. Ponieważ coraz więcej pacjentów udaje
się uratować, ale może się to wiązać ze znaczącym
pogorszeniem jakości życia, pacjent ma możliwość
określenia, jak bardzo agresywnej terapii sobie życzy, oraz jaka jakość życia byłaby dla niego nie do
zaakceptowania. Następną ważną kwestią jest zwyczaj, który jest szeroko rozpowszechniony w USA,
mianowicie funkcja “adwokata” chorego - pacjent
mianuje bliskiego członka rodziny, który będzie podejmował ważne medycznie decyzje, gdyby on sam
mógłby być nieświadomy i niezdolny do ich podjęcia. Jest to ułatwienie nie tylko dla pacjenta, który
sam wybiera osobę godną zaufania, oraz rodziny,
ale także dla lekarzy.
da Pan ogromne doświadczenie na wielu polach. W
swojej pracy spotykał się Pan z wieloma problemami natury prawnej. Jakiego rodzaju problemy prawno-medyczne są najważniejsze z punktu widzenia
ministra zdrowia?
M.B.: Śledząc ostatnie kontrowersje związane z
wprowadzaniem listy leków refundowanych, a także z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że
sposób wprowadzania każdej ustawy zdrowotnej
jest bardzo ważny. Odpowiednie przygotowanie
urzędników, lekarzy oraz pacjentów, tak aby jej wprowadzenie powodowało najmniej pytań, a także, aby O.K.: Jakiego rodzaju wątpliwości natury medyczpotrzeba było wprowadzać jak najmniej poprawek no-prawnej może mieć każdy lekarz?
jest dużym wyzwaniem.
M.B.: Często podnoszona jest “klauzula sumienia”,
każdy lekarz może z niej skorzystać – przy każdym
O.K.: A z jakimi problemami spotyka się Pan najczę- rodzaju świadczeń medycznych. Najczęściej pojaściej jako dyrektor szpitala?
wia się przy zabiegach terminowania ciąży czy wyM.B.: Niewątpliwie tutaj pojawia się kwestia wypisy- pisywaniu środków antykoncepcyjnych. Prawo jednak
wania recept. Lekarze nie zawsze dobrze
zobowiązuje do tego, aby podać pacjentowi uzaorientują się w obowiązujących przepisach, pacjen- sadnienie odmowy zabiegu, oraz wskazać realny
ci również mają wątpliwości, prawo jest
sposób jego wykonania w innym gabinecie lub jedskomplikowane. Z tego wynikają różnice zdań i pro- nostce. Należy pamiętać, że ordynator oddziału lub
blemy. Chciałbym również zwrócić uwagę na dwie dyrektor szpitala nie może odgórnie zakazać wykosytuacje prawne, które są stosunkowo nowe dla pol- nywania zabiegów medycznych które są zgodne z
skiego szpitala, a które wynikają z wielkiego postę- polskim prawem, decyzja ta należy indywidualnie
pu medycznego którego dziś jesteśmy świadkami. do każdego lekarza.
Pierwsza to zgoda “pro futuro”. Polega ona na tym, O.K.: Dziękuję za rozmowę.
A.Z.: Dziękuje serdecznie.
M.K.: Dziękuje Kolego.
gal en
13
PUBLICYSTYKA
Trądzik
Wykwity trądziku pospolitego szpecą twarz, klatkę piersiową i plecy wielu osób. Często nieudane próby pozbycia się niechcianych krost kończą
się na porozdrapywanych i jeszcze gorzej wyglądających ranach.
Jak sobie radzić z tym uciążliwym i wciąż nawracającym problemem? Najważniejsza zasada to:
nie poddawać się! Przekazuję wam krótkie kompendium na temat walki z zaskórnikami, pryszczami i bolesnymi podskórnymi cystami.
N
a początku naszej drogi w walce z uporczywym trądzikiem możemy wypróbować preparaty ziołowe. Dobre efekty przy
mało nasilonym trądziku daje picie naparów oraz
kompresy na twarz z korzenia łopianu, korzenia mydlnicy, ziela macierzanki, ziela fiołka trójbarwnego
oraz krwiściągu lekarskiego. Zioła te można ze sobą mieszać w dowolnych proporcjach lub stosować
tylko jedno z nich. Wystarczy do szklanki wsypać 2
łyżeczki mieszanki i zalać wrząca wodą. Pić 2 razy
dziennie. W aptece można również dostać gotowe
preparaty w postaci tabletek, składające się z mieszanek ziół, witamin i minerałów wpływających korzystnie na wygląd skóry. Z bardziej znanych i
reklamowanych możemy wymienić Visaxinum, Acnecol, CeraNova, Belissa Cera, Normatabs, Glamuren, czy Acno. Niestety, efekty kuracji nie będą
widoczne tak szybko, jakbyśmy tego chcieli. Dodatkowo, na miejsca objęte zmianami, można nakładać kompresy z rumianku, nagietka oraz kory wierzby.
Zioła te działają przeciwzapalnie oraz ułatwiają gojenie się ran.
D ROŻDŻE PIWOWARSKIE .
Dużo właściwości zdrowotnych wykazują drożdże
piwowarskie, które możemy kupić w każdej aptece
w postaci tabletek – preparaty takie jak Dromin, czy
Humavit V. Drożdże te są efektem ubocznym, wytwarzanym przy produkcji piwa. Przechodzą szczegółową obróbkę farmaceutyczną, aby trafić na półki
w postaci dobroczynnych preparatów. Jeśli chcemy
samodzielnie przygotować napój z drożdży, należy
zalać je wrzącą wodą w celu zabicia komórek grzyba, w innym razie zaczną one fermentować w organizmie, powodując szereg dolegliwości
żołądkowo-jelitowych. Drożdże piwowarskie są cen-
1 4 gal en
WERONIKA JAREMEK
nym źródłem białka oraz witamin z grupy B. Posiadają również biotynę oraz wiele substancji
mineralnych, takich jak cynk, żelazo, fosfor, potas,
magnez, chrom oraz selen. Poprawiają wygląd skóry nie tylko trądzikowej, wzmacniają również włosy
i paznokcie.
LECZENIE MIEJSCOWE BEZ RECEPTY.
Leczenie miejscowe opiera się na nakładaniu leków
na miejsca zmienione chorobowo. Możemy wyróżnić leczenie preparatami przeciwłojotokowymi, przeciwzaskórnikowymi i przeciwbakteryjnymi. Leki
przeciwłojotokowe to przeważnie substancje, takie
jak kwas salicylowy, czysta chemicznie siarka oraz
związki cynku. Są one ogólnie dostępne w postaci
toników, kremów, past, żeli, czy tabletek np. pasta
cynkowa, Saliderm Gel, Dermedic Acne Expert, Sufrin, Cocois, Hasceral, Squamax. Wymienione preparaty wysuszają skórę, dzięki czemu zapobiegają
jej „świeceniu”. Te zawierające kwas salicylowy posiadają również właściwości keratolityczne. Pasta
cynkowa, za to bardzo dobrze sprawdza się w wyprysku sączącym.
Preparaty przeciwzaskórnikowe opierają się na kwasie azelainowym, nadtlenku benzoilu, czy alfa-hydroksykwasach. Z najpopularniejszych dostępnych
preparatów zawierających kwas azelainowy możemy wymienić: Skinoren, Hascoderm, Acne-Derm
oraz Finacea. Te, które zawierają nadtlenek bezoilu
to: Akneroxid, Benzacne oraz Brevoxyl. Obydwie
substancje, oprócz wyżej wspomnianej właściwości przeciwzaskórnikowej, są również keratolityczne
oraz posiadają niewielkie działanie
przeciwbakteryjne i rozjaśniające przebarwienia potrądzikowe.
A MOŻE KWASY OWOCOWE ?
Z dostępnych na rynku kwasów owocowych, czyli
alfa-hydroksykwasów (kwasy AHA) mamy: kwas glikolowy, migdałowy oraz pirogronowy. Co dobrego
niosą one dla naszej skóry?
Po pierwsze kwasy AHA zmniejszają przyleganie pomiędzy korneocytami (martwe komórki w warstwie
zrogowaciałej skóry) i w następstwie przyczyniają
się do szybkiego ścienienia warstwy rogowej, przez
co skóra staje się gładka, a pory szybciej się oczyszczają. Dlatego w niskich stężeniach 5-1 0% kwasy
AHA stosowane są jako peelingi. Na poziomie mieszka włosowo-łojowego, poprzez obniżenie miejscowego pH skóry, kwasy owocowe wykazują wysokie
właściwości penetracyjne i bakteriostatyczne. Znacząco oczyszczają skórę poprzez działanie przeciwzaskórnikowe. Zmniejszają również tłustość skóry
łojotokowej oraz trądzikowej, regulując wydzielanie
sebum. Ponadto, zwężają rozszerzone pory, niwelują zmarszczki powierzchniowe, czy drobne blizny
potrądzikowe. Peeling kwasami owocowymi regeneruje, wygładza i nawilża skórę, pobudza produkcję kolagenu i elastyny. Dodatkowym plusem ich
stosowania jest rozjaśnienie przebarwień, zarówno tych potrądzikowych, jak i posłonecznych. Rozświetlają one skórę i wyrównują jej koloryt.
