Towarzystwo Przyjaciół
Ziemi Lipskiej „Powiśle”
PUŁKOWNIK CZACHOWSKI I JEGO LUDZIE
- popularyzacja działań powstańczych na Ziemi Lipskiej
w 150 rocznicę wybuchu powstania styczniowego”
Projekt dofinansowany przez Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu
„Patriotyzm Jutra „
Towarzystwo Przyjació³ Ziemi lipskiej „Powiœle” realizowa³o projekt Pu³kownik Czachowski i jego ludzie - popularyzacja dzia³añ powstañczych na Ziemi Lipskiej
w 150 rocznicê wybuchu powstania styczniowego”.
Projekt „Pu³kownik Czachowski i jego ludzie - popularyzacja
dzia³añ powstañczych na Ziemi Lipskiej w 150. rocznicê wybuchu
powstania styczniowego” zak³ada³ przypomnienie czynów regionalnego
bohatera – naczelnika województwa sandomierskiego, który walczy³
i zgin¹³ na terenie powiatu lipskiego oraz jego oddzia³u. W ramach projektu
odby³y siê warsztaty radiowe, które by³y przygotowaniem do czytania
na antenie Twojego Radia Lipsko Wspomnieñ Czachowczyka autorstwa
Antoniego Dr¹¿kiewicza. Warsztaty z wyszukiwania informacji, które
odby³y siê w Bibliotece Pedagogicznej i pozwoli³y stworzyæ bazê linków
do stron o powstaniu styczniowym. Pomog³a ona m³odzie¿y przygotowaæ
siê do konkursu historycznego i zdobycia cennych nagród ksi¹¿kowych.
W konkursie wziê³a udzia³ uczniowie z terenu powiatu m.in. szko³y w
Jaworze Soleckim, która opiekuje siê miejscami œmierci Dionizego
Czachowskiego oraz Specjalnego Oœrodka Szkolno –Wychowawczego
w Hucie. Zosta³ nagrany równie¿ krótki film wraz z rapem o powstaniu
styczniowym. W studiu nagrañ Lipskiego Centrum Kultury nagrano
5 pieœni powstañczych m.in. Marsz Czachowskiego (z r. 1863), Marsz
zuchów Czachowskiego, Pieœñ oddzia³ów Langiewicza. Wzoruj¹c
siê na ubiorze Antoniego Dr¹¿kiewicza- kronikarza oddzia³u
Czachowskiego, uda³o siê w ramach projektu odtworzyæ ubiór powstañczy, który by³ prezentowany w czasie realizacji
projektu w ró¿nych miejscach m.in. na do¿ynkach powiatowych w Siennie, czy w czasie uroczystoœci w rocznicê
œmierci D. Czachowskiego w Jaworze Soleckim. Strój towarzyszy³ mobilnej wystawie poœwiêconej powstaniu, która
dociera³a w ró¿ne miejsca na terenie powiatu lipskiego. W Œwiêto Niepodleg³oœci i przypadaj¹cej w listopadzie 2013r.,
150 rocznicy œmierci Dionizego Czachowskiego, odby³a siê uroczystoœæ patriotyczna, która rozpoczê³a siê od zagrania
hejna³u — melodii „Marsz Polonia” (Marsz Czachowski), z wie¿y lipskiego koœcio³a. Byæ mo¿e ta inicjatywa stanie siê
w przysz³oœci zwyczajem miasta. W uroczystoœciach uczestniczy³a konna grupa rekonstrukcji historycznej w powstañczym
umundurowaniu. Licznie zgromadzeni nad lipskim zalewem, mogli obejrzeæ pokaz musztry, walki na szable oraz jazdy
konnej. Grupie towarzyszy³a kapela ludowa przygrywaj¹ca melodie z czasów powstania styczniowego. Tego dnia zosta³a
ods³oniêta równie¿ tablica upamiêtniaj¹ca miejscowych powstañców i miejsca zwi¹zane z ruchem powstañczym 1863
roku. Uczniowie ze szko³y im. Dionizego Czachowskiego w Jaworze Soleckim przygotowali przedstawienie poœwiêcone
swojemu patronowi i walce o niepodleg³oœæ. W realizacji projektu uczestniczy³o kilkunastu wolontariuszy, a partnerami
by³ samorz¹d gminy i powiatu lipskiego oraz organizacje i instytucje - Zwi¹zek Harcerstwa Polskiego Hufiec Lipsko,
Polskie Towarzystwo Turystyczno—Krajoznawcze Oddzia³ w Lipsku, Lipskie Centrum Kultury oraz miejscowa Jednostka
„Strzelec” Relacje z realizacji projektu pojawi³y siê w regionalnej rozg³oœni - Twoje Radio Lipsko, kwartalniku ¯ycie
Powiœla oraz na portalach: lipsko24, echodnia.eu oraz stronie zyciepowisla.pl.. W ramach projektu zosta³a równie¿
opracowana wk³adka do kwartalnika ¯ycie Powiœla. Kampania promuj¹ca projekt by³a prowadzona w rozg³oœni Twoje
Radio Lipsko oraz na przygotowanych plakatach i ulotkach. Dziêkujemy wszystkim, których praca przyczyni³a siê do
realizacji projektu Towarzystwa Przyjació³ Ziemi Lipskiej „Powiœle”, który by³ dofinansowane przez Muzeum Historii
Polski w ramach projektu „Patriotyzm jutra”.
Marek £ata
Projekt dofinansowany przez Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu
„Patriotyzm Jutra „
4
.
RODOWÓD RODZINY CZACHOWSKICH HERBU KORAB
Legenda herbowa łączy początek herbu Korab z wyprawami morskimi Słowian. Nadany
został rycerzowi, który pod księciem Krakiem odznaczył się męstwem w pokonywaniu przeszkód
wodnych. Według innej wersji ten znak rycerski w XII wieku przyniósł do Polski biskup krakowski Robert. Jeszcze inne podanie mówi, że z Anglii sprowadził go rycerz Miorsz 1. Herb ten był
oznaką rodu Korabitów, z którego wyszła rodzina Czachowskich. Pieczętuje się tym samym herbem wiele innych familii. Między innymi Adamczewskich. Bogusławskich, Chrzanowskich, Dąbrowskich, Karpińskich, Karskich, Kucharskich, Laskowskich, Moszyńskich, Pawłowskich, Taniszewskich, Wojciechowskich i Żeromskich2. Ród Korabitów wywodził się z średniowiecznego
rycerstwa polskiego. Znak rodowy Korab ma na tarczy w polu czerwonym okręt morski z masztem. W hełmie takiż sam korab. Wojski kaliski Jaśko oraz bracia Janusz i Filip z Grabinowa, w 1299 roku potwierdzili dokument swoją pieczęcią z herbem Korab. Widnieje też na pieczę ci biskupa krakowskiego Jana z Radlicy z około 1382 r., kasztelana biechowskiego Mojka z 1383 r. i Wuka Lutyńskiego z 1412 r. Pierwsza wzmianka pisana w 1409 roku 3.
Gniazdem rodowym Czachowskich herbu Korab, była wieś Czachów, położona na Mazowszu, w Ziemi Czerskiej. W 1449
roku należała do braci Jakusza i Mikołaja. Żyjący w pierwszej połowie XVI wieku Jan Czachowski posiadał Czachów i sąsiednią wioskę Jasieniec. Bracia Jan i Paweł w 1618 roku sprzedali części swe na Czachowie i Jasieńcu. W 1636 roku wspomniany
jest ostatni z tej gałęzi rodu Jerzy Czachowski syn Pawła i Potencji z Chodowskich 4. Z biegiem czasu rodzina bardzo się rozrodziła. W okresie przedrozbiorowym Czachowscy nie należeli do zbyt możnych rodzin, toteż nie piastowali znaczących godności
ziemskich. Protoplastą linii rodu, o której będzie mowa jest Maciej, który miał trzech synów: Fabiana, Jana i Bartłomieja 5. W
1697 roku Fabian jako delegat z województwa brzesko kujawskiego był obecny na elekcji Augusta II. Brat Bartłomiej w 1766
roku otrzymał wybraniectwo w Pikutkowie, a w 1768 roku miał wójtostwo w Miechowicach. Jan Czachowski w 1736 roku i
następnych latach, dziedzic Łęgu w województwie płockim, miał syna Pawła, który ożenił się z Dorotą Bronowską. Mieli
ośmioro dzieci: Wojciecha, Romana, Jakuba, Jana, Zofię, Tomasza Benedykta i Jana 6. Dwóch Janów i Paweł w 1764 roku wzięli
udział w elekcji Stanisław Augusta Poniatowskiego [dziad, ojciec i syn]. Jan syn Pawła urodził się roku 1726 w województwie
płockim, parafii rzymskokatolickiej Bonisław. W latach pięćdziesiątych ożenił się z Katarzyną Humięcką. Mieli trzech synów:
Piotra Nolasco Ignacego, Michała Stanisława i Józefa, który był ojcem Dionizego. Babka Dionizego, po Hołowińskiej z Humięckich7 otrzymuje w spadku Woriobiówkę, którą następnie zarządzają Czachowscy. Majątek ziemski był częścią wsi Mikołajówka leżącej w powiecie kaniowskim, guberni kijowskiej. Dzieliła się na trzy części: Draczę, Kapiczkę i Worobiówkę, z których dwie pierwsze miały około 3455 ha, a trzecia 1953 ha ziemi (czarnoziem). W 1789 roku kupił Mikołąjówkę Stanisław Hołowiński żonaty z Humięcką (nie mieli dzieci). Brat Dionizego Piotr Adalbert urodził się 26 czerwca 1791 roku, a zmarł przed
1837. Przed 1814 r. ożenił się z Kunegundą Makowiecką właścicielką Czarnego Lasu, koło Góry Kalwarii, z którą miał dwóch
synów Juliana Piotra i Feliksa Antoniego. Piotr Adalbert był porucznikiem Gwardii Huzarów Księstwa Warszawskiego w roku
1812. Brał udział w powstaniu listopadowym; w roku 1831 został majorem jazdy 8. Feliks Antoni (1830 - 1892) brał udział w
powstaniu styczniowym i przez pewien czas był w oddziale stryja Dionizego. Ojciec Dionizego - Józef urodził się 27 marca 1758 roku. Około roku 1780 ożenił się z Joanną Krzyżanowską herbu Świnka (urodziła się około 1767 r.), a jej rodzicami byli Maciej i Wiktoria z Małachowskich. Spośród rodzeństwa najbardziej była związana z bratem Adamem Krzyżanowskim. Urodził się
15 grudnia 1765 roku, a zmarł 28 lipca 1848 roku, w Ocieściu. Od 1825 roku wymieniany w dokumentach jako dziedzic Czarnocina, wioski leżącej niedaleko Bukowna. Siostra stryjeczna to Justyna Krzyżanowska (1782 - 1861) żona Mikołaja Chopina i
matka Fryderyka9. Joanna wraz z dziećmi Dionizym i Teklą bywała u Chopinów w Warszawie. Dionizy to bliski kuzyn i rówieśnik późniejszego naszego największego polskiego pianisty i kompozytora Fryderyka Chopina (1810 1849). Przez matkę Dionizy był spokrewniony z rodziną Krzyżanowskich, z której wywodzi się kilka wybitnych postaci. W szczególności jest nim Włodzimierz Bonawenturą Krzyżanowski (1824-1887), generał armii Północy biorący udział w wojnie secesyjnej Stanów Zjednoczonych Ameryki, gubernator Alaski. Urodzony w Rożnowie pod Obornikami, w majątku ojca Stanisława (1779-1827), żołnierza napoleońskiego, oraz Ludwiki z Pągowskich. W 1827 roku zadłużona własność ziemska została sprzedana. Problemy finansowe rodziny przyspieszyły śmierć ojca i wyjazd matki do Królestwa Polskiego. Maria Ludwika Helena Krzyżanowska (1867 1937), pianistka i kompozytorka. Urodzona w Courbevoie koło Paryża, zmarła w Rennes. A także urodzony w Opatowie Ignacy
Krzyżanowski (1826 — 1905) znany pianista i kompozytor. Gdzie mieszkali i jaki był stan majątkowy rodziców Dionizego,
można ustalić tylko fragmentarycznie?
Pod koniec osiemnastego wieku wzięli ślub w Warszawie i przez pewien czas tam mieszkali. W dobie Księstwa Warszawskiego
ojciec Dionizego był właścicielem Niedabyla i Starej Wsi w parafii Stromiec, położonych niedaleko Białobrzegów Radomskich.
Niedabyl został sprzedany w 1811 roku? W następnych latach Józef dzierżawił kilka różnych majątków ziemskich w powiecie
radomskim. Przez kilka lat był posesorem dóbr Gutowa w parafii Jankowice, położonych niedaleko Radomia, gdzie zmarł 12
października 1829 roku. Po śmierci męża matka Dionizego mieszkała w Warszawie u córki Tekli, gdzie zmarła 12 lutego 1856
roku10. Małżonkowie Czachowscy mieli siedmioro dzieci: Mariannę, Piotra Adalberta, Józefa Kalasantego, Scholastykę, Teklę,
Dionizego Feliksa i Julię Klementynę. Marianna, urodziła się w 1782 roku, poślubiła Wawrzyńca Oborskiego, stryja Anny
Oborskiej babki Henryka Sienkiewicza. Z tego małżeństwa urodził się syn Roman Wawrzyniec. Scholastyka urodziła się około
roku 1798. Przed rokiem 1816 wyszła za mąż za dziedzica Bukowna - Andrzeja Badowskiego, który zmarł l2 września 1824
roku. Mieli jedną córkę Jadwigę, która urodziła się w 1816 roku. Dzięki temu małżeństwu i dobrej sytuacji materialnej mogła
pomagać rodzeństwu. Opiekowała się Dionizym, a w 1827 r. w Bukównie zamieszkali jej siostra Klementyna i brat Józef. Tamteż umiera w 1831 roku. Józef Kalasanty urodził się 3 X 1797 roku w Warszawie. W dniu 25 listopada 1830 roku wstępuje w
związek małżeński z Bibianną Silnicką, córką Ludwika dziedzica Woli Grabowskiej w powiecie radomskim. Józef Czachowski
5
występuje w 1830 roku jako posesor Gutowa, co może świadczyć, że wieś ta dostała mu się w spadku po ojcu. Miał sześcioro
dzieci w tym: Ignacego Dominika, Julię, Walerego, Stanisława i Konstantego. Józef Czachowski owdowiawszy, żeni się powtórnie 26 maja 1844 roku z Anną Mieszkowską. Był posesorem dóbr Żerdzi, Gutowa, Godowa. a mieszkał w Czarnocinie. Zmarł
13 stycznia następnego roku w Ocieściu położonym w pobliżu Czarnocina, gdzie ostatnie lata spędzał jego wuj Adam Krzyżanowski. Tekla urodziła się w 1807 roku, poślubiła 23 września 1828 roku w Bukownie Feliksa Górskiego, dyrektora drukami
„Kuriera Warszawskiego". Znała się osobiście z Fryderykiem Chopinem, dla którego była bliską kuzynką. Julia Klementyna
urodziła się 15 czerwca 1811 roku w Niedabylu. Umarła 9 kwietnia 1827 roku w Bukownie.
Dionizy Feliks Czachowski urodzony 5 kwietLUDZIE
CZACHOWSKIEGO ….
LUDZIE CZACHOWSKIEGO…
nia 1810 roku w Niedabylu w parafii Stromiec.
Miejsce urodzenia Dionizego znajduje się opoDrążkiewicz
Dr¹¿kiewicz-dal Białobrzegów Radomskich. Zmarł 6 listo- AntoniAntoni
20
pada 1863 roku w Jaworze Soleckim. Dzieciń- urodzony
urodzonyw wBodzentynie
Bodzentynie
stwo i młodość spędził przy rodzicach w Guto- sierpnia 1830 roku, syn rolnika.
