Nr 6-7/2011. Nakład 30 000
ISSN 2083-084X
Wiara
Patriotyzm
i
Sztuka
Rozmowa z królem Polski, Władysławem Jagiełłą
i wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego,
Ulrichem von Jungingenem

Proroctwa Prymasa Tysiąclecia
 Arturo Mari wspomina
 Jacek Sasin o polityce
 Wspaniały ciemnogród!
 Zakochany w Mazurach
Pociąg papieski
jedyny na świecie pojazd,
na pokładzie którego można
wciąż na nowo spotykać
Ojca Świętego
Jana Pawła II.
Oferta wynajmu
pociągu papieskiego
dla parafii, biur
pielgrzymkowych,
instytucji
Pociąg został w 2006
roku pobłogosławiony
przez Ojca Świętego
Benedykta XVI
w czasie Jego Pielgrzymki
do Polski.
Nowoczesna sylwetka, ciepła
kolorystyka, klimatyzowane wnętrze
oraz 152 wygodne fotele sprawiają,
że przejazd jest wyjątkowo
komfortowy.
Z multimedialnego
studia, przez sieć głośników
i kolorowych monitorów, uczestnicy
przejazdu mogą przekazywać na żywo, na
pokład całego pociągu, inscenizacje, odtwarzać
przygotowane wcześniej filmy i audycje o Janie Pawle II,
prowadzić wspólną modlitwę, śpiew czy głosić rekolekcje.
Pociąg papieski, podróżując po kilkudziesięciu
miastach w całej Polsce, przewiózł tysiące turystów
i pielgrzymów z całego świata, m.in.: na lednickie
spotkanie młodzieży przy Bramie Rybie, na
beatyfikację Sługi Bożego ks. Michała Sopoćko
do Białegostoku, z Krakowa na XVII Targi Wydawców
Katolickich do Warszawy (współorganizacja wyjazdu
Biały Kruk).
2
Informacje na temat możliwości wynajęcia Pociągu papieskiego tel.: 782 556 970 od poniedziałku do piątku
w godz. 7.00-15.00 lub pisząc na adres [email protected]
www.przewozyregionalne.pl
ENCYKLOPEDIA KINA
Szanowni Państwo!
T
o szczególne wydanie magazynu „Wiara,
Patriotyzm i Sztuka”. Najwięcej miejsca
poświęciliśmy rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Przypominamy to wspaniałe zwycięstwo
polskiego oręża przed sześcioma wiekami, bowiem był to naprawdę wielki dzień w historii
Polski, dzień glorii, którą trzeba naszym rodakom przypominać – szczególnie w okresie niemal jawnej walki z patriotyzmem.
Tradycyjnie ekipa Białego Kruka – w tym także redakcja „WPiS-u” – wybiera się na pola
grunwaldzkie, aby uczestniczyć w wielkiej inscenizacji bitwy, na którą przyjeżdża ok. trzy
tysiące rycerzy z całego świata i ponad sto tysięcy miłośników historii, pragnących obejrzeć
niezwykłe widowisko, doświadczyć wyjątkowego przeżycia. Na naszym średniowiecznym
stoisku będziemy czekać, przebrani w stroje
z epoki na zacnych krześcijan. Liczymy na to,
że między 14 a 17 lipca spotkamy się na tych
okrytych sławą polach także z Czytelnikami
„WPiS-u” i wspólnie będziemy się radować
wielkim, narodowym świętem!
czekają tam naprawdę rzadkie widoki.
Autentyczne turnieje rycerskie, pojedynki na miecze i topory, spektakularne zawody
konne albo… mistrz Adam Bujak, który biega
wśród dzielnych wojowników oraz ich rumaków i prowadzi bitwę aparatem fotograficznym
– nie wiedzieć czemu jednak w stroju krzyżackim… Jednego dnia będzie można zobaczyć
naszego pobożnego króla Władysława Jagiełłę
i krzyżackiego napastnika, wielkiego mistrza
Ulricha von Jungingena.
naszych czasach na pola grunwaldzkie
najlepiej nie wybierać się konno, lepiej
dojechać samochodem albo autobusem. Najbliższy dworzec kolejowy znajduje się w sporej
odległości od Grunwaldu. W obrębie pól będą
natomiast parkingi na kilkanaście tysięcy aut,
trzeba jednak wziąć pod uwagę, że tuż przed
bitwą i zaraz po niej następuje zmiana organizacji ruchu drogowego. Ale im dłużej będzie
trwała zabawa na polach, tym krótsza będzie
droga powrotna. Zapraszamy wraz z organizatorami tej żywej lekcji historii!
A poza tym wybieramy się na wakacje i wrócimy
dopiero we wrześniu – co dotyczy jednak tylko
redakcji „WPiS-u”, nie całego Wydawnictwa. Życzymy wszystkim naszym Czytelnikom miłego,
słonecznego i pełnego odpoczynku lata!
A
W
Redaktor prowadzący
Wydawca: Biały Kruk sp. z o. o.
Nakład: 30 000
Redaktor prowadzący: Adam Sosnowski
Projekt graficzny © Studio Biały Kruk
Redakcja: Adam Bujak, Marcin Bujak, Małgorzata Bujak (red. naczelny),
Paulina Foszczyńska (korekta, historia), Stanisław Kąkretny (felietony),
Michał Klag (zdjęcia), Bogdana Kłeczkowa (korekta), Jolanta Kochniarczyk
(reklamy), Jolanta Lenard (konsultacje, Kościół), Juliusz Lubelski (społeczeństwo), Jakub Maciejewski (historia, wiara), Stanisław A. Widomski
(sport), Natalia Wincenciak (Kościół, Polska).
Adres redakcji: ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków
Telefon: 12/260 32 40, 12/254 56 04
Faks: 12/254 56 08
e-mail: [email protected]; www.bialykruk.pl
Redakcja: prof. Tadeusz Lubelski
wielka! 1104 str., 21x28,5 cm, papier kredowy,
oprawa twarda, obwoluta, waga ponad 3 kg!
W dobie internetu „Encyklopedia kina” pod redakcją Tadeusza
Lubelskiego jest zjawiskiem, które
daje poczucie korzystania z czegoś
luksusowego i ekskluzywnego. Pozwala
„dotknąć” historii kina, „zanurzyć
się” w jej wszystkich aspektach. Wraz
z kolejnymi stronami tej świetnej
książki otwierają się skojarzenia,
konteksty i nowe tropy dla dalszych
poszukiwań, porównań i wspomnień.
To jak wielki rodzinny album, tyle że
rodziny filmowej. Żadna strona internetowa tego nie zastąpi.
Grażyna Torbicka
Spis treści
WIARA
Pielgrzymki
bł. Jana Pawła II 12
Polska bł. Jana Pawła II 13
Proroctwa Prymasa
­Tysiąclecia 18
Arturo Mari: żyłem tuż obok
Świętego 20
Serdeczne listy 23
PATRIOTYZM
Rozmowa z królem Polski 4
Jedna z nielicznych na świecie
i pierwsza w Polsce wielka „Encyklopedia kina”, monumentalne dzieło
kilkudziesięciu polskich filmoznawców
i badaczy kultury. Nowe (poprzednie
ukazało się 7 lat temu), zaktualizowane
(zmieniono 20% haseł) wydanie, w którym wydawca zrezygnował tym razem
ze wstępu Andrzeja Wajdy, stanowi
przebogate źródło wiedzy o kinie światowym, a także polskim – od Poli Negri
aż po najnowsze osiągnięcia. Na 1104 stronach zamieszczono:
5250 haseł osobowych i rzeczowych
uwzględniających m.in. sylwetki ponad
2000 reżyserów, ponad 2000 aktorów
i 675 innych twórców filmu, 520 kierunków, rzeczy, pojęć i zjawisk filmowych, 63 monografie kinematografii
narodowych oraz 2300 ilustracji i tabel.
Encyklopedia otrzymała niezwykle staranną oprawę, jest bogato ilustrowana.
OK A ZJA!
149 zł + 5% vat
zamiast 199 zł + vat
Rozmowa z wielkim
mistrzem 5
Grundial i upadek wielkiego
mistrza 6
Ten wspaniały
ciemnogród! 8
Fakty grunwaldzkie 10
Tego pogrzebu nie było? 25
Rozmowa
z Jackiem Sasinem 26
Jeśli się ma polskie serce –
nie wolno! 28
Polały się łzy wzruszenia 32
SZTUKA
Encyklopedia Kina 3
Rozmowa z Waldemarem
Bzurą 14
Warmia i Mazury 16
Sport
Kogo zamknąć? 30
KONKURSY
Krzyżacy 31
Krzyżówka historyczna 34
3
Wywiady Historyczne
Krzyżacy przekupili
mi... konia
Rozmowa z Jackiem Szymańskim, królem Polski, Władysławem Jagiełłą
Wasza Wysokość, zanosi się na walną
bitwę z zakonem krzyżackim. Czego najbardziej obawia się ze strony rycerzy krzyżackich armia polska?
Obawiamy się nieczystych zagrań ze
strony Krzyżaków – zobaczymy, co wymyślą tym razem. To, że zakon mieni się
nabożnym, nie znaczy, że będzie walczył
czysto. Zdarzyło się już (w 2000 r.), że
przekupili mi konia, chcąc w taki sposób
odnieść zwycięstwo. Nie wiem, czym go
skusili, ale koń mnie zrzucił i skończyło
się to dla mnie trochę nieszczególnie.
Czy nie ma już żadnych szans na pokój
między Koroną i Krzyżakami?
Wszystko okaże się na miejscu –
przyjedziemy, staniemy naprzeciwko
siebie, pomodlimy się i zobaczymy. Może
skończymy na małej partii szachów? Publiczność mogłaby zagrać razem z nami.
Co uważa Wasza Wysokość za mocną
stronę królewskich wojsk?
Mocną stroną zarówno polskiej
armii, jak i wszystkich innych oddziałów jest to, że się nie boją i wychodzą
w tym skwarze, aby brać udział w bit­
wie. W zeszłym roku rycerze z Chorąg­
wi Śląskiej zmierzyli temperaturę na
polu – było aż 54 stopnie Celsjusza! Na
zbroi jednego z wojów udało się nawet
przyrządzić jajko sadzone – pięknie się
ścięło.
Czy dowództwo polskiej armii szykuje
jakieś niespodzianki dla Krzyżaków, zastosujecie jakieś fortele?
My się Krzyżaków nie boimy, staniemy prosto przed nimi i będziemy walczyć – niech zwycięży lepszy.
Rycerze zakonu rozpuszczają plotki, że wojska królewskie mają problemy
z uzbrojeniem, planują chyba nawet przysłać Polakom kilka mieczy…
Mieczy ci u nas dostatek, ale i te
przyjmiemy. Może posłużą potem jako
wzór dla pomnika?
4
Zakon twierdzi, że Litwa nadal tkwi
w pogaństwie i dopiero oni przyniosą tym
terenom prawdziwą cywilizację chrześcijańską…
Dziwna to cywilizacja, przynoszona
za pomocą ognia i miecza… My nie w taki
sposób krzewimy chrześcijaństwo.
A co będzie, jeśli Polacy ulegną krzyżackiej potędze?
Jeśli przegramy, to wszystko będzie
w rękach Boga. Jeśli zaś zwyciężymy, to
pewnie nadal nie będzie autostrad na
EURO 2012. Może Krzyżacy nie chcą wygrać, bo boją się, że też z nimi nie zdążą,
a wtedy rozwścieczeni kibice ich rozniosą? Ale oczywiście nie planujemy przegrać.
świata. W tej chwili jeszcze nie wiadomo dokładnie, ilu nas będzie. Pewnie
jak zwykle spośród rycerzy europejskich
wesprą nas Finowie, może też Hiszpanie.
Liczę na każdego, tutaj nie ma lepszych
i gorszych.
Zapraszam wszystkich, aby przybyli
i zobaczyli klęskę zakonu krzyżackiego – zdarza się to tylko raz na sześćset
parę lat!
Rozmawiała Paulina Foszczyńska
Czy polska armia
wprowadzi jakieś specjalne uzbrojenie, wykorzysta na polu bitwy nowinki techniczne?
W tym roku jeszcze
nie. Co prawda przedstawiciele różnych epok sugerują, że może by wprowadzić czołgi, byłoby wtedy
bardziej interesująco. Na
razie nie planujemy takiego
posunięcia, ale zobaczymy,
co przyniosą następne
lata. Będziemy używać
każdej broni, jaka wtedy była dostępna, czyli
mieczy, tasaków, toporów, broń drzewcową wszelakiego
rodzaju.
Jaką siłą planuje
król Polski uderzyć na
armię zakonu krzyżackiego?
Stanie
po
naszej stronie
kwiat rycerstwa z całej
E u r op y,
a nawet
i ze
Fot. Adam Bujak
z albumu „Chwała Grunwaldu”
Wywiady Historyczne
Wielki Mistrzu, ponoć zakon krzyżacki planuje wkrótce rozprawić się z armią
króla polskiego. Czy nie ma już żadnej nadziei na pokojowe rozwiązanie konfliktu?
Niestety! Nasze ostatnie spotkanie
z arcybiskupem Kurowskim rozwiało
wszelkie wątpliwości. Do tego momentu
jeszcze nadzieję żywiłem, że król Władysław nie sprzymierzy się z pogańskimi
Litwinami, nie będzie wspierał ich działań,
knował przeciwko zakonowi naszemu.
Ale biskup wyraźnie powiedział, iż Litwa
jest sojusznikiem króla i każdy, kto z Litwą
będzie miał do czynienia, będzie miał do
czynienia z armią królewską. Wolę zatem
bardziej uderzyć na głowę niż na członki, na ziemie zaludnione niż na
opustoszałe, na wsie i miasta.
I tak też wojna owa będzie
przebiegała. Wierzę głęboko
w to, że zaciężne oddziały,
które już ściągają na wojnę
z polskim królem i z jego pogańskimi sojusznikami, zakończą sprawę.
mieście Korony, iż król Władysław ma
wielkie problemy komunikacyjne. Zatem
przyniesiemy owemu Królestwu sieć
pięknych, bitych, utwardzonych szlaków,
po których nie tylko rycerze, ale i prości
kmieciowie i mieszczanie handlem trudniący się będą mogli wozami swymi jeździć. I to bez dodatkowego myta!
A jakie plany ma zakon wobec Litwy?
Gdy siła główna wojsk sprzymierzonych niby-krześcijańskich z pogańską Litwą zostanie zwyciężona, wtedy pochodnię wiary krześcijańskiej na owe ziemie
zaniesiemy. Połączymy się przez Żmudź
z naszymi ziemiami, które to kiedyś
w przymierzu z kawalerami mieczowymi
darką zakonu, która wielki wysiłek wojenny ponieść musi sama, zajmować
się. Największym niebezpieczeństwem
może być to, iż nasze zaciężne wojska
tudzież nasi poddani – a część z nich to
rycerze polscy, jeno zgodnie z obyczajem
feudalnym po naszej stronie muszą stać –
zdradę mogą uczynić. A rycerze zaciężni
na jeszcze jedno niebezpieczeństwo są
narażeni – przecież my, bracia zakonni,
śluby czystości składamy. Ale wyobraźcie sobie, jak taki naród wojenny, idący
z Anglii, z Francyi, z Niemiec, ujrzy piękne polskie niewiasty – tfu, co ja gadam,
przecie ja ich nie pożądam! – to wtedy
może być to wielkie niebezpieczeństwo,
Piękne polskie niewiasty
to wielkie niebezpieczeństwo
Ale podobno Jagiełło słucha
przed walką Mszy św., a rycerze jego śpiewając „Bogurodzicę” ruszają do boju. Jestże to
„pogański kraj, pogańskie zwyczaje”?
Jagiełło to człek chytry i przebiegły.
Nie wierzcie w to, co mówi jego propaganda. Znam go lepiej, to dusza wojownika i nie będzie wstrzymywał
się przed żadnym sposobem, żadnym fortelem, który miałby nas,
pobożnych braci zakonnych, wytrącić z naszego głównego celu,
jakim jest rozbicie głowy właśnie, czyli armii królewskiej.
Jeśli siłom zakonu uda się
chlubnie pokonać tę głowę –
rozbić armię królewską – jakie
są dalsze plany wobec Polski?
Nade wszystko pójdziemy ze światłem cywilizacji
krześcijańskiej na południe,
do Krakowa. Ale nie
będziemy
tam
tkwili po próżnicy. Wiemy
od zauszn i ków,
których
mamy
w każdym
Rozmowa z Jarosławem Struczyńskim, wielkim mistrzem
zakonu krzyżackiego, Ulrichem von Jungingenem
uczyniliśmy jedną wielką wspólną krainą miodem i mlekiem
płynącą, gdzie my właśnie,
bracia zakonni, podstawy
kapitalizmu
uczyniliśmy. Wy o tym nie
wiecie, ale się dowiecie!
Czego Krzyżacy
najbardziej obawiają się
w starciu z armią polską?
My nie obawiamy się
niczego, mamy żołnierza doświadczonego.
Niewielu nas zakonników, bo zdaje się, że
zaledwie ze wszystkich urzędów zdołam
siłę 300-350 braci zebrać – insi muszą na
straży zamków
pozostać,
a też
i gospo-
iż armia nasza zaciężna pozostanie nie na
polu bitwy, jeno w zamkach i dworach
z uroczymi polskimi szlachciankami.
Skoro zakon niesie i nadal nieść pragnie cywilizację, to czy użyje podczas walnej rozprawy jakiejś nowoczesnej broni?
Naszą bronią jest nade wszystko
duch, my nie potrzebujemy żadnych nowych sposobów. Mamy trochę artylerii
i jej być może skutecznie na polu użyjemy.
Ale i tak przecież siła naszego zakonnego oręża leży w uderzeniu ciężkiej naszej
kawalerii, która nie ma sobie równych
w całej Europie krześcijańskiej. Ta ciężka
jazda jak walec przetoczy się przez lekkie oddziały litewskie, a później dokona
dzieła zniszczenia, rozbijając trzon armii
polskiej. Nie wiem jeszcze, gdzie bitwa
się odbędzie, ale zausznicy powiadają, że
prawdopodobnie król Jagiełło próbował
będzie uderzyć na Malbork po prawym
brzegu Wisły, przeto gdzieś na Mazurach pewnie potykać się będziemy. Mam
nadzieję, że miejsce będzie dogodne do
tego, żeby piękną kaplicę pobitewną tam
wystawić i zwłoki króla Jagiełły razem
z księciem pogańskim Witoldem tam złożyć jako przestrogę dla wszystkich tych
zawistników, którzy na potęgę zakonu
złym okiem patrzą. A przecie czy wy
znajdziecie drugi taki kraj, z takim pokojem, bogactwem, przejrzystością obyczajów, czystością w biznesie? Przecie u nas
żaden przekrętów robić nie będzie, bo
szpiedzy zakonni z CBK (Centralne
Biuro Krzyżackie) łatwo go znajdą.
Rozmawiała Paulina Foszczyńska
WPiS
5
Grundial i upadek
wielkiego mistrza
W walce nie ma żartów. Mimo że to tylko widowisko, rycerze dają z siebie wszystko i czasami dochodzi do kontuzji. Fot. A. Bujak z albumu „Chwała Grunwaldu”.
P
oczątki inscenizacji były skromne:
zaczęło się od gminnych obchodów rocznicy bitwy. Na początku lat 90. XX w. wójt gminy Grunwald,
Henryk Kacprzyk, zorganizował niewielki
pokaz walk z udziałem rycerzy z warszawskiego Bractwa Miecza i Kuszy. Od tej
pory rekonstruktorzy zaczęli przyjeżdżać
tu co roku; wkrótce dołączyli do nich rycerze z Bractwa Rycerskiego Zamku Gniewskiego, a potem kolejne grupy odtwórców.