Niekiedy przy stosowaniu kwasów AHA występują
skutki uboczne: silne pieczenie, czy nadmierne łuszczenie. Zaleca się wtedy zostanie w domu przez 23 dni. Jeśli objawy te nasilają się, należy stosować
kwas o niższym stężeniu lub zmniejszyć częstotliwość stosowania. Jednak lekkie szczypanie i delikatne łuszczenie naskórka nie powinny budzić
niepokoju.
PUBLICYSTYKA
Zwykle zaleca się serię 2-7 zabiegów w odstępach
2 - 4 tygodniowych. Niestety, nie należą one do tanich. Koszt wykonania jednego wynosi od 60 do
200zł w zależności od rodzaju i stężenia kwasu. Rodzaj i siłę kwasu AHA powinien ustalać indywidualnie lekarz lub kosmetolog na wizycie wstępnej.
ANTYBIOTYKOTERAPIA
Zmiany zapalne w trądziku, jak guzki, czy krosty, mogą być również efektem nadkażenia bakterią Propionibacterium acnes. Antybiotyki są stosowane w
celu zmniejszenia kolonizacji skóry przez wyżej wymienione drobnoustroje. Stosowanie miejscowe
antybiotyków jest skuteczne w przypadku mało nasilonego trądziku grudkowo-krostkowego. Do antybiotyków pierwszego wyboru należą klindamycyna
i erytromycyna (w postaci maści i roztworów). Przy
niewłaściwym stosowaniu tych leków (np. nieregularne stosowanie małych dawek) może dojść do wystąpienia oporności bakterii na antybiotyk. Aby jej
uniknąć zalecane jest jednoczesne stosowanie nadtlenku benzoilu (np. w maści Benzacne).
W antybiotykoterapii doustnej stosuje się tetracykliny oraz erytromycynę i klindamycynę. Jest ona
zalecana w przypadku źle leczącego się metodami
miejscowymi, trądziku grudkowo-krostkowego. Niestety, żeby terapia była skuteczna powinna trwać
kilka tygodni, a leczenie musi być kontrolowane
przez dermatologa. Pacjent powinien zostać poinformowany o możliwych skutkach ubocznych długotrwałego stosowania doustnych antybiotyków,
szczególnie tetracyklin.
TERAPIA HORMONALNA.
fot: Agata Olearczyk
Terapia hormonalna w trądziku pospolitym polega
na antagonizowaniu działania androgenów. W tym
celu stosuje się spironolakton, kortykosteroidy, drospiren, jak i inne doustne leki antykoncepcyjne, zawierając estrogeny i gestageny. Leczenie stosuje
się przez minimum 6 miesięcy. Pomimo dość
szybkiej poprawy klinicznej, leczenie mu si być kontynuowane. Preparaty te mają głównie
działanie przeciwłojotokowe,
a także zapobiegają gojeniu się zmian poprzez brzyd - trzeciej podwyższenie poziomu cholesterolu. Z pokie bliznowacenie.
wodu wielu innych skutków ubocznych należy wykonywać badania kontrolne podczas jej stosowania.
RETINOIDY – OSTATNIA DESKA RATUNKU .
Można ją stosować wyłącznie po konsultacji z lekaRetinoidy blokują praktycznie wszystkie mechani- rzem.
zmy inicjujące powstawanie trądziku. Zmniejszają
gruczoły łojowe, redukują namnażanie bakterii w
mieszkach włosowych, działają przeciwzapalnie i
przeciwzaskórnikowo. Te magiczne substancje to
P AMIĘTAJ !
pochodne witaminy A, stosowane w ciężkich, opor- Nie wyciskaj pryszczy!
nych na inne leczenie postaciach trądziku. Są praktycznie ostatnią i najbardziej skuteczną formą jego
- Podczas leczenia trądziku nie opalaj się i stozwalczania. Dostępne oczywiście wyłącznie na resuj kremy z filtrem!
ceptę.
Leczenie retinoidami możemy podzielić na leczenie miejscowe, jak i ogólne. Najpopularniejszymi
substancjami używanymi miejscowo są tretinoina i
izotretinoina, adapalen i tazaroten, dostępne są w
postaci żelów, kremów i roztworów. Ogólnie ustrojowo dermatolodzy przepisują izotretinoinę. Izotretynoina doustna jest zarezerwowana wyłącznie
do leczenia najcięższych postaci trądziku. Stosując
ją możemy zaprzestać terapii miejscowej. Niestety,
substancja ta ma bardzo wiele działań ubocznych.
Najgroźniejszym skutkiem jest działanie deformacyjne na płód, dlatego w trakcie leczenia i dla bezpieczeństwa przez pół roku po jego zakończeniu,
nie powinno się zachodzić w ciążę. Przyjmowanie
leku jest oczywiście wykluczone również w czasie
trwania ciąży i karmienia piersią. Inne, często występujące skutki uboczne terapii to suchość skóry,
zwłaszcza w okolicach ust, suchość błon śluzowych,
oczu. U około połowy leczonych występuje przejściowe podwyższenie poziomu trójglicerydów we
krwi, a u jednej
- Nie stosuj preparatów na bazie alkoholu!
Wysuszają skórę.
- Unikaj używek takich jak kawa czy papierosy.
- Staraj się używać preparatów do mycia twarzy specjalnie przygotowanych do tego typu
cery.
- Nie dotykaj twarzy brudnymi rękami! Możesz tylko zaostrzyć stan zapalny i przenosić
bakterie.
- Uważaj na zbyt częste mycie twarzy! Doprowadzane skóry do ciągłego przesuszenia mobilizuje pracę gruczołów łojowych.
- Unikaj tłustych, słonych i ostrych potraw!
Szczególnie szkodliwe są nasycone tłuszcze
zwierzęce. Sól w nadmiarze jest wydalana również przez skórę tworząc nacieki zapalne i
pryszcze.
- Stosuj kremy nawilżające do cery tłustej/trądzikowej.
gal en
15
W
PUBLICYSTYKA
ubiegłym roku tylko 421 studentów
naszej Uczelni wzięło udział w internetowej ankiecie oceny zajęć i nauczycieli. To niecałe 5% ogółu!!! W rezultacie zebrane wyniki
są niereprezentatywne i nie mogą stanowić wiarygodnej podstawy do podjęcia działań doskonalących (nauczyciele akademiccy uzyskali średnio po
3,4 oceny). Nie oznacza to jednak, że zgłoszone opinie poszły na marne.
Indywidualne wyniki ankiet zostały przekazane dziekanom i wykorzystane przez komisje oceniające nauczycieli. Wyniki ogólnouczelniane zostały
udostępnione całej społeczności akademickiej w
Portalu SSL-VPN (ssl.wum.edu.pl, zakładka „Wyniki
ankiety studenckiej 201 0/201 1 ”) i uwzględnione w
rekomendacjach Uczelnianego Zespołu ds. Zapewnienia i Doskonalenia Jakości Kształcenia.
Ponadto, jesienią Prorektor ds. Dydaktyczno – Wychowawczych powołał międzywydziałowy zespół
złożony z 1 4 osób, w tym 5 studentów, celem opracowania nowej, ulepszonej wersji ankiety. Prace
projektowe są na ukończeniu: w maju ankieta zostanie przetestowana przez kilkadziesiąt osób z Samorządu Studentów, a w czerwcu planowane jest
jej uruchomienie.
Nowa ankieta uwzględnia wszystkie uwagi zgłoszone przez studentów! Poza tym będzie ona:
1 .OBOWIĄZKOWA
Wśród zebranych opinii powtarzała się sugestia, że
ankieta powinna być obowiązkowa. Otóż zgodnie
z Regulaminem Studiów, student ma obowiązek
udziału w ankiecie. Zapis ten istnieje od kilku lat, do
tej pory nie był jednak egzekwowany. Od tego roku, niewypełnienie ankiety może skutkować niezaliczeniem roku. Czy wymuszona ocena będzie
rzetelna i wiarygodna zależy już tylko od samych
oceniających.
Nowa
ankieta
studencka
Czas wyrazić swoją opinię na temat jakości kształcenia w WUM
JOANNA GAJOWNICZEK, KIEROWNICZKA BIURA ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ I
OCENY KSZTAŁCENIA
2.WYPEŁNIANA ON-LINE POPRZEZ WIRTU- 4.DOSTOSOWANA DO SPECYFIKI ZAJĘĆ
ALNY DZIEKANAT
Zdaniem studentów, pytania starej ankiety były zbyt
Starej ankiecie zarzucano, że jest skomplikowana i
mało przyjazna w obsłudze. Wiele czasu i trudności sprawiało znalezienie odpowiedniej jednostki
dydaktycznej i nauczyciela. Brakowało możliwości
zaopiniowania zajęć z poszczególnych przedmiotów. Od czerwca ankietę będzie można wypełnić
na swoim osobistym koncie w Wirtualnym Dziekanacie. Ocena przedmiotów realizowanych w danym
roku akademickim i osób je prowadzących będzie
dzięki temu łatwiejsza, bardziej intuicyjna i dopasowana do indywidualnych planów zajęć.