20 sierpnia 1830 roku, syn
wie. W 1820 roku Dionizy rozpoczął naukę w Do
szkół
chodził
w
Gimnazjum Pijarów w Radomiu, którą według rolnika. Do szkó³ chodzi³
Kielcach
i
rodzinnej tradycji ukończył pod koniec lat Sandomierzu,
w Sandomierzu, Kielcach
Piotrkowie.
Służył
w
oddziale
dwudziestych dziewiętnastego wieku. Przez
i Piotrkowie.
S³u¿y³ w oddziale
pewien czas gościł u swej siostry Scholastyki D.
Czachowskiego od początku
w Bukownie. Swoje beztroskie życic spędza na kwietnia
D.Czachowskiego
od pocz¹tdo
rozwiązania
podróżach od dworku do dworku, odwiedzając ku kwietnia do rozwi¹zania
bliską rodzinę, gdzie bierze udział w polowa- oddziału w czerwcu 1863 r.
oddzia³uprzebywał
w czerwcu
1863 r.
w Galicji,
niach, balach, jak przystało na młodego pol- Następnie
skiego szlachcica. Spotyka się z bratem Pio- skąd
Nastêpnie
przebywa³
w Galidwukrotnie
przedostawał
trem Adalbertem w jego majątku Czarnym
się
Królestwa
(z oddziałem
cji,do
sk¹d
dwukrotnie
przedoLesie, zagląda do wuja Adama KrzyżanowAleksandra
Waligórskiego
stawa³
siê do Królestwa
(z odskiego dziedzica Czarnocina, czy do rodziców gen.
płk. Lucjana
Dąbrowskiego),
mieszkających w Gutowie. Pomiędzy tymi idzia³em
gen. Aleksandra Wamiejscowościami spędza Dionizy swoje mło- później
do
ligórskiegoemigrował
i p³k. Lucjana D¹dzieńcze lata. Ale w 1829 roku następuje przeSzwajcarii. Do kraju powrócił
łom. Po śmierci ojca młody Czachowski dosta- browskiego), póŸniej emigroroku 1869 i osiadł we
je w dzierżawę folwark Bielondy. A już w na- ok.
wa³ do Szwajcarii. Do kraju
stępnym roku, dnia 9 lutego w Radomiu bierze Lwowie. Zmarł we Lwowie 7
powróci³ ok. roku 1869
ślub z Eufemią Kalisz herbu Jelita. Rodzice jej sierpnia
1900r.
Autor
posiadali trzy wioski, położone w pobliżu Pili- i osiad³ we Lwowie. Zmar³ we
pamiętnika
zatytułowanego
cy między Wyśmierzycami, a Białobrzegami Lwowie 7 sierpnia 1900r. Au"Wspomnienia
Czachowczykay
Radomskimi: Kożuchów, Kożuchowa Wola i
tor pamiêtnika zatytu³owanego „Wspomnienia czachowczyka 1863r.”. Redlin. Żadna z tych wiosek nic stanowiła po- 1863r.".
sagu Eufemii. Brat jej Piotr Kalisz był dziedzicem Branicy niedaleko Białobrzegów Radomskich11. Młode małżeństwo zamieszkało w majątku Gutów,w którym mieszkała
matka Dionizego. Pierwsze dziecko Marianna Franciszka urodziło się w dniu 1 sierpnia 1831 roku W dniu 29 listopada 1830
roku wybucha powstanie listopadowe, w którym bierze udział Dionizy. Nabiera doświadczenia, które będzie procentowało w
następnym zrywie niepodległościowym. Dopiero po klęsce powstaniu młodzi małżonkowie usamodzielniają się. Zamieszkują w
dzierżawionej od Kajetana Kurdwanowskiego Dąbrówce Nagórnej leżącej w parafii Cerekiew, gdzie 23 kwietnia 1832 roku
przychodzi na świat Piotr Franciszek Czachowski. Rodzą się następne dzieci - Józefa i Wiktoria Marianna. W 1839 roku następuje zmiana pozycji materialnej Dionizego. Po śmierć babki Katarzyny, na Ukrainę sprowadził Dionizego jego stryj Piotr Nolasco Ignacy spadkobierca części majątku Mikołajówka. W 1843 roku rodzina Czachowskich udowodniła pochodzenie szlacheckie w Królestwie Polskim. Będący w podeszłym wieku stryj daje zarządzanie majątkiem bratankowi. Sprawy majątkowe ciągną
się aż do 1851 roku, kiedy to Piotr Czachowski nabywa Worobiówkę, a Draczkę i Kipiaczkę Maurycy Komarowicz. W 1858
roku Piotr Czachowski sprzedał Worobiówkę Marii Komarowicz, a pieniądze przekazał Dionizemu. W Worobiówce rodzą się
następne dzieci: Julia, Karol, Klementyna, Adolf i Eufemia. W 1849 roku podczas narodzin córki umiera ich matka. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Rzyszczowic nad Dnieprem. Po śmierci żony Czachowski nie ożenił się ponownie. Z małżeństwa z Eufemią miał dziewięcioro dzieci. W 1857 roku Czachowski pojawia się w swoich rodzinnych stronach, gdzie pożycza dużą sumę pieniędzy Adolfowi Bukowieckiemu, właścicielowi Korycisk, Pogorszyna i innych wiosek w okolicy Szydłowca.
Świadczy o tym, że wyprowadzając się na Ukrainę nie zapomniał o swoich rodzinnych stronach. Tereny nad Dnieprem traktował jako przestrzeń do zdobycia majątku. W międzyczasie powydawał za mąż i wywianował starsze córki Józefę, Mariannę,
Julię i Klementynę. Córka Julia wyszła za mąż za Rafała Leszczyńskiego herbu Abdank i zamieszkała w Wierzchowiskach 12,
gdzie Dionizy często zaglądał, a przy okazji odwiedzał swoich znajomych w Sandomierskiem. W 1858 roku stryj sprzedaje Worobiówkę. Pieniądze daje Dionizemu, który pod koniec 1860 roku wraz z najmłodszą córką Eufemią, synami Karolem i Adolfem
przyjechał do Warszawy, skąd wyruszył w rodzinne strony. Czachowski osiedlił się w guberni radomskiej, w Jankowicach, pomiędzy Dąbrówką Nagórną, a Bukownem. W Warszawie, dnia 2 marca 1861 roku Czachowski bierze udział w pogrzebie pięciu
poległych jako delegat województwa sandomierskiego. W kościele parafialnym w Krępie Kościelnej dnia 8 wrześniu 1862 roku
był rodzicem chrzestnym swej wnuczki Zofii Felicji Aleksandry Leszczyńskiej. Jesienią 1862r. zakupił od Kozaków wracających nad Don kilkadziesiąt koni. Na tym kończy się życie ziemianina, a rozpoczyna walka w powstaniu styczniowym. W dniu
23 stycznia 1863 roku wraz z własnym oddziałem przybył do Wąchocka, ażeby zakończyć swą walkę, bohaterską śmiercią w
6
Jaworze Soleckim 6 listopada 1863 roku13. Wyróżniający się potomkowie Czachowskich: Starszy syn Karol w okresie powstania
walczył przy boku ojca. Na kilka dni przed ostatnią bitwą Dionizego, został wysłany w specjalnej misji do Krakowa. Do powstania już nie wrócił. Od 1866 zamieszkał na terenie Galicji gdzie zmarł w Nowym Sączu w 1908 roku. Młodszy syn w okresie
powstania walczył przy boku ojca. W czerwcu został mianowany porucznikiem. Pod Jaworem Soleckim został ranny i wzięty do
niewoli. Za udział w powstaniu dostał dwadzieścia lat zesłania na Syberię, z której wrócił do Warszawy w 1884 roku i tu zmarł
w 1906 roku. Wnuczka Dionizego Helena Leszczyńska wyszła za mąż za Stanisława Kotkowskiego. Poprzez męża była spowinowacona z Witoldem Gombrowiczem14. Prawnuk Piotra Adalberta brata Dionizego - Kazimierz (1890 - 1948), historyk literatury i krytyk literacki. Syn Leonarda Czachowskiego, ichtiologa, dzierżawcy gospodarstwa rybnego, oraz HelenyRutkowskiej 15.
Była to rodzina szlachecka, która trwale wpisała się w walce o odzyskanie niepodległości Polski.
Leszek Żmijewski
BibliografiaLUDZIE CZACHOWSKIEGO…
1.M. Cetwiński, M. Derwich, Herby, legendy,
dawne mity, Wrocław 1989, s. 214.; 2. Z. LeszWładysław Eminowicz (1837czyc, Herby szlachty polskiej, w: Herby rodów 1864) –. Początkowo walczył u
polskich. Londyn 1990, s.174 - 176; Tablica od- Mariana Langiewicza, po bitwie
mian herbowych Chrząńskiego, wydał Julian pod Grochowiskami jako
Ostrowski, Warszawa 1909, s. 22.; 3. J. Szymań- kapitan, i szef sztabu w oddziale
ski, Herbarz średniowiecznego rycerstwa polskie- płk. D. Czachowskiego - był
go, Warszawa 1993, s.154 155; F. Piekosiński, głównym reżyserem jego
Heraldyka Polska wieków średnich, Kraków 189- wiosennej kampanii. Po bitwie
9, s.74 -75.; 4A. Boniecki, Herbarz Polski, t. III, pod Ratajami przebywał w
Warszawa 1900, s.251 -253;S. Uruski, Rodzina. Galicji i powrócił do Królestwa,
lecz za porażkę pod Wirem
Herbarz szlachty polskiej, t. II, Warszawa 1906, s.
23.08.1863 został poddany pod
345.; 5 Tablice genealogiczne rodziny Dionize- sąd wojenny i niesłusznie
go Czachowskiego herbu Korab zamieszczone są zdegradowany ze stopnia
w następujących publikacjach: W.J. Paszkowski, podpułkownika do szeregowca.
Pułkownik Dyonizy Czachowski. Bohater po- Wyjechał do Wiednia, ale w
wstania 1863 roku. Radom 1937; R. Pietrzykow- początkach 1864 powrócił i brał
ski, Dionizy Czachowski 1810- 1863, Warszawa udział w bitwie opatowskiej w
1983; A.Sikorski, P. Mysłowski, Rodzina matki oddziale płk. Karola KalityChopina. Mit i rzeczywistość, Warszawa 2000; S. Rębajły 21.02 1864 i został
Makarewicz, Ze starych metryk. Rodzina Dioni- ciężko ranny. Przywrócono mu
rozkazem gen. Hauke Bosaka
zego Czachowskiego, Ave nr 8 (35), Radom 199stopień podpułkownika 23
4, s. 14. ; 6. A.Sikorski, P. Mysłowski, op. cit. s. marca 1864 zmarł od ran. Został
102.; 7.A. Boniecki, op. cit., t. VII, s. 313: Hoło- pochowany w Kiełczynie.
wińscy; Możliwe, że była żoną Stanisława Hołowińskiego.; 8.R. Pietrzykowski, op. cit. s. 21;
W.J. Paszkowski, op. cit. s. 12.; 9.A.Sikorski, P.
Mysłowski, op. cit., s.103, rodzicami matki FrydeLUDZIE
ryka Chopina byli Jakub i Antonina.;
CZACHOWSKIEGO…
10.A.Sikorski, P. Mysłowski, op. cit., s.103.; 11.
Andrzej Łopacki (1838 -1902)–
S. Makarewicz, Ze starych metryk. Jasionna, Ave
oficer
austriacki i papieski,
nr 25, s. 14, Radom 1994.; 12. A. Boniecki, op.
organizator
i dowódca oddziału
cit., t.XIV, cz.I, Leszczyńscy h. Abdank s. 137.; 13
pod
rozkazami
Apolinarego
Wyczerpująco opisuje ostatnią walką i
Kurowskiego, D. Czachowskiego,
śmierć pułkownika W. Dąbkowski, Powstanie
i gen. Józefa Hauke-Bosaka.
styczniowe w Puszczy Kozienickiej, War szawa
Droga oddziału Łopackiego
1974, s. 295-320.; 14. A. Boniecki, op. cit., t. XI,
wiodła przez Baranów,
Kotkowscy h. Ostoja, s.381-382; t. XIV, cz. I,
Michniów, lasy wąchockie - aż do
Leszczyńscy h. Abdank s.137; J. Siedlecka, Jaśnie
Wierzbnika. Został ranny 22
kwietnia 1863 r. w bitwie pod
Panicz, Gdańsk 1992, s. 30 - 31.; Literatura polStefankowem. Po powstaniu,
ska. Przewodnik encyklopedyczny, t. I, Warszawa
zamieszkał w Leszczynach jako
1984. Współcześni polscy pisarze i badacze literazarządca dóbr, a potem w Bochni,
tury. Słownik bibliograficzny, t. II, Warszawa 19jako dyrektor Kasy
94, s. 75-77.; 16. Herb Korab – źródło Wikipedia.
Oszczędnościowej. Zmarł w
listopadzie 1902 w Bochni.
7
Pieśń oddziałów Langiewicza
Marsz zuchów Czachowskiego
Marsz Czachowskiego (z r. 1863)
Jak to na wojence ładnie,
Kiedy ułan z konia spadnie.
Wrony konik w lot biega,
Głos się wodza rozlega — W las!
I wykrzyknął: Do broni!
Bo już Moskal tuż goni — Nas.
Błysnął ostrzem swej szabli,
Bracia wiara czas nagli - Nam.
I wykrzyknął w zapale:
Kto ucieka w łeb walę - Sam.
Hej z lasu z nienacka
Migła czapka kozacka - Tuż.
Dalej wiara za niemi,
Bo któż w polskiej dziś ziemi—Tchórz?
Со wymierzy to pali,
Z konia Moskal się wali - Zbój!
Hej, Czachowski, tobie cześć
Kraj rodzinny musi nieść — Twój.
Cześć i młodszej twej braci,
Co za wolność dziś traci - Krew.
А о głodzie na mrozie
Nuci sobie w obozie - Śpiew!
Hej skowronek już śpiewa,
Rozkwitną się wnet drzewa - Wnet.
Bierzwa kosy ze stali,
Wvpędziwa Moskali - Het.
Niech bezecna ta tłuszcza
Nasz czemprędzej opuszcza - Кraj.
Wszakże mamy rycerzy,
Niechaj tylko uderzy — Wróg.
A zaraz się rozprószy
Роd naciskiem Junoszy — Wróg.
Jeziorański z oddziałem,
А Czachowski z zapałem - Tuż.
Jenerał Bosak przywali,
Wypędzimy Moskali — Het.
Już was żegnam niskie strzechy,
Ojców naszych chatki,
Już was żegnam bez powrotu
Ojcowie i matki.
Koledzy go nie ratują,
Jeszcze końmi go tratują.
Kapitan z pułku wymaże,
Porucznik grzebać rozkaże.
A za jego młode lata,
rają w trąby tra ta ta ta.
A za jego trudy prace,
Grały mu kule, kartacze;
A za jego trudy, lata,
Dała ognia cała rota.
A już my go pochowali,
„Requiescat” zaśpiewali
I pikiety rozstawiali.
Popamiętają Moskale,
Jak dostali w skórę w Skale!
Wyginęła ich połowa,
Reszta uszła do Staszowa.
Z Staszowa ich wypędzimy,
Aż o Kijów się oprzemy.
A z kijowskiej okolicy,
Pójdziem prosto do stolicy;
I Niech pamiętają łajdaki,
Jak dzielnie biją Polaki.
A dla naszej większej chwały,
Wiwat sztab i korpus cały.
A dla naszej większej troski,
Wiwat pułkownik Czachowski.
LUDZIE
CZACHOWSKIEGO…
Henryka Pustowójtówna „Michał Smok” - (1838-1881).
Córka Polki i rosyjskiego oficera.
Uczestniczka
manifestacji
patriotycznych przed wybuchem
powstania. W jego trakcie była
adiutantem D. Czachowskiego w
oddziale Mariana Langiewicza.
Aresztowana w marcu 1863r.
przez Austriaków wraz z
Langiewiczem po przejściu do
Galicji. Po powstaniu przebywała
na emigracji we Francji. Zmarła
w Paryżu.