Pierwsza duża inscenizacja odbyła się
w 1998 r. Na pola grunwaldzkie przybyło
już wówczas z całej Polski ok. 600 odtwórców. Ku zaskoczeniu rycerzy, mimo braku
reklamy i sponsorów, inscenizację obejrzało ok. 15 tys. widzów. Powodzenie tego
niezwykłego spektaklu pod gołym niebem
zachęciło odtwórców do rozwijania przedsięwzięcia: opracowano specjalny scenariusz inscenizacji, zaczęto też stawiać ścisłe
wymagania co do rekonstrukcji wszelkiego
rycerskiego wyposażenia – obecnie datowanie uzbrojenia ochronnego zawężono
do przedziału lat 1350-1420 i jest to ściśle
kontrolowane przez organizatorów. Kwestiami finansowymi i marketingowymi niezmiennie zajmuje się gmina Grunwald.
gromna plenerowa impreza nie
ogranicza się tylko do inscenizacji
bitwy pod Grunwaldem. Kilkanaście dni wcześniej organizatorzy grodzą
teren, a kwatermistrzowie przygotowują
wewnętrzną infrastrukturę obozu rycerzy,
do którego wkrótce przyjeżdża, często
całymi rodzinami, kilka tysięcy odtwórców. Przeważają oczywiście Polacy, ale
nie brak też gości z całej Europy, a nawet
z innych kontynentów. Uczestnicy rozstawiają namioty, przebierają się, wypychają
słomą sienniki i zaczynają wieść „średniowieczne” życie. Organizowane są warsztaty czarnoprochowe, łucznicze, taneczne,
O
6
muzyczne, kulinarne, kuglarzy, chorału
gregoriańskiego, ogniomistrzów, a także
gier planszowych i karcianych. Ponad 100
warsztatów rzemieślniczych oferuje w tym
czasie wszelkie elementy średniowiecznego uzbrojenia, różne dodatki ze skóry, biżuterię, naczynia, meble, skrzynie, ubrania,
buty, świece… Jednym z wyróżniających
się kramów jest stoisko Białego Kruka,
gdzie nabyć można książki i kalendarze historyczne, przede wszystkim zaś wydaną
na 600-lecie „Chwałę Grunwaldu”. Rycerze walczą w turniejach konnych i pieszych
– na kopie, miecze, łuki i topory, w pojedynkach i w zespołach. Są nawet międzynarodowe zawody w średniowiecznej piłce
Inscenizacje bitwy pod Grunwaldem, odbywające się co
roku w lipcu na polu słynnej rozprawy z Krzyżakami,
ściągają dziś tysiące zarówno
odtwórców tamtych historycznych wydarzeń, jak i turystów. Tych ostatnich przybyło
w ubiegłym roku, na obchody
600-lecia bitwy, ok. 150 tys.!
nożnej – Grundial. Na terenie obozowiska
sprawuje się też Msze św. w rycie trydenckim. Wieczory urozmaicają koncerty muzyki dawnej i biesiady.
W poprzedzający inscenizację czwartek odbywają się „Grunwaldzkie wici”,
czyli powitanie króla Władysława Jagiełły
i jego konnych chorągwi oraz prezentacja
uczestników. W sobotę rycerze ruszają
do „prawdziwego” boju. Widowisko rozpoczyna scenka-prolog: Krzyżacy napadają na pracujących na roli żeńców i palą
im chałupy. Wkrótce nadjeżdżają polscy
rycerze i rozsyłają wici. Następnie zaczyna się właściwa bitwa, którą kieruje re-
żyser Krzysztof Górecki. Widowisko nie
odtwarza oczywiście idealnie przebiegu
bitwy z 1410 r. – spektakl dla ponad 100
tys. widzów musi spełniać wymogi bezpieczeństwa i posiadać odpowiednią dramaturgię. Zbyt długa walka znudziłaby publiczność i wycieńczyła odtwórców. Poza
tym w ciągu sześciu wieków zmieniła się
topografia terenu, trudno byłoby też znaleźć współcześnie aż tyle odpowiednio
wyszkolonych koni – z nimi współcześni
rycerze mają największy problem. Konie
muszą być odporne m.in. na wielki hałas
i zgiełk, jaki towarzyszy zmaganiom; dzisiejsi rycerze nie żałują sobie razów i całe
szczęście, iż zbroje są tak solidnie wykonane, choć zdarza się, że karetka pogotowia
i tak wjeżdża na pole bitwy.
Scenariusz inscenizacji, opracowany
na podstawie dokumentów historycznych, zawiera główne motywy – słuchanie
Mszy św. przed walką, przybycie posłów
krzyżackich z dwoma mieczami, atak Dypolda von Köckritza na króla czy upadek
wielkiego mistrza. Na zakończenie ciało
von Jungingena, którego niezmiennie odtwarza Jarosław Struczyński, zostaje przywiezione do króla Władysława Jagiełły,
czyli Jacka Szymańskiego, współorganizatora przedsięwzięcia.
W sobotę wieczorem odbywają się
koncerty i pokazy sztucznych ogni, zaś
w niedzielę rycerze uczestniczą w finałowych turniejach i demontują obóz.
Spotkania na polach grunwaldzkich to
niezwykły fenomen – najbardziej prestiżowe dla ruchu rekonstrukcji historycznej wydarzenie w tej części Europy, żywa
lekcja historii, doskonały sposób uczczenia
rocznic jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Naprawdę warto się
tam wybrać!
Paulina Foszczyńska
CHWAŁA GRUNWALDU
Wszystko o bitwie pod Grunwaldem
danie
Wielkie wy
e
jubileuszow
296 stron!
Album przedstawiający nasze wspaniałe zwycięstwo nad zakonem krzyżackim
w 1410 roku idealnie pokazuje, jak profesjonalnie i efektywnie można popularyzować polską historię, dbając jednocześnie o budowanie patriotyzmu na bazie chlubnych wydarzeń
z dziejów naszego narodu.
Jacek Sasin, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Sch
Alles über die
lacht bei Tann
enberg
All about Bat
tle of Grunwal
d
296 stron, ponad 300 fotografii, format
24 x 31.5 x 2.8 cm, papier kredowy 170 g, twarda oprawa, obwoluta, złocenia
296 Seiten, mehr als 300 Fotografien, Format
24 x 31.5 x 2.8 cm, Papier BD 170g, Hardcover,
Umschlag, Vergoldungen
296 pages, over 300 photographs, format
24 x 31.5 x 2.8 cm, chalk overlay paper 170g,
hardcover, jacket, gilding
Fotografie: Monumentalny
album upamiętniający 600-lecie bit­
wy pod Grunwaldem. Fotografie ponad 40 zamków i warowni, m.in. Wawelu, tzw. Orlich Gniazd, Malborka,
Gniewu; inscenizacja: wyprowadzenie
wojsk, bitwa, zwycięstwo; krajobrazy z okolic Grunwaldu i z całej Polski.
Teksty: Tekst główny autorstwa historyka Uniwersytetu Jagiellońskiego prof.
dr. hab. Krzysztofa Ożoga. Artykuły
o rozwoju inscenizacji grunwaldzkiej i rekonstrukcji historycznej. Rozbudowane
podpisy autorstwa współtwórcy albumu
Leszka Sosnowskiego.
Fotografien: Dieser monumentale Bildband wurde zum 600-jährigen Jubiläum der Schlacht bei Tannenberg herausgegeben und zeigt die
gewaltigen
Schlachteninszenierung
durch das Objektiv des großen Adam
Bujak. Mehr als 40 Schlösser und Burgen
werden dargestellt, u.a. der Wawel, die
sog. Adlernester und die Burg in Gniew.
Des weiteren zeigt dieser Bildband die
wichtigsten Szenen der Inszenierung,
also das Auf- und Abziehen der Heere,
die Schlacht und den Sieg der polnischen
Armee. Dies alles wird von herrlichen
Landschaftsbildern Tannenbergs und
ganz Polens begleitet.
Photographs: Monumental
publication commemorating the 600th
anniversary of the Battle of Grunwald,
with the photographs of re-enactment
of the famous battle by master of the
lens, Adam Bujak. Photographs of more
than 40 castles and fortresses including
Wawel, “the Eagles’ Nests”, Malbork,
Gniew; re-enactment: marching the armies, the battle, the victory; landscapes
from around Grunwald and all over Poland.
Książka naprawdę godna wspaniałego jubileuszu grunwaldzkiego. Format i objętość,
płócienna oprawa, złocenia, świetny papier,
jakość druku, przejrzysty układ, dynamiczna grafika – wszystko to powoduje, że trzymamy w ręku dzieło, nie waham się użyć
tego określenia, epokowe.
Tygodnik „Niedziela”
Texte: Der Haupttext stammt von Prof.
Dr. hab. Krzysztof Ożóg von der Jagiellonen-Universität in Krakau. Ergänzt wird
er von Aufsätzen über die gegenwärtige
Faszination und Rezeption der Schlacht
bei Tannenberg und umfangreichen Bildunterschriften von Leszek Sosnowski,
einem der Co-Autoren dieses Bildbands.
Tylko teraz
cena 89 zł + 5% vat
zamiast 129 zł + vat
Texts: The main text by a historian of
the Jagiellonian University, Professor
Krzysztof Ożóg, PhD. Articles on contemporary fascination in the Grunwald
tradition, history of Grunwald re-enactment, and the development of the contemporary historical re-enactment movement. Photo captions by co-author of
the book, Leszek Sosnowski.
Rarytas kolekcjonerski! Pierwszych 20 osób, które
zamówią album „Chwała Grunwaldu”, otrzyma
egzemplarze opatrzone specjalną jubileuszową
pieczęcią.
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26, faks: 12/254-56-00,
e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.bialykruk.pl. Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty
wysyłki (12 zł) ponosi wydawnictwo. Szukajcie nas też w Osadzie Rzemieślników pod Grunwaldem 13-17 lipca!
7
Rozmowa z prof. Krzysztofem Ożogiem
Ten wspaniały ciemnogród!
O zapomnianym dziedzictwie tysiąca lat wieków średnich, o licznych nieporozumieniach, a nawet kłamstwach, jakie szczególnie ostatnio narosły wokół tej wspaniałej epoki, a także o kształtowaniu się etosu rycerskiego mówi
wybitny znawca tematu, prof. dr hab. Krzysztof Ożóg (UJ).
Panie Profesorze, w postrzeganiu średniowiecza możemy zauważyć
swoisty paradoks: z jednej strony, na
każdym kroku ośmiesza się tę epokę
jako synonim ciemnoty i zacofania, ale
z drugiej strony jej osiągnięcia są wciąż
żywe.
Skojarzenie ze średniowieczem służy
dziś jako obelga, a przecież średniowiecze przyniosło osiągnięcia, które mają
charakter absolutnie powszechny i aktualny. Spójrzmy choćby na szkołę średniowieczną – to ona wprowadziła i upowszechniła zasady racjonalnego myślenia
oraz rozumowy sposób rozwiązywania
problemów. To wtedy np. stworzono
nowoczesną metodę analizy tekstu. Uważano, że tekst trzeba najpierw zrozumieć
literalnie, aby potem odczytać jego głębszy sens i wydobyć zeń treść naukową
oraz filozoficzną, a w końcu postawić
nowe pytania i problemy, które wymagają
rozstrzygnięcia. Następnie poszukiwano
rozwiązania problemów i podejmowano
dyskusję, rozważając możliwe odpowiedzi na postawione pytania. Dlatego badano wszystkie argumenty „za” i „przeciw”, a nad każdym z nich szczegółowo
dyskutowano. Dopiero potem, po analizie
wszystkich możliwości, formułowano
konkretne rozwiązanie problemu. Tak,
w wielkim uogólnieniu, można scharakteryzować średniowieczną scholastykę.
Dzięki niej myślenie stało się rzemiosłem, którego prawidła były szczegółowo
określone. Dziś scholastyka powszechnie
uważana jest za rodzaj bezpłodnego myślenia, które do niczego nie prowadziło.
Błędnie eksponuje się przy tym niektóre
tematy scholastycznych rozważań, które były tylko szkolnymi ćwiczeniami. Czy
teraz nie rozwiązujemy sudoku, krzyżówek, nie ćwiczymy się w grach słownych?
Renesans nie przyniósł wielkiej rewolucji w szkolnictwie. Najwięksi humaniści
i ich sukcesorzy korzystali z dorobku swoich poprzedników. Wystarczy przyjrzeć
się myśli kartezjańskiej. Étienne Gilson kapitalnie pokazał, że cała myśl kartezjańska
by nie powstała, gdyby nie scholastyczne
myślenie.
8
Podobnie nie pamięta się o wielkim
wkładzie w rozwój nauki, jakim są uniwersytety, wynalazek przecież średniowieczny.
To jest fenomenalne osiągnięcie wypływające zarówno z kultury szkolnej, jak
i życia miejskiego.
Uniwersytet, który tworzy się w XII
wieku jako typowa średniowieczna instytucja, ma się świetnie również w wieku
XXI. Oczywiście są i takie uczelnie, które
z „uniwersytetu” mają tylko nazwę, jednak idea korporacyjności jest wciąż żywa.
Chodzi tu o taką strukturę społeczną,
złożoną z profesorów i studentów, która
stwarza przestrzeń do uprawiania nauki
i stawiania pytań. Równocześnie tworzą
się relacje, które mają charakter nie tylko intelektualny, ale i głęboko osobowy.
Celem uniwersytetu jest więc nie tylko
kształtowanie wiedzy, ale także sposobu życia, celów i wartości. Do końca XV
wieku Europa zrodziła 80 uniwersytetów,
a teraz są one rozsiane po całym świecie
– oto najlepszy dowód ich skuteczności.
Prawo cywilne, prawo kanoniczne,
medycyna nowożytna – to wszystko
wyrosło z nauk średniowiecznych. Nie
wspomnę już o naukach humanistycznych albo o naukach ścisłych… Spójrzmy
też na teologię, która odgrywała ważną
rolę nie tylko w poznawaniu Boga, ale
i człowieka. Średniowieczny uniwersytet
przekazywał słuchaczowi całościowy obraz świata i podejmował próbę jego wyjaśnienia.
Skoro średniowiecze było tak żywotną i twórczą epoką, to dlaczego
Europa poszła inną drogą i zanegowała
dorobek tysiąca lat?
Z początku negacja dotyczyła tylko
pewnych elementów życia średniowiecznego, a konkretnie pewnych aspektów
funkcjonowania Kościoła. Chrześcijaństwo nam wyjaśnia, że natura ludzka jest
ułomna, ludzkie postępowanie zawsze
będzie zawierało błędy. Średniowiecze,
jak każda inna epoka, było tworzone
przez ludzi i nie miało charakteru idealnego. Nie istnieje taka rzeczywistość
społeczna, która by miała charakter idealny. Czasami negatywne zjawiska nasilają się i przynoszą efekt kryzysu. Mieliśmy
schizmy i rozłamy, a nurt reformacyjny
przyniósł negację władzy papieża. Ta krytyka poszła zbyt radykalnie i zbyt głęboko, bo przyniosła próbę „oczyszczenia”
chrześcijaństwa z wielu wartościowych
elementów kultury średniowiecznej. Za-
kwestionowano też porządek społeczny,
który opierał się na Kościele katolickim,
a w sukurs tej negacji przyszli władcy
chcący położyć rękę na dobrach kościelnych. Zamierzali też oni poddać swojej
władzy Kościoły protestanckie.
Samo dążenie do reformy Kościoła
było słuszne, przecież stale funkcjonuje
zasada ecclessia semper reformanda (Kościół stale reformujący się). Szkoda, że np.
książęta niemieccy czy Henryk VIII czynili
swoje odstępstwa od Kościoła z niskich
pobudek.
Była też cała grupa elit intelektualnych, zafascynowanych starożytnością,
z której wyrosły środowiska aktywne
w XVIII wieku jako totalni krytycy osiągnięć średniowiecza.
Czyli zaważył tutaj grzech pychy?
Tak, ale także ideologia wymierzona
w Kościół katolicki. W końcu rozwój masonerii w XVIII wieku to tylko jedno z wielu zjawisk, jakie się z tym łączą. Z drugiej
jednak strony dorobek średniowiecza
trwa i w sensie kultury intelektualnej nie
da się go zakwestionować. Oprócz wkładu naukowego mamy też wypracowane
w średniowieczu normy postępowania
społecznego. Etos rycerski jest tutaj jasnym przykładem.
Gdyby właśnie Pan Profesor zechciał
przybliżyć mentalność średniowiecznego rycerza.
Ówczesny rycerz nie kształcił się zanadto. Bardzo niewielu z nich potrafiło –
w późnym średniowieczu – podpisać się
czy też posługiwać się łaciną. A jednak
zrodził się etos rycerski o niezwykłej sile
oddziaływania…
Dzięki powszechnemu adoptowaniu ideałów chrześcijańskich okres X-XII wieku przynosi bardzo radykalny
przełom w świadomości społeczeństwa.
Zaczęła funkcjonować prosta idea: „rycerz-wojownik ma być jednocześnie rycerzem Chrystusowym”. Zapomina się dziś
o przełomowej roli wypraw krzyżowych
(krucjat), które przyciągnęły szerokie
masy rycerstwa. To tam upowszechniała
się myśl, że rycerz ma walczyć nie tylko
za pomocą siły, broni i umiejętności, ale
przede wszystkim walczyć z własną słabością. Tu jest klucz: rycerz ma się posługiwać bronią dla obrony wiary chrześcijańskiej i w obronie słabszych, ale ma
też walczyć na gruncie wewnętrznym
– z własną słabością. Ta walka miała być
skierowana przeciwko własnym gwałtownym zachowaniom, brutalności czy
Rozmowa z prof. Krzysztofem Ożogiem
chęci zdobywania dóbr przy użycia miewsparcie od swego seniora. Podobnie rycza. Rycerz z brutalnego wojownika staje
cerze posiadający ziemię zachowywali się
się człowiekiem, którego zadaniem jest
wobec chłopów, udzielając im wsparcia
bronić słabszych. To jest absolutnie fundamaterialnego w czasach nieurodzaju, dbamentalna przemiana w dziejach średniojąc o ich zaopatrzenie i bezpieczeństwo.
wiecznego społeczeństwa.
To, co zrodziło średniowiecze, to takInnym fenomenem średniowiecza
że zjawisko głębokiej wierności między
były przysięgi. Przysięga wierności była
władcami a poddanymi. Dotrzymywanie
wprowadzana w relacjach seniora z waprzysięgi, danego słowa było najważniejsalem, „oto król, książę czy hrabia, jest
sze – nawet jeśli to wiele kosztowało.
moim panem i jemu mam służyć”. Wynikało to ze specyfiki średniowiecznego
Tak jak po bitwie pod Grunwaldem,
społeczeństwa, które miało problem
gdy tysiące jeńców krzyżackich zostało
z zapewnieniem porządku i bezpieczeńzwolnionych po klęsce zakonu, a jedyną
stwa jednostki. Dzisiaj jesteśmy przyzwygwarancją opłacenia przez nich okupu
czajeni, że struktura państwowa broni
była przysięga.
pojedynczego człowieka. W średniowieczu,
Średniowieczny rycerz
w społeczeństwie feupodczas inscenizacji bitwy grunwaldzkiej.
dalnym, bezpieczeńFot. Adam Bujak z albumu „Chwała Grunwaldu”
stwo mogło być zagwarantowane przez
najzamożniejszych. I tu
rodzi się relacja feudalna, tak dzisiaj pejoratywnie naznaczona.