3.ANONIMOWA
Stara ankieta była anonimowa, ale w opinii studentów nie sprawiała takiego wrażenia m.in. z uwagi na
fakt, że była wypełniana na spersonalizowanym koncie w SSL. W nowej wersji, dane studenta również
będą wykorzystywane jedynie do autoryzacji w Wirtualnym Dziekanacie. Po zapisaniu kwestionariusza
personalia studenta będą automatycznie „odcinane” od udzielonych przez niego odpowiedzi. Rozwiązanie to gwarantuje pełną anonimowość i
poufność danych.
ogólne i niedopasowane do charakteru zajęć. Układając nowe pytania, starano się, by były one bardziej konkretne i przejrzyste. Dodatkowo,
uwzględniono specyfikę zajęć praktycznych i klinicznych. W kolejnych latach planowane jest uzupełnienie ankiety pytaniami dostosowanymi do specyfiki
poszczególnych kierunków studiów.
5.PRZEPROWADZANA WEDŁUG JASNYCH
ZASAD
Jedną z największych słabości starej ankiety był brak
przejrzystych reguł gry. Nie wiadomo było, kiedy należy wypełnić ankietę, na jakich zasadach, czy jej wyniki będą publikowane i do czego wykorzystywane.
Nowa ankieta zostanie wprowadzona Zarządzeniem Rektora, które wyraźnie określi cel i procedury ankietyzacji.
6.SKUTECZNA I MAJĄCA ZNACZENIE
Wśród komentarzy do starej ankiety powtarzały się
te wyrażające wątpliwość, co do sensu jej wypełniania. „Jest potrzebna, ale o ile coś zmieni, zdanie studentów zostanie wzięte pod uwagę”. „Większość
osób o niej nie wie lub nie jest wystarczająco zmotywowana, by ją wypełnić. Uważają, że nikt jej nie
czyta, co pewnie jest prawdą”. „Mam nadzieję, że
coś wniesie. Jak okaże się tylko formalnością studenci będą rozczarowani”.
W ubiegłym roku wyniki ankiety, choć niereprezentatywne, zostały wzięte pod uwagę przy ocenie nauczycieli i jakości kształcenia. Dopiero
reprezentatywne wyniki będą jednak stanowić skuteczne i potężne narzędzie rozwijanego w WUM
Systemu Zapewnienia i Doskonalenia Jakości Kształcenia. Wypełnijcie ankietę, a nie będziecie rozczarowani.
Szczegółowe informacje na temat ankiety znajdziecie na stronie www.biurojakosci.wum.edu.pl. Tam
również, przez cały rok, można zgłaszać swoje uwagi i pomysły dotyczące jakości kształcenia poprzez
SKRZYNKĘ JAKOŚCI.
1 6 gal en
PUBLICYSTYKA
Masz nową
TEKST: MICHAŁ WASIAK
ILUSTRACJA: ANNA SOBIESIAK
W
ciągu ostatnich dwóch dekad w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej wymyślono i opatentowano więcej, niż w
całej historii ludzkości. Na naszych oczach wielkie
i przełomowe wynalazki zdobywają szturmem rynki, by po krótkim acz intensywnym życiu stoczyć się
w niepamięć i ustąpić pola jeszcze większym i bardziej przełomowym rozwiązaniom. Komórki, które
kiedyś szczyciły się rozmiarami i wagą betonowego pustaka dziś mieszczą się w najmniejszej kieszeni spodni; Nasza klasa, Grono, w końcu Facebook,
3G – ileż tego… Wrzucony do współczesności człowiek z początku lat 90. musiałby się pewnie długo
zastanawiać, ile lat później wylądował. To wszystko
można by określić jednym słowem – „rozwój”. Ale
czy na pewno?
CZY SIĘ STOI , CZY SIĘ LEŻY, DZIESIĘĆ LAJKÓW SIĘ NALEŻY
W większości dziedzin postęp polega na wychodzeniu naprzeciw ludzkim oczekiwaniom – kolejne
generacje ulepszanych przedmiotów coraz bardziej zbliżają się do ideału, o jakim człowiek myślał
od dłuższego czasu. Tymczasem współczesne genialne rozwiązania komunikacyjne w pewnym sensie generują popyt same na siebie. Przed rozkwitem
Facebooka, a jeszcze wcześniej komunikatorów ze
zmiennymi statusami, nikt albo niewiele osób wykazywało zapotrzebowanie na informacje w stylu
„Jem chleb :)”. Dziś jednak takie jak ten najmniejsze detale z życia lądują na tablicy i nierzad ko zgarniają sporo „lajków”. Dziwna to
sytuacja, gdyż coś, co mogłoby się wydać potencjalnie interesujące dla
domownika, żywotnie przejętego
stanem zapasów żywnościowych, dla osób postronnych
jest przecież przeraźliwie
nudne i poza internetową
społecznością nie uzyskałoby nawet milisekundy uwagi. Mimo to
do sieci wpada wieloterabajtowy wodospad śmieciowych
komunikatów, co
może sugerować
większą potrze-
wiadomość
bę samego posługiwania się internetowymi narzę- szający się ponad miarę udział krótkich tekstowych
dziami, niż korzystania z nich w określonym celu. komunikatów sprawia, że dialog staje się podobny
do zupki chińskiej – wysoko przetworzony i pozbaP ODŁĄCZENI
wiony witamin. Nawet największa paleta „emotikon”
nie odda prawdziwych emocji, kryjących się w głoWspomniana potrzeba ciągłego użytkowania ko- sie i mimice człowieka. Bez tych wielu warstw, skłamunikacyjnych wynalazków zamienia się niezwykle dających się na komunikację pozawerbalną, mówimy
często w różnie nasilony nałóg. Gdy raz na moim naszemu rozmówcy w istocie znacznie mniej. Oczyosiedlu padł na dłużej Internet , rozdzwoniły się te- wiście przypadki ludzi porozumiewających się wylefony. Zaczęło się liczenie kontrolek na modemach, łącznie w ten sposób to na razie margines, lecz
konsultowanie u kogo sygnał jest, a u kogo nie. Po tendencja do ograniczania tradycyjnego komuniprostu istna katastrofa! Takiego pospolitego rusze- kowania się, wyrażająca się między innymi ogromnia nie zaobserwowałem natomiast nigdy, gdy tyle ną popularnością Twittera czy Facebooka, a
razy pękała feralna rura, pozbawiając krany bieżą- nieporównywalnie mniejszą sławą Skype’a, może
cej wody. Myślę, że nawet pożar spożywczaka, eks- niepokoić.
plozja w kiosku czy strajk much, rozkładających „psie
sprawy” nie odcisnąłby na społeczności takiego emo- KRZYCZĄC W PRZESTRZEŃ
cjonalnego piętna. Współczesny człowiek jest więc
tak samo podłączony do prądu, jak jego ukochane Możliwość szybkiego i darmowego przesłania kourządzenia. Zaś bez nich staje się nieco bezradny… munikatu sprawia także, że coraz mniej wiadomoa potem rozdrażniony…
ści zostaje należycie zaadresowanych. Wysyłamy
więc w przestrzeń przeróżne informacje, licząc, że
B IDNIE I PŁYTKO
ktoś je zauważy i zainteresuje się nimi. Doskwiera
to szczególnie mocno, gdy przekazując coś np. w
Rozwój to oprócz wprowadzania nowych rozwią- ramach grupy dyskusyjnej, nie dostajemy żadnej inzań także zjawisko zachowywania tego, co dobre. I formacji zwrotnej. Nie powinno to jednak dziwić,
w tym wypadku niniejsza rewolucja zawodzi. Zwięk- gdyż wiadomość przeznaczona dla wszystkich nigdy nie zostanie potraktowana z odpowiednią uwagą.
Czy dostrzegając w takim razie rozliczne
defekty nowoczesnej komunikacji
powinniśmy wrócić do korzeni:
zacząć hodować gołębie, skubać gęsi przed napisaniem listu czy słać herolda na
dostojnym kucyku z informacją o imprezie?
Oddajmy głos anonimowemu dobrodziejowi,
który podarował Harry’emu Potterowi
Pelerynę Niewidkę,
a swoje zdanie
wyraził na dołączonej karteczce: „Korzystaj
mądrze”.
gal en
ga
17
ENGLISH PART
Sudden Cardiac Death
ANNA FLINK
in Young Athletes
E
arlier this year, world football was shocked
by two events within the period of a month.
In March, Bolton midfielder Fabrice Muamba, 23, suffered cardiac arrest during a game
but finally survived after much critical time spent in
the ICU. Less than a month later, in April, Piermario Morosini, a 25 year old midfielder for Livorno,
had a worse outcome as he was declared dead before reaching the hospital. Although not common,
these were far from the first cases of cardiac arrest
in professional athletes. Their occurrence within
the period of a month brought much attention to
the cardiac health of athletes. An issue being relevant as the Euro is coming up in just a matter of
weeks.
We learn about the health benefits of exercising
but events like the ones mentioned above can easily scare people off. It might be reassuring to know
that these events, are rare, death in young athletes is estimated too about 1 out of 200,000-300,000
Fabrice Muamba
1 8 gal en
[1 ]. When they do happen, in most cases, a previous cardiac condition is confirmed on autopsy. The
most common conditions predisposing to cardiac
arrest during physical exercise include inflammatory, hypertrophied, and dilated cardiomyopathy
[2]. Other causes include coronary artery abnormalities, long QT syndrome, myocarditis, and mitral valve prolapse [1 ].