Marsz, marsz Роlonio
Marsz dzielny narodzie,
Odpoczniemy po swej pracy
W ojczystej zagrodzie.
Już was żegnam bracia, siostry,
Krewni, przyjaciele!
Póki w ręku miecz jest ostry,
Nie zginie nas wiele. Marsz, marsz i t. d.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami Dał nam przykład nasz Kościuszko,
Jak zwyciężać mamy. Marsz, marsz i t. d.
Kiedy zagrzmi trąbka nasza,
Pocwałują konie,
Powiedzie nas nasz Czachowski
Na ojczyste błonie. Marsz, marsz i t. d.
Marsz przytomnie, śmiało, dzielnie,
Jako przynależy
Godnym synom ojców naszych,
Polaków rycerzy. Marsz, marsz i t. d.
Marsz, marsz i t. d.
Uderz śmiało, mężnie, dzielnie,
A najgłówniej składnie,
Nie zadrżyj, choć tuż przy tobie
Nawet brat twój padnie.Marsz, marsz i t. d.
Polak pada dla narodu,
Dla matki Ojczyzny,
Chętnie znosi głód i trudy,
А najczęściej blizny. Marsz, marsz i t. d.
Marsz na Lublin i Warszawę,
Wypędzim Moskali.
Czas okazać męstwo nasze,
Dalej bracia, dalej! Marsz, marsz i t. d.
Łączmy ramie do ramienia,
Bracia Galicyanie,
Gdy uderzym wszyscy razem,–
Polska zmartwychwstanie!Marsz, marsz i t. d.
Będą błyszczeć po Rosyi
Szańców naszych groty,
I staniemy, gdzie Batory
Rozbijał namioty. Marsz, marsz i t. d.
А gdy nieprzyjaciół naszych
Dumę poskromiemy:
Kochajmy się, żyjmy razem,
Nigdy nie zginiemy! Marsz, marsz i t. d.
Antoni Dr¹¿kiewicz -Wspomnienia Czachowczyk z 1863r. - wybrane fragmenty
PU£KOWNIK CZACHOWSKI
(…)Wzrostu by³ dosyæ wysokiego, silnie i krêpo zbudowany, spojrzenie mia³ bystre, organ g³osu silny i donoœny, w³os
mocno szpakowaty. Postawa jego i wydawana przez niego komenda znamionowa³y prawdziwego wojskowego. Charakteru by³ na zwyczaj gwa³townego, nieznosz¹cego ¿adnego oporu, i ¿adnego „ale”. Ma³o by³o ludzi, których pozna³em,coby chc¹c zmieniæ jego gwa³townie przez niego wydan¹ decyzj¹, wa¿yli siê doñ odzywaæ reflektuj¹co. Kto pozna³
lepiej jego charakter, zwykle zaczyna³ od s³ów - „Dobrze Ojcze!, Wola twoja wykonan¹ bêdzie. Ale racz rozwa¿yæ” i tu dopiero nastêpowa³o wyjaœnienie jak siê zapatrywali inni patrioci.
Mimo tego swego temperamentu, nie widzia³em nigdy,
aby jak¹ niesprawiedliwoœæ wzglêdem kogo sam lub komuSYLWETKA WODZA
kolwiek dozwoli³ pope³niæ bezkarnie, je¿eli to tylko dosz³o jego
Ujrzeliœmy Czachowskiego, siedz¹cego na k³odzie,
wiedzy. By³ nieprzyjacielem formu³ek prawnych, i dlatego nie w swym s³awnym krótkim ko¿uszku baranim, takich¿e
zawsze siê ich trzyma³.W tym wzglêdzie b³¹dzi³ o tyle, ¿e da³
szarawarach, juchtopozór wrogom swoim, a który¿ to cz³owiek energiczny, prawych butach i czarnej z
wy, a sprawiedliwy ich nie ma? - do pozornych przeciw niemu o tê gwa³townoœæ zarzutów. Zarzucali mu, ¿e s¹dy wo- lampasami podobnej¿e
jenne przezeñ zwo³ane, musia³y by³y pod³ug jego woli wyro- barwy z baranków konkowaæ. Ale¿ one nigdy stronniczo nie s¹dzi³y; a to¿ przecie federatce. Przez ramiê
by³ stan wojenny, i my ¿adnych regularnych trybuna³ów nie i piersi mia³ przewieposiadaliœmy? Istota, przeto rzeczy zawsze pozosta³aby ta¿ szon¹ szerok¹ amaransama,chyba tylko forma przeprowadzon¹ by³aby dok³adniej. tow¹ na bia³em tle szarNieprzyjaciele nie objaœniaj¹ w jakich to chwilach mianowi- fê. Przy boku kawalecie, tak absolutnie sobie postêpowa³. Zawsze atoli bardzo wiele ryjski pa³asz. Na plewiêcej poci¹ga³ winnych do kary za wyrokami s¹dów wojen- cach spoczywa³a u nienych ni¿ bez nich. Pamiêtaæ trzeba, ¿e by³y to chwile wyj¹t- go dubeltówka wyborkowe, w których z³e puszczone bezkarnie, mog³o siê staæ na. Na smyczy przez
wielce zaraŸliwem, i przyprawiæ ca³y oddzia³ o zgubê. Mimo szyjê, ze sznurów zielonych zrobionej, wisia³y w futerapóŸnego wieku, zachowa³ ca³¹ energiê lat m³odzieñczych, ³ach, przyczepionych do szerokiego pasa rzemiennego
popart¹ oœwiadczeniem i hartem duszy, mêstwem i wytraw- z wielk¹ klamr¹ na przodzie, na której widnia³ orze³ bianoœci¹ lat dojrza³ych. W jeŸdzie konnej, robieniu pa³aszem, ³y, dwa rewolwery. Zza cholewy prawego buta wygl¹w strzelaniu celnie i to z konia, nie znajdowa³ sobie równego da³a rêkojeœæ schowanej tam a nigdy nieod³¹cznej, s³aww oddziale. By³ zawo³anym myœliwym a to siê odbija³o i w konej jego nahajki kozackiej.
mendzie. Wszystkie te¿ ruchy jego oddzia³u, któremi sam kierowa³ - tak dalece, ¿e nawet dowódcy batalionów, ani dowódcy innych oddzia³ów, gdy pod bezpoœredni¹ jego komend¹ maszerowali, nie wiedzieli nigdy naprzód, którêdy, dok¹d
i po co pójd¹ - naœladowa³y: albo tropienie i poœcig za dzikiem zwierzem, lub przeciwnie, zabezpieczanie siê myœliwych
przed rapie¿noœci¹ gromadnie spotkanych dzikich zwierz¹t. Nie wiele on musia³ po latach 1830/1 zagl¹daæ do ksi¹¿ek,
zw³aszcza traktuj¹cych o sprawach wojskowych, dlatego te¿ z dawnej nauki tego fachu pozosta³y mu najlepiej w pamiêci: karnoœæ i s³u¿ba obozowa. Trzeba znów przyznaæ z drugiej strony, ¿e gdyby co i wiêcej mu w pamiêci z niej pozosta³o,
to nie móg³by zawsze tego zastosowaæ. Czêsto siê bowiem trafia³o, ¿e w parê godzin po wst¹pieniu powstañca do
oddzia³u, ten¿e siê ju¿ z nieprzyjacielem biæ musia³. Trudno wiêc by³o ¿¹daæ, aby taktycznie nim komenderowano.
W MARSZU I BOJU
Do tego biliœmy siê prawie zawsze,szczególnie strzelcy, w linii tyralierskiej - a to dla szczup³oœci si³ naszych, i lepszego
imponowania oraz wprowadzania w b³¹d wroga, o istotnej liczbie oddzia³u - bardzo rozrzuconej, jednej linii, bez ¿adnych
rezerw, i zia³aliœmy najwiêcej na terenie lesistym, a zatem czêsto zaledwie s¹siad s¹siada tylko dobrze widzia³. Doboszów i ¿adnych trêbaczy nie mieliœmy. To te¿ o zupe³nem taktycznem wykszta³ceniu wszystkich ¿o³nierzy powstañczych, nawet mowy byæ nie mog³o; bo ani czasu, ani miejsca, ani sposobnoœci do tego nigdy nie by³o. Przemagaj¹cy nas
cyfr¹ i broni¹ zawsze w ka¿dej okolicy od kilku do kilkudziesi¹t razy wróg, niedopuszcza³ do u¿ywania zwyk³ej taktyki.
Utrudnia³ jeszcze wiêcej, doznawany ci¹gle przez nas brak dobrej broni wojskowej, a nade wszystko nieustanny niedostatek amunicji. Jednego i drugiego tyle tylko mieliœmy, co z pocz¹tku prawie go³emi rêkoma na wrogu z obywaliœmy i co
nastêpnie wydzieraliœmy mu podczas bitew. Dlatego te¿ zawsze prawie, zw³aszcza w lesie, w chwili bitwy, ustawa³a
naczelna jego komenda, i przechodzi³a z koniecznoœci w rêce komendantów kompanij; a czêsto nawet na rzecz komendantów plutonów, pó³plutonów i sekcyj. Trafia³y siê nawet chwile, ¿e prawie ka¿dy pojedynczy powstaniec musia³
niejako radziæ sam sobie. Kawalerja i kosynjerzy jako zawsze zwarci mog¹cy tylko dobrze dzia³aæ i dla tego najwiêcej
w rezerwie trzymani - ci tylko stosownie do otrzymywanej od niego komendy zawsze dzia³ali. Dlatego te¿ wszyscy
oficerowie strzelców i piechoty, w chwili rozpoczynania siê bitwy, z karabinem i bagnetem w rêku stawali w poœród
tyralierskiej linii, na równi ze wszystkiemi swymi podkomendnymi, i sami walcz¹c z wrogiem, stosownie do uznanej
przez siê potrzeby, wydawali odpowiednie ustne rozkazy, co do rodzaju dzia³ania dalszego, swoim dwom, obok walcz¹cym s¹siadom, a ci je swoim kolegom po linii, w jedn¹ i drug¹ stronê powtarzali. Jedna tylko ogólna zasada decydowa³a
bezwzglêdnie o naszych ruchach. Oto gdy wiêkszoœæ linii tyralierskiej posuwa³a siê naprzód, to samo ju¿ obowi¹zywa³o
ka¿dego bij¹cego siê nie ogl¹daj¹c siê na nic to¿ samo wykonywaæ, z tym chyba warunkiem, ¿eby zawsze stara³ siê przy
strzelaniu do wroga korzystaæ z naturalnych os³on jakie mu na terenie siê natrafi³y, i dlatego gdzie brak ich by³o w prostym kierunku, to wolno mu by³o, wyprzedziæ lub pozostaæ za takow¹ o kilka kroków. Drug¹ zasad¹ by³o stosowanie siê
do iloœci ³adunków, mianych przy sobie. Trzecia zasada obowi¹zywa³a nas bez wzglêdu na stopnie, a to by dwóch s¹siaLUDZIE CZACHOWSKIEGO
dów rannego lub poleg³ego ich towarzysza, skoro tylko us³yszeli krzyk jego lub dostrzegli, ¿e upad³ na ziemiê - natychW³adys³aw Psarski miast, bez wzglêdu na wielkoœæ gro¿¹cego im samym przez
16 - letni m³odzieniec z Wielto niebezpieczeñstwa, musieli opuœciæ swe stanowisko i udaæ
kiego Ksiêstwa Poznañskiesiê do niego, dla sprawdzenia: czy ju¿ poleg³ czy tylko zosta³
go, ¿o³nierz nowej partii D.
ranny. Je¿eli poleg³, zabierali jego broñ i amunicj¹; jego zaœ
Czachowskiego. Odznaczy³
samego prze¿egnawszy i zmówiwszy wieczny odpoczynek,
wracali do boju. Po bitwie dopiero, gdy ta na nasz¹ stronê
siê w kilku wa¿niejszych biprzechyli³a zwyciêstwo, zbieraliœmy poleg³ych swoich i grzetwach, poleg³ pod Jurkowcabali na cmentarzach s¹siednich parafii lub we wspólnej momi dnia 21. paŸdziernika
gile, wœród lasów usypanej, oznaczaj¹c j¹ krzy¿em, poœwiê1863 r.
conym przez kapelana oddzia³u, a to stosownie do sprzyjaj¹cych lub nie dla nas okolicznoœci. Je¿eli zaœ przekonali siê, ¿e
jeszcze ¿yje, to musieli rozebrawszy broñ i amunicjê jego
pomiêdzy siebie, zabraæ go i odnieœæ w ty³, do rezerw; a stamt¹d po bitwie, lub w marszu dalszym, wyse³ano ich w
odpowiednie miejsca na kuracj¹. Czachowski tak w obozie i marszu jak i w bitwie,zawsze w poœród nas przebywa³,
dzieñ i noc. W bitwach usuwa³ siê jak regulamin ka¿e, zaraz za lini¹ bij¹cej siê piechoty i strzelców: ale zdarza³y siê
wypadki, ¿e stawa³ konnno wœród samej linii, i bra³ czynny osobisty udzia³ w boju. Oficerowie wszak¿e instynktem
pojmowali jego plany, chocia¿ ich nigdy im nie objawia³; w skutek, czego w smutnej koniecznoœci przebijania siê przez
Moskali, jak np. w dniu 11 czerwca, gdy ci nas usi³owali otoczyæ zupe³nie, przesz³o trzydziestokrotn¹ si³¹ w lasach
w¹chockich, nie dostali nigdy w rêce swoje na placu bitwy ani jednego z rannych, a tê mniej ¿ywych naszych towarzyszy. Czachowski by³ typem starodawnego szlachcica polskiego ze wszystkimi obok cnót i dawnymi niedogodnoœciami: ale czy¿ godzi siê starca bohatera, co i dzieci swe na o³tarzu ojczyzny sk³ada³, pomawiaæ o nie ostro? By³ dzielnym
i walecznym ¿o³nierzem, ale co prawda administratorem najgorszym. Wymaga³ od podkomendnych prawie nadludzkich
wysileñ, ale ma³o siê troszczy³ o ich niezbêdne potrzeby. Tote¿ gdy inne oddzia³y bij¹ce siê obok nas, w naszem województwie, choæ niektóre z nich nale¿a³y do innych województw i potrzeby swe obficie zaspakaja³y, my tymczasem
cierpieliœmy wielki niedostatek. G³odowaliœmy bardzo, a to tak dalece, ¿e czêsto po czterdzieœci osiem godzin nie mieliœmy nic w ustach, czêsto nawet wody; gdy¿ wróg ze wszystkich oddzia³ów najwiêcej nas, a¿ do samego koñca œciga³.
Byliœmy obdarci jak nieboskie stworzenia; gdy¿ chodziliœmy do koñca w tem ubraniu jakie który z domu do obozu na
sobie przyniós³, z t¹ ró¿nic¹, ¿e z wiosn¹ zrzuciliœmy z siebie zimowe suknie, obdarowuj¹c niemi napotykanych dziadów,
zupe³nie ju¿ zniszczone i przez ga³êzie drzew leœnych podarte, a pozostawaliœmy w l¿ejszem, letniem, w które ka¿dy
id¹cy w zimie do powstania, w przewidywaniu swego dalszego losu, na spód siê ubra³. Z bielizny tylko strzêpki na
ka¿dym siê z nas trzyma³y. Owady te¿ nam strasznie dokucza³y. Wiêksza po³owa z nas by³a zupe³nie bos¹; a tu trzeba
by³o wci¹¿ maszerowaæ, i to najczêœciej bezdro¿ami, po szpilkach, szyszkach, cierniach i kolcach leœnych, a do tego
najczêœciej po nocach. Ka¿dy te¿ piechotyniec, zamiast podeszew u swej stopy, mia³ materi¹ i krew, któr¹ wci¹¿ musia³
moczyæ i ³ojem smarowaæ, skoro go tylko dostaæ móg³.