Wielu osobom się wydaje, że to był wyzysk
drugiego człowieka, że
bogatsi chcieli wydusić
z biednego przysłowiowy „ostatni grosz”,
tymczasem zależność
między panem a sługą
była obopólna. Możny,
król, książę gwarantował opiekę temu, kto
mu składał przysięgę
wierności. Wasal poddawał się publicznie
pod opiekę w bardzo
ciekawym geście –
wkładał swoje złożone
ręce w dłonie pana,
którego sobie wybrał.
I to jest ten sam
gest, który powtarzamy dzisiaj w kościołach?
Tak, ten sam,
który jest powtarzany przy święceniach
kapłańskich. Diakoni
i kapłani przyrzekają
posłuszeństwo swemu
ordynariuszowi według tradycji średniowiecznej.
Trzeba zaznaczyć, że wasal w sposób
wolny wybierał pana na swego opiekuna,
a także swojej rodziny i mienia. Ten był
jego panem, którego on wybrał! Powinności były dwustronne – wasal musiał być
wierny i stawać na wezwanie opiekuna, na
potrzebę militarną, ale także na turnieje
czy pokazy. Otrzymywał w zamian za to
pewność, że w trudnej sytuacji otrzyma
Złożyli przysięgę, że stawią się w odpowiednim miejscu w odpowiednim
czasie i złożą okup za swoją niewolę. Tutaj przysięga odgrywała istotną i wystarczającą rolę. To był wiążący akt prawny,
nawet nie musiał być spisany. Były to zazwyczaj akty o charakterze publicznym
i zrodziły wysokie poczucie wartości
wypowiadanych słów.
Etos rycerski wpływał poważnie
na sytuację kobiet w średniowiecznym
społeczeństwie...
W średniowieczu obserwujemy też
rosnące znaczenie kobiet w życiu społecznym. Kobiety nabierały coraz pełniejszej przestrzeni do życia i realizowania swojego powołania. Walnie
przyczynił się do tego kult Matki Bożej,
który wymuszał poprawę położenia
kobiet. Także miłość dworska stawiała
na piedestale damy, którym ślubowano
wierność, co w kulturze rycerskiej miało ogromne znaczenie. Rosnąca pozycja
kobiet to w dużej mierze zasługa chrześcijaństwa, a szacunek, jakim otaczano
kobiety, jest dziś marzeniem współczesnego świata: kulturalne zachowanie i wielka atencja wobec osób
płci pięknej. Nie ma to
jednak nic wspólnego z feminizmem czy
z matriarchatem.
Pan
Profesor
obala kolejne mity
współczesności. Mit
socjalistów o średniowiecznym wyzysku, mit feministek
o ograniczaniu kobiet, mit liberałów
o braku wolności…
Tu jeszcze można
dodać, że korporacyjne społeczeństwo
było gwarantem wolności jednostki. Człowiek mógł realizować
swoje prawa w grupie,
która go broniła. Stąd
korporacje uniwersyteckie, cechy, gildie,
bractwa i zakony…
Także
rycerstwo
w sensie stanowym
tworzyło grupę, w obrębie której istniały
prawa i obowiązki.
Spójrzmy na bractwa
ubogich – zrzeszały one nie tylko ludzi
biednych, ale także
i majętnych, a celem
było niesienie pomocy
potrzebującym,
czynienie dzieł miłosierdzia. Wspólne
przebywanie, modlitwy i dzielenie się
dobrami wykształcały w człowieku średniowiecza wspaniałomyślność. Albo
przyjrzyjmy się cechom rzemieślniczym.
Ich najważniejszym przeznaczeniem
było nie tylko przechowywanie tajemnic produkcji, ale także dbanie o wdowy
i sieroty po rzemieślnikach oraz wzajemna pomoc. W czasach wysokiej śmiertelności strata głowy rodziny była tragedią,
WPiS
9
HISTORIA
a przecież nie było wtedy ubezpieczeń.
Cechy tworzyły jednak specjalne kasy,
z których można było w chwilach nieszczęścia wspomagać osierocone dzieci
i owdowiałe żony. W tych działaniach
śmiało możemy znaleźć inspiracje chrześcijańskie i to stąd rozwinęła się myśl
i działanie o charakterze socjalnym – to
również jest wielkie i zapomniane dziedzictwo średniowiecza.
Podobnie niesprawiedliwym zarzutem wobec średniowiecza jest niska
ocena ówczesnej sztuki.
Tylko ślepcy mogą podtrzymywać ten zarzut. Nie sposób wymienić
tu wszystkich osiągnięć artystycznych
w zakresie architektury, malarstwa,
rzeźby, złotnictwa… Gdy wchodzimy do
galerii ze średniowiecznym malarstwem,
wystarczy spojrzeć na obrazy z XIII, XIV
czy XV wieku – ileż tam jest światła! Wynikało to z ducha epoki i wewnętrznych
przeżyć zarówno artystów, jak i odbiorców tych dzieł. Rozświetlona gotycka
katedra stanowi coś, co można rozwa-
żać nie tylko na poziomie estetycznym,
bo jest ona czymś, co podnosi człowieka duchowo, zmienia człowieka! Mamy
też wielki wkład średniowiecznych mistrzów w sztukę iluminatorską, w produkcję książki – przecież Jan Gutenberg
nie wyrósł poza strukturami miejskiego
społeczeństwa średniowiecznego.
Można by tu jeszcze długo rozprawiać o staranności detalu w budownictwie fortyfikacji, w architekturze miast
– tych średniowiecznych zasług jest niezwykle długa lista.
W obliczu skrajnej krytyki średniowiecza warto przytoczyć myśl rosyjskiego filozofa z 1. połowy XX wieku,
Mikołaja Bierdiajewa. Nawoływał on
(żyjąc na emigracji) do zbudowania
„nowego średniowiecza”. Czy Pan
Profesor podpisałby się pod takim
wez­waniem?
Przede wszystkim należałoby poskromić język i zaprzestać dezawuowania średniowiecza w powszechnej świadomości, a pokazywać piękno tej epoki.
•Współcześni historycy szacują całkowitą liczebność (z taborami) wojsk krzyżackich na blisko 30 tys. osób (w tym
ok. 15 tys. własnej jazdy i ok. 4 tys. piechoty – ta jednak pod
Grunwaldem była mało przydatna), podobnie strona polsko-litewska miała dysponować 30 tysiącami wojowników. Jagiełło
jednak miał w swojej armii wielu przedstawicieli lżejszej jazdy
– ok. 10 tys. z Wielkiego Księstwa Litewskiego – którym trudno było przeciwstawić się rycerzom ciężkozbrojnym.
•Plan ataku na stolicę Zakonu opracowany został w grudniu
1409 r. w Brześciu Litewskim w gronie tylko 3 osób: króla polskiego Władysława, wielkiego księcia Witolda i pod­
skarbiego koronnego Mikołaja Trąby. Był on trzymany w absolutnej tajemnicy. Władysław Jagiełło przygotowywał się do
walnej rozprawy z Zakonem przez 25 lat, prowadząc m.in.
intensywną i skuteczną kampanię dyplomatyczną na dworach
europejskich.
• Krzyżacy ogłosili walkę z „Jogaiłą” (pogańskie imię króla Polski) jako krucjatę. Na ich
wezwanie przybyło około 3 tys. rycerzy z zachodniej i południowej
Europy, znacznie mniej
niż się spodziewali Krzyżacy; widać nadzieja na
łupy w starciu z królem
Polski była mała. Po polskiej stronie walczyło ok. 1,5 tys. rycerzy zaciężnych – zaciągi
prowadzono w tych samych krajach, co Krzyżacy…
•Krzyżacy mieli ze sobą bombardy, małe armaty, lecz zdążyli
z nich oddać tylko dwie salwy, które nie wyrządziły polskiemu
rycerstwu żadnej szkody.
•Król – w przeciwieństwie do wielkiego mistrza – nie brał
osobistego udziału w bitwie, by móc swobodnie dowodzić
zróżnicowaną armią. Palił się wprawdzie do bezpośredniej walki, lecz jego dowódcy i doradcy stanowczo się temu
sprzeciwili. Strona polsko-litewska dopuszczała też możliwość przegranej: przygotowano konie rozstawne, aby w razie
klęski król mógł ujść cało z bitwy. Wartość króla przeliczano
wówczas na wartość 10 tysięcy rycerzy.
Nie tylko komunistyczna ideologia
przyczyniła się do deprecjonowania
średniowiecza. Także liberalizm lubuje
się w jego wyśmiewaniu.
Oczywiście, gdyż antyklerykalizm
jest ponad podziałami politycznymi.
W myśli Bierdiajewa chodzi jednak
o rzecz znacznie głębszą – nowe średniowiecze to taki sposób funkcjonowania
człowieka, aby jego roli nie sprowadzać
tylko do konsumpcyjnego korzystania
z dóbr. Chodzi tu o znaczenie w naszym
życiu wartości duchowych, wynikających z chrześcijaństwa, które powinno
stać się podstawą do organizowania życia społecznego i życia jednostki.
Odkrywanie pierwiastka duchowego – oto motto, jakie płynie z badań nad
średniowieczem. Odkrywanie średniowiecza i jego wielowymiarowego piękna może przynieść prawdziwy renesans
współczesnego człowieka, jako istoty
złożonej z ciała i z duszy.
Rozmawiał Jakub Maciejewski
• Słynnym momentem bitwy był upadek polskiego gonfanonu
(wielkiej prostokątnej chorągwi), dzierżonego przez rycerza
Marcina z Wrocimowic. Dla rycerstwa polskiego mógł to być
to znak do wycofania się z pola bitwy. Rycerze krakowscy szybko jednak podnieśli chorągiew, która nie została zwinięta, nie
została zdobyta, a tylko upadła na chwilę pod naporem wroga.
Chorągwie nie pełniły funkcji jedynie ozdobnych i symbolicznych, lecz służyły na polu bitwy do porozumiewania się dowódcy z wojskiem oraz poszczególnych oddziałów między sobą.
•Po zdobyciu obozu krzyżackiego król kazał rozbić beczki
z winem, aby… zachować dyscyplinę wśród rycerstwa. Władysław Jagiełło nie pił nic innego niż woda.
• Rano na drugi dzień po bitwie odnaleziono ciało wielkiego
mistrza Ulricha von Jungingena. Okryto je purpurą i zgodnie
z obyczajem rycerskim odesłano do domu, do Malborka.
•Jeńców krzyżackich, których wzięto ok. 14 tysięcy, skrupulatnie spisali pisarze królewscy. Po złożeniu przysięgi stawienia
się we wrześniu w wyznaczonych miejscach
z okupem za swoją
wolność zostali oni natychmiast zwolnieni do
domów. Nie dotyczyło
to jednak najznaczniejszych z nich, których
ze wzglę­dów politycznych przewieziono do różnych zamków na terenie Polski.
• W bitwie pod Grunwaldem zginęło około 8 tysięcy wojowników krzyżackich (w tym 203 spośród ok. 250 braci-rycerzy
biorących udział w walce), zaś znaczniejszych rycerzy polskich zaledwie… dwunastu. Do tego dochodzi kilkudziesięciu
poległych pośledniejszych rycerzy po stronie polskiej. Oprócz
świetnego dowodzenia przez króla Władysława Jagiełłę, nieporównywalnie lepsze okazało się wyszkolenie polskiego rycerstwa.
•Rok po bitwie król Władysław ustanowił 15 lipca, w rocznicę wielkiego zwycięstwa, a zarazem w dzień Rozesłania Apostołów, pierwsze w Polsce święto państwowe, które obchodzone było aż do rozbiorów.
Grunwald 1410
podstawowe fakty
10
Najlepsze jakościowo na rynku!
Wyjątkowa aktualność tematów!
Kalendarze artystyczne na 2012 rok
Duży format 43x34 cm, 14 stron, lakierowana okładka 250 g, matowy papier kredowy 150 g, biała spirala,
okładka UV lakier., mocna tektura na całą długość kalendarza. Wyjątkowo solidnie wykonany!
Inne kalendarze Białego Kruka na rok 2012:
POLSKA – śladami Bł. Jana Pawła II, Droga do świętości bł. Jana Pawła II, KAROL WOJTYŁA – ksiądz, biskup, kardynał
Literatura i obraz, EURO 2012
Pamięć i wdzięczność
Polscy Święci
zamiast
ceny detal.
25 zł brutto!
Super cena
ży!
a
d
e
z
r
p
s
d
e
z
r
p
w
3-9 egz.
16 zł + 23% VAT
10 i więcej egz.
13 zł + 23% VAT
11
PODRÓŻE APOSTOLSKIE OJCA ŚWIĘTEGO
PIELGRZYMUJMY Z BŁ. JANEM PAWŁEM II
Słowo: Jan Paweł II,
Fotografie: Adam Bujak
320 str., 23x30 cm,
papier kredowy 170 g,
oprawa twarda lakierowana,
złocenia
Na wakacje obniżamy ceny, aby mogli
Państwo wraz z Białym Krukiem odbyć
niezapomniane podróże po miejscach,
do których prowadziły drogi
Błogosławionego Pielgrzyma.
Ceny promocyjne obowiązują
do 31 lipca lub do wyczerpania nakładu!
Wzruszająca kronika
wspólnej drogi Wielkiego Duszpasterza
i Jego rodaków przez
cały Pontyfikat
cena 65 zł + 5% vat
zamiast 89 zł + vat
Pokazane zostały wszystkie miejsca, które Jan Paweł II
odwiedzał, przypomniano każde nauczanie, które do nas
kierował. Za każdym razem, gdy Ojciec Święty opuszczał
Polskę, żegnaliśmy Go ze smutkiem i ze łzą w oku, ale także żarliwą nadzieją na następne, rychłe spotkanie. Przyjeżdżał zawsze z potrzeby serca, spieszył do nas także wtedy,
gdy w kraju panoszył się nieprzyjazny człowiekowi system komunistyczny. Jan Paweł II
przynosił słowa, na które czekaliśmy. Odczytywał z naszych twarzy troski, problemy i niepokoje, podzielał je i nosił w swojej duszy. W wielkiej mierze dzięki Niemu, głowie nigdy nie
poddającego się Kościoła, Polska stała się wolna, my staliśmy się wolni. Tchnie to z każdej
karty tego albumu, z setek znamiennych cytatów i fragmentów homilii oraz z ponad 400
zdjęć. Album jest wspaniałą pamiątką dla wszystkich pokoleń!
Dwa tysiące lat temu po
spalonej słońcem Samarii,
Galilei, Judei wędrował
Chrystus. Teraz te same szlaki
przeszło dwóch artystów.
Poeta i fotografik – Marek Skwarnicki i Adam
Bujak. Wędrowali przez Nazaret, Betlejem,
Jerozolimę, Kafarnaum, wspinali się na Górę
Oliwną i Syjon, przemierzali brzegi Jeziora
Galilejskiego… Ślady życia oraz nauczania Jezusa
tworzyły ich pielgrzymi szlak. Wśród miejscowych
kapłanów i pielgrzymów z całego świata spotykamy nawet samego papieża, Jana Pawła II.
Czy są jeszcze tajemnice, które nie zostały odkryte? Czy są takie miejsca, w których
jesteśmy bliżej Boga? Warto zagłębić się w „Tajemnice Ziemi Świętej”, aby samemu odkryć
piękno surowej przyrody i starożytnych zabytków, poznać magię świętych miejsc, zagłębić
się w modlitwę…
Fotografie: Adam Bujak, tekst: Marek Skwarnicki
224 str., 23,5x31,5 cm, papier kredowy 170 g,
oprawa twarda, obwoluta
cena 69 zł + 5% vat
zamiast 98 zł + vat
Lourdes – najsłynniejsze sanktuarium maryjne świata; gości co roku
ok. 6 mln pielgrzymów.
67 kanonicznie uznanych przypadków cudownych
uzdrowień! 220 mistrzowskich fotografii Adama Bujaka,
słowo Biskupa Tarbes i Lourdes Jacquesa Perriera,
frapujący tekst portugalskiego dziennikarza, światowego
specjalisty od sanktuariów maryjnych, Nelsona Pereiry, historia objawień, sanktuarium
i kultu, opisy uzdrowień, postać św. Bernadety, miejsca związane z jej życiem. Panoramy
Pirenejów, archiwalne zdjęcia, wnętrza ubogich XIX-wiecznych domów, wspaniałe
bazyliki, barwne procesje, opanowane przez pielgrzymów miasto, przybywający tu
z nadzieją chorzy, wizyty Jana Pawła II i Benedykta XVI w Grocie Massabielskiej.
Fotografie: Adam Bujak, tekst: Nelson Pereira
216 str., 23x28 cm, papier kredowy 170 g,
oprawa twarda, obwoluta
12
cena 69 zł + 5% vat
zamiast 99 zł + vat
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26,
faks: 12/254-56-00, e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.bialykruk.pl.
Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty wysyłki (12 zł) ponosi wydawnictwo.
POLSKA OJCA ŚWIĘTEGO
Wielka podróż po Polsce
śladami bł. Jana Pawła II
„Ta piękna książka dostarcza przeżyć
niezwykłych – zarówno duchowych,
jak i estetycznych. Pozwala szczerze
zachwycić się naszą Ojczyzną i jej wielką
spuścizną, wyrosłą z chrześcijańskich
korzeni.”
„Niedziela”
„W trakcie przeglądania albumu ułożył
mi się obraz dróg, po których kroczył
największy człowiek naszych dziejów.
Jego pielgrzymki przez ten album stają
się drogą wysłaną perłami… Tą perlistą
drogą są: polska architektura, polski
krajobraz i polski klimat, podkreślone
przez to wydawnictwo. Dziękuję panu
Adamowi, że uderzył w donośny dzwon,
który będzie budził Polaków ze snu nad
wielkim dziełem Jana Pawła II, dziełem
napisanym dla Polski i z troską o Polskę.”
Kard. prof. Stanisław Nagy
Album z autografem
mistrza Adama Bujaka
w super cenie
77 zł
+ 5% vat
zamiast 110 zł + vat
Bujak
fie: Adam
ł II, fotogra
0 g,
e
15
aw
P
cy
n
ą
Ja
y b łyszcz
Cy taty:
w
o
d
re
k
nia
r
ce
papie
luta, zło
x 30,5 cm,
rda, obwo
a
tw
a
w
336 str., 24
ra
op
S
pojrzenie na Polskę oczami Jana Pawła II. Trasę tej podróży wytyczył
On sam – pokazujemy bowiem 60 miejscowości, które miały
szczęście gościć Ojca Świętego w czasie Jego pontyfikatu. Wybierając
fotografie (ponad 400!), które znalazły się w książce, autorzy kierowali
się dwoma kryteriami: chrześcijańską tradycją i pięknem – które tak
bardzo bliskie były Janowi Pawłowi II. Wiele z prezentowanych tu
miejscowości nigdy nie trafia do albumowych opracowań o naszym
kraju. Kraków czy Warszawę każdy chce pokazać, ale już Lubaczów,
Dukla czy Skawina rzadko bywają przedmiotem zainteresowania.
A przecież i ich mieszkańcy mogą poszczycić się wspaniałą, wielowiekową
tradycją, również tam są piękne kościoły i pałace, kamienice i ogrody.
13
Szlak papieski odkrywa te miejscowości i nobilituje je.
WPiS
Nawet wilki nie atakują,
kiedy nie czują
zagrożenia
Rozmowa
z fotografem przyrody,
rodowitym Mazurem,
Waldemarem Bzurą
Orzeł bielik, największy ptak drapieżny Europy. Fot. Waldemar Bzura z albumu „Warmia i Mazury”
Waldemar Bzura to wybitny fotograf, specjalista od przyrody Warmii i Mazur. Za swą
twórczość otrzymał już wiele międzynarodowych nagród, organizował wystawy,
a renomowane wydawnictwo Biały Kruk wydało 4 jego autorskie albumy poświęcone regionowi, który tak bardzo kocha. W rozmowie z „WPiS-em” opowiada, co
zrobić, kiedy zaatakuje nas dzik albo… łabędź, jak polować aparatem na jelenie albo
dlaczego wilki tak naprawdę są przyjaznymi zwierzętami.