The death of Cameroon's Marc-Vivien Foé during
a game in 2003, and, in 2007, similar events to those introduced in the beginning of this article made
FIFA pay extra attention to the need for regular heart screening in professional athletes. These events
were the death of La Liga player Antonio Puerta,
and the heart attack suffered by Clive Clarke, only
a few days apart. FIFA’s Chief Medical Officer, Professor Jiri Dvorak, called for regular screening of
professional players, including ECG and ECHO. He
said, "We have one country in Europe - Italy - where this screening is routinely done, and there are
less cardiac arrests in sport there. You can't pick
up everything, but you can reduce the risk factors"
[4]. With the two events earlier this year, the topic
of heart screening once again became the center
of discussion in FIFA and it will be one of the concerns during the FIFA conference in Budapest this
month [5].
While it’s rare, sudden cardiac death in young athletes is particularly tragic as sport and exercise in
general is thought of as a main ingredient in a healthy life. In addition, when it concerns world class
athletes, the heroes of many sport fanatics, a wave of shock immediately spreads through world of
sports. This is what happened in March and April
this year. It once again started the discussion of
how the current guidelines and recommendations
can be changed to further improve the safety of
athletes. As Professor Dvorak said, it’s impossible
to prevent all deaths. At the same time, it’s essential to keep working towards improvement.
As a precaution, the American Heart Association
(AHA) recommends young athletes to go through
a history and physical examination before participating in organized sporting events. This kind of Sources:
screening should include thorough history, and 1) http://www.sportssafety.org/articles/heart-disease/
examination including blood pressure measure- 2) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15241538
ments, heart auscultation, and much more [1 ]. Scre- 3) http://www.mayoclinic.com/health/sudden-death/HB00092
ening programs might seem easy to perform but 4)http://www.telegraph.co.uk/sport/football/europein practice they’re not particularly cost effective or an/2320118/Antonio-Puerta-tragedy-sparks-screeningspractical. Family history of cardiac problems and call.html
unexplained syncope aretwo features that should 5) http://www.fifa.com/aboutfifa/footballdevelopment/mebring attention for screening in an athlete [3].
dical/news/newsid=1607788/index.html
Piermario Morosini
ENGLISH PART
Advanced Cardiac
Life Support
D
SELAMAWIT MEKURIA
uring two weekends, nine students took
part in an American Heart Association
(AHA) certified Advanced Cardiac Life support (ACLS) course. When we at MSF (the Swedish
medical students' association) first contacted REAGO, the company organising these courses, we
got a good response. Their aim had always been
to have these courses available for medical students. The main organiser, Katarzyna Ostrega, a
paramedic from the United States, tells us how medical students in the US usually have gone through
several cycles of these courses before graduating
from medical school.
As we started announcing about the course at our
university, the response from the students was great. However, the cost of the course didn't allow most
people to participate, something we hope to change in the future. The students who did attend however, myself included, found the course excellent!
res you for the rigorous and intense aspects of
medicine. “The course covers the basic and specific parts of ECG interpretation and treatment. An
absolute foundation for growing into a well-rounded physician who can think on the spot and properly treat their patients.” In other words, it gives
you enough knowledge not to run away but to take charge when you notice someone unconscious
and breathless, for example in Dw. Centralny. Another student, Ana-Sofia Pericao from Portugal says
she found the course informative and up to date
on new concepts in emergency care. “I especially
liked the mix of didactics and practice, and that we
were a small group of students. Instructors were
very professional, creative, and funny.”
I think most students can agree with Jan, that we
often get taught and stuck in the details without
knowing how to manage the main problem the patient is facing. Which is why we need courses like
these!
We have been in contact with the student government the great interest but lack of financial means
for these courses, and the EDSG together with a
representative from MSF will be having a meeting
with Dean Polanski in May. We hope at this meeting
to get permission for some type of financial support for these courses, bearing in mind that the Polish division has emergency classes organised for
free. Vice dean Werner has mentioned that similar
courses held by the university are possible to do in
English. However, they are neither European, nor
American certified. Thus, seeing that most of us in
English Division will work outside of Poland, we do
need an international recognized certification.
One reason why these courses were successful was
because it was mainly practical skills being taught.
All the teachers were paramedics. This played a
great role in the way the courses were conducted.
As Jan Chalpowski Söderlund puts it, “The result of
the course was very positive, since it was practical
Steve Lali, a Canadian student in his last year of stu- without getting hung up on details which most do- We hope that the meeting with Dean Polanski will
dies, took the course and underlines how it prepa- ctor-led activities have a tendency to do”. And yes, be fruitful, so stay tuned!
gal en
19
M
ENGLISH PART
y anatomy teacher gave us students a
good advice many years ago—when the
trees start to bloom, it’s time to review
for exams. Every year I think of this when spring
sneaks up on us, and every year I feel guilty that
reviewing for exams is delayed.He also said that
from time to time, spring may do strange things to
people, like falling deeply in love and distracting us
from what needs to be done.
I can’t say I have fallen deeply in love every spring,
but I can truly say that I have been distracted at this
time every year. Distractions can be good to have
when the heat is on in the worst of periods; when
you know the menu in the canteen by heart, you
develop silent friendships with the people around
you in the library, and the effort to get ready in the
mornings, trying not to look like the nerd you actually
are, declines proportionally with the motivation.
The fact that you are usually dead broke at this time
really does not help either. So my advice is, take a
day off from studying, put on your best spring outfit,
sunglasses and head outside to get lost in all the
nice distractions Warsaw has to offer when the sun
is shining. You’ll be like Cinderella during daytime,
hopefully without an evil stepmom.
So here are somelow cost tips what to do to get a
break from it all, no matter if you just have fallen
deeply in love or not!
Wisła (view from Saint Anne's Church)
NANA FJELLSAA
Enjoying the Warsaw Spring
Head for the beautiful pedestrian boulevard located
on the left bank of Vistula River. There is always
something going on there; people hanging around,
biking, or jogging. The promenade features fountains,
parks, playgrounds, museums (Copernicus science
center), bars, and a beautiful view. It stretches from
the Old Town in the north to south of Powisle. There
is actually an artificial beach located in Solec with a
bar and a swimming pool called Pepsi Post Wisla.
From the boulevard you can hop on river boats for
a cruise on the river, or catch the water trams to
get to the beaches on the right bank of the river.
Check out www.ztm.waw.pl for more information.
B EACHES
Thebeaches in Praga stretch from Gdanski bridge
to Lazienkowski bridge and consists of Praga beach,
Stadium beach, and Saska beach from north to
south. They are open weekdays from noon until 8
pm. As well as Saturdays, Sundays, and holidays
from 8 am to 8 pm. During these hours, deckchairs,
parasols, and sporting equipment are available for
rent. You can grill there too! If you decide to swim
in Vistula, it’s on your own risk (and it would give
you a great clue on how efficient your immune
system is).
Ogród Saski
B OULEVARD
everywhere. Park Szczesliwicki in Ochota is a really
cozy park with a big lake, sport facilities, bars,
restaurants, and an all year around down-hill ski
arena in case you have a sudden urge to do some
skiing. There is also a newly opened outdoor
swimming park with slides and fun activities for
children and adult children. Hop on tram 9 or 7 and
get off at Korotynskiego, then keep to the right. Park
Pole Mokotowkie is always a hit for sunbathing and
relaxation, and OgrodSaski is a quiet little getaway
in the city center. Park Lazienkowski is another
P ARKS
picturesque park with a castle situated ‘’on water’’
The parks in Warsaw are numerous and they’re and peacocks strolling around. Sundays from May
20 gal en
to September (noon and 4 pm) there are free
outdoor classical concerts, and it’s really something
to experience.
No matter what you end up doing, bring some food,
a few beers or wine, and a couple of good friends,
then you are set for a great day. And who knows,
maybe you end up falling deeply in love with someone,
and then, for sure, you have the best excuse not
to get back to the library.
Enjoy!
ENGLISH PART
The Land of Thousand Lakes
Masuria
L
KAMIL CHORĄŻKA
ast time I took you for a trip to Hel. As spring
is flourishing, I thought that we could get to
know another place with natural beauty, namely
Masuria. It is not hard to guess that it differs a lot from
our urbanized Warsaw. So take a deep breath and
get ready for the next adventure on unspoiled
grounds.Instead of some cities in the region providing
a great deal of entertainment, I would like to introduce
you to things that have nothing to do with the things
that we are sometimes sick of in the capital.
Characterizing Masuria are the water reservoirs that
give a great opportunity to take on water sports.
Yachting, motorboats, canoeing are just the tip of the
iceberg. Not to mention fishing and swimming. Large
amount of people visit Masuria every year just to do
their favorite activities and spend some time around
beautiful landscapes. By night mosquitoes may be a
little annoying but nobody pushes you into sleeping
in a tent or a chalet, even if that contributes to the
exceptional stay in Masuria.