Czachowski sam nawet w pocz¹tku czerwca 1863 r. by³ ubrany w s³awn¹ swoj¹ kurtkê i szarawary z baranów, na
które burkê narzuca³. By³ to prawdziwy Polak bohaterski starzec. Mimo swego podesz³ego wieku, mimo tak groŸnych si³
jakie wróg pod koniec powstania rozwin¹³, mimo ostrej zimy z roku 1863/4, mimo ¿e wszystko sprzysiêg³o siê na zgubê
powstania 1863 r.- nie ust¹pi³ z ziemi ojczystej, z placu boju, i jak zawsze przyrzeka³ tak dotrzyma³. Z przytomnoœci¹
i prawie rozmyœlnie upad³ na niej, potykaj¹c siê z wrogiem do ostatka, jak na prawdziwego rycerza przysta³o. Zgin¹³
w obronie wolnoœci ojczyzny a ta go powinna zaliczyæ miêdzy œwiête bohatery swe,co krucjatê przeciwko szatañskiemu
najazdowi moskiewskiemu podjêli. Wzorowy ten rycerz porozbiorowy, wy¿szy i szlachetniejszy o ca³e niebo od „regularnie ”p³atnego ¿o³nierza z musu lub kariery osobistej, przyst¹pi³ do powstania zaraz w pierwszej nocy z 22 na 23 stycznia
1863, przy nieudanem zdobywaniu Szyd³owca przez Langiewicza, z powodu zdrady ¯yda z maziarni w rz¹dowych
lasach. Klêska ta atoli nie dotknê³a przysz³ego wojewody sandomierskiego. Mia³ on bowiem zadanie uderzenia tej nocy
na Szyd³owiec od strony traktu z Chlewisk, a robi¹c forsowny marsz ze swym oddzia³em przez stawy i moczary, wszed³
by³ w³aœnie do miasta, gdy ju¿ nasi pierzchali przed przewa¿n¹, a do tego regularnie przygotowan¹ do obrony si³¹
moskiewsk¹ Czachowski, rzec mo¿na œmia³o, ocali³ tu w¹tek dalszej akcji bohaterskiego powstania województwa krakowskiego i sandomierskiego, zachowuj¹c przy sobie zawi¹zek ze 100 ludzi karnych i mê¿nych, do których nazajutrz
przy³¹czy³ siê i Langiewicz sam swoj¹ osob¹ przy tych to kadrach, ju¿ w tydzieñ po tem,przysz³y dyktator, liczy³ znowu
swój oddzia³ na tysi¹ce, choæ to wygl¹da³o na niepodobieñstwo po pora¿ce pierwszej nocy.
(ZACHOWANO STYLISTYKÊ AUTORA)
10
W dniu l lutego 1863 r., Czachowski , już jako major wojsk polskich, otrzymał przeznaczenie od Langiewicza, by
z dwoma bataljonami nie dopuścił do połączenia się Markowa z Czengerim maszerującym z Kielc na Suchedniów do Wąchocka . Obsadził kompanią strzelców i kosynjerów las przy trakcie z Suchedniowa do Bzina wiodący; sam zaś zajął osady
Suchedniów i Berezów, opierając się o rzekę Berezówkę. Zasadzka w lesie spełniła, co mogła, a resztki tylko dragonów
moskiewskich, połączyło się z Czengerym; mając dwa bataljony piechoty, 4 dział i kilka sotni kozaków, musiał sam zdobywać osady dom po domie, choć cały oddziałek Czachowskiego prócz kos bardzo mało miał broni palnej, i to myśliwskiej
wyłącznie. Wyparty przeważną siłą z osad, Czachowski, pod ogniem dział uprowadził w porządku do lasu swój bohaterski
zastęp, podczas gdy siły Langiewicza rozpierzchły się znowu i pod Wąchockiem. Karne i mężne szeregi, bohaterskiego
starca, wykonały ów niedościgły kontrmarsz dla wojska regularnego odskakując najprzód pod Bodzentyn, słynny z pobicia
w puch i perzynę pierwszej nocy z 22 na 23 stycznia, kompanii właśnie tych strzelców, co pierwsi strzelali w Warszawie 25
lut[ego] 1861 do ludu bezbronnego; następnie ruszając do Słupi, skąd pod ogniem działowym zawrócił do klasztoru św.
Krzyża, by go nie dać ubiec Moskalom. Do Bodzentyna o 12 w nocy zjawił się samotnie znowu Langiewicz, i objął dowództwo naczelne. Do Staszowa Czachowski nie wpuścił Gawryłowa , tak że ten uciekł a nas zostawili w mieście. Pod
ałogoszczą pułk jego zasłaniał rejteradę Langiewicza, i tak strzegł armii narodowej aż do Ojcowa. Pod Nowym folwarkiem
i Pieskową Skałą on główny bój prowadził, i znowuż odwrót zasłaniał. Pod Chrobrzem, wcześnem obsadzeniem cmentarza,
umożliwił zwycięstwo dyktatorowi, i przejście armii powstańczej przez rzekę Nidę. Z uszczerbkiem własnych sił, przysłał
był swych kosynierów pod majorem Piórem pod Grochowiska10, a ci tam cudów waleczności dokazali, zapędzając Czengerego z artylerją i jego „zuchami” smoleńskimi do chlewów z czystego pola. Po haniebnej ucieczce Langiewicza do Galicji, a to w celu zabicia powstania, starzec bohater, splunąwszy na wiadomość o tej strategii poznańskiego powstańca, zawołał do swoich: - Marsz za mną, walczyć dalej za wolność i Ojczyznę! I jak duch mściciel krzywd. ojczyzny z 270 ludźmi
swemi wpadł do puszczy iłżeckiej, i stamtąd rozniecił na nowo znicza narodowego ognisko, podstępnie gaszone. Ze śpiżu
to ulana postać starego Polaka, któremu Bóg włożył w rękę miecz zemsty, aby nim pęta niewinnie pokrzywdzonego narodu
porozcinał. Czachowski to legendowy bohater, który żyć wiecznie będzie w pamięci ludu polskiego.
Taktyka Czachowskiego
(Czachowski) (…) Bił się mężnie, pierwszy tam był zawsze, gdzie największe groziło niebezpieczeństwo, żołnierze
widząc jego męstwo , w ogień by za nim poszli. Bano się go bardzo i przezwano „biczem bożym". Zdarzało się często, że
oddział tak otoczono przemagającą siłą ,iż zdawało się niema ratunku, ale Czachowski zawsze obozowa obok lasu, a
nieprzyjaciel obawiając się, nie bardzo nacierał — dzielił wtedy całą partię na kilkanaście, a czasem na kilkadziesiąt
małych oddziałów, każda taka kompania
dostawała mężnego oficera, a często i
szeregowca z objaśnieniem gdzie mają się
zebrać i każdy z dowódcę inną drogą tak
zręcznie się wymykał, że prawie nigdy nie
zdarzyło się zetknąć z nieprzyjacielem. W
końcu gdy już bardzo goniono oddział
Czachowskiego i żołnierz był zmęczony,
wtedy w bezpiecznem miejscu złożyć kazał
broń i amunicję, żołnierzy rozrzuci po
okolicy na kwatery, przebierając w chłopskie
ubrania; odpoczynki takie robi tygodniowe.
(…)
Organizację wywiadowczą bowiem miał
doskonałą i o wszystkich ruchach wroga
natychmiast wiedział. Także i służba
obozowa energicznie i umiejętnie była
prowadzona. Widety podwójne i oddalone,
pikiety przy obozie, a przytem ciągłe i
dalekie rekonesanse, choć kawalerii miał
bardzo mało, tyle ile potrzebował do obsługi
obozu. Furgonów prawie żadnych, gdyż te
utrudniały w ruchach. Żywność i amunicję
każdy żołnierz miał przy sobie, na dni kilka
wydanych.
Subordynacji
wojskowej
pułkownik
bardzo
przestrzegał,
a
wykroczenia śmiercią karał.
Pamiętniki Władysława
Zapałowskiego (Płomienia) z roku 18631870., str. 43-44, Wilno 1913.
11
Ostatni etap powstańczej epopei Dionizego Czachowskiego
Wierne odtworzenie ostatnich dni Dionizego Czachowskiego, a szczególnie okoliczności jego śmierci jest niezwykle trudne, bowiem relacje świadków nawzajem się Wymijają. Czachowski nie pozostawił po sobie pamiętników, nie zachowały się również jego listy. Starałem się, aby mój opis ostatnich dni wodza był maksymalnie zgodny z prawdą, by stanowił jakąś średnią, często sprzecznych ze sobą relacji.
Dionizy Feliks Czachowski bohater powstania styczniowego na Ziemi Radomskiej i dawnego województwa sandomierskiego
zdobył sławę wzorowego partyzanta, odpornego na wszelkie trudy, wytrwałego do granic ludzkich możliwości. Nieznany bliżej
przed wybuchem powstania, już 23 stycznia 1863 roku znalazł się w ogniu walki. Początkowo służył pod rozkazami generała
Mariana Langiewicza będąc szefem sztabu, a później dowódcą batalionu strzelców pieszych. Po rozproszeniu się korpusu powstańczego Langiewicza w bitwie pod Grochowiskami, oddział Dionizego Czachowskiego oderwał się od nieprzyjaciela i podążył w strony rodzinne, rozpoczynając samodzielny etap działań powstańczych rejonie Iłży, Szydłowca, Radomia, Lipska i Zwolenia. Czyn ten odbił się szerokim echem. Rząd Narodowy awansował Czachowskiego do stopnia pułkownika i powierzył funkcję naczelnika wojennego województwa sandomierskiego. Na stanowisku tym w ciągu niespełna trzech miesięcy Czachowski
zdobył sławę wybitnego dowódcy i zagończyka. Sam nieuchwytny, atakował wroga niespodziewanie, po czym odskakiwał w
lasy doprowadzając sztukę działań partyzanckich do perfekcji. Przeszło pięć miesięcy nieustannych marszów, ciągłych bojów,
wszelkiego rodzaju niewygód sprawiło, że Czachowski w obliczu rozbicia pod Ratajami (II czerwca) rozpuścił oddział i w dniu
17 czerwca udał się do Galicji. Nie zamierzał jednak odpoczywać. Sformował tam nowy oddział w sile około 650 ludzi. Składał
się on z 6 kompanii piechoty. 4 plutonów jazdy oraz plutonu żandarmerii. 20 października oddział przeprawił się przez Wisłę
pod Baranowem i wkroczył ponownie w Sandomierskie. Tym samym rozpoczął się ostatni, jakże smutny etap powstańczej epopei Dionizego Czachowskiego. O wkroczeniu na teren Królestwa partii Czachowskiego dobrze wiedzieli Rosjanie, gdyż na jego
spotkanie wysłano ze Staszowa oddział (około 520) ludzi złożony z halickiego pułku piechoty i szwadronu dragonów pod dowództwem majora Czuti. Do starcia doszłopod Rybnicą w dniu 20 października. Posuwający się w kierunku Klimontowa powstańcy zostali nagle ostrzelani. Czachowski, któryw czasie marszu jechał w straży przedniej objął dowództwo nad kawalerią,
ale ku zdziwieniu wszystkich nic zaatakował nieprzyjaciela, a po pewnym czasie wycofał się w stronę Klimontowa. Tymczasem
ciężar walki spadł na kompanię piechoty dowodzoną przez kapitana Rosnera. Po ostrej strzelaninie nieprzyjaciel rozpoczął odwrót pozostawiając na pobojowisku około 40 poległych. Straty powstańców były również znaczne 13 zabitych i 21 rannych.
Wydarzenia pod Rybnicą upamiętnia obelisk przy kościele w Klimontowie. Chciałbym jeszcze wrócić na chwilę do postawy
Dionizego Czachowskiego. Dlaczego wódz opuścił swój oddział nic czekając na ostateczny wynik bitwy? Odpowiedzieć na to
pytanie jest niezwykle trudno. Najprawdopodobniej chciał on przeprowadzić rozpoznanie i ściągnąć na siebie uwagę oddziałów
carskich znajdujących się w pobliżu. Potwierdzać tę tezę zdaje się pewien fakt. Raport księdza Kacpra Kotowskiego stwierdza,
że Czachowski utrzymał łączność z głównym trzonem swych sił i wyznaczył mu spotkanie w Konarach w dniu następnym, jednak sam na nocleg wybrał Przybysławice koło Koprzywnicy (7 kilometrów od granicy z Galicją). Miejscowości te - Konary i
Przybysławice, leżą w przeciwnych kierunkach. Decyzja Czachowskiego w pewnym sensie słuszna miała jednak tragiczne konsekwencje. Pokazał to dzień następny. Nieobecność kawalerii pod Rybnicą nic zezwoliła na pościg za uciekającym oddziałem
majora Czuti, który obserwował dalsze mchy głównych sił Czachowskiego, wysyłając jednocześnie zawiadomienie do Staszowa
z prośbą o pomoc. Kiedy Czachowski nocował w Przybysławicach, jego oddział udał się do Jurkowie, oddalonych 5 km od Konar, gdzie rozłożył się na nocleg. Tymczasem podpułkownik Gołubow naczelnik wojenny oddziału opatowskiego na wieść o
pojawieniu się Czachowskiego udał się z dwiema rotami piechoty do Sandomierza, skąd zabrał następną rotę oraz sotnię kozaków. Poinformowany o bitwie pod Rybnicą wyruszył o świcie 21 października w kierunku Klimontowa licząc, iż tam zastanie
siły powstańcze. Gdy dotarł na miejsce z. odległych o parę kilometrów Jurkowie dobiegały już odgłosy walki. „Partia" Czachowskiego bez konnicy, bez 30 osobowego oddziału majora Liwoczy, który udał się na rekonesans po okolicy, liczyła około
450 ludzi. Siły rosyjskie wynosiły natomiast około 1000 żołnierzy. Powstańcy walczyli bez. wodza i jego zastępcy, żołnierzami
na własną rękę kierowali dowódcy kompanii, czterej kapitanowie: Rosner, Popowski, Semetkowski i Bereza. Major Czuti
wzmocniony posiłkami zc Staszowa osaczył powstańców z trzech stron, natomiast podpułkownik, Gohibow, który nadciągnął w
trakcie bitwy zamknął pozycje obrońców od wschodu. W tych warunkach ich sytuacja stała się beznadziejna. Mimo to część
powstańców przedarła się przez pozycje rosyjskie uchodząc z pogromu. Bitwa jurkowicka mimo klęski, wykazała olbrzymią
odwagę powstańców, a także ich wysoką sprawność bojową. Kompania kapitana Rosnera ukryta w owczarni skutecznie odpierała ataki nieprzyjaciela. Gdy ten podpalił zabudowania, dowódca rzucił rozkaz do ataku. Wychodzący jako pierwszy kapitan Rosner zginął śmiertelnie ranny. Podobny los spotkał kapitana Popowskiego, który zajął jedną z wiejskich stodół. Gdy zaczął płonąć dach Popowski wyprowadził swą kompanię i rzucił ją do ataku na bagnety. Podpułkownik Gołubow nie pozostał długo na
miejscu bitwy. Zabierając jeńców udał się do Staszowa. Po opuszczeniu przez Rosjan pobojowiska pojawił się na nim major
Liwocza z 30 strzelcami, z którymi pomaszerował następnie w Góry Świętokrzyskie. Bitwa pod Jurkowicami zakończyła istnienie nowego oddziału Czachowskiego. Powstańcy stracili 90 zabitych, 140 zostało rannych, do niewoli dostało się 50. Wśród
zabitych pewną liczbę sta nowili ci, którzy spłonęli żywcem nic mogąc wydostać się z płonącej owczarni. Na pamiątkę bitwy
jurkowiekiej przy kościele w Olbierzowicach wystawiono pomnik, o który dbają uczniowie miejscowej szkoły. Czachowski,
który w trakcie bitwy przebywał w pobliskich Konarach, po stwierdzeniu ostatecznej klęski, udał się przez Iwaniska do Kunowa,
gdzie 22 października zatrzymał się na nocleg u miejscowego proboszcza. Następnego dnia doszło tu do spotkania z Władysławem Zapałowskim. któremu wódz wydał dwa polecenia - urządzenie dla rannych szpitala w Klimontowie oraz przewiezienie do
lasów iłżeckich broni i amunicji zakopanych pod Małojodem (8 km od Kunowa). Rozkaz ten świadczy o tym, iż Czachowski nie
zamierzał rezygnować z dalszej walki i liczył na powiększenie oddziału. Pytanie tylko, dlaczego nie wyruszył w lasy iłżeckie od
razu, lecz skierował się w stronę Lipska, by w nocy z 23/24 października przekroczyć Wisłę w okolicach Solca. Być może chciał
najpierw odwiedzić córkę Julię Leszczyńską w majątku Wierzchowiska, aby po prostu się z nią pożegnać. Zaalarmowany, iż po
okolicy krąży lotny oddział rosyjski zdecydował się, na czasowe przejście w Lubelskie. Pojawienie się „partii" Czachowskiego
w rejonie Lipska wzmogło czujność Rosjan. Naczelnik wojenny guberni radomskiej generał Uszakow wydał rozkaz schwytania
„krwawego starca" żywym lub martwym.