Przeglądając Pana prace, zobaczyć
można masę cudownych i unikatowych
zdjęć natury. Wszyscy się zastanawiają, jak udaje się Panu uchwycić takie
momenty?
Przyroda jest piękna, ale wcale nie jest
taka łatwa do fotografowania. Czasami
siedzę gdzieś w lesie lub nad jeziorem
całymi godzinami i jest pusto – nic się
nie dzieje. Ale zawsze czekam cierpliwie
z nadzieją, że jednak w końcu uda mi się
uchwycić coś wyjątkowego. Przyroda to
nie jest architektura, która stoi i trzeba
jedynie czekać na dobre oświetlenie. Ale
gdy się uda, gdy się uchwyci ten moment
– a nieraz na to pozostaje tylko ułamek
sekundy – to takie zdjęcia sprawiają
ogromną satysfakcję. W naturze dzieje
się wiele rzeczy niespodziewanych;
ostatnio byłem świadkiem niecodziennej
sytuacji. Jeden łabędź, najprawdopodobniej w obronie swojego potomstwa,
Tama bobrowa na rzece Kołowince koło Piecek.
Fot. Waldemar Bzura z albumu „Warmia i Mazury”
14
przegonił z małego jeziora całe stado…
dumnych, dużych i mocnych jeleni
z pięknymi porożami.
Wiele zdjęć robię z ukrycia, siedząc
w moim samochodzie, który jest zamaskowany sieciami wojskowymi. Parę
dni temu udało mi się zobaczyć bardzo
płochliwego bociana czarnego, który
spokojnie przechadzał się po łące i nawet mnie nie zauważył. A to przecież tak
rzadko występujący ptak! Poza tym mam
wybudowanych parę specjalnych czatowni, w których się ukrywam i czekam
na dogodny moment, aby zrobić jakieś
zdjęcie. Aby sfotografować niektóre gatunki, trzeba się naprawdę dobrze ukryć.
Bardzo trudno na przykład „złapać” orła
bielika, który jest niesamowicie czujnym
ptakiem, a na dodatek drapieżnym,
niebezpiecznym.
Skoro mowa o ptakach
drapieżnych – znalazł się
Pan już kiedyś w niebezpiecznej sytuacji?
Myślę, że przede wszystkim trzeba znać dobrze
swój teren. Wtedy ma
się orientację, w jakich
miejscach najczęściej
przebywa dane zwierzę
i można uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Na
przykład stosunkowo
łatwo „złapać” jelenie
na rykowisku. Pewnego
razu czekałem z samego
rana, kiedy jeszcze było
ciemno i słyszałem właśnie
zewsząd ryki jeleni, byłem
więc pewny, że jestem na
CUDA NATURY
dobrym tropie. A tu nagle widzę siedem
dzików pędzących w moją stronę!
Mocno się wtedy wystraszyłem, ale
zachowałem się jednak przytomnie i bez
paniki. Stałem spokojnie, nieruchomo
i taka moja reakcja je odstraszyła; za
chwilę uciekaliśmy każde w swoją stronę.
Innym razem siedziałem zamaskowany
w moim stroju moro, który ubieram na
tego typu „polowania z obiektywem”, aż
w pewnym momencie w moim kierunku
rusza dorodny jeleń. Coś mu się najwidoczniej nie spodobało i pędził prosto na
mnie! Był już może dziesięć metrów ode
mnie, kiedy pomyślałem: ojej, on chyba
jednak rzeczywiście chce mnie zaatakować. Cały czas jednak robiłem zdjęcia, aż
ten jeleń już mi się nie mieścił w kadrze.
Jednak on w tym momencie przystanął,
spojrzał na mnie, zaryczał i zrezygnował, odszedł w przeciwnym kierunku.
I te właśnie zdjęcia, jak i wiele innych,
znalazły się później w albumie wydawnictwa Biały Kruk „Mazury. Skarby przyrody
i architektury”. Być może tenże jeleń
wyczuł, że nie jestem żadnym groźnym
myśliwym, tylko biednym, schowanym
w krzakach fotografem…
Z tego, co Pan opowiada, widać, że
bardzo dobrze zna Pan zwierzęta.
Do każdego gatunku zwierząt trzeba
podchodzić inaczej. Gęsi i gągoły, kiedy
wyczują, że nie ma zagrożenia, stają
się spokojne i nie zwracają na mnie
uwagi. Zachowują się wtedy naturalnie,
dlatego też udało mi się zrobić wspaniałe zdjęcia, na przykład jak wzbijają
się z tafli jeziora, rozbryzgując wodę
dokoła. Żurawie natomiast są bardzo
czujne, zwłaszcza kiedy są z nimi młode.
Wystarczy dosłownie lekko się poruszyć
i natychmiast uciekają. Zresztą wszystkie
zwierzęta są najbardziej czujne z uwagi
na ich potomstwo. Raz jednak udało mi
się wypatrzyć dziuplę dzięcioła czarnego,
który chciał nakarmić swoje pisklęta. Na
początku bał się zdradzić miejsce swojej
kryjówki i skakał po różnych gałęziach,
ale po dłuższej chwili prawdopodobnie
zrozumiał, że nie ma żadnego zagrożenia
i wszedł do swojej dziupli, do głodnych
młodych ptaków. Później już w ogóle
nie zwracał na mnie uwagi i przylatywał
wielokrotnie karmić młode. Nawet wilki
nie atakują, kiedy nie czują zagrożenia.
Robią to jedynie w obronie własnej bądź
swojego potomstwa. Chociaż parę lat
temu przepływaliśmy kajakami z grupą
turystów obok gniazda łabędzi. Matka
wysiadywała jeszcze jaja, a samiec bronił
terytorium. Byłem już wielokrotnie
w podobnej sytuacji, więc uspokajałem pozostałych, mówiąc, że nas nie
zaatakuje pod warunkiem, że wszyscy
będą spokojni i przestaną wiosłować.
Jednak tym razem się myliłem, ponieważ
dorodny łabędź ruszył do ataku i wskoczył z rozpostartymi skrzydłami na jeden
z kajaków. Aż mi się włosy na głowie ze
strachu zjeżyły, na szczęście nikomu nic
się nie stało, za to mieliśmy spływ pełen
wrażeń.
Jeżeli chodzi o inne zwyczaje zwierząt,
to warto też wiedzieć, kiedy są na
przykład lęgi. Konieczna jest znajomość
czasu występowania danych zwierząt na
określonym terytorium, bo wystarczy to
przegapić i później trzeba czekać cały następny rok. Zjawiska przyrody są bardzo
krótkotrwałe. Ptaki odfruną, a niektóre
rośliny szybko przekwitają i trzeba zdążyć, aby móc to wszystko uchwycić.
Z każdego Pańskiego zdjęcia tchnie
umiłowanie Mazur. Co Pana w nich tak
bardzo fascynuje?
Tutaj się urodziłem i mieszkam całe życie. Nad rzeką Krutynią, pracuję w Mazurskim Parku Krajobrazowym. U nas
jest tyle tematów do sfotografowania –
i to dla mnie wciąż ekscytujące. Dlatego
nie muszę wychodzić poza mój „rewir”,
gdyż wciąż mogę tu napotkać coś ciekawego i nowego. Interesuje mnie głównie
ukazanie dzikiej, a zarazem jakże pięknej
przyrody, jaka występuje na Mazurach.
Warmia i Mazury są najbliższe memu
sercu, a mam je na wyciągnięcie ręki.
Jest to niezwykły teren, który przykuwa
uwagę wielu osób. Tak samo dzieje się
z albumami dotyczącymi tej właśnie krainy. Biały Kruk wydał już cztery albumy
ze zdjęciami mojego autorstwa, w tym
trzy o Warmii i Mazurach („Mazury.
Cztery pory roku”, „Mazury. Skarby
przyrody i architektury” oraz „Warmia
i Mazury”). Bardzo się cieszę, że one
powstały, zawierają bowiem różne niezwykłe zdjęcia, które udało mi się zrobić
przez tyle lat. Te albumy, wydane także
w wersjach obcojęzycznych, cieszą się
ogromnym powodzeniem, szczególnie
tutaj na moich terenach.
Rozmawiała Natalia Wincenciak
Bocian biały podczas polowania.
Fot. Waldemar Bzura z albumu „Warmia i Mazury”
15
Jeziora pretendują do miana
JEDEN Z 7 CUDÓW NATURY! Mazurskie
światowego cudu natury. W konkursie
szwajcarskiej fundacji New 7 Wonders pokonały kilkuset rywali z całego świata i walczą w finale
o wejście do ścisłej siódemki. Chciałoby się rzec: cudze chwalicie, swego nie znacie!
Warmia i Mazury, pełne uroku krainy, kryją wiele tajemnic, w tym
miejsca, gdzie zachowała się jeszcze dzika, prastara przyroda. Odsłania
je przed nami na swych fotografiach najwybitniejszy specjalista
od tego regionu, Waldemar Bzura. W albumie pokazujemy m.in.
kilkadziesiąt zachwycających krajobrazów, 77 warmińskich i mazurskich
miejscowości, 21 rzadkich gatunków roślin, 46 gatunków ptaków oraz
15 gatunków innych zwierząt, 8 rezerwatów i ostoi przyrody, a także
23 jeziora. Album przekonuje, że region ten słusznie zaliczany jest do
największych cudów natury na świecie. Fotografie: Waldemar Bzura
Tekst: Jerzy Kruszelnicki
wersja trójjęzyczna polsko-angielsko-niemiecka
280 str., 24x30 cm, papier kredowy błyszczący 150 g,
oprawa twarda lakierowana, obwoluta
Tylko teraz!
cena 107
zł + 5% vat
zamiast 119 zł + vat
Dolina Rospudy
– poświęcono jej wiele miejsca na
pierwszych stronach gazet, ale tak naprawdę zna ją niewielu. Oaza ciszy,
bogactwo rzadkich gatunków fauny i flory, pierwotne torfowiska. Wciąż rosną
tutaj storczyki oraz rośliny będące reliktami polodowcowymi. Schronienie
znalazły tu dziko żyjące ptaki, m.in. orlik krzykliwy, trzmielojad i błotniak
stawowy. Okolice rzeki są ostoją dla łosiów, wyder, bobrów i gronostajów.
Także jeden z najpiękniejszych, a mało znanych, szlaków kajakowych. Niestety
ten wielki skarb jest zagrożony przez działania człowieka.
Fotografie: Waldemar Bzura, Peter Scherbuk
Tekst: Jerzy Kruszelnicki
wersja trójjęzyczna polsko-angielsko16
niemiecka, 120 str., 23,5x28 cm, papier
kredowy błyszczący 200 g, oprawa twarda
lakierowana, obwoluta
Tanio!
62 zł
cena
+ 5% vat
zamiast 73 zł + vat
kontakt z przyrodą
PROMOCJA
kontaktem z bogiem
Wypoczywa się zaś w całej pełni
– a lepiej może powiedzieć:
w całej głębi, kiedy ów kontakt
z przyrodą staje się kontaktem
z Bogiem obecnym w przyrodzie
i obecnym w duszy ludzkiej.
fragm. listu ks. Karola Wojtyły
zamieszczonego w albumie
Specjalna cena wakacyjna!
49 zł + 5% vat
zamiast 69 zł + vat
Fotografie: Arturo Mari, Ireneusz Dziugieł
128 str., 23x28 cm, papier kredowy 170 g,
oprawa twarda lakierowana
8 i 9 czerwca 1999 r. Jan Paweł II przerwał oficjalną część swej pielgrzymki do Ojczyzny i odpoczywał w pokamedulskim
klasztorze na Wigrach. Wśród niewielu towarzyszących mu osób był wybitny fotograf papieski, Arturo Mari, którego
nigdzie dotychczas nie publikowane zdjęcia z tamtych dni zamieszczone zostały w tym albumie. Ojciec Święty doskonale
czuł się wśród polskich jezior, pól i lasów, na każdym kroku spotykał się z miłością i oddaniem rodaków. „Ciężko było
wejść Ojcu Świętemu po schodkach do wiejskiej chałupy. Córeczka p. Milewskich tak zapamiętała dostojnego Gościa: 'Był
biały, szedł na miękkich nóżkach, z mądrą górą’”. (fragm. wstępu)
Całości dopełniają pełne sentymentu
i refleksji wypowiedzi Ojca Świętego
na temat tak przez niego lubianego
Pojezierza oraz urzekające fotografie
oddające piękno krajobrazu
i architektury regionu.
Staraniem diecezji ełckiej wytyczono
piesze i kajakowe Szlaki Papieskie,
będące specyficznym upamiętnieniem
Jana Pawła II, których opisy i mapki
również zamieściliśmy w książce.
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26,
faks: 12/254-56-00, e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.bialykruk.pl.
Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty wysyłki (12 zł) ponosi wydawnictwo.
17
Proroctwa P
„Niezłomni. Wspólne dzieje Kardynała
Wojtyły i Prymasa Tysiąclecia”
152 str., 24x32 cm, papier kredowy
błyszczący 170 g, oprawa twarda
lakierowana, obwoluta
Specjalna promocja rocznicowa – patrz str. 24
30
lat temu, w maju, zmarł
kardynał Stefan Wyszyński, którego Polacy poznali i pokochali jako Prymasa Tysiąclecia. Był on człowiekiem niezłomnym,
o niewiarygodnie silnych przekonaniach katolickich i patriotycznych. Był
gnębiony i został uwięziony
przez reżim komunistyczny, ale pozostał nieugięty
i wierny Chrystusowi oraz
Polsce. Przygotował nasz kraj
do obchodów millennium
chrztu, mimo gróźb i przemocy ze strony totalitarnego państwa. Bliska przyjaźń
połączyła go z kard. Karolem
Wojtyłą, późniejszym Ojcem
Świętym. Na jego Mszach
świętych gromadziły się setki tysięcy Polaków, a wiele
jego słów jest aktualnych do
dzisiaj. Niektóre z nich tutaj
prezentujemy.
Cytaty pochodzą z przemówień i homilii Księdza Prymasa
Stefana Wyszyńskiego wygłoszonych
w latach 1966-1981, zamieszczonych
w bogato ilustrowanej książce Białego
Kruka „Niezłomni”.
Nie wolno tworzyć „dziejów bez
dziejów”; nie wolno zapomnieć o tysiącleciu naszej ojczystej i chrześcijańskiej
drogi; nie wolno sprowadzać Narodu na
poziom „zaczynania od początku”, jak
gdyby tu, w Polsce, dotąd nic wartościowego się nie działo; nie wolno milczeć,
Procesja z cudownym Obrazem Matki Bożej
Częstochowskiej, 3 V 1966, Jasna Góra. Fot. Adam Bujak
gdy na ostatni plan w wychowaniu młodego pokolenia spycha się kulturę rodzimą, jej literaturę i sztukę, jej wypróbowaną moralność chrześcijańską oraz
związek Polski z Kościołem Rzymskim
i z przyniesionymi do Polski wartościami Ewangelii, krzyża i mocy nadprzyrodzonych.
Kościół nie jest społecznością polityczną, chociaż może mieć znaczenie
społeczno-polityczne, lecz jest społecznością nadprzyrodzoną, religijną, teologiczną, moralną, budowaną na fundamencie wiary i Apostołów. Tylko te moce
rozstrzygają o tym, kogo Kościołowi potrzeba.
To Bóg rządzi narodami! Często nie
możemy tego pojąć i zrozumieć. Ale gdy
spojrzymy, choćby jednym rzutem, na
dzieje naszej Ojczyzny, zrozumiemy to
doskonale.
Pokusa władzy, władania, trudna
do przezwyciężenia. Ludzie tak często
ulegają fascynacji władzą. Im dłużej ją
sprawują, tym bardziej są wobec niej
bezradni i ulegli. Lecz Chrystus odpowiada kusicielowi: „Panu Bogu twemu
kłaniać się będziesz i Jemu samemu
służyć będziesz”. Tak zwyciężył Nowy
Kardynałowie Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński –
ukochani przez wiernych. Fot. R. Rzepecki
Prymasa Tysiąclecia
Adam – Jezus Chrystus – Wieczny Kapłan – pokusy i wątpliwości, którym
poddał się pierwszy Adam w raju.
Naród bez perspektywy religijnej,
naród, któremu odbiera się wiarę, któremu nie daje się księgi świętej, naród,
w którym zamyka się Chrystusowi wstęp
do szkół, pozbawiony jest największej
energii twórczej – wiary w zmartwychwstanie i w przyszłość.
Wiek obecny może zaciemnić horyzonty widzenia świata i zrozumienia
jego sensu. Widzieliśmy, jak wielkie błędy popełniano. Nie ma co już szczycić się
tym, że jesteśmy ludźmi XX wieku.
Bardzo często brak jest zrozumienia,
że Kościół jest nie tylko zwycięski, mający prawdę i niezłomne zasady moralne.
Kościół musi być ponadto na krzyżu,
bo i jego Założyciel był na krzyżu. Kościół musi cierpieć, bo Chrystus cierpiał.
Kościół musi składać ciężkie ofiary, bo
Chrystus złożył z siebie ofiarę.
My znowu chcielibyśmy, aby zmartwychwstał natychmiast. Po co „trzeciego dnia”? Załatw to teraz! Jeżeli możesz
„trzeciego”, to możesz i dziś! A jednak
trzeba poczekać, jak rolnik czeka na
wzejście ziarna, które jesienią rzucił
w rolę. Czeka aż do wiosny.
Po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. Fot. Adam Bujak
Obrządek mycia
nóg – Katedra
Warszawska,
1970.
Fot.
A. Kossobudzki-Orłowski
Wielcy hierarchowie: abp A. Baraniak, kard. K. Wojtyła,
prymas S. Wyszyński, abp B. Kominek. Fot. A. Kossobudzki-Orłowski
ARTURO MARI W KRAKOWIE
Arturo Mari:
żyłem tuż obok Świętego
śliwe. Z uśmiechem udawał się w tę
ostatnią, najpiękniejszą podróż.”
Podczas spotkania z Czytelnikami w wypełnionej po brzegi Auli Jana
Pawła II w Łagiewnikach panowało niezwykłe wzruszenie. Arturo Mari potrafi
bowiem z prawdziwym talentem i iście
włoską ekspresją oraz z wielką miłością opowiadać o Ojcu Świętym. „Mam
wielką satysfakcję, że mogłem dokumentować życie Jana Pawła II od pierwszego do ostatniego dnia pontyfikatu
oraz przekazać za pomocą fotografii
ogromną siłę duchową Ojca Świętego
oraz jego oddanie człowiekowi – także
ludziom najuboższym, zapomnianym
i niechcianym.