Furthermore there are the hundreds of kilometers of
trails within parks, like Wigry National Park or Masurian
Lanscape Park. Maybe you will not be allowed to
explore all of them by bike, but I bet you will be worn
out after a few walks. Fauna and flora admirers go
there from different parts of Poland as well as abroad
to observe and revel in diversity of the park species.
You also find that many events take place in the
different towns of the Masuria region. For example,
Mrągowo offers its guests the ‘Picnic Country’- a country
music festival held intown annually. In Ełk, on the other
hand, the principal attraction is hunting, which is
performed in woody lands. Ice sailing encourages fans
in some regions, like Mikołajki.
In summary, going to Masuria, it is possible to seize
an opportunity of get out of the crowded, noisy city
and relax with fresh air, silence, and 1 00% nature.
gal en
21
KULTURALNIA
KASIA DŹWIAREK
W
iosna w pełni, słońce za oknem, aż grzech
siedzieć nad książkami w domu. Kulturalnia ma dla Was dobrą alternatywę.
S PACERY, ROWERY I RELAKS W PLENERZE
Kulturalnia poleca Wam idealne miejsca do odwiedzenia w majowe weekendy i popołudnia. „Dolina
Muminków”, „Cud nad Wisłą” czy „Miasto Cypel” to
zakątki nad Wisłą, oferujące oprócz okazji do wypoczynku, także atrakcje kulturalne, np. koncerty. A
amatorów rowerów zapraszamy do przejażdżki
ścieżką rowerową wzdłuż Wisły. Wszystkie szczegóły znajdziecie w dziale Miejsca na www.kulturalnia.emsa.waw.pl
Z APROSZENIA I BILETY
Nie zapominamy także o fanach filmu i teatru. Co
tydzień możecie wygrać wejściówki do wybranych
warszawskich kin. Czeka na Was również mnóstwo
biletów do m.in. Teatru Dramatycznego, Powszechnego czy Filharmonii. Tym, którym brak szczęścia
w konkursach, proponujemy specjalne promocje
przygotowane dla studentów WUM przez współpracujące z Kulturalnią instytucje artystyczne. A miłośników muzyki zapraszamy na koncerty w Galerii
Funky.
J AK CO MIESIĄC…
…czekają na Was konkursy z nagrodami książkowymi i płytowymi. Do odgadnięcia jest już nowy „Fragment obrazu”. Na rozwiązanie czeka także quiz o
Januszu Korczaku wraz z nieznanym zakątkiem stolicy w „Zakamarkach Warszawy”. Nowe konkursy
zorganizowaliśmy również dla fanów literatury.
wydarzeniach kulturalnych. Znajdziecie tu informacje o nadchodzących przeglądach filmowych, specjalnych pokazach teatralnych oraz nowościach
literackich. W rozbudowującym się dziale Muzyka
zamieściliśmy informacje o zbliżających się festiwalach muzycznych.
KULTURALNE MIASTO
Przełamcie codzienność wiosennie – www.kulturalnia.emsa.waw.pl
Kulturalnia to także źródło wiedzy o najnowszych
Nietykalni
Intouchables
Film
Francja 2012, reż. OlivierNakache, Eric Toledano
ADAM ARENDARCZYK
F
ilm „Nietykalni”, w reżyserii Oliviera Nakache i Erica Toledano, zaintrygował mnie
swoją wyjątkowo dobrą sławą. Spot reklamowy ogłasza, że obejrzało go już 25 milionów widzów na całym świecie, a w internecie aż roi się od
wpisów fanów, którzy stawiają go wśród swoich filmowych faworytów. Z pewnym niedowierzaniem
wybrałem się więc do kina, nie oczekując specjalnej rewelacji. Muszę przyznać, że zupełnie zaskoczyło mnie to, co zobaczyłem.
Film oparty jest na prawdziwej historii dwóch mężczyzn: sparaliżowanego milionera Philippe’a (François Cluzet) i prostego Drissa z blokowiska(Omar
Sy), których więcej dzieli niż łączy. Obaj czują się samotni i każdy z nich, na swój sposób, próbuje tę sa-
22 gal en
motność przezwyciężyć. Ostatecznie losy obu
bohaterów splatają się w dość nietypowych okolicznościach, a z tego połączenia rodzi się prawdziwa przyjaźń, która znacznie ich odmienia i sprawia,
że stają się faktycznie „nietykalni” dla świata.
Uważam, że scenariusz, mimo pozornej prostoty,
jest naprawdę głęboki w swym przekazie i skłania
do przemyśleń nad tym, co jest w życiu ważne. Film
w doskonały sposób pokazuje, że świat w dużej mierze zależy od tego, pod jakim kątem na niego spojrzymy. Wzbudził on we mnie, dawno już niespotykaną,
mieszankę wzruszenia i szczerego śmiechu. Pozostawił też po sobie chęć stania się prawdziwie „nietykalnym”. Serdecznie mogę polecić tę produkcję
wszystkim, którzy cenią ambitne kino.
KULTURALNIA
Książka
Niemiecka jesień
Reportaż z podróży
po Niemczech
Stig Dagerman Wyd. Czarne 2012
T
AGNIESZKA GRZYB
o zdumiewające, ale ta książka trafia do
polskiego odbiorcy po ponad sześćdziesięciu
latach od swego powstania. Dlaczego?
Zapewne dlatego, że w 1 947 roku nikt nie chciałby
jej czytać, a później – nie mógłby. Nie oznacza to
bynajmniej, że opisane w niej historie są zmyślone,
a autor stronniczy – o nie! Na jej kartach znajdujemy
aż za dużo prawdy o powojennych Niemczech i ich
mieszkańcach.
w powojennych Niemczech. Razem z autorem,
lawirując między stosami gruzu, przemierzamy ulice
zbombardowanych miast, odwiedzamy zalane po
kostki wodą, zimne i ciemne piwnice, mimo to
zamieszkiwane przez całe rodziny, czy podróżujemy
w przedziale wagonu z dwudziestoma innymi
osobami, czując, jak ziemia z upakowanych na półce
worków z ziemniakami sypie się nam na głowę.
Spotykamy się z ludźmi z różnych warstw społecznych
– jak się okazuje, wojna wcale nie zatarła różnic
międzyklasowych. „Prawdą jest, że większość Niemców
żyje w biedzie, lecz różnica między najmniej biednymi
a najbiedniejszymi jest większa niż różnica między
bogatymi i biedakami w normalnie funkcjonującym
społeczeństwie”. W tych szczególnych okolicznościach
wykształca się specyficzna moralność, determinowana
przede wszystkim przez głód. Jak komentuje jedna
z rozmówczyń Dagermana: „To są dzisiejsze Niemcy
– narażać życie dla ziemniaka”. Nowego znaczenia
nabiera wyrażenie: „Dzieci, idźcie do szkoły!” – jedyną
szkołą jest ulica, a przedmiotem – kradzież. W tłumie
bladych, wychudzonych mieszkańców bunkrów
wyróżniają się jedynie niektóre młode dziewczęta,
otrzymujące kilka razy w miesiącu czekoladę i
konserwy od alianckich żołnierzy. Cóż, jak głosi
Reportaż nie stanowi ciągłego opowiadania, jest kolejna zasada obowiązującego kodeksu moralnego
raczej zbiorem odrębnych epizodów, ujęć z różnych – „lepiej upaść niż pójść na dno”.
punktów widzenia, ukazujących liczne aspekty życia Ważnym wątkiem w opowieściach Dagermana są
Stig Dagerman, młody korespondent szwedzkiej
gazety, zostaje w 1 946 roku wysłany do Niemiec,
aby opisać krajobraz po upadku Trzeciej Rzeszy.
Podróżuje, odwiedzając największe miasta: Essen,
Hanower, Hamburg, Norymbergę, Berlin, Monachium,
Frankfurt nad Menem, Kolonię i notuje wszystko,
co widzi. Robi to bardzo obiektywnie i dokładnie,
nie starając się wyciągać zbyt daleko idących
wniosków. I doprawdy – obraz, jaki wyłania się z jego
notatek jest przerażający. Niemcy w najmniejszym
stopniu nie przypominają potęgi, jaką były jeszcze
kilka lat wcześniej. Teraz jest to kraj zrujnowany
przez wojnę, cierpiący z powodu braku żywności,
pieniędzy, pracy i nadziei na lepszą przyszłość.
poglądy polityczne w powojennych Niemczech.
Autor rozbiera na czynniki pierwsze tok myślenia
przeciętnego człowieka, spełniającego swój
obywatelski obowiązek w wyborach do parlamentu
oraz analizuje działanie poszczególnych ugrupowań
politycznych. Stanowczo krytykuje rozpowszechnione
wówczas (zwłaszcza wśród zagranicznych
komentatorów) przekonanie, iż „niemiecki nazizm
wciąż żyje” – słowa nic nieznaczące, jeśli nie weźmie
się pod uwagę okoliczności, w jakich zostały
wypowiedziane. Przygląda się również procesom
prowadzonym przez Spruchkammer (izbę orzekającą
w sprawach denazyfikacji), próbując ustalić, co
kierowało ludźmi wstępującymi tak niedawno do
organizacji, uznawanych obecnie za symbol zła.