12
Już 27 października z Radomia wyruszył w celu penetracji terenu oddział podpułkownika Protopowa, a 3 listopada porucznika Assiejewa. Tymczasem Czachowski, który ulokował się w Kamieniu starał się dobrze wykorzystać czas.
Organizował zaopatrzenie dla oddziału, przeprowadzał ćwiczenia oraz podejmował wypady do Opola Lubelskiego, których celem było przyłączenie ukrywającego się w lasach niedużego oddziału. Dowódca odmówił jednak podporządkowania się naczelnikowi. 4 listopada pułkownik zarządził wymarsz w kierunku przeprawy przez Wisłę. Po noclegu w Solcu,
oddział udał się do Lipska, a następnie skierował w stronę Iłży. Po pewnym czasie kawalerzy ści dotarli do wsi Krępa
Kościelna, gdzie Czachowski postanowił zatrzymać się na kwaterze. Znał dobrze miejscowego proboszcza, a ponadto 2
km dalej w Wierzchowiskach mieszkała jego córka Julia. Wódz oraz oficerowie rozgościli się na plebani. Żołnierze tym
czasem zajmowali na odpoczynek sąsiednie chłopskie chałupy. Po kolacji Czachowski wraz z synem Adolfem wyruszył z
wizytą do Wierzchowisk. Po powrocie skontrolował jeszcze posterunki konne rozłożone wokół obozu. Udający się na
odpoczynek naczelnik nie wiedział jeszcze, że na jego trop wpadł lotny oddział poruczników Assiejewa i Miedjanowa,
składający się z 54 dragonów, 10 kozaków, 75 strzelców. Oddział ten wieczorem 5 listopada dotarł do Lipska, by o świcie 6 listopada rozpocząć akcję przeciwko „partii" Czachowskiego. Plan porucznika Assiejewa zakładał okrążenie oddziału stacjonującego w Krępic. Pytanie tylko, skąd Assiejew wiedział gdzie znajduje się „krwawy starzec". Również na
ten temat można snuć tylko przypuszczenia. Wiosną tego roku naczelnik kazał powiesić w Jaworze Soleckim dwóch kolonistów niemieckich, którzy byli szpiegami. Być może i teraz właśnie koloniści z Jawora dali znać Moskalom o pojawieniu się Czachowskiego. Rosjanom nie udało się całkowicie zaskoczyć powstańców, bo wiem pikieta wystawiona od strony Lipska zdołała zaalarmować oddział. Pierwszy w szyk bojowy uformował się pluton hrabiego Józefa Męcińskiego,
który wziął na siebie ciężar osłaniania pozostałych sił. Tymczasem Czachowski zdążył sformować pozostałe plutony i
wydał rozkaz, aby powoli wycofywały się w kierunku Wierzchowisk. Sam natomiast udał się do hrabiego Męcińskiego.
Ustępując przed nacierającym nieprzyjacielem naczelnik chciał dołączyć do głównych sil. Te jednak uciekając w panice,
znajdowały się już w pobliżu lasu w Wierzchowiskach. leżącego na północ od traktu Lipsko - Iłża. W tej sytuacji Czachowski wraz z plutonem Męcińskiego oraz kilkunastoma innymi jeźdźcami (byli wśród nich m in. Jan Prędowski, August Charzewski, Adolf Czachowski i Huragan - Popów) postanawia podążyć ich tropem. Niestety na ratunek nie było
już szans, bowiem porucznik Miedjanow okrążając Krępę od północy, odciął drogę ucieczki. Atakowany z dwóch stron
niewielki oddział Czachowskiego, skierował się teraz w kierunku Jawora Soleckiego. W pewnym momencie koń Czachowskiego najprawdopodobniej trafiony moskiewską kulą potknął się i zwalił na ziemię. W obronie pułkownika stanął
August Charzewski oraz hrabia Męciński, któremu szabla kozacka obcięła rękę. Naczelnik oparty o polną gruszę bronił
się strzelając z rewolweru i parował szablą ciosy atakujących. Widowisko przerwał wachmistrz dragonów, który strzelił
do wodza z pistoletu. Porucznik Assiejew chcąc za wszelką cenę dogonić uchodzący oddział powstańczy, nakazał udać
się niezwłocznie w pościg. Czy Czachowski zmarł od razu trafiony kulą, czy też wkrótce na skutek odniesionych ran trudno ustalić. Mieszkańcy wsi Jawor jako miejsce śmierci wodza wskazywali dzisiejszy plac przed remizą, twierdząc, że
przywlókł go tam zaczepionego w strzemię koń. Co stało się w związku z tym po odjeździe dragonów Assiejewa? Być
może Czachowski ostatkiem sił próbował jeszcze dosiadać rumaka. Pozostaje to na razie tajemnicą. Miejsce ostatniej
walki upamiętnia obelisk ufundowany przez księdza Wiśniewskiego, zaś miejsce prawdopodobnej śmierci naczelnika
płyta. Zwłoki pułkownika obwozili Moskale po okolicznych
miasteczkach wołając szyderczo „oto wasz Czachowski! oto
wasz król!". Dzięki staraniom kilku patriotów, wśród których był m.in. szwagier Czachowskiego Piotr Kalisz, generał
Uszakow wyraził zgodę na pochowanie zwłok na cmentarzu
w Bukównie. Cichy pogrzeb odbył się w nocy z 9/10 listopada i uczestniczyło w nim zaledwie kilka osób. Zarówno
potomni jak i współcześni oceniali Dionizego Czachowskiego rozmaicie. Karcono go za niesubordynację, potępiano za
nadmierną surowość, a nawet okrucieństwo. To prawda Czachowski nie był osobą „kryształową". Wieszał zdrajców,
krwawo tłumił wystąpienia chłopskie skierowane przeciw
dworom, ale potrafił zarazem docenić oddanie włościan
sprawie narodowej. Chłopi kochali go, o czym świadczą
słowa z pieśni gminnej: „Nasz Czachowski nasz kochany od
Powstańcy w lasach iłżeckich
Jaworem porąbany. "
Wszyscy, zarówno zwolennicy
jak i przeciwnicy zwracali uwagą na geniusz wojskowy naczelnika. Opinii tej nic jest wstanie zachwiać nieudana kampania jesienna zakończona zgonem wodza. Podkreślano, że
był on mistrzem wojny partyzanckiej. Jako dowódca nic dbał o wygody dzieląc trudy ze swymi żołnierzami. Jego podkomendni mimo kilkudziesięciokilometrowych marszów, mimo nieprzespanych nocy oraz doskwierającego często głodu,
uwielbiali swego wodza nazywając go po prostu ojcem.
Opracował Sławomir Rolka
Bibliografia: 1.Dąbrowski Witold, Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, Warszawa 1974.; 2.Kieniewicz Stefan, Powstanie styczniowe. Warszawa 1983.; 3.Kieniewicz Stefan, Powstanie styczniowe, T. III - 49, Warszawa 1987.; 4.Kieniewicz Stefan, Zamorski Andrzej, Zajewski Władysław,
Trzy powstania narodowe: kościuszkowskie, listopadowe styczniowe, red. W. Zajewski, Warszawa 1992.; 5.Paszkowski Wiktor, Pułkownik Dionizy
Czachowski bohater powstania 1863 roku, Radom 1937.; 6.Pietrzykowski Ryszard. Dionizy Czachowski 1810 - 1863, Warszawa 1983.; 7.Prendowska
Jadwiga, Moje wspomnienia, Kraków 1962.; 8.Rębiś Zbigniew, Dionizy Czachowski Rycerz Wytrwałości (w:) Strzelec w Lipsku, pod red. Tadeusza
Pękały, Lipsko 1998.; 9.Rolka Sławomir, Dionizy Czachowski - powstańczy bohater, „Życie Powiśla" 2002, nr 2, s. 56.; 10.Strumph-Wojtkiewicz
Stanisław, Czachowski i inni, Warszawa 1973.; 11.Strumph-Wojtkiewicz Stanisław, Powstanie styczniowe. Warszawa 1973.; 12.Szomański Andrzej,
Dionizy Czachowski, „Mówią Wieki" 1963, nr 12, s. 1-3.; 13.
Szomański Andrzej. Wichrom naprzeciw (Dionizy Czchowski), Warszawa 1960.;
14. Żmijewski Leszek, Echa powstania styczniowego w lasach starachowickich, Starachowice 2003.
13
LIPSKO NA POWSTAŃCZYM SZLAKU
27 kwiecień 1863 (…)Po spożytem przez nas w Zwoleniu, dnia 27 kwietnia, śniadaniu, rano, wymaszerowaliśmy ciągnąc na południe, przeważnie otwartemi polami, a dobrze po południu zajęliśmy miasteczko Lipsk,- pamiętne bitwą korpusu
Samuela Rożyckiego w r. 1831, w którem stanęliśmy na kwaterach. Cały dzień, 28 kwietnia, staliśmy w tem mieście, poświęciwszy go musztrze, zwłaszcza, ze mieliśmy dość świeżych zupełnie towarzyszy. A w dniu 29 kwietnia, przed południem, opuściliśmy to miasto maszerując niby z niego na północ; gdyśmy uszli około ¾ mili, zrobiwszy zwrot w lewo, pociągnęli również
ze ¾ mili z tego punktu na zachód i znów, przez wykonanie zwrotu w lewo, pomaszerowaliśmy na południe około jednej mili; tu
znowu obrotem w lewo podążyliśmy blisko ¾ mili maszerując na wschód, a- następnie na południowy-wschód, mijając w tych
marszach wioski. Wieczorem nakoniec stanęliśmy obozem u stóp jakichś wzgórz z lasem okrytych, na małej dolinie, tu się znajdującej, w pobliżu jakiejś gorzelni, do dóbr Daniszewice na leżącej, i bez ognia, mimo przykrego zimnego wiatru po dość gorącym około południa dniu, przenocowaliśmy. Dnia 30, po ugotowanem w kotłach śniadaniu, całe rano znów trwała musztra (….)
2 czerwca 1863r. Podniesiony dużo na duchu, 10 czerwca, nasz cały oddział, do dnia, raźno ze spiewem pożegnał Czarnolas, i
przeszedłszy trakt bity z Radomia do Lublina, dążył prosto na południe okolicami bezleśnemi, a na noc zajął miasteczko Lipsk.
Dnia 2 czerwca, odpoczywaliśmy w rzeczonem mieście. Tu zjawił się podleczony z rany, którą otrzymał pod Boryą, major Kiciński, i jakaś awantura zaszła w kwaterze Czachowskiego; gdyż w dniu tym, major rzeczony jak i Markowski, wyjechali z powyższego miasta, i więcej już nie wrócili do naszego oddziału. Markowskiego podkomendni często jeszcze wspominali i żałowali; był to bowiem energiczny i dzielny żołnierz i patrjota, co udowodnił bohaterską śmiercią: wzięty bowiem do niewoli w
lasach lłżeckich, w zimie 1863/4 , wieziony pod silną strażą i do tego okuty do Iłży, - gdzie Moskale postanowili go powiesić,
zaczął niby z wysileniem skrobać się wciąż w kark. Tymczasem wyjętą długą stalową, od krawata, z czarną główką szpilkę, w
kręgi wkręcił, aż po samą główkę, do szpiku pacierzowego; i gdy Moskale nie pojmując, co się z nim dzieje, przywieźli go do
rzeczonego miasteczka, zdjęli z powózki, - to znaleźli już tylko trupa, którego niepodobna już było wieszać. Dnia 3 czerwca,
przededniem, opuściliśmy Lipsk i różnemi marszami i kontrmarszami, zwykłemi każdodziennemu marszowi Czachowskiego zwłaszcza, gdy nieprzyjaciel postępował za nami dosyć blizko - przez Daniszewice, doszliśmy do Słupi Nadbrzeżnej. Tu uroczyście, w kościele, doręczono Czachowskiemu nominację Rządu Narodowego na generała i znak do tego stopnia: szarfę przez
piersi noszoną.
LUDZIE CZACHOWSKIEGO…
Jan Markowski — pułkownik, oficer w oddziale D. Czachowskiego. Po
konflikcie z dowódcą, który miał miejsce w Lipsku 2 czerwca 1863r., odszedł z
oddziału. Dowódca kawalerii w oddziale Z. Chmieleńskiego i Andrzeja
Łopackiego, którego zastępował w bitwie pod Stefanowem, następnie dowódca
pułku jazdy w dywizji krakowskiej. Walczył w bitwie pod Maruszowem – 21
marca 1864r., po której gen. Józef Hauke- Bosak mianował go naczelnikiem
województwa sandomierskiego. Jako jeden z ostatnich walczących dowódców
wykonywał rozkazy Rządu Narodowego. Przebrany w prosty włościański strój,
został schwytany przez kozaków i zadał sobie śmierć igłą. Jedna wersja śmierci
głosiła, że po schwytaniu w lasach iłżeckich był eskortowany do Iłży, gdzie miał
być powieszony. W czasie podróży zadał sobie śmierć wbijając stalową szpilkę
od
krawata
w
szpik
pacierzowy. Inna głosiła, że
został aresztowany na skutek
zdrady przez chłopów w
karczmie pod Opatowem. Po
znalezieniu
przy
nim
dokumentów
Rządu
Narodowego
miał
być
przewieziony na przesłuchanie
do Radomia. Obawiają się
tortur zadał sobie śmieć
wbijając długą chłopską igłę
w pierś. Jego historia stała się
inspiracją do napisania przez
Stanisława
Rembeka
opowiadania
pt.
„Igła
wojewody” oraz nakręcenia
przez Juliusza Machulskiego
filmu
o
powstaniu
styczniowym „Szwadron”
14
Śmierć Dionizego Czachowskiego
***
Potarł czoło Czachowski, na posłaniu siadu...
I synowi swojemu widmo opowiada...
-„Adolfie! snać mnie duchy wzywają do siebie
A sosny smutnie grają jakby na pogrzebie...
Wiać jeśli z woli Bożej śmierć mi niesie dola...
Niech ginę w naszych stronach, niech umrę wśród pola.
Niech ginę w naszych stronach i krwią ziemią zroszę
Niech oddam mej Ojczyźnie to co w sercu noszę...
Lecz póki Bóg Wszechmocny życia mi dozwoli...
Nie opuszczą oddziału w doli i w niedoli...
Hej! na koń, dziatwo moja, bądź powstańcze
skory... Ruszajmy razem z słonkiem, hen, w Iłżeckie bory
Krępo moja rodzinna i ty Bożydarze!
He razy ja o was śnię, tąsknię i marzę...
Do tych miejsc, H' których pierwsze dnia ujrzałem brzaski
Do kościółka z modrzewia, gdziem chrztu doznał łaski.
Do cmentarza, gdzie moje matczysko spoczywa,
Której serce tak czute mogiła pokrywa...
ry<?/i pól twoich szarych i do łąk zielonych
Do borów i do wspomnień w mej duszy uśpionych...