„‘Pielgrzymka do Nieba’ mówi
Teraz przypominam sobie
sama za siebie – jest to książka
akurat pielgrzymkę do Korei Połuo człowieku Boga. Miałem to wieldniowej w maju 1984 r. Ze wzglękie szczęście, że przez 27 lat modu na napięty program arcybiskup
głem przebywać obok żyjącego
Seulu zdecydował, że wizyta
Świętego” – mówił Arturo Mari na
w leprozorium na wyspie Sorokdo
Franciszkańskiej 3. „1 maja, dzień
będzie krótka. Kiedy przylecieliwyniesienia Go do chwały ołtarzy,
śmy helikopterem, Ojciec Święty
stanowił oficjalne ukoronowanie
zbliżył się do baraku, w którym
całego życia Jana Pawła II. Wiemieszkali trędowaci, uklęknął
my, że Kościół ma swoje prawa
i pogrążył się w 10-minutowej
i przepisy, których należy przemodlitwie. Potem zdecydowanym
strzegać. Jednak ja już od dawna
krokiem poszedł w stronę tych
wiedziałem, wiedziałem to za Jego
ludzi bez oczu, nosów, rąk, ludzi,
życia, że był świętym. Nigdy nie
których na pewno wielu brzydzipowinniśmy zapomnieć o tym, co
łoby się dotknąć… Arcybiskup
uczynił dla nas Jan Paweł II. Jego
próbował go zatrzymać, ale on
wielka postać była dla nas i nadal
odepchnął stanowczo jego rękę.
powinna być impulsem do lepszeJan Paweł II przywitał się z każdym
go życia. Całe swe życie poświęcił
trędowatym, głaskając i przytulanam, wszystko, co robił, robił dla
jąc te straszne w swym wyglądzie
nas. Wiedzieli o tym i odczuwali to
postacie. Być może wielu z nich po
ludzie na całym świecie.
raz pierwszy spotkało się z takim
Wezwanie Jana Pawła II ‘Nie
przejawem ludzkiej miłości. A milękajcie się!’, wygłoszone na połość i pokora Ojca Świętego były
czątku pontyfikatu, bardzo wieogromne.
le zmieniło także w moim życiu.
Podczas wizyty na ­oddziale onPrzede wszystkim nauczyło mnie
Arturo Mari przy marmurowej płycie grobu Jana Pawła II,
która została przywieziona z Bazyliki św. Piotra do nowo
kologicznym rzymskiego szpitala
większego szacunku dla ludzi,
powstającego Centrum „Nie lękajcie się”. Fot. Marcin Bujak
Dzieciątka Jezus Jan Paweł II poda także pokory, zarówno w życiu
osobistym, jak i w pracy. Jako człowieka i cierpienia. Jego modlitwa była coraz chodził do wszystkich małych pacjenwierzącego nauczyło mnie modlić się mocniejsza i intensywniejsza. Napisał tów i pocieszał ich matki, dodając im
i inaczej przeżywać Mszę św. oraz czuć 14 encyklik. Piętnastą jest wg mnie całe otuchy do przetrwania trudnych chwil.
Jego życie i Jego cierpienie. Można po- Nagle pewna kobieta z dzikim wyramiłość Boga.
Siła Ojca Świętego opierała się wiedzieć, że Jego życie było encykliką zem twarzy podrzuciła swoje dziecko
i tkwiła w modlitwie. W swej papieskiej cierpienia. Cierpienie sprawiło, że stał Ojcu Świętemu, który niczym prawprywatnej kaplicy, gdzie wisiał krucyfiks się niezwykle mocny. Ofiarował swe dziwy ojciec zaczął kołysać je w swoich
i obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, spę- cierpienie Panu Bogu. Miałem szczęście ramionach. Widząc to, matka upadła
dzał na klęczkach długie godziny. Nigdy widzieć Jana Pawła II na kilka godzin Janowi Pawłowi II do kolan, objęła go
nie przestał się modlić, nawet w naj- przed odejściem do Domu Pana. Był i wybuchła jakimś nieludzkim płaczem.
20
trudniejszych momentach swego życia pełen pokory, a Jego oczy były szczę- Ojciec Święty też ukląkł, a ona błagała
Arturo Mari, papieski fotograf, przez 27 lat towarzyszył Janowi Pawłowi II. Towarzyszył mu dzień w dzień, od wczesnego rana do późnej nocy.
Czy zatem mógł odmówić Białemu Krukowi i nie przybyć na prezentację
„Pielgrzymki do Nieba” – jedynej kompletnej, stojącej na najwyższym
poziomie edytorskim, tak bogatej w słowo i obraz relacji o beatyfikacji
ukochanego Papieża? Tym bardziej że w Białym Kruku wydał wcześniej,
samodzielnie lub wspólnie z innymi autorami, aż 27 książek. Przybył zatem do Krakowa i najpierw – razem z Adamem Bujakiem – dał świadectwo na Franciszkańskiej 3, w pałacu arcybiskupim, a potem wieczorem
w sanktuarium w Łagiewnikach. Następny dzień Arturo Mari i Adam Bujak poświęcili na spotkania z młodzieżą, która przyjęła ich wprost entuzjastycznie. W ogóle nie czuło się, że młodych dzieli od obu autorów ponad pół wieku; zafascynowani słuchali opowieści o naszym Ojcu Świętym.
ARTURO MARI W KRAKOWIE
Go o cud: ‘Ty jesteś święty, ty możesz
go uzdrowić’. Wtedy on oddał jej dziecko i szeptał coś do ucha. Kobieta powoli
się uspokajała, a nawet się uśmiechnęła.
Parę tygodni później dowiedzieliśmy się,
że to dziecko faktycznie wyzdrowiało.”
Następnego dnia w znanym ze
swych postaw patriotycznych Gimnazjum nr 1 przy ul. Bernardyńskiej
w Krakowie Arturo Mari wspominał
zamach na Jana Pawła II: „Trudno uwierzyć, że 30 lat temu ktoś poważył się
targnąć na życie tego człowieka, który
tak bardzo zabiegał o pokój i walczył
o godność osoby ludzkiej. Był to dla
mnie bardzo tragiczny moment – Jan
Paweł II był dla mnie jak prawdziwy
ojciec. Zawsze miał dla mnie dobre
słowo, interesował się tym, co się ze
mną dzieje, można powiedzieć, że się
mną opiekował. W tamtej chwili zobaczyłem więc zranionego kulą własnego
ojca i nie mogłem sobie z tym poradzić.
Świat mi się zawalił. Nie wiem, jak udało
mi się w tamtej chwili zrobić parę zdjęć.
To był pewnie odruch, być może zawodowy, imperatyw, że muszę udokumentować to wydarzenie. A być może
była to ręka Matki Bożej, która wtedy
prowadziła moją rękę…
Potem nastąpiła szaleńcza jazda do
szpitala – nie wiadomo było, czy Ojciec
Święty przeżyje, obawialiśmy się, że to
koniec. Na drugi dzień otrzymaliśmy
wiadomość, że Ojciec Święty czuje
się lepiej. Nagle wszyscy chcieli zrobić
Papieżowi zdjęcia w szpitalnym łóżku;
wielu fotografów próbowało różnymi sposobami wedrzeć się do szpitala.
Uciekali się do różnych wybiegów, m.in.
przebierali za pielęgniarzy. Postanowiłem przejąć inicjatywę i porozmawiałem z ks. Stanisławem Dziwiszem.
Aby ukrócić te wszystkie podchody,
miałem sfotografować Papieża w łóżku;
wcześniej trzeba było jednak zapytać
o zgodę samego Ojca Świętego. Papież
przystał na to, tak więc nazajutrz rano
wszedłem do szpitalnego pokoju. Jan
Paweł II odezwał się wtedy do mnie:
‘Widzisz synu, jesteśmy żywi, Matka
Boża nas uratowała’. To było tak bardzo
wzruszające, że robiąc zdjęcie uroniłem
łzę, która całkowicie zamgliła mi wizjer
aparatu fotograficznego…”
Na spotkanie z Arturo Marim i Adamem Bujakiem w Katolickim Centrum
Edukacyjnym Caritas Archidiecezji Krakowskiej przyszli nie tylko nauczyciele
i uczniowie, ale także liczni rodzice.
„Byłem częstym świadkiem rozmów
Ojca Świętego z dziećmi – wspominał
tam papieski fotograf. – Kiedyś pewien
chłopczyk zapytał Papieża, czy ciągnął
dziewczyny za warkocze i czy bił się
z kolegami. Jan Paweł II bardzo chętnie
opowiadał dzieciom o swoim dzieciństwie, umiał nawiązywać z nimi bliski
i bezpośredni kontakt. W pewną niedzielę, która wypadała akurat 18 maja,
w urodziny Jana Pawła II, Ojciec Święty udał się do parafii Chrystusa Króla.
Właśnie witał się z obecnymi, przystając na chwilę przy każdym. W pewnym
momencie dziewięcioletni chłopiec
z rękami w kieszeniach podszedł do
Ojca Świętego. ‘Cześć, jak się masz?’ –
zagadnął. ‘Dobrze, a ty?’ – zapytał Papież. ‘Świetnie, bardzo się cieszę, że cię
widzę. Jestem tutaj, bo dzisiaj są twoje
urodziny. Miałem przyjść z mamą, ale
uciekłem z domu.’ ‘Jak to uciekłeś?’ –
zaniepokoił się Ojciec Święty. ‘Wiesz,
jakie są te kobiety’ – odparł chłopczyk.
‘Już od godziny stoi przed lustrem, stroi
się i maluje. No to ja uciekłem, inaczej
bym nie zdążył, a chciałem ci złożyć
życzenia urodzinowe. Jestem mały, nie
mam pieniędzy, ale mam dla ciebie prezent’. Wyciągnął z kieszeni cukierek:
‘To jest mój prezent dla ciebie, z całego
serca ci go daję’. Ojciec Święty wziął ten
cukierek, pocałował i powiedział zdanie, które jakże często w czasie swego
pontyfikatu powtarzał: ‘Ależ ja na to nie
zasługuję’.
W tym prostym geście była wielka
pokora, miłość, moc i wielkość tego
człowieka. Dlatego z taką łatwością
mógł rozmawiać zarówno z wielkimi,
jak i z najmniejszymi tego świata.”
Tłum. z włoskiego
Jolanta Kornecka
Oprac. Jolanta Lenard
Arturo Mari podpisuje album beatyfikacyjny „Pielgrzymka do Nieba” w Katolickim Centrum Edukacyjnym Caritas w Krakowie. Fot. Marcin Bujak
21
Jedyna kompletna relacja
z beatyfikacji Jana Pawła II
Fotografie: Adam Bujak
Teksty: Benedykt XVI, kard. Tarcisio Bertone,
abp Józef Kowalczyk, kard. Kazimierz Nycz,
Jolanta Sosnowska, kard. Agostino Vallini
Świadectwa: kard. Stanisław Dziwisz, Joaquín
­Navarro-Valls, s. Marie Simon Pierre,
Arturo Mari, Rita Megliorin
„Ta książka ma być pamiątką dla wielu pokoleń
– ci, którzy sięgną po nią np. za 100 czy 200 lat,
muszą mieć wrażenie niebywałej podniosłości
tych chwil, muszą mieć świadomość tego, co
my przeżywaliśmy przez te 27 lat niezwykłego
pontyfikatu Jana Pawła II i co przeżywaliśmy
w tę jakże wzruszającą niedzielę 1 maja.”
Prezes Leszek Sosnowski, wydawca
„Książka we wszystkim odpowiada wielkości
i znaczeniu wydarzenia, które opisuje: duży
format, znakomity papier, szlachetna oprawa,
fantastyczne fotografie, dynamiczny układ zdjęć
i tekstów.”
Tygodnik katolicki „Niedziela”
„Książka jaśnieje słońcem, ciepłem i dobrocią.
Tym wszystkim, czym obdarzał nas
Karol Wojtyła.”
Marcin Wolski, „Gazeta Polska”
arda, obwoluta
0 g, oprawa tw
y błyszczący 17
ow
cm, papier kred
216 str., 24x31
Dla Czytelników „WPiS-u”
3-4 egz. – 74 zł/egz.
1-2 egz. – 79 zł/egz.
(cena detaliczna 89 zł brutto)
Z każdego sprzedanego egzemplarza przekażemy cegiełkę
– 4 zł na budowę Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”
UWAGA, PREZENT!
Codziennie od 23 do 30 czerwca (z wyjątkiem soboty i niedzieli)
trzech pierwszych Czytelników, którzy zadzwonią o godz. 10.00
do Białego Kruka i zamówią „Pielgrzymkę do Nieba”,
otrzyma w prezencie album „Pamięć i wdzięczność”.
22
kredowy,
8 cm, papier
80 str., 20,5x2 rtonowa, laminowana
da ka
oprawa twar
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26.
Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty wysyłki (12 zł) ponosi wydawnictwo.
WYRAZY WDZIĘCZNOŚCI
Listy serdeczne
i motywujące
Z ogromną radością odebraliśmy wyjątkowo wiele listów gratulacyjnych po
ukazaniu się albumów – beatyfikacyjnego „Pielgrzymka do Nieba. Życie, kult
i beaty­fikacja Jana Pawła II” oraz „Hołd Katyński 2”. Książki te zostały przyjęte
nie tylko z życzliwością, ale wprost z serdecznością. I my serdecznie dziękujemy!
Naszą radością chcemy podzielić się z Czytelnikami „WPiS-u”, pozwalając tu sobie zacytować fragmenty niektórych wypowiedzi. Wyrazy wdzięczności, z jakimi
się spotykamy, są dla nas zarówno motywacją, jak i wyzwaniem.
Wydawnictwo Biały Kruk
„Pielgrzymka do Nieba” stanowi obszerną relację z wydarzeń beatyfikacyjnych. Gratuluję publikacji, zawierającej
opis wydarzeń, homilie, przemówienia
oraz wzruszające świadectwa osób, które
z bliska doświadczyły obecności Papieża
Polaka. Ten dokument, wzbogacony fotografiami autorstwa Adama Bujaka, dobrze
oddaje poruszającą atmosferę rzymskich
uroczystości związanych z wyniesieniem
na ołtarze Jana Pawła II.
Życzę, by pamiątkowy album o drodze
do świętości nowego Błogosławionego
ubogacił wewnętrznie wszystkich czytelników i inspirował do życia godnego dzieci Bożych.
Kard. Zenon Grocholewski,
Prefekt Kongregacji
ds. Wychowania Katolickiego
Na „santo subito” dziękczynny zryw
artystyczny w postaci „questo album
subito”... Lepszego i atrakcyjniejszego
wyrazu podzięki nie sposób było wymyślić. Właśnie za to gorąca wdzięczność.
No i sam tytuł: „Pielgrzymka do Nieba”.
Wyżej już za wielkim Człowiekiem Wielkanocnym – błogosławionym Papieżem,
naszym Ojcem Świętym – nie można.
Arcybiskup Alfons Nossol
Dziękuję za tę inicjatywę, bardzo dla
mnie cenną, która pomoże mi zachować
w żywej pamięci niezapomniane chwile
związane z beatyfikacją umiłowanego
Ojca Świętego Jana Pawła II. Jestem pewien, że z Nieba nadal towarzyszy On
Koś­ciołowi swoją modlitwą, i jak wielokrotnie przypominał Papież Benedykt XVI
w dniach beatyfikacji, błogosławi nas.
Korzystając z okazji, odwzajemniam
najserdeczniejsze pozdrowienia.
Kard. Agostino Vallini,
Wikariusz Rzymu
Pragnę podziękować za albumu „Hołd
Katyński 2”. Prezentuje on właściwy
Pańskiej Oficynie i jej stałym Współpracownikom wysoki poziom artyzmu publikowanych fotografii oraz godny uznania profesjonalizm edytorski, połączony
z szybkością reakcji na aktualne wydarzenia.
Wdzięczność należy się Wydawnictwu
Biały Kruk przede wszystkim za odważne
podjęcie tematu, który stał się w ostatnim
roku motywem przewodnim naszej narodowej świadomości. Omawiana publikacja
pomaga przebić się przez narosłą wokół
katastrofy smoleńskiej otoczkę medialnych zacietrzewień. Pozwala z uczuciem
patriotycznym i duchową refleksją przywoływać to, co w cierpiącym Narodzie
najwartościowsze: wrażliwość na wspólny los, solidarność w żałobie, inspirowana
chrześcijańską wiarą nadzieja na autentyczne zjednoczenie się społeczeństwa
w służbie Boga i Ojczyzny.
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź,
Metropolita Gdański
Gratuluję najnowszej pozycji, która
swoją treścią łączy ziemię z niebem,
oczywiście, ukazując wyjątkowość postaci Bł. Jana Pawła II. To dobra pozycja,
także od strony formacyjnej, gdyż ukazuje całą drogę ku świętości i beatyfikacji.
Nie bez znaczenia w tym względzie
są opinie konkretnych ludzi. Gratuluję
więc całemu Zespołowi Autorskiemu.
Jednocześnie składam najlepsze życzenia
Imieninowe Panu Prezesowi: ad multos
multos­que annos!
Biskup Drohiczyński
Antoni Dydycz
Zapoznałem się z treścią mono­grafii
„Pielgrzymka do Nieba. Życie, kult i beaty­
fikacja Jana Pawła II”, opublikowanej przez
Wydawnictwo Biały Kruk i wyrażam wielkie uznanie autorom i wszystkim osobom
mającym udział w wydaniu dzieła jeszcze
w atmosferze uroczystości beatyfikacyjnej
Ojca Świętego Jana Pawła II. Wchodzimy
duchowo w przesłanie, które pozostawił
nam błogosławiony papież i dziękujemy
Bogu za wielki dar dla Kościoła.
Arcybiskup Marian Gołębiewski,
Metropolita Wrocławski
Jestem pod wrażeniem tak szybkiego
przygotowania i opublikowania relacji
z wydarzeń beatyfikacyjnych naszego
Ojca Świętego. Dziękuję za ten piękny
album. To wspaniała pamiątka niezapomnianych wydarzeń i drogi do świętości
bł. Jana Pawła II.
Biskup Zielonogórsko-Gorzowski
Stefan Regmunt
Składam serdeczne podziękowanie za
album „Pielgrzymka do Nieba” – przekazuje on najbardziej wzruszające momenty
z życia i po doczesnym życiu błogosławionego Jana Pawła II.
Kardynał Józef Glemp
Ten album stanowi doskonałą dokumentację podejmowanych starań o wyniesienie do chwały ołtarzy Jana Pawła II,
papieża przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Jest również
zapisem wydarzeń związanych z beatyfikacją i emocji, jakie towarzyszyły pielgrzymom zgromadzonym w dniu 1 maja
2011 roku na Placu św. Piotra w Rzymie.
Opublikowany album pomoże nam powracać do tych szczęśliwych dni.
Biskup polowy Wojska Polskiego
Józef Guzdek
Śpieszę z radosnym i bardzo serdecznym podziękowaniem za tak cenny dar,
najnowszy album „Pielgrzymka do Nieba.
Życie, kult i beatyfikacja Jana Pawła II”.
Wielkie Bóg zapłać i Drogiemu Panu Adamowi dzięki za dedykację. Gratuluję tak
szybkiego, a tak wspaniałego wydania tej
pamiątki „miłej polskiemu sercu”.
Arcybiskup Stanisław Nowak,
Metropolita Częstochowski
Krótkość cyklu wydawniczego w niczym nie zakłóciła osiągnięcia jak zawsze
wysokiej jakości publikacji, staranności
opracowania strony fotograficznej oraz
zamieszczonych materiałów tekstowych.
Wszyscy możemy dzięki temu cieszyć się
albumem, na którego kartach utrwalone
zostały te doniosłe chwile, które dane było
przeżywać tak w Rzymie, jak i w Polsce.
Jako ich uczestnika uchwycił także mnie
w swym obiektywie pan Adam Bujak,
któremu za pośrednictwem Pana Prezesa
składam serdeczne „Bóg zapłać” za pamięć i dedykację.
Arcybiskup Henryk Hoser,
Biskup Warszawsko-Praski
Chciałbym jeszcze raz podziękować za
wsparcie i serdeczność, jaką okazaliście
Państwo wspierając w minionym roku
nasz wyjazd na Białoruś albumami wydawnictwa.
Już od ponad 14 lat część łomżyńskich
neoprezbiterów wyjeżdża po swoich święceniach kapłańskich na Białoruś, by tam
móc służyć naszym drogim rodakom.
Ich tęsknota za Ojczyzną, chęć spotkania
z bliskimi z powodów materialnych i politycznych nie zawsze może być urzeczywistniona. Cieszą się oni z każdej pomocy, zwłaszcza z naszej, bo wypływa ona
z więzów krwi. Stwarza to im poczucie
bezpieczeństwa i wielką radość, że Naród
Polski, z którego wyrósł błogosławiony Jan
Paweł II, solidaryzuje się w ich bólu i cierpieniu, i że nie zapomina o ich losie.