Książkę Dagermana można bez wątpliwości zaliczyć
do klasyki światowego reportażu. To niesamowite,
że na zaledwie stu stronach, w prostych słowach,
autor opowiedział o sytuacji w powojennych
Niemczech więcej niż niejeden historyk. Uczynił to,
jak pisze we wstępie Elfriede Jelinek, sine ira et studio
– bez gniewu i stronniczości. Potrafił dostrzec w
Niemcach nie zbrodniarzy, ale ofiary wojny. Podjął
się próby odpowiedzi na pytanie: „Jak daleko jest
od literatury do cierpienia?” na przykładzie, który
po dzień dzisiejszy wzbudza skrajne emocje – i zrobił
to po mistrzowsku.
gal en
23
KULTURALNIA
MICHALINA JAGODZIŃSKA
Na co chorowała
Mona Lisa?
Czyli co wspólnego ma malarstwo z medycyną?
Wydawać by się mogło, że te dwie dziedziny przez stulecia
podążały zupełnie odrębnymi torami. Nic bardziej mylnego.
24 gal en
K
ażdy z nas w wolnych chwilach ucieka od
nauki i medycyny. Nasz umysł chcąc odpocząć poszukuje piękna, które możemy
odnaleźć m.in. w naturze, drugim człowieku, czy w
sztuce. Dla mnie chwilą relaksu i przyjemności stało się malarstwo. Pewnego dnia zadałam sobie pytanie, czy może mieć ono coś wspólnego z medycyną.
Po krótkich przemyśleniach doszłam do wniosku,
że są to dwa przenikające się światy, mające zaskakująco dużo wspólnego. Obiektem zainteresowania obu dziedzin jest w końcu człowiek.
W renesansie nie wyobrażano sobie malarza, który nie poznałby dokładnie budowy ciała człowieka.
Tacy mistrzowie jak Michał Anioł, czy Leonardo da
Vinci przeprowadzali własne sekcje. Badając, oglądając, rysując stworzyli podwaliny dzisiejszej biomechaniki i anatomii. Choroby oczu takie jak zaćma,
na którą chorował Cloude Monet, miały kolosalny
wpływ na kolorystykę obrazów. Nadużywanie absyntu i leczenie naparstnicą spowodowało u Vincenta van Gogha widzenie świata w żółto-zielonych
barwach, co oczywiście, odbiło się na jego twórczości. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele chorób można odnaleźć na nawet najbardziej
znanych dziełach sztuki.
KULTURALNIA
„I NNA” DWÓRKA
Niespodzianka czeka nas również na obrazie hiszpańskiego barokowego malarza Diego Velázqueza
pt. „Panny dworskie”, przedstawiającym m.in. infantkę Małgorzatę Teresę. Został on uznany za jedno z największych dzieł w historii sztuki.
Interpretowany jest na tak wiele sposobów, że sam
Velazquez złapałby się za głowę. Jednak, co przykuwa w nim naszą uwagę? W prawym dolnym rogu znajduje się postać, która ewidentnie nie ma
prawidłowej budowy ciała. Możliwe, że to achondroplazja - choroba genetyczna spowodowana defektem genu dla receptora czynnika wzrostu
fibroblastów (FGFR3). Pytanie, dlaczego malarz
przedstawił na obrazie takiego „odmieńca”, bo pewnie tak traktowano tę dziewczynkę w jej czasach,
pozostaje na razie bez odpowiedzi.
N IE TYLKO UŚMIECH
Mona Lisa. Najbardziej rozpoznawalny obraz na
świecie. Każdy z nas widział jego reprodukcje, co
najmniej kilka razy. Czy kobieta przedstawiona na
obrazie, budząca tak wiele kontrowersji w środowisku malarskim, mogła być chora? Przyjrzyj się dokładnie jej dłoni. Czy widzisz coś niepokojącego?
Tak, znajduje się tam niewielkie uniesienie. Na dobrej reprodukcji widać również żółtawe plamki przy
oczach. Mona Lisa chorowała na hiperlipidemię.
„B RZYDKA KSIĘŻNICZKA”
Owo uniesienie to prawdopodobnie tłuszczak- łaKażdy z nas oglądał lub czytał „Alicję w Krainie Cza- godny nowotwór tkanki tłuszczowej, a zmiany przy
rów” i pamięta złą królową, która nie grzeszyła uro- oczach to być może xanthyloma - żółtaki powstadą. Podejrzewa się, że twórcy jej postaci inspirowali jące przy podwyższonym poziome LDL.
się obrazem pt. „Brzydka księżniczka” Q. Massysa.
Co jednak spowodowało taki wygląd postaci? Lekarze, po wielu dyskusjach, stwierdzili, że cierpiała ona N IETYPOWY AUTOPORTRET
na chorobę Pageta - przewlekłą chorobę układu Związek malarstwa z medycyną to nie tylko odszukostnego, charakteryzującą się zaburzeniem funk- kiwanie różnych zaburzeń na dziełach dawnych micjonowania osteoklastów.
strzów. Stało się ono również ucieczką, ulgą w
„Brzydka księżniczka” Q. Massys
„Panny dworskie” D. Velazquez
cierpieniu dla artystów dotkniętych przez ciężkie
choroby. W tej grupie mistrzynią jest dla mnie Frida Kahlo, niezwykle dręczona (i nie jest to zbyt duże słowo) przez los meksykańska malarka. Zaczynając
od choroby Heinego-Medina, niedowładu prawej
nogi, poprzez wypadek autobusowy (z którego wyszła ze złamanym kręgosłupem, zmiażdżoną miednicą, licznymi złamaniami prawej nogi, zmiażdżoną
lewą stopą), liczne poronienia, ok. 30 operacji, po
pełen zwrotów akcji związek z Diegiem Riverą (była bowiem jawną biseksualistką). Obrazy Fridy stały się dla niej wyrazem cierpienia i być może drogą
do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, dlaczego
właśnie jej życie musi tak wyglądać. Jeden z obrazów to autoportret, na którym kręgosłup przedstawiony jest jako roztrzaskana kolumna jońska, ciało
usztywnione gorsetem umożliwiającym poruszanie
się, a szpilki powbijane w ciało symbolizują nieprzemijający ból. Myślę, że życie i twórczość tej artystki są tak ciekawe, że zasługują na osobny artykuł.
Warto więc dostrzec, że historia medycyny i historia sztuki, choć kroczą osobnymi ścieżkami, to niezwykle często się spotykają. Wielokrotnie bowiem
rozwój medycyny zależał od rozwoju sztuki i odwrotnie. Są one jak ciało i dusza człowieka, niemogące egzystować osobno. W końcu medycynę też
zwykło się nazywać sztuką. Słowa, które równie dobrze opisują obydwie dziedziny to piękno i zachwyt.
Zakończę więc cytatem Alberta Einsteina, wielkiego fascynata natury, który potrafił pogodzić naukę
z humanizmem: „Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest
to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i
prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi
się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”
„The broken kolumn” Frida Kahlo
gal en
25
KULTURALNIA
Głucha
cisza
Wiosna w pełni, już wkrótce nadejdzie wyczekiwane lato, a
wraz z nim liczne imprezy na powietrzu, tłumy w kawiarnianych ogródkach, a także turyści, którzy niezależnie od pory
dnia czy nocy, będą chcieli przeżyć w naszym mieście niezapomniane chwile i dobrą zabawę. I tu pojawia się odgrzewany, jak co roku, temat – mianowicie problem ciszy nocnej w
centrum. Wszak stolica powinna zaskakiwać porywającym
życiem nocnym, a nie odstraszać zamykanymi lokalami i
skarżącymi się lokatorami. To jak to będzie z tą imprezą?
TEKST I ZDJĘCIA: AGATA OLEARCZYK
P
rzestrzenie kulturalne, kluby, puby, wszelkie miejsca spotkań i integracji mają niemałe znaczenie dla miasta i jego
mieszkańców. Mieszkając w Warszawie możemy
wybierać między różnymi miejscami, w zależności
od tego, czy chcemy się napić legalnie piwa pod
chmurką, położyć się na leżakach w parku, wpaść
na kawę, spotkać znajomych i obejrzeć przy okazji
jakąś wystawę albo udać się na imprezę po drugiej
stronie Wisły. Wydawałoby się, że każdy znajdzie
coś dla siebie, a takich miejsc ciągle przybywa. Nic
bardziej mylnego.
Spójrzmy prawdzie w oczy, stworzenie takiego „miejsca” (pubu, klubu, galerii, przestrzeni – wybierzcie
sami) nigdy nie jest łatwe i często ciągnie się latami. Zdobycie funduszy, partnerów, lokalu i załatwienie wszystkich formalności... Koszmar! Niestety,
nawet gdy już uda się stworzyć takie miejsce, jego
egzystencja przypomina ciągłą walkę o życie. Walkę z okolicznymi mieszkańcami, z uporczywą polityką miasta. Do napisania tego artykułu skłoniło
mnie coraz częstsze zamykanie tych miejsc. Miejsc,
w których wielu z Was bywało, a których brakuje na
obecnej mapie Warszawy.