O Krępo! gdy Cię wspomni me serce tułacze
Cóż dziwnego że tęskni... że jęczy... że płacze...
O Krępo! z której wyszła przesławna Halina'
Co w lochach Sandomierza gubi tatarzyna...
1 z życia swego składa najczystszą ofiarę
Za Ojczyznę kochaną i za świętą wiarę...
O Krępo! coś wydala kapłana przed laty...
To ksiądz Jakub''... nie w skarby lecz sercem bogaty
Kapelanem w Ćmielowie był kiedyś przy grodzie
I fundacją szpitala wsławiI się H' narodzie...
Krępo moja rodzinna! ojcowizno miła!
He razy do Ciebie dusza zatęskniła...
Tylekroć w mojej wizji powstawał Czachowski
Bo z pól twoich duch Jego poszedł na sąd Boski.D. 6 XI
1863 r...
W cichej Krępie wśród błoni stary dworek stoi...
Co się stało że dzisiaj w koło się tam roi,
Od ludu? To powstańcy, a każdy przy broni
Zaś w dziedzińcu przy sianie stoi siła koni
Służba dworska zajęta, każdy z czemś się kręci
Chcąc okazać swym gościom swoje szczere chęci,
By przyjąć i ugościć zdrożoną gromadę
I by wypełnić od Boga daną nam zasadę:
„Że gościnność cechuje sarmackie zwyczaje,
Że Polak swoim gościom swe serce oddaje"...
W pokojach pan Czachowski z gospodarzem gada
A panią otoczyła starszyzny gromada
Pan Prędowski, Skotnicki i Męciński miody
Hrabia przecie, ten słynie z męstwa i urody
Adiutant pułkownika, jeszcze innych wielu
Li dział biorą w gościnie i w krótkiem weselu...
***
(...) Nie nawykli powstańcy w dworach długo bawić
Czachowski nie lubił komplementów prawić...
W wygodach przecież serce żołnierskie gnuśnieje
A powstańcom pasują nie dwory lecz knieje...
Spocząć myśli wódz stary w Wierzchowickim dworze
U córki, i znów potem skryje się gdzieś w borze...
Jeno tutaj omówi najważniejsze sprawy;
Jeno tutaj napisze raport do Warszawy,
Aby rząd narodowy wszystko o nim wiedział
Gdzie walczył, co porabiał, że darmo nie siedział...
***
Oto obiad na stole, pan gości zaprasza,
Krąży w koło serdeczność, a z nią stara flasza,
Przed dworem na murawie raczy się drużyna
Nie szczędzi miłym gościom dwór starego wina
Zdrowie wodza pan wznosi.. Nagle brzękły strzały
Aż okna w starym dworze raz po raz zadrżały...
A po strzałach wartownik na dziedziniec wpada
Powstał popłoch... Moskale! umilkła biesiada...
Na koń! na koń! dowódcy zwołują żołnierzy
Po chwili cały oddział ku lasowi bieży
Aby tam, w szczerem polu rozwinąć swe szyku
Za oddziałem dragoni wrzeszczą: „miatieżniki!...
Ural ura!" i pędzą, lecz wkrótce zawrócą...
Bo ich kule powstańcze w zapale ocucą...
Tymczasem wódz z Męcińskim mkną w stronę Jawora
Minęli Wierzchowiska, a za nimi sfora
Pędzi dzikich dragonów... Miedzionów ich wiedzie
Za nimi drugi pluton... Asiejew na przedzie...
Ach wodzu! czy zostałeś od swoich odcięty?
Czy sobą ich osłaniasz jak ofiarnik święty?
Czy wroga chcesz podzielić, by osłabić siły...
Że cię losy od wiernych synów oddzieliły...
Czy może śmierci szukasz rycerskiej wśród błonia?
Odwraca się i strzela, paru spadło z konia...
Oj, nie znasz ty, moskalu dowódcy naszego...
Nie weźmiesz ty, nie weźmiesz, żywcem Czachowskiego!
Świszczą kule w powietrzu, nie chybiają celu
Przeciwko dwom, jak nie wstyd! gdy walczy tak wielu...
Nagle wódz runął z koniem przy drodze, pod gruszą...
Przeszyty na wskroś kulą, ach! jęk wrzaski głuszą.
Dopadli go moskale wściekli i szaleni...
Lecz któż to przy nim stanął, twarz mu się promieni?
I szablą jak archanioł osłania rycerza?
To Mąciński! Lecz moskal z konia go uderza
I rękę mu odcina... Ta gdy z szablą spada...
Rzuca się na bezbronnych krwiożercza gromada...
To walka godna moskwy... za nią car nagrodzi
Wszak miły jego sercu okrutnik lub złodziej...
***
Tak zginął wódz niezłomny... Wiek za wiekiem minie
A pamięć o Czachowskim nigdy nie zaginie!
Ks. Jan Wiśniewski Borkowice 15 IX1932 r
Pomnik-mauzoleum pułkownika Dionizego Czachowskiego
w Radomiu
16
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA— Powstańcy znani i mniej znani
Do oddziałów partyzanckich szli ludzie
nie dla pieniędzy i zaszczytów, nie dla
honorów i próżnej sławy.
Szli, bo wychowani zostali w takim
systemie wartości i owiani duchem takiej
idei, które wtedy, w roku 1863, były dla
nich nakazem sumienia.
[P. Bednarczyk, cyt. za: K. Piotrowska Duch Polski nie dał się zabić, „Gość Niedzielny” 4/2013, s. VIII]
„Życie Powiśla” często zamieszcza artykuły dotyczące Powstania Styczniowego. Był to zryw ogólnonarodowy, długo
rozpamiętywany mimo przegranej. W bieżącym roku obchodzimy 150. rocznicę jego wybuchu. Najbardziej znaną na Ziemi Lipskiej postacią z tamtych lat jest Dionizy
Czachowski, który zginął 6 XI 1863 r.
Stoczono tu wiele walk z Moskalami,
a niektóre miejsca są ich świadkami.
Pod Jaworem poległ Dionizy Czachowski...
Społeczeństwo odczuło upadek Polski.
Stratę naczelnika opłakano szczerze,
pieśń gminna czci pamięć o bohaterze.
Dziś szkoła w Jaworze nosi Jego imię,
„Strzelcy” z Lipska strzegą, więc pamięć
nie zginie.
Ksiądz Jan Wiśniewski ufundował pomnik,
aby przypominał wszystkim potomnym,
że wolność Ojczyzny trzeba cenić,
by dźwignąć ją z upadku, los odmienić.
„Dzieje Ojców Twoich na pomnikach czytaj!”
- na nich historia tej ziemi wyryta. [„Życie
Powiśla” 2/2002, s. 63]
Powstanie upadło, ale Polacy dali
dowody, że warto podejmować walkę o
suwerenność. Jan Franecki pisze: Nie wiemy, jak liczny był udział w powstaniu miejscowej ludności – takich list nikt nigdy jeszcze nie opublikował – na pewno był jednak
duży. [Powiat lipski, s. 199]
W artykule Powstanie styczniowe w pamięci potomnych („Życie Powiśla”1/2012, s. 4-9) starałam się uporządkować
wydarzenia, przedstawiając Kalendarium. Zasygnalizowałam też problem losów ludzi. Pochodzili z różnych warstw społecznych, byli wśród nich młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety. Często dosięgły ich represje. Warto przypomnieć nazwiska patriotó w
zaangażowanych wówczas w sprawę narodową. Czy jest to potrzebne?
Badania dowodzą, że świadomość historyczna Polaków jest niska: Nawet data 22 I 1863 r. większości Polaków jest
nieznana [...] było to takie „leśne powstanie”, że Traugutt i że potem straszne represje oraz rusyfikacja […] [„Gazeta Polska”
Dodatek specjalny, 10 I 2013] Przy ograniczonej edukacji historycznej w szkole obowiązek kształtowania postaw patriotycznych
spoczywa przede wszystkim na rodzinie, a lokalny kwartalnik może jej w tym pomóc. Jest to szansa, by zachęcić młodzież do
samokształcenia i wsłuchiwania się w głosy powstańców: Zginęliśmy nie darmo i nauka dla was ze śmierci płynąć może.
(tamże)
Warto również wybrać się z rodziną na powstańcze mogiły, jak to czynił A. T. Dygasiński, prowadząc z Wielgiego do
Jawora Soleckiego powierzonych mu uczniów: Wacława Karczewskiego i Jacka Malczewskiego. W ten sposób wiązał ich
emocjonalnie z Bohaterami walk o sprawę narodową. C. K. Norwid pisał:
O, dzięki Tobie za państwo boleści
I za męczeńskich koron rozbrojenie,
I za wylaną czarę szlachetności
17
Na lud, któremu imię jest – cierpienie.
Od tamtych czasów przybyło nam wiele bolesnych doświadczeń. Nowe ofiary i wspólne cierpienia rozumiemy tak, jak W.
Wencel:
Polskość... Jest wieczną misją...
Polskość to nie miejsce spoczynku, lecz droga... [„Gość Niedzielny” 4/2013, s. 66]
Moje zestawienie nie jest zakończone. Ma stanowić zachętę do dalszych poszukiwań, uzupełnień, sprostowań (źródła
pisane, przekazy ustne). Może wspólnym wysiłkiem osiągniemy syntetyczny obraz udziału naszych ziomków w tamtym zrywie
niepodległościowym.
Gmina Bałtów
5 V 1863 miała miejsce bitwa, w której zginęło 4 powstańców, straty nieprzyjaciela – 200 zabitych i rannych. Lekarz
Bukowiecki z Sienna uzyskał zgodę na założenie lazaretu, w którym leczono Polaków i Rosjan.
Siostry Julia i Emilia Guzowskie, urodzone w Pętkowicach, za uczestnictwo w pracach tajnej poczty zostały skazane na 6 lat
katorgi w miejscowości Usola nad Angarą (wschodnia Syberia). [Powiat lipski, s. 198; Ziemia Lipska t. III, s. 275]
Gmina Chotcza
Ukaz carski (1864 r.) dotyczył uwłaszczenia chłopów, inny - powoływał gminy: wówczas powstała gmina Chotcza.
Tworzyły ją grunty włościańskie i dworskie. [Chotcza wczoraj, dziś, jutro, s. 36, 43]
Jan Tuźnik – powstaniec z oddziału Czachowskiego, mieszkał samotnie na pograniczu parafii Tymienica i zajmował się nauczaniem dzieci. [R. Rogala, w: „Życie Powiśla” 2/2005, s. 40]
Gmina Ciepielów
Istniał tu silny związek powstańczy. D. Czachowski chciał ukarać mieszkańców, gdy 29 III poinformowano go o ich
donosach do władz carskich. 17 V 1863 r. ludność wzięła udział w manifestacji patriotycznej, zorganizowanej w kościele przez
proboszcza, Macieja Tymińskiego. Odczytał on dekret o zmianie nazwy Komitet Centralny na Rząd Narodowy. 16 (17?)
mieszkańców wstąpiło do oddziału Czachowskiego (wielu walczyło pod dowództwem Langiewicza). Duchowny został ukarany
przez zaborcę grzywną 50 rubli za goszczenie powstańców. [„Życie Powiśla” 1/2009, s. 62-63)]
8 I 1864 r. powstańcy z oddziału Ostoi zabrali pieniądze z kasy miasta. Fakt ten poświadczyli: Jakub Biernacki, Józef
Maciejewski – ławnicy w Ciepielowie, Kuciński – sekretarz magistratu. [Ziemia Lipska, t. II, s. 138, 142]
Mikulicz – burmistrz Ciepielowa, który 9 I 1864 r. wysłał do władz carskich pismo informujące, że poprzedniego dnia o godz.
11 w nocy przybyli powstańcy pod wodza komendanta Ostoi, zabrali 49 rubli, kopiejek 10, spalili akta, zabrali 8 pieczęci pozostawiając pokwitowanie. [„Życie Powiśla” 1/2001, s. 25, 4/2003, s. 69, 1/2009, s. 62; Ziemia Lipska, t. II, s. 142]
S. Marszałek – chłop ze wsi Bąkowa, dostał się do niewoli; jego nazwisko znajduje się w wykazach Guberni Radomskiej.
[Powiat lipski, s. 199; „Życie Powiśla” 4/2003]
Feliks Pytlakowski z Ciepielowa, jego nazwisko jako jeńca znajduje się w wykazach rosyjskich. [Powiat lipski, s. 199]
Łukasz Owczarek – pradziadek Władysława (Buli) – przez 12 lat, w okresie powstania, był sołtysem w Wielgiem. W tym czasie na wieś nie spadły żadne represje. [W. Owczarek Ludzka droga, Radom 1997, s. 9]
Dominik Łaszczak (1844-1933) wany starym Dominem – chłop z Pcina, pracował we dworze na folwarku. Weteran powstania,
brał udział w poświęceniu pomnika Czachowskiego w Jaworze 28 VIII 1932 r., zmarł rok później. Grób na cmentarzu w Ciepielowie.
Jan Karol Czarnecki – dziedzic Bąkowej. Urodzony w Boiskach, zmarł w 1932 r. w Bąkowej, pochowany w Wielgiem. Służył
w oddziale Czachowskiego. Jego brat zginął pod Siedlcami, drugi trafił na Sybir. W okolicach Bąkowej miały miejsce potyczki:
8 VI 1863, 22 III 1864. [Powiat lipski, s. 199; Ziemia Lipska t. I, s. 69-70]
Mieczysław Heydel z Gardzienic. Po rozwiązaniu Towarzystwa Rolniczego w Warszawie organizował stowarzyszenie szlacheckie. Zaprosił do siebie na zjazd Józefa
Prendowskiego. Po wybuchu powstania pojechał do Mirca z oddziałem ok. 100 ludzi,
dobrze uzbrojonych. Siedział na koniu burką malowniczo obrzucony, à la Jan III Sobieski, podkręcając wąsa. [Po kilku dniach] pod pozorem jakiejś szczególnie dyplomatycznej misji czmychnął za granicę i więcej się nie pokazał. [Moje wspomnienia, s. 44,
62]
Piotrowscy – bracia z Czerwonej, żołnierze Czachowskiego. Zesłani na Syberię. Ich
majątek zakupiła Martyna Czarnecka, żona Jana Karola. [Ziemia Lipska t. I, s. 70]
Gmina Lipsko
Dionizy Czachowski był w Lipsku kilka razy, m.in.: 27 IV 1863, 1 VI 1863, 5
XI 1863. W czasie jednej z wizyt aresztował burmistrza i urzędników, hojnie obsypując ich batogami.
Saturnin Goltz ( ur. 29 XI 1818 w Urzędowie pod Kraśnikiem – zmarł 26
VIII 1875 w Lipsku), syn Jana (lekarza Czartoryskich). Kanonik honorowy sandomierski, do Lipska trafił z Sobótki. Podczas słynnego patriotycznego zjazdu – narady przed-
Pomnik Saturnina Goltza
na lipskim cmentarzu
19
Ogiński – burmistrz Grabowca. Śmiertelnie raniony przez żołnierzy Rüdigera, dobity lancami.
Andrzej Płucisz – ławnik w Grabowcu. Zginął w IV 1863.
Kazimierz Skrzybczyk, Piotr Skrzybczyk – przebici bagnetami.
Antoni Wieruszka (Wietruszka? Wietuszka?) - policjant w kancelarii burmistrza. Przebity bagnetem.
Karol Sypuła z Grabowca – oficer przyboczny Czachowskiego. Zmarł w wieku 90 lat w 1918 r. Pochowany na cmentarzu parafii Grabowiec. [„Życie Powiśla” 4/2008, s. 66; 2/2002, s. 34]
Szymon Zugaj z Grabowca, za udział w powstaniu wcielony do wojska rosyjskiego. [L. Żmijewski Echa powstania styczniowego w Lasach Starachowickich, Starachowice 2003, s. 25]
Antoni Górka - robotnik z Pasztowej Woli, lat 19. Jego nazwisko znalazło się w spisie rannych szpitala Św. Aleksandra w Kielcach. [Rocznik Świętokrzyski, s. 150]
Jan Stępień z Pawliczki, weteran 1863 r. Uczestniczył w odsłonięciu pomnika Czachowskiego w Jaworze Soleckim 28 VIII
1932.