Za Państwa życzliwość i serdeczność
składamy staropolskie „Bóg zapłać”. Żywimy nadzieję, że „Biały Kruk”, będzie
rozpoznawany w naszym kraju i poza jego
granicami, jako symbol polskości.
Ks. Adam Izbicki, Wyższe 23
Seminarium Duchowne w Łomży
WPiS
HISTORIA
30. ROCZNICA ŚMIERCI
KS. KARD. WYSZYŃSKIEGO
Wspólne dzieje Kardynała Wojtyły
i Prymasa Tysiąclecia
A lbum ten jest świadectwem.
Ukazuje dwie wielkie postaci
Kościoła polskiego, ale też
Kościoła powszechnego,
w momentach przełomowych
dla najnowszej historii Polski.
Książka opowiada
o ich wspólnej,
pasterskiej drodze
i wspólnej misji.
Dwaj niezłomni
kardynałowie –
Prymas Tysiąclecia i metropolita krakowski, późniejszy
papież Jan Paweł II – byli nieugięci, jeśli chodziło o dawanie
świadectwa Chrystusowi, obronę Jego Kościoła oraz
ewangelizowanie Jego owczarni.
Wiele historycznych, dziś zupełnie unikatowych zdjęć,
których autorami są nieżyjący już Ryszard Rzepecki i Andrzej
Kossobudzki-Orłowski.
Cena rocznicowa!
65 zł + 5% vat
Tekst: kard. Karol Wojtyła
Fotografie: Andrzej Kossobudzki-Orłowski, Ryszard Rzepecki
152 str., 24x32 cm, papier kredowy błyszczący 170 g,
oprawa twarda lakierowana, obwoluta
zamiast 89 zł + vat
ŻEBY ZOBACZYĆ JANA PAWŁA II,
TRZEBA ZOBACZYĆ KRAKÓW
„Zabrał ze sobą do Rzymu wszystko, z czego wyrósł.
Kraków jest posagiem, który ze sobą przyniósł. Jest
ziarnem, którym się stale żywił i którym, jak widać,
nie przestał się żywić także w Watykanie.”
Ks. kard. Franciszek Macharski, ze wstępu do albumu
„Moje serce było i nie przestało być związane z wami,
związane z tym miastem, z tym dziedzictwem, z tym
‘polskim Rzymem’. […] Kraków od najmłodszych
lat mojego życia, od lat dziecięcych jeszcze, był dla
mnie szczególną syntezą wszystkiego, co polskie i co
chrześcijańskie. Zawsze mówił mi o wielkiej przeszłości
mojej Ojczyzny. Zawsze najpełniej wyrażał jej dzieje.”
Jan Paweł II, 6 czerwca 1979
Ten piękny album Adama Bujaka pokazuje na
mistrzowskich fotografiach najsłynniejsze miejsca
w Krakowie związane z Janem Pawłem II.
Cena promocyjna!
49 zł + 5% vat
zamiast 73 zł + vat
24
Słowo: kard. Franciszek Macharski, fotografie: Adam Bujak
128 str., 23,5x27 cm, papier kredowy błyszczący 170 g, oprawa twarda,
obwoluta, wersja trójjęzyczna polsko-angielsko-niemiecka
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26,
faks: 12/254-56-00, e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.bialykruk.pl.
Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty wysyłki (12 zł) ponosi wydawnictwo.
FELIETON
Tego pogrzebu nie było?
R
aport „Nowi mieszczanie w nowej
Polsce” ma miejscami charakter
po prostu haniebny. To wytwór
Instytutu Obywatelskiego (agenda Platformy Obywatelskiej). Na tapetę „badawczą” wzięto kilka wielkich miast
w Polsce, a materiałem do analiz stały
się wypowiedzi jakichś liderów opinii
– respondentów. Kim są owi tajemniczy
liderzy opinii, co oznacza to pojęcie –
tego się Państwo nie dowiecie, nie pada
bowiem ani jedno nazwisko. Jest ich
trzech, pięciu, stu? – liczby też nie określono. „Dzieło” w całości przeznaczono
de facto tylko do użytku wybranych
działaczy politycznych celem uzupełnienia piany w ich głowach.
Najbardziej nieprzyjemne, a przy tym
fałszywe opinie kierowane są pod adresem prastarego Krakowa. Tchnie zemstą
za wiadomy pogrzeb na Wawelu. Podwawelski gród określony został nagannie
jako miasto funeralne. Nie wiecie Państwo, co to znaczy? Też nie wiedziałem,
ale sprawdziłem w słownikach i spieszę
wyjaśnić, że funeralny to ni mniej, ni
więcej, tylko „pogrzebowy” – taki właśnie jest Kraków. Oczywiście zdaniem
autora (pewnego doktora, który nie zasługuje na to, by wymieniać jego i tak
nikomu nieznane nazwisko) oraz jego
anonimowych liderów opinii.
apyziały Kraków jakoby „nie zapisał się w polskiej historiografii
heroicznymi czynami obrony miasta czy powstaniami”. I dalej: „Miasto
nie było regularnie burzone, ze wszystkich okupacji wyszło niemal bez strat
materialnych, co więcej, wiele budynków zawdzięcza właśnie austriackim,
a później niemieckim okupantom”. Jeśli
to przeczytają przełożeni ob. doktora
na prastarym krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim, to powinni mu natychmiast cofnąć tytuły i wyrzucić go
z roboty! Ten poziom wiedzy nie sięga
nawet gimnazjum (obecnego, nie przedwojennego). A czynienie miastu zarzutu
z tego, że nie było burzone (co niestety
nie odpowiada prawdzie), to już chyba
objaw schizofrenii.
Obywatelu Doktorze, już podczas
najazdów tatarskich podwawelski gród
był dotkliwie niszczony. A co Szwedzi
pozostawili po sobie w Krakowie w czasie Potopu i wielkiej wojny północnej?
A walki w czasie Konfederacji Barskiej?
W roku 1912 Tadeusz Kupczyński pisał
o XVIII-wiecznym Krakowie: „Najazdy
szwedzkie, rabunki drapieżnych wo-
Z
dzów Drewicza i Suworowa, barbarzyńska gospodarka garnizonów, pustoszących szeregi kamienic, obok ciągłych
plag żywiołowych – ognia, morów i wylewów, przyprawiały miasto o niezwykłe straty”.
A żeby napisać, iż Kraków wiele zawdzięcza okupantom, to już trzeba i to
miasto, i nasz kraj po prostu nienawidzić. Może autor raportu coś im zawdzię-
x31 cm
320 stron, 23
350 zdjęć
cza, ale my, krakowianie, wiemy dobrze,
ile szkód pod zaborem austriackim poniosło przekształcone w prowincjonalną twierdzę kwitnące niegdyś miasto.
Wiemy np., z jakim trudem udało się
krakowskim patriotom w czasie zaborów uratować Wawel przed doszczętną
dewastacją; królewski zamek zamieniony został przez zaborcę m.in. na stajnie.
„Zawdzięczamy” im (Austriakom i hitlerowcom) dwa koszarowe budynki pozostawione na Wzgórzu Wawelskim, które
szpecą je do dziś i zasłaniają widok na
wspaniały renesansowy zamek i katedrę.
Swe „badania” autor raportu podpiera najchętniej publikacjami własnymi,
które opublikował w „Księgarni Akademickiej” z podtytułem „Wydawnictwo
Naukowe”. Jak bardzo naukowe, przekonuje np. publikacja niejakiego Natana
Grossa pt. „Królewski Kraków i żydowski Kazimierz”. Już sam początek jest
wyjątkowo naukowy: „Kraków – ‘mały
Rzym’, ‘miasto stu kościołów’. Gdyby policzyć, naliczyłoby się ich może nie wię-
cej niż 50 . (…) Kraków jest miastem bożnic…”. Tymczasem w Krakowie samych
parafii – a każda ma co najmniej jeden
kościół – jest ponad 100. Świątyń uznanych za zabytki wysokiej klasy jest pod
Wawelem – ponad 80. Widać to zresztą
gołym okiem. Bożnic gołym okiem można dostrzec trzy. Jak się więc okazuje,
nasz pan doktor publikuje w wydawnictwie propagandowym.
Doktor śmiało szydzi z patriotycznych pogrzebów, które miały miejsce
w Krakowie pod koniec XIX w., a które przecież były wielkimi świętami
narodowymi, podtrzymującymi polską tożsamość. Ale cóż tam naród,
zwłaszcza polski, przecież to też
staro­modne sentymenty, godne tylko wyszydzenia. Szansy dla Krakowa
– tak samo zresztą jak i dla innych
miast – upatruje głównie w „tolerancji dla wszelkiej inności”. Podkreślam
słowo: „wszelkiej”!
W Krakowie tolerancja dla inności
faktycznie posunęła się bardzo daleko. Jej symbolem od kilku lat – o czym
wie każdy mieszkaniec tego miasta,
łącznie z cytowanym tu doktorem
– jest kompletnie nagusieńki Anglik
biegnący dookoła Rynku Głównego,
najczęściej z flagą brytyjską w ręku.
Takie widoki obserwujemy w każdy
weekend, niezależnie od pogody. Jednakże zaczęły występować objawy
wstecznictwa; o ile jeszcze do niedawna
Angole, jak ich nazywa lud, biegały bez
przeszkód, o tyle teraz pędzą za nimi
usiłujący ich schwytać i ubrać ciężkozbrojni strażnicy miejscy. Również wielu
właścicieli pubów i restauracji zabroniło tym „innym” wstępu; ewidentnie nie
wykazali się tolerancją – wobec pijaństwa, wandalizmu i ordynarności zostawiających tu parę funtów „turystów”.
asz doktorek tworzy fałszywe
obrazy na poczekaniu. „Żaden
z krakowskich respondentów nie
wskazał na ważne wydarzenie z nieodległej przeszłości, oddziałujące w jakiś
szczególny sposób na życie społeczne
w mieście, pozwalające na mobilizację społeczną i solidarność grupową”.
Niezły kit pan wciska, panie doktorze.
A wszystko po to, by zapomnieć, zamazać, zbagatelizować wielką manifestację
związaną z pogrzebem pary prezydenckiej 18 kwietnia 2010 r. Naprawdę – ten
obywatelski raport o Krakowie tchnie
pospolitą zemstą.
25
Stanisław Kąkretny
N
WPiS
POLSKA RZECZYWISTOŚĆ
Sensem życia nie może być
dokopanie komuś innemu
Rozmowa z Jackiem Sasinem,
byłym zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Panie Ministrze, czy trudno być politykiem? Nie myślę o wysiłku fizycznym, ale
emocjonalnym. Na forach internetowych
można znaleźć pod waszym adresem mnóstwo obelg i inwektyw, a politycy nawzajem też się nieustannie obrażają. Nie są to
tylko ataki personalnie, ale także szydzenie z wartości, które dany polityk swoją
osobą reprezentuje.
Gdyby człowiek chciał to wszystko
brać sobie do serca, to by nie wytrzymał. Dlatego w ogóle nie czytam tych
forów internetowych, gdzie normalna
dyskusja nie jest możliwa. Chcę poza
tym podkreślić, że opinie tam prezentowane nie odzwierciedlają wcale opinii
publicznej. Staram się też nie uczestniczyć w takich audycjach, w których
się sadza trzech, czterech polityków
różnych opcji w nadziei, że się pokłócą
i będą na siebie krzyczeć. Jeżeli już jestem zapraszany, to chodzę na spotkania sam na sam z dziennikarzem, na
których jestem w stanie przekazać to,
co naprawdę chcę i w normalny sposób
odpowiedzieć na pytania. Z pewnością
jednak angażując się w politykę i życie
publiczne trzeba mieć trochę twardszą
skórę.
Poziom debaty publicznej w Polsce jest
chyba dosyć niski. Obserwuję nieraz, jak
takie rozmowy odbywają się chociażby
w Niemczech czy w Austrii i porównuję;
w naszych widać najczęściej zwykły brak
kultury osobistej rozmówców, nie mówiąc
już o marnym argumentowaniu albo lichym sposobie wysławiania.
Zgadzam się. Trzeba zauważyć, że
u nas dyskurs publiczny poszedł w złym
kierunku. Gdy patrzę na sytuację sprzed
kilku lat, to stwierdzam, że tak źle jeszcze nie było. Nie było tyle agresji i nienawiści. Jest to spuścizna ostatniego
okresu, kiedy w wielu mediach strasznie
nakręcono negatywne emocje. Trudno
wyobrazić sobie obecnie wyjście z tej
sytuacji, gdyż spirala ta coraz bardziej
się nakręca. Dokąd nas to zaprowadzi?
Czy nie jest ostrzeżeniem to, co się stało
w Łodzi, gdzie człowiek powodowany
nienawiścią polityczną dopuścił się zabójstwa? Członek Platformy Obywatelskiej rzucił się z okrzykiem na ustach,
że chce zabić Jarosława Kaczyńskiego.
Gdyby było odwrotnie, sprawa ta byłaby
pewnie przez długi czas nagłaśniania
nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie… Niemniej za całą tę sytuację trzeba
też winić polityków – podkreślam: niezależnie od partii – gdyż dali się w ową
spiralę wciągnąć. Z drugiej strony media
bardzo promują takie agresywne postawy. Są też politycy spokojni i rzeczowi,
ale media wolą zapraszać politycznych
oszołomów, licząc na skandal i pikantne obelgi, byle krew lała się z ekranów.
Wina więc leży także po stronie wydawców mediów; po co takie osoby w ogóle
zapraszają?
Poruszył Pan w tej chwili bardzo ważną kwestię właścicieli mediów, gdyż to
oni – nie dziennikarze – de facto decydują
o tym, w jakim kierunku zmierza dana gazeta lub stacja telewizyjna. Dziennikarze
są tylko starannie wyse­
lekcjonowanymi wykonaw­
cami. W Polsce mamy np.
taką paradoksalną sytuację, że redaktorem naczelnym gazety nie może być
osoba nie posiadająca obywatelstwa polskiego – jakby to mogło przed czymś
chronić. Właściciel mediów
może natomiast mieć dowolne obywatelstwo.
Efektem tego jest, że
zdecydowana większość
mediów w Polsce należy
do właścicieli zagranicznych. Są one nastawione
tylko i wyłącznie na szybki zysk. Takie pojęcie jak
misja mediów praktycznie zanikło. Media nie
26
Minister Jacek Sasin podpisuje
patriotyczne albumy Białego Kruka
na spotkaniu w krakowskich
Łagiewnikach. Fot. Michał Klag
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk,
POLSKA RZECZYWISTOŚĆ
kształtują już postaw pozytywnych, ale
promują chociażby wspomnianą agresję. Ale powtarzam – niedobre jest to,
że politycy dają się w to wciągać. Nieraz
byłoby lepiej niektórych wypowiedzi
po prostu nie komentować i dać sobie
spokój.
Uważa Pan, że istnieje w naszym społeczeństwie podział, który przebiega przez
wszystkie jego warstwy, czy też jest on
może kreowany odgórnie, aby utrzymywać
naród w napięciu?
patriotyzm to nie są wartości, których należałoby się wstydzić?
Przede wszystkim absolutnie nie
wolno przejmować się tym, że ktoś te
wartości obśmiewa. Nowoczesność nie
polega na odrzuceniu wiary i patriotyzmu, a ten, kto te wartości reprezentuje,
nie jest żadnym dinozaurem. Wyznając
owe wartości, powinniśmy lekceważyć
tego typu opinie i nie ulegać tej propagandzie. Nie można spodziewać się,
że obecne środki masowego przekazu
będą promowały nasze wartości – jest
to zresztą problem europejski; przede
dlatego, że jest przekaźnikiem tradycji
i pozytywnych postaw. Z pewnością
trudniej jest atakować Kościół w Polsce, niemniej dzieje się to coraz częściej
i trzeba się temu stanowczo sprzeciwiać. Przechodząc nad tym do porządku
dziennego kroczek po kroczku oddalamy się od naszych wartości. Poprzez
obyczajowe rozluźnienie rozmiękczane
są rodziny i całe społeczeństwo, będące
potem dużo bardziej podatne nawet na
ekstremalnie liberalną propagandę.
Idąc tym tropem rozumowania, naTrudno na to odpowiedzieć, gdyż
suwa mi się pytanie, czy polityk może
takie analizy mogą prowadzić do
w swojej działalności
zbyt ogólnikowych stwierdzeń.
kierować się wartościaRABATY!
Co to znaczy, że społeczeństwo
mi
chrześcijańskimi?
3-4 egz. 59zł/egz.+5% vat
jest podzielone? Wśród ludzi paA może
powinien żyć we1-2 egz. 65zł/egz.+5% vat
nuje różnorodność poglądów. Czy
dług MachiavellowskieZamiast ceny det. 69 zł + vat
one jednak faktycznie budzą aż
go przykazania, iż cel
takie wątpliwości? Podobnie jak
uświęca środki?
Pan mam wątpliwości. Na pewno
są tacy, którzy bardzo emocjoPolityk nie tylko
nalnie podchodzą do tych spraw,
może, ale nawet pochoć nie są osobiście zaangażowinien kierować się
wanymi w działalność polityczną.
wartościami chrześciZnam takich ludzi. Ale zdecydojańskimi. Nie uznaję
wana większość przygląda się
zasady, że cel uświęca
temu wszystkiemu z boku i ma
środki. Jeżeli ceną za
swoje poglądy, które najczęśćiej
sukces polityczny ma
leżą gdzieś po środku. Raz mogą
być odejście od zasad
przyznać rację jednej stronie, raz
moralnych, to myślę, że
drugiej, mogą się też nie zgadzać
warto wybrać moralani z jednymi, ani z drugimi. Kreność. Na pewno znajdą
owanie ekstremalnych podziasię osoby, które myślą
łów jest dla mnie niewiarygodne.
inaczej, ale ja reprezenOpowieści o tym, że rodziny roztuję taki pogląd. Myślę,
padają się z powodu różnic w poże wówczas łatwiej jest
glądach politycznych są po prostu
też żyć. Sensem życia
zmyślone lub grubo przesadzonie może być kariera
ne. Ale też sami politycy malują
lub dokopanie komuś
taki obraz, żeby usprawiedliwić
innemu. Kiedy kierujezajmowane przez siebie pozycje.
my się wiarą, to życie
Politycy widzą się wówczas jako
nasze nabiera innego
wodzów dwóch armii, gotowych
wymiaru, łatwiej też
rzucić się na siebie i w boju przeznieść porażki albo
160 str., 24x30 cm,
papier kredowy błyszczący 170 g,
forsować swoje poglądy. Ten obataki na swoją osobę.
oprawa twarda lakierowana, obwoluta raz jest jednak fałszywy, czego
Ostatnio dziennikarz
dowodem jest chociażby mała
„Gazety Wyborczej” naBONUS!
frekwencja Polaków w wyborach.
pisał o mnie na swoim
Każdy, kto do 10 lipca zamówi „Hołd Katyński” lub „Hołd Katyński 2”,
A to jest problem. Oczywiście, nie
blogu, że jestem synem
otrzyma gratis film DVD „Polska wyglądałaby inaczej” (62 min).