Petycje, zbieranie podpisów, rozmowy z mieszkańcami. Bo za głośno, bo za brudno, bo alkohol i bijatyki. Pierwsza myśl, jaka mnie dopada to fakt, iż
mieszkanie w centrum niesie za sobą konsekwencje i jedną z nich jest oczywiście hałas. Ale zaraz, zaraz. Każdy ma prawo do życia w spokoju, wysypiania
się, zwłaszcza we własnym domu, za który wnosi
opłaty i odprowadza podatki, a w szczególności
emeryci i osoby starsze, niekorzystający z uroków
życia nocnego. Lepiej pozamykać wszystko dookoła i mieć spokój. A co z prawem do rozrywki i szerzeniem kultury? Właściciel klubu też płaci czynsz i
podatki. I dodatkowo zasila budżet miasta pieniędzmi ze swojej działalności. Czy trzeba iść na wojnę?
Do tej pory bitwę z mieszkańcami lub miastem przegrało m.in. 5 1 0 1 5 i Obiekt znaleziony. Dolina muminków i Jedyne wyjście zostały przeniesione, a
Chłodna 25 walczy ostatnimi resztkami sił o swój
byt. Również los Huśtawki ciągle wisi na włosku.
KOŃCA NIE WIDAĆ
Problem ciszy nocnej dla Warszawy nie jest nowym
zagadnieniem, a mimo to nie zanosi się na jego rozwiązanie. Efekt? Wymarłe miasto, skonfliktowani
mieszkańcy i sfrustrowani, byli (już albo niedługo)
klienci. W umowach najmu czy sprzedaży brak jest
M IĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM
informacji o głośnym sąsiedztwie lokalu. Nie są okreKtóż nie pamięta bitwy o pawilony czy Huśtawkę. ślone nawet obszary, w których życie nocne jest do-
26 gal en
puszczalne, ba! pożądane, tak jak w Poznaniu,
Gdańsku czy Krakowie. A jest o co zabiegać, bo rozwój takich lokali zapewnia nowe miejsca pracy i
klientów, klient przynosi pieniądze, a pieniądze dają szczęście (przynajmniej w tym wypadku).
CO NA TO INNE MIASTA?
W Gdańsku władze miasta mówią mieszkańcom
wprost, jeżeli ktoś mieszka na terenie Głównego
Miasta, to musi się liczyć z gwarem i hałasem. Jeżeli komuś ta sytuacja nie odpowiada, może sprzedać swoje mieszkanie po bardzo korzystnej cenie
(mieszkania w centrum są najdroższe) i kupić gdzieś
na obrzeżach, gdzie budzić go będzie pianie koguta, a nie wracający z klubu imprezowicze. I jeszcze
zostanie mu trochę pieniędzy. Sklepy z firankami i
pasmanterią nie dostaną lokalu w centrum, ich miejsce zajmują lokale gastronomiczne, rozrywkowe i
kulturalne, które za swoją działalność otrzymują dodatkowe ulgi. Polityka naszego miasta jest niestety
inna i nie zanosi się na poprawę.
Przed Warszawiakami decydujący sprawdzian, jakim będzie Euro 201 2. Przybywający kibice, w euforii i stanie nietrzeźwości, raczej nie będą skłonni
do przestrzegania ciszy nocnej w samym centrum
stolicy. Choć mieszkańcy z pewnością nie raz ich
upomną. Jedno jest pewne, w tym mieście zawsze
komuś będzie brakować kultury.
KULTURALNIA
Był tu piasek i leżaki. Jednak miasto postanowiło wystawić ten teren
na przetarg,
Nieistniejące już 5 1 0 1 5
Kamienica, w której mieściło się 5 1 0 1 5
Na Chłodnej spokojnie; czy to miejsce przetrwa bez koncesji?
Kraków, Stary Rynek
gal en
27
ROZMAITOŚCI
KLAUDIA SIEŃSKA
Jakprzetrwać
na pustyni?
Dla przeciętnego człowieka to pytanie wydaje się dość niepoważne,
a sytuacja trochę abstrakcyjna. Jest jednak wielu ludzi jak Martyna
Wojciechowska, Wojciech Cejrowski, czy Beata Pawlikowska, dla których doba na pustyni to jak dla zwykłego „szaraka” wyjście po zakupy. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że w wielu z nas również
drzemie skłonność do niekonwencjonalnych wyzwań.
B
ędąc jakiś czas na pustyni zrobilibyśmy
wszystko dla jednego łyka wody. Na tym
obszarze temperatura powietrza wynosi
ok. 40-45 stopni. Człowiek jest w stanie przeżyć bez
wody około 3 dni. Rekomendowana ilość spożycia
w ciągu dnia to 4 do 5 litrów. O ile nie udało nam
się dotrzeć do wodopoju, jest kilka niecodziennych
możliwości jak pozyskać ten życiodajny płyn.
satora słonecznego". Jego zasadniczą częścią jest
cienka folia z przeźroczystego, hydrofobowego plastyku wielkości mniej więcej półtora metra kwadratowego. Folią przykrywamy dół w ziemi o średnicy
około 1 metra i takiej samej głębokości. Krawędzie
folii przysypujemy piaskiem, ziemią wydobytą z dołu. Środek obciążamy niedużym kamykiem, grudką
ziemi, aby nadać jej kształt odwróconego stożka.
Promienie słońca przenikając przez folię, powodują parowanie wody z gruntu. Woda skrapla się na
wewnętrznej powierzchni folii i kapie do podstawionego naczynia. W ciągu doby można w ten sposób
uzyskać do 1 ,5 litra wody.
Jedną z nich są kaktusy, które potrafią w swoich grubych liściach gromadzić dość dużą ilość wody. Aby
się do niej „dostać” należy wycisnąć ją z jego wnętrza. Pułapką mogą okazać się trujące odmiany sukulentów. Jeśli w ich wnętrzu znajdziemy biały płyn,
lepiej nie gasić nim pragnienia. Kolejną możliwością Aby zwiększyć produkcję wody zaleca się wrzucić
jest schwytanie zwierzyny, która jak każda żywa isto- do dołu świeżo zebrane rośliny (najlepiej wcześnie
ta jest zbudowana w ok.60% z wody.
rano, pokryte rosą), ewentualnie oddać do dołu
mocz. Aby można było pić wodę bez rozbierania
Ostatecznością jest picie własnego moczu, który jak całej konstrukcji, na dnie naczynia układamy jeden
niektórzy twierdzą stanowi antidotum na wiele do- koniec cienkiej rurki a drugi wyprowadzamy na zelegliwości. Należy pamiętać, że żywność wymaga wnątrz.
wody do trawienia (zwłaszcza białko), dlatego nawet przy dużych zapasach jedzenia należy ćwiczyć Jeśli uda nam się już zdobyć wodę, warto mieć przy
powściągliwość.
sobie coś, co posłużyłoby nam za bidon. Przeczytałam kiedyś w National Geographic, że może do
Zaopatrzenie w wodę na pustyni nie jest tak bez- tego posłużyć dobrze wszystkim znana – rozciąglinadziejnym przedsięwzięciem, jak mogłoby się wy- wa i wytrzymała – prezerwatywa!
dawać. Wynalazkiem czasów najnowszych jest
otrzymywanie wody z piasku, za pomocą "konden- W przypadku głodu na pustyni, możemy sięgnąć po
28 gal en
rośliny (warunkiem jest, aby były pozbawione kolców, bez śladów grzybów).Kaktusy mogą mieć owoce, dostarczające wielu cennych składników
mineralnych. Na pustyni można spotkać dziwne
zwierzęta (np. feneki), które przy odrobinie szczęścia i wykazaniu się sprytem z naszej strony uda się
upolować. Może to dla nas – „mieszczuchów” –
brzmieć nieco dziwnie, ale brak jedzenia jest na pustyni problemem nieistotnym wobec braku wody.
Niebezpieczeństwem na pustyni może być też gwałtowny spadek temperatury. W nocy słupek rtęci
może zjechać nawet do 0 stopni Celsjusza. Średnia dzienna amplituda temperatur, np. na Saharze
wynosi 1 5 stopni. Przy takich różnicach nie trudno
o wychłodzenie organizmu. Dlatego jeśli nie mamy
namiotu, ani ciepłych koców należy upolować dużą zwierzynę, wyjąć z niej wnętrzności. W ten oto
sposób mamy „naturalną sypialnię”.
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu, chcielibyście
spróbować własnych sił w wycieczce na pustynie –
nie musicie szukać daleko. Mamy nawet dwie w Polsce: Pustynię Błędowską ( na pograniczu Wyżyny
Śląskiej i Olkuskiej; dł.1 0km a szer.4km) oraz Pustynię Siedlecką ( Wyżyna Krakowsko-Częstochowska;
1 5hektarów). Być może zanim wybierzecie się na
szaleńczą wyprawę na Saharę, warto sprawdzić
swoje siły na terenie naszego kraju.
ROZMAITOŚCI
Tani sposób na
makro
TEKST I ZDJĘCIA:
M
AGATA OLEARCZYK
akrofotografia ma wielu pasjonatów i
zwolenników, nie należy jednak do
najłatwiejszych dziedzin fotografii.