II. Rzeczniów
Oddział Czachowskiego poniósł tu porażkę w potyczce z jednostką gen. Czengierego, odnotowując 6 poległych i 40
rannych; nieprzyjaciel stracił 82 żołnierzy.
Antoni Prymes – włościanin z Rzeczniowa, walczył w oddziale Łady. [L. Żmijewski Echa powstania styczniowego w Lasach
Starachowickich, Starachowice 2003, s. 24]
Antoni Szelągiewicz (1849-1932), urodzony w Rzeczniowie. Pracował w kuźni w Starej Słupi. Podczas powstania znalazł się w
oddziale Langiewicza w Wąchocku – przekuwał kosy. Walczył pod Wąchockiem, na Świętym Krzyżu został ranny w głowę.
Potem był kurierem – pozyskiwał broń. Podczas nieobecności dowódcy, który udał się do Galicji, ukrywał się w okolicach Czyżowa. Ożenił się z Magdaleną Ornatkiewiczówną. Jego nazwisko figuruje w Imiennym Wykazie Powstańców Narodowych (Dz.
Personalny nr 10 z 1921 r., poz. 221). W 1939 otrzymał Krzyż Niepodległości z Mieczami. Działalność krewnego przypomina
też Aniela Ożdżyńska w książce Nasz pradziad A. Szelągiewicz, Ostrowiec 1996. [„Życie Powiśla” 32/2008, s. 73]
Ks. Wojciech Szulc – kapelan w oddziale galicyjskim dowodzonym przez Łopackiego. Znalazł się pod Grabowcem i Rzeczniowem (6 V 1863), gdzie spotkał się z powstańcami Czachowskiego. Po insurekcji przebywał w Bawarii, Szwajcarii, Rzymie,
wrócił do Galicji. W 1866 r. spisał pamiętnik Zapomniane wspomnienia (Warszawa 1981). [Ziemia Lipska, s. 59-62, t. IV, s.
111]
Antoni Turlin – walczył jako ochotnik pod Borią i Jeziorkiem; po bitwie pod Rzeczniowem zniknął bez śladu. [A. Szomański
Wichrom naprzeciw, Warszawa 1960, s. 137-138]
NN – powstaniec, który zginął pod Ciecierówką 23 III 1864. Akt zgonu sporządzono w Iłży. Zwłoki odnaleziono podczas zwózki drzewa po ok. 3 tygodniach. Na pomniku w Ciecierówce czytamy: Miejsce uświęcone męczeńską krwią powstańców 1864 r.
[Rocznik Świętokrzyski, s. 133; Ziemia Lipska t. II, s. 202]
Gmina Sienno
Dębowe Pole – w bitwie zginęło 33 powstańców.
Sienno – Czachowski brał tu udział w procesji Bożego Ciała 4 VI 1863. Istniał też szpital powstańczy. W 1869 Sienno, jak wiele innych miast - „za karę” utraciło prawa miejskie.
Dionizy Feliks Czachowski (1810-1863) był najpierw szefem sztabu M. Langiewicza. Walczył pod Parszowem (3 II), Słupią
Nową i Świętym Krzyżem (12 II), Staszowem (17 II), Małogoszczą (24 II), Pieskową Skałą ( (4 III), Chrobrzem (17 III), Grochowiskami (18 III). Potem oderwał się od nieprzyjaciela i wrócił w rodzinne strony, gdzie rozpoczął samodzielną działalność
(Iłża, Szydłowiec, Radom, Zwoleń). Mianowany naczelnikiem wojennym województwa sandomierskiego i awansowany do
stopnia pułkownika. Niektóre bitwy Czachowskiego: Stefanków (12 IV), Boria- Lemiesze (3 V), Jeziorki (14 V), Rzeczniów (15
V; porażka – rozformował oddział), Bukówna (6 VI), Rusinów (8 VI), Ruda i Niekłań (9 VI), Bobrza (10 VI), Rataje (11 VI –
rozpuszczenie oddziału). [Znani i nieznani Ziemi Radomskiej, Radom 1980, s. 33-34; Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 318, 319; Ziemia Lipska t. 1, s. 248; „Życie Powiśla” 2/2002, s. 56]
Trudy powstańczego życia wyczerpały jego siły witalne. Jadwiga Prendowska wspomina, że nie miał siły zejść z konia
[Moje wspomnienia, s.147]. Udał się do Galicji, gdzie zorganizował nowy oddział. Po powrocie poniósł klęskę pod Jurkowicami
(12 X), ale 20 X wygrał potyczkę pod Rybnicą. Chciał dotrzeć do lasów iłżeckich. Generał Uszakow obserwował ruchy krwawego starca i wysłał w kierunku Lipska – Solca kawalerzystów pod dowództwem Assiejewa. Pod Jaworem (niektóre źródła używają terminu: pod Krępą) Czachowski zginął. Należy podkreślić, że ten niewyszkolony wojskowo dowódca stoczył ok. 30 potyczek; budził respekt wśród nieprzyjaciela, ale nie zawsze był wspierany i doceniany przez władze powstańcze. Rosyjski historyk
M. Berge pisze, że [Czachowski] zginął z szablą w ręku i nie ratował się wyjazdem za granicę. W. Dąbkowski [Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 130, 304, 308, 318, 319] pisze, że ostatnia bitwa Czachowskiego nie została szczegółowo opracowana, ponieważ nie chciano wystawiać aktu oskarżenia za zgon najdzielniejszego z partyzantów powstania 1863 r. Autor
oparł swój sąd na wielu źródłach, m.in. na pracy córki Józefa Męcińskiego (bohatera ostatniej walki Czachowskiego) – Heleny
Zborowskiej: Dzień zmartwychwstania. Historia prawdziwa., wydanej w Krakowie w 1922 r., chociaż i w tej pracy dostrzega
nieścisłości. Wykorzystuje w niej także rękopis pamiętnika Kwiatkowskiego – świadka wydarzeń.
Głąbińscy – przenieśli się z Iłży do Osówki Nowej z obawy przed zsyłką na Sybir, gdyż Ludwik – brat Jana – uczestniczył w
powstaniu. [„Życie Powiśla” 2/2006, s. 10]
19
Ogiński – burmistrz Grabowca. Śmiertelnie raniony przez żołnierzy Rüdigera, dobity lancami.
Andrzej Płucisz – ławnik w Grabowcu. Zginął w IV 1863.
Kazimierz Skrzybczyk, Piotr Skrzybczyk – przebici bagnetami.
Antoni Wieruszka (Wietruszka? Wietuszka?) - policjant w kancelarii burmistrza. Przebity bagnetem.
Karol Sypuła z Grabowca – oficer przyboczny Czachowskiego. Zmarł w wieku 90 lat w 1918 r. Pochowany na cmentarzu parafii Grabowiec. [„Życie Powiśla” 4/2008, s. 66; 2/2002, s. 34]
Szymon Zugaj z Grabowca, za udział w powstaniu wcielony do wojska rosyjskiego. [L. Żmijewski Echa powstania styczniowego w Lasach Starachowickich, Starachowice 2003, s. 25]
Antoni Górka - robotnik z Pasztowej Woli, lat 19. Jego nazwisko znalazło się w spisie rannych szpitala Św. Aleksandra w Kielcach. [Rocznik Świętokrzyski, s. 150]
Jan Stępień z Pawliczki, weteran 1863 r. Uczestniczył w odsłonięciu pomnika Czachowskiego w Jaworze Soleckim 28 VIII
1932.
II. Rzeczniów
Oddział Czachowskiego poniósł tu porażkę w potyczce z jednostką gen. Czengierego, odnotowując 6 poległych i 40
rannych; nieprzyjaciel stracił 82 żołnierzy.
Antoni Prymes – włościanin z Rzeczniowa, walczył w oddziale Łady. [L. Żmijewski Echa powstania styczniowego w Lasach
Starachowickich, Starachowice 2003, s. 24]
Antoni Szelągiewicz (1849-1932), urodzony w Rzeczniowie. Pracował w kuźni w Starej Słupi. Podczas powstania znalazł się w
oddziale Langiewicza w Wąchocku – przekuwał kosy. Walczył pod Wąchockiem, na Świętym Krzyżu został ranny w głowę.
Potem był kurierem – pozyskiwał broń. Podczas nieobecności dowódcy, który udał się do Galicji, ukrywał się w okolicach Czyżowa. Ożenił się z Magdaleną Ornatkiewiczówną. Jego nazwisko figuruje w Imiennym Wykazie Powstańców Narodowych (Dz.
Personalny nr 10 z 1921 r., poz. 221). W 1939 otrzymał Krzyż Niepodległości z Mieczami. Działalność krewnego przypomina
też Aniela Ożdżyńska w książce Nasz pradziad A. Szelągiewicz, Ostrowiec 1996. [„Życie Powiśla” 32/2008, s. 73]
Ks. Wojciech Szulc – kapelan w oddziale galicyjskim dowodzonym przez Łopackiego. Znalazł się pod Grabowcem i Rzeczniowem (6 V 1863), gdzie spotkał się z powstańcami Czachowskiego. Po insurekcji przebywał w Bawarii, Szwajcarii, Rzymie,
wrócił do Galicji. W 1866 r. spisał pamiętnik Zapomniane wspomnienia (Warszawa 1981). [Ziemia Lipska, s. 59-62, t. IV, s.
111]
Antoni Turlin – walczył jako ochotnik pod Borią i Jeziorkiem; po bitwie pod Rzeczniowem zniknął bez śladu. [A. Szomański
Wichrom naprzeciw, Warszawa 1960, s. 137-138]
NN – powstaniec, który zginął pod Ciecierówką 23 III 1864. Akt zgonu sporządzono w Iłży. Zwłoki odnaleziono podczas zwózki drzewa po ok. 3 tygodniach. Na pomniku w Ciecierówce czytamy: Miejsce uświęcone męczeńską krwią powstańców 1864 r.
[Rocznik Świętokrzyski, s. 133; Ziemia Lipska t. II, s. 202]
Gmina Sienno
Dębowe Pole – w bitwie zginęło 33 powstańców.
Sienno – Czachowski brał tu udział w procesji Bożego Ciała 4 VI 1863. Istniał też szpital powstańczy. W 1869 Sienno, jak wiele innych miast - „za karę” utraciło prawa miejskie.
Dionizy Feliks Czachowski (1810-1863) był najpierw szefem sztabu M. Langiewicza. Walczył pod Parszowem (3 II), Słupią
Nową i Świętym Krzyżem (12 II), Staszowem (17 II), Małogoszczą (24 II), Pieskową Skałą ( (4 III), Chrobrzem (17 III), Grochowiskami (18 III). Potem oderwał się od nieprzyjaciela i wrócił w rodzinne strony, gdzie rozpoczął samodzielną działalność
(Iłża, Szydłowiec, Radom, Zwoleń). Mianowany naczelnikiem wojennym województwa sandomierskiego i awansowany do
stopnia pułkownika. Niektóre bitwy Czachowskiego: Stefanków (12 IV), Boria- Lemiesze (3 V), Jeziorki (14 V), Rzeczniów (15
V; porażka – rozformował oddział), Bukówna (6 VI), Rusinów (8 VI), Ruda i Niekłań (9 VI), Bobrza (10 VI), Rataje (11 VI –
rozpuszczenie oddziału). [Znani i nieznani Ziemi Radomskiej, Radom 1980, s. 33-34; Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 318, 319; Ziemia Lipska t. 1, s. 248; „Życie Powiśla” 2/2002, s. 56]
Trudy powstańczego życia wyczerpały jego siły witalne. Jadwiga Prendowska wspomina, że nie miał siły zejść z konia
[Moje wspomnienia, s.147]. Udał się do Galicji, gdzie zorganizował nowy oddział. Po powrocie poniósł klęskę pod Jurkowicami
(12 X), ale 20 X wygrał potyczkę pod Rybnicą. Chciał dotrzeć do lasów iłżeckich. Generał Uszakow obserwował ruchy krwawego starca i wysłał w kierunku Lipska – Solca kawalerzystów pod dowództwem Assiejewa. Pod Jaworem (niektóre źródła używają terminu: pod Krępą) Czachowski zginął. Należy podkreślić, że ten niewyszkolony wojskowo dowódca stoczył ok. 30 potyczek; budził respekt wśród nieprzyjaciela, ale nie zawsze był wspierany i doceniany przez władze powstańcze. Rosyjski historyk
M. Berge pisze, że [Czachowski] zginął z szablą w ręku i nie ratował się wyjazdem za granicę. W. Dąbkowski [Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 130, 304, 308, 318, 319] pisze, że ostatnia bitwa Czachowskiego nie została szczegółowo opracowana, ponieważ nie chciano wystawiać aktu oskarżenia za zgon najdzielniejszego z partyzantów powstania 1863 r. Autor
oparł swój sąd na wielu źródłach, m.in. na pracy córki Józefa Męcińskiego (bohatera ostatniej walki Czachowskiego) – Heleny
Zborowskiej: Dzień zmartwychwstania. Historia prawdziwa., wydanej w Krakowie w 1922 r., chociaż i w tej pracy dostrzega
nieścisłości. Wykorzystuje w niej także rękopis pamiętnika Kwiatkowskiego – świadka wydarzeń.
Głąbińscy – przenieśli się z Iłży do Osówki Nowej z obawy przed zsyłką na Sybir, gdyż Ludwik – brat Jana – uczestniczył w
powstaniu. [„Życie Powiśla” 2/2006, s. 10]
20
Antoni Herniczek z Siennieńskiej Woli – aresztowany, przebywał w więzieniu w Radomiu. [Moje wspomnienia, s. 140, 182]
St. Kosno z Sienna, wpadł w ręce wroga i jego nazwisko znalazło się w rosyjskich wykazach Guberni Radomskiej. [Powiat lipski, s. 199]
Karol Nowosielski – dziedzic z Sienna [Dekanat iłżecki, s. 185]. Przypomina go pieśń ludowa:
Oj, gospodarzył tutaj
Nowosielski dziedzic
posłoł ludzi w pole,
nie kozoł ich śledzić.
Oj, rozdoł wszystko bidnym,
co pośli w powstanie,
sum na starość pióra skubie,
choć mo swoju nianie.
Oj, za dobre syrce
naród go spomina
i jedzynio donosi
wiosno, latym, zimo.
[Zapis z 1927 r. w: Pieśni pracy
ludu kieleckiego, oprac. Jan Chorosiński, s. 169, 278; Ziemia Lipska t. II, s. 249]
BITWA POD MARUSZOWEM - 21. 3. 1864r.
„Generał Bosak, wymykając się z
obławy, urządzonej na niego przez
różne
partyzanckie
oddziały
moskiewskie,
przebiegające
Sandomierskie, dopiero 10. marca
dotarł w okolicę Cisowa, gdzie
zebrało się około 800 piechoty pod
dowództwem Rosenbacha. Tutaj
zamianowawszy
Markowskiego
naczelnikiem
woj.
sandomierskiego,
Gen. Józef Haukea Kalitę nacz. woj. krakowskiego, nie
Bosak
tracąc nadziei utrzymania powstania,
ruszył celem dalszego organizowania
oddziałów ku Wiśle i dnia 15. marca przybył do Denisewicza w pobliżu Daniszewa na czele
jeszcze około 250 ludzi, obozującego w okolicy. Atoli na tropie powstańców były już 2
kolumny ruchome moskiewskie, mianowicie Tytowicza i Assjewa, które z dwóch stron
równocześnie zaatakowały powstańców pod Maruszową. W mgnieniu oka Moskale otoczyli
powstańców, a dragoni zajęli las na tyłach oddziału. Denisewicz zwróciwszy się przeciw
dragonom, przebił się ze stratą jednego powstańca i wymknął się na krótki czas od pościgu”.