Oferta ważna do wyczerpania nakładu filmu.
wszystkie te osoby są zmęczone
wysokiego funkcjonasporem politycznym, w innych
riusza SB Józefa Sasina,
krajach frekwencja też opada. Ale część wszystkim odrzucana jest wiara. My- co oczywiście nie jest zgodne z prawz nich demonstruje w ten sposób sprze- ślę, że ten trend raczej się nasili. Dlate- dą. Owszem, ma on syna Jacka, ale ten
ciw wobec tego, co dzieje się obecnie go absolutnie podstawową sprawą jest człowiek i ja to dwie całkiem inne osow polskiej polityce. Powinniśmy jako to, co dzieje się w rodzinie. Kluczowa by. Paszkwil był już w sieci. Napisał, co
politycy wziąć to pod uwagę. Przydało- rola przypada rodzicom i dziadkom, prawda później, że się pomylił, ale oczyby nam się obniżenie temperatury.
którzy wychowują dzieci i wnuczęta. wiście nie przeprosił. Wiele osób namaPropaganda dotyka bowiem szczególnie wiało mnie, żeby go pozwać do sądu,
Jak wcześniej mówiliśmy, z niektórych młodych, którzy myślą, że reprezentu- ale po co to robić? Szczególnie się tym
niepodważalnych wartości często dzisiaj jąc propagowane przez media poglądy nawet nie przejąłem. Opierając się na
się szydzi. Np. człowiek z różańcem jest stają się nowocześni. Myślę, że trzeba prawdziwych wartościach chrześcijańmoherowcem, a osoba kochająca Ojczy- też bronić Kościoła, który ostatnio był skich, dużo łatwiej działać publicznie.
znę – reprezentantem ciemnogrodu. Jak brutalnie atakowany, już nie tylko w za27
Rozmawiał Adam Sosnowski
dotrzeć do ludzi z przekazem, że wiara czy chodniej Europie. Bronić go trzeba m.in.
ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, faks: 12/254-56-00, e-mail: [email protected]
POLSKA PAMIĘTA
Obszerna Aula Jana Pawła II w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach nie mogła pomieścić widzów-patriotów; spóźnieni znaleźli miejsce tylko na schodach… Przyciągnął ich kolejny, drugi tom
„Hołdu Katyńskiego”, który właśnie prezentowało wydawnictwo Biały Kruk.
Przybyli też wybitni polscy intelektualiści i twórcy, a wśród nich między innymi kardynał prof. Stanisław Nagy, prof. Andrzej Nowak, prof. Krzysztof
Ożóg, były zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jacek
Sasin, prof. Maria Dzielska, Halina Łabonarska czy mistrz fotografii Adam
Bujak i prezes Białego Kruka, Leszek Sosnowski. Wszyscy oni podzielili się
z obecnymi swoimi troskami o Ojczyznę i refleksjami dotyczącymi obrazu
Polski rok po tragedii narodowej, jaką była katastrofa smoleńska. Dali wybitne świadectwo temu, że Polska wciąż pamięta i domaga się prawdy.
P
ierwsze wystąpienie należało do
kard. Stanisława Nagy’ego, który
jak zwykle wykazał się odwagą i zdecydowaniem. Tamto wydarzenie to był
dziejowy punkt, tak ważny i tak obrośnięty
sensem, jak Powstanie Warszawskie i jak
Bitwa pod Warszawą, jak wszystko, co
wielkie dla tych, którzy po polsku czują. To
nie był epizod, o nie! Nie da się i nie wolno
tego zapomnieć, jak długo – właśnie – jak
długo nie zostanie powiedziana prawda.
A dotąd co się robi z tą prawdą? Jak się ją
pokazuje? Jakieś fragmenty, to cofa się, to
idzie się naprzód… jakby się czekało, żeby
nowie z NATO? Nic się nie stało dla NATO?
Dlaczego milczy Ameryka? Nic nie wie? Jak
niby nic nie wiedziała o Katyniu? Milczeli
cynicznie, a wszystko wiedzieli. Czy teraz
też tak nie jest? Czy możemy dopuścić,
my, ludzie żyjący dzisiaj, prawie że bezpośredni świadkowie tego, co się stało, żeby
to milczenie tak wytłumiło ten nasz polski
straszliwy dramat?
Pęknięcie drugie, pęknięcie w nas,
w narodzie. Jest tajemnicą poliszynela, że
są między nami podziały. Ale po katastrofie smoleńskiej te podziały się zaostrzyły
w sposób niesamowity. Przecież ludzie patrzą sobie w oczy z błyskiem nienawiści!
A punktem odniesienia jest tamten dzień.
Jedni mówią: zapomnieć, wrócić do dnia
codziennego, bo tego wymaga interes państwa, spokój w narodzie. A inni powiadają:
nie, nie wolno! Jak nie wolno zapomnieć
Jeśli się ma polskie serce
– nie wolno!
28
Kard. prof. Stanisław Nagy.
Fot. Michał Klag
całe wydarzenie zamarzło
i przestało się liczyć. A do
tego dopuścić nie wolno.
W imię polskości, w imię
tysiąclecia historii Polski!
–
grzmiał krakowski
kardynał. Słuchano hierarchy z zapartym tchem
i z aprobatą kiwano głowami. Dalej kardynał dokonał niezwykle trafnej
analizy stanu społeczno-politycznego po katastrofie smoleńskiej i wyjaśniał,
że doszło do, jak to określił,
trzech pęknięć. Pierwszym
z tych pęknięć jest pęknięcie
w skali międzynarodowej
i międzypaństwowej.
Miało być tak dobrze między Polską
a Rosją. Miał nastąpić nowy czas, ocieplenie. A co zostało? Wrak samolotu
po tamtej stronie,
kokpit ciągle nie
w naszych rękach,
czarne
skrzynki niedostępne.
A w skali bardziej jeszcze
międzynarodowej
–
dlaczego
milczą pa-
o Katyniu, jak nie wolno zapomnieć o Powstaniu Warszawskim, jak nie wolno zapomnieć o kluczowych momentach historii,
jeśli się ma polskie serce – nie wolno! I to,
co przede mną leży, ten album, to jest jeden z okrzyków – tego nie wolno! I to jest
pęknięcie drugie.
le jest jeszcze jedno pęknięcie – pęknięcie między społeczeństwem a władzami. Nagromadzenie nieufności, pretensji
i to pretensji powodowanych czym? – niedbałością w tej wielkiej narodowej sprawie,
gmatwaniną, pokazywaniem jednego po to,
żeby zaprzeczyć czymś drugim za chwilę.
Nie da się prawdy zagłuszyć, jak długo nie
zostaną wyjaśnione sprawy w płaszczyźnie
międzypaństwowej i międzynarodowej, ale
zwłaszcza w naszej polskiej płaszczyźnie.
Tak długo będziemy się czuli źle. A władza
jest w tym wszystkim winna, bo jakżeż
inaczej odczytać to, co dzieje się na przykład na boiskach sportowych i reakcji na to
władz? Jakżeż nie wspomnieć tutaj tego,
co dzieje się stale i permanentnie na placu
przed Zamkiem? Jakżeż nie mówić jeszcze
o tym, co dzieje się na naszych ulicach i placach, różnego rodzaju napisach – nie chcę
tego komentować. Nie pochwalam, ale nie
mogę zaprzeczyć wymowy, która jest wyrazem napięcia między władzą a społeczeństwem, które ma prawo do tego, żeby być
dobrze rządzone. A jak będzie źle rządzone,
to się upomni o swoje prawa.
Kardynał Stanisław Nagy przypomniał
nam też, kogo powinniśmy sobie stawiać
za wzór. Na koniec wspomnę tylko dwa fak-
A
ZAMÓWIENIA: Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków
POLSKA PAMIĘTA
ty. Pierwszy to ten, że niedługo pójdziemy czy, fundamentalny sens także ich śmierci, do wymazania smoleńskiej ofiary z narododo wyborów i będziemy manipulowali kartką śmierci, której nie szukali, której oczywiście wej pamięci, ale – tak samo jak z Krzyżem
wyborczą. Podejmując decyzję, zapytajmy nie chcieli, ale która kiedy się dokonała, nie Chrystusowym – to jest niemożliwe. Ta ofiasumienia, jak tą kartką manipulować. I fakt może być zredukowana do absurdu, bo ra mimo tego wielkiego sprzeciwu będzie
drugi. Kilkanaście dni temu na horyzoncie przeczyłoby to świadomie podjętemu celo- żyła w pamięci całego narodu, wszystkich
świata i na horyzoncie Kościoła, zwłaszcza wi ich wyprawy do Katynia.
tych, którzy szanują historię Polski, którzy
akże prof. Krzysztof Ożóg, wybit- żyją w tej tradycji i równocześnie, którzy
Kościoła polskiego, rozpaliła się gwiazda.
ny historyk z Uniwersytetu Jagiel- mają nadzieję na piękną przyszłość.
Przed obliczem Boga, w Jego mieszkaniu
stanął ten, który zawsze się trapił losem Oj- lońskiego, starał się dostrzec sens tej
Najbardziej osobistą częścią spotkania
czyzny. I czy dzisiaj może się o nią nie trapić? straszliwej tragedii z 10 kwietnia ubie- było niewątpliwie świadectwo ministra
podobnym tonie wypoJacka Sasina, który przecież
RABATY!
wiadał się prof. Andrzej
przez kilka lat blisko współNowak, autor obszernego ese- 3-4 egz. 59zł/egz.+5% vat
pracował ze śp. prezyden1-2 egz. 65zł/egz.+5% vat
ju otwierającego album „Hołd
tem Lechem Kaczyńskim
Katyński 2”, który korzystając Zamiast ceny det. 69 zł + vat
i doskonale wiedział, że
z okazji opowiedział zebranym,
prawdziwa osoba Prezywśród których było sporo młodenta diametralnie różniła
dzieży, o sensie pamięci i roli
się od zakłamanego obrazu
niepodległości, a także o niejego sylwetki, jaki był pozwykłym wymiarze wydarzeń
kazywany w głównych me10 kwietnia 2010 roku. Prof.
diach. Opowiadał też, jak
Nowak mówił, że sens pamięci
się współpracowało z Leo ofiarach jest taki oczywiście,
chem Kaczyńskim: Przede
żeby wzmacniać, pogłębiać siłę
wszystkim można z nim było
duchową narodu, żeby Polska
rozmawiać bez obaw, każdy
przetrwała. I w tym celu, po to
mógł przedstawić swoje powłaśnie lecieli do Smoleńska
glądy. Nie było sytuacji, że
Prezydent – dwóch prezydentów
ktoś bał się odezwać w jego
– i towarzyszące im najważniejobecności, co przy tak wielsze osoby w państwie. Pierwsza
kich osobach często się zdainterpretacja, jaką próbowano narza. Zostawaliśmy w pracy
tak długo, jak było trzeba.
rzucić społeczeństwu i którą dalej
Mieliśmy świadomość tego,
konsekwentnie próbuje się podże pracując u boku Prezydentrzymać, że jest to właśnie śmierć
ta nie można liczyć na normoabsurdalna. Że owszem, zginęli,
wany czas od 8 do 17. Poza
można nawet uszanować ból potym czuliśmy, że spełniamy
jedynczych rodzin, prywatnych
pewną misję, nawet jeżeli dziś
osób, ale rozpaczać razem? Jest
to jest niemodne słowo. Ale
to po prostu historia groteskowetak to odczuwaliśmy. Zaczygo absurdu, nic więcej. Tak jak
168 str., 24x30 cm,
naliśmy od odprawy o 9 rano,
cała polska historia – no, znowu
papier kredowy błyszczący 170 g,
oprawa twarda lakierowana, obwoluta a kończyliśmy drugą odprawą
głupio zginęli, znowu źle wymyo 20.00, która mogła prześlone to wszystko zostało przez
BONUS!
ciągnąć się nawet do późsamych Polaków. Zaciekłość,
Każdy, kto do 10 lipca zamówi „Hołd Katyński” lub „Hołd Katyński 2”,
na w nocy; do tych spotkań
z jaką podjęto walkę z oczywiotrzyma gratis film DVD „Polska wyglądałaby inaczej” (62 min).
dołączał nieraz Prezydent.
ście bezdyskusyjnie symbolicznym
Oferta ważna do wyczerpania nakładu filmu.
Przenosiliśmy się wówczas do
charakterem tej śmierci, wskazuje na to, że nie chodziło tylko o doraźną głego roku. Odwoływał się do ważnej pokoju na zapleczu jego gabinetu i odbywała
grę polityczną, prowadzoną rzeczywiście roli albumu „Hołd Katyński 2”, który się jedna z tzw. ‘narad na kanapach’. Miały
w sposób brutalny przeciwko prezydentowi się przyczynia do żywej pamięci o tych one charakter nieformalny, ale poruszaliśmy
Lechowi Kaczyńskiemu i reprezentowanej wydarzeniach. Chciałbym wyrazić swoją tu istotne tematy. Kończył je Prezydent, wyprzez niego wizji Polski. Chodziło o to, aby wdzięczność, że ten album powstał, że ten syłając nas do naszych rodzin. Sam nieraz
nie odrodziła się w tym miejscu, pod Katy- album jest głosem w debacie, że ten album jeszcze zostawał i pracował.
ego wieczora padło jeszcze wieniem, w Smoleńsku, w miejscu tak oczy- dokumentuje – jest już w tym momencie
le innych, wymownych i godnych
wiście symbolicznym, przywołującym cały źródłem dla dziejów współczesnej Polski.
sens polskiej historii, żeby nie odrodziła się Pozwala on także nam patrzeć na pokazane zapamiętania słów. Odczytano np.
pamięć o polskich ofiarach, żeby nie odro- wydarzenia optymistycznie, bowiem tam na wzruszający list abp. Sławoja Leszka
wielu kartach pojawia się Krzyż. A Chrystus Głódzia. Należy podkreślić znakomite,
dziła się świadomość polskiej wspólnoty.
Prof. Andrzej Nowak stanowczo zwyciężył śmierć, śmierć Chrystusa wyzna- inteligentne prowadzenie dyskusji przez
sprzeciwił się takiemu groteskowemu cza cały sens Kościoła, wszystkich wierzą- ks. Romana Szpakowskiego, prezesa
pojęciu ofiary i podkreślił znaczenie cych. Jego zmartwychwstanie jest tą mocą, Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.
śmierci, jaką poniosło 96 pasażerów pre- która nam się udziela. Sens ofiary smoleń- Wypowiadali się wybitni i prawi myśliciezydenckiego tupolewa. Oni nie lecieli na skiej odczytywany poprzez krzyż Chrystu- le naszych czasów i, jak podkreślał prof.
prywatną wycieczkę, na zabawę, dla zreali- sowy daje nam nadzieję, nie tylko na to, że Ożóg, podnieśli mocny głos w debacie
zowania jakichś interesów gospodarczych ofiara ta wydaje i wyda w przyszłości wspa- publicznej przeciw zapomnieniu tożsa– lecieli po to, by udokumentować ciągłość niały owoc. Jest ta ofiara pewnym znakiem mości narodowej.
Oprac. Adam Sosnowski 29
i sens polskiej historii. I to nadaje zasadni- sprzeciwu, wobec tych wielu sił dążących
T
W
T
tel.: 12/260-32-90, 12/254-56-02, 12/254-56-26, faks: 12/254-56-00, e-mail: [email protected]
WPiS
Kogo zamknąć?
Jakiś czas temu głoszono wszem
i wobec, że w Polsce będziemy wszystko otwierać. Mieliśmy otwierać nowe
drogi, otwierać się na nowe technologie
i otwierać nowe stadiony dla naszych
(zazwyczaj niepolskich) piłkarzy. Teraz,
parę lat po tych obietnicach, jest tak jak
zwykle. Drogi mamy, ale cukier. A zamiast otwierać, wolimy zamykać – a to
udaje się dużo lepiej, wszak każde małe
dziecko szybko pobiera tę jakże bolesną
życiową lekcję, że dużo łatwiej jest coś
zepsuć niż zbudować. Tak więc zamykane są usta przeciwnikom lub satyrykom,
co pokazują ostatnie wydarzenia związane ze stroną antykomor.pl. Zamykane
są szkoły i przedszkola. I wreszcie zamykane są stadiony piłkarskie. Jednakże
stadionowych bandziorów nie zamyka
się wcale albo co najwyżej na parę godzin (chyba po to, żeby sobie odpoczęli
po zadymach).
Odgórną decyzją rządową na koniec
sezonu Ekstraklasy niektóre stadiony zostały całkowicie zamknięte dla wszystkich widzów, na pozostałe zaś nie mogli wchodzić kibice drużyn przyjezdnych.
Miało to służyć większemu bezpieczeństwu na stadionach, a pan premier miał
wykazać się stanowczością i bezkompromisowością w likwidowaniu przeciwnika, przepraszam, chciałem powiedzieć – zła. Warto się jednak w tym
miejscu zastanowić, czy taka decyzja
rządowa w ogóle ma jakikolwiek sens?
Po pierwsze, wykluczenie kibiców
jest bardzo niesprawiedliwe dla wszystkich normalnych fanów piłki nożnej,
którzy przychodzą na mecze i których
przecież jest olbrzymia większość (na
100 normalnych sympatyków futbolu przypada mniej więcej 1 bandzior).
Problem nie tkwi w tym, że na stadiony przyjdzie 15 tys. ludzi, ale w tym, że
wśród nich znajduje się kilku agresorów-liderów, namawiających kilkudziesięciu
30
innych do rzucania obelg, demolowania
obiektu lub innego używania przemocy.
Cała reszta, czyli tysiące osób, przybywają po to, aby wspólnie emocjonować
się widowiskiem i wesprzeć swoją drużynę. Zamknięcie całego stadionu jest
zatem karą zbiorową, godzącą przede
wszystkim w niewinnych.
Druga sprawa, która mnie zawsze
zastanawia – jak to w ogóle jest możliwe,
iż tzw. kibole wnoszą na stadiony materiały pirotechniczne albo nawet noże,
maczety czy inne niedozwolone rzeczy.
Wchodzę często na stadion jako dziennikarz, osobnym wejściem i z akredytacją;
mimo to jestem dokładnie sprawdzany,
obmacywany po kieszeniach, węszą, co
mam w torbie, kiedyś kazano mi nawet
zostawić przed wejściem plastikową buteleczkę z wodą mineralną. Skoro dziennikarze podlegają tak dokładnym kontrolom, to chyba i kibolom można by
zajrzeć do plecaków.
Przykładem na to, że z chuliganami
można sobie poradzić, jest m.in. Anglia.
Kolebka futbolu słynęła niechlubnie jeszcze lata temu ze swych rozwydrzonych
pseudokibiców, którzy toczyli między
sobą regularne bitwy. Na Wyspach umiano jednak rozwiązać ten problem, nie
wypraszając przy tym wcale ze stadionów wszystkich kibiców. Jeszcze podczas Mistrzostw Europy w 2000 roku
policja zatrzymała 958 kiboli angielskich,
zaś cztery lata później, podczas Euro
w Portugalii już tylko jednego! W Anglii
obrano jednak trzy strategie, które razem przyniosły ogromny sukces.
Zaczęto od modernizacji stadionów.
Do tej pory kibice gnieździli się w betonowych, ciemnych pudłach, patrząc na
mecz zza krat. To zaś tworzyło nienormalną atmosferę, która sprzyjała aspołecznym zachowaniom, gdyż ludzie siedząc na takich stadionach po prostu czuli
się jak bandyci, a to wyzwalało niepo-
trzebną agresję. Dzisiaj stadiony w Anglii
są jasne i przestronne, trybuny stoją tuż
przy murawie i żadne bariery nie odgradzają kibiców od piłkarzy. I to działa.
