Mateusz Halawa
STATYSTYKA JAKO TECHNIKA SIEBIE
Hasło do „Leksykonu eksperymentu”
Strona internetowa „Quantified Self – Self knowledge through numbers” [„Skwantyfikowane
„ja” – Samowiedza poprzez liczby”]1 gromadzi ludzi, którzy zajmują się rejestrowaniem na
bieżąco, w postaci cyfrowej lub w sposób pozwalający na zamianę informacji w cyfry, swojej
produktywności, nastroju, wysiłku fizycznego, diety, snu, interakcji, marzeń, planów –
praktycznie wszystkiego, co może składać się na „życie”. Self-trackers, jak się nazywają
(wstępne rozeznanie sugeruje, że to przeważnie amerykanie, przeważnie mężczyźni,
przeważnie biali, przeważnie między trzydziestką a czterdziestką), na forum udzielają sobie
porad. „Jak mam zdecydować, jakiej skali użyć? Powiedzmy, że chce rejestrować swój
codzienny poziom szczęścia, jak mam wybrać między 5-, 7-, 10- lub 100-punktową skalą?”
„Mierzę obecnie koncentrację/uważność na skali trzypunktowej. 1 = świetnie, 2 = OK, 3 =
słabo. Najbardziej interesuje mnie, dowiedzieć się, co powoduje epizody zmęczenia (3)”.
Piszą o sobie i swoich projektach językiem komputerowych geeków („hakowanie ciała”),
inżynierów lub speców od zarządzania („optymalizacja wydajności”), ale też odkrywców,
chcących zrozumieć ukryte mechanizmy rządzące ich ciałem i psychiką. Ten szeroki ruch
zbierania i analizy osobistych danych jest przesycony specyficznie kalifornijskim duchem,
który łączy amerykański indywidualizm z wiarą w zbawczą moc nowych technologii i
zapałem do innowacji; to duch magazynu „Wired”, kultu charyzmy Steve’a Jobsa oraz
tysięcy start-upów w Dolinie Krzemowej.
Eksperymentują na sobie. Wypełniają liczbami arkusze kalkulacyjne, rysują wykresy.
Robin Barooah odzwyczajał się od kawy, zmniejszając dzienną dawkę co tydzień o 20
mililitrów. Seth Roberts ma na komputerze zestaw problemów matematycznych, które
rozwiązuje na czas: włączył do diety trzy łyżeczki oleju lnianego dziennie, gdy – zachowując
rygor eksperymentu – wykazał sobie, że dzięki niemu rozwiązuje problemy szybciej.
Nicholas Manolakos regularnie oddaje krew i pości; policzył, że podnosi to jego moce
poznawcze. Matthew Cornell w swojej prezentacji umieszczonej na stronie mówi: „W tych
wszystkich eksperymentach chodzi o to, by być szczęśliwym”.
Co ma socjolog do self-trackerów? W innym miejscu2 opisywałem niezwykłą
zdolność nowych mediów do magazynowania ulotnych doznań w rozległe archiwa
egzystencji. Sieć jest pełna takich zapisów: zdjęć posiłków i spotkań, twitterowych i
facebookowych statusów, list przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Ale oni idą dalej.
Zamieniają egzystencję w dane, układają dane w serie i eksperymentują. Przy jakiej muzyce
utrzymuję dobre tempo w półmaratonie? Po spotkaniach z którym przyjacielem wychodzę w
przeciętnie lepszym nastroju? Jaka dieta zbliża mnie do tego, kim chcę być? Ile snu to tyle,
ile mi trzeba? Coraz częściej robią to za nich algorytmy gadżetów i aplikacji na smartfony, a
1
http://quantifiedself.com (dostęp 28.08.2012).
Mateusz Halawa, „Nowe media i archiwizacja życia codziennego”, Kultura Współczesna 4, 2011;
http://mateuszhalawa.com/wp-content/uploads/2011/12/mateusz-halawa-nowe-media-i-archiwizacja-zyciacodziennego.pdf.
2
samowiedza poprzez liczby staje się powoli zwykłym wymiarem funkcjonowania nas
wszystkich w rzeczywistości zapośredniczanej przez cyfrowe media3. Rejestrując i
obiektywizując egzystencję, cyfrowe technologie dają ludziom nie tylko nowe sposoby na
pokazywanie się innym, lecz również nowe sposoby na uczynienie siebie widocznym dla
siebie samego, pracę nad sobą i bycie sobą – zadania stawiane przez kulturę indywidualizmu.
Stawia to pytanie o formy podmiotowości w dobie technologii magazynujących życie w
postaci danych.
„W tych wszystkich eksperymentach chodzi o to, by być szczęśliwym”. Projekt selftrackingu i samopoznania poprzez eksperymenty jest w swojej istocie projektem etycznym,
w tym sensie, że dotyczy relacji człowieka z samym sobą i tego, jak kształtujemy i
stylizujemy swoje życie. Michel Foucault pytał w swoich późnych pracach, „jak jednostka
oddziałuje sama na siebie poprzez technikę siebie”, pozwalającą ludziom „dokonywać za
pomocą własnych środków bądź przy pomocy innych, pewnych operacji na własnych ciałach
oraz duszach, myślach, zachowaniu, sposobie bycia, operacji, których celem jest
przekształcenie siebie tak, by osiągnąć pewien stan szczęścia, czystości, mądrości,
doskonałości czy nieśmiertelności”4. Być może entuzjaści „samowiedzy poprzez liczby” to
grupa niszowa. Jest ona jednak niezwykle symptomatyczna dla cyfrowej współczesności, gdy
statystyki są nieodłączną częścią medialnych interfejsów, uznany life-tracker
przeprojektowuje Facebooka5, a zadanie określenia swojego ”ja” w coraz większym stopniu
spoczywa na eksperymentujących jednostkach.
3
Przykład z codzienności nowych mediów w polskich liceach: algorytmy serwisu muzycznego Last.fm
analizują metadane słuchanej na iPodzie muzyki i obiektywizują je w „gust muzyczny”, skwantyfikowany i
porównywalny z gustem innych (zgodność wyrażana jest w procentach), por. Mirosław Filiciak i inni, Młodzi i
media: Nowe media a uczestnictwo w kulturze, http://www.mim.swps.pl/?p=74 (dostęp: 28.08.2012).
4
Michel Foucault, „Techniki siebie”, w: tegoż, Filozofia, historia, polityka. Wybór pism, przeł. Damian
Leszczyński i Lotar Rasiński, PWN, Warszawa 2000, s. 249.
5
Chodzi o Nicholasa Feltona, współautora Timeline, nowego sposobu organizacji i wizualizacji treści na
Facebooku, który publikuje statystyczne „raporty roczne” o swoim życiu.
Download

Statystyka jako technika siebie [PDF]