Pozwala ona na uwiecznienie elementów w
niespotykanie bliskiej odległości, dając ciekawe
efekty. Wymaga od fotografa nie tylko umiejętności
i precyzji, ale również odpowiedniego sprzętu.
Większość aparatów posiada oczywiście
automatyczną funkcję makro, jednak nie daje nam
ona możliwości kontroli ekspozycji i głębi ostrości.
Robi to za nas aparat, a w takim wypadku,
pozostawiając wszystkie ustawienia przypadkowi,
szanse na zrobienie poprawnej fotografii są niewielkie.
Do naprawdę porządnych zdjęć makro przydaje się
specjalny obiektyw. Jest on niestety drogi i mało
praktyczny. Na ratunek fotografom może przyjść
inne rozwiązanie – adapter/pierścień odwrotnego
mocowania.
elemencie. Zdjęcie wykonywane jest z odległości
kilku cm (sfotografowanie płochliwych owadów
raczej odpada), a ostrość reguluje się poprzez zmianę
odległości od obiektu – przybliżając lub oddalając
obiektyw. Należy zatem bardzo precyzyjnie celować
w obiekt, minimalny ruch bowiem powoduje utratę
punktu ostrości. Przydatny w tym wypadku może
się okazać statyw. Najlepiej sprawdzają się tutaj
obiektywy stałoogniskowe. Popularnym obiektywem
wykorzystywanym do tego typu konstrukcji jest
Helios M42.
Innym sposobem może być zastosowanie pierścienia
pośredniego. Zwiększa on skalę odwzorowania, nie
pogarszając przy tym jasności optycznej obrazu.
Jeśli zrezygnujemy z dedykowanych pierścieni z
przeniesieniem elektroniki, otrzymamy zestaw makro
za zbliżoną cenę, jak w przypadku pierścienia
odwrotnego mocowania. Stracimy co prawda AF,
Dla doświadczonych zapaleńców będzie to oczywiście ale w przypadku makrofotografii wskazane jest
marna alternatywa, ale jeśli jesteś początkujący, ostrzenie manualne.
chciałbyś spróbować makrofotografii, to taki pierścień
jest w sam raz dla Ciebie. 25 zł to niewielka cena, Jeśli te prowizoryczne rozwiązania Cię nie przekonały,
aby się dowiedzieć, czy ta dziedzina fotografii to może prędzej zdecydujesz się na obiektyw makro
faktycznie Cię fascynuje na tyle, by zainwestować w z mocowaniem M42. Bardzo często mówi się, że
nią więcej pieniędzy i czasu.
stara optyka jest dobrym sposobem, aby rozbudować
swój zestaw przy niskim budżecie. Również w tym
Skonstruowanie takiego pseudo obiektywu jest wypadku zdajemy się na manualne ostrzenie. Należy
banalnie proste. Pierścień przykręca się do jednocześnie pamiętać o odpowiednim adapterze
bagnetu/body, a następnie nakręca się na niego do aparatu.
obiektyw w odwrotną stronę. W ten sposób
uzyskujemy bardzo duże, wręcz mikroskopijne Jeśli zastanawiasz się nad nowymi dziedzinami
powiększenie i małą głębię ostrości, pozwalającą fotografii, być może zafascynuje Cię właśnie
skupić oko obserwatora na wybranym przez nas makrofotografia. Warto więc od czegoś zacząć.
gal en
29
P
omimo różnych preferencji politycznych,
wyznań religijnych oraz poglądów na życie,
wszyscy mamy przynajmniej jedną rzecz
wspólną – pieniądze. Każdy je zarabia, każdy je wydaje i każdy ich potrzebuje. Pytanie brzmi czy w
przyszłości będziemy ich potrzebowali mniej? Osoby, które na to pytanie odpowiadają sobie „tak” mogą być spokojne – państwo im je zapewni poprzez
„obiecywane” emerytury.
Niestety w dobie kapitalizmu powiedzenia typu „pieniądze nie są ważne” są często wymówką dla osób,
które ich nie mają. Oczywiście nie są one celem samym w sobie, są jednak pewnym narzędziem do
realizacji celów oraz marzeń. Skoro każdy je zarabia to czemu nie każdy je ma? Co takiego wiedzą
ludzie bogaci o czym nie wiedzą ci, którym tak często tych pieniędzy brakuje? Odpowiedzi po części
można się doszukać w przytoczonej na początku
wypowiedzi Wicepremiera Waldemara Pawlaka.
Zdradzę wam ten sekret. Brzmi on „OSZCZĘDNOŚCI”.
I LE BĘDZIE WYNOSIĆ MOJA EMERYTURA?
ŁUKASZ SAMOLIŃSKI
Emerytura
to bzdura
Istnieją pewne kalkulatory, które dają nam możliwość wyliczenia emerytury na podstawie funkcjonującego systemu.Oczywiście działają one przy
założeniu, że ten system się nie zmieni czego, patrząc na ostatnie reformy w OFE, pewni być nie możemy. Pewne natomiast jest jedno – będzie to
znacznie mniej niż nasza ostatnia pensja. Jedni mówią 30 % ostatniej pensji, inni bardziej optymistycznie 50… czy to wystarczy? Kończy się nasz okres
aktywności zawodowej, mamy upragnione, długo
oczekiwane 8 dodatkowych godzin wolnego czasu
każdego dnia i o połowę mniejszy dochód. Czyż nie
lepiej samodzielnie zadbać o własną przyszłość i
przyszłość naszych bliskich zamiast liczyć na to, że
ktoś (rząd) za nas to zrobi?Budowanie swojego bezpieczeństwa finansowego poprzez systematyczne,
długoterminowe oszczędzanie i inwestowanie nie
jest wcale trudne.
„Muszę panią zmartwić, ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury
także staram się zabezpieczyć sobie tę przyszłość właśnie przez oszczędności”
KULTURA OSZCZĘDZANIA
Tym co jest piękne w pieniądzach zaoszczędzonych
jest fakt, że zawsze możesz je wydać! Jeżeli dojdziesz
do wniosku, że oszczędzanie Ci się nie podoba i
wolisz wydawać 1 00% swoich zarobków, możesz tę
decyzję zmienić. Natomiast decyzji dotyczących wy-
Dla wielu osób odłożenie codziennie 1 0-20 zł może stanowić problem. To może chociaż 5zł? Za dużo? Spróbuj 2. Wciąż się nie da? To co powiesz na
50 groszy? Tak naprawdę nie tyle kwota jest ważna
ąę
30 gal en
Wicepremier Waldemar Pawlak
ile sam nawyk. Kultura oszczędzania. Przyzwyczajenie, że pierwszą czynnością jaką należy zrobić po
otrzymaniu wypłaty jest zadbanie o własną przyszłość.Gdy się tego już nauczymy zwiększanie tej
kwoty staje się znacznie prostsze. Wiele młodych
osób na początku swojej kariery nie wyobraża sobie, żeby mogły oszczędzać 300 zł miesięcznie. Nie
zapominajmy jednak, że 300 zł miesięcznie to jest
1 0 zł dziennie – koszt dużej kawy w przeciętnej kawiarni w Warszawie. Czy naprawdę nie można tej
kawy wypić we własnym domu?
TO CIĘ NIC NIE KOSZTUJE !
danych pieniędzy już niestety nie da się cofnąć. Zatem czy nie warto spróbować czegoś, co nic nie
kosztuje? Nawet biorąc pod uwagę inflację. Owszem, zaoszczędzony pieniądz traci na wartości.
Czy to oznacza, że lepiej jest go nie mieć?
P IERWSZY KROK
Należy oszczędzać – nawet wicepremier daje nam
o tym znać. Wszyscy to wiedzą. Dlaczego tak mało
osób to robi? Niestety najtrudniejszy zawsze jest
ten pierwszy krok. Nie wystarczy wiedzieć. Kluczem
do sukcesu jest obrócenie wiedzy w czyny. Dlatego, drogi studencie, czas najwyższy wziąć odpowiedzialność za swoją przyszłość. Ludzie są
przyzwyczajeni do wydawania, bo wydawanie przychodzi z łatwością. Pamiętaj jednak, że nie staniesz
się bogaty dzięki pieniądzom zarobionym, tylko dzięki zaoszczędzonym.
ALEKSANDER ZARZEKA
„Na dzień dzisiejszy, potencjalne możliwości kontynuujemy i że z reguły akceptacja świadczy o
rekonstrukcji i przebudowy budynków uczelni mogą przychylności, a jeśli sposób jest już optymalny, to
być kontynuowane dalej w najbardziej optymalny nie może być bardziej optymalny.
sposób dzięki przychylnej akceptacji władz.”
Takie wspaniałe zdania to plaga tej części z nas,
Szkoda tylko, że wszystkie możliwości są potencjalne, która lubi mówić dużo, ale do powiedzenia zbyt
że każde „dzisiaj” to też dzień, że rekonstrukcja to wiele nie ma. Żadne siły nie przekonają mnie, że nie
przebudowa, że jeśli coś robimy dalej, to zawsze jest to fakt autentyczny.
fot: http://tenthamendmentcenter.com/wp-content/uploads/2009/12/money-toilet-paper.jpg
ROZMAITOŚCI
Download

Untitled - Samorząd Studentów WUM