Nie to jednak było lekarstwem na
najtwardszych osobników o usposobieniu bandyckim. Chuliganów z prawdziwego zdarzenia zaczęto w Anglii tropić
i karać na serio, tak jak wszystkich innych
przestępców. Przestano przymykać oko
na ich „wyczyny”. Każdy, kto podpadł na
którymś z meczów, został wpisany do
krajowego rejestru i do końca życia już
nie może wejść na żaden stadion w kraju. Co więcej, podczas najważniejszych
spotkań musi się zameldować na komisariacie policyjnym, a kiedy reprezentacja Anglii gra za granicą, ów chuligan
musi oddać swój paszport i nie ma prawa opuścić kraju. Za złamanie tych zakazów po raz pierwszy grozi kara do sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Ostatnią drogą do sukcesu w Anglii
byli specjalnie wyszkoleni młodzi psycholodzy o wiedzy szczególnej na temat
cech przywódczych, dynamiki grupowej oraz agresji, którzy powoli wchodzili w środowiska kiboli i przejmowali
w nich władzę. Tak, jak już pisałem na
wstępie, problem tkwi w kilku, kilkunastu naprawdę niebezpiecznych jednostkach, a nie w całej grupie. W najgroźniejszych zrzeszeniach kibiców owi
psycholodzy zostali przywódcami i przekonali innych do tego, aby w cywilizowany sposób dopingować swój zespół.
Najłatwiej jednak zamknąć stadion.
Zamykając stadion, zamyka się jednak
również oczy na problem, który jak widać leży dużo głębiej. Swoimi obawami
na ten temat podzielił się zresztą także
znany piłkarz Lecha Poznań, Ivan Djurdjević, który po meczu z Koroną Kielce
założył koszulkę z napisem: „Miała być
druga Irlandia. A jest druga Białoruś”.
Stanisław A. Widomski
Fot. Michał Klag
SPORT
DZIAŁ
!
S
R
U
K
N
KO
KONKURS KRZYŻACKI
Sprawdź swoją
wiedzę o „Krzyżakach”
i wygraj aż 50% rabatu
Jubileuszowe wydanie „Krzyżaków”
ze zdjęciami Adama Bujaka
Test wiedzy o „Krzyżakach”
Henryka Sienkiewicza
1. Do jakiej gospody przybywają
Zbyszko i Maćko z Bogdańca na
początku powieści „Krzyżacy”:
A. Karczma Pod lutym Turem
B. Karczma U Jagienki
C. Karczma Czehryń
2. Który z bohaterów powieści
„Krzyżacy” był postacią historyczną?
A. Zych ze Zgorzelic
B. książę Witold
C. Jurand ze Spychowa
3. Jakie dwa zamki krzyżackie
zostały wymienione w powieści
„Krzyżacy”?
A. Malbork i Szczytno
B. Toruń i Bytów
C. Gniew i Będzin
,
str., 17x24,5 cm
., tom 2 – 320 wa
str
8
28
–
1
m
ra
to
5 g, twarda op
papier kreda 13
WYDANIE JUBILEUSZOWE
NA 600-LECIE BITWY
POD GRUNWALDEM
Powieść Sienkiewicza to obowiązkowa pozycja każdej biblioteczki
domowej. Ekskluzywne wydanie
Białego Kruka to nie tylko świetnej
jakości kredowy papier, twarda
oprawa, ale także zdjęcia Adama
Bujaka ze współczesnej inscenizacji
bitwy, podczas której bractwa i stowarzyszenia rycerskie odtwarzają
przebieg walk m.in. na podstawie
opisów Sienkiewicza. Fotografie
przedstawiają także miejsca opisane
w utworze – miasta, warownie, kościoły oraz unikatowe, niezmienne
piękno ojczystej przyrody.
4. Jak zginął Urlich von Jungingen?
A. powiesił się
B. zginął w czasie bitwy pod
Grunwaldem
C. został zabity przez Juranda
ze Spychowa
5. Kto dowodził wojskami
polsko-litewskimi w bitwie pod
Grunwaldem?
A. Władysław Jagiełło
B. Bolesław Chrobry
C. Władysław Łokietek
2 TOMY nawet za 36 zł
zamiast 72,45 zł
5 poprawnych odpowiedzi 50% rabatu
4 poprawne odpowiedzi 40% rabatu
3 poprawne odpowiedzi 30% rabatu
2 poprawne odpowiedzi 20% rabatu
1 poprawna odpowiedź 10% rabatu
Odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres mailowy:
[email protected] (w temacie wpisać „Krzyżacy”)
lub podawać telefonicznie pod nr 12/ 260 32 90, 260 32 40.
Listę zwycięzców opublikujemy w kolejnym numerze Magazynu Kulturalnego „WPiS”.
Lista bestsellerów
1. Pielgrzymka do Nieba, Adam Bujak,
Jolanta Sosnowska i inni, Wydawnictwo Biały Kruk
2. Hołd Katyński 2, prof. Andrzej Nowak,
Adam Bujak, Jacek Sasin, Jarosław
Kaczyński i inni, Wydawnictwo
Biały Kruk
3. Imperium Zła – Rosja przeciw Polsce
i Europie, Józef Szaniawski, Wydawnictwo Ex Libris
4. Krzyż Polski t. I-IV, fotografie Adam
­Bujak, teksty prof. Krzysztof Ożóg,
kard. Stanisław Nagy, ks. prof. Waldemar Chrostowski, prof. Andrzej Nowak,
Wydawnictwo Biały Kruk
5. Ale dali szkołę!, kard. Stanisław
­Dziwisz, Wydawnictwo Biały Kruk
6. Z dziejów agonii i podboju, Janusz
Kurtyka, Wydawnictwo Arcana
7. M
aryja ocali Twoje życie, Wincenty
Łaszewski, Fundacja Nasza Przyszłość
8. Ś wiadkowie wielkiego papieża,
kard. ­Stanisław Nagy, Wydawnictwo
­Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
9. H
ołd Katyński, prof. Andrzej Nowak,
prof. Ryszard Legutko, Adam Bujak
i inni, Wydawnictwo Biały Kruk
10. Pius XII – papież w epoce totalitaryzmów, Marek Kornat, Wydawnictwo
Arcana
Bezkonkurencyjnym numerem jeden naszej listy okazał się album beatyfikacyjny
Pielgrzymka do Nieba wydawnictwa Biały
Kruk. Ta niezwykle bogata dokumentacja artystyczna powstała już osiem dni po
beatyfikacji Ojca Świętego Jana Pawła II
i – w odróżnieniu do innych tego typu książek – naprawdę zawiera szeroki, kompletny
materiał relacjonujący owe niezapomnianie,
rzymskie dni.
Na drugim miejscu znajdujemy kolejną
książkę poświęconą aktualnym wydarzeniom. Hołd Katyński 2 ukazuje, jak Polska
przeżywała rok żałoby po katastrofie smoleńskiej, której punktem kulminacyjnym są
oczywiście uroczystości 10 kwietnia w Warszawie i 18 kwietnia w Krakowie.
Podium zamyka książka uzmysławiająca
ludziom – przede wszystkim zaś Polakom
– jak dużym zagrożeniem wciąż pozostaje
Rosja, która wcale nie pozbyła się swoich
imperialnych aspiracji.
Lista została opracowana na podstawie danych z polskich hurtowni (m.in. hurtownie
Azymut, Milo, Fundacja Nasza Przyszłość),
księgarń (m.in. księgarnie Pałac Spiski,
św. Stanisława, księgarnia internetowa „Gazety Polskiej”), księgarń internetowych oraz
informacji wydawniczych i uwzględnia liczbę
sprzedanych egzemplarzy. Odwołuje się do
okresu od stycznia 2011 roku.
WPiS
31
POLSKA RZECZYWISTOŚĆ za granicą
Polały się łzy wzruszenia
Skrawek Polski w Rumunii
Bukowina. Dziś mało komu w Polsce ta nazwa cokolwiek mówi, a jednak jest
ona ściśle związana z naszym krajem. I to nie tylko wiekami historii. W Bukowinie, czyli krainie buków, wyjątkowo malowniczym rejonie w północno-wschodniej części Rumunii, przy granicy z Ukrainą, bardzo łatwo możemy spotkać osiadłych tu na stałe… prawdziwych Polaków. Według szacunku Związku Polskiego
w Rumunii znajduje się tam ponad sześć tysięcy naszych rodaków. Mieszkają
w polskich miejscowościach. W niektórych, jak na przykład w Pleszy, żyją sami
Polacy, w innych, jak w Nowym Sołońcu czy Pojanie Mikuli – wspólnie z Rumunami. Pierwszą miejscowością, założoną tam przez Polaków, była Kaczyka, w której
do dzisiaj mieszka wiele polskich rodzin.
iędzy innymi z tego względu warto ten obszar odwiedzić. Podobnie myślał zapalony podróżnik, krakowianin
M
Jacenty Kowerski, który właśnie stamtąd wrócił. Podczas naszego wojażu najpierw zahaczyliśmy o miejscowość Săpânţa, w której
największą atrakcją jest Wesoły Cmentarz – Cimitirul Vesel. Na
tym specyficznym cmentarzu na frontalnej stronie nietypowych
nagrobków widać postaci podczas wykonywania codziennych
czynności: na przykład jeżeli zmarły był górnikiem, to ukazany
został podczas pracy w kopalni. Nauczyciel przedstawiony jest
i prostych domostwach. Ludzie utrzymują
się tam z pracy na roli, a żywią się głównie
tym, co sami wyhodują. Życie jest bardzo
skromne i toczy się swoim rytmem. Miejscami brakuje dróg dojazdowych, niektóre „wytworzyły się”, utwardzane przez
przejeżdżające furmanki czy traktory. Jeden z miejscowych od razu mi doradził, żeby
lepiej nie korzystać za dużo z samochodu na
tym terenie, wspomina Jacenty Kowerski.
Kolejna oznaka biedy w tym kraju to watahy bezpańskich psów, które są sporym
problemem. Włóczą się po wioskach, wychudzone i niewiarygodnie głodne. Wiele z nich jest poszkodowanych, pewnie jakieś
samochody je potrąciły i niektóre mają tylko dwie sprawne łapy...
Cały czas wyczekują, aż ktoś je czymkolwiek dokarmi, a zjedzą dosłownie wszystko! Biją i gryzą się między sobą o każdy ochłap.
Wioski, w których mieszkają Polacy, znajdują się w górach i są dosyć odosobnione. Mieszkańcy rzadko opuszczają
swoje osady, jedynie dzieci dowożone są traktorem do szkół
w sąsiednich wioskach. Małe dzieci w domach mówią w języku polskim już od urodzenia, ale później
uczą się go również w polskich szkołach
– cztery godziny tygodniowo, pozostałe
lekcje odbywają się już w języku rumuńskim. Dosyć często można spotkać Domy
Polskie, wokół których toczy się życie polonijne. Są one miejscami spotkań lokalnych społeczności, w nich odbywają się
też różne uroczystości, także rodzinne.
W niektórych jest możliwość przenocowania odwiedzających Polaków. Nasi rodacy
w Rumunii bardzo się troszczą o swoją
polskość. Widać, że wszyscy są tam bardzo
przywiązani do polskiej tradycji, kultywują
ją i przekazują wraz z językiem z pokolenia
na pokolenie. Przecież tak naprawdę oni nie
uciekli z Polski, tylko Polska od nich w pewnym sensie odeszła. Tamci Polacy nie chcieli się rozstawać ze swoją ziemią podczas
zmian granic, ale też nie chcieli porzucać
swojej tożsamości narodowej – mówi Jacenty Kowerski.
rzeba się jednak trochę pomęczyć na
piechotę, aby dotrzeć do Pleszy. Parę kilometrów przed docelową miejscowością,
na „wyjeżdżonej” polnej drodze, wyrosła
przed podróżującymi góra żwiru i gruzu,
całkowicie nie do ominięcia. Na miejscu okazało się, że Plesza
to mała, spokojna wioska, bez żadnej szkoły i jakiegokolwiek
centrum, a życie właściwie skupia się w innej, niedalekiej miejscowości – Pojanie Mikuli. Tutejszej nauczycielce języka polskiego chcieliśmy przekazać książki jako prezenty z Polski, ale zostały
one w aucie parę kilometrów dalej. Mąż tej nauczycielki wpadł na
pomysł, aby użyć w tym celu... taczek i tym sposobem udało nam
się je przewieźć. Kiedy oboje zobaczyli przepiękne albumy Białego
Kruka, które tak wspaniale ukazują i opisują ich ukochaną Polskę,
polały się łzy wzruszenia. Najbardziej spodobały im się albumy patriotyczne, ponieważ oni przecież nie mają na co dzień kontaktu ze
swoją Ojczyzną.
T
Wesoły Cmentarz w Săpânţa. Fot. Jacenty Kowerski
wśród książek i zeszytów. Każda postać ma zatem swój szczególny
nagrobek, a pod wizerunkiem znajduje się prosty wierszyk, rodzaj
ostatniego pożegnania, w którym zmarły opowiada krótko o sobie.
Natomiast na tyle nagrobka wyrzeźbiona jest scena śmierci danej
osoby, na przykład wypadek samochodowy albo utonięcie. W polichromii dominuje kolor ciemnobłękitny i motywy ludowe. Po tym
niezwykłym widoku udaliśmy się w stronę Pleszy, która zainteresowała nas ze względu na mieszkających tam Polaków. Wraz z rodziną wyruszyłem zaopatrzony w przepiękne prezenty w postaci
wielu książek i filmów Białego Kruka.
Optycznie Plesza jest typową, ubogą wsią Bukowiny. Widać
32
to już na pierwszy rzut oka chociażby po bardzo skromnych
POLSKA RZECZYWISTOŚĆ za granicą
sce dziś niestety rzadko można spotkać wyrazy tak głębokiej
wiary...”
Wiara jest ważnym elementem w Rumunii i była nim od
dawna, czego dowodem jest chociażby ogromna, robiąca wrażenie katedra z początku XI wieku w Alba Iulia.
arto wybrać się do Rumunii i odkryć nieznane miejsca,
zachwycające urokiem. Można wtedy skorzystać z gościnności mieszkańców tamtego kraju, którzy wbrew panującym przesądom są bardzo przyjaźni i uprzejmi. Raz trafiliśmy
na uroczystości związane z wyprowadzeniem owiec na wypas.
Zostaliśmy tak suto obdarowani wieloma rodzajami serów, że wystarczyły nam na cały urlop! Było tego kilka kilogramów. Dostawaliśmy dary, a mimo panującej tam wielkiej biedy, nikt nie chciał od
nas pieniędzy – wspomina ze wzruszeniem Jacenty Kowerski.
Przede wszystkim jednak warto odwiedzić rodaków, którzy
mieszkają na tym małym skrawku dawnej Polski, którą tworzą
sami, którą szanują, która wciąż jest dla nich matką. Niejeden
polski obywatel może tam pojechać i nauczyć się... miłości do
Ojczyzny.
Natalia Wincenciak
W
Jacenty Kowerski przekazuje książki Białego Kruka miejscowej nauczycielce
języka polskiego, pani Anieli Wołoszczuk. Na drugim planie Dorota
Kowerska. Fot. Lidia Kołak
Atmosfera, jaka panowała wśród tych tak daleko od Polski mieszkających rodaków, zachwyciła pana Kowerskiego:
Najbardziej ujęły nas dzieciaki biegające po wioskach, które
tyle kilometrów od granic Polski porozumiewały się w naszym
języku, który tak skrzętnie przekazywany jest z pokolenia na
pokolenie. Innym razem przy drodze stała dziewczynka, która
chciała wrócić do domu i czekała, aż ktoś ją podwiezie. Zatrzymaliśmy się, żeby to uczynić, a tym, co nas zdumiało, było jej
zachowanie. Podczas tej krótkiej podróży co jakiś czas bardzo
pobożnie się żegnała. Nie robiła tego mechanicznie, tylko z głęboką wiarą; okazało się, że znała wszystkie Krzyże znajdujące
się przy tej trasie i nigdy nie przechodziła obok nich obojętnie,
tylko zawsze z szacunkiem witała się z Panem Jezusem. W Pol-
Polacy w Pojanie Mikuli otrzymali m.in. książkę „Karol Wojtyła” prof.
Gabriela Turowskiego. W głębi p. Wołoszczuk. Fot. Dorota Kowerska
Kupon polecający
Na pewno masz znajomych, których interesują tematy kulturalne, patriotyczne
i katolickie. Poleć nam, prosimy, osobę, której możemy wysłać Magazyn Kulturalny
„WPiS. Wiara, Patriotyzm i Sztuka” i odbierz nagrodę!
Ja, niżej podpisany(a) ..........................................................................................................
..............................................................................................................................................................
Tel.: ............................................ e-mail:...............................................................................................
proszę o bezpłatne wysłanie przez wydawnictwo Biały Kruk Magazynu Kulturalnego
„WPiS. Wiara, Patriotyzm i Sztuka” dla:
1. ..........................................................................................................................................................
..............................................................................................................................................................
2. ..........................................................................................................................................................
..............................................................................................................................................................
Proszę czytelnie wypełnić imiona, nazwiska i adresy!
Za polecenie odbiorcy (odbiorców) Magazynu Kulturalnego „WPiS. Wiara, Patriotyzm i Sztuka”
otrzymuję w prezencie książkę biskupa Antoniego Długosza „Chrześcijanin radosny”.
Data .............................................
Gratis!
144 strony, 21x27 cm,
papier kredowy 150 g,
oprawa twarda, obwoluta, złocenia
podpis ........................................................................................
33
WPiS
ROZRYWKA
krzyżówka Historyczna
Hasłem ostatniej krzyżówki było „Zmartwychwstanie”. Dziękujemy wszystkim za przesłane rozwiązania. Pięcioro zwycięzców
to Halina Skarżyńska, Maria Frydlewicz, Adam Jasiński, Maria Banach oraz Marianna Siekierska. Gratulujemy!
Hasło należy przesłać najpóźniej do 29 lipca 2011 na adres wydawnictwa Biały Kruk:
ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków lub mailem na adres: [email protected]
z dopiskiem „Krzyżówka”. Należy podać imię, nazwisko, adres oraz numer
telefonu – rozwiązań bez tych informacji nie uwzględniamy.
34
Wśród osób, które nadeślą poprawne rozwiązanie, rozlosujemy
nagrody – 5 egzemplarzy albumu „Wit Stwosz. Ołtarz Mariacki”.
DZIAŁ
„Tygodnik Solidarność” w dzisiejszej Polsce
utrzymuje wysoką pozycję opiniotwórczą,
trzyma standardy etyczne i zawodowe.
Jerzy Kropiwnicki, polityk, ekonomista
Szczególnym zainteresowaniem redakcji cieszy się tematyka społeczna, a więc problemy r­ ynku
pracy, zatrudnienia i bezrobocia, wynagrodzenia, zabezpieczeń społecznych i obrony r­ odziny.
W ważnym kręgu zainteresowań redakcji leży najnowsza historia Polski, związana z walką
o niepodległość i opresją komunistyczną oraz szeroko rozumiana tradycja narodowa. R
­ edakcja
z przychylnością opisuje także misję Kościoła katolickiego i aktywnie stara się podejmować
­tematy związane z tą misją.
Jerzy Kłosiński, Redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność”
„Tygodnik Solidarność”, czasopismo NSZZ
„Solidarność” można zaprenumerować:
1. W RUCH SA lub jego oddziałach
w całym kraju;
2. Na poczcie lub u listonosza;
3. Bezpośrednio w TYSOL Sp. z o.o.
wydawcy „Tygodnika Solidarność”:
a) telefonicznie pod numerem 22 88 22 789
b) e-mail: [email protected],
[email protected];
c) faks: 22 88 22 780
d) listownie: TYSOL Sp. z o.o., ul. Grójecka 186
lok. 613, 02-390 Warszawa
4. W wersji PDF poprzez e-gazety.pl
to więcej niż znak
JAKOŚCI
to znak
WARTOŚCI
wystarczy zadzwonić lub wysłać e-mail:
[email protected], [email protected]
księgarnia internetowa: www.bialykruk.pl
Biały Kruk Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków
tel.: 12/254 56 02, 260 32 90, 260 32 40, faks: 12 254 56 00
Download

PDF - kliknij