Bitwy i potyczki 1863-1864 – Stanisław Zieliński, Rapperswill 1913,
Józef Prendowski (1828-1872) –
dzierżawca majątku rządowego w
Mircu. W 1860 został korespondentem Towarzystwa Rolniczego na okręg solecki. Był też przedstawicielem w opatowskiej radzie powiatowej, której zjazdy
odbywały się dwa razy w roku; analizowano tam m.in. potrzeby terenu, np. bitą drogę z Iłży do Solca. Wraz z żoną uczestniczyl i
w zebraniu członków Towarzystwa Rolniczego w Warszawie (21-27 II 1861), na którym analizowano sprawę oczynszowania
włościan. Od maja 1863 był komisarzem w woj. sandomierskim.
Jadwiga Prendowska (1832-1915) – żona Józefa, kurierka Langiewicza i Czachowskiego (używała nazwiska: Zofia Malinowska), za aktywny udział w powstaniu też zapłaciła wysoką cenę. W czerwcu 1863 uwięziono męża, a w październiku sama trafiła
na zesłanie; małżonek dołączył do niej po zwolnieniu z więzienia w Radomiu. Wrócili do Mirca w kwietniu 1866.
O trudnych losach tej rodziny pisze ziomek - Antoni Dąbrowski:
Po dniach euforii
przyszły krzyże, rany;
przegrane batalie,
mąż aresztowany
potem ciebie pognano
w syberyjskie noce
dwór skonfiskowano
wieś stygła w pomroce...
ale zawsze dzielna
- z Bogiem i honorem jesteś dla polskości
Kapliczka słupowa z tablicą upamiętniającą
powstanie styczniowe w Pasztowej Woli
wciąż krzepiącym wzorem. [W kręgu Prendowskich z Mirca, s. 39]
Julian Nowosielski, urzędnik Towarzystwa Ziemskiego Kredytowego. Jadwiga Prendowska spotkała go w Kunguru, dokąd
został zesłany wraz z żoną. [Moje wspomnienia]
Jan Prendowski podczas walki pod pod Jaworem (6 XI 1863) otrzymał cięcie w twarz. Rannych w tej potyczce przewieziono
do szpitala w Siennie. Byli wśród nich: syn dowódcy Adolf Czachowski, Jarosław Skotnicki oraz alumn seminarium duchownego w Sandomierzu Adam Kwiatkowski (autor pamiętnika). [Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 300, 301, 305317]
Hrabia Józef Gabriel Męciński, broniąc Czachowskiego, stracił pod Jaworem rękę i został dwa razy ranny w głowę. Na poruczniku Aleksandrze Steckim naliczono 19 ran od szabli, por. Jeżewskiego trafiono kulą w pierś. [H. Zborowska Dzień zmartwychwstania. Historia prawdziwa., Kraków 1922, s. 116-117, cyt. za: Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, s. 298,
317]
21
Józef Klemens Pryliński, będąc pod śledztwem w widokach uwolnienia się od kary, podał się w niewoli za Józefa Wiśniewskiego z Galicji. Alumn seminarium duchownego w Sandomierzu zbiegł do powstania. W więzieniu w Opocznie zawarł związek małżeński z tamtejszą panną Sabiną Filipską, która pojechała z mężem na siedmioletnie zesłanie do Krasnojarska na Syberii.
[Rocznik Świętokrzyski t. II, s. 140, 297]
Wojciech Węgłowski – uczestnik powstania styczniowego, przeżył prawie 100 lat. [J. Gruszka „Bartos”, Warszawa 2001, s. 75
-76]
Jan Joachim Zawall (1847-1926), powrócił z katorgi na Syberii po 20 latach. [„Życie Powiśla” 2/2009, s. 24] Zdjęcie w mundurze weterana z ok. 1925 r. zamieścił Wojewódzki Informator Kulturalny Radom „Kontakt” [1/74, styczeń 1985, s. 36]
Gmina Solec
W Solcu przebywały zarówno wojska rosyjskie, jak i partie powstańcze Czachowskiego i gen. Hauke-Bosaka. Miasto
zyskało miano matecznika patriotyzmu. [„Życie Powiśla” 1/2012, s. 7; Przewodnik (...), s. 67] Władze zaborcze „zrewanżowały
się”:
1864 – kasata klasztoru reformackiego
1866 – prośba o zmianę statusu miasta na osadę
1869 – utrata praw miejskich
Erazm Błaszkiewicz (zmarł 22 II 1864) – powstaniec z
oddziału Ziembowicza. Wpadł w ręce wroga, nazwisko
jest w wykazach rosyjskich. [Przewodnik (...), s. 97; Powiat lipski, s. 199]
Stefan Chmielnicki (2 IX 1841-11 II 1909? 1910? 1911?) - żołnierz Langiewicza. Pochowany na cmentarzu
przy kościele św. Barbary w Solcu. [Przewodnik (...), s.
97; „Życie Powiśla” 4/2002, s. 79; 4/2009, s. 85]
Antoni Ciepielewski – 18-letni syn sędziego z Solca,
wyróżnił się w bitwie pod Bałtowem 5 V 1863. [Powiat Klasztor w Solcu-miejsce ukrywania się gen. J. Hauke-Bosaka
lipski, s. 198]
Jan Kowalski, lat 26 – zmarł z ran, ciało znaleziono
podczas zwózki drewna w lasach dwa dni po bitwie. Akt zgonu – Słupia Nowa pod datą 26 II 1864. [WAP Kielce KSC, Z. 6464/25, w: Rocznik Świętokrzyski, s. 131]
Feliks Stanisław Młodzianowski herbu „Dąbrowa” (1840-1924) – syn dzierżawcy majątku w Boiskach. Pełnił funkcję sędziego
pokoju. Adiutant w oddziale Langiewicza, po upadku powstania na emigracji. Założył Kasę Stefczyka w Lipsku. [„Życie Powiśla” 4/2009, s. 84]
Michał Rak – syn burmistrza. Wpadł w ręce wroga. Nazwisko zamieszczono w wykazach rosyjskich. [Przewodnik (...), s. 97]
Józef Targowski – ziemianin z Woli Soleckiej, korespondent Towarzystwa Rolniczego. [W kręgu Prendowskich z Mirca]
NN – w więzieniu sandomierskim zwanym „zamkiem” zmarł urzędnik z Solca. [Rocznik Świętokrzyski, s. 139]
Stefan Wąsowski – wpadł w ręce wroga. Figuruje w wykazach rosyjskich. [Powiat lipski, s. 199; Przewodnik (...), s. 97]
Zakonnicy
Polegli w powstaniu:
O. Szymon Czerniakowski – brat laik świecki. W 1861 furtianin w Solcu. Zginął pod Słupczą 8 II 1863. Jego szkielet omotany
habitem i sznurami wyłowiono w Ciszycy 1 IX i przewieziono do Tarłowa – akt zgonu 71/63. [Przewodnik (...), s. 65; „Życie Powiśla” 4/2002, s. 78; 4/2009, s. 84]
O. Cyprian Wietucha (Wietedra? Wietecha?), ur. 1823, zginął 9 II lub 12 II 1863 pod Świętym Krzyżem. Wikary w Solcu w
latach 1861-63. Rocznik Świętokrzyski, s. 131, podaje, że Wietecha, reformat z Chełmna, poległ pod Słupią Nową 11 II 1863.
[„Życie Powiśla”4/2002, s. 78; 4/2009, s. 84; Przewodnik (...), s. 96; Ziemia Lipska t. IV, s. 185]
Represjonowani:
Dionizy Gotz (1836-1920) – instruktor nowicjuszy w Solcu. Oskarżano go o sympatyzowanie z ruchem wolnościowym i namawianie ludzi do udziału w powstaniu. [Ziemia Lipska t. IV, s. 185; „Życie Powiśla” 4/2009, s. 84-85]
Dydak Kamiński (1817-1895) – w latach 1860-1863 pełnił w klasztorze funkcję kucharza i krawca. Więziony w Radomiu (19
IV-28 IX 1864) za nieporządki publiczne w klasztorze i za pomoc w ukrywaniu gen. Hauke-Bosaka. Nakazano mu wyjazd do
Galicji. Zmarł w Jarosławiu. [Ziemia Lipska t. IV, s. 185; „Życie Powiśla” 4/2002, s. 78; 4/2009, s. 84-85]
Tomasz Sowiński – w 1861 był gwardianinem, a w latach 1862-1863 wikarym w Solcu. Przeżył uciążliwe śledztwo w więzieniu politycznym w Radomiu. Zmarł w Kielcach. [Ziemia Lipska t. IV, s. 185; „Życie Powiśla” 4/2002, s. 78; 4/2009, s. 84-85]
Pacyfik Szpondrowski (Szpadrowski? Szpandrowski?) (1831-1906), w latach 1861-62 kaznodzieja w Solcu i w Ćmielowie. Na
początku 1864 uwięziony w Sandomierzu, potem przebywał pod dozorem policyjnym. [Ziemia Lipska t. IV, s. 185; „Życie Powiśla” 4/2009, s. 85]
Gmina Tarłów
22
3 II 1863 posłaniec z Opatowa przywiózł rozkaz pełnomocnika Rządu Narodowego, księdza Kacpra Kotkowskiego proboszcza z Ćmielowa, o powszechnej mobilizacji. W drodze powrotnej emisariusz został rozstrzelany w lesie. Akt zgonu
13/63 znajduje się w kościele parafialnym. [Ziemia Lipska t. I, s. 248; t. II, s. 328; t. III, s. 51; Przewodnik (...), s. 63]
7 II 1863 mieszkańcy gościnnie podejmowali partię puławiaków Leona Frankowskiego, który ogłosił Manifest Komitetu Centralnego (jako Tymczasowego Rządu Narodowego) proklamujący powstanie.
Burmistrz Tarłowa Stanisław Dygulski i proboszcz, ksiądz Stanisław Pascal, zorganizowali 3 V 1863 w kościele zjazd
okolicznej szlachty. Tadeusz Ciemnoczułowski namalował obraz olejny przypominający to wydarzenie i podarował go matce
Wiesława Barańskiego, Janinie. Nad bezpieczeństwem obradujących czuwał oddział D. Czachowskiego. Miesiąc później powstańcy byli w Słupi Nadbrzeżnej, gdzie ksiądz Rzepecki odczytał rozkaz Rządu Narodowego.
W kruchcie kościoła w Słupi Nadbrzeżnej znajduje się tablica poświęcona D. Czachowskiemu i W. Krupie. Podczas jej
poświęcenia w dniu 11 XI 2006 obecni byli przedstawiciele rodziny dowódcy. [Przewodnik (...), s. 66, 111-112, 117-123, 127128; Ziemia Lipska t. IV, s. 157]
Stanisław Dygulski – burmistrz Solca, współorganizator zjazdu szlachty 3 V 1863.
Władysław Dygulski (1840-1901), pseudonim Bończa, syn Stanisława. Ze swoim oddziałem dołączył do M. Langiewicza w
Wąchocku, został dowódcą kosynierów. [Przewodnik (...), s. 65]
Józef Gozdawa – Lipiński ( ur. 1815, zmarł 20 I 1864) – dziedzic Tarłowa i Strzałkowa, członek władz cywilnych Rządu Narodowego, współorganizator zjazdu szlachty, zaopatrywał powstańców w żywność, założył szpital św. Ducha, którym opiekowała
się żona burmistrza wraz z siostrą proboszcza, A. Pascal - Sosińską. Skatowany przez Kozaków w Wólce Tarłowskiej.
[Przewodnik (...), s. 65-66; Dekanat iłżecki, s. 315]
Ignacy Massalski (1815-1863) – rządca majątku Potoczek. Zmarł od ran 14 V.
Ksiądz Stanisław August Pascal (1829-1887) – kanonik honorowy sandomierski, współorganizator zjazdu szlachty 3 V 1863.
[Przewodnik (...), s. 64; Dekanat iłżecki, s. 327]
Rzepecki – kapłan parafii św. Barbary w Słupi Nadbrzeżnej, współpracował z D. Czachowskim. Podczas nabożeństwa w dniu 3
V 1863 odczytał rozkaz nr 2 Rządu Narodowego: Pułkownik Dionizy Czachowski przez wzgląd na zdolności wyższe, gorliwość
patriotyczną i doświadczenie wojskowe przeznaczony został na naczelnika sił województwa sandomierskiego. [Przewodnik (...),
s. 66]
Helena Barańska
Źródła: Szczegóły dotyczące najczęściej cytowanych pozycji przedstawiono poniżej, pozostałe źródła wymieniane są bezpośrednio w tekście.
1.Ziemia Lipska, red. Cz. Barański; tom I i II: Warszawa 2006; tom III i IV: Sandomierz 2009; 2. Powiat lipski, red. S. Berezowski, Łódź 1972; 3. Ks. J. Wiśniewski Dekanat iłżecki, Radom 1909-1911; 4. W. Barański Przewodnik po miejscach pamięci Powiśla od Zawichostu do Solca, Gdańsk 2007; 5. Rocznik Świętokrzyski t. II, Lublin 1972; 6. J. Prendowska Moje wspomnienia,
Kraków 1962; 7. W. Dąbkowski Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, Warszawa 1974; 8. A. Dąbrowski W kręgu Prendowskich z Mirca, Starachowice 2005
Józef Łojek – ( 1833r. - 5.05.1888r.) mieszczanin z Lipska. Według miejscowej
tradycji i relacji rodziny z nakazu rosyjskiego wojska przewoził ciało Dionizego
Czachowskiego po jego ostatniej walce pod Wierzchowiskami.
Wspomnienie Marii Szczypińskiej o Józefie Łojku
Na podstawie relacji rodzinnych moich dziadków – Grzegorza Łojka s.
Józefa— (1859-1945) oraz Anny Kolendy Konikowskiej (1846-1945) córki Zofii i
Stanisława Konikowskich zamieszkałych w Lipsku w 1863 r.
Dziadek Grzegorz Łojek opowiadał swoim dzieciom i wnukom jak jego
ojciec Józef Łojek woził zabitego Czachowskiego po okolicy i w Lipsku. Widok był
zastraszający - zbroczony krwią leżał na pomoście furmanki. Pradziadek powoził
koniem i musiał tam jechać gdzie kazali mu Kozacy. Kozakom zależało na tym, aby
jak najwięcej ludzi zobaczyło swojego zabitego Wodza. Dziadek Grzegorz opowiadał,
że kiedy Jego dziadek Józef wrócił „ z podwody" cały wóz był zbroczony krwią.
Pradziadek długo musiał szorować zakrwawione pomosty i o pomoc poprosił
małoletniego syna - Grzegorza. O tym, że Kozacy wozili zabitego Czachowskiego po
Lipsku i okolicy potwierdziła moja babcia Anna Konikowska - Kolenda. Miała już 17
lat i doskonale pamiętała czasy powstania styczniowego. Opowiadała, że na własne
oczy widziała zabitego Czachowskiego leżącego na furmance. Dowódca leżał we
Pomnik Józefa Łojka
krwi na twardym pomoście, co wzbudziło w niej wielką litość i współczucie.
na lipskim
Odruchowo wzięła wiecheć słomy i chciała wytrzeć krew z pomostu. Wtedy
niespodziewanie dragon carski uderzył ją batogiem. Kozacy „szaleli" i z radością i
wykrzykiwali „Oto wasz wódz, oto wasz król". (...) Po śmierci Czachowskiego rozpowszechniony był taki wierszyk:
Nasz Czachowski, nasz Kochany Za Radomiem pochowany
Tylko Jego synek żyje Co Moskala dobrze bije "
Prezentacja stroju powstaañca w dniu
Œwiêta Niepodleg³oœci w Lipsku
Nagranie rapu o powstaniu styczniowym
w sudiu Twojego Radia Lipsko
Przemarsz z udzia³em kapeli ludowej p. Zdzis³awa Kwapiñskiego
Nagrody w konkursie historycznym
Pokaz walki na szable w wykonaniu
grupy rekonstrukcji historycznej
Download

Publikacja - Życie Powiśla Kwartalnik